mój sposób

13.01.13, 11:21
Do niedawna moje zycie seksualne było szalenie frustrujące, częstotliwość i jakość pozostawiały wiele do życzenia. Postanowiłam, że jak nadarzy się okazja, to pójdę w "tango". W międzyczasie odpuściłam z mężem, uznałam, że jak go "przyciśnie", to sam przyjdzie :) , a wówczas pokażę mu co traci. Oczywiście przyszedł, bo nawet ze swoim niskim dotychczas libido, miewał ochotę raz na jakiś czas. Postarałam się o to, aby być "przygotowaną" w razie nadarzającej się okazji ;) Wiele zapowiadało, że nic się nie zmieni, ale postanowiłam, że zrobię wszystko, aby "oszalał". Doprowadziłam do do "wrzenia" za pomocą ust, po chwilowej przerwie pozwoliłam mu na anal (który osobiście bardzo lubię, ale jakoś nie eksploatowaliśmy tego rodzaju seksu wcześniej), widziałam, że bardzo mu to odpowiada, że cel został osiągnięty. Teraz nie mogę się opędzić :) Niewielkim "nakładem" udało mi się przywrócić satysfakcjonujące pożycie...mam nadzieję długofalowo.
    • marek.zak1 Re: mój sposób 13.01.13, 11:33
      Czytajcie dziewczyny, zwłaszcza te, które narzekają na niską aktywność mężów. To jest naprawdę proste, tylko trzeba chcieć i wiedzieć, o co facetom chodzi. Tak trzymać :)
      • hello-kitty2 Re: mój sposób 13.01.13, 11:49
        hehe 3rd_sin jak zobaczylam ten watek, myslalam, ze nasz inne wiadomosci. Najwazniejsze jednak, ze masz czego chcesz :)
        • 3rd_sin Re: mój sposób 13.01.13, 12:03
          Kitty, wiem o czym pomyślałaś :) Co u Ciebie? :D "Rozładowana"?
          • hello-kitty2 Re: mój sposób 13.01.13, 12:10
            3rd_sin napisał(a):

            > Kitty, wiem o czym pomyślałaś :) Co u Ciebie? :D "Rozładowana"?

            hehe seksualnie, emocjonalnie "rozladowalam" sie antydepresantami. Teraz mam sesje na uniwerku. Stres egzaminacyjny rozladowuje na forum :)
            • jesod Antydepresanty 13.01.13, 13:31
              hello-kitty2 napisała:
              > hehe seksualnie, emocjonalnie "rozladowalam" sie antydepresantami.

              Czy te antydepresanty to był Twój pomysł?

              • marek.zak1 Re: Antydepresanty 13.01.13, 14:06
                Antydepresanty to chyba jednak świadczy, że w miłości i sexie nie wszystko jest OK.
                • hello-kitty2 Re: Antydepresanty 13.01.13, 14:24
                  marek.zak1 napisał:

                  > Antydepresanty to chyba jednak świadczy, że w miłości i sexie nie wszystko jest
                  > OK.

                  Marek przeciez ja nie mam ani milosci ani seksu, malo tego teraz nie potrzebuje, chce sie skupic na czyms innym i antydepresanty to byl strzal w dzisiatke :)
                  • jesod Re: Antydepresanty 13.01.13, 16:32
                    hello-kitty2 napisała:
                    > antydepresanty to byl strzal w dzisiatke :)

                    Nie wydaje mi się, że antydepresanty to był strzał w dziesiątkę. :) To oznacza, że nie poradziłaś sobie sama jakimś problemem...
                    Pomoc przyszła z zewnątrz. Niweluje skutek, a nie przyczynę. To rodzaj oszustwa.



                    • hello-kitty2 Re: Antydepresanty 13.01.13, 18:12
                      jesod napisała:

                      > hello-kitty2 napisała:
                      > > antydepresanty to byl strzal w dzisiatke :)
                      >
                      > Nie wydaje mi się, że antydepresanty to był strzał w dziesiątkę. :) To oznacza
                      > , że nie poradziłaś sobie sama jakimś problemem...
                      > Pomoc przyszła z zewnątrz. Niweluje skutek, a nie przyczynę. To rodzaj oszustwa
                      > .

                      To taki sam rodzaj oszustwa, jak przyjmowanie lekow na przeziebienie, przeciwbolowych czy na goraczke czy grype. Twoj oraganizm ich nie potrzebuje, a jednak probujesz sobie sprawe ulatwic w chorobie/przyspieszyc powrot do zdrowia. Organizm zwalczy chorobe i juz jej nie ma. Co nie znaczy ze nigdy nie zachroujesz.

                      I jest oszustwem wtedy gdy, masz w ogole problem. W miedzyczasie ten problem, niezaleznie od lekow musi/powienien byc rozwiazany jak najbardziej lub powinien powstac plan jego rozwiazania.

                      Jest jeszcze opja manipulacji. Nie masz podstaw do brania lekow ale je wyludzasz, bo efekt jaki dzieki nim mozesz uzyskac w danym okresie jest ci potrzebny. W sumie tez oszustwo.

                      Wiec zgadzam sie oszustwo, ktore dziala :)
                    • aandzia43 Re: Antydepresanty 13.01.13, 23:49

                      > Nie wydaje mi się, że antydepresanty to był strzał w dziesiątkę. :) To oznacza
                      > , że nie poradziłaś sobie sama jakimś problemem...
                      > Pomoc przyszła z zewnątrz. Niweluje skutek, a nie przyczynę. To rodzaj oszustwa

                      Spokojnie, antydepresanty przyjmuje się nie tylko na zaburzenia nastroju spowodowane problemami życiowymi. Na endogenne zaburzenia gospodarki serotoniną również. I na takowe zaburzenia spowodowane chorobą fizyczną organizmu też.
              • hello-kitty2 Re: Antydepresanty 13.01.13, 14:22
                jesod napisała:

                > hello-kitty2 napisała:
                > > hehe seksualnie, emocjonalnie "rozladowalam" sie antydepresantami.
                >
                > Czy te antydepresanty to był Twój pomysł?

                No pewnie. A kogo moglby byc?

                • 3rd_sin Re: Antydepresanty 13.01.13, 14:25
                  Kitty,

                  co jak co, ale na uniwerku można zaliczyć nie tylko sejsę ;) Do dzieła ;)
    • sabat-77 Re: mój sposób 13.01.13, 12:46
      No to i ja się cieszę, że ci się udało :*
      • 3rd_sin Re: mój sposób 13.01.13, 12:49
        Sabat :) wróciłeś! Miło Cię "widzieć"!!! Czy się udało, nie wiem - wszak seks to nie wszystko. Liczę jednak, że udany seks to bardzo dobry początek, bo jakby nie było zbliża bardzo partnerów. A jak u Ciebie? :)
        • sabat-77 Re: mój sposób 13.01.13, 13:26
          3rd_sin napisał(a):

          > A jak u Ciebie? :)

          Spoko. Trochę sobie poczytałem, trochę się uspokoiłem i poukładałem sobie w głowie to co usłyszałem na tym forum, oczywiście z pewną dozą sceptycyzmu. Ogólnie czuję się mocniejszy, więc chyba ok.
          • 3rd_sin Re: mój sposób 13.01.13, 13:37
            Mnie paradoksalnie wzmocniło to, że "odpuściłam". Przestałam w pewnym momencie myśleć o tym jak bardzo brakuje mi seksu, trochę się wtedy wypięłam na męża, postanowiłam się tym nie przejmować i uznałam, że jak się "upomni" o seks, to w pełni skorzystam i pokaże mu tym samym jakim jest frajerem, co traci. Postawiłam wszystko na jedną kartę, byłam taka, jak kiedyś i "opłaciło" się :)
            • sabat-77 Re: mój sposób 13.01.13, 13:43
              Twój krok był dobry, tylko boję się co będzie, jeśli to szczęście jednak nie będzie trwało wiecznie. Czego oczywiście nie życzę.
              Ze swojej strony mogę powiedzieć, że postanowienie mam inne - za wszelką cenę nie reagować emocjami na to jak mnie traktują inni. Dbam o interes swój i moich dzieci, reszta mnie nie obchodzi.
              Próbuję uzależnić swoje samopoczucie przede wszystkim od tego co jest we mnie, a nie od tego czy ktoś mnie chwali czy nagradza albo karze w ten czy inny sposób. To u mnie zdaje się był problem największy, łatwo dać sobą w ten sposób manipulować.
              • marek.zak1 Re: mój sposób 13.01.13, 14:05
                O kolega chyba po lekturze A. Schopenhauera, dającącemu bezwzględny priorytet temu, kim się jest nad tym, jak jest postrzegany.
            • marek.zak1 Re: mój sposób 13.01.13, 14:09
              Jestes naprawdę mądra :). Towar zawsze dostępny postrzega się jako mniej atrakcyjny od tego, o który trzeba zabiegać.
              • 3rd_sin Re: mój sposób 13.01.13, 14:20
                Niby prawda oczywista, ale... ;) Nie ukrywam, że bardziej zaczęło mnie męczyć "dopraszanie" się o seks, o coś, co jak sądzę w ogóle nie powinno mieć miejsca. Jako osoba atrakcyjna uznałam, że nie będę żebrać o coś, co gdzie indziej dostanę bez problemu i starania. No, ale przełom nastąpił zanim się o tym przekonałam. Teraz zupełnie nie zabiegam o "numerek", mąż jest prawie przyklejony do mojego tyłka ;)
                • marek.zak1 Re: mój sposób 13.01.13, 15:03
                  Jak napisałem, Jestes mądra, a najwazniejszym organem jest zawsze mózg :)
                  • jesod Mózg 13.01.13, 16:26
                    marek.zak1 napisał:
                    > a najwazniejszym organem jest zawsze mózg :)

                    Zawsze.
                    Nawet jeśli spływa w dolne partie - to nadal pozostaje najważniejszy! ;)



    • annie_19 Re: mój sposób 14.01.13, 18:21
      Gratuluje i ciesze sie Twoim szczescie, poniewaz doskonale rozumiem ten problem.
      Uchyl rabka tajemnicy - po jakim czasie od Twojego "odpuszczenia" sytuacja sie poprawila? I jak to "odpuszczenie" wyglada w praktyce? Pytam, poniewaz mojego partnera to nawet trudno wziac "na zazdrosc". Powiedzial mi ostatnio, ze on np nie ma nic przeciwko teu, zebym pojechala w odwiedziny do mojego bylego, do innego miasta, bo on mi ufa. No milo,

      Obecnie niby jestesmy swiadomi problemu i mamy nad tym pracowac i on wie, ze ta sfera naszego zycia powinna ulec poprawie dla obopolnego dobra, ale jakis spektakularnych efektow jak na razie nie ma. W styczniu kochalismy sie 3 razy - to niezle w porownaniu do wczesniejszych miesiecy, ale nadal jest to troche wymeczone i wyczekane przeze mnie. A ja bym chciala, zeby on tak po prostu sie za mnie zabral, bez zagajania tematu dwa dni wczesniej, czekania itp itd.

      Wiem, ze troche za bardzo mi na tym zalezy, ze marudze, ze wywieram presje, ze powinnam odpuscic, to sam przyjdzie... probowalam, ale on mowi, ze nawet jesli mi sie wydaje, ze "odpuszczam", nie zaczynam tematu, nie kleje sie do niego jakos specjalnie, to on i tak widzi moj wyglodnialy wzrok na sobie i czuje, ze ja nic tylko ciagle czekam, ze nie moze mnie mocniej przytulic, bo ja od razu wzdycham znaczaco... Powiedzial mi ostatnio, ze czuje sie jak wielki penis, jakby nie bylo czlowieka, tylko wielki, chodzacy penis.
      • hello-kitty2 Re: mój sposób 14.01.13, 18:51
        annie_19 napisał(a):

        > Wiem, ze troche za bardzo mi na tym zalezy, ze marudze, ze wywieram presje, ze
        > powinnam odpuscic, to sam przyjdzie... probowalam, ale on mowi, ze nawet jesli
        > mi sie wydaje, ze "odpuszczam", nie zaczynam tematu, nie kleje sie do niego jak
        > os specjalnie, to on i tak widzi moj wyglodnialy wzrok na sobie i czuje, ze ja
        > nic tylko ciagle czekam, ze nie moze mnie mocniej przytulic, bo ja od razu wzdy
        > cham znaczaco... Powiedzial mi ostatnio, ze czuje sie jak wielki penis, jakby n
        > ie bylo czlowieka, tylko wielki, chodzacy penis.

        A tylko on Cie tak nakreca czy inni faceci tez. Przypomnisz ile jestescie w zwiazku? Pytam, bo ja nigdy nie bylam w takiej sytuacji i trudno mi sobie to wyobrazic.
        • annie_19 Re: mój sposób 15.01.13, 10:34
          hello-kitty2 napisała:


          > A tylko on Cie tak nakreca czy inni faceci tez. Przypomnisz ile jestescie w zwi
          > azku? Pytam, bo ja nigdy nie bylam w takiej sytuacji i trudno mi sobie to wyobr
          > azic.

          On mnie kręci i to cholernie kręci i jego chcę! To nie jest tak, że jestem jakaś zaślepiona - widzę innych mężczyzn, mijam ich na ulicy, widzę w filmach, w internecie itp i widzę, że niektórzy są mniej lub bardziej w moim typie, przystojni, fajnie zbudowani. Pomyślę sobie "mmmrr" i na tym koniec. Nie lecę w jakieś fantazje na ich temat. Kocham mojego partnera i jego chcę. Zapach żadnego innego faceta tak na mnie nie działał.
        • annie_19 Re: mój sposób 15.01.13, 10:56
          hello-kitty2 napisała:

          > A tylko on Cie tak nakreca czy inni faceci tez. Przypomnisz ile jestescie w zwi
          > azku? Pytam, bo ja nigdy nie bylam w takiej sytuacji i trudno mi sobie to wyobr
          > azic.

          Przepraszam, zapomnialam napisac jak dlugo jestesmy razem - 1 rok i 9 miesiecy... problemy lozkowe? Od ponad roku.
      • kag73 Re: mój sposób 14.01.13, 21:05
        Annie_19 ja Ci dobrze radze, daj se siana z tym facetem, bo moze byc tylko gorzej. Tak krotko razem, kazdemu "normalnemu" facetowi by sie micha cieszyla, ze kobieta na niego leci, bo zazwyczaj sa rozczarowani, ze to ciagle oni musza wychodzic z inicjatywa. Uwierz mi, faci nie maja nic przeciwko temu, zeby czuc sie jak "wielki penis".
        Twoj wcele nie ma podstaw, zeby sie tak czuc, bo tego seksu co kot naplakal, to tylko wymowka. Wali konia do zdjec i porno w necie, to wszystko.
        Poszukaj se innego.
        • urquhart kazdemu "normalnemu" facetowi by sie micha cieszy 14.01.13, 21:34
          kag73 napisała:
          > Annie_19 ja Ci dobrze radze, daj se siana z tym facetem, bo moze byc tylko gorz
          > ej. Tak krotko razem, kazdemu "normalnemu" facetowi by sie micha cieszyla, ze k
          > obieta na niego leci, bo zazwyczaj sa rozczarowani, ze to ciagle oni musza wych
          > odzic z inicjatywa. Uwierz mi, faci nie maja nic przeciwko temu, zeby czuc sie
          > jak "wielki penis".

          Wsparciowe uogólnienia.
          Kluczowe znaczenie ma jak owa kobieta wygląda która na normalnego faceta leci.
          (No i co on reprezentuje żeby mieć jakiekolwiek wymagania).
          www.youtube.com/watch?v=6o9orTYGNB8
          • sabat-77 Re: kazdemu "normalnemu" facetowi by sie micha c 14.01.13, 21:45
            urquhart napisał:

            > Wsparciowe uogólnienia.
            > Kluczowe znaczenie ma jak owa kobieta wygląda która na normalnego faceta leci.
            > (No i co on reprezentuje żeby mieć jakiekolwiek wymagania).
            > www.youtube.com/watch?v=6o9orTYGNB8

            No tu się zgodzę. Chyba każdy nastolatek uciekał kiedyś przed szarżującą Ulą-brzydulą albo Renatką-wariatką. Gorzej, gdy potem okazało się, że te Ule i Renatki to jednak był właśnie jego naturalny rewir :D
          • kag73 Re: kazdemu "normalnemu" facetowi by sie micha c 14.01.13, 22:53
            No prosze Cie, skoro dla niego ona nie wyglada, to tym bardziej powinna zwijac zagle.
            Sa razem 1,8 roku....nie ma dzieci, kredytow, zobowiazan, skoro ona sie jemu nie podoba, to powinna poszukac takiego, ktoremu sie sie spodoba, bo szkoda jej urody, mlodosci i witalnosci. "Normalnie" facet nie wchodzi w zwiazek z pania, ktora mu sie nie podoba a skoro on wszedl, moze byl "zmuszony", nie nadarzyla sie lepsza, co i tak nie zmienia faktu, ze ona powinna sie ewakuowac.
            Urgu, przypomnij sobie poczatki ze swoja kobita, to pogadamy ;) Mialbys wtedy, albo miales cos przeciwko, ze dziewczyna widzialaby/widziala w Tobie "wielkiego penisa"? Bajka, odpowiem za Ciebie ;)) Komu i jak czesto sie to zdarza?
        • sabat-77 Re: mój sposób 14.01.13, 21:34
          kag73 napisała:

          > Wali konia do zdjec i porno w necie, to wszystko.

          A mnie się zdaje, że do wielkiego portretu swojej mamusi :D
          • annie_19 Re: mój sposób 15.01.13, 11:23
            sabat-77 napisał(a):

            > kag73 napisała:
            >
            > > Wali konia do zdjec i porno w necie, to wszystko.
            >
            > A mnie się zdaje, że do wielkiego portretu swojej mamusi :D

            wyjatkowo nietrafione - z matka ma bardzo trudne relacje
            w ojca byl dla niego niesamowitym autorytetem. z tego, co slysze od mojego partnera, jego brata i matki, to rzeczywiscie byl wspanialy czlowiek. nie dane mi bylo sie o tym przekonac, zmarl pol roku przed tym, jak my zaczelismy sie spotykac.
        • annie_19 Re: mój sposób 15.01.13, 10:53
          kag73 napisała:

          > Annie_19 ja Ci dobrze radze, daj se siana z tym facetem, bo moze byc tylko gorz
          > ej. Tak krotko razem, kazdemu "normalnemu" facetowi by sie micha cieszyla, ze k
          > obieta na niego leci, bo zazwyczaj sa rozczarowani, ze to ciagle oni musza wych
          > odzic z inicjatywa. Uwierz mi, faci nie maja nic przeciwko temu, zeby czuc sie
          > jak "wielki penis".
          > Twoj wcele nie ma podstaw, zeby sie tak czuc, bo tego seksu co kot naplakal, to
          > tylko wymowka. Wali konia do zdjec i porno w necie, to wszystko.
          > Poszukaj se innego.

          czu naprawde nikt nie ma tu lepszej rady...?
          kag73 nie zrozum mnie zle - w duzej mierze zgadzam sie z tym, co napisalas. Tylko ja chce ten zwiazke uratowac i zmienic, a nie wycofac sie - to najlatwiejsze wyjscie.

          Z tym "czuciem sie wielkim penisem" to troche sie z Toba nie zgodze. Rozni sa ludzie i roznie reaguja, zwlaszcza w trudniejszych okresach zyciowych, w stresie.
          Rzeczywiscie, faceci majacy problem z tym, ze ich kobiety ciagle chca seksu, naleza raczej do rzadkosci. Predzej to kobiety maja problem z przedmiotowym traktowaniem i czuciem sie dla mezczyzny tylko obiektem seksualnym. Ja np uwielbiam seks, ale nie bylabym zadowolona gdyby mezczyzna widzial we mnie tylko cipke i cycki. Mam o wiele wiecej do zaoferowania i chce mezczyzny, ktory bedzie potrafil docenic to, co mam w glowie, to, ze moze ze mna porozmawiac i fajnie spedzic czas, ze mam pasje i zainteresowania, a przy okazji, zeby widzial we mnie swoja seksbombe i posuwal regularnie.
          Chce niemozliwego? Za duzo Disneya sie naogladalam?
          • kag73 Re: mój sposób 16.01.13, 01:03
            > czu naprawde nikt nie ma tu lepszej rady...?
            > kag73 nie zrozum mnie zle - w duzej mierze zgadzam sie z tym, co napisalas. Tyl
            > ko ja chce ten zwiazke uratowac i zmienic, a nie wycofac sie - to najlatwiejsze
            > wyjscie.

            Hmm, rozumiem Cie, rzecz w tym, ze on nic zmieniac nie chce. Wcale nie bylabym pewna, ze "wycofac sie" to najlatwiejsze wyjscie, zwlaszcza kiedy sie kogos kocha, latwiej czasem trwac, czekac na cud i nie zmieniac nic, wiem co pisze, bo rozstalam sie kiedys z facetem mimo milosci i namietnosci.
            Skoro tak bardzo Ci zalezy, przestan sie dostawiac do niego i gadac o seksie, pomoz sobie sama recznie. Zobaczysz czy poskutkuje, czy sam zapragnie czy moze jak znajdzie prace/wyjdzie ze stresu cos sie zmieni. Skoro masz czas...czekaj. Inna rada nie przychodzi mi do glowy :(
            Poza tym Ty chcesz seksu ale go nie dostajesz albo stanowczo za malo, no i od faceta chcesz i oferujesz mu wiecej niz tylko fakt, ze widzisz w nim "wielkiego penisa", tak sadze, wiec dla mnie to sciema i nie mozna Ci zarzucic, ze nie widzisz w nim czlowieka.
            • annie_19 Re: mój sposób 16.01.13, 01:26
              kag73 napisała:

              > Hmm, rozumiem Cie, rzecz w tym, ze on nic zmieniac nie chce. Wcale nie bylabym
              > pewna, ze "wycofac sie" to najlatwiejsze wyjscie, zwlaszcza kiedy sie kogos koc
              > ha, latwiej czasem trwac, czekac na cud i nie zmieniac nic, wiem co pisze, bo r
              > ozstalam sie kiedys z facetem mimo milosci i namietnosci.

              Trwam i czekam na cud i jestem coraz bardziej sfrustrowana :( zwlaszcza, ze nie czekam biernie, tylko staram sie cos zmienic i nie wychodzi..

              > Skoro tak bardzo Ci zalezy, przestan sie dostawiac do niego i gadac o seksie, p
              > omoz sobie sama recznie. Zobaczysz czy poskutkuje, czy sam zapragnie czy moze j
              > ak znajdzie prace/wyjdzie ze stresu cos sie zmieni. Skoro masz czas...czekaj. I
              > nna rada nie przychodzi mi do glowy :(
              > Poza tym Ty chcesz seksu ale go nie dostajesz albo stanowczo za malo, no i od f
              > aceta chcesz i oferujesz mu wiecej niz tylko fakt, ze widzisz w nim "wielkiego
              > penisa", tak sadze, wiec dla mnie to sciema i nie mozna Ci zarzucic, ze nie wid
              > zisz w nim czlowieka.

              Oczywiscie, ze nie widze w nim "wielkiego penisa". Widze wartosciowego i dobrego czlowieka, ktorego kocham i dlatego chce sie z nim kochac. Zawsze sie to u mnie laczylo, nigdy nie interesowal mnie seks dla seksu, bez uczucia i bliskosci.
              Widze czlowieka, ktory znalazl sie w sytuacji, z ktora kompletnie nie potrafi sobie poradzic. I choc, nie ukrywam, coraz czesciej budzi to we mnie zlosc i rozczarowanie, to przede wszystkim z calych sil chce mu pomoc. I chyba za bardzo weszlam w role opiekunki. Ale nie moge siedziec bezczynnie i patrzec, jak on sobie z tym wszystkim nie radzi i wpada w coraz wiekszy dolek.
              • jesod Słuchaj siebie. 16.01.13, 10:36
                annie_19 napisał(a):
                > Oczywiscie, ze nie widze w nim "wielkiego penisa". Widze wartosciowego i dobreg
                > o czlowieka, ktorego kocham i dlatego chce sie z nim kochac. Zawsze sie to u mn
                > ie laczylo, nigdy nie interesowal mnie seks dla seksu, bez uczucia i bliskosci.

                W tej sprawie idź za głosem serca i tym, co Ci podpowiada intuicja. Słuchaj siebie.
                Resztę rozwiązań przyniesie czas i Wasza determinacja do wspólnego, pozytywnego rozwiązywania pewnych problemów.
                Wiele można pokonać, jeśli chce się być razem.
      • 3rd_sin Re: mój sposób 14.01.13, 22:55
        Droga @annie_19, prawdę mówiąc nie spodzieałam się takiego rezultatu. Ten krok miał na celu oderwanie się od wszechobecnej frutracji, która wiązała się z brakiem seksu (zwłaszcza satysfakcjonującego). Uznałam, że mam "go" w nosie, jednocześnie zadbałam o to, aby zawsze wyglądać "apetycznie" i chyba zaczęłam emitować ogromne ilości feromonów ;) aby wzbudzić zainteresowanie innych mężczyzn. Tak czy inaczej, byłąm obojętna - miła, uprzejma, ale seksualnie obojętna (choć w środku, często aż wrzało). Mąż dość szybko zauważył, że coś się zmieniło i chyba nastąpił jakiś przełom. Nie ukrywam, że duża w tym moja zasługa :P bo wiem co i ja zrobć, aby mężczyzna był ZADOWOLONY ;) Myślę, że sposób jest skuteczny ;)
        • annie_19 Re: mój sposób 15.01.13, 10:55
          3rd_sin napisał(a):

          > Droga @annie_19, prawdę mówiąc nie spodzieałam się takiego rezultatu. Ten krok
          > miał na celu oderwanie się od wszechobecnej frutracji, która wiązała się z brak
          > iem seksu (zwłaszcza satysfakcjonującego). Uznałam, że mam "go" w nosie, jednoc
          > ześnie zadbałam o to, aby zawsze wyglądać "apetycznie" i chyba zaczęłam emitowa
          > ć ogromne ilości feromonów ;) aby wzbudzić zainteresowanie innych mężczyzn. Tak
          > czy inaczej, byłąm obojętna - miła, uprzejma, ale seksualnie obojętna (choć w
          > środku, często aż wrzało). Mąż dość szybko zauważył, że coś się zmieniło i chyb
          > a nastąpił jakiś przełom. Nie ukrywam, że duża w tym moja zasługa :P bo wiem co
          > i ja zrobć, aby mężczyzna był ZADOWOLONY ;) Myślę, że sposób jest skuteczny ;)

          dzieki :) ja caly czas probuje zaczac "miec go w nosie". Nie olac, nie zostawic samego sobie, ale byc ponad to, nie czekac na ten seks, nie zabiegac.
      • bcde Re: mój sposób 14.01.13, 23:50
        >probowalam, ale on mowi, ze nawet jesli
        > mi sie wydaje, ze "odpuszczam", nie zaczynam tematu, nie kleje sie do niego jak
        > os specjalnie, to on i tak widzi moj wyglodnialy wzrok na sobie i czuje, ze ja
        > nic tylko ciagle czekam, ze nie moze mnie mocniej przytulic, bo ja od razu wzdy
        > cham znaczaco... Powiedzial mi ostatnio, ze czuje sie jak wielki penis, jakby n
        > ie bylo czlowieka, tylko wielki, chodzacy penis.

        Boże, on to chodząca kupka nieszczęścia przez ten twój wygłodniały wzrok. Niedługo zacznie się przed tobą chować do szafy albo w inne miejsca i nie pozwoli się przytulić (bo wiadomo do czego to może doprowadzić). Po prostu urocze teksty ci wali. Nie zmyśliłaś tego? Przecież to jakiś absurd. Płacą ci za to, żebyś była z tym gościem?
        A WEŹŻE KOPNIJ GO W KOŃCU W DUPĘ. Tylko mocno! I znajdź sobie kobieto faceta, który będzie biegał za twoim tyłkiem i od którego ty będziesz się musiała oganiać. Są tacy, tylko daj im szansę.
        Jak sobie poczytasz swoje wpisy za parę lat, to ci włosy dęba staną, że dałaś się tak upodlić i byłaś taka głupia.
      • sea.sea Re: mój sposób 15.01.13, 00:23
        Ja mam hipotezę, że może go dodatkowo krępuje mieszkanie z Twoją matką. No chyba że macie osobne wejścia, pięterka czy coś, ale jeśli to np mieszkanie w bloku, to masakra. Ja mam libido, ale za cholerę bym nie dała rady kochać się z matką czy teściową za ścianą.

        Acz żalenie się, że nie tak patrzysz i nie tak oddychasz ze strony osobnika, z którego właściwie nie masz żadnego pożytku poza rozmowami i okazjonalnymi obiadkami, którego utrzymujesz i z którego powodu w ogóle mieszkacie z tą matką, to już IMO strzał w stopę z jego strony. No biedny kiciuś, doprawdy, nic mu się w życiu nie układa i jeszcze wredna baba ma pretensje i nie daje mu zwalić sobie spokojnie przy porno. Pechowiec roku, jak nic.
        • kag73 Re: mój sposób 15.01.13, 01:30
          Nie ma co mu podsuwac nowych wymowek, jezeli by sie krepowal mamy za sciana, to by to powiedzial a nie wymyslal tekstow, ze widzi w nim tylko penisa.
          Sea.sea, apropos...a z tesciem za sciana dalabys rade sie kochac?
          Uwierz mi, to sie wszystko da, jak nie ma innego wyjscia a cialo plonie ;)
          • sea.sea Re: mój sposób 15.01.13, 08:43
            Teść nie żyje, nie miałam okazji go poznać nawet, stąd mi nie przyszedł do głowy, ale też bym nie dała rady. Też bym wolała sobie zjechać gdzieś w kącie dyskretnie na ręcznym w dwie minuty, skupiając się wyłącznie na fizjologii. Zasadniczo to ja mogę uprawiać seks z ukochanym mężczyzną nawet na jeżu, ale to nie jest wtedy seks zakończony moim orgazmem. Ja potrzebuję spełnienia paru warunków :)

            Nie wiem, może by nie powiedział, w końcu to przez jego problemy z tą matką mieszkają, nie? W dodatku przeciętna kobieta by odpowiedziała na taką wymówkę sugestią, że może w takim razie by się wreszcie ogarnął i zrobił coś, żeby z tą matką nie mieszkać (co, jak widzimy, on niby tam próbuje zrobić, ale zupełnie mu nie wychodzi).
          • hello-kitty2 Re: mój sposób 15.01.13, 10:05
            kag73 napisała:

            > Nie ma co mu podsuwac nowych wymowek, jezeli by sie krepowal mamy za sciana, to
            > by to powiedzial a nie wymyslal tekstow, ze widzi w nim tylko penisa.
            > Sea.sea, apropos...a z tesciem za sciana dalabys rade sie kochac?
            > Uwierz mi, to sie wszystko da, jak nie ma innego wyjscia a cialo plonie ;)

            Kag u mnie tez sie dawalo dopoki to tesciowie raz hucznie dali rade za sciana podczas jakis odwiedzin. Jezu co to bylo, jakies lubudubu, a potem tesciu wyszedl do lazienki, a potem chyba naprawiali lozko :). Nie wiadomo bylo jak wyjsc z pokoju nastepnego ranka. Ale wtedy mloda bylam i glupia. Teraz nie mialabym takich problemow.
        • hello-kitty2 Re: mój sposób 15.01.13, 10:00
          sea.sea napisała:

          ma pretensje i nie daje mu zwalić sobie
          > spokojnie przy porno. Pechowiec roku, jak nic.

          Sea sea ja sie zawsze ubawie przy Twoich postach. Pewnie nie piszesz dla jaj. Mysle, ze jestes realistka. Niemniej jednak uwielbiam to poczucie humoru :)

          ''nie daje zwalic spokojnie przy porno" hehe dobre
        • annie_19 Re: mój sposób 15.01.13, 11:10
          sea.sea napisała:

          > Ja mam hipotezę, że może go dodatkowo krępuje mieszkanie z Twoją matką. No chyb
          > a że macie osobne wejścia, pięterka czy coś, ale jeśli to np mieszkanie w bloku
          > , to masakra. Ja mam libido, ale za cholerę bym nie dała rady kochać się z matk
          > ą czy teściową za ścianą.

          Niewatpliwie go to krepuje. Mnie nie - nie takie rzeczy sie robilo, gdy mama byla za sciana ;)
          Moja mama ma problemy ze spokojnym przespaniem calej nocy i co noc sie kreci i kursuje na linii pokoj - lazienka, a lazienka jest tuz obok nas. Na dodatek lubi do nas od czasu do czasu zajrzec i o cos zapytac ;) Nam to w spaniu, wspolnym lezeniu czy ogladaniu filmu zupelnie nie przeszkadza. W seksie - moze. Ale trzeba przyznac, ze moja mama jak na osobe w jej wieku (64 lata) jest naprawde wyluzowana i wyrozumiala babka. Z reguly na weekend wyprowadza sie z domu do siostry, na jedna noc, rzadziej dwie. I wtedy mozemy czuc sie zdecydowanie swobodniej. Niestety "wolna chata" nie gwarantuje sukcesu, bo on nie rzuca sie na mnie wyglodnialy tuz po wyjsciu mamy z domu.

          > Acz żalenie się, że nie tak patrzysz i nie tak oddychasz ze strony osobnika, z
          > którego właściwie nie masz żadnego pożytku poza rozmowami i okazjonalnymi obiad
          > kami, którego utrzymujesz i z którego powodu w ogóle mieszkacie z tą matką, to
          > już IMO strzał w stopę z jego strony. No biedny kiciuś, doprawdy, nic mu się w
          > życiu nie układa i jeszcze wredna baba ma pretensje i nie daje mu zwalić sobie
          > spokojnie przy porno. Pechowiec roku, jak nic.

          ostro, ale szczerze
    • yoric Re: mój sposób 15.01.13, 10:58
      Widzę, że forumowi spin-doktorzy od wkręcania ludziom nieszczęść zachowują czujność. A deski w kiblu nie zostawia czasem podniesionej, albo skarpet na podłodze? Bo wiecie, widziałem w telewizji reklamę nowej serii facetów, producent wyeliminował te defekty, te egzemplarze nie bałaganią, konia nie walą, piwa nie piją i w ogóle. Stary model zostawiasz w rozliczeniu w salonie.
      • annie_19 Re: mój sposób 15.01.13, 12:12
        yoric napisał:

        > Widzę, że forumowi spin-doktorzy od wkręcania ludziom nieszczęść zachowują czuj
        > ność. A deski w kiblu nie zostawia czasem podniesionej, albo skarpet na podłodz
        > e? Bo wiecie, widziałem w telewizji reklamę nowej serii facetów, producent wyel
        > iminował te defekty, te egzemplarze nie bałaganią, konia nie walą, piwa nie pij
        > ą i w ogóle. Stary model zostawiasz w rozliczeniu w salonie.

        :)) daj namiary na ten salon :)
        a na serio, oczywiscie, ze on, jak kazdy czlowiek, ma swoje przyzwyczajenia i dziwne zachowania, ktore mnie czasem denerwuja, ale w ogolnym rozrachunku to raczej smiesza. i nie oczekuje, ze to zmieni. chce po prostu zrozumiec, gdzie tak naprawde lezy przyczyna naszych problemow lozkowych, bo to dla mnie bardzo wazna kwestia i nie chce, zeby tak to wszystko dalej wygladalo.
    • tygrys-bez-rys Czuje sie jak ... 15.01.13, 13:08
      ... wielki chodzący penis. A jak sie nie czuje to ściągać spodnie i biegne do onsen, w odwrotnej kolejności, i znowu sie czuje. Forum to jest źródłem nie kończącej sie inspiracji. Pamiętamy wszyscy wielkiego cyca, a teraz mamy fiuta. www.youtube.com/watch?v=mr7ZWJJdPV8
    • melamina Re: mój sposób 16.02.13, 23:07
      Gratuluję sukcesu i zazdroszczę.
      Ja próbuję rozwiązać problem tym sposobem już z pół roku i nie działa.
      Jak mnie pan mąż łaskawie zaszczyci swoim penisem raz na miesiąc, jest wybitnie i "umieramy" oboje, ale potem znowu długo nic.
      Na dokładkę ostatnio w towarzyskiej rozmowie zeszło na żarty seksualne, to wspomniał, że jego irytuje, że z kobietami to same kłopoty: najpierw nie dochodzą wcale, a potem dochodzą za szybko.
      Pewnie moje przewrażliwione ego dokonało nadinterpretacji, ale wzięłam to do siebie. Tylko nie wiedziałam, że można dochodzić "za szybko" będąc kobietą.
      Eh.
      • 3rd_sin Re: mój sposób 18.02.13, 19:22
        Rzece wszystkim Twój post wywołał uśmiech na mojej twarzy :) Niby śmiech przez łzy (bo sprawa powazna), ale mimo to uśmiałam się.

        Niestety muszę Cię zmartwić, gdyż mój sposób nie gwarantuje trwałego sukcesu. Mojemu juz przeszło. Może wzrost libido wynikał z fazy księżyca, chwilowej niepoczytalności, czy tam czegoś innego. Tak czy inaczej przez chwile jakas było całkiem fajnie. Cóż, najwidoczniej na faceta o minimalnych potrzebach seksualnych nie ma sposobu :/

      • 3rd_sin Re: mój sposób 18.02.13, 19:24
        Przede wszystkim Twój post wywołał uśmiech na mojej twarzy :) Niby śmiech przez łzy (bo sprawa powazna), ale mimo to uśmiałam się.

        Niestety muszę Cię zmartwić, gdyż mój sposób nie gwarantuje trwałego sukcesu. Mojemu juz przeszło. Może wzrost libido wynikał z fazy księżyca, chwilowej niepoczytalności, czy tam czegoś innego. Tak czy inaczej przez chwile jakas było całkiem fajnie. Cóż, najwidoczniej na faceta o minimalnych potrzebach seksualnych nie ma sposobu :/

        • kag73 Re: mój sposób 18.02.13, 19:30
          Moze on swoje potrzeby zadawala inaczej a do tego szybko sie nudzi jedna i ta sama albo jednym i tym samym.
          Na slabe libido to by moze mogl cos lykac. A zapomnialam, jak rzadko jest to rzadko i po ilu latach?
          • 3rd_sin Re: mój sposób 18.02.13, 19:54
            z częstotliwością bywa różnie, ale średnio jest to 1-2 razy w miesiącu, czasem rzadziej, zcasem (choć rzadko) częściej. Razem jesteśmy od 7 lat. dodam tylko, że proponowałam już różne urozmaicenia - od odgrywania ról - po pzrebieranki - na gadżetach skończywszy. Jednak wszystko działa na bardzoooooo krótko :/
Inne wątki na temat:
Pełna wersja