3rd_sin
13.01.13, 11:21
Do niedawna moje zycie seksualne było szalenie frustrujące, częstotliwość i jakość pozostawiały wiele do życzenia. Postanowiłam, że jak nadarzy się okazja, to pójdę w "tango". W międzyczasie odpuściłam z mężem, uznałam, że jak go "przyciśnie", to sam przyjdzie :) , a wówczas pokażę mu co traci. Oczywiście przyszedł, bo nawet ze swoim niskim dotychczas libido, miewał ochotę raz na jakiś czas. Postarałam się o to, aby być "przygotowaną" w razie nadarzającej się okazji ;) Wiele zapowiadało, że nic się nie zmieni, ale postanowiłam, że zrobię wszystko, aby "oszalał". Doprowadziłam do do "wrzenia" za pomocą ust, po chwilowej przerwie pozwoliłam mu na anal (który osobiście bardzo lubię, ale jakoś nie eksploatowaliśmy tego rodzaju seksu wcześniej), widziałam, że bardzo mu to odpowiada, że cel został osiągnięty. Teraz nie mogę się opędzić :) Niewielkim "nakładem" udało mi się przywrócić satysfakcjonujące pożycie...mam nadzieję długofalowo.