nic nie wiem

20.01.13, 00:48
Jestem z zona po ślubie osiem lat. Dorobiliśmy się przez ten czas dwójki dzieci i niewiele więcej bo zona woli wychowywać dzieci. Do tej pory nie pracowała, jedynie czasami zajmowała się pracami dorywczymi, które i tak spadały częściowo na moje barki. Mam dobrą pracę, ale nie na tyle by żyć nie wiadomo jak. Jednak problemów finansowych nie mamy. Oprócz tego pomagam przy dzieciach, czasami gotuję itd.

Nasze życie zaczęło się psuć chyba po narodzinach drugiego syna. Zona przesgtala wyrażać ochotę na bliskość. Nie powiem, czasami "daje mi dupy", czasami mi mówi, że może mi "ulżyć". Zaczęło mnie to denerwować. Przypomina dojenie mnie, chyba po to bym nie chodził zły. Z zona się nie całujemy, nawet podczas seksu. Ze mną wszystko w porządku, mam żeby, nie mam problemu np. z nieświeżym oddechem itp. Powiedziałem jej nawet, że taki seks to z dziejami jest

Jakiś czas temu odkryłem jej korespondencję "z kolegą" na FB. Cuda na kiju tam były, wspólne plany. Zona raczej się z nim nie spotkała, nie miała takiej możliwości a kiedy taka możliwość zaczęła się pojawiać, ona się z tego wycofała. Ja odkryłem całą sprawę po fakcie. Całość trwała parę miesięcy. Całość skończyła się wielką awantura. Po czasie doszedłem do jako takiego stanu bo przez pierwsze dwa tygodnie nie spałem wcale, strasznie mi skoczyło ciśnienie itp. Poczułem się jak frajer. Dalej jesteśmy razem, zona czasami mi daje chociaż ja juz nie bardzo chcę. Do tego zdarzenia na pewno ją kochałem, a teraz czuję pustkę, która tylko czasciowo wypełniają dzieci. Nie chciałbym stracić rodziny, ale ja jej kompletnie nie ufam i chyba już nie zaufam bo chyba nie zaufam bo nie jest tego warta.

P.S. Przepraszam za błędy i chaos, ciężko coś więcej napisać używając komórkę.


    • hello-kitty2 Re: nic nie wiem 20.01.13, 01:25
      A do czego Ci to zaufanie potrzebne? Do dojenia? :) Przeciez Twoj zwiazek juz sie spieprzyl wczesniej, teraz swoje zaufanie lub jego brak mozesz sobie schowac w kieszen.

      Lepiej sie wywiedz czego ona chce. Moze uda sie jeszcze conieco wynegocjowac. Czekaj, oszczednosci raczej nie macie, ona pracy tez nie, bez nowego jelenia na zastepstwo jest narazie bezbronna. Twoj ruch.
      • zdzicho667 Re: nic nie wiem 20.01.13, 01:47
        Możliwe, że wszystko było zepsute wcześniej. Teraz to dojrzałem. Obawiam się, że ona sama nie wie czego chce. Mam wrażenie, że jej pasuje tak jak jest, chyba ze jeszcze o czymś innym nie wiem.

        Po tym zdarzeniu z jej "internetowym romansem" mieliśmy plan by pójść na terapię. W zasadzie wyglądało to tak, że ona rzuciła taki pomysł by mnie nieco uspokoić. Poszukałem specjalisty, nawet wstępnie umówiłem się z nim, ale jej przestało na tym zależeć, więc stwierdziłem że nie będę sam wszystkiego pchac - jak chce to niech się sama tym zajmie.

        Zaufanie jest chyba ważne, ale dochodzę do wniosku, że ja jej nie mogę ufać, chyba że będę udawał - czyli dalej będę naiwny.
        • hello-kitty2 Re: nic nie wiem 20.01.13, 01:52
          zdzicho667 napisał:

          > Możliwe, że wszystko było zepsute wcześniej. Teraz to dojrzałem. Obawiam się, ż
          > e ona sama nie wie czego chce. Mam wrażenie, że jej pasuje tak jak jest, chyba
          > ze jeszcze o czymś innym nie wiem.
          >
          > Po tym zdarzeniu z jej "internetowym romansem" mieliśmy plan by pójść na terapi
          > ę. W zasadzie wyglądało to tak, że ona rzuciła taki pomysł by mnie nieco uspoko
          > ić. Poszukałem specjalisty, nawet wstępnie umówiłem się z nim, ale jej przestał
          > o na tym zależeć, więc stwierdziłem że nie będę sam wszystkiego pchac - jak chc
          > e to niech się sama tym zajmie.
          >
          > Zaufanie jest chyba ważne, ale dochodzę do wniosku, że ja jej nie mogę ufać, ch
          > yba że będę udawał - czyli dalej będę naiwny.

          No dobra tyle o niej o Was, a co z Toba? Czego Ty chcesz wobec powyzszego?
          • zdzicho667 Re: nic nie wiem 20.01.13, 02:01
            Nie wiem. Mamy dzieci którymi jestem związany. Nie chciałbym fundować im losu rozbitej rodziny. Z drugiej strony mam po prostu dość.
        • bcde Re: nic nie wiem 20.01.13, 03:18
          > Po tym zdarzeniu z jej "internetowym romansem" mieliśmy plan by pójść na terapi
          > ę. W zasadzie wyglądało to tak, że ona rzuciła taki pomysł by mnie nieco uspoko
          > ić. Poszukałem specjalisty, nawet wstępnie umówiłem się z nim, ale jej przestał
          > o na tym zależeć, więc stwierdziłem że nie będę sam wszystkiego pchac - jak chc
          > e to niech się sama tym zajmie.

          Masz rację, że żona rzuciła taki pomysł, aby cię uspokoić i wybadać twoją reakcję, bo jej terapia nie jest do niczego potrzebna. A skoro łyknąłeś to i nawet umówiłeś się na wizytę, to stwierdziła, że już nie ma potrzeby cię uspokajać i olała temat.
          Generalnie jesteś sprowadzony do roli dostarczyciela dóbr, a żona daje ci dupy tylko na tyle, żebyś nie odszedł od razu z powodu frustracji i ani grama więcej. W tym związku nie będzie już namiętności i prawdziwej miłości z jej strony i zdaj sobie z tego sprawę. Chemia się dawno skończyła, a ona swoje uczucia przelała na dzieci. Ty swoje już zrobiłeś - byłeś z nią 8 długich lat w małżeństwie (to zapewne i tak parę lat za długo) i masz z nią dzieci. Teraz czas pomyśleć o sobie i znaleźć partnerkę do nowego związku. Zacząć nowy etap, bo szkoda życia.
    • bcde Re: nic nie wiem 20.01.13, 01:29
      Czas znaleźć sobie nową kobietę, najlepiej trochę młodszą, która będzie chętnie się seksić, całować cię i zapewni ci wiele dawno zapomnianych, uroczych wrażeń. Zarejestruj się na jakichś portalach randkowych i poszukaj, a niedługo trafi się jakaś, z którą warto będzie się spotkać. Jednocześnie złóż pozew o rozwód, przestań przyjmować seksualną jałmużnę od żony i gotować dla niej. Spokojnie czekaj, a wszystko się ułoży z jakąś nową partnerką.
      A jeśli nie jesteś gotowy na radykalne kroki, to musisz się jeszcze pomęczyć i poczekać aż dojrzejesz. Żona ci już żadnych dobrych wrażeń nie zapewni.
      • hello-kitty2 Re: nic nie wiem 20.01.13, 01:33
        bcde napisał:

        > Czas znaleźć sobie nową kobietę, najlepiej trochę młodszą, która będzie chętnie
        > się seksić, całować cię i zapewni ci wiele dawno zapomnianych, uroczych wrażeń
        > . Zarejestruj się na jakichś portalach randkowych i poszukaj, a niedługo trafi
        > się jakaś, z którą warto będzie się spotkać.

        A wlasnie mialam pytac bcde czy Ty tak postapiles i juz nowa znalazles? Plus w jakim jestes wieku?
        • bcde Re: nic nie wiem 20.01.13, 03:27
          Owszem, ja tak zrobiłem. Uważam, że każdy facet powinien tak zrobić, jeśli nie jest szczęśliwy w swoim związku, a nie zamierza się kłaść do trumny w najbliższym czasie. Życie da ci tyle, ile sobie sam weźmiesz i trzeba brać swój los w swoje ręce.
          A co do wieku - mam już więcej niż 15 lat, więc mogę się seksić. :)
          • kag73 Re: nic nie wiem 20.01.13, 03:39
            Ja powiem wiecej kazdy czlowiek a nie tylko "kazdy facet" powinien tak zrobic. To tak dla scislosci.
            • bcde Re: nic nie wiem 20.01.13, 04:14
              Fakt, ale od mężczyzn wymagam więcej. Czyli mniej bojaźni i wygodnictwa.
              • gomory Re: nic nie wiem 20.01.13, 18:51
                Moze sie nie znam, ale smiem podejrzewac, ze kolejka fajnych lasek moze nie byc za dluga do faceta placacego podwojne alimenty.
                • hello-kitty2 Re: nic nie wiem 20.01.13, 18:57
                  gomory napisał:

                  > Moze sie nie znam, ale smiem podejrzewac, ze kolejka fajnych lasek moze nie byc
                  > za dluga do faceta placacego podwojne alimenty.

                  To moze zalezec od tego ile zostaje po potraceniu :)
                • zdzicho667 Re: nic nie wiem 20.01.13, 19:40
                  zawsze znajdą się takie które lubią problemy :)

                  Znam wiele dziewczyn, które mając 20 lat ładowały się w kolesia o 18 lat starszego by po urodzeniu dziecka dostrzec negatywy takiego układu. Tez marne rozwiązanie i marna perspektywa.
                  • sabat-77 Re: nic nie wiem 20.01.13, 23:04
                    zdzicho667 napisał:

                    > zawsze znajdą się takie które lubią problemy :)

                    Ale jest ich bardzo mało :D Myślisz, że się załapiesz ?
                    • zdzicho667 Re: nic nie wiem 21.01.13, 01:21
                      nie wiem. W sumie marna perspektywa
                      • gomory Re: nic nie wiem 21.01.13, 10:31
                        Ja tylko niesmialo wspomne, ze pisalem o "fajnych" laskach.
                        Takie ktore sie laduja w kanal, i pod wplywem wlasnego nieszczescia staja sie z czasem kula u nogi, fajne nie sa.
    • that.bitch.is.sick Re: nic nie wiem 20.01.13, 01:51
      Filtrujesz to przez ogół żalów do niej, dajesz do zrozumienia że nie spełnia twoich oczekiwań nawet w tym krótkim poście, podejrzewam że ona czuje się jak kupa gówna w tym związku, stąd próby dowartościowania się. Ty jesteś taki wspaniały robisz wszystko ona nic, jak cię czytać kto oprócz niej w to uwierzy?;) doprowadziłeś laskę do ściany choć jej pustość i lenistwo to główna przyczyna. Myślisz że jak długo można żyć w takiej asymetrii? :)nie patrz tak jednostronnie choć zgadzam się to znamionuje katastrofę w związku, sygnał dla ciebie.
      • zdzicho667 Re: nic nie wiem 20.01.13, 02:10
        Ale ja jej mówię żeby znalazła sobie pracę. Dodam, że faktycznie z takim CV z pustym polem "doświadczenie" faktycznie może mieć problemy, ale to są jej wybory.

        Nie twierdzę, że ona nic nie robi. Zajmowanie się domem to też praca, ale zaczęło mnie denerwować np. to że dość ciężko pracuję na dom z którego może zostać wielkie G. Lata niestety upływają.
    • yoric Re: nic nie wiem 20.01.13, 03:27
      Mógłbym napisać, to wszystko jest względne, są dwie strony, nie mamy danych, ale pojadę po linii naszych fem-aktywistek: najpierw solidny plaskacz Twojej babce, potem temu gościowi, odcięcie kasy żonie, potem kochanka dla rewanżu, potem można się zastanowić nad krokami naprawczymi :)
      • zdzicho667 Re: nic nie wiem 20.01.13, 13:39
        Żona niby plaskacza dostala (nie fizycznie, ale chyba jej nieźle się odgryzlem). Ten typ to mój były znajomy. Wydzwanial do mnie wiele razy. Najwidoczniej się boi, chociaż nie mam zamiaru go bic. Powiedziałem mu tyko, żeby nie wchodził mi w drogę, przechodził na drugą stronę ulicy i nie traktował jak znajomego, a nic mu się nie stanie. Właściwie trochę się nim zabawilem. On ni jak i tak nie zmienia mojego położenia. Chociaż bawi mnie, ze się boi bo on za duży nie jest.

        Kochanki póki co nie planowałem. Nie miałbym z tym większych problemów bo np. w pracy młodsze koleżanki czasami kleją się do mnie jakby moja pozycja mogła zmienić ich pozycję. Zawsze uważałem ze to obrzydliwe wykorzystywać swoją pozycję, ale chyba zmieniłem zdanie w tym temacie.
      • that.bitch.is.sick Re: nic nie wiem 20.01.13, 20:09
        yoric napisał:

        > Mógłbym napisać, to wszystko jest względne, są dwie strony, nie mamy danych, al
        > e pojadę po linii naszych fem-aktywistek: najpierw solidny plaskacz Twojej babc
        > e, potem temu gościowi, odcięcie kasy żonie, potem kochanka dla rewanżu, potem
        > można się zastanowić nad krokami naprawczymi :)

        To ma być małżeństwo czy argentyńska telenowela yoric? Może jeszcze niech żona autora wątku się prześpi z teściem skoro to jest konkurs na najbardziej wymyślne i totalnie zbędne scenariusze. Można jeszcze kupić pistolet i strzelić se w łęb, to już będzie zupełna operetka.
        Fajne rady. Co jarałeś?
    • sabat-77 Re: nic nie wiem 20.01.13, 08:44
      Kobiety potrzebuja emocji zeby pozadac. Moze ona nawet i kocha ale nie pozada. Tylko nie wiem jak u niej to wywolac.
      • marek.zak1 Re: nic nie wiem 20.01.13, 10:38
        Wy chyba nie czytacie postów. Koleżanka Kitty wyraznie napisała. Ona musi sie troche bac faceta, bo bez tego sex nijaki.
        Do lektury , proszę.
        • sabat-77 Re: nic nie wiem 20.01.13, 10:50
          To Kitty potrzebuje, a przeciez kazda jest troche inna.
        • kag73 Re: nic nie wiem 20.01.13, 14:37
          Nie robilabym z kitty ogolu kobiet. Nie boje sie ludzi i nie mam zamiaru sie ich bac, faceci tez ludzie. Strach do niczego mi nie jest potrzebny. Raz jeden "przestraszylam" sie faceta i wiesz jaka byla moja pierwsza mysl? "Biore telefon i dzwonie na policje". To tyle w temacie.
          • hello-kitty2 Re: nic nie wiem 20.01.13, 18:45
            kag73 napisała:

            > Nie robilabym z kitty ogolu kobiet. Nie boje sie ludzi i nie mam zamiaru sie ic
            > h bac, faceci tez ludzie. Strach do niczego mi nie jest potrzebny. Raz jeden "p
            > rzestraszylam" sie faceta i wiesz jaka byla moja pierwsza mysl? "Biore telefon
            > i dzwonie na policje". To tyle w temacie.

            Ja tez bym z kitty nie robila, malo tego uwazam, ze jestem w swoich upodobaniach czesto odosobniona. Nie wiem czy mialas Kag okazje przeczytac co ja pod pojeciem ''troche faceta sie bac" mialam na mysli. Zaswiadczam, ze pomimo wlasnych upodoban nigdy nie znalazlam sie w sytuacji strachu, o ktorym Ty powyzej piszesz.

            Chodzi mi raczej o 'zdrowy' strach, jaki powinno sie miec np w stosunku do wody. Mozesz powiedziec: 'nie mam zamiaru bac sie wody, taki strach nie jest mi do niczego potrzebny'. Pewnie, ze nie chodzi o to, by sie tak panicznie bac, zeby do wody nie wejsc powyzej linii kolan i nie byc zdolnym do nauki plywania, ale raczej chodzi mi o pewien rodzaj strachu = respekt przed ogromem tego zywiolu, ktory nie pozwoli mi samotnie wyplynac pol kilometra od plazy w glab oceanu, bo swietnie plywam.

            To jest strach. Cos mnie przerasta, nie jestem w stanie tego calkowicie kontrolowac i sie tego boje, mam respekt i dystans. To samo w moim przypadku odnosi sie do mezczyzny. Lubie jak mezczyzna mnie przerasta najlepiej na wielu plaszczyznach, nie daje sie kobiecie manipulowac i kontrolowac, nie podklada sie. To rodzi respekt, podziw, pozadanie.

            Ale zdaje sobie sprawe, ze nie kazdej kobiecie spelnienie takich warunkow jest potrzebne do satysfakcjonujacego seksu.

      • that.bitch.is.sick Re: nic nie wiem 20.01.13, 13:35
        sabat-77 napisał(a):

        > Kobiety potrzebuja emocji zeby pozadac. Moze ona nawet i kocha ale nie pozada.
        > Tylko nie wiem jak u niej to wywolac.

        Pierdolę ile na tym forum specjalistów od kobiet.
        • sabat-77 Re: nic nie wiem 20.01.13, 13:53
          Tez mnie to zastanawia. Tyle przeciez wiemy, a szewc jakze czesto bez butow chodzi. Taki zyciowy paradoks.
          • that.bitch.is.sick Re: nic nie wiem 20.01.13, 14:52
            sabat-77 napisał(a):

            > Tez mnie to zastanawia. Tyle przeciez wiemy, a szewc jakze czesto bez butow cho
            > dzi. Taki zyciowy paradoks.

            Powiem szczerze że to szczyt hipokryzji. Forum znane ogólnie w sieci jako najlepsze miejsce na wyhaczenie za free zdzirowatej i niedopchniętej w małżeństwie szarej myszki, nagle załamuje ręce z oburzenia nad flirtem znudzonej mężatki na fejsie? :) WTF?
            • sabat-77 Re: nic nie wiem 20.01.13, 15:21
              Bo najbardziej wkurwia jak inni zdradzaja, a my nie :) to oburzajace jak ktos jest pominiety...
              • hello-kitty2 Re: nic nie wiem 20.01.13, 16:05
                sabat-77 napisał(a):

                > Bo najbardziej wkurwia jak inni zdradzaja, a my nie :) to oburzajace jak ktos j
                > est pominiety...

                Chwileczke ale przeciez ona nie zdradzila, w zasadzie nie zrobila nic. I chyba to jest problem tego zwiazku, ze ona nie robi nic. Jak pisal autor w CV puste miejsce ma i zyciu seksualnym tez ma puste, pusta pustke pogania, bo co rzuci ja, jak radzi bcde i gdzie ona pojdzie? Do posredniaka? Do tego zastraszonego niedoszlego kochanka? Co za kokosy, ktore opisywal Sabat w inny watku moze miec i gdzie? A on juz jej nie ufa i nie zaufa, zacznie posuwac mlodsze kolezanki w robocie. Normalnie super przyszlosc. Nie ma jak mega inwestycja w rodzine. Postaw wszystko na jedna karte, a rozpierolisz sobie zycie.

                Moze jedna ta terapia malzenska?
    • marek.zak1 Re: nic nie wiem 20.01.13, 16:04
      powróćmy do poczatków. Cytuję:

      Dorobiliśmy się przez ten czas dwójki dzieci i niewiele więcej bo zona woli wychowywać dzieci.

      Nie dorobiliscie się, iwidzę, że zwalasz winę na żonę, a nie na siebie. To jest hipokryzja do maksimum. Weź się facet do roboty i zapewnij swojej rodzinie coś więcej. A wychowywanie dzieci to ciężka i odpowiedzialna praca.
      • hello-kitty2 Re: nic nie wiem 20.01.13, 16:08
        marek.zak1 napisał:

        > powróćmy do poczatków. Cytuję:
        >
        > Dorobiliśmy się przez ten czas dwójki dzieci i niewiele więcej bo zona woli wyc
        > howywać dzieci.
        >
        > Nie dorobiliscie się, iwidzę, że zwalasz winę na żonę, a nie na siebie. To jest
        > hipokryzja do maksimum. Weź się facet do roboty i zapewnij swojej rodzinie coś
        > więcej. A wychowywanie dzieci to ciężka i odpowiedzialna praca.

        Nie rozumiesz Marek, jemu sie pali way out, zaczyna sie czuc jak w pulapce. W zwiazku mu sie nie uklada, a wyjsc tez nie ma jak.
        • zdzicho667 Re: nic nie wiem 20.01.13, 19:34
          Doskonale opisalas sytacje w której się znajduję.
          • hello-kitty2 Re: nic nie wiem 20.01.13, 19:41
            zdzicho667 napisał:

            > Doskonale opisalas sytacje w której się znajduję.

            Zdzicho chyba nie myslisz, ze kochanka Ci to rozwiaze?

            A jak jeszcze powiesz, ze zona byla Twoja pierwsza partnerka seksualna i jedyna to nie wiem.

            Sluchaj, a moze zamiast wykorzystywac swoja pozycje zawodowa do posuwania mlodszych kolezanek to Ty zonie robote zalatw, ha? Da sie to zrobic?
            • zdzicho667 Re: nic nie wiem 20.01.13, 20:25
              Nie była pierwsza, ale była w zasadzie pierwszą moją stała parnerka. Wcześniej bywały przelotne znajomości. Czy uważasz, że to ma coś wspólnego?
              • hello-kitty2 Re: nic nie wiem 20.01.13, 21:34
                zdzicho667 napisał:

                > Nie była pierwsza, ale była w zasadzie pierwszą moją stała parnerka. Wcześniej
                > bywały przelotne znajomości. Czy uważasz, że to ma coś wspólnego?

                Nie.

                A w sprawie roboty dla zony nie odpowiedziales?
                • zdzicho667 Re: nic nie wiem 21.01.13, 01:24
                  ale ona nie ma takiego zamiaru. Zresztą wielkiej kariery by tam nie zrobiła. Nie mogę jej załatwić pracy na odpowiednim stanowisku, a byle czego nie będzie robić bo przecież studia skończyła :)
          • jesod Co dalej? 20.01.13, 20:00
            zdzicho667 napisał:
            > Doskonale opisalas sytacje w której się znajduję.

            Sytuację już znasz. Ale, co dalej...?
            Zastanowiłeś się, czego Ty chcesz i na czym Ci naprawdę zależy?

            • zdzicho667 Re: Co dalej? 20.01.13, 20:27
              Doprawdy to trudne pytanie. Mam wrażenie, że co bym nie robił to robię źle. Szklanka stała się w połowie pusta a nie w połowie pełna.
              • jesod Re: Co dalej? 20.01.13, 20:34
                W takim razie zacznij od trudnych pytań. :)
                Co byś nie robił zawsze będziesz miał niepokój i obawy, że to jest źle, zwłaszcza w sytuacji stresowej. Ale... od czegoś powinieneś zacząć. Inaczej się nie da, jeśli chcesz uporządkować swoje życie.
                Zastanów się, czy zemsta, odwety, odgryzanie się na partnerce da Ci tę satysfakcję, której oczekujesz i przede wszystkim, czy to pomoże i rozwiąże Wasze problemy?
                Czy przypadkiem nie będzie tylko podsycaniem złego ognia i stratą energii, którą należałoby przekierować w zupełnie inną stronę?
                • zdzicho667 Re: Co dalej? 21.01.13, 01:13
                  Dobrze wiem, że zemsta nic mi nie da. Nie szukam jej, chociaż zdarza mi się coś dogrysc. Doskonale rozumiem o czym mówisz, ale nic mi to nie daje. Moja sfera emocjonalna dostała w dupe, zostałem upokorzony i tego nie zmieni zrozumienie strachu, czy nawet motywacji żony. W moim przekonaniu piłka jest po jej stronie. Nie wiem na ile Ona rozumie sytacje w której się znalazłem.

                  A tak wogole zastanawiam się czy ja przypadkiem za dobry nie jestem. Może lepiej by było jakbym czasami najebany do domu wrócił i np. zrobił jej i np. sąsiadom awanturę, kasę przejebal na hazard i dziwki? Tylko, że ja jestem poukładany i takich rzeczy nie robię. Zawsze znajduję wyście z strachu, tylko że. Nie w tym najważniejszym dla mnie przypadku.
                  • hello-kitty2 Re: Co dalej? 21.01.13, 02:18
                    A wiesz moze czego chcesz od niej?
                    • zdzicho667 Re: Co dalej? 21.01.13, 02:33
                      Chciałbym, żeby było tak jak kiedyś. Wiem, że juz nigdy tak nie będzie. Chociaż nie wiem ca stoi na przeszkodzie by być szczęśliwym.
                      • hello-kitty2 Re: Co dalej? 21.01.13, 02:38
                        zdzicho667 napisał:

                        > Chciałbym, żeby było tak jak kiedyś. Wiem, że juz nigdy tak nie będzie. Chociaż
                        > nie wiem ca stoi na przeszkodzie by być szczęśliwym.

                        A pragniesz jej tak jak kiedys? Jakbys probowal ja pocalowac to sie odwroci? O co chodzi z tymi pocalunkami?
                  • zdzicho667 Re: Co dalej? 21.01.13, 02:35
                    Przepraszam za błędy, pewnie fatalnie się to czyta. Forum w komórce to chyba slaby pomysł.
                  • bcde Re: Co dalej? 21.01.13, 02:47
                    Moja sfera
                    > emocjonalna dostała w dupe, zostałem upokorzony i tego nie zmieni zrozumienie s
                    > trachu, czy nawet motywacji żony. W moim przekonaniu piłka jest po jej stronie.
                    > Nie wiem na ile Ona rozumie sytacje w której się znalazłem.
                    >
                    > A tak wogole zastanawiam się czy ja przypadkiem za dobry nie jestem. Może lepie
                    > j by było jakbym czasami najebany do domu wrócił i np. zrobił jej i np. sąsiado
                    > m awanturę, kasę przejebal na hazard i dziwki?


                    Piłka jest po twojej stronie i to już od dawna. Twoja żona nie musi i nie chce niczego rozumieć, bo wie, że i tak nie wyjdziesz spod jej pantofla. Sporadyczny hazard i dziwki nic by ci nie pomogły, bo mężczyzną trzeba być zawsze i wszędzie, a nie tylko "czasami". Swoją męskość potwierdzaj w domu, na co dzień, jeśli chcesz z żoną dalej żyć i mieć seks.
Pełna wersja