urquhart
21.01.13, 00:03
Jak często związki wybierają takie rozwiązanie? Babki naiwne skupione na dzieciątkach jak obok I_will_never przekonane że mąż może nie dymać latami wypierają, inne patrzą przez palce póki mają wygodnie, jeszcze inne jak nasza Wisłocka czynnie wchodzą w trójkąt.
>>>
Jeśli związek zaspokaja wszystkie potrzeby partnerów, nie będzie w nim miejsca dla trzeciej osoby. Jednak rzadko zdarzają się pary dopasowane w stu procentach. Ta najtrudniejsza z miłosnych figur kusi w życiu i w kinie. Za chwilę premiera głośnego filmu Toma Tykwera "Trzy" o parze, w której przewidywalne życie wchodzi ktoś trzeci. O trójkącie rozmawiamy z psycholog i seksuologiem. (...)
A dlaczego w ogóle zdarza nam się wejść w trójkąt?
Andrzej Gryżewski (seksuolog): Powodów może być kilka. U kobiet zdarza się syndrom rycerza i rozpustnika. Wyszła za mąż za mężczyznę, który dba o dzieci, o sprawy finansowe, a na boku szuka rozpustnika. Jeśli to pozostanie relacją czysto seksualną, to mąż nie zauważy, że coś się zmieniło w ich związku. To może dotyczyć nawet 30 proc. kobiet. 60 proc. mężczyzn dotyka syndrom Madonny i ladacznicy. Żenią się z kobietą, którą adorują, ale która też ugotuje i posprząta. Seks, jeśli jest, to w pozycjach klasycznych.
Maria Rotkiel: Pamiętam taki fragment z "Rodziny Soprano": Tony uprawia seks z kochanką. Ona nurkuje pod kołdrą, on zachwycony. Nagle kochanka pyta: "A żona ci tego nie robi?". Na co on: "No co ty, przecież ona swoimi ustami całuje moje dzieci". To dobrze obrazuje tę sytuację. Szukamy zaspokojenia ważnych potrzeb poza relacją. Jeżeli jest ona pełna, zaspokojony jest nasz temperament seksualny, potrzeby intelektualne i emocjonalne, to o tę trzecią osobę bardzo trudno. Po prostu nie ma na nią miejsca.
Dużo jest takich niepełnych związków?
Maria Rotkiel: Jest dużo, bo za szybko się poddajemy w poszukiwaniach. Popełniamy konsumpcyjny błąd: znajdujemy materiał na dobrego ojca i męża i się poddajemy. Przyjaciółka mi mówi: "Wiesz, chyba weźmiemy ślub, mamy już po trzydzieści coś lat, on będzie dobrym ojcem, ma dobrą pracę". Ale ja wiem, że ten facet jej nie kręci. Ona mówi o fajnym człowieku i już robi miejsce na tego trzeciego. Zamiast powiedzieć sobie, że chce mieć partnera, który zaspokaja jej potrzeby na każdej płaszczyźnie. Warto być z kimś, z kim – gdyby wylądować z nim na bezludnej wyspie – można spokojnie zajadać przepyszne owocki.
To może ten układ "rycerz i rozpustnik" jest układem idealnym? Pełnym?
Andrzej Gryżewski: Tak się zdarza! My, specjaliści, twierdzimy, że trójkąt nie wyjdzie w życiu, ale może się mylimy. Trafiają do nas trójkąty, którym się nie powiodło. A być może większość jest zadowolona z takiego układu. Ukazała się niedawno książka "Puszczalscy z zasadami". Autorki Dossie Easton, Janet W. Hardy opisują swoje życie w trójkącie i przekonują, że to jest ogromna siła, tylko trzeba ustalić zasady, żeby wszystkie osoby wiedziały, jak ma wyglądać ta relacja.
Zastanawiam się, czy trójkąt jest bardziej wyrazem dojrzałości, czy niedojrzałości. To wcale nie takie oczywiste. Z filmu Tykwera można wysnuć wniosek, że prawdziwa miłość nie zależy od tego, czy jesteśmy we dwoje, czy w troje.
Maria Rotkiel: Ja uważam, że trójkąt jest wynikiem braku czegoś w relacji. Wtedy tworzy się przestrzeń dla tego trzeciego.
Andrzej Gryżewski: Pytanie, czy jak budowaliśmy ten związek, to już były jakieś szczeliny? Każdy związek jest domknięty tylko w iluś procentach. I nagle pojawia się osoba wypełniająca 20 proc., które mamy niedomknięte. I mamy związek idealny. Myślę, że ciężko znaleźć jedną osobę, która by nas w pełni satysfakcjonowała.
Czyli uważa Pan, że trójkąt jest OK?
Andrzej Gryżewski: Zanim się spotkaliśmy, zresztą we troje, myślałem, że trójkąt nie jest OK. Ale przygotowując się do tej rozmowy, prześledziłem literaturę, wspomniałem przypadki swoich pacjentów i okazało się, że ludzie potrafią się odnaleźć w trójkątach i chwalą to sobie. Czasami my im próbujemy wmówić, że to nie jest OK. Więc myślę, że trójkąt jest wyzwaniem. We Włoszech jest instytucja trójkąta. Gdy żona urodzi syna, ma prawo do mężczyzny, który będzie jej adoratorem. To trwa od XVII wieku. Taki przyjaciel domu chodzi z nią do opery, na bal, jak męża nie ma, to on musi jej bronić.(...)
Andrzej Gryżewski: Kobieta, która zdradza, ma zwykle mniejszą ochotę na seks z mężem. Mężczyznę, który ma kochankę, taka sytuacja raczej stymuluje.
Maria Rotkiel: Kobiety szukają w trójkątach kontaktu emocjonalnego, czyli deficyt w relacji z partnerem najczęściej dotyczy elementów emocjonalnych. Często mówią, że nie chodzi o to, że on miał częściej ochotę na seks niż mąż, tylko odnosił się do niej tak, że czuła się piękna, ważniejsza, zauważona.
A kto częściej zostawia małżonka dla tego trzeciego?
Andrzej Gryżewski: Nie zostawiają. Tylko raz zdarzyli mi się pacjenci z taką historią. Łączyła ich więź finansowa, emocjonalna, seksualna. Aż w końcu kobieta spotkała na Naszej Klasie kolegę, który w liceum był jej wielką platoniczną miłością. Kiedyś mistrz sportowy, teraz facet z brzuszkiem, pracuje w Anglii na zmywaku, mieszka z mamą. Ale ona zobaczyła go tylko przez pryzmat wspomnień. Zostawiła męża, dwoje dzieci i wyjechała. Nic nie mogło jej zatrzymać.
(...)
W filmie Tykwera ten trzeci pojawia się, gdy oboje bohaterowie wszystko już o sobie wiedzą, potrafią przewidzieć każdy swój ruch. Wydaje się, że ich związek przeszedł już wszystko. I co teraz będzie? – zadaje sobie pytanie każde z nich. Czy trójkąt może być kolejnym etapem związku?
Maria Rotkiel: Moment, gdy pojawia się ktoś trzeci, może być ważny dla związku. Mówimy więc o kryzysach jako o okazji do zrozumienia pewnych rzeczy. Największy kłopot, że to nie jest zwykła zdrada, lecz równoległy związek. Dla kobiety nie jest najważniejsze, że oni spali z sobą, tylko że on dawał kochance prezenty, spędzał z nią czas, był przy niej. Poczucie dzielenia się emocjonalnie naszym partnerem jest najtrudniejsze. Boli nas, że kogoś straciliśmy. Choć przecież nigdy go nie mieliśmy tak naprawdę. Ktoś, kogo kochamy, nie jest nasz.
Andrzej Gryżewski: Mam pacjenta, który walczy o swoją żonę. Chce ją odzyskać, choć zakochała się w innym. Tamten jest bardziej wyrafinowany, wykształcony, obyty. Delikatniejszy w seksie. Poznała ich z sobą. Próbujemy to, co ma w związku z tamtym, przenieść do jej małżeństwa. Z jej męża barbarzyńcy uczynić czułego barbarzyńcę. Jeśli to się uda, na tym etapie otwartości, jego determinacji i jej chęci, trójkąt być może im się przysłuży. Ale czeka ich spore wyzwanie. Życie po trójkącie.
zdrowie.onet.pl/psychologia/zycie-w-trojkacie,4,5123364,artykul.html