sabat-77
29.01.13, 07:37
Raz po raz przywołuje się na tym forum kwestię zniewieścienia mężczyzn i idącego za tym rozczarowania kobiet, marzących o mocnych ramionach księcia z bajki, z dziecinnych snów i opowiadań babek przy kominku. Uważam, że zwalanie ciężaru zaistniałej sytuacji na mężczyzn jest tendencyjne i nieuczciwe.
Wierzę, że to jacy jesteśmy, jest określane przez kontekst wzajemnej relacji. Z mojego, męskiego punktu widzenia obserwacja wygląda zgoła inaczej. Dostrzegam wśród nosicielek spódnic bardzo niewiele takich, które mógłbym z ręką na sercu nazwać kobietą.
Czy możemy zatem mówić o kryzysie męskości w oderwaniu od sytuacji, w której mężczyźnie trudno jest znaleźć kobietę, zdolną do udźwignięcia swojej kobiecości ? Jak mężczyzna może określić się jako męski, gdy nie ma naprzeciw siebie antynomii zdolnej by go jako męskiego tworzyć ?
Czerń potrzebuje bieli by się od niej odróżnić, rycerz smoka by go zabić, książę swojej księżniczki by ją ratować. Zatem jak mężczyzna ma być męski, skoro tak niewiele jest kobiecych cech w napotykających go kobietach ?
Nikt nie dostrzeże cienia na tle czarnej płachty. Współczesny szarmancki i honorowy dżentelmen na tle wulgarnej, pozbawionej zasad i wrażliwości kretynki może być postrzegany co najwyżej jako śmieszny lub słaby.
Kryzys kobiecości jest jak ciemna strona księżyca, o której wolimy nie mówić na sfeminizowanym forum.
Jedna z użytkowniczek napisała, że według niej w związku trzeba kłamać, by mężczyzna mógł poczuć się męski. A może wystarczy być w związku kobietą ?
Trzeba góry by ją zdobyć, trzeba smoka by go zabić, trzeba księżniczki by ją uwolnić. Żaden szanujący rycerz nie wybierze się ratować pomywaczki o manierach świnopasa.
Aby ziścił się wasz sen złoty Księżniczki, zacznijcie od bycia Księżniczkami. To że my w was te Księżniczki widzimy może na dłuższą metę zwyczajnie nie wystarczyć :)