Dodaj do ulubionych

pomozcie, prosze...

31.01.13, 12:48
przeklejam watek z ematki, wyslalam go ponad tydzień temu i w sumie sprawa powinna być zalatwiona a nie jest - zapętla się coraz bardziej...

zalozylam nowe konto bo spac nie moge od paru dni, przez to co sie stalo i potrzebuje spojrzenia obiektywnego na moja sytuacje - ew. kopa w dupe tez przyjme z pokora.

byl piatek, moze czwartek, siedzimy z mezem na kanapie przed tv, dzieci chore od paru dni, my tez, kolejna noc zapowiada sie niezbyt fajnie bo co pol godziny ktores z dzieci sie budzi na picie, syrop, przytulenie, kaszel, smarkanie itp. Ja wstaje, wczesnie bylo moze 21, zeby isc do lozka, swiadoma tego ze jak zdaze zasnac to zaraz ktos mnie obudzi - maz odprowadza mnie wzrokiem do sypialni pytajac: a bedzie bzykanie? rzucilam tylko NIE i poszlam spac. za pol godziny, moze dluzej (dzieci zdazyly sie juz przebudzic przynajmniej raz) przyszedl pan i wladca, bierze telefon (konkretnie smartfonsmile i wlacza sobie pornosy. Nie rusza mnie to bo jak ma cisnienie to niech sobie ulzy, ale jak juz skonczyl chyba dalej go cos gniotlo i probuje do mnie zagadywac - dlaczego ja nie mam ochoty??? wcale nie mam ochoty! a jak juz mam to sama wybieram co i jak i kiedy i on tak naprawde nie pamieta kiedy mielismy fajny sex. tu powinno pojawic sie wyjasnienie -sex mamy 3-4 razy w tygodniu poniewaz lecze sie na cos, co nie dosc ze odbiera mi zdolnosc do przezywania orgazmow w dowolnej konfiguracji z mezem, a leki ktore biore zupelnie zabijaja moje libido. tak wiec wynik 3-4 razy tygodniowo uwazam za calkiem niezly, tym bardziej ze w pozostale dni w miare checi i mozliwosci bawimy sie z mezem inaczej i musze tu dodac, ze tylko ja wtedy sprawiam przyjemnosc mezowi, poniewaz jestem fizycznie uszkodzona, co potrwa jeszdze ok. 2 mcy i maz doskonale o tym wie. wczesniej sex byl codziennie, czasem czesciej. tak wiec od piatku przenislam sie na kanape z nadzieja ze uslysze przepraszam, albo chociaz pogadamy jak dorosli ludzie. dzis jest wtorek i dalej czekam, ba, wydaje mi sie coraz mocniej ze problem zniknal, bo skoro wtedy nie pogadalismy to juz nie ma o czym, a jesli chce spac sama to moje fanaberie wiec on nie bedzie sie wtracal. czy moge czuc sie urazona takim traktowaiem? jezu ten post brzmi jak wypociny trolla, ale ostatnio mielismy taki fajny okres w zwiazku ze oboje stwierdzilismy ze nigdy nam tak dobrze razem nie bylo, a nagle okazuje sie ze meza nie potrafie zadowolic. a - wisionka na torcie - dzien po tej sytuacji maz caly wieczor przegladal ogloszenja towarzyskie, swinia jestem ale mu przegladalam historie w telefonie. i nie posadzam go o zdrade, ale kurde czy chlop tylko jajami mysli?

tak było tydzień temu

POGADALISMY jak mi się wydawalo szczerze i ok, on przyznal ze przesadza, ale jest w szczycie możliwości, ma potrzeby itp... Oczywiście o zadnej zdradzie nie ma mowy, ma jakies swoje fantazje (wiem jakie, bo nie raz mi o tym mowil, tylko dla mnie pewne rzeczy nie sa do zaakceptowania - np. trojkat...), ba - chciałam mu pokazac ze nie jestem az taka zimna suka, wiec był seks raz, drugi, trzeci... rano, wieczorem, no w miare możliwości przy 2 dzieci;) i co? pan dostal czego chciał, w związku z tym jego potrzeby chwilowo uśpione przez moja ozieblosc! znowu wzrosły, wiec kolejnego dnia - dodam - po mojej pobudce o 4 rano do dziecka, któremu się pomylily pory dnia, kiedy już mezowy wyzygalam ze jak nie zacznie rano wstawac czasem do dzieci tak, zebym ja mogla odespać to nigdy nie będzie seksu bo ja jestem zwyczajnie wykonczona! ten zaczyna się do mnie dobierać. odwrocilam się na boczek i powiedziałam ze ide spac, ale mam nadzieje ze nie będzie ogladal pornoli bo swieci mi potem po oczach tym ipodem czy ipadem(tym bardziej ze w nocy wcześniej był seks i naprawdę nie wydaje mi się żeby zdrowy facet nie potrafil panować nad swoim popędem po kilkunastu godzinach bez wytrysku) powiedział ze poogląda sobie jakies bzdurne obrazki i idzie spac. po paru minutach obudzil mnie krzyk - kolega małżonek zapomnial wylaczyc dzwieku i akurat przewinal na jakas lepsza scene... spojrzałam na niego i poszlam spac, bo co tu dużo mowic. rano widziałam ze mu głupio, nawet smieci wyrzucil, ale tematu nie było, myslalam ze wieczorem pogadamy, albo cos, ale on uznal ze jest normalnie. ba - wręcz powiedział, ze znalazł pare z naszego miasta chetna do trojkata i on wie ze ja jestem przeciwko ale jakbym zmienila zdanie to akurat ma namiary! nawrzucalam mu ostro, jego gadka ze przecież wie ze ja nie chce ze mnie nie zmusza, ale ma potrzeby itepe itede... nie wiem już jak z nim rozmawiać żeby cokolwiek zrozumial, żeby przestal myslec ta dolna glowa, bo to w sumie fajny facet, madry, wykształcony, inteligentny, mogłabym tak wymieniac jeszcze długo - a jednak od pewnego czasu to wszystko przeslania mu jego za przeproszeniem fiut:(
Obserwuj wątek
    • gomory Re: pomozcie, prosze... 31.01.13, 13:21
      Swoja postawa robisz mezowi niezla sieke we lbie. Z jednej strony pokazujesz sie jako materac do dmuchania, a z drugiej szlabany stawiasz. Jak sie w tym ma bidulek polapac? Skoro mozesz ciagnac rodzine jak kon pociagowy, to dlaczego nagle nie chcesz pociagnac jeszcze dajmy na to dwoch fiutow? Przeciez to calkiem przyjemne zabawy, co kazdy srajfon pokaze :D.
      Jako mezczyzna chyba powinienem kibicowac Twojemu staremu, wiec moja rada jest taka - staraj bardziej zono!
      Tylko zebys nigdy za to wdziecznosci nie oczekiwala! Tak juz dziala ludzka psychika. Gdy pracownicy dostaja premie uznaja, ze im sie nalezy, a nie jest czyms ekstra. Zabierz im ja, a beda nieszczesliwi i zli. Nie beda sie radowali jak to fajnie, ze kiedys byla.
      Twoje dzieci nie beda Ci wdzieczne ani za opieke, ani za obiady. Beda wkurzone i zdziwione gdy kiedys tego nie dostana. Stary tez nie bedzie dziekowal za Twoje rozkladanie nog w bolesciach. Bedzie zirytowany gdy tego odmowisz. Jak sobie to chomato nalozylas to je ciagnij z godnoscia az padniesz, nie oczekujac oklaskow.
      A teraz wio do roboty :).
      P.S. To zbrodnia ogladac pornosy na malutkim ekranie smarta. Nie macie laptopa? Komputera? TV LCD?
      • that.bitch.is.sick Re: pomozcie, prosze... 31.01.13, 13:33
        Zawsze w takich przypadkach myślę że to urquhart zakłada wątki żeby sam siebie utwierdzać
        Takie problemy mają tylko syci i znudzeni, śmiechu warte.
        --
        Idę i myślę i nie wiem co myśleć
        Myśli jak uderzenia bata...
        Brat nie ma już miłości dla mnie i mojego brata
        To zabija mnie od środka, wpędza w kompleks,
        • eudajmonika Re: pomozcie, prosze... 31.01.13, 13:38
          Jest masa sytych i znudzonych - nawet na tym forum z połowa ma udane życie, tak jak Ty nie wymawiając ;-), a wciąż zaglądają tutaj zagląda i znajdują nawet odzew inny niż wzruszenie ramionami, no nie?
          • that.bitch.is.sick Re: pomozcie, prosze... 31.01.13, 13:44
            eudajmonika napisała:

            > Jest masa sytych i znudzonych - nawet na tym forum z połowa ma udane życie, tak
            > jak Ty nie wymawiając ;-), a wciąż zaglądają tutaj zagląda i znajdują nawet od
            > zew inny niż wzruszenie ramionami, no nie?

            Skąd wiesz jakie ja mam problemy?
            Zresztą uświadomienie sobie że duża część moich problemów bierze się z absurdalnych oczekiwań i jest fikcyjna - to chyba zdrowy dystans. Jesteś za łudzeniem się? W XIX wieku syta i nadęta dama mdlała jak zobaczyła myszkę, ostatnio jest moda robienia dramatu męczeństwa z obcowania z niemowlakiem, który przypominam - niemowlakiem jest tylko rok, więc na modę reaguję tak jak na modę - wzruszeniem ramion. nie wątpię że damy bojące się myszek autentycznie cierpiały.


            --
            Idę i myślę i nie wiem co myśleć
            Myśli jak uderzenia bata...
            Brat nie ma już miłości dla mnie i mojego brata
            To zabija mnie od środka, wpędza w kompleks,
      • aletojuzbyloiniewrociwiecej Re: pomozcie, prosze... 31.01.13, 13:45
        to pojechales:( dziekuje
        srajfon akurat najmniejszy jest z tego typu przybytkow, akurat laptopa w lozku jak probuje zasnąć bym nie zdzierzyla - i pisząc to coraz bardziej utwierdzam się w przekonaniu ze masz racje i k...a dlaczego wcześniej tego nie widziałam?
        • loppe Re: pomozcie, prosze... 31.01.13, 14:11
          W przypadku niskolibidowców czyta się tu zwykle - Zostaw go, z tej mąki chleba nie będzie, szkoda życia, spotkasz faceta który będzie z tobą uprawiać seks z należytą namiętnością i częstotliwością.

          No nie sądzę żeby w tym przypadku, nadlibidowca, recepta była analogiczna (czyli - ".....i spotkasz faceta z normalnym libidio")...
    • lovely-man Re: pomozcie, prosze... 31.01.13, 13:44
      Sorry, sama chciałaś, ale nie będzie miło. Może bez kopa w d..., ale moje wnioski nie będą łagodne.
      Twoja opowieść brzmi jakby była nieprawdziwa, ale zakładam że taka nie jest.
      Chcesz pomocy. Ale pomocy to ja Ci nie dam, lecz radą posłużę, gdyż mam już swoje doświadczenia i wiem jak i w którą stronę się świat obraca.
      Nie piszesz, a to chyba bardzo ważne, ile macie z mężem lat i ile jesteście po ślubie.
      Domyślam się jednak, że jesteście oboje jeszcze młodzi (dojrzały facet się tak nie zachowuje!!!) i co najwyżej w kilkuletnim związku.
      Z tej opowieści Ty jesteś ofiarą i to niestety bardzo naiwną (podejrzewam, że to mężowi odpowiada), a on panem sytuacji. Piszesz że Twój mąż jest mądry, wykształcony, inteligentny... No niestety, tak nie jest! Być może jest wykształcony i co z tego? Ja znam masę ludzi wykształconych i z wyuoczoną inteligencją (czyli żadną) i są tak prości oraz puści wewnętrznie, że wytrzymać z nimi dłużej niż pół godziny nie sposób. Ja już wolę ludzi w ogóle nie wykształconych, ale z wrodzoną inteligencją. Dla mnie Twój mąż jest zwykłym nieodpowiedzialnym gówniarzem i podejrzewam, że już na zawsze takim zostanie. Nie chcę być złym prorokiem ale to sie może kiedyś dla nie go źle skończyć jeżeli nadal tak będzie żył i "myślał". Ja po prostu sobie myślę, że Wy w ogóle nie dobraliście się odpowiednio. Ty mi wyglądasz na osobę rozsądną i bardziej dojrzałą od swojego męża. Co nie oznacza, że nie jesteś naiwna. Powiem wprost. Twój mąż traktuje Cię zupełnie niepoważnie, bo z Twojej opowieści wynika, że ma Cię tylko po to byś zaspakajała jego potrzeby seksualne. Przecież tym samym on Cię nie kocha! A takie małżeństwo po prostu nie ma szans przetrwać. On nawet nie liczy się z tym, że jego dzieci są chore, nawet tego nie ma na uwadze! Myśli ciagle tylko o sobie - to typowy egoista i jeżeli do tej pory Cię nie zdradził, to nie łudź się, że tego nie zrobi. Zrobi! I to w najbliższej przyszłości. I tutaj mogę śmiało głowę położyć. Pewno pomyslisz, że dzieci itd... No tak, z tym że jak sie chcesz dusić w toksycznym związku (który za niedługi czas takowym sie stanie), to tym samym zrobisz dzieciom krzywdę. Jest mała nadzieja, ale byś musiała sama obrócić wszystko o 180 stopni. Od teraz postępuj zgodnie z własnym sumieniem. Nie masz ochotę na seks, to powiedz stanowcze NIE! Przeszkadza Ci, że zachowuje się jak niezrównoważony emocjonalnie chłopiec (pornosiki, telefoniki i inne cuda)?
      To mu to powiedz wprost! Ale tak wprost, żeby mu w pięty poszło. Do tego radykalnie i stanowczo, bez żadnych kompromisów. I jeżeli Cię posłucha lub chociaż zauważysz, że się stara by Cię nie ranić, może coś z tego jeszcze będzie. Może... A nawet mozna pójść jeszcze dalej. Bo jak naprawdę czasami masz juz wszystkiego dość, to go postrasz! Postrasz rozstaniem, a nawet rozwodem. Co Ci szkodzi? Nie mówię, żebyś tak zrobiła, ale przynajmniej się przekonasz czy cos do Ciebie czuje.
      • that.bitch.is.sick do lovely mana 31.01.13, 13:48
        to w ramach szukania sponsorki ta tyrada, przepraszam? :)
        --
        Idę i myślę i nie wiem co myśleć
        Myśli jak uderzenia bata...
        Brat nie ma już miłości dla mnie i mojego brata
        To zabija mnie od środka, wpędza w kompleks,
        • lovely-man Re: do lovely mana 31.01.13, 14:03
          Widzę, że czytanie ze zrozumieniem "leży". Ty to na serio na poważnie wzięłaś??? Tym lepiej dla mnie, może jakaś zamożna Pani tez to weźmie na poważnie.xD Ale już abstrahując... Nie bardzo rozumiem co ma jedno do drugiego. Jestem wolny, to mogę mieć sponsorkę, kochankę i czego tylko dusza zapragnie. A tutaj kobitka prosiła o radę, więc co myslałem wyraziłem i nie widzę związku.
          • that.bitch.is.sick Re: do lovely mana 31.01.13, 14:07
            lovely-man napisał(a):

            > Widzę, że czytanie ze zrozumieniem "leży". Ty to na serio na poważnie wzięłaś??
            > ? Tym lepiej dla mnie, może jakaś zamożna Pani tez to weźmie na poważnie.xD Ale
            > już abstrahując... Nie bardzo rozumiem co ma jedno do drugiego. Jestem wolny,
            > to mogę mieć sponsorkę, kochankę i czego tylko dusza zapragnie. A tutaj kobitka
            > prosiła o radę, więc co myslałem wyraziłem i nie widzę związku.


            Najpierw ostrzegłeś że dasz kopa w d. potem jej nasłodziłeś, zrobiłeś z biedulki ofiarę, wzbudziłeś oczekiwania jak z komedii romantycznej "Sabrina" - można by pomyśleć, że na tle tych egoistycznych gówniarzy, mężów traktujących żony tak podle i użytkowo, jesteś po prostu Harrison Ford. Ciężko mi uwierzyć w autentyczność tej opinii, aż zajrzałam na profil i nasunęła mi się żartobliwa hipoteza




            --
            Idę i myślę i nie wiem co myśleć
            Myśli jak uderzenia bata...
            Brat nie ma już miłości dla mnie i mojego brata
            To zabija mnie od środka, wpędza w kompleks,
            • lovely-man Re: do lovely mana 31.01.13, 14:19
              I znowu czytanie ze zrozumieniem "leży"?! Otóż ja napisałem, ze własnie nie będzie kopa w d... No ale nie ważne;) Nasłodziłem bidulce powiadasz? Tym, że stwierdziłem iż jest bardziej rozsądna od swojego męża? Niech będzie, skoro uważasz, ze jest inaczej... Nie wiem co to "Sabrina" gdyż komedii romantycznych to ja nie oglądam, szybko się przekonałem że po prostu nic nie wnoszą. A i Harrisona Forda nie znam, niemniej nie chciałbym byc taki jak on. Chcę byc sobą, bo z tym mi dobrze. No ale Ty przecież znasz pana Forda, no i widzę, że mnie już na wylot;) I to po jednym zajrzeniu na profil, który ma kilka godzin i nic w nim takiego nie ma co by mnie aż tak charakteryzowało. No ale gratuluję szybkiego poznawania sie na ludziach. ;)))
              • that.bitch.is.sick Re: do lovely mana 31.01.13, 14:30
                lovely-man napisał(a):

                > I znowu czytanie ze zrozumieniem "leży"?! Otóż ja napisałem, ze własnie nie będ
                > zie kopa w d... No ale nie ważne;) Nasłodziłem bidulce powiadasz? Tym, że stwie
                > rdziłem iż jest bardziej rozsądna od swojego męża? Niech będzie, skoro uważasz,
                > ze jest inaczej... Nie wiem co to "Sabrina" gdyż komedii romantycznych to ja n
                > ie oglądam, szybko się przekonałem że po prostu nic nie wnoszą. A i Harrisona F
                > orda nie znam, niemniej nie chciałbym byc taki jak on. Chcę byc sobą, bo z tym
                > mi dobrze. No ale Ty przecież znasz pana Forda, no i widzę, że mnie już na wylo
                > t;) I to po jednym zajrzeniu na profil, który ma kilka godzin i nic w nim takie
                > go nie ma co by mnie aż tak charakteryzowało. No ale gratuluję szybkiego poznaw
                > ania sie na ludziach. ;)))

                Koleś wyluzuj, może właśnie masz problem z dystansem do siebie i chciałabym nadmienić że zaczęliśmy od pytania a ty płynnie przeszedłeś do kłótni, doceniam twoją burzliwą emocjonalność, powiedz gdzie nadepnęłam na odcisk to powiem więcej o twej fascynującej osobie. ;)Sabrina była ważną częścią mojej edukacji aby skutecznie wypatrywać wspaniałych mężczyzn takich jak ty;), ale też ważnym wkładem w gatunek, pierwszą sabrinę, zanim się wszystko popsuło zagrała Audrey Hepburn i Humphrey Bogart, może zastanów się dwa razy zanim podniesiesz rękę na klasykę. Zauważ iż celowo nie przyrównałam Cię do Bogarta, ale myślałam że dla niektórych Ford to pochlebstwo.

                www.filmweb.pl/film/Sabrina-1954-9316
                oczywiście Linus nie istnieje. A mężczyźni którzy idealizują pewne relacje są znacznie bardziej podejrzani.

                --
                Idę i myślę i nie wiem co myśleć
                Myśli jak uderzenia bata...
                Brat nie ma już miłości dla mnie i mojego brata
                To zabija mnie od środka, wpędza w kompleks,
                • lovely-man Re: do lovely mana 31.01.13, 14:51
                  No już dobrze, dobrze... Jestem wyluzowany.;) A wiesz, to ciekawe, bo Ci co mnie znają mówią, ze właśnie mam duży dystans do siebie. Przyznam bez bicia, że gdzieś poczułem to nadepnięcie na odcisk ale... teraz sam już nie pamiętam gdzie to było. Naprawdę. Wróciłem po nocy i nie położyłem sie spać, pewnie stąd moja burzliwość emocjonalna. Naprawdę przepraszam. Mea culpa. Ja tak do Ciebie nieładnie, ze bez zrozumienia itd.., a szybko znalazłem się w podobnej sytuacji. Tak czytam i czytam enty raz co do mnie napisałaś i wychodzi mi na to, że dla Ciebie jestem fascynującą osobą i wspaniałym mężczyzną! Naprawdę tak uważasz??? Nie, wolałbym żeby to była ironia - na którą zresztą zasłużyłem - niż prawda. Chyba zbyt piekne by było prawdziwe. Nie chcę... albo chcę!xD
                  • that.bitch.is.sick Re: do lovely mana 01.02.13, 10:52
                    lovely-man napisał(a):

                    > No już dobrze, dobrze... Jestem wyluzowany.;) A wiesz, to ciekawe, bo Ci co mni
                    > e znają mówią, ze właśnie mam duży dystans do siebie. Przyznam bez bicia, że gd
                    > zieś poczułem to nadepnięcie na odcisk ale... teraz sam już nie pamiętam gdzie
                    > to było. Naprawdę. Wróciłem po nocy i nie położyłem sie spać, pewnie stąd moja
                    > burzliwość emocjonalna. Naprawdę przepraszam. Mea culpa. Ja tak do Ciebie nieła
                    > dnie, ze bez zrozumienia itd.., a szybko znalazłem się w podobnej sytuacji. Tak
                    > czytam i czytam enty raz co do mnie napisałaś i wychodzi mi na to, że dla Cieb
                    > ie jestem fascynującą osobą i wspaniałym mężczyzną! Naprawdę tak uważasz??? Nie
                    > , wolałbym żeby to była ironia - na którą zresztą zasłużyłem - niż prawda. Chyb
                    > a zbyt piekne by było prawdziwe. Nie chcę... albo chcę!xD

                    Urocza naiwna, szczera radość, szkoda że tak szybko mija wraz z przychówkiem, nadętą i durną żoną oraz zaburzeniami erekcji vs bezrobociem (małopolska, tak?) casus sabata.. Cieszmy się póki możemy, wchodzę w to.


                    --
                    Idę i myślę i nie wiem co myśleć
                    Myśli jak uderzenia bata...
                    Brat nie ma już miłości dla mnie i mojego brata
                    To zabija mnie od środka, wpędza w kompleks,
                    • lovely-man Re: do lovely mana 01.02.13, 11:28
                      that.bitch.is.sick napisała:

                      > Urocza naiwna, szczera radość, szkoda że tak szybko mija wraz z przychówkiem, n
                      > adętą i durną żoną oraz zaburzeniami erekcji vs bezrobociem (małopolska, tak?)
                      > casus sabata.. Cieszmy się póki możemy, wchodzę w to.

                      Widzisz, ja prosty chłopak jestem (ale swój rozum mam) i nie wszystko do końca zrozumiałem. Niemniej w ciemno też w to wchodzę i gram dalej...xD Kto nie ryzykuje, nie pije szampana;)))
                      • sabat-77 Re: do lovely mana 01.02.13, 11:37
                        lovely-man napisał:

                        > Kto nie ryzykuje, nie pije szampana;)))

                        Nic nie ryzykujesz, bitch to najwspanialsza kobieta na tym forum. Miłego picia szampana, ode mnie. Cheers.
                        • hello-kitty2 Re: do lovely mana 01.02.13, 12:20
                          sabat-77 napisał:

                          > lovely-man napisał:
                          >
                          > > Kto nie ryzykuje, nie pije szampana;)))
                          >
                          > Nic nie ryzykujesz, bitch to najwspanialsza kobieta na tym forum. Miłego picia
                          > szampana, ode mnie. Cheers.

                          Sabat a co mowilam o nieodkrywaniu sie? Nic sie nie uczysz. Nic a nic.
                            • that.bitch.is.sick Re: do lovely mana 01.02.13, 12:28
                              sabat-77 napisał:
                              y
                              > nie rozumiem...

                              chodzi o to żebyś ją też tak ładnie nazwał. sama to wypiera a pragnie czułości z filmu Casablanca kobiecina, dlatego tak pyskuje. to tak jak z tą krotko obciętą (dziewczyna Albercika) w Seksmisji - musi zemdleć, a ty ją musisz obudzić pocałunkiem żeby przestała udawać chłopa. Głębokie zranienie, tylko ty ją możesz odczarować sabacik.

                              --
                              Idę i myślę i nie wiem co myśleć
                              Myśli jak uderzenia bata...
                              Brat nie ma już miłości dla mnie i mojego brata
                              To zabija mnie od środka, wpędza w kompleks,
                              • hello-kitty2 Re: do lovely mana 01.02.13, 13:55
                                that.bitch.is.sick napisała:

                                > sabat-77 napisał:
                                > y
                                > > nie rozumiem...
                                >
                                > chodzi o to żebyś ją też tak ładnie nazwał. sama to wypiera a pragnie czułości
                                > z filmu Casablanca kobiecina, dlatego tak pyskuje. to tak jak z tą krotko obcię
                                > tą (dziewczyna Albercika) w Seksmisji - musi zemdleć, a ty ją musisz obudzić po
                                > całunkiem żeby przestała udawać chłopa. Głębokie zranienie, tylko ty ją możesz
                                > odczarować sabacik.

                                Ja nie potrzebuje mezczyzny, powiem za Zawle: ja zarabiam. A nawet jesli cos wypieram to nawet nie wiem ze mi tego brakuje, tak?

                                Probowalam Sabatowi pomoc ale chyba nie jestem dobra w pomaganiu albo nie warto. Poddaje sie. Juz mi sie nie chce.
                                • that.bitch.is.sick odpowiadając na skasowanego posta kitty 01.02.13, 15:16
                                  hello-kitty2 napisała:

                                  > that.bitch.is.sick napisała:
                                  >
                                  > > sabat-77 napisał:
                                  > > y
                                  > > > nie rozumiem...
                                  > >
                                  > > chodzi o to żebyś ją też tak ładnie nazwał. sama to wypiera a pragnie czu
                                  > łości

                                  przecież ja napisałam że nie zalecasz się do sabata tylko robisz sobie z niego worek treningowy:), co do tej drugiej kwestii, to widzę że może ci być ciężko rozpoznać dobre traktowanie ale nie chcę nic przesądzać, ciężko coś powiedzieć o kimś na podstawie samych komentarzy, a wbrew temu co mi zarzuciłaś - pisałam tylko o tym zawsze co zaobserwowałam na forum.
                                  btw sens mojej wypowiedzi był taki: nie pchaj palców to ci nie przytrzasną, nie wyrastaj tam gdzie cię nie posiali itd., jak będziesz płakusiać to zyg przyjdzie i wszystko wytnie (lub inna wrażliwa dusza) choć zasłużyłaś sobie na to. nie musisz we wszystko się wtrącać a dodatkowe rzeczy to tylko było takie post scriptum.



                                  --
                                  Idę i myślę i nie wiem co myśleć
                                  Myśli jak uderzenia bata...
                                  Brat nie ma już miłości dla mnie i mojego brata
                                  To zabija mnie od środka, wpędza w kompleks,
                                  • hello-kitty2 Re: odpowiadając na skasowanego posta kitty 01.02.13, 16:40
                                    that.bitch.is.sick napisała:

                                    > przecież ja napisałam że nie zalecasz się do sabata tylko robisz sobie z niego
                                    > worek treningowy:),

                                    Wiem. Ale napisalam dla porzadku, dla Sabata.

                                    > btw sens mojej wypowiedzi był taki: nie pchaj palców to ci nie przytrzasną, nie
                                    > wyrastaj tam gdzie cię nie posiali itd., jak będziesz płakusiać to zyg przyjdz
                                    > ie i wszystko wytnie (lub inna wrażliwa dusza) choć zasłużyłaś sobie na to. nie
                                    > musisz we wszystko się wtrącać

                                    Wiem. Zaluje.
      • tygrys-bez-rys Te lala?! 31.01.13, 17:09
        Mowilem ze Cie kocie skasuja, no i masz, a jak nie wiesz za co, to sie nie przejmuj oni tez nie wiedza, jak evil twin brat of zorro cenzura przywediziewa maske, uderza z uktycia w imie widzi misie i zabiera biednym a daje bogatym czyli sobie. Ogolnie jak cos nie wiesz to sie mnie pytaj, no i jak bedzie z tym stukaniem?
        • lovely-man Re: Te lala?! 31.01.13, 17:58
          No więc pytam: za co zostałem skasowany??? Pisałem do nich w tej sprawie i póki co odpowiedzi ni w ząb. Jeszcze poczekam... To co w bardziej cywilizowanych krajach niż Polska jest przyjęte społecznie za coś zupełnie normalnego, a w niektórych kwestiach nawet refundowane przez państwo, u nas niestety jest ciągle tematem tabu. W porządku, tylko nijak to się ma do prawa, którego podejrzewam mało znają, a ich regulaminy są g... warte (nawet ich nie mam zamiaru czytać, bo to strata czasu) i w ogóle brak w tym logiki i konsekwencji. Ja nie napisałem nic złego. Nie było tam nic co by naruszało czyjąś godność, kogoś obrażało, a wręcz przeciwnie. Przeglądałem później rózne wątki oraz posty i popadłem w zdumienie. Tonami można zbierać różnego rodzaju ogłoszenia i wypowiedzi szkalujące, wulgarne i obraźliwe! A wątków z odnośnikami do wszelkiego rodzaju stron hakerskich z wirusami typu komandox.pl (czy coś w tym stylu, bo nie pamietam) jest masa! Mało tego, wiszą tam od miesięcy, a pewnie i od lat, gdyż darowałem sobie dalszych sprawdzań, bo szkoda czasu. I co? Tego przez tyle czasu nie widzą??? A może udają, że nie widzą gdyż sami z tego korzyść mają. Ciekawe to wszystko. Natomiast mój post zniknął dosłownie po kilku godzinach. I to całkiem nowego użytkownika, który dopiero co się zarejestrował i chciałby na tym forum byc częstym gościem. Zdumiewające!
          A co do stukania. To i tak będzie, nie tu, to gdzie indziej, ale będzie!;))) Nic na siłę. Na wszystko przyjdzie odpowiednia pora.
          • hello-kitty2 Re: Te lala?! 31.01.13, 18:18
            lovely-man napisał:

            > No więc pytam: za co zostałem skasowany???
            > A co do stukania. To i tak będzie, nie tu, to gdzie indziej, ale będzie!;))) Ni
            > c na siłę. Na wszystko przyjdzie odpowiednia pora.

            A co napisales, bo nie zdazylam przeczytac, a moze powinnam wiedziec?
          • tygrys-bez-rys My-love, alez-zes sie skaszlala 31.01.13, 20:14
            Najpierw sie oferujesz ze mnie zapelnisz, opiecujesz szatynow o cielecym spojrzeniu, a teraz tu takie jaja, wycofujesz sie!?

            lovely-man objawil:

            "TO-CO w bardziej cywilizowanych krajach niż Polska jest przyjęte społecznie za coś zupełnie normalnego, a w niektórych kwestiach nawet refundowane przez państwo, u nas niestety jest ciągle tematem tabu przyjdzie odpowiednia pora. "

            Co to jest to to TO-CO? Jakie sa te bardizej cywilizowane kreje! Odkryjes jakas miare mierzenia stopnia cywilizacji?
            • lovely-man Re: My-love, alez-zes sie skaszlala 31.01.13, 20:24
              Otóż nic nie odkryłem. Przypadkowo kiedyś korespondowałem z reporterką TVP1 która robiła program o niepełnosprawnych i ich seksualności. I to ona mnie oswieciła, że na zachodzie są wynajmowani partnerzy i opłacani przez państwo do zaspakajania osób niepełnosprawnych. I tam nie ma na ten temat tabu. A u nas? Proszę, a czy mężatka to jakaś gorsza i nie ma prawa do swoich potrzeb? Oczywiście nie mam tutaj na myśli żadnej refundacji przez państwo. Po prostu ma do tego prawo szukać jak chce i na właśna rękę, ale jak widać utrudniają....
              • hello-kitty2 Re: My-love, alez-zes sie skaszlala 31.01.13, 20:46
                lovely-man napisał:

                Proszę,
                > a czy mężatka to jakaś gorsza i nie ma prawa do swoich potrzeb? Oczywiście nie
                > mam tutaj na myśli żadnej refundacji przez państwo. Po prostu ma do tego prawo
                > szukać jak chce i na właśna rękę, ale jak widać utrudniają....

                A czemu obslugujesz akurat mezatki?
                • lovely-man Re: My-love, alez-zes sie skaszlala 31.01.13, 20:52
                  hello-kitty2 napisała:

                  > A czemu obslugujesz akurat mezatki?

                  Ja szczery chłopak jestem, czasami do bólu, więc odpowiem wprost. Nie, że akurat mężatki, obecnie jestem sam, a wiek mój mi na to nie pozwala (o czym pisałem w ogłoszeniu), gdyż temperament seksualny czasami czaszkę rozsadza;)))) A że akurat natknąłem się tutaj na taki temat, to i pomysł przyszedł z zaoferowaniem siebie. Ot, co. I tyle;)))
              • tygrys-bez-rys mezatka jako niepelnosprawna 31.01.13, 21:11
                No i Mr. Koniarek sie stoba zgadza. To ze koresponedowales z osoba o watpliwym autorytecie i wiedzy utrzymywana jako kuriazum i skansen z darowizm podatnika ma sie niajak do niczego. Kwiestia legalizacji prostytucji zbita zostala tudziez na kwasne jablko, podbnie (wnioskujac stwojego postu, ze masz takie cisnieje w jajach ze az ci leb rozsadz) jak twoj kon. Ubolewam ze nie udalo mi sie rozmuwca a przedewszsytkim Mr. Koniarkowi wytlumaczyc co oznacza slowo legalne, jak rownierz jakie sa implikacje etyczne uzytkowania drugiego jako przedmiotu i jak to sie ma do fundamentu naszy przekonan i wartosci wogule.

                Ale to rzeczy. Ktorego slowa Kotku nie rozumiesz? OBIECALES MI STUKANIE! I CO? Ile to ma kosztowac i jak zamierzasz mnie uwiesc! Przypominam, mialy byc dreszcze, roze, namietnosci, salata i szpan! Gdzie?!

                Pomniejsze kwesti:
                Czy ja dobrze rozumiem, ze tak zawany "zachod" to jest ten gral cywilziazji? I gdzie sie on konczy bo jak sie dosc dlugo idze na zachod to sie dojedize na wschod!
        • hello-kitty2 Re: Te lala?! 31.01.13, 18:16
          tygrys-bez-rys napisała:

          > Mowilem ze Cie kocie skasuja, no i masz, a jak nie wiesz za co, to sie nie prze
          > jmuj oni tez nie wiedza, jak evil twin brat of zorro cenzura przywediziewa mask
          > e, uderza z uktycia w imie widzi misie i zabiera biednym a daje bogatym czyli s
          > obie. Ogolnie jak cos nie wiesz to sie mnie pytaj, no i jak bedzie z tym stukan
          > iem?

          Nie mow "kocie" do tych niezalogowanych pod hello.
      • tygrys-bez-rys do not tell me show me 31.01.13, 17:11
        lovely-man napisał(a):
        > Sorry, sama chciałaś, ale nie będzie miło. Może bez kopa w d..., ale moje wnios
        > ki nie będą łagodne.
        > Twoja opowieść brzmi jakby była nieprawdziwa, ale zakładam że taka nie jest.

        I kolejna przyjacielska rada, na delikatny kwiat paproci to tutaj wyrywa Szabas.
    • kag73 Re: pomozcie, prosze... 31.01.13, 14:31
      Mysle, ze gomory dobrze to ujal i ma calkowita racje.
      Dodam jeszcze, ze albo bardzo kochasz meza(chcesz mu uchylic nieba) albo sie boisz, ze go stracisz/pojdzie w bok. Nie dziwie sie jemu, ciagle chce, bo mu tak latwo przychodzi, zona orgazmow nie ma, ale jego zaspokaja regularnie, pada na pysk, ale daje. Starac sie za bardzo tez nie trzeba, bo zona i tak orgazmu nie bedzie miala. No ludzie....rob tak dalej za chwile bedzie mial "zyczenia", ktorym jednak nie sprostasz. To, ze on jest egoista, pomijam. Moglby chociaz wziac wzglad na zmeczenie zony przez chore dzieci i nie podkrecac sie ciagle filmami.
      Aha i to ze macie czesto, nie znaczy z automatu, ze macie "fajny".
      A ten trojkat to z kobieta dodatkowa czy z mezczyzna mialby byc?
      • kag73 Re: pomozcie, prosze... 31.01.13, 14:36
        Aha i konieniecznie wyegzekwowac od niego wstawnie do dzieciakow, jak sie troche zmeczy to zaraz mu sie seksu co pare godzin odechce.
        Dobrzeto ujelas "pan i wladca". Ze jemu sie to podoba, nie watpie ale, ze Ty to akceptujesz/tolerujesz tego nie rozumiem.
      • niezapominajka333 Re: pomozcie, prosze... 31.01.13, 15:18
        Tak mi się przypomina słynny cytat o związku z biologicznego punktu widzenia.
        Wymiana seksu za dobra i opiekę mężczyzny. Idealny przykład.
        Możnaby się nawet przyczepić, że żona jest niewdzięczna i nie przykłada się za bardzo.
        Ma swoje zabawki (dzieci i domek), chłop zapierdziela, żeby przynosić dobra, a ona mu seks reglamentuje. I jeszcze biednemu w łóżku porno zabrania oglądać, zamiast się dokształcić w tym temacie. I fantazji nie chce spełniać...
        Oj, marna ta wymiana :P

    • zyg_zyg_zyg Re: Te lala?! 31.01.13, 18:43
      Jak przyjdzie ten drugi, co umie czytać, to niech Ci przeczyta zasady panujące na forum. Żeby było mu łatwiej, to może tu przytoczę jeden fragment - "Ogłoszenia towarzyskie będą kasowane".
      Jak chcesz coś wyrwać, to wykaż się odrobiną finezji...
      • lovely-man Re: Te lala?! 31.01.13, 19:00
        Heh... "Ogłoszenia towarzyskie będą kasowane". Super. Tylko, że takich tu wisi od groma i to bez jakiejkolwiek finezji typu "Spotkam się na sex z woj. X , Ja Y lat przystojny". No więc sam dałem anons, uważam ze o wiele bardziej finezyjny, tyle że mówiący wprost co i jak, gdyz lubie jasne sytuacje. I tak jak mówię, gdy pisałem ten anons, to może z pół godziny byłem na tym forum, więc trudno znać wszystkiego jego, mniej czy bardziej głupie, zasady. Zasugerowałem sie po prostu tym, że skoro są ogłoszenia towarzyskie od dłuższego czasu to znaczy, że wolno. No jak widać nie każdemu;) I już nie chodzi o to, że ja musiałem tutaj taki anons dawać. Wiem, że od tego jest masa innych portali. Także nie mam zamiaru sie tu wyginać w różne strony i pisać pod wiekszym kątem finezji, której podejrzewam by mi nie brakowało. Nie, to nie, bez łaski, prosił się nie będę.
        • zyg_zyg_zyg Re: Te lala?! 31.01.13, 19:09
          > Zasugerowałem sie po
          > prostu tym, że skoro są ogłoszenia towarzyskie od dłuższego czasu to znaczy, że
          > wolno.

          A fora Ci się nie pomieszały?
          (Chciałam napisać inaczej, ale przecież "Unikamy wulgaryzowania")
          • lovely-man Re: Te lala?! 31.01.13, 19:18
            Widzę, że zaczynasz robic za rzecznika. Tylko bądź konsekwetny i to samo napisz przynajmniej pod kilkoma wyrazistymi ogłoszeniami towrzyskimi na tym forum. A już szczególnie tam gdzie ktoś jest tu od dłuższego czasu i siłą rzeczy musi się orientować tutaj co i jak, a nie czepiaj sie nowicjusza. Łatwo atakować skoro jest się schowanym jak mysz za miotłą, co nie?
              • lovely-man Re: Te lala?! 31.01.13, 19:32
                Wybacz, ale nie będę Ci ułatwiał. Naprawdę tak by Ci było trudno to odszukać??? Poza tym nie w mojej naturze leży podkładanie komuś świni. Pisałem ogólnikowo, że są, bo są. I tyle.
      • aletojuzbyloiniewrociwiecej Re: pomozcie, prosze... 01.02.13, 11:02
        wtedy chodzi taki pod...wiony, czepia się mnie, dzieci, non stop wybuchają jakies bezsensowne awantury... no ciężko z nim wytrzymać

        NIE DAWAĆ oznacza w naszym wypadku jakieś 7 dni ! żadne tam tygodnie czy miesiące...

        wczoraj gadaliśmy znowu, on się tłumaczy, ze przecież ogladajac pornole nie robi mi krzywdy, nie zaniedbuje mnie, wiec nie powinnam się czepiac
        i teksty, ze mnie nie zdradzi, kocha itepe, ale ma potrzeby, wiec powinnam go zrozumieć. a ja nie potrafie, nie wiem jak można nad tym nie panować.


        tyle razem przeszliśmy, a nagle okazuje się ze seks jest naszym (a raczej moim) największym problemem nie do przejścia.
        • sabat-77 Re: pomozcie, prosze... 01.02.13, 11:11
          aletojuzbyloiniewrociwiecej napisał(a):

          > wtedy chodzi taki pod...wiony, czepia się mnie, dzieci, non stop wybuchają jaki
          > es bezsensowne awantury... no ciężko z nim wytrzymać
          >
          > NIE DAWAĆ oznacza w naszym wypadku jakieś 7 dni ! żadne tam tygodnie czy miesią
          > ce...
          >
          > wczoraj gadaliśmy znowu, on się tłumaczy, ze przecież ogladajac pornole nie rob
          > i mi krzywdy, nie zaniedbuje mnie, wiec nie powinnam się czepiac
          > i teksty, ze mnie nie zdradzi, kocha itepe, ale ma potrzeby, wiec powinnam go z
          > rozumieć. a ja nie potrafie, nie wiem jak można nad tym nie panować.
          >
          >
          > tyle razem przeszliśmy, a nagle okazuje się ze seks jest naszym (a raczej moim)
          > największym problemem nie do przejścia.

          Nie rozumiesz o co mi chodzi. Czy jeśli długo nie będziesz z nim sypiać, to w końcu się ukorzy czy raczej wystąpi o rozwód ? Czy ma ku temu warunki finansowe ?

          Wiem, że piszę wbrew sobie jako mężczyźnie, ale jako dysponentka seksu masz potencjał zrobić z niego żebrzącego psa. To tylko kwestia czasu i jego potencjalnych możliwości alternatywnych (zdrada, burdel, rozwód). Tobie nie powinno to przeszkadzać, jeśli masz wygaszone libido. A awanturami się nie przejmuj, z dużej chmury mały deszcz.
          • gomory Re: pomozcie, prosze... 01.02.13, 11:47
            > Wiem, że piszę wbrew sobie jako mężczyźnie, ale jako dysponentka seksu masz potencjał zrobić z niego żebrzącego psa.

            Wole konia walic, niz pukac laske ktorej sie nie chce ze mna kochac. Nawet jakis lodzik z taka wydaje mi sie smetnawa perspektywa.
            Sadzisz, ze tylko ja tak mam?
            • aletojuzbyloiniewrociwiecej Re: pomozcie, prosze... 01.02.13, 11:57
              dobra, wolisz walic konia, ale musisz to robic codziennie? wiedzac, ze jak pare dni sobie dasz "na wstrzymanie" to i lasce się zachce co nieco?
              a ii loda laska robi bez łaski, ba, lubi to robic czasem i sztuczki rozne zna, bo się tych pornoli naoglądaliśmy kiedyś razem tez niemalo...
              • gomory Re: pomozcie, prosze... 01.02.13, 17:03
                > dobra, wolisz walic konia, ale musisz to robic codziennie? wiedzac, ze jak pare
                > dni sobie dasz "na wstrzymanie" to i lasce sie zachce co nieco?

                W sumie nie ma po co porownywac akurat naszych sytuacji. Ja zyje zyciem ktore jest kompletnie rozne od Twojego.
                Napisalbym - tak musze codziennie. Ale sie nie przejmuj zono, bo jak Ci to przeszkadza postaram sie byc dyskretniejszy. Skoro jednak moge rano sie zmasturbowac, a pozniej chetnie pojde z Toba do lozka to w czym rzecz?
                Zaciekawilbym sie tym, "ze jak dam sobie na wstrzymanie" pare dni to Tobie sie bardziej zachce. Hmmm.... podnieca Cie gdy chodze nierozladowany?
                Piszesz, ze naogladaliscie sie kiedys razem niemalo pornoli. Zawsze "razem", a sami nigdy nie? Wyartykuluj swoja zlosc. Czujesz sie zle, gdy on oglada porno? Jestes wkurzona, ze pcha wasze pozycie w rejony ktore sa dla Ciebie niepozadane?
                • kag73 Re: pomozcie, prosze... 01.02.13, 17:33
                  Mnie sie wydaje, ze to porno go jeszcze bardziej podkreca i dostawia sie po raz kolejny do akzualnie chwilowo zmeczonej zony, ktor w dodatku ze wzgledu na chorobe nie miewa orgazmow.
          • bcde Re: pomozcie, prosze... 01.02.13, 20:57
            > Nie rozumiesz o co mi chodzi. Czy jeśli długo nie będziesz z nim sypiać, to w k
            > ońcu się ukorzy czy raczej wystąpi o rozwód ? Czy ma ku temu warunki finansowe
            > ?
            >
            > Wiem, że piszę wbrew sobie jako mężczyźnie, ale jako dysponentka seksu masz pot
            > encjał zrobić z niego żebrzącego psa. To tylko kwestia czasu i jego potencjalny
            > ch możliwości alternatywnych (zdrada, burdel, rozwód). Tobie nie powinno to prz
            > eszkadzać, jeśli masz wygaszone libido. A awanturami się nie przejmuj, z dużej
            > chmury mały deszcz.

            Żebrzącego psa? Ukorzenie? Wygląda na to, że mąż autorki jest dobrze zaopatrywany w testosteron i wątpię, żeby udało jej się zrobić z niego żebrzącego psa. Poza tym daje sobie radę bez niej. I skąd pewność, że nie powinna się przejmować awanturami? Nie każdy wkurzony facet kalkuluje, czy akurat ma "warunki finansowe", żeby się rozwieść. Są tacy, którzy będą mieli w dupie, czy mają warunki finansowe, jak i ewentualny rozwód z ich winy.
        • marek.zak1 Re: pomozcie, prosze... 01.02.13, 11:54
          Twój ma cholerny temperament i ten typ tak ma. Chce to robić z tobą, co jest dobre. Moja koleżanka kiedys powiedziała,,seks trwa krótko życie długo". Czy skoro ty chcesz 3-4 razy w tygodniu, a on codziennie, nie możesz dla świetego spokoju ustapić?
          Niedawno czytałem artykuł, że 90% kobiet daje facetowi (nie zawsze) właśnie dla swietego spokoju w domu. Wtedy jest zadowlolony i idzie grzecznie spać, a nie pobudza się wirtualnie. Czy warto dla tych 15 minut (tyle trwa średnio sex w Polsce) niszczyć sobie życie?
          • aletojuzbyloiniewrociwiecej Re: pomozcie, prosze... 01.02.13, 12:04
            zartujesz prawda? czy zdrowy normalny facet nie jest w stanie zaakceptować CHWILOWEJ (jeśli jesteśmy 8 lat po slubie to pare miesięcy można nazwac chwila) niedyspozycji kobiety? i czy ten jego pieprzony wytrysk musi być codziennie bo facet nie umie normalnie egzystować?

            wiesz, czytałam z 20 lat temu w bravo, ze chłopcy w wieku 16 lat wmawiają dziewczynom,, że muszą się spuszczać, uprawiać sex bo nie dość że to dowód miłości to jak im sperma w jajkach zalega to mogą się nabawić chorób różnych, bodajże z bezpłodnością na czele...
            za stara jestem na takie kawałki, a seks całe życie lubiłam na tyle, że nie mam zamiaru sobie go obrzydzać tylko po to, żeby mieć święty spokój
            • aandzia43 Re: pomozcie, prosze... 01.02.13, 12:15

              > zartujesz prawda? czy zdrowy normalny facet nie jest w stanie zaakceptować CHWI
              > LOWEJ (jeśli jesteśmy 8 lat po slubie to pare miesięcy można nazwac chwila) nie
              > dyspozycji kobiety?

              Nie, Marek nie żartuje. Według niego dobra kobieta daje nie tylko wtedy, kiedy nie ma ochoty konkretnie na seks, ale jak widać i w stytuacji kiedy jest chora, bardzo zmęczona, wściekła, rozżalona. Bo inaczej nie kocha/nie jest wyrozumiała/kastruje/przedkłada swoje widzimisię nad święte potrzeby męża jednym słowem zła kobieta jest.


              > wiesz, czytałam z 20 lat temu w bravo, ze chłopcy w wieku 16 lat wmawiają dzie
              > wczynom,, że muszą się spuszczać, uprawiać sex bo nie dość że to dowód miłości
              > to jak im sperma w jajkach zalega to mogą się nabawić chorób różnych, bodajże z
              > bezpłodnością na czele..

              Tak, twój przedmówca zdaje się prezentować ten sam rodzaj świadomości i empatii.

              --
              Wg mnie burdele i agencje to raczej wstydliwe dowody ostatecznej męskiej kapitulacji. Gdy oferta własna jest już tak licha, że można tylko portfelem w śmieciach grzebac szukając jakie spady się trafia. By klasyk Gomory :-)
            • aandzia43 Re: pomozcie, prosze... 01.02.13, 12:20
              > za stara jestem na takie kawałki, a seks całe życie lubiłam na tyle, że nie mam
              > zamiaru sobie go obrzydzać tylko po to, żeby mieć święty spokój

              Ależ kochana, to, czy lubisz seks czy go nie lubisz, nie ma najmniejszego znaczenia dla przebiegu twojego małżeństwa! ;-) Znaczenie ma tylko jedno: CZY SEKSUALNE POTRZEBY TWOJEGO MĘŻA SĄ ZASPOKOJONE. Jeśli są (i też nieważne, jak one wyglądają, bo mogą to być dwuminutowe akcje raz na miesiąc), wtedy małżeństwo jest dobrym małżeństwem. Ooo taaak, spolegliwa żona męża korona ;-) Aha, jeśli masz ochotę ma więcej i dłużej też nie sugeruj mu tego, bo go wykastrujesz. Świat seksu małżeńskiego w/g pana Marka ;-)

              --
              Wg mnie burdele i agencje to raczej wstydliwe dowody ostatecznej męskiej kapitulacji. Gdy oferta własna jest już tak licha, że można tylko portfelem w śmieciach grzebac szukając jakie spady się trafia. By klasyk Gomory :-)
                • aandzia43 Re: pomozcie, prosze... 01.02.13, 12:51
                  Marku, całkiem poważnie spytam: jesteś funkcjonalnym analfabetą (współczuję w takim razie) czy jesteś tak narcystyczny, że twój mózg dokonuje aż tak grubych machlojek z interpretacją prostego, zdawałoby się, tekstu (współczuję bliskim i współpracownikom)? Czy wedlug ciebie post Gomorego:

                  forum.gazeta.pl/forum/w,15128,142205353,142206285,Re_pomozcie_prosze_.html
                  można odczytać jako potwierdzenie twojej wizji związku? Ironia u Gomorego bije po oczach. Trzeba być idiotą, by jej nie zauważyć. Masz ewidentne problemy z myśleniem czy usiłujesz manipulować w dyskusji? Jeśli to próba manipulacji, to kiepsko ci idzie.


                  > Po co te skrajności i złośliwosci.

                  To nie są skrajności i złośliwości. To jest wykładnia twoich poglądów na temat pożycia intymnego w ostrych słowach. A może się mylę? Jeśli tak, to zapraszam forumowiczów do dyskusji.


                  > Kobiety i faceci widzą świat inaczej. Zaakceptuj to.

                  No coś ty? Niemożliwe! Aleś nas oświecił ;-)


                  --
                  Wg mnie burdele i agencje to raczej wstydliwe dowody ostatecznej męskiej kapitulacji. Gdy oferta własna jest już tak licha, że można tylko portfelem w śmieciach grzebac szukając jakie spady się trafia. By klasyk Gomory :-)
                  • marek.zak1 Re: pomozcie, prosze... 01.02.13, 13:03
                    Przekaz kolegi Gomorego jest identyczny, a że napisany w ironicznym i żartobliwym tonie, chwała mu za to.
                    Twoje określenia o mnie (analfabeta, manipulant, idiota) w krótkim tekscie świadcza, ze nie możesz pohamować emocji. Przypominam -dyskutuje się z tezami a nie obraża drugiej osoby. Obrażanie drugiej osoby, co czynisz, świadczy, że nie masz żadnych argumentów.
                    • aandzia43 gomory przybądź 01.02.13, 14:24
                      Gomory przybądź i rozsądz. C czy utożsamiasz się z poglądami Marka na temat warunków szczęśliwego pożycia intymnego? Czy twój przekaz miał być identyczny?

                      Do Marka: na tylko grzecznie pytam: czy jesteś analfabetą funkcjonalnym ;-) Ze wszystkich wymieniowych przezr mnie opcji ta byłaby jeszcze najkorzystniejsza ;-)

                      --
                      Wg mnie burdele i agencje to raczej wstydliwe dowody ostatecznej męskiej kapitulacji. Gdy oferta własna jest już tak licha, że można tylko portfelem w śmieciach grzebac szukając jakie spady się trafia. By klasyk Gomory :-)
                        • aandzia43 Re: gomory przybądź 01.02.13, 23:35
                          Ach ty niepoczciwcu! Aż tak bardzo nie lubisz Marka, że wystawiać chcesz go dłużej na pastwę moich postów? ;-) A może bawi cię to, że dyskusja nasza, to perpetum mobile? Bo Marek nie ma szans na zabicie mi ćwieka, a jemu się go zabić nie da, bo jest zaimpregnowany jak mumia egipska. Przyznaj się, to element nieskończoności cię kręci? No dobra, sam tego chciałeś? ;-)

                          --
                          Wg mnie burdele i agencje to raczej wstydliwe dowody ostatecznej męskiej kapitulacji. Gdy oferta własna jest już tak licha, że można tylko portfelem w śmieciach grzebac szukając jakie spady się trafia. By klasyk Gomory :-)
                    • aandzia43 Re: pomozcie, prosze... 01.02.13, 23:55
                      > Twoje określenia o mnie (analfabeta, manipulant, idiota) w krótkim tekscie

                      Zaraz, zaraz, ja napisałam, że jesteś ALBO analfabetą funkcjonalnym, ALBO manipulantem, ALBO idiotą ;-) Co wybierasz? Poza tym zapomniałeś o narcyzie. Bo twoje interpretacja tekstu Gomorego, a następnie twarde trzymanie się tej interpretacji o jednej z tych trzech (albo i czterech, zależy jak liczyć) rzeczy świadczy. Dla przypomnienia: analfabeta funkcjonalny nie rozumie głębszych sensów czytanego tekstu, narcyz kombinuje jak może, żeby mu jego obraz świata i samego siebie nie runął, idiota... no cóż, ten ironii nie zauważy nawet, jak go w czoło kopnie, manipulant zaś wciska kit od dupy strony i usiłuje mydlić oczy. No to co wybierasz Tekst Gomorego nie jest pierwszym, przy którym mijałeś się z prawdą? Koleżanka Sea.sea, której tekst zinterpretowałeś po swojemu zmieściła wyraźne dementi. Co ty na to?

                      --
                      Wg mnie burdele i agencje to raczej wstydliwe dowody ostatecznej męskiej kapitulacji. Gdy oferta własna jest już tak licha, że można tylko portfelem w śmieciach grzebac szukając jakie spady się trafia. By klasyk Gomory :-)
          • niezapominajka333 Re: pomozcie, prosze... 01.02.13, 12:33
            Marku, aż spytam z ciekawości, jak często się kochaliście?
            Czy Twoja żona inicjowała sama z siebie seks?
            Czy i jak często kochała się z Tobą z pożądania. Jaki procent tych stosunków był zakończony jej orgazmem?
            • marek.zak1 Re: pomozcie, prosze... 01.02.13, 13:40
              Czy Twoja żona inicjowała sama z siebie seks? Oczywiście
              > Czy i jak często kochała się z Tobą z pożądania. Nie rozumiem, czy rzucała sie na mnie z pożądania? Bywało i bywa i tak
              Jaki procent tych stosunków był zakończony jej orgazmem? Tego facet do końca nie wie, ale mniej niż 100, więcej niż 30.
              Wydaje mi sie że w tej dyskusji zapomina sie o czyms takim jak MIŁOŚĆ. Jeśli kobieta kocha faceta, jesli on jest dla niej dobry i czuły, zapewnia jej fajne, ciekawe życie, nie jest dla niej problemem kochać się z nim, nawet wtedy, gdy nie ma wielkiej ochoty, choćby po to, żeby on był szczęśliwy. Zapominacie dziewczyny o miłości, a ona jest najważniejsza.
              To taki przekaz faceta 35 lat po slubie.
              • niezapominajka333 Re: pomozcie, prosze... 01.02.13, 14:05
                Czy i jak często kochała się z Tobą z pożądania. Nie rozumiem, czy rzuc
                > ała sie na mnie z pożądania? Bywało i bywa i tak

                Czego tu nie rozumieć? Chyba czujesz, czy kobieta tylko ulega, nazwijmy to umownie "rozkłada nogi" czy autentycznie pragnie seksu?


                A jak często zdarzało się, że Ty nie miałeś ochoty, ale jako kochający mąż stawałeś na wysokości zadania?
              • lovely-man Re: pomozcie, prosze... 01.02.13, 14:27
                marek.zak1 napisał:

                > Wydaje mi sie że w tej dyskusji zapomina sie o czyms takim jak MIŁOŚĆ. Jeśli ko
                > bieta kocha faceta, jesli on jest dla niej dobry i czuły, zapewnia jej fajne, c
                > iekawe życie, nie jest dla niej problemem kochać się z nim, nawet wtedy, gdy ni
                > e ma wielkiej ochoty, choćby po to, żeby on był szczęśliwy. Zapominacie dziewcz
                > yny o miłości, a ona jest najważniejsza.
                > To taki przekaz faceta 35 lat po slubie.

                Dosłownie. Dosłownie tydzień temu usłyszałem to samo i to od kobiety! Nie mojej (nie posiadam), tak tylko luźno my rozmawiali;))) Także wychodzi na to, że pan Marek ma tutaj absolutną rację. Ona powiedziała, że kobieta jak naprawdę kocha mężczyznę jest w stanie znieźć dla niego dużo bólu, by czuł się z nią szczęśliwy. Akurat rozmawialismy o seksie analnym, ale wychodzi na to samo. Nie ma problemu z tym, nawet gdy nie ma wielkiej ochoty [podobno tamtem miał za dużego;)], jeżeli naprawdę kocha. Czyż kobiety nie są wspaniałe???
                To mówiłem ja - lat niewiele więcej niż samo małżeństwo pana M., niemniej coś niecoś o życiu wiedzący, który - za przeproszeniem - liznął już niejeden aspekt życia;)))
                • aandzia43 Re: pomozcie, prosze... 01.02.13, 14:40
                  Oczywiście jesteś trollem, prawda? :-) W razie gdybyś jednak nie był: twoje poglądy świadczą o poważntych zaburzeniach osobowości.

                  --
                  Wg mnie burdele i agencje to raczej wstydliwe dowody ostatecznej męskiej kapitulacji. Gdy oferta własna jest już tak licha, że można tylko portfelem w śmieciach grzebac szukając jakie spady się trafia. By klasyk Gomory :-)
                  • lovely-man Re: pomozcie, prosze... 01.02.13, 14:56
                    aandzia43 napisała:

                    > Oczywiście jesteś trollem, prawda? :-) W razie gdybyś jednak nie był: twoje pog
                    > lądy świadczą o poważntych zaburzeniach osobowości.
                    >

                    Posłuchaj no koleżanko;)....
                    (Poczekaj, muszę sobie zapalić, gdyż zagotowałem, ale mam prawo, bo stwierdziłaś, żem zaburzony emocjonalnie... cokolwiek by to miało znaczyć;))

                    ...No więc do rzeczy. Przytoczyłem słowa samej KOBIETY, żeby była jasność w temacie, a nie samemu sie wymądrzać. To po primo. A po drugie primo - zbyt szybko oceniasz po samym opakowaniu, co może świadczyć... o zaburzeniach emocjonalnych.;) Do tego ten podpis. Owszem, prawdziwy. Tylko po co? Co chcesz nim przekazać i komu?
                    • aandzia43 Re: pomozcie, prosze... 01.02.13, 15:13
                      Facet, który się jara cierpiętnio-sadystycznymi klimatami (a kto powiedział, że kobieta, którą cytujesz reprezentuje normę psychologiczną) i robi z nich obowiązujący schemat, który ma prowadzić do szczęśliwości łóżkowej*, nie ma po kolei w głowie.

                      *szczęśliwości samoluba i psychola oczywiście tak. Ale to akurat normalnych kobiet nie interesuje.

                      --
                      Wg mnie burdele i agencje to raczej wstydliwe dowody ostatecznej męskiej kapitulacji. Gdy oferta własna jest już tak licha, że można tylko portfelem w śmieciach grzebac szukając jakie spady się trafia. By klasyk Gomory :-)
                • gk-63 Re: pomozcie, prosze... 21.02.13, 19:40
                  tak kobiety są w stanie poświęcić dużo.Tylko jaki kochający????????? mężczyzna chce by się poświęcały?Jaki ojciec widząc że kobieta pada na twarz po nieprzespanych nocach nie zmienia jej przy dzieciach tylko się wysypia by móc wypoczęty żądać dowodów miłości?EGOISTA.
              • aletojuzbyloiniewrociwiecej Re: pomozcie, prosze... 01.02.13, 14:27
                marku - bo widze ze jednak nie zartujesz - jeśli przeczytales mój pierwszy post, to pewnie zauwazyles, ze pisałam o seksie 3-4 razy w tygodniu a ponad to laseczki i inne zabawy i ty mówisz, ze zapomina się o milosci? a gdzie miejsce na moje potrzeby (chociażby sen!) i uczucia? a doczytales ze jestem permanentnie niewyspana? czy mam o tym zapomnieć, bo w lozku czeka napalony maz?
                jak pisałam jestem w niedyspozycji CHWILOWO (bo tak można nazwac kilka miesięcy w stosunku do 15 letniego związku a mniej więcej tyle jesteśmy razem) i tylko to powstrzymuje mnie przed seksem, który zawsze był w naszym związku czesto i gesto i w 99% konczyl się u mnie orgazmem. seks bez orgazmu jest dla mnie wyjątkowo frustrujący i gdybym mogla go teraz osiagac to pewnie DAWALABYM mezowi nawet codziennie - mimo ewidentnego braku ochoty nan, ale nie chciałabym się postawić w sytuacji pojemnika na sperme (chociaż i tak chyba do tego doszło) kocham mojego meza bardzo, dlatego nie chce nawet myslec o sytuacji za 20 lat, kiedy on będzie oczekiwal ode mnie rozkładania nog w imie milosci, czy tez wspólnych 30 lat zycia, albo za to ze zapewnia mi tak wspaniale zycie! mogę mu za to chętnie obiad ugotować, bo lubie to i sprawia satysfakcje - obecnie wieksza niż ta z seksu...
              • aandzia43 Re: pomozcie, prosze... 01.02.13, 14:33
                marek.zak1 napisał:

                > Wydaje mi sie że w tej dyskusji zapomina sie o czyms takim jak MIŁOŚĆ. Jeśli ko
                > bieta kocha faceta, jesli on jest dla niej dobry i czuły, zapewnia jej fajne, c
                > iekawe życie, nie jest dla niej problemem kochać się z nim, nawet wtedy, gdy ni
                > e ma wielkiej ochoty, choćby po to, żeby on był szczęśliwy. Zapominacie dziewcz
                > yny o miłości, a ona jest najważniejsza.
                > To taki przekaz faceta 35 lat po slubie.

                "A u was to Murzynów biją" ;-) Owszem, bierzemy pod uwagę miłość , no kochamy swoich mężów. A ponieważ oni również kochają nas to nie jest dla nich problemem nie traktować nad jaj materace.


                --
                Wg mnie burdele i agencje to raczej wstydliwe dowody ostatecznej męskiej kapitulacji. Gdy oferta własna jest już tak licha, że można tylko portfelem w śmieciach grzebac szukając jakie spady się trafia. By klasyk Gomory :-)
              • jesod Tego facet do końca nie wie 01.02.13, 20:26
                marek.zak1 napisał:
                > Jaki procent tych stosunków był zakończony jej orgazmem? Tego facet do końca ni
                > e wie, ale mniej niż 100, więcej niż 30.

                Marku, jestem zdumiona. :) Jak to, tego facet do końca nie wie...?

                marek.zak1 napisał:
                >Jeśli kobieta kocha faceta, jesli on jest dla niej dobry i czuły, zapewnia jej fajne, c
                > iekawe życie, nie jest dla niej problemem kochać się z nim, nawet wtedy, gdy ni
                > e ma wielkiej ochoty, choćby po to, żeby on był szczęśliwy.

                No, ochoty może większej czasami nie odczuwać, ale ten facet, którego ona przecież kocha z pewnością potrafi ją przekonać w danym momencie, że jest jednak inaczej. Przecież to niemożliwe by się nie zaangażowała wcale, a jedynie poddańczo (ciągle z tej miłości) rozkładała uda z motylim wdziękiem.
                To chyba nie jest tak by go uszczęśliwić z tej miłości do niego pozostaje całkowicie bierna, albo tylko gra, bo akurat ona nie ma teraz ochoty.
                Marku, swoją kobietę się zna i jej reakcje też. :)

                marek.zak1 napisał:
                >Zapominacie dziewczyny o miłości, a ona jest najważniejsza.

                Nie myślę, że jednak nie zapominamy.
                Na ołtarzu miłości z niechęcią nóg nie rozkładamy.
                :)
        • gk-63 Re: pomozcie, prosze... 21.02.13, 19:32
          skoro mąż ci nie pomaga przy dzieciach/w domu?/to wypuść go na siłownię/kup mu karnet/i niech gdzieś popracuje.Jak fizycznie się zmęczy to może odpuści.Podobnie jak ktoś wcześniej uważam że facet jest zaprogramowany na seks i będą z tego kłopoty.On potrzebuje ciągle podnosić poprzeczkę/chyba jest zakompleksiony i niedowartościowany/Szukaj mu zajęć,zostawiaj z nim dzieci a ty wyjdź odpocząć.Za chwilę usłyszysz że dom i dzieci są dla ciebie najważniejsze a on jest zaniedbywany ,nie dostrzegasz jego potrzeb i ...znajdzie sobie opiekunkę.
      • that.bitch.is.sick Re: pomozcie, prosze... 01.02.13, 11:18
        sabat-77 napisał:

        > A myślałaś, żeby przestać mu dawać wcale ? Przez jakiś czas. Co by wtedy zrobił
        > ?

        wiesz, sabat - to że ta pani się stawia w roli ofiary to jeszcze nie oznacza że nią jest.
        Po drugie, jest tysiąc sposobów aby wyegzekwować coś od partnera w związku, bez radykalnych. Jeśli tego nie potrafisz Ty ani autorka, to znaczy że po prostu brak wam umiejętności społecznych. Czytałam ostatnio ciekawy wywiad z Zimbardo o powszechności zła, temat jest troche zrupieciały to prawda ale ciekawy. Otóż to co twierdzi Zimbardo - większość stanie się zła(za wyjątkiem 10 procent w populacji odpornych na wpływ społeczny), jeśli da się jej do ręki deprawującą władzę. 10 procent ludzi którzy mają bohaterski potencjał - może ulec magii władzy lub nie. W eksperymencie Zimbardo z rażeniem prądem, rażąca większość dała się zdeprawować władzy.
        Jak to odnieść do związku. Nie można dać drugiej osobie do ręki władzy nad sobą, ani przekonania że jej się podporządkujemy. To są umiejętności społeczne.
        Popatrz na życie w naturze. Są zwierzęta które posiadają autentyczne atuty: siła, szybkość, agresja i z nich korzystają. Ale są też zwierzęta, które nie posiadając atutów potrafią jednak utrzymać respekt u przeciwnika, albo oszukać go : ryba rozdymka, kameleon. Chodzi mi o zjawisko mimikry obronnej albo seksualnej.
        Nie Twoje rzeczywiste atuty świadczą o przewadze w związku, świadczy o tym przekonanie partnera. Już ci pisałam, to co robisz, co ludzie widzą - to Cię określa.

        --
        Idę i myślę i nie wiem co myśleć
        Myśli jak uderzenia bata...
        Brat nie ma już miłości dla mnie i mojego brata
        To zabija mnie od środka, wpędza w kompleks,
        • sabat-77 Re: pomozcie, prosze... 01.02.13, 11:32
          that.bitch.is.sick napisała:

          > Nie Twoje rzeczywiste atuty świadczą o przewadze w związku, świadczy o tym prze
          > konanie partnera.

          Ludzie w zmieniającej się sytuacji bezustannie testują nawzajem swoje możliwości. Przykładowo - kiedyś miałem znajomego, który się mnie bał. On zaczął chodzić na siłownię, a ja z klocowatego zrobiłem się dość wysmukły, z tych czy innych powodów - nieistotne. Zaczął mi ostro fikać i musiałem mu ordynarnie dać w ryj, żeby go ustawić. Wygrałem i potem chodził jak w zegarku. Rzecz w tym, że gdyby mnie pokonał, to by mnie zniszczył. Ale musiałem zaryzykować.

          Jak to odnieść do związku ? Dzieci dają kobiecie dużo większą pewność stałości zaangażowania partnera (nawet wymuszonego). Stąd nie muszą się starać aż tak bardzo, jak przed urodzeniem potomstwa i dlatego jeśli seks stanowił element podtrzymywania zaangażowania, a nie wynikał z realnych potrzeb, wtedy po urodzeniu dziecka zazwyczaj jest go mniej. Jak to sobie ludzie racjonalizują mnie nie interesuje.
          Podobnie z kwiatami, bombonierkami i zaangażowaniem uczuciowym ze strony faceta. Może z czasem zaniknąć, kiedy poczuje, że już nie musi się tak starać, a nie jest to jego naturalna potrzeba.

          Co do władzy, to wiadomo że deprawuje. Mnie by zdeprawowała, jestem na to podatny.
        • gomory Re: pomozcie, prosze... 01.02.13, 11:32
          > W eksperymencie Zimbardo z rażeniem prądem, rażąca większość dała się zdeprawować władzy.

          Ja w kwestii formalnej - Zimbardo to ten od eksperymentu wieziennego.
          Od razenia pradem byl Milgram. Doswiadczenie nie badalo deprawacji wladza, tylko wplywu na ludzi pozornego autorytetu. Wszak osia tego zadania byl aktor nakazujacy kontynuowanie porazanie pradem.
          • that.bitch.is.sick Re: pomozcie, prosze... 01.02.13, 11:42
            gomory napisał:

            >
            > Ja w kwestii formalnej - Zimbardo to ten od eksperymentu wieziennego.
            > Od razenia pradem byl Milgram. Doswiadczenie nie badalo deprawacji wladza, tylk
            > o wplywu na ludzi pozornego autorytetu. Wszak osia tego zadania byl aktor nakaz
            > ujacy kontynuowanie porazanie pradem.

            Ja w kwestii sprostowania: czytałam wywiad z prof Zimbardo w ostatnim numerze forum, gdzie przytaczał on eksperyment z rażeniem prądem pod kątem dyskusji na temat zdeprawowania władzą. Być może był to inny eksperyment, sprawdzę to bo nie mam pod ręki gazety, więc tak sprytnie się nie posiłkuj wikipedią, prawdopodobnie chodziło o inny eksperyment albo wyciągnięto z tego samego podobne wnioski. Jednak można podobne wnioski wyciągnąć z eksperymentu więziennego owszem. w wywiadzie była mowa o karaniu studentów prądem za złe odpowiedzi i za każdym razem karający nauczyciel mógł zwiększać napięcie, na końcu sam mógł zdecydować czy zaaplikować śmiertelny wstrząs czy zrezygnować z udziału w badaniu. psychologia to nie matma - sam rozumisz:)


            --
            Idę i myślę i nie wiem co myśleć
            Myśli jak uderzenia bata...
            Brat nie ma już miłości dla mnie i mojego brata
            To zabija mnie od środka, wpędza w kompleks,
            • gomory Re: pomozcie, prosze... 01.02.13, 12:01
              Mnie sie nie spieszy, poczekam az bedziesz miala pod reka gazete.
              Oba eksperymenty jako, ze najbardziej kontrowersyjne na swiecie, sa niewatpliwie dobrze opisane i na wikipedii, wiec bedziesz to sobie mogla porownac.

              > w wywiadzie była mowa o karaniu studentów prądem za złe odpowiedzi i za każdym raze
              > m karający nauczyciel mógł zwiększać napięcie, na końcu sam mógł zdecydować czy
              > zaaplikować śmiertelny wstrząs czy zrezygnować z udziału w badaniu

              ???
              Coz... Nie wykluczam, ze nie slyszalem o takowym eksperymencie. Poki co jednak smiem powatpiewac, bo brzmi on dosc kuriozalnie. Jestem przekonany, ze Zimbardo takowego nie przeprowadzal. Tym bardziej po fali krytyki i zdecydowanym potepieniu przez swiatek psychologiczny takich doswiadczen, byloby ono dosc znane.
              Poki co nadal uwazam, ze to co opisujesz jest eksperymentem Milgrama. Chociaz tam byli ochotnicy rozni, nie tylko studenci. No i nie bylo zadnego oznaczenia "smiertelny wstrzas", no w zasadzie wszystko bylo inaczej. Jedyne wnioski powiazanie z "deprawujaca wladza" odnoszono do ludzi wykonujacych rozkazy w czasie II wojsny swiatowej.
              Ale poczekam az dotrzesz do swojej gazety :).
              • that.bitch.is.sick Re: pomozcie, prosze... 01.02.13, 12:19

                >
                > ???
                > Coz... Nie wykluczam, ze nie slyszalem o takowym eksperymencie. Poki co jednak
                > smiem powatpiewac, bo brzmi on dosc kuriozalnie. Jestem przekonany, ze Zimbardo
                > takowego nie przeprowadzal. Tym bardziej po fali krytyki i zdecydowanym potepi
                > eniu przez swiatek psychologiczny takich doswiadczen, byloby ono dosc znane.
                > Poki co nadal uwazam, ze to co opisujesz jest eksperymentem Milgrama. Chociaz t
                > am byli ochotnicy rozni, nie tylko studenci. No i nie bylo zadnego oznaczenia "
                > smiertelny wstrzas", no w zasadzie wszystko bylo inaczej. Jedyne wnioski powiaz
                > anie z "deprawujaca wladza" odnoszono do ludzi wykonujacych rozkazy w czasie II
                > wojsny swiatowej.
                > Ale poczekam az dotrzesz do swojej gazety :).

                Jak mówię, nie wykluczone że przykład został przytoczony przez Zimbardo w danym kontekście, a nie eksperyment Zimbardo. Wywiad dotyczył powszechności zła i w tym kontekście został przez Zimbardo zinterpretowany. Z grubsza chodziło o to na ile jesteśmy skłonni nadużywać władzy którą mamy nad daną osobą. Powiem Ci jeszcze że obecnie Zimbardo prowadzi badania nad skłonnością do bohaterstwa, jak wynika z wywiadu.
                Kwestionujesz fakt że z eksperymentu z prądem można wyciągnąć podobne wnioski jak z eksperymentu więziennego?
                :)
                Dla mnie najciekawsze wnioski Zimbardo mam wrażenie, są nadal mało zrozumiałe dla osób które skrupulatnie pilnują nazwisk ze szkodą dla treści;): zło nie jest przypisane do konkretnej - spaczonej osoby, tzw. kozła ofiarnego - "tego winnego" partnera w związku, często padamy ofiarą takiego mylnego rozumowania na forum. Na zło jesteśmy podatni w równym stopniu mniej więcej - to kwestia tego jak postrzegamy swoje możliwości, a konkretnie: swoją swobodę w robieniu różnych rzeczy.
                Niektórzy przypisują ofierze pozytywne cechy: dobro, prawdomówność itd. tylko dlatego że jest ofiarą. Katom zaś przypisuje się zło. Natomiast te role to coś na kształt pucharu przechodniego:)



                --
                Idę i myślę i nie wiem co myśleć
                Myśli jak uderzenia bata...
                Brat nie ma już miłości dla mnie i mojego brata
                To zabija mnie od środka, wpędza w kompleks,
                • gomory Re: pomozcie, prosze... 01.02.13, 12:57
                  > Kwestionujesz fakt że z eksperymentu z prądem można wyciągnąć podobne wnioski j
                  > ak z eksperymentu więziennego?

                  Oczywiscie, ze kwestionuje.
                  W eksperymencie Zimbardo "straznicy" rozpoczeli fale bez zadnej zachety ze strony prowadzacych. Nikt im tego nie kazal robic, stworzyli niepisane reguly i czynili to wrecz w tajemnicy.
                  Kluczowa postacia u Milgrama byl aktor odgrywajacy role autorytetu (mial zalozony fartuch i bodajze stetoskop mu wystawal). Powtarzal w kolko tylko cztery kwestie o roznym brzmieniu, ze ekseryment ma byc kontynuowany niezaleznie od tego co sie dzieje. Jesli ktos mial watpliwosci rozwiewal je, ze porazany nie moze doznac trwalych uszkodzen ciala. Ludzie podporzadkowywali sie nakazom chociaz rozsadek i okolicznosci podpowiadaly, ze wyrzadzaja krzywde. Autorytet mial tylko ich utrzymywac w pewnosci, ze wszystko jest pod kontrola i przebiega zgodnie z ustaleniami. Ale to byla podstawiona osoba, wiec nie bylo w tym zadnego napawania sie wladza.
                  • that.bitch.is.sick Re: pomozcie, prosze... 01.02.13, 13:07
                    gomory napisał:

                    >
                    > Oczywiscie, ze kwestionuje.
                    > W eksperymencie Zimbardo "straznicy" rozpoczeli fale bez zadnej zachety ze stro
                    > ny prowadzacych. Nikt im tego nie kazal robic, stworzyli niepisane reguly i czy
                    > nili to wrecz w tajemnicy.
                    > Kluczowa postacia u Milgrama byl aktor odgrywajacy role autorytetu (mial zalozo
                    > ny fartuch i bodajze stetoskop mu wystawal). Powtarzal w kolko tylko cztery kwe
                    > stie o roznym brzmieniu, ze ekseryment ma byc kontynuowany niezaleznie od tego
                    > co sie dzieje. Jesli ktos mial watpliwosci rozwiewal je, ze porazany nie moze d
                    > oznac trwalych uszkodzen ciala. Ludzie podporzadkowywali sie nakazom chociaz ro
                    > zsadek i okolicznosci podpowiadaly, ze wyrzadzaja krzywde. Autorytet mial tylko
                    > ich utrzymywac w pewnosci, ze wszystko jest pod kontrola i przebiega zgodnie z
                    > ustaleniami. Ale to byla podstawiona osoba, wiec nie bylo w tym zadnego napawa
                    > nia sie wladza.

                    Cóż przytoczę ci dokładną wypowiedź. jestem pewna że zimbardo do tego się odwoływał.


                    --
                    Idę i myślę i nie wiem co myśleć
                    Myśli jak uderzenia bata...
                    Brat nie ma już miłości dla mnie i mojego brata
                    To zabija mnie od środka, wpędza w kompleks,
                    • gomory Re: pomozcie, prosze... 01.02.13, 13:26
                      > Cóż przytoczę ci dokładną wypowiedź. jestem pewna że zimbardo do tego się odwoływał.

                      Kontekst sie liczy :).
                      Ja czytalem jego wywiad w Charakterach gdzie powolywal sie na obydwa eksperymenty. Ale w tym ktory ja czytalem ich nie zrownywal na pewno.
                      • that.bitch.is.sick Re: pomozcie, prosze... 01.02.13, 13:38
                        gomory napisał:


                        >
                        > Kontekst sie liczy :).
                        > Ja czytalem jego wywiad w Charakterach gdzie powolywal sie na obydwa eksperymen
                        > ty. Ale w tym ktory ja czytalem ich nie zrownywal na pewno.

                        Wiesz, czytałam o eksperymencie przed chwilą. Można naprawdę źle zinterpretować, gdy w necie znajdują się niepełne opisy. Jedni piszą że badani byli skłonni razić prądem, a w opisie, że robił to eksperymentator i pytanie jak oni postrzegali swój wpływ na całość tego badania. Szczerze powiedziawszy, nie jest to istotne w naszej dyskusji i nie widzę powodu żeby się w to wgłębiać bo jak się okazuje eksperyment powtarzano w wielu wariantach w różnych krajach (pisze o tym wikipedia), liczy się w jakim kontekście wyciągnął wnioski zimbardo - co chciałam przytoczyć, być może nastąpiła jakaś reinterpretacja:) i doszli do wniosku że to nie lęk przed autorytetem powoduje sadyzm u tych ludzi tylko magia władzy nad innymi.


                        --
                        Idę i myślę i nie wiem co myśleć
                        Myśli jak uderzenia bata...
                        Brat nie ma już miłości dla mnie i mojego brata
                        To zabija mnie od środka, wpędza w kompleks,
                        • urquhart Jak zwyczajni stają się potworami lub bohaterami 01.02.13, 17:05
                          that.bitch.is.sick napisała:
                          > kipedia), liczy się w jakim kontekście wyciągnął wnioski zimbardo - co chciałam
                          > przytoczyć, być może nastąpiła jakaś reinterpretacja:) i doszli do wniosku że
                          > to nie lęk przed autorytetem powoduje sadyzm u tych ludzi tylko magia władzy na
                          > d innymi.

                          To nie jest takie oczywiste. Potrzebna jest jeszcze anomimowość i dehumanizacja ofiary. Fascynujące jest posłuchać jak sam mówi na ten temat:
                          www.ted.com/talks/philip_zimbardo_on_the_psychology_of_evil.html
                          (pamietajcie o możliwości polskich napisówh)

                          Ale to szkoda rozwijać oftoop
                          Jego wykład o postrzeganiu czasu i kryzysie meskości też jest bardzo ciekawy
                          www.ted.com/search?cat=ss_all&q=Zimbardo
                          --
                          Kobiety mają znacznie większe od mężczyzn wymagania i oczekiwania. Ciągle dla większości z nas rodzina i wychowanie dzieci są głównym polem realizacji, sprawą o strategicznym znaczeniu. Mężczyzna przestaje być ukochanym człowiekiem, zostaje sprowadzony do roli dostarczyciela dóbr dla rodziny. (Majka Jaworska)
                          • aandzia43 Re: Jak zwyczajni stają się potworami lub bohater 01.02.13, 17:21
                            . Potrzebna jest jeszcze anomimowość i dehumanizacja
                            > ofiary

                            Właśnie. A jeśli nie anonimowość to przynajmniej dehumanizacja i odpodmiotowienie. To pozwala mężczyznom o zupełnie normalnych osobowościach i bez chorób psychicznych dokonywać gwałtów wojennych. Ewentualnie w czasach pokoju posuwać swoje kobiety jak materace nie bacząc na ich doznania. To tak apropos wypowiedzi niejakiego Marka Żaka i jeszcze jakiegoś Lovcośtam.

                            --
                            Wg mnie burdele i agencje to raczej wstydliwe dowody ostatecznej męskiej kapitulacji. Gdy oferta własna jest już tak licha, że można tylko portfelem w śmieciach grzebac szukając jakie spady się trafia. By klasyk Gomory :-)
                            • lovely-man Re: Jak zwyczajni stają się potworami lub bohater 01.02.13, 17:30
                              Oj źle z Tobą kobieto, bardzo źle!
                              Jadem strzelasz do mężczyzn na każdym kroku. A fuj!...
                              Nawet nie jesteś łaskawa zauważyć, ze przytoczyłem słowa samej kobiety, nie moje. I wszystko obracasz do góry nogami. Bo to co Ty piszesz o dehumanizacji, gwałtach, wojnach, nijak sie ma to tego co ja napisałem. O zwykłym związku, w którym jeden aspekt seksualny kobiecie nie odpowiadał. Źle coś z Tobą...
                              Lovcośtam
                                • aandzia43 Re: Jak zwyczajni stają się potworami lub bohater 01.02.13, 18:48
                                  marek.zak1 napisał:

                                  > Szkoda słów. Każdy post koleżanki to kilka inwektyw, a ci, którzy mają inne zda
                                  > nie są idiotami.

                                  KAŻDY Powiadasz? No tak, kolega zdaje się przeczytał moje pozostałe posty w dyskusjach z mężczyznami? Oczywiście nie przeczytał,bo nic, co nie dotyczy jego osobiście (czy może jego wydumanego wzerunku) nie jest warte uwagi ;-)



                                  >Teraz to my jesteśmy winien gwałtów na wojnie, jutro będziemy
                                  > winni czegoś innego.

                                  Nie, nie jesteście winni gwałtom wojennym, ale.jesteście z tych facetów, którzy gładko je legitymizują w prawem zwyczajowym czasu wojny. Proponuję obejrzeć "Różę".

                                  --
                                  Wg mnie burdele i agencje to raczej wstydliwe dowody ostatecznej męskiej kapitulacji. Gdy oferta własna jest już tak licha, że można tylko portfelem w śmieciach grzebac szukając jakie spady się trafia. By klasyk Gomory :-)
                              • aandzia43 Re: Jak zwyczajni stają się potworami lub bohater 01.02.13, 18:27
                                Raczylam zauważyć w poscie kilka pięter powyżej i powtórzę: jaranie z się czyjąś niezdrową sytuacją i robienie z niej przykładu dla kobiet i mężczyzn, czyli projektowanie jej na całość relacji związkowo-łóżkowych, świadczy o socjopatycznych skłonnościach.
                                Jadem na mężczyzn mię strzelam , natomiast jadę po takich, jak typach.

                                --
                                Wg mnie burdele i agencje to raczej wstydliwe dowody ostatecznej męskiej kapitulacji. Gdy oferta własna jest już tak licha, że można tylko portfelem w śmieciach grzebac szukając jakie spady się trafia. By klasyk Gomory :-)
                                • lovely-man Re: Jak zwyczajni stają się potworami lub bohater 01.02.13, 18:37
                                  aandzia43 napisała:

                                  > Jadem na mężczyzn mię strzelam , natomiast jadę po takich, jak typach.

                                  Jadem nie strzelasz na mężczyzn z ogółu, tak? W porządku. Tylko, że na razie jest 2-0 dla mnie. Ale poczekam jak jakis pan, jeden z drugim, zacznie mówić o Tobie pozytywnie, a wtedy wyjdziesz na prowadzenie i odejdę w pokoju.
                                  • aandzia43 Re: Jak zwyczajni stają się potworami lub bohater 02.02.13, 17:01
                                    > Jadem nie strzelasz na mężczyzn z ogółu, tak? W porządku. Tylko, że na razie je
                                    > st 2-0 dla mnie. Ale poczekam jak jakis pan, jeden z drugim, zacznie mówić o To
                                    > bie pozytywnie, a wtedy wyjdziesz na prowadzenie i odejdę w pokoju.

                                    Nie liczyłabym na ocieranie mi łez w tym wątku, bo po pierwsze: tu się raczej ogląda igrzyska zamiast ocierac łzy płaczącym na piachu, a po drugie: ja nie płaczę. Nawet na piachu. Dopiero, jak mnie zniosą z areny ;-)
                                    Jak tak bardzo chcesz sprawdzic moje relacje z pozostałymi panami z forum, to się udaj do innych wątków.

                                    --
                                    Wg mnie burdele i agencje to raczej wstydliwe dowody ostatecznej męskiej kapitulacji. Gdy oferta własna jest już tak licha, że można tylko portfelem w śmieciach grzebac szukając jakie spady się trafia. By klasyk Gomory :-)
                                • marek.zak1 Re: Jak zwyczajni stają się potworami lub bohater 01.02.13, 18:45
                                  Kobieto, co ty o mnie wiesz, że bez przerwy mnie obrażasz? Wychowałem troje dzieci, z którymi mam świetne uklady. Żyję w bardzo udanym małżeństwe od 35 lat. To może potwierdzić cała masa osób, jak że podpisuję się własnym imieniem nazwiskiem. Łatwo robić z siebie bohatera i Bóg wie kogo, występując pod nickiem, ale to w moim przypadku nie ma miejsca. Nie wiem, skąd u Ciebie tyle jadu i chęci obrażania innych, w tym mnie?
                                  • aandzia43 Re: Jak zwyczajni stają się potworami lub bohater 02.02.13, 00:23
                                    > Kobieto, co ty o mnie wiesz, że bez przerwy mnie obrażasz? Wychowałem troje dzi
                                    > eci, z którymi mam świetne uklady. Żyję w bardzo udanym małżeństwe od 35 lat

                                    OJP, a co to ma do rzeczy?! To jakiś argument? Na poparcie czego? No dobrze, dobrze, wiem, że to nei żaden argument, tylko taki manewr mający na celu skruszenie mnie poprzez wywołanie poczucia winy za bycie niegrzeczną dziewczyną i obrażanie cię oraz poczucia respektu przed ogromem twych osiągnięć ;-) No i może jeszcze wywołanie litości i współczucia u uczestników forum ;-) Buhahaha, nei ze mną takie numery, ja jestem odporna na manipulacje małych chlopczyków, a reszta forum też jakoś nie leci mnie mitygować, ani bronić ciebie, a tym bardziej zgadzać się z tobą merytorycznie (co powinno dać ci do myślenia) Ale Lovecośtam jest z tobą ;-)

                                    > To może potwierdzić cała masa osób, jak że podpisuję się własnym imieniem nazw
                                    > iskiem.

                                    Ja tam bym uważała, bo na masę osób, które człowieka za coś lubią i cenią, znajdzie się masa osób, według których jest się np. wałem, niepoważną personą, dupkiem itd. Wszystkim nei dogodzisz, nie jesteś też taki, jakim się sobie wydajesz, każdy ma jakąś prawdę na twój temat i każdy ma dostęp do internetu. Twoje wystawianie się na widok publiczny, a przede wszystkim wystawianie bliskich ci osób, uważam za nieodpowiedzialne posunięcie. Nie moja sprawa, ale nie tylko ja mam takie zdanie na ten temat, więc radziłabym nie używać argumentu o jawności swoich wystąpień na forum i w internecie w ogóle, bo nikomu nie zaimponujesz, a na ironiczny uśmieszek się narażasz. To nie jest jakiś atut, już ci chyba o tym pisano?


                                    Nie wiem, skąd u Ciebie tyle jadu i chęc
                                    > i obrażania innych, w tym mnie?

                                    Jaki tam jad? Nie użalaj się nad sobą, to tylko wyłuszczanie ci argumentów jak sołtys krowie na miedzy. Ja wiem, że jakoś nie bardzo lubisz jak się czyta twoje posty nie wystarczająco czołobitnie, zbyt dociekliwie i jeszcze śmie się wyciągać z nich niemiłe dla ciebie wnioski ;-) Ale przyzwyczajaj się - lżej ci na tym forum nie będzie ;-)

                                    --
                                    Wg mnie burdele i agencje to raczej wstydliwe dowody ostatecznej męskiej kapitulacji. Gdy oferta własna jest już tak licha, że można tylko portfelem w śmieciach grzebac szukając jakie spady się trafia. By klasyk Gomory :-)
                                    • jesod Nie podoba mi się 02.02.13, 00:38
                                      aandzia43 napisała:
                                      > Ja wiem, że jakoś nie bardzo lubisz jak się czyta twoje
                                      > posty nie wystarczająco czołobitnie, zbyt dociekliwie i jeszcze śmie się wyciągać z nich
                                      > niemiłe dla ciebie wnioski ;-) Ale przyzwyczajaj się - lżej ci na tym forum nie będzie ;-)

                                      Wiesz co, nie podoba mi się to w jaki sposób piszesz do Marka.
                                      Nawet jeśli nie godzisz się z jego wypowiedziami i argumentacją naprawdę nie musisz tego robić w sposób przykry i odpychający. Chyba, że.... zdecydowanie chcesz go przepędzić z tego forum.
                                      Każdy ma prawo wyboru, a jedną z możliwości jest opuszczenie jego, bo nikt normalny nie będzie godził się na to by nim poniewierać.
                                      • lovely-man Re: Nie podoba mi się 02.02.13, 00:42
                                        jesod napisała:

                                        > aandzia43 napisała:
                                        > > Ja wiem, że jakoś nie bardzo lubisz jak się czyta twoje
                                        > > posty nie wystarczająco czołobitnie, zbyt dociekliwie i jeszcze śmie się
                                        > wyciągać z nich
                                        > > niemiłe dla ciebie wnioski ;-) Ale przyzwyczajaj się - lżej ci na tym for
                                        > um nie będzie ;-)
                                        >
                                        > Wiesz co, nie podoba mi się to w jaki sposób piszesz do Marka.
                                        > Nawet jeśli nie godzisz się z jego wypowiedziami i argumentacją naprawdę nie mu
                                        > sisz tego robić w sposób przykry i odpychający. Chyba, że.... zdecydowanie chce
                                        > sz go przepędzić z tego forum.
                                        > Każdy ma prawo wyboru, a jedną z możliwości jest opuszczenie jego, bo nikt norm
                                        > alny nie będzie godził się na to by nim poniewierać.


                                        Widzę andziacośtam, ze bardzo sie starasz! Oby tak dalej. 3-0 dla mnie.xD
                                      • hello-kitty2 Re: Nie podoba mi się 02.02.13, 01:42
                                        jesod napisała:

                                        > Wiesz co, nie podoba mi się to w jaki sposób piszesz do Marka.
                                        > Nawet jeśli nie godzisz się z jego wypowiedziami i argumentacją naprawdę nie mu
                                        > sisz tego robić w sposób przykry i odpychający. Chyba, że.... zdecydowanie chce
                                        > sz go przepędzić z tego forum.
                                        > Każdy ma prawo wyboru, a jedną z możliwości jest opuszczenie jego, bo nikt norm
                                        > alny nie będzie godził się na to by nim poniewierać.

                                        Jesod ja juz Ci mowilam, zebys sie nauczyla rozmawiac z ludzmi z kazdego srodowiska, dla swojego wlasnego dobra, jesli chcesz sie czegokolwiek dowiedziec. Pytalam tez czemu wg Ciebie sluzy rozmowa? Chyba nie przemyslalas? To forum nie jest kolkiem wzajemnej adoracji. Wiec pyatam: czego sie znowu czepiasz?

                                        Przykry i odpychajacy sposob? A w ktorym miejscu? Dla mnie jest zawadiacko, przeuroczo zaczepnie i bojowo, jak przystalo na 'wojownika' z wdziekiem (nich strace :) w spodnicy. Sa dwie usmiechniete buzki, czy nie? Wiec to jest chyba tylko Twoja interpretacja? Powiedzenie komus wprost, co sie o nim mysli uwazasz za probe przepedzenia z forum? No chyba zartujesz. A jakie spojrzenia rzucaja sobie przeciwnicy przed walka? Komplementuja sie wzajemnie i wchodza w dupe?

                                        Jesli Marek nie poradzi sobie w debacie w silna kobieta, to przepraszam, jakim sie okaze mezczyzna? Jesli ktos sie uwaza za alfe to musi bronic swojej pozycji, a Ty zyczysz, zeby nie byl atakowany? No to jak on udowodni swoja (przypisana sobie) sile? To smieszne co robisz.

                                        A na koniec skoro z jakiegos wzgledu upodobalas sobie Marka, to w jakiej sytuacji go stawiasz piszac:

                                        > Każdy ma prawo wyboru, a jedną z możliwości jest opuszczenie jego, bo nikt norm
                                        > alny nie będzie godził się na to by nim poniewierać."

                                        Przeciez ja wiem od razu, ze on sie z forum nie wyniesie (bo niby dlaczego?), wiec co z gory nazywasz go za to nienormalym? Idac dalej to smieszne i obrazliwe dla faceta, zeby przyjmowal obrone kobiety zamiast bronic sie sam. A co Ty zreszta mozesz zrobic? Zatupac nozkami? A kto tu sie tego wystraszy?

                                        Mam rade dla Ciebie: jak sie najsilniejsze osobniki w stadzie bija to slabsze i wrazliwsze na bol NA BOCZEK sie odsuwaja. Widzialas kiedys jak psy walcza? Jak wlozysz tam reke uchlaja Cie. Nie ma przebacz. Nie badz idiota.

                                        Jak syn walczy z rownorzednym przeciwnikiem przygladasz sie jak mu idzie czy wyskakujesz z tupaniem?
                                          • hello-kitty2 Re: Nie podoba mi się 02.02.13, 02:28
                                            jesod napisała:

                                            > hello-kitty2 napisała:
                                            > > czego sie znowu czepiasz?
                                            >
                                            > Masz rację.
                                            > Już się nie czepiam. Nie mam czego, nie mam kogo i nie mam po co.

                                            Papa
                                            >
                                            >
                                            Jesod nie zegnaj sie, bo nikt Cie nie wygania, no :-) Chron sie dziewczyno, ot tyle. Marek musi sobie poradzic, no, mezczyzna jest czy cipa :) To sie okaze.
                                        • bcde Re: Nie podoba mi się 02.02.13, 03:10
                                          > Jesod ja juz Ci mowilam, zebys sie nauczyla rozmawiac z ludzmi z kazdego srodow
                                          > iska, dla swojego wlasnego dobra, jesli chcesz sie czegokolwiek dowiedziec. Pyt
                                          > alam tez czemu wg Ciebie sluzy rozmowa? Chyba nie przemyslalas? To forum nie je
                                          > st kolkiem wzajemnej adoracji. Wiec pyatam: czego sie znowu czepiasz?

                                          Jesod się czepia? Jest po prostu wrażliwa na nieuzasadnioną agresję i chamstwo, które się tu pojawia w różnych wątkach. Sama tego zresztą doświadczyłaś, więc przypomnij sobie jak pytałaś dlaczego jesteś atakowana i nie udawaj, że jest tak zajebiście.

                                          > Przykry i odpychajacy sposob? A w ktorym miejscu? Dla mnie jest zawadiacko, prz
                                          > euroczo zaczepnie i bojowo, jak przystalo na 'wojownika' z wdziekiem (nich stra
                                          > ce :) w spodnicy. Sa dwie usmiechniete buzki, czy nie? Wiec to jest chyba tylko
                                          > Twoja interpretacja?

                                          Nie, nie tylko jej interpretacja. Przeuroczo i z wdziękiem? Dwie buźki wszystko załatwiają? Po każdym tekście? Andzia, jak widać nie szanuje Marka poglądów i jego samego, ale nie ma powodu robić mu przykrości i jechać po nim, jakby kogoś zgwałcił. Skoro jej wprost napisał kilka razy, żeby odpuściła wycieczki pod jego adresem, to znaczy, że go to dotknęło, więc raczej nie było to przeurocze i z wdziękiem (a mogło być, gdyby Andzia chciała). Sądzisz, że lepiej wiesz, czy Markowi jest przykro?

                                          A jakie spojrzenia rzucaja sobie
                                          > przeciwnicy przed walka? Komplementuja sie wzajemnie i wchodza w dupe?
                                          >
                                          > Jesli Marek nie poradzi sobie w debacie w silna kobieta, to przepraszam, jakim
                                          > sie okaze mezczyzna? Jesli ktos sie uwaza za alfe to musi bronic swojej pozycji
                                          > , a Ty zyczysz, zeby nie byl atakowany? No to jak on udowodni swoja (przypisana
                                          > sobie) sile?

                                          Jakbyś nie wiedziała, są ludzie, którzy wchodzą na forum, żeby pogadać i się zrelaksować, a niekoniecznie dla słownych przepychanek. Nie każdy lubi bronić się przed atakami na siebie i wykazywać się "siłą" siedząc przy klawiaturze. Odrobina kultury i szacunku dla kogoś nikomu nie zaszkodzi.

                                          > Mam rade dla Ciebie: jak sie najsilniejsze osobniki w stadzie bija to slabsze i
                                          > wrazliwsze na bol NA BOCZEK sie odsuwaja. Widzialas kiedys jak psy walcza? Jak
                                          > wlozysz tam reke uchlaja Cie. Nie ma przebacz. Nie badz idiota.

                                          Chyba jesteś trochę za mało ludzka, a za bardzo zwierzęca. Na razie to ty próbujesz uchlać jesod w rękę.

                                          > Jak syn walczy z rownorzednym przeciwnikiem przygladasz sie jak mu idzie czy wy
                                          > skakujesz z tupaniem?

                                          A ty się tylko przyglądasz jak mu idzie? Może jeszcze dopingujesz? A wiesz, że nawet równorzędny przeciwnik może, choćby przypadkiem, zrobić twojemu dziecku dużą krzywdę?
                                          • marek.zak1 Walczący synowie 02.02.13, 09:26
                                            Dzieki koleżankom bcde i jesod za wsparcie w temacie kultury dyskusji. Tak ad rem w sprawie walczących synów, bo w sprawie seksu w małżeństwie założę nowy wątek. Otóż wszystkie moje dzieci walczyły w setkach turniejach tenisoiwych na kortach. Oświadczam wam, nie było matki, która nie była bliska zawału jak jej syn przegrywał, a euforii-gdy zwyciężał. To się nazywa KOR , czyli klub oszlałych rodziców. Na mecze córek matki reagowały mniej emocjonalnie.
                                            • sabat-77 Re: Walczący synowie 02.02.13, 09:38
                                              marek.zak1 napisał:

                                              > Dzieki koleżankom bcde i jesod za wsparcie w temacie kultury dyskusji. Tak ad r
                                              > em w sprawie walczących synów, bo w sprawie seksu w małżeństwie założę nowy wąt
                                              > ek. Otóż wszystkie moje dzieci walczyły w setkach turniejach tenisoiwych na kor
                                              > tach. Oświadczam wam, nie było matki, która nie była bliska zawału jak jej syn
                                              > przegrywał, a euforii-gdy zwyciężał. To się nazywa KOR , czyli klub oszlałych r
                                              > odziców. Na mecze córek matki reagowały mniej emocjonalnie.

                                              bcde to facet.
                                              Marek, czy byłbyś skłonny zająć stanowisko wobec niemieckiego powiedzenia, określającego rolę kobiety jako regułę 3K (dzieci, kuchnia, kościół) ?
                                              • marek.zak1 Re: Walczący synowie 02.02.13, 10:28
                                                Dzieci tak, mamy troje, kuchnia niekoniecznie, a oboje jesteśmy raczej mało wierzącymi.
                                                W niedzielę była w TVP Kultura audycja z polskim najwybitniejszym spiewakiem Piotrem Beczałą, solistą najwiekszych teatrów operowych. (www.beczala.com). Jego żona także była śpiewaczką i miała propozycję wystepu w la Scali. Tego weekendu jednakże miał być ślub, i z występu, a także później z kariery zrezygnowała, stając się managerem męża. Nie jest możliwe połączenie kariery dwojga śpiewaków i życia razem. Czy ona także była 3 K?
                                            • aandzia43 Czy mógłbyś Marku w końcu odpowiedziec na 02.02.13, 16:23
                                              moje pytania i zarzuty zawarte chociażby w tym wątku? Bez użalania się nad sobą jako przedmiotem niekulturalnych ataków, RZECZOWO, KONKRETNIE I NA TEMAT? Potrafisz? Jeśli nie, to zrozumiem.

                                              --
                                              Wg mnie burdele i agencje to raczej wstydliwe dowody ostatecznej męskiej kapitulacji. Gdy oferta własna jest już tak licha, że można tylko portfelem w śmieciach grzebac szukając jakie spady się trafia. By klasyk Gomory :-)
                                                • aandzia43 Re: Czy mógłbyś Marku w końcu odpowiedziec na 02.02.13, 16:54
                                                  > W poprzednich postach wymieniłem inwektywy, jakimi mnie uraczyłaś. Czy to jest
                                                  > merytoryczna dyskusja, o której piszesz?
                                                  > Ja pisze swoja tezę, a Ty, że jestem idiotą, analfabetą itp. Jaką sugerujesz mo
                                                  > ją odpowiedź?

                                                  Ale uparty! Nieprzemakalny, zaimpregnowany, niewzruszony. No dobrze, to ci wyłuszczę, byś nie mógł udawac, ze nie wiesz, o co chodzi :-D Żadnej odpoiwedzi nie sugeruję, bo jestem autentycznie ciekawa jaki masz pomysł na odpowiedź.

                                                  Dlaczego bezczelnie zinterpretowałeś post Gomorego jako potwierdzający twoją tezę, skoro on nim ewidentnie nie jest? Dlaczego, kiedy ci to wytknęłam dalej bezczelnie obstawałeś przy swoim?

                                                  forum.gazeta.pl/forum/w,15128,142205353,142206285,Re_pomozcie_prosze_.html
                                                  Dodam, że innym poście Gomory wyraźnie pisze, że nie wolałby sobie konia zwalic zamiast kochac się z kobietą, która nie wykazuje ochoty na zbliżenie z nim. Nie przeczytało ci się czy wyrzuciłeś z pamięci?

                                                  Dlaczego stosujesz ten sam manewr w innym wątku z postem Sea.sea? W ilu jeszcze innych sytacjach - nie wiem, bo nie śledzę cię przecież pilnie przez całą twą działalnośc.


                                                  Dlaczego dziewczynie, której mąż nie szanuje i wobec której stosuje szantaż emocjonalny wciskasz głodne kawałki o miłości i sugerujesz, że jeśli jest kochającą żoną to zgodzi na wszystko? Manewr godny hierarchów kościelnych manipulujących emocjami wiernych, którzy żalą się cichutko na to i owo.

                                                  Dlaczego nie odpowiadasz np. na pytanie Niezapominajki:
                                                  "Czego tu nie rozumieć? Chyba czujesz, czy kobieta tylko ulega, nazwijmy to umownie "rozkłada nogi" czy autentycznie pragnie seksu?
                                                  A jak często zdarzało się, że Ty nie miałeś ochoty, ale jako kochający mąż stawałeś na wysokości zadania?"
                                                  Odpowiedź na nie bardzo wiele wyjaśniłaby odnośnie głównego tematu tego wątku.

                                                  Dlaczego wreszcie nie opowiadasz na moje pytania odnośnie przyczyn takiego postępowania? Sugerowałam tylko na początku, że może ono wynikac z analfabetyzmu funkcjonalnego czy braku inteligencji. Zdarza się, nic strasznego. Brniesz dalej, idziesz w zaparte, manipulujesz.

                                                  Czy mógłbyś zebrac myśli do kupy i odpowiedziec w końcu na pytania, które zdaję w tym wątku od wczoraj, a chyba nie po raz pierwszy na forum w ogóle, zamiast uparcie żalic się na obelgi, wycieczki osobiste i inne klęski żywiołowe?

                                                  --
                                                  Wg mnie burdele i agencje to raczej wstydliwe dowody ostatecznej męskiej kapitulacji. Gdy oferta własna jest już tak licha, że można tylko portfelem w śmieciach grzebac szukając jakie spady się trafia. By klasyk Gomory :-)
                                          • hello-kitty2 Re: Nie podoba mi się 02.02.13, 12:14
                                            bcde napisał:

                                            Bcde w zasadzie nie musialabym mowic nic, bo Marek Cie podsumowal KOLEZANKO :)

                                            > Jesod się czepia? Jest po prostu wrażliwa na nieuzasadnioną agresję i chamstwo,
                                            > które się tu pojawia w różnych wątkach. Sama tego zresztą doświadczyłaś, więc
                                            > przypomnij sobie jak pytałaś dlaczego jesteś atakowana i nie udawaj, że jest ta
                                            > k zajebiście.

                                            A co Ciebie pytalam? Kogo pytalam, przeciez zwracalam sie po nicku, czyz nie?

                                            Skoro jej wprost napisał kilka razy, żeby odpuściła wycieczki pod je
                                            > go adresem, to znaczy, że go to dotknęło, więc raczej nie było to przeurocze i
                                            > z wdziękiem (a mogło być, gdyby Andzia chciała). Sądzisz, że lepiej wiesz, czy
                                            > Markowi jest przykro?

                                            Napisze co sadze, choc juz pisalam wczesniej: przykrosc mozna sprawic kobiecej kobiecie i kobiecemu mezczyznie. Jak szef Cie zwalnia to tez Ci sprawia przykrosc?

                                            > Jakbyś nie wiedziała, są ludzie, którzy wchodzą na forum, żeby pogadać i się zr
                                            > elaksować, a niekoniecznie dla słownych przepychanek. Nie każdy lubi bronić się
                                            > przed atakami na siebie i wykazywać się "siłą" siedząc przy klawiaturze. Odrob
                                            > ina kultury i szacunku dla kogoś nikomu nie zaszkodzi.

                                            Poznacie prawde, a prawda was wyzwoli.

                                            > Chyba jesteś trochę za mało ludzka, a za bardzo zwierzęca. Na razie to ty próbu
                                            > jesz uchlać jesod w rękę.

                                            Glupi jestes bcde, ja ja ostrzeglam, zeby sie chronila, bo jak przyjdzie Bitch to na ostrzezenia bedzie za pozno.

                                            > A ty się tylko przyglądasz jak mu idzie? Może jeszcze dopingujesz? A wiesz, że
                                            > nawet równorzędny przeciwnik może, choćby przypadkiem, zrobić twojemu dziecku d
                                            > użą krzywdę?

                                            Czy Ty jestes "dobrotliwym pierdola poswiecajacym najwiecej czasu dzieciom i zonie"?

                                            I do meritum: czy Ty naprawde uwazasz, ze kobieta powinna wyskakiwac przed rzekomego alfe i bronic go swoja piersia przez innymi? Przeciez to smiesze i obrazliwe.


                                            • sea.sea Re: Nie podoba mi się 02.02.13, 13:26
                                              Mnie takie akcje bronienia X przed Y przez Z, mimo że X wcale nie potrzebuje ani nie prosi o to, by go bronić, kojarzą się z przedszkolem. I zazwyczaj na takim pakowaniu się między wódkę a zakąskę najgorzej wychodzi Z.
                                              • hello-kitty2 Re: Nie podoba mi się 02.02.13, 13:34
                                                sea.sea napisała:

                                                > Mnie takie akcje bronienia X przed Y przez Z, mimo że X wcale nie potrzebuje an
                                                > i nie prosi o to, by go bronić, kojarzą się z przedszkolem. I zazwyczaj na taki
                                                > m pakowaniu się między wódkę a zakąskę najgorzej wychodzi Z.

                                                Dokladnie. Ja to nazywam wkladaniem reki miedzy walczace psy, zeby je rozdzielic. Psy sobie dadza rade, a ten o najszczytniejszych, najczystszych intencjach pogodzenia stron wyjdzie pogryziony. Juz widzialam takie akcje jak pancia chciala pieski rozdzielic, bo sie gryza i jeszcze jednemu z nich sie krzywda stanie, a potem na pogotowie, szycie i zastrzyki.
                                              • hello-kitty2 Re: Nie podoba mi się 02.02.13, 15:01
                                                marek.zak1 napisał:

                                                > Kittty, obrona mojej osoby, lecz reakcja na personalne, obraźliwe ataki.

                                                Marek obrazliwe posty sa usuwane. Nie stawiaj sie powyzej moderacje. Nie masz takiej wladzy.

                                                Nie wykorzystuj slabszych do obrony. Jesod sie wyrywa, a przeciez to ja przerasta, Ty sobie nadal tu bimbasz, a ona musi sie wylaczyc i odchorowac z pare dni.

                                                Tip: jak sie boisz wykorzystaj psa :)
                                          • aandzia43 A czy ktoś mógłby zaitneresowac się metodą "dyskus 02.02.13, 16:13
                                            metodą "dyskutowania" Marka, zamiast skupiac się na moich rzekomych osobistych wycieczkach i obelgach? Jednym słowem: czy moglibyśmy przejśc do meritum moich zarzutów zamiast łkac nad losem faceta, który nie potrafi obronic się rzeczowymi argumentami, bo ich zwyczajnie nie zwykła posiadac?


                                            > > Jesli Marek nie poradzi sobie w debacie w silna kobieta, to przepraszam,
                                            > jakim
                                            > > sie okaze mezczyzna? Jesli ktos sie uwaza za alfe to musi bronic swojej p
                                            > ozycji
                                            > > , a Ty zyczysz, zeby nie byl atakowany? No to jak on udowodni swoja (przy
                                            > pisana
                                            > > sobie) sile?
                                            >
                                            > Jakbyś nie wiedziała, są ludzie, którzy wchodzą na forum, żeby pogadać i się zr
                                            > elaksować, a niekoniecznie dla słownych przepychanek. Nie każdy lubi bronić się
                                            > przed atakami na siebie i wykazywać się "siłą" siedząc przy klawiaturze.

                                            Ależ oczywiście Alfabetyczny, niech się Marek relaksuje, jego prawo, ale zapytany konkretnie o sedno poglądów, które dla relaksu tu głosi, niech się wysili na DYSKUSJĘ. Jeśli nie ma takich umiejętności czy ochoty (temat otwarty, bo nie ustosunkował się konktetnie do moich pytań w tym temacie), to niech abo zaprzestanie pisania i idzie się relaksowac na mniej wymagające forum, albo opuści gardę by zostac pozostawionym w spokoju. Leżących i świadomych swojej pozycji, czyli cicho leżących nie dobijam. Jeśli zaś ma siłę i możliwości podjąc temat, to niech to czyni UCZCIWIE. Uczciwie czyli bez bezczelnego przeinterpretowywania cudzych wypoiwedzi i trwania przy tych "interpretacjach", uporczywego nie ustosunkowywania się do bardzo konkretnych pytań i zarzutów, nadużywania słów "wszyscy", "zawsze", i wreszcie brania na litośc publiki, gdy wszystkie inne metody "dyskusji" zawiodły. Moim zdaniem to, co uprawia Marek na forum to nie jest dyskusja. Marek głosi, wieszczy, powtarza swoje mantry, omija, pomija, zakłamuje, a przyparty do muru użala się nad sobą. Różne przypadki były na tym forum, mnie też zdarza się zagalopowac i nie pomyślec przez chwilę tylko palnąc coś, każdemu się tu zdarza. Ale Marek jest kwintesencją pewnego antystylu rozmowy. Myślę, że byłby fantasytczynym politykiem lub jakimś hierarchą kościelnym - pewien urok osobisty plus nieprzemakalnośc na argumenty plus niespożyte siły (wyrzucą mnie drzwiami to wejdę oknem, kopną mnie w łydkę, to przykuśtykam na drugiej nodze) plus odruch manipulowania ludźmi równa się sukces w rządzeniu masami. Ja nie jestem masą, a ty Alfabetyczny jesteś?

                                            --
                                            Wg mnie burdele i agencje to raczej wstydliwe dowody ostatecznej męskiej kapitulacji. Gdy oferta własna jest już tak licha, że można tylko portfelem w śmieciach grzebac szukając jakie spady się trafia. By klasyk Gomory :-)
                                            • hello-kitty2 Re: A czy ktoś mógłby zaitneresowac się metodą "d 02.02.13, 16:21
                                              aandzia43 napisała:

                                              czy moglibyśmy przejśc do meritum moich
                                              > zarzutów zamiast łkac nad losem faceta, który nie potrafi obronic się rzeczowym
                                              > i argumentami, bo ich zwyczajnie nie zwykła posiadac?

                                              Aandzia no co ja moge, wlasnie wyszlo na to, ze mu obrazilam suke nazywajac ja psem, a ona jest ksiezniczka :) Bedzie ciezko przejsc po tym do meritum. To jakas paranoja.
                                              • aandzia43 Re: A czy ktoś mógłby zaitneresowac się metodą "d 02.02.13, 16:31
                                                > Aandzia no co ja moge, wlasnie wyszlo na to, ze mu obrazilam suke nazywajac ja
                                                > psem, a ona jest ksiezniczka :) Bedzie ciezko przejsc po tym do meritum. To jak
                                                > as paranoja.

                                                Tak Kitty, paranoja. Jakie, kuźwa, meritum? A co to w ogóle takiego? Emocje się liczą, czyli obrona gościa, który pozuje na patriarchę i mędrca, nie umie sklecic rzetelnej odpowiedzi na zadane pytania, za to ma dar manipulowania emocjami. Marnuje się nam Marek, oj marnuje. Jak do jasnej cholery sowa, o co mu chodzi?
                                                Masz Kitty dar odcinania emocji od myślenia. Czytam cię już dłuższy czas i twarda jesteś, W każdym właściwie wątku, który pamiętam. Szacun :-)

                                                --
                                                Wg mnie burdele i agencje to raczej wstydliwe dowody ostatecznej męskiej kapitulacji. Gdy oferta własna jest już tak licha, że można tylko portfelem w śmieciach grzebac szukając jakie spady się trafia. By klasyk Gomory :-)
                                                • urquhart Re: A czy ktoś mógłby zaitneresowac się metodą "d 02.02.13, 17:06
                                                  aandzia43 napisała:
                                                  > Masz Kitty dar odcinania emocji od myślenia. Czytam cię już dłuższy czas i twar
                                                  > da jesteś, W każdym właściwie wątku, który pamiętam. Szacun :-)

                                                  Nasza krew, jaku Grey'a, serdeczny palec dłuższy od wskazującego. :)
                                                  --
                                                  Kobiety mają znacznie większe od mężczyzn wymagania i oczekiwania. Ciągle dla większości z nas rodzina i wychowanie dzieci są głównym polem realizacji, sprawą o strategicznym znaczeniu. Mężczyzna przestaje być ukochanym człowiekiem, zostaje sprowadzony do roli dostarczyciela dóbr dla rodziny. (Majka Jaworska)
                                                • hello-kitty2 Re: A czy ktoś mógłby zaitneresowac się metodą "d 02.02.13, 17:08
                                                  aandzia43 napisała:

                                                  > Tak Kitty, paranoja. Jakie, kuźwa, meritum? A co to w ogóle takiego? Emocje się
                                                  > liczą, czyli obrona gościa, który pozuje na patriarchę i mędrca, nie umie skle
                                                  > cic rzetelnej odpowiedzi na zadane pytania, za to ma dar manipulowania emocjami
                                                  > . Marnuje się nam Marek, oj marnuje. Jak do jasnej cholery sowa, o co mu chodzi
                                                  > ?

                                                  W kazdym 'wariactwie' tkwi metoda. Przyznam, ze interesuje mnie 'sukces'/powodzenie Marka. "Dar manipulowania emocjami" mowisz, dobry trop. Moze to jest tak, ze kobiety wyobrazaja sobie, ze moglyby byc na miejscu zony Marka i im to zmiekkcza kolana. Ja wyobrazajac sobie taka zamiane zadreczylabym sie myslami z czego bym musiala zrezygnowac. Wiec mnie to nijak nie zmiekcza. Albo jestem niedowiarkiem. W moim rozumieniu pies nie jest rowny czlowiekowi i takie tam.

                                                  Manipulowanie emocjami to ciekawy temat. A ja myslalam, ze to domena kobiet.
                                                  • aandzia43 Re: A czy ktoś mógłby zaitneresowac się metodą "d 02.02.13, 17:41
                                                    "Dar manipulowania emocjami" mowisz, dobry trop. Moze to jest tak,
                                                    > ze kobiety wyobrazaja sobie, ze moglyby byc na miejscu zony Marka i im to zmiek
                                                    > kcza kolana.

                                                    Tak to chyba działa. Są kobiety skłonne do podziwiania mężczyzn sprawiającyhc wrażenie, że są w stanie zapewnic bezpieczeństwo, za wszelką cenę, to znaczy za cenę nieanalizowania ewidentnych ograniczeń w innych dziedzinach. Nie mój problem. Każdy ma to, co sobie złowił, czyli to, co złowic pozwalały mu zdolności umysłowe i fizyczne oraz oczywiście okoliczności przyrody.

                                                    >
                                                    > Manipulowanie emocjami to ciekawy temat. A ja myslalam, ze to domena kobiet.

                                                    - O kochana, Kitty! Jeszcze się w życiu naoglądasz - powiedziała stara, doświadczona kobieta :-D

                                                    --
                                                    Wg mnie burdele i agencje to raczej wstydliwe dowody ostatecznej męskiej kapitulacji. Gdy oferta własna jest już tak licha, że można tylko portfelem w śmieciach grzebac szukając jakie spady się trafia. By klasyk Gomory :-)
                                            • urquhart metoda "dyskutowania" Marka, 02.02.13, 17:02
                                              aandzia43 napisała:
                                              > iech to czyni UCZCIWIE. Uczciwie czyli bez bezczelnego przeinterpretowywania cu
                                              > dzych wypoiwedzi i trwania przy tych "interpretacjach", uporczywego nie ustosun
                                              > kowywania się do bardzo konkretnych pytań i zarzutów, nadużywania słów "wszyscy
                                              > ", "zawsze", i wreszcie brania na litośc publiki, gdy wszystkie inne metody "dy
                                              > skusji" zawiodły. Moim zdaniem to, co uprawia Marek na forum to nie jest dyskus
                                              > ja. Marek głosi, wieszczy, powtarza swoje mantry, omija, pomija, zakłamuje, a p
                                              > rzyparty do muru użala się nad sobą. Różne przypadki były na tym forum, mnie te
                                              > ż zdarza się zagalopowac i nie pomyślec przez chwilę tylko palnąc coś, każdemu
                                              > się tu zdarza. Ale Marek jest kwintesencją pewnego antystylu rozmowy. Myślę, że
                                              > byłby fantasytczynym politykiem lub jakimś hierarchą kościelnym - pewien urok

                                              Nieczęsto zdarza mi się zgadzać z Andzią i klepać się z nią po ramieniu, ale teraz to zrobię.

                                              Marek podkreśla że jest skuteczny. I pewno to prawda. I szczyci się tym, stawia za wzór, żeby go podziwiać i naśladować. Na innych forach opartych o wsparcie emocjonalnym , mniej intelektualne, dla zdradzonych żon, może emam mógłby mieć stada wielbicielek jak Glossator. Ale czemu intryguje go, (jak i mnie, innych) akurat to forum? NIech sam odpowie. Bo dla mnie jest to źródło inspiracji do poszukiwań, wiedzy, zgłębiania powiązań przyczynowo skutkowych. Oczywiście przedstawiam pewien obraz (mantry?) który trafia mi do przekonania, jeżeli sam nie potrafię go obronić argumentami to znaczy że coś w nim jest przecież do dupy i wymaga przemyślenia, a nie obrażania się na innych że popsuli mi taki fajny dzień i samozachwyt nad własną genialnością :)
                                              Faktycznie pewne skuteczne na słabych osobnikach manipulacje emocjonalne, które też już wytykałem wcześniej także Jesod, metody zdartej płyty, tu się nie sprawdzają i można jedynie przyjąć wyzwanie albo się obrazić, a nie oczekiwać że reszta się dostosuje.
                                              --
                                              W moim gabinecie niemal wszystkie takie pary powtarzają to samo: nie da się pogodzić życia rodzinnego z satysfakcjonującym życiem erotycznym. Bo między życiem małżeńskim a pożądaniem seksualnym jest pewien konflikt. Z jednej strony, w rodzinie, którą założyliśmy z ukochaną osobą, szukamy bezpieczeństwa i stabilności, chcemy zaspokoić swoją potrzebę przynależności. Z drugiej strony, każdy z nas tęskni za nowymi, ekscytującymi doznaniami, silnymi emocjami, niezwykłymi przeżyciami(Esther Perel)
                                              • marek.zak1 Re: metoda "dyskutowania" Marka, 02.02.13, 17:13
                                                To forum także dla mnie nie jest źródłem wiedzy i inspiracji. Przedstawiam moje poglądy, które dla wielu moga być kontrowersyjne i oczekuję, że zostana poddane ostrej krytyce. Niemniej jednak argument ,,że skoro tak uważasz musisz być idiotą" mnie nie przekonuje, bo świadczy jedynie, że nie ma innych. Wśród wielu forumowiczów tylko jedna pani takimi szermuje.
                                                Nie oczekuję, że będę podziwiany jako ..nie wiem kto. Do niczego mi to nie jest potrzebne. Samozachwyt - to znowu jest argument ad personam.
                                                Szczerze, nie chcę być dalej obrażany. Zyczę Wam miłych dyskusji.
                                                Pozdrawiam
                                                Marek
                                                • urquhart Re: metoda "dyskutowania" Marka, 02.02.13, 17:32
                                                  marek.zak1 napisał:
                                                  > Nie oczekuję, że będę podziwiany jako ..nie wiem kto. Do niczego mi to nie jest
                                                  > potrzebne. Samozachwyt - to znowu jest argument ad personam.
                                                  > Szczerze, nie chcę być dalej obrażany. Zyczę Wam miłych dyskusji.

                                                  To żeś odpowiedział na krytykę merytorycznie. Czy w planie miałeś że jedynie przygotowane tematy będą poddawane krytyce i kontrowersyjne? Wiesz ile ja miesięcznie zbieram argumentów ad personam przy których Ty jesteś traktowany delikatnie jak jajko?


                                                  Kobiety mają znacznie większe od mężczyzn wymagania i oczekiwania. Ciągle dla większości z nas rodzina i wychowanie dzieci są głównym polem realizacji, sprawą o strategicznym znaczeniu. Mężczyzna przestaje być ukochanym człowiekiem, zostaje sprowadzony do roli dostarczyciela dóbr dla rodziny. (Majka Jaworska)
                                                • aandzia43 Król jest nagi! - krzyknęło enfant terrible ;-) 02.02.13, 17:34
                                                  marek.zak1 napisał:

                                                  > To forum także dla mnie nie jest źródłem wiedzy i inspiracji. Przedstawiam moje
                                                  > poglądy, które dla wielu moga być kontrowersyjne i oczekuję, że zostana poddan
                                                  > e ostrej krytyce. Niemniej jednak argument ,,że skoro tak uważasz musisz być id
                                                  > iotą" mnie nie przekonuje, bo świadczy jedynie, że nie ma innych. Wśród wielu f
                                                  > orumowiczów tylko jedna pani takimi szermuje.
                                                  > Nie oczekuję, że będę podziwiany jako ..nie wiem kto. Do niczego mi to nie jest
                                                  > potrzebne. Samozachwyt - to znowu jest argument ad personam.
                                                  > Szczerze, nie chcę być dalej obrażany. Zyczę Wam miłych dyskusji.
                                                  > Pozdrawia

                                                  Uuuffff.... No i niestety, stało się, czas obwieścic: król jest nagi!
                                                  Ale na pewnej płaszczyźnie jestem pełna podziwu. System mechanizmów obronnych pan Marek ma rewelacyjny. W połączeniu z gadką predysponuje go na sprawnego polityka lub biskupa. Naprawdę zmarnowany talent ;-)



                                                  > To forum także dla mnie nie jest źródłem wiedzy i inspiracji. Przedstawiam moje
                                                  > poglądy, które dla wielu moga być kontrowersyjne i oczekuję, że zostana poddan
                                                  > e ostrej krytyce.

                                                  Tak na marginesie: ani nie szukasz źródła wiedzy, ani nie jesteś gotowy na ostrą krytykę, ani twoje poglądy nei są kontrowersyjne (w skali ogółu są najbanalniejsze z banalnych). Ale to tak tylko dla formalności.

                                                  --
                                                  Wg mnie burdele i agencje to raczej wstydliwe dowody ostatecznej męskiej kapitulacji. Gdy oferta własna jest już tak licha, że można tylko portfelem w śmieciach grzebac szukając jakie spady się trafia. By klasyk Gomory :-)
                                              • aandzia43 Re: metoda "dyskutowania" Marka, 02.02.13, 17:26
                                                > Nieczęsto zdarza mi się zgadzać z Andzią i klepać się z nią po ramieniu, ale te
                                                > raz to zrobię.

                                                Ponieważ nieczęsto, tym bardziej czuję się zaszczycona mocarnym klepnięciem mnie po plecach. To co, misiaczek jak na spotkaniu przywódców zaprzyjaźnionych państw? ;-)

                                                > Marek podkreśla że jest skuteczny. I pewno to prawda. I szczyci się tym, stawia
                                                > za wzór, żeby go podziwiać i naśladować.

                                                Marek jest typem bardzo skutecznym. Ma nieprawdopodobną parę, czyli napęd życiowy, siłę fizyczną, zdrowie, odpornośc psychiczną opartą w dużej mierze na nieprzemakalności na argumenty ze strony rzeczywistości, jest nieco maniakalny (ma przez większą częśc dnia i nocy znacznie podwyższony nastrój), do tego dołóżmy inteligencję praktyczną, zawód, który lubi i który go pasjonuje, zdolnośc do pasjonowania się czymś w ogóle, a na koniec kapitał kulturowy wyniesiony z domu rodiznnego. A na koniec: czego nie da rady wydębic od losu powyższymi atutami, wydębi manipulacją połączoną z wdziękiem osobistym. I mamy skutecznego życiowo pana Marka. Dla mnei obraz spójny. Znam takich.
                                                Zaimpregnowanie na rzeczywistośc pomaga, bo oddala smutek porażki i wzmaga poziom samozachwytu, ale jak widac na forum lekko mu nie jest ;-) Chociaż ja się ciągle zastanawiam, czy on to w ogóle zauważa? Mam bardzo poważne podejrzenia, że system racjonalizacji i wyparc działa mu na tak wysokich obrotach, że jest w stanie osłodzic smak każdej porażki ;-)

                                                --
                                                Wg mnie burdele i agencje to raczej wstydliwe dowody ostatecznej męskiej kapitulacji. Gdy oferta własna jest już tak licha, że można tylko portfelem w śmieciach grzebac szukając jakie spady się trafia. By klasyk Gomory :-)
                          • aandzia43 A propos Zimbardo i Millgaram'a 01.02.13, 20:34
                            Wiesz Urqu, zawsze uważałam, że z tych dwóch panów powinny być lekcje w szkołach. Zamiast bzdetych lekcji religii (w szkołach, na parafiach niech sobie uczą, nic mi do tego), zamiast ględzenia o bohaterach za ideę dzieciakom powinno tłumaczyć, a dorosłym do znudzenia przypominać, że zło zaczyna się od 15V.

                            --
                            Wg mnie burdele i agencje to raczej wstydliwe dowody ostatecznej męskiej kapitulacji. Gdy oferta własna jest już tak licha, że można tylko portfelem w śmieciach grzebac szukając jakie spady się trafia. By klasyk Gomory :-)
                            • urquhart Re: A propos Zimbardo i Millgaram'a 02.02.13, 16:39
                              aandzia43 napisała:
                              > Wiesz Urqu, zawsze uważałam, że z tych dwóch panów powinny być lekcje w szkołac
                              > h. Zamiast bzdetych lekcji religii (w szkołach, na parafiach niech sobie uczą,
                              > nic mi do tego), zamiast ględzenia o bohaterach za ideę dzieciakom powinno tłu
                              > maczyć, a dorosłym do znudzenia przypominać, że zło zaczyna się od 15V.

                              W założeniach o tym przecież miały być lekcje religii, ale ta treść zaszyta w przypowieściach i infantylnych historyjkach dostosowanych do IQ większości. Źródle zła i dobra. Bo do ilu procent populacji trafi to do zrozumienia w takiej formie jak TED , nie miej złudzeń.

                              Wyszło jak wyszło. Kościół sam stał się władzą i autorytetem. W 6-8 wieku biskupi byli jedyną skuteczną władzą spajającą osierocenie społeczności po upadku autorytetu Cesarza i Rzymu, tęskniące za bezpieczeństwem i poczuciem przynależności i tak się zaczęło.

                              Kiedyś snuliśmy dyskusje o Polskim krytycznym spojrzeniu na autorytet Krzyżaków, a potem innej władzy kościelnej w rzeczyposolitej która inspirowała do czynów niezgodnych z ich przekonaniami i sumieniem. U nas długo autorytet władzy nie był w stanie przesądzić masy o konieczności porażenia innych 15V i powinniśmy to pamiętać i się szczycić. I fajnie że mamy okazję i inspirację żeby o tym dyskutować.

                              Platforma wymiany myśli i dzielenia się wiedzą TED to w ogóle szczytny i fantastyczny pomysł.

                              --
                              Kobiety mają znacznie większe od mężczyzn wymagania i oczekiwania. Ciągle dla większości z nas rodzina i wychowanie d