aletojuzbyloiniewrociwiecej
31.01.13, 12:48
przeklejam watek z ematki, wyslalam go ponad tydzień temu i w sumie sprawa powinna być zalatwiona a nie jest - zapętla się coraz bardziej...
zalozylam nowe konto bo spac nie moge od paru dni, przez to co sie stalo i potrzebuje spojrzenia obiektywnego na moja sytuacje - ew. kopa w dupe tez przyjme z pokora.
byl piatek, moze czwartek, siedzimy z mezem na kanapie przed tv, dzieci chore od paru dni, my tez, kolejna noc zapowiada sie niezbyt fajnie bo co pol godziny ktores z dzieci sie budzi na picie, syrop, przytulenie, kaszel, smarkanie itp. Ja wstaje, wczesnie bylo moze 21, zeby isc do lozka, swiadoma tego ze jak zdaze zasnac to zaraz ktos mnie obudzi - maz odprowadza mnie wzrokiem do sypialni pytajac: a bedzie bzykanie? rzucilam tylko NIE i poszlam spac. za pol godziny, moze dluzej (dzieci zdazyly sie juz przebudzic przynajmniej raz) przyszedl pan i wladca, bierze telefon (konkretnie smartfonsmile i wlacza sobie pornosy. Nie rusza mnie to bo jak ma cisnienie to niech sobie ulzy, ale jak juz skonczyl chyba dalej go cos gniotlo i probuje do mnie zagadywac - dlaczego ja nie mam ochoty??? wcale nie mam ochoty! a jak juz mam to sama wybieram co i jak i kiedy i on tak naprawde nie pamieta kiedy mielismy fajny sex. tu powinno pojawic sie wyjasnienie -sex mamy 3-4 razy w tygodniu poniewaz lecze sie na cos, co nie dosc ze odbiera mi zdolnosc do przezywania orgazmow w dowolnej konfiguracji z mezem, a leki ktore biore zupelnie zabijaja moje libido. tak wiec wynik 3-4 razy tygodniowo uwazam za calkiem niezly, tym bardziej ze w pozostale dni w miare checi i mozliwosci bawimy sie z mezem inaczej i musze tu dodac, ze tylko ja wtedy sprawiam przyjemnosc mezowi, poniewaz jestem fizycznie uszkodzona, co potrwa jeszdze ok. 2 mcy i maz doskonale o tym wie. wczesniej sex byl codziennie, czasem czesciej. tak wiec od piatku przenislam sie na kanape z nadzieja ze uslysze przepraszam, albo chociaz pogadamy jak dorosli ludzie. dzis jest wtorek i dalej czekam, ba, wydaje mi sie coraz mocniej ze problem zniknal, bo skoro wtedy nie pogadalismy to juz nie ma o czym, a jesli chce spac sama to moje fanaberie wiec on nie bedzie sie wtracal. czy moge czuc sie urazona takim traktowaiem? jezu ten post brzmi jak wypociny trolla, ale ostatnio mielismy taki fajny okres w zwiazku ze oboje stwierdzilismy ze nigdy nam tak dobrze razem nie bylo, a nagle okazuje sie ze meza nie potrafie zadowolic. a - wisionka na torcie - dzien po tej sytuacji maz caly wieczor przegladal ogloszenja towarzyskie, swinia jestem ale mu przegladalam historie w telefonie. i nie posadzam go o zdrade, ale kurde czy chlop tylko jajami mysli?
tak było tydzień temu
POGADALISMY jak mi się wydawalo szczerze i ok, on przyznal ze przesadza, ale jest w szczycie możliwości, ma potrzeby itp... Oczywiście o zadnej zdradzie nie ma mowy, ma jakies swoje fantazje (wiem jakie, bo nie raz mi o tym mowil, tylko dla mnie pewne rzeczy nie sa do zaakceptowania - np. trojkat...), ba - chciałam mu pokazac ze nie jestem az taka zimna suka, wiec był seks raz, drugi, trzeci... rano, wieczorem, no w miare możliwości przy 2 dzieci;) i co? pan dostal czego chciał, w związku z tym jego potrzeby chwilowo uśpione przez moja ozieblosc! znowu wzrosły, wiec kolejnego dnia - dodam - po mojej pobudce o 4 rano do dziecka, któremu się pomylily pory dnia, kiedy już mezowy wyzygalam ze jak nie zacznie rano wstawac czasem do dzieci tak, zebym ja mogla odespać to nigdy nie będzie seksu bo ja jestem zwyczajnie wykonczona! ten zaczyna się do mnie dobierać. odwrocilam się na boczek i powiedziałam ze ide spac, ale mam nadzieje ze nie będzie ogladal pornoli bo swieci mi potem po oczach tym ipodem czy ipadem(tym bardziej ze w nocy wcześniej był seks i naprawdę nie wydaje mi się żeby zdrowy facet nie potrafil panować nad swoim popędem po kilkunastu godzinach bez wytrysku) powiedział ze poogląda sobie jakies bzdurne obrazki i idzie spac. po paru minutach obudzil mnie krzyk - kolega małżonek zapomnial wylaczyc dzwieku i akurat przewinal na jakas lepsza scene... spojrzałam na niego i poszlam spac, bo co tu dużo mowic. rano widziałam ze mu głupio, nawet smieci wyrzucil, ale tematu nie było, myslalam ze wieczorem pogadamy, albo cos, ale on uznal ze jest normalnie. ba - wręcz powiedział, ze znalazł pare z naszego miasta chetna do trojkata i on wie ze ja jestem przeciwko ale jakbym zmienila zdanie to akurat ma namiary! nawrzucalam mu ostro, jego gadka ze przecież wie ze ja nie chce ze mnie nie zmusza, ale ma potrzeby itepe itede... nie wiem już jak z nim rozmawiać żeby cokolwiek zrozumial, żeby przestal myslec ta dolna glowa, bo to w sumie fajny facet, madry, wykształcony, inteligentny, mogłabym tak wymieniac jeszcze długo - a jednak od pewnego czasu to wszystko przeslania mu jego za przeproszeniem fiut:(