Zwiazek przyjacielski - czesc II

01.02.13, 11:43
Poniewaz moj watek ewoluowal w kierunku odmiennym od zamierzonego, postanowilam, ze wypowiem sie w oddzielnym watku i podsumuje decyzje i rady, ktore otrzymalam.
Nie bede owijac w bawelne. Pomylilam sie zakladajac ten watek tutaj. Nie mowie tego w formie pretensji, nie, ale wydaje mi sie, ze trafilam na nie do konca takich odbiorcow na jakich mi zalezalo. Wydaje mi sie, ze to forum jest ciut jednostronne i stawia duze wymagania sferze seksualnej, traktujac ja jako najwazniejsza w zwiazku.
Dlaczego tak mowie?
Otoz bylam wczoraj u swojej terapeuty, ktora potwierdzila moje obserwacje i wprost powiedziala, ze takie podejscie, jakie prezentuje moj partner w odniesieniu do przyjazni w zwiazku itp. jest niedojrzale. Powiedziala to wprost. Co wiecej, powiedziala, ze taki zwiazek jak moj, oparty na przyjazni i wzajemnym zrozumieniu, nawet jesli seks kuleje, to jest taka rzadkosc w zwiazkach, ze nie ma watpliwosci iz, o ile mozna mowic o wzorze zwiazku, to moj bardziej pod ten wzor podpada, niz zwiazek oparty na namietnosci. Na budowaniu takiego zwiazku jak moj ukierunkowana jest terapia zwiazkow, bo sfere seksualna da sie "polatac" przy pomocy seksuologa tak aby byla satysfakcjonujaca. Powiedziala, ze moj partner ludzi sie, ze znajdzie w kolejnym zwiazku wszystkie elementy ukladanki i ze prawdopodobnie gorzko sie rozczaruje. Bo znalezienie takiej drugiej polowki to jak wygrana na loterii, owszem zdarza sie, ale niezmiernie rzadko. I dojrzali ludzie zdaja sobie z tego sprawe i majac na tacy zwiazek oparty na szacunku i wzajemnej przyjazni, na takich podstawach buduja dalsze zycie wspolnie.
W dodatku, wczoraj spotakalam sie z kolezanka, ktora laskawie opuscil maz z dokladnie tych samych powodow i to mnie jeszcze bardziej utwierdzilo w przekonaniu, ze faceci sa niedojrzali.
W kazdym razie postanowilam szukac szczescia gdzie indziej i pozostac z moim facetem na etapie przyjazni. Chyba, ze on wykaze wole pracy nad zwiazkiem.
    • loppe Re: Zwiazek przyjacielski - czesc II 01.02.13, 11:56
      No i bardzo dobrze piszesz! Podobnie uważam.

      Nie rozumiem do końca, gdybyś zechciała wyjasnić, dwóch spraw:

      1.Otoz bylam wczoraj u swojej terapeuty, ktora potwierdzila moje obserwacje i wprost powiedziala, ze takie podejscie, jakie prezentuje moj partner w odniesieniu do przyjazni w zwiazku itp. jest niedojrzale. Powiedziala to wprost.

      "podejscie, jakie prezentuje moj partner w odniesieniu do przyjazni w zwiazku itp. jest niedojrzale." - O co konkretniej chodzi?

      2. Pointa. Dalczego - nie mówię że to źle - go teraz zostawilaś?, skoro Twoja terapeutka z wizyty u której jesteś zadowolona uznała Wasz związek za pozytywny, dobry.



      • brenya77 Re: Zwiazek przyjacielski - czesc II 01.02.13, 12:40
        > "podejscie, jakie prezentuje moj partner w odniesieniu do przyjazni w zwiazku i
        > tp. jest niedojrzale." - O co konkretniej chodzi?

        Chodzi o to, ze on traktuje stan do jakiego naturalnie kazdy zwiazek ewoluuje (przyjazn), jako koniec zwiazku. I ze on jest na etapie myslenia, ze milosc to motylki w brzuchu i na pewno za rogiem czeka go cos lepszego. A to jest, wg mojej terapeutki, podejscie niedojrzale.

        > 2. Pointa. Dalczego - nie mówię że to źle - go teraz zostawilaś?, skoro Twoja t
        > erapeutka z wizyty u której jesteś zadowolona uznała Wasz związek za pozytywny,
        > dobry.

        Dlatego, ze jakakolwiek wola naprawy zwiazku, pracy nad zwiazkiem powinna teraz wyjsc z jego strony. Ja jego myslenia nie zmienie i nie przekonam go do czegos, do czego on sam nie jest przekonany. Nie rozeszlismy sie jeszcze oficjalnie. Na razie przeszlismy do fazy wspolokatorstwa, spedzania czesci czasu razem i nawet wspolnych kolacji, ale bez intymnosci. Ja po prostu zaniechalam walki z nim.
        • loppe Re: Zwiazek przyjacielski - czesc II 01.02.13, 12:48
          Dziękuję i popieram!
        • sea.sea Re: Zwiazek przyjacielski - czesc II 01.02.13, 12:49
          I terapeutka jest zdania, że związek w którym jest przyjaźń ale nie ma seksu to prawidłowy i satysfakcjonujący związek damsko-męski?

          Terapeutka zna seksuologa, który byłby w stanie wykrzesać w danej osobie pociąg seksualny ukierunkowany na dowolnie wybrany obiekt? Cuda, niewidy :D
          • loppe Re: Zwiazek przyjacielski - czesc II 01.02.13, 12:55
            Wiesz Sea, no jednak - tak mi się wydaje - porozumienie dusz jest trudniejsze do znalezienia, osiągnięcia, zbudowania niż porozumienie ciał...

            Oczywiście w małżeństwie dokonałym mamy jedno i drugie, i jeszcze coś...
            • sea.sea Re: Zwiazek przyjacielski - czesc II 01.02.13, 13:03
              Byłbyś w związku na wyłączność z kimś o aparycji posłanki Sobeckiej albo Jerzego Urbana, gdybyś miał z nim przypadkowo porozumienie dusz i przynosiłby Ci kawę do łóżka? :)

              Jak się z eksem przestaliśmy nawzajem pociągać, to szlag nam trafił przyjaźń i śniadanka. Obustronnie. Nie ma się co łudzić, że człowiek sfrustrowany niemożnością zrealizowania swych potrzeb ani w związku ani na boku będzie się jakoś szalenie nadal zaprzyjaźniał.
              • loppe Re: Zwiazek przyjacielski - czesc II 01.02.13, 13:08
                No może i tak, bez pociągu się nie da. Ale własnie najbardziej to nie rozumiem jak można tak, jak tu się co i raz czyta, stracić zainteresowanie seksem z kimś sympatycznym i ewidentnie wystarczająco atrakcyjnym skoro go kiedyś wybraliśmy i chędożyliśmy się razem.
                • sea.sea Re: Zwiazek przyjacielski - czesc II 01.02.13, 13:15
                  W tym przypadku oni nigdy nie mieli bezproblemowego seksu, więc po czterech latach orki na ugorze każdemu by się mogło odechcieć.
                  • brenya77 Re: Zwiazek przyjacielski - czesc II 01.02.13, 13:19

                    > W tym przypadku oni nigdy nie mieli bezproblemowego seksu, więc po czterech lat
                    > ach orki na ugorze każdemu by się mogło odechcieć.

                    Ale to nie znaczy, ze nie bylo lepszego seksu.
                  • loppe Re: Zwiazek przyjacielski - czesc II 01.02.13, 13:21
                    Nie, nie, ale szerzej. Rozważając wagę namiętności i przyjaźni w związku. Jakim cudem może namiętność zejść do tych zer pożycia seksualnego o jakich tu się czyta co chwila, choć kiedyś było w łóżku gorąco. A może to często z braku przyjaźni seks uwiądł w małżeństwie?
                    • sea.sea Re: Zwiazek przyjacielski - czesc II 01.02.13, 13:30
                      Oj, nieuważnie czytasz forum, temat poruszany był tysiąc razy choćby z punktu widzenia czystej biologii.
                      • loppe Re: Zwiazek przyjacielski - czesc II 01.02.13, 13:36
                        Nie, nie.

                        Wrogość - odwrotnośc przyjaźni - albo obojętność na drugiego człowieka, często skraca "seksualne życie" pary. To jest interesujące spostrzeżenie. A te "choćby z czystej biologii" to raczej truizm niewiele wnoszący.
                        • chopper_ka Re: Zwiazek przyjacielski - czesc II 01.02.13, 14:36
                          loppe napisał:

                          > Wrogość - odwrotnośc przyjaźni - albo obojętność na drugiego człowieka, często
                          > skraca "seksualne życie" pary. To jest interesujące spostrzeżenie.

                          To jest bardzo interesujace spostrzezenie. Jak masz obok przyjaciela i sam jestes przyjacielem dla niego, to wzajemna bliskosc jest pozytywnie odbierana. Jak masz wroga, to wolisz go nie dotykac.
                    • brenya77 Re: Zwiazek przyjacielski - czesc II 01.02.13, 13:32
                      > Nie, nie, ale szerzej. Rozważając wagę namiętności i przyjaźni w związku. Jakim
                      > cudem może namiętność zejść do tych zer pożycia seksualnego o jakich tu się cz
                      > yta co chwila, choć kiedyś było w łóżku gorąco.

                      Bo moze to jest po prostu naturalna kolej rzeczy?

                      > A może to często z braku przyja
                      > źni seks uwiądł w małżeństwie?

                      I wtedy zostaje jedno wielkie nic. Z dwojga zlego to ja chyba jednak wybieram "moj" model :-)
                      • woln-yptak Re: Zwiazek przyjacielski - czesc II 01.02.13, 13:44
                        Tak, tylko w realu nic nie ma z "Twojego modelu", bo właśnie związek Ci się rozpada.
                        A z przykładów na forum widać jak sfrustrowani są Ci, którzy tego seksu w związku nie mają.
                • chopper_ka Re: Zwiazek przyjacielski - czesc II 01.02.13, 13:17
                  loppe napisał:

                  > No może i tak, bez pociągu się nie da. Ale własnie najbardziej to nie rozumiem
                  > jak można tak, jak tu się co i raz czyta, stracić zainteresowanie seksem z kimś
                  > sympatycznym i ewidentnie wystarczająco atrakcyjnym skoro go kiedyś wybraliśmy
                  > i chędożyliśmy się razem.

                  Ja tez nie rozumiem, dlatego lepiej przestac sie oszukiwac, ze sympatia i przyjazn w ogole istnieja w zwiazku, w ktorym nie ma ochoty na seks.
                  • brenya77 Re: Zwiazek przyjacielski - czesc II 01.02.13, 13:24
                    A ja rozumiem, ze to zalezy od tylu czynnikow, ze warto popracowac, zeby jednak ta iskra, ktora jednak kiedys byla wrocila na nowo, a nie przekreslac zwiazek tylko ze wzgledu na seks.
                    Zmeczenie, stres, niezadowolenie z pracy, sytuacja osobista, depresja - to wszystko co moze sprawiac, ze kochana dotad osoba, zaczyna stawac sie uosobieniem problemow, ktore czlowieka drecza i mam podejrzenie, ze tak wlasnie moglo byc u nas.
                    • woln-yptak Re: Zwiazek przyjacielski - czesc II 01.02.13, 13:46
                      Wtedy warto pomyśleć o terapii. Ale tylko jeśli chcą obie strony. Jeśli jedna ma takie podejście jak Twój partner, to i tak pozamiatane.
                    • triss_merigold6 Re: Zwiazek przyjacielski - czesc II 01.02.13, 14:28
                      Ale u Ciebie nie ma na czym budować, bo nigdy nie było przez długi czas rewelacyjnie.
          • brenya77 Re: Zwiazek przyjacielski - czesc II 01.02.13, 12:59
            > I terapeutka jest zdania, że związek w którym jest przyjaźń ale nie ma seksu to
            > prawidłowy i satysfakcjonujący związek damsko-męski?


            Nie, nie o to chodzi, ze jest prawidlowy i satysfakcjonujacy. Chodzi o to, ze jest bardziej "prawidlowy" niz np. zwiazek z satysfakcjonujacym seksem, a bez wzajemnego szacunku. Ze jest to stabilna i dobra podstawa wspolnego zycia.

            Ja wynioslam z jej slow to, ze chodzi o to, ze zwiazkow w ktorych jest i jedno i drugie, jest tak naprawde malo i czasem trzeba z tego sobie zdac sprawe.

            > Terapeutka zna seksuologa, który byłby w stanie wykrzesać w danej osobie pociąg
            > seksualny ukierunkowany na dowolnie wybrany obiekt? Cuda, niewidy :D

            NIe, bardziej chodzilo o to, ze moje problemy mozna rozwiazac np. zmieniajac mi leki. Ze wzajemne leki i uprzedzenia tez seksulog moze rozpracowac. To nie jest tak, ze nigdy nie mielismy wobec siebie pociagu seksualnego! Po prostu cos nie zazebilo w kwestiach, ze tak sie wyraze, technicznych, z roznych przyczyn (ktore juz wyjasnilam w poprzednim zwiazku), a to wywolalo kaskade problemow. Moze gdybysmy od razu wtedy poszli do seksuologa, to problemu by w ogole nie bylo.
            • loppe Re: Zwiazek przyjacielski - czesc II 01.02.13, 13:02
              Rzeczywiście, pisałaś o tym w poprzednim wątku... (związku to przejęzyczenie, czytelnicy)
              • brenya77 Re: Zwiazek przyjacielski - czesc II 01.02.13, 13:03
                Dokladnie, przepraszam. Nawet w powtornym czytaniu nie wylapalam tego slowa.
            • zyg_zyg_zyg Re: Zwiazek przyjacielski - czesc II 01.02.13, 14:41
              > Nie, nie o to chodzi, ze jest prawidlowy i satysfakcjonujacy. Chodzi o to, ze j
              > est bardziej "prawidlowy" niz np. zwiazek z satysfakcjonujacym seksem, a bez wz
              > ajemnego szacunku. Ze jest to stabilna i dobra podstawa wspolnego zycia.

              Aha, czyli stwierdziła, że lepiej nie mieć nogi, niż nie mieć ręki. Dobrze, że miałaś sesję z psycholog, bo tak mogłabyś pomyśleć, że Twój facet ma po prostu inne niż Ty potrzeby i oczekiwania od związku. Że to jasno zobaczył. A tak wiadomo, że to zwyczajna, niewyszukana niedojrzałość.

              Przyjaźń i szacunek mogą być stabilnym, trwałym i głównym spoiwem związku po trzydziestu latach wspólnego życia, nie po roku czy pięciu. Jeśli mówimy oczywiście o ludziach z niezaburzonymi potrzebami seksualnymi. Znam takie małżeństwo, które od początku i przez długie lata było dla siebie parą najlepszych przyjaciół. I tylko przyjaciół, chadzających od czasu do czasu razem do łóżka. A potem pan nagle zwariował, się zakochał i zapłonął pożądaniem. Niestety do innej kobiety.

              Ja byłam w takim związku, gdzie występowało wszystko, co uważacie razem z panią psycholog za wystarczający fundament. Niezwykłe porozumienie dusz, przyjaźń, podobny odbiór świata, wzajemny szacunek. Niezwykłe porozumienie ciał też zresztą było. Ale cóż z tego, kiedy zdychałam z braku seksu. Niszczałam, marniałam, więdłam w tym "prawidłowym i satysfakcjonującym" związku. No teraz już wiem, że to była niedojrzałość.
    • chopper_ka Re: Zwiazek przyjacielski - czesc II 01.02.13, 13:03
      brenya77 napisała:

      > bo sfere seksualna da sie "polatac" przy
      > pomocy seksuologa tak aby byla satysfakcjonujaca.

      Rozumiem, ze terapeutka zdradzila Ci tez jak wzbudzic pozadanie ? Niech zgadne- elektrowstrzasy? Bicze wodne? Głodowki? A może jakas cudowna tabletka Glaxo Smith Kline?
    • triss_merigold6 Zapłać mi stówę za godzinę 01.02.13, 14:27
      Zapłać mi stówę za godzinę, a podam Ci dowolną diagnozę zgodną z Twoimi przekonaniami i karmiącą Twoje ego.
      Tkasz iluzje. Wypierasz, szukając przykładów zgodnych z Twoją teorią.
      Przyjaźń i zrozumienie są potrzebne w wieloletnim związku, ale na początku budulcem jest udany seks i wzajemne pożądanie. Macie za sobą 4 lata orki na tym polu i mało prawdopodobne, że coś się zmieni.

      • kag73 Re: Zapłać mi stówę za godzinę 01.02.13, 14:55
        Tak, wybralas nie to forum, bo uslyszalac cos innego niz chcialabys uslyszec. Troche na zasadzie "wykap mnie ale mnie nie pomocz."
        Skad pewnosc, ze akurat terapeutka jest wyrocznia i ma racje? Hmm, jakby nie bylo gada po Twojej linii.
        Twoj facet probuje uwolnic sie z tego zwiazku, ale Ty go nie puszczasz.
        I co teraz? Zyjecie sobie w przyjazni i co dalej, dajesz na przeczekanie?
        A co z dzieckiem? Czas ucieka.
        Moim zdaniem lepiej sie rozstac i poszukac kogos innego, niz tracic czas na "ratowanie", bo na koncu i tak moze sie nie udac.
        Dodam od siebie, ze zdarzaja sie zwiazki, w ktorych jest i przyjazn i dobry seks. Dlaczego takiego nie sprobowac znalezc. Tym bardziej, ze partner szuka czegos wiecej. A terapeutka w jego skorze nie siedzi i o niedojrzalosci se moze pogadac. Ta, jest "niedojrzaly", super diagnoza i co teraz? Jak zrobic z niego "dojrzalego". zeby na koncu sie nie okazalo, ze ktos a moze oboje jestescie nieszczesliwi.
        Daj mu wolnosc, wypusc go, jezeli rzeczywiscie kocha/chce i "dojrzeje" sam do Ciebie wroci, jezeli nie....znaczy, ze nigdy nie byl Twoj. Wypusc go i zacznij zyc nie czekajac czy wroci.
        Tobie zwiazek odpowiada, jemu nie, czy tego chcesz czy nie. Przyjazn i porozumienie dusz sa bardzo wazne, zwalszcza po ilus tam latach kiedy konczy sie wielkie napalenie i motylki w brzuchu, jednak nie warto wiazac sie w momencie kiedy od zawsze szwankowal seks i partner obawia sie, ze zwiazek nie przetrwa.
    • gomory Re: Zwiazek przyjacielski - czesc II 01.02.13, 14:45
      Szczerze mowiac, nie dokonca wierze by terapeutka miala na mysli wszystko to co napisalas w inicjujacyn poscie. Dostrzegam pewne niescislosci, tendencje do naginania na korzystna dla siebie wersje.
      Terapeutka pracuje tylko z Toba, a nie Twoim partnerem. O nim wie tyle co jej powiesz, a to zawsze jest falszywe. Na podstawie tego co piszesz mozna domniemywac, ze facet ucieka od Ciebie poniewaz kojarzysz sie z utrata witalnosci, opadajacym penisem i seksualna katastrofa. Moze on ludzi sie, ze nowa partnerka go odpowiednio rozbudzi, napelni energia jakiej mu brak. To faktycznie brzmi jak miraz. Kolejny zwiazek w takim przypadku bedzie dla niego kolejnym rozczarowaniem. Ale Ty nie wiesz czy tak jest naprawde. On moze miec kochanke, moze juz jest gdzie indziej zaangazowany uczuciowo, a Ty snujesz nierealne historie o jednosci dusz.
      Jednym ze skladnikow zwiazku jest seks. Erotyka nie jest najwazniejsza w perspektywie dlugotrwalych zwiazkow. To racja, ze jej sila slabnie i niedojrzale jest nierealne oczekiwanie wiecznych motylkow w brzuszku. Ale jesli nie prowadzi sie zadnego zycia intymnego to zwiazek umiera. Jedynym wyjatkiej od tego moze byc para osob ktora nie ma takich potrzeb. Czy tak jest w waszym przypadku?
      Wzajemny szacunek to duzo i calkiem niezly zaczyn do zbudowania trwalego ukladu. Gdy seks kuleje to na bazie szacunku mozna pracowac by kulac przestal. Ale poki co odmalowalas wszystko tak, jakby miedzy wami nigdy nie bylo namietnosci.
      Uwazasz za niedojrzale rozstanie z zona do ktorej nie czuje sie wzajemnego pociagu erotycznego? Za bardziej dojrzale uwazalabys pelne szacunku cieple zycie domowe i spelnianie sie na orgiastycznym pieprzeniu lasek poza domem?
    • rekreativa Re: Zwiazek przyjacielski - czesc II 01.02.13, 15:19
      Brenya, z opisu Twojego związku wynika, że wy nie byliście w sobie zakochani ani przez moment.
      On po nieudanym małżeństwie, Ty z depresją, rozumieliście się, wspierali i jakoś tak pomyliło się wam uczucie wzajemnej sympatii i wdzięczności z czymś więcej.
      Nie uważam, by Twój partner był niedojrzały. Wy po prostu od samego początku powinniście byli pozostać tylko przyjaciółmi.
    • that.bitch.is.sick Re: Zwiazek przyjacielski - czesc II 01.02.13, 15:29
      Rozczarowałam się skoro tak działają różnej maści terapeuci. Sądziłam że ci co mają uprawnienia przynajmniej muszą się do zasad stosować: neutralność, niepodpowiadanie rozwiązań, obiektywność. Z Twojej relacji wynika że wszystkie te zasady zostały złamane.
      Widać klient nasz pan.
    • kutuzow i to faceci niby są niedojrzali [ROTF] 01.02.13, 15:40
      brenya77 napisała:

      > Poniewaz moj watek ewoluowal w kierunku odmiennym od zamierzonego, postanowilam
      > , ze wypowiem sie w oddzielnym watku i podsumuje decyzje i rady, ktore otrzymal
      > am.

      Czyli wbrew temu co pisał Yoric, kółko wzajemnego wsparcia jeszcze nie do końca opanowało to forum. Czasami ktoś dostaje jakąś poradę, a nie tylko poklepanie po ramieniu w stylu "dobrze gadasz".

      > Otoz bylam wczoraj u swojej terapeuty, ktora potwierdzila moje obserwacje i wpr
      > ost powiedziala, ze takie podejscie, jakie prezentuje moj partner w odniesieniu
      > do przyjazni w zwiazku itp. jest niedojrzale.

      Tutaj zacytuję klasyka forum:
      "Facet niedojrzały to facet który myśli inaczej niż kobitka która z definicji jest dojrzała - by kawitator"

      Nie godzi się na związek bez seksu - znaczy że niedojrzały. Nic dodać nic ująć.
      Pani terapeutka tylko pogłębiła moje odczucia co do tego zawodu.

      > Co wiecej
      > , powiedziala, ze taki zwiazek jak moj, oparty na przyjazni i wzajemnym zrozumi
      > eniu, nawet jesli seks kuleje,

      Kuleje, dobre sobie. Nawet jak na standardy tego forum to seks u waż leży i zdycha.

      cytat: " Dosc powiedziec, ze od prawie dwoch lat prawie w ogole nie odczuwam potrzeb seksualnych, w tym czasie orgazm miala moze kilka razy. Jak sie mozna domyslic, przestalam zabiegac o seks z moim partnerem, co on odczul jako odrzucenie, co z kolei poglebilo jego problemy i tak nastapilo kompletne bledne kolo."
      forum.gazeta.pl/forum/w,15128,142125634,142125634,Zwiazek_przyjacielski_jak_ratowac_.html
      >Na budowaniu takiego zwiazku jak moj
      > ukierunkowana jest terapia zwiazkow,

      Współczuje w takim razie objętych taką terapią. Dla faceta to trochę zamiana siekierki na kijek, zyskujesz przyjaciółkę tracąc kochankę. Sorry, ale gdyby facetom głównie zależało na przyjaciołach to nigdy nie wyprowadzałby się z akademika. Wystarczy porównać typowe motywy z kultury amerykańckiej. Firends with benefit -dobre. Friendzone - śmieszne.

      > I dojrzali ludz
      > ie zdaja sobie z tego sprawe i majac na tacy zwiazek oparty na szacunku i wzaje
      > mnej przyjazni, na takich podstawach buduja dalsze zycie wspolnie.

      Taa, zapomniałaś tylko dodać że są to zazwyczaj kobiety którym zależy na dzieciach (założeniu rodziny) i które mają niskie libido więc z ich punktu widzenia NIC NIE TRACĄ. Z punktu widzenia faceta jest "troszkę" inaczej.

      > W dodatku, wczoraj spotakalam sie z kolezanka, ktora laskawie opuscil maz z dok
      > ladnie tych samych powodow i to mnie jeszcze bardziej utwierdzilo w przekonaniu
      > , ze faceci sa niedojrzali.

      Po prostu cham i prostak, jak śmiał popsuć jej bajkę. Było przecież tak pięknie. To że był nieszczęśliwy to przecież drobnostka. gdyby był "dojrzały" to by to nadal znosił dzielnie.
      (ręce opadają z tym kumaniem niektórych kobiet).

      > W kazdym razie postanowilam szukac szczescia gdzie indziej i pozostac z moim fa
      > cetem na etapie przyjazni. Chyba, ze on wykaze wole pracy nad zwiazkiem.

      Czyli co dokładnie? Bo wczesniej pisałaś:
      "Ja chce ratowac zwiazek. Na skali waznosci, to co miedzy nami jest, nawet jesli jest to "tylko" przyjazn, jest dla mnie wszystkim. Seks moze byc dodatkiem, a moze go w ogole nie byc. "

      Skoro dla Ciebie ten etap jest OK, dla niego zaś nie, to wyjaśnij mi proszę dlaczego to ON miałby chcieć pracować nad TYM związkiem, zamiast poszukać innego, lepszego.

      swoją drogą to dawno nie czytałem tutaj tak oderwanego od rzeczywistości postu. jestem pod DUŻYM WRAŻENIEM!.

      • brenya77 Re: i to faceci niby są niedojrzali [ROTF] 01.02.13, 16:21
        Wiesz co? Masz racje :-) naprawde, cholera, masz racje.
        • kag73 Re: i to faceci niby są niedojrzali [ROTF] 01.02.13, 16:37
          Aha, czyli jednak postanowilas szukac szczesci gdzie indziej. Pamietaj: zapomnij o zazylosci i pielegnowaniu przyjazni z obecnym partnerem, inaczej nie bedziesz czula sie do konca "wolna" i gotowa/otwarta na cos/kogos nowego.
          Ludzie Ci tu dobrze radza, nie chca zebys obudzila sie z reka w nocniku. Teraz zwisa Ci seks, bo libido masz rowne zeru, moze kiedys wyjdziesz na prosta i przestanie Ci zwisac i co wtedy.
          A moze Twoj facet jest onanista, albo gejem, albo impotentem albo go naprawde nie krecisz. Ktoz to wie, pewnie on sam wie to najlepiej. Nie ma co dociekac i tracic czasu, tym bardziej, ze znasz jego stanowisko. To nie ten!
    • urquhart Re: Zwiazek przyjacielski - czesc II 02.02.13, 13:01
      Kutuzow trafnie ci napisał.
      Ja bym jeszcze w odniesieniu do tytułu przypomniał szeroko stosowaną klasyczną teorię Sternberga faz związku i miłości pary:
      1. Zakochanie 2. Romantyczne początki 3. Związek kompletny 4. Związek przyjacielski 5. Związek pusty 6. Rozpad

      Faza związek przyjacielski jest fajny i naturalny kiedy partnerzy mają 60 raczej 70 lat.
      Ty zaczynając od fazy związek przyjacielski, masz od razu w perspektywie Związek Pusty i Rozpad. Dziecko tylko to przyspieszy.
    • koralik00 Re: Zwiazek przyjacielski - czesc II 03.02.13, 17:21
      Hmm po pierwsze jestem zaskoczona ze terapeuta juz na pierwszej wizycie formuluje swoja opinie o zwiazku i to na podstawie wyznan tylko jednej ze stron - coz moze zobaczyl ze Brenya ma tak silnie wyrobione zdanie na ten temat ze ewntualne sugestie ze moze byc inaczej nic tu nie dadza a jedynie zaowocuja tym ze to bedzie pierwsza i ostatnia wizyta klienta (pisze klienta bo z pewnoscia nie pacjenta)
      Wiesz Brenya naprawde sie Tobie dziwie, abstrachuje juz od tematu seksu bo jak widze w twoim mniemaniu jest on po prostu swego rodzaju archaizmem ktory rownie dobrze moze wyjsc wogole z uzycia, ale chodzi mi tu o twoja godnosc jako kobiety, ktora z pewnoscia jest osoba bardzo wartosciowa. Czy nie czujesz ze postawa twojego faceta jest dla Ciebie bardzo krzywdzaca, ze te wszystkie slowka o wzjemnej przyjazni i wielkim przywiazaniu to ochlap ktory Ci rzuca zeby oslodzic Ci gorzkosc jego odrzucenia. Powiem Ci szczerze ze gdyby moj M powiedzial mi ze jestem dla niego tylko przyjaciolka to czulabym ze znacze dla niego mniej niz zero. Wydaje mi sie ze w meskim slowniku nie istnieje wogole takie slowo jak "przyjaciolka" - z pewnoscia istnieje w nim slowo "kumpel" no moze "przyjaciel" ale nie "przyjaciolka". Do tego jeszcze jego tchorzliwa postawa - powiedzial Ci ze "nie jestes ta jedyna" ale nie ma odwagi Cie oposcic i pozwolic Ci zaczac nowe zycie - co za .......... Na twoim miejscu wykopalabym go za drzwi bo nie dosc ze nigdy nie potrafil byc mezczyzna w waszym zwiazku (jakos mnie nie przekonuje spiewka o tym ze zostal wielce skrzywdzony w poprzednim zwiazku i dlatego stal sie "semi-impotentem" - raczej o wiele bardziej prwdopodobne jest to ze juz od poczatku byl lozkowym nieudacznikiem i zostal wymieniony na lepszy model) to jeszcze zachowuje sie teraz jak przyslowiowy pies ogrodnika ktory sam nie wezmie ale nikomu nie da.
      Naprawde nie jestem zaskoczona ze przy takim czlowieku od 2 lat musisz byc na antydepresantach -tez bym je brala gdybym byla w takim silnym, przyjacielskim i partnerskim zwiazku jak Ty.
      I jeszcze jedno - blagam nie umnijszaj wartosci dobrych i staroswieckich zwiazkow opartych na wzjemnym fizycznym pociagu, bo jak widac nawet na twoim przykladzie sa one znacznie bardziej funkcjonalne i wydolne niz te idealne, oparte na tzw "przyjazni" i "wzjemnym szacunku" od ktorych to cech az sie mdlo robi.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja