Masturbacja.

04.02.13, 10:19
Zauważyłam, ze temat masturbacji nie jest szczególnie poruszany, a jest przecież bardzo ważny :) Pytanie jakie miejsce ma w Waszych związkach? Czy traktujecie temat jako zupełnie naturalna sprawę, czy też jest to kwestia problematyczna? Swojego czasu zauważyłam, ze mój mąż był zirytowany, gdy przylapywal mnie na małym co-nie-co, nawet jeśli akuratnie nie miał ochoty na seks. Mnie z kolei pobudza widok onanizujacego się mężczyzny. Pytanie, na ile w takich chwilach mężczyzna życzy sobie pomocy :| Wiem, ze są także związku, w których masturbacja jest jedyna aktywnością seksualną. Jak to jest z Wami/ u Was?
    • kroky Re: Masturbacja. 04.02.13, 10:38
      Masturbacja dodrze ze jest pomaga mi w życiu.
      Robie to w tajemnicy kiedy mi odmawia . Smutne ale prawdziwe , wstyd sie przyznac.
      • aniova Re: Masturbacja. 06.04.13, 20:23
        Moj partner lubi gdy onanizuje sie jego penisem i dochodze na nim:)Czasami on mnie onanizuje recznie,czasami ja jego.Onanizm jest czescia aktu(nie moge dojsc waginalnie mimo ze probuje od dawna) i pomaga:)))
        • teoretikus Re: Masturbacja. 06.04.13, 20:44
          aniova napisał(a):

          > Moj partner lubi gdy onanizuje sie jego penisem i dochodze na nim:)Czasami on m
          > nie onanizuje recznie,czasami ja jego.Onanizm jest czescia aktu(nie moge dojsc
          > waginalnie mimo ze probuje od dawna) i pomaga:)))

          Wzajemne pieszczoty partnerów to nie onanizm,a przy problemach z dojściem przy samej penetracji pochwy, można by spróbować taką pozycję by przy stosunku dodatkowo stymulować łechtaczkę ręką.
    • loppe Re: Masturbacja. 04.02.13, 12:15
      Blaski i cienie masturbacji.
      Rzeczywiście, temat był zaniedbywany.
    • bia_my Re: Masturbacja. 04.02.13, 13:32
      Otóż nie jest tak, że temat jest niezmienny od początku trwającego związku... zmienia się i podejście i metody;)
      Ale od "zawsze" to ja byłem dobry w te klocki (ż twierdzi, że nigdy tego sama nie robiła) ;)
      Tak czy inaczej lubię jak ż mi w tym pomaga dłonią, stopą .. - tylko czy to jest jeszcze onanizm?
      Generalnie obecnie staram się unikać samotnych zabaw...
      • 3rd_sin Re: Masturbacja. 04.02.13, 13:43
        Myślę, ze masturbacja to normalna sprawa. Problem w tym, ze w niektórych związkach proporcje są "niezdrowe", gdy ktoś ucieka w onanizm, zamiast równoważyć seksem z partnerem. Dla mnie to "konieczność", bo bez względu na ilość i tak odczuwam niedosyt ( choć się poprawiło, to ilość i tak dla mnie niewystarczająca). Zauważyłam też, ze maz sam po "cichutku" romansuje z "renią" :/
        • bia_my Re: Masturbacja. 04.02.13, 13:47
          Nie jestem święty - ale nie uważam to za normalną, zwykłą sprawę...
          Renia potrafi, ale nie zaspokaja tego co w seksie jest (powinno być) najważniejsze - bycia razem...
          Nie powiem lubię dotykać swojego (i tego poczucia mi brakuje), ale zdecydowanie wolę jak to robi ż :) czymkolwiek.
          Co bym zmienił: chciałbym popatrzeć jak robi to sama ż a potem do niej dołączyć :)
          Masturbującej się kobiety nie widziałem nigdy...
          • 3rd_sin Re: Masturbacja. 04.02.13, 14:11
            Mój maz reaguje dość nietypowo, wkurza się :| Pomijam, ze gdy zakupiłam wibrującą zabawkę, to był nawet zazdrosny ;) Dawno temu (tj. Na poczatku zwiazku), pokazywalam mu roznebciekawostki, proponowalam wspolna masturbacje, abysmy mogli lepiej poznac swoje potrzeby.Pewnie dlatego, ze szybko i skutecznie zaspokajał pilne potrzeby :) Oczywiście dlugodystansowo sie tak nie da, za bardzo lubię seks.
            • bia_my Re: Masturbacja. 04.02.13, 14:14
              czy ja wiem czy nie typowo?
              jak ma zareagować: wchodzi do sypialni a tutaj wijąca się żona?
              wiesz chyba lepiej się umówić - bawimy się sami ale razem :)
              nigdy tak nie miałem - bo przecież 69 to nie onanizm...
              szkoda, bo zabawki to bym żonie sam kupował. A niektóre także sam użył..
          • aniova Re: Masturbacja. 06.04.13, 20:27
            Download some porn then you gay!:))))))))
      • gomory Re: Masturbacja. 04.02.13, 13:49
        > lubię jak ż mi w tym pomaga dłonią, stopą .. - tylko czy to jest jeszcze onanizm?

        Wg mnie nie jest.
        Tam gdzie w gre wchodza jakiekolwiek pieszczoty co najmniej dwoch osob masturbacji nie ma. Owszem trudno mi pieszczoty dlonia, stopa itd. potraktowac jako pelny seks, ale na pewno nie sa one onanizmem.
        Samotne zabawy jak to nazwales z zalozenia sa po prostu samotne ;).
        • loppe Re: Masturbacja. 04.02.13, 14:28
          Istnieje wprawdzie pojęcie "wzajemnej masturbacji", ale jestem zwolennikiem prostych definicji i tak jak Ty nie włączałbym do pojęcia masturbacji pieszczot wzajemnych.

          Masturbation is the sexual stimulation of the genitals, usually to the point of orgasm.[1] The stimulation can be performed using the hands, fingers, everyday objects, or dedicated sex toys. Mutual masturbation, masturbation with a partner, can be an alternative to sexual intercourse.
          • zyg_zyg_zyg Re: Masturbacja. 04.02.13, 14:32
            Tak, zawsze mnie zadziwiało ww pojęcie wzajemnej masturbacji. Ale może z powodu polskiego synonimu - nie można przecież samozgwałcić partnera :-)
            • loppe Re: Masturbacja. 04.02.13, 14:36
              Tak:). Ta "wzajemna masturbacja" wydaje mi się ma ideologiczny background, a nie stricte seksualny. Pojęcie wywodzi się czasów i kultur purytańskich (w USA przetrwały świetnie do najnowszych czasów - vide kodeksowa karalność sodomii do niedawna; sodomii sensu largo - do której zaliczano... wszelkie akty płciowe kończące się wytryskiem w miejscy innym niż przepisowa vagina...
            • teoretikus Re: Masturbacja. 29.03.13, 06:12
              Wzajemna masturbacja to bzdury jest na to określenie jak petting - patrz wikipedia :) czyli wzajemne pieszczoty partnerów bez penetracji itd. Natomiast pojęcia: masturbacja, onanizm, swojskie: bicie konia czy marszczenie freda, czy archaiczne: samogwałt zarezerwowane są dla występów solowych.
        • kroky Re: Masturbacja. 04.02.13, 14:32
          Wzajemna masturbacja dwojga ludzi którzy chca to robic bo sprawia im to przyjemność mysle ze jest jak najbardziej ok, ale gdy trzeba to robić samemu np. zeby rozladowac napiecie bo ż nie ma ochoty - to poniżajace !
          • bia_my Re: Masturbacja. 04.02.13, 14:35
            Zgadzam się - onanizm jako wentyl bezpieczeństwa przy braku akceptacji ż to poniżające...
            Argument, że robię to, bo potrzebuję częściej nie jest wystarczający...
            Masturbacja papierkiem lakmusowym związku?
          • teoretikus Re: Masturbacja. 29.03.13, 06:18
            kroky napisał(a):

            > Wzajemna masturbacja dwojga ludzi którzy chca to robic bo sprawia im to przyjem
            > ność mysle ze jest jak najbardziej ok, ale gdy trzeba to robić samemu np. zeby
            > rozladowac napiecie bo ż nie ma ochoty - to poniżajace !

            Jeśli tak to odczuwasz to tego nie rób, znajdź kochankę lub odwiedź agencję :)
          • aniova Re: Masturbacja. 06.04.13, 20:34
            Ponizajace?Przed kim/czym?! Kto cie o zyciu uczyl??Powinni go/ja powiesic.
            W kazdym ,wracajac do tematu masturbacja to nic innego jak okazywanie SOBIE milosci:)
            • aniova Re: Masturbacja. 06.04.13, 20:37
              aniova napisał(a):

              > Ponizajace?Przed kim/czym?! Kto cie o zyciu uczyl??Powinni go/ja powiesic.
              > W kazdym ,wracajac do tematu masturbacja to nic innego jak okazywanie SOBIE mil
              > osci:)

              --->do kroky.
    • zyg_zyg_zyg Re: Masturbacja. 04.02.13, 15:10
      Masturbacja dla mnie stoi obok seksu z partnerem. Nie może go zastąpić - w sytuacji permanentnego braku seksu nie przynosiła mi specjalnej ulgi, a nawet czasem dokładała frustracji. Ale to, że bierze w niej udział jedna osoba, ma też swoje zalety. Jest zawsze dostępna (chyba, że wymaga specjalnego oprzyrządowania ;-)), nie wymaga skupienia się na drugiej osobie, umożliwia szybkie rozładowanie, stanowi pewną odrębną przestrzeń seksualności.

      Masturbacja daje rozładowanie, seks z partnerem zaspokojenie i nasycenie.
      • kroky Re: Masturbacja. 04.02.13, 15:31
        Jak myslicie powinienem powiedziec mojej ż ze się onanizuje?
        • gomory Re: Masturbacja. 04.02.13, 15:37
          Uwazam, ze powinienes to zachowac dla siebie.
          O kozie takze jej nie mow.
        • bia_my Re: Masturbacja. 04.02.13, 15:40
          Myślę, że ona czuje podskórnie.
          Moja ż wiedziała, że jak wychodzę z sypialni w środku nocy i idę do kompa to idę do Pani Rączkowskiej.
          Teraz staram się tego nie robić ;)
        • aniova Re: Masturbacja. 06.04.13, 20:39
          Kolejny przyklad kogos kogo zzera wina z powodu wpojonych ''zasad'' .
          Chyba ze zona z tych ktorzy twierdza ze ''zdradzasz ja z wlasna dlonia'' !:|
    • lenka.magdalenka Re: Masturbacja. 04.02.13, 15:53
      jest ,była i będzie o ile ludzkość przetrwa ;)
      nie widzę nic w tym zdrożnego o ile mąż nie zapomina o moch potrzebach
      • hello-kitty2 Re: Masturbacja. 05.02.13, 03:29
        Mnie podnieca sama swiadomosc, ze facet sie masturbuje. Chcialabym zeby to robil tak, zebym o tym wiedziala. Patrzenie na to wkreca mnie na maxa. Chetnie krece tylkiem dla faceta, ktory to robi. I lubie jak jeczy i sie gapi we mnie :) Chodzi o ten wzrok, on ucieka, gubi sie poczas seksu, a szkoda.
        • beyon Re: Masturbacja. 05.02.13, 12:02
          Ciekawy temat. My czasem robimy to wspólnie, nie zawsze mamy chęc na szaloney wyczerpujący seks, a widok mojego partnera kiedy to robi, kręci mnie niemiłosiernie, myśle ze nie pomylę sie kiedy powiem ze jego mój też. Nawet za bardzo wtedy sie nie dotykamy tylko cieszymy oczy. To "okazicielstwo" jest bardzo podniecające
          • kroky Re: Masturbacja. 05.02.13, 13:58
            Sory że o to zapytam, robicie to jednocześnie i naprzeciw siebie?
            • beyon Re: Masturbacja. 05.02.13, 14:22
              hahaha, ja nie wiem czy to dokładnie wypada naprzeciw, ale tak najlepiej chyba mozna sie obserwowac. Nie ma w tym żadnej sztuczności, lubie się dotykac , a mój mąż chętnie patrzy i sie przyłącza
          • kag73 Re: Masturbacja. 05.02.13, 23:51
            Mamy podobnie, tez nie zawsze chcemy wyczerpujacego skesu, ale jakos tak dla mnie i mojego meza reka partnera/partnerki jest "lepsza" niz wlasna. Dlatego to ja robie recznie jemu dobrze a on jednoczesnie piesci reka mnie.
            • beyon Re: Masturbacja. 06.02.13, 10:29
              to co piszesz to zupełnie inna bajka, sęk w tym żeby nie dotykac sie nawzajem, tylko patrzec, to jest właśnie rajcujące
    • melamina Re: Masturbacja. 14.02.13, 14:49
      Jednym z trudniejszych dla mnie przeżyć było nakrycie mojego męża na masturbacji 15 minut po tym kiedy odtrącił moje "zaloty".
      Zajebiście mi to pomogło na samoocenę i poczucie własnej wartości :o/

      Poza tym nie mam nic przeciwko samoobsłudze. Sama robię to często, z braku laku.
      Mąż pewnie też.
      • teoretikus Re: Masturbacja. 29.03.13, 07:31
        melamina napisała:

        > Jednym z trudniejszych dla mnie przeżyć było nakrycie mojego męża na masturbacj
        > i 15 minut po tym kiedy odtrącił moje "zaloty".
        > Zajebiście mi to pomogło na samoocenę i poczucie własnej wartości :o/
        > Poza tym nie mam nic przeciwko samoobsłudze. Sama robię to często, z braku laku

        Ciekawe czy jeśli mąż odwiedziłby sąsiadkę zamiast samoobsługi też by to pomogło na samoocenę i podniesienie wlasnej wartości. :)
    • yoric Re: Masturbacja. 14.02.13, 15:37
      Kiedyś Robin Baker w Wojnach Plemników miał takie wyjaśnienie, że facet w ten sposób 'zrzuca stare, nieaktywne plemniki' robiąc miejsce nowszym, bardziej gotowym do zapłodnienia, co ma sens jeśli szykuje się na kopulację poza związkiem. I dlatego kobiety to wkurza. Chyba nikt nie traktuje tego wyjaśnienia specjalnie poważnie. Chociaż u mnie seks i mastubacja są skorelowane umiarkowanie pozytywnie, czyli nie na zasadzie zastępstwa, tylko raczej 'im więcej, tym więcej'. Więc może coś w tym jest :).
      Z kolei inna teza, która chyba padła tu gdzieś na Forum, to że seks jest cennym zasobem kontrolowanym przez kobietę, a facet robiąc sobie ręcznie sztucznie zmniejsza popyt, co z oczywistych względów nie podoba się monopoliście ;). To brzmi sensowniej, ale dzięki Forum wiemy, że to panowie bardzo często racjonują seks, więc ich z kolei powina drażnić masturbacja ich partnerek, tymczasem jakoś nie słyszy się, żeby im to specjalnie przeszkadzało...
    • msf-web Re: Masturbacja. 21.02.13, 21:32
      Niestety czas robi swoje. Aktywność seksualna z czasem zaczyna bardzo często przesuwać się w stronę masturbacji. Podobno to normalne bo... Ale co mi tam... poczytaj: www.msfera.pl/masturbacja.html
    • piotr_sm Re: Masturbacja. 04.03.13, 17:51
      Moja Partnerka nie chce i nie wyobraża sobie, że mogłaby patrzeć jak to robię. Szkoda, bo ja uważam, że byłoby superowo obserwować sie wzajemnie, lub dac sie jej obserwować, czy pieścić sie wzajemnie rękoma.
      Nie podoba jej sie i już.
      Niestety, Żona nie wyobraża sobie również, że mogłaby mnie pieścić ręką (nogą, czymkolwiek) do finału. Jej zdaniem, pieszczoty moga być jedynie wstępem do klassic - seksu. Nie wyobraza sobie równiez, że to ja miałbym ją pieścić..nazwijmy to: "bezinteresownie" aż ona osiągnie orgazm nie domagając się przy tym zaspokojenia siebie.
      No cóż, ja sobie wyobrażam.

      W związku z powyższym na pytanie źródłowe moge odpowiedzieć: Tak, masturbuję się bedąc w związku. Żona wie, ze to robię, nie wkurza się (albo o tym nie mówi) ale nie wie kiedy to robie i jak często.
      ja tez wiem, że ona to robi, ale równiez nie wiem kiedy i jak często.

      • hello-kitty2 Re: Masturbacja. 04.03.13, 18:25
        piotr_sm napisał:

        > Moja Partnerka nie chce i nie wyobraża sobie, że mogłaby patrzeć jak to robię.
        > Szkoda, bo ja uważam, że byłoby superowo obserwować sie wzajemnie, lub dac sie
        > jej obserwować, czy pieścić sie wzajemnie rękoma.
        > Nie podoba jej sie i już.
        > Niestety, Żona nie wyobraża sobie również, że mogłaby mnie pieścić ręką (nogą,
        > czymkolwiek) do finału. Jej zdaniem, pieszczoty moga być jedynie wstępem do kla
        > ssic - seksu. Nie wyobraza sobie równiez, że to ja miałbym ją pieścić..nazwijmy
        > to: "bezinteresownie" aż ona osiągnie orgazm nie domagając się przy tym zaspok
        > ojenia siebie.
        > No cóż, ja sobie wyobrażam.

        To na czym polegaja te pieszczoty z gry wstepnej? A co zona na to jakby Ci sie zdarzyl final podczas wstepu? :)
      • 3rd_sin Re: Masturbacja. 04.03.13, 19:44
        Ja z kolei nie wyobrażam sobie, ze maz zaspokaja mnie zupełnie bezinteresownie. Bynajmniej nie dlatego, ze mnie to nie kreci. Dla niego seks bez (jego) orgazmu się nie liczy.
        • marek.zak1 Masturbacja. 04.03.13, 21:13
          Faceci są wstrętni i egoistyczni. aż mi czasami głupio na nich i za siebie. Wybaczcie dziewczyny.
          • 3rd_sin Re: Masturbacja. 05.03.13, 10:03
            Niestety, ale masz racje :P Ns bezinteresowne zaspokajanie może mogłabym liczyć mając romans, ale z pewnością nie w małżeństwie, bo od kiedy jesteśmy razem nigdy się to nie zdarzyło. Maz bywa egoistą, ze jak skończy wcześniej, to jest to jednoznaczne z końcem stosunku :/
            • marek.zak1 Re: Masturbacja. 05.03.13, 12:11
              Małzeństwo ma wiele wad, przyznaję, ale póki co nie znaleziono niczego lepszego. Sugerowanym przez Ciebie rozwiązaniem może być małżonek + kochanek. Wtedy nastąpi pełne zadowolenie egzystencjonalne (maż) i seksualne (ten drugi). Powodzenia.
              • 3rd_sin Re: Masturbacja. 05.03.13, 13:19
                Być może masz racje, ale nie wiem czy taki układ jest dla mnie. Nie lubię tracić energii na kłamstwa i próbę maskowania tego, ze ktoś mnie posuwa na boku. Z drugiej strony, nie byłoby to takie głupie ;) Ale potrzebuję także wiezi emocjonalnej.
                • hello-kitty2 Re: Masturbacja. 05.03.13, 13:49
                  3rd_sin napisał(a):

                  > Być może masz racje, ale nie wiem czy taki układ jest dla mnie. Nie lubię traci
                  > ć energii na kłamstwa i próbę maskowania tego, ze ktoś mnie posuwa na boku. Z d
                  > rugiej strony, nie byłoby to takie głupie ;) Ale potrzebuję także wiezi emocjon
                  > alnej.

                  3rd_sin a otworzyc zwiazek? Przeciez maz 'musi' przyznac, ze nie radzi sobie :)
                • marek.zak1 Re: Masturbacja. 05.03.13, 13:50
                  Widzisz, nie można mieć w życiu wszystkiego. Wybierasz więź uczuciową nad (być może) lepszy se, z ryzykiem ropadu małżeństwa, i to jest, moim zdaniem, dobry wybór. Twój mąż (egoista) ma, z tego, co piszesz, jedno i drugie, czyli powinien być bardzo zadowolony. To dobrze rokuje waszemu związkowi.
                  Pozdrawiam. M.
                • songo3000 Re: Masturbacja. 05.03.13, 15:31
                  To się uwieszaj emocjonalnie na mężulu a jurne byczki będą zaspokajać Twoje seksualne ego.
                  Tylko pamiętaj, że na rozważania nie masz wieczności. Im dalej z wiekiem w las tym taka zabaw będzie droższa. Brutalnie mówiąc, od 'pewnego wieku' kobiety są dla płci przeciwnej przeźroczyste i ta potrzebuje yyy motywatora.
                  • 3rd_sin Re: Masturbacja. 05.03.13, 15:40
                    Masz rację. W rachube wchodzi jeszcze sex turystyka ,;) Absolutnie wspaniały wynalazek jak pomyślę. Wyjeżdżasz na tydzień nabzykasz się do woli i wracasz jakby nigdy nic ;) Nikt za Toba nie lasu, urywasz znajomość po powrocie. W miedzyczsie jak wspomniała @ Kitty, robisz coś bardzo zajmującego. Jurny byczek brzmi bardzo apetycznie ;)
                    • songo3000 Re: Masturbacja. 05.03.13, 15:52
                      Jeśli Cię na to stać rezerwacja i do przodu :) Mogę nawet polecić kilka sprawdzonych 'resortów', hehe.
              • kag73 Re: Masturbacja. 05.03.13, 17:09
                Bzdura kompletna, moim zdaniem, malzenstwo nie ma tutaj nic do rzeczy. To zalezy od ludzi a nie od tego czy sa w malzenstwie czy nie sa. Zdarza sie w moim malzenstwie, ze jestem zaspokajana tylko ja, zdarza sie tez, ze jest zaspokajny tylko maz.
                To, ze autorka ma takiego meza jakiego ma, nie znaczy, ze wszystkie malzenstwa tak maja i ze kazdy potrzebuje kochanki/kochanka.
      • jesod Jej zdaniem 04.03.13, 22:00
        piotr_sm napisał:
        > Jej zdaniem, pieszczoty moga być jedynie wstępem do klassic - seksu.

        Czy próbowałeś rozmawiać z żoną na ten temat? Może warto wyjaśnić skąd u niej się wzięło i ugruntowało takie przekonanie.
        Smutny ten Twój post...
        Wydaje się, że największym problemem jest to, że ludzie w związku nie potrafią (lub nie chcą) się na siebie otworzyć. W efekcie gubią drogę do porozumienia.
        Nie potrafią cieszyć się sobą jak dzieci, szukają barier i ograniczeń. Komplikują to, co mogliby uprościć...
        A przewrotne w tym wszystkim jest to, że tak naprawdę tylko oni mogą pomóc sami sobie.
        • piotr_sm Re: Jej zdaniem 05.03.13, 10:42
          Odpowiadając Hello Kitty - nie zdarza mi się orgazm podczas pieszczot wstęnych. Jakos zaciskam zeby i daję radę :-)
          Jak wyglądają pieszczoty podczas gry wstępnej? A to juz zupełnie normalnie i fajnie - jak to pieszczoty.

          A skąd się u niej wzięło takie podejście do seksu - pojęcia nie mam. rozmawialiśy wielokrotnie, twierdzi, ze samo pieszczenie się do finału jest nie dla niej; nie chce, nie lubi.
          Jest to troche smutne, fakt, ale... uczciwie musze przyznać, że nie ma obowiązku, żeby wszyscy lubili to samo. Nie każdy musi lubię te same fantazje. Musze to zaakceptować, no bo faktycznie - każdy ma prawo lubić to co chce.
          Jest tylko jedna sprawa, która mnie troszeczke przybija ale radze sobie z tym jakoś.
          Otóż osobiście jestem gotów spełnić każdą (czy prawie każdą) fantazję partnerki, nawet jeśli sam nie marze o jakimś konkretnym zachowaniu.
          Przykład, partnerka może sobie zamarzyć, zebym sie ubrał w damską bieliznę. Za diabła mnie to nie podnieca, ale gdybym wiedział, ze działa to na partnerkę - zrobibym to no bo, cholera, gdyby ona sie podniecała, to następuje sprzężenie zwrotne i mnie tez sie to pośrednio zaczyna podobac, bo JĄ to podnieca. Tak to u mnie działa.
          A odrobinkę przybija mnie to, że moja żona o fantazjach rozmawiać nie chce wogóle (setki prób, naprawdę) a co do moich to... no cóż. Pozostaja niespełnione.

          Ale jak mówiłem, nie jest to tragedia. Jestem dorosły i akceptuję różne upodobania, czy różne niechęci do robienia czegoś. A seks tzw "normalny" tez jest fajny, orgazmiczny i satysfakcjonujący.

          Zastanawiałem sie kiedys nad wspólna wizyta u seksuologa, ale nie mam pojęcia jak jej to powiedzieć. Świadomy jestem równiez tego, że łatwiej sie widzi belkę w oku drugiego niż drzazgę u siebie, zatem byc może i ja mam cos za uszami (choć naprawde staram sie nie mieć).
          • 3rd_sin gdzie się znajduje takiego męża? 05.03.13, 11:39
            No gdzie? :)
            • zyg_zyg_zyg Re: gdzie się znajduje takiego męża? 05.03.13, 11:55
              > No gdzie? :)

              Tacy mężczyźni całymi stadami chodzą po świecie. Ale może z jakichś przyczyn byli dla Ciebie przezroczyści. Może interesują Cię tylko pieprzeni egoiści i dlatego takiego sobie wybrałaś?
              • sabat-77 Re: gdzie się znajduje takiego męża? 05.03.13, 11:58
                zyg_zyg_zyg napisała:

                > > No gdzie? :)
                >
                > Tacy mężczyźni całymi stadami chodzą po świecie. Ale może z jakichś przyczyn by
                > li dla Ciebie przezroczyści. Może interesują Cię tylko pieprzeni egoiści i dlat
                > ego takiego sobie wybrałaś?
                Tez tak mysle. Bardzo prawdopodobne.
            • sabat-77 Re: gdzie się znajduje takiego męża? 05.03.13, 11:55
              3rd_sin napisał(a):

              > No gdzie? :)
              no chociazby tutaj, na tym forum. I gdzie indziej tez sie da.
              • hello-kitty2 Re: gdzie się znajduje takiego męża? 05.03.13, 12:21
                sabat-77 napisał:

                > 3rd_sin napisał(a):
                >
                > > No gdzie? :)
                > no chociazby tutaj, na tym forum. I gdzie indziej tez sie da.

                No wiesz Sabat, powinienes to odszczekac. A dlaczego?, a dlatego, ze ci nieegoistyczni tak trzesa gaciami, ze za taka kobiete jak 3rd_sin sie w ogole nawet nie zabiora, bo sie jej boja. Wiec przestan sobie wizerunek podrasowywac na jej koszt hipokryto. Co to za krecie dzialanie? Co przerzucasz ciapku wine na nia, ze boisz sie za taka z jej rodzaju wziazc?
                • sabat-77 Re: gdzie się znajduje takiego męża? 05.03.13, 12:59
                  hello-kitty2 napisała:

                  > sabat-77 napisał:
                  >
                  > > 3rd_sin napisał(a):
                  > >
                  > > > No gdzie? :)
                  > > no chociazby tutaj, na tym forum. I gdzie indziej tez sie da.
                  >
                  > No wiesz Sabat, powinienes to odszczekac. A dlaczego?, a dlatego, ze ci nieegoi
                  > styczni tak trzesa gaciami, ze za taka kobiete jak 3rd_sin sie w ogole nawet ni
                  > e zabiora, bo sie jej boja. Wiec przestan sobie wizerunek podrasowywac na jej k
                  > oszt hipokryto. Co to za krecie dzialanie? Co przerzucasz ciapku wine na nia, z
                  > e boisz sie za taka z jej rodzaju wziazc?
                  Bardzo przepraszam, tylko ja jestem winny mojego tchorzostwa.
                  • hello-kitty2 Re: gdzie się znajduje takiego męża? 05.03.13, 13:52
                    sabat-77 napisał:

                    > Bardzo przepraszam, tylko ja jestem winny mojego tchorzostwa.

                    A kto inny? (Twoje pytanie to byl zart?)
                • kag73 Re: gdzie się znajduje takiego męża? 05.03.13, 17:13
                  Ale o czym Ty mowisz, kitty. Ty jej w ogole nie znasz. Jak dla mnie kobieta jest niewyzyta, trudno sie dziwic przy takim niechcacym mezu. Ma ochote na seks, to wszystko. Jak dla mnie "normalny" facet by podolal. Sabat jak najbardziej, bo on tez na glodzie. Zjadly ja w calosci :)
                  • songo3000 Re: gdzie się znajduje takiego męża? 05.03.13, 17:17
                    'Normalny' facet podołać by podołał ale jak długo? tydzień, miesiąc... :P
                    • 3rd_sin Re: gdzie się znajduje takiego męża? 05.03.13, 21:52
                      Bez przesady ;)

                      Naiwnie wierzyłam, ze mężczyznom seks nigdy się nie nudzi :|
                      • marek.zak1 Re: gdzie się znajduje takiego męża? 05.03.13, 22:50
                        Sex nigdy sie nie nudzi. Przynajmniej mnie. Odlot w kosmos :)
                        • jesod Re: gdzie się znajduje takiego męża? 05.03.13, 23:17
                          marek.zak1 napisał:
                          > Sex nigdy sie nie nudzi. Przynajmniej mnie. Odlot w kosmos :)

                          Hmmm... Ale przyznasz, że jeśli facet tylko myśli o seksie to zaczyna być nudny. ;)

                      • sabat-77 Re: gdzie się znajduje takiego męża? 05.03.13, 23:25
                        3rd_sin napisał(a):

                        > Bez przesady ;)
                        >
                        > Naiwnie wierzyłam, ze mężczyznom seks nigdy się nie nudzi :|

                        Źle trafiłaś kochanie. Większości facetów się nie nudzi, miałaś po prostu pecha.
                        Widzisz, to jest tak: Ciebie pociągają ludzie władzy, wokół których jest sporo pięniędzy, jest blichtr, dobre samochody, szampan. Takie środowisko "przewróconych wieżowców", osiedli przyklejonych do siebie domków z błogosławieństwem dewelopera i banku, który dał na to hipa ze złodziejską ratą. Z labradorem w miniaturowym ogródku przed domem, z toyotą rav4 w garażu.
                        No i kurwa, tak to już jest niestety, że na takich facetów, którzy sobie w tych domkach mieszkają laski lecą jak w dym. Prawie wszystkie. Na tych adwokatów, radców, menedżerów z dużego korpo, lekarzy czy tam dentystów z prywatną praktyką... Żeby było śmieszniej, to jakimś cudem oni są jeszcze z reguły przy tym wszystkim przystojni jak cholera. Patrzę na takich i myślę sobie - no kurwa, Sabat, jak to jest do cholery możliwe ?
                        No a jak lecą na nich te laski, to im od tego odpierdala. Potem im się już nic nie chce, bo wszystko mają. Królewicze z bożej łaski. Nawet im się już ruchać nie chce. Tylko siedzą z tym małym pilniczkiem, piłują sobie paznokietki jak laska i czytają te swoje kodeksy, tomiska, grzebią w sieci... Ech. Szkoda gadać.
                        Tak to już jest 3rd_sin. Jak się nie obrócisz to dupa z tyłu. Ciężko jest na świecie, po prostu :)
                        • jesod Ciężko na świecie 05.03.13, 23:42
                          sabat-77 napisał:
                          > Ciężko jest na świecie, po prostu :)

                          Wiesz kiedy tak naprawdę jest ciężko na świecie?
                          Wtedy, gdy ludzie umierają z głodu. Gdy cierpią z powodu przemocy i okrucieństwa drugiego człowieka. Również wtedy, gdy dopadnie choroba, która jest wyrokiem, a która sprawia, że człowiek staje się słaby, bezradny, bezsilny i zdany na łaskę innych.




                          • sabat-77 Re: Ciężko na świecie 06.03.13, 00:37
                            jesod napisała:

                            > Wiesz kiedy tak naprawdę jest ciężko na świecie?
                            > Wtedy, gdy ludzie umierają z głodu. Gdy cierpią z powodu przemocy i okrucieńst
                            > wa drugiego człowieka. Również wtedy, gdy dopadnie choroba, która jest wyrokiem
                            > , a która sprawia, że człowiek staje się słaby, bezradny, bezsilny i zdany na ł
                            > askę innych.

                            No zupełnie jakbym stracha na wróble czytał :)

                            Przemoc, okrucieństwo i ciężka choroba nie zależą od stanu majątkowego.
                            Właściwie to chyba poczucie szczęścia też nie zależy od niego w dużym stopniu. Bogactwo jedynie ułatwia podejmowanie niektórych decyzji w życiu. A bywa i tak, że utrudnia, kiedy decyzje zależą od rezygnacji z niego.
                          • jesod Re: Ciężko na świecie 06.03.13, 00:45
                            Aha... Jeszcze jedno, bo mi umknęło. :)
                            Ciężko jest na świecie również wtedy, gdy człowiek jest albo czuje się samotny, nikomu nie potrzebny i nikomu na nim nie zależy.
                          • zawle Re: Ciężko na świecie 06.03.13, 08:56
                            jesod napisała: > Wiesz kiedy tak naprawdę jest ciężko na świecie?
                            > Wtedy, gdy ludzie umierają z głodu. Gdy cierpią z powodu przemocy i okrucieńst
                            > wa drugiego człowieka. Również wtedy, gdy dopadnie choroba, która jest wyrokiem
                            > , a która sprawia, że człowiek staje się słaby, bezradny, bezsilny i zdany na ł
                            > askę innych.

                            mamy jakieś wybory na miss tego forum, czy jak?
                            • jesod Re: Ciężko na świecie 06.03.13, 09:39
                              zawle napisała:
                              > mamy jakieś wybory na miss tego forum, czy jak?

                              Dlaczego jesteś złośliwa(y)?
                              Przeszkadza Ci to, że wyrażam swoje zdanie w odniesieniu do pewnych spraw?
                              • zawle Re: Ciężko na świecie 06.03.13, 09:52
                                jesod napisała:
                                > Dlaczego jesteś złośliwa(y)?
                                > Przeszkadza Ci to, że wyrażam swoje zdanie w odniesieniu do pewnych spraw?

                                Skądże... a Tobie przeszkadza że ja wyrażam?
                                • jesod Re: Ciężko na świecie 06.03.13, 10:06
                                  zawle napisała:
                                  > Skądże... a Tobie przeszkadza że ja wyrażam?

                                  Nie będę Ci dawać więcej powodu żebyś musiał je wyrażać właśnie w taki sposób i personalnie do mnie.
                                  • urquhart Deprecjonowanie za winkla 06.03.13, 10:33
                                    jesod napisała:
                                    > Nie będę Ci dawać więcej powodu żebyś musiał je wyrażać właśnie w taki sposób i
                                    > personalnie do mnie.

                                    Każdy wyraża zdanie jak umie. To że zdania jak ludzi są inne i konflikt bedzie nieunikniony to pewne, ale nie wiem czy to ogarniasz.
                                    Ale robisz Ty zaowalowane manipulownie zza winkla. Wredne, rzekomo nie agresywne, ale jadowite. Ale za prymitywnie wykonane jak na standarty tego forum. Powtarzam się wiem.
                                    Jesod opowieściami o głodujacych ludziach deprecjonujesz bezosobowo ale równie dotkliwie czyjeś poczucie krzywdy i punkt widzenia, unikając jednocześnie odpowiedzialności, rzekomo opowiadając ogólne znane prawdy oczywistwe.
                                    Znacznie bardziej cenię mi złośliwe ale nie deprecjonujące personalne odpowiedzi jak ta powyżej co cie oburzyła, niż taką hipokryzję.

                                    A podjrzewanie i sugerowanie że np. zawle, kitty, bitch i nie wiem kto jeszcze muszą być facetami skroro pisza innaczej niż ty i baby które znasz, ośmiesza ciebie i ujawnia twoje ograniczenia w postrzeganiu kobiet i postrzeganie własnego jedynie ograniczonego punktu widzenia jako jakiejś prawdy absolutnej.
                                    • zawle Re: Skomplikowane. 06.03.13, 12:22
                                      urquhart napisał: > A podjrzewanie i sugerowanie że np. zawle, kitty, bitch i nie wiem kto jeszcze
                                      > muszą być facetami skroro pisza innaczej niż ty i baby które znasz, ośmiesza ci
                                      > ebie i ujawnia twoje ograniczenia w postrzeganiu kobiet i postrzeganie własnego
                                      > jedynie ograniczonego punktu widzenia jako jakiejś prawdy absolutnej.

                                      Czyli że jak jedna z drugą jest "niespełniającą kryteria", to od razu facet? I że to policzek? Czyli faceci to Ci gorsi są???
                                      • sabat-77 Re: Skomplikowane. 06.03.13, 12:48
                                        zawle napisała:

                                        > urquhart napisał: > A podjrzewanie i sugerowanie że np. zawle, kitty, bitch
                                        > i nie wiem kto jeszcze
                                        > > muszą być facetami skroro pisza innaczej niż ty i baby które znasz, ośmie
                                        > sza ci
                                        > > ebie i ujawnia twoje ograniczenia w postrzeganiu kobiet i postrzeganie wł
                                        > asnego
                                        > > jedynie ograniczonego punktu widzenia jako jakiejś prawdy absolutnej.
                                        >
                                        > Czyli że jak jedna z drugą jest "niespełniającą kryteria", to od razu facet? I
                                        > że to policzek? Czyli faceci to Ci gorsi są???
                                        No, tych gorszych to troche by sie znalazlo :)
                                      • urquhart Re: Skomplikowane. 06.03.13, 12:52
                                        zawle napisała:
                                        > Czyli że jak jedna z drugą jest "niespełniającą kryteria", to od razu facet? I
                                        > że to policzek? Czyli faceci to Ci gorsi są???

                                        Rzekomo: Niedojrzali. :)
                                        • sabat-77 Re: Skomplikowane. 06.03.13, 12:56
                                          urquhart napisał:

                                          > zawle napisała:
                                          > > Czyli że jak jedna z drugą jest "niespełniającą kryteria", to od razu fac
                                          > et? I
                                          > > że to policzek? Czyli faceci to Ci gorsi są???
                                          >
                                          > Rzekomo: Niedojrzali. :)
                                          >
                                          a najgorsi sa ci zniewiesciali :)
                                          • hello-kitty2 Re: zniewiesciali a pierwszy ruch 06.03.13, 13:08
                                            sabat-77 napisał:

                                            > a najgorsi sa ci zniewiesciali :)

                                            No dobra moze przesadzam. Ale powiedz kto powinien wykonac pierwszy ruch jak sie znajdziemy sam na sam, a Ty wiesz ze mi sie podobasz?
                                            • zawle Re: zniewiesciali a pierwszy ruch 06.03.13, 13:56
                                              hello-kitty2 napisała: > No dobra moze przesadzam. Ale powiedz kto powinien wykonac pierwszy ruch jak si
                                              > e znajdziemy sam na sam, a Ty wiesz ze mi sie podobasz?

                                              Zależy kto wygodniej leży;)
                                      • hello-kitty2 Re: Skomplikowane. 06.03.13, 12:59
                                        zawle napisała:

                                        > urquhart napisał: > A podjrzewanie i sugerowanie że np. zawle, kitty, bitch
                                        > i nie wiem kto jeszcze
                                        > > muszą być facetami skroro pisza innaczej niż ty i baby które znasz, ośmie
                                        > sza ci
                                        > > ebie i ujawnia twoje ograniczenia w postrzeganiu kobiet i postrzeganie wł
                                        > asnego
                                        > > jedynie ograniczonego punktu widzenia jako jakiejś prawdy absolutnej.
                                        >
                                        > Czyli że jak jedna z drugą jest "niespełniającą kryteria", to od razu facet? I
                                        > że to policzek? Czyli faceci to Ci gorsi są???

                                        Ze jako meska jestes za malo kobieca :) Gorsza od tych kobiecych kobiet, bo mezczyzni chca kobiecych. A dwa ze sie nie solidaryzujesz z innymi kobietami.

                                        Co za dystans biegasz i jak czesto? Musisz ups! :) Potrzebujesz/chcesz forme trzymac ze wzgledu na robote?
                                        • sabat-77 Re: Skomplikowane. 06.03.13, 13:04
                                          protestuje, ja chce wszystkich kobiet, meskie tez moga byc :) ale moment, ja nie jestem mezczyzna, to pewnie dlatego.
                                          • hello-kitty2 Re: Skomplikowane. 06.03.13, 13:11
                                            sabat-77 napisał:

                                            > protestuje, ja chce wszystkich kobiet, meskie tez moga byc :) ale moment, ja ni
                                            > e jestem mezczyzna, to pewnie dlatego.

                                            pewnie jestes masochista, ja zreszta tez, gdzie podziali sie wszystcy sadysci, pewno sa tak oblegani/zarobieni, ze sie nie dopchamy :)
                                            • prosty_facet Re: Skomplikowane. 07.04.13, 21:41
                                              hello-kitty2 napisała:

                                              > pewnie jestes masochista, ja zreszta tez, gdzie podziali sie wszystcy sadysci,
                                              > pewno sa tak oblegani/zarobieni, ze sie nie dopchamy :)

                                              Ja chętnie bym się poznęcał, ale nie ma chętnych .... ;-)
                                        • zawle Re: Skomplikowane. 06.03.13, 13:55
                                          hello-kitty2 napisała: > Ze jako meska jestes za malo kobieca :) Gorsza od tych kobiecych kobiet, bo mez
                                          > czyzni chca kobiecych. A dwa ze sie nie solidaryzujesz z innymi kobietami.
                                          >
                                          > Co za dystans biegasz i jak czesto? Musisz ups! :) Potrzebujesz/chcesz forme tr
                                          > zymac ze wzgledu na robote?


                                          Kitty...ja wiem że nie spełniam kryteriów:) Codziennie godzina siłowni i 8 kilometrów. Czasami robię sobie dzień wolny;) Forma to mój temat zastępczy na fajki. Zerwałam z nimi kilka lat temu. Ale w pracy też się przyda położyć kilkoro na rękę:)Zwłaszcza liderów;)
                                          • hello-kitty2 Re: Skomplikowane. 06.03.13, 17:35
                                            zawle napisała:

                                            > Kitty...ja wiem że nie spełniam kryteriów:) Codziennie godzina siłowni i 8 kilo
                                            > metrów. Czasami robię sobie dzień wolny;) Forma to mój temat zastępczy na fajki
                                            > . Zerwałam z nimi kilka lat temu. Ale w pracy też się przyda położyć kilkoro na
                                            > rękę:)Zwłaszcza liderów;)

                                            UUUuuu to szkoda, ze nie mieszkasz blizej, bym sie podlaczyla pod ten zapieprz. Nie przebiglabym 8 km, chyba nie (?) Nie jestes na jakims sportowym forum przypadkiem? A moge prosic o zdjecia sylwety? :)
                                            • zawle Re: Skomplikowane. 06.03.13, 17:46
                                              hello-kitty2 napisała: > UUUuuu to szkoda, ze nie mieszkasz blizej, bym sie podlaczyla pod ten zapieprz.
                                              > Nie przebiglabym 8 km, chyba nie (?) Nie jestes na jakims sportowym forum przy
                                              > padkiem? A moge prosic o zdjecia sylwety? :)

                                              Przebiegłabyś spokojnie. Wszystko zależy od tempa. Najlepsze dla kobiet- aerobowe jest takie , przy którym możesz gadać. Nie jestem na żadnym forum, nie robię tego dla rzeźby, tylko dlatego że wszędzie jeżdżę samochodem. Sylweta normalna, żadne tam kaloryfery. Tyłek mniej obwisły:) Ale bicepsem się mogę pochwalić...w stanie wzwodu oczywiście;)
                                              • hello-kitty2 Re: Skomplikowane. 06.03.13, 21:28
                                                zawle napisała:

                                                > Przebiegłabyś spokojnie. Wszystko zależy od tempa. Najlepsze dla kobiet- aerobo
                                                > we jest takie , przy którym możesz gadać. Nie jestem na żadnym forum, nie robię
                                                > tego dla rzeźby, tylko dlatego że wszędzie jeżdżę samochodem. Sylweta normalna
                                                > , żadne tam kaloryfery. Tyłek mniej obwisły:) Ale bicepsem się mogę pochwalić..
                                                > .w stanie wzwodu oczywiście;)

                                                Robisz jakies cwiczenia izolowane na ten biceps? Od czego rosnie? Prawda, ze moze rosnac przy okazji, jak mnie :) Ale godzina dziennie na silce? Ale to liczysz z cardio tak? To musisz jakis split robic, jak tak czesto, co? Robisz wszystkie grupy miesniowe? Jak laczysz? Kurcze podniecilam sie, moze rzeczywiscie Yoric mial racje z tym watkiem fitnesowym. U mnie przypieprzylo 15 stopni, a ja nie w formie. Przeszlam dziasiaj na ryby, warzywa, mieso, serek i jogurt + plyny.
                                                • zawle Re: Skomplikowane. 06.03.13, 21:48
                                                  Najpierw na ergometrze wioślarskim z wodą...fajnie pluska...robię 10 minut- rozgrzewka. Potem po 4-5 serii na nogi ....maszyn jest 5. Następnie brzuszki... do bólu mięśni 4-5 serii na trzech maszynach i takiej kołysce oraz twister. Następnie ręce....trzy maszyny. Ze względu na tendencję do szybkiego przyrostu masy mięśniowej ( mój syn 16 latek się cieszy- ma to samo) z rękami spokojnie. Potem godzina na bieżni . Razem dwie godzinki. Nie schudłam ani grama:)
                                                  • kag73 Re: Skomplikowane. 06.03.13, 22:14
                                                    Odradzam cwiczenie wszystkich miesni codziennie, regeneracja(co najmniej 24 godziny) wazniejsza niz cwiczenia codziennie, bo zamiast budowac "psujesz" sobie miesnie. Taki zapieprz i nie masz kaloryferka? Nie masz, bo trenujesz miesnie brzucha codziennie. Blad.
                                                    Wiem, nic mi do tego, bo moze Ty kaloryfera w ogole nie chcesz, ale uwierz mi, szkoda Twoich miesni:
                                                  • zawle Re: Skomplikowane. 06.03.13, 22:19
                                                    To nie do końca jest tak. Największe mięśnie mają kulturyści a oni rąbią codziennie po kilka godzin. Zresztą...od samych ćwiczeń mięśni brzucha kaloryfer się nie robi. Do tego potrzebna dieta. A ja mam taką że dzisiaj zjadłam do uszu kopytek z sosem:) Moje mięśnie chyba się całkiem dobrze czują....nic mnie nie boli:) A mam od cholery przyjemności.
                                                  • sabat-77 Re: Skomplikowane. 06.03.13, 22:43
                                                    zawle napisała:

                                                    > To nie do końca jest tak. Największe mięśnie mają kulturyści a oni rąbią codzie
                                                    > nnie po kilka godzin. Zresztą...od samych ćwiczeń mięśni brzucha kaloryfer się
                                                    > nie robi. Do tego potrzebna dieta. A ja mam taką że dzisiaj zjadłam do uszu kop
                                                    > ytek z sosem:) Moje mięśnie chyba się całkiem dobrze czują....nic mnie nie boli
                                                    > :) A mam od cholery przyjemności.

                                                    Kaloryfer na brzuchu pojawia się po zejściu do pewnego poziomu procentowego tkanki tłuszczowej w organizmie. Więc tak - potrzebna jest dieta.
                                                    Natomiast co do kulturystów, to może i ćwiczą dużo (teraz jest od tego odwrót, raczej więcej się stawia na regenerację) ale daną grupę mięśniową ćwiczą 1-2 razy w tygodniu.
                                                    Według mnie kulturyści to słaby przykład i nie ma się co na nich wzorować, bo bez anabolików, które zapodają wyglądaliby zupełnie przeciętnie.
                                                    Maksimum genetyczne jakie człowiek może osiągnąć bez koksu wygląda wręcz żałośnie przy tym co oni prezentują. Obecnie kulturysta w kilka miesięcy osiąga to co przed erą koksu zajmowało całe życie.
                                                    Tylko czy jest sens się na tym wzorować, skoro działają w zupełnie innych warunkach ? Bez koksu i trening inny, i dieta inna.
                                                    A poza tym - po co kobiecie kaloryfer na brzuchu ?
                                                  • songo3000 Po co kaloryfer 06.03.13, 23:42
                                                    > A poza tym - po co kobiecie kaloryfer na brzuchu ?
                                                    Muskularne singielki będą miały się przy czym ogrzać w długie, samotne noce, hehe.
                                                  • hello-kitty2 Re: Po co kaloryfer 07.03.13, 20:31
                                                    songo3000 napisał:

                                                    > > A poza tym - po co kobiecie kaloryfer na brzuchu ?
                                                    > Muskularne singielki będą miały się przy czym ogrzać w długie, samotne noce, he
                                                    > he.

                                                    A czy Zawle pisala, ze chce miec kaloryfer? Nie ma jak przekrecic temat. Ja sie jaram ze przebiega 8 km dziennie + godzina cwiczen silowych. A wy czym sie jaracie?

                                                    Btw myslisz Songo ze Zuzka sypia sama ze wzgledu na swoje wieeeeelkie muskuly i kaloryfer? Kogo chcesz przekonac? osmieszasz sie.

                                                    www.youtube.com/watch?v=Reku3SknC-4
                                                  • songo3000 Re: Po co kaloryfer 07.03.13, 20:57
                                                    hello-kitty2 napisała:


                                                    > jaram ze przebiega 8 km dziennie + godzina cwiczen silowych. A wy czym sie jar
                                                    > acie?
                                                    Ja się jaram jak strącę pozoranta na 8 km. Podaj dalej.

                                                    > Btw myslisz Songo ze Zuzka sypia sama ze wzgledu na swoje wieeeeelkie muskuly i
                                                    A skąd ten wniosek? Jakbym był złośliwy to bym napisał, że pomyliłaś przyczynę ze skutkiem :)
                                                  • hello-kitty2 Re: Po co kaloryfer 07.03.13, 21:26
                                                    songo3000 napisał:

                                                    > hello-kitty2 napisała:
                                                    >
                                                    >
                                                    > > jaram ze przebiega 8 km dziennie + godzina cwiczen silowych. A wy czym s
                                                    > ie jar
                                                    > > acie?
                                                    > Ja się jaram jak strącę pozoranta na 8 km. Podaj dalej.
                                                    >
                                                    > > Btw myslisz Songo ze Zuzka sypia sama ze wzgledu na swoje wieeeeelkie mus
                                                    > kuly i
                                                    > A skąd ten wniosek? Jakbym był złośliwy to bym napisał, że pomyliłaś przyczynę
                                                    > ze skutkiem :)

                                                    Nie lubie cie, na dodatek pewno jestes brzydki (ladnych wyczuwam i lubie instynktownie :)
                                                  • sabat-77 Re: Po co kaloryfer 07.03.13, 21:37
                                                    heh, a ja wyczuwam ladne dziewczyny po tym jak pisza ;p a z facetow to stawiam, ze tygrys jest przystojny :p
                                                  • 3rd_sin Re: Po co kaloryfer 07.03.13, 21:40
                                                    sabat-77 napisał:

                                                    > heh, a ja wyczuwam ladne dziewczyny po tym jak pisza ;p a z facetow to stawiam,
                                                    > ze tygrys jest przystojny :p

                                                    Zatem ciekawe czy miałeś rację co do mnie =P
                                                  • sabat-77 Re: Po co kaloryfer 07.03.13, 21:52
                                                    3rd_sin napisał(a):

                                                    > sabat-77 napisał:
                                                    >
                                                    > > heh, a ja wyczuwam ladne dziewczyny po tym jak pisza ;p a z facetow to st
                                                    > awiam,
                                                    > > ze tygrys jest przystojny :p
                                                    >
                                                    > Zatem ciekawe czy miałeś rację co do mnie =P
                                                    a to juz nie pamietasz jak szybko zagadalem na priv, co ? :) chociaz nie spodziewalem sie, ze az tak sprawy stoja, fakt :) poza tym ty jestes inna, pod wieloma wzgledami od duzej czesci tutejszych dziewczym.
                                                  • songo3000 Re: Po co kaloryfer 07.03.13, 21:56
                                                    Sabat... będą z Ciebie ludzie :D
                                                  • sabat-77 Re: Po co kaloryfer 07.03.13, 22:03
                                                    songo3000 napisał:

                                                    > Sabat... będą z Ciebie ludzie :D
                                                    >
                                                    myslisz, ze kiedys zostane super sayaninem, artylerzysto ? ;)
                                                  • songo3000 Re: Po co kaloryfer 07.03.13, 22:07
                                                    A potem zrobimy fussion i polecimy na dwa baty ;)
                                                    Tylko ciiii, nie mów Sin bo nie będzie chciała przyjechać :DDD
                                                  • 3rd_sin Re: Po co kaloryfer 07.03.13, 22:13
                                                    songo3000 napisał:

                                                    > A potem zrobimy fussion i polecimy na dwa baty ;)
                                                    > Tylko ciiii, nie mów Sin bo nie będzie chciała przyjechać :DDD
                                                    >
                                                    nie przeraza mnie to :P
                                                  • songo3000 Re: Po co kaloryfer 07.03.13, 22:19
                                                    Toż i nie o jęki przerażenia tutaj chodzi, prawda? ;)
                                                  • zawle Re: Po co kaloryfer 07.03.13, 22:54
                                                    sabat-77 napisał:

                                                    > heh, a ja wyczuwam ladne dziewczyny po tym jak pisza ;p a z facetow to stawiam,
                                                    > ze tygrys jest przystojny :p

                                                    Dziwne..libido żony jakoś nie wyczułeś...
                                                    Co do tygrysa...mam go wygaszonego. Czyżbym nie miała takiego sejsmografu?:)
                                                  • sabat-77 Re: Po co kaloryfer 07.03.13, 23:01
                                                    zawle napisała:

                                                    > Dziwne..libido żony jakoś nie wyczułeś...

                                                    Ha, ale ja mówiłem o ładnych a nie o wysokolibidowych. Z wyczuwaniem libido to ja mam poważny defekt, stuki pod kopułą po prostu.
                                                    A może te stuki to nie od tego są ?
                                                    Nie jestem pewien :D
                                                    No dobra, jestem pewien, to nie od tego.

                                                    > Co do tygrysa...mam go wygaszonego. Czyżbym nie miała takiego sejsmografu?:)

                                                    Najwyraźniej. Mówię ci, on jest przystojny. I ma, ten, no, kalafior na brzuchu.
                                                  • zawle Re: Po co kaloryfer 07.03.13, 23:18
                                                    sabat-77 napisał: > Ha, ale ja mówiłem o ładnych a nie o wysokolibidowych. Z wyczuwaniem libido to
                                                    > ja mam poważny defekt, stuki pod kopułą po prostu.
                                                    > A może te stuki to nie od tego są ?
                                                    > Nie jestem pewien :D
                                                    > No dobra, jestem pewien, to nie od tego.

                                                    Ile z kobiet piszących na tym forum widziałeś? Naukowo. Czyli w ilu procentach potwierdzasz swój dar? No bo co do żony...na 100, niemiarodajnych procent go nie posiadasz. Nie wiem skąd w ludziach taka potrzeba magii i przypisywania sobie nadnaturalnych zdolności.

                                                    > Najwyraźniej. Mówię ci, on jest przystojny. I ma, ten, no, kalafior na brzuchu.

                                                    Może i jest przystojny i z kaloryferem, ale na mnie nie działa...a u mnie podnieta zaczyna się gdy spodoba mi się praca męskiego mózgu.
                                                  • sabat-77 Re: Po co kaloryfer 07.03.13, 23:33
                                                    zawle napisała:

                                                    > Ile z kobiet piszących na tym forum widziałeś? Naukowo. Czyli w ilu procentach
                                                    > potwierdzasz swój dar? No bo co do żony...na 100, niemiarodajnych procent go ni
                                                    > e posiadasz. Nie wiem skąd w ludziach taka potrzeba magii i przypisywania sobie
                                                    > nadnaturalnych zdolności.

                                                    No tu musisz zapytać kitty, bo to ona zaczęła, że wyczuwa i instynktownie lubi ładnych :)

                                                    Co do mnie, to ja się kieruję nie magią, w którą zasadniczo nie wierzę, ale obserwacją reakcji i pewności siebie danej dziewczyny. Ruch PUA nazywa to "bitch shield".
                                                    A ściślej - jak kobieta reaguje na komplementy i na słabo sobie znanych facetów. To daje dobry feedback co do jej doświadczeń z przeciwną płcią, co u kobiety jak wiesz, głównie związane jest z jej urodą.
                                                    Gdzie tu magia ? :P

                                                    > > Najwyraźniej. Mówię ci, on jest przystojny. I ma, ten, no, kalafior na br
                                                    > zuchu.
                                                    >
                                                    > Może i jest przystojny i z kaloryferem, ale na mnie nie działa...a u mnie podni
                                                    > eta zaczyna się gdy spodoba mi się praca męskiego mózgu.

                                                    Mnie tam ciekawi praca tygrysiego mózgu. Momentami przez ten bełkot przebłyskują prawdziwe perełki. Z drugiej strony może to być tylko złudzenie, na zasadzie sztuki abstrakcyjnej, gdzie każdy dopatruje się jakiegoś drugiego dna i widzi swoje własne wnętrze.
                                                  • zawle Re: Po co kaloryfer 07.03.13, 23:59
                                                    sabat-77 napisał:> No tu musisz zapytać kitty, bo to ona zaczęła, że wyczuwa i instynktownie lubi
                                                    > ładnych :)

                                                    Ale ja się pytam Ciebie. Nie pokazuj paluchem na Kitty bo to nieładnie.

                                                    > A ściślej - jak kobieta reaguje na komplementy i na słabo sobie znanych facetów
                                                    > . To daje dobry feedback co do jej doświadczeń z przeciwną płcią, co u kobiety
                                                    > jak wiesz, głównie związane jest z jej urodą.
                                                    > Gdzie tu magia ? :P


                                                    Sorry..ale to chyba brzydkie reagują na komplementy mało znanych facetów? Nie dość że je mało znają to jeszcze na oczy nie widzieli? Ot męska logika pokrętnymi drogami chadza.
                                                  • sabat-77 Re: Po co kaloryfer 08.03.13, 00:18
                                                    zawle napisała:

                                                    > Sorry..ale to chyba brzydkie reagują na komplementy mało znanych facetów? Nie d
                                                    > ość że je mało znają to jeszcze na oczy nie widzieli? Ot męska logika pokrętnym
                                                    > i drogami chadza.

                                                    Owszem, więc skoro przyjmuje awanse ze stoickim spokojem, albo reaguje złością... to ? :)
                                                    Sama sobie odpowiedz. Na tym właśnie to polega przecież.
                                                  • zawle Re: Po co kaloryfer 08.03.13, 22:57
                                                    sabat-77 napisał: > Owszem, więc skoro przyjmuje awanse ze stoickim spokojem, albo reaguje złością.
                                                    > .. to ? :)
                                                    > Sama sobie odpowiedz. Na tym właśnie to polega przecież.

                                                    Wiesz sabat...facetom trzeba wysyłać jasne sygnały. Gdy nie jesteś zainteresowana...spuść z wodą lub podłub w nosie.
                                                  • hello-kitty2 Re: Po co kaloryfer 08.03.13, 01:08
                                                    sabat-77 napisał:

                                                    > Mnie tam ciekawi praca tygrysiego mózgu. Momentami przez ten bełkot przebłyskuj
                                                    > ą prawdziwe perełki. Z drugiej strony może to być tylko złudzenie, na zasadzie
                                                    > sztuki abstrakcyjnej, gdzie każdy dopatruje się jakiegoś drugiego dna i widzi s
                                                    > woje własne wnętrze.

                                                    Sabat pedal :)
                                                  • songo3000 Re: Po co kaloryfer 08.03.13, 01:53
                                                    Nie daj się Sabat :)

                                                    www.youtube.com/watch?v=jKM3S2gOvSs
                                                  • sabat-77 Re: Po co kaloryfer 08.03.13, 21:45
                                                    hello-kitty2 napisała:

                                                    > sabat-77 napisał:
                                                    >
                                                    > > Mnie tam ciekawi praca tygrysiego mózgu. Momentami przez ten bełkot przeb
                                                    > łyskuj
                                                    > > ą prawdziwe perełki. Z drugiej strony może to być tylko złudzenie, na zas
                                                    > adzie
                                                    > > sztuki abstrakcyjnej, gdzie każdy dopatruje się jakiegoś drugiego dna i w
                                                    > idzi s
                                                    > > woje własne wnętrze.
                                                    >
                                                    > Sabat pedal :)
                                                    to jest homofobiczna mowa nienawisci. Prosze o uzywanie okreslenia gej.
                                                  • hello-kitty2 Re: Po co kaloryfer 08.03.13, 21:54
                                                    sabat-77 napisał:

                                                    > to jest homofobiczna mowa nienawisci. Prosze o uzywanie okreslenia gej.

                                                    hehe odmawiam. Slowo 'gej' jest neutralne i mam je zarezerwowane dla gejow.
                                                  • songo3000 Re: Po co kaloryfer 07.03.13, 23:37
                                                    > eta zaczyna się gdy spodoba mi się praca męskiego mózgu.
                                                    No patrz, mogliśmy się zgrać. Bardzo lubiłem doprowadzać do białej gorączki mózgi studentów - Ty byś miała nieustanną podnietę a ja radochę :)))
                                                  • zawle Re: Po co kaloryfer 07.03.13, 23:55
                                                    songo3000 napisał:

                                                    > > eta zaczyna się gdy spodoba mi się praca męskiego mózgu.
                                                    > No patrz, mogliśmy się zgrać. Bardzo lubiłem doprowadzać do białej gorączki móz
                                                    > gi studentów - Ty byś miała nieustanną podnietę a ja radochę :)))

                                                    Może z płcią własną łatwo przychodziło? Stąd ta gorączka....Albo po prostu się przeceniasz. Znowu....ziew
                                                  • songo3000 Re: Po co kaloryfer 08.03.13, 00:37
                                                    zawle napisała:

                                                    > Może z płcią własną łatwo przychodziło? Stąd ta gorączka....
                                                    Oj nieładnie, taka gładka ocena pracy innych na podstawie widzimisie. Nie wiem jak Ty ale w życiu zawodowym jestem.... zawodowcem. Jak już coś robię to robię to dobrze.

                                                    > Albo po prostu się przeceniasz.
                                                    A to możliwe. Moje ego jest większe od mojego fiuta - niebezpieczna konstelacja ;P

                                                    > Znowu....ziew
                                                    Taka godzina ale to pewnie też wina "współczesnych facetów" :)
                                                  • zawle Re: Po co kaloryfer 08.03.13, 08:15
                                                    songo3000 napisał: > Oj nieładnie, taka gładka ocena pracy innych na podstawie widzimisie. Nie wiem
                                                    > jak Ty ale w życiu zawodowym jestem.... zawodowcem. Jak już coś robię to robię
                                                    > to dobrze.

                                                    Myślę że każdy tak o sobie myśli. Mało tego...spotkałam kiedyś bardzo gównianego pedagoga...twierdził że jest nim z powołania.

                                                    > A to możliwe. Moje ego jest większe od mojego fiuta - niebezpieczna konstelacja
                                                    > ;P

                                                    To bardzo częsty w przyrodzie przypadek. Upss...jesteś wyjątkowy;)))

                                                    > > Znowu....ziew
                                                    > Taka godzina ale to pewnie też wina "współczesnych facetów" :)

                                                    Nie znam niewspółczesnych...trudno mi tak porównywać. Co do godziny to na pewno nie....przeszłam potem jeszcze dwie misje w Diablo:) Jesoo....jaka ja męska jestem ( sama się utrzymuję, chodzę na siłkę, nikt mnie nie napada i gram w diablo). Chyba muszę się zacząć leczyć;)
                                                  • zyg_zyg_zyg Re: Po co kaloryfer 08.03.13, 10:41
                                                    Jesoo....jaka ja męska je
                                                    > stem ( sama się utrzymuję, chodzę na siłkę, nikt mnie nie napada i gram w diablo).

                                                    I codziennie rano musisz golić wąsa?
                                                  • zawle Re: Po co kaloryfer 08.03.13, 14:23
                                                    No coś Ty..codziennie rano..jak każdy facet muszę się pójść wysikać;)
                                                  • zyg_zyg_zyg Re: Po co kaloryfer 08.03.13, 15:34
                                                    Ale chociaż obsikujesz całą deskę? ;-)
                                                  • songo3000 Re: Po co kaloryfer 08.03.13, 16:04
                                                    > Ale chociaż obsikujesz całą deskę? ;-)
                                                    A jak inaczej? przecież na stojaka jedzie ;P
                                                  • zawle Re: Po co kaloryfer 08.03.13, 22:43
                                                    songo3000 napisał: > A jak inaczej? przecież na stojaka jedzie ;P

                                                    A jak inaczej, gdy mam tylko dziurę w ziemi? I dwie ręce zajęte...właśnie zdjęłam dwa męskie skalpy:)
                                                  • songo3000 Re: Po co kaloryfer 08.03.13, 23:42
                                                    Mam nadzieję, że chociaż z głowy ;)))
                                                  • zawle Re: Po co kaloryfer 08.03.13, 23:51
                                                    Nie...Ci byli po 30...strasznie łysi już;) Poza tym, po oprawieniu pozszywam małe zasuszone siusiory, będę miała wkład do mopa.....mówię Ci, jak chłoną wilgoć;) Może zostanę twarzą CIF-a( feministki też mają marzenia)
                                                  • songo3000 Re: Po co kaloryfer 08.03.13, 23:59
                                                    Chyba BRIZ-a :) przy suszeniu strasznie walić będzie. Wiem z doświadczenia, swego czasu kilka niewygolonych lampucer mi się trafiło...
                                                  • zawle Re: Po co kaloryfer 09.03.13, 00:06
                                                    songo3000 napisał:

                                                    > Chyba BRIZ-a :) przy suszeniu strasznie walić będzie. Wiem z doświadczenia, swe
                                                    > go czasu kilka niewygolonych lampucer mi się trafiło...

                                                    Suszyłeś je? Ach....to Ty jesteś od tego wsadzania ręki po łokieć? Dobrze Boże że w czasach mojej aktywności faceci mieli sprawne kuśki...ufff
                                                    Dobrze że mnie ostrzegłeś...pójdę na działkę. W letniskowym jest przewiew. Co do Cif- a czy Briz-a ..muszę wierzyć fachowcowi;)
                                                  • songo3000 Re: Po co kaloryfer 09.03.13, 00:17
                                                    zawle napisała:

                                                    > Suszyłeś je? Ach....to Ty jesteś od tego wsadzania ręki po łokieć? Dobrze Boże
                                                    No a jak, nigdy tu nie ukrywałem, że dobry anal to dla mnie podstawa.

                                                    > że w czasach mojej aktywności faceci mieli sprawne kuśki...ufff
                                                    'w czasach Twoje aktywności...' ahaaa ;)

                                                    > Dobrze że mnie ostrzegłeś...pójdę na działkę. W letniskowym jest przewiew. Co d
                                                    > o Cif- a czy Briz-a ..muszę wierzyć fachowcowi;)
                                                    Absolutnie nie wierz nikomu! Nie od dziś wiadomo, że każdy fachowiec chce Cię w tym kraju tylko za przeproszeniem wydymać :PPP
                                                  • zawle Re: Po co kaloryfer 09.03.13, 00:22
                                                    songo3000 napisał:
                                                    > Absolutnie nie wierz nikomu! Nie od dziś wiadomo, że każdy fachowiec chce Cię w
                                                    > tym kraju tylko za przeproszeniem wydymać :PPP
                                                  • songo3000 Re: Po co kaloryfer 09.03.13, 00:40
                                                    Rozumiem, że masz metodę odsiewu Prawdziwych Fachur typu 'profil zweryfikowany' czy cuś. Bo pamiętam, jak miałem jeszcze telewizor to była taki program Usterka, i tam szwagrowie nawet z certyfikatami przychodzili a i tak szmelca zasadzili :)
                                                  • teoretikus Re: Po co kaloryfer 29.03.13, 11:17
                                                    Cóż za ekscytująca konwersacja :))
                                                  • songo3000 Re: Po co kaloryfer 08.03.13, 16:02
                                                    zawle napisała:

                                                    > Myślę że każdy tak o sobie myśli.
                                                    I co, każdy się myli? Na szczęście są zewnętrzne metryki pomocne w rewizji swojego hurraoptymizmu lub... czyjegoś czarnowidztwa, hehe.

                                                    > Mało tego...spotkałam kiedyś bardzo gównianego pedagoga...twierdził że jest nim
                                                    Trzeba było po seminariach się nie szwendać ;)

                                                    > To bardzo częsty w przyrodzie przypadek.
                                                    Najczęściej jest raczej odwrotnie. Wiesz, duże samochody i te sprawy...

                                                    > Upss...jesteś wyjątkowy;)))
                                                    Wiem :PPP

                                                    > Nie znam niewspółczesnych...trudno mi tak porównywać. Co do godziny to na pewno
                                                    > nie....przeszłam potem jeszcze dwie misje w Diablo:) Jesoo....jaka ja męska je
                                                    > stem ( sama się utrzymuję, chodzę na siłkę, nikt mnie nie napada i gram w diabl
                                                    > o). Chyba muszę się zacząć leczyć;)
                                                    Jak jeszcze przejdziesz C&C Generals ZH na brutalu to Ci normalnie pomnik wystawię ;)
                                                  • urquhart Re: Po co kaloryfer 07.03.13, 21:42
                                                    > Nie lubie cie, na dodatek pewno jestes brzydki (ladnych wyczuwam i lubie instyn
                                                    > ktownie :)

                                                    No jasne jarać to trzeba sie tymi ładnymi z kaloryferkiem :)
                                                    www.youtube.com/watch?NR=1&feature=fvwp&v=9yT8z6XL388
                                                    www.youtube.com/watch?v=DOk6l5iGpIE
                                                  • songo3000 Re: Po co kaloryfer 07.03.13, 21:45
                                                    hello-kitty2 napisała:

                                                    > Nie lubie cie, na dodatek pewno jestes brzydki (ladnych wyczuwam i lubie instyn
                                                    Ale za to zajebiście tańczę ;P
                                    • jesod Re: Deprecjonowanie za winkla 06.03.13, 12:54
                                      urquhart napisał:
                                      > Każdy wyraża zdanie jak umie.

                                      Słusznie.
                                      Nie spodziewam się więcej po Tobie.

                                      urquhart napisał:
                                      > Ale robisz Ty zaowalowane manipulownie zza winkla. Wredne, rzekomo nie agresywn
                                      > e, ale jadowite. Ale za prymitywnie wykonane jak na standarty tego forum.

                                      Niewątpliwie to, co wypisujesz z pewnością mieści się w standardach tego forum.
                                      • urquhart Re: Deprecjonowanie za winkla 06.03.13, 13:01
                                        jesod napisała:
                                        > Słusznie.
                                        > Nie spodziewam się więcej po Tobie.

                                        A widzisz, a ja spodziewam sie że się rozwiniesz z czasem i zmienisz sposób komunikacji w konflicie punktów widzenia z twoim.
                                        Ale nie możesz byc taka bezkrytyczna (ciasna w pogladach - brzmi dwuznacznie, nie?).
                                        Bo powiedziałbym wręcz że wyrazistego punktu widzenia typowej kobiecej kobiety który prezentujesz brakuje na tym forum.
                                        • jesod Re: Deprecjonowanie za winkla 06.03.13, 13:15
                                          urquhart napisał:
                                          urquhart napisał:

                                          > jesod napisała:
                                          > > Słusznie.
                                          > > Nie spodziewam się więcej po Tobie.
                                          >
                                          > A widzisz, a ja spodziewam sie że się rozwiniesz z czasem i zmienisz sposób kom
                                          > unikacji w konflicie punktów widzenia z twoim.
                                          > Ale nie możesz byc taka bezkrytyczna (ciasna w pogladach - brzmi dwuznacznie,
                                          > nie?).
                                          > Bo powiedziałbym wręcz że wyrazistego punktu widzenia typowej kobiecej kobiety
                                          > który prezentujesz brakuje na tym forum.

                                          Nie mam zamiaru ani potrzeby tutaj się rozwijać.
                                          Nie godzę się na to by mnie traktowano jak śmiecia, wmawiano mi reakcje, których faktycznie nie mam, przypisywano mi nie moje poglądy, usiłowano mnie poniżać, obrażać, wyśmiewać. Nie godzę się na agresję i chamstwo.
                                          Nie muszę też znosić CHAD-owskich zachowań.

                                          Po raz kolejny straciłam złudzenia, że tutaj można normalnie rozmawiać.
                                          Ale... jeśli to ja jestem nienormalna, to rzeczywiście nie ma tu miejsca dla mnie.
                                          • urquhart FOCH - Jak ma zareagować mężczyzna? 06.03.13, 14:50
                                            jesod napisała:
                                            > Nie godzę się na to by mnie traktowano jak śmiecia, wmawiano mi reakcje, któryc
                                            > h faktycznie nie mam, przypisywano mi nie moje poglądy, usiłowano mnie poniżać
                                            > , obrażać, wyśmiewać. Nie godzę się na agresję i chamstwo.
                                            > Nie muszę też znosić CHAD-owskich zachowań.
                                            > Po raz kolejny straciłam złudzenia, że tutaj można normalnie rozmawiać.
                                            > Ale... jeśli to ja jestem nienormalna, to rzeczywiście nie ma tu miejsca dla mn
                                            > ie.

                                            W słowniku zachowań to się nazywa właśnie Foch.
                                            Tęż cenne, bo typowa babska manipulacja więc trzebasię uczyc z nim radzić :)
                                            Ja to widzę tak, ale widzę że jesteś przyzwyczajona że twój pukt widzenia jest jedynym obowiązującym i nie radzisz sobie z konfliktem i krytyką. :)
                                            >>>
                                            EksMagazyn: Czym właściwie jest typowy babski foch?
                                            Piotr Mosak, psycholog, Centrum Doradztwa i Terapii psycholog.com.pl: - Foch to najzwyklejszy szantaż. Kobiety nie mają pomysłu, co zrobić, jak zrobić, a bardzo im zależy na tym, żeby było tak, jak ONE chcą. Foch to zerwanie kontaktu, obrażenie się i oczekiwanie, że partner będzie ją na nowo zdobywał, żeby jej przeszło. Foch to również forma kary.
                                            - Kobieta stosując focha próbuje rządzić, manipulować i kombinować, co, summa summarum, prowadzi do tego, że mężczyzna, najczęściej po jakimś czasie, staje się kompletnie nieczuły i zniechęcony. A jeśli ona postępuje tak nieustannie, to zaczyna mieć ją w nosie i szuka szczęścia gdzie indziej. Po co być z kimś, kto nie chce ze mną utrzymywać kontaktu? To jest w tym wszystkim najgorsze. (...)
                                            Obrażanie się powinno być surowo zakazane?
                                            - Ja zawsze powtarzam, że człowiek obraża się do 15-16 roku życia. Jeśli robi to mając lat 20 czy 50, to jest to zwykła manipulacja i świństwo. Dorośli ludzie się tak nie zachowują.
                                            Jak ma zareagować mężczyzna związany z kobietą, która często się obraża?
                                            - Przede wszystkim powinien obnażyć sytuację. Jasno powiedzieć, że to jest foch i zapytać, co ona chce tym osiągnąć.(...)
                                            Czy jest jakiś typ kobiet, które częściej stosują omawiany wybieg?
                                            - Każda kobieta może mieć ochotę na focha, natomiast najczęściej są to kobiety księżniczki, które szły po trupach do celu i cały świat się wokół nich kręcił. I one właśnie nagradzają świat swoją uwagą, a każą milczeniem. W dawnych Chinach była taka nagroda, że ktoś, kto zasłużył, mógł patrzeć, jak cesarz je posiłek... Po prostu wow! I taka księżniczka, jeśli się obraża, to nawet nie karze, o nie, ona po prostu odbiera mężczyźnie nagrodę. Bo on przecież dostąpił zaszczytu przebywania z nią.
                                            kobieta.interia.pl/uczucia/zwiazki/news-jego-wysokosc-foch,nId,771371
                                            • gomory Re: FOCH - Jak ma zareagować mężczyzna? 06.03.13, 15:43
                                              > W słowniku zachowań to się nazywa właśnie Foch

                                              Czyzbys pil do do Loppe-go ktory nam przyobiecal rocznego focha ;)?
                        • rozwodnik-waw Re: gdzie się znajduje takiego męża? 06.03.13, 08:52
                          > > Naiwnie wierzyłam, ze mężczyznom seks nigdy się nie nudzi :|
                          >
                          > Źle trafiłaś kochanie. Większości facetów się nie nudzi, miałaś po prostu pecha

                          Nie nie nie. SEKS to się mężczyznom raczej nie nudzi.

                          Za to często nudzi się seks z jedną i tą samą kobietą, wedle tego samego scenariusza.
                          • kag73 Re: gdzie się znajduje takiego męża? 06.03.13, 21:44
                            "Nie nie nie. SEKS to się mężczyznom raczej nie nudzi.

                            Za to często nudzi się seks z jedną i tą samą kobietą, wedle tego samego scenariusza."

                            To calkiem podobnie jak u kobiet. Zwlaszcza kiedy ten sam facet ciagle ten sam schemat: naciskam guziczek jeden, guziczek dwa, wchodze, trzy minutki, wychodze. Albo: zrob mi loda. Stad mamy tylu panow narzekajacych, ze partnerka/zona nie chce seksu albo chce za rzadko.
                            • hello-kitty2 Re: gdzie się znajduje takiego męża? 06.03.13, 21:52
                              kag73 napisała:

                              > To calkiem podobnie jak u kobiet. Zwlaszcza kiedy ten sam facet ciagle ten sam
                              > schemat: naciskam guziczek jeden, guziczek dwa, wchodze, trzy minutki, wychodze
                              > . Albo: zrob mi loda. Stad mamy tylu panow narzekajacych, ze partnerka/zona nie
                              > chce seksu albo chce za rzadko.

                              haha Kag ale zgranie, w podobnym tonie odpisalam Ci tej samej porze w innym watku :) Czyli sie rozumiemy :)
                              • zawle Re: gdzie się znajduje takiego męża? 06.03.13, 21:54
                                > kag73 napisała:
                                >
                                > > To calkiem podobnie jak u kobiet. Zwlaszcza kiedy ten sam facet ciagle te
                                > n sam
                                > > schemat: naciskam guziczek jeden, guziczek dwa, wchodze, trzy minutki, wy
                                > chodze

                                tego też nie znoszę...brrr
                                • zawle Re: gdzie się znajduje takiego męża? 06.03.13, 21:57
                                  A tacy co łóżko traktują jak arenę? Tysiąc i jedna pozycja...szkoda że tylko ja muszę się gimnastykować. A tacy co by chcieli tylko leżeć i żeby ich obsługiwać...bo im za ciężko....dobra...przestanę marudzić, bo wyjdzie że nikt mi nigdy nie dogodził;)
                                  • hello-kitty2 Re: gdzie się znajduje takiego męża? 06.03.13, 22:33
                                    zawle napisała:

                                    > A tacy co łóżko traktują jak arenę? Tysiąc i jedna pozycja...szkoda że tylko ja
                                    > muszę się gimnastykować. A tacy co by chcieli tylko leżeć i żeby ich obsługiwa
                                    > ć...bo im za ciężko....dobra...przestanę marudzić, bo wyjdzie że nikt mi nigdy
                                    > nie dogodził;)

                                    A daj spokoj nie zaluj sobie, kag tez niech nie zaluje, niech sie biora do roboty, chca seksu, laski nie robia :) ('laska' bez polskich liter to juz nie to samo :)
                                • songo3000 Re: gdzie się znajduje takiego męża? 06.03.13, 22:46
                                  Ja też kurna, wieczne tylko naciskanie jakiś guzików. W dupach się od cosmopolitanów poprzewracało...
                                  • zawle Re: gdzie się znajduje takiego męża? 06.03.13, 23:11
                                    songo3000 napisał:

                                    > Ja też kurna, wieczne tylko naciskanie jakiś guzików. W dupach się od cosmopoli
                                    > tanów poprzewracało...

                                    To wam się poprzewracało. Pół nocy gry wstępnej, jakieś kurwa szukanie punktu G, cienkie bzykanko...bo przecież rozmiar się ponoć nie liczy, a potem zamiast iść w spokoju spać, to się pyta jak Ci było, opowiada co w robocie słychać, i każe mówić sobie coś miłego, przytulać i reszta tych bzdur. A potem rano wstaje i od początku....dlaczego się do mnie nie przytulałaś? Już Ci na mnie nie zależy? Ja pierdole.....
                                    • 3rd_sin Re: gdzie się znajduje takiego męża? 06.03.13, 23:19
                                      Hahaha, coś w tym jest! :) Niby skąd to ciągle biadolenie i fochy? Kiedyś facet nie pytał, tylko brał babę gdzie się dało. Teraz kobieta chętna i gotowa, a "stary" wyjeżdża z migrena. Ehhh.
                                    • sabat-77 Re: gdzie się znajduje takiego męża? 06.03.13, 23:21
                                      zawle napisała:

                                      > To wam się poprzewracało. Pół nocy gry wstępnej, jakieś kurwa szukanie punktu G
                                      > , cienkie bzykanko...bo przecież rozmiar się ponoć nie liczy, a potem zamiast i
                                      > ść w spokoju spać, to się pyta jak Ci było, opowiada co w robocie słychać, i ka
                                      > że mówić sobie coś miłego, przytulać i reszta tych bzdur. A potem rano wstaje i
                                      > od początku....dlaczego się do mnie nie przytulałaś? Już Ci na mnie nie zależy
                                      > ? Ja pierdole.....

                                      E, no co ty ? Rozmiarem się nie przejmuje bo mam dużego kutasa, nie pytam już jak było, bo wiem że chujowo, w życiu sam z siebie nie zacząłem gadać jak było w robocie (to ona pierdoli o tym jak najęta a ja słucham i słucham) , ani nie robiłem scen, że jej na mnie nie zależy i mnie nie przytula.
                                      FUCK ! KURWA :)
                                      Przecież ja jestem zniewieściały. To jak zniewieściały musi być kolo, który tak robi ? :)
                                      Normalnie mnie rozbawiłaś kobieto :D
                                      • 3rd_sin Re: gdzie się znajduje takiego męża? 06.03.13, 23:29
                                        Masz dużego i mieszkasz niedaleko. Tak tylko mowie ;)
                                        • songo3000 Re: gdzie się znajduje takiego męża? 06.03.13, 23:36
                                          Dobre :D
                                        • sabat-77 Re: gdzie się znajduje takiego męża? 06.03.13, 23:45
                                          3rd_sin napisał(a):

                                          > Masz dużego i mieszkasz niedaleko. Tak tylko mowie ;)

                                          Jak to szło ? Mówisz i masz ;P
                                          • 3rd_sin Re: gdzie się znajduje takiego męża? 06.03.13, 23:49
                                            sabat-77 napisał:

                                            > 3rd_sin napisał(a):
                                            >
                                            > > Masz dużego i mieszkasz niedaleko. Tak tylko mowie ;)
                                            >
                                            > Jak to szło ? Mówisz i masz ;P


                                            Nie kuś :-]
                                            • songo3000 Re: gdzie się znajduje takiego męża? 06.03.13, 23:57
                                              Oho, a jak ktoś nie ma dużego ale mieszka blisko? :P
                                              • 3rd_sin Re: gdzie się znajduje takiego męża? 07.03.13, 00:07
                                                songo3000 napisał:

                                                > Oho, a jak ktoś nie ma dużego ale mieszka blisko? :P
                                                >
                                                a co jesteś kumplem sabata? :)
                                              • sabat-77 Re: gdzie się znajduje takiego męża? 07.03.13, 00:15
                                                songo3000 napisał:

                                                > Oho, a jak ktoś nie ma dużego ale mieszka blisko? :P

                                                Po co pytasz, w imieniu kogoś innego ? Przecież też masz dużego, a do niej nie byłoby Ci daleko nawet ze Zjednoczonych Emiratów Arabskich :)
                                                • songo3000 Re: gdzie się znajduje takiego męża? 07.03.13, 00:44
                                                  Aleś się Sabat napalił :) Jasne, że społecznie zapytanie zgłosiłem, można czasami co dla innych, nie? :))
                                                  I ważna sprawa, co za różnica czy blisko czy daleko - to panna ma do Ciebie zapitalać. Tylko wtedy masz jako taką gwarancję, że pobzykasz. Bierz przykład z praktyka.
                                                  • 3rd_sin Re: gdzie się znajduje takiego męża? 07.03.13, 00:47
                                                    songo3000 napisał:

                                                    > Aleś się Sabat napalił :) Jasne, że społecznie zapytanie zgłosiłem, można czasa
                                                    > mi co dla innych, nie? :))
                                                    > I ważna sprawa, co za różnica czy blisko czy daleko - to panna ma do Ciebie zap
                                                    > italać. Tylko wtedy masz jako taką gwarancję, że pobzykasz. Bierz przykład z pr
                                                    > aktyka.




                                                    Hahahahahaha. Hahahahahahah =) hahahahahaha. Zabawne.
                                                    >
                                                  • zawle Re: gdzie się znajduje takiego męża? 07.03.13, 08:27
                                                    3rd_sin napisał(a): > > I ważna sprawa, co za różnica czy blisko czy daleko - to panna ma do Cieb
                                                    > ie zap
                                                    > > italać. Tylko wtedy masz jako taką gwarancję, że pobzykasz. Bierz przykła
                                                    > d z pr
                                                    > > aktyka.
                                                    >
                                                    > Hahahahahaha. Hahahahahahah =) hahahahahaha. Zabawne.


                                                    Wcale nie zabawne. Czysta prawda. Inwestycja musi się spłacić.
                                                  • sabat-77 Re: gdzie się znajduje takiego męża? 07.03.13, 09:41
                                                    zawle napisała:

                                                    > Wcale nie zabawne. Czysta prawda. Inwestycja musi się spłacić.

                                                    W sumie songo ma trochę racji, jak laska jest na tyle zdeterminowana, że przyjedzie, to pewnie żal jej będzie okazji i przymknie trochę oko na to co jest w danym momencie nie pasuje. Na zasadzie one night stand, byle w miarę wyglądał i miał fiuta :) Jak mocno niezaspokojona, to pomyśli o ulubionym aktorze.
                                                    Jak to abrigado ujął - bycie potraktowanym jako żywy wibrator.

                                                    Z drugiej strony, czy zawsze trzeba podchodzić aż tak zadaniowo ? Spędzenie wieczoru w towarzystwie kogoś miłego nie jest już żadną gratyfikacją ?
                                                  • zawle Re: gdzie się znajduje takiego męża? 07.03.13, 10:00
                                                    sabat-77 napisał:> W sumie songo ma trochę racji, jak laska jest na tyle zdeterminowana, że przyje
                                                    > dzie, to pewnie żal jej będzie okazji i przymknie trochę oko na to co jest w da
                                                    > nym momencie nie pasuje. Na zasadzie one night stand, byle w miarę wyglądał i m
                                                    > iał fiuta :) Jak mocno niezaspokojona, to pomyśli o ulubionym aktorze.
                                                    > Jak to abrigado ujął - bycie potraktowanym jako żywy wibrator.
                                                    >
                                                    > Z drugiej strony, czy zawsze trzeba podchodzić aż tak zadaniowo ? Spędzenie wie
                                                    > czoru w towarzystwie kogoś miłego nie jest już żadną gratyfikacją ?


                                                    Każdy zaczyna inwestować w innym momencie. Jedna przyjedzie po dwóch wymianach zdań na GG, inna po półroczej znajomości. Ale inwestycja jest inwestycją:) Miły wieczór spędza się z tymi facetami na których trzeba przymykać oko lub z tymi na których zagięło się parol "na dłużej"- o ile ma się zasady randkowania ( nigdy na pierwszej randce i takie tam). To już osobnicze. Ale inwestycja pozostanie inwestycją...powinna się zwrócić. Stąd większe prawdopodobieństwo seksu, gdy ona zainwestuje.
                                                  • 3rd_sin Re: gdzie się znajduje takiego męża? 07.03.13, 11:00
                                                    Bądźmy poważni, jak spotkanie ma się odbyć w konkretnym celu, to dla mnie nie ma powodu, aby kręcić. A facet, który oczekiwał y, ze to ja będę dojeżdżać może z góry zapomnieć o czymkolwiek, no chyba, ze jest to obojgu na rękę.
                                                  • sabat-77 Re: gdzie się znajduje takiego męża? 07.03.13, 12:50
                                                    Tu nie chodzi o krecenie, ale czy jestes w stanie stwierdzic na odleglosc, ze masz ochote rznac sie z facetem ktorego poznalas przez internet albo na zasadzie randki w ciemno umawianej przez osobe trzecia ? Jesli nie, to niedopowiedzenie sprawy do konca jest jakims kurtuazyjnym wyjsciem z sytuacji na wypadek gdybys miala ochote po pierwszej minucie zaczac uciekac gdzie pieprz rosnie :p
                                                  • songo3000 No to małe resume 07.03.13, 13:16
                                                    I kto tu ma konkretny seks - Pani poważna czy Panie niepoważne, he?
                                                    Zresztą powaga w bzykanku... czeskie porno normalnie :)

                                                    Oczekiwać, że kelner doniesie Ci obiad do domu jak zgłodniejesz to oczekiwać możesz po wcześniejszym zagwarantowaniu zajebistego napiwku. W erze 'Internet dla wszystkich' obietnica >potencjalnego< rozłożenia nóg na mało kim robi piorunujące wrażenie. Pod hasłem 'bo ja jestem chętna' w każdy weekend egzystuje masa dziewczyn (fakt, eee niewyszukanych) na regionalnych chat-ach zainteresowanych w miarę niekulawym gościem.

                                                    Albo się pogodzisz z nowym matrix-em albo ciągle masz pod górkę :)
                                                  • gomory Re: No to małe resume 07.03.13, 14:40
                                                    > masa dziewczyn (fakt, eee niewyszukanych) na regionalnych chat-ach zainteresowanych w miarę niekulawym gościem.

                                                    Nie zgadzam sie z Toba.
                                                    Wiem, ze krecia robote kolegom podrywaczom wykonuje, ale coz - bywa.
                                                    Seks i zaangazowanie jest wartoscia. Mimo Twojego entuzjazmu twierdze, ze walory kobiety sa wyzej cenione na tym rynku. O wiele badziej.
                                                    Na regionalnym czacie na luziku to mozesz sobie poderwac Jole-trans, licealiste "mokra Anie" i Zenka Walikonia - pardon "napalona mezatke" :P.
                                                    To co piszesz ma nawet rece i nogi. Mozna powiedziec, ze piszesz jak rasowy podrywacz. Trzeba lasce troche utrzec nosa, pozbawic pewnosci a bedzie latwiej ja do siebie przekonac.
                                                    Ale rzeczywistosc jest troszke inna. Na tym regionalnym czacie to facet musi sie nagimnastykowac zeby zaciekawic soba laske. A ona co? Nagimnastykowac zeby splawiac kolejnych napalencow ;).
                                                    W interesie kobiety jest zadbanie, by jej oferta byla uwazana za cenny skarb. Dosadniej mowiac: zdawanie sie na laske i nielaske faceta zaniza jej wartosc. Seks na pierwszej randce bez wielkich staran - to brzmi pobudzajaco. Ale zaniza jego znaczenie. Kobieta a nie mezczyzna sie stara o spotkanie? Coz... niech sie nie zdziwi gdy sie bedzie spoznial na radke, albo nawet z ktoregos bzykanka zrezygnuje. Przeciez i tak ma kiedy chce no nie?
                                                    Kobieta moze chciec byc uczciwa, sprawiedliwa i nie wychodzic na pazerna. Wiec dzieli na pol koszty kolacji, taksowki, hotelu, biletow itd. Ale warto by pomyslala nad ta kwestia - mezczyzni sa gotowi placic prostytutkom za seks. Ona (raczej) nie zamierza placic facetom za rzniecie. A przynajmniej nie musi tego robic. Czyz nie wnosi ona wiec do ukladu czegos co samo w sobie jest bardziej pozadane? Trzeba faciowi pozwolic by sie nakrecil :). Jak sie nastara, bedzie pilnowal terminu bo 2 minuty po czasie juz Ciebie nie zastanie, nie bedzie rozliczal zlotowek za szatnie to i jest szanze, ze rzniecie lepiej bedzie wspominal :). Kobieto - masz feministyczne obiekcje, ze nierozliczona pizza zalatuje seksistowskim, dziwkarskim wrecz potraktowaniem Ciebie? Przynajmniej wez pod uwage, ze mezczyzni en masse wola dziwki niz zakonnice ;)
                                                  • songo3000 Re: No to małe resume 07.03.13, 16:51
                                                    Gomory, Ty psuju ;P

                                                    Już tak na poważnie to jednak podtrzymuję tezę o spadku wartości seksu w sensie dostępności kobiety. W porównaniu do poprzednich dekad naprawdę nie trzeba już za bardzo kombinować.

                                                    > W interesie kobiety jest zadbanie, by jej oferta byla uwazana za cenny skarb. D
                                                    Oczywiście. Tyle, że np.: w interesie arabów jest tak samo ze złożami piasku. Jednak obecnej rzeczywistości to za bardzo nie interesuje. Ot, kolejny punkcik do Zawleczkowych narzekań na 'czasy' :)
                                    • songo3000 Re: gdzie się znajduje takiego męża? 06.03.13, 23:34
                                      zawle napisała:

                                      > To wam się poprzewracało. Pół nocy gry wstępnej, jakieś kurwa szukanie punktu G
                                      Konsole potaniały to i czasem całą noc grać można.

                                      > , cienkie bzykanko...bo przecież rozmiar się ponoć nie liczy, a potem zamiast i
                                      No litości, trzeba było sobie brać do fistingów panienkę o chudych rączkach a nie gościa z pięścią jak bochen chleba tudzież w sexshop-ie kupować coś normalnego a nie termos sprzedawcy. I nie byłoby takich problemów. Zresztą na Boracie problem został wyłuszczony :)

                                      > ść w spokoju spać, to się pyta jak Ci było, opowiada co w robocie słychać, i ka
                                      > że mówić sobie coś miłego, przytulać i reszta tych bzdur. A potem rano wstaje i
                                      Wszystko przez tego zboka Greya od marsian i wenusjanek. Naczytali się chłopy że mają iść w jakieś niezobowiązujące gadki-szmatki-przytulanki i już widać poronione efekty. Swoją drogą z autora niezły astronom-kawalarz jest. Jakby nie patrzyć to druga planeta od słońca jest na granicy ekosfery z nikłą szansą na powstanie inteligentnego życia, hehe.

                                      > ? Ja pierdole.....
                                      khem... no właśnie :D
                                      • zawle Re: gdzie się znajduje takiego męża? 07.03.13, 08:21
                                        songo3000 napisał: > No litości, trzeba było sobie brać do fistingów panienkę o chudych rączkach a n
                                        > ie gościa z pięścią jak bochen chleba tudzież w sexshop-ie kupować coś normalne
                                        > go a nie termos sprzedawcy. I nie byłoby takich problemów.

                                        Uderz w stół a nożyce się odezwą.
                                        • songo3000 Re: gdzie się znajduje takiego męża? 07.03.13, 12:55
                                          Toż i walę, walę namiętnie :)))
                                          • 3rd_sin Re: gdzie się znajduje takiego męża? 07.03.13, 13:00
                                            songo3000 napisał:

                                            > Toż i walę, walę namiętnie :)))
                                            > Mieszkasz blisko? Jak blisko?
                                            :P
                                            • songo3000 Re: gdzie się znajduje takiego męża? 07.03.13, 13:22
                                              Jak słyszysz regularne grzmoty o różnych porach dnia i nocy to znaczy, że już niedaleko ;P
                                  • sabat-77 Re: gdzie się znajduje takiego męża? 06.03.13, 23:25
                                    songo3000 napisał:

                                    > Ja też kurna, wieczne tylko naciskanie jakiś guzików. W dupach się od cosmopoli
                                    > tanów poprzewracało...

                                    Najważniejszy guzik, to ten przy rozporku :) Czyli, żeby z wrażenia przy szukaniu punktu G o nim nie zapomnieć.
                          • 3rd_sin Re: gdzie się znajduje takiego męża? 06.03.13, 23:24

                            > Nie nie nie. SEKS to się mężczyznom raczej nie nudzi.
                            >
                            > Za to często nudzi się seks z jedną i tą samą kobietą, wedle tego samego scenar
                            > iusza.
                            >
                            wszystko ma dwie strony medalu. Jak już to ktoś zauważył, mężczyźni bywaj także nudni. Co di mnie, myślę, ze kobieta lubią a seks i będąca jednocześnie kreatywna w łóżku :) NIGDY się nie nudzi!!! To facet w tej sytuacji ma problem :-/
                            • songo3000 Re: gdzie się znajduje takiego męża? 06.03.13, 23:37
                              No, i nigdy się też nie yyy 'posunie w latach'...
                      • prosty_facet Re: gdzie się znajduje takiego męża? 07.04.13, 21:36
                        3rd_sin napisał(a):

                        > Naiwnie wierzyłam, ze mężczyznom seks nigdy się nie nudzi :|

                        Sex się nie nudzi... kobiety czasem się nudzą ;-)
                        • teoretikus Re: gdzie się znajduje takiego męża? 08.04.13, 06:11
                          Monotonia i rutyna - człowiek jest taką istotą że potrzebuje od czasu do czasu jakiś świeżych bodźców
                        • sabat-77 Re: gdzie się znajduje takiego męża? 08.04.13, 06:49
                          prosty_facet napisał:

                          > 3rd_sin napisał(a):
                          >
                          > > Naiwnie wierzyłam, ze mężczyznom seks nigdy się nie nudzi :|
                          >
                          > Sex się nie nudzi... kobiety czasem się nudzą ;-)
                          >
                          Ale nie takie jak 3rd_sin. Chyba ze jakims przedstawicielom mniejszosci seksualnych :)
                          • 3rd_sin Re: gdzie się znajduje takiego męża? 08.04.13, 12:08
                            @Sabat, dziękuję, aż się zarumienilam ;) Myślę jednak, ze wszystko się z czasem nudzi, a zwłaszcza zona, która ma wyśrubowane potrzeby (w oczach swojego męża). Taka zona staje sie nudna, bo wciąż ma jakieś oczekiwania, a biedny maz, któremu wystarczy 1-2 razy w miesiącu pod kolderka musi sie głowic jak ja zaspokoić (i nawet jeśli "ciężar" urozmaicenia bierze na siebie kobieta, to też jest zle, bo przecież inicjatywa powinna leżeć po męskiej stronie).
              • hello-kitty2 Re: gdzie się znajduje takiego męża? 05.03.13, 12:25
                sabat-77 napisał:

                > 3rd_sin napisał(a):
                >
                > > No gdzie? :)
                > no chociazby tutaj, na tym forum. I gdzie indziej tez sie da.

                Do jakiego stopnia kobieta musi odwalic robote zeby ktos laskawie ja przelecial? Tfu!
                • 3rd_sin Re: gdzie się znajduje takiego męża? 05.03.13, 13:26
                  Haha, no właśnie! W sumie z chętnymi na seks nie ms problemu, problem w tym, ze seksu w małżeństwie go nie ma =)
                  • marek.zak1 Re: gdzie się znajduje takiego męża? 05.03.13, 13:53
                    Na tej samej stronie napisałas, że jest, tylko z uwagi na egoizm męża, niesatysfakcjinujący. Zdecyduj sie proszę. Jest, czy nie ma?
                    • 3rd_sin Re: gdzie się znajduje takiego męża? 05.03.13, 15:12
                      Seks bywa, np w lutym, aż jeden raz. Na chwilkę mu się odwidzialo i chyba krążenie mu się ogólnie poprawiło, bo wreszcie krew dopływala tam, gdzie powinna i przez chwile jakas bzykal więcej niż mówił :] Ale niestety dla mnie taka częstotliwość to żart. Moja "bajeczna wagina" jest gotowa praktycznie bez przerwy ;) A może go po prostu moje libido przytłacza?!
                      • teoretikus Re: gdzie się znajduje takiego męża? 29.03.13, 07:37
                        3rd_sin napisał(a):

                        > Seks bywa, np w lutym, aż jeden raz. Na chwilkę mu się odwidzialo i chyba krąże
                        > nie mu się ogólnie poprawiło, bo wreszcie krew dopływala tam, gdzie powinna i p
                        > rzez chwile jakas bzykal więcej niż mówił :] Ale niestety dla mnie taka częstot
                        > liwość to żart. Moja "bajeczna wagina" jest gotowa praktycznie bez przerwy ;) A
                        > może go po prostu moje libido przytłacza?!

                        Najwyraźniej nie doposowanie temperamentów, chyba że ma coś na boku i potem w domu nie ma ochoty na amory :)
                  • gomory Re: gdzie się znajduje takiego męża? 05.03.13, 14:36
                    Oto moje madrosci na dzis:

                    1) W malzenskiej sypialni centralnym miejscem jest loze, na ktorym lezy para, odwrocona do siebie dupami i marzaca o seksie.

                    2) swiat jest pelen mezow chetnych do bzykania. W szczegolnosci cudzej zony.

                    3) Dla kobiety znalezienie byle jakiego kochanka jest tak banalne, ze az nie bierze tego pod uwage.

                    Nawet w czasach kursow podrywania super lasek, poradnikow skutecznego sciagania stanika i sprawiania orgazmow wielokrotnych z wytryskiem, czyz to nie WY, drogie panie, decydujecie o tym kogo zaprosicie miedzy uda?
                    Wiem, ze wiekszosc z was ma magiczna wagine ktora zasluguje na bajkowego ksiecia.
                    Ale skoro wychodzicie z zalozenia, ze na bezrybiu i rak ryba to sorryyy. Zwyklych, nieblekitnokrwistych wiesniakow jest legion. Ale nie oczekujcie wtedy dworskiej etykiety i wiecznych zachwytow przed zwykla pizda ;).
                    • hello-kitty2 Re: gdzie się znajduje takiego męża? 05.03.13, 14:59
                      gomory napisał:

                      > Nawet w czasach kursow podrywania super lasek, poradnikow skutecznego sciagania
                      > stanika i sprawiania orgazmow wielokrotnych z wytryskiem, czyz to nie WY, drog
                      > ie panie, decydujecie o tym kogo zaprosicie miedzy uda?
                      > Wiem, ze wiekszosc z was ma magiczna wagine ktora zasluguje na bajkowego ksieci
                      > a.
                      > Ale skoro wychodzicie z zalozenia, ze na bezrybiu i rak ryba to sorryyy. Zwykly
                      > ch, nieblekitnokrwistych wiesniakow jest legion. Ale nie oczekujcie wtedy dwors
                      > kiej etykiety i wiecznych zachwytow przed zwykla pizda ;).

                      No i jestem to w stanie przelknac wiec u mnie zamkniete do odwolania, nawet jakbym miala do smierci nikogo nie puknac, chooj zniewiescialcom w dupe :) Wystarczy zajac sie czyms wartosciowym i seks przestaje byc potrzebny co zalecam tez innym paniom bez ruchacza do dyspozycji, nie ma co schodzic na psy. A jak sie trafi fajny to brac, w miedzyczasie nie biadolic bo nie ma o co. Lepiej nauczyc sie nowego jezyka obcego, zmienic prace na lepsza, nauczyc swoje dziecko plywac itd.
                      • jesod Sublimacja 05.03.13, 22:14
                        hello-kitty2 napisała:
                        > Wystarczy zajac sie czyms wartosciowym i seks przestaje byc potrzebny co zalecam tez i
                        > nnym paniom bez ruchacza do dyspozycji, nie ma co schodzic na psy.

                        Seks jest też czymś wartościowym sam w sobie, ale rzeczywiście sublimacja energii seksualnej może chronić naszą osobowość. :)
                        • marek.zak1 Re: Sublimacja 05.03.13, 22:48
                          Sex jest fantastyczny jako taki. Żadna sublimacja, w tym pisanie książek, oczym coś wiem, , go nie zastąpi.
                          • jesod Re: Sublimacja 05.03.13, 23:08
                            marek.zak1 napisał:
                            > Sex jest fantastyczny jako taki. Żadna sublimacja, w tym pisanie książek, oczym
                            > coś wiem, , go nie zastąpi.

                            Zgadzam się z tym, ale pamiętaj, że Twoja ocena jest indywidualna.
                            Ona jest Twoja - wyraża Ciebie - jako jednostkę. Jednak ten mechanizm jest znany w psychologii i określa się go jako jeden z mechanizmów obronnych osobowości. Wniosek z tego, że są ludzie, którzy braki w seksie są sobie w stanie zrekompensować właśnie w ten sposób.
                            Uważam, że skuteczność tego mechanizmu jest osobnicza - na jednych działa, na innych nie. Przecież... nie ma dwóch takich samych istot na świecie, a więc i identycznych reakcji - tak samo skutecznych.
                            • marek.zak1 Re: Sublimacja 06.03.13, 11:10
                              Sex jest więc czymś fantastycznym, czego może dostapic większość ludzi. Jego brak w jest niszczący. Z dugiej strony jakże wiele dzieł sztuki i nie tylko powstało dzięki braku mozliwości zaspokojenia seksualnego i sublimacji w kierunku tworzenia. Z drugiej strony frustracja z braku seksu może prowadzić do autodestrukcji, alkoholizmu, narkotyków, psychotropów itp.
                              Tak wiec ,,Sex is the best" :)
                    • 3rd_sin Re: gdzie się znajduje takiego męża? 05.03.13, 15:05
                      Gomory, uwielbiam Twoje mądrości :)
                      • piotr_sm Re: gdzie się znajduje takiego męża? 05.03.13, 15:27
                        A muszę przyznać, że i mnie się mądrości spodobały :)

    • teoretikus Re: Masturbacja. 29.03.13, 11:46
      Sam jestem starym kawalerem, ale ogólnie wydaje mi się to głupie zabawiać się ptakiem, gdy w drugim pokoju piękna żonka ogląda telewizje :) Masturbacja jest w porządku, wiadomo mięsień nieużywany zanika, dlatego należy dbać o działo, bo nigdy nie wiadomo kiedy może się przydać :))
    • codzien_01 Re: Masturbacja. 09.04.13, 12:54
      Odpowiedź jest jedna, porozmawiaj z nim o tym
      • referee Re: Masturbacja. 10.04.13, 19:49
        kag73 napisała:

        > "Nie nie nie. SEKS to się mężczyznom raczej nie nudzi.
        >
        > Za to często nudzi się seks z jedną i tą samą kobietą, wedle tego samego scenar
        > iusza."

        Witam Kag po jakimś czasie. Dyskutowaliśmy już tutaj kiedyś.
        Bardzo słuszna dygresja. Dlatego tak ważna jest masturbacja.

        Jest tutaj kilka aspektów: pierwszy to trenning. Z punktu widzenia faceta, można w ten sposób cały czas kontrolować bodźce, reakcje, itd

        po drugie- w długoletnim związku, jak się partner i partnerka podniecą a nie mają ochoty na seks ze sobą to też jest to metoda

        po trzecie- seks wirtualny, tak pożyteczny w obecnych czasach; Partnerzy nie muszą "skakać w bok" tylko mogą sobie poseksić dla przyjemności w necie

        po czwarte- ogólnie dlaczego małżeństwo ma się zdradzać. Jeżeli spodoba mi się jakaś laska gdzieś np w sklepie, plenerze- to lepiej jest jak "włączę memory na ręcznym" niż mam od razu zdradzać

        po piąte- jak już nieraz do czegoś tam nieraz przypadkowo ma dojść z obcą laską na imprezie po drinku, na wyjeździe, gdzie żona daleko, to żeby nie zdradzać żony, można zaoferować lasce, żeby zrobiła to ręką albo np oralnie (jak idzie z wzajemnością) dla rozładowania napiecia. Zawsze to lepsze niż zdrada małżeńska
Pełna wersja