wicasa
09.02.13, 00:04
Czytam to forum od kilku lat - nie powiem - wiele się tu dowiedziałem i nauczyłem. Nie będę odkrywczy pisząc, że powinno się ono nazywać zamiast "Brak seksu w małżeństwie" - "Brak pożądania w związku" - bo tak naprawdę to o pożądaniu tu głównie mowa a związki nie muszą być wcale małżeńskie by kwestia problemów ze sferą seksualną zaistniała.
Ale do rzeczy. Nie chce mi się opisywać (na razie przynajmniej) całej swojej historii - w skrócie tylko tyle, że rzecz jasna kilka lat temu ten "brak seksu" zaczął mi jako facetowi w wieloletnim związku i to małżeńskim doskwierać. Na początku myślałem, że chodzi o ilość, która faktycznie po przyjściu na świat naszego drugiego dziecka była dla mnie niewystarczająca, po jakimś czasie zdałem sobie sprawę, że ważniejsza jest jakość, a to dopiero było punktem wyjścia przekonania, że liczy się naprawdę czucie, czyli pożądanie. Ilość można poprawić bardzo szybko (nawet zaciskając zęby), jakość w pewien sposób też (choćby przebijając się przez literaturę - jeśli się chce), natomiast czucie..? Tu sprawa nie jest trywialna. No i cóż - doszedłem do tego że żona mnie nigdy nie pożądała (do tej pory nie wiem, czy wynika to z tego, że "ten typ tak ma", czy też nie zdradzałem oznak partnera krótkoterminowego i żonka jako osoba bardziej doświadczona kiedy się poznaliśmy nawet bezwiednie przygruchała sobie osobnika zaspokajającego większość jej potrzeb począwszy od MON (mineta on demand) po kwestie finansowe i wszelkie inne). Ale, ale kiedy zdałem sobie z tego sprawę jednocześnie walcząc o poprawę jakości, czy też czucia w związku doszło do mnie pytanie o sens tego wszystkiego. Tym bardziej, że po okresie swoistego testowania żony (do czego w dużej mierze przyczyniła się lektura tego forum) - pierwszą jej reakcją było szukanie ciepła poza związkiem (fakt, że było to jednorazowe szukanie, ale jednak - no cóż - dla mnie kto nie ryzykuje ten nie żyje). Do rzeczy, do czego zmierzam ;) Żona kilka miesięcy temu zapytała się mnie czy chciałbym z połykiem. Kuriozum. Partnerka, wchodząc w związek bardziej doświadczona ode mnie - po piętnastu latach zadaje to pytanie, mając wcześniej setki okazji, by choćby wypróbować to, bez pytania. Nie przewidziała tego, że swój pierwszy raz "z połykiem" doświadczyłem poza związkiem, od kobiety od której czułem autentyczne pożądanie w swoją stronę. Uwierzcie mi - to niebagatelne doświadczenie! I w tej chwili kiedy żona mi to serwuje podczas wzajemnego budowania lepszego jutra wcale mnie to nie bawi, bo wiem... że nie wynika to z czucia, pożądania, tylko chłodnej kalkulacji. Niezłe jaja.