Feminizacja prawa

20.02.13, 14:41
www.wysokieobcasy.pl/wysokie-obcasy/1,96856,13321966,Czym_jest_przemoc_ekonomiczna__Rozmowa_z_prawniczka.html
Jak czytam takie rzeczy to pozycja Urqu przestaje mi się wydawać radykalna. Mam wrażenie, że to jest zasada wahadła: feministycznie nastawione aktywistyki widzą przechył w jedną stronę i żeby to wyrównać cisną na oślep w drugą. Na przykład:

> Ja od lat walczę o to, by pójść dalej - i tego wymaga konwencja - by za gwałt uznawać każdy akt seksualny, na który kobieta nie dała wyraźnej zgody (a nie tylko nie powiedziała ''nie''). Dziś to kobieta musi wykazać, że sprawca użył przemocy, groźby bezprawnej lub podstępu.

Jak ma to wyglądać w praktyce, że w razie czego mam wykazać sądownie, że ona się zgodziła? Mam mieć w łóżku kamerę z mikrofonem, czy dawać formularz do podpisu? Czy zgoda jest ważna jeśli strony piły wcześniej alkohol :)? Czy tylko kobieta ma prawo iść do sądu, czy ja też mogę lecieć z oskarżeniem, że mnie zaprosiła i wykorzystała i wtedy ona musi przedstawiać pisemne zaświadczenie, czy przyjmuje się, że erekcja oznacza akceptację domyślną ;)?

Dwa, przemoc ekonomiczna - rozumiem pojęcie, ale nie rozumiem zakresu, jak nie dam żonie pół pensji to będę miał założoną kartotekę w niebieskiej linii?

Trzy, nie wiem jaka jest wiarygodność tego newsa, ale wygląda mi na prawdziwy.

wiadomosci.wp.pl/kat,1356,title,Szwecja-alimenty-za-przysluge,wid,223235,wiadomosc.html
O, czasy! O, obyczaje!
    • loppe Re: Feminizacja prawa 20.02.13, 15:00
      Jak to wszystko przeczytałem to przypomniał mi się ten film Seksmisja...

      A Agnieszka Holland walczy dziś ze Stefanem z PO.
      • loppe Re: Feminizacja prawa 20.02.13, 16:11
        Niech Grodzka takie sprawy jesli nie rozstrzyga to choć ocenia, ponieważ jako jedyna ma spojrzenie z dwóch stron, męskiej i żeńskiej.
    • kutuzow Marzenie feministek to sądy polowe. 20.02.13, 15:25
      yoric --> już wcześniej:
      forum.gazeta.pl/forum/w,15128,142098912,142153741,_Oj_Bitch_Bitch.html
      podawałem przykłady tego że system prawny staje powoli na głowie.
      Odchodzi się od PODSTAWOWEGO założenie, że każdy jest niewinny do chwili gdy nie udowodni się jemu winy. Feministki idą w stronę sądów polowych i orzeczeń w trybie przyspieszonym. To a'propos tego typu pomysłów jak te z artukułu:

      "Jakie są najważniejsze zmiany prawa, które należy wprowadzić?

      Pierwsza to nakaz opuszczenia domu przez męża lub partnera, który bije, grozi, znęca się, oraz zakaz zbliżania się do ofiary i kontaktowania się z nią. Dziś jest to w gestii sądu, a w przypadku gdy policja sprawcę aresztuje - prokuratora, który na decyzję ma cały miesiąc. Liczę na przyjęcie standardu takiego jak w Austrii czy Szwecji: policja od razu na miejscu, oceniając, co się w rodzinie dzieje, wydaje mężczyźnie nakaz opuszczenia domu oraz zakaz kontaktowania się z ofiarą np. przez dwa tygodnie czy dziesięć dni. Bezpieczeństwo kobiety i dzieci jest zapewnione natychmiast, ofiary przemocy nie muszą uciekać z domu, tułać się w czasie, gdy trwa sprawa sądowa."

      Przecież to idealne narzędzie do nadużyć. Kobieta sama wywołuje awanturę, wzywa policję i gość ląduje na bruku na czas pracy sądu i co ciekawe gościu nie ma prawa do kontaktu z dziećmi (bo jak niby ma się niby z nimi spotkać jak ma zakaz zbliżania się do ich matki, zostawi je w paczkomacie)?

      Kolejne pomysły są również niesamowite (aż dziwie się że ta Pani skończyła prawo, teraz choć wiem jak to jest, że połowa studentów nie przeczytała ani jednej książki w zeszłym roku).

      " Kobiety często żyją zastraszane przez mężów, że stracą dzieci, jeśli odejdą, zeznają na policji czy założą sprawę rozwodową. I, niestety, bywa, że sądy przyznają dzieci ojcom - sprawcom przemocy, bo to oni mieszkają w dużym domu i mają pieniądze na zajęcia pozalekcyjne."

      Nie wiem w jakim kraju żyje ta Pani, ale na pewno nie jest to Polska. Bo w Polsce w ok 5% przypadków opiekę nad dzieckiem otrzymują mężczyźni. Za to jak na to spojrzeć bardzo ładnie działa to w tą druga stronę. Kobieta która straszy że jak mąż odejdzie to "straci" dziecko jest dość częstym przypadkiem (wg BBC ponad 60% kobiet po rozwodzie utrudnia swoim ex kontakty z dziećmi!). O argumentacji że "oni są bogaci" nawet nie chce mi się dyskutować, co stoi na przeszkodzie żeby to kobieta miała dom i kasę na zajęcia? To przykład "rewolucyjnego" myślenia walki klas. Zabrać kułakom i dać biednym wykorzystywanym.


      "Przemoc ekonomiczna to także wydzielanie żonie czy partnerce pieniędzy na dom i zachowywanie reszty dla siebie bez uzgodnienia z nią. Pasożytowanie na jej pracy."

      Ręce opadają. Czyli trzeba oddać wszystko (żeby nie było tej "reszty") to wtedy jest OK.
      Ciekawy jestem jak ta Pani uzasadni słowo "pasożytowanie" w tym przypadku.


      "Im bardziej kobieta jest zależna ekonomicznie od partnera, tym bardziej podatna na ustawienie w roli ofiary. Warta rozważenia jest myśl, by kobiety, które decydują się całe życie pracować na rzecz domu i rodziny, miały emerytury wypłacane ze składek mężów."

      Klasyka gatunku, kobiety oczywiście pracują na rzec DOMU i RODZINY. Coś jak "jego" dzieci które czasami pada na tym forum. Oczywiście nie ma to nic wspólnego z ich własnymi planami życiowymi i decyzjami. No po prostu czasy niewolnictwa wracają.

      prawnik.... od siedmiu boleści.
      • zawle Re: Marzenie feministek to sądy polowe. 20.02.13, 16:12
        kutuzow napisał: Kobieta sama wywołuje awanturę, wzywa
        > policję i gość ląduje na bruku na czas pracy sądu i co ciekawe gościu nie ma p
        > rawa do kontaktu z dziećmi (bo jak niby ma się niby z nimi spotkać jak ma zakaz
        > zbliżania się do ich matki, zostawi je w paczkomacie)?

        Gdyby zrobić statystykę to z całą pewnością wyszłoby że stosunek damskich bokserów do ofiar chorej żony jest imponujący. Opieszałość polskiego sądownictwa nie powinna ważyć nad zapewnieniem bezpieczeństwa dzieciakom i kobiecie.

        Ręce opadają. Czyli trzeba oddać wszystko (żeby nie było tej "reszty") to wtedy
        > jest OK.
        > Ciekawy jestem jak ta Pani uzasadni słowo "pasożytowanie" w tym przypadku.


        Kobieta robi obiad, sprząta i pierze. Wszystkim w domu, tylko chłopa zostawia brudne, on nie je, nie ma prawa korzystać z pralki. Dziwne, nie? Bo zdrowy chłop to by sobie pomyślał że to koniec małżeństwa, jednak osoba w związku przemocowym myśleć nie ma prawa.


        ja rozumiem rozgoryczenie normalnych mężczyzn na tym forum pewnymi sformułowaniami zawartymi w artykule. Gdybyście mieli jakiekolwiek pojęcie czym jest przemoc, gdybyście znali dzieci z takich rodzin i opieszałość instytucji mających udzielać wsparcia to szlag by was trafił. Tak więc zwykły facet ze zwykłej rodziny tego nie zrozumie, mąż- agresor mówi dokładnie to samo i robi swoje. Dlatego tak ciężko wyjść z przemocy
        • kutuzow wg tego artykułu sam jestem przemocowcem (ekonom.) 20.02.13, 17:42
          zawle napisała:

          > Gdyby zrobić statystykę to z całą pewnością wyszłoby że stosunek damskich boks
          > erów do ofiar chorej żony jest imponujący. Opieszałość polskiego sądownictwa ni
          > e powinna ważyć nad zapewnieniem bezpieczeństwa dzieciakom i kobiecie.
          >

          Zauważ, że mamy tutaj dwa rodzaje przemocy. W wydaniu męskim jest to częściej przemoc fizyczna. Łatwa do zaobserwowania i udowodnienia. W wydaniu damskim jest to częściej przemoc psychiczna, tą dużo trudniej udowodnić "pokazać" Policji.


          > Kobieta robi obiad, sprząta i pierze. Wszystkim w domu, tylko chłopa zostawia b
          > rudne, on nie je, nie ma prawa korzystać z pralki. Dziwne, nie? Bo zdrowy chłop
          > to by sobie pomyślał że to koniec małżeństwa, jednak osoba w związku przemocow
          > ym myśleć nie ma prawa.

          Sorry, ale nie rozumiem tego kawałka.
          Przyznam się wprost, że wg tej definicji (z artykułu):
          "Przemoc ekonomiczna to także wydzielanie żonie czy partnerce pieniędzy na dom i zachowywanie reszty dla siebie bez uzgodnienia z nią. Pasożytowanie na jej pracy."

          to ja także jestem przemocowcem ekonomicznym. Moja partnerka jest obecnie bezrobotna. Z pracą ciężko, więc mimo, że robi co może na razie nadal szuka. Utrzymujemy się z mojej pensji, i przyznaje bez bicia, że zostawiam sobie "resztę" pensji i nie uzgadniam wszystkich wydatków (głównie dlatego że jako facet moim zadaniem jest zarobić na ten dom/rodzinę). Mimo tego że staram się wspierać partnerkę w tej ciężkiej dla niej sytuacji (wiadomo stresuje się), to i tak wg tych definicji jestem przemocowcem ekonomicznym.
          Nieważne bowiem że starcza na zakupy, rachunki, paliwo itp przecież zawsze będzie jakaś "reszta" (jakaś rezerwa na niespodziewane wydatki) i podpada się pod definicjie przemocy ekonomicznej.


          Co do ofiar przemocy to chciałem zauważyć, że zazwyczaj same są sobie winne, że po pierwszym (max drugim) przypadku przemocy NADAL są w tych związkach z naiwnym przekonaniem że "on się poprawi". Sorry, ale nie mam współczucia dla takiego podejścia.



          • zawle Re: wg tego artykułu sam jestem przemocowcem (eko 20.02.13, 18:24
            kutuzow napisał: > Zauważ, że mamy tutaj dwa rodzaje przemocy. W wydaniu męskim jest to częściej p
            > rzemoc fizyczna. Łatwa do zaobserwowania i udowodnienia. W wydaniu damskim jest
            > to częściej przemoc psychiczna, tą dużo trudniej udowodnić "pokazać" Policji.

            Absolutnie się nie zgadzam. Przemoc psychiczna dotyczy też kobiet. I tą też trudno udowodnić. Zwłaszcza w takim społeczeństwie jak polskie. Ja nie marginalizuje emocji mężczyzn będących w związkach z przemocowymi kobietami. Jedne i drugie są tak samo okropne, bo i w jednych i drugich choruje cała rodzina. Pisałam to jako argument dotyczący sytuacji kobieta bite przez męża- mężczyzna jako ofiara pomówienia ( a nie ofiara przemocy).

            > to ja także jestem przemocowcem ekonomicznym. Moja partnerka jest obecnie bezr
            > obotna. Z pracą ciężko, więc mimo, że robi co może na razie nadal szuka. Utrzym
            > ujemy się z mojej pensji, i przyznaje bez bicia, że zostawiam sobie "resztę" pe
            > nsji i nie uzgadniam wszystkich wydatków (głównie dlatego że jako facet moim za
            > daniem jest zarobić na ten dom/rodzinę). Mimo tego że staram się wspierać partn
            > erkę w tej ciężkiej dla niej sytuacji (wiadomo stresuje się), to i tak wg tych
            > definicji jestem przemocowcem ekonomicznym.
            > Nieważne bowiem że starcza na zakupy, rachunki, paliwo itp przecież zawsze będz
            > ie jakaś "reszta" (jakaś rezerwa na niespodziewane wydatki) i podpada się pod d
            > efinicjie przemocy ekonomicznej.


            Tu chodziło raczej o sytuacje częste nawet w normalnych związkach że kobita dostaje na utrzymanie rodziny ( czasami tak małe sumy żeby facet mógł ją oskarżać o niegospodarność, brak oszczędności) a on gospodaruje sobie pozostałą, pokaźną kwotą i wydaje ją według swoich potrzeb. Tym sposobem dzieci chodzą w za małych butach, żona dostaje cięgi a facet pali fajki, pije browaca i przechwala się w pubie że u niego baba nie rządzi. Łagodniejszą postacią jest sytuacja oddzielnych kont. Pensja żony idzie na opłaty, jedzenie, ubranie i musi się ona nagimnastykować żeby dać radę. Facet swoją "odkłada". Kupuje za nią nowy samochód dla rodziny, stawia nowy garaż...twierdzi że dla rodziny. I nic go nie obchodzi że ona chciałaby z dziećmi nad morze bo młodsze kaszle i lekarz zalecił. Zjawisko pzremocy jest mi bardzo dobrze znane. Pisanie o tym że przemoc ma płeć wyrządza więcej szkody niż pożytku. Bo polaryzuje ludzi. A przemoc dotyczy rodziny....żony, męża, dziecka, babcie, rodzeństwa, córki i syna. I zdarza się w wielu konfiguracjach nawet w obrębie tej samej rodziny. Kobiety czasami odmawiają seksu chcąc ukarać ...

            > Co do ofiar przemocy to chciałem zauważyć, że zazwyczaj same są sobie winne, że
            > po pierwszym (max drugim) przypadku przemocy NADAL są w tych związkach z naiwn
            > ym przekonaniem że "on się poprawi". Sorry, ale nie mam współczucia dla takiego
            > podejścia.
            >

            Bo nie znasz mechanizmów. A przypominają one bardzo te z odmawianiem seksu.
            • zawle Re: wg tego artykułu sam jestem przemocowcem (eko 20.02.13, 18:30
              Zresztą...pierwsza jest myśl "co dalej", a nie że on się poprawi. To już jest racjonalizacja. Każdy człowiek może popełnić błąd. Z przemocy trudno wyjść, bo nikt nie pomaga. Ujawnienie przemocy może się skończyć zabraniem dzieci do domu dziecka. Znam przypadek wykształconej dziewczyny ( Doradca ministra) która musiała wyprowadzić się ze swojego rodzinnego domu, wynająć mieszkanie i odizolować córkę i siebie od męża, bo przychodzący na wizyty kurator powiedział że nie stwarza bezpiecznych warunków dla dziecka. Było ostrzeżenie że zabiorą je do placówki. Co może zrobić kobieta mieszkająca u męża na wsi? Co ona myśli? I kto jej pomaga? To nie jest ekstremum.....to jest polska norma.
    • bcde Re: Feminizacja prawa 20.02.13, 15:27
      Pani prawniczka chciałaby dróg na skróty. Głównie dla Policji, która miałaby na miejscu orzekać o obowiązku opuszczenia domu i o zakazie zbliżania się. W praktyce policja już teraz może każdego awanturującego się zawieźć na dołek, żeby ochłonął, a w tym czasie drugi partner może się ewakuować, jeśli chce. Uzasadnieniem działania policji mogą być groźby lub naruszenie nietykalności przy awanturach. Orzekanie pozostawmy sądom, natomiast policja niech wykonuje tylko czynności nie cierpiące zwłoki. Danie Policji prawa do orzekania spowodowałoby mnóstwo krzywd.
      Przemoc ekonomiczna? Dyskusyjne pojęcie. Są prawne środki, żeby małżonek był zmuszony łożyć na rodzinę i jest pomoc społeczna, która nie powinna pozwolić zdechnąć z głodu do czasu wyegzekwowania tego obowiązku.
      Pani prawniczka twierdzi, że przemoc ma płeć. Chce, żeby ustawa chroniła kobiety (wyraźnie wskazane). Według niej, jednakowa ochrona mężczyzn i kobiet przed przemocą nie jest potrzebna, co jest oczywistą niesprawiedliwością.
      Gwałt absolutnie nie powinien być ścigany z urzędu, tylko na wniosek, jak jest teraz. Ściganie na wniosek też jest trybem publicznoskargowym, a nie prywatnoskargowym. Po złożeniu wniosku machina państwowa nie może się zatrzymać. Nie ma powodu, żeby to państwo miało jeszcze tę machinę uruchamiać.
      W Polsce ustalenie ojcostwa dawcy spermy powinno być wykluczone. K.r.o. mówi, że domniemywa się, że ojcem dziecka, o ile matka nie jest mężatką, jest ten, kto obcował z matką dziecka. Samo pochodzenie genetyczne nie powinno wystarczyć.
      • rekreativa Re: Feminizacja prawa 20.02.13, 15:47
        A mógłbyś przybliżyć, dlaczego uważasz, że gwałt nie powinien być ścigany z urzędu?
        • bcde Re: Feminizacja prawa 20.02.13, 19:14
          Po pierwsze dlatego, że godziłoby to w prawa i wolności samych kobiet. Kobieta nie mogłaby odmówić badania lekarskiego (ginekologicznego) w celu uzyskania dowodu zgwałcenia i w razie potrzeby byłaby do takiego badania zmuszona siłą. Wystarczyłoby, żeby organ ścigania powziął uprawdopodobnione podejrzenie popełnienia przestępstwa zgwałcenia, a takie podejrzenie może rzucić każdy, a aparat państwowy musiałby z całą powagą pochylić się nad danym przypadkiem.
          Po drugie - sfera stosunków damsko-męskich i uwarunkowań prowadzących do seksu jest zbyt skomplikowana. Organy ścigania nie siedzą nikomu w głowie, aby wiedzieć lepiej niż sam zainteresowany, czy został on akurat zgwałcony, czy nie. Nasza dzielna policja i grubo ciosani prokuratorzy nie poradziliby sobie z tematem, na którym łamią sobie zęby psycholodzy, a i tak nie ma jednej słusznej wiedzy. Mogłoby się okazać, że w większości spraw musiałby się wypowiadać biegły, a i tak by wróżył z fusów. Dość poczytać wątki na tym forum, aby zorientować się jak różne podejście do seksu ludzie mają i jak różny potencjalnie użytek mogliby zrobić z faktu obcowania płciowego. Państwo nie może zajmować się takimi sprawami z urzędu i sam taki pomysł jest kompletną bzdurą, która mogła powstać tylko w głowie urodzonego niewolnika lub debila.
          • rekreativa Re: Feminizacja prawa 20.02.13, 19:23
            To, co tutaj napisałeś:

            "Po drugie - sfera stosunków damsko-męskich i uwarunkowań prowadzących do seksu
            > jest zbyt skomplikowana. Organy ścigania nie siedzą nikomu w głowie, aby wiedzi
            > eć lepiej niż sam zainteresowany, czy został on akurat zgwałcony, czy nie. Nasz
            > a dzielna policja i grubo ciosani prokuratorzy nie poradziliby sobie z tematem,
            > na którym łamią sobie zęby psycholodzy, a i tak nie ma jednej słusznej wiedzy.
            > Mogłoby się okazać, że w większości spraw musiałby się wypowiadać biegły, a i
            > tak by wróżył z fusów. Dość poczytać wątki na tym forum, aby zorientować się ja
            > k różne podejście do seksu ludzie mają i jak różny potencjalnie użytek mogliby
            > zrobić z faktu obcowania płciowego. "
            To się może dziać i dzieje również teraz, kiedy gwałt jest ścigany na wniosek. Przychodzi kobieta na policję i mówi, że X ją zgwałcił. Dowodów w postaci obrażeń ciała brak, śladów nasienia brak, jest tylko opowieść rzekomej poszkodowanej. No i tak samo będą sobie łamać zęby prokuratorzy, psycholog i biegli, więc co za różnica?
            • bcde Re: Feminizacja prawa 20.02.13, 19:41
              > To się może dziać i dzieje również teraz, kiedy gwałt jest ścigany na wniosek.
              > Przychodzi kobieta na policję i mówi, że X ją zgwałcił. Dowodów w postaci obra
              > żeń ciała brak, śladów nasienia brak, jest tylko opowieść rzekomej poszkodowane
              > j. No i tak samo będą sobie łamać zęby prokuratorzy, psycholog i biegli, więc c
              > o za różnica?

              Różnica jest taka, że teraz kobieta musi przyjść na policję i powiedzieć, że została skrzywdzona, a w wypadku zmiany prawa organy ścigania będą sobie musiały łamać zęby i analizować sytuację zanim taka kobieta do nich przyjdzie, a nawet wtedy, gdy nigdy jej do głowy nie przyszło, że mogła zostać zgwałcona, a nawet miło wspomina udany seks. Widzisz różnicę?
              • rekreativa Re: Feminizacja prawa 20.02.13, 19:47
                "analizować sytuację zanim taka kobieta do nich przyjdzie, a nawet
                > wtedy, gdy nigdy jej do głowy nie przyszło, że mogła zostać zgwałcona, a nawet
                > miło wspomina udany seks. "
                Gwałt jest ścigany z urzędu w wielu krajach. Może więc masz jakieś dane, które wskazują, że w tych krajach zdarzają się nagminnie przypadki, o kórych mówisz? Znaczy takie, gdy policja ściga za udany seks, miło wspominany przez kobietę?
                • bcde Re: Feminizacja prawa 20.02.13, 20:03
                  Bez przesady z tymi "wieloma krajami". Są to wyjątkowe kraje, gdzie zidiocenie i lewactwo osiągnęło chory poziom. Danych nie mam, bo wystarczy mi wyobraźnia, żeby wymyślić wiele możliwych sytuacji, gdy ktoś mógł odnieść wrażenie, że kobieta została zgwałcona i w dobrej albo w złej wierze zawiadomił policję. Szkoda mi zresztą czasu myśleć o tych idiotyzmach, nie mówiąc o szukaniu danych.
                  • rekreativa Re: Feminizacja prawa 20.02.13, 20:28
                    Przeczytałam właśnie, że na 27 krajów Unii gwałt nie jest ścigany z urzędu tylko w Polsce i w Rumunii.
                    Rozumiem więc, że cała reszta jest zidiociała, chora i lewacka?
                    • bcde Re: Feminizacja prawa 20.02.13, 21:14
                      rekreativa napisała:

                      > Przeczytałam właśnie, że na 27 krajów Unii gwałt nie jest ścigany z urzędu tylk
                      > o w Polsce i w Rumunii.
                      > Rozumiem więc, że cała reszta jest zidiociała, chora i lewacka?

                      Tak. Jest zidiociała, chora i lewacka. Na Europie świat się nie kończy, a Europa zmierza ku samodestrukcji.
                  • arronia Re: Feminizacja prawa 24.02.13, 00:39
                    > Danych nie mam, bo wystarczy mi wyobraźnia,
                    > żeby wymyślić wiele możliwych sytuacji

                    To niech wyobraźnia podpowie ci również takie sytuacje, gdy kobieta zostaje zgwałcona, ale nie chce tego zgłaszać, bo się boi zemsty sprawcy. Nie chce być tą, która kala własne gniazdo (choć przecież nie ona to robi).
                    • bcde Re: Feminizacja prawa 24.02.13, 01:51
                      To w takim razie należałoby uznać, że wnioskowy tryb ścigania przestępstw w ogóle nie ma racji bytu i że wszystkie te przestępstwa powinny być ścigane z urzędu. Bo zawsze można bać się złożyć wniosek o ściganie. Ale jakoś jednak od dziesięcioleci tryb wnioskowy istnieje. Można dyskutować, które przestępstwa powinny być objęte tym trybem, a które nie, ale moim zdaniem akurat zgwałcenie zawsze powinno pozostać ścigane na wniosek.
                      Jeśli istnieją realne obawy, że sprawca mógłby próbować wpływać na ofiarę, to istnieją środki, aby temu przeciwdziałać, jak zakaz zbliżania się lub areszt.
    • rekreativa Re: Feminizacja prawa 20.02.13, 15:38
      Erekcja nie może oznaczać nawet domyślnie zgody na stosunek, albowiem mogła być wywołana dosypaną podstępnie do herbaty wiagrą, tudzież innym stymulantem :)

      Co do przemocy ekonomicznej, to chciałabym nadmienić, że nie dotyczy ona wyłącznie układu żona - mąż, ale i innych konfiguracji rodzinnych (np. dorosłe dzieci zabierają emeryturę zniedołężniałej matce i wydają na własne potrzeby, a kobiecie ledwo dadzą coś jeść. Często bywa podobnie w stosunku do upośledzonych członków rodziny).
      Co do zakresu: czy Twoja żona pracuje i zarabia? Jeśli tak, ale to Ty dysponujesz tym, co zarobi i Ty decydujesz, na co pójdą te pieniądze, to podchodzisz pod przemoc ekonomiczną.
      Jeśli żona jest na Twoim utrzymaniu, ale dajesz jej tyle kasy, żeby spokojnie starczyło na wszystkie potrzeby domowe, dzieciowe i osobiste, to wszystko w porządku.
      Jeśli żona musi skamleć o każdą złotówkę i to nie na waciki, ale na zwykłe zakupy żywnościowe, a Ty ją rozliczasz z każdego wydatku co do setnej części grosza, to też podpadasz pod przemoc ekonomiczną.
      • urquhart Przemoc ekonomiczna, na browarka i fajki nie da! 20.02.13, 16:03
        rekreativa napisała:
        > Jeśli żona musi skamleć o każdą złotówkę i to nie na waciki, ale na zwykłe zaku
        > py żywnościowe, a Ty ją rozliczasz z każdego wydatku co do setnej części grosza
        > , to też podpadasz pod przemoc ekonomiczną.

        A jak MĄŻ musi skamleć o każdą złotówkę na papieroski i browarka , a żona wygania go jeszcze żeby szukał roboty, to się nazywa jaka przemoc ekonomiczna i do jakiego sądu powinni się faceci zgłoszać?
        Bo jak tu widzę niewolnictwo!
        Bo forumy pełne są takiej przemocy co ma babską płeć i robi z człowieka upodlonego niewolnika nisko płatnej pracy upokarzającej godność ...
        :)
        • yoric Re: Przemoc ekonomiczna, na browarka i fajki nie 20.02.13, 16:08
          O! :)
        • rekreativa Re: Przemoc ekonomiczna, na browarka i fajki nie 20.02.13, 16:16

          Po pierwsze: odpowiadałam yoricowi, więc użyłam w przykładzie słowa "żona".
          Po drugie: czarno na białym napisałam, że sytuacja przemocy ekonomicznej nie dotyczy wyłącznie męża wobec żony, ale i innych układów rodzinnych, więc MĄŻ też się tu łapie.
      • yoric Re: Feminizacja prawa 20.02.13, 16:07
        Na szczęście nie mam żony, ale jeśli gdybym miał i ja bym pracował, a ona nie, to ona ma prawo do połowy moich zarobków?

        Co do wpisu wyżej, też uważam, że gwałt powinien być ścigany z urzędu. Ale wymaganie od faceta (właśnie - jednostronie od faceta) udowodnienia niewinności to jak dawanie Pistoriusowi do ręki odbezpieczonego kałacha...

        I żeby nie było -
        • rekreativa Re: Feminizacja prawa 20.02.13, 16:24
          A ja nie wiem, czy żona ma prawo do połowy Twojej pensji, całej, czy jednej czwartej, bo się na prawie majątkowym nie znam.
          Wiem tylko, że jeśli ustaliłeś z żoną, że ona zostaje w domu, a Ty zarabiasz na rodzinę, to masz obowiązek łożyć na utrzymanie i jej i ewentualnych dzieci.

          "Co do wpisu wyżej, też uważam, że gwałt powinien być ścigany z urzędu. Ale wyma
          > ganie od faceta (właśnie - jednostronie od faceta) udowodnienia niewinności to
          > jak dawanie Pistoriusowi do ręki odbezpieczonego kałacha..."
          Nie bardzo rozumiem. O jakim udowadnianiu niewinności mówisz? O takim np., że facet musi podać alibi na czas zdarzenia? Ale to chyba każdy podejrzany w każdej sprawie tak ma?
          • yoric Re: Feminizacja prawa 20.02.13, 18:37
            Załóżmy że pan i pani poznali się w klubie, poszli do niej na noc, przespali się, a łajdak potem nie napisał, nie zadzwonił. Powiedzmy, że została u niej zużyta prezerwatywa. Jeśli postulaty z wywiadu rozumieć dosłownie, to ona idzie do sądu, a facet - do więzenia -
            • zawle Re: Feminizacja prawa 20.02.13, 18:45
              Czy naprawdę z całego wielkiego artykułu na temat przemocy w rodzinie i sytuacji tej rodziny w Polsce tylko ten domniemany gwałt był ciekawy???
              • yoric Re: Feminizacja prawa 20.02.13, 19:02
                Acha, i to jest Twój argument? :)

                > Czy naprawdę z całego wielkiego artykułu na temat przemocy w rodzinie i sytuac
                > ji tej rodziny w Polsce tylko ten domniemany gwałt był ciekawy???

                pewnie, że nie! Przecież parę wpisów niżej wcale sobie nie rozmawiamy o przemocy ekonomicznej...

                A co powiesz na alimenty dla lesbijek?
                • rekreativa Re: Feminizacja prawa 20.02.13, 19:12
                  Z tymi lesbijkami to jest trochę insza sprawa, bo dawca spermy nie był anonimowy.
                  W przypadku dawcy obcego nikt by im alimentów nie przyznał.
                  • yoric Re: Feminizacja prawa 20.02.13, 19:36
                    Pomijając fakt wyjątkowego sk..syństwa ze strony tych lesbijek, które powinno zostać tu napiętnowane, a nie zostało, oraz jawną niesprawiedliwość decyzji sądu (co do napiętnowanie - podobnie)
                    - otóż pomijając to wszystko, nie ma w pełni anonimowego dawstwa!

                    prawo.rp.pl/artykul/757943,981393-Dawca-nasienia-nie-ma-gwarancji-anonimowosci-i-ryzykuje-placenie-alimentow.html
                    • rekreativa Re: Feminizacja prawa 20.02.13, 19:53
                      Fakt, poczytałam i widać, że bywają przypadki, w których nazwisko jednak wypływa.
                      W takim razie powinno zostać zmienione prawo, znaczy dawca spermy powinien podpisywać papierek, w którym się go informuje, że w pewnych wyszczególnionych sytuacjach wolno ujawnić jego nazwisko. Jeśli nie chce, to nie oddaje spermy.

                      Tutaj wklejam fragmencik wywiadu z prawnikiem, który podaje argumenty, dlaczego jednak dawstwo nie powinno być anonimowe:
                      "Należy przyjąć, że dziecku przysługuje podmiotowe prawo do poznania swoich rodziców. Takie prawo uważam za najzupełniej oczywiste, uzasadnione względami dobra dziecka 
i jego rozwoju, biorąc pod uwagę również kwestie natury psychologicznej. 
Do prawidłowego rozwoju każdego człowieka, jego poczucia bezpieczeństwa, należy świadomość własnej tożsamości.

                      Jako dodatkowy argument za poznaniem swojego pochodzenia uważam potencjalne leczenie chorób genetycznych, które mogą się ujawnić w późniejszym wieku, chorób psychicznych czy konieczności znalezienia dawcy do przeszczepów, np. szpiku kostnego, bądź też dokonania transfuzji krwi. Poznanie swoich rodziców może ponadto przeciwdziałać ewentualnym późniejszym związkom kazirodczym."

                      Trochę racji ma.
                      • yoric Re: Feminizacja prawa 20.02.13, 20:12
                        Nie no, jasne. Przecież nikt się o to nie spiera.
                        Tymczasem jednak mamy kilka pokoleń dawców, którym *gwarantowano* anonimowość i wolność od roszczeń, a którym teraz grozi konieczność ujawnienia i płacenia alimentów...
                        • rekreativa Re: Feminizacja prawa 20.02.13, 20:31
                          No to jest nie w porządku.
                          Ale w takim razie ci dawcy chyba mogą wystąpić gdzieś z pozwem? Bo skoro gwarantowano im anonimowość i są na to jakieś papiery...
                          • rozwodnik-waw Re: Feminizacja prawa 21.02.13, 19:31
                            Te papiery są w klinice, dziecko występuje z wnioskiem do sądu o udostępnienie poufnych papierów, sąd wysyła komornika, dziecko dostaje papiery.

                            Mimo "gwarancji" anonimowości.

                            I potem dawca ma iść do sądu się poskarżyć, że klinika wykonała nakaz sądu i musi teraz za to zapłacić?

                            Skończy się tym, że na nasienie mało kogo będzie stać
                    • sabat-77 Ojciec dziecka. 22.02.13, 10:38
                      yoric napisał:

                      > Pomijając fakt wyjątkowego sk..syństwa ze strony tych lesbijek, które powinno z
                      > ostać tu napiętnowane, a nie zostało, oraz jawną niesprawiedliwość decyzji sądu
                      > (co do napiętnowanie - podobnie)
                      > - otóż pomijając to wszystko, nie ma w pełni anonimowego dawstwa!
                      >
                      > prawo.rp.pl/artykul/757943,981393-Dawca-nasienia-nie-ma-gwarancji-anonimowosci-i-ryzykuje-placenie-alimentow.html

                      Ta sprawa jest znana od lat i w sumie rysuje się jednak pewna logika w żądaniu od biologicznego ojca dziecka alimentów. Przecież na dobrą sprawę to jak się społeczeństwo umówi (kto jest ojcem a kto nie, czy uznać dwie kobiety za dwie "matki" ?) to nie ma wielkiego znaczenia w obliczu prostych faktów - biologicznym ojcem jest dawca nasienia, więc w praktyce to on spłodził dziecko.
                      Jeśli oczekujemy opieki od ojca - to w sumie: mamy ojca.
                      Co ma do gadania to czy on tego chciał czy nie ?
                      Przy wpadce też pewnie nie chciał, a płacić musi - czyż nie mam racji ? :)

                      To jest od strony moralnej sytuacja nieco niejasna, ale patrząc na sprawę od strony czysto fizycznej sprawa jest oczywista, nie da się ukryć kto właściwie jest ojcem.
                      • hello-kitty2 Re: Ojciec dziecka. 22.02.13, 11:01
                        sabat-77 napisał:

                        > Ta sprawa jest znana od lat i w sumie rysuje się jednak pewna logika w żądaniu
                        > od biologicznego ojca dziecka alimentów. Przecież na dobrą sprawę to jak się sp
                        > ołeczeństwo umówi (kto jest ojcem a kto nie, czy uznać dwie kobiety za dwie "ma
                        > tki" ?) to nie ma wielkiego znaczenia w obliczu prostych faktów - biologicznym
                        > ojcem jest dawca nasienia, więc w praktyce to on spłodził dziecko.
                        > Jeśli oczekujemy opieki od ojca - to w sumie: mamy ojca.
                        > Co ma do gadania to czy on tego chciał czy nie ?
                        > Przy wpadce też pewnie nie chciał, a płacić musi - czyż nie mam racji ? :)
                        >
                        > To jest od strony moralnej sytuacja nieco niejasna, ale patrząc na sprawę od st
                        > rony czysto fizycznej sprawa jest oczywista, nie da się ukryć kto właściwie jes
                        > t ojcem.

                        A ja sie zastanawiam nad jednym: po cholere jakis gosciu oddaje swoje nasienie klinice? No powiedzcie czym sie kieruje taki facet? Nie wierze w zadne sluszne pobudki. Przeciez to na wstepie musi byc jakis odchyl, bo kto chce miec dziecko, ktorego nie bedzie znal?
                        • urquhart Re: Ojciec dziecka. 22.02.13, 11:07
                          hello-kitty2 napisała:
                          > pobudki. Przeciez to na wstepie musi byc jakis odchyl, bo kto chce miec dziecko
                          > , ktorego nie bedzie znal?

                          kasa, kasa, kasa
                          praca.wp.pl/title,Na-spermie-zarabiaja-nawet-do-kilku-tysiecy,wid,13201946,wiadomosc.html?ticaid=1101c4
                          • hello-kitty2 Re: Ojciec dziecka. 22.02.13, 11:11
                            urquhart napisał:

                            > hello-kitty2 napisała:
                            > > pobudki. Przeciez to na wstepie musi byc jakis odchyl, bo kto chce miec d
                            > ziecko
                            > > , ktorego nie bedzie znal?
                            >
                            > kasa, kasa, kasa

                            Ooo w zasadzie trzeba bylo sie domyslec. Jak nie wiadomo o co chodzi, to chodzi o pieniadze. To nie zaluje cwela :)

                        • rozwodnik-waw Re: Ojciec dziecka. 06.03.13, 16:52
                          > Przeciez to na wstepie musi byc jakis odchyl, bo kto chce miec dziecko, ktorego nie bedzie
                          > znal?

                          Toś mnie ładnie podsumowała... :)
                      • urquhart obowiazki mężczyzn historycznie - etymologia 22.02.13, 11:26
                        sabat-77 napisał:
                        > Ta sprawa jest znana od lat i w sumie rysuje się jednak pewna logika w żądaniu
                        > od biologicznego ojca dziecka alimentów. (...)
                        > To jest od strony moralnej sytuacja nieco niejasna, ale patrząc na sprawę od st
                        > rony czysto fizycznej sprawa jest oczywista, nie da się ukryć kto właściwie jes
                        > t ojcem.

                        Czyżby? Historycznie to taka umowa jest bardzo świeża, i wprowadziły ją Prusy którym brakowało żołnierzy na początku 20 wieku. Przedtem do opieki mężczyzna zobowiązywał się przez ślub i po nim ponosił konsekwencje opieki. Kobieta która współżyła bez ślubu robiła to na własne ryzyko. Jak mężczyzna nie uniósł się honorem żeby ją poślubić , nieślubne dziecko trafiało do sierocińca w których były tłumy dzieci, lub do dalszej wielodzietnej rodziny na wsi.
                        Słowo "Alimentare" historycznie to podatek którym opodatkowali sie bogaci na utrzymanie sierocińców. Słowo "Kurwa" to historycznie matka nieślubnego dziecka.

                        Generalnie gwarancje anonimowości dawców są generalnie warte tyle co wyborcze obietnice premiera o obniżeniu obciążeń podatkowych i kosztów pracy.
                        www.wprost.pl/ar/387224/Dawcy-spermy-nie-beda-juz-anonimowi/
                        • hello-kitty2 Re: obowiazki mężczyzn historycznie - etymologia 22.02.13, 11:52
                          urquhart napisał:

                          > Słowo "Kurwa" to historycznie matka nieślubnego dziecka.
                          >

                          A teraz? Dla mnie kurwa to kobieta, po prostu :) Czyz nie mowimy: 'ta kurwa to czy tamto'? Nie wiem czy to jeszcze jakis zwiazek z seksem czy posiadaniem dzieci? Chyba nie. Czy kurwa to po angielsku bitch?
                          • hello-kitty2 Re: obowiazki mężczyzn historycznie - etymologia 22.02.13, 11:57
                            hello-kitty2 napisała:

                            > urquhart napisał:
                            >
                            > > Słowo "Kurwa" to historycznie matka nieślubnego dziecka.
                            > >
                            >
                            > A teraz? Dla mnie kurwa to kobieta, po prostu :) Czyz nie mowimy: 'ta kurwa to
                            > czy tamto'? Nie wiem czy to jeszcze jakis zwiazek z seksem czy posiadaniem dzie
                            > ci? Chyba nie. Czy kurwa to po angielsku bitch?

                            aha jako przyklad podam, ze moj przyjaciel gej z reguly zwraca sie do mnie 'yo bitch this or that', moj eks od zawsze nazywal mnie 'bitchy' zmiekczajac, wiec to moze miec taki slodki smak, swiadczacy o tym, ze kogos wyjatkowo lubisz ;)
                            • zawle Re: obowiazki mężczyzn historycznie - etymologia 22.02.13, 12:07
                              Kiedyś chłopak powiedział do swojej dziewczyny; Wstawaj matka, idziemy. Koleżanka "matki" która z nimi siedziała obruszyła się tymi słowami.
                              -Wolałabym żeby do mnie dziwko powiedział, niż matka.
                              Ja chyba też bym wolała:)
                              • hello-kitty2 Re: obowiazki mężczyzn historycznie - etymologia 22.02.13, 13:09
                                zawle napisała:

                                > Kiedyś chłopak powiedział do swojej dziewczyny; Wstawaj matka, idziemy. Koleżan
                                > ka "matki" która z nimi siedziała obruszyła się tymi słowami.
                                > -Wolałabym żeby do mnie dziwko powiedział, niż matka.
                                > Ja chyba też bym wolała:)

                                hehe tu tez szczegolnie panom zdarza sie mowic o partnerkach: 'slubna', 'stara'. Szczerze? Wole byc 'ta kurwa':) W ogole zwrocilam uwage, ze czesto w zwiazkach wraz z pojawieniem sie dziecka zmienia sie nazewnictwo. Nagle facet do babki zwraca sie bezposrednio lub posrednio 'mama', 'matka', a babka do faceta 'tata'. U mnie tez do tego doszlo w ostatnim zwiazku, jak zaczelam zwracac sie do mojego eksa 'papa zrobmy to czy tamto...', 'papa a co ty na to, zeby...' to seks juz porzadnie siadl. Nadal go lubie i nadal sie tak do niego zwracam, a on sie dziwi dlaczego nie chce do niego wrocic? hehe hell yeah po menopauzie wroce albo na zasadzie otwarcia zwiazku:)
          • urquhart równouprawnienie z urzędu 20.02.13, 18:46
            rekreativa napisała:
            > Nie bardzo rozumiem. O jakim udowadnianiu niewinności mówisz? O takim np., że f
            > acet musi podać alibi na czas zdarzenia? Ale to chyba każdy podejrzany w każdej
            > sprawie tak ma?

            Mam pytanie? Czy jesteś za karaniem Z URZĘDU i w takim samym wymiarze kobiet kary pomawiających i fałszywie oskarżających o gwałt?
            W ramach równouprawnienia? Bo o ile pamiętam się jedynie Austria i Niemcy przyjęły takie rozwiązania, jako zbyt radykalne.

            Jakoś mnie litość dla sprawców gwałtów nie bierze, ale z gwałtem się w życiu nie spotkałem, za to z pomówieniami o gwałt i groźbami takowego z zemsty, zawiedzionych afektów i innych owszem pare razy.
            Jak to było w zmontowanej manipulacji z Strauss-Kahn.
            • rekreativa Re: równouprawnienie z urzędu 20.02.13, 18:56
              A czy fałszywe oskarżenia nie są już karane z urzędu? Pytam, bo nie jestem prawnikiem, więc nie wiem dokładnie, jak to jest.
              W każdym razie osobiście jestem jak najbardziej za karaniem osoby, która próbuje kogoś fałszywie oskarżać o cokolwiek. W przypadku sprawy takiej jak gwałt jest to tym bardziej ważne, bo te fałszywe oskarżenia robią bardzo niekorzystną atmosferę dla autentycznych ofiar.

              " ale z gwałtem się w życiu ni
              > e spotkałem, za to z pomówieniami o gwałt i groźbami takowego z zemsty, zawiedz
              > ionych afektów i innych owszem pare razy."
              I co z tego ma wynikać?
              • aandzia43 Re: równouprawnienie z urzędu 20.02.13, 19:04
                > > e spotkałem, za to z pomówieniami o gwałt i groźbami takowego z zemsty, z
                > awiedz
                > > ionych afektów i innych owszem pare razy."
                > I co z tego ma wynikać?
                >

                Też nie wiem, co ma wynikać, bo ja z kolei nie spotkałam się w swoich środowiskach z pomówieniami o gwałt, a ze zgwałconymi kobietami tak. Myślę, że Urqu jako mężczyzna częściej rozmawia na pewne tematy z mężczyznami, a ja z kobietami ;-)
              • urquhart Re: równouprawnienie z urzędu 20.02.13, 19:15
                rekreativa napisała:
                > A czy fałszywe oskarżenia nie są już karane z urzędu? Pytam, bo nie jestem praw
                > nikiem, więc nie wiem dokładnie, jak to jest.

                Nie spotkałem się z opisu skazaniem kobiety za pomówienia o gwałt innym niz grzywna i to jest rzadkość. W przypadku spraw o pedofilę 30% procent to ewidentne pomówienia jak podają, tymczasem została skazana 1 (jedna) kobieta na 1 miesiąc, tymczasem mąż przez nią pomówiony odsiedział wcześniej parę miesięcy z piętnem pedofila w areszcie śledczym.
                kobieta.wp.pl/kat,26321,title,Falszywe-oskarzenia-o-molestowanie,wid,13973724,wiadomosc.html?ticaid=11019c
              • bcde Re: równouprawnienie z urzędu 20.02.13, 19:34
                rekreativa napisała:

                > A czy fałszywe oskarżenia nie są już karane z urzędu? Pytam, bo nie jestem praw
                > nikiem, więc nie wiem dokładnie, jak to jest.
                > W każdym razie osobiście jestem jak najbardziej za karaniem osoby, która próbuj
                > e kogoś fałszywie oskarżać o cokolwiek. W przypadku sprawy takiej jak gwałt jes
                > t to tym bardziej ważne, bo te fałszywe oskarżenia robią bardzo niekorzystną at
                > mosferę dla autentycznych ofiar.

                Fałszywe oskarżenie jest ścigane z urzędu, ale grożąca kara jest znacznie niższa niż za gwałt (tylko do 2 lat). Nasi "mądrzy" politycy zdecydowali też o obniżeniu kary za fałszywe zeznania z 5 lat pozb. wolności do lat 3 (a w praktyce i tak nikt nie idzie za to siedzieć).
                • rekreativa Re: równouprawnienie z urzędu 20.02.13, 19:42
                  "Fałszywe oskarżenie jest ścigane z urzędu, ale grożąca kara jest znacznie niższ
                  > a niż za gwałt (tylko do 2 lat)."
                  Czy na pewno?
                  "Art. 197. § 1. Kto przemocą, groźbą bezprawną lub podstępem doprowadza inną osobę do obcowania płciowego,
                  podlega karze pozbawienia wolności od lat 2 do 12."
                  Za gwałt zbiorowy najniższa kara to 3 lata.
                  Za gwałt ze szczególnym okrucieństwem najniższa to 5 lat.
                  Bywa tak, że karę się w ogóle zawiesza. Kary najwyższe w praktyce prawie nie są zasądzane. Gdzieś czytałam, że w Polsce średnio dostaje się za gwałt 3 lata.
                  W każdym razie osoba fałszywie oskarżająca o gwałt nie może dostać kary wyższej niż najniższa kara za sam gwałt.
                  • bcde Re: równouprawnienie z urzędu 20.02.13, 20:09
                    No właśnie o to mi chodziło. Zagrożenie karą w wypadku gwałtu jest znacznie wyższe niż w wypadku fałszywego oskarżenia.
                    • rekreativa Re: równouprawnienie z urzędu 20.02.13, 20:32
                      "No właśnie o to mi chodziło. Zagrożenie karą w wypadku gwałtu jest znacznie wyż
                      > sze niż w wypadku fałszywego oskarżenia."

                      A według Ciebie powinno być odwrotnie?
                      • bcde Re: równouprawnienie z urzędu 20.02.13, 21:36
                        Nie, to urqu pisał o równowartości kar za gwałt i za fałszywe oskarżenie. Ja tylko uważam, że fałszywe oskarżenie powinno być karane surowiej niż jest teraz. Inna rzecz, że uważam, że gwałt jest zagrożony karą zbyt surową. 12 lat za "zwykły" (niekwalifikowany) gwałt to IMO za dużo.
                        • rekreativa Re: równouprawnienie z urzędu 20.02.13, 21:58
                          "12 lat za "zwy
                          > kły" (niekwalifikowany) gwałt to IMO za dużo."

                          Dlaczego uważasz, że to jest za dużo?
                        • aandzia43 Re: równouprawnienie z urzędu 20.02.13, 21:59
                          > Inna rzecz, że uważam, że gwałt jest zagrożony karą zbyt surową. 12 lat za "zwy
                          > kły" (niekwalifikowany) gwałt to IMO za dużo.

                          Żal dupę ściska, Alfabetyczny, jak się czyta takie teksty. A propos dupy: ciekawe, czy jakby cię stado facetów przeleciało zbiorowo, okaleczyło ciut fizycznie i bardzo mocno psychicznie i poszło do więźnia na kilka lat (bo na 12 to bardzo rzadko wsadzają), a wyszło jeszcze wcześniej, to byś pieprzył o wysokich karach za gwałt? Punkt widzenia zależy od punktu siedzenia, ale ciebie coś wyobraźnia zawodzi w temacie ewentualnego miejsca usadzenia dupska. Bo bardzo łatwo może ci się zdarzyć usiąść tu, gdzie cały czas siedzą kobiety ;-)
                          • rekreativa Re: równouprawnienie z urzędu 20.02.13, 22:26
                            Przeglądając rozmaite fora, komentarze, artykuły, filmy dokumentalne można zauważyć, jak się facetom zmienia optyka, kiedy gwałt dotknie kobietę im bliską: żonę, córkę, dziewczynę. Wtedy nagle zaczynają się domagać obcięcia sprawcy fiuta, uczynienia mu tego samego, wsadzenia do pierdla na wieki wieków, a niektórzy nawet optują za karą śmierci.
                            I jakoś żaden wtedy nie mówi, że 12 lat to za dużo.
                            • urquhart Re: równouprawnienie z urzędu 20.02.13, 22:46
                              rekreativa napisała:
                              > Przeglądając rozmaite fora, komentarze, artykuły, filmy dokumentalne można zauw
                              > ażyć, jak się facetom zmienia optyka, kiedy gwałt dotknie kobietę im bliską:

                              Ciekawe czy kobietom zmienia się optyka jak zostanie fałszywie pomówiony i wsadzony do aresztu bliski im mężczyzna bo wskazała ich jakaś kobieta.

                              Pomijając że kiepsko manipulujesz porównując maksymalną karę z pomówienie (której chyba nikomu nie orzekli) ze średnią za gwałt a nie z maksymalną.
                              • sabat-77 Re: równouprawnienie z urzędu 20.02.13, 23:02
                                urquhart napisał:

                                > Ciekawe czy kobietom zmienia się optyka jak zostanie fałszywie pomówiony i wsad
                                > zony do aresztu bliski im mężczyzna bo wskazała ich jakaś kobieta.

                                Ciekawe ile kobiet w Polsce rocznie jest fałszywe pomawiana o gwałt przez jakiegoś mężczyznę ? To naprawdę budzi refleksję. No więc właśnie. Bo niby mam uwierzyć, że kobiety nie gwałcą mężczyzn ?
                              • rekreativa Re: równouprawnienie z urzędu 20.02.13, 23:20
                                "Pomijając że kiepsko manipulujesz porównując maksymalną karę z pomówienie (któr
                                > ej chyba nikomu nie orzekli) ze średnią za gwałt a nie z maksymalną."

                                A w ilu wypadkach orzeka się maksymalną karę za gwałt, czyli te 12 lat?
                                Ale mniejsza z tym. Manipulacji żadnej nie dokonuję, podaję zwykłe dane, który każdy sobie może wyguglać.
                                Skoro za "zwykły" gwałt (czyli nie zbiorowy i nie ze szczególnym okrucieństwem) najniższą przewidzianą karą jest 2 lata, to dlaczego za pomówienie o gwałt miałoby być więcej?
                                Zresztą niepotrzebnie rozpatrujemy ten proceder wyłącznie w kontekście gwałtu, bo przecież dotyczy on również innych przestępstw. Podobnie jak składanie fałszywych zeznań.

                                "Ciekawe czy kobietom zmienia się optyka jak zostanie fałszywie pomówiony i wsad
                                > zony do aresztu bliski im mężczyzna bo wskazała ich jakaś kobieta."

                                To ile według Ciebie powinno być kary za fałszywe doniesienie o przestępstwie?
                              • aandzia43 Re: równouprawnienie z urzędu 20.02.13, 23:38

                                > Ciekawe czy kobietom zmienia się optyka jak zostanie fałszywie pomówiony i wsad
                                > zony do aresztu bliski im mężczyzna bo wskazała ich jakaś kobieta.

                                Nie wiem, czy by mi się zmieniła, ale na pomawiaczy cięta jest i tak niezależnie od tego, o co pomawiają. Na parę lat tych wyjątkowo wrednych i przebiegłych chętnie bym wsadzała.
                                Jest jeszcze inna sprawa: opieszałe i pełne pomyłek działanie policji i wymiaru sprawiedliwości to często dopiero kanał dla niesprawiedliwie pomówionego. Pomawiajacy przy tym to jest pan pikuś. Myślę o ludziach, którzy spędzili w areszcie po kilka lat, bo jakiś przestępca coś bąknął, policja nie pofatygowała się zbadać okoliczności by ustalić wiarygodność pomówień, a prokurator nie kiwnął palcem poza momentem wsadzania przypadkowego bogu ducha winnego gościa.
                          • bcde Re: równouprawnienie z urzędu 20.02.13, 22:27
                            > Żal dupę ściska, Alfabetyczny, jak się czyta takie teksty. A propos dupy: cieka
                            > we, czy jakby cię stado facetów przeleciało zbiorowo, okaleczyło ciut fizycznie
                            > i bardzo mocno psychicznie i poszło do więźnia na kilka lat (bo na 12 to bardz
                            > o rzadko wsadzają), a wyszło jeszcze wcześniej, to byś pieprzył o wysokich kara
                            > ch za gwałt? Punkt widzenia zależy od punktu siedzenia, ale ciebie coś wyobraźn
                            > ia zawodzi w temacie ewentualnego miejsca usadzenia dupska. Bo bardzo łatwo moż
                            > e ci się zdarzyć usiąść tu, gdzie cały czas siedzą kobiety ;-)

                            Wyraźnie napisałem o wymiarze kary za gwałt niekwalifikowany. Gwałt zbiorowy, z okaleczeniem jest gwałtem kwalifikowanym, o którym nie pisałem.
                            • rekreativa Re: równouprawnienie z urzędu 20.02.13, 22:33
                              To może wyjawisz nam, jaka kara byłaby według Ciebie sprawiedliwa za zdewastowania życia i psychiki ofierze gwałtu? 3 lata? 5? 10?
                              • sabat-77 Re: równouprawnienie z urzędu 20.02.13, 22:40
                                rekreativa napisała:

                                > To może wyjawisz nam, jaka kara byłaby według Ciebie sprawiedliwa za zdewastowa
                                > nia życia i psychiki ofierze gwałtu? 3 lata? 5? 10?

                                Wystarczy rok w celi z grypsującymi :)
                                Tako rzecze Kodeks Hammurabiego.
                                • rekreativa Re: równouprawnienie z urzędu 20.02.13, 22:45
                                  Może w ogóle nie ścigajmy sprawców gwałtów i liczmy na to, że bliscy ofiary wymierzą sprawiedliwość? To jeszcze lepsze niż wyręczanie się grypsującymi.
                                  • sabat-77 Re: równouprawnienie z urzędu 20.02.13, 22:56
                                    rekreativa napisała:

                                    > Może w ogóle nie ścigajmy sprawców gwałtów i liczmy na to, że bliscy ofiary wy
                                    > mierzą sprawiedliwość? To jeszcze lepsze niż wyręczanie się grypsującymi.

                                    Dlaczego wyręczanie ? Tajemnicą poliszynela jest co tam się dzieje, więc można to wziąć pod uwagę w rozważaniach. Strat moralnych nie da się przełożyć na lata spędzone w pierdlu przez sprawcę, stąd na dziwne pytanie dziwna odpowiedź.
                                    Według mnie kara wymierzania sprawcy powinna mieć przede wszystkim wymiar odstraszający od popełnienia czynu przez inne indywidua. Jakoś nie widzę w niej elementu wymierzenia sprawiedliwości. Jaka to sprawiedliwość, że ktoś sobie posiedzi w pace, skoro zgwałcił czy zabił mi kogoś bliskiego ? To jest nieprzekładalne.
                              • bcde Re: równouprawnienie z urzędu 20.02.13, 22:57
                                rekreativa napisała:

                                > To może wyjawisz nam, jaka kara byłaby według Ciebie sprawiedliwa za zdewastowa
                                > nia życia i psychiki ofierze gwałtu? 3 lata? 5? 10?

                                Za zwykły gwałt pewnie dycha by wystarczyła, może nawet piona.
                                Zdewastowanie życia i psychiki nie musi być oczywistą konsekwencją gwałtu. Wiele zależy od podejścia samej ofiary do tego zdarzenia i od wyuczonych społecznie reakcji. Zacytuję tutaj pewien stary tekst z bloga Kominka. Sądzę, że napisał coś, nad czym warto się zastanowić. Choć napisał to z przymrużeniem oka, to i tak zapewne większość kobiet się oburzy.

                                "Gwałt sam w sobie nie byłby taki straszny, gdyby nie otoczka strachu rozciągająca się wokół tego tematu, skutecznie paraliżująca nasze kobiety do uznania tej czynności nie jako najgorszego, co może się zdarzyć, ale jako niemiłego wydarzenia, o którym powinno się szybko zapomnieć.

                                Pamiętam jak dziś, choć działo się to kilka lat temu - po skończonym seksie cały spocony opadłem na poduszkę, a swojej partnerce kazałem skoczyć do lodówki po kolę.
                                - Człowieku, ja nie mam siły żyć a co dopiero wstać z tego łóżka i zapieprzać ci po picie - odparła.
                                - Idź po tę kolę, bo znowu oberwiesz.
                                Poszła.
                                Gdy ruszyła swoje obolałe dupsko, zobaczyłem na nim czerwone ślady po klapsach, gdzieniegdzie miała na sobie parę zadrapań. Tak, lubiła ostry seks.
                                - Wiesz, że mogłabym cię teraz oskarżyć o gwałt? Jesteś w moim mieszkaniu, prawie się nie znamy, a ja wyglądam jakby pieprzyło mnie stado dzikich osłów.
                                - Więc dlaczego tego nie zrobisz?
                                - Nie byłabym wiarygodna. Nie wyobrażam sobie jak mogłabym cierpieć po gwałcie.
                                - Nawet jeśli zgwałciłby cię w krzakach jakiś obleśny facet?
                                - No nawet. Umyłabym się, wypiła pół litra, a następnego dnia pewnie bym o tym zapomniała. Wiesz, gwałt jest przereklamowany. On sam w sobie nie jest zły, ale żyjemy w takiej humanitarnej cywilizacji, gdzie coś takiego jest czymś najgorszym, co facet może zrobić kobiecie. Dla mnie w gwałcie najgorsze byłoby to, że pewnie nie miałabym orgazmu.

                                Coś w tym jest!
                                Media donoszą o okrutnych gwałcicielach, biedne zgwałcone kobiety wypłakują się w rękawy dziennikarzy brukowców lamentując, że nigdy nie zapomną twarzy zbrodniarza, że już nigdy nie pozwolą się dotknąć facetowi, powstają gorące i błękitne linie telefoniczne, ośrodki pomocy, a genialny minister Ziobro chce zrównać gwałt z morderstwem i karać nawet 25-letnim więzieniem.

                                A już sam fakt, że kontrolowany gwałt jest jedną z najczęstszych skrywanych fantazji kobiet powinien dać do myślenia, że niekontrolowany gwałt - choć zły i godny potępienia - nie powinien być końcem świata. Tymczasem dla wielu kobiet właśnie tym jest. Końcem świata, końcem życia, na stałe zwichrowaną psychiką. Pomijam tutaj patologiczne sytuacji gwałtów ze szczególnym okrucieństwem, bo po czymś takim pewnie nawet ja bym się nie podniósł.

                                Co takiego jest w zgwałceniu kobiety, że zostawia ślady w psychice do końca życia?
                                Otóż w samym gwałcie nic nie ma. Ubezwłasnowolniani, zmuszani, poniżani a nawet upodlani jesteśmy w trakcie swego życia wielkrotnie. W domu, w szkole, na ulicy, w kościele i piaskownicy. Włożenie wbrew woli kobiety penisa do cipki różni się tym od seksu, że jest właśnie wbrew woli. To pozornie mała różnica, w rzeczywistości ogromna. Tak nas nauczono myśleć. W takim świecie przyszło nam żyć. W domu ukochany może dokonać gwałtu, bo to takie podeniecające, na ulicy za rogiem samotny pan Stefan już zgwałcić nie może - bo kobieta nie jego, bo jest brzydki, bo w łóżku wygodniej.

                                Czy zatem jest potrzeba robienia takiego wielkiego halo wokół tematu gwałtu?
                                Po co nakręcać tę spiralę strachu, o której wspomniałem na początku, skoro ona nie odstrasza potencjalnych gwałcicieli, a głupim kobietom wbija do głowy coraz większe obawy przed gwałtem.
                                Przed przestępcami trudno się obronić, nigdy nie wiadomo kiedy można stać się ofiarą gwałtu, więc może zamiast prewencyjnie nie wychodzić z domu, zmienić swoje podejście do tego czynu? Zamiast zjebać sobie życie paranoicznym strachem przed pierwszym (bądź kolejnym) gwałtem, lepiej przestawić się na nieco bardziej oświecone myślenie i uznać gwałt jako kolejny seks z nieznajomym, tyle że cholernie nieudany seks. I zmniejszyć kary dla gwałcicieli, więzienia nie powinny być hotelami tylko miejsca resocjalizującymi, a cwierć wieku za kratkami to za długo.
                                Drogie kobiety, nie bądźcie idiotkami i nie myślcie tak bardzo źle o gwałcie. Wszyscy lubimy ostry seks, często na naszej drodze spotykamy łóżkowych nieudaniczków, którzy zostawiają w nas jakieś traumatyczne wspomnienia. I tak jak potraficie normalnie funkcjonować z tymi wspomnieniami i najczęściej nie przeszkadzają wam w pożyciu z kolejnym partnerem, tak mogłybyście wyzbyć się strachu przed traumą po gwałcie. Bagatelizujcie ją, a gdy na waszej drodze stanie gwałciciel, uśmiechnijcie się do niego serdecznie. W przyjaznej atmosferze szybciej minie wam czas, a im może na taksówkę dostaniecie parę groszy."
                                • sabat-77 Re: równouprawnienie z urzędu 20.02.13, 23:12
                                  bcde napisał:

                                  > Zdewastowanie życia i psychiki nie musi być oczywistą konsekwencją gwałtu. Wiel
                                  > e zależy od podejścia samej ofiary do tego zdarzenia i od wyuczonych społecznie
                                  > reakcji.

                                  Jakby ci to...
                                  Przypomina mi się słynna scena z ruchaniem na koźle gimnastycznym w Pulp Fiction.

                                  Przecież co za problem sobie to wyobrazić ? Wyobraź sobie, że trafiłeś do piwnicy Zeda i czy byłoby to zabawne i nie pozostawiło śladów. I czy nie miałbyś po wszystkim ochoty zadzwonić po chłopaków z obcęgami i palnikiem acetylenowym :P
                                  • urquhart Re: równouprawnienie z urzędu 20.02.13, 23:26
                                    sabat-77 napisał:
                                    > Przecież co za problem sobie to wyobrazić ? Wyobraź sobie, że trafiłeś do piwni

                                    polonia.wp.pl/title,Polski-gwalciciel-psychopata-dostal-dozywocie,wid,11855386,wiadomosc.html
                                • rekreativa Re: równouprawnienie z urzędu 20.02.13, 23:24
                                  Miałam sobie darować komentarz, ale jednak napiszę: ten, kto spłodził cytowany tekst jest po prosty podły. Tyle.
                                • aandzia43 Re: równouprawnienie z urzędu 20.02.13, 23:27
                                  Zacytuję tutaj pewien stary tekst z bloga Kominka. Sądzę, że napisał
                                  > coś, nad czym warto się zastanowić. Choć napisał to z przymrużeniem oka, to i t
                                  > ak zapewne większość kobiet się oburzy.

                                  Wiesz, ja nie jestem oburzona, bo nie zwykłam się oburzać. Ja się wkurwiam. Ale teraz jest inaczej: zalała mnie właśnie fala obrzydzenia, mdłości i zimnego potu. Groza to się nazywa. Jesteś przykładem męskiej ohydy, której skrzętnie unikam całe życie wiedziona niezłą intuicją i chwalę sobie to bardzo. Bo patrząc z perspektywy czasu na swoje życie stwierdzam, że naprawdę wiele zostało mi oszczędzone i mam wręcz królewskie życie pełne pozytywnych doznań.
                                  Kiedy parę tygodni temu napisałam, że ty i Marek należycie do mężczyzn, którzy w sytuacji poluzowania norm społecznych (np. wojna) legitymizują z wielką łatwością i ochotą gwałty, to się na mnie ten i ów rzucił, że przypisuję interlokutorom winy za gwałty wojenne. A tu się okazuje, że intuicja mnei nie zawiodła - jak lekko, głupio i prymitywnie ci się myśli i pisze o tych sprawach!
                                  • rekreativa Re: równouprawnienie z urzędu 20.02.13, 23:29
                                    Dzięki za składny komentarz, bo mi jednak słów zabrakło.
                                  • bcde Re: równouprawnienie z urzędu 21.02.13, 00:16
                                    > Wiesz, ja nie jestem oburzona, bo nie zwykłam się oburzać. Ja się wkurwiam. Ale
                                    > teraz jest inaczej: zalała mnie właśnie fala obrzydzenia, mdłości i zimnego po
                                    > tu. Groza to się nazywa.

                                    Ojejej. Może weź coś na uspokojenie. Wygląda na to, że twoja reakcja jest potwierdzeniem tego, o czym napisał Kominek, bo nie podejrzewam cię o bycie zgwałconą kiedykolwiek.

                                    Jesteś przykładem męskiej ohydy, której skrzętnie unik
                                    > am całe życie wiedziona niezłą intuicją i chwalę sobie to bardzo.

                                    > Kiedy parę tygodni temu napisałam, że ty i Marek należycie do mężczyzn, którzy
                                    > w sytuacji poluzowania norm społecznych (np. wojna) legitymizują z wielką łatwo
                                    > ścią i ochotą gwałty, to się na mnie ten i ów rzucił, że przypisuję interlokuto
                                    > rom winy za gwałty wojenne. A tu się okazuje, że intuicja mnei nie zawiodła - j
                                    > ak lekko, głupio i prymitywnie ci się myśli i pisze o tych sprawach!

                                    To raczej ty z wielką łatwością i ochotą, a zarazem głupio i prymitywnie wydajesz sądy o ludziach.
                                    • aandzia43 Re: równouprawnienie z urzędu 21.02.13, 00:53
                                      > Ojejej. Może weź coś na uspokojenie.

                                      Jestem bardzo spokojna. Uczucia, które żywię w tym momencie nie są związane z rozedrganymi emocjami, więc nie ma powodu zażywać na nie uspokajaczy. Groza, słowo klucz w "Jądrze ciemności" to całokształt uczuć (nie samych emocji) w reakcji na zetknięcie się ze zjawiskiem, które według odczuwającego jest usytuowane... właśnie w pobliżu jego jądra ciemności.


                                      Wygląda na to, że twoja reakcja jest potwi
                                      > erdzeniem tego, o czym napisał Kominek, bo nie podejrzewam cię o bycie zgwałcon
                                      > ą kiedykolwiek.

                                      Wygląda na to, że branie sobie za autorytet Kominka jest równie mądre, co filtrowanie wiedzy o świecie przez pryzmat brazylijskich telenowel. Nie ma się czym chwalić.
                                      A tak swoją drogą, to czy w/g Kominka gdybym została zgwałcona, nie przejmowałabym się już zjawskiem gwałtu? ;-) Oczywiście zdaję sobie sprawę z tego, że kobiety molestowane w dzieciństwie czy prane mózgowo (fatalnie traktowane) w późniejszym okresie znieczulają się na ból żeby móc funkcjonować - normalka. Ale ty i kominki wszelakiej maści chcą zrobić z tego zjawiska normę psychologiczną dla kobiet w celu swobodnego używania sobie na nich w poczuciu nei bycia katem. Nie za dużo byście chcieli? ;-)
                                      • bcde Re: równouprawnienie z urzędu 21.02.13, 02:10
                                        > Wygląda na to, że branie sobie za autorytet Kominka jest równie mądre, co filtr
                                        > owanie wiedzy o świecie przez pryzmat brazylijskich telenowel. Nie ma się czym
                                        > chwalić.

                                        Kominek nie jest dla mnie żadnym autorytetem, ale akurat ten jego tekst sobie przypomniałem przy okazji tego wątku, bo wg mnie napisał na temat stosunku do gwałtu w ciekawy sposób i generalnie się z nim zgadzam.

                                        Oczywiście zdaję sobie sprawę z tego, że kobi
                                        > ety molestowane w dzieciństwie czy prane mózgowo (fatalnie traktowane) w późnie
                                        > jszym okresie znieczulają się na ból żeby móc funkcjonować - normalka. Ale ty i
                                        > kominki wszelakiej maści chcą zrobić z tego zjawiska normę psychologiczną dla
                                        > kobiet w celu swobodnego używania sobie na nich w poczuciu nei bycia katem.

                                        Niby że chciałbym sobie swobodnie używać na zgwałconych kobietach, będąc katem, ale w poczuciu nie bycia nim? Nie wiem jak to wykoncypowałaś, być może to znów podpowiada ci twoja słynna intuicja, ale prrrr, wstrzymaj swe konie.
                                        Generalnie twoja reakcja na prosty i niegroźny tekst Kominka i "groza", jaką poczułaś, są nieadekwatne do tego co napisał. Wydaje mi się właśnie wyuczona społecznie (o czym pisał Kominek). Taki schematyzm w reakcjach (bo nie w myśleniu) objawia się zwykle przy tematach uważanych za poważne i moralnie jednoznaczne, jak np. holokaust, pedofilia, gwałt, nazizm, utrudniając racjonalną dyskusję. Do tego stopnia, że różni "inżynierowie myśli" penalizują "kłamstwa oświęcimskie" lub uchwalają, że sama dyskusja nad obniżeniem wieku, w którym dopuszczalny jest seks z małoletnim i zwykłe próby zmiany prawa w tym kierunku - są nielegalne.
                                        Twoje przekonanie, że to co piszę świadczy o tym, że w razie wojny lub innego kataklizmu z rozkoszą gwałciłbym i znęcał się nad bliźnimi, może mnie co najwyżej śmieszyć. Równie dobrze twoja intuicja mogłaby ci podpowiadać jaki mam numer buta i grupę krwi.
                                        • aandzia43 Re: równouprawnienie z urzędu 21.02.13, 02:31
                                          , bo wg mnie napisał na temat stosunku do gw
                                          > ałtu w ciekawy sposób i generalnie się z nim zgadzam.

                                          Tym gorzej ;-) Że uważasz tekst za ciekawy i że się z nim zgadzasz.


                                          > Generalnie twoja reakcja na prosty i niegroźny tekst Kominka i "groza", jaką po
                                          > czułaś, są nieadekwatne do tego co napisał. Wydaje mi się właśnie wyuczona społ
                                          > ecznie (o czym pisał Kominek).

                                          A jednak ten Kominek to autorytet jest ;-) Wymowa tekstu nie jest niegroźna, a grozę we mnie wzbudziło połączenie tekstu z twoim zachwytem nad nim. "Wydaje ci się", że reakcja na perspektywę bycia ofiarą czynu co najmniej bardzo przykrego, a często zagrażającego życiu i zdrowiu jest reakcją społecznie wyuczoną? Masz jakiś feler emocjonalny? Problemy z empatią?


                                          > Twoje przekonanie, że to co piszę świadczy o tym, że w razie wojny lub innego k
                                          > ataklizmu z rozkoszą gwałciłbym i znęcał się nad bliźnimi, może mnie co najwyże
                                          > j śmieszyć. Równie dobrze twoja intuicja mogłaby ci podpowiadać jaki mam numer
                                          > buta i grupę krwi.

                                          Nie twierdzę, że z rozkoszą i na 100%, ale z takim prostackim odczuwaniem materii seksu byłbyś dobrym materiałem na bezrefleksyjnego gwałciciela lub przynajmniej na mężczyznę swobodnie przyklepującego "prawo" mężczyzn do gwałtów. We wróżby z fusów na temat grupy krwi się nie bawię, ale deklaracje, które składasz i poglądy, których się uparcie w dyskusji trzymasz pozwalają ostrożnie prognozować.

                                          A moja intuicja ma się dobrze. Tak jak jej właścicielka. Dowodem na to jest bezproblemowe ominięcie kilku raf, na których inne się rozbiły.
                            • aandzia43 Re: równouprawnienie z urzędu 20.02.13, 23:11
                              > Wyraźnie napisałem o wymiarze kary za gwałt niekwalifikowany. Gwałt zbiorowy, z
                              > okaleczeniem jest gwałtem kwalifikowanym, o którym nie pisałem.


                              "W prawie karnym zgwałcenie jest przestępstwem, które polega na doprowadzeniu innej osoby przemocą, groźbą bezprawną lub podstępem do obcowania płciowego lub poddania się innej czynności seksualnej albo wykonania takiej czynności. Sprawca zgwałcenia podlega karze od roku do lat 10. Jeśli sprawca zgwałcenia działał ze szczególnym okrucieństwem lub wspólnie z inną osobą (gwałt zbiorowy), kara jest surowsza i wynosi od 2 do 12 lat"
                              www.gazetaprawna.pl/encyklopedia/prawo/hasla/336110,gwalt.html

                              Wyraźnie napisali: gwałt zbiorowy od dwóch do dwunastu lat. Jak chłopak młody, niekarany i "tylko trzymał" ofiarę, to dostanie te dwa lata. Jak gwałci, nie karany i nie poturbuje za mocno, to dostanie pięć lat. Recydywa pójdzie siedzeić na dłużej. Żeby dostać 12 to trzeba być albo recydywą, albo przerobić ofierze narządy płciowe na siekany kotlet. Powyżej dwunastu dostają ci, co przerobili całą ofiarę na kotlet (jakieś inne paragrafy).
                              Ale wracając do hipotetycznego gwałtu na tobie. "Obtarć" narządów gwałconych chyba nikt nie nazywa okaleczeniem, bo inaczej wszystkie gwałty byłyby gwałtami z okaleczeniem ciała i wszystkie wyroki ciut wyższe niż są. Nadal uważasz, że zbiorowe "obtarcie" odbytu, które zapewne dla ciebie byłoby strasznym okaleczeniem i rozsypka psychiki wycenione na kilka lat więzienia to dobra wycena? A może rok więzienia dla faceta, który by cię bzyknął solo satysfakcjonuje cię?
                              • sabat-77 Re: równouprawnienie z urzędu 20.02.13, 23:15
                                aandzia43 napisała:

                                > A może rok więzienia dla faceta, który by cię bzyknął solo satysfakcjonuje cię?

                                Dla mnie to by było satysfakcjonujące, pod warunkiem, że trafiłby pod jedną celę z Kudłatym.
                              • bcde Re: równouprawnienie z urzędu 20.02.13, 23:38
                                > "W prawie karnym zgwałcenie jest przestępstwem, które polega na doprowadzeniu i
                                > nnej osoby przemocą, groźbą bezprawną lub podstępem do obcowania płciowego lub
                                > poddania się innej czynności seksualnej albo wykonania takiej czynności. Sprawc
                                > a zgwałcenia podlega karze od roku do lat 10. Jeśli sprawca zgwałcenia działał
                                > ze szczególnym okrucieństwem lub wspólnie z inną osobą (gwałt zbiorowy), kara j
                                > est surowsza i wynosi od 2 do 12 lat"

                                > Wyraźnie napisali: gwałt zbiorowy od dwóch do dwunastu lat. Jak chłopak młody,
                                > niekarany i "tylko trzymał" ofiarę, to dostanie te dwa lata. Jak gwałci, nie ka
                                > rany i nie poturbuje za mocno, to dostanie pięć lat. Recydywa pójdzie siedzeić
                                > na dłużej. Żeby dostać 12 to trzeba być albo recydywą, albo przerobić ofierze n
                                > arządy płciowe na siekany kotlet. Powyżej dwunastu dostają ci, co przerobili ca
                                > łą ofiarę na kotlet (jakieś inne paragrafy).

                                Zacytowałaś stary tekst, który odnosi się do nieaktualnego przepisu i który do dzisiaj był nowelizowany dwukrotnie.
                                Obecnie gwałt kwalifikowany jest zbrodnią, zagrożoną karą do 15 lat. Gwałt niekwalifikowany jest zagrożony karą do 12 lat.

                                > Ale wracając do hipotetycznego gwałtu na tobie. "Obtarć" narządów gwałconych ch
                                > yba nikt nie nazywa okaleczeniem, bo inaczej wszystkie gwałty byłyby gwałtami z
                                > okaleczeniem ciała i wszystkie wyroki ciut wyższe niż są. Nadal uważasz, że zb
                                > iorowe "obtarcie" odbytu, które zapewne dla ciebie byłoby strasznym okaleczenie
                                > m i rozsypka psychiki wycenione na kilka lat więzienia to dobra wycena?

                                Gdyby mnie ktoś zgwałcił, to raczej starałbym się pomniejszyć znaczenie tego zdarzenia. Dla dobra własnej psychiki.
                                • aandzia43 Re: równouprawnienie z urzędu 20.02.13, 23:45

                                  > Zacytowałaś stary tekst, który odnosi się do nieaktualnego przepisu i który do
                                  > dzisiaj był nowelizowany dwukrotnie.
                                  > Obecnie gwałt kwalifikowany jest zbrodnią, zagrożoną karą do 15 lat. Gwałt niek
                                  > walifikowany jest zagrożony karą do 12 lat.

                                  Ups, faktycznie. Po dwa, trzy lata w górę. Jeszcze żeby orzekano te wyższe wyroki... Może kiedyś... Na razie na miejscu przestępców nie obawiałabym się szczególnie długich odsiadek.



                                  > Gdyby mnie ktoś zgwałcił, to raczej starałbym się pomniejszyć znaczenie tego zd
                                  > arzenia. Dla dobra własnej psychiki.

                                  Abstrahując od tego, czy ci wierzę, to powiem tak: oby ci się to udało ;-) Dla dobra twojej psychiki. Ale czarno widzę proces "pomniejszania znaczenia" na siłę.
                                • rekreativa Re: równouprawnienie z urzędu 20.02.13, 23:45

                                  Tak samo niesłusznie pomówiony mężczyzna, który posiedział dwa miechy w areszcie może po prostu powiedzieć sobie, że nic się nie stało i żyć dalej, jakby nigdy nic..
                                • sabat-77 Re: równouprawnienie z urzędu 20.02.13, 23:47
                                  bcde napisał:

                                  > Gdyby mnie ktoś zgwałcił, to raczej starałbym się pomniejszyć znaczenie tego zd
                                  > arzenia. Dla dobra własnej psychiki.

                                  Tylko kurwa jak ?
                                  Nie życzę, ale może jakbyś doświadczył gwałtu, to mógłbyś zademonstrować w praktyce swoje umiejętności umniejszania traumatycznych wydarzeń z własnego podwórka ?
                                  • bcde Re: równouprawnienie z urzędu 21.02.13, 00:31
                                    > Tylko kurwa jak ?
                                    > Nie życzę, ale może jakbyś doświadczył gwałtu, to mógłbyś zademonstrować w prak
                                    > tyce swoje umiejętności umniejszania traumatycznych wydarzeń z własnego podwórka ?

                                    Cóż, tyle o sobie wiemy, na ile nas sprawdzono. Ja nie miałem doświadczenia z gwałtem. Być może pomogłoby mi moje podejście do seksu, który, jak już pisałem, nie traktuję jak coś nadzwyczajnego. Być może szukałbym pocieszenia w tym, że zostałem tylko "obtarty", a nie trwale i mocno okaleczony. Jak dla mnie, są gorsze rzeczy niż gwałt, np. utrata wzroku, słuchu, kończyn, możności poruszania się, silny ból, na który byłbym skazany do końca życia. Sądzę, że dużo bardziej dolegliwe byłoby dla mnie cierpienie fizyczne, bo uważam, że psychikę mam dość mocną. Najlepiej byłoby otrzepać się i pójść dalej. Potraktować gwałt jak bardzo nieudany stosunek, jak napisał Kominek. Być może lekarstwem mogłaby też być zemsta.
                                    • aandzia43 Re: równouprawnienie z urzędu 21.02.13, 01:08
                                      Jak dla mnie, są gors
                                      > ze rzeczy niż gwałt, np. utrata wzroku, słuchu, kończyn, możności poruszania si
                                      > ę, silny ból, na który byłbym skazany do końca życia.

                                      Jak dla mnie też, ale co to ma do rzeczy, czyli do cierpienia ofiary w wyniku gwałtu i do kwestii kary dla sprawcy?


                                      bo uważam, że psychikę mam dość m
                                      > ocną.

                                      Owszem, mocną bo pozbawioną obszarów, które sporo ludzi (może nawet większość) ma. Te obszary sprawiają, że jest się wrażliwszym i bardziej podatnym na zranienie, z drugiej strony ma się kompas pozwalający budować nie krzywdzące bliźnich sposoby relacji z nimi. Bez złośliwości to piszę.
                                      • bcde Re: równouprawnienie z urzędu 21.02.13, 02:28
                                        > bo uważam, że psychikę mam dość m
                                        > > ocną.
                                        >
                                        > Owszem, mocną bo pozbawioną obszarów, które sporo ludzi (może nawet większość)
                                        > ma. Te obszary sprawiają, że jest się wrażliwszym i bardziej podatnym na zranie
                                        > nie, z drugiej strony ma się kompas pozwalający budować nie krzywdzące bliźnich
                                        > sposoby relacji z nimi. Bez złośliwości to piszę.

                                        Tak, wiem. Są ludzie i parapety. Moim kompasem jest uczucie głodu i chuć. Jestem prawie jak zombie. To ilu bliźnich w tym tygodniu już zdążyłem skrzywdzić? Jak ci podpowiada twoja intuicja?
                                        • aandzia43 Re: równouprawnienie z urzędu 21.02.13, 02:44

                                          > Tak, wiem. Są ludzie i parapety. Moim kompasem jest uczucie głodu i chuć. Jeste
                                          > m prawie jak zombie.

                                          A tam zombie! Czy zombie odczuwa przyjemność? Ty anhedonii raczej nie masz ;-)
                                          Masz tylko lekkie deficyty empatii. Nie na tyle masz jej za mało, by permanentnie krzywdzić, ale wystarczająco za mało, by samemu pilnować się przed nadużyciami wobec kobiet w sytuacji stresu i rozluźnienia norm społecznych. Wolałabym nie spotkać cię na swojej drodze w takim momencie dziejowym.
                                          • bcde Re: równouprawnienie z urzędu 21.02.13, 03:24
                                            > Masz tylko lekkie deficyty empatii. Nie na tyle masz jej za mało, by permanentn
                                            > ie krzywdzić, ale wystarczająco za mało, by samemu pilnować się przed nadużycia
                                            > mi wobec kobiet w sytuacji stresu i rozluźnienia norm społecznych. Wolałabym ni
                                            > e spotkać cię na swojej drodze w takim momencie dziejowym.

                                            W czasie pokoju też lepiej żebyś mnie nie spotkała, ty wzorcu wrażliwości i empatii. :)
                                    • sabat-77 Re: równouprawnienie z urzędu 21.02.13, 07:22
                                      bcde napisał:

                                      > Cóż, tyle o sobie wiemy, na ile nas sprawdzono. [...]

                                      Dla większości dziewczyn seks = emocje, które przeżywają jednocześnie. Jako wiązka uczuć.
                                      Dośpiewaj sobie resztę, skoro nawet oddanie się mężowi często jest dla nich barierą nie do pokonania.
                                      Dlatego pewnie nawet zgwałcony facet by nie umiał tak do końca tego zrozumieć. Gwałt to masakra stary, a ten tekst kominka był wyjątkowo głupi. Jeśli nie czujesz, to po prostu przyjmij do wiadomości.
                                      Jeśli w wydaniu kobiecym seks to emocje, to gwałt na emocjonalnej kobiecie może być w jakiś sposób analogiczny do obcięcia jaj prostemu nieempatycznemu facetowi.

                                      Przyjmij to do wiadomości i żyj spokojnie, po tym jak ktoś ci obciął sierpem jaja.
                                      • rekreativa Re: równouprawnienie z urzędu 21.02.13, 10:45
                                        Ale bcde uważa, że gwałt to taki nieudany stosunek, a ponieważ on by się po gwałcie podniósł, otrzepał i następnego dnia zapomniał, to uważa, że wszyscy tak właśnie powinni mieć.
                                        Do tego myśli, że reakcja niezgwałconych kobiet na taki tekst, jaki wcześniej przytoczył, jest wyuczona społecznie.
                                        No to o czym tu z nim dyskutować?
                                        • bcde Re: równouprawnienie z urzędu 21.02.13, 20:55
                                          > Ale bcde uważa, że gwałt to taki nieudany stosunek, a ponieważ on by się po gwa
                                          > łcie podniósł, otrzepał i następnego dnia zapomniał, to uważa, że wszyscy tak w
                                          > łaśnie powinni mieć.

                                          Naprawdę tak uważam? Nie wiedziałem. Faktycznie nie ma o czym z tobą dyskutować, skoro nie potrafisz właściwie zrozumieć prostego tekstu.
                                          • rekreativa Re: równouprawnienie z urzędu 21.02.13, 21:09
                                            Ciekawe, w czym się pomyliłam.
                                      • bcde Re: równouprawnienie z urzędu 21.02.13, 21:20
                                        > Dla większości dziewczyn seks = emocje, które przeżywają jednocześnie. Jako wią
                                        > zka uczuć.
                                        > Dośpiewaj sobie resztę, skoro nawet oddanie się mężowi często jest dla nich barierą nie do pokonania.

                                        Trochę przeceniasz znaczenie emocji w seksie u kobiet. Niby jesteś już mądrzejszy niż kiedyś, ale wciąż trochę idealizujesz psychikę kobiet i ich wrażliwość. Zostałeś nauczony tak kobiety widzieć, a tymczasem spora część kobiet jest dość wyrachowana, także w sprawach seksu, a wrażliwość wielu z nich też nie jest większa niż np. twoja. Przykład z żoną odmawiającą mężowi jest IMO mało trafny, bo te "bariery nie do pokonania" nie muszą wynikać z braku emocji, których nie jest w stanie dostarczyć mąż, ale mogą wynikać z różnych innych przyczyn.
            • aandzia43 Re: równouprawnienie z urzędu 20.02.13, 19:00
              > Mam pytanie? Czy jesteś za karaniem Z URZĘDU i w takim samym wymiarze kobiet ka
              > ry pomawiających i fałszywie oskarżających o gwałt?

              Jestem za surowym karaniem wszystkich mówiących fałszywe słowo przeciwko bliźniemu swemu, jeśli udowodni się, że ofiara pomówienia poniosła straty. Ale nie z urzędu. Myślę, że fala procesów przeciwko paniom szczególnie wrednym, cwanym albo zwyczajnie zaburzonym dobrze by sprawie zrobiła. Z drugiej strony jest obawa, że kobiety nie będą zgłaszać rzeczywistych gwałtów właśnie z obawy przed karą dla siebie w przypadku, kiedy nie uda im się udowodnić przestępstwa.
              • yoric Re: równouprawnienie z urzędu 20.02.13, 19:04
                Dletego niech przemoc i przestępstwa seksualne będą ścigane z urzędu. Inna sprawa, że żeby ścigać, organa muszą się o przestępstwie dowiedzieć, i tu faktycznie jest pewien problem.
            • rekreativa Re: równouprawnienie z urzędu 20.02.13, 19:11
              Tak jeszcze apropos, jakoby kobiety mogły sobie bezkarnie w Polsce rzucać oskarżenia o gwałt, to na gorąco znalazłam:
              tvwlodawa.pl/wyrzucona-z-pracy-za-urojony-gwalt/
              www.gs24.pl/apps/pbcs.dll/article?AID=/20100809/POLICE/736248490
              www.mmpulawy.pl/artykul/dziewczyna-bedzie-miec-klopoty-za-oskarzenie-o-gwalt
              Zwykle to, że babka kręci, wychodzi już w trakcie wstępnych przesłuchań oraz rozmowy z psychologiem i do procesu w sprawie w ogóle nie dochodzi.

              No i jak widać z przykładów, kobietę można ukarać i się to robi.
              • zawle Re: równouprawnienie z urzędu 20.02.13, 19:14
                Osobiście wolałabym żeby mi facet groził zgwałceniem, niż żeby mnie zgwałcił.
              • urquhart Re: równouprawnienie z urzędu 20.02.13, 19:17
                rekreativa napisała:
                > No i jak widać z przykładów, kobietę można ukarać i się to robi.

                Sama oceń czy to proporcjonalne do krzywdy jaką wyrządza innym i karze jaka grozi facetowi jak jej uwierzą.
                • rekreativa Re: równouprawnienie z urzędu 20.02.13, 19:27
                  Kobieta może w tej sytuacji dostać dwa lata więzienia.
                  Biorąc pod uwagę, że to jest również najniższa kara za sam gwałt, to uważam, że jak najbardziej wystarczy.
    • zawle Re: Feminizacja prawa 20.02.13, 16:02
      yoric napisał:
      > Jak ma to wyglądać w praktyce, że w razie czego mam wykazać sądownie, że ona si
      > ę zgodziła? Mam mieć w łóżku kamerę z mikrofonem, czy dawać formularz do podpis
      > u? Czy zgoda jest ważna jeśli strony piły wcześniej alkohol :)? Czy tylko kobie
      > ta ma prawo iść do sądu, czy ja też mogę lecieć z oskarżeniem, że mnie zaprosił
      > a i wykorzystała i wtedy ona musi przedstawiać pisemne zaświadczenie, czy przyj
      > muje się, że erekcja oznacza akceptację domyślną ;)?


      Wydaje mi się że pani użyła mało zgrabnego stwierdzenia, a chodziło jej raczej o to że w Polsce nadal pokutuje przekonanie że kobieta zgwałcona jest sobie winna. Podobnie rzecz ma się z obwinianiem przez żony kochanek a nie własnych mężów. Pierwsze wiąże się z rynkiem na którym porządne są cenniejsze niż nieporządne, a więc opinią strąca się konkurentki do piekła. Mężczyzn to usprawiedliwia. Co do kochanek....podobnie. Trudno obwiniać ślubnego z którym się za kilka dni do kościoła pod rękę będzie szło.

      > Dwa, przemoc ekonomiczna - rozumiem pojęcie, ale nie rozumiem zakresu, jak nie
      > dam żonie pół pensji to będę miał założoną kartotekę w niebieskiej linii?
      >

      Co do przemocy ekonomicznej. Teoretycznie sprawa ta też jest opisana w KRi O ( możliwość wystąpienia o alimenty w trakcie trwania małżeństwa, alimentowanie żony). Jednak w przypadku przemocy kobieta boi się wystąpić przeciw mężowi. Jeśli jednak to zrobi, nie może liczyć na pomoc Państwa we wprowadzaniu w życie postanowień sądu ( chociażby ściągalność alimentów- która dotyczy ojców niepłacących) I kółko się zamyka.
      • yoric Re: Feminizacja prawa 20.02.13, 18:58
        A ja się z tym wszystkim zgadzam, i także dlatego zgadzam się ze ściganiem gwałtów z urzędu. Nie zgadzam się z czym innym, do czego w ogóle się nie odniosłaś, tj. z przerzuceniem na faceta obowiązku wykazania niewinności. To tak jakbym dał koledze dwa tysiaki, a potem powiedział, że on mi te dwa tysiaki ukradł. I on teraz musi udowodnić, że nie ukradł!

        Z 'przemocą ekonomiczną' mój problem jest trochę innego sortu. Jakkolwiek nie neguję samego zjawiska, nie podoba mi się pewien paradoks, tj. kobiety walczą o symetrię w podziale dochodów wobec wyraźnej asymetrii w psotrzeganiu ról płciowych. I wyjaśniam po ludzku :). Załóżmy, że w małżeństwie nie ma dzieci, kobieta może sobie nie pójść do pracy, bo i tak zarobienie na rodzinę, jak Ci powie nawet reklama banku, to obowiązek faceta. Albo inaczej - kobiety walczą o to, by ich zarobki były równe z męskimi, a przy okazji o to, żeby połowa tych męskich z urzędu trafiała do ich kieszeni. Nie za sprytne?
        • rekreativa Re: Feminizacja prawa 20.02.13, 19:18
          Yoricu, ale równie dobrze można powiedzieć, że teraz sytuacja jest taka, iż to zgwałcona babka ma udowodnić, że ją zgwałcono.
          A i tak to trochę niemądre gadanie, bo ostatecznie to policja i prokuratura ma cokolwiek udowodnić. A oskarżony też nie jest sam, tylko ma papugę.
          • yoric Re: Feminizacja prawa 20.02.13, 19:39
            Rozumiem, że w konstytucji czy gdzie tam, gdzie jest zapisana zasada domniemania niewinności należy nanieść asterisk *

            * - nie dotyczy gwałtu
            • rekreativa Re: Feminizacja prawa 20.02.13, 19:55
              To ja nie rozumiem Twojego wniosku.
              • yoric Re: Feminizacja prawa 20.02.13, 20:16
                > To ja nie rozumiem Twojego wniosku.

                niestety nic na to nie poradzę :)
                • rekreativa Re: Feminizacja prawa 20.02.13, 20:34
                  No to mi wytłumacz, bo naprawdę chciałabym zrozumieć, o co wam, piszącym na forum panom, chodzi z tym, że facet będzie musiał swoją niewinność udowadniać?
                  • kutuzow Domniemanie niewinności -podstawa prawodawstwa 20.02.13, 23:04
                    rekreativa napisała:

                    > No to mi wytłumacz, bo naprawdę chciałabym zrozumieć, o co wam, piszącym na for
                    > um panom, chodzi z tym, że facet będzie musiał swoją niewinność udowadniać?

                    rekreativa ---> domniemanie niewinności jest PODSTAWĄ kodeksu karnego. Dopóki nie udowodnią Ci winy w świetle prawa jesteś niewinna (co najwyżej oskarżonym/nom). To jest stawianie na głowie całego systemu prawnego. Zaczęło się od domniemania winy w przypadku molestowania seksualnego (oskarżony traci pracę nawet jeśli okazuje się że to pomówienie), a teraz zaczyna to być rozciągane na gwałt.

                    Swego czasu było tutaj pewna Pani która pisała jak to czuje się zgwałcona. Dla niej gwałt miał tak szeroki zakres, że nawet część forumowych koleżanek było zbulwersowanych, że nic dziwnego że potem kobiety mają problem z wiarygodnością.

                    Nasunął mi się taki pomysł rodem z Rosji. Ponieważ (jak wieść niesie) ich Ubezpieczyciele nie biorą pod uwagę raportów z wypadków sporządzonych przez Policję/Milicję, to masowo mają kamery na przedniej szybie, które rejestrują co się działo na drodze.
                    Jeśli przejdą te bzdurne przepisy to takie kamery będą żelaznym zestawem każdej sypialni singla (i większości sypialni małżeńskich), tak na wszelki wypadek żeby potem pokazać że to nie był gwałt.
                    • urquhart w Szwecji oskarżeni są skazywani nawet bez dowodów 20.02.13, 23:17
                      kutuzow napisał:
                      > Swego czasu było tutaj pewna Pani która pisała jak to czuje się zgwałcona. Dla
                      > niej gwałt miał tak szeroki zakres, że nawet część forumowych koleżanek było zb
                      > ulwersowanych, że nic dziwnego że potem kobiety mają problem z wiarygodnością

                      Czy jest lepszy przykład jak rewolucyjna czujność klasy (płci) ciemiężonej została wykorzystana w sprawie Assange’a w myśl czekistowskiej zasady znajdżcie mi człowieka a ja znajdę na niego paragraf:

                      "Według szwedzkiego prawa stosunek bez prezerwatywy może zostać uznany za gwałt, jeśli wcześniej partnerzy uzgodnili, że się w ten sposób zabezpieczą.
                      W sierpniu w Sztokholmie Assange poznał dwie Szwedki, z którymi spędził noc. Mimo że obie panie następnego dnia zjadły z nim śniadanie, kilka dni później zgłosiły się na policję. Początkowo chodziło im tylko o zmuszenie Assange’a, by zrobił sobie test na obecność chorób przenoszonych drogą płciową. W jaki sposób przekształciło się to w akt oskarżenia o gwałt – nie wiadomo.(...) Oskarżenie Assange’a o gwałt wywołało debatę, czy Szwecja w porównaniu z innymi krajami Unii Europejskiej ma ostrzejsze prawo dotyczące przestępstw seksualnych.
                      – Generalnie nasze ustawodawstwo nie wyróżnia się na tle innych państw europejskich, tylko jego stosowanie jest bardziej restrykcyjne – wyjaśnia w „Aktuellt“ adwokat Ulrika Borg. – W ciągu ostatnich dziesięciu lat zmieniło się podejście sędziów do przestępstw na tle seksualnym. Traktuje się je poważniej, co przekłada się na coraz surowsze kary – tłumaczy.
                      Zdaniem Johanna Binninge’a, przewodniczącego Zrzeszenia Organizacji ds. Bezpieczeństwa Prawa, w Szwecji oskarżeni są skazywani nawet bez wystarczających dowodów. Jego zdaniem sytuacja jest szczególnie niejasna, gdy osoba zgadza się na seks, a w trakcie mówi „nie“.
                      www.rp.pl/artykul/576488.html?print=tak
    • efi-efi Re: Feminizacja prawa 20.02.13, 21:28
      urquhart :

      >>Jakoś mnie litość dla sprawców gwałtów nie bierze, ale z gwałtem się w życiu nie spotkałem, >>za to z pomówieniami o gwałt i groźbami takowego z zemsty, zawiedzionych afektów i innych >>owszem pare razy.
      >>Jak to było w zmontowanej manipulacji z Strauss-Kahn.

      - Zaklnę szpetnie bo z takim betonem jak Ty Urguhart się nie spotkałam. Masz 350 lat , protezy, tupecik, tatuś Cię kochał , ale tylko w nocy czy co ?
      • urquhart Kto tu jest BETON 20.02.13, 23:48
        efi-efi napisała:
        > - Zaklnę szpetnie bo z takim betonem jak Ty Urguhart się nie spotkałam. Masz 35
        > 0 lat , protezy, tupecik, tatuś Cię kochał , ale tylko w nocy czy co

        Efi przypomnę ci twój wątek w sprawie DSK, gdzie od razu oceniłaś i osądziłaś niesłusznie pomówionego o wsadziłabyś na podstawie zeznań pokojówki manipulantki w kazamaty najchętniej z żoną co stanęła w jego obronie bez procesu i wyjaśnień. Pachniało lipą i z czasem wyszło szydło z worka. Nic cię ta manipulacja nie nauczyła widać. Ty jesteś beton co łatwo wykazać. Ideologia feministyczna Górą.

        forum.gazeta.pl/forum/w,15128,128271027,128271027,Ile_takich_Anek_chodzi_po_swiecie_.html
        forum.gazeta.pl/forum/w,15128,141552272,141552272,DSK_koniec_sprawy_rzekomego_gwaltu_.html
    • sabat-77 Re: Feminizacja prawa 20.02.13, 22:33

      > > Ja od lat walczę o to, by pójść dalej - i tego wymaga konwencja - by za g
      > wałt uznawać każdy akt seksualny, na który kobieta nie dała wyraźnej zgody (a n
      > ie tylko nie powiedziała ''nie''). Dziś to kobieta musi wykazać, że sprawca uży
      > ł przemocy, groźby bezprawnej lub podstępu.

      A ja od lat walczę o to, by pójść jeszcze dalej, by za gwałt uznawać każdy akt seksualny, niezależnie od zgody kobiety.

      ... a feminizację prawa mam gdzieś, i tak nie mam na to wpływu. Zastanawia mnie tylko, jaki to ma cel, bo jakiś mieć musi. W sprawiedliwość dziejową programowo nie wierzę.

      • rekreativa Re: Feminizacja prawa 20.02.13, 22:38
        " Ja od lat walczę o to, by pójść dalej - i tego wymaga konwencja - by za g
        > wałt uznawać każdy akt seksualny, na który kobieta nie dała wyraźnej zgody (a n
        > ie tylko nie powiedziała ''nie''). "

        To akurat jest dosyć absurdalne, więc nie wiem, czy pani użyła jakiegoś skrótu myślowego, czy co?
        A jest absurdalne, bo ja na przykład i sądzę, że wiele innych kobiet również, nie artykułuję wyraźnej zgody za każdym razem, gdy uprawiam seks z osobistym mężem. Czasem w ogóle niczego nie artykułuję, tylko ściągam ciuchy.
        Czy zatem ściągnięcie ciuchów mam uznać za danie wyraźnej zgody? Bo naprawdę nie czaję, o co tej kobiecie chodziło.
        • sabat-77 Re: Feminizacja prawa 20.02.13, 22:48
          rekreativa napisała:

          > To akurat jest dosyć absurdalne, więc nie wiem, czy pani użyła jakiegoś skrótu
          > myślowego, czy co?
          > A jest absurdalne, bo ja na przykład i sądzę, że wiele innych kobiet również, n
          > ie artykułuję wyraźnej zgody za każdym razem, gdy uprawiam seks z osobistym męż
          > em. Czasem w ogóle niczego nie artykułuję, tylko ściągam ciuchy.
          > Czy zatem ściągnięcie ciuchów mam uznać za danie wyraźnej zgody? Bo naprawdę ni
          > e czaję, o co tej kobiecie chodziło.

          Chodziło o to, że czasem panie nie chcą, ale są zastraszone, lękliwe, wycofane itd. na tyle, żeby domniemanemu zbrodniarzowi z penisem... tfu ! narzędziem zbrodni w dłoni nie umieć powiedzieć głośnego "no pasaran".
          Tudzież, przypadku gdy dziewczyna rozkraczyła się (kra, kra) było miło, ale nazajutrz okazało się, że to był Portugalczyk Osculati - więc po nitce do kłębka doszło do niej, że w sumie to musiał być gwałt. Musiał, bo przecież nie ma siły żeby była aż tak głupia, by iść do łóżka ze znanym draniem Osculatim.
          • rozwodnik-waw Re: Feminizacja prawa 21.02.13, 19:48
            > Chodziło o to, że czasem panie nie chcą, ale są zastraszone, lękliwe, wycofane
            > itd. na tyle, żeby domniemanemu zbrodniarzowi z penisem... tfu ! narzędziem zbr
            > odni w dłoni nie umieć powiedzieć głośnego "no pasaran".

            Jakiemu procentowi z tej reszty odejdzie ochota, gdy partner zapyta "mogę?"?
    • that.bitch.is.sick Re: Feminizacja prawa 21.02.13, 00:03
      Yoric:) Ty didżeju procedury, ty:)
    • tygrys-bez-rys Bo mnie sie wszystko kojarzy z ... 21.02.13, 07:23
      ... feminizacja.

      Yo,
      Zacznij od ksztaltowania swojej opinie na tematy spraw waznych na podstawie zrodel innych niz popoludniowki redagowanych przez lesbijskie furiatki.

      Dyskusja na temat czy zbrodnia naruszajaca nietykalnosci osoby ludzkiej, powinna byc sciganna ex offcio jest zenujaca nawet jak na standardy Dzikich Pol Nadwislanskich. Takich debat mozna spodziewac sie po brotatych kacapach w Iranie a nie obywatelach katolickiego kraju aspirujacego do przynaleznosci do kultury europejskiej.

      Sugestia ze policja miala by miec kompetencje sadu, swiadczy tylko o terminalnej fazie infekcji faszystowskim mozgojadem pismaka, ktory ukrecil tego paszteta.

      Skoro rozumiesz pojecie przemocy ekonomicznej to czego nie rozumiesz? Obawiasz sie o wykonanie? Z takim podejsciem moglibyscie w Bulboni nie robic nic, bo i tak wszystko spierdolita w polnische wirtschaft. Pomysl o Koperniku, Skolodwskim, Kazimierzu Gorskim, Walesi, Pappierzu Polaku i DO DZIELA!
      • urquhart ogarnij się z przemocą ekonomiczną 21.02.13, 09:46
        tygrys-bez-rys napisała:

        > ... feminizacja.
        >
        > Yo,
        > Zacznij od ksztaltowania swojej opinie na tematy spraw waznych na podstawie zro
        > del innych niz popoludniowki redagowanych przez lesbijskie furiatki.

        Ty się tygrys ogarnij.
        Lesbijskie feministyczne furiatki mają realny wpływ na kształtowanie i interpretację prawa jeśli tylko głośno i zgodnie krzyczą a panującym potrzeba odwrócić uwagę od fatalnego zażądania państwem czym powinni się zajmować.
        Na przykład:
        wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/1,114873,6228651,Awanturnik_bedzie_eksmitowany_z_wlasnego_mieszkania.html
        Podobnie jak odpowiednio głośno krzyczący i awanturujący górnicy uwłaszczą sie na pieniądzach ZUS'u i budżetu, tak w przypadku ustawy o przemy ekonomicznej najłatwiej wyrwać komuś nie ze swojego i mieć spokój.
        Przemoc ekonomiczną przede wszystkim stosuje państwo fiskalizacją w stosunku do kobiet że podatki i koszty pracy pozostawiają w ich rekach małą częśc wypracowanych środków i powodując że módzi i ogarnieci masowo głosują nogami i uciekaja do starych państw UE.
        • sabat-77 Re: ogarnij się z przemocą ekonomiczną 21.02.13, 10:02
          urquhart napisał:


          > Ty się tygrys ogarnij.
          > Lesbijskie feministyczne furiatki mają realny wpływ na kształtowanie [...]

          Chciałbyś mieć realny wpływ na kształtowanie ? :)
          Widzisz się na stołku prezesa Mizoginistycznych Heteroseksualnych Chłopaków ? MHC ?
          Ja zamawiam skarbnika.
          • tygrys-bez-rys Te Szabas 21.02.13, 10:21
            A jak sie załapiesz na skarbnika to załatwiają jakaś ściepe od teściów?
        • tygrys-bez-rys Panstwo jak organ 21.02.13, 10:19
          Ja stoba Urq nie polemizuje w sprawie bankructwa socjalistycznego systemu redystrybucji pogactwa narodu, fiskalnej katastrofy czy niekompetencji kolesi z wielkim ogólnymi lbami. Ja ci tłumaczę ze rola państwa jest gromadzić i tworzyć spójny sprawny i praktyczny system prawny, który by sie pozwoli obywatela najnasnijesej rzeczpospolitej bogagci i żyć w spokoju w imię oświęconych wartości humanitarnych, przedewszystkim godnosci czlowieka a nie produkować bezrobocie, dorównać produkcje buraków, wydobywać miedź czy wpierdalac sie w to z kim kto sie bawi w dom w imię allaha yahwe.

          Przemoc ekonomiczna jest realnym problemem tak jak drakonskie opodatkowanie obywateli uni.
          • urquhart Re: Panstwo jak organ 21.02.13, 10:35
            tygrys-bez-rys napisała:
            > kim ogólnymi lbami. Ja ci tłumaczę ze rola państwa jest gromadzić i tworzyć spó
            > jny sprawny i praktyczny system prawny, który by sie pozwoli obywatela najnasni
            > jesej rzeczpospolitej bogagci i żyć w spokoju w imię oświęconych wartości human
            > itarnych, przedewszystkim godnosci czlowieka a nie produkować bezrobocie, dorów
            > nać produkcje buraków, wydobywać miedź czy wpierdalac sie w to z kim kto sie b
            > awi w dom w imię allaha yahwe.

            jak by zabrakło redystrybucji nędzy i biedy zastanów się kto głosowałby i wspierał lewice i rzekomą centrolewicę
            to przecież podcinanie gałęzi na której siedzą
            a jakiegoś wroga trzeba wskazać i gromić, to podstawowe narzędzie każdego z despotyzmów
            :)
            • tygrys-bez-rys sily haosu 21.02.13, 10:42
              Na to pytanie nie znam odpowiedzi, a zastanawiac sie nie lubie bo gadajaca woda ciepleje. Natomios wroga widze wszczedzie i na wszelki wypadaka uwazam nalezy w szystkim profilaktycznie wpierdolic, po pierwsze zbombardowac iran a po drogie ogrodzic chiny a nstepnie wykastrowac wujaszka putina. A to co macie w Jewropie to sie nazywa socjalizm totalitarny.
        • zawle Re: ogarnij się z przemocą ekonomiczną 21.02.13, 10:23
          Lesbijskie feministyczne furiatki


          I tym sposobem pojawia się penetracyjna prawda. Tylko walnięta siurem męskim pozbawiona jest furii i feminizmu? Z podobną pogardą kilkanaście lat temu odnoszono się do matek-polek.
          • urquhart Re: ogarnij się z przemocą ekonomiczną 21.02.13, 11:18
            zawle napisała:
            > I tym sposobem pojawia się penetracyjna prawda. Tylko walnięta siurem męskim po
            > zbawiona jest furii i feminizmu? Z podobną pogardą kilkanaście lat temu odnoszo
            > no się do matek-polek.

            Odwracając twoje pytanie, tylko prewencyjne spacyfikowanie przez policyjny aparat represji (najlepiej bez sądu i nakazowo) i trzymanie w szachu ustawami które gwarantują że jeżeli facet sie nie podporządkuje babie w realizacji jej oczekiwań to zostanie puszczony w skapetkach gwarantuje damsko-męskie związkowe idylliczne partnerstwo i okiełzanie płci z definicji wyzyskiwaczy, przemocowców, opresyjnych gwałcicieli?

            Akurat do matek polek to burzę raczej ostatnio wywołał prof. Mikołejko i odkurzył resentymenty, że to koleżanki z pracy matek polek czują sie najbardziej wyzyskiwane się okazało, faceci zapędzeni są juz do kieratu i siedzieli cich, no poza tymi co chleją i migają sie od wszystkiego w życiu zadowalając sie bełtem.
            m.wyborcza.pl/wyborcza/1,105226,12439214,Skad_w_nas_tyle_zolci__Kobiety_w_ciazy_na_L4__matki.html
    • efi-efi Re: Feminizacja prawa 21.02.13, 10:43
      : urquhart napisał;

      >>Efi przypomnę ci twój wątek w sprawie DSK, gdzie od razu oceniłaś i osądziłaś niesłusznie >>pomówionego o wsadziłabyś na podstawie zeznań pokojówki manipulantki w kazamaty >>najchętniej z żoną co stanęła w jego obronie bez procesu i wyjaśnień. Pachniało lipą i z >>czasem wyszło szydło z worka. Nic cię ta manipulacja nie nauczyła widać. Ty jesteś beton co >>łatwo wykazać. Ideologia feministyczna Górą.

      - DSK odgrażał się, że pozwie Dillo o odszkodowanie bo przez nią (sic!) została zniszczona jego kariera.
      Przy całym prawniczym zapleczu oraz pieniądzach jakie posiada , nie zdołał tego dokonać, natomiast Dillo otrzyma od niego 1,2mln tytułem rekompensaty za krzywdę jaką jej wyrządził.
      No , ale jak taka Twoja wola, dalej utrzymuj sobie , że był niewinny.
      Niewinny bo facet.
      • urquhart Faceci SĄ Winni! 21.02.13, 11:06
        efi-efi napisała:
        > Przy całym prawniczym zapleczu oraz pieniądzach jakie posiada , nie zdołał tego
        > dokonać, natomiast Dillo otrzyma od niego 1,2mln tytułem rekompensaty za krzyw
        > dę jaką jej wyrządził.
        > No , ale jak taka Twoja wola, dalej utrzymuj sobie , że był niewinny.
        > Niewinny bo facet.

        A DSK był winny czego konkretnie niby? GWAŁTU?
        Gdzie jasno pokazano w TV organizacje pułapki i współpracę Dillo z obsługa hotelu i osobami trzecimi?
        Rusz głową o ile nie zaślepia cie ideologia.
        DSK ma liczne sprawy owszem ale o sutenerstwo (organizowanie orgii z udziałem prostytutek) i nie mógł zeznawać i się bronić bo pytania o seks za pieniądze pogrążyłyby go w pozostałych sprawach. Typowa pułapka.

        Odsłaniasz się w zaślepieniu. Dla ciebie widać każdy facet jest z definicji winny i gwałcicielem widać, bo jeżeli nic nie można mu udowadniać to tylko z tego powodu ze nie miał okazji . Co mnie nie dziwi zbytnio.
        Przecież mateczka feminizmu Andrea Dworkin pisała o tym bezpośrednio i bez ogródek że każdy facet to mniejszy lub większy gwałciciel poniżający kobietę przez z definicji przez stosunek seksualny.
        Nie przypadkiem miała coś w sobie że trafiała kolejno na partnerów którzy znęcali sie na nią, bili i gwałcili i przez pryzmat takich mężczyzn widziała świat.
        • marek.zak1 Faceci SĄ Winni! 21.02.13, 11:19
          Swoją drogą tzw molestowanie to chyba jedyny czyn, za który facet może złamać sobie karierę, iśc do więzienia, albo do łóżka. Kobieta decyduje i nie ma odwołania.
          • tygrys-bez-rys Oj Marus ... 21.02.13, 11:21
            ... Marus z Ciebie to nizely gagatek, podszczypywales pani jadzie w pupe w pracy i chcesz sie pochwalic? Jak bylo? Dala Ci w rylo czy dala dupy?
            • marek.zak1 Re: Oj Marus ... 21.02.13, 12:16
              Mogła jeszcze pójść na policję...i do widzenia korporacjo..
              • tygrys-bez-rys Miesz Ci sie wszystko Marek 21.02.13, 22:14
                Moze to stego powodu ze malzonka Ci z krzyza nie spuszcza, ostrzegam jednak ze gwalt malzenski jest BE i FE!

                Korporacja spowodow, ktorych nie najwyrazniej nie rozumie nie jest zainteresowania zatrudnianiem protekcjonalnych choooi czy burakow pastewnych i w odroznieniu od panstwa jezeli nie elemineje ze swoich szeregow pracownikow nie produktywnych lub wrecz szkodliwych sama bardzo szybko dzieli los tytanika. Dlatego Best practice to ZERO tollerance dla buractwa.

                Infroamcja Dodatkow

                Stosunek pracy w BULBONII reguluje Kodeks pracy, art. 11 (chyba) dotyczy molestowania, prawo karne to artykol 199!

                DO NOT SHIT WHERE YOU EAT!
          • jesod Faceci nigdy nie są winni! 21.02.13, 12:38
            marek.zak1 napisał:
            > Swoją drogą tzw molestowanie to chyba jedyny czyn, za który facet może złamać
            > sobie karierę, iśc do więzienia, albo do łóżka. Kobieta decyduje i nie ma odwołania.

            Jednak te kobiety to małpy...
            Jak mogą chcieć zniszczyć facetowi karierę, albo posyłać go do więzienia zamiast pójść z nim do łóżka, kiedy on tak uroczo się ślini i energicznie nęci??? On bosssski - pan i władca.
            A ona - ma jeszcze do wyboru nazwać to molestowaniem albo powiedzieć: chce cię mój panie - niech ci już stanie - masz mnie jak danie. Wszak głodnych trzeba nakarmić, dlatego mamy picze i cyce. :)


            • zawle Re: Faceci nigdy nie są winni! 21.02.13, 13:19
              jesod napisała: > Jednak te kobiety to małpy...


              Nie dziw się. Przez tysiące lat dawały dupy, rodziły dzieci, były zastępowane młodszymi, ładniejszymi itp, a teraz zabierają te oczywistości i mówią że się na nie nie godzą. Bo to lesby się i pijaki. Bo każda lesba to pijak.
              • yoric Re: Faceci nigdy nie są winni! 21.02.13, 13:21
                > Nie dziw się. Przez tysiące lat dawały dupy, rodziły dzieci

                a konkretnie którego fragmentu dotyczy ten głos w dyskusji? :)
                • marek.zak1 Re: Faceci nigdy nie są winni! 21.02.13, 13:42
                  Żadnego. Jest to prawda ogólna i objawiona.
                • jesod Re: Faceci nigdy nie są winni! 21.02.13, 14:48
                  yoric napisał:
                  yoric napisał:
                  > > Nie dziw się. Przez tysiące lat dawały dupy, rodziły dzieci
                  >
                  > a konkretnie którego fragmentu dotyczy ten głos w dyskusji? :)

                  Konkretnie tego, w którym jest mowa o ogniu w gaciach korporacji. :)
                  • yoric Re: Faceci nigdy nie są winni! 21.02.13, 21:59
                    I tam coś było o lesbach?
                    • jesod Re: Faceci nigdy nie są winni! 21.02.13, 23:48
                      yoric napisał:
                      > I tam coś było o lesbach?

                      A jest tam faktycznie mowa o lesbach?
                      • yoric Re: Faceci nigdy nie są winni! 22.02.13, 00:34
                        Owszem, Zawle raczyła była napisać coś o lesbach -
            • marek.zak1 Re: Faceci nigdy nie są winni! 21.02.13, 13:20
              Tak, jak kobieta lubi faceta idzie z nim do łóżka, jak nie - na policję i oskarża o molestowanie.
              Życie to sztuka wyboru.
              • rekreativa Re: Faceci nigdy nie są winni! 21.02.13, 13:44
                " Tak, jak kobieta lubi faceta idzie z nim do łóżka, jak nie - na policję i oskar
                > ża o molestowanie."

                Czyli najzupełniej prawidłowo.
                • kutuzow Re: Faceci nigdy nie są winni! 21.02.13, 14:04
                  rekreativa napisała:

                  > " Tak, jak kobieta lubi faceta idzie z nim do łóżka, jak nie - na policję i osk
                  > ar
                  > > ża o molestowanie."
                  >
                  > Czyli najzupełniej prawidłowo.

                  Nie do końca - zobacz przypadek efery "seks za pracę" w Samoobronie.
                  Gdy była praca to bohaterka nie miała nic przeciwko. Gdy praca się skończyła, to nagle afera.
                  Przecież seks tam spełniał funkcję "korzyści niematerialnych" -taka forma łapówki.
                  Tak samo w przypadkach kariery przez łóżko, mamy do czynienia z łapówkarstwem (łapówką jest seks), ale tego się praktycznie nie ściga obecnie. Za to afera jest gdy jakaś Pani odnosiła korzyści i nagle przestała, wtedy często wyciąga się temat "molestowanie", bo to jest niezły straszak.


                  jestem za wersją: Kobieta dostaje (niemoralną) propozycję lub zaczepkę i zgłasza ją na Policję. Wtedy organy działają z całą stanowczością i ścigają faceta który przekroczył reguły/prawo. Jeśli jednak na początku ona zgadza się na propozycję (bo posada kusząca, bo kariera łatwiejsza itp), a potem nagle w trakcie "przypomina sobie", że to narusza jej moralność, to sorry ale takie sprawy bym od razu oddalał.
                  • rekreativa Re: Faceci nigdy nie są winni! 21.02.13, 14:51
                    Akurat w sprawie tej babki od Leppera (zapomniałam, jak jej było), co to praca za seks i przez kilka lat spoko fajnie, to uczucia mam mocno mieszane.
                    Kiedy się wypowiadam o molestowaniu, mam na myśli jakieś czyste sytuacje: koleś wyskakuje do mnie z łapami i mimo wyraźnego sprzeciwu powtarza swoje końskie zaloty. Wtedy co miałabym zrobić? Bić się z nim nie będę, więc złożę gdzieś skargę.
                    • kutuzow Re: Faceci nigdy nie są winni! 21.02.13, 15:38
                      rekreativa napisała:

                      > Kiedy się wypowiadam o molestowaniu, mam na myśli jakieś czyste sytuacje: koleś
                      > wyskakuje do mnie z łapami i mimo wyraźnego sprzeciwu powtarza swoje końskie z
                      > aloty. Wtedy co miałabym zrobić? Bić się z nim nie będę, więc złożę gdzieś skar
                      > gę.

                      Pisałem przecież że w takim wypadku gdzie OD RAZU zgłaszana jest sprawa jestem za karaniem (z tym że po udowodnieniu sytuacji, żeby to nie była forma "szantażu" w stylu nie dostanę podwyżki to powiem że mnie molestowałeś). Oddalał bym tylko sprawy gdzie kobieta najpierw wdaje sie w romans z szefem bo ma z tego profity, a gdy one się kończą, to nagle czuje sie molestowana.
                      • aandzia43 Re: Faceci nigdy nie są winni! 21.02.13, 15:49

                        >
                        > Pisałem przecież że w takim wypadku gdzie OD RAZU zgłaszana jest sprawa jestem
                        > za karaniem (z tym że po udowodnieniu sytuacji, żeby to nie była forma "szantaż
                        > u" w stylu nie dostanę podwyżki to powiem że mnie molestowałeś).

                        A co z sytuacją, gdy mamy do czynienia z zemstą odpalonego molestanta? Ona nie zgłasza od razu, bo ma nadzieję, że się natręt odczepi, da jej spokój, a ona spokojnie będzie mogła pracować, a natręt zaczyna zemstę (pomijanie przy podwyżkach i korzystnych zleceniach, mobbing, groźby zwolnienia). Wiesz, jakby mi jakiś szef złożył propozycję a ja bym ją odrzuciła, to pierwszym odruchem byłoby nie drążyć sprawy. Pomylił się chłop, ot co i tak to zostawmy. Przemilczymy dyskretnie jego niewczesne awanse. Łażenie po sądach to żadna przyjemność. Robienie zamieszania w pracy też nikogo normalnego nie rajcuje.
                        • kutuzow Re: Faceci nigdy nie są winni! 21.02.13, 17:05
                          aandzia43 napisała:

                          > A co z sytuacją, gdy mamy do czynienia z zemstą odpalonego molestanta? Ona nie
                          > zgłasza od razu, bo ma nadzieję, że się natręt odczepi, da jej spokój, a ona sp
                          > okojnie będzie mogła pracować, a natręt zaczyna zemstę (pomijanie przy podwyżka
                          > ch i korzystnych zleceniach, mobbing, groźby zwolnienia). Wiesz, jakby mi jakiś
                          > szef złożył propozycję a ja bym ją odrzuciła, to pierwszym odruchem byłoby nie
                          > drążyć sprawy. Pomylił się chłop, ot co i tak to zostawmy. Przemilczymy dyskre
                          > tnie jego niewczesne awanse. Łażenie po sądach to żadna przyjemność. Robienie z
                          > amieszania w pracy też nikogo normalnego nie rajcuje.

                          aandzia -to proste. Jak masz do czynienia z pomijaniem przy podwyżkach, to jeśli masz dowody na to że to przez złośliwość, a nie przez to że może faktycznie nie należą Ci się podwyżki, to możesz złożyć skargę do jego przełożonego. Jeśli dochodzi do mobbingu i gróźb zwolnienia to w dzisiejszych czasach gdy prawie każdy ma smartfona (a w nim jest funkcja dyktafonu) to jaki problem to nagrać i mieć dowód? Dzieciaki na lekcjach nagrywają zakładanie kosza na głowę profesora, to nie można nagrać samego dźwięku?

                          Zauważ że ja mówię o sytuacji gdzie szef składa Ci propozycję, Ty się na nią godzisz, bo masz z tego korzyści po czym po pewnym czasie nagle odzywa się Twoja zraniona moralność i straszysz sprawą o molestowanie.
              • aandzia43 Re: Faceci nigdy nie są winni! 21.02.13, 13:57

                > Tak, jak kobieta lubi faceta idzie z nim do łóżka, jak nie - na policję i oskar
                > ża o molestowanie.
                > Życie to sztuka wyboru.


                O, to jest dopiero prawda objawiona! W/g Marka mężczyźni nie molestują, mężczyźni robią to, co zawsze: biorą co ich (albo im się wydaje, że ich). Ale teraz baby znarowiły się, nie dają każdemu, kto się dorwie i jeszcze nazywają to przestepstwem. Zły czas nastał, zły...
                Prawda pana Marka to rzeczywiście jedna z wielu prawd. Mianowicie prawda erotycznego autystyka, który nie jest w stanie odróżnić nachalnego dobieranai się do kobiety z pozycji "należy mi się" od wysyłania nieco subletniejszych sygnałów i odczytywania sygnałów płynących od kobiety. Kiedy mężczyzna ma do czynienia z taką wewnętrzną niemocą umysłową na gruncie erotyki, to rzeczywiście nie ma dla niego różnicy między flirtem z elementami propozycji z molestowaniem. No cóż, kalectwo, jak każde inne, ale strzeż nas panie Boże przed Markami z ich erotyczną tępotą ustanawiającymi prawa powszechnie obowiązujące.

                • aandzia43 Re: Faceci nigdy nie są winni! 21.02.13, 14:10
                  Aha, dla przypomnienia, bo już kiedyś o tym pisałam: nigdy nie zdarzyło mi się nazwać molestowaniem (nachalnością, buractwem, próbą wykorzystania seksualnego) zalotów mężczyzny, który mi się nie podobał, a który zalecał się do mnie w sposób subtelny nie wykorzystując przy tym ewentualnych elementów zależności mojej od niego. To tyle odnośnie praktycznego powszechnego zastosowania twoich mądrości, Marku.
                • marek.zak1 Re: Faceci nigdy nie są winni! 21.02.13, 14:20
                  Świat jest także dla ludzi tępych, jak ja, którzy nie rozumieją, dlaczego za patrzenie na kobiecy biust w windzie faceta się skazuje prawomocnym sądem.
                  Nie wszyscy są inteligentni i czytają subtelne sygnały. Są też przygłupy, (jak ja, co wspomniałem), którzy chcą wiedzieć, czy jak dotkną kobiety, to dobrze (łóżko), czy źle (więzienie). Czy mają spytać?
                  • aandzia43 Re: Faceci nigdy nie są winni! 21.02.13, 15:38
                    Są też przygłupy, (jak
                    > ja, co wspomniałem), którzy chcą wiedzieć, czy jak dotkną kobiety, to dobrze (ł
                    > óżko), czy źle (więzienie). Czy mają spytać?

                    Tak, zadawanie pytań to dobra metoda na dogadywanie się z ludźmi, gdy ma się deficyty. Aspergerowcy tak robią. Ale do tego trzeba odrobinę pokory pt. "nie jestem wzorcem z Sevre, a wręcz przeciwnie: inni są doskonalsi" ;-)



                    > Świat jest także dla ludzi tępych, jak ja, którzy nie rozumieją, dlaczego za pa
                    > trzenie na kobiecy biust w windzie faceta się skazuje prawomocnym sądem.
                    > Nie wszyscy są inteligentni i czytają subtelne sygnały.

                    Biedni ci skazani za zerknięcie na damski biust, biedni. Pewnie ich tępota polega na tym, że nei są w stanie odróżnić jednorazowego dyskretnego zerknięcia od uporczywego, codziennego gapienia się połączonego ze ślinieniem i widocznym wzwodem oraz wyraźną niechęcią obiektu gapienia się do całej sytuacji. No cóż, za głupotę się płaci. Zawsze można się podkształcić w sposobach komunikowania się z ludźmi, ale do tego też trzeba odrobiny pokory i świadomości, że nie jest się chodzącą doskonałością, na którą wredny świat nastaje.
                    • marek.zak1 Re: Faceci nigdy nie są winni! 21.02.13, 15:45
                      Prawo powinno obowiazywac tak samo mądrych i głupich. Skoro ja jestem głupi i brzydki wpatruję się w biust kobiety, po czym jestem ukarany, a kolega jest przystojny i mądry i patrzenie nie powoduje zadnych negatywnych nastepstw, jest w tym element niesprawiedliwosci i nierówności wobec prawa.
                      • aandzia43 Re: Faceci nigdy nie są winni! 21.02.13, 16:02

                        > Prawo powinno obowiazywac tak samo mądrych i głupich. Skoro ja jestem głupi i b
                        > rzydki wpatruję się w biust kobiety, po czym jestem ukarany, a kolega jest przy
                        > stojny i mądry i patrzenie nie powoduje zadnych negatywnych nastepstw, jest w t
                        > ym element niesprawiedliwosci i nierówności wobec prawa.

                        I prawo obowiązuje :-) Pominąłeś (jakże znamienne dla ciebie) jeden kluczowy element - reakcję kobiety na pierwsze wgapienie się w jej biust. Jeśli nie zauważasz (załóżmy, że z głupoty), że powineneś w poskokach spadać na drzewo i nigdy więcej nie ważyć się gapić się ostentacyjnie na jej cycki i gapisz się dalej dniami i miesiącami, to twoja strata - będziesz oskarżony o molestowanie. Dlaczegoś biedny? Boś głupi.
                        Kolega obdarzony wyczuciem (bo czy przystojny to kwestia gustu pań), który zauważy, że pani Kasia zadowolona jest z jego spojrzeń w kierunku jej biustu, a pani Zosia nie, będzie kontynuował zerkanie na tors pani Kasi, a panią Zosię traktować będzie uprzejmie i bezpłciowo. I dobrze na tym wyjdzie. Trawestując przysłowie: "mądrym diabeł dzieci kołysze" ;-)
                        Więc jak widać nei domagasz się równego prawa dla wszystkich facetów, tylko przywilejów dla buraków, którym sie nie chce popracować nad sobą oraz dla ludzi z deficytami umysłowymi. To drugie może czasem stanowić okoliczności łagodzące dla sądu, ale samo w sobie nie upoważnia ułomnych do wprowadzanai swoich praw.
                        • urquhart wywołało wyzywające zachowanie się pokrzywdzonego 21.02.13, 16:32
                          aandzia43 napisała:
                          > I prawo obowiązuje :-) Pominąłeś (jakże znamienne dla ciebie) jeden kluczowy el
                          > ement - reakcję kobiety na pierwsze wgapienie się w jej biust (...)
                          > Więc jak widać nei domagasz się równego prawa dla wszystkich facetów, tylko prz
                          > ywilejów dla buraków, którym sie nie chce popracować nad sobą oraz dla ludzi z
                          > deficytami umysłowymi.

                          Jak już o prawie. Może konkrety i KK art 216 i 217
                          Kluczowe znaczenie nawet jeśli gość jej i jego zainteresowanie ni podchodzi ma na ile jej biust i jego ekspozycja prowokuje do takich zachowań , a nie na ile gość jest nieinteligentny, jak mu da w mordę za to to też rachunek wyrównany :)
                          » § 1.
                          Kto uderza człowieka lub w inny sposób narusza jego nietykalność cielesną, podlega grzywnie, karze ograniczenia wolności albo pozbawienia wolności do roku.
                          » § 2.
                          Jeżeli naruszenie nietykalności wywołało wyzywające zachowanie się pokrzywdzonego albo jeżeli pokrzywdzony odpowiedział naruszeniem nietykalności, sąd może odstąpić od wymierzenia kary.
                          » § 3.
                          Ściganie odbywa się z oskarżenia prywatnego.
                          www.eporady24.pl/paragraf_2_artykul_217_kodeksu_karnego_art_217_kk-c-851.html
                          www.pozew.pl/index.php?option=com_content&task=view&id=710&Itemid=83
                          • marek.zak1 Re: wywołało wyzywające zachowanie się pokrzywdzo 21.02.13, 20:22
                            A teraz poprosze o paragraf, że patrzenie na biust jest ścigany z KK badź narusza nietykalnośc cielesną.
                            Powtarzam, kara powinna zależec wyłącznie od czynu, a nie może byc tak , że za ten sam czyn jest kara bądź nagroda, wedle subiektywnego osądu drugiej osoby.
                            • rekreativa Re: wywołało wyzywające zachowanie się pokrzywdzo 21.02.13, 20:35
                              "kara powinna zależec wyłącznie od czynu, a nie może byc tak , że za ten sam czyn jest kara bądź nagroda, wedle subiektywnego osądu drugiej osoby. "

                              Czyn: macanie cycków.
                              Czyn wykona mój mąż - w porządku.
                              Czyn wykona obcy kolo na ulicy - dostanie w ryj.
                              Czy może według Ciebie powinnam dać się macać każdemu, kto zechce?
                              • marek.zak1 Re: wywołało wyzywające zachowanie się pokrzywdzo 21.02.13, 20:52
                                Przyklad jest chybiony. Molestowanie dotyczy OBCEGO faceta. Mąż nie molestuje z definicji.
                                • rekreativa Re: wywołało wyzywające zachowanie się pokrzywdzo 21.02.13, 21:20
                                  Nie przykład chybiony, tylko to, co napisałeś.
                                  "kara powinna zależec wyłącznie od czynu, a nie może byc tak , że za ten sam czyn jest kara bądź nagroda, wedle subiektywnego osądu drugiej osoby. "
                                  Ta sama czynność, jaką jest dotykanie miejsc intymnych będzie albo grą wstępną, albo molestowaniem w zależności właśnie od mojego subiektywnego odczucia. Kiedy mnie dotyka ktoś, kto mi się podoba, do kogo żywię jakieś uczucia, to sprawia mi to przyjemność.
                                  Dotyk kolesia, z którym nie chcę mieć nic wspólnego jest przykry i obrzydliwy. I dlatego jest karalny.
                                  • marek.zak1 Re: wywołało wyzywające zachowanie się pokrzywdzo 21.02.13, 22:18
                                    A skąd ten koleś ma wiedzieć? Spytać, czy może dotknąć. Na piśmie?
                                    Jemu się może wydawać, że może i nagle - jest wtrącony do więzienia.
                                    • tygrys-bez-rys O zgrozo! 21.02.13, 23:05
                                      Jest jeszcze gorzej, ten sam koleś nazwijmy go Marek, dajmy na to w montekarlo, bo ma stajla i lubi podróże jak rownież exclusive call girls, gra w rulete i ku rozpaczy i rozzaleniu nie wygrywa! Lecz gra przecież! Więc sie mu należy, bo skąd ma wiedzieć ze nie? Na piśmie nikt mu nie przedstawił. Pytał sie nie wiedzie. Wiec rękę w przekonaniu moralnej slusznosci po kasy krupiera wyciąga, na co dostaje wpierdol i z establiszmentu wyzucony jest.
                                      • aandzia43 Re: O zgrozo! 22.02.13, 01:38
                                        Sam widzisz Tygrysie, orka na ugorze. Gleba kompletnie jałowa.
                                    • rekreativa Re: wywołało wyzywające zachowanie się pokrzywdzo 22.02.13, 11:20
                                      Czy Ty naprawdę nie rozumiesz, czy sobie po prostu jaja robisz?
                                      Jeśli jakiś zbok będzie w zatłoczonym autobusie macał Twoją żonę, a Ty zauważysz, to dasz mu w ryj, czy będziesz stał i pokornie patrzył, bo przecież nikt gościowi nie dał na piśmie, że mu macać nie wolno?
                                      • aandzia43 Re: wywołało wyzywające zachowanie się pokrzywdzo 22.02.13, 14:10

                                        > Czy Ty naprawdę nie rozumiesz, czy sobie po prostu jaja robisz?
                                        > Jeśli jakiś zbok będzie w zatłoczonym autobusie macał Twoją żonę, a Ty zauważys
                                        > z, to dasz mu w ryj, czy będziesz stał i pokornie patrzył, bo przecież nikt goś
                                        > ciowi nie dał na piśmie, że mu macać nie wolno?

                                        Nie sądzę, by Marek rozpatrując ten problem myślał globalnie, a więc i swojej żonie. Koncentruje się tylko na swoich zagrożonych przywilejach ;-)
                                • bcde Re: wywołało wyzywające zachowanie się pokrzywdzo 21.02.13, 21:31
                                  > Przyklad jest chybiony. Molestowanie dotyczy OBCEGO faceta. Mąż nie molestuje z
                                  > definicji.

                                  Zagalopowałeś się. Zaraz przeczytamy: "czy można zgwałcić żonę? Hehehe..."
                                  • rekreativa Re: wywołało wyzywające zachowanie się pokrzywdzo 21.02.13, 21:33
                                    A co? Uważasz, że nie można?
                                    I prostytutki pewnie też nie?
                                • tygrys-bez-rys OMFG! Bad Bad news for mister Koniarek 21.02.13, 22:03
                                  Dear Mr. Koniarek,
                                  Kraina ziemniaka, czyli Twoja ukochana Bulbonia pod szlachetnym wplywem Brata Brezniewa Slodkie Usta wprowadzila w zycie postanowienia prawne w sprawie gwaltu malzenskiego sugerowane przez grupe levackich darmoznjadow z ONZ juz we wczesnych latach 70. Czuwaj mister Koniearek! Nie tylko macanie Pani Jadzi po cyckach w pracy ale i posuwanie szanownej malzonki bez zgody jest jusz NIE LEGALNE. Pamietam ze masz trudnosci ze zrozumieniem co o znacza trune slowo legalne, wiec Ci pomoge.

                                  Niedoby Marek, A FE ,lapy przy sobie! Nie znaczy NIE!
                            • jesod Re: wywołało wyzywające zachowanie się pokrzywdzo 22.02.13, 00:04
                              marek.zak1 napisał:
                              > Powtarzam, kara powinna zależec wyłącznie od czynu,

                              Tu się z Tobą zgadzam. Wszystko zależy właśnie od tego, jaki to jest czyn.

                              marek.zak1 napisał:
                              > że za ten sam czyn jest kara bądź nagroda, wedle subiektywnego osądu drugiej osoby.

                              Nie, to nie tak.
                              Ten sam czyn może być karą lub nagrodą dla drugiej strony zależnie od sytuacji, w której się ona znajduje. Można czegoś chcieć lub nie chcieć. Można dawać na to przyzwolenie lub nie. To jest zasadnicza różnica dla tego samego rodzaju czynu.
                              • marek.zak1 Re: wywołało wyzywające zachowanie się pokrzywdzo 22.02.13, 09:03
                                Ja to wszystko rozumiem, tylko byłoby OK jesli facet probuje i:
                                - kobieta ma chęc i daje przyzwolenie, lub
                                - kobieta sobie nie życzy i o tym informuje. Facet dalej nie ciagnie tematu,
                                Ja io tym nie piszę, ale o przypadku, gdy
                                - kobieta sobie nie życzy i informuje prokuraturę o molestowaniu. Facet jest skończony. Czy jest to adekwatna kara za probe dotkniecia, badź nawet przyglądanie się. A dlaczego to robi, bo może to byl szef, który nie dał podwyzki, albo zwolnił z pracy, albo nie zatrudnił , albo nie rozszedł sie z żoną dla niej i jest to forma zemsty.
                                Kolezanka Andzia nie mając kompletnie żadnych argumentów znowu posuwa się do obrażania mnie osobiscie. Brak argumentów zawsze owocuje agresją.
                                • aandzia43 Re: wywołało wyzywające zachowanie się pokrzywdzo 22.02.13, 13:52
                                  Kolezanka Andzia nie mając kompletnie żadnych argumentów znowu posuwa się do ob
                                  > rażania mnie osobiscie. Brak argumentów zawsze owocuje agresją

                                  Twój brak argumentów jak zwykle owocuje mataczeniem, mąceniem i opowiadaniem bajek. Przyzwyczaiłam się. Co nie znaczy, że jak zobaczę, to nie kopnę od niechcenia. Upsss - sprostuję ;-) Mojej agresji jeszcze nie zaznałeś.
                            • aandzia43 Re: wywołało wyzywające zachowanie się pokrzywdzo 22.02.13, 01:52
                              > Powtarzam, kara powinna zależec wyłącznie od czynu, a nie może byc tak , że za
                              > ten sam czyn jest kara bądź nagroda, wedle subiektywnego osądu drugiej osoby.

                              Oczywiście możesz sobie powtarzać i tupać nóżką aż ci nóżka odpadnie, ale to nie zmienia faktu, że dużo jest czynów których wymowa i ocena zależą od kontekstu i nastawienia osoby będącej odbiorą czynu. W pisanych i nie pisanych normach życia społecznego. Ile ty masz lat, że trzeba ci takie takie banalne sprawy tłumaczyć? Przedszkolak wie, że kupę na nocnik można zrobić przy mamie i tacie w własnej łazience, ale już nie w salonie przy gościach. Że można zjeść jabłko leżące na stole w kuchni mamusi, ale ze straganu na targu obsługiwać się nie można. Żenujące jest tłumaczenie sześćdziesięcioletniemu wykształconemu chłopu takich pierdół, ale nie ma tego złego, co by na dobre nie wyszło: może kiedyś przyjdzie mi tłumaczyć takie rzeczy wnukowi? Chociaż zasadniczo mam nadzieję, że ojciec będzie dla niego przykładem na tyle dobrym, że chłopak obserwując go załapie podstawy obchodzenia się z płcią przeciwną i niczego już nie będzie trzeba werbalizować.
                      • yoric Re: Faceci nigdy nie są winni! 21.02.13, 22:01
                        > Prawo powinno obowiazywac tak samo mądrych i głupich. Skoro ja jestem głupi i b
                        > rzydki wpatruję się w biust kobiety, po czym jestem ukarany, a kolega jest przy
                        > stojny i mądry i patrzenie nie powoduje zadnych negatywnych nastepstw, jest w t
                        > ym element niesprawiedliwosci i nierówności wobec prawa.

                        to może jak idzie do łóżka z przystojnym to z brzydkim też powinna w ramach równości? Czarni już opracowali taką strategię - "Is it cause I is black?" - dlaczego nie chcesz się ze mną przespać ty rasistko :).
                        • aandzia43 Re: Faceci nigdy nie są winni! 22.02.13, 01:59

                          > to może jak idzie do łóżka z przystojnym to z brzydkim też powinna w ramach rów
                          > ności? Czarni już opracowali taką strategię - "Is it cause I is black?" - dlacz
                          > ego nie chcesz się ze mną przespać ty rasistko :)

                          No wiesz, bo jak takiemu Wieśkowi dała, to czemu, kurwa jedna, Markowi nie da?
                          Co jej zależy? - nie jest w stanie pojąć Mareczek ;-)
              • jesod Re: Faceci nigdy nie są winni! 21.02.13, 14:43
                marek.zak1 napisał:
                > Tak, jak kobieta lubi faceta idzie z nim do łóżka, jak nie - na policję i oskarża o
                > molestowanie.
                > Życie to sztuka wyboru.

                Marku, a może życie to wybór sztuki.
                Tylko, problem zaczyna się wtedy jeśli ta sztuka ma trochę więcej możliwości wyboru. Gdyby nie miała żadnego układ byłyby całkowicie bezpieczny i dogodny dla faceta, a tak w każdej sztuce inna fabuła. Czasem nieprzewidywalna. :)
                • marek.zak1 Prawo 21.02.13, 15:04
                  Piszemy tutaj o tej samej czynności, która może powodowac otrzymanie nagrody lub kary, w tym zniszczenie pozycji zawodowej faceta, a także wtracenie go do więzienia. Nie trzeba na to żadnych swiadków. Wystarcza oświadczenie kobiety.
                  Z tego względu zawsze gdy przyjmowałem osobę do pracy, prowadziłem rozmowę przy świadkach.
                  Jest to feminizacja prawa, o którym piszemy, gdy z w drugą strone to nie działa.
                  • zawle Re: Prawo 21.02.13, 15:32
                    marek.zak1 napisał:

                    > Piszemy tutaj o tej samej czynności, która może powodowac otrzymanie nagrody lu
                    > b kary, w tym zniszczenie pozycji zawodowej faceta, a także wtracenie go do wię
                    > zienia. Nie trzeba na to żadnych swiadków. Wystarcza oświadczenie kobiety.
                    > Z tego względu zawsze gdy przyjmowałem osobę do pracy, prowadziłem rozmowę prz
                    > y świadkach.
                    > Jest to feminizacja prawa, o którym piszemy, gdy z w drugą strone to nie działa

                    Rozmowę w sprawie pracy prowadziłeś przy osobach drugich żeby nie być posądzonym o molestowanie????
                    • marek.zak1 Re: Prawo 21.02.13, 15:40
                      Tak. Bardzo nośne jest pozywanie korporacji. Rozmowy o pracę zawsze przy świadkach.
        • sabat-77 Re: Faceci SĄ Winni! 21.02.13, 11:30
          urquhart napisał:

          > Odsłaniasz się w zaślepieniu. Dla ciebie widać każdy facet jest z definicji win
          > ny i gwałcicielem widać, bo jeżeli nic nie można mu udowadniać to tylko z tego
          > powodu ze nie miał okazji . Co mnie nie dziwi zbytnio.
          > Przecież mateczka feminizmu Andrea Dworkin pisała o tym bezpośrednio i bez ogró
          > dek że każdy facet to mniejszy lub większy gwałciciel poniżający kobietę przez
          > z definicji przez stosunek seksualny.

          Wiesz, nie ma sensu mówić o winie. Możemy mówić o przyczynach i źródłach, a tymi w wypadku gwałtu jest nieopanowane męskie pożądanie i brak kontroli nad agresją. Gwałty dokonywane przez kobiety to margines.
          Z przemocą domową bywa już różnie.
          W wypadku DSK to była sprawa polityczna i powoływanie się na ten przykład to zwykłe bicie piany. Ale problem oczywiście istnieje.

    • yoric Re: Alez moja droga to nie ulega watpliwosci ... 21.02.13, 11:32
      Nie dałoby się jakoś usunąć Tygrysa z Forum? Strasznie zanieczyszcza...
      • sabat-77 Re: Alez moja droga to nie ulega watpliwosci ... 21.02.13, 11:36
        yoric napisał:

        > Nie dałoby się jakoś usunąć Tygrysa z Forum? Strasznie zanieczyszcza...

        Prawda. Zanieczyszcza jak taki mały bezpański kundelek wałęsający się po podwórku. Niby nie jest groźny, ale jak co chwila kuca tu i tam, żeby się wypróżnić, to robi się na dłuższą metę nieco irytujące :)
        • yoric Re: Alez moja droga to nie ulega watpliwosci ... 21.02.13, 13:06
          Dobra metafora. Żeby chociaż obejścia pilnował, ale nie, ujada i kuca, a ty człowieku potem łaź po tych odchodach...
          • kutuzow tygrys na forum 21.02.13, 13:55
            sabat-77 napisał:

            > Prawda. Zanieczyszcza jak taki mały bezpański kundelek wałęsający się po podwór
            > ku. Niby nie jest groźny, ale jak co chwila kuca tu i tam, żeby się wypróżnić,
            > to robi się na dłuższą metę nieco irytujące :)


            yoric napisał:

            > Dobra metafora. Żeby chociaż obejścia pilnował, ale nie, ujada i kuca, a ty czł
            > owieku potem łaź po tych odchodach...

            Metafora genialna, także dlatego, że tak jak małe pieski bardzo podoba się niektórym koleżankom na forum i lubią się z nim bawić (jak to kobitki robią z małymi pieskami/świnkami itp).

            P.S. Za usuwaniem nie jestem (to że mi się nie podoba jego masturbacja formą wypowiedzi przy minimalnej dawce treści na dany temat nie oznacza że nie ma prawa tutaj dokazywać).

            • yoric Re: tygrys na forum 21.02.13, 14:17
              Kontynuując metaforę, mógły biegać po obejściu z kagańcem i korkiem w d...

              > jego masturbacja formą wypowiedzi przy minimalnej dawce treści

              Zmieniając metaforę, czy jeśli już musi się masturbować, to mógłby to robić w prezerwatywie?
              • tygrys-bez-rys Szalenie mi przykro ... 21.02.13, 21:51
                ... spowodu Twojego technologicznego uposledzenie. Jednakze survival is not mandatory. Szczesliwosc natomiast mnie ogarnia na mysl ze odnlazlesc pocieszenie w sferze analnej fiksacji. Pochlebia mi ze chcesz mi w doope worek pchac, lecz z przyczyn osobistych postanowilem odmowic, moja dupa nalezy juz do innego. Nie boj sie natomiast pisac tego co myslisz. Slowa dupa powinno wrocic do Twojego slowniak, jezeli obawiasz sie ze zgodnie z tym co pisze ABECADLO za uzywanie slow dupa policaj bedzie przeprowadzac obowiazkowe badania ginekologiczne, spiesze zdementowac te pogloski.

                Z Bogiem.
            • tygrys-bez-rys Kalaniam sie i wyrazam szacunek. 21.02.13, 21:41
              I choc uwazam twoje swinsko sowinistyczne teksty za mowe nienawisci, to pierwszy siegnal bym po bron jezeli by Ci kto probowal zabrac prawo ujawnienia swojej gluoty.
              • kutuzow Re: Kalaniam sie i wyrazam szacunek. 21.02.13, 23:06
                tygrys-bez-rys napisała:

                > I choc uwazam twoje swinsko sowinistyczne teksty za mowe nienawisci, to pierwsz
                > y siegnal bym po bron jezeli by Ci kto probowal zabrac prawo ujawnienia swojej
                > gluoty.

                Toż to przecież i ja Tobie nie zabraniam pleść co Ci ślina na język przyniesie.
                Wyraźnie napisałem:

                "P.S. Za usuwaniem nie jestem (to że mi się nie podoba jego masturbacja formą wypowiedzi przy minimalnej dawce treści na dany temat nie oznacza że nie ma prawa tutaj dokazywać)."

                forum.gazeta.pl/forum/w,15128,142675648,142699519,tygrys_na_forum.html
                • tygrys-bez-rys I to właśnie 21.02.13, 23:22
                  Pozytywnie cię wyróżnia mój drogi Kutozow.
      • tygrys-bez-rys Nareszcie jakis konstruktywny glos w dyskusji 21.02.13, 11:37
        Ciesze sie ze postanowiles pragmatycznie, zastosowac swoje faszystowskie poglady w sprawie promowania JEDYNEJ slusznej wizji swiata. Jezeli nie masz ochoty mnie czytac a nawet wiedziec o moim istnieniu to daj mi IGNOR. Mam ci przyslac VIDEO jak to sie robi?
      • aandzia43 Re: Alez moja droga to nie ulega watpliwosci ... 21.02.13, 11:45
        oric napisał:

        > Nie dałoby się jakoś usunąć Tygrysa z Forum? Strasznie zanieczyszcza...

        Nieee!!! Zostawcie Tygrysa, zaraz się zmęczy i przyśnie i przestanie dokazywać. Nie jest szkodliwy, jest za to lokalnym czasoumilaczem ;-)
        • tygrys-bez-rys Dziekuje Pani 21.02.13, 11:47
          To szalenie mile.
        • sabat-77 Re: Alez moja droga to nie ulega watpliwosci ... 21.02.13, 11:51
          aandzia43 napisała:

          > oric napisał:
          >
          > > Nie dałoby się jakoś usunąć Tygrysa z Forum? Strasznie zanieczyszcza...
          >
          > Nieee!!! Zostawcie Tygrysa, zaraz się zmęczy i przyśnie i przestanie dokazywać.
          > Nie jest szkodliwy, jest za to lokalnym czasoumilaczem ;-)
          >
          ta raza nie zgodze sie twa niezawodna intuicja...
    • urquhart Wychylenia wahadła nienawiści,Feministki a Breivik 22.02.13, 07:33
      yoric napisał:
      > www.wysokieobcasy.pl/wysokie-obcasy/1,96856,13321966,Czym_jest_przemoc_ekonomiczna__Rozmowa_z_prawniczka.html
      > Jak czytam takie rzeczy to pozycja Urqu przestaje mi się wydawać radykalna. Mam
      > wrażenie, że to jest zasada wahadła: feministycznie nastawione aktywistyki wid
      > zą przechył w jedną stronę i żeby to wyrównać cisną na oślep w drugą. Na przykł
      > ad:

      Poniekąd do koncepcji wahadła się przychylam.
      Radykalna i przechył wahadła na reakcje feminizmu na życie mężczyzn w Skandynawii szczególne jest pozycja Breivika z jego antyfeministycznymi i manifestami.
      Nienawiść i systemowa mizoandria pod rodzi nienawiść, hipokryzja pod płaszczykiem równouprawnienia a nie tylko poczucie bezsilności i samobójstwa tej dziś gorszej i szykanowanej prawnie płci. I myślę że to niestety ani ostatni ani odosobniony przypadek.
      aimeles.over-blog.com/article-anders-behring-breivik-norway-feminist-s-society-has-gone-too-far-85532482.html
      www.thedailybeast.com/articles/2011/07/24/norway-massacre-anders-breivik-s-deadly-attack-fueled-by-hatred-of-women.html
      • sabat-77 Re: Wychylenia wahadła nienawiści,Feministki a Br 22.02.13, 08:15
        urquhart napisał:

        > Nienawiść i systemowa mizoandria pod rodzi nienawiść, hipokryzja pod płaszczyki
        > em równouprawnienia a nie tylko poczucie bezsilności i samobójstwa tej dziś gor
        > szej i szykanowanej prawnie płci. I myślę że to niestety ani ostatni ani odoso
        > bniony przypadek.

        W czym przejawiają się te szykany ? Ja nie widzę żadnych szykan prawnych. Także po przeczytaniu waszych wpisów w tym wątku.
        • urquhart Re: Wychylenia wahadła nienawiści,Feministki a Br 22.02.13, 09:24
          sabat-77 napisał:
          > W czym przejawiają się te szykany ? Ja nie widzę żadnych szykan prawnych. Także
          > po przeczytaniu waszych wpisów w tym wątku.

          A ja to widzę feministyczny mężczyzna na miarę Stiega Larssona się budzi :)
          U nas to małe kroczki jak ustawa o przemocy, ale pisałem o wahadle w Skandynawii gdzie nie owijają w bawełnę. Parokrotnie cytowałem tu z wywiadów jak rzeczniczka ds. równouprawnienia (SIC!!!) tłumaczy dyskryminujące mężczyzn prawodawstwo "Tak, na jakiś czas, do momentu uzyskania równowagi, trzeba będzie dyskryminować mężczyzn. Po to, by kobiety przestały być dyskryminowane i by nie były dyskryminowane w przyszłości."
          Zresztą domagając się wprowadzenia podatku od mężczyzn feministki nie kryły szowinizmu uzasadniając statystyką i genderowymi pisemkami że pleć męska jest gorsza, generuje więcej przemocy, zwyrodnień, więcej gwałtów wiec odpowiedzialność zbiorowa jest uzasadniona. Ta ustawa na razie nie przeszła.
          • sabat-77 Re: Wychylenia wahadła nienawiści,Feministki a Br 22.02.13, 09:57
            urquhart napisał:

            > Zresztą domagając się wprowadzenia podatku od mężczyzn feministki nie kryły szo
            > winizmu uzasadniając statystyką i genderowymi pisemkami że pleć męska jest gors
            > za, generuje więcej przemocy, zwyrodnień, więcej gwałtów wiec odpowiedzialność
            > zbiorowa jest uzasadniona. Ta ustawa na razie nie przeszła.

            To ma jakieś uzasadnienie w faktach. Wiadomo, że mężczyźni mają wielokrotnie wyższy poziom testosteronu, hormonu odpowiedzialnego za agresję. Przemoc fizyczna i gwałty to bez wątpienia domena mężczyzn, tego typu zachowania zdarzają się kobietom wielokrotnie rzadziej. Zauważ że mówi się o grupach chuliganów, a nie chuliganek. Ile statystycznie jest zamieszek wywołanych przez grupki podchmielonych, agresywnych dziewcząt ?
            Ze społecznego punktu widzenia ma to ja najbardziej głęboki sens. Mężczyzna statystycznie jest jednostką generującą wielokrotnie większe zagrożenie dla aparatu państwowego.
            • urquhart Re: Wychylenia wahadła nienawiści,Feministki a Br 22.02.13, 10:20
              sabat-77 napisał:
              > To ma jakieś uzasadnienie w faktach. Wiadomo, że mężczyźni mają wielokrotnie wy
              > ższy poziom testosteronu, hormonu odpowiedzialnego za agresję. Przemoc fizyczna
              > i gwałty to bez wątpienia domena mężczyzn (...)
              > Ze społecznego punktu widzenia ma to ja najbardziej głęboki sens. Mężczyzna sta
              > tystycznie jest jednostką generującą wielokrotnie większe zagrożenie dla aparat
              > u państwowego.

              Dlatego łatwo sprawdzić że despotyzmy które urosły w siłę uwielbiały otaczać się zawsze eunuchami, co dzieje się i dziś tyle że bardziej wysublimowanie.
              A statystycznie to nacjonaliści udowadniają że złodzieje w Niemczech to głównie Polacy, a faszyści udowadniali że statystycznie Żydzi pasożytowali na społeczeństwie żyjąc z kombinacji spekulacji i lichwy. Czy odpowiedzialność zbiorowa jest uzasadniona oceń sam, przypomnę ci definicję szowinizmu:
              "W szerszym kontekście pojęcie to oznacza też wyolbrzymione, bezkrytyczne i niezreflektowane uczucie przywiązania do własnego gatunku, rasy, grupy społecznej, płci, narodu albo przywódcy oraz wyolbrzymianie ich zalet, a pomniejszanie lub negowanie ich wad, idące zazwyczaj w parze z równie przesadnym i nieuzasadnionym deprecjonowaniem innych oraz uznawaniem prawa do ich ujarzmiania."
              pl.wikipedia.org/wiki/Szowinizm
              • sabat-77 Re: Wychylenia wahadła nienawiści,Feministki a Br 22.02.13, 10:28
                urquhart napisał:

                >. Czy odpowiedzialność zbiorowa je
                > st uzasadniona oceń sam, przypomnę ci definicję szowinizmu

                Ale tam chodziło o rozwiązania podatkowe, a nie odbieranie praw obywatelskich :)
                Gdyby ściśle trzymać się tej definicji szowinizmu i powiązania z systemem podatkowym, musielibyśmy wprowadzić podatek pogłówny i zlikwidować wszystkie ulgi (co by było równo), bo w tej chwili duża grupa biednych szowinistycznie wykorzystuje majętność bogatych :)
          • tygrys-bez-rys I am a pole and so can - dyskryminujące mężczyz 22.02.13, 11:23
            Uruq,
            Statoil - Helge Lund
            Nordea - Björn Wahlroos
            Maersk - Nils Andersen,
            Volvo - Olaf Persson

            Helga tez nie jeste dupa, jezeli chcialbys sprawdzac, pierwsza loal w Nordyckim biznesie jaka przychdzi mi do glowy to Sari Baldauf z Noki.

            Spazowanie rzecznika do spraw rownouprawnienia na kretynski tematy jak podatek od mezczyzn, jest niczym innym jak medialnymi wyglupam, na ktore daja sie nabrac mniej rozgarniete pismaki. Zwykly temat zastpeczy. Jak malzenstwa pedalskie.

            Zyjesz mitami powstalymi na temat pastw nordyckich w latach 70 i 80. Podaki i wydatki spoleczne a co za tym idzie rozne kretynski lewackie pomysly w ostatnim dziesiecioleciu zostaly tam zreformowane do rozsadnych rozmiarow. To jest miejsce gdzie sie mozna uczyc. Rzadowa czesc GDPw szwecji to jakies 18% mniej niz we francja a nieedlugo beda lepsi od GB. podatek od korporacyjnego dochodu jest 22$% czyli mnieje niz w USA. deficyt budrzetowy 0.3% of GDP.
            • urquhart Re: I am a pole and so can - dyskryminujące mężcz 22.02.13, 11:55
              > Zyjesz mitami powstalymi na temat pastw nordyckich w latach 70 i 80. Podaki i
              > wydatki spoleczne a co za tym idzie rozne kretynski lewackie pomysly w ostatnim
              > dziesiecioleciu zostaly tam zreformowane do rozsadnych rozmiarow.

              Łoł! jak miło tygrys ryknął ludzkim głosem nie dadaizmem :)
              Szkoda że ta inna medialna lewacka część mitów państw nordyckich ukierunkowała frustracje i poczucie niesprawiedliwości między innymi Breivika.
              • tygrys-bez-rys nie jestes Le Perem 22.02.13, 12:06
                A ja podejzewam ze masz wyzsze standardy, niz usprwiedliwienie horyh umyslowo zbrodniazy i tworzenie mitow na uzytek swojej jedynie slusznej sprawy.
              • yoric Re: I am a pole and so can - dyskryminujące mężcz 22.02.13, 12:08
                > Łoł! jak miło tygrys ryknął ludzkim głosem nie dadaizmem :)

                tak! Aż chciałem napisać "o boże, i mówi tak jak ja"!
                • tygrys-bez-rys Czego sie lasisz faszyszto? 22.02.13, 12:22
                  Chcesz mnie po dupie poklepac?
              • aandzia43 Protestuję przeciwko przypisywaniu winy za zbrodni 22.02.13, 14:08
                > Szkoda że ta inna medialna lewacka część mitów państw nordyckich ukierunkowała
                > frustracje i poczucie niesprawiedliwości między innymi Breivika.

                Protestuję przeciwko przypisywaniu choć ułamka winy za zbrodnie Brevika jakiejkolwiek ideologii. To czysta manipulacja! Brevik to świr! Nie wnikając w szczegóły jego życiorysu i meandry psychiki - świr! Zawsze coś by go frustrowało, zawsze znalazłby alibi dla swojej żądzy uwagi ze strony świata i żądzy mordu. Kanalizacja frustracji w jego przypadku była zabiegiem kosmetycznym - złapał pierwszą z brzegu, najbliższą akurat, jedną z wielu obecnych w społeczeństwie opcji, przypiął się do niej i rozwinął w sobie potwora. W życiu nie przyszłoby mi do głowy łączyć w jakikolwiek sposób hipotetycznego polskiego wielokrotnego zabójcy-psychola pieprzącego o swojej nienawiści do kleru i mordującego dziesiątki niewinnych ludzi. Jakem niechętna KK, tak nie posunęłabym się do takiej argumentacji i nie traktowałabym zbrodniczych potrzeb psychopaty w kategoriach jeszcze jednego wygodnego dla mnie argumentu.
                Takie powatarzające się kwiatki, Urqu, jakoś nie pozawalają mi traktować cię jako poważnego dyskutanta.
                • rekreativa Re: Protestuję przeciwko przypisywaniu winy za zb 22.02.13, 14:28
                  Podpisuję się obiema rękami.
                  Breivik to psychopata, ideologia służy mu tylko jako zasłona dymna. Gdyby żył w Afganistanie, toby sobie wziął na sztandar religię, a gdyby się urodził w naziolskich Niemczech wstąpiłby do Gestapo i prowadził przesłuchania.
                • that.bitch.is.sick Re: Protestuję przeciwko przypisywaniu winy za zb 22.02.13, 14:33
                  aandzia43 napisała:

                  > > Szkoda że ta inna medialna lewacka część mitów państw nordyckich ukierunk
                  > owała
                  > > frustracje i poczucie niesprawiedliwości między innymi Breivika.
                  >
                  > Protestuję przeciwko przypisywaniu choć ułamka winy za zbrodnie Brevika jakiejk
                  > olwiek ideologii. To czysta manipulacja! Brevik to świr! Nie wnikając w szczegó
                  > ły jego życiorysu i meandry psychiki - świr! Zawsze coś by go frustrowało, zaws
                  > ze znalazłby alibi dla swojej żądzy uwagi ze strony świata i żądzy mordu. Kanal
                  > izacja frustracji w jego przypadku była zabiegiem kosmetycznym - złapał pierwsz
                  > ą z brzegu, najbliższą akurat, jedną z wielu obecnych w społeczeństwie opcji, p
                  > rzypiął się do niej i rozwinął w sobie potwora. W życiu nie przyszłoby mi do gł
                  > owy łączyć w jakikolwiek sposób hipotetycznego polskiego wielokrotnego zabójcy-
                  > psychola pieprzącego o swojej nienawiści do kleru i mordującego dziesiątki niew
                  > innych ludzi. Jakem niechętna KK, tak nie posunęłabym się do takiej argumentacj
                  > i i nie traktowałabym zbrodniczych potrzeb psychopaty w kategoriach jeszcze jed
                  > nego wygodnego dla mnie argumentu.
                  > Takie powatarzające się kwiatki, Urqu, jakoś nie pozawalają mi traktować cię ja
                  > ko poważnego dyskutanta.
                  >

                  Tak, niestety to tak jak obwiniać żydowski kapitalizm za to że biedny Hitler sfiksował i chciał ich wszystkich zagazować tych żydków.
                  • urquhart Re: Protestuję przeciwko przypisywaniu winy za zb 22.02.13, 17:24
                    that.bitch.is.sick napisała:
                    > Tak, niestety to tak jak obwiniać żydowski kapitalizm za to że biedny Hitler sf
                    > iksował i chciał ich wszystkich zagazować tych żydków.

                    Ale to przecież dobry przykład. Gdyby w Niemczech drugiej wojnie po I wojnie nie byłoby powszechnego poczucia krzywdy, wyzysku, i upokorzenia w Niemczech (okupacja Nadrenii, kontrybucje, rekwizjycje Francji) kojarzonej z żydowskimi bankierami oraz kojarzonych także z Żydami komunistami z międzynarodówki którzy przypieczętowali upadek Niemiec, to Hitler zakończyłby karierę w swojej bojówce jako sfrustrowany świr, a jego Main Kampf wylądowałby zapomniany w koszu.
                    Hodujących w w sobie potwora jest przecież więcej,
                    www.planeteplus.pl/forum/?topic/tacy-jak-breivik-cykl-dokumentalny-w-planete_1-902
                    www.youtube.com/watch?v=MDWx4ZKPSdw
                    • aandzia43 Re: Protestuję przeciwko przypisywaniu winy za zb 23.02.13, 01:04

                      > that.bitch.is.sick napisała:
                      > > Tak, niestety to tak jak obwiniać żydowski kapitalizm za to że biedny Hit
                      > ler sf
                      > > iksował i chciał ich wszystkich zagazować tych żydków.
                      >
                      > Ale to przecież dobry przykład.

                      Dobry przykład na co? Na zasadność obwiniania bogatych Żydów o Holokaust? Jesteś pewny, że powiedziałeś głośno to, co chciałeś powiedzieć? Zastanów się dobrze zanim zabrniesz dalej.
                      • urquhart Re: Protestuję przeciwko przypisywaniu winy za zb 23.02.13, 07:15
                        aandzia43 napisała:
                        > Dobry przykład na co? Na zasadność obwiniania bogatych Żydów o Holokaust?

                        To dobry przykład na wykorzystanie nienawiści poczucia krzywdy która była powszechna w Niemczech po I wojnie światowej na wskazanego przez ideologię wroga, w tym przypadku Żydów. Winna była bieda nędza i upokorzenie po przegraniu wojny, ale bez tego Hitler byłby niegroźnym frustratem.
                        Złe skojarzenia pojedynczych Żydów z kapitalistycznym wyzyskiem z jednej strony, a bolszewicka anarchią klasy wyższej z drugiej naziści rozszerzyli na całą nację.
                        To skuteczna manipulacja oparta na fobii jak domaganie się zbiorowej odpowiedzialności mężczyzn jako płci za gwałty i przemoc jednostek.
                        • zawle Re: Protestuję przeciwko przypisywaniu winy za zb 23.02.13, 10:08
                          urquhart napisał: > To dobry przykład na wykorzystanie nienawiści poczucia krzywdy która była powsz
                          > echna w Niemczech po I wojnie światowej na wskazanego przez ideologię wroga, w
                          > tym przypadku Żydów. Winna była bieda nędza i upokorzenie po przegraniu wojny,
                          > ale bez tego Hitler byłby niegroźnym frustratem.
                          > Złe skojarzenia pojedynczych Żydów z kapitalistycznym wyzyskiem z jednej strony
                          > , a bolszewicka anarchią klasy wyższej z drugiej naziści rozszerzyli na całą na
                          > cję.
                          > To skuteczna manipulacja oparta na fobii jak domaganie się zbiorowej odpowiedzi
                          > alności mężczyzn jako płci za gwałty i przemoc jednostek.


                          Ja się dziwię urqu że Tobie tak lekko przychodzi podawanie jako przykład kwestii żydowskiej. Holokaust jako poparcie dla tezy że w Polsce jedna kobieta napisała w wielkim artykule niezgrabne zdanie. Masakra.
                          A jeśli chodzi o to jedno zadanie, pozwól że Ci wytłumaczę skąd ono się mogło wziąć.
                          Dziewczyna zamknięta w ośrodku doświadczała od swoich kolegów ciągłego poniżania na tle seksualnym. Nie potrafiła sobie z tym poradzić. Ciągle mówiła o tym zatrudnionym pedagogom. Spotykała się z umniejszaniem jej emocji i tego co się dzieje. Nie zrobiono niczego, co przerwałoby tą sytuację. Powiedziała że ją zgwałcono. Wtedy była interwencja policji. Dziewczyna uciekła, po kilku dniach powiedziała że wymyśliła ten gwałt.
                          W mojej ocenie zrobiła to bo zaczęła krzyczeć, skoro mówienie nie przynosiło pochylenia się nad nią. Tak dzieje się w Polskich rodzinach. Mam opowiadać? O dwóch kilkulatkach żyjących z matką w przedpokoju i ich ojcu który zajmował resztę mieszkania a matkę tak tłukł że jest do końca życia w zakładzie psychiatrycznym? Jedna z tych dziewczynek nie żyje, zgwałcono ją i podpalono w domku na osiedlu ogródków działkowych. O kobiecie z bardzo bogatego domu, w którym mąż alkoholik prowadził firmę zarejestrowaną na nią? Podczas interwencji policji wyjął siura i nasikał na jej łóżko ( bo spali osobno). Panowie Policjanci kazali mu się uspokoić i położyć spać na suchym. Ile historii mam opowiedzieć żebyś zrozumiał że gadasz bzdury i że nie masz prawa tragedii miliona ludzi, całych rodzin zagazowanych porównywać do sytuacji mężczyzn w Polce?
                        • aandzia43 Re: Protestuję przeciwko przypisywaniu winy za zb 23.02.13, 13:43
                          Teraz obwiniasz nędzę i upokorzenie?:

                          > Winna była bieda nędza i upokorzenie po przegraniu wojny,
                          > ale bez tego Hitler byłby niegroźnym frustratem

                          Ale w poprzednim poście wyraźnie stoi:

                          "that.bitch.is.sick napisała:
                          > Tak, niestety to tak jak obwiniać żydowski kapitalizm za to że biedny Hitler sf
                          > iksował i chciał ich wszystkich zagazować tych żydków.

                          Ale to przecież dobry przykład. Gdyby w Niemczech drugiej wojnie po I wojnie nie byłoby powszechnego poczucia krzywdy, wyzysku, i upokorzenia w Niemczech ...."

                          Wytłumacz mi proszę, jak możesz jednym tchem pisać o irracjonalnych odczuciach agresora (narodu niemieckiego), o mechanizmach wyszukiwania kozła ofiarnego i o słowie "wina" w odniesienieniu do kozła ofiarnego? Nie czujesz (czy nie chcesz czuć), że to, co robi kozioł ofiarny, NIE MA NAJMNIEJSZEGO ZNACZENIA? Brevik morduje, bo lubi, a nie dlatego, że miał wokół feministki. Irracjonalne są te powody/pobudki/preteksty, więc nie zestawiamy w jednym zdaniu słowa "wina", ofiar, agresora i jego chorych pomysłów.
    • gomory Re: Feminizacja prawa 22.02.13, 09:50
      > Mam wrażenie, że to jest zasada wahadła: feministycznie nastawione aktywistyki widzą przechył w jedną stronę i żeby to wyrównać cisną na oślep w drugą

      Dochodze do wniosku, ze chyba trzeba poczuc represyjnosc na karku by poczuc obawe. Moze brak mi tej wyobrazni? No i jakos tak bezrefleksyjnie dalbym sie powlec na rzez?
      Nie przerazaja mnie kobiety skladajace doniesienia o uzywanych grozbach, podstepach i takiej czy innej przemocy.
      Wiem, ze sa kobiety ktore moga sie zbudzic z urwanym filmem i powiedziec: Zenek on sie do mnie dobieral. A Zenek chwyta noz i wyzyna nim sobie wikt+opierunek na ~15 lat. Ale rownie dobrze mogla tego dnia sie zbudzic i stwierdzic: Zenek bydlaku zmarnowales mi zycie i Cie teraz zalatwie gnoju, jak ja Cie zalatwie!
      Tylko co mnie obchodza takie klimaty ;)? Mam silne przekonanie, ze gdybym z jakichs powodow mial kolejna i kolejna zone to zadna by takich trzaskow w deklu nie miala. Zaden sad by nie wysluchiwal zenujacych opowiesci jak to powiedzialem: odwroc sie, podciagnij spodnice i rozsun nogi albo dostaniesz klapsa!
      Tak daleko siega moja wiara w kobiety i sad :). Inaczej pewnie sie na to patrza Ci, ktorzy latwo moga stac sie celem pomowien. Nie jestem politykiem, ksiedzem, nauczycielem wiec mi to luzno powiewa po prostu. Przynajmniej poki co ;).
      Moze my z tej czesci Europy mamy za malo wiary w sady, i przyzwyczajenie do daleko idacych zalotow? Czytalem alarmujace artykuly z Wlk. Brytanii o duuuzej ilosci skazanych przybyszow z Polski za molestowania. U nas w zasadzie nie sa karalne proby wlazenia po pijaku do pokojow dziewczyn w akademikach czy hotelach. Dalsze nagabywanie kobiety ktora powiedziala "spadaj". A moze to powinno sie ukrocac? W koncu co broni kobiete majaca 160 cm wzrostu przed humorami nawalonego typa?
      • tygrys-bez-rys Jak? 22.02.13, 11:34
        Gomory? Jak tys sie bracie uchowal na tych dzikich polach nawiezionych socjalizmem realnym? Dajesz pewna nadzieje na to ze nie kazdy bulbonczyk to wasaty buc lapiacy baby za dupy.
    • urquhart Wsio Zarpłatu - Żenie! 22.02.13, 09:54
      yoric napisał:
      > Dwa, przemoc ekonomiczna - rozumiem pojęcie, ale nie rozumiem zakresu, jak nie
      > dam żonie pół pensji to będę miał założoną kartotekę w niebieskiej linii?

      jegostrona.pl/news/galeria/420053,5,erotyka-w-zsrr-seksapil-przemycony-na-plakatach-galeria-zdjec.html
      :)
    • that.bitch.is.sick Re: Feminizacja prawa 22.02.13, 12:11
      Panią Urszulę Nowakowską poznałam osobiście, kiedy miałam zupełnie inne poglądy i uważam że nazywanie rozmowy z nią na temat problemów przemocy wobec kobiet - "rozmową z prawniczką" to zwykła manipulacja. Nie kłamstwo bo ma wykształcenie prawnicze, tylko manipulacja co zresztą typowe dla WO. Nadaje się wywiadowi w osobą radykalną i ideologiczną pozory obiektywizmu - podczas gdy jest to osoba która zajmuje się tylko i wyłącznie ekstremum przemocy wobec kobiet od lat patrzy na problem z jednej perspektywy, chcąc załatwić partykularne interesy nawet kosztem praw innych, nie odmawiając jej doświadczenia, trochę odrealniona jest w niej chęć zadośćuczynienia ofiarom. Nie każda czytająca to osoba w pcimiu dolnym wie że Centrum Praw Kobiet to specyficzne feministki - tzn. konserwatywne obyczajowo - bo przeciwne prawu do aborcji z przyczyn społecznych, natomiast szalenie radykalne w kwestii przemocy w rodzinie i seksualnej i na tych sprawach skupione. Nie ma co udawać tutaj obiektywizmu, to będzie podobny obiektywizm jak ówczesna liga polskich rodzin. Reasumując jeśli WO publikuje radykalne poglądy (nawet w zadrze prezentują bardziej wyważone przekonania i bardziej skupiają się na uzasadnieniach),ubrane w płaszczyk obiektywnych i wyważonych, to oznacza, że musi to być politycznie sterowane po prostu. A my dajemy się złapać na haczyk.
      • that.bitch.is.sick Re: Feminizacja prawa 22.02.13, 13:14
        Oczywiście temat wzbudza emocje. Bardzo dużo osób w tym wątku to już przeszła samych siebie tylko musimy się na spokojnie zastanowić, nie kierując się emocjami o co chodziło yoricowi. Czy na pewno zdrowa jest sytuacja kiedy o tym czy jest zgwałcona decyduje wewnętrzne przekonanie kobiety? Czy to logiczne myślenie? Czyli że ja mogę dzisiaj iść do łóżka z gościem, a po fakcie podrzeć na sobie majtki i stwierdzić że to jednak był gwałt? Ja nie twierdzę, że pani Nowakowska tak to widzi ale tak wynika z jej publicznej wypowiedzi, więc czy środowiska kobiece wiedzą dokąd zmierzają?
        Trzeba zadać sobie pytanie, co chcemy osiągnąć. Czy zależy nam na zemście, odpłaceniu sprawcy- karaniu czy głównym jednak problemem jest to aby ograniczyć gwałt, przemoc i inne formy niesprawiedliwości? Czy zmieniając prawo w stronę sprzyjającą nadużyciom przybliżamy się do efektu ograniczenia przemocy czy ten efekt potęgujemy? To ważne pytania.
        Gwałciciel, przemocowiec, damski bokser - to okropne zachowania - wymagające przeciwdziałania i zapobiegania w pierwszej kolejności, a w drugiej zadośćuczynienia. I jeśli mamy się kierować zasadami sprawiedliwości społecznej, państwa prawa - nawet najgorszy męt musi mieć prawo do: zasady domniemania niewinności i uczciwego procesu z obrońcą, sedzią, oskarżycielem i całym tym badziewiem..
        Czy ja nie chciałabym obciąć jaj sprawcom gwałtu na studence w Indiach? Pewnie.
        Po co był proces norymberski, skoro wystarczyło zlinczować sprawców albo wpakować ich do komory gazowej. Chodzi o to że proces, domniemanie niewinności oraz inne podstawy porządku prawnego - one są jedyną granicą pomiędzy nami, a światem gwałcicieli, pedofili, dzieciobójców i innych okropności. One świadczą o tym że nie jesteśmy tacy sami jak oni, że staramy się oddzielić te dwie rzeczywistości. Dlatego nawet gwałciciel którego bym miała ochotę okaleczyć, zbrodniarz wojenny i mama Madzi mają prawo do uczciwego procesu i trzeba im udowodnić winę na uczciwych zasadach a nie na podstawie czyjegoś widzimisię.
        • loppe Re: Feminizacja prawa 22.02.13, 13:44
          Ja myślę że tego typu - no ważny dla wątku - był przypadek młodego Kennedy'ego sądzonego na poczatku lat 90. i uniewinnionego od zarzutu gwałtu.

          Jak się wydaje randka poszła nie po myśli młodej kobiety, w tym sensie że się przespali a on rano nie zachował się do końca jak gentleman, przypuszczalnie dał jej do zrozumienia że więcej się nie zobaczą, że to był one night stand, gdy ona snuła większe plany... I ona zredefiniowała tę noc jako gwałt...

          Jak to dobrze że już nie randkuję. Chaos mentalny w naszym kraju jest bowiem przeogromny - właściwie everything goes nauczyła Polaków pijarowska marketingowa pusta PO.
          • loppe Re: Feminizacja prawa 22.02.13, 15:18
            Wprawdzie wygląda na to że facet był winny choć uniewinniony





            Mug shot of Smith taken after his arrest in 1991.
            [edit] 1991 rape charge and acquittal

            In 1991, Smith was tried and acquitted on a charge of rape, represented by Miami-based criminal defense attorney Roy Black in a trial that attracted extensive media coverage.[6]

            The incident began on the evening of Good Friday, March 29, 1991, when Smith, then 30 years old, was in a bar (named Au Bar) in Palm Beach, Florida, with his uncle, Senator Ted Kennedy, and his cousin Patrick Kennedy. Smith met a 29-year-old woman, Patricia Bowman[7] and another young woman at the bar. The four then went to a nearby house owned by the Kennedy family. Smith and 29-year-old Bowman walked along the beach. Bowman alleged that Smith raped her; Smith testified that the sex was consensual. Although three women were willing to testify that Smith had sexually assaulted them in incidents in the 1980s not reported to the police, their testimony was excluded.[8] Smith was acquitted of all charges.

            [edit] 2004 sexual assault civil charges dismissed

            In 2004, a former employee of the Center for International Rehabilitation alleged that Smith had sexually assaulted her in 1999, and brought a civil action against him.[9] Smith denied her charges, calling them "outrageous" and saying that "family and personal history have made me unusually vulnerable to these kinds of charges" and resigned from the CIR.[10] On January 5, 2005, the court dismissed the employee's lawsuit.[11]

            Later in 2005, Smith settled with another employee over sexual harassment.[12
            • zawle Re: Feminizacja prawa 22.02.13, 15:23
              A ja wam mówię że Urszula Nowakowska podająca się za prawniczkę, jest facetem. Jest obcym elementem w szeregach naszych sióstr, mającym na celu wprowadzanie zamętu. Skutecznie!! Jednym głupim "by za gwałt uznawać każdy akt seksualny, na który kobieta nie dała wyraźnej zgody " sprowadziła całą rozmowę dotyczącą przemocy rodzinnej na boczne tory. I po świętach.
              • that.bitch.is.sick Re: Feminizacja prawa 22.02.13, 15:34
                zawle napisała:

                > A ja wam mówię że Urszula Nowakowska podająca się za prawniczkę, jest facetem.
                > Jest obcym elementem w szeregach naszych sióstr, mającym na celu wprowadzanie z
                > amętu. Skutecznie!! Jednym głupim "by za gwałt uznawać każdy akt seksualny, na
                > który kobieta nie dała wyraźnej zgody " sprowadziła całą rozmowę dotyczącą prze
                > mocy rodzinnej na boczne tory. I po świętach.

                W swoim środowisku, a także biorąc pod uwagę, jak poważane jest CPK w debacie publicznej na tle innych organizacji pozarządowych, to można powiedzieć że pani Nowakowska jest bardzo skuteczna i uznawana za autorytet w kwestii przemocy domowej z racji doświadczenia i wiedzy. Wydają cykliczne raporty z którymi wiele osób ze świata polityki się liczy.
                • zawle Re: Feminizacja prawa 22.02.13, 15:38
                  Znam dobrze Centrum. Zadziwia mnie natomiast nieumiejętność ludzi odsiewania plew od ziarna. Nawet jeśli pewne aspekty czegokolwiek nie są moje, korzystam z tych zgodnych ze mną.
                  • tygrys-bez-rys Głupota? 22.02.13, 15:44
                    Przesadzasz z wiara w głupotę, to jest ewidentna premedytacja a nie głupota moja droga. Nie można być aż tak głupim żeby uważać ze za patrzenie na cyce idzie sie do pierdola albo ze ściganie gwlatu ex officio spowoduje ze policja będzie nakazywa kobieta badania ginekologiczno czy eksmitowac małżonków bez nakazu sondu o reszcie kretynizmow na temat Morderczych psychopatow już nie wspomnę. Taliban i faszyzm w najgorszym wydaniu. Z tym sie nie dyskutuje to trzeba piętnować.
                    • aandzia43 Re: Głupota? 22.02.13, 16:48
                      Podpiąłeś się co prawda pod post Zawle, ale mam wrażenie, że twój post mogł byc do mnie skierowany. Głupotą, czyli brakiem inteligencji, rzeczywiście nie można tłumaczyć kretyznizmów wypisywanych chociażby przez Marka. Czasem tak to nazwę (czy raczej delikatnie zasugeruję ;-)), ale dobrze wiem, że należałoby raczej użyć określeń prymitywizm, mentalne buractwo czy emocjonalne kalectwo. Głupi (w sensie pozbawiony inteligencji czyli aparatu poznawczego) nie jest, zdolność rozumienia słowa i czynu ma. Jeśli nie korzysta z tych umiejętności, to jest talibem w częstym w Polsce wydaniu. Trzymać się z daleka i pozbawiać możliwości wpływania na kształt życia społecznego - tyle można zrobić.
                      Co do manipulacji brevikowych Urquharta, to kładę je na karb wychowania katolskiego. Ot, jezuicka przebiegłość czyli odrobina kazuistyki na co dzień ;-) W każdym razie wstyd, wstyd, Urqu.
                      • marek.zak1 Re: Głupota? 22.02.13, 17:30
                        Głupotą, czyli brakiem inteligencji, rzeczywiście nie można tłumaczyć kretyznizmów wypisywanych chociażby przez Marka. Czasem tak to nazwę (czy raczej delikatnie zasugeruję ;-)), ale dobrze wiem, że należałoby raczej użyć określeń prymitywizm, mentalne buractwo czy emocjonalne kalectwo.

                        To się nazywa kultura dyskusji. Nikt mnie nie zna i pomyje na drugiego. Dzięki. Jeszcze zaznacz (ponownie), ze jestem stary, jak napisalaś, i mam 60 lat a wszystkie Twoje argumenty będa lśnić jeszcze bardziej.
                      • urquhart Czy katolicka hipokryzja jest lepsza od feministyc 22.02.13, 18:26
                        aandzia43 napisała:
                        > Co do manipulacji brevikowych Urquharta, to kładę je na karb wychowania katolsk
                        > iego. Ot, jezuicka przebiegłość czyli odrobina kazuistyki na co dzień ;-) W każ
                        > dym razie wstyd, wstyd, Urqu.

                        A Coś zabolało może?
                        Czy katolicko jezuicka hipokryzja, jest twoim zdaniem jakaś inna czy większa od hipokryzji radykalnych feministek żądających dyskryminacji mężczyzn w imię równouprawnienia???
                        Tym się rożnie od Ciebie że ja nie udzielam z tego powodu już moralnego poparcia konserwatystom w ciemno tylko od razu wymieniam co mnie przekonuje a co mnie razi i czemu jestem zdecydowanie przeciwny.
                        Wymieniłem dwa ekstrema wahadła, Dworkin i Breivika. Razi odrzuca i brzydzi mnie postępowanie obu. Bardzo różni się Breivik od gloryfikowanej przez lewicę mateczki feminizmu Dworkin która wzywała żeby kobiety brały sprawy w swoje ręce i zabijały bez sądu gwałcicieli i pedofilów i brednie o wszystkich mężczyznach jako potencjalnych utajonych gwałcicielach i przemocowcach seksem poniżających kobiety. Każdy uprościł sobie obraz świata wybierając i nienawidząc urojonego wroga którego widział najbliżej. To że Breivik miał determinacje żeby zrealizować to do czego wzywał i pisał? Kto wywołuje nienawiść i się od niej nie odcina ten zbiera nienawiść. A czy Ty sie odcinasz? Czy wspierasz? Określ się!

                        Oczywiście że zgadzam się i pisałem nie raz ze jak w wahadle, komunizm i bolszewizm doprowadził do zmniejszenia wyzysku w kapitalizmie (przyciągając zarówno intelektualistów - pożytecznych idiotów jak i najgorszych psychopatów), jak i feminizm ma pozytywny wpływ na kształtowanie się nowoczesnego społeczeństwa , ale to nie znaczy że należy mu się poparcie jako ideologii będącej najczęściej moim zdaniem często jedynie przykrywką dla mizoandrii .
                        • aandzia43 Re: Czy katolicka hipokryzja jest lepsza od femin 22.02.13, 19:33
                          I po co ta pompatyczna apostoła? Głupota czy premedytacja - zagwozdka dla Tygrysa;-)
                          Sprawa jest prosta jak budowa cepa: nie usiłuj manipulować nastrojami forumowiczów zestawiając popis psychopaty z tematem. To mniej więcej tak samo uczciwe, jak przywoływanie wyczynów Bandy Mansona w dyskusji o wadach kapitalizmu lat 60. Biedny Manson był tak sfrustrowany, a zgniły kapitalizm tak opresyjny dla jego pożądającego wolności ducha, ze se musiał chłodnia ulżyć. Długo jeszcze będziesz udawał, ze nie wiesz o co mi chodzi?
                          • aandzia43 Re: Czy katolicka hipokryzja jest lepsza od femin 22.02.13, 19:35
                            Przepraszam: epistoła i chłopina. Tak to jest, jak się pisze z komórki ;-)
                            • zawle Re: Czy katolicka hipokryzja jest lepsza od femin 22.02.13, 22:35
                              Ja nadal nie rozumiem....artykuł o przemocy...wielka dyskusja o biednych chłopach, niesprawiedliwie posądzanych o molestowanie. Rozmowa o biedzie, która dotyka rodziny z dziećmi...cięta riposta o kombinowaniu z zasiłkami. Czy powariowaliście? Przecież w ten sposób to każdy temat można zmarginalizować i ośmieszyć.
                              • aandzia43 Re: Czy katolicka hipokryzja jest lepsza od femin 22.02.13, 22:42
                                To było do mnie? :-O
                                • zawle Re: Czy katolicka hipokryzja jest lepsza od femin 22.02.13, 22:47
                                  Nie....ale czasami mam wrażenie że ludzi tak naprawdę nic nie obchodzi, poza bleblaniem. Gdy czytam niektóre wypowiedzi, to mi się nóż otwiera w kieszeni. Za tymi pustymi słowami stoi ból i tragedia tylu ludzi, że aż włosy mi się jeżą na karku- jak łatwo się je trywializuje, przeinacza ich znaczenie, umniejsza.
                                  • aandzia43 Re: Czy katolicka hipokryzja jest lepsza od femin 22.02.13, 22:58
                                    Za
                                    > tymi pustymi słowami stoi ból i tragedia tylu ludzi, że aż włosy mi się jeżą na
                                    > karku- jak łatwo się je trywializuje, przeinacza ich znaczenie, umniejsza.

                                    Zgadzam się.
                                    • urquhart Re: Czy katolicka hipokryzja jest lepsza od femin 23.02.13, 07:35
                                      aandzia43 napisała:
                                      > Za
                                      > > tymi pustymi słowami stoi ból i tragedia tylu ludzi, że aż włosy mi się j
                                      > eżą na
                                      > > karku- jak łatwo się je trywializuje, przeinacza ich znaczenie, umniejsza

                                      Czyżby. Od ilu voltów zaczynała się decyzja o krzywdzeniu innych? Sama niedawno to zauważyłaś.
                              • sabat-77 prosta sprawa 23.02.13, 07:48
                                zawle napisała:

                                > Ja nadal nie rozumiem....artykuł o przemocy...wielka dyskusja o biednych chłopa
                                > ch, niesprawiedliwie posądzanych o molestowanie. Rozmowa o biedzie, która dotyk
                                > a rodziny z dziećmi...cięta riposta o kombinowaniu z zasiłkami. Czy powariowali
                                > ście? Przecież w ten sposób to każdy temat można zmarginalizować i ośmieszyć.

                                Każdy z tych tematów jest dobrym polem do wyładowania własnych frustracji na polu relacji między płciami, szczególnie jeśli nie ma się odwagi stawić im czoła wprost :P
                                • urquhart Re: prosta sprawa 23.02.13, 09:25
                                  sabat-77 napisał:
                                  > Każdy z tych tematów jest dobrym polem do wyładowania własnych frustracji na po
                                  > lu relacji między płciami, szczególnie jeśli nie ma się odwagi stawić im czoła
                                  > wprost :P

                                  A ty konkretnie masz odwagę stawić?
                                  Czy jedynie idziesz na łatwiznę stawiania się w opozycji i wyszukiwania dziur w punkcie widzenia przedstawionym przez kogoś innego?
                                  • sabat-77 Re: prosta sprawa 23.02.13, 09:56
                                    urquhart napisał:

                                    > sabat-77 napisał:
                                    > A ty konkretnie masz odwagę stawić?
                                    > Czy jedynie idziesz na łatwiznę stawiania się w opozycji i wyszukiwania dziur w
                                    > punkcie widzenia przedstawionym przez kogoś innego?

                                    A ty konkretnie masz odwagę stawić ?
                                    Czy jedynie idziesz na łatwiznę akceptując uproszczoną, czarno-białą wizję świata, w którym życiowy sukces odnoszą jedynie mężczyźni prezentujący papierową wizję męskości rodem z podręczników dla akwizytorów ?

                                    Można przeczytać tysiąc pięćset książek i nic z nich nie zrozumieć. A czasem wystarczą dwie, by pojąć, że szef jest jeden i jest to pan Krzysztof Jarzyna ze Szczecina ;)

                                    www.youtube.com/watch?v=T0bTBFNMBYc

                        • tygrys-bez-rys demagogia na użytek ideologii nienawiści 23.02.13, 00:14

                          Nie wierze wlasnym ślicznej oczeta ze Urq napisał:
                          > Wymieniłem dwa ekstrema wahadła, Dworkin i Breivika. ...

                          Twoje poglądy na temat kto kogo posuwa i dlaczego oparte na z dupy wyssanych hipotezach PE są zabawne i nieszkodliwe, bo jak jest to na tyle głupi żeby w to wierzyć to kij mu nos.

                          Natomiast historiozoficzne nonsensy o tym ze Żydzi ponoszą winę za holocaust (mam nadzieje ze mi sie to przysnilo, ale chyba niestety tylko zadziałala bolszewicka cenzura forumowa), czy powyzsze stawianie mordercy, tchorza i psychopaty na równi ze stuknieta grubaska, która wiedziała jak korzystać z wolności słowa w ważnej sprawie trzeba nazwac po imieniu, zachowawcza demagogia na użytek ideologii nienawiści.
                          • urquhart Re: demagogia na użytek ideologii nienawiści 23.02.13, 08:49
                            tygrys-bez-rys napisała:
                            > Natomiast historiozoficzne nonsensy o tym ze Żydzi ponoszą winę za holocaust (...)
                            > a równi ze stuknieta grubaska, która wiedziała jak korzystać z wolności słowa w
                            > ważnej sprawie trzeba nazwac po imieniu, zachowawcza demagogia na użytek ideo
                            > logii nienawiści.

                            Nie ponoszą cwaniaczku.
                            A ty co ostatnio pisałeś pogardliwie o "Talibanie", stanąłbyś w obronie obrażanych i upokarzanych muzułmanów?
                            • tygrys-bez-rys Cieszę sie kochanie 25.02.13, 00:41
                              Każdemu sie zdarza pomylić, więc i tobie mogło kochanie.

                              Zanim ci odpowiem na to pytanie, zdradz mi swój punkt widzenia proszę. Czy organizacja terrorystyczne sponsorowania prze pakistańska bezpiekę jest dla ciebie równowazne z wyznawcami proroka?
                        • aandzia43 Re: Czy katolicka hipokryzja jest lepsza od femin 24.02.13, 14:42
                          > Tym się rożnie od Ciebie że ja nie udzielam z tego powodu już moralnego poparci
                          > a konserwatystom w ciemno tylko od razu wymieniam co mnie przekonuje a co mnie
                          > razi i czemu jestem zdecydowanie przeciwny.

                          Skąd przypuszczenie, że udzielam moralnego poparcia ekstremom mieniącym się feministycznymi? :-O


                          > Wymieniłem dwa ekstrema wahadła, Dworkin i Breivika.

                          Przy wszytkich zastrzeżeniach do Dworkin: nie jest ona z tej samej gliny, co Brevik. Nie są również z tej samej gliny co Brevik rasistowscy, czy ładniej: narodowi, teoretycy. Brevik jest psychopatą, mordercą przypadkowych "cywilów", narcyzem pławiącym się w popularności. Głosiciele zalet Szwecji bez nadmiaru Arabów, głosiciele zalet czystości rasy mają swoje poglądy, nie planują żadnych masakr i w większosci odcinają moralnie się od czynu i popieprzonej psychiki Brevika. Dworkin zdaje się nie nawłoywała do mordowania przypadkowych przechodniów płci męskiej, tyko pluła z bezsilności jadem, bo dorastała w czasach, gdy większośc gwałtów uchodziła gwałcicielom na sucho, bo rozmiary przemocy seksualnej wobec kobiet były ogromne i z tej racji, oraz z racji swojego charakteru była mocno, hmm... radykalna. Nie sądzę (z tego, na ile się orientuję), żeby poparła psychopatyczną morderczynię kilkudziesięciu osób w kinie, domu handlowym czy w metrze. Nie czaisz?
                  • that.bitch.is.sick Re: Feminizacja prawa 22.02.13, 16:19
                    zawle napisała:

                    > Znam dobrze Centrum. Zadziwia mnie natomiast nieumiejętność ludzi odsiewania pl
                    > ew od ziarna. Nawet jeśli pewne aspekty czegokolwiek nie są moje, korzystam z t
                    > ych zgodnych ze mną.

                    Dokładnie tak samo jak ja.:) Jednak trzeba też dostrzegać kiedy dobre intencje przybierają formę szkodliwą.
              • urquhart Re: Feminizacja prawa 22.02.13, 16:37
                zawle napisała:
                > A ja wam mówię że Urszula Nowakowska podająca się za prawniczkę, jest facetem.
                > Jest obcym elementem w szeregach naszych sióstr, mającym na celu wprowadzanie z
                > amętu. Skutecznie!! Jednym głupim "by za gwałt uznawać każdy akt seksualny, na
                > który kobieta nie dała wyraźnej zgody " sprowadziła całą rozmowę dotyczącą prze
                > mocy rodzinnej na boczne tory. I po świętach

                Coś w tym jest jak się zastanowić. Andrea Dworkin która wyraźnie ją inspirowała miała wąsik, owłosione ręce nogi i nosiła męskie ciuchy.
        • yoric Re: Feminizacja prawa 22.02.13, 13:59
          Jeśli mamy interpretować "co poeta chciał powiedzieć", to blisko, ale nie do końca. Ten sentyment, żeby gwałcicielowi jaja obciąć, jest mi bliski i myślę, że to ogólnie zdrowy sentyment, który charakteryzuje mężczyzn na równi z kobietami. Bardziej ta pierwsza część wypowiedzi, to świadome, podkreślam świadome, proponowanie tworzenia pola do nadużyć w imię jakiejś tam wyższej racji motywowanej uogólnionym poczuciem krzywdy.
          A jeśli chodzi o całość (a nie tylko gwałty), to najtrafniej podsumowuje to cytat przytoczony przez Urquharta, 'tak, oni nas dyskryminoali, to my teraz musimy ich'. Chodzi mi o obecność takich głosów w dyskursie publicznym.
          • yoric Re: Feminizacja prawa 22.02.13, 14:08
            PS: tak naprawdę to w temacie nie ma ognia, co dopiero pożaru. Myślę, że strony się generalnie zgadzają - smutną polską realnością jest przemoc męża wobec żony, nie na odwót, a prawo powinno bardziej wesprzeć kobietę w szeregu aspektów. A i kobitki zgodziły się też, że linkowany wywiad prezentuje postulaty zaburzonej esktremistki, a nie ich własne. Z tego co widzę spieramy się nie na ostre, tylko na plastiki, i raczej co do szczegółów, niż rzeczy zasadniczych. Spieramy się nie bo musimy, tylko bo lubimy :).
            • aandzia43 Re: Feminizacja prawa 22.02.13, 14:13
              Amen :-)
          • rekreativa Re: Feminizacja prawa 22.02.13, 14:16
            W sprawach tak specyficznych jak gwałt zawsze będzie jakieś pole do nadużyć (bo nie zawsze zgwałcenie "widać", prawda? Nie zawsze są ślady, czy świadkowie).
            Oczywiście, sama mam odczucie, że niektóre środowiska feministyczne próbują określenie "gwałtu" rozciągać jak gumę do żucia i wkraczają tym samym w rejony, o których mówisz " oni nas dyskryminoali, to my teraz musimy
            > ich'. "
            Jednak z drugiej strony nie może być tak, jak tu co niektórzy sugerują: że jeśli np. molestowanie jest trudne do udowodnienia, a w związku z tym łatwo kogoś pomówić, to najlepiej w ogóle nie wprowadzać do prawa karnego takiej kategorii.
            To, że istnieją wredne baby, które próbują zaszkodzić niewinnemu kolesiowi nie oznacza, że należy pobłażać agresywnym seksualnie facetom, a takie niestety wrażenie można odnieść z niektórych męskich wypowiedzi w tym wątku.
            • that.bitch.is.sick Re: Feminizacja prawa 22.02.13, 14:46
              rekreativa napisała:

              > Jednak z drugiej strony nie może być tak, jak tu co niektórzy sugerują: że jeśl
              > i np. molestowanie jest trudne do udowodnienia, a w związku z tym łatwo kogoś p
              > omówić, to najlepiej w ogóle nie wprowadzać do prawa karnego takiej kategorii.
              > To, że istnieją wredne baby, które próbują zaszkodzić niewinnemu kolesiowi nie
              > oznacza, że należy pobłażać agresywnym seksualnie facetom, a takie niestety wra
              > żenie można odnieść z niektórych męskich wypowiedzi w tym wątku.
              >
              >
              Wiesz ja rozumiem głęboko o czym ty rozmawiasz do mnie i że kieruje tobą chęć obrony uciśnionych, a zwłaszcza prawna artykulacja problemu ale musimy trochę szerzej patrzeć na zjawisko, na przykład zapytać jakie będą skutki położenia prawnej tamy w kwestii np. takiego molestowania - czy to w kwestii obrony molestowanych odniesie jakikolwiek skutek, czy tylko da do ręki manipulantom kolejny poręczny kruczek prawny. Czy odniesie skutek sam zakaz prawy i czy coś da skoro mamy np. taki mobbing w pracy i w sytuacji bezrobocia większość osób boi się zwyczajnie złożyć doniesienie o mobbingu bo wybiera jednak chleb dla swoich dzieci. Tak samo kobieta molestowana czy będzie kiedyś w sytuacji na tyle równej z oprawcą żeby nie dać się zastraszyć i zaszantażować, porwać się na krok tak szalony jak pozew? Przecież molestowanie to sprawa relacji władzy. Czy zdarza się częściej że molestowana jest pani prezes przez sprzątacza? Czy ukraińska sprzątaczka przez pracodawcę? Widzimy wyraźnie że molestowanie seksualne to tylko objaw szerszego problemu - ekonomicznej nierówności przebiegającej bardzo wyraźnie na granicy płci. Kobiety są w opresji społecznej a duża część tej opresji wynika z twardej ekonomii niczego wiecej.
              Co tak naprawdę w tej sprawie osiągnąć mnożąc prawne zakazy, to nie zmieni tej formy opresji i prawdziwa obrona kobiet to bezpieczeństwo socjalne, to ochrona dzieci, to wyrównywanie dysproporcji majątkowych z najbiedniejszymi, a nie spektakl medialny pań feministek które wymyślą kolejny zakaz, odkryją kolejny obszar dyskryminacji i napiszą o tym książkę, budując na tym swoją karierę medialną tak naprawdę, na tym swoim radykalizmie.

              >
              >
              >
              • yoric Re: Feminizacja prawa 22.02.13, 15:17
                No i tu jest jeden z tych detali. Nie sądzę, żeby równość ekonomiczna płci była ani możliwa, ani pożądana. Możliwa - bo jakkolwiek kobiety mają te same moce intelektualne, te same komptencje i może nawet lepsze predyspozycje do większości zawodów, to jednak (statystycznie rzecz biorąc, oczywiście!) ustępują mężczyznom w cechach takich jak zdolności przywódcze, motywacja do konkurowania, chęć podejmowania ryzyka. A to te ostatnie mają największe przełożenie na zarobki w gospodarce wolnorynkowej. I tu się nie da nic zrobić, może poza zmianą całego modelu ekonomicznego.
                Pożądana, bo przecież stereotyp faceta - ekonomicznej głowy rodziny jest mocny i jest drogi sercom tak mężczyzn, jak i kobiet. W końcu ilu facetów, a ile babek wpisze 'dobrze zarabia' na liście najważniejszych kryteriów doboru partnera, i to nie tylko w abstrakcyjnych kwestionariuszach, ale w prawdziwych ogłoszeniach matrymonialnych. To trochę tak jak z IQ, o którym każdy sądzi, że ma je wyższe od średniej. Jeśli zarobki 'dobre' = 'wyższe od średniej', to (statystycznie) facet nie może jednocześnie zarabiać dobrze i równo z kobietą!
                • tygrys-bez-rys Te gwiazda 22.02.13, 15:28
                  Zdradz zrodla prawnd obiawionhch na temat ryzyka i "zdolności przewodczy". Czy podobnie jak te bzdety od których zaczęła sie awantura przeczytałem w swierszczyku?
                • that.bitch.is.sick Re: Feminizacja prawa 22.02.13, 15:30
                  yoric napisał:

                  > Pożądana, bo przecież stereotyp faceta - ekonomicznej głowy rodziny jest mocny
                  > i jest drogi sercom tak mężczyzn, jak i kobiet. W końcu ilu facetów, a ile babe
                  > k wpisze 'dobrze zarabia' na liście najważniejszych kryteriów doboru partnera,
                  > i to nie tylko w abstrakcyjnych kwestionariuszach, ale w prawdziwych ogłoszenia
                  > ch matrymonialnych. To trochę tak jak z IQ, o którym każdy sądzi, że ma je wyżs
                  > ze od średniej. Jeśli zarobki 'dobre' = 'wyższe od średniej', to (statystycznie
                  > ) facet nie może jednocześnie zarabiać dobrze i równo z kobietą!

                  To nie takie proste, oczywiście jeden arcyciekawy aspekt jest taki, że mężczyzna obawia się utraty przewagi ekonomicznej nad kobietą z pewnych oczywistych przyczyn ogólnie utraty przewagi i tu się boi niepotrzebnie, uważam że po to dane są mężczyźnie zdolności przywódcze, a kobiecie komplementarna emocjonalność, aby je potrafili wykorzystać też w związkach w odpowiednich rolach. Przewaga ekonomiczna jest takim dla mężczyzn demotywatorem i pójściem na łatwiznę - doprawianiem sobie sztucznego przedłużenia fiuta - sorry taki język Jeśli jest przewaga ekonomiczna, to nie trzeba się starać być męskim, podziwianym przez kobietę w innych aspektach. To nie fair:).
                  A jednak, nikt nie mówi tu o totalnej socjalistycznej wymuszonej równości ekonomicznej. W rzeczywistości wolnorynkowej może i męska przewaga ekonomiczna jest naturalna (ale nie wiadomo) może i dobrze jeśli stanowi dla kobiety czynnik dodatkowej atrakcyjności partnera. Jednak ja mówię o bezpieczeństwie socjalnym biedniejszych i słabszych, a to zupełnie co innego niż równość, tzn. żeby wybór bogatszego partnera wynikał z chęci poprawienia statusu majątkowego a nie z życiowej konieczności. Czyli - motywacja związana z wyższym statusem majątkowym tak, prostytucja nie.
                  • yoric Re: Feminizacja prawa 22.02.13, 15:49
                    Ale czy obecnie jest tak, że bieda ma płeć? Może jestem oderwany od rzeczywistości, ale są chyba jakieś tam minima socjalne i o ile w ogóle jest jakaś opresja ekonomiczna, to jest ona ogólna, a nie w stosunku do kobiet? Tu bardziej pytam, niż stwierdzam.

                    Moim zdaniem jest do zrobienia bardzo dużo takiej zwykłej pracy u podstaw, zwłaszcza w obszarach wrażliwych: ktoś tu wspomniał o kobietach na wsi, w wywiadzie było o policji, o imigrantach. Trzeba edukować, trzeba przyjrzeć się roli kościoła (np. w utrzymywaniu poglądu, że małżeństwo ma trwać nieważne co). Można rozważyć składki emerytalne dla kobiet zostających w domu i dodatkowe składki dla bezdzietnych (bo wychowywanie dzieci to swego rodzaju praca także na rzecz państwa).
                    Natomiast zupełnie nie przekonują mnie odgórne uregulowania typu parytety w korporacjach czy ciałach politycznych oraz instrumenty prawne ustawione 'z zapasem', mające wyrwać chwasty razem z całym zasiewem.
                    • rekreativa Re: Feminizacja prawa 22.02.13, 16:02
                      "Trzeba edukować,"
                      Tez miałam o edukacji wspomnieć, bo to jest moim zdaniem najszersze pole do działania, gdy chodzi o jakiekolwiek sprawy zw. z dyskryminacją, wykorzystywaniem, molestowaniem itp.
                      (Przecież większość osób nawet nie wie, co właściwie w zakres tego molestowania wchodzi i potem pieprzą głupoty, że policja będzie wsadzać za zerknięcie na czyjeś cycki).
                      Z drugiej strony można zapytać, kto się tym miałby zająć i w ogóle jak, skoro w naszym kraju każda próba napomknięcia o edukacji seksualnej, o przemocy wobec kobiet czy o innym pokrewnym temacie powoduje zapienienie się konserwatywnej części społeczeństwa.
                    • that.bitch.is.sick Re: Feminizacja prawa 22.02.13, 16:32
                      yoric napisał:

                      > Ale czy obecnie jest tak, że bieda ma płeć? Może jestem oderwany od rzeczywisto
                      > ści, ale są chyba jakieś tam minima socjalne i o ile w ogóle jest jakaś opresja
                      > ekonomiczna, to jest ona ogólna, a nie w stosunku do kobiet? Tu bardziej pytam
                      > , niż stwierdzam.


                      Istnieje nawet pojęcie Feminization of poverty, w Polsce niestety nie używane zbyt często.
                      www.wikigender.org/index.php/Feminization_of_poverty
                      Seventy percent of those living in absolute poverty in our world
                    • bcde Re: Feminizacja prawa 22.02.13, 23:13
                      yoric napisał:
                      Można rozważyć składki emerytalne dla kobiet zostających w domu i dodatkowe składki dla
                      > bezdzietnych (bo wychowywanie dzieci to swego rodzaju praca także na rzecz pań
                      > stwa).

                      Wychowywanie dzieci to praca na rzecz państwa? Możesz jakoś uzasadnić tę bzdurę?
                  • kutuzow Jest taki kraj jak UK 22.02.13, 17:04
                    that.bitch.is.sick napisała:

                    > A jednak, nikt nie mówi tu o totalnej socjalistycznej wymuszonej równości ekono
                    > micznej. W rzeczywistości wolnorynkowej może i męska przewaga ekonomiczna jest
                    > naturalna (ale nie wiadomo) może i dobrze jeśli stanowi dla kobiety czynnik dod
                    > atkowej atrakcyjności partnera. Jednak ja mówię o bezpieczeństwie socjalnym bie
                    > dniejszych i słabszych, a to zupełnie co innego niż równość, tzn. żeby wybór bo
                    > gatszego partnera wynikał z chęci poprawienia statusu majątkowego a nie z życio
                    > wej konieczności. Czyli - motywacja związana z wyższym statusem majątkowym tak,
                    > prostytucja nie.

                    Bitch, jest taki kraj jak Anglia, gdzie kobiety które są samotnymi matkami mają relatywnie wysokie świadczenia od Państwa. Wychowywanie dzieci stało się dla pewnej grupy całkiem dobrym sposobem na życie. Siadła im motywacja na poprawę statusu poprzez pracę. Po co mają sie użerać z szefem na etacie, skoro gdy są matkami (wychowując dziecko z zasiłków) to nie mają przełożonego. Także z tym pomaganiem różnie bywa*.

                    "Britain has the highest proportion of single mothers in the European Union and, surprise, surpise, one of the highest rates of benefits for single mothers"

                    "The study contrasts the situation in Britain and elsewhere in northern Europe with Mediterranean countries such as Spain, where single-mother families constitute less than 1% of the total. Spanish single mothers received £137 in special benefits a year in 1994, which by 2001 had declined to £38.

                    Spain, along with Greece, Portugal and Italy, have the lowest numbers of single-mother families in Europe.

                    Latest figures from the Office for National Statistics show single-mother families in Britain have steadily risen from 1% of all households with children in 1971 to 11% in 2004. "

                    www.thewelfarestatewerein.com/archives/2006/09/britain_has_the.php
                    Teksty zas o bezpieczeństwie socjalnym biedniejszych i słabszych są dość utopijne. Zobacz że niektórym otrzymującym np. zasiłek dla bezrobotnych "nie opłaca" się podejmować pracy. Mają to minimum bezpieczeństwa i im starcza. Nie mają wtedy motywacji do zmiany.

                    * w dzisiejszej Wyborczej jest ciekawy art o książce o slamsach Bombaju. Autorka obserwując działalność organizacji pomocowych zauważyła że w większości jest ona zupełnie nieefektywna.
                    • urquhart 2/3 środków Child Benefit ląduje w Polsce 22.02.13, 18:52
                      kutuzow napisał:
                      > Bitch, jest taki kraj jak Anglia, gdzie kobiety które są samotnymi matkami mają
                      > relatywnie wysokie świadczenia od Państwa. Wychowywanie dzieci stało się dla
                      > pewnej grupy całkiem dobrym sposobem na życie. Siadła im motywacja na poprawę s
                      > tatusu poprzez pracę. Po co mają sie użerać z szefem na etacie, skoro gdy są ma
                      > tkami (wychowując dziecko z zasiłków) to nie mają przełożonego. Także z tym pom
                      > aganiem różnie bywa*.

                      Sam mam trochę znajomych i kuzynkek co wyjechały rozmnażać się w Anglii, po miesiącu lipnej pracy żyć na zasiłku na dzieci. Sama pomoc na dziecko i dopłata do wynajecia mieszkania jest wielokrotnie większa niż to co zarabiały w Polsce. Niestety, Polacy sie w tym wyspecjalizowali w cyckaniu pomocy socjalnej w UK i rozważają już ich redukcję:
                      polishexpress.polacy.co.uk/art,child_benefit_laduje_w_polsce,6463.html
                    • kag73 Re: Jest taki kraj jak UK 23.02.13, 02:49
                      "Bitch, jest taki kraj jak Anglia, gdzie kobiety które są samotnymi matkami mają relatywnie wysokie świadczenia od Państwa. Wychowywanie dzieci stało się dla pewnej grupy całkiem dobrym sposobem na życie. Siadła im motywacja na poprawę statusu poprzez pracę. Po co mają sie użerać z szefem na etacie, skoro gdy są matkami (wychowując dziecko z zasiłków) to nie mają przełożonego. Także z tym pomaganiem różnie bywa*."

                      I coz w tym zlego, kutuzow? Wychowywanie dziecka jest bardzo zaszczytnym zajeciem. Przynajmniej maja "normalny" przyrost naturalny, czego o Polsce i o innych krajach raczej nie mozna powiedziec. Anglia stosuje polityke prorodzinna, wspiera matki/rodziny z dziecmi i uwazam, ze to jest dobre. Inaczej, podobnie jak np. Niemcy, Anglicy staliby sie spoleczenstwem starzejacym sie. W Niemczech powoli wiecej emerytow niz pracujacych czy dzieci i potem nie widzac wyjscia sprowadzaja sobie Turkow i innych muzulmanow i borykaja sie z duzo wiekszymi problemami ze wzgledu na odmiennosci kulturowe i brak integracji.
                      Angole prowadza polityke zachecajaca do rodzenia/wychowywania dzieci, pomagaja, dofinansowuja i to od lat. Mnie sie to podoba.
                      • tygrys-bez-rys You stupid women 23.02.13, 03:10
                        www.youtube.com/watch?v=y8EEQrZBKoc&sns=em
                        Przyrost naturalny dlugozebnych wyspiarzy nie rozńi sie znacząco na tle uni w ktorej na nieznaczny plus wyróżnia sie tylko Francja i Irlandia. Dodatkowo w zacofanej monarchii archipelagu wnktorej powoli żdycha sen o imperium nad którym nigdy nie zachodzi słońce za ten przyros odpowiedzialni są głownie kozi synowie i inni barwne przybysze ze wschodu zachodu i polodnia.

                        Ostatnio wydało sie ze to wszystko prżez lupusa wulgarisa, który pomimo wielu okazji o których nie omieszkal nas poinformować nie rospylas swoje znakomitego materiału genetycznego a teraz żałuje.
                        • kag73 Re: You stupid women 23.02.13, 04:28
                          Blizej Anglikom(1,94 dzieci na kobiete) do Francji(2 na kobiete) i Irlandii(2,07) niz np. do Polski(1,38), Niemiec(1,39), Wegier(1,25), Czech(1,39) albo Austrii(1,44) wiec moim skromnym zdaniem sie rozni.
                          Do tego we Francji tez zamieszkuja emigranci.
                          Poza tym wielu "barwnych przybyszow" np. z Indii zyje w UK w drugim albo trzecim pokoleniu, ma angielskie obywatestwo, ci ludzie sa formalnie Anglikami.
                          Do tego mam dziecko w angielskiej szkole, tylko on i jedna dziewczynka z Czech sa jedynakami w ich klasie. Sporo ludzi ma 2 i wiecej dzieci, 3/4 z nich to Angole. Moze to specyfika malego miasta(120 tys. mieszkancow).
                          Do tego z moich obserwacji wynika, ze tendencyjnie "kozi synowie" dopasowuja sie do warunkow kraju, do ktorego zawedrowali i nagle nie maja 10 tki dzieci, bo zeby mieli potrzebne im dobre zaplecze socjalne. Anglia dobre warunki/wsparcie rodzinom z dziecmi zapewnia.
                          > Ostatnio wydało sie ze to wszystko prżez lupusa wulgarisa, który pomimo wielu o
                          > kazji o których nie omieszkal nas poinformować nie rospylas swoje znakomitego m
                          > ateriału genetycznego a teraz żałuje.
                          Nie jestem w temacie, niestety.
                          Filmiku nie obejrzalam, bo mi szkoda megabytow(Trzeci Swiat woda i megabyty bardzo cenne, trza oszczedzac)
                          • tygrys-bez-rys Ale ja sie stoba zgadzam 25.02.13, 00:32
                            Tylko ze prawie robi wielka różnice, ziemniakozercy i hrancuzy utrzymują swój przyrost na poziomie powyżej Sub-replacement fertility, królestwo herbaty o 5 niestety nie.

                            To ze mieszkasz w enklawa gdzie nie możesz zaobserwować zjawiska oznacza tylko tyle . Soocjaln pomoc dla rodzin z dziećmi nie spowodowała żadnej zmiany w dzietnosci autochtonow. Korzystna zmiana jest wynikiem polityki emigracyjnej nie zapomogowej.
                            • kag73 Re: Ale ja sie stoba zgadzam 25.02.13, 01:22
                              > To ze mieszkasz w enklawa gdzie nie możesz zaobserwować zjawiska oznacza tylko
                              > tyle . Soocjaln pomoc dla rodzin z dziećmi nie spowodowała żadnej zmiany w dzie
                              > tnosci autochtonow. Korzystna zmiana jest wynikiem polityki emigracyjnej nie za
                              > pomogowej."

                              To gdzie bym musiala mieszkac, zeby zaobserwowac zjawisko?
                              I jezeli nawet ppolityka nie spowodowala zmiany w dzietnosci autochtonow, to tez juz cos, bo gdzies indziej, przyklad Polska czy inne kraje UE owszem, dzietnosc spadla.
                              Polityke emigracyjna maja tez inne kraje i nic nie pomoglo. Byc moze wpyw ma i polityka emigracyjna, ale polityka prorodzinna/wspierajaca dzieci od lat robi swoje.
                              Poza tym dlugi czas nie latwo bylo dostac sie do Anglii. Owszem byla fala emigracyjna dawno temu, wplyneli Hindusi/Pakistanczycy itd, ale potem dluuugo, dluugo nic, dopiero niedawno prawo wstepu dla ludzi z Polski/Czech/Slowacji. Niemniej jednak to ten sam krag kulturowy, cudow nie ma, dwojka im starczy, ale z lepszym zapleczem, bezplatna opieka medyczna, tanszymi kosztami utrzymania dzieci latwiej podjac decyzje. A Hindusi w drugim pokoleniu sa dopasowani, nie beda raczej mieli 10 tki dzieci. Niemniej jednak moga miec wplyw na pozytywna polityke jezeli chodzi o pomoc ludziom z dziecmi, nie wykluczam.
                              Poza tym za dobre uwazam, ze panstwo wspiera samotnie wychowujace matki. Inaczej kobieta zalezna jest czesto od mezczyzny, a niektorzy z nich to niezle gnojki, maja dzieci, zone, ktora sie maluchami zajmuje, oni chodza do roboty i jak przyjdzie co do czego mowia, ze to ICH pieniadze i wydzielaja albo wypominaja, nazywaja "pasozytem".
                              Poza tym, wbrew temu, co ktos tutaj napisal, wielkich kokosow te samotnie wychowujace matki z dziecmi nie dostawaja, nie taplaja sie w luksusie.
                              Ogolnie w Anglii propagowano od lat posiadanie dzieci, plakaty o pomocy dla przyszlych matek itp. czego w wielu krajach nie ma.
                              • tygrys-bez-rys Do doopy 25.02.13, 07:56
                                fiut wie czemu kag73 napisała:
                                "To gdzie bym musiala mieszkac, zeby zaobserwowac zjawisko[..]"

                                Do doopy sie przeprowadz slonko!
                                Leb mnie napierdala i nie bede juz o tym dyskutowal. Jak Cie interesuja dane to przeczytaj co wasz GUS pisze:
                                www.ons.gov.uk/ons/rel/vsob1/parents--country-of-birth--england-and-wales/2011/sb-parents--country-of-birth--2011.html
                                Albo jakie jest stare widzi misie OECD:
                                www.oecd.org/social/family/39970765.pdf
                                • kag73 Re: Do doopy 25.02.13, 13:52
                                  Nie podniecaj sie tak bardzo!
                                  Wszystko to nie zmienia faktu, ze panstwo wspiera samotne matki. Od tego zaczela sie cala ta dyskusja, ze panstwo placi i kobieta nie musi pracowac. Kutuzow potepia, ja pochwalam. Poza tym Angole zapewniaja dzieciom wiecej niz inne kraje i zapewne czynia to po to, zeby zachecac do posiadania dzieci. Wszystko w temacie.
                    • that.bitch.is.sick Kutuzow odpowiem Ci cytatem 24.02.13, 12:18

                      >
                      > Bitch, jest taki kraj jak Anglia, gdzie kobiety które są samotnymi matkami mają
                      > relatywnie wysokie świadczenia od Państwa. Wychowywanie dzieci stało się dla
                      > pewnej grupy całkiem dobrym sposobem na życie. Siadła im motywacja na poprawę s
                      > tatusu poprzez pracę. Po co mają sie użerać z szefem na etacie, skoro gdy są ma
                      > tkami (wychowując dziecko z zasiłków) to nie mają przełożonego. Także z tym pom
                      > aganiem różnie bywa*.

                      >
                      > * w dzisiejszej Wyborczej jest ciekawy art o książce o slamsach Bombaju. Autork
                      > a obserwując działalność organizacji pomocowych zauważyła że w większości jest
                      > ona zupełnie nieefektywna.

                      Bo nie chce mi się dyskutować z Twoimi naiwnymi argumentami o leniwych masach, wynikającym z nieudolnego lepienia przez neoliberałów kłamstw cytujących Friedmana i Hayeka. I oczywiście powtarzając to jesteś typowym lemingiem urabianym przez propagandę Michnika i Blumsztajna.

                      "Cofnijmy się w czasie, bardzo, ale nie aż tak bardzo, żył już wtedy mój pradziadek. Wielki głód w Irlandii, półtora miliona zagłodzonych trupów. Jest dość żywności, ale rząd brytyjski wycofuje się z działań interwencyjnych, właściciele domagają się opłat dzierżawnych, rządzi czysty wolny rynek. Czy nie istniało wtedy nic takiego jak idea dobra wspólnego? Praw człowieka? Albo chrześcijańskiego miłosierdzia? Jakikolwiek powód, by do tego nie dopuścić? Chyba jakieś istniały, nie miały jednak wystarczającej mocy politycznej. Dziś trudno sobie wyobrazić w Europie coś takiego. I nie tylko dlatego, że połowę żywności wyrzucamy na śmietnik . Jakkolwiek ułomnie działałyby idee postępowe czy lewicowe, dziś mają one pewną moc sprawczą.

                      Ktoś może powiedzieć, że to nie idee tylko żądania ludu zwanego dziś elektoratem, któremu coś poza korzystaniem z coraz lepszych śmietników trzeba zapewnić. Elektorat niezadowolony nie głosuje, nie chce mu się pracować za półdarmo ani rodzić dzieci, może też wyjechać, ale co z tego? Rząd się jakoś wyżywi. Jednak o ileż łatwiej by się rządziło, gdyby można było sobie pozwolić na parę milionów umierających z głodu. Jednak nie można i na to „nie można” ktoś zapracował i wciąż pracuje. Nie wystarczy, że kiedyś Marks postraszył rewolucją, a Lenin zrobił ją z wiadomym skutkiem – i wtedy już naprawdę zaczęto się bać. "
                • zawle Re: Feminizacja prawa 22.02.13, 15:30
                  yoric napisał:
                  > Pożądana, bo przecież stereotyp faceta - ekonomicznej głowy rodziny jest mocny
                  > i jest drogi sercom tak mężczyzn, jak i kobiet.

                  Pewnie tak. Ale tylko dla niektórych kobiet. Niestety muszą mieć pewne cechy charakterologiczne, których ja nie posiadam.
    • urquhart Jeszcze o winie mężczyzn 23.02.13, 07:31
      Googlając o licznych sprawach sądowych w których miało miejsce fałszywe oskarżenie o gwałt i molestowanie , łatwo sprawdzić że mężczyźni niemal zawsze byli jakoś WINNI . Ano tak. Tyle że nie gwałtu. W jednych przypadkach nie zapłacili prostytutce za usługę, to obiecali pracę i niedotrzymani obietnicy, to uwiedli a po seksie nie zamierzali kontynuować znajomości, albo flirtował a odrzucił zaloty, to jakoś innaczj rozczarował.
      Ale żeby się zemścić wykorzystywanie stereotyp gwałciciela i przemocowca jest bardzo pomocny, bo oburzenie na występek gwałtu jest oczywiste i domaga sie surowej kary
      Tyle że jest to krzywdzące dla prawdziwych ofiar gwałtu i przemocy, które potem narzekają na obcesowe potraktowanie ich, liczne przesłuchania i oburzający brak wiary w to co mówi ofiara.
      Dlatego rozróżnienie co jest gwałtem a co wygodnie byłoby rozszerzyć na to pojęcie.
    • aandzia43 Re: "...palancie" 24.02.13, 14:17
      Sorry Bitch, ale właśnie osiągnęłaś ten poziom dyskusji, przy którym nie chce m
      > i się odpisywać
      > (znasz to powiedzenie że nie dyskutuje się z pewnymi osobami, bo ściągną do swe
      > go poziomu i pokonają doświadczeniem).

      No dobrze, to zacznijmy od początku. Ja podpisuję się pod postem Bitch i wycinam słowo "palancie". Ustosunkujesz się do tak sformułowanego postu?
      • zawle Re: "...palancie" 24.02.13, 14:51
        W chwili obecnej żyję w małym mieście. Nic innego nie słyszę na ulicach, tylko rozmowy o tym gdzie kto pracuje, gdzie są jakieś wolne miejsca pracy, kto jest na bezrobociu. Ten cud-miód czyli zasiłek dla bezrobotnych czy też "pomoc" państwa są tak śmieszne że aż do płaczu. Bezrobotni są ci, którzy kombinują i ci którzy na prawdę nie mają pracy.
        • kutuzow Re: "...palancie" 24.02.13, 17:02
          zawle napisała:

          > W chwili obecnej żyję w małym mieście. Nic innego nie słyszę na ulicach, tylko
          > rozmowy o tym gdzie kto pracuje, gdzie są jakieś wolne miejsca pracy, kto jest
          > na bezrobociu. Ten cud-miód czyli zasiłek dla bezrobotnych czy też "pomoc" pańs
          > twa są tak śmieszne że aż do płaczu. Bezrobotni są ci, którzy kombinują i ci kt
          > órzy na prawdę nie mają pracy.

          Zawle, zauważ że pisałem o innym kraju. W Polsce z 500 PLN zasiłku się nie utrzymasz.
          W UK wygląda to trochę inaczej (także stosunek średnia pensja do kosztów utrzymania jest zdecydowanie lepszy).

          • zawle Re: "...palancie" 24.02.13, 18:32
            Wiem że pisałeś o innym. I podałeś przykład Anglii dla poparcia tezy że opiekuńcza linia państwa przynosi wiele złego. Ale my jesteśmy nadal w Polsce. Gdzie jest dużo gorzej niż w Anglii
            • zawle Re: "...palancie" 24.02.13, 18:37
              Nie przejmujmy się III światem. U nas w Europie jest jeszcze gorzej z tego dobrobytu, tu się jedzenie wyrzuca.
      • kutuzow Re: "...palancie" 24.02.13, 16:58
        aandzia43 napisała:

        > No dobrze, to zacznijmy od początku. Ja podpisuję się pod postem Bitch i wycina
        > m słowo "palancie". Ustosunkujesz się do tak sformułowanego postu?
        >

        aandzia, do czego kontretnie mam sie ustosunkować? Do tezy, że gdyby nie socjalne państwo PRL-u nie miałbym wykształcenia?
        Rozczaruje Cię, ale nie chodziłem do przedszkola, od zerówki sam wracałem autobusem (12 km do domu) bo matka pracowała na zmiany. Sam szedłem przez las 2 km od autobusu do domu i dałem radę. Co do późniejszej edukacji, nawet w tym zgniłym kapitalizmie są stypendia dla najlepszych -więc też bym sobie poradził (w podstawówce 3 olimpiady i prawo do wyboru szkoły średniej bez egzaminów), w szkole średniej także olimpiada i indeks gratis na uczelnie Państwową. Chodziłem na studia dzienne utrzymując sie zarazem (najpierw na pół etatu wieczorami po uczelni, potem coraz więcej). Sorry ale jestem zwolennikiem powiedzenia o kowalu swego losu.

        Nawet jeśli odejdziemy od osobistych wycieczek z postu do którego sie odniosłaś, to zobacz że teraz także ludzie chodzą na płatne studia (zaoczne) i mamy wysyp wszelkiej maści specjalistów od "tego i owego". Także hasło, że ludzi nie byłoby stać na edukację gdyby nie socjal państwa jest nieprawdziwy w zderzeniu ze statystyką ile osób studiuje na studiach płatnych.

        Argument z głodem jest od czapy, nie ten poziom zamożności, nie te czasy. Dzisiaj biedny to ten co nie ma na smartfona i tablet (i musi mieć "zwykły" telefon), a nie taki co głoduje. Rozejrzyj się po znajomych, ilu znasz ludzi którzy mają stary telewizor CRT (a nie płaski LCD)?

        Kolejna kwestia, chciałem zauważyć, że jeśli kogoś nie stać nie musi się rozmnażać. Zauważ że sam jestem bez dzieci i nie traktuję ich posiadania jako obowiązek. Banialuki o tym "kto będzie pracował na Twoją emeryturę" można włożyć między bajki jako że moje pokolenie samo zbiera sobie na głodową emeryturę.


        Co do UK, w cytowanym art jasno było pokazane, że o ile w innych Państwach odsetek samotnych matek jest w miarę stały o tyle w UK zwiększył się 10-razy. Jasne że fajnie jest coś dostać od Państwa, ale to także prowadzi do pewnych wypaczeń (w tym przypadku małolaty które żyją z bycia "matką").

        • sabat-77 Re: "...palancie" 24.02.13, 19:16
          kutuzow napisał:

          > aandzia, do czego kontretnie mam sie ustosunkować? Do tezy, że gdyby nie socjal
          > ne państwo PRL-u nie miałbym wykształcenia?

          Kutuzow, termin socjalne państwo w rozumieniu powiedzmy Korwina-Mikke dotyczy obecnie w zasadzie wszystkich krajów na świecie, gdzie poziom życia jest w miarę przyzwoity. Jednym z ciekawszych odkryć myśli historiozoficznej 19 wieku był fakt, że za rozwojem środków wytwórczych w danej społeczności kroczy postęp społeczny. Kapitalizm w liberalnym wydaniu był przystankiem na pewnym etapie tego rozwoju. Wraz z rozwojem społeczeństwa rośnie konieczność rozwoju interwencjonizmu państwowego, ponieważ bez niego nie ma możliwości realizowania projektów, do których potrzebna jest wspólna kasa. Zjawisko synergii - dzięki zrzutce społecznej jest możliwość tworzenia nowej jakości, których jednostki jako takie nie byłyby w stanie osiągnąć na zasadzie konsensusu. Przymus jest konieczny. Im bardziej rozwinięte społeczeństwo, tym więcej jest celów możliwych do zrealizowania jedynie jako zbiorowość. To nie jest trudne do zrozumienia.
          Nie ma się co buntować, to jest naturalny proces, który następuje praktycznie wszędzie. Liberalny kapitalizm jest na pewnym etapie konieczny, ale później staje się anachronizmem. Tak się dzieje obecnie w zasięgu kultury europejskiej.
          • hello-kitty2 Re: "...palancie" 24.02.13, 19:35
            sabat-77 napisał:

            > Kutuzow, termin socjalne państwo w rozumieniu powiedzmy Korwina-Mikke dotyczy o
            > becnie w zasadzie wszystkich krajów na świecie, gdzie poziom życia jest w miarę
            > przyzwoity. Jednym z ciekawszych odkryć myśli historiozoficznej 19 wieku był f
            > akt, że za rozwojem środków wytwórczych w danej społeczności kroczy postęp społ
            > eczny. Kapitalizm w liberalnym wydaniu był przystankiem na pewnym etapie tego r
            > ozwoju. Wraz z rozwojem społeczeństwa rośnie konieczność rozwoju interwencjoniz
            > mu państwowego, ponieważ bez niego nie ma możliwości realizowania projektów, do
            > których potrzebna jest wspólna kasa. Zjawisko synergii - dzięki zrzutce społec
            > znej jest możliwość tworzenia nowej jakości, których jednostki jako takie nie b
            > yłyby w stanie osiągnąć na zasadzie konsensusu. Przymus jest konieczny. Im bard
            > ziej rozwinięte społeczeństwo, tym więcej jest celów możliwych do zrealizowania
            > jedynie jako zbiorowość. To nie jest trudne do zrozumienia.
            > Nie ma się co buntować, to jest naturalny proces, który następuje praktycznie w
            > szędzie. Liberalny kapitalizm jest na pewnym etapie konieczny, ale później staj
            > e się anachronizmem. Tak się dzieje obecnie w zasięgu kultury europejskiej.

            Sabat "w podstawówce 3 olimpiady i prawo do wyboru szkoły średniej bez egzaminów, w szkole średniej także olimpiada i indeks gratis na uczelnie Państwową" ===> nie przebijesz tego :)
            • sabat-77 Re: "...palancie" 24.02.13, 22:49
              hello-kitty2 napisała:

              > Sabat "w podstawówce 3 olimpiady i prawo do wyboru szkoły średniej bez egzaminó
              > w, w szkole średniej także olimpiada i indeks gratis na uczelnie Państwową" ===
              > > nie przebijesz tego :)

              Ano nie przebiję. Po tym jak w jednej z ostatnich klas szkoły podstawowej nie dość, że w ostatniej chwili wycofałem się z udziału w olimpiadzie, to jeszcze podbuntowałem do podobnego nikczemnego czynu mojego dobrego kolegę, pani pedagog przypłaciła to małym załamaniem nerwowym. Postanowiono mnie po tym incydencie już nigdy, ale to przenigdy nie delegować na żadne olimpiady. :)
              Pamiętam, że dzięki temu mogłem przeczytać Kamasutrę, co uważałem w tamtym czasie za zajęcie o wiele bardziej interesujące niż analiza trenów Kochanowskiego.
              • that.bitch.is.sick Re: "...palancie" 25.02.13, 08:05
                Ale co to mA do rzeczy. Kutuzow już dąsy jak molestowana panienka o jedno słowo. Szczyt hipokryzji: polacy muszą się rozmnażać kosztem cudzego socjalu,i ten socjal krytykują. Gryzą rękę co ich karmi. Uciekają za granicę żeby przeżyć i krytykują brytyjski dobrobyt, okrojony znacznie przez żelazną damę. Śmieszne. Polskie kobiety muszą dawać d. Cudzoziemcom bo Polaków nie stać na mieszkanie a oni krytykują:). Cała Europa wie że polki się puszczają z biedy a polskim mężczyznom nie wstyd.
                • yoric Re: "...palancie" 25.02.13, 10:53
                  >Polskie kobiety muszą dawać d. Cudzoziemcom bo Polaków nie stać na mieszkanie a o
                  > ni krytykują:). Cała Europa wie że polki się puszczają z biedy a polskim mężczy
                  > znom nie wstyd.

                  :) :) :)
        • tygrys-bez-rys Award winning ass 25.02.13, 00:12
          La boga, matko jedyna, co to za szczęście ze kutasowej award winning ass wilcy w tej knieji nie wpierdolily albo go zarna na mąkę nie zemlely jak go pani matka na termin oddała, kto by te wątków olympiady wygrał, albo zarobił na niepracujace matki.
    • songo3000 Też skrobnąłem... 05.03.13, 12:10
      Kopnięty telefonicznie w dupę przez forumowych społeczników wygramoliłem się z barłogu co by wesprzeć trochę aktywność przybytku :)

      Przeglądając ten wątek pomimo chwilowych emocjonalnych odpływów w stronę słusznego gniewu pierwszej, drugiej czy n-tej strony cały czas kołacze mi w głowie pytanko 'ale o co kaman'?

      Nic to odkrywczego, że jak w pobliżu kozy pojawi się kawałek żłoba z żarłem to podejdzie, obgryzie i nasika. Femi-aktywistki nagle mogą? to i kombinują. Skąd mają chęci i energię na działania? Z tego samego źródełka co każdy inny radykał - z konkretnych przegięć w drugą stronę.
      Albo sytuacja się w dalszej perspektywie unormuje przyjmując jakiś rozsądny złoty środek albo oscylacje będą tylko narastać aż do spektakularnego pierdyknięcia. Nihil novi.

      Zawężając się do tematów około gwałtowych dla mnie sprawa jest prosta. Ciężar dowodowy za gwałt spoczywa na organach ścigania przy wsparciu ofiary. Jako, że każdemu w życiu może podwinąć się noga w takich przypadkach obecne dyrektywy k.k. wydają się sensowne. Każdy następny wyskok to już ciach-ciach, bynajmniej nie chemicznie. Recydywy się nie resocjalizuje tylko tępi.
      Oczywiście w drugą stronę nie ma przebacz. Każde fałszywe oskarżenie skutkuje adekwatną karą i to bezdyskusyjnie.

      Strach przed wymiarem kary zapewnia skuteczność i pośrednio generuje brak przyzwolenia społecznego dla tego typu rozrywek. Bo tracą nie tylko sprawcy ale też otoczenie.

      Dalej w wątku mamy wątpliwości odnośnie przesuwania/zacierania granic gdzie jest jeszcze podryw, gdzie jest już molestowanie, gdzie fajne ruchanko a gdzie gwałty okrutne.
      Koledzy! (bo Paniom nic już tu nie poradzę, hehe), nie ma się co foszyć, jak zwykle technika, technika nas uratuje :) Jak zaczną pojawiać się problemy prawne typu 'bez gumki to już gwałt' to przed mizianiem formalnie jedziemy z kamerą, umową i innymi takimi.

      Ja wiem, że zaraz zacznie się biadolenie, że romantyzm prysł, spontanu niet i takie tam. Ale wtedy to już za przeproszeniem g. nas to obchodzi :) Nie podoba się? to wypad na manifestację gardłować za złagodzeniem wykładni prawa.
      Przy okazji wyjdzie którym naprawdę zależy na seksie z nami a którym tylko na realizacji potrzeb 'okołoseksualnych', hehe.

      W samym wątku ciężko było nie zauważyć pseudoracjonalizacji umniejszania skutków gwałtu. Są ludzie i krawężniki, tym drugim zawsze i wszędzie: ch. w dupę.

      -
      Songo3000 - wredny feminista
      • gomory Re: Też skrobnąłem... 05.03.13, 13:02
        > Strach przed wymiarem kary zapewnia skuteczność i pośrednio generuje brak przyz
        > wolenia społecznego dla tego typu rozrywek

        Ponoc nieuchronnosc kary zapewnia lepsza prewencje niz jej wysokosc.
        • songo3000 Re: Też skrobnąłem... 05.03.13, 13:55
          Nieuchronność wyrażona jako znakomicie duży procent czegoś tam ;P przyjąłem za warunek konieczny i niewystarczający. Masz rację, bez tego elementu rozważania te są utopijne.
      • yoric Re: Też skrobnąłem... 05.03.13, 17:29
        Teeeż...

        I takie mdłe, niekontrowersyjne pitu-pitu to ma być powrót legendy Forum? A ząb? A dawny humor? Wracaj do formy!
        • songo3000 Re: Też skrobnąłem... 06.03.13, 16:21
          Jaki powrót? Wyszedłem na chwilę a potrzebą a tu nagrobek szykują ;)
          Spoko Yoric, co się kręci to się i rozkręci a jak widzę Nocna Straż dzielnie wartę trzyma.
      • aandzia43 Re: Też skrobnąłem... 05.03.13, 18:11
        Ave Songo-trzysta-wredny-feminista! :-)


        > Ja wiem, że zaraz zacznie się biadolenie, że romantyzm prysł, spontanu niet i t
        > akie tam. Ale wtedy to już za przeproszeniem g. nas to obchodzi :) Nie podoba s
        > ię? to wypad na manifestację gardłować za złagodzeniem wykładni prawa.
        > Przy okazji wyjdzie którym naprawdę zależy na seksie z nami a którym tylko na r
        > ealizacji potrzeb 'okołoseksualnych', hehe.

        Spoko, przeżyjemy, kiedyś ludzie mieli gorzej. Przedstawiona przez ciebie droga do celu jest co prawda ciut okrężna, ale i tak prostsza od "seks dopiero po ślubie", oraz bardziej romantyczna niż inicjacja seksualna w brudelu ;-)
        A tak bardziej serio: sztywne normy, jakie zapanowały między płciami w ostatnich latach w układach np. pracowych niektórym przeszkadzają, bo "nie ma tego co niegdyś spontana w żartach". Może i nie ma, ale korzyści jest i tak więcej.


        > W samym wątku ciężko było nie zauważyć pseudoracjonalizacji umniejszania skutkó
        > w gwałtu. Są ludzie i krawężniki, tym drugim zawsze i wszędzie: ch. w dupę.
        >

        Ehhhhh.... Widzisz, Songo, co się porobiło... Mam nadzieję, że to tylko pojedyncze sztuki i że nie rozmnożą się, psując reputację reszcie dżentelmenów z forum BSwM :-)
        • songo3000 Re: Też skrobnąłem... 06.03.13, 16:26
          > Spoko, przeżyjemy, kiedyś ludzie mieli gorzej.
          No właśnie szczerze jestem przekonany co do samoregulacji tego mechanizmu. Co najwyżej nutę zaniepokojenia może wywołać horyzont czasowy ale to już problem pizdusiów nowych pokoleń, hehe.

          > psując reputację reszcie dżentelmenów z forum
          No teraz to się normalnie zadławiłem ;)
          • aandzia43 Re: Też skrobnąłem... 06.03.13, 17:00
            > > psując reputację reszcie dżentelmenów z forum
            > No teraz to się normalnie zadławiłem ;)

            Ze wzruszenia, jak mniemam? ;-)
Inne wątki na temat:
Pełna wersja