yoric
20.02.13, 14:41
www.wysokieobcasy.pl/wysokie-obcasy/1,96856,13321966,Czym_jest_przemoc_ekonomiczna__Rozmowa_z_prawniczka.html
Jak czytam takie rzeczy to pozycja Urqu przestaje mi się wydawać radykalna. Mam wrażenie, że to jest zasada wahadła: feministycznie nastawione aktywistyki widzą przechył w jedną stronę i żeby to wyrównać cisną na oślep w drugą. Na przykład:
> Ja od lat walczę o to, by pójść dalej - i tego wymaga konwencja - by za gwałt uznawać każdy akt seksualny, na który kobieta nie dała wyraźnej zgody (a nie tylko nie powiedziała ''nie''). Dziś to kobieta musi wykazać, że sprawca użył przemocy, groźby bezprawnej lub podstępu.
Jak ma to wyglądać w praktyce, że w razie czego mam wykazać sądownie, że ona się zgodziła? Mam mieć w łóżku kamerę z mikrofonem, czy dawać formularz do podpisu? Czy zgoda jest ważna jeśli strony piły wcześniej alkohol :)? Czy tylko kobieta ma prawo iść do sądu, czy ja też mogę lecieć z oskarżeniem, że mnie zaprosiła i wykorzystała i wtedy ona musi przedstawiać pisemne zaświadczenie, czy przyjmuje się, że erekcja oznacza akceptację domyślną ;)?
Dwa, przemoc ekonomiczna - rozumiem pojęcie, ale nie rozumiem zakresu, jak nie dam żonie pół pensji to będę miał założoną kartotekę w niebieskiej linii?
Trzy, nie wiem jaka jest wiarygodność tego newsa, ale wygląda mi na prawdziwy.
wiadomosci.wp.pl/kat,1356,title,Szwecja-alimenty-za-przysluge,wid,223235,wiadomosc.html
O, czasy! O, obyczaje!