Pierwszy dotyk...

06.03.13, 13:36
Jak to u Was jest z "pierwszym ruchem"??załóżmy że fizycznie Ona podoba się Tobie a Ty podobasz się jej,po której stronie jest większa inicjatywa?czy mężczyzna w takiej sytuacji potrafi wyczuć odpowiedni moment do tego by zrobić pierwszy krok czy może strach przed odrzuceniem sprawia,że bezpieczniej jest pozwolić jej zacząć?jak to wyglada u Was?
    • zawle Re: Pierwszy dotyk... 06.03.13, 14:01
      A który ruch jest pierwszy?
      • wyszeptany-o-zmroku Re: Pierwszy dotyk... 06.03.13, 14:04
        Czekasz aż ona pocałuje,dotknie,czy nawet rzuci się na Ciebie;),czy raczej bierzesz sprawy w swoje ręce?he?
        • zawle Re: Pierwszy dotyk... 06.03.13, 14:07
          Generalnie to nie zależę do kobiet które w zeszycie mają zapisane że pocałunek to na trzeciej, seks na dziesiątej, on pierwszy ma zadzwonić. Nigdy więc TEN MOMENT nie był przeze mnie w ogóle rozpatrywany. No...może czasami przedłużam dla pikanteryi obopólnej. Dla mnie pierwszy ruch zaczyna się w sytuacji gdy po raz pierwszy spotka się wzrok.
          • wyszeptany-o-zmroku Re: Pierwszy dotyk... 06.03.13, 14:14
            Czyli oddajesz się chwili,nie zaczynasz i nie czekasz,samo wychodzi czy wchodzi;)oki rozumiem..
    • marek.zak1 Re: Pierwszy dotyk... 06.03.13, 14:09
      Nie bój się. Najwyżej Ci powie, żebyś przestał.
      • wyszeptany-o-zmroku Re: Pierwszy dotyk... 06.03.13, 14:12
        Hehe..za duży jestem by się bać;)
        • marek.zak1 Re: Pierwszy dotyk... 06.03.13, 14:31
          z Twojego postu wynika że boisz sie reakcji dziewczyny. W naszej kulturze nie przyjęło się, że pytasz ,,Czy mogę cię dotknąć" na wojnie nazywa sie to ,,rozpoznanie walką" . Nie bój się.
          • wyszeptany-o-zmroku Re: Pierwszy dotyk... 06.03.13, 14:57
            Moja pewność siebie nie analizuje reakcji ów Damy,po prostu robie swoje;) a pytanie wynika raczej z męskiej ciekawości..
            • songo3000 Pewność siebie.... 06.03.13, 16:01
              Aha, i ta pewność siebie skłania do rozważań czy czekać z otwartą japą i zamkniętymi oczętami na pierwszy pocałunek czy może jednak zadzwonić z ukrytego numeru? Fiu fiu.
            • torado Re: Pierwszy dotyk... 17.03.13, 15:01
              wyszeptany-o-zmroku napisał(a):

              > Moja pewność siebie nie analizuje reakcji ów Damy,po prostu robie swoje;) a pyt
              > anie wynika raczej z męskiej ciekawości

              odnoszę wrażenie wyszeptany, że Twoja pewność siebie jest albo udawana albo zbyt nachalna, bo jakoś panienki uciekają od Ciebie gdzie pieprz rośnie ;-)
              • sabat-77 Re: Pierwszy dotyk... 17.03.13, 15:43
                torado napisała:

                > odnoszę wrażenie wyszeptany, że Twoja pewność siebie jest albo udawana albo zby
                > t nachalna, bo jakoś panienki uciekają od Ciebie gdzie pieprz rośnie ;-)

                Skoro większość mężczyzn demonstruje, a przynajmniej usiłuje demonstrować w obecności kobiet pewność siebie, a brani pod uwagę i tak są nieliczni spośród nich, to być może nie o tą sławetną pewność siebie tu chodzi ? ;)
                • zawle Re: Pierwszy dotyk... 18.03.13, 10:52
                  sabat-77 napisał:
                  > Skoro większość mężczyzn demonstruje, a przynajmniej usiłuje demonstrować w obe
                  > cności kobiet pewność siebie, a brani pod uwagę i tak są nieliczni spośród nich
                  > , to być może nie o tą sławetną pewność siebie tu chodzi ? ;)


                  Kobiety są wyposażone w umiejętność odróżniania Prawdziwej pewności siebie która bierze się z samozadowolenia od tej udawanej.
                  Facet który w swojej ocenie coś w życiu osiągnął pachnie jak milion dolarów. CI są brani pod uwagę.
                  • wyszeptany-o-zmroku Re: Pierwszy dotyk... 18.03.13, 11:22
                    Można udawać pewność siebie???przecież to nie ma sensu,weryfikacja następuje już po paru chwilach rozmowy.Tego się nie wykreuje,to się ma albo nie..
                  • sabat-77 Re: Pierwszy dotyk... 18.03.13, 11:52
                    zawle napisała:

                    > Kobiety są wyposażone w umiejętność odróżniania Prawdziwej pewności siebie któr
                    > a bierze się z samozadowolenia od tej udawanej.
                    > Facet który w swojej ocenie coś w życiu osiągnął pachnie jak milion dolarów. CI
                    > są brani pod uwagę.

                    Właśnie dlatego nie chcę niczego udawać. To nie ma sensu, nie mówiąc o tym, że samo w sobie jest wkurwiające i frustrujące.
                    W zasadzie cieszę się, że ten etap chodzenia na randki i głowienia się nad doborem kobiety na resztę życia mam już za sobą. To było wyjątkowo męczące i irytujące. Teraz głównym zadaniem dla mnie na najbliższe lata, to zorganizować sobie życie rodzinne tak, żeby tak z 2-3 razy w miesiącu był między nami seks - i wtedy spełniony w tej dziedzinie życia będę mógł wreszcie bez skrępowania problemami w sferze seksualnej zająć się budowaniem swojego małego sukcesu. Całą resztę mam w dupie.
    • gomory Re: Pierwszy dotyk... 06.03.13, 15:40
      Moje doswiadczenia sklaniaja do tego, by nie oczekiwac, ze kobieta <30 roku zycia sama zacznie calowac i gmerac przy rozporku. Do takiej swobody zachowania trzeba dorosnac duza erotyczna pewnoscia siebie. Te zyskuja dopiero mezatki :-).
      Strach przed odrzuceniem jest przeszkoda ktora powinno sie probowac forsowac tworzac znajomosc. Zdecydowanie warto to robic. Inaczej mozesz przegapic, ze spotkales kochanke doskonala. Czyli taka, ktorej lozkowa aktywnosc ogranicza sie do nie mowienia "nie" ;-).
    • rozwodnik-waw Re: Pierwszy dotyk... 06.03.13, 16:56
      Inicjatywa jest po mojej stronie.

      Raz mi się zdarzyło, że było odwrotnie. Dziś staram się z tą dziewczyną nie utrzymywać kontaktu. ;)
      • hello-kitty2 Re: Pierwszy dotyk... 06.03.13, 17:15
        rozwodnik-waw napisał:

        > Inicjatywa jest po mojej stronie.
        >
        > Raz mi się zdarzyło, że było odwrotnie. Dziś staram się z tą dziewczyną nie utr
        > zymywać kontaktu. ;)

        Uuu a coz sie stalo? Okazalo sie ze ma penisa? :)
        • rozwodnik-waw Re: Pierwszy dotyk... 07.03.13, 09:28
          > Uuu a coz sie stalo? Okazalo sie ze ma penisa? :)

          Okazało się m.in., że jest nudna, mało bystra, a w dodatku strasznie nachalna. Widziałem oczami wyobraźni, że się na mnie uwiesi. Była wyposzczona chyba kontaktu z mężczyzną pod każdym względem i tego się trochę obawiałem...
          • sabat-77 Re: Pierwszy dotyk... 07.03.13, 09:35
            rozwodnik-waw napisał:

            > Okazało się m.in., że jest nudna, mało bystra, a w dodatku strasznie nachalna.
            > Widziałem oczami wyobraźni, że się na mnie uwiesi. Była wyposzczona chyba konta
            > ktu z mężczyzną pod każdym względem i tego się trochę obawiałem...

            Co innego misiu :)
            Kobiety, które same inicjują kontakt i prowadzą faceta przez proces uwodzenia jak za rączkę, mają też na późniejszym etapie zwyczaj przejmowania kontroli nad całym jego życiem. I to jest dopiero prawdziwe niebezpieczeństwo.
            • zawle Re: Pierwszy dotyk... 07.03.13, 09:38
              sabat-77 napisał: > Kobiety, które same inicjują kontakt i prowadzą faceta przez proces uwodzenia j
              > ak za rączkę, mają też na późniejszym etapie zwyczaj przejmowania kontroli nad
              > całym jego życiem. I to jest dopiero prawdziwe niebezpieczeństwo.

              Może trafiają na takich co chętnie ster władzy oddają w delikatne rączki. W tym chyba nie ma nic złego o ile o facet i kobieta są z takiego układu zadowoleni. On nie biadoli że ona go wykastrował, ona że ciągle wszystko na jej głowie.
              • sabat-77 Re: Pierwszy dotyk... 07.03.13, 09:57
                zawle napisała:

                > Może trafiają na takich co chętnie ster władzy oddają w delikatne rączki. W tym
                > chyba nie ma nic złego o ile o facet i kobieta są z takiego układu zadowoleni.
                > On nie biadoli że ona go wykastrował, ona że ciągle wszystko na jej głowie.

                E, to raczej ona kastruje a potem biadoli, że on kastrat :D
                Inna sprawa, że on się poddaje.
                Kastratów to nikt nie szanuje.
                • zawle Re: Pierwszy dotyk... 07.03.13, 10:03
                  sabat-77 napisał:> E, to raczej ona kastruje a potem biadoli, że on kastrat :D
                  > Inna sprawa, że on się poddaje.
                  > Kastratów to nikt nie szanuje.

                  Dlatego uważam że partnerski związek może zaistnieć, gdy nie ma znaczących różnic w statusie;)
                  • sabat-77 Re: Pierwszy dotyk... 07.03.13, 10:16
                    zawle napisała:

                    > Dlatego uważam że partnerski związek może zaistnieć, gdy nie ma znaczących różn
                    > ic w statusie;)

                    Z tym zgadzam się całkowicie.
                    • loppe Re: Pierwszy dotyk... 07.03.13, 11:06
                      sabat-77 napisał:

                      > zawle napisała:
                      >
                      > > Dlatego uważam że partnerski związek może zaistnieć, gdy nie ma znaczącyc
                      > h różn
                      > > ic w statusie;)
                      >
                      > Z tym zgadzam się całkowicie.


                      Czy tu można mówić o związku partnerskim? -
                      Ona uśmiechając się: Ale kończ już, mam dość tego walenia
                      On uśmiechając się: Ty M to lubisz krótko i delikatnie
                      Ona śmiejąc się: No właśnie!
                      On kończy...
                    • that.bitch.is.sick Re: Pierwszy dotyk... 08.03.13, 09:56
                      sabat-77 napisał:

                      > zawle napisała:
                      >
                      > > Dlatego uważam że partnerski związek może zaistnieć, gdy nie ma znaczącyc
                      > h różn
                      > > ic w statusie;)
                      >
                      > Z tym zgadzam się całkowicie.

                      "Partnerski związek" to totalna bzdura, która nie istnieje a między kobietą i mężczyzną istnieć nie może, a kiedy kobieta i mężczyzna zaczynają dążyć do kumpelskiej relacji to już jest droga do katastrofy seksualnej i późniejszych problemów z kredytem. Dlatego feministyczne frazesy tak mnie drażnią.
                      • zyg_zyg_zyg Re: Pierwszy dotyk... 08.03.13, 10:54
                        Nie bulwersuj się tak. Wracaj do swoich garów.
                      • zawle Re: Pierwszy dotyk... 08.03.13, 14:13
                        that.bitch.is.sick napisała: > "Partnerski związek" to totalna bzdura, która nie istnieje a między kobietą i m
                        > ężczyzną istnieć nie może, a kiedy kobieta i mężczyzna zaczynają dążyć do kumpe
                        > lskiej relacji to już jest droga do katastrofy seksualnej i późniejszych proble
                        > mów z kredytem. Dlatego feministyczne frazesy tak mnie drażnią.
                        >

                        Nie wiem co Ty rozumiesz pod tym pojęciem. Dla mnie partnerstwo to wzajemne poszanowanie. Nie że podział obowiązków domowych po równo, w nocy do dziecka wstajemy naprzemiennie i tego typu historie. Chyba masz bardzo wąskie spojrzenie/ własne, na te feministyczne frazesy.
                      • songo3000 Re: Pierwszy dotyk... 08.03.13, 16:21
                        Etam, zależy na której płaszczyźnie. Zauważ, że układ "ja żądzę tutaj a ty masz władzę tam" to też całkiem partnerskie rozwiązanie, nieprawdaż?
                        • zawle Re: Pierwszy dotyk... 08.03.13, 23:00
                          songo3000 napisał:

                          > Etam, zależy na której płaszczyźnie. Zauważ, że układ "ja żądzę tutaj a ty masz
                          > władzę tam" to też całkiem partnerskie rozwiązanie, nieprawdaż?

                          To będzie układ partnerski jeśli będzie się podobać każdej ze stron. Nie będzie, jeśli jedna ze stron tak zarządzi. Poza tym określenia "rządzę", "masz władzę" dają sygnał drugiej stronie "wara".
                          • songo3000 Re: Pierwszy dotyk... 08.03.13, 23:36
                            Masz rację, to 'rządzę' jest nieadekwatne. Bardziej życiowa aplikacja układu partnerskiego to 'ja cię gnębię tutaj a ty mnie podgryzasz tam'. Związek trwa, wszystkim najwyraźniej pasuje :)
                            • zawle Re: Pierwszy dotyk... 09.03.13, 00:02
                              songo3000 napisał:

                              > Masz rację, to 'rządzę' jest nieadekwatne. Bardziej życiowa aplikacja układu pa
                              > rtnerskiego to 'ja cię gnębię tutaj a ty mnie podgryzasz tam'. Związek trwa, ws
                              > zystkim najwyraźniej pasuje :)

                              To jest układ damsko- męski w postaci tradycyjnej. Niestety na podstawie tego że coś trwa, nie można wysnuć wniosku, że komukolwiek-poza bankowi-pasuje. O ile już są kredyty;)
                              • songo3000 Re: Pierwszy dotyk... 09.03.13, 00:06
                                Etam, kwestia definicji. Pasuje == nie osiągnięto punktu przegięcia w niepasowaniu. Jakoś tak się dziwnie składa, że jak przestaje pasować to ani bachory, ani banksterzy nie są żadną przeszkodą na 'nowej drodze szczęścia' :)
                                • zawle Re: Pierwszy dotyk... 09.03.13, 09:15
                                  songo3000 napisał:

                                  > Etam, kwestia definicji. Pasuje == nie osiągnięto punktu przegięcia w niepasowa
                                  > niu. Jakoś tak się dziwnie składa, że jak przestaje pasować to ani bachory, ani
                                  > banksterzy nie są żadną przeszkodą na 'nowej drodze szczęścia' :)

                                  Mamy różne definicje słowa pasuje:)
                                  • sabat-77 Re: Pierwszy dotyk... 09.03.13, 09:50
                                    zawle napisała:

                                    > Mamy różne definicje słowa pasuje:)

                                    No tak. W sytuacji gdy partner nie jest niezbędny, niekonieczne staje się akceptowanie jego słabości i niedopasowania. Skoro związek sam w sobie nie jest niezbędny, może zaistnieć długofalowo tylko wtedy, gdy wnosi jakąś zdecydowanie pozytywną wartość. Jeśli to co wnosi jest równoważne z tym czego wymaga w zamian - nie jest opłacalny.
                                    Wychodzi więc, że dla większości ludzi trwających w toksycznych związkach, sam związek jest niezbędny by w normalny sposób egzystować. Wynika to z niesamodzielności jednostek, które wchodzą w jego skład, a nie z wartości, którą ten związek reprezentuje.
                                    • zawle Re: Pierwszy dotyk... 09.03.13, 12:07
                                      sabat-77 napisał: > No tak. W sytuacji gdy partner nie jest niezbędny, niekonieczne staje się akcep
                                      > towanie jego słabości i niedopasowania. Skoro związek sam w sobie nie jest niez
                                      > będny, może zaistnieć długofalowo tylko wtedy, gdy wnosi jakąś zdecydowanie poz
                                      > ytywną wartość. Jeśli to co wnosi jest równoważne z tym czego wymaga w zamian -
                                      > nie jest opłacalny.

                                      Myślisz jak ekonomista:) Dla mnie to przede wszystkim wolność. Za wolnością idzie też odpowiedzialność. Ja nie mogę powiedzieć że chętnie bym odeszła, ale nie mam dokąd. Że rozwiodłabym się, ale nie mam kasy. Ale jeśli zostanę, to dlatego że tak chcę. I gdy już podejmę taką decyzję, to będę spokojna. Rozumiesz?
                                      Myślę że w życiu kieruje się podobnymi zasadami jak większość ludzi. Nie odstręczają mnie ludzkie słabości. Nie robię rubryk WINIEN i MA. Albo jest mi z kimś dobrze i jesteśmy razem, albo nie.

                                      > Wychodzi więc, że dla większości ludzi trwających w toksycznych związkach, sam
                                      > związek jest niezbędny by w normalny sposób egzystować. Wynika to z niesamodzie
                                      > lności jednostek, które wchodzą w jego skład, a nie z wartości, którą ten związ
                                      > ek reprezentuje.

                                      Myślę że się mylisz. Poza skrajnymi przypadkami, tylko im się tak wydaje. Tkwią we współuzależnieniu- mechanizmy podobne zadziwiająco.
                                      • songo3000 Re: Pierwszy dotyk... 09.03.13, 14:44
                                        Żeby stwierdzić czy jest mi dobrze czy źle to najpierw muszę świadomie znać swoje potrzeby. A IMHO to moocno kulej w narodzie, oj mocno.
                      • kag73 Re: Pierwszy dotyk... 08.03.13, 16:32
                        A co ma relacja kumpelska wspolnego z partnerstwem?
                        I co ma zrobic ktos kto nie ma kredytu?
                        • that.bitch.is.sick Re: Pierwszy dotyk... 08.03.13, 23:12
                          kag73 napisała:

                          > A co ma relacja kumpelska wspolnego z partnerstwem?
                          > I co ma zrobic ktos kto nie ma kredytu?

                          Właśnie o to chodzi, że to sztuczny konstrukt "partnerstwo w związku" - frazes którym wycierają sobie gębę feministki i do którego wyimaginowanej wizji będą dążyły sfrustrowane czterdziestki o mentalności pensjonarek - niczym się nie różniących od bohaterek Jane Austin, z tym że romantyczne patrzenie w gwiazdki zastąpiło "partnerstwo" - mekka feministek.
                          Prawdziwa budowa relacji z drugim człowiekiem o odmiennej płci polega na poznaniu tej płci, chęci zrozumienia i akceptacji pewnych różnic - w tym asymetrii na rozmaitych polach. Partnerstwo jako pojęcie jest bardzo piękne, ale w tym ujęciu oznacza symetrię - bliźniaczość, co zaprzecza naturze związku męsko-damskiego, trąci urojeniami i myśleniem życzeniowym. Kumpelstwo i kredyt to była oczywiście kpina z mojej strony.
                          • aandzia43 Re: Pierwszy dotyk... 08.03.13, 23:36
                            Partnerstwo jako pojęcie jest bardzo piękne, ale w tym ujęc
                            > iu oznacza symetrię - bliźniaczość, co zaprzecza naturze związku męsko-damskieg
                            > o, trąci urojeniami i myśleniem życzeniowym

                            Mnie się partnerstwo nie kojarzy z symetrią, bliźniaczością i nie akceptowaniem różnic płci. Partnerstwo jest moim zdaniem jak najbardziej możliwe w relacji damsko-męskiej będącej z krwi i kości relacją właśnie damsko-męską. Nie mam mentalności pensjonarki, tak na marginesie ;-)
                          • zawle Re: Pierwszy dotyk... 08.03.13, 23:59
                            that.bitch.is.sick napisała: sfrustrowane czterdziestki o mentalności pensjonarek

                            To następny poziom w rozwoju:) Kiedyś też byłam głupią, chociaż niemłodą pindą. Nie zgadzam się co do sfrustrowania, chociaż gdy przeglądam się w Tobie jak w lustrze....pojawia się. + zawstydzenie.
                            • songo3000 Re: Pierwszy dotyk... 09.03.13, 00:02
                              No no, odważne stwierdzenie.
          • bcde Re: Pierwszy dotyk... 08.03.13, 01:20
            > Okazało się m.in., że jest nudna, mało bystra, a w dodatku strasznie nachalna.
            > Widziałem oczami wyobraźni, że się na mnie uwiesi. Była wyposzczona chyba konta
            > ktu z mężczyzną pod każdym względem i tego się trochę obawiałem...

            O ile to, że jest nudna i mało bystra może zniechęcić, to nie rozumiem dlaczego OBAWIAŁEŚ się jej nachalności i tego, że się uwiesi. Skoro jest chętna i wyposzczona, to można sobie ruchać radośnie, a uwiesić się jej po prostu nie dać. To, czy pozwolisz sobie na to, żeby kobieta się uwiesiła, zależy tylko od ciebie.
            • rozwodnik-waw Re: Pierwszy dotyk... 09.03.13, 20:15
              > O ile to, że jest nudna i mało bystra może zniechęcić, to nie rozumiem dlaczego
              > OBAWIAŁEŚ się jej nachalności i tego, że się uwiesi. Skoro jest chętna i wypos
              > zczona, to można sobie ruchać radośnie, a uwiesić się jej po prostu nie dać. To,
              > czy pozwolisz sobie na to, żeby kobieta się uwiesiła, zależy tylko od ciebie.

              Mam wrażenie, że ona należała do tego typu kobiet, którym odwala w takich sytuacjach i które robią różne niezbyt rozsądne rzeczy. A użerać się z kimś nie w pełni zrównoważonym nie mam ochoty...
    • loppe Re: Pierwszy dotyk... 06.03.13, 18:25
      Słuchaj już 10 lat nie musiałem sie zajmowac tym zagadnieniem, w związku z tym ciśnienie mam znakomite (tak przy okazji mam 123 na 83 i 73 uderzenia serca na minutę, a jestem zaawansowany wiekowo niestety), choć czasem nudno.

      Keith Richards nigdy nie wykonywał pierwszego ruchu, nie umiał, po prostu czekał, czekał aż ona nie wytrzymała i aż ona go wykonała - np. ona się kładzie wreszcie po tygodniu non-stop randkowania na łóżku i mówi - no chodź tu. Wtedy on już wiedział co trzeba robić. Tak przynajmniej pisze w swojej autobiografii, a facet wygląda mi na b. szczerego.

      Wydaje mi się że panie lubią jak się je weźmie - w odpowiednim momencie, no i przede wszystkim w odpowiedniej dwójce osób w ramiona (świetny tam tekst wyżej o spotkaniu sie spojrzeń!!). Tio by był styl H.Bogrta i w ogóle tamtych czasów.

      Ja to z reguły pytałem po prostu jak głupi choć w mądrze dobranym momencie: "mogę cię pocałować?"

      • kag73 Re: Pierwszy dotyk... 06.03.13, 19:45
        Zdecydowanie nie polecam pytac "moge Cie pocalowac?" Jezeli juz to zwyczajnie to zrobic. Najgorsze co moze Ci sie zdarzyc to, ze skasujesz w pysk, czyli... zycie.
        Moj maz uwaza, ze jednak troche sie facet musi odwazyc i zaryzykowac.
        Oczywiscie wazne jest wybadanie sytuacji, no i lepiej niekoniecznie na pierwszej randce.
        Nie czekalabym na pierwszy krok kobiety
        • songo3000 Re: Pierwszy dotyk... 06.03.13, 22:52
          > Moj maz uwaza, ze jednak troche sie facet musi odwazyc i zaryzykowac.
          I tu powraca sprawa gwałtów domniemanych :/
          • that.bitch.is.sick Re: Pierwszy dotyk... 06.03.13, 23:38
            songo3000 napisał:

            > > Moj maz uwaza, ze jednak troche sie facet musi odwazyc i zaryzykowac.
            > I tu powraca sprawa gwałtów domniemanych :/
            >
            I kwestii ogólnego zniewieścienia i zmięknięcia pały.
            • songo3000 Re: Pierwszy dotyk... 06.03.13, 23:44
              Osobiście widzę w tym same pozytywy chociaż pochylam się nad Twoim rozżaleniem :)
              • that.bitch.is.sick Re: Pierwszy dotyk... 07.03.13, 13:37
                songo3000 napisał:

                > Osobiście widzę w tym same pozytywy chociaż pochylam się nad Twoim rozżaleniem
                > :)
                >

                Niedoczekanie:) cierpię za milijony, moja nie zmiękła pod tym zjadliwym dowcipem.
                • songo3000 Re: Pierwszy dotyk... 08.03.13, 01:38
                  Tylko droga koleżanko dla odmiany nie stwardniej za bardzo bo potem mnie jeszcze fuj, sumienie ruszy ;)
      • loppe Re: Pierwszy dotyk... 07.03.13, 09:58
        Wczoraj w siłce, w gymie znaczy, dzisiaj mięsnie tak prijatna boljat, znacie to uczucie.
        Piękna wiosenna pogoda w Wwie sprawia że coś budzi się z snu zimowego.
        Już wkrótce pojawią się nóżki, a zaraz potem cycuszki (lato).
    • that.bitch.is.sick Re: Pierwszy dotyk... 08.03.13, 09:58
      Generalnie zastanawiają mnie takie związki jak np. starsza bogata kobieta i "jakiś model". Co o tym sądzicie. Czy nie aberracja, normalnie kobieta ma przewagę nad facetem a co się dzieje gdy ma też przewagę finansową i związaną z doświadczeniem? Dość pociągająca wizja, z drugiej strony władza deprawuje.
      • marek.zak1 Re: Pierwszy dotyk... 08.03.13, 11:24
        Przewaga doświadczenia i finansowa vs przewaga młodości. Niektórzy (tu faceci) lubią łatwe życie.
      • gomory Re: Pierwszy dotyk... 08.03.13, 13:53
        > zastanawiają mnie takie związki jak np. starsza bogata kobieta i "jakiś model".

        Jest to uklad niekonwencjonalny i chociazby dlatego musi sie zmierzyc z niekonwencjonalnymi przeciwnosciami. Jako model krotkoterminowy moze byc wspanialy dla obu stron, wiec nie ma nad czym sie specjalnie rozwodzic. Takie przelotne znajmosci sa wrecz dosc typowe dla kobiet majetnych i samotnych.

        Jednak mlodosc i dojrzalosc maja swoje cechy charakterystyczne, ktore mgoa byc problematyczne. Na poczatku wszystko moze byc ciekawe, nowe i intrygujace dla obojga. Ale z czasem moze dochodzic do pewnych zgrzytow.
        Mlodych bawia mlodziezowe komedie ktore starsi uwazaja za zenujace. Tej dojrzalej kobiety moze nie krecic skakanie ze sceny w tlum na koncertach. Mozna miec spore rozbieznosci w ocenie czy fajna balanga konczy sie rzyganiem. W samochodzie powinno byc slychac rap czy muze z lat 60? "Problemy z nerkami czy tarczyca" brzmia dla mlodego czlowieka jak inzynieria kosmiczna. Moga sie czuc nieswojo posrod znajomych spoza swojej grupy wiekowej. Problemem moga byc kontakty z ewentualnymi dziecmi kobiety.
        Oczywiscie, ze niektore z tych problemow moga nie miec racji bytu. Rowiesnicy starszej kobiety malolatowi nie dorownuja uroda, seksualna tezyzna i zyciowa witalnoscia, wiec to moze byc wystarczajace. Wszak dla wielu mezczyzn jest ;).
    • loppe Re: Pierwszy dotyk... 08.03.13, 14:00
      Pierwszy dotyk
      Zachwyt wyszeptany o zmroku
      Przedwczesny wytrysk
      Daremne żale
    • nadobna.pasqvalina Re: Pierwszy dotyk... 11.03.13, 22:10
      U mnie to jest tak, (jak to miło że ktoś mnie pyta jak u mnie), no więc u mnie to jest tak, że w mojej ocenie pierwszy krok wykonuję zawsze ja. Czasem jest to pierwszy krok w chmurach i wtedy eksplodują galaktyki ale przewaznie (w 99% przypadków na 100) jest to pierwszy krok do odwrotu - czyli nogi za pas i przez płoty i ogrodzenia i ściernisko BIEGIEM!

      Bo ja to płochliwa jestem i szukam forum dla nieśmiałych.
      • loppe Re: Pierwszy dotyk... 12.03.13, 13:17
        Podoba mi się ta wypowiedź

Inne wątki na temat:
Pełna wersja