„Nowy matriarchat”- Mężczyźni są do niczego

15.03.13, 16:16
W aktualnym temacie wyłuszczania i analizy źródeł męskiej malizny od Eichelbergera
>>>
Często słyszę od singielek: „Jestem sama, bo mężczyźni są do niczego”. I gdy poznaję ich ewentualnych partnerów, stwierdzam, że mają rację. Lepiej być samą niż z hipochondrycznym maminsynkiem czy uwodzicielem ze skłonnością do alkoholu.

Jeśli przychodzi kobieta, opowiadam jej o pewnej zrozpaczonej kobiecie po trzydziestce, która przyszła do mędrca: „Szukam od lat mężczyzny, który by sprostał moim wymaganiom, i nie znajduję. Jestem bardzo zdeterminowana, ale nic z tego nie wychodzi”. Na to mędrzec: „Powiedz mi, jakiego mężczyzny szukasz?”. Kobieta jednym tchem: „Mądrego, silnego, zaradnego, szlachetnego, ciepłego, kochającego, wrażliwego, odważnego, pogodnego… no i pięknego”. Na to mędrzec: „Znajdziesz go bez trudu. Pełno takich”. Kobieta: „Jak to możliwe, że przez tyle lat nie spotkałam ani jednego?!”. Mędrzec: „Nie miałaś szans. Ale zdradzę ci stuprocentowy sposób, żeby go spotkać. Musisz mi tylko obiecać, że z niego skorzystasz, choć będzie cię to kosztować dużo trudu”. Kobieta po chwili namysłu: „Jeśli to jest stuprocentowy sposób, to biorę i obiecuję, że nie zmarnuję tego daru. Nie boję się trudnej drogi, gdy jestem pewna, że prowadzi do celu. To, co było moim udziałem do tej pory, było i trudne, i na dodatek bezowocne.” „Mądra odpowiedź” – pochwalił ją mędrzec i kontynuował: „Sposób jest prosty. Jeśli chcesz spotkać mężczyznę obdarzonego tak hojnie cnotami, które wymieniłaś, to… najpierw musisz je rozwinąć w sobie! Gwarantuję, że wtedy go spotkasz – bo złoto ciągnie do złota, a żelazo do żelaza”. Kobieta pokłoniła się mędrcowi i już chciała wyjść z pokoju, gdy ten dodał ciepło: „Jeśli już to wszystko zrobisz, a jakimś zrządzeniem losu jednak go nie spotkasz, to i tak będziesz czuła, że go spotkałaś”.
(...)
Mężczyznom nie jest łatwo się odnaleźć w tej sytuacji. Tym bardziej że wszystkie dotychczasowe, systemowe podpórki, służące zapewnieniu im dominującej pozycji w związku i uzależniające kobietę od męskiego patronatu, odchodzą w przeszłość. Nadszedł czas związków bez wspomagania. Nawet dzieci przestają odgrywać rolę kleju. Spoiwem nowych związków może być tylko wielkie, wzajemne uczucie, świetny dobór seksualny, partnerstwo, wzajemny szacunek i atrakcyjność społeczna. A tego żadna ze stron nie potrafi. Brak wzorców.
(...)
„Nowy matriarchat” wpędza część mężczyzn w emocjonalny regres, a u innych konserwuje niedojrzałość. Zważmy, że stale wzrasta ilość chłopców wychowanych przez samodzielne matki singielki. Dzielna matka i brak wzorca dorosłego, odpowiedzialnego mężczyzny sprawiają, że wybierają sobie na partnerki kobiety podobne do ich matek, czyli silne i samodzielne. Oni przywykli, że wszystkim zajmuje się kobieta. Nie muszą zarabiać na dom, bo partnerki często lepiej sobie radzą – albo jakoś sobie radzą. Są przekonani, że ich rolą jest pozostać ładnie wyglądającym, opalonym, pachnącym, dostępnym seksualnie chłopcem. Krótko mówiąc, zamieniamy się rolami.
(...)
Za czasów Freuda mówiło się o zazdrości kobiet o penisa, a teraz wygląda na to, że sytuacja się odwraca, mężczyźni kobietom zazdroszczą waginy. Prawdopodobnie działo się tak w matriarchacie z tych powodów, o których już mówiłem. Ale współcześni mężczyźni mają jeszcze jeden ważny powód, by nie chcieć być mężczyznami. Są słusznie obciążani i uświadamiają sobie odpowiedzialność za stan świata, za tysiąclecia upokorzeń i cierpień, które zafundowali kobietom, za wojny i pogromy, ludobójstwa. Za bezwzględną eksploatację przyrody. Młodzi mężczyźni się nie łudzą: bycie mężczyzną nie jest powodem do dumy… Widać to najwyraźniej w skandynawskich szkołach, gdzie silnie zaznacza się feministyczna interpretacja historii akcentująca zło, jakie patriarchat uczynił światu. Zapewne jest to słuszna interpretacja, ale jak się mały chłopiec tego nasłucha, to zaczyna po szkole chodzić pod ścianami i bynajmniej nie ma zamiaru czerpać wzorców z bohaterów męskiego etosu.
(...)
W wielkich miastach, gdzie robi się karierę i realizuje ambicje zawodowe, jest wiele agresywnych, rywalizujących z mężczyznami kobiet. Ich kłopot często tkwi w tym, że przyciągają albo podobnych, agresywnych mężczyzn, albo takich, którzy się na nich wieszają i pozwalają się lekceważyć. Wtedy mogą stworzyć związek zażarcie rywalizujących na wszystkich polach przeciwników albo układ sadomasochistyczny, gdzie mężczyzna będzie podporządkowanym (albo zbuntowanym) chłopcem, który prędzej czy później stanie się przedmiotem pogardy swojej partnerki.
(...)
Całość
zwierciadlo.pl/2012/seks/partnerstwo/wojciech-eichelberger-mezczyzni-sa-do-niczego
    • loppe Re: „Nowy matriarchat”- Mężczyźni są 15.03.13, 16:33
      Executive summary znakomitego tekstu:

      Jeśli chcesz spotkać mężczyznę obdarzonego tak hojnie cnotami, które wymieniłaś, to… najpierw musisz je rozwinąć w sobie! Gwarantuję, że wtedy go spotkasz – bo złoto ciągnie do złota, a żelazo do żelaza”. Kobieta pokłoniła się mędrcowi i już chciała wyjść z pokoju, gdy ten dodał ciepło: „Jeśli już to wszystko zrobisz, a jakimś zrządzeniem losu jednak go nie spotkasz, to i tak będziesz czuła, że go spotkałaś”.
      • loppe Re: „Nowy matriarchat”- Mężczyźni są 15.03.13, 17:03
        To dlatego z Sabatem ćwiczymy w pocie czoła ćwiczenia cielesne i nie tylko
      • urquhart Mężczyzna – samo zło! Czarny PR 15.03.13, 17:18
        loppe napisał:
        > Executive summary znakomitego tekstu:

        To jeszcze druga część tego autora:
        >>>>

        Związki przyszłości? Ale z… kim? Kobiety skarżą się, że nie ma mężczyzn, którzy nadają się na partnerów. Badania mówią: będzie jeszcze gorzej. Co zrobić, żeby na świecie nie zostały tylko same one? I dlaczego mężczyzn mogą uratować kobiety – wyjaśnia Wojciech Eichelberger, psychoterapeuta, twórca programu rozwoju wewnętrznego.
        Warren Farrell, amerykański publicysta, twierdzi, że wizerunek medialny mężczyzny się zmienił. Z odpowiedzialnego i poważnego przywódcy, mądrego ojca i dobrego męża mężczyzna zamienił się w okrutnika, złego szefa, bezwzględnego mordercę, pedofila, gwałciciela. Mężczyzna – samo zło! No i jak z kimś takim planować ślub?
        (...)
        Ten spektakl jest wspierany i podkręcany także przez mężczyzn, którzy uważają się za skrzywdzonych przez ojców, nauczycieli, szefów, premierów – a więc mających swoje powody, by także czuć się ofiarami patriarchatu. Oni patrzą na ten upadek i myślą: „no, nareszcie im się dostaje!”.
        Znaczenie może mieć też to, że coraz więcej mężczyzn to synowie samotnych matek.
        (...)
        Samotne matki wychowują też córki, którym również przekazują jednostronny, negatywny obraz mężczyzn: słabych, niedojrzałych, nielojalnych i leniwych. Tragikomiczny paradoks tej sytuacji polega na tym, że mężczyźni o takich psychologicznych parametrach to z reguły ci wychowani przez samotne matki. I tak powstaje błędne koło, które produkuje coraz więcej słabych, niedojrzałych mężczyzn i coraz więcej samodzielnych, rozgoryczonych, nieufnych i wyrachowanych kobiet.

        Szczęśliwej pary taki mężczyzna i taka kobieta nie stworzą?

        A jakim cudem kobieta obciążona negatywnym stereotypem mężczyzny i psychicznie wykastrowany przez swoją matkę, odcięty od ojca mężczyzna mogliby stworzyć szczęśliwy związek?

        Oboje nauczyli się przecież, że zaangażowanie emocjonalne w relacje z osobnikiem płci przeciwnej kończy się cierpieniem i upokorzeniem. Facet w takim związku jest z góry skazany na potwierdzanie negatywnego stereotypu mężczyzny zainstalowanego w umyśle partnerki, a kobieta – na przeżycie gorzkiej satysfakcji wynikającej z potwierdzenia jej najgorszych przewidywań.

        Gdzie mamy szukać ratunku?

        Aby dać szansę trwałym, partnerskim związkom, obie strony muszą zakwestionować jednostronny, negatywny stereotyp ojca. Odtworzyć w swoich sercach jego pozytywny aspekt i jednocześnie – co bardzo ważne – przestać idealizować matkę. Wtedy dopiero kobieta i mężczyzna będą mogli odpowiedzieć sobie na pytanie, czego naprawdę – a nie w imię rodzinnej tradycji czy politycznej poprawności – od siebie nawzajem oczekują? Czarno jednak widzę przywrócenie szacunku dla postaci ojca i odidealizowanie matki w czasach feministycznej rewolucji. Tym bardziej że zawalczyć o nie, i to na przestrzeni dwóch pokoleń, musiałyby kobiety. \

        No ale: pierwszy krok to znalezienie przez kobiety prawdziwej odpowiedzi na pytanie, czego potrzebują od mężczyzn. Gdy ją poznają, wtedy będą wiedziały, jak wychowywać synów i córki. Bo chyba nie chodzi o to, by wyrugować ze świata takie tradycyjne atrybuty męskości jak: odwaga, odpowiedzialność, lojalność, niezależność, umiejętność walki i zdolność do solidarnej gry w zespole?

        No nie. Te cnoty znikają, bo coś nie wyszło. Mężczyźni mieli być męscy, ale też wrażliwi. A są niemęscy i narcystyczni.

        Uogólniona krytyka i dewaluacja mężczyzn przez matki demoluje wewnętrznie synów. Nie pozwalają młodym mężczyznom identyfikować się z własną płcią. I co wtedy mają robić? Priorytetem ich życiowej strategii staje się unikanie niezależnych, wymagających, często gardzących mężczyznami kobiet – czyli kobiet podobnych do ich matek. Ale testosteron działa, więc ich wyparta, niedojrzała seksualność realizuje się w kontakcie z internetową pornografią, w autoerotyzmie, w skłonnościach do pedofilii, a także w eksperymentach homoseksualnych. Dzieje się tak, bo kobiety nie dają im nadziei na bycie kochanymi. Z tego samego powodu mężczyźni coraz częściej nie chcą dorastać i mieszkają z mamą aż do jej śmierci, czyli do 40., a nawet 50. roku swego życia. Albo wybierają strategię casanowy, który swoją potrzebę miłości i uznania próbuje na próżno zaspokoić wykradanym, wyłudzanym seksem. Jeśli więc nadal krytyka patriarchatu będzie się przeradzać w krytykę męskości, wylejemy dziecko z kąpielą.

        Chyba już wylaliśmy: w książce „Żelazny Jan” Roberta Bly znalazłam przejmującą scenę. Terapeuta każe mężczyznom skupionym w kręgu podnieść symbolicznie miecze w górę. A oni nie mogą, bo dla nich demonstracja siły i męskości jest równoznaczna z agresją. Tymczasem mężczyźni nie chcą nikogo skrzywdzić.

        Podniesienie miecza w górę to także symbol męskiej erekcji, męskiej wydolności i siły – nie tylko seksualnej. To także symbol zdolności do walki, obrony siebie i wszystkiego, co mężczyźnie drogie. Siła ta drzemie w każdym i decyduje o jego dorosłym poczuciu męskości. Staje się groźna tylko wtedy, gdy mężczyzna nie nauczył się nią mądrze zarządzać. Pozostając pod opieką nastawionej niechętnie do mężczyzn mamy, ma na taką naukę marne szanse. Jeszcze kilkadziesiąt lat temu młodzi mężczyźni mieli okazję nauczyć się tego przez sport, a także dzięki wojsku. Dziś sporty walki albo wojsko to dla większości wykształconych mężczyzn skrajny obciach. Ale testosteron i agresja nie wyparują z męskich ciał tylko dlatego, że nie są trendy. I nic tu nie pomoże wegetarianizm ani unikanie lekcji WF-u, kolczyki w uszach, malowanie paznokci. Męska agresja zamiatana pod dywan może zamienić się w bombę zegarową groźną dla świata.
        (...)

        Może popularność cyklu „Millennium” wynika z tego, że tam możemy odnaleźć to, czego tak szukamy – pozytywny wzór mężczyzny. Bohaterem jest nowoczesny wojownik, feminista, który walczy o prawdę i staje w obronie kobiet – a jego polem bitwy są media.


        Trzeba tworzyć nowe wzorce – to pewne. Próbują tego mężczyźni skupieni w męskich kręgach rozwojowych, sięgając do pierwotnych indiańskich i szamańskich tradycji. To interesujący kierunek, bo oni poszukują w kulturach opartych na wzajemnym szacunku płci. Do roli wzorców męskości urastają także popularne postaci z kręgu literatury fantasy, takie jak Wiedźmin czy Harry Potter. Są to mężczyźni, którzy rozwinęli w sobie nadprzyrodzone moce, a także dzielność i odwagę. Dla nich kobiety nie są osią życia. Ci i inni męscy bohaterowie zamieszkujący wyobraźnię współczesnych mężczyzn wyrażają ich ogromną tęsknotę za szlachetną mocą, intencją i misją, za autonomią, wolnością i godnością(...)
        zwierciadlo.pl/2012/psychologia/programy-eichelbergera/mezczyzna-to-obciach
        • loppe Re: Mężczyzna – samo zło! Czarny PR 15.03.13, 17:29
          Tutaj troszeczkę za czarno to widzi. Bardzo cenię Eichelbergera, najbardziej z psychologów piszących po polsku, ale przecież nie jest idealny - w końcu wydał ksiązkę o ojcostwie we współautorstwie z drugim modnym Samsonem, wkrótce potem zdemaskowanym jako pedofil, o cholera!
          • urquhart Re: Mężczyzna – samo zło! Czarny PR 15.03.13, 17:44
            loppe napisał:

            > Tutaj troszeczkę za czarno to widzi. Bardzo cenię Eichelbergera, najbardziej z
            > psychologów piszących po polsku, ale przecież nie jest idealny - w końcu wydał
            > ksiązkę o ojcostwie we współautorstwie z drugim modnym Samsonem, wkrótce potem
            > zdemaskowanym jako pedofil, o cholera!

            Ja to widzę inaczej. Samson też nie był idealny ale był pragmatycznie skuteczny. Wyprowadził do szkoły (specjalnej co prawda) dzieci które inni specjaliści zaliczyli nieodwracalnie do obłożnych śliniących się warzyw.
        • aandzia43 Re: Mężczyzna – samo zło! Czarny PR 15.03.13, 17:54
          > Warren Farrell, amerykański publicysta, twierdzi, że wizerunek medialny mężczyz
          > ny się zmienił. Z odpowiedzialnego i poważnego przywódcy, mądrego ojca i dobreg
          > o męża mężczyzna zamienił się w okrutnika, złego szefa, bezwzględnego mordercę,
          > pedofila, gwałciciela.

          Nie da się ukryć. Wylało się paskudne, wiekami skrywane i pokazuje pierwiastek męski od tej ciemnej strony.


          > Ten spektakl jest wspierany i podkręcany także przez mężczyzn, którzy uważają s
          > ię za skrzywdzonych przez ojców, nauczycieli, szefów, premierów – a więc
          > mających swoje powody, by także czuć się ofiarami patriarchatu. Oni patrzą na t
          > en upadek i myślą: „no, nareszcie im się dostaje!”.

          Faktycznie. Mężczyznom też się obrywało od mężczyzn mających nad nimi władzę, od autorytetów rzeczywistych i pozornych. Teraz sobie ulewają.
          W ogóle mam wrażenie, że marudnych facetów bezpłodnie wyrzekających na świat, system, Onych jest więcej niż kobiet. To tak na marginesie i trochę obok tematu.


          > Gdzie mamy szukać ratunku?
          >
          > Aby dać szansę trwałym, partnerskim związkom, obie strony muszą zakwestionować
          > jednostronny, negatywny stereotyp ojca. Odtworzyć w swoich sercach jego pozytyw
          > ny aspekt i jednocześnie – co bardzo ważne – przestać idealizować m
          > atkę.

          Jestem za!


          Jeśli więc nadal krytyka patriarchatu będzie się przeradzać
          > w krytykę męskości, wylejemy dziecko z kąpielą.

          Też jestem za! Trzeba oddzielić męskość od patriarchatu. Droga w moim odczuciu daleka.
        • bcde Re: Mężczyzna – samo zło! Czarny PR 15.03.13, 18:55
          >Do roli wzorców męskości urastają także popularne postaci z kręgu literatury fantasy, takie jak Wiedźmin czy Harry Potter. Są to mężczyźni, którzy rozwinęli w sobie nadprzyrodzone moce, a także dzielność i odwagę.

          Harry Potter jako wzorzec męskości? Ten "ekspert" powinien się leczyć albo wrócić do przedszkola.
          • rekreativa Re: Mężczyzna – samo zło! Czarny PR 15.03.13, 19:01
            A czemu to Harry Potter nie może być wzorcem męskości?
            Bo ma okulary?
            • bcde Re: Mężczyzna – samo zło! Czarny PR 15.03.13, 19:25
              > A czemu to Harry Potter nie może być wzorcem męskości?
              > Bo ma okulary?

              Bo jest dzieckiem, a nie mężczyzną!
              • rekreativa Re: Mężczyzna – samo zło! Czarny PR 15.03.13, 19:30
                Dzieckiem to był w pierwszych częściach.
                Potem dorósł.
            • urquhart Re: Mężczyzna – samo zło! Czarny PR 15.03.13, 19:26
              rekreativa napisała:

              > A czemu to Harry Potter nie może być wzorcem męskości?
              > Bo ma okulary?

              Właśnie dlatego że jest cherlawy i ma okulary ale inne źródło męskiej siły.
              Tu chodzi o alternatywne stereotypy siły kiedy tradycyjnie umięśnieni faceci uformowani na siłowni kojarzeni są dziś w mediach w kontekście negatywnym głównie z tępą agresją: z marszem ONR albo bijatykami kibiców.
    • bcde Re: „Nowy matriarchat”- Mężczyźni są 15.03.13, 17:14
      > Za czasów Freuda mówiło się o zazdrości kobiet o penisa, a teraz wygląda na to,
      > że sytuacja się odwraca, mężczyźni kobietom zazdroszczą waginy. Prawdopodobnie
      > działo się tak w matriarchacie z tych powodów, o których już mówiłem. Ale wspó
      > łcześni mężczyźni mają jeszcze jeden ważny powód, by nie chcieć być mężczyznami
      > . Są słusznie obciążani i uświadamiają sobie odpowiedzialność za stan świata, z
      > a tysiąclecia upokorzeń i cierpień, które zafundowali kobietom, za wojny i pogr
      > omy, ludobójstwa. Za bezwzględną eksploatację przyrody. Młodzi mężczyźni się ni
      > e łudzą: bycie mężczyzną nie jest powodem do dumy… Widać to najwyraźniej
      > w skandynawskich szkołach, gdzie silnie zaznacza się feministyczna interpretacj
      > a historii akcentująca zło, jakie patriarchat uczynił światu. Zapewne jest to
      > słuszna interpretacja, ale jak się mały chłopiec tego nasłucha, to zaczyna po s
      > zkole chodzić pod ścianami i bynajmniej nie ma zamiaru czerpać wzorców z bohate
      > rów męskiego etosu.

      Chryste, co za pierdolenie. Faktycznie, teraz sobie zdałem sprawę, że wszyscy znani mi mężczyźni zazdroszczą kobietom waginy, codziennie modlą się o wybaczenie ich win za stan świata i cierpienia kobiet, wstydzą się swojej męskości i z tego wstydu chodzą pod ścianami. Skąd media tych bełkoczących quazi-ekspertów biorą?
      • sabat-77 Re: „Nowy matriarchat”- Mężczyźni są 15.03.13, 17:25
        bcde napisał:

        > Chryste, co za pierdolenie. Faktycznie, teraz sobie zdałem sprawę, że wszyscy z
        > nani mi mężczyźni zazdroszczą kobietom waginy, codziennie modlą się o wybaczeni
        > e ich win za stan świata i cierpienia kobiet, wstydzą się swojej męskości i z t
        > ego wstydu chodzą pod ścianami. Skąd media tych bełkoczących quazi-ekspertów bi
        > orą?

        Ekspert też człowiek. Swoją wizję świata opiera na tych, którzy poddają się jego badaniom. Na bazie naszego forum łatwo stwierdzić, że będą to w licznej reprezentacje zmaskulinizowane tygrysice, szukające jakiemu samcowi by tu jeszcze wpierdolić i zamknięci w sobie, rozdeptani przez żony, zniewieściali i grzeczni misiowie :)
        Zdrowi i fajnie sobie radzący rzadko odwiedzają psychologów i psychoanalityków.
        • loppe Re: „Nowy matriarchat”- Mężczyźni są 15.03.13, 17:30
          Własnie, ja myślę że nasze forum to jest materiał już nie na pracę magisterską, lecz wyżej
          • stary.dziadyga Re: „Nowy matriarchat”- Mężczyźni są 15.03.13, 19:14
            > Własnie, ja myślę że nasze forum to jest materiał już nie na pracę magisterską,
            > lecz wyżej

            Ja się zgłaszam na guinea pig :)
            • sabat-77 Re: „Nowy matriarchat”- Mężczyźni są 15.03.13, 19:16
              stary.dziadyga napisała:

              > Ja się zgłaszam na guinea pig :)

              Że niby chcesz się za darmochę załapać na kolby z suszonego ziarna ? Forget it !
              • stary.dziadyga Re: „Nowy matriarchat”- Mężczyźni są 15.03.13, 19:55
                > > Ja się zgłaszam na guinea pig :)
                >
                > Że niby chcesz się za darmochę załapać na kolby z suszonego ziarna ? Forget it
                > !

                Yyy..to może chociaż ktoś mi da opierdzielić jakąś marchewę?
        • aandzia43 Re: „Nowy matriarchat”- Mężczyźni są 15.03.13, 17:40
          Na bazie naszego forum łatwo stwierdzić, że będą to w licznej repre
          > zentacje zmaskulinizowane tygrysice, szukające jakiemu samcowi by tu jeszcze wp
          > ierdolić

          Nie to, żebym brała do siebie twoje kalumnie żartobliwie na forumowiczki rzucane, ale przez moment pomyślałam, jak sforumułowanie "zmaskulinizowana tygrysica szukająca, jakiemu samcowi by jeszcze wpierdolić" ma się do mojej realowej osoby. No ogarnął mnie straszliwy, nieopanowany chichot :-D Kwiatek do kożucha, ot co ;-)
          • sabat-77 Re: „Nowy matriarchat”- Mężczyźni są 15.03.13, 17:53
            aandzia43 napisała:

            > Nie to, żebym brała do siebie twoje kalumnie żartobliwie na forumowiczki rzucan
            > e, ale przez moment pomyślałam, jak sforumułowanie "zmaskulinizowana tygrysica
            > szukająca, jakiemu samcowi by jeszcze wpierdolić" ma się do mojej realowej osob
            > y. No ogarnął mnie straszliwy, nieopanowany chichot :-D Kwiatek do kożucha, ot
            > co ;-)

            No zupełnie tak, jak do mnie ma się rozdeptany przez żonę, grzeczny i zniewieściały misio ;)
        • zawle Re: „Nowy matriarchat”- Mężczyźni są 15.03.13, 18:17
          sabat-77 napisał: zmaskulinizowane tygrysice, szukające jakiemu samcowi by tu jeszcze wp
          > ierdolić i zamknięci w sobie, rozdeptani przez żony, zniewieściali i grzeczni m
          > isiowie :)

          No popatrz...te tygrysice to się pewnie z odpadków wylęgają w przeciwieństwie do tych zniszczonych przez kobiety misiów? Sabat..ciebie tylko matka wychowywała? Władcza i zaborcza, która opowiadała Ci zamiast bajek na dobranoc historie o tatusiu Chuju?
          • sabat-77 Re: „Nowy matriarchat”- Mężczyźni są 15.03.13, 19:11
            zawle napisała:

            > No popatrz...te tygrysice to się pewnie z odpadków wylęgają w przeciwieństwie d
            > o tych zniszczonych przez kobiety misiów?

            Frustracja dotyczy nas w równym stopniu. chociaż może uruchamia nieco inne schematy.
            Różnica bierze się z tego, co stało u podstawy tej frustracji i co było w istocie jej praprzyczyną.

            > Sabat..ciebie tylko matka wychowywała
            > ? Władcza i zaborcza, która opowiadała Ci zamiast bajek na dobranoc historie o
            > tatusiu Chuju?

            To nie ma dzisiaj znaczenia kto mnie wychowywał. To jest przeszłość. Mam 35 lat i sam decyduję o sobie.
            • zawle Re: „Nowy matriarchat”- Mężczyźni są 15.03.13, 22:02
              sabat-77 napisał: > Frustracja dotyczy nas w równym stopniu. chociaż może uruchamia nieco inne sche
              > maty.
              > Różnica bierze się z tego, co stało u podstawy tej frustracji i co było w istoc
              > ie jej praprzyczyną.
              >

              Praprzyczyna...coś jak obwianie matki i ojca o wszystkie problemy? Mnie interesuje przyczyna teraźniejsza. A są nią bąki. Puszczasz bąka i czekasz na reakcję. Gdy ktoś zareaguje, twierdzisz ze rozmawianie o bąkach jest niekulturalne. Chcesz komuś dopieprzyć....zwróć się do niego bezpośrednio. Ale do tego trzeba odwagi. Do godnego życia też.

              > To nie ma dzisiaj znaczenia kto mnie wychowywał. To jest przeszłość. Mam 35 lat
              > i sam decyduję o sobie.

              Świeżo zdobyte wiadomości. ...żenada.
              • sabat-77 Re: „Nowy matriarchat”- Mężczyźni są 15.03.13, 22:55
                zawle napisała:

                > Praprzyczyna...coś jak obwianie matki i ojca o wszystkie problemy? Mnie interes
                > uje przyczyna teraźniejsza. A są nią bąki. Puszczasz bąka i czekasz na reakcję.
                > Gdy ktoś zareaguje, twierdzisz ze rozmawianie o bąkach jest niekulturalne. Chc
                > esz komuś dopieprzyć....zwróć się do niego bezpośrednio. Ale do tego trzeba odw
                > agi. Do godnego życia też.

                Urojenia ksobne są charakterystyczne dla jakiej przypadłości ?
                Po co miałbym komuś dopieprzać ?
                Stwierdziłem jedynie prosty fakt, na podstawie własnej, subiektywnej obserwacji, że to forum jest niereprezentatywne dla reszty społeczeństwa, i to w kilku warstwach. Jeśli chodzi o kobiety, bo to zapewne bardziej cię interesuje, to miałem na myśli parę spraw:
                1) jest tu zdecydowana nadreprezentacja kobiet o androgynicznym i typowo męskim sposobie myślenia
                2) zdecydowanie częściej niż w normalnych relacjach pojawia się agresja słowna związana wyłącznie z płcią autora postu.
                Zawarłem to w prostym określeniu: zmaskulinizowane tygrysice, które szukają jakiemu samcowi by tu jeszcze wpierdolić.

                Nasze forum jest forum problemowym, ludzie którzy się tutaj przewijają często lądują u psychologów lub psychoanalityków. Pozwoliłem sobie więc na wniosek - moim zdaniem uprawniony - że Eichelberger postrzega świat oczami ludzi o podobnym profilu jak nasze forum.

                Teraz pytanie zasadnicze - może raczysz odpowiedzieć. Ilu spośród wizytujących z problemem nasze forum ludzi można zaliczyć do grona spokojnych, stabilnych emocjonalne osób ? Już w pierwszych wątkach zwykle wychodzą jakieś kwiatki w stylu przemocy w rodzinie we wczesnym dzieciństwie, porozbijanych domów, traumatycznych doświadczeń z partnerami, popierdolonych losów życiowych. Moglibyśmy tu założyć klub zjadaczy prozacu, a stawiam dolce przeciw orzechom, że 95% społeczeństwa na oczy tej tabletki nie widziało.

                Więc jeśli Eichelberger stawia swoje wnioski na bazie opowieści ludzi naszego pokroju, to ja mu życzę z całego serca powodzenia :) Nie jesteśmy reprezentatywni, powtarzam.
                • aandzia43 Re: „Nowy matriarchat”- Mężczyźni są 15.03.13, 23:05
                  Sabat, jeśli nie jesteśmy reprezentatywni, to nie dlatego, że mamy za sobą jakieś nie bardzo dzieciństwo, problemy emocjonalne, kwalifikujemy się do terapii czy mamy potrzebę zażywania prozacu, tylko dlatego, że gadamy o tym, chodzimy do psychorów, czytamy na intersujące nas tematy i łykamy ten prozac. Nie mamy problemów większych od reszty, za to coś z tym robimy. Może i jesteś świrem, ale na pewno nie większym od moich znajomych hodujących uparcie swoje fobie, nałogi i poczucie nieszczęścia.
                  • sabat-77 Re: „Nowy matriarchat”- Mężczyźni są 15.03.13, 23:11
                    aandzia43 napisała:

                    > Sabat, jeśli nie jesteśmy reprezentatywni, to nie dlatego, że mamy za sobą jaki
                    > eś nie bardzo dzieciństwo, problemy emocjonalne, kwalifikujemy się do terapii c
                    > zy mamy potrzebę zażywania prozacu, tylko dlatego, że gadamy o tym, chodzimy do
                    > psychorów, czytamy na intersujące nas tematy i łykamy ten prozac. Nie mamy pro
                    > blemów większych od reszty, za to coś z tym robimy. Może i jesteś świrem, ale n
                    > a pewno nie większym od moich znajomych hodujących uparcie swoje fobie, nałogi
                    > i poczucie nieszczęścia.

                    Czyli, podobnie jak urquhart kiedyś pisał, uważasz, że to co nas dotyka jest powszechne jak trawa, ale niewielu znajduje dość odwagi by o tym głośno mówić ? To by była dość przerażająca wizja prawdę mówiąc, nie wiem czy jestem skłonny się z tym zgodzić.
                    Prawda, ludzie są nieufni, szczególnie w obnażaniu swoich słabości. Ale czyżby byli aż tak zakłamani ?
                    • aandzia43 Re: „Nowy matriarchat”- Mężczyźni są 15.03.13, 23:27

                      > Czyli, podobnie jak urquhart kiedyś pisał, uważasz, że to co nas dotyka jest po
                      > wszechne jak trawa, ale niewielu znajduje dość odwagi by o tym głośno mówić ?

                      Z grubsza tak. A właściwie co nas, uczestników forum, takiego szczególnego dotyka? Ewidentnie chorych psychicznie tu nie ma, jakieś drobne dwubiegunówki, depresje, nieznaczne zaburzenia osobowości, może aspergerowiec na okrasę. Poważnie powaleni nałogami też tu masowo nie pisują. Że neurotyk jeden z drugim? Daj spokój, pełno takich na świecie, nie czujmy się wyróżnieni ;-) Dzieciństwo płatkami róż nie usłane? Brak ojca czy matki? Trudne dojrzewanie? A co w tym takiego nadzwyczajnego? Bystry chłopak jesteś a otoczenia swojego chyba nie obserwujesz, jeśli masz jeszcze jakieś wątpliwości :-)
                • hello-kitty2 Re: „Nowy matriarchat”- Mężczyźni są 16.03.13, 02:00
                  sabat-77 napisał:

                  > 1) jest tu zdecydowana nadreprezentacja kobiet o androgynicznym i typowo męskim
                  > sposobie myślenia

                  A moze na takie zwracasz glownie uwage. Bywaja tez inne. Sam je typowales kiedys, po czym zaraz przyznales sie, ze klamiesz.

                  Mozesz tez dla rownowagi zaprosic swoje kobiece kolezanki na forum. Niestety one nie wytrzymuja 'ciosow' otrzymanych w dyskusji: obrazaja sie, strzelaja focha i znikaja. Sama proponowalam 'kobiecym' kolezankom udzial w dyskusji ale nie interesuja sie, wolny czas wola spedzac inaczej zajmujac sie typowo ''kobiecymi rzeczami". Nie widza potrzeby prowadzenia takich rozmow. Jesli masz potrzebe docierac do takich kobiet to musisz szukac gdzie indziej np rozmawiac z matkami rownolatkow twoich dzieci moze (?) Ja np obserwuje takie kobiety jak prowadzam syna na lekcje plywania. Gadaja jak najete. W taka grupe sie wkrec moze?
                  • sabat-77 Re: „Nowy matriarchat”- Mężczyźni są 16.03.13, 07:34
                    hello-kitty2 napisała:

                    > Nie widza potrzeby prowadzenia takich rozmow. Jesli masz potrzebe do
                    > cierac do takich kobiet to musisz szukac gdzie indziej (...)

                    No właśnie. A ja widzę.
                    Potrzeby rozmowy nie mam, zupełnie nie rozumiem takich ultrakobiecych kobiet. Ten świat jest mi stuprocentowo obcy, całkowity brak zrozumienia i wspólnych tematów.
                    No i - jak słusznie zauważyłaś - w mojej kategorii wiekowej główny temat to "świadome i nowoczesne macierzyństwo". Jak będą stare to będzie haftowanie i choroby.
                    Ale gadanie o ciuchach - "wiesz jaką ostatnio bluzeczkę kupiłam ? - Niee, niee ? A w sklepie ! Iiii, SUPER !"...

                    www.youtube.com/watch?v=otqKhjkct1M
                  • that.bitch.is.sick Re: „Nowy matriarchat”- Mężczyźni są 18.03.13, 17:08
                    hello-kitty2 napisała:


                    >
                    > Mozesz tez dla rownowagi zaprosic swoje kobiece kolezanki na forum. Niestety on
                    > e nie wytrzymuja 'ciosow' otrzymanych w dyskusji: obrazaja sie, strzelaja focha
                    > i znikaja. Sama proponowalam 'kobiecym' kolezankom udzial w dyskusji ale nie i
                    > nteresuja sie, wolny czas wola spedzac inaczej zajmujac sie typowo ''kobiecymi
                    > rzeczami". Nie widza potrzeby prowadzenia takich rozmow. Jesli masz potrzebe do
                    > cierac do takich kobiet to musisz szukac gdzie indziej np rozmawiac z matkami r
                    > ownolatkow twoich dzieci moze (?) Ja np obserwuje takie kobiety jak prowadzam s
                    > yna na lekcje plywania. Gadaja jak najete. W taka grupe sie wkrec moze?

                    Co ty pitolisz, sugerując się urojonymi wpisami sabata? W którym ty miejscu jesteś męska skoro to od początku do końca myślenie życzeniowe i sprzeczna narracja. Ja też mogę na forum oświadczyć że jestem zaginioną krewną księcia Monako. Jesteś typową gderającą bez końca i o niczym przedstawicielką swojego gatunku, próżną, zawistną oraz pozbawioną logiki za to skrajnie neurotyczną.
                    • hello-kitty2 Re: „Nowy matriarchat”- Mężczyźni są 18.03.13, 17:50
                      that.bitch.is.sick napisała:

                      > Co ty pitolisz, sugerując się urojonymi wpisami sabata? W którym ty miejscu jes
                      > teś męska skoro to od początku do końca myślenie życzeniowe i sprzeczna narracj
                      > a. Ja też mogę na forum oświadczyć że jestem zaginioną krewną księcia Monako. J
                      > esteś typową gderającą bez końca i o niczym przedstawicielką swojego gatunku, p
                      > różną, zawistną oraz pozbawioną logiki za to skrajnie neurotyczną.

                      Bitch z nudow sobie zaczelam Cie czytac. W ktorym miejscu jestem meska? W miejscu w ktorym mam serdeczny palec reki dluzszy od wskazujacego? To nie sa moje kryterium podzialu kobiet tylko opinia prezentowana tu przez Urqu. Przypominasz sobie? Sugerujesz, ze Urqu dzieli urojenia z Sabatem? Byc moze. Mnie to ziebi ani parzy. Nie obrazam sie na bycie kobieca i nie obraza sie na bycie meska. Przeciez ja nie zamierzam sie zmieniac wiec jestem jaka jestem.

                • zawle Re: Dla przypomnienia 16.03.13, 14:46

                  Maskulinizacja – pojęcie medyczne oznaczające występowanie u kobiety cech somatycznych męskich (zmiana sylwetki ciała, nadmierne owłosienie, czyli hirsutyzm, obniżenie skali głosu), a także zmian zewnętrznych narządów płciowych (np. mastodynii, przerost łechtaczki) w wyniku zaburzenia hormonalnego – nadmiaru hormonów androgennych.

                  Typowe objawy:
                  męskie owłosienie twarzy, tułowia i części płciowych
                  przerost łechtaczki
                  atletyczna budowa ciała
                  sutki w zaniku
                  silny rozwój mięśni szkieletowych
                  zwiększony poziom 17-ketosterydów w moczu
                  • hello-kitty2 Re: Dla przypomnienia 16.03.13, 15:27
                    zawle napisała:

                    > Maskulinizacja – pojęcie medyczne oznaczające występowanie u kobiety cech
                    > somatycznych męskich (zmiana sylwetki ciała, nadmierne owłosienie, czyli hirsu
                    > tyzm, obniżenie skali głosu), a także zmian zewnętrznych narządów płciowych (np
                    > . mastodynii, przerost łechtaczki) w wyniku zaburzenia hormonalnego – nad
                    > miaru hormonów androgennych.

                    No ale o czym to swiadczy, ze Sabat takie bajania wypisuje, o tutejszych kobietach?

                    Ze nigdy zadnych intymnych czesci ciala obecnych tu pan nie widzial ani w realu ani na zdjeciu :) A dwa, jak sam podkreslil, jego slowa sa bez znaczenia, okreslaja go wylacznie czyny. A w realu to patrz zdanie pierwsze: nie widzial, nie wie.

                    Kiedys tu pisywal szczuply, drobny, niski chlopak - Abrigado. Sabat wyobrazal go sobie, co zreszta wyrazil w poscie jako: muskularnego, wyrzezbionego herosa. Sam zainteresowany to zdementowal, a ja prywatnie poprosilam o dokumentacje zdjeciowa, ktora otrzymalam. Haha posmialam sie i tyle. Bujna wyobraznie Sabat ma i tyle.

                    Inna sprawa, ze pewnie nopisal to, co go podnieca :)

                    • sabat-77 Re: Dla przypomnienia 16.03.13, 18:30
                      internet jak zadne inne medium nie sprzyja kreowaniu fikcji i holdowaniu jej. To teatr naszych pragnien.
                      • sabat-77 Re: Dla przypomnienia 16.03.13, 18:32
                        mialo byc - sprzyja
                  • sabat-77 Re: Dla przypomnienia 16.03.13, 18:46
                    maskulinizacja ma szersze znaczenie, w tym wypadku nadania cech meskich. Nie widzimy sie, wiec mozemy mowic o probach samookreslenia sie i o zachowaniach na forum.
                    • aandzia43 Re: Dla przypomnienia 16.03.13, 19:57
                      maskulinizacja ma szersze znaczenie, w tym wypadku nadania cech meskich. Nie wi
                      > dzimy sie, wiec mozemy mowic o probach samookreslenia sie i o zachowaniach na f
                      > orum.

                      No tak, samookreślamy się na forum świadomie czy nie, reszta odbiera nas jakoś tam. Zgoda. Tak z ciekawości spytam: jakie męskie (czy postrzegane przez ciebie jako męskie) cechy wyłuszczyłbyś u mnie? Nie jestem kobietą testosteronową (jak mi kiedyś uparcie wmawiał Urqu, ale on chyba nie do końca wiedział, co to znaczy ;-)), jako kobieta ewentualnie androgyniczna nie wyróżniam się kompletnie z tych 40% androgynek w populacji. Więc pytam: co takiego męskiego dostrzegasz w mojej internetowej kreacji? Nie pytam po to, by ściągać na siebie uwagę publiki byle pierdołą, nawet gdybym chciała, nie przebiłabym w tym procederze Mareczka ;-) Interesuje mnie zestawienie wizerunku internetowego z realowym. Odnośnie cech męskich i żeńskich, żeby nie błądzić w inne rejony.
                      • sabat-77 Re: Dla przypomnienia 16.03.13, 22:12
                        aandzia43 napisała:

                        > No tak, samookreślamy się na forum świadomie czy nie, reszta odbiera nas jakoś
                        > tam. Zgoda. Tak z ciekawości spytam: jakie męskie (czy postrzegane przez ciebie
                        > jako męskie) cechy wyłuszczyłbyś u mnie?

                        Nie dostrzegam w Tobie cech męskich. Biorąc pod uwagę mój punkt widzenia wpisujesz się niemal stuprocentowo we wzorzec mądrej matki. Dlaczego mój wzorzec ukształtował się w taki a nie inny sposób, dlaczego ja to tak postrzegam, jesteś w stanie sobie sama odpowiedzieć.
                        Z cech męskich mógłbym ewentualnie przypisać Ci stanowczość i pewną skłonność do dominacji, ale równoważy ją świadomość samoograniczania się, z uwagi na dobro drugiej strony. To bardzo dobrze, bo bez tej świadomości obie cechy bywają dość toksyczne dla otoczenia.
                        • urquhart Re: Dla przypomnienia 16.03.13, 23:51
                          sabat-77 napisał:
                          > Z cech męskich mógłbym ewentualnie przypisać Ci stanowczość i pewną skłonność d
                          > o dominacji, ale równoważy ją świadomość samoograniczania się,

                          Czyli rezygnując z owijania w bawełnę męskie cechy są? :)

                          Sabat "mądra matka" to dominująca matka? Bo właśnie przed konsekwencjami wiary w ten stereotyp przestrzega E.
                          • sabat-77 Re: Dla przypomnienia 17.03.13, 00:07
                            urquhart napisał:

                            > Czyli rezygnując z owijania w bawełnę męskie cechy są? :)

                            W jakimś stopniu tak, chociaż ich manifestacja nie jest aż tak nachalna.

                            > Sabat "mądra matka" to dominująca matka? Bo właśnie przed konsekwencjami wiary
                            > w ten stereotyp przestrzega E.

                            Mądra matka to taka, która wie, kiedy usunąć się w cień.
                            Rzecz w tym, że często nie jest to łatwa sprawa.
                            • hello-kitty2 Re: Dla przypomnienia 17.03.13, 00:29
                              sabat-77 napisał:

                              > > Czyli rezygnując z owijania w bawełnę męskie cechy są? :)
                              >
                              > W jakimś stopniu tak, chociaż ich manifestacja nie jest aż tak nachalna.

                              Ja w ogole nie kumam co moze przeszkadzac Tobie czy komus w meskich cechach kobiety. Czy te cechy przeszkadzaja Ci rowniez w mezczyznie?
                              • sabat-77 Re: Dla przypomnienia 17.03.13, 07:43
                                hello-kitty2 napisała:

                                > Ja w ogole nie kumam co moze przeszkadzac Tobie czy komus w meskich cechach kob
                                > iety. Czy te cechy przeszkadzaja Ci rowniez w mezczyznie?

                                Mnie to nie przeszkadza :) Przeciwnie, napisałem Ci, że skrajnie kobiecy mózg nie jest ze mną kompatybilny, a tym samym jego właścicielka i jej życiowe dylematy są dla mnie nudne jak flaki z olejem. Ile można słuchać o tym, że udało jej się kupić ładny niebieski sweterek dla jej małego Piotrusia ? Albo o tym, że teraz dzieci w szkołach mają pod górkę, bo są bardzo trudne zadania. Ale oczywiście Piotruś jej prymusem.

                                Zauważyłem jedynie fakt nadreprezentacji kobiet o raczej męskiej budowie mózgu na naszym forum. Skoro tutaj jestem, a nie przeniosłem się np. na e-mamy, to chyba świadczy to o tym, że wolę wasze towarzystwo niż to na tamtym forum ?

                                Stawiam jedynie taką tezę, że musi być jakiś powód. Stawiam tezy do dyskusji:
                                - Męskie i androgyniczne kobiety przyciągają do siebie niedorajdów, upatrujących w nich surogat własnej matki. Tego typu mężczyźni jako grupa przejawiają mniejsze zainteresowanie seksem. Matki ich zdominowały i zgniotły ich męskość.
                                - Męskie i androgyniczne kobiety są bardziej zainteresowane seksem niż typowo kobiece koleżanki, stąd jego brak wywołuje znacznie większą frustrację i przyciąga je do naszego forum. Kobiety o ukształtowaniu umysłu biegunowo, charakterystycznym dla swojej płci, mogą mieć seks stosunkowo nisko w osobistej hierarchii wartości, szczególnie gdy pojawia się w tej hierarchii coś, co same stawiają dużo wyżej i przyćmiewa inne sprawy - dziecko. Stąd brak seksu nie jest dla nich większym problemem.
                                • hello-kitty2 Re: Dla przypomnienia 17.03.13, 10:05
                                  sabat-77 napisał:

                                  > Stawiam jedynie taką tezę, że musi być jakiś powód. Stawiam tezy do dyskusji:
                                  > - Męskie i androgyniczne kobiety przyciągają do siebie niedorajdów, upatrującyc
                                  > h w nich surogat własnej matki. Tego typu mężczyźni jako grupa przejawiają mnie
                                  > jsze zainteresowanie seksem. Matki ich zdominowały i zgniotły ich męskość.
                                  > - Męskie i androgyniczne kobiety są bardziej zainteresowane seksem niż typowo k
                                  > obiece koleżanki,

                                  A ja stawiam teledysk :) O tak sobie wyobrazam: meskie panie sa na czarno ubrane i wytatulowane, siedzimy w koleczku, a panowie na bialo cos tam przed nami wyprawiaja, tak to mniej wiecej wyglada, panowie na kolankach rzecz jasna :)
                                  www.youtube.com/watch?v=qrO4YZeyl0I
                                  ps Sabat zrob przestylizuj sie na takiego mrocznego faceta z tatuazami, bedziesz mial powodzenie u kobiet :)
                                  • sabat-77 Re: Dla przypomnienia 17.03.13, 12:46
                                    chyba zalezy u jakich kobiet...
                                    • hello-kitty2 Re: Dla przypomnienia 17.03.13, 13:51
                                      sabat-77 napisał:

                                      > chyba zalezy u jakich kobiet...

                                      Ooo a Lady Gaga Ci sie nie podoba? :) Mnie sie podobaja, ten na lozku jak poprawia ta koszule albo pije tego drinka z ciezkiej szklanki.
                                      • sabat-77 Re: Dla przypomnienia 17.03.13, 15:54
                                        hello-kitty2 napisała:

                                        > Ooo a Lady Gaga Ci sie nie podoba? :)

                                        No co ty, niektórych piosenek w kółko słucham :P
                                        A sama babka też ok.

                                        > Mnie sie podobaja, ten na lozku jak popra
                                        > wia ta koszule albo pije tego drinka z ciezkiej szklanki.

                                        Wiadomo, chyba każdy facet chciałby tak wyglądać. No, może poza tymi, którzy już tak wyglądają :)
                            • aandzia43 Re: Dla przypomnienia 17.03.13, 00:31
                              > > Czyli rezygnując z owijania w bawełnę męskie cechy są? :)
                              >
                              > W jakimś stopniu tak, chociaż ich manifestacja nie jest aż tak nachalna.
                              >

                              No pewnie, że jestem stanowcza i w pewnych (w pewnych!) sytuacjach dążę do dominacji. Czy gdyby tak nie było, ktoś w ogóle na tym forum by brał pod uwagę mój głos? ;-) Bez tych cech byłby to nie głos, tylko cienki, cichutki, jazgotliwy głosik, usiłujący napastliwie i monotonnie coś przekazać. Ot, taki głosik typowej, biadolącej, upierdliwie dopraszającej się o wysłuchanie babiny ;-) Czy to właśnie jest według ciebie Urqu, kobieta?
                              Miło mi również Sabacie, że uważasz, że manifestacji tych cech nie postrzegasz jako nachalną :-) Mechanizmy hamowania zdaję się mieć w dobrym stanie ;-)


                              > Mądra matka to taka, która wie, kiedy usunąć się w cień.
                              > Rzecz w tym, że często nie jest to łatwa sprawa.

                              Tak jest. Mnie akurat usuwanie się w cień przychodzi dość łatwo, bo jestem za leniwa, żeby obskakiwać potomka (czy kogokolwiek) nieustająco, a w wymiarze emocjonalnym mam inne poza potomkiem źródła satysfakcji życiowej.
                          • aandzia43 Re: Dla przypomnienia 17.03.13, 00:16
                            > > Z cech męskich mógłbym ewentualnie przypisać Ci stanowczość i pewną skłon
                            > ność d
                            > > o dominacji, ale równoważy ją świadomość samoograniczania się,
                            >
                            > Czyli rezygnując z owijania w bawełnę męskie cechy są? :)

                            Nie pogrążaj się Urqu, Sabat wyraźnie napisał "równoważy ją świadomość samoograniczania się" :-D Świadomość swoich ograniczeń i umiejętność wycofania swojej przewagi i opiekuńczości w stosownym momencie to jest w ogóle cecha dobrego rodzica. Zaraz oczywiście po cesze pierwotnej dla rodzicielstwa: po ZAANGAŻOWANIU :-)
                        • zawle Re: Dla przypomnienia 18.03.13, 10:46
                          sabat-77 napisał:
                          > Nie dostrzegam w Tobie cech męskich. Biorąc pod uwagę mój punkt widzenia wpisuj
                          > esz się niemal stuprocentowo we wzorzec mądrej matki.

                          Zacytuję:
                          Wolałabym żebyś do mnie powiedział Ty suko, niż matka.

                          :)))


                          A swoją drogą bardzo mnie zadziwiają te oceny....mądra matka, feministka, męska kobieta, niemęski facet. Ocena i łata...nic dobrego, zamyka komunikację.
                          • hello-kitty2 Re: Dla przypomnienia 18.03.13, 11:20
                            zawle napisała:

                            > A swoją drogą bardzo mnie zadziwiają te oceny....mądra matka, feministka, męska
                            > kobieta, niemęski facet. Ocena i łata...nic dobrego, zamyka komunikację.

                            Oceny zawsze sie pojawiaja ale przechodzi sie kolo nich dalej. Sabat np jak go cos 'dotknie' to bedzie do tego pil w roznej sneaky formie przez nastepne stulecia. Bo nie potrafi przeciwstawic sie wprost. Stad sie wziely te zmaskulinizowane (musialam to wkleic, nie umiem tego napisac, hehe) kobiety. Ale jak wychwytujesz ten mechanizm to cie to nie dotyczy. Wiec mnie tam zadna lata na komunikacje nie zamyka, inna sprawa czy w ogole chce mi sie komunikowac :) skoro nawet w bibliotece spotykasz super faceta, z ktorym przegadasz pare godzin zamiast robic to, po co tam poszlas. Teraz mysle, ze lepiej poznac kogos nowego. Na forum jest za malo 'nowych twarzy'. Troche nudno, nie?
                            • zawle Re: Dla przypomnienia 18.03.13, 11:29
                              hello-kitty2 napisała: Ale jak wychwytu
                              > jesz ten mechanizm to cie to nie dotyczy. Wiec mnie tam zadna lata na komunikac
                              > je nie zamyka, inna sprawa czy w ogole chce mi sie komunikowac :) skoro nawet w
                              > bibliotece spotykasz super faceta, z ktorym przegadasz pare godzin zamiast rob
                              > ic to, po co tam poszlas. Teraz mysle, ze lepiej poznac kogos nowego. Na forum
                              > jest za malo 'nowych twarzy'. Troche nudno, nie?

                              Zamyka bo się gadać nie chce. Trochę nudno i jak czytam to coraz mniej mi się chłopa chce..:)
                              • hello-kitty2 Re: Dla przypomnienia 18.03.13, 12:35
                                zawle napisała:

                                > Zamyka. bo się gadać nie chce. Trochę nudno i jak czytam to coraz mniej mi się c
                                > hłopa chce..:)

                                hehe no wlasnie. Taka anty fukcja tego forum. Niestety. Albo inaczej to forum jest dla par, a nie dla singli, terapia dla par, single sa niepotrzebni, bo po co? :)
                                • zawle Re: Dla przypomnienia 18.03.13, 12:41
                                  hello-kitty2 napisała: > hehe no wlasnie. Taka anty fukcja tego forum. Niestety. Albo inaczej to forum j
                                  > est dla par, a nie dla singli, terapia dla par, single sa niepotrzebni, bo po c
                                  > o? :)

                                  Nawet nie zauważyłam że to Forum czyni cuda:)!!! Chłopów zawsze lubiłam, seks pasjami, a jak tu siedzę to lubię coraz mniej. Czyli Ci nadlibidowcy stają się niskolibidowi i zrównują się w drugą połówką? Cudowne ozdrowiania w rodzinie. Sabat chlubnym przykładem.
                                • sabat-77 Re: Dla przypomnienia 18.03.13, 12:45
                                  hello-kitty2 napisała:

                                  > zawle napisała:
                                  >
                                  > > Zamyka. bo się gadać nie chce. Trochę nudno i jak czytam to coraz mniej m
                                  > i się c
                                  > > hłopa chce..:)
                                  >
                                  > hehe no wlasnie. Taka anty fukcja tego forum. Niestety. Albo inaczej to forum j
                                  > est dla par, a nie dla singli, terapia dla par, single sa niepotrzebni, bo po c
                                  > o? :)
                                  no to akurat jest chyba oczywiste bo mowimy o seksie w zwiazkach.
                            • sabat-77 Re: Dla przypomnienia 18.03.13, 11:45
                              hello-kitty2 napisała:

                              > Teraz mysle, ze lepiej poznac kogos nowego. Na forum
                              > jest za malo 'nowych twarzy'. Troche nudno, nie?

                              Możesz zawsze dołączyć do innego forum :) Jest ich tyle, że nie starczyłoby Ci życia, żeby je przeczytać.
                              • hello-kitty2 Re: Dla przypomnienia 18.03.13, 12:40
                                sabat-77 napisał:

                                > hello-kitty2 napisała:
                                >
                                > > Teraz mysle, ze lepiej poznac kogos nowego. Na forum
                                > > jest za malo 'nowych twarzy'. Troche nudno, nie?
                                >
                                > Możesz zawsze dołączyć do innego forum :) Jest ich tyle, że nie starczyłoby Ci
                                > życia, żeby je przeczytać.

                                Moze sie zle wyrazilam: "lepiej poznac kogos nowego" w realu, nie na zadnym forum. Fajniej rozmawia sie z czlowiekiem widzac jego twarz, majac go na wyciagniecie reki, obserwujac jego reakcje, pozanac go po jego czynach, sam pisales. Zreszta nie musze tlumaczyc, wiesz na pewno o co mi chodzi. Trzeba wyjsc do nowych ludzi w prawdziwym zyciu. Tutaj nas przeciez nic nie spotka.
                                • zawle Re: Dla przypomnienia 18.03.13, 12:43
                                  hello-kitty2 napisała: Trzeba wyjsc do nowych
                                  > ludzi w prawdziwym zyciu. Tutaj nas przeciez nic nie spotka.

                                  Chciałaś tu kogoś spotkać? Jakiegoś fajnego, wysokolibidowego mężczyznę? No jak....Ty tak daleko jesteś.
                                  • hello-kitty2 Re: Dla przypomnienia 18.03.13, 14:56
                                    zawle napisała:

                                    > hello-kitty2 napisała: Trzeba wyjsc do nowych
                                    > > ludzi w prawdziwym zyciu. Tutaj nas przeciez nic nie spotka.
                                    >
                                    > Chciałaś tu kogoś spotkać? Jakiegoś fajnego, wysokolibidowego mężczyznę? No jak
                                    > ....Ty tak daleko jesteś.

                                    Nie no bez przesady co niektorych stac na bilet na samolot, ludzie maja prawo jazdy, niektorzy maja nawet samochody (!), niektorzy sa pilotami :)))) To chcialam powiedziec to: nie ma co tracic czasu na pierdolenie, ktore zapisuje sie na serwerze, lepiej porozmawic z kims na zywo (z seksem czy bez :)
                                    • zawle Re: Dla przypomnienia 18.03.13, 15:01
                                      hello-kitty2 napisała: > Nie no bez przesady co niektorych stac na bilet na samolot, ludzie maja prawo j
                                      > azdy, niektorzy maja nawet samochody (!), niektorzy sa pilotami :)))) To chcial
                                      > am powiedziec to: nie ma co tracic czasu na pierdolenie, ktore zapisuje sie na
                                      > serwerze, lepiej porozmawic z kims na zywo (z seksem czy bez :)


                                      No zobacz...ja wygodna jestem. Latać żeby się zbyknąć? Musiałabym się zakochać....nawet 20 km to za daleko
                                      • hello-kitty2 Re: Dla przypomnienia 18.03.13, 15:15
                                        zawle napisała:

                                        > No zobacz...ja wygodna jestem. Latać żeby się zbyknąć? Musiałabym się zakochać.
                                        > ...nawet 20 km to za daleko

                                        A nie chcesz? Myslalam, ze chcesz (sie zakochac :). Mowisz tak, jak moj kumpel, ktory narzeka, ze pracy nie moze znalezc. Mowie mu 'szukaj w calym kraju' (ten kraj, od biedy, w 2-3 godz. przejedziesz wszerz i wzdluz :)
                                        A inna sprawa, referuje tu do tego co powraca na forum czego babki nie kumaja: masturbacja przed monitorem, seks czaty. Trzeba z tym skonczyc :)
                                        • zawle Re: Dla przypomnienia 18.03.13, 22:25
                                          hello-kitty2 napisała:
                                          > A nie chcesz? Myslalam, ze chcesz (sie zakochac :). Mowisz tak, jak moj kumpel,
                                          > ktory narzeka, ze pracy nie moze znalezc. Mowie mu 'szukaj w calym kraju' (ten
                                          > kraj, od biedy, w 2-3 godz. przejedziesz wszerz i wzdluz :)
                                          > A inna sprawa, referuje tu do tego co powraca na forum czego babki nie kumaja:
                                          > masturbacja przed monitorem, seks czaty. Trzeba z tym skonczyc :)

                                          Pracy to bym też szukała w całym kraju, ale chłopa to już nie. Jestem przed zakochaniem, więc wygodna. W życiu do głowy by mi nie przyszło bzykać się z nieznanym facetem przez sieć. Chyba kłamię...ale to było co innego:)
                                • lampardzikus Re: Dla przypomnienia 19.03.13, 14:49
                                  Strach się bać wchodzić na to forum... wysokolibidowcy stają się nisko...
                                  I to działa w przypadku obu płci?
                          • sabat-77 Re: Dla przypomnienia 18.03.13, 11:55
                            zawle napisała:

                            > Zacytuję:
                            > Wolałabym żebyś do mnie powiedział Ty suko, niż matka.
                            >
                            > :)))

                            To zależy w jakiej życiowej roli się widzi aktualnie dana osoba. Andzia nie wyglądała, jakby ją to w jakiś sposób dotknęło.
                            • zawle Re: Dla przypomnienia 18.03.13, 12:00
                              sabat-77 napisał: > To zależy w jakiej życiowej roli się widzi aktualnie dana osoba. Andzia nie wyg
                              > lądała, jakby ją to w jakiś sposób dotknęło.

                              Andzia nie mogła wyglądać, oczywistość.
                            • aandzia43 Re: Dla przypomnienia 18.03.13, 15:37

                              > To zależy w jakiej życiowej roli się widzi aktualnie dana osoba. Andzia nie wyg
                              > lądała, jakby ją to w jakiś sposób dotknęło.

                              No nie, raczej zależy na jakiej płaszczyźnie ma się kontakty z tym, kto nas określa. Aktualnie w życiu to ja się czuję na różne sposoby w zależności od miejsca, czasu oraz charakteru i celu relacji z otoczeniem. A ponieważ tu nie tokuję i nie uwodzę, tylko dyskutuję, to postawa ostrej ale w gruncie rzeczy przyjaznej urbi et orbi dojrzałej kobiety jest jak najbardziej na miejscu. Nie, w żadnen sposób nazwanie mnie matką nie dotknęło mnie :-)
                              • tygrys-bez-rys MILF 19.03.13, 03:09
                                The Malá, nie bajeruje takiego tu robisz mózgów taka ze ciagle chodzę twardy. A ze uczeń szabas sie ustawia w pozycji na synka co go trzeba prowadzić ze rączki z silna potrzeba autorytetu to go w tobie odnalazł, tylko uwaga to nie bedzie moja wina jak go w violonczelle wyrucha dyrektor poznańskich słowaków.
                                • aandzia43 Re: MILF 19.03.13, 17:05
                                  Ale co też Tygrysie gadacie! Sabata kręcą kobitki miękkie w relacji, spolegliwe, niejednoznaczne, śmiem twierdzić, że bierno-agresywne. No taki ma chłopak odchył, w sumie nie bardzo odchylony od średniej krajowej. Nie zapodawał, a i nic mi nie wskazuje na to, że jarają go twarde a życzliwe mamuśki, czyli kobiety z kategorii, w której mnie postrzega.
                                  Przykro mi natomiast z powodu twojego ciągłego stwardnienia - to musi być bardzo bolesne? ;-)
                                  • tygrys-bez-rys Gadający tygrys 22.03.13, 00:07
                                    Ja moja szanowna pani gadam to co mi ethanol czy inny dar natury na język przyniesie. Wiem wiem ze to nie to jest przedmiotem dyskusji, tylko soczyste cycuszki lizyac mamuski, rock and drill. Dla mnie jak sie już zadeklarowalek pozycja i życzenia Szabata są niezglebiona tajemnica, bo sam zaprogramowany jestem na konflikt i samouniecstwienie, pomiędzy spaslym ivanem ze złoty łańcuchem i jego cycata Natasza oglądałem dziś film w Busie niosacym mnie na roboty, który mnie do szału doprowadził, bo ja na komediach romantycznych płacze, a tu co a tu gowno! Jakiś wtórny dyrty dencing z gościem za którym gorąca okrągła brunetka lata a on w jakimś worku! W worku fiut głupi przed nią ucieka zamiast ja dymac na co sie zbiesilem i zacząłem Ivana za wąsy tarmosic a lole jego po udanych udach macac. Słowem skandal.

                                    Reasumujac nic sie nie zmieniło, dalej zaciemniasz, jakby cię moje skoncentrowane stwardnienie smucilo to byś sie nad nim pochylimy albo raczej uklekla!

                                    Szczerze oddany
                                    TBR
                          • aandzia43 Re: Dla przypomnienia 18.03.13, 15:32
                            > Zacytuję:
                            > Wolałabym żebyś do mnie powiedział Ty suko, niż matka.
                            >
                            > :)))

                            Hehe, fakt, ale nei w tych okolicznościach przyrody ;-) Tu nie występuję, jako kobieta tokująca i kolorowe piórka strosząca. Mogę być matką, ojcem, ladacznicą, czy feministką z wąsami. A jeszcze jak mnie Sabat polizał po ego nazywając MĄDRĄ matką, to doprawdy nie mam powodu dąsać się :-)


                            >
                            > A swoją drogą bardzo mnie zadziwiają te oceny....mądra matka, feministka, męska
                            > kobieta, niemęski facet. Ocena i łata...nic dobrego, zamyka komunikację.

                            Ocena sama w sobie nie zamyka komunikacji. Drogę do komunikacji zamyka sztywne trzymanie się ocen, łatek i stereotypów. W trakcie obcowanie z bliźnim, w realu czy w wirtualu, nie ma bola - wystawia się mnóstwo ocen. Potem w trakcie kontaktu weryfikuje się je nieustająco. Jak ktoś ma problem z weryfikacją (bo ma w ogóle problem z głową czyli dotyka go nieumiejętność wychodzenia poza schematy, albo jest strasznie obolały na punkcie poruszanego temat i w związku z tym niezdolny do logicznego myślenia na ów temat), to rzeczywiście mamy problem. Ale moim zdaniem Sabat tego problemu nie ma. Przynajmniej na tematy nie dotyczące go bezpośrednio, a i na temat mojej osoby też nie. Więc może mnie sobie określać jak chce (tym bardzije, że sama się o to prosiłam pytając), a dynamika naszych kontaktów forumowych nie ucierpi.
                            • zawle Re: Dla przypomnienia 18.03.13, 22:38
                              aandzia43 napisała: > Ocena sama w sobie nie zamyka komunikacji. Drogę do komunikacji zamyka sztywne
                              > trzymanie się ocen, łatek i stereotypów. W trakcie obcowanie z bliźnim, w realu
                              > czy w wirtualu, nie ma bola - wystawia się mnóstwo ocen. Potem w trakcie konta
                              > ktu weryfikuje się je nieustająco. Jak ktoś ma problem z weryfikacją (bo ma w o
                              > góle problem z głową czyli dotyka go nieumiejętność wychodzenia poza schematy,
                              > albo jest strasznie obolały na punkcie poruszanego temat i w związku z tym niez
                              > dolny do logicznego myślenia na ów temat), to rzeczywiście mamy problem. Ale mo
                              > im zdaniem Sabat tego problemu nie ma. Przynajmniej na tematy nie dotyczące go
                              > bezpośrednio, a i na temat mojej osoby też nie. Więc może mnie sobie określać j
                              > ak chce (tym bardzije, że sama się o to prosiłam pytając), a dynamika naszych k
                              > ontaktów forumowych nie ucierpi.

                              Nie do końca się z Tobą zgadzam. Stereotypizacja zakłada sztywność. W trakcie obcowania z ludźmi stosuje skróty myślowe, takie utarte ścieżki które na pierwszy rzut oka wydają się ekonomiczne. O ile nie są sztywne ( stereotypizacja, ocena) są możliwe w dalszych kontaktach zmienić zweryfikować się.
                              Moja wypowiedź nie dotyczyła bezpośrednio Ciebie, tylko ogólnych zasad przypisywania ( tu absolutnie nieznanym sobie ludziom) pewnych cech, a nawet całych ich zespołów. Nie martwię się o Twoje kontakty z sabatem, duża jesteś i mądra, dasz radę:)
                              Co do oblizywania i naszych reakcji na takie zachowanie, to też mechanizm....oby nie zesztywniał;)
                              • aandzia43 Re: Dla przypomnienia 19.03.13, 09:50
                                Podsumowując: obyśmy nie zesztywnieli. W reakcjach i relacjach ;-)
                              • sabat-77 stereotypy 19.03.13, 10:12
                                Ech, zawle...
                                Każdy człowiek posługuje się jakimiś wzorcami, do których na szybko czyni porównania. Tak funkcjonuje mózg. Dla bezpieczeństwa wytworzył się taki mechanizm na drodze ewolucji, nie tylko u człowieka zresztą. Prosty przykład to reakcja ptaków roślinożernych na sylwetkę ptaka drapieżnego. Reakcja wywołująca pobudzenie i agresję/ucieczkę w silnej ekspozycji na kolor czerwony (w naturze - pojawienie się krwi). Dużo reakcji tego typu jest wrodzonych, część nabywa się na drodze warunkowania.
                                Na bazie tych prostych wzorców (lękowych, wywołujących odrazę, ekscytację, agresję) u człowieka, który posługuje się myśleniem abstrakcyjnym, pojawia się skomplikowana nadbudowa w postaci rozmaitych konstrukcji myślowych.
                                One służą naszemu bezpieczeństwu, to społeczny autopilot, bez którego byśmy powariowali.
                                Posiadasz wiedzę psychologiczną, więc zapewne nie jest ci obce pojęcie skryptu życiowego. Rzecz w tym, by w momentach kiedy jest to właściwe, umieć dokonać nieco głębszej analizy sytuacji i zamiast posługiwać się prostym wzorcem, starać się być obiektywnym, chłodnym i niezależnym w ocenie. Wtedy jest się najskuteczniejszym w działaniu.
                                Niewolnik stereotypu, to ktoś, kto nie jest zdolny do głębszej analizy sytuacji i w praktyce zawsze będzie posługiwał się uproszczonym wzorem.
                                Sugerujesz, że ja jestem tego typu osobą ? To bardzo poważny zarzut, pozostawanie obiektywnym i unikanie stereotypów zawsze stało bardzo wysoko w mojej hierarchii wartości. Nawet za cenę zwalczania własnego egoizmu , który jest podstawowym czynnikiem zaburzającym ludzką percepcję. Muszę to zatem głęboko przemyśleć, skoro wysuwasz takie twierdzenia, możesz mieć ku temu jakieś podstawy. Oczywiście - nie musisz mieć racji, wolałbym byś jej nie miała.
                • zawle Re: „Nowy matriarchat”- Mężczyźni są 16.03.13, 15:10
                  sabat-77 napisał: > Urojenia ksobne są charakterystyczne dla jakiej przypadłości ?
                  > Po co miałbym komuś dopieprzać ?
                  > Stwierdziłem jedynie prosty fakt, na podstawie własnej, subiektywnej obserwacji
                  > , że to forum jest niereprezentatywne dla reszty społeczeństwa, i to w kilku wa
                  > rstwach. Jeśli chodzi o kobiety, bo to zapewne bardziej cię interesuje, to miał
                  > em na myśli parę spraw:
                  > 1) jest tu zdecydowana nadreprezentacja kobiet o androgynicznym i typowo męskim
                  > sposobie myślenia
                  > 2) zdecydowanie częściej niż w normalnych relacjach pojawia się agresja słowna
                  > związana wyłącznie z płcią autora postu.
                  > Zawarłem to w prostym określeniu: zmaskulinizowane tygrysice, które szukają jak
                  > iemu samcowi by tu jeszcze wpierdolić.

                  Po co miałbyś komuś dopieprzać? Jeśli powód o którym piszesz ( po prostu kogoś nie lubisz) przyszedł Tobie do głowy, już masz wymyślonego przez siebie gotowca.
                  Zgadzam się że na tym forum jest nadreprezentacja świadomych własnej seksualności i związanych z tym potrzeb kobiet. Myślę że ta samoświadomość przekłada się też na inne dziedziny życia. Od samoświadomości prosta droga do wyrażania swoich potrzeb i dawania sobie prawa do ich zaspokajania. Na tym forum są prawie tylko takie kobiety. Inne siedzą w domu i gotują dla chłopa rosół i modlą się żeby dzisiaj nie chciał znowu chędożyć. Przy sobocie.
                  Co do punktu drogiego- Twój argument jest dla mnie bezwartościowy bo go nie rozumiem.
                  Twoje skróty myślowe są prymitywne i prowokacyjne.

                  > Teraz pytanie zasadnicze - może raczysz odpowiedzieć. Ilu spośród wizytujących
                  > z problemem nasze forum ludzi można zaliczyć do grona spokojnych, stabilnych em
                  > ocjonalne osób ? Już w pierwszych wątkach zwykle wychodzą jakieś kwiatki w styl
                  > u przemocy w rodzinie we wczesnym dzieciństwie, porozbijanych domów, traumatycz
                  > nych doświadczeń z partnerami, popierdolonych losów życiowych. Moglibyśmy tu za
                  > łożyć klub zjadaczy prozacu, a stawiam dolce przeciw orzechom, że 95% społeczeń
                  > stwa na oczy tej tabletki nie widziało.

                  Jeśli dla Ciebie stabilne emocjonalnie i spokojne osoby to takie które nigdy w życiu nie miały złych doświadczeń to jest to utopia. Takie osoby nie istnieją. Poród jest wielką traumą...mam pierwsze.
                  Tu na forum nie ma miłych, delikatnych kobiet bo nie ma tu miłych, delikatnych facetów ( to teoryjka zaczerpnięta z bajki o guru i Twoich dobrych rad.....popierdolony przyciąga popierdolonego). Co jest oczywistą bzdurą.
    • aandzia43 Re: „Nowy matriarchat”- Mężczyźni są 15.03.13, 17:33
      „Sposó
      > b jest prosty. Jeśli chcesz spotkać mężczyznę obdarzonego tak hojnie cnotami, k
      > tóre wymieniłaś, to… najpierw musisz je rozwinąć w sobie! Gwarantuję, że
      > wtedy go spotkasz – bo złoto ciągnie do złota, a żelazo do żelaza”.
      > Kobieta pokłoniła się mędrcowi i już chciała wyjść z pokoju, gdy ten dodał cie
      > pło: „Jeśli już to wszystko zrobisz, a jakimś zrządzeniem losu jednak go
      > nie spotkasz, to i tak będziesz czuła, że go spotkałaś”.

      Jak już zauważył Loppe, to jest najistotniejszy fragment tekstu :-) Innymi słowy: zacznij od siebie.


      > Mężczyznom nie jest łatwo się odnaleźć w tej sytuacji. Tym bardziej że wszystki
      > e dotychczasowe, systemowe podpórki, służące zapewnieniu im dominującej pozycji
      > w związku i uzależniające kobietę od męskiego patronatu, odchodzą w przeszłość
      > . Nadszedł czas związków bez wspomagania. Nawet dzieci przestają odgrywać rolę
      > kleju. Spoiwem nowych związków może być tylko wielkie, wzajemne uczucie, świetn
      > y dobór seksualny, partnerstwo, wzajemny szacunek i atrakcyjność społeczna. A t
      > ego żadna ze stron nie potrafi. Brak wzorców.

      Ot, i cała tajemnica upadku obyczajów, upadku rodziny, upadku małżeństwa, cywilizacji śmierci i innych takich bzdetnych teorii. Ludzi się teraz gremialnie rozwodzą, bo po prostu mogą! W końcu mogą! Jeszcze bardziej chcą być szczęśliwi w związku, ale z tym gorzej. Brak wzorców, jak napisał Eichelberger. To nie znaczy, że kiedys ludzie te wzorce mieli, co to to nie! Po prostu żyli w małżeństwie, bo rozwodzić się z różnych względów nie mogli.
      • urquhart Re: „Nowy matriarchat”- Mężczyźni są 15.03.13, 18:00
        aandzia43 napisała:
        > Ot, i cała tajemnica upadku obyczajów, upadku rodziny, upadku małżeństwa, cywil
        > izacji śmierci i innych takich bzdetnych teorii. Ludzi się teraz gremialnie roz
        > wodzą, bo po prostu mogą! W końcu mogą! Jeszcze bardziej chcą być szczęśliwi w
        > związku, ale z tym gorzej. Brak wzorców, jak napisał Eichelberger. To nie znacz
        > y, że kiedys ludzie te wzorce mieli, co to to nie! Po prostu żyli w małżeństwie
        > , bo rozwodzić się z różnych względów nie mogli.

        To fakt, rozwodzą się bo mogą. Dlaczego wcześniej nie mogli? Bo kobieta nie wyżyłaby obciążona samotną opieką nad potomstwem, a dzieci dla obojga były polisą emerytalną. Dziś wspomoże ich państwowy przymus. I w tym punkcie sie nie zgadzam z Eihelbergerem, bo alimentacja i system emerytalny to właśnie dziś systemową podpórka, która rozbija związki, państwo rozbija motywację, równowagę kosztów i korzyści wspierając "nowy matriarchat". W odróżnieniu od "starego partiarchatu" wspieranego religijnie.
        • aandzia43 Re: „Nowy matriarchat”- Mężczyźni są 15.03.13, 18:10

          > To fakt, rozwodzą się bo mogą. Dlaczego wcześniej nie mogli? Bo kobieta nie wyż
          > yłaby obciążona samotną opieką nad potomstwem, a dzieci dla obojga były polisą
          > emerytalną

          Nie całkiem. Nie rozwodzili się, bo RODZINA jako zbiór współpracujących ze sobą w celu przetrwania i wzrastania cywilizacyjnego i kulturowego jednostek była tworem nie do zastąpienia. Więc nie tylko kobieta nie przeżyłaby bez mężczyzny, ale mężczyzna bez zaangażowania we wspólny rodzinny interes rąk i umysłu kobiety oraz jej posagu nie dałby rady. Dzieci pracowały odkąd od ziemi odrosły i tworzyły dochód. Poza tym rodzina nie ograniczała się do mamy i taty. Dziadkowie i rodzeństwo pary "rozmnażającej" się też mieli swoje role do spełnienia.

          I w tym punkcie sie nie zgadza
          > m z Eihelbergerem, bo alimentacja i system emerytalny to właśnie dziś systemową
          > podpórka, która rozbija związki, państwo rozbija motywację, równowagę kosztów
          > i korzyści wspierając "nowy matriarchat"

          Byłaby się jednak skłonna zgodzić z E., bo ta alimentacja nie jest wystarczająca (przynajmniej w Polsce) by kobieta miała się przestać rozglądać za mężczyzną. System emerytalny również jest (a tym bardziej będzie) niewystarczający by rezygnować z partnera na starość.
          • urquhart Re: „Nowy matriarchat”- Mężczyźni są 15.03.13, 19:00
            > Nie całkiem. Nie rozwodzili się, bo RODZINA jako zbiór współpracujących ze sobą
            > w celu przetrwania i wzrastania cywilizacyjnego i kulturowego jednostek była t
            > worem nie do zastąpienia.

            Zgoda. A dziś? Wydaje się że przymus państwa wobec mężczyzn uwolni kobiety od "kompromisów" w związkach, ale dzieci samotnych matek bez rodzinnych wzorców męskości i kobiecości, budowania kompromisu wpadają w zaklęty krąg o którym pisze i wizja związków opartych na " wzajemne uczucie, świetny dobór seksualny, partnerstwo, wzajemny szacunek i atrakcyjność społeczna" się oddala a nie przybliża.

            Pomijając kobiety skłonne bezwzględnie wykorzystywać systemową niesprawiedliwość i dyskryminowanie mężczyzn w dzisiejszym prawie.
            24kurier.pl/Archiwum/2012/12/06/Szczecin/Okradanie-z-ojcostwa
        • zawle Re: „Nowy matriarchat”- Mężczyźni są 15.03.13, 18:12
          Pierniczy jak poparzony...jak ja mam dość takich bzdetów.
    • yoric Re: „Nowy matriarchat”- Mężczyźni są 15.03.13, 17:57
      Co ten gość p...i!

      Przecież to w ogóle się nie opierana żadnych badaniach, gość normalnie puszcza wodze fantazjina postawie psychoanaliy sprzed 100 lat, jakichś symboli kultrowych i scen z literatury. Chce pisać poweść, niech pisze, ale niech nie przebiera tego bełkotu za 'psychologię'.
      • urquhart Re: „Nowy matriarchat”- Mężczyźni są 15.03.13, 18:23
        > ch i scen z literatury. Chce pisać poweść, niech pisze, ale niech nie przebiera
        > tego bełkotu za 'psychologię'.

        No tekst jest bardziej epicki niż specjalistyczny, ale patrząc na wychwalane w mediach metroeksualne wzorce, przedstawianie posłów Grocką i Biedronia forpocztę postępu, to nie jest to moim zdaniem bełkot.
        • zawle Re: „Nowy matriarchat”- Mężczyźni są 15.03.13, 18:33
          urquhart napisał: > No tekst jest bardziej epicki niż specjalistyczny, ale patrząc na wychwalane w
          > mediach metroeksualne wzorce, przedstawianie posłów Grocką i Biedronia forpoczt
          > ę postępu, to nie jest to moim zdaniem bełkot.

          A moim zdaniem po formie przejściowej przyjdzie pora na nowe wartości. Tak toczą się koleje postępu i ewolucji. Nie ma co się obrażać i szukać winnych.
          • marek.zak1 Re: „Nowy matriarchat”- Mężczyźni są 15.03.13, 18:41
            Fakt jest, że kobiety są coraz mądrzejsze, lepiej od facetów wykształcone i mają przeważnie silniejszy charakter. W zdecydowanej większości znanych mi par one są ich liderkami. Rozumiem, że może to stać się przyczyna dramatów, bo czy taka kobieta może kochać zdominowanego przez siebie faceta i czy nie śni po nocach o kimś, dl aktórego mogłaby być jego małą dziewczynką?
            • rekreativa Re: „Nowy matriarchat”- Mężczyźni są 15.03.13, 18:59
              W tym cała rzecz, żeby dojść do pewnej równowagi sił.
              Żeby dla szczęścia w związku ani ona nie musiała udawać "takiej malej", ani on nie musiał się wić pod szpileczką onej.
            • sabat-77 Re: „Nowy matriarchat”- Mężczyźni są 15.03.13, 19:13
              marek.zak1 napisał:

              > Rozumiem, że może to stać się przyczyna dramatów, bo czy tak
              > a kobieta może kochać zdominowanego przez siebie faceta i czy nie śni po nocach
              > o kimś, dl aktórego mogłaby być jego małą dziewczynką?

              Marku, a czy tobie podobałaby się taka mała dziewczynka ? :P
              • rekreativa Re: „Nowy matriarchat”- Mężczyźni są 15.03.13, 19:23
                Słuszne pytanie.
                Czy naprawdę mężczyźni marzą o takich dziumdziach, co to "siama" nic nie potrafi i w każdej sprawie przerzuca odpowiedzialność na Misia?
                Śmiem wątpić.
                • sabat-77 Re: „Nowy matriarchat”- Mężczyźni są 15.03.13, 21:33
                  rekreativa napisała:

                  > Słuszne pytanie.
                  > Czy naprawdę mężczyźni marzą o takich dziumdziach, co to "siama" nic nie potraf
                  > i i w każdej sprawie przerzuca odpowiedzialność na Misia?
                  > Śmiem wątpić.

                  Niektórzy marzą :)
                  Słaba kobieta pozwala mężczyźnie łatwiej określić się jako silniejszy element związku. Facet z głębokimi kompleksami może czuć się zagrożony przez partnerkę dorównującą mu i będącą pewnym wyzwaniem. Szczególnie kiedy narusza poczucie bezpieczeństwa mężczyzny. Stąd tęsknota za bezbronną ofiarą - opieka jest tu de facto pozorem, chodzi o eliminację zagrożenia ze strony partnerki - równorzędnej rywalki.
                  • rekreativa Re: „Nowy matriarchat”- Mężczyźni są 15.03.13, 21:44
                    "Facet z głębokimi kompleksami może czuć się zagrożony przez partnerkę d
                    > orównującą mu i będącą pewnym wyzwaniem. Szczególnie kiedy narusza poczucie bez
                    > pieczeństwa mężczyzny. Stąd tęsknota za bezbronną ofiarą - opieka jest tu de fa
                    > cto pozorem, chodzi o eliminację zagrożenia ze strony partnerki -"

                    Czyli patologia.
                  • aandzia43 Re: „Nowy matriarchat”- Mężczyźni są 15.03.13, 22:21
                    Stąd tęsknota za bezbronną ofiarą - opieka jest tu de fa
                    > cto pozorem, chodzi o eliminację zagrożenia ze strony partnerki - równorzędnej
                    > rywalki.

                    Dobrze to ująłeś: opieka jest tu de facto pozorem, liczy się poczucie przewagi. Nie jest więc celem takiego mężczyzny wzrastanie tandemu żona-mąż, tylko odsunięcie od siebie lęku bycia słabszym ogniwem.
              • marek.zak1 Re: „Nowy matriarchat”- Mężczyźni są 15.03.13, 19:28
                Chyba każda kobieta chce czasami być małą dziewczynka i wtulić się w swojego niedźwiedzia. Skoro większość jest silniejsza od swoich facetów, tylko mniejszości jest to dane.
                • rekreativa Re: „Nowy matriarchat”- Mężczyźni są 15.03.13, 19:31
                  "Chyba każda kobieta chce czasami być małą dziewczynka "

                  Chyba nie.
                • aandzia43 Re: „Nowy matriarchat”- Mężczyźni są 15.03.13, 22:32

                  > Chyba każda kobieta chce czasami być małą dziewczynka i wtulić się w swojego ni
                  > edźwiedzia.

                  Czasami to i owszem. Bardzo miłe jest takie wtulanie. Nie zastąpi jednak tych profitów, które są udziałem człowieka silnego. Kobieta, szczególnie ta, która jest matką (nie mylić z tymi, które po prostu urodziły dzieci) i wypełnia rzetelnie swoje rodzicielskie obowiązki NIE JEST SŁABA. Nie powiesz mi chyba, że twoja żona jest słaba? Pomijając kwestię macierzyństwa, to do samego życia z tobą trzeba potężnych zasobów siły.


                  > Skoro większość jest silniejsza od swoich facetów, tylko mniejszośc
                  > i jest to dane.

                  A czemuż to? Silniejszą będąc od chłopa na jakiejś płaszczyźnie a słabszą na innej wtulam się w niego odnośnie mojej słabości na tej innej właśnie. Czy to takie trudne do zajarzenia? Wydaje ci się, że skoro zarabiasz na dom (chwała ci za to), to jesteś opoką dla swojej kobiety po całości? Naiwniak i radosny chwalipięta.
        • yoric Re: „Nowy matriarchat”- Mężczyźni są 15.03.13, 23:53
          > No tekst jest bardziej epicki niż specjalistyczny, ale patrząc na wychwalane w
          > mediach metroeksualne wzorce, przedstawianie posłów Grocką i Biedronia forpoczt
          > ę postępu, to nie jest to moim zdaniem bełkot.

          nie no, w tekście jest tyle szerokich uogólnień, że zawsze się coś prawdziwego trafi. Jak to psychoanaliza - z dowolnych danych wyjściowych wykaże ci dowolny problem (z ojcem, z matką, z trudnym dzieciństwem, itd.).
          Ja się z wieloma tezami zgadzam, ale strasznie mierzi mnie sposób dochodzenia do nich i ich przedstawiania.
    • that.bitch.is.sick kolejny męczący wątek 15.03.13, 20:01
      Co za dziadostwo. Kolejny wątek lamentacyjno-mobilizacyjny, czyli urquhart po raz kolejny jak dupa zza krzaka, cytując Eichelbergera, usiłuje straszyć staropanieństwem rechoczące z tego rozwiedzione feministki typu zawle liczące po cichu na jutrzenkę swobody i eliminację męskości najlepiej poprzez cross dressing albo "naturalizację", stali użytkownicy forum przyjmują standardowe ambiwalentne role jak przystało na jałowe rozważania o tym czy pierwsze było jajo czy kura czy on był skrzywdzony przez niedojrzałą matkę czy matka puściłą się z niedojrzałym łachudrą i to przez te geny. W każdym razie wg urquharta - jak było od zarania dziejów na tym forum - i tak dupa z tyłu i zawsze gdzieś była jakaś podstępna ewa z tym przeklętym jabłkiem
      Cholera, 5 lat temu założę się o stówę, na tym forum urquhart też spłodził wątek o męskości mającej swój emocjonalny regres z uwagi na rozpasany matriarchat. Ludzie opanujmy się na boga, od czasów mitycznych rozmaici konserwatyści rwali włosy z głowy lamentując nad zanikiem tradycyjnych ról i obyczajów a tu dupa. Czas urquhart możę żeby zacząć poszerzać reprertuar.
      • zawle Re: kolejny męczący wątek 15.03.13, 22:16
        that.bitch.is.sick napisała: rechoczące z tego rozwiedzione feministki typu zawle liczące po cichu
        > na jutrzenkę swobody i eliminację męskości najlepiej poprzez cross dressing al
        > bo "naturalizację"

        A Ty jak zwykle zdartą płytę typu zawle i zawle. Ty też jesteś feministką nawet tego nie wiedząc. Pierdolisz głupoty, wstawiasz sobie jako awatar jakieś prowokacyjne panienki, masz chory nick. Robisz co chcesz. Teraz. Kiedyś mogłabyś się tak rozwijać tylko w jakimś burdelu, wywalona poza nawias społeczeństwa.
        Jak zwykle nie masz nic do powiedzenia. Nie mam ochoty Cię czytać.
        • urquhart jesteś feministką nawet tego nie wiedząc 16.03.13, 09:30
          zawle napisała:
          > A Ty jak zwykle zdartą płytę typu zawle i zawle. Ty też jesteś feministką nawet
          > tego nie wiedząc. Pierdolisz głupoty, wstawiasz sobie jako awatar jakieś prowo
          > kacyjne panienki, masz chory nick. Robisz co chcesz. Teraz. Kiedyś mogłabyś się

          To jest manipulacja, takie zawła(szczenie) pod idee feminizmu, to jak jednoznaczne utożsamianie każdego przejawu miłosierdzia, solidarności i miłości bliźniego z ideami chrześcijaństwa i radia Maryja!
        • that.bitch.is.sick Re: kolejny męczący wątek 16.03.13, 19:04
          zawle napisała:

          >
          > A Ty jak zwykle zdartą płytę typu zawle i zawle. Ty też jesteś feministką nawet
          > tego nie wiedząc. Pierdolisz głupoty, wstawiasz sobie jako awatar jakieś prowo
          > kacyjne panienki, masz chory nick. Robisz co chcesz. Teraz. Kiedyś mogłabyś się
          > tak rozwijać tylko w jakimś burdelu, wywalona poza nawias społeczeństwa.
          > Jak zwykle nie masz nic do powiedzenia. Nie mam ochoty Cię czytać.

          Dobrze, bo naiwność Twoich przekonań robi się jeszcze bardziej męcząca, wyjaśnijmy sobie jak w szkole czym jest feminizm - bo jak widzę nie masz o tym bladego pojęcia.
          Feminizm jest ideologią która źródła nierówności społecznych dopatruje się w opresji społecznej kobiet - nie chce mi się tłumaczyć - jest sporo odłamów feminizmu, jednak to jest pewien łącznik światopoglądowy dotyczący - pewnej doktryny ideologicznej oczywiście fałszywej, przyjmowanej na zasadzie aksjomatu przez środowiska kobiece filtrujące przez te okulary świat. Mało kto dziś pamięta, że u źródła tej doktryny leży pewna filozofia a tak naprawdę plagiat czyli Simone de Beauvoir zerżnęła od swego parntnera Sartre'a koncepcję Innego i owym Innym uczyniła kobietę, dokonując manipulacji w celu zwarcia szeregów ruchu kobiecego, z konieczności połączenia odizolowanych od siebie kobiet ideą wspolnego doświadczenia - doświadczenia opresji. Jak mówię była to manipulacja, dokonana tylko na czas konieczności jednoczenia ruchu, jednak z tej koncepcji ruch uczynił myśl przewodnią, kompletnie zafałszowując rzeczywistość - co zostało potem skrytykowane przez ruch, ale do mas to nie trafiło takie bezmyślne popłuczyny wychowane na liberalnych wys. obcasach, jak Ty nie mogą wiedzieć w jaki sposób, bo są jednostkami nazbyt konformistycznymi w myśleniu.
          Jak mówię, przekonanie że u źródła nierówności społecznych leży kobieca opresja - należy ją usunąć a wszystko się poprawi - to jest dla mnie wyznacznik feminizmu i według mnie koncepcja z gruntu fałszywa, nie wierzę w nią i głęboko rozumiem dlaczego przez to zaciemnienie światopoglądu kobiety nie tylko nic nie osiągneły samodzielnie ale wprost szkodzą sobie na głowę.
          Nie jestem więc feministką, bardziej jestem socjalistką ponieważ wierzę że u źródła nierówności społecznych leżą stosunki ekonomiczne i dysproporcje majątkowe.
          Jeśli chodzi o rozwój kobiecy, który przypisujesz śmiesznemu ruchowi, to na całym świecie kobiety bogate mogły się rozwijać od zawsze, brak rozwoju i ograniczenia dotyczyły kobiet biednych i nie tylko kobiet - mężczyźni, dzieci, czarni i słabsi podlegali opresji - ich opresja zawsze była wtórna w stosunku do ich biedy. Kobiety bogate mogły się pieprzyć, mogły się uczyć, mogły wykorzystywać biedniejszych mężczyzn i miały prawo do aborcji.
          Czy teraz rozumiesz różnicę pomiędzy moim światopoglądem a feministycznym? Z feministkami mi nie po drodze odkąd interesuje ich bardziej los pedałów i kariera Henryki Bochniaż niż feminizacja biedy. Nie jestem nawet feministką socjalistyczną, skreślam współczesny obłudny feminizm i wybotoksowane kulturolożki wraz z pedalskimi dekoratorami wnętrz, podczas gdy większość świata tonie w nędzy. Rozważacie abstrakcyjne idee na morzu relacji rodem ze średniowiecza.

          Ostatnio zauważyłam zjawisko pop feminizmu, czyli popularyzacji chwytliwych hasełek przez rozmaite pisma kobiece, wypaczania rozumienia zjawiska dotyczącego dyskryminacji kobiet, manipulacji danymi oraz sposób w jaki kapitalistyczny konsumpcjonizm zawłaszcza hasła feministyczne aby jeszcze skuteczniej alienować jednostkę. Zjawisko to mnie przeraża i zaczęłam te kobiety - powtarzające bezmyślnie te hasła, w postaci frazesów bez zrozumienia nazywać feministkami, choć tak naprawdę należy im się cudzysłów, bo te "feministki" to zarażone resentymentem do mężczyzn kobiety sfrustrowane brakiem wzorców. I tyle.
          • aandzia43 Re: kolejny męczący wątek 16.03.13, 20:22
            > Jeśli chodzi o rozwój kobiecy, który przypisujesz śmiesznemu ruchowi, to na cał
            > ym świecie kobiety bogate mogły się rozwijać od zawsze, brak rozwoju i ogranicz
            > enia dotyczyły kobiet biednych i nie tylko kobiet - mężczyźni, dzieci, czarni i
            > słabsi podlegali opresji - ich opresja zawsze była wtórna w stosunku do ich bi
            > edy. Kobiety bogate mogły się pieprzyć, mogły się uczyć, mogły wykorzystywać bi
            > edniejszych mężczyzn i miały prawo do aborcji.

            Kobiety "bogate" nie wszędzie i nie zawsze mogły się rozwijać. Miały przywileje dające im bez porówniania większe możliwości od biedniejszych mężczyzn w większości dziedzin życia, miały środki do realizacji większości celów i zamysłów. Ale bez przesady: zdolny, biedny chłopak, jeśli mu się poszczęściło i jakiś możny tego świata wsparł go czy otoczył systemową opieką (np. szkoły klasztorne), mógł zostać np. Janem Husem ;-) Hus był wybitnie zdolnym chłopskim synem, który pobierał nauki w szkole klasztornej, potem został wysłany na uniwersytet, a mając trzydzieści lat został rektorem. Czy jakoś tak, do sprawdzenia. Czy wybitnie zdolna chłopska córka mogła studiować? Nie mogła nawet zamożna szlachcianka, żadna nie mogła. Hus był wyjątkowy, mniej wyjątkowych zdolnych plebejuszy, co karierę zrobili dzięki swoim talentom i splotowi okoliczności były całe stada. Plebejuszy płci męskiej. Zdolna plebejuszka mogła zostać co najwyżej kurwą, jeśli była przy tym niebrzydka. Nie opowiadaj więc, że brak możliwości rozwoju i ograniczenia dotyczyły tylko kobiet biednych. Ograniczenia szły dwutorowo (a może i bardziej wielotorowo): z jednej strony sytuacja finansowa i społeczna, z drugiej płeć. W pewnych momentach istotniejsze było jedno ograniczenie, w innych to drugie.
            Jeśliby za kryterium określenia się jako socjalistka przyjąć przywiązanie do stwierdzenia "byt kształtuje świadomość", to jak najbardziej jestem socjalistką ;-) Nawet na tym forum uparcie powtarzam, że tym, co najlepiej robi kobietom, jest swobodny dostęp do kształcenia, dobrych zawodów, prawo zarządzania swoją kasą. Mając to resztę bierzemy sobie same. Bo mając środki na samodzielny byt i na wpływ na byt bliźnich możemy wywierać naciski na kształtowanie świadomości bliźnich ;-)
            • urquhart koszt rozwoju 16.03.13, 23:35
              aandzia43 napisała:
              > Kobiety "bogate" nie wszędzie i nie zawsze mogły się rozwijać. Miały przywileje
              > dające im bez porówniania większe możliwości od biedniejszych mężczyzn w więks
              > zości dziedzin życia, miały środki do realizacji większości celów i zamysłów. A
              > le bez przesady: zdolny, biedny chłopak, jeśli mu się poszczęściło i jakiś możn
              > y tego świata wsparł go czy otoczył systemową opieką (np. szkoły klasztorne), m
              > ógł zostać np. Janem Husem ;-) Hus był wybitnie zdolnym chłopskim synem, który

              Równie dobrze mogłabyś dać przykład niebogatej a wybitnej von Bingen jako kobiety która mogła dopiąć ambicji i pisać naukowe rozprawy.
              Bogate kobiety jak i mężczyźni mieli prywatnych nauczycieli.
              Przyklad uniwersytetów jest chybiony bo do nauki systemowej potrzebne były niższe święcenia kapłańskie, wiec wiadomo dlaczego kobiet nie było. Ale i mężczyzna żeby studiować musiał wybrać stan duchowny i przynajmniej teoretycznie zrezygnować z ciupcinia lub być bogaty, żeby hipokryzja uszła mu na sucho. To byl koszt.
              Z kobietami było dokładnie odwrotnie najbiedniejsza ale piękna i zmysłowa mogła zostać metresą, ale musiała ciupciać się niekoniecznie dla przyjemności, na zamówienie, ale mogła kształcić się a potem trzęść dworem i polityka jeżeli miała takie ambicje i predyspozycje, posiadając faktyczną a nie tytularną władzę. To też byl koszt.
              pl.wikipedia.org/wiki/Kurtyzana
              • aandzia43 Re: koszt rozwoju 17.03.13, 00:08
                > Równie dobrze mogłabyś dać przykład niebogatej a wybitnej von Bingen jako kobie
                > ty która mogła dopiąć ambicji i pisać naukowe rozprawy.

                Wie-dzia-łam! ;-) Że wcześneij czy później padnie przykład Hildegardy. Już ją miałam na końcu palców nad klawiszami, ale się wstrzymałam w oczekiwaniu kto pierwszy ;-) Możliwość tworzenia, rozwoju osobistego i wpływów w świecie miała Hildegarda, bo to był czas jeszcze dobry dla kobiet - dzięki temu, że ważnymi (jeśli nie najważniejszymi) ośrodkami rozwoju kulturowego i cywilizacyjnego były klasztory. Również żeńskie. Potem chuj strzelił bombki i choinki nie było, bo zaczęła się wszechwładza uniwersytetów, na które kobiety wstępu nie miały (nieistotne pod jakim pretekstem, po prostu jej nie miały). Rozwój naukowy, kariera, wykonywanie pewnych zawodów zaczęło być coraz bardziej uzależnione od pobierania nauk na uniwersytetach. Skończył się czas np. lekarek, które wiedzę i doświadczenie zdobywały drogą nauki np. od ojca czy matki wykonujących to zajęcie. Zaczęły się mroki... Odrodzenia ;-), czyli powolne wykluczanie kobiet z życia społecznego. Również poprzez zmiany w prawodawstwach (ograniczanie praw kobiet do oficjalnego zarządzania majątkiem, do prowadzenia interesów rodziny, podejmowania decyzji).


                > Przyklad uniwersytetów jest chybiony bo do nauki systemowej potrzebne były niżs
                > ze święcenia kapłańskie, wiec wiadomo dlaczego kobiet nie było. Ale i mężczyzna
                > żeby studiować musiał wybrać stan duchowny i przynajmniej teoretycznie zrezygn
                > ować z ciupcinia lub być bogaty, żeby hipokryzja uszła mu na sucho. To byl kosz
                > t.

                Przykład uniwersytetów nie jest chybiony, jest kluczowy. Bycie członkiem stanu duchownego było bardzo pożądane w modelu paryskim, w pozostałych już nie. Potem relacje między Kościołem na uniwersyteteami osłabły, uniwersytety się ostały i rosły w potęgę, kobiety nie miały na nie wstępu, jednym słowem były wyautowane. O jakim więc koszcie ponoszonym przez mężczyzn mówisz?

                Z kobietami było dokładnie odwrotnie najbiedniejsza ale piękna i zmysłowa mogł
                > a zostać metresą, ale musiała ciupciać się niekoniecznie dla przyjemności, na z
                > amówienie, ale mogła kształcić się a potem trzęść dworem i polityka jeżeli miał
                > a takie ambicje i predyspozycje, posiadając faktyczną a nie tytularną władzę. T
                > o też byl koszt.

                Weź przestań ględzić o możliwościach kurtyzan, bo cokolwiek znaczące kurtyzany to garstka kobiet, a nieźle ustawiających się w zyciu i realizujących się na dziesiątki sposobów facetów były całe rzesze. Z zachwytu nad "wszechwładzą kurtyzan" wyrosłam jakieś trzydzieści lat temu.
        • that.bitch.is.sick Re: kolejny męczący wątek 16.03.13, 19:16
          zawle napisała:


          >
          > A Ty jak zwykle zdartą płytę typu zawle i zawle. Ty też jesteś feministką nawet
          > tego nie wiedząc. Pierdolisz głupoty, wstawiasz sobie jako awatar jakieś prowo
          > kacyjne panienki, masz chory nick. Robisz co chcesz. Teraz. Kiedyś mogłabyś się
          > tak rozwijać tylko w jakimś burdelu, wywalona poza nawias społeczeństwa.
          > Jak zwykle nie masz nic do powiedzenia. Nie mam ochoty Cię czytać.

          Nie wiesz też że więcej zawdzięczasz doktrynie Bersteina niż drugiej fali....i jeszcze kiedyś podziękujemy konserwatystom, że chcą ocalić "kobiece role"
      • aandzia43 Re: kolejny męczący wątek 15.03.13, 22:41
        > Ludzie opanujmy się na boga, od czasów mitycznych rozmaici konserwatyści rwali
        > włosy z głowy lamentując nad zanikiem tradycyjnych ról i obyczajów a tu dupa.

        O to samo apeluję od czasów niemal mitycznych ;-) Dzięki, że się dołączyłaś.


        > Cholera, 5 lat temu założę się o stówę, na tym forum urquhart też spłodził wąte
        > k o męskości mającej swój emocjonalny regres z uwagi na rozpasany matriarchat.
        [...]
        . C
        > zas urquhart możę żeby zacząć poszerzać reprertuar.

        Zgadza się. Rozpasany matriarchat winien jest kwaśnym deszczom, zanikowi jajec u samców i wymieraniu gatunków. Ale Urquhart już dużo mniej szalony i bezładnie plwający jadem po forum. Doceńmy :-)



        > Co za dziadostwo. Kolejny wątek lamentacyjno-mobilizacyjny, czyli urquhart po r
        > az kolejny jak dupa zza krzaka, cytując Eichelbergera, usiłuje straszyć staropa
        > nieństwem rechoczące z tego rozwiedzione feministki typu zawle liczące po cichu
        > na jutrzenkę swobody i eliminację męskości najlepiej poprzez cross dressing al
        > bo "naturalizację",

        Uśmiałam się do łez, chociaż zaliczam się do rechoczących feministek ;-)
        • that.bitch.is.sick Re: kolejny męczący wątek 16.03.13, 19:39
          aandzia43 napisała:

          >
          > Uśmiałam się do łez, chociaż zaliczam się do rechoczących feministek ;-)
          >

          Dzięki że zrozumiałaś, bo chciałam rozśmieszyć właśnie a tu zostałam zrugana i wysłana do zamtuza:)
      • loppe Re: kolejny męczący wątek 15.03.13, 23:12
        :)

        "Powodem rozpadu ich związku była zbyt mała różnica płci"
    • rekreativa Re: „Nowy matriarchat”- Mężczyźni są 15.03.13, 20:24
      Pan Eichelberger to nie wiem, gdzie żyje, ale z pewnością na innej planecie niż ja.
      Nie obserwuję wkoło siebie niczego, o czym on pisze. Sami normalni faceci w moim otoczeniu, znaczy ani jakieś nadludzkie samce alfa, ani maminsynki rozdeptane pantoflem.
      Zazdrość o waginę???
      To chyba jakiś żart?
      • sabat-77 Re: „Nowy matriarchat”- Mężczyźni są 15.03.13, 20:36
        rekreativa napisała:

        > Nie obserwuję wkoło siebie niczego, o czym on pisze. Sami normalni faceci w moi
        > m otoczeniu, znaczy ani jakieś nadludzkie samce alfa, ani maminsynki rozdeptane
        > pantoflem.

        Ja postrzegam to podobnie. Jako jednostki ludzie różnią się, co oczywiste, jednak wśród znajomych, w pracy, w miejscu zamieszkania - jednak dominuje zwyczajność i przeciętność.
        • yoric Re: „Nowy matriarchat”- Mężczyźni są 16.03.13, 00:02
          Ja to widzę inaczej. Zmiany ról płciowych są faktem i trudno im zaprzeczyć. Eichelberger ma jakieś tam trafne obserwacje i trafne intuicje, ale z tej trafnej podstawy dalej jedzie sobie bez trzymanki, kontaktu z rzeczywistością czy czymkolwiek.
          • sabat-77 Re: „Nowy matriarchat”- Mężczyźni są 16.03.13, 00:29
            yoric napisał:

            > Ja to widzę inaczej. Zmiany ról płciowych są faktem i trudno im zaprzeczyć. Eic
            > helberger ma jakieś tam trafne obserwacje i trafne intuicje, ale z tej trafnej
            > podstawy dalej jedzie sobie bez trzymanki, kontaktu z rzeczywistością czy czymk
            > olwiek.

            Zmiany ról ? Pani Dulska, Barbara Niechcic, Izabela Łęcka.
            Horpyna, Anusia Borzobohata, Oleńka Billewiczówna. Jagienka ze Zgorzelic vs Danusia Jurandówna (ślady MiL ?).
            Ja wiem, że to papierowe postacie. Tym lepiej - bo pisarz przez literaturę przelewa funkcjonujące w społeczeństwie archetypy.
            Nic się nie zmieniło oprócz sytuacji, yoric.
            A patrząc na te postacie, to widać, że i ta sytuacja niewiele nas zmieniła.
            Ludzie jacy byli, tacy są, więc aż tak bardzo na nas ta sytuacja w gruncie rzeczy nie rzutuje. Przeszłość jest przefiltrowana zakłamanymi wspomnieniami zramolałych pierdzieli pachnących naftaliną. Ale takie perełki chociażby jak Fredro wypisywał, unaoczniają nam, że bywało, ostro, pieprznie i rubasznie, a nawet całkiem chamsko.
            W sumie - co my tam wiemy o przeszłości. Tyle ile jeden zapamiętał a drugi zapisał.
            • yoric Re: „Nowy matriarchat”- Mężczyźni są 16.03.13, 11:27
              Oczywiście, że są zmiany i to pokażą dobitnie dane o wysokości zarobków, profilu zatrudnienia, itd. Jakkolwiek cenię Ogniem i Mieczem oraz mity greckie, jestem raczej zwolennikiem odłożenia ich na półkę przy analizie 'obecnej kondycji rodzaju ludzkiego' - tu lepiej sprawdzą się tomiki GUSu.
              • rekreativa Re: „Nowy matriarchat”- Mężczyźni są 16.03.13, 12:13
                Są zmiany, z pewnością.
                Ale wizje, jakie roztacza Eichelberger, łącznie z tą zazdrością o waginę, czy jak to tam nazwał, to już jakiś surrealizm.
                Skłonna jestem zgodzić się z sabatem, że on, jako terapeuta, chyba ma skrzywiony zawodowo obraz współczesnego mężczyzny i kobiety.
                • yoric Re: „Nowy matriarchat”- Mężczyźni są 16.03.13, 15:04
                  Tak - tak jak mówię, Eichelberger ma jakieś zasadne podstawy, ale na tych fundamentach wznosi bez opamiętania jakieś zupełnie fantastyczne konstrukcje.

                  I żebym nie został źle zrozumiany. Ogólnie zgadzam się z tym, co Urqu ma do powiedzenia. I nie mam przekonania, że jest radykalny. To tylko tak wygląda, bo on jest jeden, a forumowych ciotek, które krzyczą 'ekstrema, ekstrema' - jest legion :).

                  Z Sabatem zdecydowanie się zgadzam co do wyjątkowości naszego Forum. Forumowicze są niewątpliwie inteligentni (może z wyjątkami ;))), ale także nieco, albo i bardziej niż nieco, neurotyczni i niestabilni.
                  • rekreativa Re: „Nowy matriarchat”- Mężczyźni są 16.03.13, 15:25
                    Radykalni to się pojawiają na Forum Feminizm :)

                    "Forumowicz
                    > e są niewątpliwie inteligentni (może z wyjątkami ;))), ale także nieco, albo i
                    > bardziej niż nieco, neurotyczni i niestabilni."
                    Ja bym powiedziała, że w swoim neurotyzmie wyjątkowo stabilni, przynajmniej niektórzy, z sabatem na czele :)
                  • that.bitch.is.sick Re: „Nowy matriarchat”- Mężczyźni są 16.03.13, 19:33
                    yoric napisał:

                    > Tak - tak jak mówię, Eichelberger ma jakieś zasadne podstawy, ale na tych funda
                    > mentach wznosi bez opamiętania jakieś zupełnie fantastyczne konstrukcje.
                    >
                    > I żebym nie został źle zrozumiany. Ogólnie zgadzam się z tym, co Urqu ma do pow
                    > iedzenia. I nie mam przekonania, że jest radykalny. To tylko tak wygląda, bo on
                    > jest jeden, a forumowych ciotek, które krzyczą 'ekstrema, ekstrema' - jest leg
                    > ion :).
                    >
                    Ja bym się jednak na miejscu urquharta opanowała z tym biciem na alarm z zanikiem męskości i przekonaniem o doniosłości tych przemian. Trochę szerzej trzeba patrzeć niż na nasze podwórko. Owszem w ostatnich latach w Polsce, środowiska kobiece po raz pierwszy, bez całowania w dupę biskupa zbiły jakiś kapitał polityczny i medialny (to z całowaniem biskupa to mam na myśli Gretkowską i partię kobiet) więc podejrzewam iż dlatego że głośno jest w naszym kraju ostatnio o dyskryminacji kobiet, hasłach dotyczących równości płci, przyszła moda na tacierzyństwo, to polscy zaściankowi Cześkowie w sandałach i skarpetach wpadają w popłoch, przeżywają jako wielką burzę w nocniku - swoboda się skończyła, mężczyźni zamienią się w pizdusie, zapanuje matriarchat. Halo! Na zachodzie, taki dyskurs jest obecny w życiu publicznym od lat i niewiele zmienia, obecność ruchu kobiecego i rozmowy o rozwiązaniach prawnych czy przemianach obyczajowych są normalnym elementem demokracji i od lat nikogo to nie dziwi. To my tylko ponieważ jesteśmy zaściankowym katolandem dopatrujemy się na podstawie obserwacji sąsiada z mopem doniosłych dziejowych przemian. Nie zapominajmy że w historii to relacje ekonomiczne decydowały o równości kobiet i mężczyzn - dobrobyt pozwalał kobietom na wysuwanie żądań i uzyskiwanie praw, ale nie tylko kobiet - w dobrobycie sie cywilizujemy. Popatrzcie na resztę biednego świata: tam gdzie Francuzi i Amerykańcy jadą na turystykę seksualną i przestańcie zachowywać się jak krótkowidze, dookoła jest pełna różnorodność.
                    • rekreativa Re: „Nowy matriarchat”- Mężczyźni są 16.03.13, 19:44
                      "podejrzewam iż dlatego że głośno jest w naszym kraju ostatnio o dyskryminacji kobiet, hasłach dotyczących równości płci, przyszła moda na tacierzyństwo, to polscy zaściankowi Cześkowie w sandałach i skarpetach wpadają w popłoch, przeżywają jako wielką burzę w nocniku - swoboda się skończyła, mężczyźni zamienią się w pizdusie, zapanuje matriarchat. "

                      :) Dobre.
                      Miejmy nadzieję, że urqu przeczyta.
                      • that.bitch.is.sick Re: „Nowy matriarchat”- Mężczyźni są 16.03.13, 19:49
                        rekreativa napisała:


                        >
                        > :) Dobre.
                        > Miejmy nadzieję, że urqu przeczyta.

                        To nie o nim:) tylko tak..dla jaj.
                        • rekreativa Re: „Nowy matriarchat”- Mężczyźni są 16.03.13, 20:02
                          No ja wiem, że ten Czesiek to nie urqu :)
                          Ale męczące wątasy o rychłej męskiej apokalipsie to akurat jego specjalność.
    • loppe Re: „Nowy matriarchat”- Mężczyźni są 16.03.13, 00:17
      "Łączyła ich wyraźna różnica płci"
    • urquhart Dość już mamy męskiej bezsilności (...) 23.03.13, 17:45
      Ciekawy dalszy ciąg narzekań pod szyldem Eichelbergera, Bidulpha, Bly i tym razem kolejnego psychoterapeuty.
      >>>
      Słyszałeś kiedyś jakieś wytłumaczenie przyczyn kryzysu wieku średniego? (...) No właśnie, a to jest przecież naturalny proces, który każdy mężczyzna musi przejść. I polega on z grubsza na tym, że mężczyzna zaczyna odczuwać lęk przed utratą młodości, własnych możliwości, wpływu na świat. W związku z tym robi bilans tego, co już udało mu się w życiu zrobić. I dochodzi do różnych wniosków. Na przykład, że zamiast być w relacji, o której marzył, jest w relacji, w której się nie spełnia. Bierze więc drugi oddech… Albo odkrywa, że całe dotychczasowe życie był zorientowany na zaspokajanie potrzeb innych, więc kupuje motor, ma wiatr we włosach... Problem w tym, że dziś coraz więcej mężczyzn ma kłopot z działaniem.(...)
      Kariera jest też sposobem – złudnym – na zbudowanie lepszego poczucia własnej wartości. Dla mężczyzny praca bardzo często staje się azylem. A to jest związane m.in. z tym, że bardzo niewielu mężczyzn ma swoje miejsce w domu. Bo domy należą do kobiet (...)
      o drugie, nie bardzo mamy pomysł, czym tę własną przestrzeń, nawet jak już ją zdobędziemy, wypełnić. A to wynika ze słabego kontaktu z własnymi potrzebami, emocjami, uczuciami. Mężczyźni mają dziś wielki problem z odpowiedzią na pytanie: co jest dla mnie ważne? A potem: jak to zrealizować? No bo przecież żona, dzieci… (...)
      Na początku roku wspólnie z Wojciechem Eichelbergerem i Edim Pyrkiem założyliśmy fundację Masculinum, w ramach której po pierwsze chcemy budować pozytywny społeczny wizerunek męskiej płci. (...) NEWSWEEK: A jak myślisz, dlaczego mężczyźni się nie kwapią, by zatroszczyć się o swoje?
      JACEK MASŁOWSKI: Mnie się wydaje, że nasz brak reakcji może się wiązać z poczuciem winy. Bo ono w mężczyznach wzbudzane jest bardzo mocno. Jak weźmiesz tekst konwencji, o której już mówiliśmy, to znajdziesz tam na przykład coś takiego: „(...) Uznając, że przemoc wobec kobiet jest wyrazem historycznie nierównych relacji władzy między kobietami i mężczyznami, które doprowadziły do dominacji mężczyzn i dyskryminacji kobiet oraz stanęły na drodze do pełnego rozwoju kobiet (…)”. Jak ja mam się czuć jako mężczyzna, czytając taki tekst? Kurczę, ale przecież – mówię to z perspektywy wiedzy psychologicznej, którą dysponuję – jak jest układ między dwojgiem, to w tym układzie są korzyści zarówno dla jednego, jak i dla drugiego. I chcę tu podkreślić, bo to jest dla nas bardzo ważne, że nas nie interesuje walka z feministkami czy kobietami w ogóle. Nas interesuje walka o naszą własną męskość. (...)
      Oto nagle matka, kobieta, która jest źródłem życia, karmicielką, która zawsze była, zapewniała ciepło, bliskość, znika i teraz co? To jest wręcz przeniesienie lęku łóżeczkowego, że jak mama nie przyjdzie, to koniec. Ale właśnie cały sens wychowania mężczyzny polega na tym, żeby zrozumiał, że sobie bez matki poradzi. I do tego właśnie potrzebni są mężczyźni, którzy po tego młodego faceta przyjdą, od niej go zabiorą. (...)
      Całość
      spoleczenstwo.newsweek.pl/chcemy-kongresu-mezczyzn,102285,1,1.html
Inne wątki na temat:
Pełna wersja