Na seksualnych zakupach

23.03.13, 21:06
Dzisiaj słuchajcie kupowałem 4 tuziny cenionych condomów, a Partnerka która była obecna - "ale, ale to te z cieniutką skórką?", "z lubrikantem?", "ale nie tee" itd. Ja na to - chcesz pręgowane z frędzlami maximum pleasure?. "Nie". Więc w końcu powiedziałem: słuchaj, byłaś dwa miesiące temu u ginekolog i ona Cię zapytała czy chcesz ochronę, powiedziałaś że chcesz, kupiłaś sobie pigułki na 3 miesiące i nie używasz! A mogłabyś mieć wtedy condoma z najcieńsza skórką (wiecie o co chodzi - zero condoma). A Ona - "ale ja nie chcę sie truć, a poza tym mam nową ginekolog". I wtedy ja, zauważcie jak asertywnie..."Więc o wyborze condomów decyduję ja!
    • sea.sea Re: Na seksualnych zakupach 23.03.13, 21:11
      Urzekła mnie Twoja historia.
      • loppe Re: Na seksualnych zakupach 23.03.13, 21:28
        Już teść mi powiedział 25 lat temu, że wspaniała dziewczyna, ale trzeba umieć nią pokierować
        • aandzia43 Re: Na seksualnych zakupach 23.03.13, 21:36

          > Już teść mi powiedział 25 lat temu, że wspaniała dziewczyna, ale trzeba umieć n
          > ią pokierować

          :-D
          • loppe Re: Na seksualnych zakupach 23.03.13, 21:53
            A jakie macie spostrzeżenia z seksualnych zakupów Ludzie?
            • rekreativa Re: Na seksualnych zakupach 24.03.13, 12:03
              Dobrze uczyniłeś :)
              Twój ptak, Twój wybór.
              W końcu jak partnerka idzie do gina, to też Ciebie nie pyta o zdanie, jakie ma brać pigułki.
              • kag73 Re: Na seksualnych zakupach 24.03.13, 16:24
                Mala roznica, rekreativa, pigulki lyka ona sama, na jego odczucia nie maja wplywu. Podczas kiedy na jej odczucia ma wpyw jakich gumek on uzywa. Moze przy tych bardzo cieniutkich obawia sie, ze beda pekac a z rabkami moze bolec. Bywaja tez inne, cos posrodku. W moim przypadku jest tak, ze maz moze w kazdych i mu wszystko jedno, zawsze ma stojaka i orgazm, nic mu nie przeszkadza, ale JA zdecydowanie czuje roznice w zaleznosci od tego jakich gumek uzywamy.
                • rekreativa Re: Na seksualnych zakupach 24.03.13, 16:43
                  Fakt, o tym nie pomyślałam.
                • loppe Re: Na seksualnych zakupach 24.03.13, 20:38
                  Te cieniutkie - nie do końca jasno to wynika z mojej relacji - preferuje; w ogóle bardzo delikatna "tam".
                  • loppe Re: Na seksualnych zakupach 24.03.13, 20:40
                    Przy okazji, jestem mistrzem stosunku przerywanego - career record: kilkaset wyskoczeń, 0 wpadek.
                    • coffei.na Re: Na seksualnych zakupach 25.03.13, 19:44


                      > Przy okazji, jestem mistrzem stosunku przerywanego - career record: kilkaset wy
                      > skoczeń, 0 wpadek.

                      lepszej autoreklamy nie słyszałam.Nigdy!
                      :P
                      • loppe Re: Na seksualnych zakupach 26.03.13, 15:35
                        Dziś już mało kto to potrafi...
                        • loppe Re: Na seksualnych zakupach 26.03.13, 15:37
                          Miło że ktoś z młodszego pokolenia potrafi docenić
                          • loppe Re: Na seksualnych zakupach 26.03.13, 16:45
                            100 tysięcy dolarów nagrody i milion na dalsze badania otrzyma od fundacji Billa i Melindy Gatesów osoba, która zaprojektuje "prezerwatywy nowej generacji". To kolejne przedsięwzięcie fundacji, która finansuje młodych wynalazców i projektantów.
                          • coffei.na heh 26.03.13, 21:41


                            > Miło że ktoś z młodszego pokolenia potrafi docenić

                            moja teoria nr.II : strzelasz ślepakami :P
                            • loppe Re: heh 27.03.13, 14:54
                              Jednym strzałem bym Cię zapłodnił gdybym chciał
    • gomory Re: Na seksualnych zakupach 25.03.13, 13:03
      > wtedy ja, zauważcie jak asertywnie..."Więc o wyborze condomów decyduję ja!

      A Ty czujesz roznice jakich prezerwatyw uzywasz? Uzywalem rozmaitych i prawde mowiac nie kojarze bym odczuwal jakas szczegolna odmiane.
      Tych opisywanych na opakowaniu jako super wytrzymale, b. grube czy jakos tak (chyba) nie mialem okazji uzywac. Moze z nimi bym czul gorzej?
      Czy to starodawne erosy, prazkowane, supercienkie, lubrykowane, smakowe, zwiekszajace intensywnosc, rozniastych firm - dla mnie wszystkie bez zarzutu (no oczywiscie z wszystkimi mankamentami prezerwatyw). To od partnerki slyszalem: smakowa jakas taka sucha, intensyfikujaca piecze, prazkowana wkurza, lipnej firmy podraznia itd. Wydawalo mi sie, ze to kobiety raczej maja powody byc pod tym wzgledem problemowe. Z tego powodu bym sie wlasnie sklanial ku najmniej egzotycznym. Wszystko ok jesli ma w nazwie classic, ewentualnie cienkie. Z dala sie trzymac od wynalazkow poprawiajacych erekcje, zwiekszajacych doznania, rozgrzewajacych czy prazkowanych. No chyba, ze ktos ma natchnienie na eksperymenty i nie straszne mu przerwy w seksie. Ja tam bym byl z tym ostrozny.
      • urquhart Re: Na seksualnych zakupach 26.03.13, 07:10
        gomory napisał
        > . Wszystko ok jesli ma w nazwie classic, ewentualnie cienkie. Z dala sie trzyma
        > c od wynalazkow poprawiajacych erekcje, zwiekszajacych doznania, rozgrzewajacyc
        > h czy prazkowanych

        Mi W ogóle kupowanie kondomów nie kojarzy mi się erotycznie, tak samo jak kupowanie ziemniaków czy marchewki nie kojarzy mi się z ucztą i hedonizmem.
        Jak miałbym pisac o gadzetach kiedy decyduję ja i postrzegać ich zakupy erotycznie to jak poniżej
        vimeo.com/60465577
        • gomory Re: Na seksualnych zakupach 26.03.13, 10:44
          Stwierdzam, ze jednak jestem prostak. Na poczatku tego videlca zrobilem ymmm.... wow... niezle sie zapowiada :). Ale na koncu to juz ziewalem. Zreszta w trakcie tez walczylem z ochota przewiniecia na koniec by zobaczyc jak finisz rozegraja ;).
          Mnie z kolei kupowanie gumek kojarzy sie rozmaicie. Bywalo, ze bylo kolejnym banalnym zakupem w markecie, upchanym gdzies miedzy musztarda a serem. Ale tez czasem slowa zony "jeszcze gumki" wypowiedziane z filuternym usmiechem, tracaly pobudzajace nuty ktore rozkrecaly sie w podniecajace koncerty :). Z rozrzewnieniem wspominam grzanie po nocy na stacje benzynowa. Droga w obie strony mnie wrecz nakrecala. Chyba intencja jest dla mnie istotna. Gdy dokonywalismy takiego zakupu patrzac sie na siebie, a w powietrzu miedzy nami wisialo niewypowiedziane "gdy tylko wejdziemy za prog domu ;)", to bylo juz przedsmakiem erotycznej atmosfery. Gdy szla obok mnie, mialem przemozna chec obejmowanie ramieniem, trzymania dloni w kieszeni jej dzinsow by czuc kazde poruszenie pupy.
          Paczuszka kupowane na nieokreslone kiedys tam, "bo sie koncza" nie ma nawet cienia takiego nastroju. Zero napiecia i nawet trudno mi poczuc chocby odrobinke zazenowania z powodu czynienia TAKICH zakupow.
          Pewnego razu dopiero nastepnego dnia sie zorientowalem, ze zapomnialem ich wypakowac. Ot przypadek, zaplatana paczuszka na dnie torby. Niby nic, ale napelnilo mnie to wtedy smutkiem i nostalgia. W tym celofanowym opakowaniu moze byc tyle emocji i namietnosci. A lezy upchane i zapomniane w torbie, z zupelnie niepotrzebnym juz rachunkiem.
          • bcde Re: Na seksualnych zakupach 27.03.13, 03:04
            Gomory, zajmij się pisaniem na poważniej, bo literatura traci. Szkoda talentu na fora. :)
        • sabat-77 Re: Na seksualnych zakupach 27.03.13, 08:34
          urquhart napisał:

          > Jak miałbym pisac o gadzetach kiedy decyduję ja i postrzegać ich zakupy erotycz
          > nie to jak poniżej
          > vimeo.com/60465577

          Heh, tak poetycko przedstawiona relacja mistrza i niewolnicy. W sumie - nie ma co ukrywać, podświadomy schemat myślenia wielu mężczyzn. Nie będę hipokrytą, mój również. Ale feministki i niezależne dziewczyny się oburzają, bo sprowadzenie do roli przedmiotu i odebranie wolności. No cóż - z drugiej strony trudno dyskutować z faktami.
          Chociaż dla mnie trochę zbyt ugrzeczniona ta wizja. Czuje się bardziej jak Rammstein i "Zaginiona autostrada" niż jakiś Linkin Park.
          Mimo wszystko - wizja dla mnie pociągająca, co zrozumiałe - jak to dla wszystkich zakompleksionych, słabych i niepewnych swojej roli społecznej mężczyzn. Dla takich władza ma wręcz narkotyczne przyciąganie. Władza ogólnie, nie tylko w łóżku. Ale, naturalnie, combo władza + seks = spełnienie.

          Dobra, dość ekspiacji.
          You may go now.
          Begone.
          • urquhart Re: Na seksualnych zakupach 27.03.13, 09:50
            sabat-77 napisał:
            > Heh, tak poetycko przedstawiona relacja mistrza i niewolnicy. W sumie - nie ma
            > co ukrywać, podświadomy schemat myślenia wielu mężczyzn. (...)
            > Mimo wszystko - wizja dla mnie pociągająca, co zrozumiałe - jak to dla wszystki
            > ch zakompleksionych, słabych i niepewnych swojej roli społecznej mężczyzn. Dla
            > takich władza ma wręcz narkotyczne przyciąganie. Władza ogólnie, nie tylko w łó
            > żku. Ale, naturalnie, combo władza + seks = spełnienie.

            Chyba ty jestes skażony utopią damsko męskiej demokracji i równouprawnienia.
            Bo seks na tym polegał w kazdej starożytnej kulturze od paru tysiecy lat.
            Yang aktywnie napiera i przełamuje opór Yin. Yin kusi. Yang gwałtowny parzący ogień, Yin wilgoć i urodzajna ziemia :)
            • sabat-77 Re: Na seksualnych zakupach 27.03.13, 10:52
              urquhart napisał:

              > Chyba ty jestes skażony utopią damsko męskiej demokracji i równouprawnienia.
              > Bo seks na tym polegał w kazdej starożytnej kulturze od paru tysiecy lat.
              > Yang aktywnie napiera i przełamuje opór Yin. Yin kusi. Yang gwałtowny parzący o
              > gień, Yin wilgoć i urodzajna ziemia :)

              ... bo w każdej kulturze, także starożytnej, na pęczki było facetów słabych i zakompleksionych, dla których pełnią odczuwania seksualności stała się kontrola i dominacja nad kobietą ? Zniewolili kobiecą seksualność, nie dając jej prawa do wolności i dokonywania wyborów, BO SIĘ JEJ BALI... a potem wyszydzili jako słabą płeć. To nie jest powód do dumy urquhart, nie żyjemy w średniowieczu.
              • hello-kitty2 Re: Na seksualnych zakupach 27.03.13, 11:18
                sabat-77 napisał:

                > ... bo w każdej kulturze, także starożytnej, na pęczki było facetów słabych i z
                > akompleksionych, dla których pełnią odczuwania seksualności stała się kontrola
                > i dominacja nad kobietą ? Zniewolili kobiecą seksualność, nie dając jej prawa d
                > o wolności i dokonywania wyborów, BO SIĘ JEJ BALI... a potem wyszydzili jako sł
                > abą płeć. To nie jest powód do dumy urquhart, nie żyjemy w średniowieczu.

                Ja tez nie wiem o czym ty piszesz Sabat. Przeciez kobiety szukaja w lozku meskiej dominacji niezaleznie od ich samodzielnosci i niezaleznosci w zyciu codziennym. Skad Ci sie wzielo, ze mezczyzna, ktory w lozku zdominuje kobiete to mezczyzna slaby i zakompleksiony? Jakas bzdura z tego wyszla? Popytaj sie naokolo jaki seks lubia kobiety.
                • sabat-77 Re: Na seksualnych zakupach 27.03.13, 11:47
                  hello-kitty2 napisała:

                  > Przeciez kobiety szukaja w lozku meski
                  > ej dominacji niezaleznie od ich samodzielnosci i niezaleznosci w zyciu codzienn
                  > ym.

                  I niech szukają, pod warunkiem, że oddanie będzie aktem ich woli, a nie eksploatacją ich słabości i nieuświadomienia.
                  Jest różnica między suką liżącą buty swojego pana ze strachu przed gumiakiem i w zamian za ciepłą miskę, a wilczycą biegnącą obok basiora z szacunku do niego i świadomą ofiarowania mu cząstki swojej wolności.

                  Kitty, dominacja także ma różne oblicza. Ja wyśmiewam jedynie to, które ma związek z rzeczywistym zniewoleniem i chęcią kontroli, wynikające w istocie ze słabości obu stron. Takiej dominacji pragną wyłącznie wykolejeńcy i to płci obojga. Ale o nią łatwiej, bo łatwiej wzbudzić strach niż rzeczywisty szacunek.
                  • aandzia43 Re: Na seksualnych zakupach 27.03.13, 13:51
                    Jest różnica między suką liżącą buty swojego pana ze strachu przed gumiakiem i
                    > w zamian za ciepłą miskę, a wilczycą biegnącą obok basiora z szacunku do niego
                    > i świadomą ofiarowania mu cząstki swojej wolności.

                    Hihihi, otóż to! Właśnie o tym wyżej napisałam :-) Mam duszę wilczycy i lubię zabawę w wilczycę i wilka. Nie boję się facetów, więc nei rozumiem zabawy w pana i niewolnicę.


                    >
                    > Kitty, dominacja także ma różne oblicza. Ja wyśmiewam jedynie to, które ma zwią
                    > zek z rzeczywistym zniewoleniem i chęcią kontroli, wynikające w istocie ze słab
                    > ości obu stron.

                    Zawsze mówiłam, że podobają mi się tylko te uprawiane przez ludzi gry, które wykorzystują to, co w grających najlepsze. Taplanie się w wspólnej słabości jest odrażające. Czasem trudno się oprzeć, bo człowiek słaby jest przecie, ale żeby się wkręcać na dłużej i kontynuować... Bleee... To już nie tylko o seksie.
                  • hello-kitty2 Re: Na seksualnych zakupach 27.03.13, 14:14
                    sabat-77 napisał:

                    > I niech szukają, pod warunkiem, że oddanie będzie aktem ich woli, a nie eksploa
                    > tacją ich słabości i nieuświadomienia.
                    > Jest różnica między suką liżącą buty swojego pana ze strachu przed gumiakiem i
                    > w zamian za ciepłą miskę, a wilczycą biegnącą obok basiora z szacunku do niego
                    > i świadomą ofiarowania mu cząstki swojej wolności.
                    >
                    > Kitty, dominacja także ma różne oblicza. Ja wyśmiewam jedynie to, które ma zwią
                    > zek z rzeczywistym zniewoleniem i chęcią kontroli, wynikające w istocie ze słab
                    > ości obu stron. Takiej dominacji pragną wyłącznie wykolejeńcy i to płci obojga.
                    > Ale o nią łatwiej, bo łatwiej wzbudzić strach niż rzeczywisty szacunek.

                    Poszedles w skrajnosc, jakies sado maso czy cos, ktore cie nie wiem fascunuje i przeraza jednoczesnie? Ja mowie o dominacji w sensie prowadzenia, jak Urqu kiedys opisywal, jak prowadzenie w tancu. Gdzie mezczyzna bierze Ciebie, a nie zastanawia sie dlaczego ty jego nie bierzesz.
                    • aandzia43 Re: Na seksualnych zakupach 27.03.13, 14:25
                      > Poszedles w skrajnosc, jakies sado maso czy cos, ktore cie nie wiem fascunuje i
                      > przeraza jednoczesnie? Ja mowie o dominacji w sensie prowadzenia, jak Urqu kie
                      > dys opisywal, jak prowadzenie w tancu. Gdzie mezczyzna bierze Ciebie, a nie zas
                      > tanawia sie dlaczego ty jego nie bierzesz.

                      Obydwoje macie rację i obydwoje zdajecie się reprezentować to samo stanowisko i odnoszę wrażenie, że Sabat jedzie właśnie po sado-maso z linka Urquharta ;-)
                      Podpisuję się pod tobą i Sabatem: dominacja jako prowadzenie, jako spowodowane manifestacją autentycznej siły wymięknięcie kobiety i omdlenie z podziwu i skrętu podbrzusza :-)
            • aandzia43 Re: Na seksualnych zakupach 27.03.13, 13:44

              > Chyba ty jestes skażony utopią damsko męskiej demokracji i równouprawnienia.
              > Bo seks na tym polegał w kazdej starożytnej kulturze od paru tysiecy lat.
              > Yang aktywnie napiera i przełamuje opór Yin. Yin kusi. Yang gwałtowny parzący o
              > gień, Yin wilgoć i urodzajna ziemia :)

              Ja tam nei wiem, czym Sabat skażony i czy skażony, ale po pierwsze: zgadzam się, że gra między Yin i Yang stanowi bazę seksu, po drugie: w linkowanym przez ciebie filmie nie dla mnie gry między Yin i Yang. Czyli co, zgadzamy się co do zasady, ale jej przejawy widzimy już różnie?
              • urquhart Re: Na seksualnych zakupach 28.03.13, 00:28
                > Ja tam nei wiem, czym Sabat skażony i czy skażony, ale po pierwsze: zgadzam się
                > , że gra między Yin i Yang stanowi bazę seksu, po drugie: w linkowanym przez ci
                > ebie filmie nie dla mnie gry między Yin i Yang. Czyli co, zgadzamy się co do za
                > sady, ale jej przejawy widzimy już różnie?

                Film nawiązujący językiem wyrazu do Greya był przykładem na erotyczne gadzety inne niż prezerwatywa (brrr) a nie na wizualizację uniwersalności tworzenia nacięcia między yang i yin. Zgoda że w twoim filmie yang jest więcej. Ale rozwińmy to w odrębnym wątku, mi się temat spodobał :)
          • aandzia43 Re: Na seksualnych zakupach 27.03.13, 13:34

            > Heh, tak poetycko przedstawiona relacja mistrza i niewolnicy. W sumie - nie ma
            > co ukrywać, podświadomy schemat myślenia wielu mężczyzn. Nie będę hipokrytą, mó
            > j również

            Obejrzałam wczoraj film Urquharta, ale nei miałam czasu odpisać. A na widok tego filmu od razu przyszło mi do głowy zdanko: Nie jestem pociągową kobyłą, żeby mnie wiązać, jestem klaczą swobodnie brykającą po stepie. Jak mnie ktoś złapie po długiej gonitwie, albo skusi wyjątkowo wonną trawką, to jestem jego ;-)
            Przejawy siły i ewentualnie dominację Urqu, to kobiety lubią, jak najbardziej. Ale wiesz, w twoim filmie męskiej siły nie ma za grosz. Jest dominacja, ale wynikająca z jakichś niezrozumiałych dla mnie przyczyn. Film jest nudy, niepodniecający (pomijając zbliżenia twarzy pięknej, rozpalonej kobiety - to zawsze rusza). Facet natomiast jest kompletnie nijaki! Gdzie tu, kuźwa, siła?! Gapi się na związaną w baleron laskę, jak wykastrowany, złamany niewolą, zapasiony tygrys, któremu wrzucono do klatki kawałek mięsiwa. Wie, że trzeba go zeżreć, ale entuzjazmu i apetytu w nim nie widać. Podobnie jak Gomory przesunęłam do końca, bo delektować się nie było czym.
            Jeśli chcesz wiedzieć, co mnie rusza z półki "ostro i dominująco" to wrzucam film, który już kiedyś tu prezentowałam. Zdecydowanie ostrzejszy od twojego, żeby nei było, że ja tylko waniliowa ;-)

            www.youtube.com/watch?v=Np1bn6P747o&list=PL5cUdxfxWBi27O38nzfrfErZ7QCePaui8
            Patrząc na ten kawałek (filmu nie widziałem, więc nie sugeruję się jego treścią) WIEM, dlaczego ten mężczyzna jest w stanie skłonić dziewczynę do takiej akcji, dlaczego tak ją podnieca. Wiem, dlaczego dziewczyna ryzykuje. Ten mężczyzna jest MISTRZEM. Ale nie maestrem, czy jak to się nazywa w zabawach sado-maso. Jest mistrzem konkretnego fachu. Poza tym, co nie mniej ważne, w jego oczach jest ogień. Jak nie postrzegam Daniela A. jako mężczyznę szczególnie przystojnego, tak sam widok jego sprytnie oświetlonych oczu wywołuje u mnei zawrót głowy ;-)
            To by było tyle odnośnie konkluzji Sabata, która wydaje mi się całkiem do rzeczy.
            • urquhart Re: Na seksualnych zakupach 28.03.13, 00:32
              aandzia43 napisała:
              > (filmu nie widziałem, więc nie sugeruję się jego treścią

              Tu się poważnie zaniepokoiłem

              :)
            • urquhart Re: Na seksualnych zakupach 28.03.13, 00:54
              > ). Facet natomiast jest kompletnie nijaki! Gdzie tu, kuźwa, siła?! Gapi się na
              > związaną w baleron laskę, jak wykastrowany, złamany niewolą, zapasiony tygrys,
              > któremu wrzucono do klatki kawałek mięsiwa. Wie, że trzeba go zeżreć, ale entuz
              > jazmu i apetytu w nim nie widać. Podobnie jak Gomory przesunęłam do końca, bo d
              > elektować się nie było czym.

              Dobra, w warstwie narracyjnej tak słodko to ujęłaś ze trudno się nie zgodzić
              Ale co powiesz na przewrotność budowania seksualnego perwersyjnego napięcia tu ?
              www.youtube.com/watch?v=rWAJsd0r3Z8
              • aandzia43 Re: Na seksualnych zakupach 28.03.13, 01:21
                > Ale co powiesz na przewrotność budowania seksualnego perwersyjnego napięcia tu
                > ?

                Wiesz, "Dziewięć i pół tygodnia" nigdy nie było moim ulubionym filmem. Wyłamywałam się z powszechnych zachwytów nad nim. Ale mieliśmy nie o całości tylko o pojedynczych, wyjętych z kontekstu scenkach. W linkowanym fragmencie dwóch subiektów najwyraźniej kręci połączenie obecności pięknej kobiety z machaniem pejczem, które uskutecznia pan, który najwyraźniej ma do pani dostęp. Chłopaki oczyma wyobraźni widzą sytuację, która rozegra się dzisiejszej nocy. A zapewne sami chcieliby być uczestnikami tejże (oczywiście nie interesuje ich rola smaganych przez Michela R. ;-)) No cóż, we mnie napięcia to nie buduje żadnego, ale nieźle odegrane napięcie w subiektach jest i dla mnie odczuwalne. I wywołuje rozbawienie.
                Wiesz, mnie po prostu brzydzą wszelkie narzędzia związane z krępowaniem czy biciem. Trudno więc, żeby mnie podniecały. Nie zwiedzam sal tortur w muzeach i innych katowni. Zapewne żyjąc w średniowieczu nie byłabym zapalonym widzem publicznych kaźni ;-)
                Co innego sceny pogoni, zapasów, walki. Niektóre fajne są :-) Jak coś znajdę, to wrzucę.
                • bcde Re: Na seksualnych zakupach 28.03.13, 02:08
                  W linkowanym fragmencie dwóch subiek
                  > tów najwyraźniej kręci połączenie obecności pięknej kobiety z machaniem pejczem
                  > , które uskutecznia pan, który najwyraźniej ma do pani dostęp. Chłopaki oczyma
                  > wyobraźni widzą sytuację, która rozegra się dzisiejszej nocy. A zapewne sami ch
                  > cieliby być uczestnikami tejże (oczywiście nie interesuje ich rola smaganych pr
                  > zez Michela R. ;-)) No cóż, we mnie napięcia to nie buduje żadnego, ale nieźle
                  > odegrane napięcie w subiektach jest i dla mnie odczuwalne. I wywołuje rozbawien
                  > ie.

                  Mickeya, nie Michela. Ja zupełnie inaczej odebrałem tę scenę. IMO subiekci w ogóle nie kojarzą, że M.R. może użyć bata czy palcata wobec siedzącej kobiety i nie widzę żadnego erotycznego napięcia w ich twarzach. Dopiero po uderzeniu kobiety w końcówce sceny, w oczach starszego pojawia się zdumienie. Gdyby faktycznie wcześniej wyobraźnia subiekta podsuwała mu sceny z udziałem pani i bata, to tego zdumienia by raczej nie było.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja