Nie rozumie dlaczego wciąż się pakuje

24.03.13, 17:21
- Pacjentka nie rozumie, dlaczego niszczy kolejne związki. Staje się, jak sama mówi, "nieznośnym dzieckiem", które o wszystko się obraża i kłóci. W dodatku zawsze zdradza partnerów. Jak tylko się w kimś zakocha i zacznie budować związek, to czuje nieodparty przymus romansu z kimś innym. "Nie wiem, co mnie ogarnia".

A co ją ogarnia?

- Przeszłość. W dzieciństwie była okropnie traktowana przez matkę, która ją dręczyła psychicznie i fizycznie. Ojciec na to nie reagował, usuwał się. Czuła się przez niego porzucona. Partnerów traktuje więc jak ojca, którego kiedyś rozpaczliwie próbowała zainteresować swoimi problemami, lękami, poczuciem samotności. Staje się tym "nieznośnym dzieckiem" domagającym się nieustannej uwagi. I marzy, że ten nowy ojciec wreszcie będzie reagował inaczej. Oczywiście żaden partner na dłuższą metę tego nie wytrzymuje i tym samym wzorzec z dzieciństwa zostaje potwierdzony.

A dlaczego zdradza?

- To z kolei wzorzec przeniesiony z relacji z matką. Kiedy się do niej próbowała zbliżyć, była zalewana jej lękami i frustracjami. Więc teraz boi się pełnej bliskości. Zdradzając partnera, ma poczucie, że nie do końca jest z nim blisko i nie grozi jej ten sam scenariusz.

Mocna rozmowa z psychoterapeutką
wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/1,114871,13488539,Dzien_swistaka__czyli_czemu_ciagle_sie_pakujemy_w.html
    • zawle Re: Nie rozumie dlaczego wciąż się pakuje 24.03.13, 17:32
      Bardziej wierzę w reinkarnacyjny model uczenia się;)
      • loppe Re: Nie rozumie dlaczego wciąż się pakuje 24.03.13, 20:29
        zawle napisała:

        > Bardziej wierzę w reinkarnacyjny model uczenia się;)

        Czyli uczenie się z własnego doświadczenia, praca własna przez stulecia:)
      • sabat-77 Re: Nie rozumie dlaczego wciąż się pakuje 25.03.13, 07:31
        zawle napisała:

        > Bardziej wierzę w reinkarnacyjny model uczenia się;)

        Hmm... Hinduizm ? Buddyzm ?
    • that.bitch.is.sick Re: Nie rozumie dlaczego wciąż się pakuje 24.03.13, 20:15
      Co za gówniany i szkodliwy artykuł. Ale zawle,czy nie zgodziłabyś sie ze wszystkim gdyby to opublikowali w wysokich obcasach? Co za pech.
    • loppe Re: Nie rozumie dlaczego wciąż się pakuje 24.03.13, 20:23
      Właściwie im bardziej zaskakujące wytłumaczenie zachowań, tym silniejsza pozycja specjalisty. Tak sobie pomyślałem.
      • loppe Re: Nie rozumie dlaczego wciąż się pakuje 24.03.13, 20:26
        Tu mi sie przypomniał ten rysunek-dowcip z New Yorkera. Kozetka psychoanalityka, ale...
        "Ja tu nie stwierdzam żadnego kompleksu niższości. Pan naprawdę jest głupszy i gorszy".
        Jak prosto:)
        • stary.dziadyga Re: Nie rozumie dlaczego wciąż się pakuje 25.03.13, 12:19
          > "Ja tu nie stwierdzam żadnego kompleksu niższości. Pan naprawdę jest głupszy i
          > gorszy".
          > Jak prosto:)

          No właśnie, ale dlaczego jest głupszy i gorszy?

          Według Ciebie taki się urodził?
          • loppe Re: Nie rozumie dlaczego wciąż się pakuje 25.03.13, 12:31
            stary.dziadyga napisała:

            > > "Ja tu nie stwierdzam żadnego kompleksu niższości. Pan naprawdę jest głup
            > szy i
            > > gorszy".
            > > Jak prosto:)
            >
            > No właśnie, ale dlaczego jest głupszy i gorszy?
            >
            > Według Ciebie taki się urodził?

            Przypuszczam że w tym dowcipie chodziło m.in. o lekkie wykpienie kierunku self-esteem w wychowaniu. Ten kierunek, wtedy niestosowany w wielu krajach jak nasz, gdy dominował w USA, był szczęsciotwórczy i kulturalny. "Wszyscy jesteśmy OK" - jego motto (wszyscy oprócz tych którzy niekulturalnie krytykują sprawiając przykrość).

            Tak wspaniałomyślne podejście ma swoje problemy - bo wyrastają z niego przekonani o swojej wartości ciule i zbrodniarze strzelający nawet z karabinków w szkołach, no i w ogóle ludzie dumni nie bardzo wiadomo z czego. Ale, ale...nie cierpią niewinni i kto wie czy summa summarum nie generuje więcej szczęścia niż nieszczęścia w świecie.
            • loppe Re: Nie rozumie dlaczego wciąż się pakuje 25.03.13, 12:38
              Tak, myślę że często widywane na polskich forach porzekadło "Na szacunek trzeba sobie zasłużyć" jest wielka pomyłką i antytezą tamtego podejścia, też nieco za mocnego ale w drugą stronę. Szacunek się należy każdemu już na stracie. To na ewentualny brak szacunku trzeba sobie zasłużyć, a nie na szacunek.
            • that.bitch.is.sick Re: Nie rozumie dlaczego wciąż się pakuje 25.03.13, 13:31
              loppe napisał:

              >
              > Tak wspaniałomyślne podejście ma swoje problemy - bo wyrastają z niego przekona
              > ni o swojej wartości ciule i zbrodniarze strzelający nawet z karabinków w szkoł
              > ach, no i w ogóle ludzie dumni nie bardzo wiadomo z czego. Ale, ale...nie cierp
              > ią niewinni i kto wie czy summa summarum nie generuje więcej szczęścia niż nie
              > szczęścia w świecie.

              Naiwne przekonania jak dla mnie, gdzie dowody to po pierwsze że jedno jest skorelowane z drugim, wykazujesz się elokwencją podobną do cytowanego wyżej terapeuty, a po drugie czy dla tej frazy "cierpią niewinni" masz jakieś uzasadnienie poza tym że jeśli cierpią to zakładasz że są niewinni bo Ci tak wpoili spece od Chrystusa ukrzyżowanego - cierpienie uszlachetnia, czy jak?:)
          • sabat-77 Re: Nie rozumie dlaczego wciąż się pakuje 25.03.13, 12:37
            stary.dziadyga napisała:

            > > "Ja tu nie stwierdzam żadnego kompleksu niższości. Pan naprawdę jest głup
            > szy i
            > > gorszy".
            > > Jak prosto:)
            >
            > No właśnie, ale dlaczego jest głupszy i gorszy?
            >
            > Według Ciebie taki się urodził?

            Odpowiednie predyspozycje genetyczne trafiły na podatny grunt w postaci doświadczeń. Istnieje sprzężenie zwrotne, zdolność do autorefleksji, ale i ona bierze swój początek z obu wymienionych uprzednio czynników.
            Idea, że słabsi są winni wyłącznie sami sobie, nosi w sobie intelektualny zarodek kolejnej - podziału na uber- i untermenschen.
            • stary.dziadyga Re: Nie rozumie dlaczego wciąż się pakuje 25.03.13, 13:57
              No wlaśnie, nasze doświadczenia mają wpływ na to jacy jesteśmy.
              A im wcześniej i intensywniej te doświaczenia nas spotkały tym bardziej będą nas kształtować.

              Według mnie nie należy tych doświadczeń deprecjonować.

              • urquhart nasze doświadczenia mają wpływ na to jacy jesteśmy 25.03.13, 16:59
                stary.dziadyga napisała:

                > No wlaśnie, nasze doświadczenia mają wpływ na to jacy jesteśmy.
                > A im wcześniej i intensywniej te doświaczenia nas spotkały tym bardziej będą na
                > s kształtować.
                > Według mnie nie należy tych doświadczeń deprecjonować.

                To coś dużo bardziej złożonego, do 6 roku życia dzieci od rodziców przyjmują przekaz bezkrytycznie, on buduje podświadomość i spójne podstawy bezpieczeństwa zrozumiałego świata. Potem zaczynamy byc krytyczni. Podświadomość z kolei wpływa na późniejsze procesy decyzyjne, ale w taki sposób że mózg znajduje zawsze inne wytłumaczenie rzekomo autonomicznej decyzji.
                Poczucie wartości i akceptacji to najlepszy przykład. Są osoby niespecjalnie urodziwe i utalentowane, które są pełni wiary w siebie (seksapilu) i w swoje uzdolnienia (czasem wąskim zakresie) i na odwrót, urodziwe które są przekonane wewnętrzne o swojej brzydocie, niesmiałe i niepewne i bedą trzymac sie irracjonalnych wytłumaczeń że mogłyby mieć jeszcze wieksze piersi, usta, muskuły żeby się POCZUĆ piekniejsze i zasługujące na uwagę zainteresowanie, co łatwo sprawdzić i zbadać że kluczowe znaczenie ma jak były traktowane w dzieciństwie (kluczowa relacja ojciec-córka, syn matka). Racjonalne próby wytłumaczenia i porównania zawsze wykrzywi im podświadomy przekaz z dzieciństwa, oni MAJĄ juz przekonanie które jedynie wymaga takiego bądź innego uzasadnienia i zmiana tego jest bardzo trudna i kosztowna psychicznie (ale możliwa)

                Freud był przecież pionierem odkryć zakodowanych traumatycznych emocji i blokad , docierał do tego pierwotnego przekazu poprzez hipnozę, próbował uogólnić typowe mechanizmy zbadanych przypadków.
                zwierciadlo.pl/2012/psychologia/zrozumiec-siebie/w-hipnozie-co-ci-mowi-twoja-podswiadomosc
                • sabat-77 Re: nasze doświadczenia mają wpływ na to jacy jes 25.03.13, 21:34
                  to sie nie zawsze widac sprawdza, bo moja matka uwazala mnie za piekne i uzdolnione dziecko. Powinienem byc wiec bardzo pewny siebie?
                  • rekreativa Re: nasze doświadczenia mają wpływ na to jacy jes 25.03.13, 21:37
                    A Twój tato?
                    • sabat-77 Re: nasze doświadczenia mają wpływ na to jacy jes 25.03.13, 21:45
                      rekreativa napisała:

                      > A Twój tato?
                      On ma osobowosc kontestatora. Powiesz biale to on stwierdzi, ze czarne. Jutro na to samo powiesz czarne to dla niego nagle bedzie biale. Wiec zawsze mnie krytykowal i wysmiewal zarozumialstwo.
                      • zawle Re: nasze doświadczenia mają wpływ na to jacy jes 25.03.13, 22:36
                        sabat-77 napisał: > On ma osobowosc kontestatora. Powiesz biale to on stwierdzi, ze czarne. Jutro n
                        > a to samo powiesz czarne to dla niego nagle bedzie biale. Wiec zawsze mnie kryt
                        > ykowal i wysmiewal zarozumialstwo.

                        Pewnie jesteś odważny i pewny swoich racji. Albo niepewny i tchórzliwy. Wybór od zawsze należał do Ciebie;)
                        • sabat-77 Re: nasze doświadczenia mają wpływ na to jacy jes 26.03.13, 07:22
                          zawle napisała:

                          > Pewnie jesteś odważny i pewny swoich racji. Albo niepewny i tchórzliwy. Wybór
                          > od zawsze należał do Ciebie;)

                          U dorosłego człowieka zwykle zależy od niego samego. Matką i Ojcem łatwo tłumaczyć niepowodzenia w szkole, potem zwykle ludzie rozwijają się na tyle by móc już o sobie samemu decydować ;)

                          Poza tym w tym psychologizowaniu jest sporo pytań, na które psychoanalitycy nie bardzo znajdują jak widzę odpowiedzi.
                          Rzecz w tym, że kiedy powstawały idee leżące u podstaw współczesnej psychologii troszkę mało wiedziano o tym czym jest i jak działa kod genetyczny.
                          Prosta sprawa - ogromne podobieństwo zachowań w bliźniąt jednojajowych wychowanych przez tych samych rodziców, zaś u bliźniąt dwujajowych - różnica ogromna - mimo tego samego domu i możliwie jednorodnego traktowania przy wychowaniu. Bliźniaki jednojajowe wykazują wielkie podobieństwa pomimo rozdzielenia i wychowania w różnych domach - co podlegało badaniom naukowym w USA.
                          Wychowanie oczywiście ma wpływ i to znaczący, ale dla różnie ukształtowanych mózgów dany bodziec daje różny efekt. Stąd jedna metoda wychowawcza u pierwszego się sprawdzi idealnie a u drugiego będzie pasowała jak piernik do wiatraka.
                          Na szczęście dla nas i nieszczęście dla niezrównoważonych dyktatorów nie ma idealnego wzorca pozwalającego kontrolować ludzkie zachowania.
                          Dlatego do tłumaczenia wszystkiego ojcem i matką proponuje dorzucić tłumaczenie genami. To ma przynajmniej naukowe podstawy :>
                          • urquhart bliźniacy - geny czy wychowanie? :) 26.03.13, 09:48
                            sabat-77 napisał:
                            > Na szczęście dla nas i nieszczęście dla niezrównoważonych dyktatorów nie ma ide
                            > alnego wzorca pozwalającego kontrolować ludzkie zachowania.
                            > Dlatego do tłumaczenia wszystkiego ojcem i matką proponuje dorzucić tłumaczenie
                            > genami. To ma przynajmniej naukowe podstawy :>

                            Geny, wychowanie, bliźniacy są wdziecznym ale niebezpiecznym tematem tematem.
                            Pamietam badania na rozdzielonych w dzieciństwie meżczynach bliźniętach na temat przemocy fizycznej w późniejszym związku, na ile odpowiada za przemoc mężczyzn w rodzinie wychowanie i geny.
                            Wyszło że decyduje owszem wychowanie i przemoc w rodzinie alev ofiary, kobiety, poźniejszej partnerki a nie mężczyzny sprawcy przemocy :)
                            Oczywiście wywołało to burzę i oburzenie!
                            :)
                            • aandzia43 Re: bliźniacy - geny czy wychowanie? :) 26.03.13, 12:28
                              Pamietam badania na rozdzielonych w dzieciństwie meżczynach bliźniętach na tema
                              > t przemocy fizycznej w późniejszym związku, na ile odpowiada za przemoc mężczyz
                              > n w rodzinie wychowanie i geny.

                              Ja nie pamiętam akurat o bliźniakach-agresorach. Ile par tych bliźniaków oddzielnie wychowanych udało się znaleźć i przebadać pod tym kątem? Bo oddzielnie wychowane bliźniaki jednojajowe, do których docierają naukowcy i jeszcze obracają ich na wszystkie strony to niezła gratka jest.
                              Co do wpływu osoby partnerki na manifestację pewnych cech mężczyzny w związku właśnie z nią - zgoda. W pewnym zakresie oczywiście. Silne i mocno utrwalone skłonności wyłażą z człowieka nawet jak ma partnera stanowiącego zaporę na ten typ skłonności. Nie można jednak obarczać parnerki odpowiedzialnością za schemat zachowań mężczyzny w związku.
                              • urquhart Re: bliźniacy - geny czy wychowanie? :) 26.03.13, 12:55
                                aandzia43 napisała:
                                > Ja nie pamiętam akurat o bliźniakach-agresorach. Ile par tych bliźniaków oddzie
                                > lnie wychowanych udało się znaleźć i przebadać pod tym kątem? Bo oddzielnie wyc
                                > howane bliźniaki jednojajowe, do których docierają naukowcy i jeszcze obracają
                                > ich na wszystkie strony to niezła gratka jest.

                                No z tego co opisują to model podziału dzieci miedzy rodziców po rozwodzie zamiast alimentów w USA kolebce równouprawnienia to właśnie częste rozwiązanie, wiec i bliźniaków wychowanych w różnych rodzinach do badań nie brakuje.

                                > Co do wpływu osoby partnerki na manifestację pewnych cech mężczyzny w związku w
                                > łaśnie z nią - zgoda. W pewnym zakresie oczywiście. Silne i mocno utrwalone skł
                                > onności wyłażą z człowieka nawet jak ma partnera stanowiącego zaporę na ten typ
                                > skłonności. Nie można jednak obarczać parnerki odpowiedzialnością za schemat z
                                > achowań mężczyzny w związku.

                                Odpowiedzialność do jedno.
                                Ale żeby zachowania zmienić a nie powtarzać w kolejnych związkach trzeba trzeba kluczowe przyczyny zidentyfikować i poznać czyż nie?
                                Nawet jeli wnioski są tak politycznie niepoprawne że Ziemia nie leży w centrum wszechświata :)
                                • aandzia43 Re: bliźniacy - geny czy wychowanie? :) 26.03.13, 13:22

                                  > No z tego co opisują to model podziału dzieci miedzy rodziców po rozwodzie zami
                                  > ast alimentów w USA kolebce równouprawnienia to właśnie częste rozwiązanie, wie
                                  > c i bliźniaków wychowanych w różnych rodzinach do badań nie brakuje.

                                  A co ma równouprawnienie do dzielenia dzieci? Nie tylko między rodziców i nie tylko przy rozwodzie, co czyniło się od wieków. A czyniło się nie ze względu na "równouprawnienie" (o kobiety ci chodziło, jak rozumiem?), tylko dlatego, że się uczuciami dziecka i wpływem wczesnych przeżyć na całokształt nikt nie przejmował, okoliczności finansowe też bywały różne. Dzieliło się jak koniunktura dyktowała: jedno do wujka, co nie miał własnych i chciał chłopaka na dziedzica i spadkobiercę, do drugiego wujka, co chciał na parobka, do ciotki na opiekunkę do jej dzieci, do szkoły przyklasztornej, bo wuj ksiądz załatwił, do kuzyna, bo jego dziecko zmarło i chciał mieć akurat niebieskooką dziewczynkę w zastępstwie.


                                  > Odpowiedzialność do jedno.
                                  > Ale żeby zachowania zmienić a nie powtarzać w kolejnych związkach trzeba trzeba
                                  > kluczowe przyczyny zidentyfikować i poznać czyż nie?

                                  Czyja odpowiedzialność i kto ma co zmieniać? Agresor mężczyzna (bo o tym była mowa) jak najbardziej mógłby się zebrać do kupy i popracować nad sobą, żeby nei przenosić do następnych związków obyczaju lania małżonki po gębie. No i....? Piękna wizja. Ale zgoda, jak najbardziej - powinien, oczywiście że powinien w ramach odpowiedzialności, bla bla bla....
                                  Czy może dziewczyny po kilku związkach z agresorem powinny się zebrać w sobie, przejść terapię i omijać szerokim łukiem potencjalnych agresorów? Też jestem za. I powiem ci, że zdecydowanie więcej jest kobiet pracujących nad sobą, żeby sobie w końcu dobrze zrobić, niż mężczyzn pracującyhc nad tym, żeby swoich kolejnych kobiet nie lać ;-)

                                  To o jakie niepoprawne politycznie wnioski ci chodziło? ;-)
                          • rekreativa Re: nasze doświadczenia mają wpływ na to jacy jes 26.03.13, 11:55
                            Drogi sabacie, a geny to z sufitu spadły?
                            Czy może od ojca i matki?
                            Jakbyś się nie obrócił, zawsze matka z ojcem są winni :):)
                  • urquhart Powinienem byc wiec bardzo pewny siebie? 26.03.13, 06:35
                    sabat-77 napisał:
                    > to sie nie zawsze widac sprawdza, bo moja matka uwazala mnie za piekne i uzdoln
                    > ione dziecko. Powinienem byc wiec bardzo pewny siebie?

                    Jak już pytasz to, w świetle tego co piszesz, matka uważała cię za piękne i uzdolnione SWOJE dziecko, a nie samodzielny byt, i będąc kontrolującą podkopywała twoją samodzielność i poczucie sprawczości i tego ci teraz brak, pielęgnowała nieporadność żeby sama czuć się potrzebna i zrealizowana. Więc jak masz być pewny siebie? To słaby punkt za pomocą którego kontroluje cię teraz żona.
                    • sabat-77 Re: Powinienem byc wiec bardzo pewny siebie? 26.03.13, 07:34
                      urquhart napisał:

                      > Jak już pytasz to, w świetle tego co piszesz, matka uważała cię za piękne i uz
                      > dolnione SWOJE dziecko, a nie samodzielny byt, i będąc kontrolującą podkopywała
                      > twoją samodzielność i poczucie sprawczości i tego ci teraz brak, pielęgnowała
                      > nieporadność żeby sama czuć się potrzebna i zrealizowana. Więc jak masz być pew
                      > ny siebie? To słaby punkt za pomocą którego kontroluje cię teraz żona.

                      Patrz, ale jakby była złą, wredną suką, to by było, że mnie odtrąciła emocjonalnie i tym podkopała moją pewność siebie ;)

                      Przewalone być matką sabata. Jak się nie obrócisz, to dupa z tyłu :D
                      • urquhart Re: Powinienem byc wiec bardzo pewny siebie? 26.03.13, 09:26
                        abat-77 napisał
                        > Patrz, ale jakby była złą, wredną suką, to by było, że mnie odtrąciła emocjonal
                        > nie i tym podkopała moją pewność siebie ;)

                        Nie odtrąciła cię. Odtrąceni emocjonalnie ląduja jako psychopaci i sadyści. Ty jesteś empatyczny, raczej na drugiej stronie skali.
                        Nadopiekuńczość to przeciwieństwo odrzucenia ale też jest przywdząca, ale przwecież wspomnienei przecież powoduje oburzenie na każdym babskim .

                        Zresztą na tym polegają kalambury podświadomości, rodzice nawet jak postępuja jako żle, ranią i krzywdzą , interpretujemy to jako dobro, chyba że jeden rodzic przedstawi na drugiego jako zło a jesteśmy z nim znacznie mocniej emocjonalnie zwiążani. I te interpretacje "dobra", pozytywnych uczuć , okoliczności poczucia bezpieczeństwa determinują nasze późniejsze życie, choćbyśmy checieli sie od tego odciąć.
                        Pouczajace były dla mnie opisane makabryczne doświadczenia z przytulaniem się małpek do pozorowanych matek z drutu kolczastego.
                        • sabat-77 Re: Powinienem byc wiec bardzo pewny siebie? 26.03.13, 10:02
                          A u kobiety to ma działać odwrotnie ? Tzn. na zaburzenia empatii i cechy psychopatyczne u kobiet wpływa odrzucenie przez ojca czy matkę, bo się już zgubiłem ? Sam rozumiesz, to ważna rzecz i należy wiedzieć, kogo w życiu unikać. Nieempatyczny sadysta - brrr...
                          • hello-kitty2 Re: Powinienem byc wiec bardzo pewny siebie? 26.03.13, 11:37
                            sabat-77 napisał:

                            > A u kobiety to ma działać odwrotnie ? Tzn. na zaburzenia empatii i cechy psycho
                            > patyczne u kobiet wpływa odrzucenie przez ojca czy matkę, bo się już zgubiłem ?
                            > Sam rozumiesz, to ważna rzecz i należy wiedzieć, kogo w życiu unikać. Nieempat
                            > yczny sadysta - brrr...

                            Hehe Sabat dobre, poznasz kobiete i bedziesz wypytywal sie o jej rodzicow? Wiesz ze zlodzieje sa zawsze o krok do przodu, zaraz sobie sklece ladna bajke pod ewentualnych pytajacych i tak wpadna w moje sieci :)
                        • aandzia43 Re: Powinienem byc wiec bardzo pewny siebie? 26.03.13, 12:14
                          > Nie odtrąciła cię. Odtrąceni emocjonalnie ląduja jako psychopaci i sadyści.

                          Niekoniecznie. Gdyby to było takie oczywiste, świat byłby bardziej pełny niż jest psychopatów i sadystów.
                          • sabat-77 Re: Powinienem byc wiec bardzo pewny siebie? 26.03.13, 12:21
                            aandzia43 napisała:

                            > > Nie odtrąciła cię. Odtrąceni emocjonalnie ląduja jako psychopaci i sadyśc
                            > i.
                            >
                            > Niekoniecznie. Gdyby to było takie oczywiste, świat byłby bardziej pełny niż je
                            > st psychopatów i sadystów.

                            Może sprawę psychopatów i sadystów nieco naświetliłoby zapoznanie się z wynikami badań nad pacjentami z poważnymi uszkodzeniami płatów czołowych (w wyniku wypadków, nowotworów mózgu itd) ? ;)
                            Z drugiej strony, czy silna ekspozycja przez długie lata na bodźce nie może prowadzić to silnych fizycznych zmian struktury kory mózgowej, jak to ma miejsce np. w zaawansowanej schizofrenii ? Dopytuję, bo napisałaś, że Twoim konikiem jest neurobiologia.
                            • aandzia43 Re: Powinienem byc wiec bardzo pewny siebie? 26.03.13, 12:42

                              > Może sprawę psychopatów i sadystów nieco naświetliłoby zapoznanie się z wynikam
                              > i badań nad pacjentami z poważnymi uszkodzeniami płatów czoł

                              Dokładnie :-) Dajmy spokój niedobrym rodzicom (choć oni przysłużyli się i przysłużą ludzkości w zakresie produkcji potworków), skupmy się na neurologii. Zacznijmy od bezwzględnej abstynencji kobiet w ciąży. Od alkoholu przede wszystkim. A potem przejdźmy do pilnej obserwacji dzieciaka.
                              Zespół płata czołowego opisany przecież już u ludzi dorosłych i ukształtowanych to jak dla mnie symbol bezradności człowieczej wobec jego biologii - psu w dupę z miłością, wychowaniem, człowieczeństwem, przestrzeganiem norm, jeśli w ciągu sekundy z normalnego człowieka robi się potwór tylko dlatego, że mu kawałeczek mózgu ubyło
                              .
                              Silna ekspozycja na bodźce zewnętrzne niefizyczne zmienia bezpowrotnie strukturę pewnych obszarów mózgu, wiadomo. Najlepszym przykładem długotrwała depresja kasująca m.in. hipokamp, czy zespół stresu pourazowego (też m.in. hipokamp). Chociaż depresja może być endogenna, więc bodźce od środka. Przy schizofrenii bodźce są fizyczne z wnętrza organizmu. Przy niektórych jej odmianach niszczą straszliwie umysł. A nawet nie wspominam o skutkach ubocznych leków przeciwpsychotycznych.
                              • sabat-77 Re: Powinienem byc wiec bardzo pewny siebie? 26.03.13, 13:03
                                aandzia43 napisała:

                                > Silna ekspozycja na bodźce zewnętrzne niefizyczne zmienia bezpowrotnie struktur
                                > ę pewnych obszarów mózgu, wiadomo. Najlepszym przykładem długotrwała depresja k
                                > asująca m.in. hipokamp, czy zespół stresu pourazowego (też m.in. hipokamp). Cho
                                > ciaż depresja może być endogenna, więc bodźce od środka. Przy schizofrenii bodź
                                > ce są fizyczne z wnętrza organizmu. Przy niektórych jej odmianach niszczą stras
                                > zliwie umysł. A nawet nie wspominam o skutkach ubocznych leków przeciwpsychotyc
                                > znych.

                                Ale aktywni i tak górą :)
                                archpsyc.jamanetwork.com/article.aspx?articleid=210578
                              • urquhart Re: Powinienem byc wiec bardzo pewny siebie? 26.03.13, 13:24
                                aandzia43 napisała:
                                > Zespół płata czołowego opisany przecież już u ludzi dorosłych i ukształtowanych
                                > to jak dla mnie symbol bezradności człowieczej wobec jego biologii - psu w dup
                                > ę z miłością, wychowaniem, człowieczeństwem, przestrzeganiem norm, jeśli w ciąg
                                > u sekundy z normalnego człowieka robi się potwór tylko dlatego, że mu kawałecze
                                > k mózgu ubyło

                                Nie wiem jaki statystyczny udział mają czynniki neurologiczne, ale w znanych mi opisach kluczowych psychpatów dominuje wspólny opis genezy wyuczonego zespołu braku empatii.
                                killer.radom.net/~sermord/zbrodnia.php?dzial=psychologia&dane=PotworyOfiary
                                motyl.wordpress.com/2008/11/24/empatia-i-psychopaci/
                                Ale faktycznie to ciekawy impuls do zapoznania się z tematem.
                                • rekreativa Re: Powinienem byc wiec bardzo pewny siebie? 26.03.13, 13:44
                                  Jeszcze apropos psychopatów: coraz więcej specjalistów zajmujących się tymi sprawami optuje za teorią zmian w mózgu (czy to spowodowanych genami, czy chorobami, czy urazami).
                                  Problem taki, że to trudno zbadać. Z wiadomych względów badanie mózgu u żywego człowieka jest mocno ograniczone.
                                  Wiem też, że z pewnych względów parę razy odmówiono oddania do badań mózgów seryjnych morderców po ich egzekucji.
                                  Niemniej jednak przyjmuje się, że przemoc i upokarzanie w dzieciństwie mogą być czynnikiem wyzwalających czy przyśpieszającym pojawienie się patologicznych zachowań, natomiast nie są czynnikiem sprawczym, a przynajmniej nie jedynym.
                                  (Istnieją w końcu seryjni mordercy, którzy mieli normalnych rodziców i normalne dzieciństwo, najbardziej jaskrawy tutaj przykład to Jeffrey Dahmer).
                                  • aandzia43 Re: Powinienem byc wiec bardzo pewny siebie? 26.03.13, 13:53
                                    I w drugą stronę: są masy ludzi, którzy mieli tragiczne dzieciństwo (i wczesne, i późniejsze), całkiem normalni jeśli chodzi o spełeczne (i nei tylko) funkcjonowanie oczywiście nie są, ale nie są socjopatami. Nie przejawiają nawet najmnieszych skłonności socjpatycznych.
                                • aandzia43 Re: Powinienem byc wiec bardzo pewny siebie? 26.03.13, 13:50
                                  Polecam "Psychopaci są wśród nas" Roberta D. Hare. Facet zjadł zęby na temacie w czasach, gdy o neurologicznym podłożu pewnych zachowań niewiele się wiedziało. Stąd w swojej książce o neurologii tylko wspomina, bo na rozwinięcie tematu było jeszcze za wcześnie. Ale i on jest przekonany, że nei tylko szeroko pojęte wpływy środowiskowe, które sam rozpracowywał latami, są przyczyną zajwiska.
      • that.bitch.is.sick Re: Nie rozumie dlaczego wciąż się pakuje 25.03.13, 00:40
        loppe napisał:

        > Właściwie im bardziej zaskakujące wytłumaczenie zachowań, tym silniejsza pozycj
        > a specjalisty. Tak sobie pomyślałem.

        Nie no jak tak można, pomyślałam: to już jest szamanizm:)
    • yoric Re: Nie rozumie dlaczego wciąż się pakuje 24.03.13, 23:34
      > A co ją ogarnia?
      > - Przeszłość. W dzieciństwie była okropnie traktowana przez matkę

      > A dlaczego zdradza?
      > - To z kolei wzorzec przeniesiony z relacji z matką.

      Nie mam pytań!!!
    • sabat-77 Re: Nie rozumie dlaczego wciąż się pakuje 25.03.13, 07:52
      Kiedyś z racji zawodowych usiłowałem śledzić reakcje analityków giełdowych na zachowanie "na parkiecie". Wyglądało to podobnie. Jednego dnia inwestorzy reagowali nerwowo na przemówienie Obamy, następnego dnia to samo przemówienie potrafiło ich uspokajać :)
      W ekonometrii teoretycy leczą swój ból głowy czynnikiem losowym. Ciekawe czym leczą go psychoterapeuci, skoro nie potrafią przedstawić w postaci ilościowej najbardziej podstawowych czynników, które mają wpływ na zachowanie pacjenta. Jest przecież sprawą drugorzędną wpływ matki, jeśli nie wiemy jak silny jest ten wpływ i jak siła tego wpływu zmienia się w czasie. No jak matki czy ojca - to chyba zwykle silny ;) Stąd można nim tłumaczyć wszystko dookoła. Faktycznie, te tłumaczenia służą chyba wyłącznie względom terapeutycznym, ważna jest zmiana stanu aktualnego, a skoro można ją osiągnąć w wielu przypadkach, to znaczy że metoda jest skuteczna i bez znaczenia jest jej zgodność ze stanem faktycznym.
      • sabat-77 Re: Nie rozumie dlaczego wciąż się pakuje 25.03.13, 07:54
        Jak zwykle sam sobie wszystko wytłumaczyłem. Staję się samowystarczalny.
        • loppe Re: Nie rozumie dlaczego wciąż się pakuje 25.03.13, 07:58
          sabat-77 napisał:

          > Jak zwykle sam sobie wszystko wytłumaczyłem. Staję się samowystarczalny.

          Może dlatego że na parkiecie należy słuchać tylko własnej oceny sytuacji...
          • sabat-77 Re: Nie rozumie dlaczego wciąż się pakuje 25.03.13, 08:18
            loppe napisał:

            > sabat-77 napisał:
            >
            > > Jak zwykle sam sobie wszystko wytłumaczyłem. Staję się samowystarczalny.
            >
            > Może dlatego że na parkiecie należy słuchać tylko własnej oceny sytuacji...

            Może w psychologii analogicznie ? ;)
            • that.bitch.is.sick Re: Nie rozumie dlaczego wciąż się pakuje 25.03.13, 13:34
              sabat-77 napisał:

              > loppe napisał:
              >
              > > sabat-77 napisał:
              > >
              > > > Jak zwykle sam sobie wszystko wytłumaczyłem. Staję się samowystarcz
              > alny.
              > >
              > > Może dlatego że na parkiecie należy słuchać tylko własnej oceny sytuacji.
              > ..
              >
              > Może w psychologii analogicznie ? ;)

              Znowuż nie bardzo rozumiem źródeł waszej elokwencji, loppe zamiast analizy technicznej będzie się kierował zodiakiem, a ty będziesz formułował uzasadnienia dla siebie najwygodniejsze bo trzeba przyznać że wyobraźni i zdolności do koloryzowania Ci nie brakuje.
        • hello-kitty2 Re: Nie rozumie dlaczego wciąż się pakuje 25.03.13, 10:02
          sabat-77 napisał:

          > Jak zwykle sam sobie wszystko wytłumaczyłem. Staję się samowystarczalny.

          No i sam sobie odpowiadasz. Nadajesz sie na tworce bloga, rozmowcy nie sa Ci potrzebni. Rozwin samowystarczalnosc na rejony seksualne i bedziesz szczesliwym czlowiekiem :)

          • loppe Re: Nie rozumie dlaczego wciąż się pakuje 25.03.13, 10:56
            Myślę że wielka skromnośc Sabata nie pozwala mu otworzyć bloga.

            To mi przypomina mojego bloga - tutaj na gazecie jest. Dokonałem w nim tylko jednego wpisu i nigdy więcej tam nie zaglądnąłem. Ten wpis brzmiał - Tak naprawdę nic się nie dzieje.

            Kitty szczęśliwa seksualnie po weekendzie?:)
    • loppe Psychologa krytyka psychologii 13.05.13, 18:25
      Psycholog atakuje psychologię czyli interesujący materiał, szczególnie dla sceptyków których nie brakuje

      wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/1,114871,13897097,_W_psychologii_jest_mnostwo_szarlatanerii__wrozenia.html
Inne wątki na temat:
Pełna wersja