loppe
24.03.13, 17:21
- Pacjentka nie rozumie, dlaczego niszczy kolejne związki. Staje się, jak sama mówi, "nieznośnym dzieckiem", które o wszystko się obraża i kłóci. W dodatku zawsze zdradza partnerów. Jak tylko się w kimś zakocha i zacznie budować związek, to czuje nieodparty przymus romansu z kimś innym. "Nie wiem, co mnie ogarnia".
A co ją ogarnia?
- Przeszłość. W dzieciństwie była okropnie traktowana przez matkę, która ją dręczyła psychicznie i fizycznie. Ojciec na to nie reagował, usuwał się. Czuła się przez niego porzucona. Partnerów traktuje więc jak ojca, którego kiedyś rozpaczliwie próbowała zainteresować swoimi problemami, lękami, poczuciem samotności. Staje się tym "nieznośnym dzieckiem" domagającym się nieustannej uwagi. I marzy, że ten nowy ojciec wreszcie będzie reagował inaczej. Oczywiście żaden partner na dłuższą metę tego nie wytrzymuje i tym samym wzorzec z dzieciństwa zostaje potwierdzony.
A dlaczego zdradza?
- To z kolei wzorzec przeniesiony z relacji z matką. Kiedy się do niej próbowała zbliżyć, była zalewana jej lękami i frustracjami. Więc teraz boi się pełnej bliskości. Zdradzając partnera, ma poczucie, że nie do końca jest z nim blisko i nie grozi jej ten sam scenariusz.
Mocna rozmowa z psychoterapeutką
wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/1,114871,13488539,Dzien_swistaka__czyli_czemu_ciagle_sie_pakujemy_w.html