I co teraz dalej?

28.03.13, 11:05
Opis sytuacji:

Para po trzydzieści kilka lat. 10 lat małżeństwa. Od 4 lat praktycznie brak seksu z powodu braku jakiejkolwiek chęci ze strony żony. Nie mam pojęcie ile razy spuściła mnie w tym czasie na drzewo, ale z pewnością nie przesadzę jeśli powiem, że 500. Ona ciągle jest zajęta lub zmęczona.

Obecnie pracuje. Jak była na wychowawczym to była totalna masakra. Była wykończona fizycznie i psychicznie tak, że jak wracałem z pracy to był tylko opierdol o cokolwiek i wyrzut, że nie zajmuję się dziećmi.

Teraz jak pracuje to psychicznie jest ok, ale fizycznie ciągle mówi, że jest wykończona. Próbowałem wszystkiego. Kiedyś wstawała około 6, teraz ma spać do 7:30. Jest opiekunka do dziecka na 10h dziennie, jest kobieta do sprzątania, aby nic nie musiała sprzątać. Razem opiekunka i sprzątaczka robią wszystko, sprzątają, piorą, prasują, zmywają, ogarniają, cokolwiek. Efekt jest taki, że żonka i tak zmęczona zasypia około 21:30 i tyle.

Rozmowa nie daje jakichkolwiek efektów. Nie i koniec. Seks jest maksymalnie 1 raz w miesiącu.

Chcę jej zakomunikować, że szukam kochanki, ale przypuszczalnie powie, że rozwiedzie się ze mną z mojej winy.

Najśmieszniejsze w tej całej sytuacji jest to, że ja ją naprawdę kocham. Mamy bardzo fajne dzieciaki, więc trudno to stracić. Z drugiej strony ja nie mogę tak dalej funkcjonować. Ostatnio zauważyłem, że zaczynam się wyżywać na innych ludziach, podwładnych. Po prostu już nie wytrzymuję postu. Oczywiście prawdą jest też, że z pewnością coraz młodszy nie będę...

I co teraz mam zrobić?
    • hello-kitty2 Re: I co teraz dalej? 28.03.13, 11:22
      tomek.wyrobek napisała:

      > Najśmieszniejsze w tej całej sytuacji jest to, że ja ją naprawdę kocham.

      Milosc jest niepojeta :-)

      • ospol A skad wiesz ze ona nie puszcza sie na boki??????? 04.04.13, 20:18
        I dlatego taka zmeczona. Mysle ze robi cie w trabe a ty ja za to kochasz. Szkoda tylko dzieci przez taka debilke.
        • zawle Re: A skad wiesz ze ona nie puszcza sie na boki?? 04.04.13, 20:58
          Sabat..podaj choć jeden powód dla którego Twoja żona Cię chciała? Bo kasą chyba nie śmierdziałeś?
          • sabat-77 Re: A skad wiesz ze ona nie puszcza sie na boki?? 04.04.13, 22:17
            zawle napisała:

            > Sabat..podaj choć jeden powód dla którego Twoja żona Cię chciała? Bo kasą chyba
            > nie śmierdziałeś?

            Nie było tak źle z tą kasą , nie zapowiadałem się najgorzej w tym względzie.
            Niemniej - jeśli miałbym wymienić jeden powód, dla którego żona mnie chciała, to zapewne głównie dlatego, że byłem i nie pojawił się na horyzoncie żaden inny zainteresowany kandydat. Żona miała na życie plan w postaci posiadania potomstwa i fasady małżeństwa, moja osoba - jak sądzę - miała dla niej znaczenie mocno drugorzędne. Raczej naiwnym byłoby sądzić, że cokolwiek we mnie ją w jakimkolwiek stopniu ruszało.
            • humi-dor Re: A skad wiesz ze ona nie puszcza sie na boki?? 05.04.13, 14:39
              sabat-77 napisał:

              > Raczej naiwnym byłoby sądzić, że cokolwiek we mnie ją w jakimkolwi
              > ek stopniu ruszało.

              Kokietujesz chlopie, czy masz powazna depreche ?
              • sabat-77 Re: A skad wiesz ze ona nie puszcza sie na boki?? 05.04.13, 22:01
                humi-dor napisał(a):

                > sabat-77 napisał:
                >
                > > Raczej naiwnym byłoby sądzić, że cokolwiek we mnie ją w jakimkolwi
                > > ek stopniu ruszało.
                >
                > Kokietujesz chlopie, czy masz powazna depreche ?
                Nie mam depresji, jestem po prostu realista. Obserwuje otoczenie i wyciagam wnioski. Ludzie czesto odpychaja rzeczywistosc kiedy pokazuje niemile wizje. Ja przyjmuje prawde jaka jest, tylko tak mozna ja poznac.
    • loppe Re: I co teraz dalej? 28.03.13, 11:22
      A może to dzięki wstrzemięźliwości seksualnej osiągasz wiele sukcesów - dzięki sublimacji niezaspakajanego popędu? Nie wiem.
    • marek.zak1 Re: I co teraz dalej? 28.03.13, 11:33
      Nic dalej. Jest tak, jak ona chce, a Ty się masz podporządkować.
    • gomory Re: I co teraz dalej? 28.03.13, 12:05
      > Rozmowa nie daje jakichkolwiek efektów

      Zeby lasce od rozmowy zachcialo sie bzykac, musialaby byc to bajera na poziomie DonJuana :). Jesli takowe gierki Cie kreca, zagadaj do Yorica (to nasz forumowy specjalista od sztuki podrywu), moze podpowie jakie pozycje powinines no wiesz... przyjmowac i przeczytac ;). Optymistycznie twierdzi, ze prawie kazdy moze posiasc moc ktora sciaga kobietom majtki. Wiec ku chwale zony - niech ta moc bedzie z Toba :).

      > Seks jest maksymalnie 1 raz w miesiącu.

      Jej takze?

      > Chcę jej zakomunikować, że szukam kochanki,

      :D

      Bez urazy, ale w tym momencie zaczynam powatpiewac czy jednak bedziesz w stanie poruszac sie sprawnie we flircie towarzyskim, z taka kondycja emocjonalna. Mam nadzieje, ze tak sobie nieroztropnie palnales ze wzgledu na zdenerwowanie. W przeciwnym razie zabrzmiales jak przestepca ktory wkracza do banku wrzeszczac: kiedys was okradne! Kumasz jakie to zenujace dla ochroniarza ktory go wyrzuci. No i dla pracownikow/klientow ktorzy musieli zobaczyc tego blazna. To zupelnie co innego gdy zamaskowany typ wchodzi z coltem wrzeszczac: to napad, dawac kurrrwa kase!
      Napadami sie nie straszy, tylko musisz naprawde stac sie bandyta.

      > Najśmieszniejsze w tej całej sytuacji jest to, że ja ją naprawdę kocham.

      No faktycznie ubaw po pachy ;).

      > Mamy bardzo fajne dzieciaki, więc trudno to stracić.

      Faktycznie - zaczniesz ryzykowac z lazeniem na boki, mozesz dzieci stracic.

      > Oczywiście prawdą jest też, że z pewnością coraz młodszy nie będę...

      I to jest Twoje swiatelko nadziei w tym czarnym tunelu. Kiedys bedziesz tak stary, ze fajna laska bedzie Ci sluzyla do podpierania sie przy chodzeniu. Tylko wytrzymaj do tego czasu, a Twoj problem sam sie rozwiaze :).

      > I co teraz mam zrobić?

      Zacznij grac w Starcrafta na battlenecie. Mysle, ze tam moga byc niezle emocje :).
      • hello-kitty2 Re: I co teraz dalej? 28.03.13, 12:19
        gomory napisał:

        > Napadami sie nie straszy, tylko musisz naprawde stac sie bandyta.

        hehe tez zwrocilam na to uwage, mysle, ze kochanki juz sie pala zeby wdepnac w gowno :)
        • sabat-77 Re: I co teraz dalej? 28.03.13, 12:21
          hello-kitty2 napisała:

          > gomory napisał:
          >
          > > Napadami sie nie straszy, tylko musisz naprawde stac sie bandyta.
          >
          > hehe tez zwrocilam na to uwage, mysle, ze kochanki juz sie pala zeby wdepnac w
          > gowno :)

          Nie wiadomo czy to gówno, my dear. Po mojemu brzmi jak całkiem sensowna zwierzyna łowna.
          • hello-kitty2 Re: I co teraz dalej? 28.03.13, 12:27
            sabat-77 napisał:

            > hello-kitty2 napisała:

            > > hehe tez zwrocilam na to uwage, mysle, ze kochanki juz sie pala zeby wdep
            > nac w
            > > gowno :)
            >
            > Nie wiadomo czy to gówno, my dear. Po mojemu brzmi jak całkiem sensowna zwierzy
            > na łowna.

            Sabat kasa cie oslepia wiec jeszcze raz powtarzam i wiem co mowie:

            "Chcę jej zakomunikować, że szukam kochanki" = GOWNO :)

            • sabat-77 Re: I co teraz dalej? 28.03.13, 12:33
              hello-kitty2 napisała:

              > Sabat kasa cie oslepia wiec jeszcze raz powtarzam i wiem co mowie:
              >
              > "Chcę jej zakomunikować, że szukam kochanki" = GOWNO :)

              A ja ci z uporem maniaka odpowiadam, że nieważne co mówi, ważne co MOŻE.
              Gość przy forsie może wiele, niezależnie od tego na jakiego idiotę pozuje.
              • hello-kitty2 Re: I co teraz dalej? 28.03.13, 15:02
                sabat-77 napisał:

                > hello-kitty2 napisała:
                >
                > > Sabat kasa cie oslepia wiec jeszcze raz powtarzam i wiem co mowie:
                > >
                > > "Chcę jej zakomunikować, że szukam kochanki" = GOWNO :)
                >
                > A ja ci z uporem maniaka odpowiadam, że nieważne co mówi, ważne co MOŻE.
                > Gość przy forsie może wiele, niezależnie od tego na jakiego idiotę pozuje.

                No ale co z tej forsy? Co Ty masz za wyobrazenia? Podaj przyklad z zycia, no co on moze? Napisz scenariusz. Bo na razie to chcesz zebym Ci uwierzyla na slowo, tyle, ze Ty takich rzeczy nie praktykujesz, to dlaczego mam Ci wierzyc? Na jakiej podstawie? Ja mowie za siebie, chocby mi swiecil diamentami to w taki uklad, jako kochanka nie wejde.
                • sabat-77 Re: I co teraz dalej? 28.03.13, 21:54
                  yoric pisal, ze pieniadze dodaja mezczyznie splendoru, podkreslaja jego pozycje spoleczna, a to ona stanowi o atrakcyjnosci mezczyzny. O ile zrozumialem atrakcyjny jest nie mezczyzna jako osoba, ale jego pozycja, zawod, zarobki - generalnie miejsce w spoleczenstwie. Osoba jako taka to czynnik drugorzedny.
                  • hello-kitty2 Re: I co teraz dalej? 28.03.13, 23:15
                    sabat-77 napisał:

                    > yoric pisal, ze pieniadze dodaja mezczyznie splendoru, podkreslaja jego pozycje
                    > spoleczna, a to ona stanowi o atrakcyjnosci mezczyzny. O ile zrozumialem atrak
                    > cyjny jest nie mezczyzna jako osoba, ale jego pozycja, zawod, zarobki - general
                    > nie miejsce w spoleczenstwie. Osoba jako taka to czynnik drugorzedny.

                    "atrakcyjny jest nie mezczyzna jako osoba (...) Osoba jako taka to czynnik drugorzedny."
                    To chyba nieporozumienie. Najpierw osoba, a potem reszta.
                    • sabat-77 Re: I co teraz dalej? 29.03.13, 08:29
                      hello-kitty2 napisała:

                      > To chyba nieporozumienie. Najpierw osoba, a potem reszta.

                      To też jest w jakimś stopniu zrozumiałe, ale...
                      Proces jest wieloczynnikowy i nieprawdopodobnie skomplikowany. Raz bywa tak, a raz inaczej. Mimo wszystko pewne prawidłowości da się wyróżnić.
                      Spróbuję dać Ci namacalny przykład do przemyślenia:
                      Wyobraź sobie, że na kolację zaprasza Cię prezydent Nicolas Sarkozy, w okresie urzędowania. Ochrona w czarnych limuzynach, eleganckie garnitury, piękne buty, władza, splendor i dominacja społeczna. Zaprasza oczywiście do najlepszej restauracji, bo gdzie miałby zaprosić - do budki z hamburgerami ?
                      A teraz wyobraź sobie, że żyjesz w alternatywnej rzeczywistości, gdzie dokładnie ten sam człowiek jakim jest Sarkozy, podjął nieco inne decyzje w swoim życiu, i - będąc w zasadzie tą samą osobą - wylądował na posadzie rozwoziciela pizzy. Podjeżdża teraz do Ciebie na swoim skuterku, z kilkoma kartonami pod pachą, w służbowym mundurku i ładnie uśmiechając się próbuję się z tobą umówić.

                      Rozumiesz różnicę ?
                      Dlatego na początku zgodziłem się, że osoba może mieć znaczenie na zasadzie "jest najpierw" tak jak to opisałaś, bo partnerzy z reguły są odsiewani najpierw na bazie biologicznego braku dopasowania, a potem z pozostałych dokonuje się selekcji w kryteriach społecznego sukcesu, ale...
                      Popatrz na żony bogatych, albo mocno ustawionych społecznie mężczyzn. Nieładnie pokazywać palcem więc tego nie zrobię, ale wskazanie par gdzie piękna i młoda dziewczyna wiąże się z brzydkim jak psia kupa ramolem jest dziecinnie proste. Więc nie mówi mi, że zawsze osoba jest najpierw. Według mnie to piękny idealizm. Czasem tak bywa, w przeciętnie rozgrywanych relacjach, gdzie facet nie błyszczy portfelem lub władzą.
                      W innych wypadkach - zwycięzca bierze wszystko. Nie ważne jak wyglądał i co myślał Cezar. Więcej, obojętnie jak wyglądał i co miał do powiedzenia. Był CEZAREM. Ave :)
                      Można mówić o jego intelekcie, wnętrzu, emanującej z mężczyzny sile i władczości, ale czy byłoby to możliwe gdyby ten emanujący siłą człowiek pełnił właśnie rolę sprzedawcy lodów w parku ?
                      • marek.zak1 Re: I co teraz dalej? 29.03.13, 10:29
                        ,,Power is the ultimate aphrodisiac" Kto to powiedział?
                        • sabat-77 Re: I co teraz dalej? 29.03.13, 11:00
                          marek.zak1 napisał:

                          > ,,Power is the ultimate aphrodisiac" Kto to powiedział?

                          Podobno Kissinger. :P
                          Może mógł coś na ten temat powiedzieć, generalnie chłop był "wewnątrz psa", że tak to ujmę :> (mimo, że tam jest zbyt ciemno aby czytać).
                          • marek.zak1 Re: I co teraz dalej? 29.03.13, 13:18
                            Prawidłowa odpowiedź. Moze tak nie jest? Kissinger, Sarkozy, Berlusconi, Kennedyi inni.
                      • urquhart prezydent Nicolas Sarkozy 29.03.13, 14:56
                        > Wyobraź sobie, że na kolację zaprasza Cię prezydent Nicolas Sarkozy, w okresie
                        > urzędowania. Ochrona w czarnych limuzynach, eleganckie garnitury, piękne buty,
                        > władza, splendor i dominacja społeczna. Zaprasza oczywiście do najlepszej resta
                        > uracji, bo gdzie miałby zaprosić - do budki z hamburgerami ?
                        > A teraz wyobraź sobie, że żyjesz w alternatywnej rzeczywistości, gdzie dokładni
                        > e ten sam człowiek jakim jest Sarkozy, podjął nieco inne decyzje w swoim życiu,
                        > i - będąc w zasadzie tą samą osobą - wylądował na posadzie rozwoziciela pizzy.
                        > Podjeżdża teraz do Ciebie na swoim skuterku, z kilkoma kartonami pod pachą, w
                        > służbowym mundurku i ładnie uśmiechając się próbuję się z tobą umówić.

                        Chciałbym się wtrącić w ten pouczający przykład co do alternatywnej rzeczywistości Sarcoziego.
                        Zastanawiałeś się na ile pewni mężczyźni zachodzą tak wysoko mimo swoich wad dlatego że spotkali właściwe kobiety na swojej drodze, które uskrzydlały ich i nęciły (wiadomo jak faceta dowatościowuje i motywuje seks) zamiast podcinać skrzydła?
                        www.youtube.com/watch?feature=player_detailpage&v=gXjCMKgpisY#t=90s
                        • marek.zak1 Re: prezydent Nicolas Sarkozy 29.03.13, 16:42
                          Jak kobieta motywuje faceta, już to pokazał Szekspir w Makbecie.
                      • hello-kitty2 Re: I co teraz dalej? 29.03.13, 22:24
                        sabat-77 napisał:

                        > i - będąc w zasadzie tą samą osobą - wylądował na posadzie rozwoziciela pizzy.
                        > Podjeżdża teraz do Ciebie na swoim skuterku, z kilkoma kartonami pod pachą, w
                        > służbowym mundurku i ładnie uśmiechając się próbuję się z tobą umówić.

                        No pewnie ze bym sie umowila z rozwodzicielem pizzy, ale pod warunkiem ze studiuje fizyke i ze uczy sie sam chinskiego :) Sluchaj, ja mam juz dziecko, nie szukam kogos zeby sie z nim zwiazac, zeby mi placil za kolacje w luksusowych restauracjach, zeby mi placil za cokolwiek ale fajnie jesli moze zaplacic za siebie, ja nie mam juz presji dojenia faceta, takie rzczy to sa potrzebne do zafundowania sobie dziecka. Moje dziecko ma juz ojca, nie szukam tez nikogo na zastepstwo. Nie chce tez zaczynac 'nowego zycia', ja zycie juz mam.

                        Jesli jakim cudem ktos kiedys poprosi mnie o reke, powiem 'nie'. Te przyklady ktore podajesz to chyba w przypadku kobiet, ktore chca sobie 'ulozyc zycie'. Ja juz jestem dalej. Ja juz sobie ulozylam. Moje potrzeby sa teraz inne.
                  • songo3000 Re: I co teraz dalej? 31.03.13, 22:21
                    Sabat, wyluzuj z tą górą forsy i pozycją El Prezydente. Jak na razie to gość pisze na darmowym forum, że żony jednak nie kręci...
    • twojabogini Re: I co teraz dalej? 28.03.13, 12:08
      Unikamy tego, czego nie lubimy. Dowiedz się więcej o seksualności kobiet, rozbudź żonę seksualnie - sama nabierze ochoty. Do momentu kiedy seks będzie dla niej przykrym obowiązkiem - będzie go unikać. Domagając się "swoich praw" niczego nie zdziałasz. sprawiając, że ona zapragnie seksu z tobą...
      • sabat-77 Re: I co teraz dalej? 28.03.13, 12:18
        twojabogini napisała:

        > Unikamy tego, czego nie lubimy. Dowiedz się więcej o seksualności kobiet, rozbu
        > dź żonę seksualnie - sama nabierze ochoty. Do momentu kiedy seks będzie dla nie
        > j przykrym obowiązkiem - będzie go unikać. Domagając się "swoich praw" niczego
        > nie zdziałasz. sprawiając, że ona zapragnie seksu z tobą...

        Ciekawe jak ma ją rozbudzić i sprawić, że ona zapragnie z nim seksu, gdy ona ma go fujarę, niedojdę i debila ? A jedynym sposobem aby to się zmieniło, to posłać wszystko do diabła. Ona sobie o nim przypomni wyłącznie po jego odejściu, o ile będzie miała problem z forsą i nie złapie ją w przelocie jakiś inny zalotnik. Ale mało prawdopodobne, jak sądzę. Prędzej jego jakaś podłapie, bo z tego co pisze można wyłapać, że koleś jest przy mamonie.
        • rekreativa Re: I co teraz dalej? 28.03.13, 12:20
          " Ona sobie o nim przypomni wyłącznie po jego odejściu,"

          Albo i nie :)
          • sabat-77 Re: I co teraz dalej? 28.03.13, 12:23
            rekreativa napisała:

            > " Ona sobie o nim przypomni wyłącznie po jego odejściu,"
            >
            > Albo i nie :)

            No i co ja Ci poradzę ? Tego kwiatu na pół światu. Z tego co gość pisze alimenty nie obedrą go ze skóry, jak odżyje, to łatwo sobie poukłada życie na nowo.
            • rekreativa Re: I co teraz dalej? 28.03.13, 12:24
              No ale on ją kocha. I co poradzisz?
              • sabat-77 Re: I co teraz dalej? 28.03.13, 12:31
                rekreativa napisała:

                > No ale on ją kocha. I co poradzisz?

                Oj tam, kocha. Nie wierzę. Taka miłość to toksyczny schemat wewnątrz głowy, jakieś reprekusje po zaborczym macierzyństwie zapewne. Nie nazwałbym tego autentyczną miłością, raczej jej teatralną projekcją. Prawdziwa miłość to porozumienia dwojga ludzi, a nie masochistyczna krucjata.
        • twojabogini Re: I co teraz dalej? 03.04.13, 13:25
          > Ciekawe jak ma ją rozbudzić i sprawić, że ona zapragnie z nim seksu, gdy ona ma
          > go fujarę, niedojdę i debila ?

          Nie wiem skąd wniosek, że ma za niedojdę itp. nadinterpretujesz. A nawet gdyby tak było - no to trzeba sprawić, żeby przestała tak uważać.

          A jedynym sposobem aby to się zmieniło, to posł
          > ać wszystko do diabła. Ona sobie o nim przypomni wyłącznie po jego odejściu, o
          > ile będzie miała problem z forsą i nie złapie ją w przelocie jakiś inny zalotni
          > k. Ale mało prawdopodobne, jak sądzę. Prędzej jego jakaś podłapie, bo z tego co
          > pisze można wyłapać, że koleś jest przy mamonie.

          Tak, tak. Właśnie tak. Świat jest zły, a kobiety lecą na kasę.
    • sabat-77 Re: I co teraz dalej? 28.03.13, 12:09
      Jak to - co dalej ? Dalej to poszukasz sobie w końcu tej nieszczęsnej kochanki, ale nie będziesz jej nic komunikować. A po mojemu to lepiej zwolnij jej pomoce domowe - wcześniej będzie chodzić spać, a jak będzie bardziej zarobiona to większa szansa, że się nie połapie.
      No i kochanka skorzysta, będziesz mieć więcej forsy na prezenty.
      Jak to śpiewa Kombi - słodkiego miłego życia.
      • hello-kitty2 Re: I co teraz dalej? 28.03.13, 12:24
        sabat-77 napisał:

        > Jak to - co dalej ? Dalej to poszukasz sobie w końcu tej nieszczęsnej kochanki,
        > ale nie będziesz jej nic komunikować. A po mojemu to lepiej zwolnij jej pomoce
        > domowe - wcześniej będzie chodzić spać, a jak będzie bardziej zarobiona to wię
        > ksza szansa, że się nie połapie.

        Wczesniej niz o 21:30? hehe przeciez teraz chodzi juz o wpol do dziesiatej :)
    • rekreativa Re: I co teraz dalej? 28.03.13, 12:23
      Hmm, jeżeli kobitka faktycznie o 21.30 zasypia, to wygląda na to, że naprawdę jest skonana.
      Można się zastanowić, dlaczego aż tak?
      Co ona za pracę wykonuje?
      • gomory Re: I co teraz dalej? 28.03.13, 12:29
        > Co ona za pracę wykonuje?

        Moze poranne wstawanie? Albo powinna sie swoja tarczyca zainteresowac.
        • rekreativa Re: I co teraz dalej? 28.03.13, 12:41
          No wiesz, możliwe, że coś w organizmie szwankuje.
          Bo to chyba nie jest standard, że człowiek po zwykłym dniu w pracy, nie musząc jeszcze ogarniać domu, pada na twarz o 21.
          • sabat-77 Re: I co teraz dalej? 28.03.13, 12:50
            zalezy, moja zona tez tak chodzila spac i to grubo przed dziecmi. Sa takie organizmy.
            • songo3000 Re: I co teraz dalej? 31.03.13, 22:18
              Tej pięknej wiosny też chętnie przesypiałbym z 15h na dobę... do lata :)
          • tomek.wyrobek Re: I co teraz dalej? 28.03.13, 12:53
            > Bo to chyba nie jest standard, że człowiek po zwykłym dniu w pracy, nie musząc
            > jeszcze ogarniać domu, pada na twarz o 21.

            Jakby nie patrzeć, to od 7:30 do 21:30 jest 15 godzin. Czyli spanie od 21:30 do 7:30 daje 9 godzin snu.

            Dla mnie ok - nie obraziłbym się takim planem dnia.
            • rekreativa Re: I co teraz dalej? 28.03.13, 13:05
              A jak sytuacja wygląda w weekendy?
              • tomek.wyrobek Re: I co teraz dalej? 17.04.13, 20:41
                Eh, chyba nie masz dzieci...
    • nadobna.pasqvalina Amfetamina, kofeina 28.03.13, 15:36
      tylko to mi przychodzi na myśl jako lekarstwo na senność, ale nie tędy droga. W dupie się babie poprzewracało z dobrobytu…Wypisz wymaluj Barbara Niechcic - stworzona do celów wyższych służy do tego, byś się do niej modlił, czcił ją, nenufary w wodzie rwał (co jak widzę świetnie Ci idzie!), a dymanie ją upokarza, jak i sprzątanie. Do dymania powinieneś znaleźć sobie kozę (niska szkodliwość społeczna czynu) bo sprzątaczki do tego nie mieszaj (kłopoty), a żonę to nie wiem, może zabrać do psychoterapeuty? To modne i czasem ponoć pomaga, widziałam na filmach albo… możesz się podeprzeć jakimś autorytetem i wszcząć merytoryczną dyskusję przy kawie i ciasteczkach, że niby ot przypadkiem przeczytałeś… Zauważyłam, że na tym forum wielką atencją cieszy się proza p. Wojciecha Eichelbergera… może dlatego, że (wg mnie) zawisł gdzieś daleko w chmurach, w wielkim wieżowcu ze stali i szkła, pisząc swoje niezwykle cenne poradniki dla taplających się w luksusach korporacyjniaków… czyli coś jakby dla Ciebie, dla Was. Polecam! Reasumując: rób coś. Autorytety + psychoterapia (podparta odpowiednią dokumentacją medyczną z pieczątkami i datami), a jeśli żona nie będzie chciała uczestniczyć, to lecz się sam (zbierając ww pieczątki i daty) mogą być przydatne (np. policji) gdy w końcu wyładujesz swoją frustrację erotyczną na Bogu ducha winnym podwładnym z pracy, powiedzmy, zostając z nim sam na sam w windzie czy coś… Aż mi się serce kraje jak pomyślę...
      • kag73 Re: Amfetamina, kofeina 28.03.13, 15:52
        No ale o co az tyle krzyku? Jakby nie bylo, masz seks 1x w miesiacu. Na tym forum i nie tylko sa ludzie, ktorzy seksu nie mieli/nie maja od roku, dwoch, pieciu lat. Czyli i tak jestes w lepszej sytuacji. I niby dlaczego nie mialbys kochac zony?
        A teraz przeanalizuj kilka rzeczy: czy zona czasem nie sypia z kims innym?
        Czy nie przytyles 30 kilo, jestes niezadbany, nieatrakcyjny itd?
        Czy nie ma ona klopotow z tarczyca, cukrzycy, czegos z hormonami, spadku libido bo je pigulke? I w koncu czy ona rowniez cos ma z seksu? Jak wyglada Wasz seks? Osiaga orgazmy, Ma ulubione techniki/pozycje?
        • rekreativa Re: Amfetamina, kofeina 28.03.13, 16:10
          " I w koncu czy ona rowniez cos ma z seksu?"

          Raczej od tego należałoby zacząć.
          • songo3000 Nie mam nic ze zjedzenia szpinaku 31.03.13, 22:25
            Nie lubię szpinaku. Nigdy nie lubiłem.
        • altz Re: Amfetamina, kofeina 28.03.13, 20:15
          kag73 napisała:
          > Czy nie ma ona klopotow z tarczyca, cukrzycy, czegos z hormonami, spadku libido
          > bo je pigulke?

          Też myślę, że to jakaś choroba. Żonę wygnać do lekarza i niech się w końcu przebada. Pewno tarczyca (to zmęczenie), ale może też w połączeniu z czym innym, jakieś hormony.
    • bcde Re: I co teraz dalej? 28.03.13, 22:24
      > I co teraz mam zrobić?

      Wnieś pozew o rozwód, a w międzyczasie szukaj nowej, chętnej kobiety. Żona ma cię w dupie, bo wie, że jesteś w jej niewoli, a dzieci są zakładnikami. Ale to, czy z niewoli da się wyzwolić zależy tylko od ciebie. Jeśli będziesz naprawdę chciał, to kajdany i kraty okażą się kruche, a dzieci też nie są tylko własnością żony. Przestań wchodzić żonie w dupę i prosić ją o seks, a najlepiej o cokolwiek. Sam też przestań jej dogadzać i spełniać jej życzenia. Stań się dla niej chłodny i niedostępny. Jeśli po twoim powrocie do domu robi ci opierdol, to wracaj później i staraj się układać zajęcia tak, żeby być więcej poza domem albo olej ją totalnie i zajmij się tym, co lubisz. Nie mów jej, że poszukasz kochanki, bo to debilizm. Najlepiej w ogóle jak najmniej z nią rozmawiaj i traktuj jak prawie byłą. Może wtedy żona się opamięta, a jeśli nie, to bye. W pozwie napisz, że nastąpił rozkład pożycia z powodu odmowy przez żonę seksu, a w czasie do rozprawy i na rozprawie bądź konsekwentny. Potrafisz tak? Jeśli nie (a raczej na to wygląda z tego co napisałeś), to tkwij dalej w niewoli, bo szanse, że coś się zmieni są bardzo małe.
      • kutuzow Re: I co teraz dalej? 28.03.13, 23:08
        bcde napisał:
        > Stań się dla niej c
        > hłodny i niedostępny. Jeśli po twoim powrocie do domu robi ci opierdol, to wrac
        > aj później i staraj się układać zajęcia tak, żeby być więcej poza domem albo ol
        > ej ją totalnie i zajmij się tym, co lubisz. Nie mów jej, że poszukasz kochanki,
        > bo to debilizm. Najlepiej w ogóle jak najmniej z nią rozmawiaj i traktuj jak p
        > rawie byłą. Może wtedy żona się opamięta, a jeśli nie, to bye. W pozwie napisz,
        > że nastąpił rozkład pożycia z powodu odmowy przez żonę seksu, a w czasie do ro
        > zprawy i na rozprawie bądź konsekwentny. Potrafisz tak? Jeśli nie (a raczej na
        > to wygląda z tego co napisałeś), to tkwij dalej w niewoli, bo szanse, że coś si
        > ę zmieni są bardzo małe.

        BCDE ---> powiem Ci ze jak na razie trafia do mnie zarówno porada kobiet (żona autora do lekarza i niech się upewni że ich seks to dla niej istne trzęsienie ziemi, a nie kilka śmiesznych ruchów) jak i Twoje rady.
        Ogólnie to co napisałaś o staniu się "draniem" przypomniało mi to co kiedyś tutaj wrzucałem:
        forum.gazeta.pl/forum/w,15128,134065566,134065566,Grzeczni_faceci_placa_wiecej.html

        W dzisiejszym Dużym Formacie (nr 10/968) w ramach przeglądu reportaży w formie książki znajduje się taki oto ciekawy tekst kurtyzany z Bombaju:

        "...Dziewczyna może więc chętnie pójść do łóżka z klientem, który wie, czego chce, i nie ma sentymentów - każde z nich bierze to, co może. Nie będzie jednak sypiać z klientem, który ma jakieś skrupuły i jest łagodny, bo wie, że może doić go przez długi czas. Grzeczni faceci płacą więcej

        Jeśli Monalisa nie chce iść do łóżka z klientem, okazuje mu przesadny szacunek, staje się jego przyjaciółką, siostrą, córką, aż wreszcie on przestaje myśleć o niej w ten sposób, w ten pożądliwy sposób".
        • bcde Re: I co teraz dalej? 28.03.13, 23:31
          > BCDE ---> powiem Ci ze jak na razie trafia do mnie zarówno porada kobiet (ż
          > ona autora do lekarza i niech się upewni że ich seks to dla niej istne trzęsien
          > ie ziemi, a nie kilka śmiesznych ruchów) jak i Twoje rady.

          Żona autora wątku odmówiła mu już z 500 razy. Miała więc dość czasu i okazji, żeby zorientować się, że ich potrzeby się rozmijają, a jej mąż cierpi z braku seksu. Nie zrobiła z tym nic, choć wie, że są tacy ludzie jak lekarze i być może pomogliby jej zmienić podejście do seksu, aby mogła zaspokoić potrzeby męża w większym stopniu. Ta kobieta ma to w dupie i jak dla mnie jest do odstrzału. Zasadziłbym jej kopa, a nie wysyłał do lekarza. Z czystej mściwej złośliwości wolałbym, żeby nigdy nie odkryła "trzęsień ziemi.".
    • 3rd_sin Re: I co teraz dalej? 29.03.13, 10:33
      Nie mogę tego pojąć. Po pierwsze tego, że ktoś może być tak podłym w związku z osobą, którą deklaruje, że kocha (mówię w tym wypadku o Twojej żonie), a po drugie tego, że kobieta, która ma możliwość korzystania z pomocy (w tym wypadku, rzeczywiście jest odciążona w większości domowych obowiązków), jednocześnie nie korzysta z tego faktu, chociażby żeby poprawić jakość swojego związku. Ludzie zapominają, że stając na ślubnym kobiercu, coś sobie ślubują. Nie chodzi wyłącznie o wsparcie w trudnych chwilach, ale przede wszystkim o codzienność. A codzienność to więcej niż praca, dom, dzieci. Na każdym kroku widzę, jak małżonkowie wypinają się na potrzeby partnera. Seks to ważna sprawa (zwłaszcza jeśli go nie ma) - trudno oczekiwać wierności, jednocześnie nie będąc otwartym na potrzeby współmałżonka. Gdybam, ale sądzę, że gdyby żona chciała, kochała i liczyła się z Twoimi uczuciami, to próbowałaby coś zmienić. Skoro tego nie robi, to ma w nosie to, że się męczysz. Wiem po sobie, bo mąż pomimo moich próśb, nadal pozostaje egoistą. Tak czy inaczej, znudziło mnie bycie jedynie waginą do jego masturbacji. Przestałam się nim przejmować. Tobie życzę powodzenia.
      • songo3000 Re: I co teraz dalej? 31.03.13, 22:30
        Wszyscy są egoistami :) niektórzy jednak potrafią trzymać się w ryzach o ile mają dobry powód. Czy żonka szanownego autora takowy ma? Stawiam kasę, że niekoniecznie :D
    • twojabogini odjechane teorie 03.04.13, 13:42
      Tyle różnych nadinterpretacji do prostej i bardzo typowej sytuacji, gdy żona przestała sypiać z mężem.
      Z tego co autor wątku napisał, on jest zadowolony ze swojego małżeństwa i swojej rodziny, tylko nie realizuje w nim potrzeb seksualnych (bo żona nie chce z nim seksu). Doradzanie rozwodu, a tym bardziej przypisywanie żonie bycia suką, kobieta której w głowie się od dobrobytu przewróciło jest bez sensu. Nawet gdyby mąż zapewniał nie wiem jaki dobrobyt - to żona nie jest prostytutką i nie ma obowiązku "dawać" (zresztą prostytutka też nie ma obowiązku i ma prawo do odmowy).
      Pozostaje jedynie sprawić, aby żona zaczęła mieć ochotę na seks z mężem, albo żeby zaakceptowała, że mąż swoje potrzeby seksualne będzie realizował poza małżeństwem (zapewne z przyznaniem jej identycznego prawa). Ponieważ jednak u większości ludzi seks wiąże się z wytworzeniem więzi - to rozwiązanie dwa jest ryzykowne z punktu widzenia utrzymania małżeństwa i rodziny - na czym autorowi postu wyraźnie zależy. Dlatego zostaje droga pierwsza - uwieść i rozbudzić seksualnie żonę.
      Na chwilę załóżmy, że ten mężczyzna chciałby jednak pozyskać kochankę - podejdzie do niej i po prostu powie - chcę seksu, rozbieraj się, albo zacznie czynić wyraźne aluzje, albo domagać się praw? Czy jednak będzie musiał się postarać, uwieść, wykazać atrakcyjność?
      Zanim jednak uwodzenie przejdzie w obszar erotyzmu - najpierw warto po prostu ułożyć swoją relacje, odbudować bliskość, odpowiedzieć na czyjeś potrzeby.
      I jeszcze jedno - oczywiście można zapytać dlaczego to mężczyzna ma wykazać się inicjatywą, starać się, zabiegać? Można też twierdzić, że wina zawsze jest po obu stronach, że powinno zależeć obojgu itp. Idealizm i komunizm zawsze są nośne i łatwo strawne. Mąż ma ochotę na seks - żona nie. To jedyny i wystarczający powód dla którego inicjatywa należy w tym przypadku do mężczyzny.




      • marek.zak1 Re: odjechane teorie 03.04.13, 13:55
        A jeśli żonie mąż przestał się z jakichkolwiek powodów podobać, a może podoba się ktoś inny? A może, jak w przypadkach odmowy seksu przez męża, jest homo?
        A może, jak w przypadku Kitty, chciała mieć z nim dzieci, a potem straciła jakąkolwiek ochotę?
        Obawiam się, że sprawa jest przegrana.
        • twojabogini Re: odjechane teorie 04.04.13, 12:25
          marek.zak1 napisał:

          > A jeśli żonie mąż przestał się z jakichkolwiek powodów podobać,

          Może i tak. Jak żona przestała się podobać bo utyła, to powinna schudnąć - dla dobra swojego zwiazku. jak pan zdziadział, to powinien się oddziadzić. Związek i szacunek do partnera utrzymują w dobrej kondycji.

          a może podoba s
          > ię ktoś inny?

          I co z tego? Tylko mąż ma jej się do końca życia podobać. Bardzo dobrze gdyby podobali się jej lub zaczęli podobać inni mężczyźni - to znaczy, że otwiera się seksualnie, ze cos w tej sferze u niej się dzieje?

          A może, jak w przypadkach odmowy seksu przez męża, jest homo?

          To bardzo rzadki przypadek. No i partner o tym by wiedział. Pomijam, że seksualnośc ludzka jest płynna, więc są okresy bardziej lub mniej homo. Jeśli akurat żona jest bardziej homo, to co za problem to uwzględnić w łóżku? Jeśli związek jest monogamiczny - to można obejrzeć film, zdjęcia, pofantazjować, zdecydować się na seks nie oparty na męskich potrzebach i nie podporządkowany penetracji?

          > A może, jak w przypadku Kitty, chciała mieć z nim dzieci, a potem straciła jaką
          > kolwiek ochotę?

          Tak ma większość kobiet, że po ciąży traci ochotę. Hormony, zmęczenie, czasem kłopot z akceptacją własnego ciała, zaburzenia w relacji i tysiąc innych małych kamyczków. Czasem ciąża prowadzi do rozkwitu seksualności - czasem ją rujnuje. Partner otwarty na kobietę i znający ją będzie umiał pomóc jej seksualność odbudować. Partner z zahamowaniami lub małą wiedzą i mizernym doświadczeniem - będzie się domagał. A kobieta mało świadoma uzna, ze choć partnera kocha to go nie pragnie - i tez nie będzie wiedziała co z tym zrobić. Zwłaszcza, że jak się okaże inny partner będzie ją w stanie rozbudzić.

          > Obawiam się, że sprawa jest przegrana.
          Oczywiście. Przy takim podejściu. Najłatwiej uznać, ze to wszystko wina partnerki, rozwieść się, założyć nowa rodzinę. Albo jeszcze lepiej cierpieć abstynencje seksualna latami i tkwić w umierającym zwiazku, w którym po tym jak wygasa seks zaczyna wygasać i cała reszta.
          Bo inaczej to by trzeba było uwieść, postarać się, coś naprawić, doedukowac się...

          Nie rozumiem - łatwiej biernie latami tkwić w gównie, pilnując tkwiącego w nim brylantu niż podjąć wysiłek, żeby wydostać z g. i siebie i brylant, doczyścić siebie i kamień i się nim cieszyć?
      • hello-kitty2 Re: odjechane teorie 03.04.13, 14:11
        twojabogini napisała:

        Mąż ma ochotę na seks - żona nie. To jedyny i wystarczający
        > powód dla którego inicjatywa należy w tym przypadku do mężczyzny.

        Dobre. Nie ma jak nazwanie rzeczy po imieniu: 'Ty cos chcesz wiec Ty sobie to zalatw, sam'. Zacznij od 'odpowiedzi na jej potrzeby' . Ooo ona ma potrzebe zebys jej dupy swoimi potrzebami nie zawracal? To nie zawracaj.

        > Pozostaje jedynie sprawić, aby żona zaczęła mieć ochotę na seks z mężem (...)
        Dlatego zostaje droga pierwsza - uwieść i rozbudzić seksualnie
        > żonę.

        Slowo klucz: "jedynie" :) Bulka z maslem.

        Twoja bogini Ty opisujesz jak by Ci sie marzylo? Skad sie biora te wszystkie osoby pragnace uwodzenia? Kto ma ta cala robote odwalac, co?


        • twojabogini Re: odjechane teorie 04.04.13, 12:02
          > Twoja bogini Ty opisujesz jak by Ci sie marzylo?

          A dlaczego interesują cię moje marzenia seksualne? Chwilowo marzy mi się praktyka neidan. Z uwiedzeniem nie ma nic wspólnego.

          Skad sie biora te wszystkie os
          > oby pragnace uwodzenia? Kto ma ta cala robote odwalac, co?

          Uwiedzenia pragnie osoba,która aktualnie nie jest rozbudzona seksualnie. Chciałaby czuć przyjemność, bliskość, ale jakoś jej to nie gra. Osoby rozbudzone pragną seksu, a nie uwiedzenia.
          W zwiazku z długim stażem bywa różnie, z początku zazwyczaj oboje są rozbudzeni, z czasem jedno lub oboje się wyłącza. Przyczyn wyłączenia tyle ile ludzi.
          W przypadku wyłączenia kobiet-żon-matek: brak satysfakcji z seksu, brak satysfakcji z życia (kobieta wierzyła, że osiągnie szczęście zakładają rodzinę,a tu okazuje się,ze to ciężka harówka i izolacja społeczna),poczucie własnej nieatrakcyjności z powodu zmiany figury i innych zmian związanych z urodzeniem wykarmieniem dziecka.
          Niektóre z wyłączonych kobiet włącza mąż, inne włącza kochanek, inne jeszcze pozostają w uśpieniu seksualnym już na zawsze.
          Odnosząc się do małżeństwa jako pary - żeby seks był stałym elementem, trzeba podsycać,uwodzić - na zmianę. Pożądanie nie powstaje z niczego. Ani u żony, ani u kochanki. Łatwiej oczywiście uwieść osobę obcą - bo nie zna ona naszych wad, więc jest w stanie w przeciwieństwie do partnera sama stworzyć sobie wyidealizowany obraz.
          Całe to forum jest pełne obrażonych małżonków, którym partner nie daje. Za nienormalnych uważają oczywiście małżonków - są to osoby homoseksualne, osoby z niskim libido lub bez libido, suki, które chciały tylko kasy, panowie, którzy wolą własną rękę i filmy. Oczywiście są takie przypadki, albo przypadki jeszcze bardziej odjechane, ale to margines.
          Smutna rzeczywistość jest taka, że w większości wypadków partner zamiast otworzyć seksualnie swojego partnera, zaczyna się domagać seksu - robią tak i kobiety i mężczyźni. Pod taką presją partner wycofuje się z seksualności jeszcze bardziej. Nikt nie chce być obiektem.
          Najsmutniejsze historie które słyszałam, to historie kobiet, które po porodzie powróciły do aktywności seksualnej (a nie do seksualności), po prostu ulegając namowom i prośbom męża. Najpiękniejsze to te kiedy partner stworzył atmosferę bliskości, od nowa poznał i zaakceptował ciało partnerki, dał jej poczucie atrakcyjności, dostarczył bodźców zmysłowych, zadbał o komfort - jednym słowem uwiódł.
          • songo3000 Re: odjechane teorie 04.04.13, 12:28
            Boginka fajnie pisze. Bardzo fajnie nawet, zupełnie jak działacz komunistyczny w 1916 :) Ma jednak i swoje potknięcia.

            > Uwiedzenia pragnie osoba,która aktualnie nie jest rozbudzona seksualnie.
            W szczególności zakonnice. Z uporem maniaka mieszasz sprawy tylko niekiedy ze sobą powiązane. Flirt i uwodzenie zaspokaja potrzeby pompowania własnego ego, własnej atrakcyjności. CELEM flirtu może być ale zazwyczaj nie jest bzykanko. Uwodzą i dają się uwodzić osoby rozbudzone i oziębłe. Ba, nawet aseksy się dają w pewnym stopniu. Jednym słowem pierdzielisz.

            > W zwiazku z długim stażem bywa różnie, z początku zazwyczaj oboje są rozbudzeni
            Śmiałe twierdzenie. Z gatunku tych, że większość ludzi na świecie pomoże innym w potrzebie :)

            > u kochanki. Łatwiej oczywiście uwieść osobę obcą - bo nie zna ona naszych wad,
            Uwieźć to można osobę, dla której jest się atrakcyjny seksualnie. Jeżeli tutaj jest lipa to żadne boginkowe zaklęcia o otwieraniu konserw nie pomogą. W małżeństwie jak i poza nim.

            > Smutna rzeczywistość jest taka, że w większości wypadków partner zamiast otworz
            No właśnie dlatego... o komunie tutaj wspomniałem :) Wrogowie i winni to zawsze 'oni', hehe. A niby to DLACZEGO ta druga osoba jest odpowiedzialna za uruchomienie MOJEJ seksualności? Jakoś za mycie moich zębów, podcieranie mojej dupy i inne aspekty walnie rzutujące na związek to JA osobiście opowiadam. Wygodnickaś Boginko, ot co :)))
            • twojabogini Re: odjechane teorie 04.04.13, 13:15
              > > Uwiedzenia pragnie osoba,która aktualnie nie jest rozbudzona seksualnie.

              > W szczególności zakonnice.

              Zakonnica jest człowiekiem - może być zarówno rozbudzona seksualnie,jak i seksualnie wycofana. Rozbudzenie seksualne to nie jest gotowość do stosunku ani nawet chęć odbycia stosunku (wiele kobiet nierozbudzonych seksualnie jest seksualnie aktywnych, podobnie jest z mężczyznami). Rozbudzenie seksualne to otwartość na doświadczenia zmysłowe, sposób w jaki postrzega się własna seksualność, swoje ciało. Można być seksualnie wycofanym w zwiazku i równocześnie aktywnym seksualnie poza nim. Można być rozbudzonym seksualnie i nie prowadzić aktywności seksualnej.

              >Z uporem maniaka mieszasz sprawy tylko niekiedy ze s
              > obą powiązane. Flirt i uwodzenie zaspokaja potrzeby pompowania własnego ego,

              Ty mieszasz flirt i uwodzenie są jedynie elementem rozbudzania seksualnego, do tego wcale niekoniecznym.

              > Uwodzą i dają się uwodzić osoby rozbudzone i oziębłe. Ba, nawet aseksy się dają w
              > pewnym stopniu. Jednym słowem pierdzielisz.

              Utożsamiasz flirt i uwodzenie z rodzajem gry wstępnej - czyli już elementem gry seksualnej. takiej gry nie da się prowadzić z osobą, która nie ma na nią ochoty. Flirt i uwodzenie rozumiane jako działania zmierzające do seksualnego rozbudzenia są rodzajem gry przedwstępnej.

              Rozbudzenie seksualne w zwiazku w którym partner się wycofał nie polega na flircie, a uwiedzenie oznacza wiele rożnych elementów - naprawę relacji, odbudowę zaufania, czasem zmianę modelu zwiazku, czasem odbudowę stosunku partnera do własnej seksualności, czasem pokonanie zahamowań partnera i traum, czasem nauczenie się jego seksualności. W skrócie - uważność na partnera i na jego potrzeby, które chwilowo trzeba postawić przed swoimi - zwłaszcza przed pragnieniem aktywności seksualnej z partnerem.
              • zawle Re: odjechane teorie 04.04.13, 13:24
                Kurna, songo i bogini ..po waszej wymianie zdań zdezorientowałam się nie nie wiem czy jestem rozbudzona czy nie;)))
            • twojabogini Re: odjechane teorie 04.04.13, 13:46

              > No właśnie dlatego... o komunie tutaj wspomniałem :) Wrogowie i winni to zawsze
              > 'oni', hehe. A niby to DLACZEGO ta druga osoba jest odpowiedzialna za uruchomi
              > enie MOJEJ seksualności?

              Napiszę ci tak. Byłam atrakcyjną i rozbudzoną seksualnie kobietą, dobrze zniosłam pierwszą ciążę i nie musiałam wracać do seksualności, bo jej nie straciłam. Druga ciąża to była katastrofa. Wróciłam do domu ze szpitala po długim pobycie z dzieckiem, które było wcześniakiem. Byłam wykończona, po wielu trudnych przejściach. Moje ciało było paskudne - spędziłam ciążę na leżąco, a po sterydach przytyłam ze 20 kilo. Do tego mój brzuch szpeciła paskudna blizna po cc. Moja seksualność nie istniała, od paru miesięcy byłam w szpitalu, gdzie nawet nie miałam okazji na autoerotyczne doświadczenia. Za to istniała rzeczywistość w której nie miałam czasu na nic poza karmieniem, podawaniem leków itp.
              Mój mąż miał dwa wyjścia - poszukać sobie kochanki, albo pomoc mi w odnalezieniu mojej seksualności. Sama by się nie włączyła jeszcze przez parę lat. Oczywiście, że nie był za to odpowiedzialny. Oczywiście, że teoretycznie mogłam sama (ale po co skoro mi się nie chciało, stałam się aseksualna). Dlaczego to zrobił - odpowiedź jest prosta i trywialna - kochał mnie i chciał żeby nasza seksualna więź powróciła. Nie wierzę, że pociągają go grube kobiety, z piersiami napompowanymi mlekiem, płaczliwe i z bliznami na brzuchu. Ale ja go pociągałam nawet wtedy, gdy byłam taką kobietą.

              Jakoś za mycie moich zębów, podcieranie mojej dupy i i
              > nne aspekty walnie rzutujące na związek to JA osobiście opowiadam. Wygodnickaś
              > Boginko, ot co :)))

              Jestem bardzo wygodnicka,lubię wygodne życie, uwielbiam gdy jest mi przyjemnie. Dla mojej własnej przyjemności, gdy mój partner wycofywał się z seksualności w związku - to ja stawałam się stroną aktywną, zamiast stać i tupać nóżką i szukać winy w partnerze. A jeśli nie byłam zaangażowana - to dawałam sobie spokój. Bo wtedy faktycznie w imię czego takie starania?
              • zawle Re: odjechane teorie 04.04.13, 14:04
                twojabogini napisała: Dlaczego to zrobił -
                > odpowiedź jest prosta i trywialna - kochał mnie i chciał żeby nasza seksualna
                > więź powróciła. Nie wierzę, że pociągają go grube kobiety, z piersiami napompow
                > anymi mlekiem, płaczliwe i z bliznami na brzuchu. Ale ja go pociągałam nawet wt
                > edy, gdy byłam taką kobietą.

                Fajnie że miałaś takie doświadczenia. Dobre doświadczenia. Raz że jesteś na początku drogi, bo nadal tą intymność w związku macie. Są jednak takie pary, w których ona zaniknęła zupełnie. Na amen. Z wielu powodów, nawet tych najpaskudniejszych. Nigdy jej nie było, chodził tylko o prokreację, seks służył do złapania faceta w sidła małżeństwa. Im twoje rady wydają się obraźliwie niedojrzałe.
                Dwa, Twoje pozytywne doświadczenia nie pozwalają Ci wierzyć w sytuację że dla kochającego mężczyzny gruba/zbrzydnięta/ stara żona przestaje być atrakcyjna. I nie ma na to rady. I to nie żadna patologia. Ja nie potrafię się w łóżku skupić nawet , gdy na mnie naciska wielkie sadło/bujam się na nim. Czy jestem chora?
                • sea.sea Re: odjechane teorie 04.04.13, 14:16
                  > Są jednak takie pary, w których ona zaniknęła zupełnie. Na amen. Z wielu powodów, nawet
                  > tych najpaskudniejszych. Nigdy jej nie było, chodził tylko o prokreację, seks służył do złapania
                  > faceta w sidła małżeństwa.

                  Nie musi być od razu tak grubo. Mój eks mi - po początkowej fazie zakochania, która to faza wybacza wiele - przestał odpowiadać w łóżku. Były jakieś próby reanimacji, słabo to szło, w końcu stał się dla mnie obiektem kompletnie niepociągającym. No i choćby po tym zatańczył na napletku trzepocząc rzęsami - nie uwiódłby mnie z powrotem. Po prostu nie, zero szansy. Odpodobał mi się i nie byłam zainteresowana tym, żeby mi się spodobał znowu. Mógłby mnie uwodzić, otwierać moją seksualność i jak to jeszcze tam romantycznie ponazywamy - ad mortam usratam. Nic by nie uzyskał. Bez cienia zainteresowania czy chęci współpracy drugiej strony, ta osoba co ma uwodzić i otwierać może odnieść sukcesy co najwyżej w drapaniu się po własnym tyłku.
                  • twojabogini Re: odjechane teorie 04.04.13, 15:00
                    > Mój eks mi - po początkowej fazie zakochania, k
                    > tóra to faza wybacza wiele - przestał odpowiadać w łóżku.

                    I wtedy jest czas na to, żeby zakończyć związek, podjąć decyzję o pozostaniu w związku pomimo braku atrakcyjności seksualnej partnera, lub zdecydować się na związek otwarty po uzgodnieniu z partnerem. Cudów nie ma.

                    > No i choćby po tym zatańczył na napletku trzepocząc rzęsami - nie uwiód
                    > łby mnie z powrotem. Po prostu nie, zero szansy. Odpodobał mi się i nie byłam z
                    > ainteresowana tym, żeby mi się spodobał znowu.

                    Okej. Tylko wtedy nie ma sensu ciągnąć takiego związku. Albo oczekiwać w nim fajerwerków.


                    > Bez cienia zainteresowania czy chęci współpracy drugiej strony, ta osoba co ma uwodzić i >otwierać może odnieść sukcesy co najwyżej w drapaniu się po własnym tyłku.

                    Zgadzam się. Tylko, że jak związek jest ogólnie dobry, to jednak najpierw warto spróbować. ale nie jęczeć o seks i szukać winy w drugiej stronie - homo nie homo, wyrachowana, palant itp.
                    Typowy scenariusz z jakim się stykam - zakochani, szał ciał, ślub, dziecko, czasem odwrotnie. Dopóki on ja zdobywa - poświęca wiele czasu na pieszczoty, ona jest chętna gotowa, otwarta. Nie przeżywa orgazmów podczas stosunku, ale nie wie że to norma, boi się go stracić, udaje (i to jak!). Wie też, że jak urodzi dziecko, czy co tam jeszcze - z czasem zacznie. Ale nie zaczyna. Za to zaczyna unikać seksu, bo on dąży głownie do stosunku, a to co jej sprawia przyjemność olewa - ona sama go tak nauczyła, bo z czasem, wiedząc, że nie osiągnie satysfakcji sama skracała czas "wstępu", żeby jak najszybciej odegrać sprawę i mieć z głowy.
                    Ona albo odmawia, albo nadal udaje - ale z coraz mniejszym zaangażowaniem. On nie wie o co chodzi. Ona sądzi, ze on jest fatalnym kochankiem (ma rację) i egoistycznym (bywa różnie) ale boi się urazić jego ego - bo chce nadal z nim być. Tworzy się sytuacja patowa - BSM.
                    On myśli, że ona go zdradza (jeśli jest ładna i atrakcyjna i pracuje poza domem), zaczyna być niemiły, naciskać na seks. Ona zaczyna go mieć za coraz większego palanta. Jeśli ona jest brzydka, straciła swoją seksualność - on zaczyna uważać ją za kaszalota i sam przestaje być zainteresowany - seksem z nią - bo inne kobiety nadal są dla niego atrakcyjne.
                    Pra przyczyną braku seksu w tych przypadkach jest brak elementarnej wiedzy o tym jak zaspokoić kobietę i oczekiwanie kobiet, ze to mężczyźni tą wiedzę posiadać powinni.
                    To 80% przypadków z którymi się zetknęłam. Homoseksualizm partnerów, wyrachowanie i wszystkie inne opcje, jakie są głównym tematem tu na forum to margines.
                    Pary w których oboje małżonków czerpie radość z seksu mają seks - nawet kiedy rozwodzą się dlatego, że się nienawidzą.
                    Napisałam o kobietach, które wycofują się z seksu bo nie jest dla nich przyjemny. Mężczyźni wycofują się z seksu z innych przyczyn - gdy szwankuje więź na innych poziomach, gdy partnerka ich ośmiesza, obraża, deprecjonuje, często "biorąc rewanż" w porno.
                    Gdy w grę wchodzi zdrada, inny partner i dlatego nie ma seksu - rzecz się wydaje prędzej czy później, raczej szybciej. Takich przypadków z perspektywy pierwotnej przyczyny zaniku więzi seksualnej nie ma tak wiele. Aczkolwiek kobiety odmawiające seksu partnerom zdradzają- gdy trafia na takiego mężczyznę, który je rozbudzi (czasem trafiają w ten sposób na dobrych kochanków a czasem na jeszcze gorszych niż mąż).
                • twojabogini Re: odjechane teorie 04.04.13, 14:34
                  > Fajnie że miałaś takie doświadczenia. Dobre doświadczenia. Raz że jesteś na poc
                  > zątku drogi, bo nadal tą intymność w związku macie.

                  W związkach miałam rożne doświadczenie dobre i złe. A intymność raz jest raz jej nie ma, podobnie jak atrakcyjność. To płynne.

                  >Są jednak takie pary, w których ona zaniknęła zupełnie. Na amen. Z wielu powodów, nawet >tych najpaskudniejszych.

                  Co nie znaczy, że nie można jej przywrócić, albo z niej zrezygnować.

                  >Nigdy jej nie było

                  Jeśli nigdy nie było to nie da się jej przywrócić. Można ją dopiero zbudować. Jak się nie uda - to nie znaczy, że trzeba w tym tkwić. Jeśli związek jest dobry, a na seks nie ma w nim miejsca, to trzeba z partnerem uzgodnić, że tej intymności będzie się szukać gdzie indziej. Jeśli jest zły - to po co w nim tkwić?

                  > chodził tylko o prokreację,

                  Znów - trzeba ustalić z partnerem.Ja chcę seksu, a ty nie. Co z tym zrobimy?

                  >seks służył do złapania
                  > faceta w sidła małżeństwa.

                  Oczywiście wabienie seksem nie jest bzdurą, ale zakładanie, że kobieta po zwabieniu zamierzała z seksu zrezygnować bzdurą jest. Rezygnuje się z tego czego się nie lubi. Seks jest jedną z najprzyjemniejszych rzeczy - jeśli jest przyjemny. Przykro mi ale w takich przypadkach po prostu panowie są niedouczonymi i mizernymi kochankami.

                  > Im twoje rady wydają się obraźliwie niedojrzałe.

                  Nie radzę tylko przedstawiam punkt widzenia. Jeśli kogoś obraża, że widzę coś inaczej - to jego problem. Co do dojrzałości - nie wiem czy jestem dojrzała, doświadczona na pewno. Doświadczeniem swoimi innych osób, które swoimi trudnymi problemami się ze mną dzieliły.

                  > Dwa, Twoje pozytywne doświadczenia nie pozwalają Ci wierzyć w sytuację że dla k
                  > ochającego mężczyzny gruba/zbrzydnięta/ stara żona przestaje być atrakcyjna. I
                  > nie ma na to rady. I to nie żadna patologia. Ja nie potrafię się w łóżku skupić
                  > nawet , gdy na mnie naciska wielkie sadło/bujam się na nim. Czy jestem chora?

                  Jeśli w związku nie powstała intymna więź, a atrakcyjność seksualna sprowadzała się jedynie do ładnego ciała, prestiżowej pracy itp. to osoba która przytyła przestaje być atrakcyjna - bo traci jedyny atrybut atrakcyjności. Nie wierzę, że dla kochającego partnera utrata powierzchownych atrybutów atrakcyjności kończy i definitywnie niszczy więź seksualną. Zdarzają się osoby, którym pewne rzeczy przeszkadzają - np. obfite sadło i powodują brak reakcji seksualnej. Ale w związku w którym istnieje więź po prostu się o tym rozmawia. Każdy człowiek ma takie "zniechęcacze". To normalne. Mój mąż jest zupełnie normalnym człowiekiem i jako kaszalot nie byłam dla niego zewnętrznie atrakcyjna seksualnie, bo pociąg do kaszalotów, choć występuje - to nie jest typowy. Ale byłam atrakcyjna jako ja, partnerka i mimo tego jak wyglądałam (paskudnie), nadal byłam warta jego uwagi, pomocy, szacunku, miłości, flirtu, czułości.
                  >
                  • kutuzow Re: odjechane teorie 04.04.13, 14:54
                    twojabogini napisała:

                    > >Są jednak takie pary, w których ona zaniknęła zupełnie. Na amen. Z wielu p
                    > owodów, nawet >tych najpaskudniejszych.
                    >
                    > Co nie znaczy, że nie można jej przywrócić, albo z niej zrezygnować.

                    To trochę tak jak jakby próbować rozkochać/zauroczyć w sobie osobę, której wcale nie kręcimy. Niby wszystkie komedie romantyczne pokazują że można, ale w realu to raczej nierealne. Zgadzam się z tym co pisała Zawle, ta druga osoba SAMA musi chcieć.

                    > Znów - trzeba ustalić z partnerem.Ja chcę seksu, a ty nie. Co z tym zrobimy?

                    Boginka, ty naprawdę masz idealistyczne podejście.
                    Zobacz że osoba która nie chce seksu nie musi NIC robić i nadal jej potrzeby będą zaspokojone (seksu nie będzie). To osoba która CHCE seksu jest w cięższej sytuacji.

                    > Rezygnuje się z tego czego się
                    > nie lubi. Seks jest jedną z najprzyjemniejszych rzeczy - jeśli jest przyjemny.

                    Dopiero co SAMA pisałaś że po drugiej ciąży zrezygnowałaś z seksu mimo że wcześniej go lubiłaś. Więc sorry ale teraz przeczysz sama sobie.

                    > Przykro mi ale w takich przypadkach po prostu panowie są niedouczonymi i mizer
                    > nymi kochankami.

                    ...a to jest po prostu zrzucanie odpowiedzialności na druga stronę. Znacznie lepiej z tym żyć, niż z odczuciem że samemu się nawaliło i związek się rozpada.

                    • twojabogini Re: odjechane teorie 04.04.13, 15:07
                      > To trochę tak jak jakby próbować rozkochać/zauroczyć w sobie osobę, której wcal
                      > e nie kręcimy.

                      Jak to nie kręcimy? Jakoś ten związek powstał...raczej nie zaspokajamy potrzeb...


                      > Zobacz że osoba która nie chce seksu nie musi NIC robić i nadal jej potrzeby bę
                      > dą zaspokojone (seksu nie będzie). To osoba która CHCE seksu jest w cięższej sy
                      > tuacji.

                      Nie w cięższej tylko w innej. I to dlatego ta osoba musi być aktywna. jak nie chce kanapki to siedzę, jak chcę to wstaję i sobie robię, jak nie ma chleba to ruszam d...

                      > Dopiero co SAMA pisałaś że po drugiej ciąży zrezygnowałaś z seksu mimo że wcześ
                      > niej go lubiłaś. Więc sorry ale teraz przeczysz sama sobie.

                      Zrezygnowałam, bo czułam sie i byłam paskudna i nieatrakcyjna. w takim stanie seks byłby koszmarem.
                      • zawle Re: odjechane teorie 04.04.13, 15:23
                        twojabogini napisała: > Nie w cięższej tylko w innej. I to dlatego ta osoba musi być aktywna. jak nie c
                        > hce kanapki to siedzę, jak chcę to wstaję i sobie robię, jak nie ma chleba to r
                        > uszam d...

                        Lub ukradniesz, lub wyłudzisz, lub ...jak można dostać kanapkę, gdy ktoś nie ma ochoty Ci jej dać?
                      • kutuzow poprawna analogia z głodem i kanapką 04.04.13, 15:33
                        twojabogini napisała:

                        > > To trochę tak jak jakby próbować rozkochać/zauroczyć w sobie osobę, które
                        > j wcal
                        > > e nie kręcimy.
                        >
                        > Jak to nie kręcimy? Jakoś ten związek powstał...raczej nie zaspokajamy potrzeb.
                        > ..

                        Chodziło mi o inną sytuację.
                        Spotykasz faceta, on dla Ciebie jest "tym jedynym" zakochujesz się, ale dla niego nadal jesteś obojętna. Możesz próbować go "rozkochać" w sobie (niczym na filmach) ale jest to równie nieskuteczne jak próba "rozbudzenia" kobiety która na seks nie ma ochoty. (bo skoro nie ma ochoty to ma jakieś dobre "powody" na taki stan rzeczy).

                        > Nie w cięższej tylko w innej. I to dlatego ta osoba musi być aktywna. jak nie c
                        > hce kanapki to siedzę, jak chcę to wstaję i sobie robię, jak nie ma chleba to r
                        > uszam d...
                        Sorry, ale to prosta droga do wersji "staraj się bardziej.

                        Nie kupuję tego. To że u Ciebie się udało, nie znaczy że to jest dobre rozwiazanie (jak widać nawet na forum nie sprawdza się to).
                        Poza tym analogia z kanapką jest nie trafiona.
                        Bo jak ja jestem głodny a moja partnerka nie czuje głodu, to co z tego że ją będę namawiał na kanapkę z szynką i super dresingiem, skoro ona nie jest głodna.

                        więc jak sama w swojej (błędnej) analogii zauważyłaś mogę iść i sam zrobić sobie kanapkę (ucieczka w masturbację) lub zjeść na mieście (zdrada).
                        Owszem mogę też jęczeć żeby to ona zrobiłą mi kanapkę (ale jak wiemy litość to słaby afrodyzjak).
                        Mogę także ciągle pokazywać jej że kanapka jest pyszna, namawiać żeby wzięła choć gryza itp tylko efektywność tego jest raczej kiepska jeśli druga strona naprawdę nie czuje głodu.


                        > Zrezygnowałam, bo czułam sie i byłam paskudna i nieatrakcyjna. w takim stanie s
                        > eks byłby koszmarem

                        Widzisz, Ty miałaś taki problem inne kobiety mają inny RÓWNIE WAŻNY dla nich problem, żeby czuć niechęć przed seksem. Owszem czasami kochający partner może starać się to zmienić, ale często jest to orka na ugorze. Lata mijają a efektów brak.

                    • rekreativa Re: odjechane teorie 04.04.13, 15:29
                      Też się zgadzam z tym, że jeśli intymność i seksualność w związku, a co za tym idzie czułość zanikły zupełnie, to już po ptakach i nie ma czego przywracać.
                      Na tym polega problem wielu tu piszących: chcą się brać za naprawę związku zbyt późno. te wszystkie rady typu sexi bielizna, kolacja z kwiatkami, romantyczny wyjazd itp. są dobre , gdy seks i intymność dopiero zaczynaja przysychać, wtedy może to zadziałac jak woda i roślinka nam odżyje. Ale jeśli dopuścimy do uschnięcia całośći z korzeniami na wiór, to choćbysmy wylali hektolitry najlepszej wody z lodowca, gówno z tego będzie.

                      "Zobacz że osoba która nie chce seksu nie musi NIC robić i nadal jej potrzeby bę
                      > dą zaspokojone (seksu nie będzie). To osoba która CHCE seksu jest w cięższej sy
                      > tuacji."
                      I ponieważ tamta osoba nie musi nic robić, to Ty zrób. Zakomunikuj mianowicie osobie, że potrzebujesz seksu i od dzisiaj w każdy czwartek będziesz chodził do agencji (przykładowy scenariusz). Nie proś, nie żebraj, nie obrażaj się, tylko rób swoje. Aż osoba łaskawie zareaguje.
                      Oczywiście to po tym, jak już wypróbowałeś łagodniejsze metody dotarcia do osoby.

                      "...a to jest po prostu zrzucanie odpowiedzialności na druga stronę. "
                      No jednak chyba druga strona ponosi jakąś odpowiedzialność za to, czy nam jest dobrze w seksie?
                      • sabat-77 po ptokach :) 04.04.13, 15:56
                        Niekoniecznie jest po ptokach. Jak glosi tytul ksiazki Deangelo, attraction is not a choice. To czy kogos pozadamy, to nie jest nasza decyzja, nasz wybor. Podswiadomy kalkulator dokonuje oceny drugiej osoby na bazie na chlodno podsumowanych danych. To jak bilans. Kiedy suma wychodzi pod kreska, nie ma wsadzania fujary - proste.
                        Co mozna z tym zrobic ? Zmienic bilans. Dodac na polu atrakcyjnosci albo ujac po stronie tego przez co atrakcyjnosc tracimy. Atrakcyjnosc nie jest rzecza dana raz na zawsze, jest zmienna w czasiee. Problem w tym, ze mase ludzi jest zbyt leniwa by sie zmieniac. Pierdola o tym jacy sa nieszczesliwi przez otylosc nad kilogramowym kublem lodow, nie umieja znalez pracy wysylajac jedno cv miesiecznie, albo narzekaja na politykow glosujac na nich na wyborach. To co moze zmienic stan rzeczy to intensywna praca nad soba, dajaca efekty po dlugim czasie. Ale jak sie wpadlo w nie wiem jak gleboki dol, to zawsze trzeba probowac sie wygrzebac.
                        • rekreativa Re: po ptokach :) 04.04.13, 16:36
                          "To jak bilans. Kiedy suma wychodzi pod kreska, nie ma wsadzania fuj
                          > ary - proste.
                          > Co mozna z tym zrobic ? Zmienic bilans. Dodac na polu atrakcyjnosci albo ujac p
                          > o stronie tego przez co atrakcyjnosc tracimy. "

                          To może zadziałać, ale tylko pod jednym warunkiem: że kiedyś ta atrakcyjność była i kręciła drugą stronę i seks, całkiem fajny też był.
                          Tymczasem tu na forum pojawia się wcale niemało wątków, gdy facet (bo zwykle to facet) pisze, że żona wprawdzie nigdy nie była wulkanem seksu, ale... No właśnie, ten eufemizm o wulkanie oznacza tylko tyle, że on nigdy nie był dla żony atrakcyjny seksualnie, a mężem został, bo zaradny i z dobrą pracą, albo babce zegar biologiczny zatykał, albo coś tam.
                          No i w takiej sytuacji, jak któraś pani wyżej to ujęła :możesz machać napletkiem i tańczyć na rzęsach i zyskasz tyle, że ci rzęsy wypadną i napletek zdrętwieje.

                          Co do zmiany sytuacji, to trzeba chcieć. Oglądam czasem taki program w TV o bardzo otyłych ludziach, którzy poddają się operacji bariatrycznej (na żołądku). U nich , niestety, zwykle tym kopem w zadek był strach. Np. jeden facet zaczął się odchudzać, kiedy lekarz mu powiedział, że ma przed sobą miesiąc życia.
                          Nie mówię, że należy zaczynać od straszenia swego partnera, ale jeśli wszystko już zawiodło?
                          Człowiek tkwi w sytuacjach, które opisałeś, dopóki straty z nich wynikające nie przewyższą zysków. Wtedy może pojawić się motywacja do zmiany sytuacji.
                          Ale dopóki np. spasiona żonka, nie wykazująca żadnej inicjatywy do czegokolwiek będzie dostawała od partnera uwagę, zaopatrzenie itp., to będzie sobie rosła wszerz, nadal bez inicjatywy i czasem może dla przyzwoitości zapłacze nad tym kubełkiem lodów, że "och, jaka jestem gruba". Ale tak naprawdę to po ch... ona ma się odchudzać? Żeby zyskać seks? A jeśl;i żarcie dostarcza jej więcej endorfin? Dla niej w takiej sytuacji zysk jest większy niż strata i to własnie trzeba by zmienić.
                          • twojabogini Re: po ptokach :) 07.04.13, 16:12
                            > No i w takiej sytuacji, jak któraś pani wyżej to ujęła :możesz machać napletkie
                            > m i tańczyć na rzęsach i zyskasz tyle, że ci rzęsy wypadną i napletek zdrętwiej
                            > e.

                            Miałyśmy na studiach chłopaka, który był paskudny, nieatrakcyjny seksualnie - ale nauczył się jednej wspanialej rzeczy - masażu punktu G. Miał kłopot, bo kobiety najpierw nie chciały z nim sypiać i musiał zabiegać miesiącami - a potem nie chciały go zostawić. Miał też kłopot, bo większość z nich proponowała mu układ seksualny - podczas, gdy on chciał związku.
                            Jeśli kobieta nie jest i nie była wulkanem seksu - to znaczy tylko, ze jej partner albo jest egoistyczny w łóżku, albo dupa kochanek bez pojęcia.
                            • zawle Re: po ptokach :) 07.04.13, 16:18
                              twojabogini napisała: nauczył się jednej wspanialej rzeczy - masażu punktu G

                              Mityczny punkt G? www.youtube.com/watch?v=g4LZwEn1VHQ
                              • twojabogini Re: po ptokach :) 07.04.13, 16:50
                                Mityczny? Nie wiem czy mityczny. Ja praktykuję seks tantryczny, który nie mówi o punkcie g, ale o stymulacji świętego miejsca. Wrażenia odjechane. O tym świętym miejscu dowiedziałam się właśnie od kolegi, który zajmował się ogólnie praktyką tantryczną i raz na jakiś czas masowaniem panienek. Kiedy więc czytam seksuologów, którzy maja wątpliwości, czy jest, albo, ze tylko niektóre kobiety, albo że wytryski kobiece to głównie fejki i tylko niektóre mogą.

                                Chyba najsensowniejszy opis w polskim necie:

                                seksualnosc-kobiet.pl/anatomia/krolewna_nie_na_ziarnku_grochu_czyli_jak_zidentyfikowac_strefe_g
                                • hello-kitty2 Re: po ptokach :) 07.04.13, 20:58
                                  twojabogini napisała:

                                  > Mityczny? Nie wiem czy mityczny. Ja praktykuję seks tantryczny, który nie mówi
                                  > o punkcie g, ale o stymulacji świętego miejsca. Wrażenia odjechane. O tym święt
                                  > ym miejscu dowiedziałam się właśnie od kolegi, który zajmował się ogólnie prakt
                                  > yką tantryczną i raz na jakiś czas masowaniem panienek. Kiedy więc czytam seksu
                                  > ologów, którzy maja wątpliwości, czy jest, albo, ze tylko niektóre kobiety, alb
                                  > o że wytryski kobiece to głównie fejki i tylko niektóre mogą.
                                  >
                                  > Chyba najsensowniejszy opis w polskim necie:
                                  >
                                  > seksualnosc-kobiet.pl/anatomia/krolewna_nie_na_ziarnku_grochu_czyli_jak_zidentyfikowac_strefe_g

                                  Jezus Maria, nie jestem brzydliwa ale doszlam to tego zdjecia:
                                  Na zdjęciu dobrze widoczne pofałdowane ciało strefy G, leżace na przedniej ściance pochwy, wypchnięte za pomocą mięśni kobiety.
                                  Źródło: www.the-clitoris.com/n_html/female_ejaculation.htm

                                  to skojarzylo mi sie z seria science fiction Alien, pamietacie jak te jaja sie otwieraly, cholera to wlasnie byl podobny widok. Czy masaz punktu G obejmuje wywalenie tego aliena? Ja pierdziele chyba musze poprosic Gomorego o wypowiedz. On twierdzi, ze zna kobiety i zadne kobiece przywary mu nie straszne. Gomory pomasowalbys tego aliena? :))))
                                  • 3rd_sin Re: po ptokach :) 07.04.13, 21:19
                                    Haha, Kitty :) a co jeśli sama (i ja też) takiego mamy?! Rzeczywiście mało apetyczne ;)
                                    • hello-kitty2 Re: po ptokach :) 07.04.13, 22:35
                                      3rd_sin napisał(a):

                                      > Haha, Kitty :) a co jeśli sama (i ja też) takiego mamy?! Rzeczywiście mało apet
                                      > yczne ;)

                                      Jezu, jak TO mamy to uda rozchylam tylko po ciemku albo zapuszczam gesta grzywke :)
                                      • 3rd_sin Re: po ptokach :) 07.04.13, 22:51
                                        podobne rzeczy widziałam w podręczniku z ginekologii i położnictwa, ale pod nieco inna nazwą :| Moja droga żadna grzywka tego nie zasloni. Poza tym to wygląda jakby pelzalo :P
                                        • sabat-77 Re: po ptokach :) 08.04.13, 06:54
                                          Moje kochane, demonizujecie. Potwor rzeczywiscie wyglada dosc groznie, ale mysle, ze razem spokojnie dalibysmy mu rade :p
                                        • zawle Re: po ptokach :) 08.04.13, 08:28
                                          Boże...jem śniadanie. Zaraz pawnę:)
                                        • songo3000 Re: po ptokach :) 08.04.13, 10:09
                                          Cholera, a mi porno na służbówce zablokowali... :(((
                                    • twojabogini Re: po ptokach :) 09.04.13, 13:20
                                      > Haha, Kitty :) a co jeśli sama (i ja też) takiego mamy?! Rzeczywiście mało apet
                                      > yczne ;)

                                      Mamy. Proponuję zakup plastikowego wziernika, żelu do jego posmarowania, lusterka z rączką. Dobre oświetlenie. Tak w ramach autopoznania. Oczywiście, to, ze u nas ta przestrzeń będzie mniejsza, większa, bardziej mniej pofałdowana - nie powinno budzić niepokoju - tak jak penisy tak i pochwy są zróżnicowane.
                                      Z moich obserwacji wynika, że "alien" (niech będzie) nabrzmiewa w efekcie podniecenia i trudniej wtedy go przeoczyć. Warto jednak żeby alien przestał być alienem (dla nas i potem dla partnerów), a stał się własną święta przestrzenią - otwiera się nowa jakość wrażeń seksualnych.

                                  • twojabogini Re: po ptokach :) 09.04.13, 13:15
                                    > Czy masaz punktu G obejmuje wywalenie tego aliena?

                                    To nie jest alien. Pochwa to po prostu zróżnicowany narząd, a my nie jesteśmy oswojeni z jej widokiem. Kiedyś penis też budził obrzydzenie, podobnie jak damskie anusy.
                                    Stymulacja obejmuje stymulację, a nie "wywalanie". Zresztą początkowo stymuluje się końcowe miejsce - jest najwrażliwsze i kobietom które to dopiero odkrywają daje najwięcej satysfakcji (oczywiście nie wszystkim, są takie które mają inne preferencje).
                            • rekreativa Re: po ptokach :) 07.04.13, 17:16
                              "Jeśli kobieta nie jest i nie była wulkanem seksu - to znaczy tylko, ze jej part
                              > ner albo jest egoistyczny w łóżku, albo dupa kochanek bez pojęcia. "

                              Albo jej kompletnie nie kręci.
                              A co do opowieści o tym obleśniaku, który masował punkty G, ja tego nie łykam.
                              Jeśli facet jest dla mnie odstręczający fizycznie, to nie ma w ogóle możliwości, żeby cokolwiek zaszło, bo prędzej się pohaftuję.
                              Sorki za dosadność.
                        • zawle Re: po ptokach :) 04.04.13, 16:44
                          sabat-77 napisał: > Co mozna z tym zrobic ? Zmienic bilans.

                          Ja jednak twierdzę że atrakcyjność człowieka bardzo często nijak się ma do atrakcyjności seksualnej. Tu czeto decydują rzeczy których zmienić się nie da. Zapach, sposób poruszania się, inteligencja, dowcip, osobowość. I hormony. Nie na darmo kogo innego kobiety wybierają na zapładniaczy, z kim innym chciałyby wychowywać dzieci. Oczywiście warto próbować, byleby nie przypisywać sobie winy i nie trwać w bezruchu wiekami.
                          • sabat-77 Re: po ptokach :) 04.04.13, 18:34
                            zawle napisała:

                            > Ja jednak twierdzę że atrakcyjność człowieka bardzo często nijak się ma do atra
                            > kcyjności seksualnej. Tu czeto decydują rzeczy których zmienić się nie da. Zapa
                            > ch, sposób poruszania się, inteligencja, dowcip, osobowość. I hormony.

                            PFFFFF :D hahahahaha.
                            Inteligencja ? Dowcip ? Osobowość ?
                            Co za brednie. Chore i szkodliwe.
                            Nie wiem u kogo ?
                            Bo u kobiety - wygląd i styl, może trochę zapach.
                            U mężczyzny - Kasa i władza, kasa i władza, kasa i władza... jak buddyjska mantra, tak ze 108 razy w kółko :)
                            Reszta to szczegóły, najczęściej nieistotne z punktu widzenia atrakcyjności. Wybacz.
                            • rekreativa Re: po ptokach :) 04.04.13, 18:42
                              " U mężczyzny - Kasa i władza, kasa i władza, kasa i władza... jak buddyjska mant
                              > ra, tak ze 108 razy w kółko :)
                              > Reszta to szczegóły, najczęściej nieistotne z punktu widzenia atrakcyjności. Wy
                              > bacz."

                              Wybacz, ale pieprzysz jak mały Kazio po dużym piwku.
                              • sabat-77 Re: po ptokach :) 04.04.13, 18:57
                                rekreativa napisała:

                                > Wybacz, ale pieprzysz jak mały Kazio po dużym piwku.

                                Wierz mi, chciałbym żeby to była nieprawda. Ale to niestety jest prawda, dla mnie odrażająca i odpychająca od tworu jakim jest kobieta na kilometr. Cóż jednak poradzę, kiedy wyziera to na każdym kroku, jak słoma z butów wieśniaka i jest racjonalną odpowiedzą na większość pytań, które sobie stawiałem przez lata.
                                Podobnie jak dla Ciebie odpychające może być to, że mężczyźni postrzegają Cię przez pryzmat Twojego wyglądu, ale nosz kurde, musiałbym być mega hipokrytą by zaprzeczać... Niestety :/
                                Chciałbym żeby życie było kolorowe a ludzie uczciwi, ale niestety życie jest szare, długie i do dupy a człowiek człowiekowi wilkiem. Chciejstwem i pobożnymi życzeniami jest piekło wybrukowane, ale lepiej stać równo na nogach i wiedzieć na czym
                                • coffei.na dzistosz jak baba! 04.04.13, 19:13

                                  > Wierz mi, chciałbym żeby to była nieprawda. Ale to niestety jest prawda, dla mn
                                  > ie odrażająca i odpychająca od tworu jakim jest kobieta na kilometr. Cóż jednak
                                  > poradzę, kiedy wyziera to na każdym kroku, jak słoma z butów wieśniaka i jest
                                  > racjonalną odpowiedzą na większość pytań, które sobie stawiałem przez lata.
                                  > Podobnie jak dla Ciebie odpychające może być to, że mężczyźni postrzegają Cię p
                                  > rzez pryzmat Twojego wyglądu, ale nosz kurde, musiałbym być mega hipokrytą by z
                                  > aprzeczać... Niestety :/
                                  > Chciałbym żeby życie było kolorowe a ludzie uczciwi, ale niestety życie jest sz
                                  > are, długie i do dupy a człowiek człowiekowi wilkiem. Chciejstwem i pobożnymi ż
                                  > yczeniami jest piekło wybrukowane, ale lepiej stać równo na nogach i wiedzieć n
                                  > a czym

                                  co Ciebie napadło bejbe?na prawdę myślisz,że na tym łez padole są same materialistki??
                                  masz takie podejście,że chyba na prawdę musimy Cie zabrać z koleżanką 3dr_sin na ploty...ale wiesz to będzie tylko gadka o facetach-tych kasiastych oczywiście ich tyłkach i możliwościach :/
                                  na prawdę czuję się przez Ciebie dotknięta-i to nie w taki sposób jak bym sobie tego życzyła!
                                  • sabat-77 Re: dzistosz jak baba! 04.04.13, 19:28
                                    coffei.na napisała:

                                    > co Ciebie napadło bejbe?na prawdę myślisz,że na tym łez padole są same material
                                    > istki??

                                    W takim razie musiałbym też stwierdzić, że na świecie są faceci którzy patrzą tylko na urodę kobiety. Czy są tacy ? W większości. Od każdej reguły są też i wyjątki, ale to rzadkość.

                                    > masz takie podejście,że chyba na prawdę musimy Cie zabrać z koleżanką 3dr_sin n
                                    > a ploty...ale wiesz to będzie tylko gadka o facetach-tych kasiastych oczywiście
                                    > ich tyłkach i możliwościach :/

                                    Ej, ja was chciałem po prostu poznać irl, bez ściemy :)
                                    Nie wierzysz ? To mnie jeszcze nie znasz.
                                    Poza tym to chyba normalny temat rozmowy między dziewczynami, więc czemu miałoby mnie to zdenerwować ?

                                    > na prawdę czuję się przez Ciebie dotknięta-i to nie w taki sposób jak bym sobie
                                    > tego życzyła!

                                    Nie chciałem nikogo obrazić, wybacz. Ale jeśli mój światopogląd Cię obraża, To wiedz, że mimo sympatii jest to trochę za mało by go zmienić.
                                • rekreativa Re: po ptokach :) 04.04.13, 19:28
                                  A ja dalej mówię, że smuty chrzanisz.
                                  Przecież sami tutaj, z innymi chłopami biadolicie, jakie baby mają wymagania: lista ich nieskończona, a Ty nagle, że tylko kasa i kasa, a reszta to nieistotne szczegóły.
                                  Kasa może byc jedynym kryterium dla naprawdę zawziętej, pazernej panieny i to pod warunkiem, że jest jakaś kolosalna (chociaż czasem nawet i to nie pomoże: patrz ostatnie niedoszłe wesele w domu Hue Heffnera :):)
                                  W każdym innym przypadku kasa jest jakimś kryterium, ale na tej długiej liście i niekoniecznie na pierwszym miejscu.
                                  Podobnie jak facet nie leci wyłącznie na urodę z pominięciem wszystkiego innego, bo by ino same modelki i miss worldy facetów miały.
                                  • sabat-77 Re: po ptokach :) 04.04.13, 19:33
                                    rekreativa napisała:

                                    > A ja dalej mówię, że smuty chrzanisz.
                                    > Przecież sami tutaj, z innymi chłopami biadolicie, jakie baby mają wymagania: l
                                    > ista ich nieskończona, a Ty nagle, że tylko kasa i kasa, a reszta to nieistotne
                                    > szczegóły.
                                    > Kasa może byc jedynym kryterium dla naprawdę zawziętej, pazernej panieny i to p
                                    > od warunkiem, że jest jakaś kolosalna (chociaż czasem nawet i to nie pomoże: pa
                                    > trz ostatnie niedoszłe wesele w domu Hue Heffnera :):)
                                    > W każdym innym przypadku kasa jest jakimś kryterium, ale na tej długiej liście
                                    > i niekoniecznie na pierwszym miejscu.
                                    > Podobnie jak facet nie leci wyłącznie na urodę z pominięciem wszystkiego innego
                                    > , bo by ino same modelki i miss worldy facetów miały.

                                    Kajam się, Lady Rekreativa (już wiem, że lubisz :) !
                                    Lista wymagań wobec mężczyzny jest nieskończona, a kasa jest zwykle warunkiem koniecznym lecz niewystarczającym. Amen.
                                    • rekreativa Re: po ptokach :) 04.04.13, 19:45
                                      "Lista wymagań wobec mężczyzny jest nieskończona, a kasa jest zwykle warunkiem k
                                      > oniecznym lecz niewystarczającym. Amen."

                                      Czytaj uważnie, to jest to, co uważa większość facetów, a nie, co ja uważam. Moim zdaniem lista jest jednak skończona :)
                                      Poza tym ja na pierwszym miejscu stawiam wygląd, jak nie podpasi, to good bye, bejbe :)
                                      Kasą bym jako dodatkiem nie pogardziła, ale jakoś żaden z kasą, o władzy nie wspominając, się nie trafił. Co mi nie przeszkadzało się w nich kochać i cieszyć życiem.
                                    • 3rd_sin Re: po ptokach :) 04.04.13, 21:37
                                      A propos kasiastych facetow :) Miałam swojego czasu okazje spotykać się z jednym. Rzeczywiście odstawał od innych majetnoscia, posiadał także jak się później okazało, kosztowne przedłużenie penisa w postaci pięknego, sportowego samochodu. Niby się starał, wręcz nadskakiwal, ale był na swój sposób nieznośny. Zupełnie nie odpowiadał mi jako partner i zakończyłam te znajomosc. Zatem jestem Cię w stanie zapewnić, ze pieniądze to średnia rekompensata za inne niedostatki.
                                • twojabogini Re: po ptokach :) 07.04.13, 16:24
                                  Ale to niestety jest prawda, dla mn
                                  > ie odrażająca i odpychająca od tworu jakim jest kobieta na kilometr.

                                  Człowieku - stworzyłeś sobie teorię, która pozwala ci trzymać się z dala od kobiet i twierdzić, że z tobą jest wszystko w porządku, a to te kobiety są złe i niedobre. Nie będę ci robić tandetnej psychoanalizy forumowej - ale jeśli piszesz to poważnie - zgłoś się do dobrego terapeuty - i nie piszę tego ironicznie. To rada od serca.
                            • sea.sea Re: po ptokach :) 04.04.13, 19:47
                              To na wuj się odchudzałeś, zamiast całą parę wpuścić w premie i awanse? :)
                              • sabat-77 Re: po ptokach :) 06.04.13, 11:01
                                sea.sea napisała:

                                > To na wuj się odchudzałeś, zamiast całą parę wpuścić w premie i awanse? :)
                                Nie wiedzialem jakie wyzwanie przede mna stoi. Ale to dobrze bo nawet bym nie zaczal...
                            • twojabogini Re: po ptokach :) 07.04.13, 16:21
                              > Bo u kobiety - wygląd i styl, może trochę zapach.
                              > U mężczyzny - Kasa i władza, kasa i władza, kasa i władza... jak buddyjska mant
                              > ra, tak ze 108 razy w kółko :)
                              > Reszta to szczegóły, najczęściej nieistotne z punktu widzenia atrakcyjności. Wy
                              > bacz.

                              Skąd ty bierzesz takie obserwacje - z kolorowych magazynów? Jeśli z bezpośredniego otoczenia - to współczuję.
                              Intelekt jest ogromnym afrodyzjakiem - czego dowodem są choćby studentki zakochane w co bardziej charyzmatycznych wykładowcach - starych i brzydkich i najczęściej gołodupcow. To są prawdziwe seksualne zauroczenia.
                              Pomijam, że kobiety brzydkie, nieatrakcyjne, kalekie - znajdują partnerów seksualnych. Podobnie jak ubodzy mężczyźni bez władzy. Jednym z moich ulubionych obiektów seksualnych są młodzi chłopcy tak w przedziale 18-24. Większość z nich nie ma żadnych atrybutów, jakie podajesz za wiodące.
                          • twojabogini Re: po ptokach :) 07.04.13, 16:17
                            Nie na d
                            > armo kogo innego kobiety wybierają na zapładniaczy, z kim innym chciałyby wycho
                            > wywać dzieci. Oczywiście warto próbować, byleby nie przypisywać sobie winy i ni
                            > e trwać w bezruchu wiekami.

                            Znakomita większośc kobiet ma dzieci i wychowuje je z tym samym partnerem - bo tego chciały.
                            tak wiem w badaniach wyszło, że 1/10 dzieci nie pochodzi od wychowującego je ojca przeświadczonego o swoim ojcostwie.
                            Weź tylko pod uwagę, ze badana próbką były przypadki, gdy ojciec powziął wątpliwości. I aż w 9/10 przypadków wątpliwości te były nieuzasadnione. Twoje tezy są zatem głupie.
                            nawet ośmieszona wielokrotnie psychologia ewolucyjna stoi na stanowisku, że najkorzystniejszym układem dla dzieci jest gdy wychowuje je ich biologiczny ojciec. Zakładasz, ze instynkt macierzyński działa wbrew interesom dzieci?
                      • twojabogini Re: odjechane teorie 07.04.13, 16:07
                        > I ponieważ tamta osoba nie musi nic robić, to Ty zrób. Zakomunikuj mianowicie o
                        > sobie, że potrzebujesz seksu i od dzisiaj w każdy czwartek będziesz chodził do
                        > agencji (przykładowy scenariusz). Nie proś, nie żebraj, nie obrażaj się, tylko
                        > rób swoje. Aż osoba łaskawie zareaguje.

                        I jak rozumiem Pani przerażona wizją że mąż zacznie się puszczać rozłoży nogi i da? Ja rozumiem że można coś takiego powiedzieć w desperacji - ale planowo ranić i podle szantażować bliską osobę?
                        Nie lepiej porozmawiać: słuchaj mam potrzeby seksualne, pragnę ciebie i chciałbym bliskości seksualnej z tobą. Nie wiem dlaczego zrezygnowałaś, chciałbym to odbudować. Wiedz, ze jest mi trudno znosić abstynencje i nie chodzi o to, że muszę się powstrzymywać przed zdrada - bo zdrady nie biorę pod uwagę. Chodzi o to, że czuje się nerwowy, rozbity, czuje się odrzucony. Jeśli to ja coś robiłem źle, nie dawałem ci satysfakcji - powiedz i daj mi szansę.
                        Jeśli nie chcesz odbudowywać więzi seksualnej - ustalmy co dalej z naszym związkiem i jak mógłbym realizować swoje potrzeby seksualne nie raniąc cie i do niczego nie zmuszając.

                        Prostych parę zdań. Zamiast szantażu. Trochę kultury w związku i szacunku nie zaszkodzi. Przynajmniej minimum.
                        • rekreativa Re: odjechane teorie 07.04.13, 17:23
                          Nie żaden szantaż, bo on ma poinformować, a nie kupczyć na zasadzie: jeśli mi nie dasz, to pójdę na dziwki.
                          I odbywa się to już po całej serii szczerych, pełnych czułości i wyrozumienia rozmówek małżeńskich, które nie dały żadnego efektu. Naprawdę, są jakieś limity gadania po próżnicy, nie uważasz?
                        • songo3000 Re: odjechane teorie 08.04.13, 10:15
                          > Prostych parę zdań. Zamiast szantażu. Trochę kultury w związku i szacunku nie z
                          > aszkodzi. Przynajmniej minimum.

                          A standardowa odpowiedź to...
                          "w dupie ci się poprzewracało, nie będziesz (za moje pieniądze :)) na żadne dziwki chodził, przecież nadstawiam się raz w miesiącu, o co kaman" :)

                          Boginka,spróbuj, tak dla rozrywki intelektualnej, swoich koncepcji na e-krowach. Warto :DDD
                        • tomek.wyrobek Re: odjechane teorie 17.04.13, 00:25
                          Ile razy można walnąć taką gadkę? 2, 3, a może 5?

                          > Prostych parę zdań. Zamiast szantażu. Trochę kultury w związku i szacunku nie z
                          > aszkodzi. Przynajmniej minimum.

                          Po 4 latach upadlania przychodzi mi do głowy tylko "weź ty się ode mnie odpiexdol".
                          • songo3000 Re: odjechane teorie 17.04.13, 11:03
                            > Ile razy można walnąć taką gadkę? 2, 3, a może 5?
                            Raz. Głębiej brnął tylko frajerzy, na własne życzenie zresztą.
                  • zawle Re: odjechane teorie 04.04.13, 15:27
                    twojabogini napisała: Seks jest jedną z najprzyjemniejszych rzeczy - jeśli jest przyjemny.
                    > Przykro mi ale w takich przypadkach po prostu panowie są niedouczonymi i mizer
                    > nymi kochankami.

                    Sorki...ale nie zrzucajmy całej odpowiedzialności na panów. Przeginasz trochę
                    • sea.sea Re: odjechane teorie 04.04.13, 15:33
                      > Nie przeżywa orgazmów podczas stosunku, ale nie wie że to norma, boi się go stracić, udaje (i > to jak!). Wie też, że jak urodzi dziecko, czy co tam jeszcze - z czasem zacznie. Ale nie
                      > zaczyna. Za to zaczyna unikać seksu, bo on dąży głownie do stosunku, a to co jej sprawia
                      > przyjemność olewa - ona sama go tak nauczyła, bo z czasem, wiedząc, że nie osiągnie
                      > satysfakcji sama skracała czas "wstępu", żeby jak najszybciej odegrać sprawę i mieć z głowy.

                      No właśnie. W tym opisie widzimy panią, która sobie i partnerowi spartoliła seks na własne, osobiste życzenie, własnymi, osobistymi rękami. I to, co ona spartoliła, to on ma naprawiać, siłą ducha świętego domyślając się, że jak ona skraca wstęp, to tak naprawdę jej chodzi o to, żeby jej robił masaż stóp przez dwie godziny. I to wszystko jest winą tego wstrętnego faceta. Ciekawe, że kochanki nie narzekają ;) I ciekawe, że z kolei z mojej obserwacji wynika, że w kobiecie się potrafi obudzić wulkan seksu i - kolokwialnie - dupa przestaje boleć, jak tylko zapachnie w okolicy konkurencją. A przecież, skoro ten partner taki beznadziejny, no to idealnie jest chyba, jak sobie spuszcza z krzyża na boku i nie zawraca tyłka, nie? :)
                      • twojabogini Re: odjechane teorie 07.04.13, 16:33
                        > godziny. I to wszystko jest winą tego wstrętnego faceta. Ciekawe, że kochanki n
                        > ie narzekają ;)

                        Po jakimś czasie zaczynają. najpierw sa motylko, andki, adrenaliznka - kiedy to cichnie i pan jest dupa w łóżku i nie uczy siekobiety - płomień wygasa. Chyba, ze kochanka jest otwarta, cierpliwa i wyedukuje nieudacznika.

                        I ciekawe, że z kolei z mojej obserwacji wynika, że w kobiecie
                        > się potrafi obudzić wulkan seksu i - kolokwialnie - dupa przestaje boleć, jak t
                        > ylko zapachnie w okolicy konkurencją.

                        To z lęku przed startą, a nie z nagłego przypływu satysfakcji seksualnej.
                        • sea.sea Re: odjechane teorie 07.04.13, 17:24
                          A teraz poszukajmy sensu i logiki w następujących zachowaniach. Pan jest beznadziejny łóżkowo, ale pani się go trzyma jak pijany płota i udaje orgazmy, żeby jej nie rzucił. Nie edukuje, bo jej się nie chce, albo uważa, że to jego broszka, że on ma wiedzieć i się domyślić kiedy "tak" znaczy "nie" i odwrotnie. Robi sobie ona z nim dzieci, potem nagle dojrzewa do zaprzestania seksu, no bo on jest taki beznadziejny i niereformowalny, ciągle się nie domyśla i ona po prostu już nie może. Ta motywacja, która nią kierowała, gdy udawała orgazmy, poszła się gdzieś paść. Jednakowoż jak tylko wykrywa ślad zainteresowania panem przez inną panią, motywacja się nagle znajduje - mimo że ta inna pani przecież tylko chciała z niej zdjąć wstrętny obowiązek, a pan funta kłaków niewart, bo nadal nie stał się wróżką Salmonellą, więc o co tyle hałasu.

                          I to wszystko jest winą pana, co się nie domyślał, bo pani w tym układzie jest nieskalana lelija, która chciała tylko dobrze dla wszystkich a teraz pokutuje i nie miała w sobie ani kropli fałszu, ani krztyny wyrachowania, a komunikowała swe potrzeby jak szczere złoto i tylko on był burak, bo mógł ją posuwać fachowo jak Grey ale złośliwie nie chciał.
                          • kag73 Re: odjechane teorie 07.04.13, 17:35
                            Wyjasnien jest sporo. Moze jest jej pierwszym/jedynym partnerem seksualnym, mysli, ze z nia jest cos nie tak skoro nie ma orgazmow jak na filmach. On przekonany, ze szystko gra, bo w pornusach tez babki szczytuja bez problemow, moze tez jest jego jedyna/pierwsza albo trafial na takie co udawaly i przekonany, ze szafa gra.
                            Udawac mozna ale jak dlugo. Dzieci sa, czyli chociaz jeden cel osiagniety, widac nie dane im miec frajde z seksu, za daleko zabrnely, zeby teraz sie uczyc albo edukowac. Poza tym nawet nie wiedza jak mogloby byc. Bo skad?
                            Owszem konkurencji "oddac" pana nie chca, bo ludzie zaboryczy sa, chca wylacznosci, kobiety jak i mezczyzni, pies sasiada, bo to tak juz jest. Poza tym najedzony glodnego nie zrozumie. Wszystko w temacie.
                            • sea.sea Re: odjechane teorie 07.04.13, 17:52
                              Kag, ja to rozumiem, co nie zmienia faktu, że sprowadzenie tego wszystkiego - jak czyni to Twojabogini - do konkluzji, że to li i jedynie wina mężczyzny, bo słabo posuwał, jest poważnym nadużyciem IMO.
                              • kag73 Re: odjechane teorie 07.04.13, 18:43
                                Jak dla mnie, jedno jest pewne, kobieta, ktora nie chce seksu zwyczajnie nie ma frajdy w lozku i tyle(pomijamy hormony i inne choroby). Facet nie potrafi jej zadowolic/sprawic przyjemnosci. Pytanie tylko dlaczego nie potrafi. Przypuszczalnie dlatego, ze nikt/ona sama mu nigdy nie pokazala/nie powiedziala jak. Ewentualnie probowala ale nie sluchal/ma to gdzies.
                                • tomek.wyrobek Re: odjechane teorie 17.04.13, 13:35
                                  Załóżmy, że Twoja teoria jest prawdziwa.

                                  Załóżmy, że faktycznie "kobieta, ktora nie chce seksu zwyczajnie nie ma frajdy w lozku".

                                  Nasuwa się pytanie czy powyższy fakt jakkolwiek ma się do mojej sytuacji...

                                  Otóż moim zdaniem nie ma to kompletnie żadnego związku. Wynika to z prostego faktu. W małżeństwie deal jest taki, że ślubuje się wierność i jednocześnie ślubuje się dawanie dupy - serio, dokładnie taki jest deal. Obchodziło mnie to 4, 3 może 2 lata temu, ale w chwili obecnej to naprawdę mnie serdecznie jeebie jej frajda, ma dawać dupy i koniec dyskusji.
                                  • songo3000 Re: odjechane teorie 17.04.13, 13:38
                                    > rajda, ma dawać dupy i koniec dyskusji.
                                    A menszczyzne poznają po tym jak kończy, hehe
                                  • 3rd_sin Re: odjechane teorie 17.04.13, 13:57
                                    Rozumiem Twoja frustrację, ale prawdę mówiąc sama juz nie wiem czy bardziej wspolczuje Tobie, czy żonie. Odwrocmy na chwilę sytuację - ze to Ciebie zona nie kreci, ze seks z nią jest jedynie przykrym obowiązkiem, albo zwyczajnie masz małe potrzeby. Przyczyn może być wiele, ale rezultat jest jeden - brak seksu. Wątpię, abyś coś wskórał. Nie namawiam do zdrady, ale...
                                  • bcde Re: odjechane teorie 18.04.13, 03:04
                                    tomek.wyrobek napisał:

                                    > Załóżmy, że Twoja teoria jest prawdziwa.
                                    >
                                    > Załóżmy, że faktycznie "kobieta, ktora nie chce seksu zwyczajnie nie ma frajdy
                                    > w lozku".
                                    >
                                    > Nasuwa się pytanie czy powyższy fakt jakkolwiek ma się do mojej sytuacji...
                                    >
                                    > Otóż moim zdaniem nie ma to kompletnie żadnego związku. Wynika to z prostego fa
                                    > ktu. W małżeństwie deal jest taki, że ślubuje się wierność i jednocześnie ślubu
                                    > je się dawanie dupy - serio, dokładnie taki jest deal. Obchodziło mnie to 4, 3
                                    > może 2 lata temu, ale w chwili obecnej to naprawdę mnie serdecznie jeebie jej f
                                    > rajda, ma dawać dupy i koniec dyskusji.

                                    O! Teraz piszesz jak mężczyzna. A faktycznie nim będziesz, gdy twój słuszny gniew wywoła twoje działanie.
                                    • songo3000 Re: odjechane teorie 18.04.13, 17:22
                                      Teraz pisze jak idiota. Tupanie nóżką przez heńka z pod budki z piwem nie sprawi, że jakakolwiek cipa zrobi się mokra. Chyba, że na suchara chce jechać. Swojemu chujowi życzył bym jednak lepiej .
                                      • bcde Re: odjechane teorie 19.04.13, 00:42
                                        Autor wątku napisał, że już go jebie to, czy cipa żony stanie się mokra. Rozumiem go, a pisząc o podjęciu działania, nie miałem na myśli "tupania nóżką". Swój pogląd wyraziłem wcześniej.
                    • twojabogini Re: odjechane teorie 07.04.13, 16:31
                      > Sorki...ale nie zrzucajmy całej odpowiedzialności na panów. Przeginasz trochę

                      Pogadaj z mężatkami o ich poziomie satysfakcji i umiejętnościach seksualnych ich mężów. Pogadaj z kobietami, które miały wielu partnerów.
                      Co do winy - tak to w dużej mierze wina kobiet - bo nie maja odwagi poinformować partnera, że nie umie, że choć myśli, że jest ogierem to nie jest nawet kucykiem. Bo godzą się na byle jaki seks, który nie sprawia im satysfakcji.
                      Moja praktyka potwierdza smutne opowieści pań - większość panów nie ma pojęcia jak zaspokoić seksualnie kobietę. Ja fatalnych kochanków porzucałam, nie chciało mi się bawić w edukatorkę seksualną. Z tego co wiem do tej pory większość z nich już żonata. Współczuję.
                      • sea.sea Re: odjechane teorie 07.04.13, 16:50
                        Jeżeli te panie - jak w Twoim podanym wcześniej przykładzie - zamiast edukować mężczyznę w temacie tego co lubią, wolą udawać orgazmy przy stosunku i oczekują a)że pan się domyśli, że udawała b)że jak ona skraca grę wstępną to tak naprawdę marzy o tym, żeby trwała dwie godziny, ale nie powie, bo nie - no to sorry, ale takie panie osobiście odpowiadają za swoje beznadziejne życie seksualne. Co ma facet robić z taką, bawić się we wróżkę? Dopytywać po fafnaście razy, czy na pewno ma na myśli to, co powiedziała, a jak się dopytuje tylko raz, a nie siedem razy i nie domyśla to od razu niekompetentny łóżkowo burak? No litości.

                        No i ciekawe, skąd oni mają wiedzieć, że nie zaspokajają kobiet, skoro kobiety im o tym nie mówią i jak się mają nauczyć zaspokajania, skoro panie wolą zacisnąć zęby i myśleć o dzieciach, niż bawić się w edukatorkę.
                      • kag73 Re: odjechane teorie 07.04.13, 17:01
                        Mysle, ze dokladnie tak to wyglada, wielu panow nie potrafi zaspokoic kobiety. Brak doswiadczenia a i postawa kobiet sa tutaj dosc istotne. Skoro trafiaja na kobiety, ktore udawaja orgazm, oczywiscie sa przekonani, ze sa "ogierami".
                        I skad maja wiedziec czego i jak lubia kobiety, skoro zadna im tego nie pokazala. Ty sama porzucalas beznadziejnych kochankow, moze dlatego, ze nie bylas w nich zakochana. Jezeli kobiecie zalezy na facecie, ktory jest marny w te klocki, warto go wyedukowac. A nawet jezeli facet jest calkiem niezly a kobieta ma swoja "specyfike", warto, bo dobry kochanek, facet ktoremu zalezy na satysfakci kobiety sie dopasuje/postara. No chyba, ze sama nie wie co lubi, nie zna swojego ciala, ma zahamowania i/albo od poczatku wybiera "udawanie" co by go nie stracic i nie uchodzic za nienormalna, ktora nie dochodzi podczas pieciu minut penetracji na przyklad. Latwiej nakierowac niz czekac wiecznosc az facet metoda prob i bledow wpadnie na to jak zrobic dobrze kobiecie.
                        • kag73 Re: odjechane teorie 07.04.13, 17:04
                          Oczywiscie edukowac mozna chetnych a nie takich, ktorych guzik obchodzi co mowi/chce kobieta, oni wiedza swoje albo wiedza lepiej albo w ogole nie sluchaja. Takich trza sie pozbywac i tyle.
                  • zawle Re: odjechane teorie 04.04.13, 15:39
                    twojabogini napisała: > Jeśli w związku nie powstała intymna więź, a atrakcyjność seksualna sprowadzała
                    > się jedynie do ładnego ciała, prestiżowej pracy itp. to osoba która przytyła p
                    > rzestaje być atrakcyjna - bo traci jedyny atrybut atrakcyjności. Nie wierzę, że
                    > dla kochającego partnera utrata powierzchownych atrybutów atrakcyjności kończy
                    > i definitywnie niszczy więź seksualną. Zdarzają się osoby, którym pewne rzeczy
                    > przeszkadzają - np. obfite sadło i powodują brak reakcji seksualnej. Ale w zwi
                    > ązku w którym istnieje więź po prostu się o tym rozmawia. Każdy człowiek ma tak
                    > ie "zniechęcacze". To normalne. Mój mąż jest zupełnie normalnym człowiekiem i j
                    > ako kaszalot nie byłam dla niego zewnętrznie atrakcyjna seksualnie, bo pociąg d
                    > o kaszalotów, choć występuje - to nie jest typowy.

                    I dlatego uważam że pewnych rzeczy nie zrozumiesz. Mam w pracy kilka młodych mam. Jedna z nich daje "dobre rady". Jak to jesteś przemęczona? Ja mam dla siebie wieczory, maż się małą w tym czasie zajmuje. Ona się bawi na podłodze, mąż nadzoruje, ja odpoczywam. Ty też musisz znaleźć dla siebie jakąś alternatywę, a nie ciągle się zadręczać. Druga tłumaczy że jej dziecko ciągle płacze i nie zabawi się samo. Nawet, gdyby mąż go na ręku nosił to ona i tak nie wypocznie bo go ciągle wyjącego słyszy.
                    - O...to wyjdź z domu, idź do kosmetyczki, na basen.
                    Ale ona poza domem nie potrafi się zrelaksować, bo ciągle myśli czy mąż daje radę z tym wyjcem.
                    - To go przemóż. Ja swoją przemogłam. Zostawiłam ją na ziemi i jak zaczynała płakać to jej powiedziałam że nic złego się przecież nie dzieje. Popłakała i przestała.
                    Tej drugiej zaczęły się zbierać łzy w oczach, wyszła.
                    Ja zawle też kiedyś jako młoda mama próbowałam za namową mamy przemóc swoją wyjącą w łóżeczku córkę. Po pewnym czasie, słysząc że córka zaczyna wydawać z siebie dziwne dźwięki weszłam do jej sypialni i wyjęłam z łóżeczka zasiniałe, sztywne dziecko. Ona prawie nie mogła oddychać.
                    Ale nawet to jej nie przekonało. Świat podzieliła na mamy dające sobie radę i niezaradne. Fajnie że miała pozytywne doświadczenia;)
                    • twojabogini Re: odjechane teorie 07.04.13, 16:38
                      > I dlatego uważam że pewnych rzeczy nie zrozumiesz. Mam w pracy kilka młodych ma
                      > m. Jedna z nich daje "dobre rady". Jak to jesteś przemęczona? Ja mam dla siebie
                      > wieczory, maż się małą w tym czasie zajmuje.

                      ja rozumiem przejęcie się rolą. Ale jak dziecko cały czas płacze - to coś mu dolega, dzieci nie płaczą ot tak. albo rodzice nie umieją odpowiedzieć na potrzeby, albo jest chore.
                      Kiedy rozmawiam z małżonkami, którzy odmawiają seksu z uwagi na zmęczenie to zawsze okazuje się, ze za tym kryje się coś więcej, a zmęczenie jest pretekstem. Nawet jesli jest realne.
                      I co ciekawa te zmęczone osoby i zony i mężowie zawsze mają powód dla którego nie przestana byc zmęczona w najbliższym 100-leci - nawet jelsi małżonek/małżonka odciąży wszystkiego, wysle na wakacje, da się wyspać itp.
                • hello-kitty2 Re: odjechane teorie 04.04.13, 21:22
                  zawle napisała:

                  Ja nie potrafię się w łóżku skupić
                  > nawet , gdy na mnie naciska wielkie sadło/bujam się na nim.

                  LOL pobujalas sie na sadle? :)
                  • zawle Re: odjechane teorie 05.04.13, 06:38
                    hello-kitty2 napisała: > LOL pobujalas sie na sadle? :)

                    Przecież nie będę fantazjować;)))
        • twojabogini Re: odjechane teorie 04.04.13, 12:10
          > Slowo klucz: "jedynie" :) Bulka z maslem.

          Bułka z masłem.Trochę wiedzy o seksualności, refleksji co zrobiło się źle, bliskości, zadośćuczynienia. Dostarczenia wrażeń zmysłowych i z czasem mocniejszych - erotycznych, skupienia się na partnerze.

          Przy latach abstynencji seksualnej w małżeństwie, zastanawiania się co jest nie tak z partnerem, bierności - to JEST bułka z masłem.

          Oczywiście nie jest to bułka z masłem przy drodze na skróty - ile panienek opisuje tu jak wlazło chłopu do sypialni wystrojone jak panie z pornoli, sądząc, ze oderwie to pana od pornoli właśnie, ilu panów opisuje jak posprzątało, zaprosiło na kolację, kupiło ten bukiet - i nic, albo na chwilę lepiej a potem nic? Droga na skróty jest krótka, ale nie prowadzi do celu.
          Bo celem partnera, którego partner wycofał się z seksualnego aspektu związku nie powinno być bzyknięcie, tylko odbudowa więzi seksualnej i rozbudzenie partnera. Pani której partner ucieka przed seksem w porno nie powinna mu w tym porno towarzyszyć, tylko przywabić go do realu, a pan, ktorego żona jest chłodna, nie rozbudzi jej kolacją w nawet najlepszej restauracji, ani nawet najbardziej czystą podłogą. Co ma podłoga, niania, kucharka, sprzątaczka - do seksualności?
          • songo3000 Re: odjechane teorie 04.04.13, 12:41
            Tylko please, zamień hasełko "więź seksualna", które oznacza wszystko czyli nic na "atrakcyjność seksualna" i będzie git :)

            Oczywiście dalej ma się to praktyki jak wykłady z racjonalizacji rolnictwa do chleba w spożywczaku.
            • twojabogini Re: odjechane teorie 04.04.13, 13:29
              songo3000 napisał:

              > Tylko please, zamień hasełko "więź seksualna", które oznacza wszystko czyli nic
              > na "atrakcyjność seksualna" i będzie git :)

              Atrakcyjność seksualna oznacza atrakcyjność seksualną jednostki. Miarą może być statystyka - czy dana jednostka budzi pożądanie u większości (znów kwestia doboru większości, w XVIII wiecznej Japonii klasyczna powojenna seks bomba blond z dużymi piersiami była brzydka, po wojnie także stała się jedna z ikon atrakcyjnej seksualnie kobiety). Miara może być też atrakcyjność jednostki dla jednostki.
              Trudno oczekiwać, że w długim zwiazku partner zawsze będzie jednakowo atrakcyjny - bo może nawet utracić te cechy, które czyniły go atrakcyjnym (prestiżową pracę, ładne ciało).

              Więź seksualna oznacza więź łączącą dwie lub więcej jednostek - czasem kompletnie nieatrakcyjnych seksualnie z punktu widzenia powszechnie przyjętych kryteriów. Więź seksualna może istnieć także między osobami, które nie są atrakcyjne seksualnie. I wtedy - gdy partnerzy świadomie prowadza swój związek utrata dotychczasowych atrybutów seksualnych nie prowadzi do spadku atrakcyjności. Jestem gruba, ale zmysłowa, przestałem zarabiać, ale świetnie dostarczam rozkoszy, umiem rozbudzić ciebie i twoje zmysły, odpowiadam na twoje potrzeby. Im głębsza więź seksualna - tym więcej niuansów seksualnej atrakcyjności - i tym mniej są one powierzchowne.

              I jeszcze jedno znam paru mężczyzn, bardzo dla mnie atrakcyjnych seksualnie, niekiedy bardziej niż mój partner. sam ich widok, sposób zachowania, zapach starczy za wszystkie gry wstępne. Nie mam z nimi żadnej więzi seksualnej.

              Także nie sa to jak twierdzisz pojęcia tożsame.

              > Oczywiście dalej ma się to praktyki jak wykłady z racjonalizacji rolnictwa do c
              > hleba w spożywczaku.

              Tak, oczywiście. Lepiej płakać że nie dowieźli chleba, oskarżać rzad i dostawców, niż dowiedzieć się jak się ten chleb robi. Lepiej biadać nad związkiem bez seksu, oskarżać partnera, jego geny, upodobania, przeszłość, wychowanie, procesu prokreacyjne i co tam jeszcze się da - niż po prostu ten seks do związku przywrócić.
              • songo3000 Re: odjechane teorie 06.04.13, 20:08
                > Atrakcyjność seksualna oznacza atrakcyjność seksualną jednostki. Miarą może być
                Jednostki względem innej jednostki. Tej konkretnej jednostki. Statystykę można sobie do kibla spuścić.

                > Trudno oczekiwać, że w długim zwiazku partner zawsze będzie jednakowo atrakcyjn
                No i? Cóż takiego głagolickiego chciałaś tym przekazać.

                > Więź seksualna oznacza więź łączącą dwie lub więcej jednostek - czasem kompletn
                > ie nieatrakcyjnych seksualnie z punktu widzenia powszechnie przyjętych kryterió
                I w tym momencie mam wrażenie, że wzięłaś porządną dawkę LSD i mocno, mocno, bardzo mocno odpłynęłaś............

                jestem szczerze zafascynowany. właśnie pokazałaś mi granice mojej percepcji. rozwiń temat. nie ma tu żadnego "hehe".
                • twojabogini Re: odjechane teorie 07.04.13, 16:43
                  > > Więź seksualna oznacza więź łączącą dwie lub więcej jednostek - czasem ko
                  > mpletnie nieatrakcyjnych seksualnie z punktu widzenia powszechnie przyjętych k
                  > ryterió> I w tym momencie mam wrażenie, że wzięłaś porządną dawkę LSD i mocno, mocno, ba rdzo mocno odpłynęłaś............
                  >
                  > jestem szczerze zafascynowany. właśnie pokazałaś mi granice mojej percepcji. ro
                  > zwiń temat. nie ma tu żadnego "hehe".

                  Nie wiem, co tu jest dla ciebie nieoczywiste. Atrakcyjna seksualnie jest młodość uroda. Młoda ładna kobieta lub młody ładny mężczyzna są obiektywnie atrakcyjni seksualnie. Stara gruba kobieta, albo stary wychudzony mężczyzna bez nogi nie. A jednak i ta kobieta i ten mężczyzna są potencjalnie zdolni do tego aby obudzić w kimś pożądanie - i często znajdują partnerów seksualnych.
                  Tak więc osoby nieatrakcyjne seksualnie mogą i często tworzą więź seksualną, czasem bardzo satysfakcjonującą. brak atrakcyjności seksualnej utrudnia jedynie znalezienie partnera. ładna kobieta będzie mieć z tym mniej problemów niż nieatrakcyjna i zaniedbana. ale więź jaka stworzą może być silna, słaba, satyfakcjonująca albo nie.
    • potwor_z_piccadilly Re: I co teraz dalej? 06.04.13, 22:29
      tomek.wyrobek napisała:

      > Opis sytuacji:

      Przeczytałem.

      > I co teraz mam zrobić?

      Odbudować to co gdzieś zatraciłeś, lub zbudować to, czego nie miałeś, a co to jest ?
      Charakter przyjacielu, charakter.

      Powodzenia.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja