Przełom.

28.03.13, 23:11
Mam nadzieje, ze to "historyczny" moment w moim małżeństwie. Otóż wiedząc, ze nie mogę liczyć na męża i to nie tylko w sprawach łóżkowych, wypielam się na to wszystko. Z przyjemnością i ulga odmawiam, bo nareszcie oderwalam się od tego, co mi oferował, tj. niczego ciekawego. Nawet przez myśl mi nie przechodzi seks z tym człowiekiem, cokolwiek. Poczułam ulgę, ogromną ulgę. Tak długo było kiepsko, ze nie mam za czym płakać. Jak znudzi mi się monosex (co zapewne nastąpi wcześniej czy później, ale i tak sama bawię się lepiej ;)), to poszukam sobie miłego kompana, który lubi tak jak ja ;) Ale z "mężem" seksu sobie juz nie wyobrażam, stal się dla mnie okrutnie i odrazajaco aseksualny.
    • lovely-man Re: Przełom. 28.03.13, 23:42
      Heh... Czyli nadal się nic nie zmieniło i zapewne już nie zmieni. Ale jest wreszcie pozytyw - zaczęłaś patrzeć na siebie, nie idąc na żadne kompromisy. Z mojego doświadczenia wiem, że z kazdego kompromisu zawsze - wcześniej czy później, ale zawsze - będzie gówno!
      Pozdrawiam Cię - D.
      • 3rd_sin Re: Przełom. 29.03.13, 14:28
        @D. Faktycznie nic się nie zmieniło. Ale to w sumie dobrze, bo w jego przypadku zmiany są chwilowe i z czasem znowu byłoby jak wcześniej. A tak nie będzie więcej rozczarowań. :) Co tam u Ciebie?
        • lovely-man Re: Przełom. 29.03.13, 15:34
          3rd_sin napisał(a):

          > Co tam u Ciebie?

          Oj, co tam u mnie? Słuchaj, przepraszam, że milczałem ale taką podjąłem decyzje. Bez tłumaczeń, nic i nikomu. W jednej chwili urwałem wszystkie kontakty. Zresztą pierwsza się o tym dowiadujesz i zapewne jedyna. Nagle (w jednym dniu!) stałem się wrakiem człowieka. Pacjent - mówiąc kolokwialnie - był w stanie bardzo ciężkim ale wiedział, że musi to przeżyć. I chyba się uda, bo dziś już jest o wiele lepiej. Mam nadzieję, że za niedługo będę mógł powiedzieć, że wygrałem walkę sam ze sobą. Coraz bardziej mam taką nadzieję, bo dużo na to wskazuje, a wtedy zagrałem ostro i va banque! Wóz albo przewóz... Sorry, że tak enigmatycznie ale to ani nie czas jeszcze, ani miejsce na takie rozmowy. Może kiedyś będzie okazja. Może... ;))))
    • zyg_zyg_zyg Re: Przełom. 29.03.13, 10:27
      W zasadzie to nie wiem, czy Ci współczuć, czy gratulować... Może być jedno i drugie?

      Dobrze by było, żeby to był przełom - ale samym odcięciem męża chyba tego przełomu sobie nie zapewnisz. Już kiedyś chyba go "odstawiłaś"? I po jakimś czasie znowu przechodziłaś przez sekwencję: poprawa, błogostan, nadzieja na stałość tegoż, rozczarowanie, złość i rozżalenie, awersja do męża, chęć odwetu. Wiesz, że tak można długo (ja wiem)? Chociaż może teraz jest inaczej - myślisz poważnie o klinie, który wbijesz w końcu między siebie i męża tak, żeby na ponowne sklejanie nie było znowu głupiej nadziei, czyli o kochanku.

      Tak czy inaczej powodzenia :-)
    • gomory Re: Przełom. 29.03.13, 10:51
      Slowo przelom ma dla mnie raczej pozytywny wydzwiek. Ale w Twoim przypadku nie do konca slysze wesola melodie w glosie. Kazdemu kogo lubie, zyczylbym jednak duzo szczesliwszych przelomow.
      Jest postepem to, ze czujesz ulge. Wiele wskazuje na to, ze dalsze koleje losu potocza sie w sposob typowy dla wielu osob ktore sie przewinely przez forum. Leci to mniej wiecej tak: zawod odrzuceniem -> proby zmian -> irytacja, zlosc -> przygnebiajaca masturbacja -> wkurwienie na partnera -> masturbacja pelna energii -> flirty, romanse -> do masturbacji dochodzi seks pozamalzenski -> rozstanie.
      Trzymam kciuki bys sie w koncu poczula spelniona i zadowolona. No i niech te meczace etapy nie rozciagaja sie w czasie na cale lata. Wszak trzeba jeszcze miec energie by po rozstaniu zaczac wszystko od poczatku ;).
      • 3rd_sin Re: Przełom. 29.03.13, 11:32
        Sytuacja zmieniła się o tyle, że wcześniej odmawiałam, aby zaostrzyć jego apetyt. Obecnie odmawiam, gdyż sama nie mam ochoty. A to daje poczucie ulgi. Nie zamierzam zadowalać się byle "klopsem" ;) Wreszcie udało mi się oderwać od czegoś, co nawet mnie nie zadowalało, wręcz przeciwnie - frustrowało. Wizję, czy też prawdopodobieństwo romansu traktuję bardzo luźno, nigdy jako konieczność (bo nie odczuwam przymusu znalezienia kogoś). Natomiast jeśli tak się stanie, nie będę sobie niczego odmawiać. Zdecydowanie bardziej stawiam teraz na więź emocjonalno-intelektualną. Sex można mieć zawsze. Tak czy inaczej @gomory i @ zyg_zyg_zyg dzięki za miłe słowa :)
        • urquhart Re: Przełom. 29.03.13, 16:17
          Mając wzgląd na okoliczności, od razu pachnie mi to MiL (użyj wyszukiwarki forumowej) a to wtedy sprawa granicząca z beznadziejną, i nawet Starowicz pisze sceptycznie o możliwościach terapii w tym względzie. Możesz być najpiękniejszą i najseksowniejszą obiektywnie a on bedzie przez szacunek do matki jego dziecka miał subiektywnie wyłączny popęd w twoim kierunku.
        • songo3000 Re: Przełom. 31.03.13, 22:34
          A dobrzy wujkowie od razu tak mówili ;)))
          • 3rd_sin Re: Przełom. 31.03.13, 22:40
            Tak? Pierwsze słyszę ;)

            Chociaż jak sobie tak pomyślę, to chyba jest coś na rzeczy (nie wdając się wdają w szczegóły).
Inne wątki na temat:
Pełna wersja