dlaczego mi się nie chce

08.04.13, 09:44
Przeglądam sobie forum od jakiegoś czasu, czytam, znajduje opisy podobnych doświadczeń jak moje. Jestem taką żoną, której się nie chce.
Wiem, były podobne wątki. Ale ja postaram się opisać krótko moją historię.
Staż małżeński 11 lat. Małżeństwo z miłości, brak większych problemów, udane dzieci, my fajni, atrakcyjni, seks kiedyś namiętny, częsty.
Pamiętam taki moment, na wakacjach, jeszcze nie mieliśmy dzieci, kochaliśmy się, było wspaniale, wprowadziliśmy jakieś nowe eksperymenty, było cudownie, a ja na końcu pomyślałam, że przecież to nie będzie trwać wiecznie. Co zrobimy, gdy przerobimy już wszystkie zabawy? Już nic nie będzie nowe, nic nie zaskoczy, znudzimy się sobą.
Życie płynęło dalej, ale rzeczywiście seks odsuwał się stopniowo na dalszy plan.
To klasyka, każdy o tym wie, rodzą się dzieci, libido kobiet spada, ale mążczyzn nie i w tym jest problem.
Były dziesiątki rozmów, były moje zapewnienia,że to nie tak jak on myśli, że jest dla mnie wciąż atrakcyjny itd.
Mąż się męczy, ale ja też. Jestem rozczarowana. Rozczarowana tą sferą życia.
Naiwnie wierzyłam, że mnie się to nie przytrafi. Kochamy się raz w tygodniu, ale tylko co trzeci, czwarty raz wynika to z tego , że na prawdę mam ochotę. Jest mi z tym źle.
Chciałabym, by dotyk, pocałunek męża mnie podniecał, a nie dzieje się nic.
Ja wciąż udaję! I prowadzimy te grę, on wie, głupi nie jest, ja wiem, że on wie, ale otwarcie nie rozmawiamy.
Rozmawiamy tak na 70%. Gdy dochodzimy do pewnego punktu ja się zamykam. Nie chcę go ranić i nie powiem mu: posłuchaj, nie podniecasz mnie, nic nie czuję! Tylko wciąż owijam w bawełnę.
Chcę być napalona, chcę bardzo, ale w tym związku to już chyba niemożliwe.
Od jakiegoś czasu fantazjuję o romansie. Wiem, że moja seksualność nie umarła, że jest uśpiona. Miałam przyjaciela, który ostro podkręcał mnie sms-ami. Czułam ogień, wtedy to kochałam się z mężem jak wulkan seksu, ale myśląc o tamtym. Czyli można... Tylko jakim kosztem...
Drodzy zaniedbywani mężowie! Żal mi was, ale nas też, nam tez nie jest łatwo, brakuje nam namiętności, pożądania.
Wszystkie moje koleżanki, jak się ostatnio okazało, bo odważyły się o tym mówić, przeżywają to samo. Dążymy do stabilizacji, marzymy o bezpieczeństwie, a gdy to osiągamy zaczynamy się nudzić i tęsknimy za adrenaliną, napięciem, niepewnością czyli tym co potencjalnie daje nam romans.
Eh ,życie...




    • marek.zak1 Re: dlaczego mi się nie chce 08.04.13, 11:53
      Mąż Ci się znudził/odpodobał/nie podnieca. W jednej z pieśni Karłowicza jest taki zwrot: Z nową wiosną kwiaty wrócą...Lecz mój dawny zachwyt nie powróci nigdy już. Są więc 2 wspomniane przez Ciebie wyjścia:
      - romans, (adrenalna, jakiej potrzebujesz)
      - wyobraźnia. (zachowane bezpieczeństwo).
      A mnie zawsze przypomina sie, to, co napisała Kitty (pozdrawiam), ze kręca ja tylko faceci, których sie (trochę ?) boi. Moze wkurzysz meża, a gdy on zacznie rzucać przedmiotami AGD, przyjdzie strach i podniecenie?
    • sabat-77 Re: dlaczego mi się nie chce 08.04.13, 12:02
      Zdrada, tylko zdrada was uratuje. Ale nie twoja. Jego zdrada :) Zaraz ci wroci podniecenie.
    • 3rd_sin Re: dlaczego mi się nie chce 08.04.13, 12:17
      No cóż, kiepska sprawa. Dopada wcześniej, czy później. Całkiem fajnym "patentem" na podgrzanie atmosfery jest odgrywanie różnych ról w sypialni. Próbowałam kiedyś (ale nie z mezem). Janów męża, aby wszedł w role kogoś, kto Cię stymuluje (np. Policjanata, strażaka, profesora, lekarza, etc), improwizujcie i dajcie się ponieść. Rekwizyty i charakteryzacja nadają wiarygodności ;) Może takie małe "oszustwo" sprawi, ze nabierzesz więcej chęci ;)
    • gomory Re: dlaczego mi się nie chce 08.04.13, 12:41
      > Miałam przyjaciela, który ostro podkręcał mnie sms-ami. Czułam ogień, wtedy to kochałam się z mężem jak wulkan seksu, ale myśląc o tamtym. Czyli można... Tylko jakim kosztem...

      Czyzby nasze panstwo wprowadzilo fantazyjny podatek o ktorym nie wiem ;)?
      Przedstawilas wszystko tak, ze masz w sumie latwo i z gorki. Maz do Twoich mysli wstepu przeciez nie ma, wiec nie wie z jakiego powodu moze zobaczyc jak wyglada erupcja seksualnego wulkanu. Za to raduje go Twoja namietnosc.
      Poki nie komplikujesz zycia realna pozamalzenska relacja, to niby jaki jest ten koszt Twojej ekscytacji? Odbieranie erotycznych sms-ow ;)?
      Z flirtowania rezygnowac nie musisz - przynajmniej bedziesz miala przyjemnosc.
      Oczywiscie swoja droga mozesz podejmowac proby wprowadzenia swojego zwiazku na wyboiste szlaki gdzie adrenalina, strach, pobudzenie i przygoda. Jesli Ci sie chce ;).
      • irre.nka Re: dlaczego mi się nie chce 08.04.13, 13:31
        Haha, taki koszt ,że tego typu zabawy mogą się źle skończyć, np wymarzonym romansem.
        Cóż, nie oczekuję dobrych rad, pomysłów na nowe zabawy w sypialni. O tym wszystkim wiem i przerabialiśmy wiele, ale po jakimś czasie wszystko się nudzi. To frustruje.
        Zdrada męża, tak wiem, mogłaby nie tylko wkurzyć, ale i podniecić..;)
        Chciałam się tylko podzielić moim problemem i uświadomić obecnych tu zmęczonych podobną sytuacją mężów, że druga strona też cierpi...
        • sea.sea Re: dlaczego mi się nie chce 08.04.13, 14:03
          Cierpi, ale niewiele z tym robi. Można się domyślać, że głównym źródłem cierpienia nie jest własne libido krzyczące o zaspokojenie, ani tym bardziej nieszczęście małżonka, ale fakt, że ten nudny, opatrzony małżonek nie jest uprzejmy zaprzestać zawracania dupy i mieć potrzeb :)))
          • brenya77 Re: dlaczego mi się nie chce 10.04.13, 00:08
            > Cierpi, ale niewiele z tym robi.

            A co ma niby zrobic??? Jakiegos ziela sie najesc coby jej libido skoczylo? Chetnie sie dowiem jakie to sa sposoby, moze skorzystam...
            • gomory Re: dlaczego mi się nie chce 10.04.13, 12:17
              > A co ma niby zrobic??? Jakiegos ziela sie najesc coby jej libido skoczylo? Chetnie sie dowiem jakie to sa sposoby, moze skorzystam...

              Ależ proszę: ponoć dobrze robi spożycie korzenia mandragory wygrzebanego spod stóp wisielca o północy. Ale nie byle jakiego, tylko tego który w chwili śmierci trysnął nasieniem na glebę. Przyznaje - łatwo nie jest, ale prosiłaś o radę więc proszę bardzo. Cała przyjemność po mojej stronie.
              Irenka ma z nawilżaniem luzik, bo jak sama wspomniała wystarczy jej o kimś fantazjować i już jest nakręcona niczym budzik z ubiegłego wieku. Może też tego spróbuj? Przyjaciel Zenek dopiesci wirtualnie, a mąz realnie. W łóżku tylko seksownie przymkniesz powieki i jedziesz w naprawdę rozpustnym emocjonalnie trójkącie. Hincik: można to rozbudowywać w figury o kolejnych bokach ;).
              Rada uniwersalna nie jest, bo nie każda tak potrafi. No ale nie ma co upadać na duchu, w odwodzie są jeszcze wisielce.
              • rekreativa Re: dlaczego mi się nie chce 10.04.13, 12:23
                " W łóżku tylko seksow
                > nie przymkniesz powieki i jedziesz w naprawdę rozpustnym emocjonalnie trójkącie
                > . Hincik: można to rozbudowywać w figury o kolejnych bokach"

                Swego czasu fantazjując solidnie o rozmaitych panach pokonałam kryzysik seksualny w małżeństwie, więc Twa rada sprawdzona jest.
                • urquhart Re: dlaczego mi się nie chce 10.04.13, 13:58
                  rekreativa napisała:
                  > Swego czasu fantazjując solidnie o rozmaitych panach pokonałam kryzysik seksual
                  > ny w małżeństwie, więc Twa rada sprawdzona jest.

                  Napisz więcej, bo przeciesz skuteczne sprawdzone sposoby są bezcenne!
                  Twój partner wiedział o tym? Powiedziałaś mu potem?
                  • rekreativa Re: dlaczego mi się nie chce 10.04.13, 14:39
                    Partner wie, że mi się zdarza pomyśleć o kimś innym, jemu zresztą również.
                    Zasadę mam osobiście taką, że sobie fantazjuję o celebrytach, modelach itp. osobnikach atrakcyjnych, acz poza zasięgiem. W jakieś flirty bardziej namacalne, choćby internetowe nie wdaję się.
                    Sytuacja kryzysiku (tak to nazywam, bo nie było jakoś bardzo źle) zdarzyła się po 5 latach razem, ja miałam trochę problemów zdrowotnych, do tego doła i nagle mi wszystko zaczęło przeszkadzać, łącznie z tym, jak mój partner wygląda i jak się zachowuje. To rzutowało na odczuwanie ochoty, choć nie na ilość seksu, bo mimo braku tę naszą "normę " wyrabiałam. No i podczas jednego takiego razu zaczęłąm sobie marzyć o pewnym facecie, co mnie nagle rozkręciło jak już dawno nic.
                    No i tak przez jakiś czas stosowałam protezę w postaci fantazji o innych, a potem mi przeszło, dół minął, a mąż nawet nie za bardzo zauważył, że jakiś kryzys był.
                    • gomory Re: dlaczego mi się nie chce 10.04.13, 15:52
                      Jeśli się kogoś trzeciego chce w łóżku namacalnie wymacać, to wypada o tym partnerowi zakomunikować. Choćby po to by zdziwko mu witalności nie odebrało.
                      Skoro Ci dodatkowi namacalnie się po kołdrze nie turlają, to po co ich z nicości wyciągać? Raz można spróbować westchnąć w trakcie imię sąsiada. Może to ślubnemu wysiłki zwiększy i wręcz okaże się, że go jara taka wyimaginowana orgia :). Wtedy warto oj warto. W przeciwnym razie po co męczyć gościa takimi wkrętami?
                      • rekreativa Re: dlaczego mi się nie chce 10.04.13, 16:55
                        Ale ja w tamtym momencie, gdy najbardziej fantazjowałam, tych dodatkowych z nicości nie wyciągałam , znaczy nie mówiłam mężowi, że se właśnie myślałam o X.
                        Po prostu kiedyś, przy okazji rozmowy o fantazjach wyszło, że czasem nam się zdarzy powyobrażać kogo innego.
    • 456kami Re: dlaczego mi się nie chce 08.04.13, 13:30
      Po mężu wiesz czego się spodziewać i jak będzie i masz to na co dzień. Dla tego kręci Cię Cos nowego nieznanego i chcesz tego.
    • twojabogini Re: dlaczego mi się nie chce 08.04.13, 15:06
      > Pamiętam taki moment, na wakacjach, jeszcze nie mieliśmy dzieci, kochaliśmy się
      > , było wspaniale, wprowadziliśmy jakieś nowe eksperymenty, było cudownie

      > Chciałabym, by dotyk, pocałunek męża mnie podniecał, a nie dzieje się nic.
      > Ja wciąż udaję! I prowadzimy te grę, on wie, głupi nie jest, ja wiem, że on wie
      > , ale otwarcie nie rozmawiamy.

      A może spadek twojego zainteresowania seksem z mężem nie wynika z tego, że on przestał cie podniecać, tylko, że przestał robić rzeczy, które cię podniecają i przynoszą ci satysfakcję. Że seks stał się przyjemny tylko dla jednej strony, że on zamiast rozwinąć się seksualnie cofnął się? Zakładasz że mąż wie - siłą rzeczy zaczynasz widzieć w nim seksualnego egoistę, gotowego cie wykorzystywać. To też nie wzmaga twojej ochoty na bliskość intymność, wspólną radość z seksu. Mężczyźni są głupi i wierzą w teatrzyki, wierzą że aktorki porno wyją z rozkoszy i wierzą, że ich żony naprawdę szczytują podczas oralu.

      Potrzeby seksualne kobiet zmieniają się. Najczęściej kobiety oczekują, że z czasem mężczyzna nauczy się dawać im satysfakcję podczas stosunku - a on jakoś jednak nie łapie. Zawód na tym polu stopniowo prowadzi do oziębłości wobec partnera, a kobieta czuje się wykorzystywana i z czasem zaczyna unikać seksu - który zaczyna być coraz mniej miły. z drugiej strony kobieta boi się otwarcie poruszyć temat - w głębi duszy boi się, że to z nią jest może coś nie tak, albo, że zostanie odrzucona, ukarana za kłamstwo (a raczej za powiedzenie prawdy), że zrani męskie ego.

      Moja propozycja:
      Po pierwsze - przestań udawać. To nie on cię do tego zmusza tylko ty. Nie gwałć siebie i nie zmuszaj się do stosunków, których nie chcesz. Niszczysz wasza relację, zabijasz swoją miłość do męża, pożądanie. Ty. Nie on.
      Po drugie - nie rezygnuj z aktywności i bliskości seksualnej.Twój mąż cie pragnie, chce poczuć się kochany, zaspokojony, zaoferuj mu to - czy to nie dowód miłości, ze wciąż cie pragnie? Zaoferuj mu to z miłości, nie z udawanego pożądania, ktorego nie czujesz. Stosunek nie jest jedyna drogą, a sprawienie rozkoszy kochanej osobie jest przecież miłe. Ten błysk zadowolenia w jego oku - kiedy ty jesteś jego sprawczynią, a nie użytym narzędziem (z własnej winy - bo to ty z siebie robisz takie narzędzie udając).
      Po trzecie - zastanów się czego oczekujesz i zakomunikuj to. Poproś o pieszczotę, którą lubisz. W ramach powrotu do intymności w związku nie musisz zaraz wyć z rozkoszy - wystarczy, że będzie ci miło. Jeśli nie wiesz jak osiągnąć satysfakcję przy stosunku - nie wiń męża że i on nie wie. Naucz się tego, a potem naucz jego (jak uczynić męża kochankiem doskonałym to osobny rozdział - jest bogata literatura w tym względzie). Inna metodą jest zaproponowanie jako nowości nauki seksualnej tantry - obejmuje ona masaż zwany wyzwalaniem bogini - i jest technika rozbudzająca seksualność. Powiedz, że chcesz zwiększyć swoje doznania - to będzie prawda. Zanim jednak podejmiecie praktykę tantryczną, pamiętaj, że najpierw musicie osiągnąć harmonię - musisz przestać w nim widzieć seksualnego egoistę, i zrozumieć swój udział w powstałej sytuacji.
      Po czwarte - nie zrzucaj całej odpowiedzialności za seksualność na niego. Postaraj się mieć swój udział w nowym przebudzeniu. Jednym kobietom pomaga zwiększona troska o wygląd i ciało, innym oglądanie i czytanie erotycznych treści, innym ćwiczenia kegla, albo hula hop, śpiew i taniec, regularny sen lub zmiana diety lub spontaniczny śmiech, radość, małe przyjemności. A najlepiej wszystkiego po trochu. Rozbudzaj też w podobny sposób męża.
      Po piąte - to, że nakręcił cię smsowy flirt to nic złego. Podobnie jak fantazje o romansie. Ludzie potrzebują bodźców seksualnych, także pochodzących spoza zwiazku. Im bardziej atrakcyjna się czujesz - także dla innych mężczyzn, tym więcej możesz zaoferować partnerowi (o czym się już przekonałaś). Flirt to nie jest naruszenie lojalności. I nie musisz informować o tym partnera w ramach leczenia wyrzutów sumienia - seksualność ma obszar otwarty i obszar intymny - nie całą swoja seksualnością musisz dzielić się z mężem. Lojalność naruszasz dopiero gdy prowadzisz flirt po to, żeby iść z kimś do łózka, a fantazją lojalności nie naruszysz nigdy (to fantazja, nie rzeczywistość). Wiele kobiet zdziwiłoby się, podobnie jak wielu mężczyzn jakie role odgrywają i kim bywają w fantazji partnerów (niedźwiedziem, starą kobietą, trzema Japończykami w saunie, mechaniczną maszyną... - to mała próbka fantazji ludzi z którymi rozmawiałam). Niektórymi fantazjami można się podzielić innymi nie. Ważne żeby zachować równowagę - tak żeby flirty i fantazje nie były jedynymi źródłami seksualnych bodźców, ale żeby otworzyć się także na bodźce płynące od partnera (to może być ciepło jego ciała, to jak się porusza, albo uśmiecha, albo walczy o swoje, albo jak jest smutny, albo jak robi coś super, albo fatalnie).
      tak więc podsumowując -myślę, że źle oceniasz sytuację. Twój mąż nie jest egoistą, ani nie przestał cię podniecać. On po prostu jeszcze nie umie cię podniecić. Jeśli jest dobrym mężem, ojcem, ogólnie go lubisz, i jest w porządku to warto się postarać. Jeśli to palant, przemocowiec, alkoholik - to lepiej dać sobie spokój - z przyczyn nieseksulanych.
      Co do powszechności doświadczeń seksualnych żon, rozczarowania seksualnego - zgadzam się z tobą. Średnio raz na tydzień wysłuchuję nowej historii (którą znam na pamięć). Na pociechę - wiele kończy się dobrze (a nawet rozkosznie).






      • bcde Re: dlaczego mi się nie chce 09.04.13, 02:26
        > tak więc podsumowując -myślę, że źle oceniasz sytuację. Twój mąż nie jest egois
        > tą, ani nie przestał cię podniecać. On po prostu jeszcze nie umie cię podniecić

        Kiedyś umiał, a teraz już nie umie? Napisałaś, że "może mąż zamiast rozwinąć się seksualnie cofnął się?". Nie cofnął się, bo nie zapomina się, co dawało dobry seks. Co najwyżej się nie rozwinął lub mu się nie chce.

        > Po drugie - nie rezygnuj z aktywności i bliskości seksualnej.Twój mąż cie prag
        > nie, chce poczuć się kochany, zaspokojony, zaoferuj mu to - czy to nie dowód mi
        > łości, ze wciąż cie pragnie? Zaoferuj mu to z miłości, nie z udawanego pożądani
        > a, ktorego nie czujesz. Stosunek nie jest jedyna drogą, a sprawienie rozkoszy k
        > ochanej osobie jest przecież miłe. Ten błysk zadowolenia w jego oku - kiedy ty
        > jesteś jego sprawczynią, a nie użytym narzędziem (z własnej winy - bo to ty z s
        > iebie robisz takie narzędzie udając).

        Fajnie napisane i tak powinno być, tylko, że autorka jakoś nie chce mężowi tego zaoferować z miłości. A dlaczego? Bo nie tylko pożądanie jest udawane, ale także miłość. Nie kocha go już na tyle. Większość kobiet wie dobrze, jak zrobić mężczyźnie przyjemność, a nawet sprawić by odleciał. I co z tego? Ich "miłość" nie jest na tyle silna, żeby dawać rzekomo kochanej osobie przyjemność, nawet niewielkim kosztem. Wszystko się kiedyś kończy, miłość też. Jak dla mnie, miłość kończy się, gdy kończy się chemia, seksualne pożądanie, szybsze bicie serca, radość na widok ukochanej osoby, chęć sprawienia przyjemności i rozkoszy. To, co zostaje później, to już nie jest prawdziwa miłość. Związki powinny trwać nie dłużej niż 2 lata. Każdy rok dłużej prawdziwej miłości to łaska od losu. Niestety, małżeństwo to kontrakt długotrwały, który ciężko rozwiązać.
      • irre.nka Re: dlaczego mi się nie chce 09.04.13, 18:20
        Dziękuję za odpowiedź. Twój post pozwolił mi spojrzeć na problem z innej strony.
        Nie ulega wątpliwości, że warto walczyć o szczęście w moim małżeństwie. Mój mąż na to zasługuje.
        Gdzieś głęboko wierzę, że uda nam sie to przetrwać, a za rady dziękuję, bo choć takowych sie nie spodziewałam, to przyjmuję, bo są bardzo interesujące.
    • tygrys-bez-rys W Dupie sie poprzewracalo 08.04.13, 23:51
      Jednak chcialem Ci podziekowac ze nie napisalas ze meza glowa boli, i sie boisz ze nie chce sobie dac pomuc. Z bulgara burakowi przypierdziel. A jak szukasz kochanka to Lupus Vulgaris sie ty advertismuje no i zawsze mozesz mnie wybzykac bo ja lubie mamuski, tylko cycki musisz miec fajne i nie za duzo gadac, to mnie wyprowadza z rownowagi i zygam, albo uzywam invektyw.
    • hello-kitty2 Re: dlaczego mi się nie chce 09.04.13, 01:47
      irre.nka napisała:

      > Wszystkie moje koleżanki, jak się ostatnio okazało, bo odważyły się o tym mówić
      > , przeżywają to samo. Dążymy do stabilizacji, marzymy o bezpieczeństwie, a gdy
      > to osiągamy zaczynamy się nudzić i tęsknimy za adrenaliną, napięciem, niepewnoś
      > cią czyli tym co potencjalnie daje nam romans.
      > Eh ,życie...

      To wymiecie sie mezami z kolezankami, byl taki film, panowie wrzucili kluczyki od samochodow do wazy, a panie losowaly :)
      >
      >
      >
    • urquhart infantylna dziciecinada 09.04.13, 08:46
      Infantylne Opowieści że Mi nie chce się bo nie mnie nie zabawiają, nie potrafią zainteresować , bo mnie się nudzi to jakbym słyszał córkę z przedszkola.

      Normalnie w pracy jakby ludzie narzekali że nie będę robił za pensję jedyne, bo nie mam ochoty, ze ten paskudny beznadziejny HR nie chce robić szkoleń, kursów, zauważyć że jestem wyjątkowy, rozwijać, zrobić ze mnie managera czy jakiegoś dyrektora i większa kasę dawać Niech oni wezmą się do roboty albo w ogóle coś zrobią...
      www.wprost.pl/ar/394735/Mlodzi-Polacy-pierwsza-pensja-Co-najmniej-28-tys-zl-netto/
    • brenya77 Re: dlaczego mi się nie chce 10.04.13, 00:03
      Im dluzej czytam to forum i im wiecej nad tym mysle to dochodze do wniosku, ze ktos nas, kobiety, obrzydliwie oklamuje. A moze nawet same siebie oklamujemy.
      Czytajac po raz kolejny taka, zupelnie typowa historie, ktora stala sie i moim udzialem, dochodze do przekonania, ze wcale nie jestem wybrykiem natury ani oziebla ani chora, tylko najzupelniej normalna. To natura sprawila, ze bezpieczenstwo w zwiazku, macierzynstwo, oslabiaja libido u kobiet. To facet ma nieustajaca potrzebe prokreacji, a nie kobieta! Dlaczego ciagle sie nam wpiera ze jest to nienaturalne?
      Mam juz tego dosyc. Mam dosyc wymyslania mi chorob, przekonywania ze jest cos ze mna nie tak, ze nie kocham, ze facet sie przestal starac.
      Niestety, faceci mysla dolna zescia ciala i sa zafiksowani na seksie do porzygania. Ale kurcze, no ile mozna tego seksu???!! Kobiety sa inne. I tyle. Dajcie nam do cholery spokoj!
      • kag73 Re: dlaczego mi się nie chce 10.04.13, 00:24
        Niestety, faceci mysla dolna zescia ciala i sa zafiksowani na seksie do porzyga
        > nia. Ale kurcze, no ile mozna tego seksu???!! Kobiety sa inne. I tyle. Dajcie n
        > am do cholery spokoj!

        Prosze Cie bardzo, mow za siebie. Ja tak nie mam, nadal mam potrzeby, lubie seks i nie chce, zeby facet zostawil mnie w spokoju, wrecz przeciwnie.
      • bcde Re: dlaczego mi się nie chce 10.04.13, 01:09
        > Niestety, faceci mysla dolna zescia ciala i sa zafiksowani na seksie do porzyga
        > nia. Ale kurcze, no ile mozna tego seksu???!! Kobiety sa inne. I tyle. Dajcie n
        > am do cholery spokoj!

        Proszę bardzo. Dajcie nam do cholery rozwód!
      • urquhart Zobowiązania? Kobiety sa inne - Dajcie nam spokoj! 10.04.13, 07:04
        brenya77 napisała:
        > Niestety, faceci mysla dolna zescia ciala i sa zafiksowani na seksie do porzyga
        > nia. Ale kurcze, no ile mozna tego seksu???!! Kobiety sa inne. I tyle. Dajcie n
        > am do cholery spokoj!

        Dobre, tyle że na tym forum akurat często jest dokładnie odwrotnie.
        Wchodząc w związek zaciągnęłaś pewne zobowiązania inwetowania w związek, teraz chciałabyś żeby się facet odczepił, przekonana że to jego nie twoje już zafiksowania. Pewno się wkrótce odczepi.
        Pewnie bedziesz ZDZIWIONA jak on swoje zobowiązania potraktuje tak samo , czując się odrzucony, i podobnie zwolniony z zaangażowania we wspólne potomstwo i alimentacji, a otoczenie ze zrozumieniem bedzie go w tym wspierać.

        Kobiety myślą macicą jak już się rozmnożą i są zafiksowane na dzidzach. Mężczyźni są inni, dajcie nam do cholery spokój :)
        • urquhart Rzekoma dojrzałość, a pospolita hipokryzja 10.04.13, 07:30
          Nie czujesz zgrzytu i hipokryzji między oczekiwaniami słusznymi swoimi i jego niedojrzałymi?
          Bo ja bardzo. Szacunek, przyjaźń i dojrzałość w twojej hipokryzji oznacza w praktyce że on powinien zaspokajać twoje DOJRZAŁE babskie oczekiwania, a ty możesz mieć całkiem w dupie jego męsie oczekiwania jako niedojrzałe?

          > brenya77 napisała:
          "I dojrzali ludzie zdaja sobie z tego sprawe i majac na tacy zwiazek oparty na szacunku i wzajemnej przyjazni, na takich podstawach buduja dalsze zycie wspolnie.
          W dodatku, wczoraj spotakalam sie z kolezanka, ktora laskawie opuscil maz z dokladnie tych samych powodow i to mnie jeszcze bardziej utwierdzilo w przekonaniu, ze faceci sa niedojrzali."
          forum.gazeta.pl/forum/w,15128,142229312,142229312,Zwiazek_przyjacielski_czesc_II.html
          A teraz pół roku wcześniej:
          forum.gazeta.pl/forum/w,19585,137969852,137998259,Re_Gwaltowne_zmiany_temperatur_w_fazie_lutealnej.html
          forum.gazeta.pl/forum/w,19585,137339937,137551133,Re_Sierpniowe_starania_i_testowania_.html
        • marek.zak1 Re: Zobowiązania? Kobiety sa inne - Dajcie nam sp 10.04.13, 09:28
          Ja widze sprawę prościej. Odkochała się dziewczyna i tyle. Pytanie, czy dawniej kochała, czy chodziło o poczucie bezpieczeństwa, ślub, i tykający zegar?
          • brenya77 Re: Zobowiązania? Kobiety sa inne - Dajcie nam sp 10.04.13, 10:17
            I wlasnie o tym mowie. O wpieraniu mi, i innym kobietom, ze to ich wina, ze to JA sie odkochalam. Ja?? Nie, to misio pomylil milosc z seksem i mu sie odechcialo bo najwazniejsze to zeby sobie dobrze robic regularnie. To nie ja przestalam kochac. Wypraszam sobie i nie zycze sobie takich insynuacji.


            • marek.zak1 Re: Zobowiązania? Kobiety sa inne - Dajcie nam sp 10.04.13, 10:51
              Miłośc i seks są nierozłączne. To o czywiste, że temperament faceta i kobiety moga być różne, ale jeśli się kochaja i dobrze im ze sobą, różnica w temperamencie nie ma znaczenia, a zawsze można pójść na kompromis.
              Istotnie wiele kobiet po urodzeniu dziecka stawia je na pierwszym planie, a także wiele traktuje faceta jako dostarczyciela bezpieczeństwa i genów i odsuwa go od siebie. W wielu przypadkach kobieta się zwyczajnie odkochuje, czy jest rozczarowana facetem po bliższym poznaniu. Czy wtedy można mówic o miłości?
            • ina_nova Re: Zobowiązania? Kobiety sa inne - Dajcie nam sp 10.04.13, 10:53
              Przeczytaj raz jeszcze powoli i uważnie ostatnie posty urquharta.
              Poza tym, nie przelewaj swoich odczuć na wszystkie kobiety, bo jest mnóstwo takich, które po urodzeniu dzieci, odbębnieniu 20 lat stażu małżeńskiego mają ochotę na seks i to z własnym partnerem. Mają potrzeby, chcą być pożądane, adorowane.

              Poczytaj trochę forum, jest tu sporo KOBIET, króre narzekają na brak sesku po x latach trwania związku. Czyli seks nie jest tylko potrzebą 'niedojrzałych' meżczyzn, a może Twoim zdaniem te kobiety są niedojrzałe? Tym bardziej, że czasem decyduję sie na rozstanie z powodu niedopasowania seksualnego.

              Relację opierającą się TYLKO na przyjaźni i szacunku to ja mogę sobie stworzyć z przyjaciółką, od związku oczekuję znacznie więcej. Mam ogromną nadzieję i zadbam o to z całego serca, na ile tylko jest to możliwe rzecz jasna, aby namiętność w moim związku nigdy nie pokryła się warstwą kurzu.
              • ina_nova Re: Zobowiązania? Kobiety sa inne - Dajcie nam sp 10.04.13, 10:55
                edit: Tym bardziej, że czasem
                decydujĄ sie na rozstanie z powodu niedopasowania seksualnego.
              • brenya77 Re: Zobowiązania? Kobiety sa inne - Dajcie nam sp 10.04.13, 12:05
                > ich, które po urodzeniu dzieci, odbębnieniu 20 lat stażu małżeńskiego mają ocho
                > tę na seks i to z własnym partnerem. Mają potrzeby, chcą być pożądane, adorowan
                > e.

                OK. Ale sa kobiety, ktore seks nudzi. I to tez jest normalne. Ja nie wpieram kobiecie o duzym temperamencie i potrzebie seksu kilka razy w tygodniu, ze jest nienormalna. Wy natomiast to robicie. Co wiecej. Wmawiacie mi, ze NA PEWNO sie odkochalam. BO przeciez gdybym kochala, to bym miala potrzeby. BZDURA!!!!

                > z przyjaciółką, od związku oczekuję znacznie więcej. Mam ogromną nadzieję i zad
                > bam o to z całego serca, na ile tylko jest to możliwe rzecz jasna

                Ciekawa jestem JAK zadbasz o to. W JAKI sposob wplyniesz na produkcje wlasnych hormonow i w JAKI sposob zapewnisz sobie nieustanne odczuwanie namietnosci. Podziel sie sztuczkami, tylko pleeeeeasssse naprawde nie chce mi sie sluchac o przebierankach i seksownej bieliznie...
                • ina_nova Re: Zobowiązania? Kobiety sa inne - Dajcie nam sp 10.04.13, 12:24
                  > OK. Ale sa kobiety, ktore seks nudzi. I to tez jest normalne.
                  Nie wiem tego. Nie znam badań prowadzonych na ten temat. Za to znam historię kobiet, które seks nudził z akurat tym, a nie innym partnerem.

                  Wmawiacie mi, ze NA PEWNO sie o
                  > dkochalam. BO przeciez gdybym kochala, to bym miala potrzeby. BZDURA!!!!
                  Nikt tego Tobie nie wmawia. Moim zdaniem miłość z pożądaniem chodzą własnymi drogami, i o ile możesz partnera kochać całym sercem, to pożądać go już niekoniecznie.

                  > Ciekawa jestem JAK zadbasz o to. W JAKI sposob wplyniesz na produkcje wlasnych
                  > hormonow i w JAKI sposob zapewnisz sobie nieustanne odczuwanie namietnosci. Pod
                  > ziel sie sztuczkami, tylko pleeeeeasssse naprawde nie chce mi sie sluchac o prz
                  > ebierankach i seksownej bieliznie...

                  heh, nie rozumiem skąd w Tobie tyle agresji. Nie, w przebieranki nie wierzę, z resztą zawsze mam na sobie fajną bieliznę. Z hormonami nie wygram. Nie mówię, że chcę zapewnić sobie namiętność na stałym, wysokim poziomie, jaki mam teraz. Ale chcę dbać o to, by jej sztucznie nie zagłuszać. Jakieś konkretne działania? Nie wiem, zobaczę z czasem. Genrelanie mam na myśli raczej pochylanie się nad swoją psychiką niż nad ciałem.
                  • brenya77 Re: Zobowiązania? Kobiety sa inne - Dajcie nam sp 10.04.13, 12:32
                    > Nikt tego Tobie nie wmawia. Moim zdaniem miłość z pożądaniem chodzą własnymi dr
                    > ogami, i o ile możesz partnera kochać całym sercem, to pożądać go już niekoniec
                    > znie.

                    Alez zajrzyj sobie w watki powyzej. W prawie kazdym znajdziesz twierdzenie "odkochala sie", "nigdy nie kochala", "gdyby kochala to...".
                    A mnie sie wydaje, ze para z trwalym i satysfakcjonujacym zyciem seksulanym to raczej wyjatek potwierdzajacy regule. Po prostu stabilizacja zabija namietnosc. W pewnym momencie bardziej chcesz sie przytulic niz uprawiac namietny seks.

                    > heh, nie rozumiem skąd w Tobie tyle agresji.

                    Bo wkurza mnie to forum, odpowiedzi na jedno kopyto, zero prawdziwej wiedzy.

                    Nie, w przebieranki nie wierzę, z
                    > resztą zawsze mam na sobie fajną bieliznę. Z hormonami nie wygram. Nie mówię, ż
                    > e chcę zapewnić sobie namiętność na stałym, wysokim poziomie, jaki mam teraz. A
                    > le chcę dbać o to, by jej sztucznie nie zagłuszać. Jakieś konkretne działania?
                    > Nie wiem, zobaczę z czasem. Genrelanie mam na myśli raczej pochylanie się nad s
                    > woją psychiką niż nad ciałem.

                    To ja Ci zycze jak najlepiej, ale... ja tez kiedys bylam wulkanem seksu. Ja tez kiedys mialam ogromne potrzeby. I nie, nie zalezalo to od partnera! Po prostu kazdy partner predzej czy pozniej sie opatrzy, hormony sie wyciszaja i tyle. I NIC NA TO NIE PORADZISZ. Mozesz zaklinac rzeczywistosc jak chcesz, tyle tylko, ze staniesz kiedys przed dylematem, bo namietnosc sie naturalnie skonczy a Ty zostaniesz z czlowiekiem, ktorego kochasz nad zycie, a ktory Cie nie pociaga. I co wtedy. Poszukasz nastepnego?

                    • ina_nova Re: Zobowiązania? Kobiety sa inne - Dajcie nam sp 10.04.13, 12:59
                      >Po prostu stabilizacja zabija namietnosc.

                      Zgadzam się, ale wiem, że można we wspólnym życiu spróbować spojrzeć czasem na partnera jak na obcą osobę, a tym samym niejako zdać sobie sprawę z jego zalet na nowo. Przykład może durny, ale ja go "czuję": kręci mnie jak mój chłopak jest na czymś skoncentrowany, jak gra na kompie, prowadzi samochód i akurat zabiera się do wyprzedzania, rozmawia z kumplami. W sytuacjach, kiedy mogę spojrzeć na niego z dystansu zaczynam się czuć, jakbym widziała go niemal po raz pierwszy w żuciu. Nie wiem czy to powszechne zjawisko, czy tylko ja mam takie jazdy :) W każdym bądź razie, w każdej z tych czynnosci widzę wyraźnie szereg jego cech, które na mnie mocno działają: jest bardzo przystojny, męski, pewny siebie, ma świetne poczucie humoru, jest niezwykle błyskotliwy. Oczywiście, ja o tym wszystkim wiem na codzień, kręci mnie strasznie i nie muszę się oddalać, by uświadamiać to sobie każdego dnia :) Zwyczajnie mam nadzieję, że za 10, 15, 20 lat nie przyssiemy się do siebie w taki sposób, abyśmy nie mogli choć przez chwilę spojrzeć na siebie "na świeżo".
                      Swoją drogą, na mnie również działa w chwili obecnej cos absolutnie przeciwnego - mianowicie jego uwaga skupiona na mnie, np kiedy rozmawiamy i widze, że on się w tę rozmowę mocno angażuje, jest wyraźnie ciekaw mojego zdania i odczuć, no ale może to chwilowe :) może za 10 lat akurat ta rzecz nie będzie robić na mnie większego wrażenia.

                      > To ja Ci zycze jak najlepiej, ale... ja tez kiedys bylam wulkanem seksu. Ja tez
                      > kiedys mialam ogromne potrzeby. I nie, nie zalezalo to od partnera!

                      A u mnie owszem, zależało to od partnera.

                      >bo namietnosc sie naturalnie skonczy a Ty z
                      > ostaniesz z czlowiekiem, ktorego kochasz nad zycie, a ktory Cie nie pociaga. I
                      > co wtedy. Poszukasz nastepnego?

                      mam nadzieję, ze jego namietność skończy się wówczas w tym samym czasie :)

                      Jestem bardzo optymistycznie nastawiona co do przyszłości tej sfery mojego związku. Może jestem naiwna, ale mam powody, w postaci jakości tej sfery w chwili obecnej, aby wierzyć, że jeśli nawet kiedyś będzie rzadziej to i tak nadal na satysfakcjonującym NAS poziomie. Ja po prostu nie jestem w stanie opisać słowami jak na mnie działa mój partner :) więc mam nadzieję, że moje zasoby są duże i zostaną dobrze rozłożone w czasie :)
                      • brenya77 Re: Zobowiązania? Kobiety sa inne - Dajcie nam sp 10.04.13, 13:10
                        > na nowo. Przykład może durny, ale ja go "czuję": kręci mnie jak mój chłopak jes
                        > t na czymś skoncentrowany, jak gra na kompie, prowadzi samochód i akurat zabier
                        > a się do wyprzedzania, rozmawia z kumplami. W sytuacjach, kiedy mogę spojrzeć n
                        > a niego z dystansu zaczynam się czuć, jakbym widziała go niemal po raz pierwszy
                        > w żuciu. Nie wiem czy to powszechne zjawisko, czy tylko ja mam takie jazdy :)


                        Doskonale rozumiem co masz na mysli. Tylko wez pod uwage to, ze z czasem coraz trudniej bedzie Ci spojrzec na swojego partnera z boku. Im bardziej go bedziesz kochac, im lepiej Ci z nim bedziesz, tym bardziej bedziesz miala ochote sie do niego przytulic niz kochac.
                        Z moimi poprzednimi partnerami w OGOLE nie mialam potrzeby bliskosci. Obecny partner, najlepszy w moim zyciu, to byla pierwsza osoba do ktorej autentycznie chcialam sie przytulic na wieki i tak zostac, ale namietnosc sie skonczyla.

                        > mam nadzieję, ze jego namietność skończy się wówczas w tym samym czasie :)

                        A co jesli bedzie inaczej? W jaki sposob bedziesz probowala to zmienic? Wstrzykniesz sobie estrogenow? ;-)
                        • sea.sea Re: Zobowiązania? Kobiety sa inne - Dajcie nam sp 10.04.13, 13:18
                          Ty mówisz cały czas o tym panu, z którym przez 4 lata nie byliście w stanie odbyć porządnego stosunku z powodu jego hydrauliki, o tym samym, przy którym od dwóch lat się czujesz jak po dziesiątym razie z powodu depresji i leków, które bierzesz?

                          Przestań się oszukiwać i defetyzować innym na forum: w Twoim przypadku w kontekście tego partnera namiętności nie było nigdy, więc i nie miało co umierać, zapomniałaś, że na forum jest cały wąteczek, w którym to potwierdzasz każdym postem? :)
                        • urquhart Im bardziej go bedziesz kochać? 10.04.13, 13:18
                          brenya77 napisała:
                          > Doskonale rozumiem co masz na mysli. Tylko wez pod uwage to, ze z czasem coraz
                          > trudniej bedzie Ci spojrzec na swojego partnera z boku. Im bardziej go bedziesz
                          > kochac, im lepiej Ci z nim bedziesz, tym bardziej bedziesz miala ochote sie do
                          > niego przytulic niz kochac.

                          Co za hipokryzja! Mówienie wiekich słow o miłości i gadanie jedynie o własnych oczekiwaniach względem partnera.
                          "Im bardziej bedziesz go kochać" tym mniej ci bedzie przeszkadzać że się czuje skrzywdzony, roczarowany i oszukany przez ciebie brakiem seksu który jest częścią normalnego związku?
                          To co opisujesz to nie jest żadna Miłość.

                          Uczciwe jest powiedzienie twoja cena za to co oczekuję od ciebie jest za wysoka, nie stać mnie na nią , to co oczekujesz jest powyżej moich możliwości. Może inny wywołałby we mnie chemię i ale nie ty.
                          • brenya77 Re: Im bardziej go bedziesz kochać? 10.04.13, 17:41
                            > , nie stać mnie na nią , to co oczekujesz jest powyżej moich możliwości. Może i
                            > nny wywołałby we mnie chemię i ale nie ty.
                            >

                            Inny? A potem nastepny? I nastepny? I nastepny? I nagle kazde dziecko ma innego tatusia? :D
                            Wyborne.
                            Urquhart, przyjmij do wiadomosci, ze niektorzy cenia sobie w zyciu inne rzeczy niz to ze partner pociaga i nie beda wywracac swojego zycia do gory nogami co pare lat w poszukiwaniu nowego partnera seksualnego.

                            • songo3000 Pewnie dlatego jesteś taką ostoją miłości 11.04.13, 17:25
                              spokoju i zrealizowania :)
                              Ja pierdole, pluć innym w oczy niekiedy jest całkiem fajnie ale samemu sobie? I to jeszcze wybierając momenty gdy wiatr najmocniej wieje???

                              Kobieto, idź do kąta i zmądrzej w końcu. Nie ma sensu Ci pisać o potwornym strachu rządzącym Twoim życiem i wyzierającym z każdego słowa tutaj. Po prostu idź zmądrzeć i zadbaj o siebie.
                              • brenya77 Re: Pewnie dlatego jesteś taką ostoją miłości 11.04.13, 17:38
                                Zajebiste jest to forum. Zamiast jakiegokolwiek zrozumienia dla czyichs problemow i jakiejkolwiek pomocy, czlowiek tu uslyszy tylko szum wiadra pomyj spadajacego na jego glowe. Rzadzi tu klika rozbuchanych seksualnie Panow, przekonanych o tym, ze ich zony maja obowiazek swiadczyc im uslugi seksualne. Wiec w sumie nie wiem czego tu szukalam.
                                Uciekam stad jak najdalej.
                                • songo3000 Re: Pewnie dlatego jesteś taką ostoją miłości 11.04.13, 17:49
                                  Szukałaś poklepania po plecach, to akurat nie dziwi. Zdziwić Cię i to bardzo powinien fakt, że dosłownie parę słów prawdy o Twojej rozbuchanej hipokryzji odczułaś jako lewy prosty.
                                  Powtarzam, otrzeźwiej, zacznij w końcu pompować własne szczęście zamiast zaklinać rzeczywistość tudzież puszczać naprawdę obrzydliwe bąki w stylu "wszyscy prędzej czy później mają przesrane a jeśli jeszcze nie masz to NA PEWNO będziesz miała".

                                  > o tym, ze ich zony maja obowiazek swiadczyc im uslugi seksualne.
                                  Usługi seksualne świadczą nam prostytutki. Żony po prostu lubią się z nami pieprzyć. Nie możesz tego przeboleć zazdrośnico :)
                                • sea.sea Re: Pewnie dlatego jesteś taką ostoją miłości 11.04.13, 17:53
                                  Zyg, z tego co deklaruje, jest kobietą. Ja też.
                                  Acz rozbuchanie seksualne się zgadza, wymieniłam partnera na bardziej odpowiadający model, bo chciał gniazda, a nie seksu (powaga) :)))

                                  No nie wiem czego szukałaś, wpadając w ten wątek i histerycznie nawołując
                                  > Niestety, faceci mysla dolna zescia ciala i sa zafiksowani na seksie do porzygania. Ale kurcze, > no ile mozna tego seksu???!! Kobiety sa inne. I tyle. Dajcie nam do cholery spokoj!

                                  Niewątpliwie chodziło Ci o pomoc. Choć diabli wiedzą, jaką, bo z poprzedniego wątasa nie wynikało, żeby Cię partner jakoś nachalnie molestował, wynikało za to, że chętnie pomolestuje jakąś inną, jak odpowiednią spotka. Więc nie wiem, o co cały ten hałas, doprawdy.
                                  • songo3000 Re: Pewnie dlatego jesteś taką ostoją miłości 11.04.13, 18:08
                                    Te, empatki od siedmiu boleści...

                                    Hałas jest o to, że babka jest w ciemnej dupie. Cztery razy się sparzyła w między czasie rozmnożyła, łyka narkotyki rozkładające przynajmniej część jej mózgu (piewcom psycholożek i psychiatryczek polecam zapoznanie się chociaż z zarysem historii tego biznesu, jakby co służę źródłami). Znalazła podręcznego winnego, niestety to nie rozwiązało żadnych z jej problemów a ściany studni cały czas są bardzo śliski. Wielki strach, najwyraźniej silny (główny?) motywator pcha ją do krzyku o pomoc. Skądkolwiek.

                                    I żeby było śmieszniej, tutaj każdy pomaga, tyle że jak umie...
                              • humi-dor Re: Pewnie dlatego jesteś taką ostoją miłości 11.04.13, 17:41
                                songo3000 napisał:

                                > Kobieto, idź do kąta i zmądrzej w końcu. Nie ma sensu Ci pisać o potwornym stra
                                > chu rządzącym Twoim życiem i wyzierającym z każdego słowa tutaj. Po prostu idź
                                > zmądrzeć i zadbaj o siebie.

                                Bo co ? Bo nie podoba Ci sie Jej punkt widzenia? Kobieta nie chce dawac "z obowiazku" i dobrze, ma do tego prawo. Widac innych to boli. Ciekawe dlaczego ?
                                • songo3000 Re: Pewnie dlatego jesteś taką ostoją miłości 11.04.13, 17:57
                                  Współczuję jej. Jak pada deszcz to zamiast rozłożyć parasol albo zwiać do miejsca, gdzie jest fajniejsza pogoda babka krzyczy i pomstuje, że chmury na niebie są niedojrzałe. Bo taka aura najwyraźniej jej jednak nie odpowiada.

                                  > Kobieta nie chce dawac "z obowiazku" i dobrze, ma do tego prawo.
                                  Na szczęście ma. Zresztą 'dawanie z obowiązku' to na dłuższą metę żaden seks, żadne spoiwo. Przypominam też, że jej obecny 'men' niczego też nie chce 'brać' więc kogo tu niby coś boli, hehe.
                        • ina_nova Re: Zobowiązania? Kobiety sa inne - Dajcie nam sp 10.04.13, 13:26
                          > Z moimi poprzednimi partnerami w OGOLE nie mialam potrzeby bliskosci. Obecny pa
                          > rtner, najlepszy w moim zyciu, to byla pierwsza osoba do ktorej autentycznie ch
                          > cialam sie przytulic na wieki i tak zostac,

                          Moja potrzeba bliskości jest zaspokajana także przez seks.

                          > A co jesli bedzie inaczej? W jaki sposob bedziesz probowala to zmienic? Wstrzyk
                          > niesz sobie estrogenow? ;-)

                          Nie wiem :) Nie jestem w stanie tego przewidzieć, mówię tylko na co mam nadzieję. Pocieszam się tym, że my mieliśmy świetny start i nadal jest bosko, co w zestawieniu z parami, u których od początku seks nie grał za bardzo, a później było już tylko gorzej, daje nadzieję na inny scenariusz na przyszłość w naszym przypadku.

                          Widzisz, ja chcę aby namiętność w moim związku miała się dobrze, nie tyle z uwagi na szczęście mojego chłopaka, choć ono bardzo leży mi na sercu, co z uwagi na moje szczęście.
                          • brenya77 Re: Zobowiązania? Kobiety sa inne - Dajcie nam sp 10.04.13, 17:43
                            > Nie wiem :)

                            No widzisz, nie wiesz. Wiec mozesz sobie prognozowac cokolwiek, a zycie i tak moze Cie zaskoczyc i pewnego dnia obudzisz sie obok swojego partnera bez najmniejszej ochoty na seks z nim. I bosko, ze dalej sie bedziesz starac i projektowac, tylko chyba wiesz co to sa "pobozne zyczenia" prawda?

                            > Widzisz, ja chcę aby namiętność w moim związku miała się dobrze, nie tyle z uwa
                            > gi na szczęście mojego chłopaka, choć ono bardzo leży mi na sercu, co z uwagi n
                            > a moje szczęście.

                            A myslisz, ze ja nie chce???
                            • ina_nova Re: Zobowiązania? Kobiety sa inne - Dajcie nam sp 10.04.13, 17:53
                              Ja rozumiem, że masz fatalne doświadczenia, ale naprwadę uważasz, że nie ma ani jednego związku na świecie ze stażem kilkunastoletnim, w wieku 40+, który cieszyłby się udanym zyciem seksualnym? Nie codzień, nie raz na tydzień, lecz na poziomie jaki satysfakcjonuje daną parę? No bez jaj.

                              > A myslisz, ze ja nie chce??

                              No ja w przeciwieństwie do Ciebie (wątek Zwiazek przyjacielski - jak ratowac?) mam tą komfortową sytuację, że ta sfera naszego życia od samego początku była na bardzo wysokim poziomie, przerastającym wręcz początkowo nasze oczekiwania, czym sami byliśmy nielicho zaskoczeni. Moim zdaniem to dobrze rokuje na przyszłość, zdaniem mojego partnera również.
                              Zatem chcę tylko zadbać o to, by nie niszczyć tego co mamy, pamiętać jak ważny jest dla mnie seks i ile mi daje. Hormony hormonami, ale ludzie czasem zwyczajnie się rozleniwiają.
                              • brenya77 Re: Zobowiązania? Kobiety sa inne - Dajcie nam sp 10.04.13, 18:01
                                > Ja rozumiem, że masz fatalne doświadczenia, ale naprwadę uważasz, że nie ma ani
                                > jednego związku na świecie ze stażem kilkunastoletnim, w wieku 40+, który cies
                                > zyłby się udanym zyciem seksualnym? Nie codzień, nie raz na tydzień, lecz na po
                                > ziomie jaki satysfakcjonuje daną parę? No bez jaj.

                                Owszem wierze, ale uwazam tez ze jest to znikomy promil wszystkich zwiazkow, a nie regula.

                                > No ja w przeciwieństwie do Ciebie (wątek Zwiazek przyjacielski - jak ratowac?)
                                > mam tą komfortową sytuację, że ta sfera naszego życia od samego początku była n
                                > a bardzo wysokim poziomie, przerastającym wręcz początkowo nasze oczekiwania, c
                                > zym sami byliśmy nielicho zaskoczeni.

                                Tez mialam kiedys takiego partnera. Zupelnie nie bylam zainteresowana w budowaniu z nim jakiegokolwiek zwiazku.

                                > zym sami byliśmy nielicho zaskoczeni. Moim zdaniem to dobrze rokuje na przyszło
                                > ść, zdaniem mojego partnera również.

                                Owszem, byc moze rokuje, ze nawet jak sie rozstaniecie z powodow roznych, to bedziecie ciagle ze soba sypiac, bo seks jest tym co scala Wasz zwiazek, przynajmniej na razie. Nie oznacza jednak, ze na emocjonalnym poziomie na 100% zbudujecie udany zwiazek w przyszlosci i bedzie to zwiazek trwaly.

                                > Zatem chcę tylko zadbać o to, by nie niszczyć tego co mamy, pamiętać jak ważny
                                > jest dla mnie seks i ile mi daje. Hormony hormonami, ale ludzie czasem zwyczajn
                                > ie się rozleniwiają.

                                I chwala Ci, staraj sie. Ale nie oczekuj, ze starania to wszystko i ze mocno czegos chcac mozna to zawsze miec.
                                • ina_nova Re: Zobowiązania? Kobiety sa inne - Dajcie nam sp 10.04.13, 19:37
                                  > Tez mialam kiedys takiego partnera. Zupelnie nie bylam zainteresowana w budowan
                                  > iu z nim jakiegokolwiek zwiazku.

                                  Dobranie sie jest sztuką i podstawą stworzenia udanego związku. Dlatego ważne jest by zwracać uwagę przy wyborze partnera czy nas kręci, czy czujemy się z nim dobrze, czy dobrze nam się rozmawia itd itp. Wybierając tym razem pominęłaś sferę seksu.

                                  > Owszem, byc moze rokuje, ze nawet jak sie rozstaniecie z powodow roznych, to be
                                  > dziecie ciagle ze soba sypiac, bo seks jest tym co scala Wasz zwiazek, przynajm
                                  > niej na razie.

                                  Co by było gdyby babcia miała wąsy. Jestem zbyt emocjonalną osobą do takich sportów i nawet gdyby obecny stał się byłym, nie mogłabym z nim sypiać.

                                  > I chwala Ci, staraj sie. Ale nie oczekuj, ze starania to wszystko i ze mocno cz
                                  > egos chcac mozna to zawsze miec.

                                  Ale ja nie twierdzę, że znalazłam sposób. Zaznaczam tylko, że ja się nie godzę z Twoją teorią, mam zaplecze w postaci świetnego seksu teraz i czuję w sobie i moim związku ogromne pokłady namiętności. Dzięki temu wszystkiemu optymistycznie patrzę w przyszłość z nadzieją, że nie dotknie mnie trwałe 'niechcenie'. Mam nadzieję, że ta część naszego życia będzie dawała nam radość i satysfakcję przez wiele długich lat na zadowalającym NAS poziomie. Myslę, że podejście do tego tematu teraz również może procentować w przyszłości. Amen :)
                                  • brenya77 Re: Zobowiązania? Kobiety sa inne - Dajcie nam sp 10.04.13, 23:18
                                    > Dobranie sie jest sztuką i podstawą stworzenia udanego związku. Dlatego ważne j
                                    > est by zwracać uwagę przy wyborze partnera czy nas kręci, czy czujemy się z nim
                                    > dobrze, czy dobrze nam się rozmawia itd itp. Wybierając tym razem pominęłaś sf
                                    > erę seksu.

                                    Ina. Ja to wszystko wiem, tylko sprobuj to zrealizowac w rzeczywistosci. Jak Cie ktos kreci to za dwa lata okazuje sie palantem. Jak ktos Cie interesuje, to sie okazuje, ze z seksem nie do konca jak byc powinno, jak piekny jak z obrazka, to sie okazuje przemocowcem, jak jest jak w bajce to on odchodzi z sekretarka. Sorry, ale wiekszosc ludzi ma jakies problemy w zwiazku i dokonuje wyboru co akceptuje u partnera, a czego zaakceptowac nie moze. W teorii to jest wszystko proste, ale jak 10ty patner okazuje sie rozczarowaniem to z czasem czlowiek przytomnieje i, tak, tak, teraz powiem cos strasznego, obniza poprzeczke...


                                    > Ale ja nie twierdzę, że znalazłam sposób. Zaznaczam tylko, że ja się nie godzę
                                    > z Twoją teorią, mam zaplecze w postaci świetnego seksu teraz i czuję w sobie i
                                    > moim związku ogromne pokłady namiętności. Dzięki temu wszystkiemu optymistyczni
                                    > e patrzę w przyszłość z nadzieją, że nie dotknie mnie trwałe 'niechcenie'. Mam
                                    > nadzieję, że ta część naszego życia będzie dawała nam radość i satysfakcję prze
                                    > z wiele długich lat na zadowalającym NAS poziomie. Myslę, że podejście do tego
                                    > tematu teraz również może procentować w przyszłości. Amen :)

                                    Niech Ci Bozia da, naprawde, trzymam za to kciuki.
                                    • bcde Re: Zobowiązania? Kobiety sa inne - Dajcie nam sp 11.04.13, 02:23
                                      >Jak Cie ktos kreci to za dwa lata okazuje sie palantem. Jak ktos Cie interesuje, to s
                                      > ie okazuje, ze z seksem nie do konca jak byc powinno, jak piekny jak z obrazka,
                                      > to sie okazuje przemocowcem, jak jest jak w bajce to on odchodzi z sekretarka.
                                      > Sorry, ale wiekszosc ludzi ma jakies problemy w zwiazku i dokonuje wyboru co a
                                      > kceptuje u partnera, a czego zaakceptowac nie moze. W teorii to jest wszystko p
                                      > roste, ale jak 10ty patner okazuje sie rozczarowaniem to z czasem czlowiek przy
                                      > tomnieje i, tak, tak, teraz powiem cos strasznego, obniza poprzeczke...

                                      Obniża? To chyba można przewidzieć, jaki okaże się 11-ty partner.
                    • twojabogini Re: Zobowiązania? Kobiety sa inne - Dajcie nam sp 10.04.13, 18:17
                      > co wtedy. Poszukasz nastepnego?

                      Wtedy polecam seks tantryczny dla par - nie w łóżko, tylko w relacji.
                • sea.sea Re: Zobowiązania? Kobiety sa inne - Dajcie nam sp 10.04.13, 12:40
                  Jak pamiętam, Ty przez kilka lat jechałaś na antydepresantach, a może nawet nadal jedziesz? Dziwne nie jest, że libido Ci spadło do zera, antydepresanty potrafią skutecznie ubić pociąg seksualny i możliwość odczuwania orgazmu, a to faktycznie może być frustrujące.

                  Natomiast oczekiwanie, że przeciętny facet sobie zawiąże fiuta na supełek i foch za wymienianie niezainteresowanej seksem partnerki na bardziej odpowiadający jego potrzebom model - jest dziecinne. Gdyby Twój partner nie chciał dzieci, też byś go wymieniła na model odpowiadający Twoim potrzebom, albo kombinowała co by tu zrobić, żebyś zechciał - a nie radośnie wieszała swoje biologiczne potrzeby na kołku, nieprawdaż?
                  • brenya77 Re: Zobowiązania? Kobiety sa inne - Dajcie nam sp 10.04.13, 13:15
                    > Jak pamiętam, Ty przez kilka lat jechałaś na antydepresantach, a może nawet nad
                    > al jedziesz? Dziwne nie jest, że libido Ci spadło do zera, antydepresanty potra
                    > fią skutecznie ubić pociąg seksualny i możliwość odczuwania orgazmu, a to fakty
                    > cznie może być frustrujące.

                    No pewnie, powinnam chodzic z permanentna depresja, byle tylko nie zabic w sobie libido. Bo wiadomo co wazniejsze w zyciu jest... Kto by sie tam jaka depresja przejmowal. Zreszta i tak podobno przestalam kochac i to jest moja wina, a nie jakies tam antydepresanty ;-)

                    Alez ja naprawde nie mialabym nic przeciwko temu, zeby miec ochote 5 razy dziennie. Tylko jeszcze nie uslyszalam na tym forum ani slowa o tym JAK TO ZROBIC...
                    • urquhart Re: Zobowiązania? Kobiety sa inne - Dajcie nam sp 10.04.13, 13:25
                      brenya77 napisała:
                      > Alez ja naprawde nie mialabym nic przeciwko temu, zeby miec ochote 5 razy dzien
                      > nie. Tylko jeszcze nie uslyszalam na tym forum ani slowa o tym JAK TO ZROBIC...

                      Najpierw trzeba bardzo CHCIEĆ.
                      Nawet jak się pojawiaja różne opisy rozwiązań podobnych sytuacji nie dostrzegasz ich.
                      • brenya77 Re: Zobowiązania? Kobiety sa inne - Dajcie nam sp 10.04.13, 17:48
                        > Najpierw trzeba bardzo CHCIEĆ.


                        Co za bzdura. Chciec to sobie mozna i gwiazdki z nieba. Od "chcenia" niestety hormonow nie przybywa. Chce od paru lat i nic z tego chcenia nie wychodzi. A tak, wiem, pewnie ZA MALO CHCE...
                        Wez sobie te swoje rady o "chceniu" wsadz gleboko. I zaproponuje Ci moze podobna terapie - bardzo zechciej, zeby Ci sie odechcialo i powiedz mi jak Ci idzie...
                        • ina_nova Re: Zobowiązania? Kobiety sa inne - Dajcie nam sp 10.04.13, 17:55
                          jeśli bierzesz leki, które wpływają na libido, to nic dziwnego, że Ci sie nie chce. Pytanie tylko, czy Ci się chce, kiedy jesteś "czysta".
                          • brenya77 Re: Zobowiązania? Kobiety sa inne - Dajcie nam sp 10.04.13, 18:04
                            Przestancie juz o tych lekach. Leki moga, ale nie musza, byc przyczyna.
                            Czy chcesz powiedziec, ze 80% kobiet jest na lekach, skoro tyle zwiazkow ma ten sam problem?
                            • sea.sea Re: Zobowiązania? Kobiety sa inne - Dajcie nam sp 10.04.13, 18:23
                              > Czy chcesz powiedziec, ze 80% kobiet jest na lekach, skoro tyle zwiazkow ma ten sam
                              > problem?

                              Ile związków, tyle powodów, przecież tego się nie da uogólnić, że u każdej jak leci winne są hormony, opatrzenie, urobienie przy dziecku czy jakie się tam jeszcze powody da wskazać. Nie da się też powiedzieć, że to taka norma, że każdej libido spada, bo nie brak tu kobiet, które mają problem przeciwny, że to ich partner nie chce, a one nadal chcą.
                              • brenya77 Re: Zobowiązania? Kobiety sa inne - Dajcie nam sp 10.04.13, 18:59
                                > Ile związków, tyle powodów, przecież tego się nie da uogólnić, że u każdej jak
                                > leci winne są hormony, opatrzenie, urobienie przy dziecku czy jakie się tam jes
                                > zcze powody da wskazać.

                                A moze to naturalna kolej rzeczy, dlaczego traktowac to jak chorobe?
                                • sea.sea Re: Zobowiązania? Kobiety sa inne - Dajcie nam sp 10.04.13, 19:07
                                  Niektórzy twierdzą, że mężczyźni są naturalnie poligamiczni. To może niech mężowie sobie posuwają w spokoju coraz młodsze sekretarki, skoro taka już męska natura, to o co tyle hałasu i po co walczyć z naturą?
                                  • brenya77 Re: Zobowiązania? Kobiety sa inne - Dajcie nam sp 10.04.13, 19:08
                                    > Niektórzy twierdzą, że mężczyźni są naturalnie poligamiczni. To może niech mężo
                                    > wie sobie posuwają w spokoju coraz młodsze sekretarki, skoro taka już męska nat
                                    > ura, to o co tyle hałasu i po co walczyć z naturą?

                                    Moze tak wlasnie powinno byc.
                                • ina_nova Re: Zobowiązania? Kobiety sa inne - Dajcie nam sp 10.04.13, 19:27
                                  Sądzę, że te 80% to gruba przesada. Takie związki widać, bo mówi się o tych problemach głosno, choćby tu na forum. Szczęśliwcy siedzą w swoich domach i sie radośnie bzykają.

                                  > A moze to naturalna kolej rzeczy, dlaczego traktowac to jak chorobe?

                                  Owszem, z wiekiem, ze stażem namiętność przygasa, ale nie od razu wiadomo czy to stan naturalny, czy defekt, z którym można coś zrobić. Poza tym przygaszona namiętność, a posucha kilkumiesięczna to moim zdaniem dwie różne rzeczy.
                        • sea.sea Re: Zobowiązania? Kobiety sa inne - Dajcie nam sp 10.04.13, 17:59
                          Ty masz jakiś problem z wyciąganiem wniosków z tego, co się dzieje w Twoim życiu.
                          Chorujesz na depresję, bierzesz leki, Twój facet Cię nie pragnie i wprost Ci powiedział, że jak się zakocha to odejdzie, od czterech lat nie miałaś porządnego seksu, z tym facetem nie miałaś go nigdy, nie czujesz pożądania z jego strony mężczyzny, nie czujesz się bezpiecznie w związku - ale nie! Problemem jest Twoim zdaniem to, że Twój partner Ci się opatrzył! Myślisz, że ludzie mają sklerozę, czy może że nie czytali Twojego wątku ze stycznia, a może po prostu sobie trollujesz wesoło?

                          Przecież, że nawet gdybyś zaczęła nagle tryskać pożądaniem, to nic by nie pomogło, bo NIE JESTEŚ JUŻ (a najpewniej nigdy nie byłaś) obiektem seksualnym dla Twojego partnera, a nawet gdybyś była, to i tak nie byłby w stanie Cię porządnie przelecieć. W takich warunkach wręcz Ci się nie opłaca chcieć jakiegokolwiek seksu. Get real.
                          • brenya77 Re: Zobowiązania? Kobiety sa inne - Dajcie nam sp 10.04.13, 18:02
                            Ale o co Ci konkretnie chodzi? Dolozyc mi, zdolowac? Pokazac jakie moje zycie jest okropne?
                            Przeciez nie o to tu chodzi. Tylko o to, ze przez lata staram sie aby libido wrocilo i mimo poboznych zyczen, nie wraca.
                            A kolega obok wystawia mi diagnoze - no przeciez widac, ze sie odkochala, to jej wina.
                            • sea.sea Re: Zobowiązania? Kobiety sa inne - Dajcie nam sp 10.04.13, 18:10
                              Nie dołożyć. Po prostu Twoje zaklinanie rzeczywistości nie sprawi, że ona będzie uprzejma zacząć wyglądać tak, jak Ty sobie życzysz.

                              Czy lekarz dał radę dotrzeć do przyczyn Twojej depresji? Czy po prostu wypisał receptę i do widzenia? Ona się skądś wzięła, Twój organizm coś Ci przez nią usiłuje przekazać. Może na przykład to, że potrzebujesz zmian w swoim życiu, coś Cię uwiera, coś Ci nie pasuje. Samo łykanie piguł to zamiatanie problemu pod dywan. Stosujesz coś dodatkowo? Mnie na przykład joga wybitnie pomogła na nerwicę z wrednymi objawami somatycznymi (i to wyłącznie joga + metody medycyny alternatywnej, chciałam uniknąć farmakoterapii i się udało).
                              • brenya77 Re: Zobowiązania? Kobiety sa inne - Dajcie nam sp 10.04.13, 19:04
                                > Czy lekarz dał radę dotrzeć do przyczyn Twojej depresji? Czy po prostu wypisał
                                > receptę i do widzenia?

                                To bardziej nerwica lekowa niz depresja, chociaz czasem granice sie zacieraja.

                                Ona się skądś wzięła, Twój organizm coś Ci przez nią usi
                                > łuje przekazać. Może na przykład to, że potrzebujesz zmian w swoim życiu, coś C
                                > ię uwiera, coś Ci nie pasuje.

                                Odkad biore leki, od paru lat, wszystko jest super. Robie dokladnie to co chce robic, jestem w takim punkcie, w ktorym chce byc. Jest to najszczesliwszy okres mojego zycia. Nawet cala sytuacja z moim partnerem mna nie poruszyla tak jak myslalam, ze moglaby.

                                > an. Stosujesz coś dodatkowo? Mnie na przykład joga wybitnie pomogła na nerwicę
                                > z wrednymi objawami somatycznymi (

                                Tak, pilates, robotki reczne, gra na pianinie, podroze, zakupy i generalnie mam fajne zycie.

                                > tywnej, chciałam uniknąć farmakoterapii i się udało).

                                Farmakologii to ja unikalam od dziecinstwa. I bogu dziekuje, ze sie nareszcie zdecydowalam. Bez niej wcale moje zycie seksualne (z wyjatkiem jednego partnera) nie bylo takie super. Znudzenie przychodzilo, jak zwykle.
                                • sea.sea Re: Zobowiązania? Kobiety sa inne - Dajcie nam sp 10.04.13, 19:23
                                  Ja mam w ogóle wrażenie, że - mimo, że pytasz z rozżaleniem, co zrobić, żeby zachcieć seksu - wcale go nie chcesz. Nie dla siebie.

                                  Ty - IMO - chcesz chcieć seksu nie dlatego, że to kiedyś było dla Ciebie przyjemne, a dlatego, że masz poczucie, że seks to obowiązek, którego niedopełnienie grozi przykrymi konsekwencjami, na przykład byciem porzuconym. W dodatku grozi to, nawet jeśli we wszystkich innych dziedzinach związkowych kobieta nie ma sobie nic do zarzucenia.

                                  I stąd ta Twoja wyczuwalna w każdym poście frustracja, bo próby chcenia z takich przyczyn po prostu się, jak widać, nie sprawdzają. Jakby mój partner miał jakieś mało atrakcyjne dla mnie hobby i się upierał, że mam je z nim dzielić, z sugestią, że jak nie, to nie mogę mieć pewności, że nasz związek trwać będzie, to też bym za cholerę tej czynności nie była w stanie polubić. Próbujesz się wziąć za ryj i zacząć lubić obowiązek, ale dopóki to będzie dla Ciebie tylko obowiązek, będziesz tak samo sfrustrowana jak obecnie.
                            • rekreativa Re: Zobowiązania? Kobiety sa inne - Dajcie nam sp 10.04.13, 18:13
                              Ale Twoje libido nigdzie nie poszło, by miało wracać.
                              Z tego wszystkiego, co tu ludzie przypominają z Twoich poprzednich postów, to zwyczajnie wynika, że faceta sobie znalazłaś nieodpowiedniego.
                              • brenya77 Re: Zobowiązania? Kobiety sa inne - Dajcie nam sp 10.04.13, 19:00
                                > Ale Twoje libido nigdzie nie poszło, by miało wracać.

                                Ale ono kiedys bylo, z tym partnerem.
                                • ina_nova Re: Zobowiązania? Kobiety sa inne - Dajcie nam sp 10.04.13, 19:40
                                  Pisałaś przecież w wątku ze stycznia, że seks od początku sie nie kleił
                                  • brenya77 Re: Zobowiązania? Kobiety sa inne - Dajcie nam sp 10.04.13, 23:19
                                    Nie kleil sie, owszem. Ale nigdzie nie napisalam, ze libido u mnie lezalo i kwiczalo, prawda?
                                    • sea.sea Re: Zobowiązania? Kobiety sa inne - Dajcie nam sp 10.04.13, 23:33
                                      Pisałaś, że 4 lata jesteście razem, a od 2 lat nie odczuwasz potrzeb.
                                      W Twoim przypadku choćbyś pękła, nie uda Ci się wrzucić problemu w szufladkę "naturalny spadek libido w długoletnich związkach".
                    • sea.sea Re: Zobowiązania? Kobiety sa inne - Dajcie nam sp 10.04.13, 13:31
                      A depresja się wzięła skąd, skoro:

                      >Pomimo tych klopotow bylo nam razem dobrze. Te 4 lata to zdecydowanie najszczesliwszy
                      > okres w moim zyciu.

                      Z tego, co się orientuję, leków na depresję jest sporo, można sobie zamienić na inny. Tak samo leczenie farmakologiczne nie jest zdaje się jedynym sposobem na terapię depresji.

                      > Alez ja naprawde nie mialabym nic przeciwko temu, zeby miec ochote 5 razy dzien
                      > nie. Tylko jeszcze nie uslyszalam na tym forum ani slowa o tym JAK TO ZROBIC...

                      Warto na przykład na początek znaleźć partnera, który Cię autentycznie kręci i z którym ma się od początku udane współżycie. Wiele forumek tu pisało, że nie muszą być meganapalone, żeby był seks - po czym się okazuje, że jak już zaczną, to jest fajnie i nawet są z tego orgazmy. To, że ktoś nie pociąga, nie oznacza z automatu że odrzuca. Sposobów na nakręcanie się jest legion, od zmiany otoczenia/przebieranek/zabawek/porno/fantazjowania/wprowadzania nowych technik po bardziej hardkorowe zabawy z udziałem osób trzecich. Tyle, że trzeba mieć też fizyczną możliwość nakręcenia się: w przypadku problemów hormonalnych, niektórych chorób czy zażywania niektórych leków - to, tak jak w Twoim przypadku, fizjologicznie niemożliwe. Zwłaszcza jak się ma - podobnie jak Ty - postawę "WSZYSTKO NA NIE, BO TAK!!!". Tyle, że Tobie się nie opłaca nakręcać, bo i tak jak pamiętamy, nie stanowisz dla swojego obecnego partnera obiektu seksualnego - a to tłumaczy bardzo wiele.
                      • rekreativa Re: Zobowiązania? Kobiety sa inne - Dajcie nam sp 10.04.13, 13:52
                        " Wiele forumek tu pisało, że nie muszą być meganapalone, żeby był seks - po czym się okazuje, że jak już zaczną, to jest fajnie i nawet są z tego orgazmy."

                        No właśnie. Apetyt rośnie w miarę jedzenia.
                      • marek.zak1 Re: Zobowiązania? Kobiety sa inne - Dajcie nam sp 10.04.13, 14:01
                        Bardzo mi sie podobaja twoje uwagi. Kobieta musi być obiektem pożądania seksualnego, a nie tylko partnerką. Jak nie jest wszystko sie kończy i nie ma żadnych perspektyw.
                        • ina_nova Re: Zobowiązania? Kobiety sa inne - Dajcie nam sp 10.04.13, 14:13
                          Śmiem twierdzić, że mężczyzna również.
                          • marek.zak1 Re: Zobowiązania? Kobiety sa inne - Dajcie nam sp 10.04.13, 14:21
                            Oczywiście :)
                      • brenya77 Re: Zobowiązania? Kobiety sa inne - Dajcie nam sp 10.04.13, 17:55
                        > Z tego, co się orientuję, leków na depresję jest sporo, można sobie zamienić na
                        > inny.

                        Oh really? I myslisz, ze przez te lata w ogole nie przedyskotowalam tego z moim lekarzem...

                        > inny. Tak samo leczenie farmakologiczne nie jest zdaje się jedynym sposobem na
                        > terapię depresji.

                        Oh really? A jakiez to sa sposoby? I dlaczego uwazasz, ze na szali spraw waznych i bardzo waznych, moje libido ma stac wyzej od np. mysli samobojczych?

                        > Warto na przykład na początek znaleźć partnera, który Cię autentycznie kręci i
                        > z którym ma się od początku udane współżycie.

                        Tak, mialam takiego, ogien w lozku. Co z tego, skoro facet byl straszny i bycie z nim wrecz wzbudzalo we mnie obrzydzenie? NIe mowiac juz o totalnym braku checi przebywania z tym panem do konca zycia i posiadania z nim dzieci...

                        > z automatu że odrzuca. Sposobów na nakręcanie się jest legion, od zmiany otocze
                        > nia/przebieranek/zabawek/porno/fantazjowania/wprowadzania nowych technik po bar
                        > dziej hardkorowe zabawy z udziałem osób trzecich.

                        Nie no pewnie, a ja nic z tego na pewno nie probowalam... Pewnie mi sie nie chcialo.

                        >Tyle, że trzeba mieć też fizy
                        > czną możliwość nakręcenia się:

                        Nareszcie cos z sensem i na temat. Tak, trzeba miec fizyczna mozliwosc nakrecenia sie. Czasem to fizjologicznie niemozliwe bez wzgledu na to jaki partner, jakie zabawki, jaka bielizna, jakie otoczenie i na ktorej rzesie sie staje.

                        > cznie niemożliwe. Zwłaszcza jak się ma - podobnie jak Ty - postawę "WSZYSTKO NA
                        > NIE, BO TAK!!!".

                        Gdzie Ty ta postawe widzisz? W tym, ze od lat wymyslam co zrobic, zeby sie nakrecic?

                        > Tyle, że Tobie się nie opłaca nakręcać, bo i tak jak pamiętam
                        > y, nie stanowisz dla swojego obecnego partnera obiektu seksualnego - a to tłuma
                        > czy bardzo wiele.

                        To jest zupelnie inna kwestia, i nie o tym tu rozmawiamy.
                        • twojabogini Re: Zobowiązania? Kobiety sa inne - Dajcie nam sp 10.04.13, 18:27
                          Zapytałaś co można zrobić, aby obudzić swoją seksualność. Nie wiem, na ile to plotki, na ile prawda - ale jeśli w twoim zwiazku seks wygasł z wielu złożonych przyczyn,a partner nie jest zainteresowany tobą jako tobą- to w ramach związku - nic.
                          Seksualność w naszym życiu nie jest stała - czasem się wyłącza i ciężko ją włączyć.
                          Dla samej siebie możesz zrobić bardzo dużo, niezależnie od leków. Seksualność można rozwijać i rozbudzać także w pojedynkę.
                        • hello-kitty2 Re: Zobowiązania? Kobiety sa inne - Dajcie nam sp 10.04.13, 19:24
                          brenya77 napisała:

                          > > Tyle, że Tobie się nie opłaca nakręcać, bo i tak jak pamiętam
                          > > y, nie stanowisz dla swojego obecnego partnera obiektu seksualnego - a to
                          > tłuma
                          > > czy bardzo wiele.
                          >
                          > To jest zupelnie inna kwestia, i nie o tym tu rozmawiamy.

                          To ma bardzo duze znaczenie. Nie nakrecisz sie na kogos, kto nie reaguje na Ciebie. Brak seksualnej reakcji skutecznie wylacza jakiekolwiek podniecenie. To jest niemozliwe.

                          Daj sobie spokoj, skoro jemu to nie przeszkadza, ze nie jestescie kochankami to zyjcie sobie bez seksu. Po co ta Twoja szarpanina?
                    • sabat-77 Partner 10.04.13, 13:48
                      brenya77, czy jesteś w stanie powiedzieć w czym on jest temu winny ? Co on mógłby zrobić, żeby obudzić w tobie namiętność ? Może popełnił jakiś błąd, czemu pożądanie wygasło ? Odpowiedz, to dla mnie dość ważne.
      • sabat-77 Re: dlaczego mi się nie chce 11.04.13, 00:22
        A ja myślę, że masz rację i większość kobiet myśli jak ty, chociaż nie chce się do tego przyznać. Ja w prywatnych rozmowach irl spotkałem się już z określeniami, że kobieta jest wręcz wdzięczna mężowi za "molestowanie ją" tylko raz na dwa tygodnie.
        Jesteś chyba bardziej reprezentatywna dla ogółu kobiet, niż jakakolwiek inna forumowiczka. W końcu przychodzą tu głównie kobiety żywo zainteresowane seksem, a te reprezentatywne, które wolą związek i gniazdowanie bez seksu przesiadują na innych forach, albo i nie - bo nie mają na to czasu wychowując pisklęta i robiąc im kanapki do szkoły.
        Pozdrawiam.
        • sea.sea Re: dlaczego mi się nie chce 11.04.13, 00:37
          > A ja myślę, że masz rację i większość kobiet myśli jak ty, chociaż nie chce się
          > do tego przyznać.
          Czego skutkiem jest, że mąż jest nieszczęśliwy (bo seks jest zaledwie raz na miesiąc) i żona jest nieszczęśliwa (bo seks jest aż raz na miesiąc).
          Naprawdę tak ciężko jest usiąść i pokombinować, co by tu zrobić, żeby seks nie był jakimś potwornym, odbierającym chęć do życia i zniechęcającym do "roszczeniowego" partnera obowiązkiem?
          • bcde Re: dlaczego mi się nie chce 11.04.13, 02:31
            sea.sea napisała:

            > Naprawdę tak ciężko jest usiąść i pokombinować, co by tu zrobić, żeby seks nie
            > był jakimś potwornym, odbierającym chęć do życia i zniechęcającym do "roszczeni
            > owego" partnera obowiązkiem?

            Z kobietami się nie da. No means no. Za małe libido, za dużo zahamowań lub kompleksów i często za mało miłości.
            • zawle Re: dlaczego mi się nie chce 11.04.13, 08:21
              bcde napisał:

              > sea.sea napisała:
              >
              > > Naprawdę tak ciężko jest usiąść i pokombinować, co by tu zrobić, żeby sek
              > s nie
              > > był jakimś potwornym, odbierającym chęć do życia i zniechęcającym do "ros
              > zczeni
              > > owego" partnera obowiązkiem?
              >
              > Z kobietami się nie da. No means no. Za małe libido, za dużo zahamowań lub komp
              > leksów i często za mało miłości.

              Uwielbiam takie wątki. Byłam w związku z facetem który przestał mnie kręcić. Na początku kręcił, ale potem miał problemy z erekcją, korzystał z pomocy psychologa, trwało to rok. Pomogło, wszystko się naprawiło. Tylko że mnie już w tym naszym łóżku nie zastał. Rozmowy były, a jakże. Nie docierało do niego że nic się nie da zrobić, pomimo że mówiłam wprost że nie wymyślono jeszcze tabletki na to, żeby ktoś zaczął Cię pociągać. Nie wierzył przez dwa lata. A potem uwierzył, znalazł kogoś i obydwoje jesteśmy szczęśliwi oddzielnie.
              I chyba dlatego ludzie nie są gotowi na szczerość, bo z tyłu głowy mają konsekwencje tej szczerości. A tego bonusa większość nie chce.
              • sea.sea Re: dlaczego mi się nie chce 11.04.13, 10:23
                Jak się można rozstać, to się można (a niekiedy nawet należy). A jak nie można, to chyba warto sobie jednak zakombinować, co zrobić, żeby wszyscy mogli zachować jako taki komfort?

                Mimo bycia na forum chyba ze 4 lata i nadal nie jestem w stanie w ogóle zrozumieć: jak można otworem gębowym deklarować wielką i ogromną miłość do partnera, a jednocześnie na pojawienie się tegoż niby ukochanego partnera w okolicach otworu pochwowego, reagować literalnie jak na zarzyganego menela. No nie rozumiem i już, że nie pociąga = odpycha (cały czas mówimy o rzekomo ukochanym człowieku, bo jak sobie nagrabił, to dziwne nie jest, że odpycha). Zwłaszcza, że kobiety są w stanie robić z wielkiej miłości i dla komfortu ukochanej osoby znacznie mniej apetyczne rzeczy (np zmieniać pieluszkę ;)
                • marek.zak1 Re: dlaczego mi się nie chce 11.04.13, 10:47
                  Podzielam Twoje niezrozumienie.
                • brenya77 Re: dlaczego mi się nie chce 11.04.13, 11:43
                  > Mimo bycia na forum chyba ze 4 lata i nadal nie jestem w stanie w ogóle zrozumi
                  > eć: jak można otworem gębowym deklarować wielką i ogromną miłość do partnera, a
                  > jednocześnie na pojawienie się tegoż niby ukochanego partnera w okolicach otwo
                  > ru pochwowego, reagować literalnie jak na zarzyganego menela.

                  A kto pisze o reagowaniu jak na menela??!!
                  Niechec seksualna nie ma nic wspolnego z obrzydzeniem. Jest porownywalna z ogolna niechecia na wykonanie danej czynnosci. Moze Ci sie nie chciec isc do kina, wyjsc na rower, nie masz ochoty na gimnastyke, nie chce Ci sie ruszyc sprzed telewizora i isc na spacer. Tak samo moze nie chciec Ci sie seksu. I nie ma to NIC wspolnego z obrzydzeniem. I nie ma tym bardziej nic wspolnego z brakiem milosci.
                  Dopoki tego nie ogarniesz, nie zrozumiesz w ogole problemu.

                  • sea.sea Re: dlaczego mi się nie chce 11.04.13, 11:57
                    Jest mnóstwo czynności, na które ludzie nie miewają ochoty, a jednocześnie wykonują je bez dyskusji - bo trzeba, po prostu. I nie chodzą po forach użalać się "boooże, tak mi się nie chce chodzić do pracy, ale ten kutas szef nie chce mi dawać pieniędzy za nic, a tak by było faaajnie". Albo "po co te niemowlaki tak często robią kupę, już świra dostaję od tego przewijania, nie chce mi się, w nosie mam, nie przewinę, znudziło mi się".

                    Jednocześnie seks z (rzekomo) ukochanym partnerem, na widok którego co prawda majtki nie spadają, co jednak (rzekomo) nie jest synonimem tego, że odpycha, jest przedstawiany zazwyczaj jako straszliwe poświęcenie, a może nawet trauma, której za wszelką cenę i wszelkimi sposobami się unika. No przykro mi, to nie jest logiczne.
                    • zawle Re: dlaczego mi się nie chce 11.04.13, 12:50
                      sea.sea napisała: > Jest mnóstwo czynności, na które ludzie nie miewają ochoty, a jednocześnie wyko
                      > nują je bez dyskusji - bo trzeba, po prostu.

                      Jak się seks traktuje jako pracę, Twój wywód jest bardzo logiczny:)))
                      • urquhart Re: dlaczego mi się nie chce 11.04.13, 14:04
                        zawle napisała:
                        > sea.sea napisała: > Jest mnóstwo czynności, na które ludzie nie miewają och
                        > oty, a jednocześnie wyko
                        > > nują je bez dyskusji - bo trzeba, po prostu.
                        >
                        > Jak się seks traktuje jako pracę, Twój wywód jest bardzo logiczny:)))

                        Albo traktuje serio zaciągnięte zobowiązania i umowy.
                        • zawle Re: dlaczego mi się nie chce 11.04.13, 14:09
                          urquhart napisał: > Albo traktuje serio zaciągnięte zobowiązania i umowy.

                          Nigdy nie zobowiązywałam się i nigdy nie zobowiążę do dawania dupy, bo tak trzeba.
                          • marek.zak1 Re: dlaczego mi się nie chce 11.04.13, 14:51
                            A dlatego, że go kochasz i chcesz mu sprawić przyjemność?
                          • urquhart zobowiązanie do "dawania dupy" 11.04.13, 15:30
                            zawle napisała:
                            > Nigdy nie zobowiązywałam się i nigdy nie zobowiążę do dawania dupy, bo tak trze
                            > ba.

                            No nie zaprzeczysz że zarówno cywilne jak i kościelne małżeństwo wiąże się ze zobowiązaniem do "dawania dupy"?
                            Jedynie zabrania egzekwować zobowiązania tego małżonkowi w dowolny sposób.
                            • sabat-77 Re: zobowiązanie do "dawania dupy" 11.04.13, 15:57
                              urquhart napisał:

                              > zawle napisała:
                              > > Nigdy nie zobowiązywałam się i nigdy nie zobowiążę do dawania dupy, bo ta
                              > k trze
                              > > ba.
                              >
                              > No nie zaprzeczysz że zarówno cywilne jak i kościelne małżeństwo wiąże się ze z
                              > obowiązaniem do "dawania dupy"?
                              > Jedynie zabrania egzekwować zobowiązania tego małżonkowi w dowolny sposób.
                              >
                              zobowiazanie bez sankcji ? Ma wartosc papieru na ktorym go spisano, nawet jesli jest to Traktat Wersalski.
                            • zawle Re: zobowiązanie do "dawania dupy" 11.04.13, 22:32
                              urquhart napisał: > No nie zaprzeczysz że zarówno cywilne jak i kościelne małżeństwo wiąże się ze z
                              > obowiązaniem do "dawania dupy"?
                              > Jedynie zabrania egzekwować zobowiązania tego małżonkowi w dowolny sposób.

                              Absolutnie zaprzeczam. Nic mnie nie zobowiąże do dawania dupy bo tak trzeba. Rozumiem ze ustanie pożycia małżeńskiego jest powodem rozwiązania tegoż małżeństwa, jednak samo jego zawarcie nie jest żadną umową na dawanie dupy.
                              • zawle Re: zobowiązanie do "dawania dupy" 11.04.13, 22:53
                                łał..przeczytałam cały wątek:)) Jednak wychodząc za kogoś, deklarujemy to dawanie dupy. Z tym że deklaracja to nie umowa. Coś w tym układzie może się zmienić. Na tyle że dawanie dupy staje się nieprzyjemne lub nie jest przyjemne. Żona przytyła 50 kg,mąż ma kłopoty z hydrauliką, okazało się że ona odczuwa ból, on jest ciągle zmęczony. Czy świadczenie seksu to jedyna dziedzina która musi być zaspokajana? Wierność i uczciwość jest w przysiędze, nie seks.
                        • rekreativa Re: dlaczego mi się nie chce 11.04.13, 14:53
                          A potem tu na forum pan przyjdzie i będzie płakał, że ona "leży jak kłoda" i żadnej inicjatywy nie przejawia.
                          Widać, niektórym nie chodzi o samo rozłożenie nóg, ale jeszcze by to rozłożenie się dokonało z ochotą.
                    • brenya77 Re: dlaczego mi się nie chce 11.04.13, 15:54
                      > Jest mnóstwo czynności, na które ludzie nie miewają ochoty, a jednocześnie wyko
                      > nują je bez dyskusji - bo trzeba, po prostu. I nie chodzą po forach użalać się
                      > "boooże, tak mi się nie chce chodzić do pracy, ale ten kutas szef nie chce mi d
                      > awać pieniędzy za nic, a tak by było faaajnie".

                      Naprawde wg. Ciebie mozna porownac seks do swiadczenia uslugi?
                      Nie wiem jak Ty, ale ja bym sie czula jak prostytutka wiedzac, ze "sluze" mojemu facetowi do zaspakajania. Nie byloby to dla mnie ani troche mile, nawet swiadomosc, ze go kocham to mu daje... Nie ma w tym dla mnie ani krztyny poszanowania siebie nawzajem, a jedynie traktowanie sie przedmiotowo. Naprawde jest to dla Ciebie niezorzumiale, ze takie "dawanie" moze byc dla niektorych upadlajace i nie do przyjecia i na dluzsza mete moze budzic bardzo niezdrowe emocje?
                      • sabat-77 Re: dlaczego mi się nie chce 11.04.13, 16:01
                        brenya77 napisała:

                        > > Jest mnóstwo czynności, na które ludzie nie miewają ochoty, a jednocześni
                        > e wyko
                        > > nują je bez dyskusji - bo trzeba, po prostu. I nie chodzą po forach użala
                        > ć się
                        > > "boooże, tak mi się nie chce chodzić do pracy, ale ten kutas szef nie chc
                        > e mi d
                        > > awać pieniędzy za nic, a tak by było faaajnie".
                        >
                        > Naprawde wg. Ciebie mozna porownac seks do swiadczenia uslugi?
                        > Nie wiem jak Ty, ale ja bym sie czula jak prostytutka wiedzac, ze "sluze" mojem
                        > u facetowi do zaspakajania. Nie byloby to dla mnie ani troche mile, nawet swiad
                        > omosc, ze go kocham to mu daje... Nie ma w tym dla mnie ani krztyny poszanowani
                        > a siebie nawzajem, a jedynie traktowanie sie przedmiotowo. Naprawde jest to dla
                        > Ciebie niezorzumiale, ze takie "dawanie" moze byc dla niektorych upadlajace i
                        > nie do przyjecia i na dluzsza mete moze budzic bardzo niezdrowe emocje?
                        Ale nie wnoszac nic do zwiazku traktujesz swojego partnera gorzej niz prostytutke, bo prostytutka przynajmniej cos z tego ma.
                        • brenya77 Re: dlaczego mi się nie chce 11.04.13, 16:07
                          > Ale nie wnoszac nic do zwiazku traktujesz swojego partnera gorzej niz prostytut
                          > ke, bo prostytutka przynajmniej cos z tego ma.


                          Nie dogadamy sie. Osoba, ktora uwaza, ze inna osoba ma OBOWIAZEK uzyczyc mu d...py, za przeproszeniem, nie zrozumie o czym mowie.
                          • sabat-77 Re: dlaczego mi się nie chce 11.04.13, 16:27
                            brenya77 napisała:

                            > > Ale nie wnoszac nic do zwiazku traktujesz swojego partnera gorzej niz pro
                            > stytut
                            > > ke, bo prostytutka przynajmniej cos z tego ma.
                            >
                            >
                            > Nie dogadamy sie. Osoba, ktora uwaza, ze inna osoba ma OBOWIAZEK uzyczyc mu d..
                            > .py, za przeproszeniem, nie zrozumie o czym mowie.

                            Ja tak nie uwazam. Wskazuje jedynie niesymetrycznosc relacji. Ty otrzymujesz potrzeby rodzinne i gniazda a dla mezczyzny w zamian jest czysta relacja spoleczna, ktora bez seksu jest funta klakow warta. Uklad jest racjonalny gdy jest symetryczny pod katem korzysci.
                            • brenya77 Re: dlaczego mi się nie chce 11.04.13, 16:32
                              > Ja tak nie uwazam. Wskazuje jedynie niesymetrycznosc relacji. Ty otrzymujesz po
                              > trzeby rodzinne i gniazda a dla mezczyzny w zamian jest czysta relacja spoleczn
                              > a, ktora bez seksu jest funta klakow warta. Uklad jest racjonalny gdy jest syme
                              > tryczny pod katem korzysci.


                              W zwiazku nigdy nie jest wszystko symetrycznie. Skad przekonanie, ze facet zaspokaja wszelkie MOJE oczekiwania? Chociaz masaz mi robi codziennie? Buty mi czysci? Obiady gotuje codziennie? Kasy przynosi wystarczajaco duzo? Drapie po plecach jak tego potrzebuje? Nie! Nie zawsze robi wszystko co ja chce. I ja od niego tego NIE wymagam. A juz na pewno nie wymagam od niego, zeby sluzyl jako przyrzad do zaspokajania mnie. Bo nie na tym polega bycie ze soba. A potrzeby rodzinne i gniazda to, przepraszam, cos czego mezczyzna nie potrzebuje? Sugerujesz, ze mezczyzna sklada sie tylko z penisa? Bo takie zaczynam juz odnosic wrazenie z Twoich postow.
                              • sabat-77 Re: dlaczego mi się nie chce 11.04.13, 16:52
                                mezczyzna sklada sie rowniez z penisa, czemu widze usilnie zaprzeczasz.
                                • brenya77 Re: dlaczego mi się nie chce 11.04.13, 16:57
                                  > mezczyzna sklada sie rowniez z penisa, czemu widze usilnie zaprzeczasz.

                                  Co nie znaczy, ze istnieje jakikolwiek obowiazek zaspokajania tego penisa ciazacy na innej osobie, bez wzgledu na to jakie papiery podpisala. Samo bycie w zwiazku z kims nie legitymuje tego typu oczekiwan od innej osoby.
                                  • urquhart istnieje jakikolwiek obowiazek zaspokajania penisa 11.04.13, 17:14
                                    brenya77 napisała:
                                    > Co nie znaczy, ze istnieje jakikolwiek obowiazek zaspokajania tego penisa ciaza
                                    > cy na innej osobie, bez wzgledu na to jakie papiery podpisala. Samo bycie w zwi
                                    > azku z kims nie legitymuje tego typu oczekiwan od innej osoby.

                                    Sądy w RP są widac innego zdania skoro odmawiającego seksu uznają za winnego rozpadu małżeństwa, w UE zaś odszkodowania w pozwach cywilnych.
                                    Podobnie jak nieskonsumowany seksualnie związek jest także cywilnie nieważny.
                                    • brenya77 Re: istnieje jakikolwiek obowiazek zaspokajania p 11.04.13, 17:24
                                      Rozwod i uznanie zwiazku za niewazny, to wszakze ciagle jeszcze nie przyznanie, ze istnieje obowiazek swiadczenia uslug seksualnych.
                                      Rozwod mozna uzyskac rowniez z powodu roznicy charakterow, co nie oznacza jednakze ze istnieje obowiazek posiadania takich samych charakterow... Mozna takze uzyskac z powodu alkoholizmu jednej ze stron, co nie oznacza, ze istnieje zakaz picia alkoholu.

                                      Jest to jedynie i zaledwie przyznanie, ze jednej stronie nie odpowiada zachowanie drugiej strony i na tej podstawie formalnie para moze sie rozwiesc.
                                      • urquhart Re: istnieje jakikolwiek obowiazek zaspokajania p 11.04.13, 18:43
                                        brenya77 napisała:
                                        > Rozwod i uznanie zwiazku za niewazny, to wszakze ciagle jeszcze nie przyznanie,
                                        > ze istnieje obowiazek swiadczenia uslug seksualnych.

                                        Co za beton!
                                        Nie rozumiesz widać co to rozwód z orzeczeniem o winie.
                                        • humi-dor Re: istnieje jakikolwiek obowiazek zaspokajania p 11.04.13, 19:33
                                          urquhart napisał:

                                          > Co za beton!

                                          Niekoniecznie beton. Jedna da dupy na odczepnego, inna nie. Osobiscie wolalbym szybki rozwod, niz powolna swiadomosc, ze babka musi sie poswiecac, zeby zrobic mi dobrze.

                                          > Nie rozumiesz widać co to rozwód z orzeczeniem o winie.

                                          Naiwnoscia jest sadzic, ze ktos wyda diagnoze rozkladu zwiazku i jeszcze orzeknie, kto jest winien :-D Smieszna i archaiczna procedura, ktorej efekt koncowy jest wprost proporcjonalny do umiejetnosci adwokata ;-) Zreszta to chyba tylko w Polsce cos takiego funkcjonuje, niemieckie sady na przyklad nie znaja zasady orzekania o winie.
                                          • hello-kitty2 Re: istnieje jakikolwiek obowiazek zaspokajania p 11.04.13, 19:56
                                            humi-dor napisał(a):

                                            > urquhart napisał:
                                            >
                                            > > Co za beton!
                                            >
                                            > Niekoniecznie beton. Jedna da dupy na odczepnego, inna nie. Osobiscie wolalbym
                                            > szybki rozwod, niz powolna swiadomosc, ze babka musi sie poswiecac, zeby zrobic
                                            > mi dobrze.
                                            >
                                            > > Nie rozumiesz widać co to rozwód z orzeczeniem o winie.
                                            >
                                            > Naiwnoscia jest sadzic, ze ktos wyda diagnoze rozkladu zwiazku i jeszcze orzekn
                                            > ie, kto jest winien :-D Smieszna i archaiczna procedura, ktorej efekt koncowy j
                                            > est wprost proporcjonalny do umiejetnosci adwokata ;-) Zreszta to chyba tylko
                                            > w Polsce cos takiego funkcjonuje, niemieckie sady na przyklad nie znaja zasady
                                            > orzekania o winie.

                                            Zreszta mozna to prosto obejsc: nie wychodzac za maz, nie zeniac sie i wtedy moze Ci partner skoczyc :)
                              • zyg_zyg_zyg Re: dlaczego mi się nie chce 11.04.13, 16:56
                                A potrzeby rodzinn
                                > e i gniazda to, przepraszam, cos czego mezczyzna nie potrzebuje? Sugerujesz, ze
                                > mezczyzna sklada sie tylko z penisa? Bo takie zaczynam juz odnosic wrazenie z
                                > Twoich postow.

                                Wiesz co, ja jestem kobietą. Ale jedną z głónych przyczyn, dla których weszłam w stały związek, była perspektywa stałego i regularnego seksu. Gdyby mój mąż przestał ze mną sypiać, czułabym się oszukana i wykorzystywana.
                                • brenya77 Re: dlaczego mi się nie chce 11.04.13, 17:00
                                  > Wiesz co, ja jestem kobietą. Ale jedną z głónych przyczyn, dla których weszłam
                                  > w stały związek, była perspektywa stałego i regularnego seksu.

                                  Perspektywa to nie to samo co obowiazek ciazacy na drugiej osobie. Jesli weszlas w zwiazek z przeswiadczeniem, ze druga osoba ma obowiazek zaspakajania Ciebie, to obawiam sie, ze dla mnie cos takiego to traktowanie innej osoby instrumentalnie.
                                  • zyg_zyg_zyg Re: dlaczego mi się nie chce 11.04.13, 17:07
                                    Obowiązek? Ty wchodziłaś w stały związek z listą wzajemnych przyszłych obowiązków? Bo ja to rozpatruję raczej w kategorii obietnicy.
                                    • brenya77 Re: dlaczego mi się nie chce 11.04.13, 17:12
                                      > Obowiązek? Ty wchodziłaś w stały związek z listą wzajemnych przyszłych obowiązk
                                      > ów? Bo ja to rozpatruję raczej w kategorii obietnicy.


                                      Nie, to Ty mowisz, ze seks to obowiazek bo Ty wchodzac w zwiazek liczylas na duzo seksu...

                                      Wlasnie probuje wytlumaczyc, ze zwiazek to nie jest lista obowiazkow, dlatego i seksu nie wolno rozpatrywac w takiej kategorii. Obowiazku seksu nie ma ani poza zwiazkiem, ani w zwiazku. Nikt nigdy nie moze wymagac seksu od innej osoby, nawet jesli mial nadzieje, ze wchodzac w zwiazek bedzie mial tego seksu po kokardy. Moze sie okazac, ze tego seksu nie ma, mozna sie rozstac, ok, ale oczekiwanie, ze partnerka rozlozy nogi, a partner postawi swojego na bacznosc, na zawolanie, w ramach obowiazku, jest delikatnie mowiac, nieporozumieniem.
                                      • sea.sea Re: dlaczego mi się nie chce 11.04.13, 17:14
                                        W rzeczy samej. Ale tak samo w takim przypadku zdziwienie lub foch z tytułu tego, że partner poszedł szukać seksu poza związkiem lub w innym związku, jest, delikatnie mówiąc, nieporozumieniem.
                                      • zyg_zyg_zyg Re: dlaczego mi się nie chce 11.04.13, 17:17
                                        > Nie, to Ty mowisz, ze seks to obowiazek

                                        Dzizes. Dla Ciebie obietnica i obowiązek to to samo? To się chyba nie dogadamy...
                                        • brenya77 Re: dlaczego mi się nie chce 11.04.13, 17:19
                                          > Dzizes. Dla Ciebie obietnica i obowiązek to to samo? To się chyba nie dogadamy.

                                          Rzeczywiscie chyba sie nie dogadamy, bo skoro od trzech postow tlumacze Ci, ze obietnica to nie obowiazek, a Ty mi odpisujesz "Dzizes. Dla Ciebie obietnica i obowiązek to to samo?", to nie wiem co jeszcze moge do Ciebie napisac.
                                          • zyg_zyg_zyg Re: dlaczego mi się nie chce 11.04.13, 17:31
                                            Odpowiedziałaś "to ty mówisz, że to obowiązek" na moje stwierdzenie, że to obietnica.
                                            • brenya77 Re: dlaczego mi się nie chce 11.04.13, 17:33
                                              > Odpowiedziałaś "to ty mówisz, że to obowiązek" na moje stwierdzenie, że to obie
                                              > tnica.

                                              Przeczytaj jeszcze raz dokladnie Twoja odpowiedz na mojego posta. To Ty mi zarzucilas, ze wchodze w zwiazek z lista obowiazkow!!!!
                                              • zyg_zyg_zyg Re: dlaczego mi się nie chce 11.04.13, 17:52
                                                Nie, ja ZAPYTAŁAM, czy wchodzisz w związek z listą obowiązków. Zadziwiona tym, że moją nadzieję na stały seks utożsamiasz z przeświadczeniem, że mój partner ma obowiazek go zapewnić. No to jeszcze raz:

                                                > Jesli weszlas w zwiazek z przeswiadczeniem, ze druga osoba ma obowiazek zaspakajania
                                                > Ciebie, to obawiam sie, ze dla mnie cos takiego to traktowanie innej osoby instrumentalnie.

                                                Nie wchodziłam w stały związek z przeświadczeniem o obowiązkach seksualnych partnera wobec mnie. Wchodziłam z jego obietnicą.
                                  • sea.sea Re: dlaczego mi się nie chce 11.04.13, 17:10
                                    Wchodzimy w związek z założeniem, że będą w nim zaspokajane nasze potrzeby, przynajmniej część, zwłaszcza tych priorytetowych i trudnych do zaspokojenia poza związkiem.

                                    Jedna kopnie faceta w tyłek i wymieni na lepszy model, bo za mało zarabiał, druga - bo nie chciał mieć dzieci, trzecia - bo nie zaspokajał jej potrzeby seksualnej wyłączności, a czwarta - bo nie było seksu. Co w tym dziwnego? Kwestia priorytetów i potrzeb danej jednostki.

                                    To, co Ty osobiście uważasz za swój wartościowy wkład w związek, nie musi mieć takiej samej wartości dla Twojego partnera (i odwrotnie). Tupanie nóżką "ale ja daję gniazdo, a gniazda są ważne, ważniejsze niż jakiś tam głupi seks!!!" nic tu nie zmieni.
                                    • brenya77 Re: dlaczego mi się nie chce 11.04.13, 17:16
                                      > Wchodzimy w związek z założeniem, że będą w nim zaspokajane nasze potrzeby, prz
                                      > ynajmniej część,

                                      Wchodzimy w zwiazek z NADZIEJA, ze nasz partner okaze sie czlowiekiem, ktory te potrzeby bedzie zaspokajal.

                                      > Jedna kopnie faceta w tyłek i wymieni na lepszy model, bo za mało zarabiał, dru
                                      > ga - bo nie chciał mieć dzieci, trzecia - bo nie zaspokajał jej potrzeby seksua
                                      > lnej wyłączności, a czwarta - bo nie było seksu. Co w tym dziwnego? Kwestia pri
                                      > orytetów i potrzeb danej jednostki.

                                      Oczywiscie. Ludzie sie rozstaja. Ale wlasnie dlatego, ze wejscie w zwiazek to nie jest podpisanie cyrografu i stworzenie obowiazkow tylko kazdy ma prawo zadecydowac, ze wiecej danego rodzaju "uslug" swiadczyc nie bedzie.

                                      > To, co Ty osobiście uważasz za swój wartościowy wkład w związek, nie musi mieć
                                      > takiej samej wartości dla Twojego partnera (i odwrotnie). Tupanie nóżką "ale ja
                                      > daję gniazdo, a gniazda są ważne, ważniejsze niż jakiś tam głupi seks!!!" nic
                                      > tu nie zmieni.


                                      Ale ja sie z tym nie kloce. Ja uwazam, ze dawanie gniazda/pieniedzy/przyjazni/wzajemnego zrozumienia i robienie sniadania do lozka ma duzo wieksza wartosc niz seks i mam prawo do takiego zdania. Ty masz prawo do wlasnego. Nie zmienia to jednak faktu, ze nikt nie ma prawa WYMAGAC od kogos seksu.
                      • sea.sea Re: dlaczego mi się nie chce 11.04.13, 16:02
                        > Nie wiem jak Ty, ale ja bym sie czula jak prostytutka wiedzac, ze "sluze" mojemu
                        > facetowi do zaspakajania.

                        Ty to nazywasz "służeniem do zaspokajania" i przedmiotowym traktowaniem, ja to nazywam zaspokajaniem potrzeb (rzekomo) ukochanej osoby.

                        Gdybyś musiała wstawać w nocy do wyjącego dziecka, które Cię potrzebuje, to też byś się czuła taka przedmiotowo traktowana i służąca do zaspokajania? Przypuszczam, że nie. A, właściwie, dlaczego? Przecież w obu przypadkach chodzi o użyczenie własnego ciała celem zaspokojenia potrzeb (rzekomo) ukochanej osoby?
                        • brenya77 Re: dlaczego mi się nie chce 11.04.13, 16:05
                          > Ty to nazywasz "służeniem do zaspokajania" i przedmiotowym traktowaniem, ja to
                          > nazywam zaspokajaniem potrzeb (rzekomo) ukochanej osoby.


                          Czym innym jest podanie szklanki wody, zrobienie masazu, opieka w chorobie, czy opieka nad partnerem w jakikolwiek inny sposob, a zupelnie czym innym "uzyczanie" mu swoich narzadow plciowych i bycie traktowanym jak gumowa lalka. Naprawde nie rozumiesz?

                          A przyjaciolom tez pozwalasz sie zaspakajac Twoim kosztem - przeciez czego nie robi sie dla przyjaciol, prawda? Litosciwie pomine inne przyklady.
                          • sea.sea Re: dlaczego mi się nie chce 11.04.13, 16:16
                            > A przyjaciolom tez pozwalasz sie zaspakajac Twoim kosztem - przeciez czego nie robi sie dla > przyjaciol, prawda? Litosciwie pomine inne przyklady.

                            Oczywiście, cztery razy po dwa razy... a czekaj, jednak nie. Może dlatego, że nie proponują, że jestem w związku, a w naszym kręgu kulturowym ludzie będący w związku uprawiają jednak zazwyczaj seks w związku, a nie poza? Co więcej, wiele osób by w ogóle w związek nie weszło, gdyby miały świadomość, że seksu nie będzie - choćby nie wiem jak był przystojny kandydat, i choćby nie wiem jak cudownie kandydatka prała skarpetki i robiła kompresy, gdy grypa.

                            Gdy Sabat Ci opisał strategię mamienia związkiem by uzyskać seks, uznałaś to za oszustwo. Ale mamienie seksem, by uzyskać związek, jest już cacy :D
                            • brenya77 Re: dlaczego mi się nie chce 11.04.13, 16:23
                              > Oczywiście, cztery razy po dwa razy... a czekaj, jednak nie. Może dlatego, że n
                              > ie proponują, że jestem w związku, a w naszym kręgu kulturowym ludzie będący w
                              > związku uprawiają jednak zazwyczaj seks w związku, a nie poza?

                              No ale czy w takim razie ludzie wchodza w zwiazek wylacznie w celach wzajemnego zaspakajania?? Czy moze z innych powodow rowniez? Zwiazek to nie jest umowa, ani kontrakt tylko chec zycia razem, bycia razem, prowadzenia wspolnego gospodarstwa i posiadanie rodziny razem. To nie jest tylko seks. A juz na pewno nie ma tak, ze godzac sie na zycie razem ludzie podpisuja cyrograf na swiadczenie uslug seksualnych. To by bylo ciut degradujace dla obu stron.
                              Masz w moim odczuciu kompletnie wypaczone wyobrazenie zwiazku.
                              Jesli dla Ciebie to kontrakt to wynajmij sobie prostytutke na wylacznosc i z nia zyj. Bedziesz wtedy mial zaspokajanie ile razy przyjdzie Ci ochota. Jesli decydujesz sie na ZYCIE z innym czlowiekiem to rowniez decydujesz sie na akceptowanie jego zachowan i nie roszczenie sobie praw do jego ciala. Nawet bycie w zwiazku nie znaczy, ze ludzie traca autonomie i staja sie czyims niewolnikiem seksualnym. Jezeli oczekujesz tego od bliskiej osoby, to znaczy, ze z miloscia do niej ma to baaaardzo niewiele wspolnego.
                              • ina_nova Re: dlaczego mi się nie chce 11.04.13, 18:45
                                > zaspakajania?? Czy moze z innych powodow rowniez? Zwiazek to nie jest umowa, a
                                > ni kontrakt tylko chec zycia razem, bycia razem, prowadzenia wspolnego gospodar
                                > stwa i posiadanie rodziny razem. To nie jest tylko seks. A juz na pewno nie ma
                                > tak, ze godzac sie na zycie razem ludzie podpisuja cyrograf na swiadczenie uslu
                                > g seksualnych. To by bylo ciut degradujace dla obu stron.

                                W związek wchodzi się z pewną często niepisaną, niemówioną również często umową, że będziemy zaspokajać swoje potrzeby wzajemnie i za obopólną zgodą i chęcią. Świństem jest moim zdaniem nie to, że któregoś punktu umowy się nie dotrzymuje, tylko to, że próbuje się przekonać partnera do tego, że on wcale tej potrzeby nie ma, bądź umniejsza się jej wartość.
                                Dlatego tak, większość osób wchodzi w związek także dla seksu. Seks w związku jest warunkiem koniecznym niewystarczającym do jego utrzymania i szczęścia w nim.

                                > Jesli dec
                                > ydujesz sie na ZYCIE z innym czlowiekiem to rowniez decydujesz sie na akceptowa
                                > nie jego zachowan i nie roszczenie sobie praw do jego ciala

                                Wówczas decydujesz się równiez na to, że parnter może niezaakceptować Twojej postawy, a Ty jedyne co możesz to pozwolić mu w spokoju odejść, jeśli ta sytuacja go przerasta i nie pozwala normalnie funkcjonować. I odwrotnie oczywiście.

                                Nawet bycie w zwia
                                > zku nie znaczy, ze ludzie traca autonomie i staja sie czyims niewolnikiem seksu
                                > alnym. Jezeli oczekujesz tego od bliskiej osoby, to znaczy, ze z miloscia do ni
                                > ej ma to baaaardzo niewiele wspolnego.

                                Ważne jest to, żeby wzajemne oczekiwania zanadto się nie rozjeżdżały, a wydzwięk Twoich wypowiedzi, że to mocno kuleje w Twoim związku. Demonizujesz cały czas tą sferę życia i reagujesz uczuleniem na hasło, że któraś ze stron w związku może czuć się rozczarowana oziębłością bliskiej jej osoby. Nikt nie oczekuje od nikogo w związku (uogólniając), że druga strona stanie się jego niewolnikiem seksualnym, chodzi o to, by nie robić w trąbę swojego partnera/partnerki.
                              • marek_69 Re: dlaczego mi się nie chce 11.04.13, 19:25
                                Przepraszam, że się wtrącę, ale wątek jest dla mnie tak ciekawy, że postanowiłem przejść z pozycji całkowicie biernego obserwatora na pozycję trochę mniej bierną:

                                No ale czy w takim razie ludzie wchodzą w związek wyłacznie w celach wzajemnego
                                > zaspakajania?? Czy może z innych powodów rowniez?


                                Ależ absolutnie TAK!!! Ludzie tworzą związki wyłącznie w celu zaspakajania swoich potrzeb i nie ma żadnego innego powodu, dla którego dwa osobniki chciałyby ze sobą przebywać choćby przez sekundę.

                                Inna kwestia, że nie są to tylko potrzeby seksualne (piramida Maslowa się kłania, ale tu są lepsi specjaliści od takich teorii więc wybaczycie, że nie pociągnę tematu. Ja tylko prosty inżynier jestem).

                                Niemniej, jedna strona nie może lekceważyć potrzeb drugiej strony, o ile takie potrzeby są:
                                1. Ważne dla drugiej strony;

                                2. Artykułowane głośno i wyraźnie od co najmniej kilku tygodni, miesięcy, lat ;

                                3. Na dodatek, potrzeby te są zgodne z kulturowym obrazem potrzeb normalnego "zdrowego" osobnika (płci Ż lub M do wyboru) i nie są to bzdety typu mamo kup mi dzisiaj lizaka, bo dopiero zjadłem 5 (w wersji dla dorosłych - nie pozwalasz mi na anala a Ziutek z Mietkiem opowiadają, że ich stare im dają (uwaga: jest założenie, że druga strona daje seks standardowy, dopochwowy a anal ja brzydzi :));

                                4. Potrzeby te były kiedyś realizowane bez większych oporów lub nawet z pełnym entuazjazmem młodej(ego) kochanki(ka) - słynna wersja demo;

                                5. Tu mi brakło konceptu, ale pewnie by się coś jeszcze znalazło



                                Czy moze z innych powodow rowniez? Zwiazek to nie jest umowa, a
                                > ni kontrakt tylko chec zycia razem, bycia razem, prowadzenia wspolnego gospodar
                                > stwa i posiadanie rodziny razem. To nie jest tylko seks. A juz na pewno nie ma
                                > tak, ze godzac sie na zycie razem ludzie podpisuja cyrograf na swiadczenie uslu
                                > g seksualnych. To by bylo ciut degradujace dla obu stron.

                                Tak samo degradujące jest pozbawienie możliwości zaspokojenia potrzeb seksualnych drugiego partnera, o ile takie potrzeby są dla niego istotne. Niestety, jak widać z tego forum (i nie tylko) przypadek ten zdarza się dość często.


                                > Masz w moim odczuciu kompletnie wypaczone wyobrazenie zwiazku.


                                Przepraszam, ale obraz związku z mocno ograniczonym seksem dla jednej ze stron też nie jest dla mnie OK. Uważałbym z tak kategorycznym formułowaniem opinii na temat tego co jest wypaczone a co nie - może się okazać, że całkiem sporo zupełnie obcych tobie ludzi (zakładam, że bezinteresownie obiektywnych) nie zgodzi się z tobą, a to jest zawsze dla mnie powodem do mocnego przemyślenia mojego stanowiska :)


                                > Jesli dla Ciebie to kontrakt to wynajmij sobie prostytutke na wylacznosc i z ni
                                > a zyj. Bedziesz wtedy mial zaspokajanie ile razy przyjdzie Ci ochota. Jesli dec
                                > ydujesz sie na ZYCIE z innym czlowiekiem to rowniez decydujesz sie na akceptowa
                                > nie jego zachowan i nie roszczenie sobie praw do jego ciala. Nawet bycie w zwia
                                > zku nie znaczy, ze ludzie traca autonomie i staja sie czyims niewolnikiem seksu
                                > alnym. Jezeli oczekujesz tego od bliskiej osoby, to znaczy, ze z miloscia do ni
                                > ej ma to baaaardzo niewiele wspolnego.

                                Przykład z prostytutką był oczywiście dość drastycznym przejaskrawieniem, niemniej w praktyce dość często stosowany poprzez zastąpienie prostytutki rolą utrzymanki, młodej żonki lecącej na kasę starego businessmena itp. Niestety to rozwiązanie nie daje możliwości zaspokojenia innych potrzeb typu bliskość, zaufanie i tym podobnych bzdur, o których starzy businessmani wiedzą, że są do spełnienia tylko przez krótki początkowy okres "zakochania" a prawdopodobieństwo ich dłuższego przetrwania jest na poziomie szans wygrania w totka.

                                Niestety, większość społeczeństwa nie może się zaliczyć do kategorii starych cwanych businessmanów i dlatego tak trudno osiągnąć szczęście w związku (podobno są szczęśliwe związki, nie przeczę, ale wiem też, że są ludzie wygrywający w totka - nie wiem tylko których jest więcej).


                                Pozdrawiam,
                                Marek


                                Ps.
                                Przepraszam za może przydługi komentarz.
                                Fajnie się was czyta - wszystkich bez wyjątku :)
                                Zastanawiam się tylko, skąd niektórzy biorą czas na taką aktywność na forum. Toż to praca na cały etat (z nadgodzinami).
                                • sea.sea Re: dlaczego mi się nie chce 11.04.13, 19:34
                                  > Zastanawiam się tylko, skąd niektórzy biorą czas na taką aktywność na forum. Toż to praca na > cały etat (z nadgodzinami).

                                  Wystarczy mieć pracę wymagającą stałego kontaktu z siecią i jednocześnie bogatą w momenty oczekiwania w stanie gotowości :) Względnie siedzieć w domu na l4.
              • sabat-77 strategia 11.04.13, 15:52
                Podejmowana strategia postepowania zalezy od atrakcyjnosci osoby podejmujacej decyzje. Osoba atrakcyjna moze grymasic i przebierac w partnerach, zas nieatrakcyjna trzyma sie tego co z trudem zdobyla.
          • sabat-77 Re: dlaczego mi się nie chce 11.04.13, 05:41
            sea.sea napisała:

            > Naprawdę tak ciężko jest usiąść i pokombinować, co by tu zrobić, żeby seks nie
            > był jakimś potwornym, odbierającym chęć do życia i zniechęcającym do "roszczeni
            > owego" partnera obowiązkiem?

            Nie. Teraz wiem jakby to można było zrobić. Należy utrzymywać relacje z kobietami w stanie ciągłego narzeczeństwa, wtedy kiedy im zależy na zawiązaniu relacji. Najpierw zrobić sobie potajemnie wazektomię by nie zaliczyć wpadki, a potem rozpoczynać związek i wycofywać się z niego max. po jakichś dwóch latach. Optymalnie już do kolejnego związku - i tak aż do śmierci. Albo biologicznej, albo śmierci libido, która zwykle aż tak szybko nie następuje :)
            Krótko mówiąc - mamić kobiety wizją trwałego związku i dzieci, ponieważ to jest z punktu widzenia zainteresowania ich odpowiednik seksu. Oczywiście o wazektomii dziub na kłódkę, to podstawa. No i skupienie na w miarę poprawnych układach zawodowych, to też jest cholernie ważne. Ale facetowi bez zobowiązań rodzinnych od początku, jest jednak chyba nieco łatwiej się ustawić. Dzieci, rodzina - kosztują.
            • sabat-77 Re: dlaczego mi się nie chce 11.04.13, 05:50
              Dziób, kurde, wtórny analfabetyzm.
              No i rzecz jasna - jest to sposób dla niezwiązanych jeszcze kawalerów, taka droga życiowa. Od momentu posiadania rozbitej rodziny "gdzieś w tle" facet często silnie traci na atrakcyjności, chyba że zarabia faktyczne kokosy, które niewiele na tym tracą. Facet to jednak przede wszystkim dostarczyciel dóbr i podpora przyszłej rodziny - inne walory mają znaczenie drugorzędne, chociaż dobra partnerka za pomocą udanego teatru może skutecznie przekonać faceta, że jest inaczej.
              • sabat-77 Re: dlaczego mi się nie chce 11.04.13, 05:52
                Oczywiście o "naprawianiu związków" mam nadzieje nie mówimy, bo jest to bzdura. Przecież wszyscy wiemy, że o ile stroną nie dającą jest facet, to jeszcze jakieś szanse są, to w przypadku gdy jest to kobieta, sprawę należy uznać za zamkniętą.
                • kag73 Re: dlaczego mi się nie chce 11.04.13, 06:01
                  Sabat, jak Ty wczesnie wstajesz, czlowieku!
                  Czy Ty sie czasem wczoraj nie pozegnales z forum? Na jedna noc takie oficjalne pozegnania?:)
                  • sabat-77 Re: dlaczego mi się nie chce 11.04.13, 06:30
                    kag73 napisała:

                    > Sabat, jak Ty wczesnie wstajesz, czlowieku!
                    > Czy Ty sie czasem wczoraj nie pozegnales z forum? Na jedna noc takie oficjalne
                    > pozegnania?:)
                    jakos nie umiem sie z wami rozstac. A wstaje rano, bo poranna zmiana w hipermarkecie.
            • brenya77 Re: dlaczego mi się nie chce 11.04.13, 11:46
              > Nie. Teraz wiem jakby to można było zrobić. Należy utrzymywać relacje z kobieta
              > mi w stanie ciągłego narzeczeństwa, wtedy kiedy im zależy na zawiązaniu relacji
              > . Najpierw zrobić sobie potajemnie wazektomię by nie zaliczyć wpadki, a potem
              > rozpoczynać związek i wycofywać się z niego max. po jakichś dwóch latach. Optym
              > alnie już do kolejnego związku - i tak aż do śmierci. Albo biologicznej, albo ś
              > mierci libido, która zwykle aż tak szybko nie następuje :)


              Jezeli w byciu z kims chodzi Ci wylacznie o bzykanie, to jak najbardziej, takie rozwiazanie jest swietne. Choc moze niekoniecznie dla osoby, ktora oszukujesz.
          • rekreativa Re: dlaczego mi się nie chce 11.04.13, 10:45
            Naprawdę tak ciężko jest usiąść i pokombinować, co by tu zrobić, żeby seks nie
            > był jakimś potwornym, odbierającym chęć do życia i zniechęcającym do "roszczeni
            > owego" partnera obowiązkiem?

            Jeśli partner nigdy nie budził pożądania, to po spełnieniu swej roli (ślub, dziecko) zostanie odstawiony , a im bardziej sie będzie domagał swego, tym więcej odrazy i wrogości obudzi.
            I z tym się nic nie da zrobić, ani gadanie, ani terapia, ani kwiatki, ani romantyczne kolacyjki nic nie pomogą.
            Natomiast gdy partner nas kręcił i wciąż budzi pozytywne uczucia, to jakim cudem jego dotyk może być dla nas czymś nie do przyjęcia? Mi sie to kłóci.
            • brenya77 Re: dlaczego mi się nie chce 11.04.13, 11:48
              > Natomiast gdy partner nas kręcił i wciąż budzi pozytywne uczucia, to jakim cude
              > m jego dotyk może być dla nas czymś nie do przyjęcia? Mi sie to kłóci.

              To sie dziw dalej. Nie zmieni to faktu, ze tak po prostu bywa.
              • ina_nova Re: dlaczego mi się nie chce 11.04.13, 12:05
                > To sie dziw dalej. Nie zmieni to faktu, ze tak po prostu bywa.

                Bywa, ale nie jest to normalny objaw.
                • brenya77 Re: dlaczego mi się nie chce 11.04.13, 15:57
                  > Bywa, ale nie jest to normalny objaw.

                  No pewnie, ze nie normalny, bo zycie powinno byc jak bajka. Tylko najczesciej nie jest... Ot, taka zagwozdka.
                  • ina_nova Re: dlaczego mi się nie chce 11.04.13, 16:00
                    heh. Nie, normalnym objawem nie jest niechęć do dotyku mężczyzny, którego się kocha. I nie ma to nic wspólnego z idealnym życiem.
                    • brenya77 Re: dlaczego mi się nie chce 11.04.13, 16:01
                      > heh. Nie, normalnym objawem nie jest niechęć do dotyku mężczyzny,

                      Ale ja nie mowie o niecheci do dotyku, tylko o niecheci do uprawiania wspolzycia. Znaczy brak podniecenia.
            • zawle Re: dlaczego mi się nie chce 11.04.13, 12:48
              rekreativa napisała:> Natomiast gdy partner nas kręcił i wciąż budzi pozytywne uczucia, to jakim cude
              > m jego dotyk może być dla nas czymś nie do przyjęcia? Mi sie to kłóci.

              Pozytywne jako partner, już nie jako kochanek. Co w tym skomplikowanego?
              • rekreativa Re: dlaczego mi się nie chce 11.04.13, 14:51
                Zawle, ale ja rozumiem, że partner może przestać budzić w Tobie dzikie żądze z czasem, natomiast czym innym jest nie odczuwać podniecenia, a czym innym odczuwać jakąś fizyczną niechęć. Niechęć tak silną, że nie jest kobieta w stanie się przemóc.
                • brenya77 Re: dlaczego mi się nie chce 11.04.13, 16:03
                  > czasem, natomiast czym innym jest nie odczuwać podniecenia, a czym innym odczu
                  > wać jakąś fizyczną niechęć.

                  No, ale chyba ustalilismy juz, ze nie o niechec fizyczna chodzi.
    • referee Re: dlaczego mi się nie chce 10.04.13, 19:34
      irre.nka napisała:

      > Przeglądam sobie forum od jakiegoś czasu, czytam, znajduje opisy podobnych dośw
      > iadczeń jak moje. Jestem taką żoną, której się nie chce.
      > Wiem, były podobne wątki. Ale ja postaram się opisać krótko moją historię.
      > Staż małżeński 11 lat. Małżeństwo z miłości, brak większych problemów, udane dz
      > ieci, my fajni, atrakcyjni, seks kiedyś namiętny, częsty.
      > Pamiętam taki moment, na wakacjach, jeszcze nie mieliśmy dzieci, kochaliśmy się
      > , było wspaniale, wprowadziliśmy jakieś nowe eksperymenty, było cudownie, a ja
      > na końcu pomyślałam, że przecież to nie będzie trwać wiecznie. Co zrobimy, gdy
      > przerobimy już wszystkie zabawy? Już nic nie będzie nowe, nic nie zaskoczy, znu
      > dzimy się sobą.
      > Życie płynęło dalej, ale rzeczywiście seks odsuwał się stopniowo na dalszy plan
      > .


      A jak u ciebie jest z mediami porno-erotycznymi. Napisz coś. Eksperymentowałaś? Podnieca cię to? Masz jakieś tam marzenia erotyczne?
      Jak chcesz i masz taką potrzebę, to może podziel się tutaj z nami tymi informacjami. Zeby pomóc, dać jakieś cenne rady, potrzebujemy więcej informacji moim zdaniem
    • st.ives Re: dlaczego mi się nie chce 03.05.13, 20:29
      do irre_nki
      szukaj pomocy a raczej szukajcie...
      Mam sporo lat więcej od Ciebie i podobne doświadczenie ... gorzej... moje małżeństwo rozpada się powoli z tego powodu. Mąż zaczął mnie zdradzać, ja cierpię, rozpadam się na kawałki ale libido zerowe. aktualnie chodzę na terapię i już wiem, że popełniliśmy błąd - powinniśmy o tym szczerze rozmawiać i szukać pomocy u seksuologa. Nie zrobiliśmy tego i teraz ja ponoszę konsekwencje.... Cierpię potwornie i chociaż kocham męża coraz częściej myślę o rozstaniu bo nie godzę się na jego zdradę, która trwa cały czas...
      Szukaj pomocy dopóki jeszcze nic złego się nie stało....
Inne wątki na temat:
Pełna wersja