dlaczego jej się nie chce

08.04.13, 14:39
z wiarygodnym wyjaśnieniem spieszę przytaczając znaną nam sarah blaffer hrdy. Otóż nie chce się jej ponieważ monogamia i małżeństwo nie są w stanie zaspokoić seksualnie kobiety w większym jeszcze stopniu są pod tym względem rozczarowujące dla kobiety niż dla mężczyzny. Relacje społeczne ukształtowały się w sposób niepomyślny dla obu płci, nastawiony na prokreację a nie na satysfakcję seksualną - natomiast z pewnością ten kształt relacji jest bardziej niepomyślny dla kobiety. cytuję fragment wywiadu z s.b.hrdy

"Opublikowane niedawno wyniki badań pokazują, że 60 proc. amerykańskich małżonek dopuszcza się zdrady. Dla pani to pewnie żadna niespodzianka.

Nie chcę się wypowiadać na temat liczb. Zawsze jednak uważałam, że w kobiecej seksualności od milionów lat tkwi element poligamiczności. Dlaczego istnieje kobiecy orgazm? Część ludzi myśli, że to tylko uboczny produkt męskiej żądzy. Jestem niemal zupełnie pewna, że się mylą. Łechtaczka jest organem, którego jedyna funkcja polega na zamianie fizycznej stymulacji w przyjemne doznanie psychofizjologiczne. Każda kobieta może mieć orgazm, potrzebuje tylko odpowiednio silnej stymulacji i pojedynczy stosunek często po prostu nie wystarcza. To jednak dość dziwne. Nie można przecież przypuszczać, że samce będą siedzieć i masturbować swoje partnerki aż do osiągnięcia przez nie orgazmu ? to niemożliwe w przypadku ludzi, a już tym bardziej w przypadku innych naczelnych. Dlaczego więc ewolucja obdarzyła nas tak niedoskonałą właściwością? Tłumaczę to sobie następująco: Samica kopuluje z różnymi partnerami, tak jak ma to miejsce w przypadku wielu małp i co prawdopodobnie dotyczyło też człowieka pierwotnego. Podniecenie kumuluje się i w którymś momencie, w trakcie seksualnej eskapady, dochodzi do orgazmu. To wyjątkowe doznanie. Samica pamięta o tym i chce je powtórzyć. Ten system nagradzania warunkuje ją do spółkowania z wieloma samcami. "

- dalej, autorka twierdzi, że kobiety mają mniej swobód niż inne naczelne - i to zostało napisane kilka zaledwie lat temu, cóż aktualne wciąż upośledzenie ekonomiczne
- kobiety nie mają instynktu macierzyńskiego w stereotypowym rozumieniu, więź matki z dzieckiem warunkuje cały proces przemian hormonalnych i warunków społęczno-ekonomicznych, który nie zawsze jest idealny i identyczny, może doprowadzić zarówno do dzieciobójstwa jak i więzi z potomkiem - słowem nie ma czegoś takiego jak instynkt macierzyński dany każdej kobiecie. U mężczyzn jest podobnie - może więź zaistnieć albo nie, choć u kobiet, ciąża i socjalizacja wpływają bardziej na tak.
- kiedy kobieta może wybrać między macierzyństwem i karierą decyduje się na to drugie, bo obowiązuje zasada im wyższy status społeczny samicy, tym częściej jej potomstwu uda się przeżyć.
- Tak, kobiety mają większą liczbę partnerów, kiedy wymagają tego warunki społeczne, naturalne albo ekonomiczne.

I inne ciekawe tezy.

Poniżej link do wywiadu:

kobiety-kobietom.com/queer/art.php?art=403
    • kutuzow straszny bełkot 08.04.13, 15:52
      > - dalej, autorka twierdzi, że kobiety mają mniej swobód niż inne naczelne - i t
      > o zostało napisane kilka zaledwie lat temu, cóż aktualne wciąż upośledzenie eko
      > nomiczne

      Ciekawe do których naczelnych autorka artykułu się odnosi?
      Czy chodzi jej może o szympansy które żyją w haremach i samice są ściśle podporządkowane samcom. Czy może chodzi jej o to że u naczelnych nowy samiec alfa po przejęciu stada często zabija dzieci poprzedniego?

      wiadomosci.wp.pl/kat,18032,title,Dzieciobojstwo-wsrod-samic-szympansow,wid,8864417,wiadomosc.html?ticaid=1105ff
      > - kobiety nie mają instynktu macierzyńskiego w stereotypowym rozumieniu,
      a jakie jest stereotypowe rozumienie, skoro więź na poziomie przemian hormonalnych nie spełnia tego wymogu?

      > - kiedy kobieta może wybrać między macierzyństwem i karierą decyduje się na to
      > drugie, bo obowiązuje zasada im wyższy status społeczny samicy, tym częściej je
      > j potomstwu uda się przeżyć.

      Kolejny bełkot (Urqu ostatnio pokazywał statystyki co do aktywności zawodowej kobiet w Europie). Dodatkowo to raczej status samca jest ważny na etapie godów samic.

      > - Tak, kobiety mają większą liczbę partnerów, kiedy wymagają tego warunki społe
      > czne, naturalne albo ekonomiczne.
      prostytucja jest znana od dawna (tyle w temacie warunków ekonomicznych).
      Ciekawe co kryje się pod pojęciem "warynki naturalne"?


      a co do:
      "Podniecenie kumuluj
      > e się i w którymś momencie, w trakcie seksualnej eskapady, dochodzi do orgazmu."

      to proponuję idąc tym tropem, każdej kobiecie która narzeka na słaby seks na tym forum radzić, żeby dawała mu odpowiednio często. Wtedy jej się podniecenie skumuluje i będzie orgazm jak ta lala.
      • kag73 Re: straszny bełkot 08.04.13, 17:21
        Otoz, niezle bzdury sobie wymyslila.
        Od dawno wiadomo, ze kobieta osiaga orgazm dzieki stymulacji lechtaczki. Jednej wystarczy ta posrednia podczas stosunku, inna potrzebuje bezposredniej.
        I niby dlaczego mezczyzna nie mialby siedziec i masturbowac kobiety az do osiagniecia orgazmu? Czasem przy odpowiedniej stymulacji i podnieceniu potrzeba jej dwoch minut. To chyba nie tak dlugo?
        • songo3000 Re: straszny bełkot 08.04.13, 18:21
          Bo jak było to wyłuszczone w którymś poprzednim wątku przez panie poszukujące 'tych prawdziwych mężczyzn' lubowanie się w minecie to znak ogólnego spedalenia, słabości i generalnie zamiany ról :D
        • sabat-77 Re: straszny bełkot 08.04.13, 21:45
          kag73 napisała:

          > Otoz, niezle bzdury sobie wymyslila.
          > Od dawno wiadomo, ze kobieta osiaga orgazm dzieki stymulacji lechtaczki. Jednej
          > wystarczy ta posrednia podczas stosunku, inna potrzebuje bezposredniej.
          > I niby dlaczego mezczyzna nie mialby siedziec i masturbowac kobiety az do osiag
          > niecia orgazmu? Czasem przy odpowiedniej stymulacji i podnieceniu potrzeba jej
          > dwoch minut. To chyba nie tak dlugo?

          Kag, pani profesor mówi przecież o ewolucyjnym sensie istnienia łechtaczki. Wiadomo, że mężczyzna może i chce stymulować kobietę we właściwy sposób. Niemniej - ile czasu trzeba by na drodze ewolucji wykształcił się, bądź zanikł jakiś organ ? Dziesiątek lub setek tysięcy lat, pomijając rzadkie okresy silnej presji ewolucyjnej.
          Mało prawdopodobne by człowiek jaskiniowy bądź małpolud wykazywał się podobnym zrozumieniem dla kobiecej anatomii co obecny mężczyzna. (teraz prosiłbym bez seksistowskich uwag :p )
          On, najoględniej mówiąc, spuszczał się z krzyża, bo mu tak było najprzyjemniej i raczej rozważania czy samica doszła czy nie były mu obce.
          Stąd faktycznie - sprawa kobiecego orgazmu (zakładając niższą ze względów anatomicznych pobudliwość kobiety w trakcie tradycyjnego stosunku) i łechtaczki wcale nie jest aż taka oczywista. Wygląda na to, że w tych jaskiniach to się wybitnie ciekawie działo momentami :D To co mówi ta psycholog, jest to ciekawa i uprawniona hipoteza.
          • urquhart Re: straszny bełkot 08.04.13, 22:35
            sabat-77 napisał:
            > On, najoględniej mówiąc, spuszczał się z krzyża, bo mu tak było najprzyjemniej
            > i raczej rozważania czy samica doszła czy nie były mu obce.

            Nawet małpy iskają się w zoo dla sprawiania sobie przyjemności, jak nie mają pasożytów, czemu ludzie pierwotni nie mieliby robić podobnie?

            Natomiast idea skupiania się lub nie na orgazmie jest chybiona i naiwna że niby jakby kobiety miałyby orgazm to by miały wiecej chęci... No pomyślcie o facetach nawet dla mnich ma pierwszorzędne znaczenie z kim jest te orgazm :)
            • that.bitch.is.sick seksualność naczelnych kształtowała się naturalnie 09.04.13, 13:26
              urquhart napisał:

              >
              > Nawet małpy iskają się w zoo dla sprawiania sobie przyjemności, jak nie mają pa
              > sożytów, czemu ludzie pierwotni nie mieliby robić podobnie?
              >
              > Natomiast idea skupiania się lub nie na orgazmie jest chybiona i naiwna że nib
              > y jakby kobiety miałyby orgazm to by miały wiecej chęci... No pomyślcie o facet
              > ach nawet dla mnich ma pierwszorzędne znaczenie z kim jest te orgazm :)

              Dlatego poligamia żeńska nie jest wyjaśniana przez Hrdy tylko fenomenem kobiecego orgazmu, w książce jest udokumentowane obserwacjami wiele argumentów za - a orgie są tylko jednym z nich. Jakby nie było spółkują poza rują i z upodobaniem oddają się orgiom i pieszczotom homoseksualnym:), chce im się bo ich "seksualność" rozwija się bujnie jak swobodna roślina. U kobiet ta seksualność jest jak przycinany normami i oczekiwaniami żywopłot.
              Oczywiście wykształciły się struktury hierarchiczne bardzo skomplikowane u różnych gatunków pod wpływem różnych warunków ale nie było świadomego nacisku na monogamię jak u ludzi.
            • kag73 Re: straszny bełkot 09.04.13, 14:37
              Natomiast idea skupiania się lub nie na orgazmie jest chybiona i naiwna że niby jakby kobiety miałyby orgazm to by miały wiecej chęci... No pomyślcie o facetach nawet dla mnich ma pierwszorzędne znaczenie z kim jest te orgazm :)

              A ja mysle, ze wlasnie tak jest. Jezeli kobieta przezywa orgazmy, ma frajde z seksu to ma wiecej checi i chce seksu. I owszem wazne z kim(czasami), niemniej jednak wychodzimy z zalozenia, ze o tym zadecydowala przed sprawa. O facetach nie wspominaj, bo wielokrotnie twierdzono tutaj na forum(panowie), ze do bzykania moze byc jaka sie nadarzy(czyli o co chodzi jak nie o orgazm) inaczej jak wybiera sie partnerke do zwiazku/do malzenstwa.
            • hello-kitty2 Re: straszny bełkot 09.04.13, 19:45
              urquhart napisał:

              > Natomiast idea skupiania się lub nie na orgazmie jest chybiona i naiwna że nib
              > y jakby kobiety miałyby orgazm to by miały wiecej chęci...

              Tak? A co motywuje Twoja zone do seksu z Toba? :)
      • that.bitch.is.sick komentuję nie czytając 08.04.13, 19:16
        Kutuzow to nie artykuł tylko wywiad, czy wtórny analfabetyzm uniemożliwia zrozumienie kilku linijek zalinkowanego tekstu zwłaszcza tam gdzie prof. Hrdy przytacza bussa oraz symonsa oraz polemikę z tym drugim oraz info o swojej przełomowej wówczas książce "Kobieta której nie było", nie dziwi mnie w sumie ignorancja pań w tym względzie wg prof hrdy - ambitne kobiety mają mniej potomstwa więc osoby o jako takich aspiracjach intelektualnych muszą w końcu stać sie elitą? To światowej sławy prymatolog i autorytet naukowy w dziedzinie psychologii ewolucyjnej jeśli chodzi o kwestie poruszone w artykule to żeby je zrozumieć jako uzupełnienie bieżacego psychoewo trzeba je zrozumieć - a do tego niezbędne jest czytanie - no nie ma bata. Tego nie raczyłeś zrobić:)
        kutuzow napisał:

        >
        > Ciekawe do których naczelnych autorka artykułu się odnosi?
        > Czy chodzi jej może o szympansy które żyją w haremach i samice są ściśle podpor
        > ządkowane samcom. Czy może chodzi jej o to że u naczelnych nowy samiec alfa po
        > przejęciu stada często zabija dzieci poprzedniego?

        CZyżby a co powiesz np. o szympansach bonobo, gdzie samice odgrywają dominujacą rolę uprawiając seks z samicami o niższym statusie który dla tych drugich jest nobilitacją którą oznajmiają głośnymi okrzykami reszcie stada..
        wiadomosci.onet.pl/nauka/nietypowa-rola-okrzykow-malp-w-czasie-seksu,1,5044762,wiadomosc.html
        Właśnie dzięki profesor Hrdy, dowiedzieliśmy się że natura jest tak różnorodna iż w zasadzie można dzięki obserwacjom terenowym oraz syntezie tego teorią ewolucji znaleźć dużo bardziej złożone i interesujące wyjaśnienia relacji społecznych - nie tracąc z oczu uwarunkowań kulturowych. Hrdy właśnie podważyła obowiązujący tradycyjnie dogmat o rzekomej monogamiczności samic. Dziś już wiemy że istnieją monogamiczne i poligamiczne samice, podobnie jest z samcami.
        >
        > wiadomosci.wp.pl/kat,18032,title,Dzieciobojstwo-wsrod-samic-szympansow,wid,8864417,wiadomosc.html?ticaid=1105ff
        > > - kobiety nie mają instynktu macierzyńskiego w stereotypowym rozumieniu,
        > a jakie jest stereotypowe rozumienie, skoro więź na poziomie przemian hormonaln
        > ych nie spełnia tego wymogu?

        nie zawsze to jest po prostu wystarczające do tego aby powstała więź z dzieckiem. U mężczyzny też przecież, kiedy ma silną więź emocjonalną z partnerką dochodzi do przemian hormonalnych ale to nie determinuje stosunku do potomstwa. Nie ma czegoś takiego jak automatyczne macierzyństwo - to złożony, wieloczynnikowy proces. Biologicznie jest się matką czy ojcem ale nie zawsze staje się to faktem. Nie wiem co tu jest niezrozumiałego.
        >

        >
        > Kolejny bełkot (Urqu ostatnio pokazywał statystyki co do aktywności zawodowej k
        > obiet w Europie). Dodatkowo to raczej status samca jest ważny na etapie godów s
        > amic.

        Znowuż trzeba się trochę zagłębić w wywiad i pomyśleć. Malejące współczynniki dzietności w Europie skorelowane z poziomem wykształcenia, dobrobytu i wzrostem gospodarczym a współczynnik giniego. Ponadto aktywność zawodowa kobiet a bezrobocie, dyskryminacja na rynku pracy, preferencje przy zatrudnianiu mężczyzn to problemy składające się na złożoną sytuację w której kobiety podejmując decyzję o macierzyństwie. Już wiemy że gdy maleje presja społeczna i możliwy jest seks bez ciąży - kobiety rodzą coraz mniej. Na dodatek w takich krajach rozwiniętych rodzą więcej osoby z niższym wykształceniem, o niższym statusie.
        >
        Co do statusu samca to kwestia jest społeczna, tak jak znajomość z celebrytą podnosi status towarzyski, a dzieki stosunkom można dostać robotę, tak seks z kimś o wysokim statusie podnosi status społeczny osoby.
        > >
        > Ciekawe co kryje się pod pojęciem "warynki naturalne"?

        Ja pierdzielę, proponuję zajrzeć do słownika.
        >
        >
        > a co do:

        >
        > to proponuję idąc tym tropem, każdej kobiecie która narzeka na słaby seks na ty
        > m forum radzić, żeby dawała mu odpowiednio często. Wtedy jej się podniecenie sk
        > umuluje i będzie orgazm jak ta lala.

        Nie czytałeś artykułu tam była mowa o seksie grupowym, prezentujesz wyjątkową niewiedzę:) albo musisz zajrzeć do słownika pod hasło: okres refrakcji. .
        Ponadto zobacz na początku artykułu o strategiach prokreacyjnych samic - taka wskazówka.
        • kutuzow wystarczy mi zajawka którą wkleiłaś 08.04.13, 22:12
          that.bitch.is.sick napisała:

          > Kutuzow to nie artykuł tylko wywiad, czy wtórny analfabetyzm uniemożliwia zrozu
          > mienie kilku linijek zalinkowanego tekstu

          Bitch --> przecież odniosłem się do tego co wkleiłaś. nawet Ci skopiowałem tekst do którego się odnosze. Skoro To co wg Ciebie najciekawsze (jak rozumiem po to wrzuciłaś ten tekst żeby zaciekawić całością) jest dla mnie bełkotem, to nie widzę sensu żeby wgryzać się w całość.


          Podajesz za przykład Bonobo. tylko nie za bardzo rozumiem jak niby ma to wskazać tezę z art do której się odniosłem że: "autorka twierdzi, że kobiety mają mniej swobód niż inne naczelne". Czy chcesz pokazac że takie Bonobo to mogą sobie używać z tą samą płcią a kobiety to już nie?

          > U mężczyzny też przecież, kiedy ma silną więź emocjonalną z partnerką dochod
          > zi do przemian hormonalnych ale to nie determinuje stosunku do potomstwa.

          Sorry Bitch, ale to tak jak porównywać małego Fiata do bolidu F1 i twierdzić że oba to samochody. Kobieta w czasie ciąży i porodu dostaje KOKTAIL z róznych hormonów. Potem kluczowy jest np. węch i dotyk (dlatego często dzieci od razu dawane są matce w objęcia), porównywanie tego ze zmianami hormonalnymi u faceta któremu spada testosteron to pisanie o dwóch różnych poziomach wpływów. Właśnie takie mieszanie dla mnie to bełkot.


          > Ciekawe co kryje się pod pojęciem "warynki naturalne"?
          >
          > Ja pierdzielę, proponuję zajrzeć do słownika.

          Bitch, ogarnij się trochę, to zrozumiesz że takie rozumienie słowa "naturalnie" powoduje własnie że tekst z art jest bez sensu:
          "kobiety mają większą liczbę partnerów, kiedy wymagają tego warunki społeczne, naturalne.."

          czyli gdy występują warunki naturalne (czyli nie ma wojen, niepokojów, zmian społecznych itp) to kobiety mają większa liczbę partnerów. Sorry ale po raz kolejny jest to bzdura.
          • that.bitch.is.sick Re: wystarczy mi zajawka którą wkleiłaś 09.04.13, 13:58
            kutuzow napisał:

            > that.bitch.is.sick napisała:

            >
            > Bitch --> przecież odniosłem się do tego co wkleiłaś. nawet Ci skopiowałem
            > tekst do którego się odnosze. Skoro To co wg Ciebie najciekawsze (jak rozumiem
            > po to wrzuciłaś ten tekst żeby zaciekawić całością) jest dla mnie bełkotem, to
            > nie widzę sensu żeby wgryzać się w całość.
            >
            To tylko świadczy o tym że ciekawią cię tylko te fakty które wspierają twój obraz rzeczywistości i nie boję sie tego powiedzieć - skrzywiony uprzedzeniami do kobiet. Hrdy udowodniła że w obrębie wyjaśnień socjobiologicznych można znaleźć zarówno seksistowskie argumenty jak i feministyczne. Można też dociekać prawdy obiektywnej, którą niektórzy nie są zainteresowani, bo inaczej nie mieliby nic przeciwko poznaniu.
            Napisałam w sposób prowokujący aby takie jak ty muszki przyciągnąć do miodu, bo ty masz klapki na oczach i gdy ktoś chce je zerwać - najgłośniej protestujesz:D!
            Jeśli usiłujesz podważyć argumenty wybitnego autorytetu naukowego, prymatologa notującego wieloletnie wyniki badań terenowych dlatego że ci się nie podobają, kobiety która wykazała słabe punkty w teoriach współczesnym jej socjobiologom - to sam się ośmieszasz i twoje jak dotąd argumenty zaczerpnięte z psychoewo nie mają wartości skoro odmawiasz poznania faktów alternatywnych, to się wiecej na ewolucję czy Bussa nie powołuj.
            >
            > Podajesz za przykład Bonobo. tylko nie za bardzo rozumiem jak niby ma to wskaza
            > ć tezę z art do której się odniosłem że: "autorka twierdzi, że kobiety mają mni
            > ej swobód niż inne naczelne". Czy chcesz pokazac że takie Bonobo to mogą sobie
            > używać z tą samą płcią a kobiety to już nie?
            >
            Znów nie przeczytałeś - u bonobo istnieją samice alfa i samice dominują nad samcami. - a przede wszystkim samica nie musi być wierna - nie ma etykietki zdziry i jeszcze wiele więcej.


            > Sorry Bitch, ale to tak jak porównywać małego Fiata do bolidu F1 i twierdzić że
            > oba to samochody. Kobieta w czasie ciąży i porodu dostaje KOKTAIL z róznych ho
            > rmonów. Potem kluczowy jest np. węch i dotyk (dlatego często dzieci od razu daw
            > ane są matce w objęcia), porównywanie tego ze zmianami hormonalnymi u faceta kt
            > óremu spada testosteron to pisanie o dwóch różnych poziomach wpływów. Właśnie t
            > akie mieszanie dla mnie to bełkot.

            Ale skąd ty czujesz się uprawniony aby takie kwestie porównywać? Zbadałeś siłę przemian u konkretnych jednostek? Chyba że podciągniesz hormony laktacyjne, powodujące produkcję mleka i sam fakt że kobiecie rośnie brzuch - pod instynkt macierzyński:), tyle że to nieporozumienie. Mówimy o realnym oddziaływaniu na psychikę tych przemian fizjologicznych,a siły tego oddziaływania żaden kutuzow nie jest w stanie zmierzyć żadnym instrumentem. Waśniewska jakoś też była w ciąży urodziła dziecko i funkcje opiekuńcze się nie uaktywniły.:) Chyba że rozdymamy pojęcia do ram które są dla nas wygodne ale to nie dyskusja tylko myślenie życzeniowe.
            Jeśli chodzi o spadek testosteronu u mężczyzn nie musi też on powodować więzi z dzieckiem.
            >
            >

            >
            > Bitch, ogarnij się trochę, to zrozumiesz że takie rozumienie słowa "naturalnie"
            > powoduje własnie że tekst z art jest bez sensu:
            > "kobiety mają większą liczbę partnerów, kiedy wymagają tego warunki społeczne,
            > naturalne.."

            Ty się ogarnij warunki naturalne to środowisko naturalne które wpływa na kształt hierarchii i relacji społecznych inaczej kształtowały się warunki życia wikingów a inaczej pigmejów, jak można być tak ograniczonym i leniwym nie zajrzeć do źródeł!, warunki naturalne - to określenie które jest na porządku dziennym w publikacjach naukowych, ale jak widać ty czytujesz tylko newsy z wp. Gratuluję.
            >
            > czyli gdy występują warunki naturalne (czyli nie ma wojen, niepokojów, zmian sp
            > ołecznych itp) to kobiety mają większa liczbę partnerów. Sorry ale po raz kolej
            > ny jest to bzdura.

            ????.....że jak przepraszam?!
            • kutuzow Re: wystarczy mi zajawka którą wkleiłaś 09.04.13, 15:04
              that.bitch.is.sick napisała:

              > Jeśli usiłujesz podważyć argumenty wybitnego autorytetu naukowego,

              Jak na razie podważam to co wkleiłaś. Jeśli reszta jest równie dużym bełkotem pseudonaukowym, to nie chce mi się tego czytać. Podobnie jak nie czytam "dowodów" kreacjonistów.

              > Znów nie przeczytałeś - u bonobo istnieją samice alfa i samice dominują nad sam
              > cami. - a przede wszystkim samica nie musi być wierna - nie ma etykietki zdziry
              > i jeszcze wiele więcej.

              tutaj zdania są podzielone. Jedne źródła piszą o samcach alfa (że rządzą stadem) inne (link niżej) że jest KOALICJA samic (wiec nie ma JEDNEJ samicy alfa). To co jest istotne, to fakt że zachowanie bonobo od szympansów różnic się w wyniku dużo łatwiejszego dostępu do pożywienia. Bonobo mogą więcej czasu przeznaczać na przyjemności bo nie tracą go na poszukiwaniu pokarmu (tak jak to robią szympansy).

              "Natomiast uczeni są zgodni, że tak odmienne zachowania społeczne zostały najprawdopodobniej ukształtowane przez środowisko. By to wyjaśnić, używam następującego porównania: szympansy zwyczajne przypominają liczną grupkę dzieci walczących o kilka czekoladowych smakołyków zawieszonych na choince. Bonobo to też dzieci, ale żyjące w fabryce czekolady.

              www.polityka.pl/nauka/natura/1511540,1,rozmowa-o-malpach-ktore-maja-klase.read#ixzz2Py9EAnA2"


              > Ale skąd ty czujesz się uprawniony aby takie kwestie porównywać? Zbadałeś siłę
              > przemian u konkretnych jednostek? Chyba że podciągniesz hormony laktacyjne, pow
              > odujące produkcję mleka i sam fakt że kobiecie rośnie brzuch - pod instynkt mac

              Bitch, wystarczy zapoznać się z opracowaniem innych. Nie trzeba samemu czegoś badać, żeby móc ocenic. Po to są publikacje naukowe. Twoje określenie "czujesz się uprawniony" to nic innego jak próba zdyskredytowania w dyskusji. Jest równie kiepska jak omawiany art.

              Tutaj znajdziesz info o roli hormonów:
              Oksytocyna:
              www.poradnikzdrowie.pl/zdrowie/anatomia/oksytocyna-hormon-milosci_36649.html?page=1&
              Wazopresyna:
              "Wazopresyna wydziela się podczas tworzenia więzi mamy i dziecka, ale największą rolę odgrywa u ojca. Pobudza reorganizację mózgu, sprzyjając zachowaniom rodzicielskim, gdy ojciec mieszka z ciężarną matką. Dzięki wazopresynie staje się on bardziej oddany partnerce i chroni ją. […] Nazywana jest także hormonem monogamii. Doktor Teresa Crenshaw w Alchemii miłości i pożądania pisze o niej: „Testosteron chce ruszać na łowy, wazopresyna chce zostać w domu”, autorka zwraca także uwagę na jej działanie osłabiające męski popęd seksualny.
              Wazopresyna […] łagodzi agresję. Sprawia, że mężczyzna staje się bardziej racjonalny, a jego reakcje są mniej skrajne. Poprzez pobudzanie myślenia rozumowego hormon ten pomaga w przyjęciu roli ojca, daje poczucie stabilizacji i wzmaga czujność. "
              www.przytulmniemamo.pl/vertical-dotyk-i-bliskosc/vertical-chemia-przywiazania.html
              Prolaktyna:
              "Podwyższony poziom prolaktyny u karmiącej matki i zaangażowanego ojca obniża ich poziom testosteronu, co powoduje obniżenie libido (ale nie upośledzenie funkcji seksualnych). Przez jakiś czas obniżona może być także ich płodność. To osłabienie aktywności seksualnej i płodności działa na korzyść dziecka, "

              Strasznie się burzysz o warunki naturalne, że aż Ci przesłoniło to że to określenie użyte w róznym kontekście ma różne znaczenie. np. koty żyjące w warunkach naturalnych. prędkośc dzwięku w warunkach normalnych.naturalnych itp.
              Wracając do art.
              Nawet jeśli podstawimy:
              "... kobiety mają większą liczbę partnerów, kiedy wymagają tego warunki społeczne, środowiska naturalnego..",
              to nadal to nie jest prawda. Dużo większą rolę odgrywają np. czynniki religijne, kulturowe niż czynnik środowiska naturalnego. Na wyspach Pacyfiku jest nacja która żyje w rajskich warunkach środowiskowych i bzykają się aż miło, za to w Malezji w podobnych warunkach środowiskowych jest zupełnie inaczej. Zgodziłbym się gdyby autorka wykazała jakiś trend, np. wraz ze wzrostem trudności warunków środowiskowych (np. temp wyższe (pustynia) lub niższe (tundra), kobiety mają większą liczbę partnerów, ale tak nie jest (bo można znaleźć wyjątki własnie ze względu na kulture/religie a nie warunki klimatyczne).

    • rekreativa Re: dlaczego jej się nie chce 08.04.13, 18:28
      Pośmiałam się. Ma babka wyobraźnię cokolwiek bujną.
    • twojabogini Re: dlaczego jej się nie chce 08.04.13, 18:56
      O raju - pomieszanie z poplątaniem. Zgadzam się, że instynkt ojcowski, macierzyński nie istnieje jako instynkt nakazujący opiekę nad dzieckiem i wyłącznie pozytywny. Instynkt rodzica obejmuje całą paletę zachowań, także destrukcyjnych z uśmierceniem noworodka bezpośrednio po urodzeniu włącznie. Tylko jak to się ma do żon co nie dają, bo nie chcą?
      Co do kobiet w trudnych warunkach mających więcej partnerów - więcej ma to wspólnego z prostytucją niż swobodą seksualną.
      Co do szkodliwej monogamii - gdyby tak było nie istniałyby pary usatysfakcjonowane pożyciem po latach. Można być poligamistką, linearną mono, biseksualną sybarytką, uczestniczyć w orgiach - i mieć smutne i nie dające satysfakcji pożycie seksualne. Można latami mieć jednego partnera - i wciąż szaleć na jego punkcie.
      Rzecz w tym, że nikomu nie służy pewien model małżeństwa - niestety dość typowy. Gdy każdy flirt to zdrada, gdy każdy bodziec z zewnątrz od porno po uśmiech na ulicy to zdrada. Gdy małżonkowie mają mizerną wiedzę seksualną i nie są gotowi się rozwijać. Gdy seks jest obecny tylko w sypialni - a poza nią w tej sferze nie ma nic. Gdy kobieta udaje, gdy mężczyzna udaje. Gdy cała seksualność małżonków staje się terytorium wspólnym - zakazane są fantazje (bo to zdrada), masturbacja (bo zdrada) - i jeszcze cała masa rzeczy. Gdy nie można się zakochać, zaangażować w związek z inna osobą/ludźmi (nieseksualnie jeśli małżonkowie zakładają wierność seksualną), albo nawet w coś odrębnego poza związkiem- bo to zdrada, bo pieniądze się wydaje na jakieś głupie pasje, z których rodzina nie ma pożytku. Gdy, gdy, gdy...
      Seksualność potrzebuje wolności. Seksualność w długoterminowym związku potrzebuje wzajemnego szacunku, respektowania granic, prawa do wolności bycia sobą.
      Seksualność w związku w którym partnerzy się nawzajem ograniczają, kontrolują, nie maja do siebie zaufania ani szacunku (a czym jest brak zaufania?), nie są gotowi się rozwijać - umiera.
      Istnieje dobry seks małżeński, także po wielu wspólnych latach.

      Co do budowy kobiety - po pierwsze orgazm można przeżyć na wiele różnych sposobów, choć stymulacja łechtaczki i główki penisa jest najprostsza. Jeśli mężczyzna zna budowę pochwy swojej partnerki i wie jak ją stymulować podczas stosunku - kobieta osiąga orgazm z jednym partnerem i w krótkim czasie. To rzadkość - ale z uwagi na brak wiedzy jak to zrobić, a nie na anatomię kobiet. Większość kobiet i mężczyzn postrzega pochwę bardziej jako "dziurę" niż złożony i zróżnicowany organ. Ilu panów dojdzie w wyniku nawet najbardziej wyrafinowanej stymulacji podstawy penisa? Ilu po paru minutach zacznie liczyć pęknięcia w suficie/podłodze?

      Co do doświadczeń orgiastycznych - są miłe zarówno dla kobiet jak i mężczyzn - nie z uwagi na stałą stymulacje pochwy/penisa - tylko duża ilość bodźców. Jednak większość kobiet i mężczyzn nie uczestniczy w orgiach nie dlatego, że nie może tylko dlatego, że ich to nie kręci. Co innego orgia oglądana - co innego ta której jesteśmy uczestnikami. Orgia jako praktyka codzienna może spowszednieć tak samo jak seks małżeński.
      Seksualność człowieka nie jest ani mono, ani poligamiczna. Seksualność wymaga rożnych bodźców - a te da się różnicować również w życiu pary (a przede wszystkim w życiu jednostek, które tą parę tworzą). Przy orgiach wcale nie jest łatwiej.
      Z relacji par które uczestniczyły w orgiach - niektórych panów bardziej kręciło zmuszenie żony do uczestnictwa, niż to co się działo podczas wymiany partnerów. To samo mogli osiągnąć indywidualnie (to jest w parze miałam na myśli) praktykując sm. I nie doszłoby do rozwodu.
      • that.bitch.is.sick bogini 08.04.13, 20:00
        > O raju - pomieszanie z poplątaniem. Zgadzam się, że instynkt ojcowski, macierzy
        > ński nie istnieje jako instynkt nakazujący opiekę nad dzieckiem i wyłącznie poz
        > ytywny. Instynkt rodzica obejmuje całą paletę zachowań, także destrukcyjnych z
        > uśmierceniem noworodka bezpośrednio po urodzeniu włącznie. Tylko jak to się ma
        > do żon co nie dają, bo nie chcą?

        przeczytaj zalinkowany wywiad.

        instynkt macierzyński - nie chodzi o nieistnienie takiej palety zachowań - czyli ogólnie stosunek do potomstwa? (nie zaciemniaj pojęć tłumacząc je na swój sposób) - tylko o potoczną funkcję tego co jest rozumiane jako instynkt macierzyński. Ktoś mógłby być przekonany że każda kobieta świadomie dąży do macierzyństwa i jest gotowym uformowanym produktem do prokreacjii wychowania że tak się wyrażę z automatu. Takie właśnie mniemanie promowała moralność wiktoriańska oraz katolicka - przypisując kobiecie magiczne zdolności do przeistaczania się w matkę. To bulshit - spójrz na moją sygnaturkę. Nie ma ciąży nie ma hormonów - to co niby działa? Popęd seksualny.

        > Co do kobiet w trudnych warunkach mających więcej partnerów - więcej ma to wspó
        > lnego z prostytucją niż swobodą seksualną.

        To nieporozumienie nie utożsamiaj strategii reprodykcyjnej z prostytucją. Swoboda seksualna to zachowanie świadome, prostytucja to też zachowanie świadome - natomiast strategia to u psychologów ewolucyjnych ukształtowany wzorzec zachowania który nie jest świadomą decyzją. Aktywne poszukiwanie partnerów seksualnych mogą sobie kobiety i mężczyźni tłumaczyć korzyściami, znudzeniem i zabawą, a psycholog ewolucyjny wytłumaczy jako ukształtowaną przez wiele pokoleń strategią. Właśnie na tym polega psychoewo. Nie mieszaj jednego z drugim.

        Co do szkodliwej monogamii - gdyby tak było nie istniałyby pary usatysfakcjonow
        > ane pożyciem po latach. Można być poligamistką, linearną mono, biseksualną syba
        > rytką, uczestniczyć w orgiach - i mieć smutne i nie dające satysfakcji pożycie
        > seksualne. > nie ma nic. Gdy kobieta udaje, gdy mężczyzna udaje.... itd

        Na wszystko zgoda, to nie ma nic wspólnego z teorią dotyczącą poligamiczności samic i ich przystosowania zwiazanego ze zdolnością do osiągania satysfakcji. I sama prof Hrdy deklaruje życie w związku monogamicznym. Nikt się tu nie czyni zamachu na tradycyjne wartości. Po prostu takie wyjaśnienie zachowań oferuje psychoewo w tym wydaniu, zamiast wyjaśnień partkykularnych które uzyskujesz w wyniku jakiegoś procesu terapeutycznego, psychologia ewolucyjna oferuje wyjaśnienia na poziomie meta że się tak wyrażę. Ponadto czym innym jest satysfakcja ze związku związana z poczuciem bezpieczeństwa, z dobrobytem materialnym i zaspokojeniem innych potrzeb społecznych, akceptacji itd. a czym innym satysfakcja seksualna.Chodzi o to żeby wiedzieć że jedno z drugim aby było po drodze wymaga wyrzeczeń czy zmniejszenia oczekiwań.

        > Z relacji par które uczestniczyły w orgiach - niektórych panów bardziej kręciło
        > zmuszenie żony do uczestnictwa, niż to co się działo podczas wymiany partnerów
        > . To samo mogli osiągnąć indywidualnie (to jest w parze miałam na myśli) prakty
        > kując sm. I nie doszłoby do rozwodu.

        No tak ale tam nie była bezpośrednio mowa o potrzebie orgii za każdym razem w sensie dosłownym tylko o tym jak kształtowała się u kobiety/samicy funkcja orgazmu i w związku z tym jak kształtowało się samo dążenie do poligamii u kobiety. Na samym początku wywiadu była też mowa o tym że aby uniknąć zabicia potomstwa przez samców, samice kopulowały ze wszystkimi samcami aby żaden nie był pewien ojcostwa. To do czego dzisiaj dążymy nie wiedząc czemu, kiedyś było strategią przetrwania.

        • urquhart Re: bogini 08.04.13, 20:49
          that.bitch.is.sick napisała:
          > żę z automatu. Takie właśnie mniemanie promowała moralność wiktoriańska oraz ka
          > tolicka - przypisując kobiecie magiczne zdolności do przeistaczania się w matkę
          > . To bulshit - spójrz na moją sygnaturkę. Nie ma ciąży nie ma hormonów - to co
          > niby działa? Popęd seksualny.

          Nie spotkałaś bezdzietnych kobiet 35 - 40 lat które dostają kręćka na punkcie dzieci żeby się "spełnić" macierzyńsko i są gotowe mocno obniżać standardy żeby jakiegoś znaleźć kandydata ojca, bo im się dzwi zamykają?
          Nie generalizując to jest liczny przypadek odwrotny niż w twojej sygnaturce.
          • rekreativa Re: bogini 08.04.13, 20:56
            "Nie spotkałaś bezdzietnych kobiet 35 - 40 lat które dostają kręćka na punkcie d
            > zieci żeby się "spełnić" macierzyńsko i są gotowe mocno obniżać standardy żeby
            > jakiegoś znaleźć kandydata ojca, bo im się dzwi zamykają?"

            A gdzie tu dowód na instynkt?
            To dostanie kręćka wynika po prostu ze świadomości własnego starzenia. Człowiek wie, że zostało mu dwa, trzy lata na starania o dziecko, bo potem będzie po grzybach, to zaczyna intensywnie się zastanawiać: praca jest, dom jest, kasa jest, kariera jakoś tam sie toczy, podróże były, imprezy były, można by to ciągnąć, ale w sumie to fajnie mieć dziecko, bo inni mówią, że fajnie i może jednak warto, bo co po mnie zostanie itd. itp. strumyczek świadomości się sączy.
            Z instynktem w rozumieniu biologicznym nie ma to nic wspólnego.
          • rekreativa Re: bogini 08.04.13, 21:06
            Jeszcze sobie zadaj pytanie, dlaczego instynkt by się odzywał tak zupełnie głupkowato akurat w momencie, gdy płodność kobiety jest już mocno kiepskawa, a ryzyko wad płodu urosło o 50%?
            • urquhart Re: bogini 08.04.13, 21:21
              rekreativa napisała:
              > Jeszcze sobie zadaj pytanie, dlaczego instynkt by się odzywał tak zupełnie głup
              > kowato akurat w momencie, gdy płodność kobiety jest już mocno kiepskawa, a ryzy
              > ko wad płodu urosło o 50%?

              Nie widziałem jeszcze faceta który na by miał parcie na potomka ani z powodu spadającej płodności ani w celu innym niż związanie sobą kobiety marzeń którą innym sposobem by nigdy nie zdobył (co raczej miało źródło w kiepskiej samoocenie). Ale pewnie niewiele widziałem. Czytałem o ambicjach posiadania synów jako potrzebie społecznej, owszem.
              • rekreativa Re: bogini 08.04.13, 22:01
                "Nie widziałem jeszcze faceta który na by miał parcie na potomka ani z powodu sp
                > adającej płodności ani w celu innym niż związanie sobą kobiety marzeń którą inn
                > ym sposobem by nigdy nie zdobył "

                Dlaczego facet miałby mieć parcie na potomka z powodu spadającej płodności, skoro jemu zegar nie tyka? Przeciętny facet może spokojnie płodzić dzieci przynajmniej do 50-tki albo jeszcze dalej.
                Drugiej połowy wypowiedzi nie łapię. Co właściwie chciałeś powiedzieć? Że jedyny powód faceta do posiadania dziecka to przywiązanie do siebie jego matki?
          • that.bitch.is.sick Re: bogini 09.04.13, 13:18
            urquhart napisał:

            >
            > Nie spotkałaś bezdzietnych kobiet 35 - 40 lat które dostają kręćka na punkcie d
            > zieci żeby się "spełnić" macierzyńsko i są gotowe mocno obniżać standardy żeby
            > jakiegoś znaleźć kandydata ojca, bo im się dzwi zamykają?
            > Nie generalizując to jest liczny przypadek odwrotny niż w twojej sygnaturce.
            >
            Tak jak mówię można to wytłumaczyć fenomenem śmierci voodoo albo słynny katolicki syndrom postaborcyjny. Są kobiety które o syndromie postaborcyjnym nie wiedziały i nie mają po aborcji schiz i są takie co fiksują bo się tym zasugerowały.
            Dlatego wszystkie przypadki które przytoczysz nie stanowią dowodu na to że masz rację, natomiast jeden przypadek przeczący wykazuje że jej nie masz, dlatego że używacie z kutuzowem uogólnień tam gdzie sprawę wyjaśniają partykularyzmy.
            • kutuzow Re: bogini 09.04.13, 15:10
              that.bitch.is.sick napisała:

              > Dlatego wszystkie przypadki które przytoczysz nie stanowią dowodu na to że masz
              > rację, natomiast jeden przypadek przeczący wykazuje że jej nie masz, dlatego ż
              > e używacie z kutuzowem uogólnień tam gdzie sprawę wyjaśniają partykularyzmy.

              Bitch, popatrz jak Ci podałem przykład naczelnych które mają GORZEJ niż kobiety powinno to obalić twierdzenie autorki: "autorka twierdzi, że kobiety mają mniej swobód niż inne naczelne'
              to jakoś nie przyjmujesz do wiadomości że skoro samice szympansów mają gorzej, to całe twierdzenie jest do kitu. Tylko wyjeżdżasz... ale za to bonobo już mają inaczej.

              To jak to jest z tym przypadkiem przeczącym teorii?
        • twojabogini Re: bogini 09.04.13, 13:54
          that.bitch.is.sick napisała:

          > przeczytaj zalinkowany wywiad.

          Czytałam książkę Kobieta której nigdy nie było i mother nature (po polsku nie była wydana, wiec nie wszystko mogłam dobrze zrozumieć :). W założeniach się z Panią profesor zgadzam. Obraz kobiety jest zafałszowany, obraz macierzyństwa jest zafałszowany. Psychologia ewolucyjna i socjobiologia mnie śmieszy.
          Pani profesor jest typowym produktem i przykładem amerykańskiej ograniczonej edukacji - która zaskutkowała powstaniem nurtu ewolucyjnego w psychologii.
          • tygrys-bez-rys "Amerykanska ograniczona edukacj" 09.04.13, 18:26
            W odroznieniu od sovieckiej edukacji o ufnie w przyszlosc wpatrzonym spojrzeniu i bezkresnym horyzoncie pojmowania?

            Amerykanscy naukowcy wynalezli broni, amerykancy generalowie jej nie uzyli, amerykancscy przywodcy poporowadzili planety do zwycienstwa nad totalitaryzmem XXw., amerykanscy biznezmeni przeprowadzili rewolucyjnej globalizacji a amerykanscy zolnierze gineli na wszystkich kontynetach. Wszysc oni sa produktem tej ograniczonej amerykanskiej edukacji. Co jest miarem sukcesu systemu edukacji?

            Gdyby nie oni to swiatli jewropejczycy wpierdalali by pierogiu z lisci i pili kwas sluchajac jedynie slusznego glosu przewodniej sily narodu, jewropejskiej komuny, ktorej niewatpliwym wkladem do rozwoju swiata sa przez Ciebie nieslusznie pryzpisana Ameryce Socjobiologie, Psychologie (a w szczegolonosci ta ewolucyjna), jak rownierz inne oparte na Just-so stories "galezie nauki", nie wymagajace znjomosci nie tylko podstaw rachunku roznicowego ale newet zwyklego dodawania.
            • urquhart Re: "Amerykanska ograniczona edukacj" 09.04.13, 19:07
              tygrys-bez-rys napisała:

              > W odroznieniu od sovieckiej edukacji o ufnie w przyszlosc wpatrzonym spojrzeniu
              > i bezkresnym horyzoncie pojmowania?

              Dzięki za inspirację do wątku o edukacyjnym vs zgubnym porno :)
              • tygrys-bez-rys Ku chwale ojczyzny ... 09.04.13, 19:20
                ... obywatelu polityczny. Polecam sie na przyszlosc i was opiece najjasniejszego.
                • songo3000 A najlepsze jest hamerykańskie 11.04.13, 16:53
                  Redio Erevań i jego główny star - Tajger-bez-bolca :)
                  • tygrys-bez-rys A po chuj mi chuj? 11.04.13, 18:00
                    Albo jestes z nami albo przeciwko nam? Wybieraj!

                    www.youtube.com/watch?v=tsnbrtd8vE8
                    • songo3000 Re: A po chuj mi chuj? 11.04.13, 22:34
                      Ale wąsów nie będę musiał golić, ok? :)
                      • tygrys-bez-rys Pod warunkime ze wygladasz jak Tom ... 12.04.13, 14:43
                        wetmen.provocateuse.com/show/tom_selleck
                        ... was moze zostac. Inaczej broda konieczna.
            • twojabogini Re: "Amerykanska ograniczona edukacj" 11.04.13, 14:44
              Nie neguję wartości amerykańskiej "myśli technicznej". Jest wielka. Zaważywszy na kasę jaką się pompuje w transfer technologii za świata legalnymi i nielegalnymi środkami, restrykcyjne prawo patentowe i system ochrony patentów, kasę na badania, oraz drenaż mózgów z innych państw - zaawansowanie techniczne nie jest cudem. Przy takim poziomie finansowania, trzech chemików z zapyziałego uniwerku europejskiego byłaby znacznie efektywniejsza niż ichniejsze sztaby naukowe. Zresztą dowodem na to są kariery w USA naszych rodzimych naukowców - którzy dorobili się tam nie tylko glorii i chwały, ale także kasy.

              Co do wartości wywodów pani profesor - wykazuje ona brak nawet podstawowej wiedzy erudycyjnej. Utrata wolności przez kobiety po wprowadzeniu osiadłego trybu życia, z powodu obrony terytorium. Hahaha.

              "stereotyp (że kobiety o wysokiej pozycji nie są atrakcyjne) wywodzi się z czasów, kiedy to mężczyźni dysponowali wszystkimi zasobami finansowymi. Co by się jednak stało, gdyby kontrolę nad nimi przejęła niewielka grupa bardzo ambitnych kobiet, a mężczyźni mieli do nich dostęp tylko za ich pośrednictwem? Być może zmieniłby się również ten szablon"

              Pani profesor naprawdę nie musi się zastanawiać. Taki etap już w historii przerobiono. Jest dobrze udokumentowany - kobity stanowiące dostęp do zasobów cieszyły się wzięciem i przebierały w kochankach jak w ulęgałkach.
              • urquhart kontrolę przejęła grupa bardzo ambitnych kobiet 11.04.13, 15:48
                twojabogini napisała:
                > Pani profesor naprawdę nie musi się zastanawiać. Taki etap już w historii przer
                > obiono. Jest dobrze udokumentowany - kobity stanowiące dostęp do zasobów cieszy
                > ły się wzięciem i przebierały w kochankach jak w ulęgałkach.

                To faktycznie jeden z zabawnych paradoksów i przykładów jak idealizm zaburza postrzeganie rzeczywistości.
                Kobiety sukcesu dysponujące zasobami nie czują żadnej solidarności z innymi babami i widzą w nich konkurencję, a niezaradnymi dziuniami gardzą. Prędzej już z mężczyznami sukcesu.
                Widzę to na codzień.
                Zresztą wiele razy powtarza się że to kobiety sukcesu dziś głównie budują szlany sufit dla całej reszty, PIERWSZE bezlitośnie je rozliczają kiedy kariera i zaangażownie w pracy spada na dalszy plan przy pojawieniu się dzieci.
                • tygrys-bez-rys Oj Oj Piewca erotoman! Ale ja Cier rozumiem. 11.04.13, 16:48
                  Mazy Ci sie Urq taka power-bitch foka? Co? Christian Louboutin szpile. Zeby choc klpsa chciala dac. Alba ta szpila w doope. No obsverwuj obserwuj. Ja czymam kciuki.

                  And especially for you my young one.. Moment of ZEN (Wa wa wee wa!!! ):

                  www.thedailyshow.com/watch/wed-november-29-2006/moment-of-zen---wa-wa-wee-wa
                  • urquhart Re: Oj Oj Piewca erotoman! Ale ja Cier rozumiem. 11.04.13, 21:49
                    > And especially for you my young one.. Moment of ZEN (Wa wa wee wa!!! ):

                    Też mam coś specjalnie dla ciebie, coby cię jewropa tak łatwo nie pochłonęła :)
                    www.youtube.com/watch?v=ZWNsTkogfLU
                    • tygrys-bez-rys Very nice! 12.04.13, 15:03
                      How much?
              • tygrys-bez-rys Mitomania Bulandzka 11.04.13, 16:42
                Moja slodla slicznotko,

                Pierwsza czesc Twoje wypowiedzi jest tyrada tradycyjnej mitomani bulandzkiej w duecie z krypto nazismem chrystusa narodow. To ze jacys goscie w miare kumci z bulanid dostali okazje odrobine sie zrealziowac na jakims srednim univerku to swiadczy o SILE AMERYKANSKIEGO SYSTEMU a nie o wyjatkowoscie jewropejskiego intelektu i GENIE pracowitosci z nadwislanskiej krainy. Ogarn sie i wody napij.

                Cala reszta to wycieczka na tema jakiejs loli ktorej osobiscie nie lubisz, fiut mnie to obchodzi. Dla mnie wsparcie dla badan w dziedzie czarnej magi psych-ewo czy innyc kocopolow to dowod na sile amerykanskiego systemu, ktory oparty jest na roznorosnocis, wolnosci slowa i KASIE.
                • twojabogini Re: Mitomania Bulandzka 11.04.13, 17:13
                  tygrys-bez-rys napisała:
                  > Moja slodla slicznotko,

                  Ani ja słodka, ani ślicznotka - więc sobie daruj.

                  > Pierwsza czesc Twoje wypowiedzi jest tyrada tradycyjnej mitomani bulandzkiej w
                  > duecie z krypto nazismem chrystusa narodow.

                  Kulą w płot. W d. mam wszystkie narodowe mitomanie - włącznie z mitomanią amerykańską.
                  Poczytaj sobie coś więcej niż artykuły prasowe i propagandowe dotyczące twojego idola usa, potem pogadamy. A może jesteś jedną z tych osób, które z usackich atlasów edukacyjnych dowiedziały się, że usa jest większe od rosji?Mam taki jeden pamiątkowy.

                  usa niewątpliwie odnosi sukcesy, ale nie dzięki geniuszom jakich produkuje na własnych uczelniach wyższych, tylko dzięki geniuszom, jakich rekrutuje z całego świata (n.b. nie zawsze posiadających wykształcenie formalne na poziomie uniwersyteckim) - no i kasie jaką jest w stanie we wszystko wpompować. Nie bez znaczenia jest tez ochrona patentowa, a przede wszystkim system ochrony patentów. Jeśli jakiś geniusz w pernambuco wymyśli nowy składnik paliwa rakietowego, który zwiększa jego wydajność - to opatentowany zostanie on w usa, a patent wygaśnie najwcześniej po 30 latach. Czyli gdy będą już nowe patenty i ten straci na znaczeniu. I to jest największa siła napędzająca innowacyjność usaków. To dotyczy technologii każdego typu od leków, po zapis informacji w strukturach kryształu, nowe polimery itp.

                  Twoje osobiste resentymenty do europy, polski itp. mnie nie interesują, podobnie jak mania na punkcie wielkości usa (co do wielkości i potęgi polecam zapoznanie się ze strukturą ich długu publicznego oraz listą wierzycieli). Siłą usa pozostaje obecnie siła militarna oraz dostęp do zasobów gospodarczych i naturalnych świata. Kolos na glinianych nogach, który zawali się jak wszystkie przesadnie zmilitaryzowane imperia.

                  Jakość kształcenia usa ma wysoki poziom zaledwie w kilku dziedzinach - prawo (ale to ma znaczenie jedynie lokalne - za wyjątkiem ochrony patentów i prawa autorskiego - które generuja ogromne zyski dla państwa i firm usackich), niektóre gałęzie medycyny, militaria. W dziedzinie nauki, mają paru całkiem sensownych ekonomów i teoretyków rynku, niestety ich prace są mało znane poza usa, a w usa przechodzą bez echa. Krytykujesz system - nie dostajesz dotacji. Autocenzura to jeden z poważnych przejawów upadku systemu.

                  Co do loli - nie znam jej, mogę jedynie oceniać jej prace, podobnie jak prace innych usackich "profesorów", które z racji zainteresowań zawodowych powinnam znać. Dno. Brak elementarnej wiedzy, którą w sojuzie i państwach bratnich obywatel nabywał na średnim poziomie edukacji. Mając luki w wiedzy - tworzą hipotetyczne modele, czegoś już od dawna zbadanego i opisanego.
                  Co do wsparcia z budżetu "czarnej magii" - to kolejny syndrom upadku, kiedy fundusze publiczne marnotrawi się na kocopoły. Nie wiem czy miałeś okazję zapoznać się z jedna z prac Alana Blooma. Nie znoszę gościa (ultrakonserwatysta) - ale to co napisał o systemie edukacji uniwersyteckiej, który doskonale zna nie podlega dyskusji.
                  • tygrys-bez-rys Nie bedzisze kotku dyktowac co mam sobie dorawac 11.04.13, 17:50
                    No jak nie jestes sliczna to moze choc masz fajne cycki? I nie sciemniaj ze nie jestes slodka bo przez widze ze jestes slodka, tak slodko nurzka tupiesz i sie zloscisz, kiedy Cie rodziera wewnetrznie patryjotyzm a selektywna znajmosc faktow. Pozwol ze Ci przypomnie ze dyskujs jest o systemie edukajcu ale jak bedziesz grzeczna to Ci tez wyjasnie te inne chybione koncepcje na the mat USofA.

                    Najpierw pragne naprostowac Twojej spomiedzy bajek wyciagnieta opini o imperialnym systemie edukacji. Potem moge wyjasnic Ci reszte nieporozumien, ktorymi sie ze mna podzielilas.

                    To znaczy Co? Ci wpomniani latarnicy na universytetach nowego swiata sa czy nie sa dowodem wielkosci jewropejskiego a w szczegolnosci bulandzkiego systemu edukacji?

                    Dal przypomnieni. USA jest krajem emigrantow i tolerancji, zastanwiajaca sie po raz kolejny nad tym ktorego slowa nie rozumiesz. To ze naukowcy z calego swiata chca pracowac w USA swiadczy o sile systemu a nie o jego deficitach. A w sprawie twojego argumetu ze sie wylacznie do USA importuje mozgi, kilka przykladow:

                    Kobilka Little Falls
                    Alvin Roth New York City
                    Lefkowitz NYC
                    Wineland Milwaukee
                    Sims DC
                    Sargent Pasadena
                    Perlmutter jakies zadupie w Illinois
                    Schmidt Misoula

                    i tak dalej i tak dalej.

                    Przytaczanie siebie jako autorytetu i bez uzycia rzeczowych argumento sugerowania ze cala amerykanska (z wyjatkami ktore bog jeden raczy wiedziec skad wzielas) jest to dupy bo ty tak uwazasz to jest wybacz kochanie, skandal! Podobnie jak najtanszy trik w ksiazce, odsylanie mnie do lektory, Bog wie czego i Bog wie poco. Sama se poczytaj kobito!

                    A teraz mi napisz z czym sie powyzej nie zgadzasz i zaciemniaj, bzdetami o dlugach, patentach czy twojej selektywnej znajomosci jakies tam galezi nauki.
                    • twojabogini Re: Nie bedzisze kotku dyktowac co mam sobie dora 11.04.13, 23:24
                      Słuchaj fajniusi kotku i dzibdziuniu, że utrzymam twoją stylistykę, jesteś słodkim dziubaskiem z obsesją, ale może masz inne zalety, o których mi napiszesz...
                      Skończ z tym piciem do patriotyzmu - kompletnie nie ta bajka. Z takich problemów lecz się sam, albo udaj się do właściwego specjalisty. WHO na pewno ma jakąś klasyfikację na stan w którym na każdym rogu stoi patriota (albo patriotka).
                      Jedźmy dalej po wstępnych czułościach. System edukacji w usa jest katastrofalny, podobnie jak poziom uniwersytetów w usa - z nielicznymi wyjątkami, które wymieniłam. Dane są weryfikowalne - sprawdź rankingi uczelni światowych, co drugi liczący się magazyn ekonomiczny publikuje dane, także o sukcesach wyprodukowanych naukowców.
                      Nie chodzi o to, ilu zagranicznych profesorów zasiada na miernych uniwersytetach, tylko ilu naukowców ze świata pracuje na rzecz amerykańskiej gospodarki i na rzecz jej innowacyjności. Oraz o to ilu efektywnych i innowacyjnych pracowników są w stanie wyprodukować rodzime uniwerki usaków.

                      > Dal przypomnieni. USA jest krajem emigrantow i tolerancji,
                      To hasło marketingowe. Powiedz to osobom, które miały kontakt z urzędem imigracyjnym usa, meksykanom zastrzelonym na granicy, ofiarom zbrodni na tle rasistowskim, osobom które zostały poddane przymusowej sterylizacji, gdy w stanach zrobiła się modna pewna faszystowska teoria, statkom pełnych imigrantów żydowskiego pochodzenia z europy zawróconych z wybrzeża, na którym dumnie stoi statua wolności, obywatelom japońskim internowanym tylko dlatego, że mieszkańcy wysp o równie skośnych oczach zdecydowali się na atak na Pearl Harbor (do dziś nie wypłacono odszkodowań stanowiących ekwiwalent), ofiarom wybuchu w nagasaki (o ile być może demonstracja siły miała sens przy pierwszym wybuchu, to drugi był już tylko eksperymentem - a lokalizacja zrzutu bomb była podyktowana względami rasowymi - gdyby zaatakowano nazistów niemieckich, którzy przypominali z wyglądu usaków trudniej by było o społeczną akceptację), jak również wszystkim osobom przypominających choćby z wyglądu arabów po 9.11, jak również wszystkim, których po to by nie kalać świętych zasad demokracji i wolności torturowano poza granicami kraju.
                      Jeśli o którymś z tych wydarzeń nie słyszałeś i nie lubisz czytać książek - to znajdziesz info w necie.
                      To, że naukowcy chcą pracować w usa oznacza, że ueropejskij sojuz daje d. wprowadzając ograniczenia etyczne, czego para konserwatywne usa nie robi. Wolnosc badań to dobry wabik. Nie bez znaczenia jest też kasa - i ta którą zarobią i ta która będzie zainwestowana w laboratoria, sprzęt, projekty badawcze. To że usa nie produkuje swoich własnych profesorów zdolnych do efektywnej pracy naukowej - świadczy że edukacja jest do d... i szkoda na nią kasy. Taniej byłoby wysyłać studentów za granicę. Zresztą pojętniejsze jednostki to rozumieją i finansują sobie studia w europie lub w indiach (lub w zależności od preferowanego kierunku w innym kraju lub kontynencie).
                      Nigdzie nie twierdziłam, że wyłącznie usa importuje naukowców. Twierdzę tylko ze usa ma braki kadrowe z powodu kiepskiego kształcenia, więc jedynym wyjściem w celu utrzymania innowacyjności jest drenaż.

                      Co do długów i prawa patentowego - to informacje powszechnie dostępne (a to, że je znam, w przeciwieństwie do ciebie, nie czyni mnie autorytetem). Każdy kto choć trochę interesuje się polityką międzynarodową o tym wie. Co do książki, którą ci poleciłam - jest to pozycja klasyczna. Każdy kto choć trochę się interesuje tematem edukacji w usa przynajmniej zna jej główne tezy.

                      Uparłeś się żeby wielbić usa jako potęgę, ostoję wolności i tolerancji oraz wzór wszelakich - twój problem. Jak widzę twoja rzeczywista wiedza o choćby bieżącej kondycji usaków jest mizerna, to raczej zbiór wierzeń. Sposób w jaki ta potęgę starasz się wykazać przypomina propagandowe pogadanki uzasadniające potęgę CCCP

                      Z głupcem się nie dyskutuje, bo sprowadzi cię do swojego poziomu i pobije doświadczeniem.
                      Bez odbioru.
                      • tygrys-bez-rys E tam .. nespress What elze 12.04.13, 14:48
                        www.youtube.com/watch?v=y4CdkHMZ29o
                        Now I never have to compromise on anything.
                      • tygrys-bez-rys No ale co masz fajne cycki? 12.04.13, 15:08
                        www.economist.com/whichmba/full-time-mba-ranking
                        ;) boska bogini ;) Kali.
                      • tygrys-bez-rys Re: Nie bedzisze kotku dyktowac co mam sobie dora 12.04.13, 15:11
                        In the most recent Shanghai table Europe fares remarkably poorly. It is certainly striking that from all of Europe only Oxford and Cambridge feature in the top 20. In the top 50 entries, Europe has only ten places (but 32 in the top 100). By contrast, fully 17 of the top 20 are American.

                        www.economist.com/node/15770798
                      • tygrys-bez-rys O traktowaniu Arabow. 12.04.13, 15:19
                        Postanowilem Pisac Do Ciebie slonko w krotykich latwych do zrozumienia fragmentow. Jestem przekoany ze o tym jak starsznie zle traktuje sie arabow, meksykanow i chinczykow w US and A swiadczy ich masowy wjazd i prawie zanik emigracji z ich oswieconych i toleranycyjnych ojczyzn do brutalnego imperium. Nie wspomne juz belgijskich spadochroniarzy oraz Hrancuskiej/Arabskiej mlodziezy ktora tak bardzo jest zadowolona z traktowania ich kultury przez La Republik, wlanczajac prawne wytyczne co do ubioru ze postanowil jek Nero spalic miasto tysiac swiatel. Acha, No i spojzmy na setki tysiacy afrykanow w obozach koncetracyjnych Europy.
                      • tygrys-bez-rys WW II 12.04.13, 15:31
                        Pokutuja u Ciebie komunistyczna edukacja na temat drugiej wojny swiatowej. Uwazam za niesmaczne posilkowanie sie tragedia, ktora pochlonela dziesiatki milionow, w celu udowodnienia tezy o tym jakie to amerykanskie univerystety sa beznadziejne.
                      • tygrys-bez-rys A teraz o dlugu. 12.04.13, 16:39
                        Foczko,
                        Zaczynasz mi sie coraz bardziej podobac, no bo przecierz nie mozesz byc az ta zle wygladajaca skoro poslugujesz sie wiedza z kolorowych czasopism, na temat legendarnego zadluzenia USA. Buzi Buzi.

                        Mam dla Ciebie troche danych, ktore przytaczam z pewna tak obawam, bo podejzewam ze odebrawszy staranne jewropejskie wyksztalcenie i mozesz miec trudnosc ze zrozumieniem:

                        Japonia ponad 200
                        Makarony ponad 100
                        PIGS ponad 100
                        Sing ponad 80
                        LA Republic grubo ponad 80
                        UK grubo ponad 80
                        DE 80
                        EU jako calos - ponad 80
                        Etats unis w okolicahc 70

                        Zadal bym Ci zagadke, co oznaczaja te cyferki powyzej, lecz obawiam sie starosci czekajac na odpowiedz. Spiesze z wytlumaczniem, cyferki powyzej przedstwiaja zadluzenie jako procent Krajowego Produktu (GDP) ;) slodko nieprawdarz. A jak bedziesz grzczna i dasz si zaprosic na Drinak to opowiec Ci o tym co naprawde zagrza all might Etats Unis ;). Calusy tam gdzie lubisz.
                        TBR.
                      • bcde Re: Nie bedzisze kotku dyktowac co mam sobie dora 13.04.13, 00:35
                        twojabogini napisała:

                        lokalizacja zrzutu bomb była podyktowana względami rasowy
                        > mi - gdyby zaatakowano nazistów niemieckich, którzy przypominali z wyglądu usak
                        > ów trudniej by było o społeczną akceptację

                        Trochę za bardzo się rozpędziłaś z względami rasowymi. W czasie wojny z Niemcami bomba A jeszcze nie była gotowa, a w sierpniu 1945 r. było już prawie 3 miesiące po kapitulacji Niemiec i wszędzie były wojska okupacyjne. Gdzie niby USA miałyby w Niemczech bombę A zrzucić? Na swoje własne wojska, czy na wojska radzieckiego sojusznika? To tak na marginesie.
                        • tygrys-bez-rys abecadlo 13.04.13, 06:11
                          Mile zostalem zaskoczony, wydawac by sie moglo podstawowa wiedze jak rownierz jej bardzo prostym aczkolwiek nie dla wszsytkich dostepnym zastosowaniem. Szkoda ze nie masz fajnych cyckow. Az boje sie pomyslec do jakich wnioskow doszla by Moja Bogini gdyby dowiedziala ze Czeser Nimitz urodzil sie w Fredericksburg'u (nie wazne ze tym w TX), albo ze Dziadek Marszalek popieral linie pruska przeciwko ruska, i jakby odrobine dluzej biedak pozyl to by ...
          • that.bitch.is.sick Re: bogini 11.04.13, 01:25
            twojabogini napisała:

            > that.bitch.is.sick napisała:
            >
            > > przeczytaj zalinkowany wywiad.
            >
            > Czytałam książkę Kobieta której nigdy nie było i mother nature (po polsku nie b
            > yła wydana, wiec nie wszystko mogłam dobrze zrozumieć :). W założeniach się z P
            > anią profesor zgadzam. Obraz kobiety jest zafałszowany, obraz macierzyństwa jes
            > t zafałszowany. Psychologia ewolucyjna i socjobiologia mnie śmieszy.
            > Pani profesor jest typowym produktem i przykładem amerykańskiej ograniczonej ed
            > ukacji - która zaskutkowała powstaniem nurtu ewolucyjnego w psychologii.

            Cóż uważam że ze sporu konstruktywistów z esencjalistami, bo ty jak się domyślam jesteś zwolenniczką ujęć genderowych:), jedyne co można wyciągnąć to rozbawienie i dystans. Jednak do dyskusji po stronie konstruktywistów potrzeba rzetelnej wiedzy i erudycji żeby skonstruować jako taki argument, natomiast do zwolenników paradygmatu biologicznego wystarczy wygrzebać parę fajnych newsów o małpkach, wymyślić jakąś wesołą korzyść ewolucyjną dla odstających uszu, powołać się na trudną nazwę jakiegoś enzymu albo zrobić fake ze znanych przemian hormonalnych - twierdząc że siwienie włosów wpływa na nasilenie chęci posiadania potomstwa i dostosować ją do znanego naszym panom na forum seksistowskiego podejścia. Potrafi to każdy prosty facet który złapał zasadę: dorabianie korzyści ewolucyjnej do swoich swoich resentymentów na temat kobiet , jak w dowcipie o krótkich stopach i bliskiej odległości do zlewozmywaka. Jak widać można też poprzez socjobiologie uprawiać nawet quasi feminizm, choć założę się że prace i tezy Hrdy są o wiele lepiej udokumentowane i mają oparcie w obserwacjach empirycznych niż "Naga małpa" i "Samolubny gen".
            Trafia do mnie zupełnie wyjaśnienie o przyczynach nierówności płci - egzogamia.
            • twojabogini Re: bogini 11.04.13, 14:22
              > Cóż uważam że ze sporu konstruktywistów z esencjalistami, bo ty jak się domyśla
              > m jesteś zwolenniczką ujęć genderowych:), jedyne co można wyciągnąć to rozbawie
              > nie i dystans.

              Podzielam twoja opinię. Co do ujęć genderowych - fazę fascynacji ideologiami mam za sobą. Sądzę, że warto znać główne nurty, jak zabawne by one nie były.

              natomiast do zwolenni
              > ków paradygmatu biologicznego wystarczy wygrzebać parę fajnych newsów o małpkac
              > h, wymyślić jakąś wesołą korzyść ewolucyjną dla odstających uszu, powołać się n
              > a trudną nazwę jakiegoś enzymu albo zrobić fake ze znanych przemian hormonalnyc
              > h - twierdząc że siwienie włosów wpływa na nasilenie chęci posiadania potomstwa
              > i dostosować ją do znanego naszym panom na forum seksistowskiego podejścia. Po
              > trafi to każdy prosty facet który złapał zasadę: dorabianie korzyści ewolucyjne
              > j do swoich swoich resentymentów na temat kobiet , jak w dowcipie o krótkich st
              > opach i bliskiej odległości do zlewozmywaka.

              Czy ja mogę cię cytować w potrzebie :) Czasem starałam się przekazać identyczną treść ale używając argumentów których dyskutant nie był w stanie przyjąć (zrozumieć). Twoje podsumowanie jest krótkie, celne i przystępne dla wszystkich. Brailant :)

              > Trafia do mnie zupełnie wyjaśnienie o przyczynach nierówności płci - egzogamia.

              Heh. Na pierwszy rzut oka. Na drugi już nie tak łatwo. Na pewno w społecznościach, gdzie z powodu przyjętego trybu życia i warunków był nadmiar młodych kobiet - dochodziło do transferu kobiet, nie mężczyzn (i nie chodziło tu o dyskryminacje, tylko przetrwanie społeczności - przy ścisłym podziale prac konieczne było pozbycie się nadmiaru kobiet, a nie zawężenie i tak małej puli mężczyzn). Z czasem też kobiety wysyłając poza społeczność "opłacano", ale nie miało to nic wspólnego z handlem ludźmi. Fakt faktem, że kobieta trafiała w nowe środowisko, gdzie nie miała oparcia w rodzinie - ale w małej społeczności jej pozycja zależała i tak bardziej od predyspozycji osobowościowych niż od płci.
              Poza tym społeczności pierwotne postrzegane są jako cechujące się nierównością płci - co jest bzdurą - były to społeczności o ścisłym podziale ról. Ale podział ten nie wynikał z przekonania o niższości jednej z płci - tylko z konieczności przetrwania. Te społeczności nie przetrwałyby nie dzieląc się rolami. Kryteria podziału wynikały z naturalnych predyspozycji, a wszystkie prace były jednakowo cenione. Z przysłów indiańskich - mąż nie przetrwa beż żony, żona nie przetrwa bez męża. To były społeczności bardzo liberalne, a stosowanym kryterium oceny społecznej była przydatność dla społeczności a nie płeć. Zdarzali się mężczyźni-żony (homoseksualizm był w większości tych społeczności postrzegany jako naturalny) i kobiety wojownicy, szamani, przywódcy. Kobiety po zakończeniu prokreacji w sposób naturalny wchodziły w role, które my - a nie członkowie tych społeczności - określilibyśmy "męskimi". Społeczeństwa o ścisłym podziale ról, w wyższym poziomie rozwoju często też oferowały jednostkom alternatywę zinstytucjonalizowaną - można było zostać np. kapłanką i nie musieć uczestniczyć w prokreacji. Z czasem jednak ta forma się wypaczyła i stała się sposobem pozbywania się nadmiaru kobiet (klasztory), niezależnie od ich chęci udziału w prokreacji.

              Moja teoria - religie. Nierówność płci zaczyna się wraz z upowszechnieniem religii monoteistycznych, w których bóg jest mężczyzną. Weźmy świat plemion arabskich. Do czasu rozpowszechnienia islamu, role jakie pełniły płcie były różne, ale nie było nierówności ze względu na płeć. Przydatność jednostki była kryterium, a nie jej płeć (z uwagi na to szanowano i utrzymywano osoby starsze - wiedza - brak słowa pisanego, a dobijano rannych w boju, zabijano kalekie i zdeformowane dzieci). Bóg był bogiem prawdziwie bezosobowym (w tłumaczeniach zyskał oczywiście płeć męską), albo świat zaludniały bóstwa rożnej płci.
              Z chwilą nastania islamu zmieniło się prawo, kobietom odebrano ich prawa (a nie potwierdzono brak ich praw). Przejawia się to także w literaturze. Jest taka bajka o pięknej i mądrej dziewczynie, która wsławiała się swoimi czynami. W pierwotnej wersji mieszkańcy miasta w uznaniu jej mądrości powierzają jej zarząd nim - po nastaniu islamu zapisy uległy zmianie. Kobieta dostaje klejnot. Z czasów przejściowych - gdy starsi zapewne znali starszą wersje zachowała się wersja pośrednia - mieszkańcy składają propozycję zarządzania ich miastem, a ona z uwagi na swoją mądrość i skromność odmawia, bo nie uchodzi, aby kobieta zarządzała mężczyznami.

              Podobne procesy przebiegały w Europie w czasie jej chrystianizacji. Tu trudniej dostrzec zmiany z uwagi na brak wcześniejszej kultury słowa pisanego. Ale postępy kultury patriarchalnej widać - około 1150 roku Hildegarda z Bingen opisuje stosunek mężczyzny i kobiety, pisząc o obopólnym wytrysku. Kobieta - mniszka - opisuje - seks - i przyjemność z niego - w tym przyjemność i wytrysk kobiety - oraz - prowadzi korespondencję ze znacznymi osobami ze świata kościoła i polityki. W wieku oświecenia i rozumu takie palono na stosie.

              także badając polską historię da się zauważyć podobny proces-podział ról - ale i równość płci, także w prawie zwyczajowym, po chrystianizacji - podporządkowanie kobiet (przy uzasadnieniu roli jaka pełnią), zmiany w prawie i wyparcie starych równościowych tradycji.

              • yoric Re: bogini 13.04.13, 09:55
                > Moja teoria - religie.
                [...]
                zmiany w prawie i wyparcie starych równościowych tradycji.

                I Ty nazywasz psychoewo 'zabawnym' ;).
                No cóż, mam dobrą wiadomość, czeka Cię wesoły żywot, bo podejście psychoewo robi się ostatnio bardzo popularne :).
            • yoric Re: bogini 13.04.13, 09:36
              > Jednak do dyskusji po stronie konstruktywistów potrzeba rzetelne
              > j wiedzy i erudycji żeby skonstruować jako taki argument

              albo kilknąć myszą i trochę przerobić:
              www.elsewhere.org/pomo/
              > do zwolenników paradygmatu biologicznego wystarczy wygrzebać parę fajnych newsów o małpkach

              właśnie - tak się składa, że te małpki do tych newsów są starannie badane, a najstaranniej ta dwunożna. Eksperymenty, statystyka, te rzeczy.
              Szeroko pojęty 'konstruktywizm' ma tu tę zaletę, że jest tańszy w uprawianiu. Nie potrzebuje wybiegów dla małp, wypraw do dżungli i sawanny, programów do obróbki danych, nawet ankiet. Wystarczy kartka i ołówek. Jak to było w dowcipie, kosz na śmieci i gumka są zbędne :).

              > założę się że prace i tezy Hrdy są o wiele lepiej udokumentowane i mają oparcie w obserwacjach empirycznych niż "Naga małpa" i "Samolubny gen".

              "Naga małpa" to zbiór bajek, którego nikt nie traktuje poważnie. "Samolubny gen" to głównie argument pojęciowy, wyciąganie konsekwencji z faktów, ale ilustrowany przykładami z biologii, jak najbardziej udokumentowanymi.
      • urquhart neuropsychologia zadowolenia z monogamii 08.04.13, 20:12
        twojabogini napisała
        > Co do szkodliwej monogamii - gdyby tak było nie istniałyby pary usatysfakcjonow
        > ane pożyciem po latach. Można być poligamistką, linearną mono, biseksualną syba
        > rytką, uczestniczyć w orgiach - i mieć smutne i nie dające satysfakcji pożycie
        > seksualne. Można latami mieć jednego partnera - i wciąż szaleć na jego punkcie

        Wspomniane kobiety które wybierają karierę i są zimne do tematu dzieci i skutecznie rywalizują z mężczyznami najczęściej jak pokazują badania menagerek mają męską psychikę (co łatwo sprawdzić choćby po długości palców) i trudno ich wybory generalizować na całość "kobiet", podobnie jak kobiecy mężczyźni szalejący na punkcie dzieci dziś są społecznie akceptowani, ale trudno generalizować opierając się na ich reakcjach.
        Podobnie monogamia nie jest dziś tajemnicą i wiadomo że są nieliczni ludzie posiadający gen warunkujący długoletnią satyfakcję z monogamii V1aR (jak u monogamicznych ssaków) i ich reakcje trudno uogólniać na resztę populacji.
        wyborcza.pl/1,75476,7550676,Gen_wiernosci__czyli_na_ile_nasza_moralnoscia_kieruja.html
        www.if-pan.krakow.pl/ptp/tydzmozgu05_pliki/190305.htm
        > Z relacji par które uczestniczyły w orgiach - niektórych panów bardziej kręciło
        > zmuszenie żony do uczestnictwa, niż to co się działo podczas wymiany partnerów
        > . To samo mogli osiągnąć indywidualnie (to jest w parze miałam na myśli) prakty
        > kując sm. I nie doszłoby do rozwodu.

        A nie dlatego że znów ujrzeli partnerkę , jako osobe seksualną, która ma "ochotę" jak te panienki z pornosa wreszcie?
    • prosty_facet Re: dlaczego jej się nie chce - bo .... 08.04.13, 19:01
      facetowi się nie chce.
      Nie chce mu się zrobić tego, czego ona oczekuje.
      • marek.zak1 Re: dlaczego jej się nie chce - bo .... 08.04.13, 20:00
        Pani autorka chyba jest w myśl swojej teorii przegrana, mąż i troje dzieci. Chyba że nie ujawnia adrenalitycznych skoków w bok.
    • hello-kitty2 Re: dlaczego jej się nie chce 09.04.13, 12:41
      that.bitch.is.sick napisała:

      O
      > tóż nie chce się jej ponieważ monogamia i małżeństwo nie są w stanie zaspokoić
      > seksualnie kobiety w większym jeszcze stopniu są pod tym względem rozczarowując
      > e dla kobiety niż dla mężczyzny.

      Tłumaczę to sobie następująco: S
      > amica kopuluje z różnymi partnerami, tak jak ma to miejsce w przypadku wielu ma
      > łp i co prawdopodobnie dotyczyło też człowieka pierwotnego. Podniecenie kumuluj
      > e się i w którymś momencie, w trakcie seksualnej eskapady, dochodzi do orgazmu.
      > To wyjątkowe doznanie. Samica pamięta o tym i chce je powtórzyć. Ten system na
      > gradzania warunkuje ją do spółkowania z wieloma samcami. "

      U mnie sie zgadza jak w pysk strzelil. Zawsze dojde, wystarczy mi TYLKO :) odpowiednio dluga i intensywna rabanka. Zadne czynnosci zastepcze typu masturbacja czy oral nie potrzebne, chyba, ze dla zabawy. Jak facet musi :) sie spuscic po 2 min to rozumiem, ze wchodzi nastepny i jedziemy z koksem. Sa tez tacy, ktorzy samodzielnie daja rade. Ale ja to niewierna jestem, czy innymi slowy, jak mnie trafnie okreslilas wczesniej: 'kurwiszon', hehe.

      Artykul doczytam, jak znajde chwile. Buziak Bitchy :)
      • prosty_facet Re: dlaczego jej się nie chce 10.04.13, 23:18
        hello-kitty2 napisała:
        > Ale ja to niewierna jestem, czy innymi slowy, jak
        > mnie trafnie okreslilas wczesniej: 'kurwiszon', hehe.

        hehe ... ;-)
        • that.bitch.is.sick Re: dlaczego jej się nie chce 11.04.13, 00:53
          prosty_facet napisał:

          > hello-kitty2 napisała:
          > > Ale ja to niewierna jestem, czy innymi slowy, jak
          > > mnie trafnie okreslilas wczesniej: 'kurwiszon', hehe.
          >
          > hehe ... ;-)

          Nie, miałam tylko na myśli to że zwyczajnie ssiesz pałę niestety.
          Chciałoby się zarechotać ale to dość smutne jak tak podsumować tego typu egzystencję.
          • hello-kitty2 Re: dlaczego jej się nie chce 13.04.13, 00:25
            that.bitch.is.sick napisała:

            > Nie, miałam tylko na myśli to że zwyczajnie ssiesz pałę niestety.

            A co rozumiesz przez 'ssanie paly'?
    • twojabogini Re: dlaczego jej się nie chce 12.04.13, 10:59
      Tak mnie jeszcze natchnęło. Główną tezą pani profesor jest założenie oparte na jej osobistym doświadczeniu. Pani profesor uznała, że kobiety nie mogą osiągnąć orgazmu podczas stosunku z jednym partnerem, a techniki pobudzania partnerki, które raczyła określić jako masturbowanie są dla mężczyzny nudne.
      I z całym swoim amerykańskim profesjonalizmem, zamiast sprawdzić, czy to reguła, czy zawsze i wszędzie samice rodzaju ludzkiego tak miały - pani profesor stworzyła teorię naukową, uzasadniająca tak naprawdę dlaczego ona (i ewentualnie jej koleżanki) nie ma satysfakcjonujących stosunków z mężem, a jemu się nie chce jej masturbować :) Przy takim poziomie zachowań pewnie łatwiej było zając się pracą naukową i pofantazjować o rozwiązłości kobiet niż zrobieniem sobie dobrze.
    • sabat-77 Liczba partnerów. 13.04.13, 08:36
      Według mnie na forum często stosuje się zbyt oczywiste i uproszczone podziały. Patrząc na zachowania innych zwierząt, konkretne grupy zachowań danego osobnika zmieniają się wraz ze zmianą jego pozycji społecznej. Każdy "nosi buławę w plecaku". W stadzie praktycznie każde zwierze jest w stanie pełnić pozycję alfy, o ile zmusi go do tego sytuacja, chociaż prawdą jest, że generalna skłonność do dominacji jest pewną zmienną osobniczą.
      Kwestia dążenia do większej ilości partnerów wydaje mi się być silniej nawet uzależniona od samej pozycji społecznej niż skorelowana z płcią. Według mnie mogłyby to potwierdzić badania seksuologów, zakładające jako bazę pozycję społeczną a nie samą płeć grupy badawczej.
      Póki co udowadniamy oczywiste, tj. to, że w większości grup badawczych kobiety mają niższą pozycję społeczną niż mężczyźni i tym samym ich zachowania seksualne są bardziej bierne i skoncentrowane na "obronie pozycji".
      Zupełnie luźno dorzucę, że znane mi menadżerki i kobiety sukcesu są znacznie bardziej agresywne seksualnie i silniej skoncentrowane na szukaniu nowych zdobyczy seksualnych niż swoje podwładne, a często nawet bardziej niż podlegli im mężczyźni. Wydają się też być bardziej świadome swojej seksualności.
      Być może nieprawidłowo tłumaczy się pewne zjawiska - to nie "męski charakter" tak jak twierdzi urquhart determinuje te poszukiwania, a ich wyższa pozycja społeczna i tym samym większa niezależność.
      Podobne zjawisko występuje w lokalnie występujących społecznościach matryfokalnych. Często jedna matka ma dzieci z wieloma ojcami, co jest biologiczne bardziej racjonalną taktyką przetrwania. Zapewne występuje, gdy nie ma silnej presji na utrzymanie dostępu do zasobów samca.
      Według mnie z takim dążeniem do modelu matryfokalnego dążymy obecnie w kulturze cywilizacji zachodniej, ze względu na rosnący dobrobyt. Jest to tendencja naturalna i uzasadniona zmianą stosunków własności i hierarchii społecznej. Generalnie z emancypacją kobiet i wzrostem ich znaczenia w społeczeństwie.
      Królowi Mężczyźnie jeśli korona z głowy jeszcze nie spadła, to porządnie się przekrzywiła ;) Utracił większą część ze swych wpływów.
      • urquhart co nas programuje - testosteron i prolaktyna 13.04.13, 10:10
        sabat-77 napisał:
        > zmieniają się wraz ze zmianą jego pozycji społecznej. Każdy "nosi buławę w ple
        > caku". W stadzie praktycznie każde zwierze jest w stanie pełnić pozycję alfy, o
        > ile zmusi go do tego sytuacja, chociaż prawdą jest, że generalna skłonność do
        > dominacji jest pewną zmienną osobniczą.(...) >
        > Póki co udowadniamy oczywiste, tj. to, że w większości grup badawczych kobiety
        > mają niższą pozycję społeczną niż mężczyźni i tym samym ich zachowania seksualn
        > e są bardziej bierne i skoncentrowane na "obronie pozycji".
        > Zupełnie luźno dorzucę, że znane mi menadżerki i kobiety sukcesu są znacznie ba
        > rdziej agresywne seksualnie i silniej skoncentrowane na szukaniu nowych zdobycz

        Dla mnie to ciekawe i inspirujące pomylenie przyczyny ze skutkami. Dlaczego każdy osobnik może a nie każdy chce i jest do tego zdeterminowany woli siedzieć w domu i oglądać seriale?
        Co powoduje że osobnik pnie się po drabinie kariery?
        Hormon AKTYWNOŚCI, agresji, rywalizacji, dominacji, ambicji i seksu przy okazji - testosteron.
        Co jest jest jego największym antagonistą?
        Hormon rodzicielstwa, NIEPOKOJU o dzieci, dom, odpowiedzialności, martwienia się, poświęcania siebie (niektórzy mylą to z dojrzałością) ale też zabija aktywność, powoduje depresję i nerwicę.
        Oczywiście męska czy żeńska psychika to nic innego jak to że mamy predyspozycje, nadane nam w życiu płodowym przez stymulowanie rozwijającego się mózgu takimi lub innymi hormonami.
        Ale jak dzieki neuropsychologii dokładnie zbadane jest co nas programuje i wpływa na zachowanie możemy to modelować.
        Wiadomo że prolaktyna wzrasta typowo od aktywnego zajmowania się dziećmi, branie ich na ręce.
        Testosteron zaś wzrasta od sportu, wysiłku, seksu, wygranej w rywalizacji.
        Można iść na skróty i parokrotnie spotkałem się że kobiety mamagerki biorą testosteron w plasterkach intrisie.
        • sabat-77 Re: co nas programuje - testosteron i prolaktyna 13.04.13, 10:41
          Znow upraszczasz. Istnieje sprzezenie zwrotne miedzy bodzcami zewnetrznymi, wydziellaniem sie hormonow i zachowaniem. Niemniej powiazanie nie jest az tak oczywiste. Przyklad: wysoki poziom testosteronu u wiezniow (niziny spoleczne) i niski w srodowiskach naukowych (elita spoleczna). To nie dziala jak przelacznik on\off. Sprowadzasz rzecz do absurdu.
          O wiele wazniejsze sa kompetencje i inteligencja spoleczna.
          • rekreativa Re: co nas programuje - testosteron i prolaktyna 13.04.13, 10:57
            Słuszna uwaga, miałam napisać coś podobnego.
          • marek.zak1 Re: co nas programuje - testosteron i prolaktyna 13.04.13, 11:40
            Mnie programowały kobiety. Miałem bardzo mierne powodzenie, gdy byłem bardzo młody, ale założyłem, że gdy będę się uczył i w siebie inwestował, moja wartość wzrośnie. I wiecie, tak się stało. Gdyby nie kobiety w perspektywie, nie miałbym żadnej motywacji.
            • sabat-77 Re: co nas programuje - testosteron i prolaktyna 13.04.13, 12:02
              Czasem brak bywa motywujacy. Musze pojsc w Twoje slady Marek. Chociaz boje sie, ze moze byc za pozno, ty sie w tym duzo szybciej polapales.
          • urquhart Re: co nas programuje - testosteron i prolaktyna 13.04.13, 12:30
            Oczywiście że człowieka programuje wiele zmiennych. Łatwo sam znajdziesz przykłady osób inteligentnych i doskonale wykształconych bez motywacji do rywalizacji sukcesu (ot choćby masa wykształconych matek które zostają z dziećmi i nie wracają do zawodu - pieniądze społeczeństwa w piach) jak i chętnych do rywalizacji ale mało inteligentnych i kompetentnych (zapełniają wiezienia).*
            Raczej kluczowa jest pasja do tego co się robi, która przenosi się na inne dziedziny życia.
            Generalnie nadmiar testosteronu powoduje spadek inteligencji , łatwo to zauważyć u jadących na sterydach i poczytać w badaniach.
            Każdy z tych neuroprzekaźników ma swoje wady i zalety. Eksperymenty robienia z mężczyzn którzy nie mieli predyspozycji idealnych ojców, przez stymulowanie prolaktyną zakończyły się kontrowersyjnie, owszem zainteresowanie wzrosło bardzo potomstwem, ale popadali w apatię i depresję. Oczywiście że prolaktyna blokuje pożądanie, nie trzeba wspominać, programuje do zajęcia się obecnym potomstwem nie robieniem nowego.

            Oczywiście że mamy predyspozycje, kształtują nas także czynniki zewnętrze, ale znając jak działa mechanizm "chęci" ochoty, motywacji w mózgu można w pewnym zakresie na niego wpłynąć, zamiast użalać się że "nie mam szczęścia ".

            Oczywiście jest parę innych neuroprzekaźników ale te są najważniejsze z punktu widzenia zachowań które podałeś jako skorelowane na początku: dominacji, seksu, sukcesu i władzy w pracy.
            *
            www.poradnikzdrowie.pl/psychologia/dusza/kariera-i-sukcesy-w-pracy-zaleza-od-poziomu-testosteronu_34841.html
    • yoric Re: dlaczego jej się nie chce 13.04.13, 10:20
      Pozycja naukowa Sary Hrdy jest niepodważalna. Mało kto w kręgach psychoewo cieszy się taką estymą. Piszę o tym, bo na forach często przeczyta się kawałek wywiadu albo badania zraportowanego w Science Daily, przedrukowanego w The Sun, przetłumaczonego do Super Ekspresu - i na tej podstawie padają oceny danego badacza, 'amerykańskich naukowców', albo nauki jako takiej w ogóle.
      Osobną kwestią jest, czy prof. ma rację. W zacytowanych tezach niewątpliwie pojechała za daleko, zwłaszcza to z orgazmem wydaje się wybitnie naciągane, no ale orgazm kobiety pozostaje zagadką, choć hipotez nie brak.
      Słówko co do 'warunków naturalnych', które wzbudziły tu taką kontrowersję - jak to u Hrdy, może chodzić o dzieciobójstwo. Samice są 'promiskuityczne' - robią to z wieloma samcami - w gatunkach, gdzie występuje zagrożenie dzieciobójstwem. Być może to samo odnosi się do kobietw sytuacjach, gdy struktura grupy nie zapewnia kobiecie bezpieczeństwa jej potomstwa.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja