Jak dac kobiecie rozkosz ?

12.04.13, 08:16
Tutaj panowie poza mna sa mistrzami sztuki milosci, wiec mowie wylacznie w swoim imieniu. Powiedzcie mi dziewczyny, jak zrobic kobiecie przyslowiowe dobrze ? Krok po kroku, opowiedzcie jak by to idealnie mialo wygladac. Co robic i jak, a czego unikac. Nauczycie sabata dawac rozkosz kobiecie ?
    • prosty_facet Re: Jak dac kobiecie rozkosz ? 12.04.13, 08:55
      1. Idziesz do salonu
      2. Kupujesz jej sportowe Porsze ;-)
      • sabat-77 Re: Jak dac kobiecie rozkosz ? 12.04.13, 09:05
        prosty_facet napisał:

        > 1. Idziesz do salonu
        > 2. Kupujesz jej sportowe Porsze ;-)
        >
        mialem na mysli rozkosz seksualna.
      • ina_nova Re: Jak dac kobiecie rozkosz ? 12.04.13, 09:17
        jaki nick taka odpowiedź
        • prosty_facet Re: Jak dac kobiecie rozkosz ? 13.04.13, 22:38
          ina_nova napisała:

          > jaki nick taka odpowiedź

          Proste, nie ? ;-)
      • mojemail3 Re: Jak dac kobiecie rozkosz ? 06.05.13, 20:58
        prosty_facet napisał:

        > 1. Idziesz do salonu
        > 2. Kupujesz jej sportowe Porsze ;-)
        >
        Dobre, dobre...
        Nawet Porsche nie musi być, wystarczy Peugeot plus nowe szpilki...nawet nie Manolo Blahnik...
        Extaza pełna...
    • hello-kitty2 Re: Jak dac kobiecie rozkosz ? 12.04.13, 09:22
      sabat-77 napisał:

      > Tutaj panowie poza mna sa mistrzami sztuki milosci, wiec mowie wylacznie w swoi
      > m imieniu. Powiedzcie mi dziewczyny, jak zrobic kobiecie przyslowiowe dobrze ?
      > Krok po kroku, opowiedzcie jak by to idealnie mialo wygladac. Co robic i jak, a
      > czego unikac. Nauczycie sabata dawac rozkosz kobiecie ?

      hehe a co masz juz jakas nagrana i nie wiesz co z nia zrobic? :)
      Ja nigdy nie daje facetowi zadnych instrukcji. To jest jak egzamin: albo wiesz albo nie wiesz albo kombinujesz :) Niektorzy sie boja a niektorzy ekscytuja przed. Tez sie tak dopytywalam kiedys faceta w co sie bedziemy bawic, cos tam mowil, potem mnie przelecial i powiedzial: teraz ci juz nic nie powiem, bo teraz ci juz pokazalem. Niestety bylam narabana i nie wszystko pamietam, a chcialabym :)

      Moja rada: go with the flow. Tutaj sie nie da przygotowac.
    • triismegistos Re: Jak dac kobiecie rozkosz ? 12.04.13, 09:23
      Zmartwię cię. Nie ma uniwersalnej recepty, każda lubi coś innego. Generalizując, bo zawsze sa wyjątki, należy zadbać o odpowiednią grę wstępną. Długie pieszczoty, długa mineta, przygryzanie sutków i tego typu nudziarstwa ;)
      Kiedy dojdzie do samej penetracji nie należy przez dwie minuty intensywnie machać pupą, spuścić się, a potem głupio tłumaczyć, że tak fantastycznie na ciebie działa. Trzeba pamiętać, by oprócz samej penetracji jednocześnie zapewniać kobiecie stymulację łechatczki, sutków, a także odbytu.
      A także uważnie obserwować. Jeśli od jakiejś pieszczoty wyraźnie ucieka ciałem, robi mało entuzjastyczne miny itp to choćby w pornolach to polecali, a twoja poprzednia od tego odlatywała daj sobie spokój.
      • hello-kitty2 Re: Jak dac kobiecie rozkosz ? 12.04.13, 09:28
        triismegistos napisała:

        Trzeba pamiętać, by oprócz samej penetracji jednocześnie zapewniać kob
        > iecie stymulację łechatczki, sutków, a także odbytu.

        Tak jest + nie zapominac o jednoczesnym namietnym calowaniu :)
        • songo3000 Podsumowując ;) 12.04.13, 10:15
          Długie pieszczoty...długa mineta... przygryzanie... jednocześnie zapewniać... łechatczka, sutki, dupki, chrupki, ... i jednocześnie uważnie obserwować... i jednocześnie namiętnie całować... i...

          I Wy się dziwicie, że to wszystko mężczyźni piszący prawo zakwalifikowali jako OBOWIĄZEK :DDD
          • zawle Re: Podsumowując ;) 12.04.13, 10:58
            Boszz....chcesz szczegółową instrukcję obsługi? Nie da się. Mnie osobiście nie jarają długie wstępniaki- relaksują i usypiam. No chyba że żart rzucony czy skojarzenie w ciągu dnia za taki wstępniak uważamy. Skupianie się na mojej łechtaczce też mnie nie jara...szybko kończę. Ma być ostro, spontanicznie i z radochą. Lub powoli, z namaszczeniem a potem ostro, dynamicznie i z radochą:)
          • triismegistos Re: Podsumowując ;) 12.04.13, 11:41
            Cóz, z takim podejściem nie ma co się dziwić, że małżonka woli oglądać seriale.
            • songo3000 Re: Podsumowując ;) 12.04.13, 13:50
              Twoja małżonka? Kurdę, słyszałem plotki, że zaliczyłaś o jedno kopnięcie w dupę za daleko ale... żeby teraz sobie stare lezby do domu sprowadzać?
              • triismegistos Re: Podsumowując ;) 12.04.13, 14:27
                Twoja małżonka to stara lezba?
                • songo3000 Re: Podsumowując ;) 12.04.13, 15:06
                  Młoda lezba. Zapodaj chociaż tel. skoro tak Cię do niej ciągnie :D
                  • zyg_zyg_zyg Re: Podsumowując ;) 12.04.13, 15:12
                    Songuś, nie prowokuj, nie prowokuj. Bo małżonce mogłoby się spodobać - i to bardziej niż z Tobą... :-P
                    • triismegistos Re: Podsumowując ;) 12.04.13, 15:41
                      W to akurat nie wątpię ;)
                    • songo3000 Re: Podsumowując ;) 12.04.13, 15:41
                      Jestem tego nawet pewien :) ale mam taką umowę, że będę mógł nienachalnie popatrzyć :)))
                  • triismegistos Re: Podsumowując ;) 12.04.13, 15:46
                    To czemu piszesz o niej stara?
                    • songo3000 Re: Podsumowując ;) 13.04.13, 15:49
                      Oj, chyba pokręciłaś w temacie wypowiedz-osoba :) W życiu tak o żonie nie napisałem. Ma 18 lat :)))
                      • triismegistos Re: Podsumowując ;) 13.04.13, 15:59
                        forum.gazeta.pl/forum/w,15128,143840484,143848856,Re_Podsumowujac_.html
                        • songo3000 Re: Podsumowując ;) 13.04.13, 16:13
                          Toż wyraźnie się zapytałem czy TWOJA a nie moja. A Ty się w końcu konkretnie określ czy mam Ci ustawkę z lubą nakręcać. Tak, młoda ładna i lubi zabawę w dominację :)
                          • triismegistos Re: Podsumowując ;) 13.04.13, 17:21
                            Wiesz, jak pisałeś o kopach w dupę i starych lezbach, to byłam pewna, ze o swojej żonie piszesz. A ty do mnie pisałeś? Pomyliłeś mnie z kimś. Może ze swoją matką, nie wnikam.
                            • songo3000 Re: Podsumowując ;) 14.04.13, 10:38
                              > Pomyliłeś mnie z kimś. Może ze swoją ma
                              A to możliwe, wiek podobny. Mogłem pokręcić też z dziadkiem z Wermachtu, hehe.
                              • triismegistos Re: Podsumowując ;) 14.04.13, 18:19
                                Masz matkę w moim wieku? Omg, jak do tego doszło? Puszczała się jako małolata?
                                • songo3000 Re: Podsumowując ;) 14.04.13, 21:56
                                  Możliwe, nie mam pojęcia co robiła jako małolata :)
          • kutuzow Re: Podsumowując ;) 12.04.13, 13:36
            songo3000 napisał:

            > Długie pieszczoty...długa mineta... przygryzanie... jednocześnie zapewniać... ł
            > echatczka, sutki, dupki, chrupki, ... i jednocześnie uważnie obserwować... i je
            > dnocześnie namiętnie całować... i...
            >
            > I Wy się dziwicie, że to wszystko mężczyźni piszący prawo zakwalifikowali jako
            > OBOWIĄZEK :DDD

            Songo zapomniałeś jeszcze o budowaniu nastroju w ciągu całego dnia, bo bez tego moze nie być wcale wieczorem tego "podgryzania". Co lepsze czasami mimo budowaniu nastroju przez cały dzień i tak delikwent jest odsyłany z kwitkiem.

            Co ciekawe panie tutaj podchodzą do tej listy jako do czegoś normalnego. Gdy jednak takie same zabiegi trzeba wykonać żeby to FACET chciał tego seksu, to nagle foch, że jak to ? Jak śmiał nie polecieć na mój kobiecy erotyzm?
            • songo3000 Re: Podsumowując ;) 12.04.13, 13:52
              Mniemam, że pewnie smutne jest życie w permanentnym fochu ;)
            • triismegistos Re: Podsumowując ;) 12.04.13, 14:28
              Ja akurat nie zwykłam się fochać :)
      • sabat-77 Czy istnieje doskonały kochanek ? 13.04.13, 08:49
        triismegistos napisała:

        > Zmartwię cię. Nie ma uniwersalnej recepty, każda lubi coś innego. (...)

        A zatem powstaje pytanie, czy istnieje kochanek doskonały ?

        Moje drogie panie. Jestem gotów założyć się o dobre wino, że praktycznie każdy facet reprezentujący jakiś poziom intelektualny i z generalną wiedzą o świecie posiadł wiedzę na temat sztuki miłości i to zwykle w znacznie wyższym stopniu niż ta zdawkowa, którą zaprezentowałyście (za co dziękuję) w tym wątku. Trzeba być prawdziwym jaskiniowcem, żeby nie zdawać sobie sprawy z istnienia łechtaczki i punktu G, a także z oczywistości jaką jest niepodejmowanie penetracji suchej pochwy w sposób bezpardonowy.
        Tyle się trąbi o grze wstępnej, że chyba nawet mój pies kiedyś o niej słyszał leżąc przy telewizorze.

        Zatem, podrążę temat - co sprawia, że jednym się udaje, a innym nie ?
        Sławetna odpowiedź, że niektórzy "mają w sobie to coś" ? (czyli co konkretnie - według was)
        • triismegistos Re: Czy istnieje doskonały kochanek ? 13.04.13, 08:59
          Nie istnieje kochanek doskonały, tak samo jak nie istnieje doskonała kochanka. Ludzie są różni po prostu, mają różne upodobania, różne potrzeby, różne pragnienia.
          Mało tego, nawet bardzo wytrawn kochanek nie na wiele się zda, jeśli trafi na kobietę, która wstydzi się swojego ciała, będzie uważała seks za coś brudnego, a swój udział w nim jako "danie dupy", która po pierwszym w życiu orgazmie będzie przerażona brakiem kontroli i zawstydzona tym, jak mogła wyglądać w trakcie.
          Wina za to, że kobiety generalnie nie mają orgazmu nie leży wyłącznie po stronie mężczyzn (chociaż jak czytam posty, że dążenie kobiet do orgazmu, i wymaganie od mężczyzn MINIMUM zaangażowania to egoizm i postawa roszczeniowa to mi się nóż w kieszeni otwiera), ale również samych kobiet, a przede wszystkim naszej kultury nastawionej na stłumienie i uprzedmiotowienie kobiet.
          • sabat-77 Re: Czy istnieje doskonały kochanek ? 13.04.13, 09:20
            Coz dodac ? Madra z Ciebe kobita :)
        • hello-kitty2 Re: Czy istnieje doskonały kochanek ? 13.04.13, 13:08
          sabat-77 napisał:

          > Zatem, podrążę temat - co sprawia, że jednym się udaje, a innym nie ?

          Ale co sie udaje? Byc porzadanym przez kobiete? Przeleciec ja? Rozkochac w sobie? Sprawic by miala orgazm?

          > Sławetna odpowiedź, że niektórzy "mają w sobie to coś" ? (czyli co konkretnie -
          > według was)

          To "cos" to zestaw odpowiednich cech charakteru, ktory wzbudza pozadanie. Nie umiejetnosci, nie urody, nie wiedzy, nie pozycji spolecznej. To wszystko jest tylko dopelnieniem osobowosci mezczyzny. I w zwiazku z tym jak pisalam wczesniej: albo to masz albo tego nie masz albo kombinujesz. Im mniej tego masz tym bardziej musisz kombinowac czyli bardziej polegac na uzupelnieniu niz na osobowosci + ewentualnie klamac/sciemniac/grac. I tutaj moge sie smialo posluzyc przykladami z forum, zupelnie luznymi z brzegu: Songo 'to' ma, a Yoric kombinuje. I oboje na tym wychodza na swoje. Skoro tego nie masz to musisz kombinowac. Da sie.
          • hello-kitty2 Re: Czy istnieje doskonały kochanek ? 13.04.13, 13:10
            hello-kitty2 napisała:

            > Ale co sie udaje? Byc porzadanym przez kobiete? Przeleciec ja? Rozkochac w sobi
            > e? Sprawic by miala orgazm?

            Errata: pozadanym
          • sabat-77 Re: Czy istnieje doskonały kochanek ? 13.04.13, 17:04
            To juz rozumiem.
            Ty, ale strach to mial, ze az strach :p
            biedny sabacik, ach gdyby tylko mogl zostac strachem...
            • hello-kitty2 Re: Czy istnieje doskonały kochanek ? 13.04.13, 17:57
              sabat-77 napisał:

              > To juz rozumiem.
              > Ty, ale strach to mial, ze az strach :p
              > biedny sabacik, ach gdyby tylko mogl zostac strachem...

              Nie mial, ze az strach :) Postarzyles go za bardzo, jak na moj gust. I byl tez za malo witalny (patrz Songo) i za smutny. Wiec prawdziwa bomba nie byl, najwyzej przebojem sezonu :)
              Ale ze strachem kombinowales w dobra strone. Zabraklo Ci jaj :) Nie ma sensu kombinowac, jak nie masz odwagi isc na calosc. Wycofanie sie juz w sytuacji lozkowej jest spora wpadka. Ale jesli potrzebujesz tego, zeby sie posunac naprzod, to ja bym sie nie przejmowala.
        • mojemail3 Re: Czy istnieje doskonały kochanek ? 06.05.13, 21:54

          sabat-77 napisał:
          (...)"Zatem, podrążę temat - co sprawia, że jednym się udaje, a innym nie ?
          Sławetna odpowiedź, że niektórzy "mają w sobie to coś" ? (czyli co konkretnie - według was)"
          Była posłanka byłej partii Samoobrona, pani Renata Beger miała receptę...A lubiła seks jak koń owies...
          Trzeba mieć kurwiki w oczach!!!

          Najmi
          • kag73 Re: Czy istnieje doskonały kochanek ? 07.05.13, 10:07
            "Trzeba mieć kurwiki w oczach!!!"

            Ale kto ma miec te kurwiki on czy ona?
            • mojemail3 Re: Czy istnieje doskonały kochanek ? 07.05.13, 17:44
              Hmmm, już nie pamiętam kto ma mieć te kurwiki...Chyba pani Beger o sobie mówiła,ze je ma...
              Najmi
      • prosty_facet Re: Jak dac kobiecie rozkosz ? 13.04.13, 22:41
        triismegistos napisała:

        > Trzeba pamiętać, by oprócz samej penetracji jednocześnie zapewniać kob
        > iecie stymulację łechatczki, sutków, a także odbytu.

        Taaaa - zwłaszcza odbytu .......... Kobiety to uwielbiają ;-)
    • gomory Re: Jak dac kobiecie rozkosz ? 12.04.13, 10:10
      Jeśli mogę, to ja bym poprosił byś po pewnym czasie trwania tego wątku napisał czy dowiedziałeś się czegoś nowego. Nie czego, ale czy.
      Oczywiście poza kurtuazyjnymi podziękowaniami za pomocne rady :).
    • urquhart Re: Jak dac kobiecie rozkosz ? 12.04.13, 10:51
      sabat-77 napisał:
      > Tutaj panowie poza mna sa mistrzami sztuki milosci, wiec mowie wylacznie w swoi
      > m imieniu.

      Techniczne rady "sprawiania rozkoszy" są na nic jezeli owa kobieta nie jest seksualnie panem zainteresowana, a wręcz odczuwa obrzydzenie tym rodzajem aktywności z danym panem. To warunek konieczny niewystarczający. Bez niego spełnienia można podważyć wszystko co ci babki napiszą jako nietrafne.
      • zawle Re: Jak dac kobiecie rozkosz ? 12.04.13, 11:00
        urquhart napisał:
        > Techniczne rady "sprawiania rozkoszy" są na nic jezeli owa kobieta nie jest sek
        > sualnie panem zainteresowana,

        To racja, wręcz konieczny warunek. Ale chyba takiego pana do wyra nie wpuści? Ja nie wpuszczam. A jak już wpuszczam, to seks jest.
    • sea.sea Re: Jak dac kobiecie rozkosz ? 12.04.13, 11:31
      seksualnosc-kobiet.pl/
      Tu masz ładną, edukacyjną stronkę pisaną z punktu widzenia kobiet, jest tutaj mnóstwo wiedzy, choć bardziej w kontekście ogólnego podejścia do seksu, a nie takiej czysto technicznej. Niestety, uniwersalna recepta w stylu "jak tu nacisnę, to zapiszczy" - nie istnieje.
    • twojabogini Re: Jak dac kobiecie rozkosz ? 12.04.13, 12:06
      Wszystkie te masowania i ściskania sutków i srutków to najczęściej jedynie droga do dania orgazmu - a i to nie zawsze, bo trzeba trafić w indywidualne upodobania, znaleźć właściwy rytm, nacisk, kombinację. na pierwszej randce mało prawdopodobne, nawet przy dokładnej instrukcji.

      Pomówmy zatem o rozkoszy (zakończonej orgazmem wszechogarniającym i kosmicznym). Opis będzie długi - dłuższy niż czas realizacji. Etap jeden - zakładamy, że randka jest z przeciętną kobietą, posiadającą kompleksy, ukryte fałszywe przekonania i zahamowania, których nawet ona sobie nie uświadamia.
      Zatem po pierwsze - nie ma nacisku pt, będziemy mieć seks, aluzji do tego, bo kobieta od razu zacznie rozważać, zastanawiać się itp. Trzeba stworzyć erotyczna sytuację - sprowokować kobietę do tego, żeby to ona pomyślała o seksie. Kobietę uwodzi się tak samo jak mężczyznę (polecam zapoznać się z subtelną sztuką uwodzenia opisaną w Kamasutrze, w skład której wchodzi umiejętna konwersacja oraz - nieerotyczne pobudzenie zmysłów - wzroku, smaku, słuchu, dotyku i węchu).
      Potem usunięcie zahamowań - kompleksy zażegnujemy okazaniem akceptacji (tylko błagam nie sztuczne i oklepane komplementy) - i o to dbamy już przez cały przebieg randki ( w trakcie akcji erotycznej wyrażając aprobatę dla smaku, zapachu, wyglądu, szczególnie jeśli chodzi o miejsca intymne, których pokazanie i odsłonięcie jest szczególnie wstydliwe). Jeśli kobieta zasłania jakiś fragment ciała - fałdkę, kępkę włosków, piersi - okazujemy akceptację, aż się odpręży i przestanie. ważne jest aby tez nie kryć swojej nagości - ewentualnie sprawdza się tekst - zobacz, nie jestem doskonały, ale się nie wstydzę, jesteś fascynujaca/pociagająca (piękna budzi niedowierzanie).
      Omawiając etap nagości wyszliśmy trochę przed szereg - wróćmy do etapu, kiedy jest jeszcze ubrana.
      Jeśli wszystko idzie dobrze kobieta już zaczęła choć trochę myśleć o seksie, a jej zmysły uległy choć niewielkiemu pobudzeniu. Teraz ważne - nie może być za zimno, za mało czasu, krepującej obecności osób trzecich kręcących się za ścianą, lub wchodzących do pokoju, już nie mówię o brudnej pościeli, bałaganie itp. ładnie, miło i przyjemnie.
      Teraz etap odprężenie - tu najlepiej sprawdza się masaż. Ale dobrze wykonany. Jeśli kobieta jest bezpruderyjna - można od razu zaproponować wykonanie go w bieliźnie - jeśli ma opory - zaczynamy w ubraniu. Tu znów działa dodatkowe pobudzanie zmysłów - muzyka, olejek, świeczka zapachowa i powinny to być inne bodźce niż wcześniej - mniej intensywne - przyciemniamy światło (to pomaga także pokonać wstyd przed pokazaniem się). Nie każdy umie masować, ale jeśli naprawdę chce się sprawiać rozkosz - trzeba się nauczyć (polecam masaż tantryczny, uwalniający zablokowane przepływy energii - żeby go dobrze wykonać, nie trzeba zaraz wierzyć w te energie, tylko poznać technikę i nabrać wyczucia). Nie przerywamy rozmowy, pytamy o komfort. Kiedy kobieta wyraźnie się odpręża - dopiero wtedy milkniemy i zachęcamy do odprężenia.
      Jeśli wszystko idzie dobrze masz teraz w łóżku półnagą odprężona kobietę, której zmysły są pobudzone, jej myśli oscylują wokół akcji erotycznych i nie wstydzi się ona ciebie.
      Uwaga - nie wolno zainicjować akcji o charakterze erotycznym - uwodziciel uwodzi i prowokuje osobę uwodzoną do pierwszego kroku.
      Spojrzenie w oczy, pogładzenie, przybliżenie ust. Zazwyczaj tu następuje inicjatywa osoby uwodzonej. Jeśli nie następuje, a kobieta jest otwarta - można zaproponować jej wykonanie masażu intymnego - zastrzegając, że tylko dla jej przyjemności. JEŚLI KOBIETA ODMAWIA NA TYM ETAPIE - trzeba to uszanować, zakończyć masaż i dalej przejść do rozmowy, jakby nigdy nic. (wcześniej nie napisałam - zadbane i wypielęgnowane dłonie koniecznie ciepłe i niespocone - i paznokcie, przed masażem dodatkowo myjemy, poza tym kobieta może czuć się brudna - więc trzeba zaproponować jej wzięcie prysznica dla odprężenia - o własnej higienie nie wspominam).
      Masaż intymny - to nic innego jak stymulacja strefy g - i trzeba po prostu znać techniki. To kolejny etap - zarówno gdy kobieta przyjęła inicjatywę erotyczną (wtedy ważne żeby też okazać swoje pożądanie), jak i wtedy, gdy po prostu się na niego zgodziła.
      Nie zaczynamy masażu intymnego dopóki kobieta nie jest wilgotna. Nie polecam stosowania żelu na pierwszej randce - kobieta natychmiast zacznie się zastanawiać ile kobiet wcześniej masowałeś itp.
      Dobrze wykonany masaż - równa się orgazm i ewentualnie wytrysk. Czasem kobieta wyraźnie nie życzy sobie masażu intymnego - wewnątrz, wtedy można wykonać masaż łechtaczki (a raczej zewnętrznych genitaliów, pobudzanie samej łechtaczki to etap końcowy, a też z dotykiem towarzyszącym) - ale też trzeba znać techniki, budowę łechtaczki i nie spieszyć się. Uwaga - tak uzyskany orgazm uwodzonej osoby to dopiero początek seksu. Dalej można robić co się chce, a kobieta doprowadzona do rozkoszy jest w stanie oddać to co dostała z nawiązką.

      Powyższy scenariusz opracowany został na podstawie wschodnich nauk o uwodzeniu (są jeszcze inne - ale ten jest najprostszy dla poczatkujących). Wielokrotnie przetestowałam na kobietach i mężczyznach. Działa.
      To samo można zrobić w stałym zwiazku - choć trudniej wyciszyć i uspokoić partnera, zwłaszcza jeśli są nierozwiązane konflikty, jakieś problemy - ale da się. Warto jednak wtedy zmienić otoczenie, wynająć ładny pokój w hotelu - w domu małżonkom odprężyć się trudno, zwłaszcza jeśli nie mają osobnej sypialni, a sypialnia gdy maja służy do rożnych funkcji.
      W zwiazku ryzyka nie ma - natomiast w przypadku uwiedzenia osoby nieznanej lub z którą nie chcemy się wiązać - jest trudniej, bo wiele osób, gdy dozna satysfakcji i zaleje je oksycotyna i co tam - to zaczynają sądzić, że natrafili na miłość życia. Mylą satysfakcję seksualną z miłością - i powstają komplikacje.
      Drugi aspekt - partner/ka będzie starać się odwdzięczyć - gdy nie jest osoba doświadczoną trzeba umiejętnie prowadzić, bo inaczej same dobre chęci za wiele nie dadzą.
      Aspekt trzeci - jestem przeciwna podawaniu alkoholu nawet w małych ilościach lub uwodzeniu osób pod wpływem nawet niewielkich ilości alkoholu.
      • loppe Re: Jak dac kobiecie rozkosz ? 12.04.13, 12:17
        Cyt. "Uwaga - nie wolno zainicjować akcji o charakterze erotycznym - uwodziciel uwodzi i prowokuje osobę uwodzoną do pierwszego kroku. Spojrzenie w oczy, pogładzenie, przybliżenie ust. Zazwyczaj tu następuje inicjatywa osoby uwodzonej. Jeśli nie następuje, a kobieta jest otwarta - można zaproponować jej wykonanie masażu intymnego... Ha ha ha!!!
        • twojabogini Re: Jak dac kobiecie rozkosz ? 12.04.13, 12:24
          Co cię tak rozbawiło - zazwyczaj się godziły...
          • loppe Re: Jak dac kobiecie rozkosz ? 12.04.13, 12:43
            No wewnętrzna sprzeczność tej filozofii - należy uwodzić aż ona wykona pierwszy ruch, a jeśli nie wykona to zaproponować jej masaż intymny ha ha ha!
            • twojabogini Re: Jak dac kobiecie rozkosz ? 12.04.13, 13:02
              Nadal nie rozumiem. Kobiecie jest przyjemnie, nie protestuje nie ucieka - ale wyraźnie nie ma ochoty wdać się w obopólną akcję erotyczną i nie podejmuje jej (z rożnych powodów, np. boi się być uznana za puszczalską, ma złe doświadczenia i nie chce zatrzeć tego co miłe nieudanym seksem, boi się rozebrać, ma kompleksy jak stodoła, nie ma ochoty na stosunek, boi się ciąży, jest związana z inną osobą, w moim przypadku - ma obawy przed kontaktem homoseksualnym). Ale nie oznacza to, że tak łatwo zrezygnuje z dalszej przyjemności - kiedy będzie nadal ją tylko brać. Zważ,że pytanie tytułowe nie brzmi jak przelecieć kobietę, tylko jak dać jej rozkosz. Dlatego propozycja masażu intymnego zazwyczaj się sprawdza.
              Przejście do akcji erotycznej wymaga wyraźnej zgody - chyba, że akcję erotyczną inicjuje druga strona (wtedy też trzeba być wyczulonym, ile ochota partnerki kontaktu oczekuje).
              • loppe Re: Jak dac kobiecie rozkosz ? 12.04.13, 13:06
                Owszem, w kontekście lesbiańskim to zaczyna mieć ręce i nogi. Pozdrawiam:)
                • twojabogini Re: Jak dac kobiecie rozkosz ? 12.04.13, 15:36
                  Tak samo uwodziłam mężczyzn - tez działało.
                  • loppe Re: Jak dac kobiecie rozkosz ? 12.04.13, 15:47
                    Wcale mnie to nie dziwi:) - sukces w zastosowaniu wyżej opisanej metody do mężczyzn przez kobietę. Także, jak doszliśmy do tego po początkowych trudnościach, nie dziwi mnie ta metoda w relacji kobieta-kobieta. Musisz zrozumieć że temat jest o dostarczaniu rozkoszy kobiecie, a jego autorem, pytającym, jest hetero-man.
                    • sea.sea Re: Jak dac kobiecie rozkosz ? 12.04.13, 15:58
                      No właśnie...
                      W kontekście mężczyzny uwodzącego kobietę sytuacja, gdzie ona się przy pierwszej sytuacji seksualnej tak wyluzowuje, że po prostu bierze ten masaż intymny i nie mieli jej się w tym czasie w głowie myśl rozpraszająca, że a)on się jednak nudzi w trakcie b)ona się będzie musiała zrewanżować, a może niekoniecznie chce, a im lepiej on jej robi, tym bardziej ona się będzie musiała wykazać - jest dla mnie zupełnie niewyobrażalna. Nie wiem, jakie moce psychiczne by musiał mieć posiadacz penisa, by wyluzować przeciętnie sformatowaną kobietę do takiego stanu.
                      • loppe Re: Jak dac kobiecie rozkosz ? 12.04.13, 16:32
                        Ad. Nie wiem, jakie moce psychiczne by musiał mieć posiadacz penisa, by wyluzować przeciętnie sformatowaną kobietę do takiego stanu.

                        Prof. Gapik to mniej więcej potrafił, ale właśnie go zastopowali.
              • songo3000 Nie mam ochoty na bzykanko z tobą ale 12.04.13, 13:56
                loda łaskawie możesz mi zrobić. Taaa.

                Kolejny kamyczek do ogródka Kalego...
                • kag73 Re: Nie mam ochoty na bzykanko z tobą ale 12.04.13, 14:31
                  Powiem tez, ze troche mnie to dziwi: Kobieta nie "zaskaluje" i nie reaguje na sygnaly, nie ma ochoty odwzajemnic czulosci a pozwoli facetowi na "grzebanie" w malej. Hmm...watpie, zeby to byl dobry pomysl, ale kto wie moze sie sprawdza.
                  Co do songo: pytanie sabata nie bylo jak sobie dobrze pobzykac tylko jak sprawic rozkosz kobiecie, prawda. Wiec sie nie czepaiaj o odpowiedz bogini, bo taki masaz moze/sprawia rozkosz.
                  • songo3000 Re: Nie mam ochoty na bzykanko z tobą ale 13.04.13, 15:44
                    No faktycznie się rozpędziłem :)
                • twojabogini Re: Nie mam ochoty na bzykanko z tobą ale 12.04.13, 15:37
                  sam sobie zrób jak potrafisz...
                  • songo3000 Re: Nie mam ochoty na bzykanko z tobą ale 13.04.13, 15:46
                    Cały czas ćwiczęęę :)
      • bcde Re: Jak dac kobiecie rozkosz ? 12.04.13, 22:50
        twojabogini napisała:
        [długo]

        Pod dyskoteką będzie trudno.
      • humi-dor Re: Jak dac kobiecie rozkosz ? 13.04.13, 17:55
        twojabogini napisała:

        > Pomówmy zatem o rozkoszy (zakończonej orgazmem wszechogarniającym i kosmicznym)
        > . Opis będzie długi - dłuższy niż czas realizacji.

        Nie szkodzi, ze opis byl dlugi :-) Od poczatku do konca jest prawdziwy, a rady niezwykle skuteczne. Niedowiarkom radze sprobowac.
        • urquhart herezje? 13.04.13, 19:44
          humi-dor napisał(a):
          > Nie szkodzi, ze opis byl dlugi :-) Od poczatku do konca jest prawdziwy, a rady
          > niezwykle skuteczne. Niedowiarkom radze sprobowac.

          Prawdziwy ale na jaki target?
          Kamasutra jest dla kochanków długoterminowych w dodatku zakłada że oboje są pozytywnie nastawieni do idei oddania się rozkoszy w łożu. Kamasutra zakłada że wystarczą dobre chęci pary a nie jest potrzebne pożądanie i namiętność, która reguluje dzisiejsze znaczenie "ochoty"
          Faktycznie jeżeli zastosuje go kobieta jest receptą na sukces.
          Ale ogólnie podzielam wątpliwości sea-sea.
          Mężczyzna, sorry musi pokazać namiętność, pasję, emocje, wpłynąć pewnością siebie zdecydowaniem, nie wyobrażam sobie żeby kobiety pełne pasji które znam mogły zainteresować się projektowany upierdliwym masażystą czekającym na kobiece aktywne przyzwolenie. Ale tym bardziej nie wpłynie to na niechętną żonę. Prędzej już zmiekczy ją awantura i wywoła burzę emocji a potem seks na zgodę. Bo o pożądaniu decydują przecież emocje.
          • humi-dor Re: herezje? 13.04.13, 20:03
            urquhart napisał:

            > Mężczyzna, sorry musi pokazać namiętność, pasję, emocje, wpłynąć pewnością sie
            > bie zdecydowaniem,

            I przerznac kobiete szybko ;-) Zgadza sie, ale dotyczy to tylko pewnej grupy kobiet. Wiekszosc jest wlasnie taka jaka opisuje Twojabogini - cytuje : "przeciętną kobietą, posiadającą kompleksy, ukryte fałszywe przekonania i zahamowania, których nawet ona sobie nie uświadamia". A w przypadku takich kobiet rady Twojejbogini okazuja sie niezwykle skuteczne. Szczegolnie cenny wydaje mi sie poczatek "wykladu", ten dotyczacy przelamania obaw i rozbudzania WSZYSTKICH zmyslow kobiety, przez wielu mezczyzn niedoceniany i marginalizowany.
            • zawle Re: herezje? 13.04.13, 20:10
              Ale faceci też to lubią...no może nie trzeba aż tak bardzo przełamywać ich oporów, ale lubią być w centrum uwagi. Takie dni, z zapowiedzią, że dzisiaj to tylko Ty się liczysz, ja zajmuje się Tobą, są naprawdę fajne.
            • hello-kitty2 Re: herezje? 13.04.13, 20:30
              humi-dor napisał(a):

              Wiekszosc jest wlasnie taka jaka opisuje Twojabogini - cytuje : "przecięt
              > ną kobietą, posiadającą kompleksy, ukryte fałszywe przekonania i zahamowania, k
              > tórych nawet ona sobie nie uświadamia".

              Jak posuwasz takie kobiety przecietne to rzeczywiscie rady dotyczace "przelamania obaw i rozbudzania" moga Ci sie przydac. Bierz jeszcze te podpasione, nie bedziesz sie mogl opedzic.

              I znowu wrocily opisy beznadziejnosci kobiet rodem z Gomorowych postow :( Slowo 'wiekszosc' to noz w plecy.
              • humi-dor Re: herezje? 13.04.13, 20:52
                hello-kitty2 napisała:

                > Jak posuwasz takie kobiety przecietne to rzeczywiscie rady dotyczace "przelaman
                > ia obaw i rozbudzania" moga Ci sie przydac.

                Kitty, ja nigdzie nie napisalem, ze te " przecietne " sa gorsze :-) Wrecz przeciwnie, cenie sobie bardzo kobiety, ktore zmieniaja sie pod wplywem moich pieszczot. Jestem muzykiem, mam wyczulony sluch, wiec lubie te gre przed, bawi mnie, jest esencja zblizenia. A im wieksza przemiana, mile zaskoczenie tym lepiej. Yorik napisal, ze jak nie widzi efektow swoich wysilkow, to odpuszcza i zajmuje sie wlasna przyjemnoscia. Zgadzam sie, ze z Jego punktu widzenia jest to sluszne dzialanie. Jednak przyznaje, ze zdumiewa mnie, ze w ogole moze nie byc ZADNYCH efektow, ze taka mozliwosc w ogole istnieje, rozumiesz ?

                > Bierz jeszcze te podpasione, nie be
                > dziesz sie mogl opedzic.

                Nie mam w swoim otoczeniu kobiet jak to nazwysz "podpasionych", sa tylko same narwane, dbajace o swoja kondycje i wyglad ;-) Jedno jest pewne- nawet najpiekniejsza nie sklonilaby mnie do zabiegow, jesli nie byloby miedzy nami chociaz minimum porozumienia mentalnego. Ilosc mnie nie interesuje, nie lubie bic rekordow.

                > I znowu wrocily opisy beznadziejnosci kobiet rodem z Gomorowych postow :( Slowo
                > 'wiekszosc' to noz w plecy.

                Sluszna uwaga. Moze wiec powinnismy uzywac zwrotu " Te kobiety/mezczyni, ktorych znam, z ktorymi sie spotykam, ktorych poznalem/poznalam ...", moze wtedy bylibysmy najblizej prawdy. Swojej prawdy oczywiscie :-)
                • hello-kitty2 Re: herezje? 13.04.13, 22:26
                  humi-dor napisał(a):

                  Wrecz przec
                  > iwnie, cenie sobie bardzo kobiety, ktore zmieniaja sie pod wplywem moich pieszc
                  > zot. Jestem muzykiem

                  Mam Cie! Sabat nie wyglupiaj sie :)
                  • humi-dor Re: herezje? 13.04.13, 22:56
                    hello-kitty2 napisała:

                    > Mam Cie! Sabat nie wyglupiaj sie :)

                    Pudlo Kitty, nie jestem Sabatem, chociaz darze Go sympatia i z uwaga czytam Jego posty :-)
              • sabat-77 Re: herezje? 14.04.13, 08:45
                hello-kitty2 napisała:

                > Jak posuwasz takie kobiety przecietne to rzeczywiscie rady dotyczace "przelaman
                > ia obaw i rozbudzania" moga Ci sie przydac. Bierz jeszcze te podpasione, nie be
                > dziesz sie mogl opedzic.

                Mylisz się i to grubo (nomen omen :)
                Poderwanie zakompleksionej, nieatrakcyjnej dziewczyny jest o wiele trudniejsze niż poderwanie takiej w miarę ładnej.

                Przede wszystkim, brzydkie mają mało amatorów i nie znają się na uwodzeniu. Masę rzeczy mogą błędnie interpretować.

                Poza tym - jak już brzydka połapie się, że ON jednak nie żartuje i chce na poważnie, to będzie chciała wykorzystać okazję i zatrzymać go na dłużej.
                Schemat długiego związku zakłada zwlekanie z seksem i długą grę oporów ze strony kobiety - więc chociaż ona może być entuzjastycznie nastawiona emocjonalnie, to z seksu nici.
                Również z tych powodów, że brzydkie są rzadko rozbudzone, bo mają liche doświadczenia.

                Czyli kapa totalna :)
                • hello-kitty2 Re: herezje? 14.04.13, 09:09
                  sabat-77 napisał:

                  > brzydkie są rzadko rozbudzone, bo mają liche doświad
                  > czenia.

                  Taaa :) W piatek troche pilam z mlodymi, wolnymi kolezankami ze studiow z:
                  Po 4 winie brzydka zapytala z iloma facetami mialysmy seks.
                  1. ladna 23 latka miala 4, w tym z 2 z zwiazkach
                  2. brzydka 20 latka miala 6, z zadnym w zwiazku.
                  Obie twierdzily, ze brakuje im seksu i chca sie pieprzyc do trzydzistki, a potem dopiero zaczna zastanawiac sie nad znalezieniem kogos na stale.

                  Sama brzydota nie ma wiekszego wplywu czy masz seks czy nie (gorzej z otyloscia). Aha bo o zakompleksieniu nie ma automatycznie mowy. Mlode dziewczyny chca sie bawic , a nie wiazac.
                  • sabat-77 Re: herezje? 14.04.13, 09:19
                    hello-kitty2 napisała:

                    > Sama brzydota nie ma wiekszego wplywu czy masz seks czy nie (gorzej z otyloscia
                    > ). Aha bo o zakompleksieniu nie ma automatycznie mowy.

                    Dlaczego otyłość inaczej działa niż zwykła brzydota ? Nie rozumiem.
                    No i trudno znaleźć kogoś brzydkiego a nie zakompleksionego. Odwrotnie - trudno znaleźć też kogoś ładnego kto by był zakompleksiony. To jest powiązane przecież.

                    > Mlode dziewczyny chca sie bawic , a nie wiazac.

                    To możliwe. Potem odwrotnie.
                    • hello-kitty2 Re: herezje? 14.04.13, 09:59
                      sabat-77 napisał:

                      > Dlaczego otyłość inaczej działa niż zwykła brzydota ? Nie rozumiem.

                      A co to jest brzydota? Przeciez to kwestia gustu co sie komu podoba. W dzisiejszych czasach trzeba sie wyjatkowo postarac zeby byc brzydkim bedac mlodym. Jak jestes otyly to wiesz, ze odstajesz porzadnie od normy. Bo przeciez normy dotyczace wagi sa, a brzydoty nie.

                      > No i trudno znaleźć kogoś brzydkiego a nie zakompleksionego. Odwrotnie - trudno
                      > znaleźć też kogoś ładnego kto by był zakompleksiony. To jest powiązane przecie
                      > ż.

                      Wg mnie zupelnie niepowiazane. Przeciez uroda nie jest az tak wazna. No chyba, ze ktos buduje na niej swoja przyszlosc jak modelki. Ty sie zajmujesz swoja uroda? Przykladasz wage? Ja w ogole. Nie zalezy mi tez na urodzie partnera, bo jak sie maja za nami ciagle tabuny innych zainteresowanych babek ciagnac, to mi sie odechciewa. Gustuje w mniej urodziwych. Sama uroda mnie nie podnieca. Charakter. Dlatego uroda nie jest warta by miec przez nia kompleksy.
                    • humi-dor Re: herezje? 14.04.13, 10:07
                      sabat-77 napisał:

                      > Dlaczego otyłość inaczej działa niż zwykła brzydota ? Nie rozumiem.

                      Oczywiscie, ze rozumiesz ;-)
                      Cialo dziala na WSZYSTKIE zmysly, a jego niedoskonalosci nie da sie zamaskowac.
                      Ludzie, nawet nieswiadomie, lubia pokazywac to co jest ich mocna strona, pewnie to proznosc, ale swiadomosc wlasnych walorow czyni ich pewnymi siebie, otwartymi, zadowolonymi. Jesli jest sie otylym to samoocena znacznie spada.
                      W seksie eksponuje sie cialo, inne walory schodza na plan dalszy. Dodatkowe kilogramy sa wiec zgrzytem, bo trzeba sie z nimi zmierzyc, zaakceptowac.
                    • rekreativa Re: herezje? 14.04.13, 10:21
                      "Odwrotnie - trudno
                      > znaleźć też kogoś ładnego kto by był zakompleksiony. "

                      Mylisz się.
                      Pooglądaj sobie programy typu "Top Model", dziewczyny młodziutkie, zgrabne, śliczne z buzi, a to, co się najbardziej rzuca w oczy, to ich brak wiary w siebie i niepewność, czy rzeczywiście są ok.
                • humi-dor Re: herezje? 14.04.13, 10:12
                  sabat-77 napisał:

                  > Przede wszystkim, brzydkie mają mało amatorów i nie znają się na uwodzeniu. Mas
                  > ę rzeczy mogą błędnie interpretować.

                  Sabat, a czy Ty dopuszczsz do siebie taka mysl, ze kobieta moze mezczyzne zafascynowac nie tylko uroda, ale wrecz powalic na kolana na przyklad zasobem swojej wiedzy, subtelnym poczuciem humoru, inteligencja ? Mnie sie zdarzalo to wielokrotnie i, zapewniam Cie, ze nawet jak to nazywasz "brzydkie, ktore maja malo amatorow" nie dostarczyly mi powodow, abym byl rozczarowany seksem z nimi ;-)
                  • sabat-77 Re: herezje? 14.04.13, 11:26
                    humi-dor napisał(a):

                    > Sabat, a czy Ty dopuszczsz do siebie taka mysl, ze kobieta moze mezczyzne zafas
                    > cynowac nie tylko uroda

                    Oczywiscie, ze dopuszczam, mnie takze sie to zdazalo, jednak patrzac na moje zyciowe doswiadczenia jest to przypadek rzadszy niz zwykla fascynacja uroda.
                    • sabat-77 Re: herezje? 14.04.13, 11:39
                      Dodam jeszcze, ze imo sa dwa glowne typy ruchaczy. Uwodziciel zdobywajacy najladniejsze i klasyczny jebaka, co zadnej nie przepusci. Ale raczej zaden nie leci z rozmyslem na klasycznego lecz inteligentnego paszteta. Stad brzydkie kujonki maja z chlopakami raczej pod gorke.
                      • humi-dor Re: herezje? 14.04.13, 11:52
                        sabat-77 napisał:

                        > Ale raczej zaden nie leci
                        > z rozmyslem na klasycznego lecz inteligentnego paszteta. Stad brzydkie kujonki
                        > maja z chlopakami raczej pod gorke.

                        A gdzie Ty te klasyczne pasztety znajdujesz, ze sie tak zapytam ? W swoim otoczeniu ? Wspolczuje ;-)
                        Sprobuj chociaz raz zdystansowac sie do tego jak kobieta wyglada, a skupic na pozaseksualnych "korzysciach" jakie moglbys miec nawiazujac z nia znajomosc.
                        Jesli jednak jedynym powodem frustracji jest dla Ciebie fakt, ze nie mozesz przeleciec najpiekniejszej, to oczywiscie daj sobie spokoj z podrywem w ogole.
                        • sabat-77 Re: herezje? 14.04.13, 12:17
                          Te klasyczne pasztety to wspomnienia z dawnych lat przede wszystkim.

                          Zapamiętaj kolego, Sabat-77 nie jest człowiekiem bez wymagań, a także - jako esteta - poniekąd koneserem kobiecej urody. Niemniej, jakoś tu na forum spotkałem do tej pory same ładne i bardzo ładne dziewczyny. Może mam intuicję jakąś ;)
                          • humi-dor Re: herezje? 14.04.13, 12:35
                            sabat-77 napisał:

                            > Zapamiętaj kolego, Sabat-77 nie jest człowiekiem bez wymagań, a także - jako es
                            > teta - poniekąd koneserem kobiecej urody.

                            Uwrazliwienie na piekno nie jest niczym zlym, wrecz przeciwnie, tyle tylko, ze opinia innych nie moze miec wplywu na moja wlasna ocene. Krotko mowiac- jesli na widok pewnej kobiety slini sie pol miasta, to nie znaczy, ze i mnie sie ona musi podobac.

                            > Niemniej, jakoś tu na forum spotkałem
                            > do tej pory same ładne i bardzo ładne dziewczyny. Może mam intuicję jakąś ;)

                            Nie przywiazywalbym zbytniej wagi do realnosci wirtualnych bytow, ale jak tam sobie Sabat chcesz ;-)
                            • sabat-77 Re: herezje? 14.04.13, 12:45
                              humi-dor napisał(a):

                              > Uwrazliwienie na piekno nie jest niczym zlym, wrecz przeciwnie, tyle tylko, ze
                              > opinia innych nie moze miec wplywu na moja wlasna ocene. Krotko mowiac- jesli n
                              > a widok pewnej kobiety slini sie pol miasta, to nie znaczy, ze i mnie sie ona m
                              > usi podobac.

                              Oczywiście, w ocenie babskiej atrakcyjności byłem zawsze mocno niezależny.

                              > Nie przywiazywalbym zbytniej wagi do realnosci wirtualnych bytow, ale jak tam s
                              > obie Sabat chcesz ;-)

                              Umiem to ocenić, mam swoje sposoby. Ale wierzę w pewną dozę uczciwości, szczególnie że ja sam jestem realny, namacalny i na temat swoich przymiotów bądź ich braku byłem zawsze do bólu szczery. Nie ukrywałem też swoich wad i słabości, jak inni.

                              Wiem o czym mówisz. Na ile poznałem dziewczyny - Kobiety czasem prezentują się na sieci tak, by mężczyzna ją wirtualnie uwielbiał i podziwiał. Wtedy tworzą wirtualny image. Kiedy biorą pod uwagę chociaż cień szansy na realny ciąg dalszy, nie są aż tak odważne w kreowaniu fikcji :)
                              • humi-dor Re: herezje? 14.04.13, 13:31
                                sabat-77 napisał:

                                > Oczywiście, w ocenie babskiej atrakcyjności byłem zawsze mocno niezależny.

                                I to Ci sie mocno chwali :-)
                                Z moich doswiadczen wynika, ze kobiety doceniaja u mezczyzn spostrzegawczosc, jesli on zauwazy cos na co inni nie zwrocili uwagi, to mozesz liczyc na wieksza przychylnosc ;-) O tym tez w tym watku pisala Twojabogini, wazne tylko, zeby nie byl to jakis banal, to musi byc cos absolutnie unikatowego.

                                > Ale wierzę w pewną dozę uczciwości,

                                Na uczciwosc moga zdobyc sie osoby, ktore maja jasne zamiary i mowia o nich glosno. Zawsze bedzie krecic i sciemniac ten, kto ma ukryty cel, ale o nim nie mowi. Osobiscie wyzej cenie sobie osoby z gory zdeklarowane.

                                > szczegó
                                > lnie że ja sam jestem realny, namacalny i na temat swoich przymiotów bądź ich b
                                > raku byłem zawsze do bólu szczery. Nie ukrywałem też swoich wad i słabości, jak
                                > inni.

                                Niestety ma to swoje zarowno dobre jak i zle strony. Dobre sa takie, ze prawda o Tobie nabiera realnosci, jesli mowisz rowniez o swoich wadach, bolaczkach. Tutaj sie z Toba zgadzam. Osobiscie wole ludzi z ich slabosciami, sa bardziej ludzcy, cenie ich bardziej wlasnie za te slabosci, z ktorych nie robia tajemnicy, a z ktorymi czesto walcza, nie zawsze z pozytywnym skutkiem.
                                Zle strony sa takie, ze nasze slabosci zaleza od dnia i tego co akurat w danym momencie dopieklo nam najbardziej. Zauwaz, ze ta sama sytuacja w poniedzialek wepchnela Cie w czarny dol, a w sobote machnales na nia reka. Jesli swoimi emocjami podzielils sie na forum, to kontrast Twoich wypowiedzi moze sugerowac, ze cierpisz na rodzaj niezrownowazenia emocjonalnego. Jest to oczywiscie calkiem normalne zjawisko i wszystkich nas dotyka, ale tak niestety mozemy byc odbierani, jesli chcemy bawic sie w absolutna szczerosc.
                • songo3000 Podryw zakompleksionej... 14.04.13, 22:19
                  Sabat litości! Wyrwanie obiektywnie brzydkiej, najlepiej zakompleksionej laski jest zazwyczaj banalnie proste. Fakt, że musisz wykazać się trochę większą cierpliwością ale... Jeżeli już przekonasz ją jaka jest wyjątkowa zrobi dla ciebie baaardzo wiele :)
                  • sabat-77 Re: Podryw zakompleksionej... 14.04.13, 22:36
                    songo3000 napisał:

                    > Sabat litości! Wyrwanie obiektywnie brzydkiej, najlepiej zakompleksionej laski
                    > jest zazwyczaj banalnie proste. Fakt, że musisz wykazać się trochę większą cier
                    > pliwością ale... Jeżeli już przekonasz ją jaka jest wyjątkowa zrobi dla ciebie
                    > baaardzo wiele :)

                    Na przyklad bedzie chciala sie hajtac :-)
                    A ty to mowisz z praktyki ? :-p
            • sea.sea Re: herezje? 13.04.13, 21:19
              No ja właśnie mam przekonanie, że kobieta, która ma zahamowania i kompleksy będzie miała trudność z poddaniem się takiej zabawie. Dlaczego? Patrz temat Yorica o kobiecych orgazmach. Kobiety mają trudność z braniem, z wyluzowaniem się na tyle, by nie myśleć, że pieszczący partner się już nudzi, że może go ręka boli, że może chciałby już czegoś dla siebie. W dodatku przewiduję ryzyko, że zbyt wprawny w masażu i uwodzeniu partner może taką zakompleksioną przestraszyć, nasuwając jej myśli w stylu a)ciekawe na ilu już zdążył poćwiczyć, skoro mu to tak sprytnie wychodzi b)trzeba przecież koniecznie mu się zrewanżować i to co najmniej na równie wysokim poziomie, żeby w ogóle doszło do drugiej randki. Wydaje mi się, że przy drugiej kobiecie nieco łatwiej się wyluzować, bo najpewniej ona, jako kobieta, też nie ma orgazmu na pstryczek = można założyć, że jest pozytywnie nastawiona do dłuższej zabawy i nie ma jakichś konkretnych oczekiwań. Natomiast kobieta zblokowana przez kontakty z pośpiesznymi, niestarannymi kochankami - ach, wydaje mi się, że wymaga więcej czasu i zabiegów niż jeden wieczór, żeby było dobrze.
              • zawle Re: herezje? 13.04.13, 21:28
                sea.sea napisała: obieta, która ma zahamowania i kompleksy będ
                > zie miała trudność z poddaniem się takiej zabawie.Wydaje m
                > i się, że przy drugiej kobiecie nieco łatwiej się wyluzować, bo najpewniej ona,
                > jako kobieta, też nie ma orgazmu na pstryczek = można założyć, że jest pozytyw
                > nie nastawiona do dłuższej zabawy i nie ma jakichś konkretnych oczekiwań.

                Czyli nastawienie na zabawę oraz brak konkretnych oczekiwań są sprzymierzeńcami osiągania orgazmu u kobiety?
                • humi-dor Re: herezje? 13.04.13, 21:49
                  zawle napisała:

                  > Czyli nastawienie na zabawę oraz brak konkretnych oczekiwań są sprzymierzeńcami
                  > osiągania orgazmu u kobiety?

                  Oczywiscie i o tym pisala wlasnie Twojabogini. Dokladnie brzmialo to jakos tak, ze nie umawiamy sie na seks czy jakos tak :-) W domysle chodzi o to, ze mezczyzna z gory nie zaklada penetracji i mowi to WYRAZNIE na samym poczatku. Ta idea do mnie przemawia, bo wtedy wiadomo, ze sprawianie przyjemnsci kobiecie jest dla niego priorytetem. Orgazm zwykle i tak przyjdzie sam, chociaz nie jest celem samym w sobie. Wszak tematem watku bylo przeciez "jak sprawic rozkosz kobiecie", prawda ? ;-)
      • yoric Re: Jak dac kobiecie rozkosz ? 13.04.13, 19:19
        > Wszystkie te masowania i ściskania sutków i srutków to najczęściej jedynie drog
        > a do dania orgazmu
        [...]
        > dobre chęci za wiele nie dadzą.

        Muszę rozczarować Panie. Dla mnie ten opis jest TLTR - za długi do czytania, co dopiero do wykonania.

        Pewnie jak większość facetów czerpię dużą gratyfikację z przyjemności kobiety, więc dla mnie jej orgazm też jest celem. Jak większość facetów mogę dojść znacznie szybciej, niż przeciętna kobieta i zwykle większa część zabawy jest głównie dla niej. Ale jak ze wszystkim, zawsze gdzieś tam jest granica opłacalności. Jak robię tak, tak i tak i nie widzę efektu i nie słyszę wskazówek, daję spokój i skupiam się na sobie. Mogę robić to i to, ale jeśli ty potrzebujesz więcej, piłeczka jest po Twojej stronie - ty się stymuluj, ty wejdź na jeźdźca, albo dokładnie opisz co potrzebujesz i zmotywuj mnie, żeby mi się chciało te rzeczy zrobić.

        > Aspekt trzeci - jestem przeciwna podawaniu alkoholu nawet w małych ilościach lu
        > b uwodzeniu osób pod wpływem nawet niewielkich ilości alkoholu.

        A ja się zdecydowanie nie zgadzam, bo to idze w opisywaną już tu stronę podpisywania kilkustronicowych kontraktów przed pójściem do łóżka. Jest przeciwny podawaniu alkoholu *ukradkiem*, natomiast jeśli piją dorośli i robią to świadomie, sytuacja jest czysta. Ba, często jedna lub obie strony piją specjalnie, by się w tym łóżku znaleźć :).
        • zawle Re: Jak dac kobiecie rozkosz ? 13.04.13, 19:26
          Ale która kobieta nie chciałaby czasami pobawić się w grę" będę twoją boginią" ?:))
          • hello-kitty2 Re: Jak dac kobiecie rozkosz ? 13.04.13, 19:48
            zawle napisała:

            > Ale która kobieta nie chciałaby czasami pobawić się w grę" będę twoją boginią"
            > ?:))

            Ale co to znaczy byc "boginia"? Cos jak muza? Inspirowac?
            • urquhart Re: Jak dac kobiecie rozkosz ? 13.04.13, 20:00
              > Ale co to znaczy byc "boginia"? Cos jak muza? Inspirowac?

              No raczej nie, bogini oddaje się hołd, pokłony, adorację, cześć i uznaje jej władzę moc zwierzchność nad sobą :)

              No chyba że chodzi o boginkę, to demon
              pl.wikipedia.org/wiki/Boginka
            • zawle Re: Jak dac kobiecie rozkosz ? 13.04.13, 20:02
              hello-kitty2 napisała:
              > Ale co to znaczy byc "boginia"? Cos jak muza? Inspirowac?

              W tym przypadku dla mnie znaczy że dzisiaj mamy dożo czasu, bawimy się w niewinność i ograniczoną aktywność kobiety. Facet ma przyjemność z jej uwodzenia i przełamywania oporów.
              • urquhart Re: Jak dac kobiecie rozkosz ? 13.04.13, 20:30
                > W tym przypadku dla mnie znaczy że dzisiaj mamy dożo czasu, bawimy się w niewin
                > ność i ograniczoną aktywność kobiety. Facet ma przyjemność z jej uwodzenia i pr
                > zełamywania oporów.

                ach lolita goddess ???
                www.youtube.com/watch?feature=player_detailpage&v=sJCeTs2_tIU#t=58s
                • zawle Re: Jak dac kobiecie rozkosz ? 13.04.13, 20:37
                  Gdzie tam masz przełamywanie oporów? Gdzie niewinność? Rozpalanie zakonnicy raczej:)
        • hello-kitty2 Re: Jak dac kobiecie rozkosz ? 13.04.13, 19:46
          yoric napisał:

          > Muszę rozczarować Panie. Dla mnie ten opis jest TLTR - za długi do czytania,

          Dla mnie tez. Nie jestem w stanie przedrzec sie przez taka ilosc tekstu. Przygniata mnie, zdania mi sie placza, myla linijki. Lubie streszczenia w punktach :) Tekst w jednym ciagu wymaga dla mnie opracowania. Za duzo pracy.
        • urquhart Re: Jak dac kobiecie rozkosz ? 13.04.13, 19:55
          > A ja się zdecydowanie nie zgadzam, bo to idze w opisywaną już tu stronę podpisy
          > wania kilkustronicowych kontraktów przed pójściem do łóżka. Jest przeciwny poda
          > waniu alkoholu *ukradkiem*, natomiast jeśli piją dorośli i robią to świadomie,
          > sytuacja jest czysta. Ba, często jedna lub obie strony piją specjalnie, by się
          > w tym łóżku znaleźć :).

          to się nazywa odblokowanie hamulców społecznych :)
          forum.gazeta.pl/forum/w,15128,101991309,,Moze_za_malo_alkoholu_.html?v=2
      • prosty_facet Re: Jak dac kobiecie rozkosz ? 13.04.13, 23:09
        twojabogini napisała:

        > Etap jeden
        > Potem usunięcie zahamowań
        > Omawiając etap nagości wyszliśmy trochę przed szereg - wróćmy do etapu, kiedy j
        > est jeszcze ubrana.
        > Teraz etap odprężenie - tu najlepiej sprawdza się masaż.

        Na tym etapie moja kobieta już śpi snem sprawiedliwego ;-)

        > Jeśli wszystko idzie dobrze masz teraz w łóżku półnagą odprężona kobietę.

        śpiącą ;-)

        > Uwaga - nie wolno zainicjować akcji o charakterze erotycznym

        Oj nie wolno - bo jak ją obudzisz to będzie piekło ;-)
    • coffei.na Re: Jak dac kobiecie rozkosz ? 12.04.13, 13:28
      wczuć się w jej potrzeby...poprowadzić swoja dłoń...oooo tak...dobry kierunek..mały przystanek na krótki acz namiętny pocałunek...a teraz szybciej..ooo tak maleńki... łapie Cię mocno za to co masz w kieszeni...ale co to??tylko tyle??myślałam,że choć ze 100 zł się tam znajdzie... na drobne wydatki :)

      ot jak sprawić przyjemność małżónce :P
    • kag73 Re: Jak dac kobiecie rozkosz ? 12.04.13, 14:44
      Tak mi sie wlasnie przypomnialo. Wczora moja sasiadka latynoska mi odpowiadala jak to u niej bywalo(tutaj zagmatwane stosunki damsko-meskie, inny swiat). Wprowdzila sie z dzieckiem do jakies chaty, lozko owszem bylo ale mebli licho co. Pewnego wiczoru facet sie dostawia, chce sie bzykac, na to ona "nie, ja mam sie tu pieprzyc w chalupie bez mebli? Nie i nie". On cala noc ze stojakiem, ona nic, nie daje. Dobra, facet wstal o 5 rano(zawsze tak wstaje) i pojechal do roboty. Kolo 11:00 w poludnie zajezdza polciezarowka i kierowca sie pyta gdzie tu mieszka taka a taka Olga. "A tutaj, to ja". A na przyczepie...meble!
      Facet wieczorem wraca do domu, ona roklada co ma do rozlozenia i mowi "bierz!".
      Samo zycie:)
    • tygrys-bez-rys LSD ... 12.04.13, 14:58
      ... w przedziale od 100 do 500 µg (jak masz jakas z naprawde duzym cycem).
      Dr. Tygrys
    • wyszeptany-o-zmroku łeeee 12.04.13, 17:38
      Duży chłopczyk a takich prostych rzeczy nie wie...tak to jest gdy pół życia na ręcznym się jezdzi;)
      • loppe trochę jak tytuł scenariusza filmowego komedii 12.04.13, 17:42
        Jak dać kobiecie rozkosz nie doznając paraliżu
      • sabat-77 Re: łeeee 12.04.13, 17:47
        wyszeptany-o-zmroku napisał(a):

        > Duży chłopczyk a takich prostych rzeczy nie wie...tak to jest gdy pół życia na
        > ręcznym się jezdzi;)

        Wystarczy mi to, że ty wiesz; mistrzu prowadź do Ziemi Obiecanej !
        Kłaniam się rosyjskiej rewolucji czapką do ziemi.

        Stoję. Patrzę. Podziwiam. Oniemiały z zachwytu.
        • wyszeptany-o-zmroku Re: łeeee 12.04.13, 17:59
          Nie stój,nie patrz,nie podziwiaj,nie kłaniaj się..ucz się ucz,cierpliwym bądź i słuchaj tych co wiedzą więcej...trenuj,próbuj,kosztuj i ucz się ucz....
          • sabat-77 Re: łeeee 12.04.13, 18:04
            wyszeptany-o-zmroku napisał(a):

            > Nie stój,nie patrz,nie podziwiaj,nie kłaniaj się..ucz się ucz,cierpliwym bądź i
            > słuchaj tych co wiedzą więcej...trenuj,próbuj,kosztuj i ucz się ucz....

            No to właśnie po to założyłem ten temat. Liczyłem cichcem, że wypowiesz się w tak ważkiej sprawie. Wciąż liczę ;)
            • coffei.na umiesz liczyć? 12.04.13, 18:15

              >. Wciąż liczę ;)

              licz na siebie :) Twoja intuicja Cie myślę nie zawiedzie...
              poza tym mam dziś tak wspaniały dzień,że dotkniecie palcem wystarczy mi do całkowitego spełnienia :)(wiem wiem nie obchodzi to nikogo ale musiałam podzielić się radością :)
              Życie jest piękne kochani!!!! :D
              • wyszeptany-o-zmroku Re: umiesz liczyć? 12.04.13, 18:18
                coffei.na napisała:

                >
                > >. Wciąż liczę ;)
                >
                > licz na siebie :) Twoja intuicja Cie myślę nie zawiedzie...
                > poza tym mam dziś tak wspaniały dzień,że dotkniecie palcem wystarczy mi do całk
                > owitego spełnienia :)(wiem wiem nie obchodzi to nikogo ale musiałam podzielić s
                > ię radością :)
                > Życie jest piękne kochani!!!! :D

                Ano jest!!to się wie....
                Pozdr Cofcia i miłego wieczoru,buziaki;)
                • coffei.na Szeptuch do mie przemufił :) 12.04.13, 18:19

                  > Ano jest!!to się wie....
                  > Pozdr Cofcia i miłego wieczoru,buziaki;)

                  również buziol i....udanej randki jak wnioskuję :P
                  hue hue...zboczuchu Ty :D
                  • wyszeptany-o-zmroku Re: Szeptuch do mie przemufił :) 12.04.13, 18:22
                    coffei.na napisała:

                    >
                    > > Ano jest!!to się wie....
                    > > Pozdr Cofcia i miłego wieczoru,buziaki;)
                    >
                    > również buziol i....udanej randki jak wnioskuję :P
                    > hue hue...zboczuchu Ty :D

                    Cofcia do domu...już:D
                    • coffei.na Re: Szeptuch do mie przemufił :) 12.04.13, 18:24

                      > Cofcia do domu...już:D

                      w domu ludzie umierają Szetol :P
                      a co?zapraszasz? :D
                      zagrzej wyrko bo mi girki zmarzły.....
                      • wyszeptany-o-zmroku Re: Szeptuch do mie przemufił :) 12.04.13, 18:26
                        Najpierw prysznic potem blat a na końcu wyrko;)
                        dobra ciiiiii,idę;)pa
              • sabat-77 Re: umiesz liczyć? 12.04.13, 18:36
                coffei.na napisała:

                > licz na siebie :) Twoja intuicja Cie myślę nie zawiedzie...

                Zawiodła mnie już wiele razy. Niestety. Aż strach jej ufać.

                > poza tym mam dziś tak wspaniały dzień,że dotkniecie palcem wystarczy mi do całk
                > owitego spełnienia :)(wiem wiem nie obchodzi to nikogo ale musiałam podzielić s
                > ię radością :)
                > Życie jest piękne kochani!!!! :D

                Cieszę się twoim szczęściem. Szczerze :) Jesteś taka pełna radości i pozytywnej energii, zasługujesz na to żeby być szczęśliwą.
                • coffei.na Sabatku :) 12.04.13, 20:17

                  > Zawiodła mnie już wiele razy. Niestety. Aż strach jej ufać.

                  głowa do góry:) albo...co tam wolisz :P fakt...trochę Cię czasem zawodzi-wnioskuję,ze w sytuacjach damskowomęskowych??? :) bo Ty to sam nie wiesz czego chcesz!


                  > Cieszę się twoim szczęściem. Szczerze :) Jesteś taka pełna radości i pozytywnej
                  > energii, zasługujesz na to żeby być szczęśliwą.

                  każdy na to zasługuje,ale nie każdy potrafi cieszyć się małymi rzeczami :/ a pozytywnej energii mam ostatnio nadmiar :)

                  chcesz?to Ci dam!!ile tylko będziesz chciał :D
                  • sabat-77 Re: Sabatku :) 12.04.13, 23:09
                    coffei.na napisała:

                    > głowa do góry:) albo...co tam wolisz :P fakt...trochę Cię czasem zawodzi-wnios
                    > kuję,ze w sytuacjach damskowomęskowych??? :) bo Ty to sam nie wiesz czego chces
                    > z!

                    Jak sobie tak na spokojnie pomyśleć, to z reguły chcę rzeczy niemożliwych - to praprzyczyna moich niepowodzeń.

                    > każdy na to zasługuje,ale nie każdy potrafi cieszyć się małymi rzeczami :/ a po
                    > zytywnej energii mam ostatnio nadmiar :)
                    >
                    > chcesz?to Ci dam!!ile tylko będziesz chciał :D

                    Ale ja - ile bym jej nie dostał od innych - to wciąż mi mało. Wiesz, jestem bardzo zachłanny pod tym względem. Aż za bardzo.
            • wyszeptany-o-zmroku Re: łeeee 12.04.13, 18:15
              Ale wiesz jak jest??tylko praktykując teorie się dowiesz;)
              Jeśli kobita po wszystkim mówi po portugalsku to znaczy że było dobrze;)hehe
              Żarty na bok,Ty się nie zgrywaj bo One i tak nie chwycą:D
            • rekreativa Re: łeeee 12.04.13, 18:22
              Sabacik, a Ty nie wiesz, że godzina praktyki warta jest tyle co 10 godzin teorii?
              Piątek wieczór się zbliża, może mały wypadzik na miasto sobie zrób?
    • potwor_z_piccadilly Re: Jak dac kobiecie rozkosz ? 13.04.13, 22:28
      sabat-77 napisał:

      > Powiedzcie mi dziewczyny, jak zrobic kobiecie przyslowiowe dobrze ?
      > Krok po kroku, opowiedzcie jak by to idealnie mialo wygladac. Co robic i jak, a
      > czego unikac. Nauczycie sabata dawac rozkosz kobiecie ?

      Kiedyś w środowisku studentów modna była piosenka (nie moje czasy) "oj naiwny naiwny" (Jan Kaczmarek śpiewał).
      Chłopie, próżne twoje starania.
      One nigdy ci tego nie powiedzą, bo i co ci mogą powiedzieć, skoro same tego nie wiedzą.
      One podświadomie są gotowe, a tylko czekają byś ty im zaimponował. Pokazał jak sprawnie dźgasz wroga, czy też zwierza łownego dzidą i jeśli sprawnie ci to pójdzie (wiele nie potrzeba, wcześniej zademonstrowany fundament wystarczy), to uznają żeś chwat i że też sprawnie pójdzie ci ich oporządzenie. A jak rzeczywiście, sprawnie ci to pójdzie, toś wpadł, bo nie opędzisz się od nich. Jeśli jednak się opędzisz, to skrzywdzone się poczują i dla odmiany kłopot.
      I cała filozofia.
      Pozdrawiam.
      • nie-cnota Re: Jak dac kobiecie rozkosz ? 06.05.13, 20:06
        e tam nie wiedzą - może niektóre nie wiedzą, ja tam wiem:) w toku praktyk i teorii, podpatrywań i poszukiwań, macanek i cacanek doskonale wiem, co mi robi dobrze, czego chciałabym jeszcze spróbować, co mam ochotę zrobić komuś (fakt, faceci są nieco prostsi w tej materii - i doprawdy nie mam na myśli ograniczania pieszczot do strefy podpępkowej:D). I nawet sobie dzisiaj myślę, że muszę sobie wziąć ucznia. Nawet nie dla siebie - niech potem szerzy dobrą nowinę:D
Inne wątki na temat:
Pełna wersja