Roznica temperamentów?

17.04.13, 01:02
Witajcie...problem jakich były tu pewnie tysiące i pewnie będzie drugie tyle. Totalna różnica potrzeb? Sam nie wiem jak to nazwać....Małżeństwo z kilkuletnim stażem, (podobno) kochające się, ale ja powoli przestaję w to wierzyć....atrakcyjna, kobieca żona, ciepła, rodzinna i świetnie zajmująca się domem...... cudowny roczny synek, którym zajmujmy się obydwoje i w którym jesteśmy zakochani do szaleństwa. Własne, całkiem spore mieszkanie, brak większych problemów, poza kilkoma niesnaskami z teściami i lekkimi brakami finansowymi, ale kto dzisiaj ich nie ma? No i ten nieszczęsny seks....wyżebrany, wyproszony, zero inicjatywy ani wyobraźni z jej strony, nie mówiąc już o spontaniczności. Jest rewelacyjnie gdy już do czegoś dojdzie, problem w tym że dochodzi stanowczo za rzadko, i zazwyczaj ja muszę to inicjować i prosić o to, co totalnie mnie wykańcza. Przez jej ciągłe odmawianie, zapominanie i wykręcanie się, moja namiętność wygasa zupełnie, później ona zarzuca mi brak czułości, i tak koło się zamyka. Mam już dość, frustracja sięga zenitu, zwłaszcza że na codzień otacza mnie wiele pokus. Jeszcze z żadną kobietą nie przeprowadziłem tylu rozmów, ba, nawet kłótni na ten temat. Argumenty przez cały czas są takie same - "jak ci się nie podoba, to znajdź sobie inna", "znowu ja jestem najgorsza" i tak do znudzenia.... każda próba poważnej rozmowy kończy się kłótnią..... Myślałem że po ślubie i wspólnym zamieszkaniu nieco się rozkręci, ale jest w dalszym ciągu tak samo. Czasem czuję się totalnie olany i niepotrzebny i mam wrażenie że ona w ogóle nie dostrzega moich potrzeb, nawet gdybym napisał to sprayem na środku pokoju....staram się robić wszystko by była szczęśliwa, ale ona chyba tego nie docenia ....rozmowy, kłótnie, szantaże...nie pomaga totalnie nic...nie wyobrażam sobie rozwodu, chyba nie przeżyłbym rozstania z moim synem.....co dalej ?
    • songo3000 Re: Roznica temperamentów? 17.04.13, 07:54
      Nie te forum.
      Ty wprost szukasz kochanki a tutaj robi się to bardziej subtelnie ;)
      • tygrys-bez-rys Wuj dobra rada 17.04.13, 08:17
        ja bym był zatem żeby kolo napisał sprejem na tej podłodze o co mu kaman, może akurat to by coś dało, a nie taki uwięziony jest w ramach konvenansu. Ale sie zgadzam na tym forum to sie można sinych jaj dorobić a nie kochani.
        • urquhart Re: Wuj dobra rada 17.04.13, 08:27
          Zazdrość nie jest rozwiązaniem... Tiger :)
          • tygrys-bez-rys A w ryja ... 17.04.13, 08:30
            ... chcesz? Chrzescijanin sie znalazl.
            • urquhart Re: A w ryja ... 17.04.13, 08:32
              Dawaj !
              (może ci testosteron skoczy bo ostatnio przynudzasz)
              • tygrys-bez-rys Zminilem zdanie ... 17.04.13, 09:04
                ... na pieszczoty to se trzeba zasluzyc. A skoro ostation przynudzam, to moze kiedys bylem ciekawy. Upoje sie ciepla vodka, i gloria-i-chwala przeszlosci.
    • marek.zak1 Re: Roznica temperamentów? 17.04.13, 08:26
      Mysśałes, że po slubie się rozkręci. Na jakiej podstawie? Czy mając papierek w ręku dziewczyna, która nie lubi seksu, nagle go polubi? na podstawie tutejszych dyskusji widać, że jest odwrotnie. Jestes złapany, przegrałeś rywalizację o przeywództwo stada i ma być, jak ona chce.
      • urquhart Re: Roznica temperamentów? 17.04.13, 08:31
        marek.zak1 napisał:

        > Mysśałes, że po slubie się rozkręci. Na jakiej podstawie? Czy mając papierek w
        > ręku dziewczyna, która nie lubi seksu, nagle go polubi?

        Kurde a obowiązek małżeński to gdzie?
        Polandia szarą strefą stoi ale niektórzy myśla że papier to papier.
        A to jedynie bicz na dupę naiwnych facecików jak przyjdzie do rozwiązania umowy i płacenia kar umownych...
    • mojemail3 Re: Roznica temperamentów? no chyba... 17.04.13, 10:13
      Hmmm...
      "(...)atrakcyjna, kobieca żona, ciepła, rodzinna i świetnie zajmująca się domem...... cudowny roczny synek(...)"
      Myślę,że pies jest pogrzebany w tym zbytnim dbaniu o dom,kobietka za dużo sprząta i już jej brakuje energii bidulce...We wczesnej młodości to się śmiałyśmy w akademiku z dziewczynami, że myjemy podłogę " zamiast" jak chłopcy pokończyli studia i poszli na usługi pracodawców...
      No i dziecko, takie małe, strasznie absorbujące, pracochłonne, rywalizujące o względy...Może Ona się boi powtórki z rozrywki czyli szybkiego zajścia w kolejne???
      Kurczę, mi się to w głowie nie mieści, ja chyba nigdyt nie odmówiłam, chyba że w jakiejś malignie byłam albo ze świeżymi szwami operacyjnymi...
      Reasumując,żle to wróży, jak jej się teraz nie chce, to tym bardziej póżniej..Chyba że koło 40 tki nabierze apetytów na młode ciała...
      Najmi
    • sabat-77 Re: Roznica temperamentów? 17.04.13, 10:43
      Nie tam żadna "różnica temperamentów", tylko jak w dowcipie - wydymały cię siostry urszulanki :D

      Myślałeś, że małżeństwo to burdel, a trzeba było czytać co pisze w akapitach z gwiazdką i tych pisanych małą czcionką. Nie martw się, witaj w klubie :D
    • sabat-77 Re: Roznica temperamentów? 17.04.13, 10:52
      A tak serio - nie słuchasz żony ?
      "Jak ci się nie podoba, to znajdź sobie inną".
      Przekalkuluj, czy stać cię na alimenty, wrzuć po pół roku bezseksia pozew o rozwód i "znajdź sobie inną". Proste jak drut.
      Bo walczyć nie ma sensu - jesteś na z góry przegranej pozycji jako facet. Jako baba to może i byś co ugrał, a tak po pakuj manatki albo siedź cicho. Proste ?

      Tylko weź czasem tej innej nie traktuj poważnie, bo wrócisz do punktu wyjścia :p
      • mojemail3 Re: Roznica temperamentów? 17.04.13, 11:11

        (...)Jako baba to może i byś co ugrał, a tak po pakuj manatki albo siedź cicho. Proste ?(...)
        Ciekawe jak baba ma to ugrać? czekam na odp...
        • sabat-77 Re: Roznica temperamentów? 17.04.13, 11:24
          To "nie dawanie" zwykle bierze się z zawyżonej samooceny partnera i poczucia, że "gdyby nie ty" to świat stałby przed nim otworem.
          Jedynym sposobem zmiany tego podejścia, to przeczołganie zarozumialca przez szarą rzeczywistość.
          Kobiety mają o tyle łatwiej, że stary facecik z alimentami na karku na rynku damsko-męskim gówno znaczy. Babka jest towarem znacznie bardziej poszukiwanym, w każdym wieku i każdej konfiguracji, więc łatwiej jest jej, po pierwsze - rzeczywiście kogoś sobie innego znaleźć, po drugie - wzbudzić zazdrość w swoim dotychczasowym partnerze i tym samym zdrowo go wkurwić.
          Trzeba mieć odwagę i zaszarżować. Mówię - ZWYKLE kobiecie jest łatwiej. Chyba że jest totalnie uzależniona finansowo od faceta.
          • mojemail3 Re: for sabat... 17.04.13, 11:36

            (...)"To "nie dawanie" zwykle bierze się z zawyżonej samooceny partnera i poczucia, że "gdyby nie ty" to świat stałby przed nim otworem"(...)
            A wiesz jak się żonie mówi? "jak bym cię nie wziął, to by Cię sam Pan Bóg wziął"
            Chociaż 15 lat temu to było zupełnie inaczej, ale jak sie jest na zabój zakochanym, to się czasem zapomina o egzekwowaniu swoich praw i potrzeb...

            "(...)po drugie - wzbudzić zazdrość w swoim dotych
            czasowym partnerze i tym samym zdrowo go wkurwić(...)

            A żebyś wiedział,że to działa...Nawet mi na jego komplementach nie zależy, zbywam je bo wiem jak jest sama i widzę to w oczach innych na ulicy...
            Ale problem w tym,że jak są za długie przerwy, to tracę z Nim więż, już go tak nie pragnę a wyobrażam sobie innych...no cóż, napisałam to...

            Najmi
      • rekreativa Re: Roznica temperamentów? 17.04.13, 12:10
        "Przekalkuluj, czy stać cię na alimenty, wrzuć po pół roku bezseksia pozew o roz
        > wód i "znajdź sobie inną". Proste jak drut. "

        Czy tak właśnie zrobiłeś, sabat?
        • sabat-77 Re: Roznica temperamentów? 17.04.13, 12:19
          Tak. Przekalkulowalem, ze mnie jednak nie stac :)
          Jak zacznie jakims cudem, to zmienie front. Poki co gram tymi kartami, ktore gram. Jestem cyniczny i bezwzgledny. Mialas jakies watpliwosci ?
          • rekreativa Re: Roznica temperamentów? 17.04.13, 13:54
            Koło "bezwzględny" toś nawet nie stał, ale jeśli to Ci dodaje otuchy, to tak se mów :)
            Ja śledzę tę Twoją historię małżeńską od dłuższego czasu i nie tracę nadziei, że jednak kiedyś się w sobie zbierzesz i zakończysz to coś, w czym tkwisz.
      • zawle Re: Roznica temperamentów? 17.04.13, 12:41
        sabat-77 napisał: > Przekalkuluj, czy stać cię na alimenty, wrzuć po pół roku bezseksia pozew o roz
        > wód i "znajdź sobie inną". Proste jak drut.

        To racjonalne planowanie przyszłości. Zawsze można inaczej. Znajdź sobie kochankę, zobacz jak będzie i wtedy zacznij kalkulować.
        • sabat-77 Re: Roznica temperamentów? 17.04.13, 12:53
          zawle napisała:

          > To racjonalne planowanie przyszłości. Zawsze można inaczej. Znajdź sobie kochan
          > kę, zobacz jak będzie i wtedy zacznij kalkulować.

          Sama w watku obok ubolewasz nad losem kochanek - to raz.
          Mowisz to tak, jakby czlowiek mojego pokroju mial latwosc w znajdywaniu sobie kochanek - to dwa.
          Mowilas, ze wprowadzenie trzeciej osoby do zwiazku to cos w rodzaju swiadomego wejscia w stan wojny - to trzy.

          Nic juz z tego nie rozumiem.


          • zawle Re: Roznica temperamentów? 17.04.13, 13:00
            Twoim największym problemem jest filtrowanie cudzych wypowiedzi przez własne emocje;)
            Pisałam to żeby obronić Twoje zdanie. Nie było tu sarkazmu.
          • zawle Re: Roznica temperamentów? 17.04.13, 13:04
            sabat-77 napisał:
            > Sama w watku obok ubolewasz nad losem kochanek - to raz.


            Czyś Ty zgłupiał? Ubolewam? Ależ skąd. Sama byłam kochanką. Było zajebiście. Mnie nie interesują zobowiązania kredytowe faceta z którym idę do łóżka.
            • marek.zak1 Re: Roznica temperamentów? 17.04.13, 14:00
              ,,Kobiety nie obchodzi skąd facet ma pieniądze, obchodzi ją to, czy ją kocha" Cytat z ,,Hallo Szpicbródka" - teatr ,,Syrena". Fajne. Polecam.
          • songo3000 Re: Roznica temperamentów? 17.04.13, 13:27
            Wojenkę to Ty już masz, choćby dlatego że sam ze sobą walczysz. Marnym losem kochanek się nie przejmuj, Zawleczka mówiła, że w latach 80-tych było zajebiście ;P
            Poza tym powtarzam - wyrywaj brzydkie.
            • zawle Re: Roznica temperamentów? 17.04.13, 22:32
              songo3000 napisał:
              Zawleczka mówiła, że w latach 80-tych było zajebiście
              > ;P

              Człowieku...w latach osiemdziesiątych to ja byłam grzeczną, dopiero co bzykająca dziewczynką. W stałym związku, z planami na ślub:)
          • rekreativa Re: Roznica temperamentów? 17.04.13, 13:57
            A Ty, sabat, to w ogóle umiesz kłamać? Tak na okoliczność, gdyby się jednak ta kochanka pojawiła?
            • bezsennick Re: Roznica temperamentów? 17.04.13, 15:29
              Widzę że zrobił się mały offtop :) Dzięki Wam za wszystkie odpowiedzi, chociaż mam jeszcze większy mętlik w głowie niż wczoraj. Na pewno nie szukam tutaj kochanki, ani nie mam zamiaru tego robić....i nie jest to "proste jak drut" jak ktoś z Was napisał. Obowiązki domowe i zajmowanie się dzieckiem dzielimy w sumie po połowie, także "przemęczenie" odpada...
              Nie za bardzo rozumiem też pojęcie "szarżowania". Owszem, potrafię pierdolnąć w stół i głośno powiedzieć co mnie wkurwia, gorzej że to nie daje żadnego efektu, czasem czuję się jakbym gadał do ściany....Setki rozmów, wzajemnych pretensji i kłótni.....Rozwód ? Sam pochodzę z rozbitej i patologicznej rodziny i przez całe życie obiecywałem sobie że nie powtórzę błędu moich rodziców...jak pisałem wcześniej, nie wyobrażam sobie bycia weekendowym ojcem dla mojego synka. Trudno, jestem w kropce i chyba trzeba się przyzwyczaić ze nie zrobię z żony wyuzdanej nimfomanki, zresztą najgorsze byłoby udawanie z jej strony i zmuszanie się...najwyżej skończę jak bohater "American Beauty" o ile już tak nie jest...:)
              • marek.zak1 Re: Roznica temperamentów? 17.04.13, 15:41
                Życe w małżeństwie to sztuka kompromisu. Nie musisz i nie zrobisz z żony wyuzdanej kochanki. Postaw sobie za cel przekonanie jej, że np. 2 razy w tygodniu jest dobrym kompromisem, zadawalajacym was oboje i zapewniającym harmonie w rodzinie.
              • mojemail3 Re: Roznica temperamentów? 17.04.13, 15:50
                Bezsennick, współczuje Ci bardzo, bo młody żonkoś jesteś, jak się ma takie problemy po 40 tce to już w sumie się pohulało, choć jeszcze by się chciało...
                Nic nie mamy na zawsze, wszystko przemija,może nie w tym rzecz,żeby z żony wyuzdaną nimfomankę robić, ale to raczej zdrowe w tym wieku w miarę regularnie się kochać...
                Może Ona coś do Ciebie ma, jakieś niewyartykułowane pretensje i tak się odgrywa? Rzeczywiście pogadaj, ale ustalanie kompromisu, że 2 razy w tygodniu to mo jakąś pańszczyzną pachnie... taka fajna rzecz ten sex, coś z niczego i miłego a to taaaaaaki problem...
                • marek.zak1 Re: Roznica temperamentów? 17.04.13, 15:56
                  Kochana , po ukończeniu wielu kursów negocjacyjnych powiem Ci, że musisz znać cel, jaki chcesz osiagnąć. Celem jest zwiekszenie częstotliwości, czy nie? A moze jak zwiększy sie częstotliwość, przyjdzie większa ochota?
                  • mojemail3 Re: Roznica temperamentów? 17.04.13, 17:41
                    Takie podejście może przyniesie skutek, ale chyba nie tędy droga...Przychodzi taki etap,że się nie chce po prostu.

                    Najmi
                    • marek.zak1 Re: Roznica temperamentów? 17.04.13, 18:17
                      To trzeba było to uczciwie zakomunikować otwarcie przed ślubem: ,,nie chcę ani teraz , ani potem uprawiać seksu częściej, niż raz na miesiąc". A chyba wiesz dlaczego taki komunikat nie został przekazany?
                      • rekreativa Re: Roznica temperamentów? 17.04.13, 18:38
                        Problem w tym, że przed ślubem mogła autentycznie chcieć, a zmieniło jej się, jak to zwykle bywa po dziecku.
                        Zauważ, że bobas ma dopiero rok, więc to bardzo świeża sprawa i kobita jest jeszcze w amoku "wysiadywania".
                        Choć, oczywiście, dla naszego bohatera to żadne pocieszenie...
                        • marek.zak1 Re: Roznica temperamentów? 17.04.13, 18:50
                          Miła recreativo. Przeczytaj inicjalny post:
                          Myślałem że po ślubie i wspólnym zamieszkaniu nieco się rozkręci, ale jest w dalszym ciągu tak samo.
                          • rekreativa Re: Roznica temperamentów? 17.04.13, 19:55
                            A, sorki, umknęło mi.
                            Czyli stały błąd popełniany przez facetów: po ślubie się rozkręci.
                            Równie mądra nadzieja jak to , że po ślubie przestanie pić lub zdradzać (facet)
                            Cóż można powiedziec w takiej sytuacji? Widziały gały, co brały?
                      • mojemail3 Re: Roznica temperamentów? 17.04.13, 20:05

                        (...)Przychodzi taki etap,że się nie chce po prostu(...)


                        marek.zak1 napisał:

                        > To trzeba było to uczciwie zakomunikować otwarcie przed ślubem: ,,nie chcę ani
                        > teraz , ani potem uprawiać seksu częściej, niż raz na miesiąc". A chyba wiesz d
                        > laczego taki komunikat nie został przekazany?

                        Marku.zak...musiałam samą siebie zacytować, bośmy się nie zrozumieli;-)
                        Nie chce się żonie Bezsennicka, a mnie się nie chce kusić, namawiać, inicjować...
                        Cóż, przed laty to ja słyszałam,że nie da mi spokoju do 80 tki, ale pary starczyło na 50% planu, do 40 tki...Cały ambaras w tym,że kobiety koło 40 tki mają większe potrzeby niż 20 latki czasem...
                        Najmi
                        • marek.zak1 Re: Roznica temperamentów? 17.04.13, 22:34
                          To są zupełnie inne przypadki. Jej sie nie chciało od poczatku i nie chce się teraz. Nic się nie zmieniło. Twojemu facetowi się chciało i się zmieniło.
                          • zawle Re: Roznica temperamentów? 17.04.13, 22:37
                            marek.zak1 napisał:

                            > To są zupełnie inne przypadki. Jej sie nie chciało od poczatku i nie chce się t
                            > eraz. Nic się nie zmieniło. Twojemu facetowi się chciało i się zmieniło.

                            Ale z czym są to inne przypadki? Że jeden się nadaje do negocjacji, a drugi nie?
                            • mojemail3 Re: Roznica temperamentów? 18.04.13, 00:07
                              zawle napisała:

                              > marek.zak1 napisał:
                              >
                              > > To są zupełnie inne przypadki. Jej sie nie chciało od poczatku i nie chce
                              > się teraz. Nic się nie zmieniło. Twojemu facetowi się chciało i się zmieniło.
                              >
                              > Ale z czym są to inne przypadki? Że jeden się nadaje do negocjacji, a drugi nie
                              > ?
                              Otóż to,to są zawsze sprawy beznadziejne,jakoś nie widzę możliwości negocjacji i osiągnięcia sukcesu.Podejście,że wszystko można osiągnąć jakoś mi nie leży.Parasola w d...też się nie da otworzyć.
                              • marek.zak1 Re: Roznica temperamentów? 18.04.13, 08:36
                                Ale tutaj jest pozytywna pzresłanka. Rzadki sex jest bardzo udany. Dlaczego więc nie zwiekszyc częstotliwosci?
                                • zawle Re: Roznica temperamentów? 18.04.13, 08:54
                                  marek.zak1 napisał:

                                  > Ale tutaj jest pozytywna pzresłanka. Rzadki sex jest bardzo udany. Dlaczego wię
                                  > c nie zwiekszyc częstotliwosci?

                                  Bo być może ten rzadki seks napędzany jest fizjologią zmieszaną z tygodniowym nastrajaniem ( jak przed wizytą u dentysty)?
            • sabat-77 Re: Roznica temperamentów? 17.04.13, 22:43
              rekreativa napisała:

              > A Ty, sabat, to w ogóle umiesz kłamać? Tak na okoliczność, gdyby się jednak ta
              > kochanka pojawiła?

              Jasne. Kłamię i zmyślam jak z nut, oczywiście kiedy chcę albo muszę. Dziwią mnie twoje wątpliwości. Dałem jakimś zachowaniem do zrozumienia, że jest inaczej ?
              • rekreativa Re: Roznica temperamentów? 18.04.13, 12:11
                No właśnie nie wiem dlaczego mam takie wrażenie, że byłoby Ci trudno łgać w żywe oczy żonie.
    • sukienkawkratke Re: Roznica temperamentów? 17.04.13, 18:49
      "Jest rewelacyjnie gdy już do czegoś dojdzie, problem w tym że dochodzi stanowczo za rzadko, i zazwyczaj ja muszę to inicjować i prosić o to, co totalnie mnie wykańcza. Przez jej ciągłe odmawianie, zapominanie i wykręcanie się, moja namiętność wygasa zupełnie, później ona zarzuca mi brak czułości, i tak koło się zamyka." - Jak na mój rozum to odrobinę nielogiczne. Bo jeśli dochodzi "do czegoś" i jest rewelacyjnie to wg mnie każdy szuka sposobu by tę radość i przyjemność móc powtórzyć. Chyba że w tym "rewelacyjnie" nie było ani ognia, ani płomieni, ani żarliwości, ani namiętności dla niej, a Ty jeszcze o tym nie wiesz. Porozmawiaj z żoną ale już bez listy oczekiwań, żali, pretensji, bo w ten sposób tylko sami się nakręcacie a nie rozwiązujecie problem. Może Twoja żona czuje się przyparta do muru, chcąc być perfekcyjna we wszystkim gdzieś się zapętliła stąd odbiera Cię jakbyś wychodził z pozycji agresora, stąd też jej konkluzje kończące wasze dyskusje. Takie "jak ci się nie podoba, to znajdź sobie inna", zdaje się być nonszalancją kiedy chce się postawić na swoim, ale czasami też bywa bezradnością. Może potrzebny jest wam mediator.
    • bcde Re: Roznica temperamentów? 18.04.13, 02:40
      Na razie znajdź sobie po cichu kochankę i bądź ostrożny dopóki się da. Później się zobaczy.
    • twojabogini Re: Roznica temperamentów? 18.04.13, 14:16
      Jesteście wciąż młodym i wciąż jeszcze udanym małżeństwem. Problem seksu nie zniknie. Albo żona będzie go unikać, a ty będziesz czuł się z tym źle, albo przekonasz żonę do tego, aby udostępniała się seksualnie wbrew swojej woli (do tego dążysz?, naprawdę tego chcesz?) - i wtedy dopiero zaczną się problemy.
      Proponuję wizytę u specjalisty. Żona może mieć opór przed seksuologiem (to częste), może na początek wystarczy terapeuta rodzinny. Jeśli zona odmówi udziału w wizycie - udaj się sam, przedstaw swój problem - na pewno specjalista udzieli ci lepszych i bardziej konstruktywnych porad niż straszenie rozwodem, naciskanie na seks itp. tak się kobietę studzi seksualnie, a nie skłania do większej aktywności (mężczyznę zresztą również).

      Co do temperamentów - to nie jest stała. To zmienna. W pewnych okresach życia ci sami ludzie mają wysokie libido i duże potrzeby seksualne, w innych zerowe. Okres wczesnego macierzyństwa dla wielu kobiet jest okresem spadku potrzeb seksualnych. Ale to nie trwa wiecznie. Przy otwartej postawie małżonków da się to jakoś przejść - mąż nie domaga się stosunków (kobieta musiałaby się im poddawać wbrew sobie - to chore), ale żona dba o potrzeby męża, w zamian dostając czułość. Czym innym jest komunikat udostępniaj mi się, bo mam potrzeby, inaczej znajdę kochankę lub się z tobą rozwiodę, a czym innym - budzisz we mnie pragnienie, działasz na mnie, pragnę bliskości z tobą, potrzebuję jej.

      >później ona zarzuca mi brak czułości,

      Może to jest jakiś trop, dlaczego zona unika seksu? Uwzględniasz jej potrzeby? Rozumiem, że możesz mieć inne potrzeby seksualne niż żona. Ty chcesz ostrych akcji, ona godzinnego romantycznego miziania, zanim do czegoś dojdzie. To się da pogodzić. Jeśli zaspokoisz potrzeby kobiety - ona odda ci to co otrzymała z nawiązką, zaspokajając twoje.

      Proponuję taka próbę:
      1. Wycofaj się z żądania seksu - powiedz jej coś w stylu: "Przepraszam, powiedziałem wiele raniących słów.Kocham cię i nie zamierzam się rozwodzić, jestem zadowolony z naszego małżeństwa i czuję się szczęśliwy, że stworzyliśmy dobrą rodzinę (parafrazuję twoje słowa, które napisałeś wyżej). jesteś dla mnie bardzo atrakcyjna, pociągasz mnie i dlatego czasem wariuję. Nigdy więcej nie będę na ciebie naciskał w tak podły sposób, wybacz mi. " W ten sposób przywrócisz w zwiazku płaszczyznę zaufania - dla wielu kobiet to istotny element warunkujący zachowania i odczucia seksualne. Niektóre kobiety nakręca awanturka, konflikt, zagrożenie konkurencją -ale z twojego opisu wynika, ze twoja zona raczej do nich nie należy.
      2. Poświęć czas na spełnienie pragnień żony - chce czułości daj ja jej - na tydzień rezygnując ze swoich potrzeb. Spędź z nią czas, pogłaszcz ją czy co tam lubi i rozumie pod słowem czułość.
      3. Poczytaj o sposobach zaspokajania kobiet (stronka seksualnosckobiet zawiera sporo przydatnych informacji) i ją rozbudź a potem zaspokój.

      Nie ma gwarancji, że zadziała - ale szansa jest.
      Aha - wiele kobiet nie dochodzi przy stosunkach (udają), mąż po wszystkim idzie spać, kobieta czuje się użyta, bo nie dostała tego czego oczekuje od seksu - uwagi, czułości - choć z siebie dała jak najwięcej - skupiła się na przyjemności partnera, dała satysfakcjonujący go pokaz, podbiła mu ego itp. W zamian - nie dostała nic. To tak powszechne - że nie waham się ci o tym wspomnieć.
      Kobiety boją się otwarcie przyznać partnerowi bo: boja się, ze coś z nimi nie tak (zwłaszcza gdy partner wyedukował się na porno i sądzi, ze to co tam zobaczył to obraz seksualności kobiet, które dochodzą pod wpływem penetracji w dowolny otwór ciała, najlepiej szybkiej i intensywnej), myślą, ze nie dochodzą podczas stosunków, bo zostały kiedyś zgwałcone lub były molestowane i boja się przyznać do tego nawet przed sobą, boją się, ze partner je odrzuci jako niepełnowartościowe, nie maja pojęcia jak mogłyby osiągnąć orgazm,nie są rozbudzone, nie chcą robić przykrości partnerowi, boja się, ze on xle zniesie informacje, ze nie zaspokaja seksualnie partnerki. Lista jest dłuższa - podałam ci najbardziej typowe motywacje.
      Nie wiem na ile macie otwarte relacje - ale może warto kiedyś w atmosferze akceptacji porozmawiać z żoną jak to jest z ta jej seksualnością i ile ona czerpie z niej radości i satysfakcji a na ile musi się poświęcać - bo jej nie odczuwa - i co można zrobić, żeby to zmienić. Gdyby przyznała, że robiła jak wyżej - udawała i poświęcała się - nigdy jej za to nie wiń - zniszczysz relacje, na której w końcu ci zależy - uwzględnij jej motywację.





      • mojemail3 Re: Roznica temperamentów? 18.04.13, 15:40
        "(...)Co do temperamentów - to nie jest stała. To zmienna. W pewnych okresach życia ci sami ludzie mają wysokie libido i duże potrzeby seksualne, w innych zerowe. Okres wczesnego macierzyństwa dla wielu kobiet jest okresem spadku potrzeb seksualnych(...)"

        Święta prawda, z tą zmienną temperamentów...Tylko co jak dobrze żarło a zdechło?
        Bezsennik przynajmniej ma receptę, wydrukować, powiesić na lodówce i stosować,,,
Inne wątki na temat:
Pełna wersja