takatamkota
18.04.13, 12:03
Witam
Temat znany szeroko zapewne więc piszę chyba bardziej dla uporządkowania sobie wszystkiego, za nudzenie z góry przepraszam.
Jesteśmy małżeństwem 6 lat, mamy dziecko w wieku przedszkolnym, jestem dużo młodsza od męża. Hmm słowo wstępu wcale nie ułatwia przejścia do sedna.
Nigdy nie byliśmy straszliwe zgrani temperamentem, ale nie przeszkadzało to jakoś straszliwe, czasem ja dopasowywałam się do niego, czasem on do mnie. Tylko ostatnio, właściwie od ponad roku, nie potrafię go zrozumieć, rozmowy o seksie są kompletną porażką od początku, z powodu wychowania, religii itd. ale potrafiliśmy dogadać się w działaniu.
Zdaje sobie sprawę z tego że na samym początku seks w moim wykonaniu był kompletną porażką, pewnie potrzebowałam czasu na naukę, a teraz, w sumie dopiero teraz, poznaje jak to jest być kobietą która wie czego chce, wie co lubi i jest dobra w tym co robi, a przynajmniej się stara. Mężowi niby się to podoba, tylko że zachowuje się tak jakby bał się po to sięgnąć, w ciągu dnia potrafi mówić mi że jestem seksowna, dać klapsa w przelocie, czy pocałować a gdy przyjdzie co do czego, mamy czas dla siebie, znika bo musi coś tak jeszcze zrobić, jest film który chce obejrzeć czy tysiąc innych spraw. Ostatnio nawet śpimy oddzielnie bo on zasypia u siebie przed telewizorem czy komputerem.
Szczerze mówiąc to zaczynam się przyzwyczajać do braku seksu, zawsze to ja musiałam się ograniczać więc nie boli to tak bardzo, tylko brakuje mi już nawet czysto fizycznego dotyku.
Oczywiście nie raz i nie dwa to ja jestem stroną aktywną, inicjującą, zdobywającą, mężowi się to podoba i mi też, tylko hmm ile razy można zdobywać? Niby wiem że dla niego nie do pomyślenia jest prosty komunikat "nie zrobiłabyś mi loda?" bo mnie szanuje za bardzo, bo tamto, bo owamto, ale namawianie po raz enty straciło całkowicie swój urok.
Jeśli chodzi o kochankę, chociaż nie wiem w sumie czy miał ją w przeszłości, w tej chwili jest prawie niemożliwe żebym o niej nie wiedziała. Może to ze mną jest coś nie tak?