Beznadzieja i brak perspektyw.

18.04.13, 15:29
I co. Wyszalałem się, zgrzeczniałem, nie łajdaczę się i nie puszczam, jestem przykładnym mężem po dwóch latach naprawiania związku, nie pakuję się w żadne nowe historie. Efekt? W małżeńskim łóżku jest chyba najgorzej w historii. Przez jakiś czas nie było seksu bo związek trzymał się na cieniutkiej niteczce, teraz związek od strony emocjonalnej ma się świetnie, a seks? Seksu nie ma, chyba że 2-3 razy w kwartale można uznać za normę.
Nie ma i chyba już nie będzie, bo nagle okazuje się, że wszystko robię źle. Dziwne, bo moje kochanki musiałyby chyba być nienormalne, żeby regularnie chodzić do łóżka z tak beznadziejnym beztalenciem, ale tego argumentu raczej nie użyję w rozmowie z żoną.

Wiem, wiem, każdy ma inaczej, ale coraz bardziej utwierdzam się w przekonaniu, że moja żona ma zupełnie niedojrzałą seksualność, mimo 40-tki na karku w łóżku jest jak nastolatka - i to nie jest niestety komplement. Nie przez namiętność, a jakiś infantylny stosunek do seksu (pomijam seks jako przedmiot handlu małżeńskiego, bo niestety wiele kobiet to robi, a poza tym jest w czasie przeszłym obecnie). Plus to że wiecznie ją coś tam boli, a to nie tak wchodzę, a to za wcześnie wkładam jej rękę w majtki, a to ma globusa, a to ma spadek libido bo bez sensu bierze nuvaring (chyba po to obniżone libido) a to to, a to tamto.

Jak się łajdaczyłem, to przynajmniej miałem dobry seks. W końcu się ogarnąłem że nie chcę tak spędzić życia, ostatnio mnie znów zaczęło kusić ale szybko zakończyłem rodzący się temat. Co dalej - nie mam pojęcia. Dzięki za uwagę.
    • loppe Re: Beznadzieja i brak perspektyw. 18.04.13, 16:24
      Może pomoc specjalistów?

      Dwie sytuacje są poza moim zasięgiem - faceci nie chcący seksu ze swoimi partnerkami (to nie Twój przypadek) i dobre emocjonalnie związki, jak Twój, nie dające rady w łózku.
      • kag73 Re: Beznadzieja i brak perspektyw. 18.04.13, 17:12
        Hmm, skoro zona twierdzi, ze wszystko robisz nie tak, niech pokaze/powie jak chce i wtedy bedziesz robil tak jak ona chce.
        Pytanie: cz jestes jej pierwszym i jedym partnerem czy mila kogos przed Toba?
        Tak czy siak, seks z Toba to nie jej bajka, inaczej by go chciala, przykro mi :(
        No chyba, ze ma spadek libido przez hormony, wtedy, jezeli bylaby zainteresowana, mozna by cos moze zdzialac.
    • twojabogini Re: Beznadzieja i brak perspektyw. 18.04.13, 18:07
      > Nie ma i chyba już nie będzie, bo nagle okazuje się, że wszystko robię źle. Dzi
      > wne, bo moje kochanki musiałyby chyba być nienormalne, żeby regularnie chodzić
      > do łóżka z tak beznadziejnym beztalenciem, ale tego argumentu raczej nie użyję
      > w rozmowie z żoną.

      Zdziwiłbyś się z jakich nieseksualnych powodów bzykają się kobiety. To, że kochanka była zadowolona, nie oznacza, że doznała specjalnych uniesień erotycznych. Dowartościowała się (jestem lepsza od żony, koleś ryzykował swój związek dla mnie itp.), miło spędziła czas, może dostała jakiś prezent, albo spędziła weekend w miłym miejscu miała czym się pochwalić koleżankom, przeżyła zauroczenie, nie nudziła się w domu, liczyła, ze jak będzie sie bardzo starć w łóżku to odejdziesz dla niej od zony.
      Tak, że nawet beznadziejny w łóżku facet może mieć aktywną i podbijająca jego ego kochankę. jeśli kochanka bzyka się z przyczyn nieseksualnych - to najczęściej mężczyzna będzie tez mieć kochankę, która w seksie skoncentruje się na nim. Kochanka to ogromna wygoda - bo można olać jej potrzeby, a ona chętnie zaspokoi twoje (naprawdę niewiele kochanek domaga się własnej przyjemności, no bo jeszcze odejdziesz i zostaną długie samotne wieczory). Żona oczekuje że dasz jej przyjemność.
      Najbardziej wiarygodnym recenzentem jest więc jednak zona. Bo ona jeśli będzie się z tobą bzykać - to dla seksu. Osoba dobra w łóżku to taka - która umie sprawić przyjemność partnerowi - nawet trudnemu, wymagającemu, posiadającemu nietypowe upodobania.
      Doedukuj się na temat kobiecej seksualności, a potem popracuj nad żoną. Bardzo możliwe, ze ona ma seksualność nastolatki, skoro ty taka masz (satysfakcjonuje cie seks dla ciebie, kiedy masz sprawić przyjemność żonie, to zaczynają się schody). Czas to zmienić - nauczyć się wspólnie dobrego i satysfakcjonującego bzykania dla obojga. Polecam seks tantryczny, albo rozwiniecie technik oralnych, a także stymulację strefy G.
      Kobieta która partner zaspokaja seksualnie jest gotowa zrobić dla satysfakcji swojego partnera bardzo wiele - więc nie bój się, jak już osiągniesz jako taki poziom nie pozostaniesz bez nagrody.

      jeśłi jestes wrazliwy na krytykę i łatwo siezniechecacsz - lepiej nie pytaj jak czesto udawała z toba orgazmy i kiedy i dlaczego jej się odechciało. Po prostu zacznijcie wspólnie edukację od podstaw.
      • sabat-77 Re: Beznadzieja i brak perspektyw. 18.04.13, 22:58
        Gdyby odegrano przed wycieczką głuchoniemych utwór Mozarta i nie poruszyłby on ich do głębi, a co gorsza nie wzbudził w nich chęci do głośnego aplauzu, to czy byłaby to kwestia nieudolności kompozytorskiej Mozarta, marnego dyrygenta czy może żenujących instrumentalistów ?
        Przyjmijmy najpierw a priori, zanim rozstrzygniemy ten dylemat, że głuchoniemi, jak żona Cezara, są poza wszelkimi podejrzeniami. Prawdziwi artyści zmuszą nawet kamienie by płakały rzewnymi łzami pod wrażeniem ich niebiańskiego kunsztu.
        • twojabogini Re: Beznadzieja i brak perspektyw. 19.04.13, 11:36
          Słuchaj, nie zakładam z góry, że w opisanym przypadku jest tak jak twierdzę - wskazuję na taką możliwość. Z podobnymi sytuacjami już nie raz się w życiu spotkałam (gdy mąż uważał się za dobrego kochanka, utwierdzony w tym przekonaniu przez mniejszą lub większą liczbę partnerek seksualnych, żona składała reklamację - i okazywało się, że recenzja żony jest wiarygodna).

          Rzadki jest przypadek w którym osoba jest w sferze seksualnej "głuchoniema" i niewrażliwa na wszystkie bodźce, ale masz rację - zdarzają się osoby aseksualne. Nie jest wykluczone, że opisana żona nigdy nie reaguje na żadne bodźce seksualne, aczkolwiek z opisu wynika raczej - że zona składa reklamację odnośnie umiejętności męża. nie odmawia seksu, bo go nie lubi i nie potrzebuje, tylko dlatego, że jej mąż postępuje w niewłaściwy sposób - i otwarcie o tym mówi.
          Mężczyzna w takiej sytuacji ma wybór - jeśli chce stałego związku i relacji seksualnej z żoną, musi schować dumę i ego do kieszeni i nauczyć się seksualności przynajmniej swojej kobiety. To fantastyczna przygoda i bardzo dobrze wpływa na relację małżeńską. Może też oczywiście zignorować to co komunikuje mu żona, zachowując swoje wyobrażenia i mieć satysfakcjonujący seks z kochankami, które będą się skupiać wyłącznie na jego przyjemności (zawsze się takie znajdą). Losy małżeństwa będą wtedy różne - od "otworzenia" małżeństwa, czyli zgodę na seksualna swobodę małżonków - po rozwód.
      • that.bitch.is.sick Re: Beznadzieja i brak perspektyw. 19.04.13, 10:50
        twojabogini napisała:

        > > Nie ma i chyba już nie będzie, bo nagle okazuje się, że wszystko robię źl
        > e. Dzi
        > > wne, bo moje kochanki musiałyby chyba być nienormalne, żeby regularnie ch
        > odzić
        > > do łóżka z tak beznadziejnym beztalenciem, ale tego argumentu raczej nie
        > użyję
        > > w rozmowie z żoną.
        >
        > Zdziwiłbyś się z jakich nieseksualnych powodów bzykają się kobiety. To, że koch
        > anka była zadowolona, nie oznacza, że doznała specjalnych uniesień erotycznych.
        > Dowartościowała się (jestem lepsza od żony, koleś ryzykował swój związek dla m
        > nie itp.), miło spędziła czas, może dostała jakiś prezent, albo spędziła weeken
        > d w miłym miejscu miała czym się pochwalić koleżankom, przeżyła zauroczenie, ni
        > e nudziła się w domu, liczyła, ze jak będzie sie bardzo starć w łóżku to odejdz
        > iesz dla niej od zony.
        > Tak, że nawet beznadziejny w łóżku facet może mieć aktywną i podbijająca jego e
        > go kochankę. jeśli kochanka bzyka się z przyczyn nieseksualnych - to najczęście
        > j mężczyzna będzie tez mieć kochankę, która w seksie skoncentruje się na nim.


        Ale przepraszam bogini ty te bzdury wyczytujesz, wymyślasz czy to są twoje projekcje i złośliwością podszyte fantazje na temat motywacji "kochanek". Byłaś kochanką, czy sobie tak bezmyślnie klepiesz? Totalnie fałszywa kategoria nota bene. Kochanki. Każdy tam gdzie jest jedna wspólna cecha zaraz tworzy sobie teorię. Przecież nikt nie idzie do łóżka z facetem dlatego że jest żonaty, tylko raczej mimo. :)


        Dobór naturalny nie wykształcił w kobietach chęci posiadania dzieci, tylko potrzebę seksu. Jeśli kobieta uprawia seks w trakcie owulacji, to dziewięć miesięcy później na świat przychodzi dziecko. Nie ma konieczności świadomego decydowania się na nie. - S.B.HRDY
        • twojabogini Re: Beznadzieja i brak perspektyw. 19.04.13, 11:25
          > Ale przepraszam bogini ty te bzdury wyczytujesz, wymyślasz czy to są twoje proj
          > ekcje i złośliwością podszyte fantazje na temat motywacji "kochanek".

          Nie zakładam, że wszystkie kochanki bzykają się z nieseksualnych powodów. Wymienione przeze mnie nieseksualne powody dla których kobiety podejmują aktywność seksualną to powody znane mi z relacji kobiet. I nie zawsze dotyczyły układu żonaty mężczyzna-kobieta, czasem po prostu mężczyzna-kobieta. Część kobiet z takich powodów decydowała się na seks z mężczyzną - choć z samego seksu nie czerpały niesamowitej satysfakcji. Motywacją było co innego - poczucie bycia pożądaną, adorowaną, spędzanie miło czasu, tego, żeby coś się w życiu działo, skłonienia mężczyzny do stałego związku i wiele innych. I jeśli te ich potrzeby były zaspokajane - były gotowe w płaszczyźnie seksualnej ofiarować partnerowi bardzo wiele (także przekonanie, że jest on fantastycznym kochankiem).

          Byłaś ko
          > chanką, czy sobie tak bezmyślnie klepiesz?

          Zdarzało mi się być kochanką (w relacji kobieta-mężczna/kobieta-kobieta, bo związek z partnerem pozostającym w stałym związku wydawał mi się zawsze zbyt skomplikowany), czasem z przyczyn czysto seksualnych, czasem z powodów znajdujących się w ramach wymienionych powyżej. Podobnie jak wielu innym kobietom.

          Totalnie fałszywa kategoria nota ben
          > e. Kochanki. Każdy tam gdzie jest jedna wspólna cecha zaraz tworzy sobie teorię
          > . Przecież nikt nie idzie do łóżka z facetem dlatego że jest żonaty, tylko racz
          > ej mimo. :)

          Poznałam kobiety, które sypiały z zasady tylko z żonatymi mężczyznami (przy bardzo różnych motywacjach). Jeśli stworzymy wśród kategorii kochanek - podkategorię kochanki żonatych mężczyzn, to faktycznie nie będzie to grupa jednorodna. Ale w kategorii kochanki (jako kobiety mające seks nie w stałych związkach) - będziemy mogli wyróżnić kategorię kochanek podejmujących aktywność z seksualnych powodów, oraz z powodów nieseksualnych.

          Całość napisałam nie po to, aby się wyzłośliwić, tylko po to, aby wskazać, że istnieje możliwość, że kochanki były zadowolone, a żona nie jest. Jeśli mężczyzna jest słabym kochankiem i nie rozumie seksualności kobiecej - jego kochanki będą najczęściej z kategorii podejmujących aktywność seksualną z przyczyn nieseksualnych (te które chcą po prostu dobrego seksu najczęściej zanim do czegokolwiek dojdzie zorientują się, że to nie z tym panem). Powstanie ogromna rozbieżność pomiędzy recenzja żony, a recenzją kochanek.
          Wielu moich kolegów odkryło kobiecą seksualność dopiero w małżeństwie. Do czasu aż zostali uświadomieni przez żony co do poziomu swoich umiejętności, byli przekonani o swoich niesamowitych umiejętnościach dawania kobietom rozkoszy. Początkowo także oni doznawali dysonansu poznawczego i byli skłonni wierzyć raczej recenzjom poprzednich partnerek i uznać, że to zona ma jakiś problem.
          Większość żon będzie jednak najbardziej obiektywnym recenzentem - bo zakładają, że mąż będzie ich jedynym partnerem seksualnym, więc chciałyby, aby dostarczał im satysfakcji. Problem w tym, że wielu panów przekonanych o swojej wszechwiedzy i umiejętnościach godnych casanowy - woli nadal wierzyć w bajki. Problemem jest też, że żony w początku związku najczęściej same też ten mit podtrzymywały i zażalenia jakie składają - składają najwcześniej po paru latach.
          Z rożnych przyczyn jako młoda kobieta sama utwierdziłam paru niezbyt wyrafinowanych kochanków w przekonaniu o ich niesamowitych umiejętnościach. Z dzisiejszej perspektywy bardzo współczuję ich kolejnym partnerkom.
          • tygrys-bez-rys Bagienna 19.04.13, 11:36
            Bagienna to jest takie polaczeni, lupusa, samochwaly, klamczuchy i pracownika naukowego PAN. No ale dzieki poprawil mi sie chumor. Zjeb.
            • urquhart Re: Bagienna 19.04.13, 11:44
              he, he, a ty jesteś niezawodnym krytykiem!
              www.youtube.com/watch?v=_Bj6ekG8XNoEnjoy
              • tygrys-bez-rys Drugo kropke chcesz? 19.04.13, 12:12
                Spakowales sie juz kozi synu? Recznik na glowe kupiles? Poprosiles o azyl w Albani, ktora Ci jest najwyrazniej kulturowo bliska? Tylko nie zapomnij se po drodze (np. w rumuni), odciac jaj od fiuta za pieniadze podatnika, w koncu kazyd go i tak w dupe rucha, od symulowanych samothych matek po 40 letnich emerytow.

                PS
                Zmeczylem sie tym hejterstwem, ide na przerwe papierosowa. Buziaki. Cial. Cial.
          • urquhart "umiejetności" czy nie spełnianie oczekiwań 19.04.13, 12:01
            > Wielu moich kolegów odkryło kobiecą seksualność dopiero w małżeństwie. Do czasu
            > aż zostali uświadomieni przez żony co do poziomu swoich umiejętności, byli prz
            > ekonani o swoich niesamowitych umiejętnościach dawania kobietom rozkoszy. Począ
            > tkowo także oni doznawali dysonansu poznawczego i byli skłonni wierzyć raczej r
            > ecenzjom poprzednich partnerek i uznać, że to zona ma jakiś problem. (....)
            > Większość żon będzie jednak najbardziej obiektywnym recenzentem - bo zakładają,
            > że mąż będzie ich jedynym partnerem seksualnym, więc chciałyby, aby dostarczał
            > im satysfakcji. Problem w tym, że wielu panów przekonanych o swojej wszechwie
            > dzy i umiejętnościach godnych casanowy - woli nadal wierzyć w bajki.

            Rozśmieszająco naiwne.
            Generalnie żeby kogoś oceniać co do umięjetności trzeba mieć kompetencje i umiejętności wyższe.
            Niby ja żona może je mieć?
            Ty pod hasłem "umiętności mężczyzn" przemycasz jedynie coraz wieksze oczekiwania kobiet którym faceci nie sa w stanie sprostać. Ale manipulacja stawiająca mężczynę jako naturlnie zobowiązanego i zdeterminowanego do spełniania tych potrzeb bez jakiejś wzajemności.
            Podobnie generalnie każdy facet który jest w stanie wymienić jakich różnorodnych partnerki oczekiwań nie spełniają i że sa nieliczne lale co im się chce owe oczekiwania zaspokajać (latać w szpilach, pończochach, na finess i ćwiczyć głebokie gardło i mięsnie kegla) a wtedy baby na ematkach czy zyciu rodzinnych nie wspomną o "kobiecych umięjetnościach", tylko że sie chłopom w doopach przewraca od oglądania porno.
            W wiekszości żadnej ze stron nie chce się starać bo nei widzi starań po drugiej stronie i jada po najprostrzej lini oporu, schabowy lub mielony na odwal się i ziemniaki i głodu nie ma.
            • twojabogini Re: "umiejetności" czy nie spełnianie oczekiwań 19.04.13, 12:47
              > Generalnie żeby kogoś oceniać co do umięjetności trzeba mieć kompetencje i umie
              > jętności wyższe. Niby ja żona może je mieć?

              Kobieta jest w stanie ocenić, czy partner sprawia jej przyjemność czy nie. Oceni to zarówno kobieta odbywająca stosunek po raz pierwszy jak i kobieta z ogromnym doświadczeniem seksualnym. Jakie kompetencje trzeba mieć, żeby móc otwarcie powiedzieć o swoich własnych odczuciach (przyjemnie - nieprzyjemnie)?

              > Ty pod hasłem "umiętności mężczyzn" przemycasz jedynie coraz wieksze oczekiwani
              > a kobiet którym faceci nie sa w stanie sprostać.

              Nie wiem czemu dokładnie mężczyzna nie jest w stanie sprostać i jakie to miałyby być wyrafinowane wymogi? Z tego co wiem oczekiwania sprowadzają się do dania przyjemności i uwzględniania potrzeb partnerki, zamiast tylko jej czerpania. Obejmuje to: nauczenie się seksualnej geografii kobiety (budowa łechtaczki, położenie strefy G i nabycie umiejętności właściwej ich stymulacji podczas kontaktów seksualnych, odpowiadającej indywidualnym predyspozycjom partnerki). Do tego przydałaby się umiejętność wprowadzenia partnera w stan pobudzenia seksualnego - bo bez tego trudno zacząć. Jeśli partner tego nie umie - to jest słabym kochankiem. Jeśli ma to gdzieś - jest słabym i egoistycznym kochankiem. Jeśli wierzy, że umie i ignoruje komunikat partnerki - jest słabym kochankiem i zadufanym dupkiem.

              > Podobnie generalnie każdy facet który jest w stanie wymienić jakich różnorodnyc
              > h partnerki oczekiwań nie spełniają i że sa nieliczne lale co im się chce owe o
              > czekiwania zaspokajać (latać w szpilach, pończochach, na finess i ćwiczyć głebo
              > kie gardło i mięsnie kegla) a wtedy baby na ematkach czy zyciu rodzinnych nie w
              > spomną o "kobiecych umięjetnościach", tylko że sie chłopom w doopach przewraca
              > od oglądania porno.

              Ke???Za bardzo odjechałeś od tematu. Rozmawiamy o sytuacji w której kobieta mówi mężczyźnie, że nie chce z nim seksu, bo on ciągle coś robi nie tak. Pamiętasz jeszcze?

              > W wiekszości żadnej ze stron nie chce się starać bo nei widzi starań po drugiej
              > stronie i jada po najprostrzej lini oporu, schabowy lub mielony na odwal się i
              > ziemniaki i głodu nie ma.

              Nie wiem. Nie spotkałam się z taką większością. Większość ludzi których poznałam chciało mieć dobry i satysfakcjonujący seks, tylko niektórzy nie mieli pojęcia jak to osiągnąć (luki w edukacji, lub traktowanie porno jako obowiązującego seks instruktażu).

              Co do dylematu tytułowego "umiejetności" czy nie spełnianie oczekiwań - ustawiłeś jedno versus drugie. Dobry kochanek to taki który posiada umiejętność spełniania oczekiwań (zna te oczekiwania lub potrafi je ustalić, jeśli są nietypowe i potrafi je spełnić).
              • hello-kitty2 Re: "umiejetności" czy nie spełnianie oczekiwań 19.04.13, 20:26
                twojabogini napisała:

                Jeśli partner tego nie umie - to jest słabym kochan
                > kiem. Jeśli ma to gdzieś - jest słabym i egoistycznym kochankiem. Jeśli wierzy,
                > że umie i ignoruje komunikat partnerki - jest słabym kochankiem i zadufanym du
                > pkiem.

                Mialam wielu kochankow ale nigdy bym nawet nie pomyslala o zadnym z nich, ze jest slaby, egoistyczny, ignorujacy, zadufany czy dupkowaty. Przeciez to, co dostaje/biore od kochanka zalezy ode mnie.
          • that.bitch.is.sick Re: Beznadzieja i brak perspektyw. 19.04.13, 19:58
            twojabogini napisała:

            >
            > Nie zakładam, że wszystkie kochanki bzykają się z nieseksualnych powodów. Wymie
            > nione przeze mnie nieseksualne powody dla których kobiety podejmują aktywność s
            > eksualną to powody znane mi z relacji kobiet. I nie zawsze dotyczyły układu żon
            > aty mężczyzna-kobieta, czasem po prostu mężczyzna-kobieta. Część kobiet z takic
            > h powodów decydowała się na seks z mężczyzną - choć z samego seksu nie czerpały
            > niesamowitej satysfakcji. Motywacją było co innego - poczucie bycia pożądaną,
            > adorowaną, spędzanie miło czasu, tego, żeby coś się w życiu działo, skłonienia
            > mężczyzny do stałego związku i wiele innych. I jeśli te ich potrzeby były zaspo
            > kajane - były gotowe w płaszczyźnie seksualnej ofiarować partnerowi bardzo wiel
            > e (także przekonanie, że jest on fantastycznym kochankiem).

            Nie wiem jakim cudem połączyłaś wspólnym mianownikiem o nazwie "kiepski w łóżku facet": kochankę, angażującą się z żonatym który właśnie tych cennych w twoim mniemaniu dla kobiet dóbr jak: adoracja, spędzanie miło czasu, gotowość do stałego związku - delikatnie mówiąc nie ma w nadmiarze:) oraz żonę która nie lubi seksu ze swoim mężem do tego stopnia że jakiś tam ma dyskomfort podczas stosunku(albo wyszukuje wymówki - znasz generalnie takie zjawisko?). Sama przyznałaś że jakąś satysfakcję z tego seksu kochanka musi czerpać pisząc:

            zęść kobiet z takic
            > h powodów decydowała się na seks z mężczyzną - choć z samego seksu nie czerpały
            > niesamowitej satysfakcji
            >
            trochę naciągana ta teoryjka żeby kochanka dla dóbr tak deficytowych jak jakieś potajemne spotkania w bardzo nietypowych porach i w miejscach gdzie nikt ich nie rozpozna miała iść do łóżka z mężczyzną który nie potrafi nic poza sprawianiem bólu i jeszcze zapewniała go o jego niesamowitych umiejętnościach:) Nie nasuwa ci się taka teoria że facet który odczuwa potrzebę szukania kochanki też częściowo robi to z powodów poza seksualnych, a kobiety które z powodów poza seksualnych idą do łóżka z facetem większą korzyść miałby z tego udawania w związku, niż z kimś kto całe swoje siły zużywa na żonę i rodzinę?:)
            Ponadto mężczyzna który ma potrzebę aktywnego i atrakcyjnego seksu do tego stopnia, że szuka sobie urozmaicenia od szarej codzienności w relacji z inną kobietą i własnej graby którą można się rozładować - nie wygląda mi raczej na cieniasa w łóżku którego wyobrażam sobie, na podstawie tego co piszesz, jako pełnego zahamowań, zamkniętego na erotykę chama, któremu kobieta potrzebna jest od ud do ramion, żeby się w nią spuścić po kilku niechlujnie wykonanych ruchach. Dla takiego chłopa internet to raj, a kobieta czyli człowiek - to niepotrzebny dodatek do paru zaokrągleń i otworów.
            Ani w jednym ani w drugim przypadku nie widzę podstaw do takich wniosków i tym bardziej nie wyobrażam sobie aby wspomniany cienias łóżkowy był w stanie dowartościować seksualnie kobietę poprzez flirt schadzki czy też intrygujące gadki. To by było trochę dziwne...

            >
            > Zdarzało mi się być kochanką (w relacji kobieta-mężczna/kobieta-kobieta, bo zwi
            > ązek z partnerem pozostającym w stałym związku wydawał mi się zawsze zbyt skomp
            > likowany), czasem z przyczyn czysto seksualnych, czasem z powodów znajdujących
            > się w ramach wymienionych powyżej. Podobnie jak wielu innym kobietom.

            Hmm ja dobieram sobie kochanków wg trochę innego klucza niż tego typu pragmatyzm ale rozumiem i szanuję ten punkt widzenia.
            >
            >
            Al
            > e w kategorii kochanki (jako kobiety mające seks nie w stałych związkach) - będ
            > ziemy mogli wyróżnić kategorię kochanek podejmujących aktywność z seksualnych p
            > owodów, oraz z powodów nieseksualnych.

            Znowuż mnie to nie przekonuje taki kategoryczny podział, wydaje mi się on sztuczny i stworzony dla podparcia z góry założonej tezy. Myślę że wszyscy podejmujemy aktywność seksualną z mieszanych powodów. Tyle się pisze np., że przez seks mężczyzna wyraża bliskość i vice versa. Tego typu deklaracje co do motywów uprawiania seksu i tego na co się kładzie subiektywny nacisk w życiu seksualnym i tak można odczytać jedynie w kontekście tego jakie motywy sobie dana osoba uświadamia jako dominujące i eksponuje oraz akceptuje bez szkody dla swojego obrazu. Dla mnie jest całkiem oczywiste, że biorąc pod uwagę kontekst kulturowy kobietom WYPADA jest pragnąć bliskości i związku i takie przyczyny deklarować aby nie być etykietowaną jako zdzira, natomiast mężczyznom WYPADA twardo deklarować że chodzi im tylko o "ruchanie". Nie zawsze odpowiada to prawdzie tj. fakty temu przeczą.
            >
            > Całość napisałam nie po to, aby się wyzłośliwić, tylko po to, aby wskazać, że i
            > stnieje możliwość, że kochanki były zadowolone, a żona nie jest. Jeśli mężczyzn
            > a jest słabym kochankiem i nie rozumie seksualności kobiecej - jego kochanki bę
            > dą najczęściej z kategorii podejmujących aktywność seksualną z przyczyn nieseks
            > ualnych (te które chcą po prostu dobrego seksu najczęściej zanim do czegokolwi
            > ek dojdzie zorientują się, że to nie z tym panem). Powstanie ogromna rozbieżnoś
            > ć pomiędzy recenzja żony, a recenzją kochanek.
            >

            Czy istnieje możliwość żeby była rozbieżność relacji ? - tak ale nie z przyczyn które wymieniłaś i nie z przyczyn które chcesz udowodnić - czyli rzekomej miernoty męskiej w łóżku. Owszem występują rozbieżności związane z różnicą w nastawieniu do seksu małżeńskiego i poza, z różnicą w poziomie starań i entuzjazmu. Doceniam twoje intencje, wielu panom by się przydał prztyczek, jednak nie może być tak, że dostosowujemy się do "normy" którą jest kobieca seksualność, która ja sama zauważasz często ma charakter neurotyczny i jest wykrzywiona brakiem akceptacji generalnie seksu dla samego seksu. Cała oś konfliktu przebiega gdzieś tutaj - kto się ma do kogo dostosować dla obopólnej satysfakcji.
            • yoric Re: Beznadzieja i brak perspektyw. 19.04.13, 20:53
              that.bitch.is.sick napisała:

              Świetny wpis!

              Po pierwsze, nie ma w nim jadu (czyżby torebki się wyczerpały? ;)). Po drugie, mnóstwo bardzo trafnych obserwacji.
              Co bym jeszcze dodał, bycie dobrym kochankiem to nie umiejętność, która się przekłada na każdą relację w sposób absolutny. Zadowoloenie seksualne to też kwestia osobistego dopasowania, fazy związku, długości znajomości i innych rzeczy. Nawet świetny kochanek może trafić na ścianę, albo nie kręcić jakiejś konkretnej kobiety, albo potrzebować kilku spotkań, żeby się z nią dotrzeć (podejrzewam, że to ostatnie jest szczególnie częste).

              Oczywiście dobry kochanek wypadnie lepiej w ślepym teście na reprezentatywnej próbie :).
              • that.bitch.is.sick Re: Beznadzieja i brak perspektyw. 20.04.13, 16:50
                yoric napisał:

                > that.bitch.is.sick napisała:
                >
                > Świetny wpis!
                >
                > Po pierwsze, nie ma w nim jadu (czyżby torebki się wyczerpały? ;)). Po drugie,
                > mnóstwo bardzo trafnych obserwacji.

                Jeśli chodzi o obyczaje dotyczące jadowitych ukąszeń, to my z rodziny zdradnicowatych czekamy na zgłoszenia indywidualne od takich słodkich forumowych lordzików Fauntleroyów jak ty yoriczku. Oni właśnie smakują nam najbardziej. :)
                • urquhart Re: Beznadzieja i brak perspektyw. 20.04.13, 17:10
                  > Jeśli chodzi o obyczaje dotyczące jadowitych ukąszeń, to my z rodziny zdradnico
                  > watych czekamy na zgłoszenia indywidualne od takich słodkich forumowych lordzik
                  > ów Fauntleroyów jak ty yoriczku. Oni właśnie smakują nam najbardziej. :)

                  Po takim wpisie jesteś dziś tu bezapelacyjnie rozgrywającą , Mistress :)
                  • loppe Re: Beznadzieja i brak perspektyw. 20.04.13, 17:12
                    Bitch jest taka słodka:)
                • rekreativa Re: Beznadzieja i brak perspektyw. 20.04.13, 18:03
                  A teraz wszyscy dyskretnie zaglądamy do Wiki i sprawdzamy, co to za cholera ten lord Fauntleroy
                  :)
                  • sabat-77 Re: Beznadzieja i brak perspektyw. 20.04.13, 19:21
                    rekreativa napisała:

                    > A teraz wszyscy dyskretnie zaglądamy do Wiki i sprawdzamy, co to za cholera ten
                    > lord Fauntleroy
                    > :)

                    Bez przesady, nawet dziecko wie, że to słynny radziecki hokeista.
          • sea.sea Re: Beznadzieja i brak perspektyw. 19.04.13, 20:20
            > Większość żon będzie jednak najbardziej obiektywnym recenzentem - bo zakładają, że mąż
            > będzie ich jedynym partnerem seksualnym, więc chciałyby, aby dostarczał im satysfakcji.

            Gdyby były zainteresowane seksualną satysfakcją, to by sobie znajdowały gwaranta seksualnej satysfakcji, a nie masochistycznie wychodziły za mąż za faceta, który ich seksualnie nie satysfakcjonuje. Obserwacja wskazuje raczej, że wiele kobiet szuka pod kątem tego, czy pan będzie odpowiednim ojcem, bądź po prostu łapie pierwsze spodnie z brzegu żeby uniknąć samotności - a jeśli chodzi o seks - no to "jakoś to będzie", zawsze można go po prostu bez słowa (ale za to demonstrując postawą) przestać uprawiać, prawda? :)))

            > Jakie kompetencje trzeba mieć, żeby móc otwarcie powiedzieć o swoich własnych
            > odczuciach (przyjemnie - nieprzyjemnie)?

            A choćby posiadanie jakiegoś materiału porównawczego się przydaje się, bo jak nie ma porównania, to jest konfrontacja oczekiwania vs rzeczywistość, w których - co oczywiste - rzeczywistość najczęściej przegrywa i wychodzi na to, że ten seks to jakiś taki przereklamowany i generalnie - o co tyle hałasu. Niedoświadczona kobieta owszem, zorientuje się samodzielnie, kiedy ją zaboli. I tyle. Może się nawet nie zorientować, że miała orgazm lub była go bliska, bo przecież jak się ma orgazm, to świat się rozpada na milion kawałeczków i się totalnie traci kontakt z rzeczywistością, każda czytelniczka Greya o tym wie :] A przecież mało która kobieta ma takie odczucia na samym początku, skąd bliska droga do rozczarowania.
      • humi-dor Re: Beznadzieja i brak perspektyw. 20.04.13, 12:33
        twojabogini napisała:

        > Kobieta która partner zaspokaja seksualnie jest gotowa zrobić dla satysfakcji s
        > wojego partnera bardzo wiele- więc nie bój się, jak już osiągniesz jako taki p
        > oziom nie pozostaniesz bez nagrody.

        Swietne zdanie, a jakie prawdziwe :-) Dobry to tez material do przemyslen dla wszystkich, ktorzy twierdza, ze w malzenstwie jest OBOWIAZEK uprawiania seksu.
    • gomory Re: Beznadzieja i brak perspektyw. 19.04.13, 11:46
      Nie wchodzisz do małżeńskiego łoża z takim samym entuzjazmem, jak prowadząc łajdackie życie. Żona i bez porównania z kochanką widzieć i czuć to musi.
      To, że emocjonalnie oceniasz związek jako mający się świetnie to Twoja opinia. Sądzisz, że żona nie chciałaby prowadzić udanego, urozmaiconego życia seksualnego?
      Faktycznie może być tak, że ją ponadnormatywnie irytuje Twój dotyk. Może to myśli o Twoim wiarołomstwie są tego przyczyną?
      Jak sam twierdzisz, znasz kobiety lepiej dopasowane erotycznie. Kto wie, czy nie placisz wlasnie godziwej ceny za glupote zwiazania sie z nieodpowiednia dla siebie? W koncu i jej zycie marnujesz, bo ktos odpowiedniejszy moglby wlasnie jej kolejny orgazm zapewniac. A Ty jak ten lancuchowy sam nie korzystasz, a innym nie dasz ;).
    • losowylogin Re: Beznadzieja i brak perspektyw. 19.04.13, 12:23
      Hurtem może odpiszę, każdy pewnie się doczyta co jest do niego. Koncepcja TwojeBogini nie jest może i taka zła, ale tak samo jak ja nie wiem, czy recenzje kochanki powinienem traktować serio czy raczej jako wyraz poklepania po ramieniu, tak samo TwojaBogini nie wiesz, jak jest w rzeczywistości - chociaż z lekkością ferujesz wyrok na temat tego, kto zawala sprawę. Tak jakby nie było kobiet, które czekają, aż zostaną obsłużone, a z im mniejszym własnym zaangażowaniem tym lepiej. Plus zwyczajowe "nie powiem mu, niech się domyśli". Masz zatem rację, że takie właśnie udawanie że wszystko jest ok prowadzi prosto do tego, żeby było bardzo nie ok. Bo seks to prosta sprawa i sprowadza się do tego, czy się w niego angażujesz czy nie angażujesz.

      Psem ogrodnika nie jestem, posmakowawszy jak może być w łóżku czuję coś w rodzaju a/ rozżalenia że to już zamknięty rozdział, b/ żalu, że przechodzi mojej żonie koło nosa. Bo przecież jak każdy normalny człowiek chciałbym się na tym polu spełniać w małżeństwie, a nie dymać jakieś obce laski po hotelach - bo zwyczajnie już tego nie chcę robić.

      Propozycje udania się do specjalisty padały z mojej strony wielokrotnie, niestety za każdym razem były kwitowane stwierdzeniem, że nie ma takiej potrzeby. Faktycznie chyba nie ma, dla mnie w każdym razie pojęcie "seks" stało się teoretyczną konstrukcją, jeśli nie liczyć masturbacji dla rozładowania napięcia. I tak jest lepiej niż kiedyś, bo nie daję sobie z ręki kiedy żona śpi obok, jestem na tyle uprzejmy wobec siebie żeby się nie samoponiżać.
      • twojabogini Re: Beznadzieja i brak perspektyw. 19.04.13, 13:21
        > tak samo TwojaBogini nie wiesz, jak jest w rzeczywistości - chociaż z lekkością
        > ferujesz wyrok na temat tego, kto zawala sprawę.

        Nie feruję, jeśli poczułeś się przeze mnie oceniony - przepraszam. Starłam się pisać ogólnie i na przykładach właśnie po to, abyś nie uznał, ze oceniam ciebie. Rozwiązanie jakie wskazuję - że być może twoja żona unika seksu, bo nie nauczyliście się jak dać jej satysfakcję, jest tylko jednym z możliwych wariantów. Wskazują na to jej komunikaty, jakie przytoczyłeś. Rozbieżność pomiędzy jej recenzją, a pozostałymi recenzjami da się racjonalnie wyjaśnić (ale to też tylko "potencjalna możliwość", która wskazuję - bo wydała mi się prawdopodobna).

        >Tak jakby nie było kobiet, kt
        > óre czekają, aż zostaną obsłużone, a z im mniejszym własnym zaangażowaniem tym
        > lepiej. Plus zwyczajowe "nie powiem mu, niech się domyśli".

        Zmartwię cię. Taka jest większość kobiet z którymi miałam kontakt, także w łóżku. Sądzę, że wynika to z ich bardzo słabego kontaktu z własną seksualnością, bardzo niewielkiej wiedzy o tym, co mogłoby im sprawić przyjemność oraz wpajanemu przez lata przekonaniu, że mężczyzna (ale także kobieta-partnerka) odpowiada za jakość seksu. Problemem jest też szereg nie zawsze uświadomionych kompleksów i zahamowań, które hamują daną kobietę, powstrzymują ją od aktywności, zaangażowania.
        Nie powiem - niech się domyśli to rzadkość. Zazwyczaj jest - nie mówię, bo nie wiem. Bardzo prawdopodobne, że dobrze oceniasz seksualność żony - jest ona nierozwinięta, infantylna, na poziomie nastolatki.

        Pytanie co z tym fantem zrobić. Seksuolog dla pary zazwyczaj odpada - bo to unikające boi się ingerencji w swoja prywatność i ma tyle zahamowań i boi się usłyszeć, że jest nienormalne itp. Ale do seksuologa możesz iść także sam. Choćby po to, żeby dowiedzieć się jak tą żoniną seksualność podnieść na wyższy poziom i jak dostosować się do jej oczekiwań/potrzeb. Polecam.
        Wiem, że takie postawienie sprawy rodzi sprzeciw. No bo jak to? Czemu to ja muszę działać, starać się i zabiegać. Nie musisz. To jest wybór. Jeśli masz w miarę udany związek, szwankujący na płaszczyźnie seksualnej i chciałbyś to poprawić - a z twoich postów wynika, że chcesz, to wybór dość rozsądny.
        Jeśli i ty czujesz opór, wynajdujesz powody, dla których nie możesz do seksuologa iść sam, (jest on trudno dostępny, kasy szkoda, co to da itp.) - to znaczy, że i ty się czegoś obawiasz, chcesz chronić swoje ego, boisz się, że coś zawaliłeś/zawalasz (wariatów jest sporo).

        Na pociechę - kobieta, która zaczyna doznawać satysfakcji seksualnej, zaczyna też otwierać się na potrzeby partnera. Przestaje oczekiwać obsługi, zaczyna widzieć sens we "współpracy".
        I jeszcze jedno - z punktu widzenia kobiety może to wyglądać inaczej - "ja od początku małżeństwa się starałam dawać mu satysfakcję i oczekiwałam, że on da ją mi (większość kobiet z takim problemem nie wpada na pomysł, że partner nie będzie w stanie dać jej satysfakcji, skoro nawet ona nie wie jak ja osiągnąć). Nie doczekałam się i teraz mam dość jednostronnej relacji seksualnej, od siebie nic już nie dam. Niech teraz on się postara".

        Co do tego, co naprawdę wiesz o kobiecej seksualności - ocen sam:
        masz tu link:
        seksualnosc-kobiet.pl/anatomia/seks_oralny_a_uklad_lechtaczkowy
        seksualnosc-kobiet.pl/anatomia/krolewna_nie_na_ziarnku_grochu_czyli_jak_zidentyfikowac_strefe_g
        Jeśli znasz budowę kobiety i wiesz jak stymulować poszczególne strefy i zidentyfikowałeś już dawno indywidualne preferencje twoje żony (tempo, siła nacisku itp.)- to być może twoja żona jest nierozbudzona, niskolibidowa itp. Wtedy też dobrze by było skonsultować się z seksuologiem - żeby dowiedzieć się czy mimo to da się w waszym życiu seksualnym coś zmienić.
      • gomory Re: Beznadzieja i brak perspektyw. 20.04.13, 09:29
        > Psem ogrodnika nie jestem, posmakowawszy jak może być w łóżku czuję coś w rodzaju żalu, że przechodzi mojej żonie koło nosa.

        Jednak jak sam widzisz, nie jesteś w stanie swojej żonie takich przyjemności sprawić. Może więc powinieneś usunąć się w cień, by mogła tego doświadczyć ze sprawnym i właściwym dla niej mężczyzną? Teraz sam nie korzystasz, innym nie dasz - czyż nie tak postępuje pies ogrodnika?

        Możesz żyć chrześcijańską nadzieją. Zanim zobaczy się światłość, trzeba przejść przez mrok śmierci ;).
Inne wątki na temat:
Pełna wersja