Dodaj do ulubionych

a taka piękna sytuacja...

21.04.13, 20:57
To już mój drugi wątek dzisiaj, mam nadzieję że nie przynudzam i się wypowiecie.

Otóż, hmm jakby to...a co jeśli faceta hetero kręci analna stymulacja?

Z czysto fizycznego punktu widzenia, to wydaje się być okej w końcu w odbycie jest męski punkt g. Kulturalnie jednak uważa się, że taki rodzaj stymulacji zarezerwowany jest dla osób homoseksualnych. Choć tak z trzeciej strony, natura nie dała kobietom członków w wyposażeniu, więc jest to rodzaj przyjemności "wbrew naturze", ale teoretycznie to samo można powiedzieć o seksie analnym kobiet, w końcu dzieci z tego nie będzie.

Jakie są Wasze doświadczenia bądź przemyślenia w temacie?
Obserwuj wątek
    • sea.sea Re: a taka piękna sytuacja... 21.04.13, 21:01
      Kulturalnie, to mamy tu klasyczny przypadek podwójnych standardów.
      Kalemu kobieta wsadzić palec w tyłek = Kali gej. Kali wsadzać penis mężczyźnie w tyłek = gej. Kali wsadzać penis kobiecie w tyłek = Kali dominujący samiec. Pfff.

      Ja mam takie przemyślenie, że w łóżku należy robić to, co sprawia przyjemność, a nie oglądać się na to, co by powiedziała kultura, szef, sąsiad, przyjaciel czy ciocia Marysia.
    • loppe Re: a taka piękna sytuacja... 21.04.13, 21:06
      Nie widzę powodu żeby nie poskromił nieco swoich żądzy i jednak nie kazał sobie nic do odbytu włożyć. Jest w końcu tyle możliwości ekspresji seksualnej. Konsumpcjonizm, znów ten konsumpcjonizm...
        • loppe Re: a taka piękna sytuacja... 21.04.13, 21:18
          rekreativa napisała:

          > A można wiedzieć, dlaczego miałby cokolwiek powściągać, jeśli druga strona nie
          > miałaby nic przeciwko?


          Od dawna głoszę na Forum że eskalacja seksualnych doznań może być przeciwskuteczna, a nawet niebezpieczna dla związku. Polańskiego Gorzkie Gody są doskonałą artystyczną ilustracją tego zagadnienia w wersji drastycznej. Bywają oczywiście także efekty destrukcyjne, a niedrastyczne.
    • bcde Re: a taka piękna sytuacja... 21.04.13, 21:12
      Moje przemyślenie jest takie, że jeśli facetowi seks analny kojarzy się głównie ze stosunkiem homoseksualnym, to jest z nim coś nie tak, a jego heteroseksualność nie jest stuprocentowa. Doświadczeń nie miałem, a chętnie bym spróbował masażu prostaty przez jakąś fajną panią.
    • rekreativa Re: a taka piękna sytuacja... 21.04.13, 21:14
      Z czysto fizycznego punktu widzenia to facet bardziej jest predysponowany do stymulacji analnej niż kobieta.
      Można oczywiście słuchać durnot w rodzaju, że to pedalskie, a można też dobrze się bawić w łóżku i przeżywać ponoć najbardziej zajebisty orgazm, jaki facet może przeżyć .
    • sabat-77 Re: a taka piękna sytuacja... 21.04.13, 22:02
      to nie jest zwiazane z homoseksualizmem tylko z dominacja i ulegloscia. Nawet zwierzeta czesto poprzez kopulacje okazuja dominacje, w tym samice nasladuja kopulacje samca by podkreslic swoje miejsce w hierarchii. U ludzi - jeden z czestych punktow w repertuarze domin. Mnie osobiscie to kreci, natomiast przemoc i tortury - nie. Gejem niestety nie jestem, chociaz jakis szczatkowy aspekt biseksualny posiadam.
      Uwazam, ze to sie popularyzuje, chociaz w polsce wciaz mentalnosc raczej jest dosc konserwatywna.
      • stary.dziadyga Re: a taka piękna sytuacja... 21.04.13, 22:10
        Fakt, ten aspekt też ma znaczenie, choć u mojego faceta, to wygląda na kwestię czysto fizycznych doznań stymulowania analnego. Wnioskuję po jego słowach oraz rozmiarach tych zabawek, on lubi przekraczać limity doznań i miał już w tyłku co najmniej empire state building. Zresztą chyba nie odczuwa dominacji, obcując z kawałkiem gumy.

        A Ty próbowałeś Sabat czy na razie tylko Cię kręci? Kręci Cię bardziej dominacja czy stymulacja Twojego punktu g?
    • stary.dziadyga Re: a taka piękna sytuacja... 21.04.13, 22:04
      To ciekawe co mówicie. Szczerze mówiąc, jak zapewne się domyślacie chodzi o mojego partnera i w związku z tym, że mam ostatnio nieco więcej przemyśleń na temat tego czy powinnam się dalej angażować w mojego partnera, to analizuję go sobie nieco bliżej. A moja najwidoczniej niezbyt dojrzała seksualność stawia przede mną takie pytania, czy aby na pewno nie jest to jakiegoś rodzaju sygnał alarmowy, że mój facet to lubi.

      W sumie to ja to rozumiem, od początku nie miałam nic przeciwko, raczej mnie to intrygowało, ale też nie potrafię się do końca tej sytuacji odnaleźć.

      Na seks nie narzekam, mam najlepszy seks w dotychczasowej karierze, na niedobór seksu z moim partnerem również. Jednak nie znałam do tego czasu nikogo, kto by taką stymulację lubił bądź otwarcie się do tego przyznawał. On ma swoje zabawki (niektóre są hardocorowe, kiedyś znalazłam sprzątając) wiem, że czasem się nimi masturbuje, ale nie kosztem naszego seksu. Wiem też że chciałby żebym to ja kiedyś go zastymulowała w ten sposób, ale ja mam opory. Po pierwsze na pewno nie strap-on tak jak on zasugerował bo czułabym się co najmniej dziwnie, ekhm przepraszam za kolokwializm, zapinając mojego partnera w tyłek.
      Ewentualnie mogę go wymasować jednym z tych wielkich, sztucznych kutasów, tyle że...nie wiem trochę bym się chyba czuła niepotrzebna w tej zabawie (choć o to właśnie chodzi żebym to była ja a nie on sam), bo w końcu ja sama nie mam kutasa. Nie wiem jak się poczuję wiedząc że on czerpie wielką przyjemność z tego rodzaju seksu. Czy nie będę się potem bała, że on by wolał faceta, który jednak na wyposażeniu posiada członek? I choć wg jego deklaracji i z tego co widzę, inny mężczyzna nie wchodzi w grę, zresztą nie znam nawet żadnego który by miał takiego wielkiego jak jego zabawki, to czuję się nieco dziwnie gdy czasem wejdę do łazienki i czuję zapach tej gumy i wiem, że on dzisiaj się masturbował swoimi zabawkami. Z jednej strony nie mam nic do tego, w końcu każdy ma jakiegoś bzika, każdy jakieś hobby ma, ale też czuję czasem jakbym mu nie wystarczała i czy to na pewno dobrze, że tak jest...
      • sea.sea Re: a taka piękna sytuacja... 21.04.13, 22:12
        Ja jestem dość liberalna, ale mój samiec musi być dominujący i bałabym się przelecieć go straponem dlatego, że bałabym się że mi zostanie w oczach obraz jego w roli zdominowanej i że mi się przez to zrobi aseksualny.

        Z drugiej strony jak pomyślę o Twojej historii, to jakoś mi się nie wydaje, żeby kryptogej tyle wysiłku chciał wkładać w oswojenie i rozwój seksualny jakiejś kobiety. Wziąłby sobie taki raczej na przykrywkę taką, co za dużo od niego nie chce i nie wymaga, a pokątnie by sobie sypiał z kolegami i by było cacy.
        • stary.dziadyga Re: a taka piękna sytuacja... 21.04.13, 22:23
          No właśnie ja też wolę dominujących i dlatego strapon nie wchodzi w grę.
          Na zabawkę w łóżku mogę się natomiast zgodzić, bo w sumie to rozumiem, że skoro jego to kręci to chciałby w jakiś sposób podzielić to doznanie ze mną. Na szczęście on nie napiera na ten strapon i podał mi kilka bardziej akceptowalnych dla mnie scenariuszy.

          Też nie wydaje mi się że mój partner jest kryptogejem, ale ostrożności nigdy za wiele szczególnie dla kogoś z nieco zaburzoną percepcją, dlatego z ulgą czytam że jednak heteroseksualnych mężczyzn to również kręci i że jednak ludzie w heteroseksualnych związkach to praktykują.
          • sabat-77 Re: a taka piękna sytuacja... 21.04.13, 22:34
            stary.dziadyga napisała:

            > Też nie wydaje mi się że mój partner jest kryptogejem, ale ostrożności nigdy za
            > wiele szczególnie dla kogoś z nieco zaburzoną percepcją, dlatego z ulgą czytam
            > że jednak heteroseksualnych mężczyzn to również kręci i że jednak ludzie w het
            > eroseksualnych związkach to praktykują.

            Jasne, że faceta hetero czy bi - w kontekście hetero, mogą kręcić analne igraszki :P Kwestia upodobań, wielkie mi rzeczy.
            • stary.dziadyga Re: a taka piękna sytuacja... 21.04.13, 23:22
              > Jasne, że faceta hetero czy bi - w kontekście hetero, mogą kręcić analne igrasz
              > ki :P Kwestia upodobań, wielkie mi rzeczy.

              Przyznam że dla mnie wielkie sabat, bo nowe, niezbadane, niepraktykowane. Poza tym tu jak wspomniałam nie chodzi o paluszek tylko obiekty naśladujące kształtem przerośnięte męskie członki, których nawet ja jako kobieta nie odważyłabym się wypróbować. Na szczęście jeśli ja się zdecyduję to prawdopodobnie wystarczy niewielki anal plug, czyli nie muszę się martwić, że nie będę w stanie tego udźwignąć :)
        • sabat-77 Re: a taka piękna sytuacja... 21.04.13, 22:37
          sea.sea napisała:

          > Ja jestem dość liberalna, ale mój samiec musi być dominujący i bałabym się prze
          > lecieć go straponem dlatego, że bałabym się że mi zostanie w oczach obraz jego
          > w roli zdominowanej i że mi się przez to zrobi aseksualny.

          No to niewątpliwie jest problem. Chociaż mam pełną świadomość, że osoba w pewnych kontekstach uległa, może zmienić się w innych sytuacjach w dominującą. Ale umysł szufladkuje, pewnych rzeczy się nie zapomina.
      • humi-dor Re: a taka piękna sytuacja... 21.04.13, 23:00
        stary.dziadyga napisała:

        > Jednak nie znałam do tego czasu nikogo, kto by
        > taką stymulację lubił bądź otwarcie się do tego przyznawał.

        Przyznaje-lubie. Ale pewnie bym sie on tym nie przekonal, gdyby moja partnerka nie pchala sie z palcami ;-) Prostate dosc latwo jest zlokalizowac, a jej stymulacja jest baaardzo przyjemna. Slowo harcerza. Niestety na temat gadzetow nie moge sie wypowiedziec, ale o to mozesz przeciez zapytac swojego faceta.

        > Ewentualnie mogę go wymasować jednym z tych wielkich, sztucznych kutasów, tyle
        > że...nie wiem trochę bym się chyba czuła niepotrzebna w tej zabawie

        Tego przyznaje nie rozumiem. Zabawa wspolna, a Ty czulabys sie niepotrzebna ? Wytlumacz prosze.

        > Nie wiem jak się poczuję wiedząc że on czerpie wielką przyjemność z tego rod
        > zaju seksu.

        Dzielisz seks na rodzaje, takie bardziej i mniej poprawne ? ;-) Nie zrozum mnie zle, nie chce zaprzeczac Twoim odczuciom, ale czy fakt, ze on czerpie z tego wielka przyjemnosc nie powinien byc tutaj kluczowy ? Przeciez nie czerpie tej przyjemnosci Twoim kosztem.
        • stary.dziadyga Re: a taka piękna sytuacja... 21.04.13, 23:13
          > Tego przyznaje nie rozumiem. Zabawa wspolna, a Ty czulabys sie niepotrzebna ? W
          > ytlumacz prosze.

          W sumie chodzi o to, że ja nie mam penisa o boje się że jak zobaczę że on czerpie z tego przyjemność większą niż tą kiedy to on penetruje mnie, to poczuję się wybrakowana i że może jednak byłby lepszy jakiś miły pan z wielkim choojem ;)
          • humi-dor Re: a taka piękna sytuacja... 21.04.13, 23:27
            stary.dziadyga napisała:

            > W sumie chodzi o to, że ja nie mam penisa o boje się że jak zobaczę że on czerp
            > ie z tego przyjemność większą niż tą kiedy to on penetruje mnie, to poczuję się
            > wybrakowana i że może jednak byłby lepszy jakiś miły pan z wielkim choojem ;)

            Sadzisz, ze jakis mily pan z wielkim choojem zapunktowalby wyzej niz przyjmnosc z Toba ? :-) Smiem watpic, a sama mysl wydaje mi sie absurdalna w kontekscie faktu heteroseksualnosci Twojego mezczyzny. Pamietaj, ze to jest tylko stymulacja analna, inny, chociaz rownie przyjemny rodzaj aktywnosci, a nie casting na dostarczyciela orgazmow, w ktorym Ty mialabys dostac gorsza role.
    • triismegistos Re: a taka piękna sytuacja... 21.04.13, 22:51
      Bierny seks analny jest jednym z najprzyjemniejszych doznań dostępnych mężczyznom. Niestety, bariera kulturowa pozbawia większość z nich tej przyjemności.
      Otwartość, pozwalająca na przełamanie tej bariery jest moim zdaniem zaletą, nie wadą.
      • tygrys-bez-rys Try-sexual milion i za miliony przypala 22.04.13, 21:15
        Try-sexual jak sie okazuje, pod wplywem przyplywu laski boskiej zostala nie tylko trojca swieta ale i wszystkimi facetami na raz, skad nam donosi wyzej wymienione bzdury. Polecam wizyte u neurologa, i to nie takiego dupajasie co stuka mloteczkiem w kolanko, tylko takiego co Ci zrobi MRI skan i zdiagnozuje rozleglosci obrazen organu.
    • sabat-77 well... 22.04.13, 06:39
      wiesz co ? Po przemysleniu stwierdzam, ze chociaz pan gejem byc nie musi, to wasza przyszlosc widze raczej w czarnych barwach. Jesli nie lubisz takich klimatow to obrzydzenie wszystko zniszczy. Nie da sie ukryc, ze stymulacja analna jest wyjatkowo niemeska. Ciezko zaprzeczyc naturze kobiety.
      • sea.sea Re: well... 22.04.13, 08:31
        > Nie da sie ukryc, ze stymulacja analna jest wyjatkowo niemeska

        Eee? No jeszcze zależy jaka: nie wiem jak tow. Dziadygę, ale mnie na przykład masaż prostaty temi białemi ręcami nie bulwersuje zupełnie i żadnych negatywów nie wzbudza.
        • loppe Re: well... 22.04.13, 09:03
          Moim zdaniem w romantycznym związku nie ma miejsca na wsadzanie przez oblubienicę palców w odbyt kochanka. Julia nie wsadzała Romeo...
          • zyg_zyg_zyg Re: well... 22.04.13, 10:13
            > Julia nie wsadzała Romeo...

            Romeo też nie wsadzał Julii... Na co jest miejsce w romantycznym związku? Oprócz wspólnego patrzenia w gwiazdy i serenad pod balkonem?
            • loppe Re: well... 22.04.13, 10:22
              What's the rush? Anus nie zając. Można sobie np. na bursztynowe gody zafundować tę atrakcję, w może nieco zrutynizowanym już związku, potrzebującym nowego silnego bodźca seksualnego na pobudkę?
              • gomory Re: well... 22.04.13, 10:56
                A bursztynowe to które są?
                Zgadzałbym się, że przyjemności na lata moża dawkować i nie ma po co gnać od razu po wszystko. Ale to rada dla par początkujących.
                Bo gdy ktoś już jakieś techniki poznał, i polubił to odwrotu nie ma. Jeśli żyło się w związku gdzie anal był łóżkowym abecadłem, to w kolejnym nie ma po co tego o jakieś lata odwlekać ;).
                • loppe Re: well... 22.04.13, 10:58
                  Podobnie to wszystko widzę, a które to bursztynowe nie wiem i nie ma znaczenia:). Rozumiemy się bez dokładnej liczby lat.
          • gomory Re: well... 22.04.13, 10:36
            Literatura odwołująca się do romantycznych uniesień faktycznie wolna jest od wyuzdanych perwersji. Nawet ta mniej trącąca myszką niż Szekspir. Grey z Anastazją analnie nie za bardzo działali, a to wszak najpoczytniejszy romans XXI w. Więc jak dotąd należałoby przytakiwać Loppemu.
            Ja jednak zgadzam się tylko połowicznie. Bo ludziom nie tylko motylki w majtkach skrzydełkami trzepocą. U wielu to oślizgłe i mroczne stworzenia się tam kłębią. Romantyk mógłby tylko splunąc z odrazą, widząc tę plątaninę węży, ślimaków i węgorzy.
            Nie da się wyrokować czy ktoś ma skłonności biseksualne bo lubi czuć coś tam w sobie. Statystycznie mniejszość gejów bawi się w bierny anal (to tak na marginesie). Jeżeli ktoś dąży do fallicznego wyglądu zabawek, to może i być pewną formą możliwych do samoakceptacji skłonności. Ale dowód jest zawsze tylko jeden: ktoś wybiera do seksu partnerów własnej płci i tyle.
            Z dwoma stwierdzeniami w tym wątku Sabbata się zgadzam. Tym o penetracji jako grze w dominację - uległość. Oraz co za tym idzie, kiepsko wróżącym na przyszłość obiekcjom partnerki. Faktycznie może ona na partnera mało łaskawym okiem się patrzeć.
            • loppe Re: well... 22.04.13, 10:49
              A dlaczego Grey z Anastazją nie bardzo analnie?

              Czyli mówisz bardzo wielu gejów nigdy nie dało pupy? Zawsze mnie to interesowało bo nigdzie nie czytałem wyjaśnienia jak oni działają. Zatem bardzo wielu gejom zależy tylko na tym żeby wsadzić w anusa, a nie żeby im wsadzono... Ciekawe, ciekawe, bo pokrewną aktywność łatwo w związku hetero wykonać.


              Bohater Gorzkich Godów biegał po mieszkaniu na czworaka w masce świni, bo parze zebrało się na animalizm. Że wspomnę jeszcze film Polańskiego.
                • gomory Re: well... 22.04.13, 12:11
                  > Widzicie ludzie, nawet geje nie dają sobie w anusa wsadzać...

                  Dlaczego nawet? Przeciez geje to także ludzie jak my wszyscy?
                  Gwoli ścisłości: statystyki twierdzą jednak co innego. Większość homoseksualistów nie uprawia biernie analu. Jednocześnie jednak homoseksualiści są grupą która zdecydowanie częściej takich pieszczot sobie nie żałuje.
                  Podsumowując: znając 10 gejów, znasz pewnie ze 3 biernych. Z 10 kolegów heteryckich zero przecinek cztery dziesiąte wytrzeszcza radośnie oczy z czymś tam w tyłku.
                  • loppe Re: well... 22.04.13, 12:16
                    > > Widzicie ludzie, nawet geje nie dają sobie w anusa wsadzać...
                    >
                    > Dlaczego nawet? Przeciez geje to także ludzie jak my wszyscy?

                    Bo geje są bardziej otwarci na tę stronę seksu, zresztą nie mają pochwy...

                    > Podsumowując: znając 10 gejów, znasz pewnie ze 3 biernych.

                    7 na 3, czyli ci bierni mają większe powodzenie na rynku randek gejowskich...
                      • loppe Re: well... 22.04.13, 12:24
                        Ci biorcy to chyba supermachos!!! nie ma bardziej męskich mężczyzn co....

                        Ci dawcy to ci tacy sfeminizowani w zachowaniu i mowie...
                        • loppe Re: well... 22.04.13, 12:34
                          Tylko dlaczego ten sfeminizowany wyleciał za mną z sauny i chciał mi usłużnie regulować temperaturę wody pod prysznicem? Do tego pała mu grzała.

                          Pała mu grzała bo się podniecił - dawcom też staje pała jak się podniecą. A podniecił się niestety dlatego że jak zwykle wykonałem te zamaszyste ruchy biodrami w saunie stojąc
              • zyg_zyg_zyg Re: well... 22.04.13, 11:21
                > Zatem bardzo wielu gejom zależy tylko na tym żeby wsadzić w anusa, a nie żeby im wsadzono...

                Bo w seksie od tyłu chodzi o to, żeby być z tyłu... :-)
                • loppe Re: well... 22.04.13, 11:39
                  Coraz lepiej rozumiem psychologię analu:), brakuje mi tylko dlaczego nie Grey z Anastazją? Kto jak kto ale Grey z Anastazją...ludzie
                • loppe Re: well... 22.04.13, 11:55
                  rekreativa napisała:

                  > Zaskoczę Cię jeszcze bardziej: wielu gejów ani nie daje pupy ani jej nie bierze
                  > . To dopiero, nie?

                  Nie no. Pleciesz. Gdybyś napisała niewielu byłoby OK.
                  • rekreativa Re: well... 22.04.13, 12:17
                    Szukałam po Necie, żeby znaleźć jakieś wiarygodne statystyki. Nie znalazłam nic bardzo świeżego, ale z badań przeprowadzonych pod koniec lat 90-tych wyszło, że seks analny uprawia ok. 60% mężczyzn homoseksualnych, co by się zgadzało z moimi własnymi obserwacjami.
                    Jest też duża grupa facetów, którzy uprawiają anal, ale rzadko i od święta.
    • zyg_zyg_zyg Re: a taka piękna sytuacja... 22.04.13, 11:17
      Znani mi mężczyźni mają bardzo różny stosunek do pieszczot analnych.

      Mój mąż się wzbrania. Ja nie mam ani doświadczenia, ani przekonania, że warto przełamywać jego opór i dlatego nie próbuję. A on grozi, że jak kiedyś się zacznę dobierać do jego prostaty to tak ściśnie mięśnie, że zmiażdży mi palec :-)
      Jeden facet mówił mi, że jego marzeniem jest to, żeby dziewczyna zerżnęła go sztucznym fiutem. Ale on był biseksem i to z nielicznymi doświadczeniami z własną płcią.
      Inny twierdził, że sam świadomie i z własnej woli nigdy by się nie zdecydował, ale jak kiedyś prze fellatio babka znienacka wsadziła mu palec w dupę, to odleciał z rozkoszy.
      Jeszcze inny raz się odważył i sam zaproponował zabawę partnerce - w trakcie nieziemsko mu się podobało, ale potem, po przemyśleniach dopadł go chyba lęk przed odkryciem w sobie pedalskiego pierwiastka i więcej nie chciał powtarzać tego doświadczenia.

      Moje przemyślenia w temacie są podobne do tych, któe tu padły. Po pierwsze otwartość w seksie jest dla mnie plusem. Po drugie palec w dupie palcem w dupie, ale jednak wolałabym, żeby mój mąż nie chciał, żebym go przeleciała, bo wolę go w roli dominującej. Po trzecie dzwoneczkiem alarmowym nie jest to, że Twój facet lubi się zabawiać w ten sposób, tylko fakt, że jest coś w Waszej relacji, co budzi nagły odruch sprzeciwu i niesmaku u jednego z partnrów, a u drugiego wręcz przeciwnie - bez szans na zmianę.
    • rekreativa Re: a taka piękna sytuacja... 22.04.13, 11:58
      Poważnie mówiąc to przecież nie chodzi o to, że akurat coś pan lubi w pupie mieć, tylko o stosunek danej kobiety do dominacji nad mężczyzną w łóżku. Bo tak to już się utarło, że osoba penetrująca jest tą dominującą.
      Jeśli kobieta nie lubi być w łóżku górą, a uległość partnera jej zupełnie nie kręci, to raczej z zabaw męską pupą radochy mieć nie będzie, a wręcz zabawy takie mogą podziałać zabójczo na jej do pana pociąg.
    • that.bitch.is.sick Re: a taka piękna sytuacja... 22.04.13, 12:11
      Ja można nie lubić pieprzyć facetów. Już chyba mówiłam że twoje problemy mają neurotyczny charakter, teraz powołujesz się na naturę? Natura dała facetom z tego niewypowiedzianą przyjemność. Żaden który spróbuje się nie skarży. Oczywiście homofobia, katolicka nauka społeczna i cała reszta naszej porąbanej kultury zabroniła mężczyznom nawet posmakować tego rodzaju wyzwolenia. Każdy który mi się podobał ostatnio ma jakieś pieprzone skrupuły, że już antycypuję te skrupuły u pozostałych.
      A ty się wyluzuj. Spróbuj kupić huśtawkę erotyczną, powieście sobie w sypialni i cieszcie się życiem zamiast wyszukiwać w sobie elementy niezgodne z naturą czy homoseksualne. Homofobia nie ma przyszłości.
      • gomory Re: a taka piękna sytuacja... 22.04.13, 12:52
        > Ja można nie lubić pieprzyć facetów

        Nie mam z tym żadnego problemu - nie miałbym ochoty pieprzyć faceta ;).

        > Natura dała facetom z tego niewypowiedzianą przyjemność. Żaden który spróbuje się nie skarży

        Ja się nie czuję ewenementem na skalę światową. Niewypowiedzianej przyjemności nie czułem. Wibrator brrr... kiepsko wspominam. To zupełnie nie moja baja. Lizanie ok, jakieś delikatne zapędy palcem oblecą i to wszystko. Z biernych atrakcji wystarczy oglądanie żony oblizującej mojego członka.
        Nie przekonuję nikogo by nie próbował - wręcz przeciwnie, polecam. Choćby po to by przyznać, że nie każdemu dane jest posmakować wyzwolenia ;).
        • that.bitch.is.sick Re: a taka piękna sytuacja... 22.04.13, 18:51
          gomory napisał:

          > > Ja można nie lubić pieprzyć facetów
          >
          > Nie mam z tym żadnego problemu - nie miałbym ochoty pieprzyć faceta ;).
          >
          Ta deklaracja ma na celu udowodnienie że jesteś skrajnie hetero czy cierpisz na homofobię? Czy wszystkie panie słyszały?!Haalo. Gomory nie jest pedziem. ok. uspokójmy się i nie wpadajmy w panikę...
          Pytanie nie było serio. Pomyśl nieco. Wiadomo że nie jest to rozpowszechniona praktyka wśród par heteroseksualnych.

          > > Natura dała facetom z tego niewypowiedzianą przyjemność. Żaden który spró
          > buje się nie skarży
          >
          Wibrator brrr... kiepsko wspominam. To zupełnie nie moja baja. Liza
          > nie ok, jakieś delikatne zapędy palcem oblecą i to wszystko. Z biernych atrakcj
          > i wystarczy oglądanie żony oblizującej mojego członka.
          > Nie przekonuję nikogo by nie próbował - wręcz przeciwnie, polecam. Choćby po to
          > by przyznać, że nie każdemu dane jest posmakować wyzwolenia ;).

          jeśli to ma być argument w stylu : a ja właśnie wręcz przeciwnie, to w czasach nie tak odległych większość kobiet miała podobne nastawienie do seksu waginalnego. W takich sytuacjach zawsze zdaje się zawzięcie powtarzasz że winny jest brak umiejętności ze strony penetrującego:).
            • that.bitch.is.sick Re: a taka piękna sytuacja... 22.04.13, 19:18
              zyg_zyg_zyg napisała:

              > Bo widzisz Gomory, gdyby to Bitch Ci załadowała, nie chciałbyś już inaczej... ;
              > -)

              Z przyjemnością, jeśli gomory załaduje z powodzeniem wszystkim laskom które zapewniał przez lat 10 na tym forum że brak chęci i przyjemności to nie ich wina tylko ich mężów frajerów. Wtedy: watch me:)
          • gomory Re: a taka piękna sytuacja... 22.04.13, 20:42
            > jeśli to ma być argument w stylu...

            Ten argument niesie tylko jeden przekaz: doskonale wiem co lubię.
            W łóżku liczy się pewna elastyczność w dopasowaniu upodobań. Nawet jeśli jedyne możliwe dopasowanie to powiedzieć: nie. Ponieważ zbytnio się różnimy.
            Osoby którzy z uporem maniaka forsują swoje zachowania "bo one są dobre", to faaaatalna sprawa. Nie brnij w ten zaułek. Odrobina pokory nie porwie Twej duszy na strzępy. Lepiej zostańmy przy tym, że nie wiesz lepiej ode mnie, co jest moim afrodyzjakiem.

            > W takich sytuacjach zawsze zdaje się zawzięcie powtarzasz że winny jest brak umiejętności ze strony penetrującego:).

            Sytuacje rzadko bywają takie same. Nie piszę tego zawsze, więc nie zawzięcie ;). Piszę to tylko do konkretnej osoby, w określonym celu. I nigdy nie sprowadzam seksu do samej tylko penetracji. Zbyt ważne dla mnie jest to co wcześniej i później się dzieje.
            • loppe Re: a taka piękna sytuacja... 22.04.13, 21:43
              Ad. Zbyt ważne dla mnie jest to co wcześniej i później się dzieje.

              Trzeba dziewczynę wysłuchać, wytulić, wyklepać, wycałować, wypieścić - dokładnie wiem o czym mowa, dużo by mówić ile tego tam jest...

            • that.bitch.is.sick Re: a taka piękna sytuacja... 23.04.13, 10:53
              gomory napisał:

              > > jeśli to ma być argument w stylu...
              >
              > Ten argument niesie tylko jeden przekaz: doskonale wiem co lubię.
              > W łóżku liczy się pewna elastyczność w dopasowaniu upodobań. Nawet jeśli jedyne
              > możliwe dopasowanie to powiedzieć: nie. Ponieważ zbytnio się różnimy.
              > Osoby którzy z uporem maniaka forsują swoje zachowania "bo one są dobre", to fa
              > aaatalna sprawa. Nie brnij w ten zaułek. Odrobina pokory nie porwie Twej duszy
              > na strzępy. Lepiej zostańmy przy tym, że nie wiesz lepiej ode mnie, co jest mo
              > im afrodyzjakiem.
              >
              > > W takich sytuacjach zawsze zdaje się zawzięcie powtarzasz że winny jest b
              > rak umiejętności ze strony penetrującego:).
              >
              > Sytuacje rzadko bywają takie same. Nie piszę tego zawsze, więc nie zawzięcie ;)
              > . Piszę to tylko do konkretnej osoby, w określonym celu. I nigdy nie sprowadzam
              > seksu do samej tylko penetracji. Zbyt ważne dla mnie jest to co wcześniej i pó
              > źniej się dzieje.

              Gomory, pytanie na ile serio jest ta dyskusja? Uczepiłeś się mojego wpisu, dość trącącego absurdem w odpowiedzi na tak absurdalny wątek, że nic innego się nie da napisać, a dlatego że nikt nie jest w stanie podać racjonalnych argumentów za tego typu postawą jak autorka wątku. Chodzi o poziom ogólny co do zasady.
              Nie wiedziałam że chcesz dyskutować na serio i nie chciałabym też dokładnie poznawać szczegółów twojej analnej penetracji ale z tego co napisałeś domyślam się że albo nikt nie zrobił ci prawidłowej zakończonej typowymi dla tego rodzaju penetracji odczuciami rozkoszy stymulacji prostaty, nie mówiąc już o penetracji, czy mogę się mylić? Czy masz odmienną anatomię? Czy o co chodzi? Tak jak sugerowałam chodzi o odczucia psychiczne i podobne obawy jak autorka? Bo jeśli chodzi o samą zasadę to nie rozmawiamy o torturach tylko obiektywnie rzecz biorąc, tylko o rzeczach fajnych.
              Kwestia niechęci, obaw psychicznych, obiekcji natury indywidualnej, swojej roli podczas seksu itd., to mimo że mogę przyznać słuszność tym obawom i preferencjom, mogę je szanować, jednak one nie są racjonalne tylko są zwyczajnym kierowaniem się emocjami.
              Być może nie byłam dostatecznie "pokorna" określając to jako "neurotyczność" itd. u autorki, a może byłam po prostu podobnie subiektywna a post był równie subiektywny jak wątek (mieliśmy rozmawiać) bo ja nie mam zahamowań tej natury, choć nie uważam tego za świetne czy lepsze, po prostu chcę pokazać że w braku przeszkód natury obiektywnej - jest to kwestia wyboru.
    • triismegistos Re: a taka piękna sytuacja... 23.04.13, 07:47
      Pewnego razu smutna małpka postanowiła skończyć z życiem.
      Więc poszła do lwa, gdy ten spał i wsadziła mu palec w d*pę. Lew obudził się, zaryczał groźnie i krzyczy:
      - Kto to zrobił? Komu życie niemiłe?!
      - Ja - odpowiada małpka.
      - Czy ktoś to widział?
      - Nie.
      - Okej, dawaj jeszcze raz.
Inne wątki na temat:

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka