sabat-77 01.05.13, 07:45 ... i jakoś się jej udało. Rewelacyjny temat z e-mamy, o "oszuście matrymonialnym". Przeczytajcie, bo warto. Gacie spadają. forum.gazeta.pl/forum/w,567,144200697,144200697,Oszustwo_matrymonialne_.html?wv.x=2 Odpowiedz Link czytaj wygodnie posty
zawle Re: Ona była sprytna... 01.05.13, 08:13 Swoje mam na miejscu:) Kłamstwo, kłamstwo i jeszcze raz kłamstwo. Tytuł powinien brzmieć: on zaczął pierwszy:) Nie rozumiem tego parcia na dziecko. Widuję to zjawisko zarówno wśród kobiet jak i mężczyzn. Odpowiedz Link
mojemail3 Re: Ona była sprytna... 01.05.13, 10:44 zawle napisała: > Nie rozumiem tego parcia na dziecko. Widuję to > zjawisko zarówno wśród kobiet jak i mężczyzn. Zawle,a mnie to wcale nie dziwi...Jest to w sumie dość naturalne,chęc przekazania życia, po nieopowodzeniach prokreacyjnych, jak u bohaterki wątku to się mogło nasilić. Chore jest podejmowanie działań bez porozumienia z partnerem, robienie czegość za jego plecami( " była sprytna i zaszła w ciążę...) nieustalenie ważnych spraw dla związku jak posiadanie dzieci, kwestie finansowe idt.Ale może mam zbyt idealistyczne podejście. Dzieci to osobny temat, ja myślę,że można sobie pięknie żyć bez dzieci, ale doświadczenia radości z kontaktu i obserwacji rozwoju mojego Młodego nie oddałabym za wszystkie skarby świata...A mamy go po 10 latach związku. Odpowiedz Link
zawle Re: Ona była sprytna... 01.05.13, 10:58 mojemail3 napisała: > Zawle,a mnie to wcale nie dziwi...Jest to w sumie dość naturalne,chęc przekazan > ia życia, po nieopowodzeniach prokreacyjnych, jak u bohaterki wątku to się mogł > o nasilić. Ja nie nazwałabym tego chęcią przekazania życia. To chyba ostatni z argumentów jaki pada:)) > Chore jest podejmowanie działań bez porozumienia z partnerem, robienie czegość > za jego plecami( " była sprytna i zaszła w ciążę...) nieustalenie ważnych spraw > dla związku jak posiadanie dzieci, kwestie finansowe idt.Ale może mam zbyt ide > alistyczne podejście. Ależ oni ustalili. Że ona chce dziecka, on też chciał. Ale on chyba skłamał. Ona potem jego. I tak piramida zaczęła się budować. Ustalanie to bardzo fajny temat, z tym że wymaga uczciwości i chęci dwojga. Gdy tylko jedno się wyłamie, ustalanie wali się jak domek z kart. > Dzieci to osobny temat, ja myślę,że można sobie pięknie żyć bez dzieci, ale doś > wiadczenia radości z kontaktu i obserwacji rozwoju mojego Młodego nie oddałabym > za wszystkie skarby świata...A mamy go po 10 latach związku. Ja sądzę że większość ludzi nie ma bladego pojęcia czym jest posiadanie dzieci. Reklamy pięknej mamusi, otoczonej ramieniem przez dumnego tatę, ze śliczną, różową i zadowoloną/śpiącą dzidzią czarują. Sama przeżyłam macierzyństwo, mam koleżanki, kolegów, znajomych i młodziutkie mamy wokół siebie. Wystarczy zacząć trochę marudzić i odrobinę ponegować cud i radość z posiadania dzieci i pojawiają się jak żaby po deszczu mrożące krew w żyłach historie:) Patrząc na moje dzieci zaczynam płakać- czasami:) Bardzo ich kocham, nie cofnęłam czasu, ale bardzo często mam ochotę upchnąć mojego 16 letniego syna i 18 letnią córę do okna życia:))) Gdy widzę kobietę w ciąży, jest mi jej autentycznie szkoda. Ale znam takie pary które nie cierpią. Mają stabilną sytuację finansową, własne mieszkanie, dużo osób z rodziny skorych do pomocy w każdej chwili, wspierającego męża, zadowoloną żonę, super spokojne, niechorujące, przesypiające noce dziecko. Gdy na nich patrzę czuję trwogę. Bo za wszystko kiedyś trzeba zapłacić...;) Odpowiedz Link
mojemail3 Re: Ona była sprytna... 01.05.13, 11:15 zawle napisała: (...)"bardzo często mam ochotę upchnąć mojego 16 letniego syna i 18 letnią córę do okna życia:))) Gdy widzę kobietę w ciąży, jest mi jej autentycznie szkoda. Ale znam takie pary które nie cierpią. Mają stabilną sytuację finansową, własne mieszkanie, dużo osób z rodziny skorych do pomocy w każdej chwili, wspierającego męża, zadowoloną żonę, super spokojne, niechorujące, przesypiające noce dziecko. Gdy na nich patrzę czuję trwogę. Bo za wszystko kiedyś trzeba zapłacić...;)" (...) Zawle, ale takie duże dzieci, to już spokojnie można kierowac do "okna życia" czyli do pójscia w świat;-) Okno zycia rozumiem oczywiście, choć to niekoniecznie korzystny dla dziecka sposób przekazania do adopcji,ze względów prawnych. A propos pojscia z domu, moja kuzynka na pytanie o powod nadania dziecku dosc wymyslnego imienia odpowiedziala...i tak pojdzie z domu... A co do ostatniego akapitu z Twojego cytatu...ja mam poczucie,ze wczesniej zaplacilam, wiec teraz spokojnie ciesze sie dzieciakiem, choc super spokojne, super zdrowe tez nie jest... Odpowiedz Link
marek.zak1 Dzieci 01.05.13, 11:23 Zwle, posiadanie dzieci jest czasochłonne , upierdliwe i bardzo kosztowne, przy czym pomocy państwa nie było i nie ma. Wymaga, szczególnie od kobiegy bardzo wiele, codziennego, trudnego wysiłku. Podziwiam kobiety za to, jak to trudne zadanie wykonują. Jednoczesnie znam wiele kobiet, pracoholiczek, successful bisneswomen i nie tylko, króre dzieci nie maja, dobrze żyją i są bardzo często bliskie, albo w depresji. Trzy wyjazdy na egzotyzne wakacje w roku, dobry samochód i dom nie dadzą zadowolenia z ani spełnienia. A że dzieci czsasmi chcemy wystrzelić na księżyc, bo tak nas wkurwiają, to normalne. Zycie jest banalne, dzieci, fajny facet i kręcacy ogonem pies to najbardziej sprawdzona droga do zadowolenia. Odpowiedz Link
gomory Re: Dzieci 01.05.13, 12:14 > posiadanie dzieci jest czasochłonne , upierdliwe i bardzo kosztowne, przy czym pomocy państwa nie było i nie ma. Państwo pomocy udziela. Masz becikowe, odliczenia przy PITach, dopłaty z budżetu do nauczania. Wiadomo, że każdy chciałby więcej i nie pokrywa to ogółu potrzeb. Ale gdy porównasz nasz kraj z autentyczną większością państw świata okaże się, że nie jest to aż tak mało. Bo w większości nie dostaje się naprawdę NIC. Bez żadnej przenośni. Polska jest biedna wobec innych krajów zachodnich, ale jednocześnie globalnie należy do grupy krezusów żyjących w zbytku. Zresztą pomoc państwa nie uważam za coś tylko i wyłącznie wspaniałego. W socjologicznym ujęciu, w dłuższej perspektywie rozsadza i niszczy to więzy rodzinne. Dzieci nie muszą się opiekować rodzicami, nie są oni ich "balastem", bo pomagają w tym instytucje państwowe. Niby wydaje się to humanitarne, i pozwalające młodym rozwijać skrzydła, ale to oddala ludzi od siebie. Nikt nie ceni tego co dostaje za darmo, bo to nic nie warte. Dlatego sam zapomniałeś o niemałych pieniądzach które rodzice dostają rokrocznie ;). Wiem, że to wsadzanie kija w mrowisko. Ale tak uważam: pomoc samotnym matkom wzmacnia kolejną patologię: niepełne rodziny. Oczywiście wiem, że lepiej jest się rozstać niż tkwić w związku który jest udręką. Można mnożyć bez końca przykłady, gdy to najlepsze rozwiązanie. Ale zauważcie, ze preferencje dla samotnych powodują, że kobieta nie ma palącej motywacji do poszukiwania ojca. Ojca który jest niemalże koniecznością dla prawidłowego rozwoju jej dzieci. To jasne, że przemocowiec-alkoholik jest gorszy niż żaden. Ale kobieta mająca w perspektywę "jakby co dam sobie jakoś radę", będzie skłonniejsza do podejmowania ryzykownych prób z nawróconymi utracjuszami. Nie jest dla niej podstawową racją solidność potencjalnego rodzica. Jednocześnie podkreślam to, bo nikt mnie przekonywać nie musi, że samotna matka może wychować dobre i szczęśliwe dzieci. Ale musi się wykazać szczególnie, a nie każda ma predyspozycje by nosić spodnie i spódnicę jednocześnie. Państwo swoją pomocą skłania do niedojrzałych decyzji tyczących się rodziny. Odpowiedz Link
marek.zak1 Re: Dzieci 01.05.13, 12:34 Gdy moja żona rodziła dzieci nie było becikowego, odliczania w PIT-ach ani żadnych innych dopłat. Pomoc samotnym matkom nie rozsadza rodzin. Pomaga matkom z rodzin już rozsadzonym. Piszesz następnie o pomocy państwa dla rodziców. Masz na mysli emerytury? Piszesz następnie o rodzicach, którzy dostaja pieniądze rokrocznie. Jakie pieniądze? Ja wychowałem 3 dzieci i żadnych nie dostałem. Może o czymś nie wiem? Odpowiedz Link
altz Re: Dzieci 01.05.13, 20:11 marek.zak1 napisał: > Pomoc samotnym matkom nie rozsadza rodzin. > Pomaga matkom z rodzin już rozsadzonym. Uważam, że rozsadza. Ludzie potrafią kalkulować, wtedy często idą łatwiejszą drogą. Panie po rozwodzie nie idą na współpracę, bo nie muszą. U mnie też tak było, była żona jest myślącą osobą, pomimo to wybrała ograniczanie i kierowanie wszystkim samej. Nie zgodziłem się na funkcję kwiatka do kożucha, więc w konsekwencji naszych decyzji, dzieci wychowują się zupełnie bez ojca. Miała taką możliwość, gdyby nie miała, jakoś by się starała porozumieć. Nie musiała. Pieniądze są jedne, jedna jakaś pula, którą można wydać w różny sposób. Można podwyższyć zarobki pracującym obniżając podatki, zamiast dawać pieniądze na FA. Rodzice z dziećmi mają zazwyczaj swoje rodziny, które też mogłyby się włączyć w pomoc, państwo wyręcza i rozbija więzi rodzinne. Można dać więcej pieniędzy choćby na opiekę medyczną (i dentystyczną!) dzieci, zamiast organizować tysiące nieefektywnych szkoleń. Od przelewania i przepuszczania przez dodatkowe etaty, pieniędzy nie przybędzie. Tak mówiła Margaret Thatcher, tak mówi od lat Janusz Korwin-Mikke (chociaż jego nie chciałbym brać za wzór :-)) Odpowiedz Link
humi-dor Re: Dzieci 01.05.13, 12:50 gomory napisał: > Ale zauważcie, ze preferencje dla samotnych powodują, że kobieta nie ma palącej > motywacji do poszukiwania ojca. Ojca który jest niemalże koniecznością dla pra > widłowego rozwoju jej dzieci. Wedlug Twojej teorii,Gomory, jako samotny ojciec, otrzymujacy pomoc od panstwa, nie mialem motywacji poszukiwania matki dla swoich dzieci. Tymczasem prawda jest taka, ze w moim pojeciu niewiele kobiet nadawaloby sie na pelnienie tej funkcji. Kwestii finansowych, przyznaje, w ogole nie bralem pod uwage. A tak na chlopski rozum- jesli zaniechano by pomocy samotnym rodzicom, to byc moze wlasnie wtedy ci samotni rodzice zaczeliby dzialac nieracjonalnie, szukajac ojca/matki dla swoich dzieci tylko pod katem jego zasobow finansowych. Bierzesz taka mozliwosc pod uwage ? Odpowiedz Link
hello-kitty2 Re: Dzieci 01.05.13, 13:34 humi-dor napisał(a): > gomory napisał: > > > Ale zauważcie, ze preferencje dla samotnych powodują, że kobieta nie ma p > alącej > > motywacji do poszukiwania ojca. Ojca który jest niemalże koniecznością dl > a pra > > widłowego rozwoju jej dzieci. > > Wedlug Twojej teorii,Gomory, jako samotny ojciec, otrzymujacy pomoc od panstwa, > nie mialem motywacji poszukiwania matki dla swoich dzieci. Tymczasem prawda je > st taka, ze w moim pojeciu niewiele kobiet nadawaloby sie na pelnienie tej funk > cji. Kwestii finansowych, przyznaje, w ogole nie bralem pod uwage. > A tak na chlopski rozum- jesli zaniechano by pomocy samotnym rodzicom, to byc m > oze wlasnie wtedy ci samotni rodzice zaczeliby dzialac nieracjonalnie, szukajac > ojca/matki dla swoich dzieci tylko pod katem jego zasobow finansowych. Bierzes > z taka mozliwosc pod uwage ? Swoja droga to ciekawa jestem, jak by to szukanie nowego ojca/matki mialaoby sie odbywac? Mialabym mowic wprost typu: 'sluchaj Stasiek, nigdy bym sie z Toba nie zwiazala, bo mnie w ogole nie interesujesz ale szukam ojca dla swoich dzieci, decydujesz sie byc ze mna'? A seks?, wtedy puszczam sie przymusowo w ramach zaplaty za funkcje ojca, ktora taki facet dla mojego dziecka pelni? Czy powinnam rowniez go pokochac? Tak trudno jest znalezc wlasciwego mezczyzne na ojca dziecka, a co dopiero na ojca nie jego dziecka. Dla mnie to graniczy z cudem. No chyba zeby zmuszac sie do czegos sztucznego/kombinowac/udawac. Chcialbys wychowywac cudze dzieci? Czesto majac juz zobowiazania wobec wlasnych. Juz nawet nie wspominajac o kwestiach moranlych dotyczacych odbierania ojca innym dzieciom, bo przeciez w naszym wieku to wiekszosc ludzi ma juz dzieci z kims. Zreszta nie wierze w to, ze jakis facet bedzie chcial wychowywac nie swoje dzieci, skoro tylu z nich nie chce wychowywac nawet swoich. Odpowiedz Link
humi-dor Re: Dzieci 01.05.13, 14:19 hello-kitty2 napisała: > Swoja droga to ciekawa jestem, jak by to szukanie nowego ojca/matki mialaoby si > e odbywac? Mozna zrobic casting. Moje dwie piekielne coreczki na pewno by cos wymyslily, gdybym je napuscil na ewentualne kandydatki ;-) > Mialabym mowic wprost typu: 'sluchaj Stasiek, nigdy bym sie z Toba n > ie zwiazala, bo mnie w ogole nie interesujesz ale szukam ojca dla swoich dzieci > , decydujesz sie byc ze mna'? Mysle Kitty, ze pojecie "szukanie ojca/matki dla swoich dzieci" to jakies totalne nieporozumienie, lepiej wynajac na godziny odpowiedzialna opiekunke (albo prosic rodzine o pomoc ), ale dzieci wychowywac samemu, wyprobowalem, da sie :-) Ale prawda jest tez, ze gdybym zdecydowal sie wtedy, przed laty, byc z jakas kobieta, to jej stosunek do moich dzieci bylby dla mnie bardzo wazny. Moze dobrze, ze wtedy nie spotkalem kobiety, z ktora chcialbym dzielic zarowno trudy jak i radosci wychowania, przynajmniej teraz, jak juz obie corki sa dorosle i swietnie sobie radza w zyciu, to mam te satysfakcje, ze dokonalem czegos zupelnie sam. > Zreszta nie wierze w to, ze jakis facet bedzie chcial wychowywac nie swoje dzie > ci, skoro tylu z nich nie chce wychowywac nawet swoich. Smutne jest to co piszesz. Calej rzeszy biednych chlopcow, ktorzy nie dorosli do roli ojca moge tylko wspolczuc, gdyz nie wiedza co traca ;-) Osobiscie cieszy mnie, ze moja obecna partnerka ma dzieci, bo olbrzymi obszar naszych doswiadczen rodzicielskich jest zbiorem wspolnym. Gdyby byla osoba bezdzietna, moglaby co najwyzej uzywac swojej wyobrazni, a to, zgodzisz sie pewnie ze mna, nie to samo co przezyc i doswiadczyc bycia rodzicem na wlasnej skorze. Odpowiedz Link
altz Re: Dzieci 01.05.13, 19:56 hello-kitty2 napisała: > Zreszta nie wierze w to, ze jakis facet bedzie chcial wychowywac nie swoje dzie > ci, skoro tylu z nich nie chce wychowywac nawet swoich. Znam wielu takich panów, którzy wychowują cudze dzieci i problemów z tym nie mają. Są tacy, co wychowują cudze, a swoich nie wychowują po rozstaniu z matką swoich, więc jedno z drugim nie musi się łączyć. Odpowiedz Link
zawle Re: Dzieci 01.05.13, 13:03 gomory napisał: > Państwo pomocy udziela. Masz becikowe, odliczenia przy PITach, dopłaty z budżet > u do nauczania. Wiadomo, że każdy chciałby więcej i nie pokrywa to ogółu potrze > b. Zauważ że to o czym piszesz jest jednorazową pomocą. A dzieci trzeba utrzymywać codziennie. Zwrócę Ci uwagę na poziom dochodu przy którym należy Ci się pomoc w formie świadczeń z funduszu alimentacyjnego, zasiłku rodzinnego czy czegokolwiek. Poczytaj jaki procent społeczeństwa żyje w ubóstwie. Poczytaj kogo ta bieda dotyka. Popatrz na ściągalność alimentów, na "starania" komorników w/w sprawie. Zobacz na regulacje prawne oraz na funkcjonowanie instytucji które mają świadczyć pomoc. To prawda, państwo pomaga. Tyle że nieudolnie. Jak zawsze zresztą. Odpowiedz Link
hello-kitty2 Re: Dzieci 01.05.13, 13:06 gomory napisał: Ale tak uważam: pomoc samotnym matkom > wzmacnia kolejną patologię: niepełne rodziny. Niepelna rodzina patologia? To mocno kontrowersyjny poglad. Nie sadzisz? > Ale zauważcie, ze preferencje dla samotnych powodują, że kobieta nie ma palącej > motywacji do poszukiwania ojca. Ojca który jest niemalże koniecznością dla pra > widłowego rozwoju jej dzieci. Alez te dzieci zazwyczej maja juz swoich ojcow. To jakiego ojca ma poszukiwac? A jesli nie maja lub ojcowie maja swoje dzieci w dupie to ona poszukuje ale co ma zrobic jak same chuje sie trafiaja? Co ma odbierac ojca dzieciom z innej rodzinny? Czy piszesz to wszystko zeby opiewac swoja wspaniala sytuacje rodzinna i wskazywac, ze wszyscy inni to patologia? Jeszcze raz sie zastanawiam jak moze zrozumiec i pomoc mi osoba z udanym zyciem rodzinnym czy seksualnym? Przeciez Ty nie masz zielonego pojecia jak wyglada zycie samotnego rodzica czy kogos kto nie ma seksu, to co Ty mozesz o tym wiedziec? To jakie masz rozwiazanie dla tych samotnych kobiet z dziecmi zeby nie namnazac tej patologii? Maja sie sparowac z bele kim tylko, zeby nie byly samotne? Odpowiedz Link
zawle Re: Dzieci 01.05.13, 13:14 gomory napisał:Ale tak uważam: pomoc samotnym matkom > wzmacnia kolejną patologię: niepełne rodziny. Niepełna rodzina nie jest patologią. Jest nią zagrożona z uwagi na następujące czynniki najczęściej w niej występujące: niski statut społeczny, niski statut materialny, ojciec z różnych względów nie uczestniczy wcale lub zbyt mało w życiu swoich dzieci. ze preferencje dla samotnych powodują, że kobieta nie ma palącej > motywacji do poszukiwania ojca. Możesz wymienić te preferencje? Motywacja do poszukiwania ojca? Jakiego ojca? Biologicznego czy przybranego? Bo się pogubiłam. Może by tak założyć stronę: tata poszukiwany? Na pewno byłoby bardzo dużo chętnych panów:) Piszesz dalej że posiadanie ojca jest potrzebą...zgadzam się. Ale bardzo często ojciec sam rezygnuje ze swojej roli, traktując swoje dzieci jako BYŁE. Wiem, wiem, to te złe kobiety uniemożliwiają każdemu tatusiowi te kontakty. Tak się też pewnie zdarza. Obserwuję też pewną prawidłowość ( a mam duże pole do obserwacji) , ojcowie walczą o dzieci zazwyczaj wtedy gdy matka ich dawać nie chce. Gdy matki są otwarte na te kontakty, ojcowskie chęci maleją. Ale kobieta mająca w perspektywę "jakby co dam sobie jakoś radę", będ > zie skłonniejsza do podejmowania ryzykownych prób z nawróconymi utracjuszami. N > ie jest dla niej podstawową racją solidność potencjalnego rodzica. Wydaje mi się że jest dokładnie na odwrót. Ja, samodzielna, samowystarczalna kobieta mogę przebierać lub dać sobie spokój. Moja niepracująca znajoma z 4 dzieci już nie. Odpowiedz Link
rekreativa Re: Dzieci 01.05.13, 14:49 " Ale zauważcie, ze preferencje dla samotnych powodują, że kobieta nie ma palącej > motywacji do poszukiwania ojca." Jak będzie miała palącą motywację (czyli brak wystarczających środków do życia), to się podczepi pod pierwszego z brzegu, choćby bił i pił, ale z dochodem. Odpowiedz Link
gomory Re: Globalne do wszystkich 01.05.13, 19:56 Odpowiem wszystkim, żeby nie pisać każdemu mniej więcej tego samego. Odpieram zarzut, że napisałem to by się chwalić lub wywyższać swoją sytuację rodzinną. Jako wzór do naśladowania się nie nadaję, a moja rodzina nie jest idealna. Jeszcze raz to podkreślę: potrafię sobie wyobrazić takową w której samotna matka wychowa dziecko na dobrego i szczęśliwego człowieka. Jakkolwiek nie zmienia to faktu, że mężczyzna i kobieta jest typową, wzorcową rodziną. Nie samotny ojciec, nie samotna matka, ani para homoseksualna. To super, że ludzie potrafią dać sobie radę, w takich okolicznościach, ale jednak mają trudniej i więcej problemów do ogarnięcia. Odpowiedzcie na pytanie: dziecko nie potrzebuje matki i ojca, bo miłość tylko jednego rodzica mu w zupełności wystarcza? Wierzycie w to? Wyciągacie swoje osobiste przykłady, no ok, to świetnie, że sobie dajecie radę i wychowujecie wspaniałe dzieci. Nikomu nie wytykam tego jak sobie radzi w życiu. Ale hm... zauważyliście, że zaczynacie sprawiać wrażenie osób lansujących tezę, że idealna rodzina to jeden rodzic+dziecko. Czy to brzmi rozsądnie? Zależnie od punktu widzenia ojciec / matka są zbędni? Zalecalibyście ludziom rozstania, bo tylko samotnik może być dobrym wzorcem dla swojego syna / córki? Ej.. to ja miałem zabrzmieć kontrowersyjnie, ale wobec tego to ja jednak wymiękam :D. Państwo rozsadza rodzinę na rozmaite sposoby. Emeryturą na swój sposób także. Ale i opieką nad dziećmi. Tyle matek się odezwało pod moim postem - spróbujcie na chwilę się odciąć od swoich okoliczności zewnętrznych. Praca, kariera, wariowanie od domowego uwiązania - to wszystko won. Weźcie pod uwagę TYLKO potrzeby waszych dzieci. Uważacie, że np. 7 miesięczne niemowlę nie potrzebuje swojej matki? Że w żlobku, albo pani niania będzie równie ambitnie reagowała na każde pierdnięcie malucha? Cały dzień przytula i przejmuje się tak samo jak matka? Zakryje własnym ciałem gdy sufit zacznie się sypać? Może roczne dziecko nie potrzebuje mamy? Dwuletnie? Taki zuch, że samo świetnie sobie radzi? Bo wg mnie ten dzieciak w zasadzie potrzebuje mamy nonstop, a nie między 17-20. Czy pod tym względem większej bliskości nie wypracuje murzynka, nosząca dziecię w chuście, łupiąc przy tym motyką pole ;)? Nie przyznacie mi racji, że z punktu widzenia dziecka, płatny urlop wychowawczy powinien trwać 3-4 lata? Nie krytykuję każdego z was osobna. Nie podaję żadnych rozwiązań w tych czy innych okolicznościach. Ja tylko wskazałem jak ja widzę te okoliczności. Niezależnie od tego jak mi, czy wam się one podobają bądź też nie. Odpowiedziałem na stwierdzenie, że państwo nic nie daje. Udowadniałem wam, że daje. Wy twierdzicie, że to nie starcza na wszystkie wydatki i ja się z tym zgadzam. Na pewno nie starcza. Ale nawet w czasach przedpitowych dziecko chodziło do szkoły nikt nie płacił nauczycielce. Niemowlę korzystało z darmowych przejazdów, zniżek w komunikacji, lekarza itd. Nie trzeba klękać z wrażenia nad dostępem do tych świadczeń, ale mieć świadomość, że są miejsca na świecie gdzie tego NIE MA. I o tym pisałem. No i o tym, że jeśli pokusić się o refleksję, to za te świadczenia w pewien sposób płacimy. To coś jak z antykoncepcją. Dała nam niesamowitą wolność w doborze partnerów. Nie trzeba już uprawiać seksu z porządnymi, bo może bez konsekwencji z byle kim ;). Odpowiedz Link
rekreativa Re: Globalne do wszystkich 01.05.13, 20:50 Gomory, ale nikt tu nie mówi, że dziecko nie potrzebuje obojga rodziców. Natomiast teza, że jeśli samotny rodzic nie będzie miał wsparcia od państwa, to ludzie będą lepiej dobierać partnerów jest moim zdaniem niczym nieuzasadniona. Odpowiedz Link
urquhart Re: Globalne do wszystkich 02.05.13, 09:28 rekreativa napisała: > Gomory, ale nikt tu nie mówi, że dziecko nie potrzebuje obojga rodziców. > Natomiast teza, że jeśli samotny rodzic nie będzie miał wsparcia od państwa, to > ludzie będą lepiej dobierać partnerów jest moim zdaniem niczym nieuzasadniona. Przecież związek to poniekąd kompromis potrzeb i oczekiwań, skoro państwo wspiera samotnych rodziców, to masz motywację finansową żeby się nie dogadywać. Nasze państwo wiedzie światowy rekord akurat w największej liczbie wypłacanych rent i "rencistów", wspierać i pielęgnując społeczną nieporadność - to przecież idealni wyborcy i najskuteczniejsi poplecznicy. Co do reszty wyjątkowo bliskie mi podejście Gomorego no może za wyjątkiem porównywania się z system pomocy rodzinie (zwrotu im pieniędzy zabranych w podatkach i parapodatkach) do innych krajów bo porównując się do kręgu kulturowego do którego aspirujemy jest ona żenująco mizerna. www.hotmoney.pl/Ulgi-benefity-becikowe-Gdzie-warto-rodzic-dzieci-a29632 Odpowiedz Link
songo3000 Tzw 'pomoc państwa' 01.05.13, 21:18 To wbrew utyskiwaniem niektórych jak najbardziej obecna ZRZUTA całości pracującego społeczeństwa. W szczególności tychże biznesswoman obgryzających z rozpaczy paznokcie tęskniąc za markową dziatwą, psem i pozycją jego żony. Na Malediwach :D Odpowiedz Link
marek.zak1 Re: Tzw 'pomoc państwa' 01.05.13, 21:48 Szcerze nie rozumiem. Na Malediwach nie byłem, a wychowalismy 3 dzieci, bo zapierdalałem na 2-3 etatach niczego od państwa nie otrzymując. ZRZUTA? To ja zrzucałem się i zrzucam płacąc podatki i ZUS na zirca 5 emerytów. i tyluż urzedników państwowych. Moja bokserka Sowa też płaci podatki, bo konsumuje i płaci VAT 8 lub 23 % od tego, co skonsumuje. Odpowiedz Link
mojemail3 Re: Tzw 'pomoc państwa' 01.05.13, 22:09 marek.zak1 napisał: > Szcerze nie rozumiem. Na Malediwach nie byłem, a wychowalismy 3 dzieci, bo zapi > erdalałem na 2-3 etatach niczego od państwa nie otrzymując. > ZRZUTA? To ja zrzucałem się i zrzucam płacąc podatki i ZUS na zirca 5 emerytów > . i tyluż urzedników państwowych. Marku, toż właśnie o to songo300 chodzi,że na tzw.pomoc państwa składamy się sami, tzn, pracująca część społeczeństwa... "(...)ZRZUTA całości pracującego społeczeństwa(...)" Czyli,ze ja się sama do becikowego własnego dziecka dołożyłam i pokonując wstyd poszłam do MOPS-u, bo tam się ten wniosek składa, ale postanowiłam nie odpuścić kasy ze zrzuty i choćby wydać na zabawki, a co... Odpowiedz Link
songo3000 Re: Tzw 'pomoc państwa' 02.05.13, 14:08 Dokładnie tak. Dodatkowo, 'bezdzietna bizneswoman' nijak tej części składki nawet w jednym procencie nie odbierze. Raczej ministerstwo turystyki jej do biletów nie dopłaca :) Odpowiedz Link
prezes_pan Re: Tzw 'pomoc państwa' 02.05.13, 16:58 songo3000 napisał: > To wbrew utyskiwaniem niektórych jak najbardziej obecna ZRZUTA całości pracując > ego społeczeństwa. W szczególności tychże biznesswoman obgryzających z rozpaczy > paznokcie tęskniąc za markową dziatwą, psem i pozycją jego żony. Na Malediwach > :D Przykład fatalny, bo na Malediwy lata się w parach. Więc owa bizneswoman jeśli już tam trafia, to z jakimś aktualnym bzykaczem , a wtedy raczej nie rozpacza nad swym życiem. Malediwy są wspaniałym miejscem na amory - bez bachorów, staruchów i singli, z tym, że widok samych migdalących się par, pod koniec drugiego tygodnia działa już mi na nerwy. Z wiekiem widzę fałszywość w oczach... a tam to nadzwyczaj częste (zwłaszcza w parach z dużą różnicą wieku) Odpowiedz Link
rekreativa Re: Ona była sprytna... 01.05.13, 12:01 Sprytna to ona nie była, bo jakby była, toby w porę gościa wysłała na Madagaskar (niedługo po tym, jak się zaczął sianem wykręcać od bzykania w dni płodne) i znalazła innego. Gość palant, kłamliwy tchórzyk swoją drogą, ale tym bardziej robienie sobie dziecka z takim to dla mnie objaw jakichś nierówności pod sufitem. W ogóle zachodzenie w ciążę "podstępem" to jakaś zgroza. Czasem czytam wątki na forum, gdzie laska rozważa, czy by faceta nie postawić przed faktem dokonanym i jeszcze się znajdzie kilkanaście takich kretynek, co jej sekundują. Odpowiedz Link
sabat-77 Re: Ona była sprytna... 01.05.13, 22:19 Rekreativa, łatwo krytykować innych, ale wierz mi, czasem zdarzają się takie sytuacje gdy ma się w stosunku do kogoś mieszane uczucia i nie jest wcale oczywiste co aktualnie się czuje. Człowiek nie jest jakimś monolitem, wciąż ulega przemianom i ewoluuje. Ja byłem w dokładnie takiej samej sytuacji co ten gość, z tym że ja zdecydowałem się spróbować raz jeszcze - i jak okazuje się, to był kolosalny błąd. Mimo, że nazywasz tego faceta kłamliwym tchórzykiem, to jego postawa jest najprawdopodobniej bardziej życiowo skuteczna niż moja, bo pewnie związek rozleci się, a on sobie znajdzie kogoś innego. Niestety - wychodzi, że ktoś dbający wyłącznie o swoje interesy będzie najskuteczniejszy, bo to że komuś pomagasz, czy wyciągasz przyjazną rękę do współpracy, wcale nie oznacza, że ta osoba będzie współpracować. Przeciwnie - najczęściej będzie to potraktowane jako słabość i naiwność, a następnie brutalnie wykorzystane. Mam bardzo złe doświadczenia z szeroko rozumianą kooperacja z ludźmi, niestety nawet mój związek to potwierdza. We współczesnym świecie dominuje patologiczny egoizm i kłamstwo służące osiąganiu wyłącznie własnych celów - można to negować i ponosić nieprzyjemne konsekwencje lub się dostosować. Czyli - kłamliwy tchórzyk może być ostatecznie górą. Odpowiedz Link
rekreativa Re: Ona była sprytna... 02.05.13, 13:10 Łatwo mi krytykować cudzą nieuczciwość i oszukaństwa, bo tego nienawidzę i sama jestem wyczulona na tym punkcie. Nie znoszę kluczenia, migania się, udawania itp. Chcesz mieć dziecko? To mów o tym otwarcie, jeśli partner się nie kwapi, to sobie pogadajcie od serca, bo może najlepiej po prostu się rozejść. Nie chcesz dziecka? Też o tym powiedz wprost, zamiast chować się przed partnerką i wymyślać durne preteksty, żeby tylko uniknąć okazji do zapłodnienia. Co to jest w ogóle? Plac zabaw w przedszkolu? Posiadanie bądź nie dzieci to jest dla wielu ludzi kwestia życiowa bardzo ważna, może najważniejsza. Zwodzenie drugiej osoby na tym polu, szczególnie kobiety jest zwyczajnie podłe. (piszę "szczególnie kobiety", bo to jej tyka zegar biologiczny i jeśli partner z dzieckiem zwleka i odwleka przez lata, to ona zostanie z ręką w nocniku, zdana co najwyżej na lekarzy i laboratorium). Tymczasem co mamy w tym poście zalinkowanym? Facet poznał babkę po 30-tce (to ważne, bo gdyby miała 23 to inaczej by to wyglądało i nie oceniałabym faceta tak surowo), która od początku nie ukrywała, że pragnie założyć rodzinę i mieć dzieci. Po co więc on jej ściemniał, że też chce, skoro nie chciał? Bo sorry, ale nie wierzę, że facet 30-letni (zakładam, że był w wieku zbliżonym do partnerki) kompletnie nie wie, czy chce mieć dzieci i jednego dnia chce ich mieć troje, a drugiego nie chce mieć w ogóle. Kobieta też druga mądra. Widzi, jak się facet idiotycznie zachowuje i zamiast szczerze pogadać, to podstępem zaciąża. I to jest powód, żeby lecieć prędko ślub bo może przyjdzie alimenty płacić. Jezu... normalnie nie wiadomo, czy się śmiać, czy płakać. Odpowiedz Link
songo3000 Re: Ona była sprytna... 02.05.13, 14:12 Po prostu spotkało się dwoje dzieciuchów w piaskownicy, grabki i łopatki porozkładali a tu płacz. Skoda tylko potomstwa, które babsztyl w końcu sprokuruje jak znajdzie kolejnego frajera. Odpowiedz Link
urquhart Oszustki 02.05.13, 15:32 rekreativa napisała: > Po co więc on jej ściemniał, że też chce, skoro nie chciał? Bo sorry, ale nie w > ierzę, że facet 30-letni (zakładam, że był w wieku zbliżonym do partnerki) komp > letnie nie wie, czy chce mieć dzieci i jednego dnia chce ich mieć troje, a drug > iego nie chce mieć w ogóle. ReCreatywna, jak temat wywołuje twoje emocje powiem ci jak to może wyglądać z męskiego punktu widzenia, obserwując znajomych i kolegów. Dziecko którego "chce" facet to z reguły COŚ KOMPLETNIE INNEGO na punkcie pojęcia "dziecko" na którym masa pań dostaje zapalenia jajników i pisze potem na ematce najważniejsza miłość, jedyna osoba która mnie nie zdradzi, jedyna "czysta" prawdziwa moja miłość, jedyna dla której warto żyć zamieniając się często w nadopiekuńcze harpie, zdeterminowane jedną siłą własnych uczuć opiekunczych. Dla mężczyzny który "chce" dziecka to jedynie kolejna z podejmowanych w życiu aktywności i zobowiązań. Stąd często pomylenie pojęć pod tą nazwą, jak ci ogarnięci faceci stykają się z kobietami emanują takimi planami wycofują się szybko przerażeni i spanikowani. Takie postawienie sprawy to Oszustwo względem faceta, bo on ma być z góry dodatkiem i środkiem, sponsorem do jej relacji z dzieckiem (jak z opisu sygnaturki poniżej). Mam wielu znajomych w pracy jedni mają już nieudany zwiazek i alimenty, inni karmią się wizją armagedonu roztacznego przez kolegów co się dzieje z babami po dziecku, co wprost mówią po trzydziestce że własnoręcznie sprawdzają każdą prezerwatywę i zawiązaną chowają do kieszeni, jeden robił test na randce umawiają się aby przechodzić z laską koło sklepu dla niemowląt, jeżeli pani dostaje zachwytu i orgazmu na widok maleńkich ciuszków, to już po randce, skreślona. Ale oni zasadniczo nie mówią że wcale nie chcieliby dziecka... Odpowiedz Link
marek.zak1 Re: Oszustki 02.05.13, 15:41 Po co tyle wywodów? Wystarczy na pierwszej randce spytać, czy druga osoba chce mieć dziecko, czy nie. Skoro facet/kobieta nie chce mieć, powinien/powinna to zadeklarować i sprawa jest jasna. Dlaczego faceci nie deklarują? Odpowiedz sobie sam, a jak nie to przeczytaj. Bo w takim przypadku obawiają się, że nie bedzie c.d. i bzykania. To jest powód, dla którego faceci kręcą. Czyli bzykanie tak, konsekwencje - nie. Odpowiedz Link
kag73 Re: Oszustki 02.05.13, 15:45 Ano a tak sie nie da. Kazdy krto sie decyduje na bzykanie powinnien byc swiadom tego, ze moze z tego wyjsc dziecko i tyle. Odpowiedz Link
songo3000 Re: Oszustki 02.05.13, 16:42 Poza przypadkami 'robienia dzieciaka' to po bzykanku zaciążenie (a już w ogóle nowy obywatel) wyjść może tylko w wyniku NIEświadomości. Nawet w XX wieku już to wiedzieli :) Odpowiedz Link
urquhart Re: Oszustki 02.05.13, 16:00 marek.zak1 napisał: > Po co tyle wywodów? Wystarczy na pierwszej randce spytać, czy druga osoba chce > mieć dziecko, czy nie. Skoro facet/kobieta nie chce mieć, powinien/powinna to z > adeklarować i sprawa jest jasna. Wywody że pojecie "dziecko" znaczy kompletnie różne rzeczy dla różnych osób widać dla ciebie były zbyt długi... Odpowiedz Link
marek.zak1 Re: Oszustki 02.05.13, 16:18 Dziecko to dziecko. Jak facet nie chce mieć, powinien to powiedziec od razu i nie kręcić. Sa kobiety, które nie chcą mieć dzieci i wtedy jest pełna zgodność i brak rozczarowań. Napisałem, dlaczego nie mówia, bo chcą bzykania bez zobowiązań, a gdyby powiedzieli nie dotali by tego. Odpowiedz Link
kag73 Re: Oszustki 02.05.13, 15:43 "Mam wielu znajomych w pracy jedni mają już nieudany zwiazek i alimenty, inni karmią się wizją armagedonu roztacznego przez kolegów co się dzieje z babami po dziecku, co wprost mówią po trzydziestce że własnoręcznie sprawdzają każdą prezerwatywę i zawiązaną chowają do kieszeni, jeden robił test na randce umawiają się aby przechodzić z laską koło sklepu dla niemowląt, jeżeli pani dostaje zachwytu i orgazmu na widok maleńkich ciuszków, to już po randce, skreślona. Ale oni zasadniczo nie mówią że wcale nie chcieliby dziecka..." Najwazniejsze to nie dac sie zwariowac. Dziecko to wcale nie najgorsza rzecz jaka moze przydarzyc sie czlowiekowi. Znam takiego co sprawdzal prezerwatywy a potem jak chcial dziecko zrobic i nic z tego nie wychodzilo gorzko zalowal, ze tak skrupulatnie sprawdzal. Moj eks tak bardzo chcial dziecka ze mna(ja nie chcialam), ze w fazie koncowej w ciezkich momentach z rozaleniem mowil mi ilez to on cennych plemnikow zmarnowal. Przykladow, ze facet chcial albo chcial drugie, babki nie, tez znam sporo. Nie sadzisz chyba, ze to akurat TYLKO facetom decydowac kiedy kobieta ma zajsc w ciaze? Bo oni dluugo jeszcze moga z inna partnerka a kobiecie bije zegar biologiczny. Odpowiedz Link
kag73 Re: Oszustki 02.05.13, 15:47 "...jeżeli pani dostaje zachwytu i orgazmu na widok maleńkich ciuszków, to już po randce, skreślona." Taa, ja do teraz dostaje, zwlaszcza patrzac na ciuszki dla dziewczynek, i zawsze dostawalam, nawet jak dziecka nie chcialam...Nawe jak sie wahalam czy chce i bylam na nie, ciuszki mnie zachwycaja do dzis. Odpowiedz Link
songo3000 Re: Oszustki 02.05.13, 16:48 To się nazywa zarządzanie ryzykiem :) I w tym wypadku wujek Beria IMO jak miał rację, hehe. Odpowiedz Link
rekreativa Re: Oszustki 02.05.13, 17:26 Tak, urqu, jestem w pełni świadoma, że faceci nie mają takiej typowej chcicy dzieciowej typu: ja chcę bobaska, oj, oj, zaraz się posikam! (choć pewnie zaraz ktoś się odezwie, że nieprawda, bo mąż miał:) Chodziło mi raczej o stan typu: dziecko? ok, może być. Czyli niekoniecznie zaraz obsesja mania dzidziusia, ale przynajmniej brak takiego psychicznego panikowania na samą myśl, że on mógłby się pojawić. Chyba facet 30-letni jest w stanie stwierdzić, co czuje, kiedy mowa o ewentualnym jego dziecku? Czy mu sie włącza automatycznie: "kurna, nie, nie teraz, może kiedyś", "kurna, nie z nią", czy "kurna, czemu nie?" Jeśli facet nie chce mieć dzieci w ogóle, albo jeszcze nie teraz, to niech się umawia z kobietami bardzo młodymi, które mają czas, żeby z rodzeniem dzieci czekać, a nie zawraca dupę jakiejś trzydziestce, która jest cała nastawiona na produkcję bobasów i bynajmniej tego nie ukrywa. Nie każdy musi mieć ochotę być ojcem, ale niech przynajmniej będzie uczciwy. I niech czasem pomyśli o tym, że on ma od cholery czasu na zostanie ojcem, a kobieta niekoniecznie. Odpowiedz Link
sabat-77 Re: Oszustki 02.05.13, 22:43 Taaa... Już widzę te dzikie tłumy osiemnastolatek chcące się umawiać z dziadkiem po trzydziestce. Rekreativa - dla mnie kwestia dzieci w związku jest z punktu widzenia oczywista. Zauważ, że moment kiedy babka rodzi dzieci, jest tą chwilą, kiedy osiąga to co chciała mieć. Kończy się wersja demo i zaczyna regularna olewka - bo babka wie, że od tego momentu ma faceta w garści. Więc nawet jeśli facet chciałby mieć dzieci, to jeśli ma trochę oleju w głowie i doświadczenia życiowego, to będzie się wahać - bo najprawdopodobniej wraz z przyjściem na świat dzieci straci partnerkę i wyląduje w czarnej dupie, z której wyjść albo trudno, albo wręcz nie sposób. Jasne, że nie zawsze się dzieje, ale to dość częsty przypadek - zatem jest to gra w rosyjską ruletkę. Trzeba być idiotą żeby tego nie dostrzegać, a mocno ciąży to na szali "chęci" posiadania potomka. Dlatego mężczyźni się wahają. I słusznie. Kobiety wszędzie wokół dostarczają im na to dobrych argumentów. Widać jednak wielu udaje się wmówić, że - "misiu, z nami będzie inaczej". A po porodzie - "heheheh, SUCKER !". Odpowiedz Link
sabat-77 Re: Oszustki 02.05.13, 22:44 sabat-77 napisał: > Rekreativa - dla mnie kwestia dzieci w związku jest z punktu widzenia oczywista z punktu widzenia faceta Odpowiedz Link
jesod Dlatego mężczyźni się wahają 02.05.13, 23:08 sabat-77 napisał: > Dlatego mężczyźni się wahają. I słusznie. Taaak... bardzo, że sztywna męskość wpada w wibracje i przejmuje jedynie słuszny proces myślenia. :) Odpowiedz Link
marek.zak1 Re: Dlatego mężczyźni się wahają 03.05.13, 09:08 Wahają się, bo chcą mieć fun a nie chcą obowiązków i długoletnich kosztów. Z punktu widzenia poziomu życia, dziecko to dramat. A jednak gdy wczoraj byłem na wycieczce rowerowej z jedną dorosłą córką, a wieczorem z drugą w teatrze, pomyslałem sobie, że warto było przez to przejść. A z libido żony po dzieciach nigdy na szczęście nie było problemu. Odpowiedz Link
urquhart Z punktu widzenia poziomu życia, dziecko to dramat 03.05.13, 09:58 marek.zak1 napisał: > Wahają się, bo chcą mieć fun a nie chcą obowiązków i długoletnich kosztów. Z pu > nktu widzenia poziomu życia, dziecko to dramat. a z punktu widzenia szczęścia w związku? to temat który w badaniach wychodzi zupełnie innaczej niż w deklaracjach i wielokrotnie się tu pojawiał: www.sfora.pl/Dzieci-niszcza-malzenskie-szczescie-a5113 dzieci.pl/kat,1024229,title,Dziecko-niszczy-zwiazek,wid,14261675,wiadomosc.html?smgputicaid=610851 Odpowiedz Link
marek.zak1 Bieda, nie dziecko 03.05.13, 10:16 Cytuję Twój artukuł: ,,Odkryto jednak, że dziecko korzystniej wpływa na związki osób, które więcej zarabiają". To bieda / brak pieniędzy niszczy zwiazek, a nie dziecko. Odpowiedz Link
sabat-77 Re: Bieda, nie dziecko 03.05.13, 10:24 brak pieniedzy niszczy atrakcyjnosc samca marku. stad tak malo atrakcyjnych mezczyzn. do zamoznosci dojsc jest znacznie trudniej niz do urody. Odpowiedz Link
zawle Re: Bieda, nie dziecko 03.05.13, 10:37 sabat-77 napisał: > brak pieniedzy niszczy atrakcyjnosc samca marku. stad tak malo atrakcyjnych mez > czyzn. do zamoznosci dojsc jest znacznie trudniej niz do urody. sabat, gdybyś był niemową, lepiej byś na tym wyszedł Odpowiedz Link
sabat-77 Re: Bieda, nie dziecko 03.05.13, 10:47 zawle napisała: > sabat, gdybyś był niemową, lepiej byś na tym wyszedł dlaczego ? to forum wymiany mysli, wiec moge mowic to co mysle. to dobrze, powinno byc takie miejsce. a w sferze publicznej moge byc jak PUA, opowiadac ze seks to latwa sprawa, dla mnie dostepna i ze mam swietne perspektywy i tylko ta zona glupio nie rozumie. :) ja sie zwyczajnie ciesze, ze tu nie musze nikogo oklamywac, bo zycie w totalnym klamstwie jest niezdrowe na glowe. jakis bufor bezpieczenstwa powinien byc. Odpowiedz Link
marek.zak1 Re: Bieda, nie dziecko 03.05.13, 10:39 Do pieniędzy możesz w końcu jednak dojść, a do urody niekoniecznie. Zacytowałem cytat z podanego przez kolegą linku, gdyż trzeba byc precyzyjnym w swoich osądach. Tak więc dzieci NIE niszczą związku. Niszczy je bieda, oszczędzanie, wyrzeczenia brak perspektyw na poprawę życia. Odpowiedz Link
zawle Re: Bieda, nie dziecko 03.05.13, 10:45 Jak się doszło do pieniędzy i i za urodę można zapłacić. Odpowiedz Link
zawle Re: Bieda, nie dziecko 03.05.13, 10:45 dziecko nie niszczy związków, ale jest dla nich trudnym sprawdzianem;) Odpowiedz Link
urquhart Re: Bieda, nie dziecko 03.05.13, 13:13 zawle napisała: > Jak się doszło do pieniędzy i i za urodę można zapłacić. W szczególności bogaci zatrudniają masowo w pierwszej kolejności opiekę dla dzieci. :) Odpowiedz Link
songo3000 Bzdura, żadna bieda 03.05.13, 12:00 Tylko czas. Czas jest jedynym zasobem, którego nie można kupić i nie jest z gumy (no, to akurat uproszczenie ;)) Po pojawieniu się kolejnych osób w związku czas i związaną z nim energię trzeba dzielić na 'n' części a nie jak dotąd na pół. Żadnymi pieniędzmi z tym nie wygrasz. Chyba, że mówisz o oddaniu potomków do sztabu opiekunów... ale wtedy faktycznie przestajesz być rodzicem. Odpowiedz Link
marek.zak1 Jednak bieda 03.05.13, 12:44 Gdybym cały mój czas, energię i uwagę skupiał na żonie, ona po 3 dniach powiedziałaby: ,,Marek, znajdź sobie jakieś zajecie, to mnie męczy". Odpowiedz Link
urquhart Re: Jednak bieda????? 03.05.13, 17:10 Marek weź przestań, iść w zaparte nie widzisz że im społeczeństwo i rodziny bogatsze, świadome i bardziej wykształcone tym mniej chce się pakować w dzieci, a wielodzietne rodziny to bieda, ciemnota, i patologia? Pomijając religijną indoktrynację. www.sfora.pl/Europejki-nie-chca-rodzic-dzieci-Beda-rzadzic-imigranci-a30696 Odpowiedz Link
marek.zak1 Re: Jednak bieda????? 03.05.13, 18:00 Ja nigdzie nie napisałem, że jest inaczej. Napisałem, że dzieci nie są zagrożeniem dla małżeństwa tylko bieda. Przepisałem fragment z podanego linku. To, że ludzie, często bogatsi są wygodni, to fakt. natomiast posiadanie dzieci nie jest zagrożeniem trwałości zamożnego małżeństwa. To przecież fragment Twojego artykułu. Odpowiedz Link
rekreativa Re: Oszustki 02.05.13, 23:12 "Taaa... Już widzę te dzikie tłumy osiemnastolatek chcące się umawiać z dziadkie > m po trzydziestce." Taa, bo między 18 a 30 nic nie ma, czarna dziura, a wszystkie dwudziestoparolatki wcięło. Co do reszty, tak, często bywa, że po urodzeniu dziecka kobiecie siada libido i cała jej para idzie w gwizdek pod tytułem "dziecko". Może są takie, co z wyrachowaniem udają namiętne i kochające, by tylko złapać samca do zapłodnienia, a potem kopa mu w zadek, ale chyba jednak większość tego nie planuje. Biologia, psychoewo to zapewne tłumaczy. Dlatego w dawnych czasach pan się żenił, płodził dzieciątka, przykładnie łożył na nie i swą zacną małżonkę, a potrzebami fizjologicznymi w ogóle jej głowy nie zawracał, tylko je załatwiał w stosownym miejscu: w burdelu. I kto wie, może taki układ lepiej odpowiadał potrzebom obu stron. Odpowiedz Link
sabat-77 Re: Oszustki 02.05.13, 23:23 rekreativa napisała: > Co do reszty, tak, często bywa, że po urodzeniu dziecka kobiecie siada libido i > cała jej para idzie w gwizdek pod tytułem "dziecko". Może są takie, co z wyrac > howaniem udają namiętne i kochające, by tylko złapać samca do zapłodnienia, a p > otem kopa mu w zadek, ale chyba jednak większość tego nie planuje. Biologia, ps > ychoewo to zapewne tłumaczy. > Dlatego w dawnych czasach pan się żenił, płodził dzieciątka, przykładnie łożył > na nie i swą zacną małżonkę, a potrzebami fizjologicznymi w ogóle jej głowy nie > zawracał, tylko je załatwiał w stosownym miejscu: w burdelu. > I kto wie, może taki układ lepiej odpowiadał potrzebom obu stron. No nawet nie tylko może, ale i na bank takie są. Ja nie mówię, że wszystkie. Ale niezależnie od przyczyn - zjawisko istnieje i facet powinien o nim wiedzieć, a przynajmniej zakładać, że tak się może stać, skoro z dużym prawdopodobieństwem się dzieje. Załatwianie swoich potrzeb w burdelu to rzeczywiście świetlana przyszłość, nie ma więc nic dziwnego w tym, że faceci nie garną się do płodzenia potomstwa, albo że garną się wyłącznie naiwni frajerzy. Tym bardziej, że w dawnych latach, to facet trzymał łapę na finansach i łatwiej mu było decydować, nawet w kwestii wydatkowania na burdele. Odpowiedz Link
rekreativa Re: Oszustki 02.05.13, 23:41 Chyba nie złapałeś ironii w tym tekście o burdelu. Człowieka seksualność nie jest zaprogramowana na wieloletnie życie w monogamicznych parach. A z drugiej strony postęp cywilizacyjny sprawił, że potomstwem trzeba się zajmować do dwudziestki najbidniej i ekonomicznie najlepiej wychodzi wieloletnie pożycie w monogamicznych parach. Taki rozdźwięk. Szczerze mówiąc nie wiem, jak mu zaradzić. Gdybym była facetem, pewnie bym brała z życia ile się da do czterdziestki, a potem żona, dzieci i wspomnienia... (taki żarcik) Odpowiedz Link
sabat-77 Re: Oszustki 02.05.13, 23:57 rekreativa napisała: > Chyba nie złapałeś ironii w tym tekście o burdelu. No bo gdzie tu ironia ? Tak było i często wciąż tak jest. > Człowieka seksualność nie jest zaprogramowana na wieloletnie życie w monogamic > znych parach. A z drugiej strony postęp cywilizacyjny sprawił, że potomstwem tr > zeba się zajmować do dwudziestki najbidniej i ekonomicznie najlepiej wychodzi w > ieloletnie pożycie w monogamicznych parach. > Taki rozdźwięk. > Szczerze mówiąc nie wiem, jak mu zaradzić. Faceci już wiedzą - przedłużać w nieskończoność złożoną obietnicę. Dokładnie tak jak ten facet z cytowanej historii. > Gdybym była facetem, pewnie bym brał > a z życia ile się da do czterdziestki, a potem żona, dzieci i wspomnienia... (t > aki żarcik) To wcale nie jest żarcik :) Tylko... Po cholerę komu ta żona i dzieci ? Niby co w ten sposób zyskuje ? No i gorzej jak ktoś nie ma co wspominać ;) Odpowiedz Link
rekreativa Re: Oszustki 03.05.13, 12:48 ". Po cholerę komu ta żona i dzieci ? Niby co w ten sposób zyskuje ?" Jesteś rozczarowany własnym małżeństwem, więc masz trochę skrzywiony obraz. Jednakowoż coś to bycie w parach facetom daje, skoro wciąż hurtowo się w pary łączą. A i do dzieci nie każdego trzeba podstępem , ogniem i mieczem nakłaniać :) A tak z ciekawości: co Ciebie skłoniło do ożenku? A do mania dziecka? (bo chyba masz, jeśli dobrze kojarzę)? Odpowiedz Link
sabat-77 Re: Oszustki 03.05.13, 14:39 rekreativa napisała: > A tak z ciekawości: co Ciebie skłoniło do ożenku? > A do mania dziecka? (bo chyba masz, jeśli dobrze kojarzę)? No jak to co ? Pani Dulska stwierdziła, że już by wypadało, a Pan Dulski, jak to zwykle miał w zwyczaju, rozłożył ręce i bąknął pod nosem coś w stylu "a dajcie wy mi wszyscy święty spokój" :) Odpowiedz Link
rekreativa Re: Oszustki 02.05.13, 23:46 Jeszcze taka refleksja: na forum obok nie raz i nie dwa oberwałam za to, że nie chcę mieć potomstwa. Tutaj, jak widzę, oberwałabym, gdybym chciała je mieć. No i znowu, jak się nie odwrócisz, dupa zawsze z tyłu... Odpowiedz Link
sabat-77 Re: Oszustki 02.05.13, 23:59 rekreativa napisała: > Jeszcze taka refleksja: na forum obok nie raz i nie dwa oberwałam za to, że nie > chcę mieć potomstwa. > Tutaj, jak widzę, oberwałabym, gdybym chciała je mieć. > No i znowu, jak się nie odwrócisz, dupa zawsze z tyłu... A co to kogo obchodzi. Po prostu wyznaczasz sobie cele zgodnie z tym czego chcesz i robisz to. Odpowiedz Link
kutuzow równouprawnienie, pigułki dla facetów itp. 03.05.13, 13:24 Czytając tamtą historie i reakcję kobiet na zachowanie tego faceta zastanawiam się nad tym gdzie jest to równouprawnienie (w tym przypadku do decyzji o bycia rodzicem) o które tak walczą kobiety? Czy to nie jest przypadkiem tak, że ono jest fajne dopóki to kobiety zyskują na jego wprowadzeniu? Mam wrażenie, że tutaj gdy gostek miał swoje* (odmienne) zdanie co do posiadania dzieci od partnerki to jakoś ciężko je zaakceptować kobietom. Zauważcie że nawet koszty tego równouprawnienia są inaczej rozłożone. Kobieta po roku starań może szukać innego partnera skoro ten jej nie daje tego co ona chce. Facet samodzielną decyzję kobiety ("wpadka") sponsoruje przez kolejnych dwadzieścia kilka lat. Druga kwestia to pigułki dla facetów. W innych watkach kobiety strasznie narzekały jak to byłoby fatalnie, bo facecji tacy nieodpowiedzialni (by zapominali wziąć) itp. To narzekanie było wygodne i przy okazji było niezłą zasłoną dymną. Tak na prawdę problemem, który pokazała ta historia byłoby co gdyby jednak były takie pigułki i facecji mogli by z nich korzystać. Na nic wtedy nie zdałby się "spryt" kobiety opisany w tej historii. Mielibyśmy równouprawnienie i tabuny sfrustrowanych kobiet w związkach, które tak bardzo chcą dzidziusia i nic z tym nie mogą zrobić. * i nie piszcie proszę że gostek mówił wcześniej że się godzi na dziecko i zmienił zdanie. Znam kilku facetów których partnerki mówiły że nie chcą dzieci i także później w czasie trwania związku "zmieniały" zdanie. Mam nawet kumpla który spotykał się z kobietą starszą od siebie, która twierdziła że nie może mieć dzieci, po czym okazało się że ją "wyleczył". Z naszego męskiego punktu widzenia to nic nowego. Odpowiedz Link
urquhart Re: równouprawnienie, pigułki dla facetów itp. 03.05.13, 13:37 Dobre posumowanie co do "równouprawnienia" :) ujarani.com/115119 Odpowiedz Link
rekreativa Re: równouprawnienie, pigułki dla facetów itp. 03.05.13, 13:49 W rozmnażaniu nie ma równouprawnienia, bo mężczyzna ma średnio 20 lat więcej od kobiety wieku rozrodczego. W tym temacie kobiety są pokrzywdzone przez naturę na całej linii. Z tych wszystkich opowieści wyłania się taka rzecz, że jeśli facet mimo deklaracji zaczyna się migać od dziecka, to należy jak najprędzej szukać innego, bo się zostanie z ręką w nocniku. Możemy też przestać się rozmnażać. Z drugiej strony ciekawi mnie, kim są Ci mężczyźni, którzy na forach wyzywają kobiety bezdzietne od egoistek i głośno nawołują do rodzenia dzieci? Czy to może kobiety podszywające się pod facetów? Odpowiedz Link
sea.sea Re: równouprawnienie, pigułki dla facetów itp. 03.05.13, 14:25 > Z drugiej strony ciekawi mnie, kim są Ci mężczyźni, którzy na forach wyzywają kobiety > bezdzietne od egoistek i głośno nawołują do rodzenia dzieci? To są ci, którzy chcą, żeby ich bracia mieli równie przechlapane, bo czemu ktoś miałby mieć lepiej, niż oni ;))) Odpowiedz Link
urquhart Re: równouprawnienie, pigułki dla facetów itp. 03.05.13, 14:30 sea.sea napisała: > > Z drugiej strony ciekawi mnie, kim są Ci mężczyźni, którzy na forach wyzy > wają kobiety > > bezdzietne od egoistek i głośno nawołują do rodzenia dzieci? > > To są ci, którzy chcą, żeby ich bracia mieli równie przechlapane, bo czemu ktoś > miałby mieć lepiej, niż oni ;))) :) no i księża którzy mają poczucie misji :) Odpowiedz Link
kutuzow Re: równouprawnienie, pigułki dla facetów itp. 03.05.13, 15:40 sea.sea napisała: > > Z drugiej strony ciekawi mnie, kim są Ci mężczyźni, którzy na forach wyzy > wają kobiety > > bezdzietne od egoistek i głośno nawołują do rodzenia dzieci? Sea.sea -> jest cała grupa mężczyzn dla których dzieci nie są problemem... ich problemem. Zobacz ile czasu spędza z dzieckiem przeciętny facet: www.edziecko.pl/rodzice/1,79361,9889585,Ile_czasu_naprawde_spedzamy_z_dziecmi__Swiatowy_ranking.html Po prostu są za rodzeniem dzieci, bo to nie na nich potem spada problem. Ci którzy podchodzą bardziej odpowiedzialnie już tak łatwo nie podejmują pochopnych decyzji (widać po skali dzietności wg wykształcenia) Odpowiedz Link
kutuzow Re: równouprawnienie, pigułki dla facetów itp. 03.05.13, 15:22 rekreativa napisała: > W rozmnażaniu nie ma równouprawnienia, bo mężczyzna ma średnio 20 lat więcej od > kobiety wieku rozrodczego. To zastanawiające jest czemu skoro tutaj nie ma równouprawnienia (jak sama przyznałaś), to ma ono być np. na rynku pracy, gdzie sytuacja jest własnie pochodną podejścia do rozrodczości? Przecież jedno wynika z drugiego. Czysty Kalizm, w decyzjach o posiadaniu dzieci dajcie nam większe prawa (bo natura jest dla nas mało łaskawa), ale już na rynku pracy to najlepiej po równo itp. (mimo że decyzje o posiadaniu dziecka wpływają także na efektywność pracy). Dostrzegasz to? Odpowiedz Link
rekreativa Re: równouprawnienie, pigułki dla facetów itp. 03.05.13, 15:38 " ale już na ry > nku pracy to najlepiej po równo itp. (mimo że decyzje o posiadaniu dziecka wpły > wają także na efektywność pracy)." Acha, czyli ponieważ jakaś kobieta może być mniej efektywna w pracy z racji np. bycia aktualnie w ciąży, to zapobiegawczo należy wszystkie kobiety, łącznie z tymi, które dzieci nie mają i mieć nie będą zdyskryminować. Tak to proponujesz? Odpowiedz Link
kutuzow Re: równouprawnienie, pigułki dla facetów itp. 03.05.13, 15:46 rekreativa napisała: > Acha, czyli ponieważ jakaś kobieta może być mniej efektywna w pracy z racji np. > bycia aktualnie w ciąży, to zapobiegawczo należy wszystkie kobiety, łącznie z > tymi, które dzieci nie mają i mieć nie będą zdyskryminować. Tak to proponujesz? Ja nic nie proponuje, tak to działa. To się nazywa wycena ryzyka. Jak jesteś młodym kierowcą to płacisz duuużo większe OC, własnie przez ten fakt że możesz stwarzać większe ryzyko wypadku. Im jesteś starsza tym płacisz większe ubezpieczenie (na wypadek śmierci) bo jest większe ryzyko że faktycznie umrzesz i ubezpieczyciel będzie coś musiał wypłacić. Tak samo jest z rynkiem pracy. Z punktu widzenia pracodawcy kobieta w wieku 30+ bez dziecka jest większym ryzykiem (że za chwile będzie chciała zajść w ciążę i będzie przez 6-8 miesięcy na zwolnieniu lekarskim (ostatnio popularne). Zobacz, że mężczyźni są dyskryminowani przy wieku przejścia na emeryturę (muszą pracować znacznie dłużej) i to jakoś jest OK (kobiety się nie burzą że to jawna dyskryminacja ze względu na płeć). Odpowiedz Link
jesod Re: równouprawnienie, pigułki dla facetów itp. 03.05.13, 15:48 kutuzow napisał: > To zastanawiające jest czemu skoro tutaj nie ma równouprawnienia (jak sama przy > znałaś), to ma ono być np. na rynku pracy, gdzie sytuacja jest własnie pochodną > podejścia do rozrodczości? Na rynku pracy nie funkcjonujemy tylko i wyłącznie na poziomie biologicznym, więc to nie jest ta sama sytuacja. kutuzow napisał: > Czysty Kalizm, w decyzjach o posiadaniu dzieci > dajcie nam większe prawa (bo natura jest dla nas mało łaskawa), ale już na ry > nku pracy to najlepiej po równo itp. (mimo że decyzje o posiadaniu dziecka wpły > wają także na efektywność pracy). Dostrzegasz to? A w życiu liczy się tylko efektywność pracy? A co z efektywnością indywidualnego życia? Ona jest zupełnie bez znaczenia??? Jeśli ktoś (mężczyzna/kobieta) nie chce mieć dzieci - to powinien w związku, sprawę postawić jasno i wyraźnie, by potem nie kwilić i nie mieć pretensji do całego świata. Konsekwencje swoich ukształtowanych i świadomych decyzji wypada wtedy udźwignąć w całej rozciągłości i honorowo, a nie liczyć na to, że się jakoś uda i... zamiast odwagi pełnego ich ujawnienia wybierać rosyjską ruletkę. Odpowiedz Link
urquhart Re: równouprawnienie, pigułki dla facetów itp. 03.05.13, 17:04 > Jeśli ktoś (mężczyzna/kobieta) nie chce mieć dzieci - to powinien w związku, sp > rawę postawić jasno i wyraźnie, by potem nie kwilić i nie mieć pretensji do cał > ego świata. Konsekwencje swoich ukształtowanych i świadomych decyzji wypada wte > dy udźwignąć w całej rozciągłości i honorowo, a nie liczyć na to, że się jakoś > uda i... zamiast odwagi pełnego ich ujawnienia wybierać rosyjską ruletkę. Dużo mu to da jak ma odpowiednio "sprytną" partnerkę. Odpowiedz Link
jesod Re: równouprawnienie, pigułki dla facetów itp. 03.05.13, 18:00 urquhart napisał: > Dużo mu to da jak ma odpowiednio "sprytną" partnerkę. Tyle samo, co jej jak ma odpowiednio "sprytnego" partnera. Odpowiedz Link
kutuzow Re: równouprawnienie, pigułki dla facetów itp. 03.05.13, 20:28 jesod napisała: > Na rynku pracy nie funkcjonujemy tylko i wyłącznie na poziomie biologicznym, wi > ęc to nie jest ta sama sytuacja. > Ja Ci napisałem jak jedna sytuacja wpływa na inną. Wyjaśnij mi proszę zatem Twój punkt widzenia. Czemu w przypadku decyzji o posiadaniu dzieci ma nie byc równouprawnienia, a na rynku pracy (gdzie decyzje o posiadaniu dzieci bardzo rzutuje na Twój czas i zaangażowanie) ma być "po równo"? > A w życiu liczy się tylko efektywność pracy? A co z efektywnością indywidualneg > o życia? Ona jest zupełnie bez znaczenia??? Czy sugerujesz że to pracodawca ma ponosić koszty prywatnych wyborów? Bo przyznam że nie rozumiem Twego argumentu (jak to się ma do tego co pisałem na rynku pracy). > Jeśli ktoś (mężczyzna/kobieta) nie chce mieć dzieci - to powinien w związku, sp > rawę postawić jasno i wyraźnie, by potem nie kwilić i nie mieć pretensji do cał > ego świata. Zauważ że teraz to tylko jedna strona "kwili" i to rzadko -gdy nie wyjdzie numer z "byciem sprytną". Facecji się przyzwyczaili do tego, że nawet jak nie są przekonani do dziecka, to ich partnerka już nad tym pracuje co by ich przekonać. Przed faktem lub po fakcie (wg porad koleżanek "zobaczysz jak zobaczy takiego pięknego noworodka to od razu pokocha). To kobiety są nie przyzwyczajone do tego że coraz więcej facetów jest "czujnych" i nie dają się tak łatwo wmanewrować. Odpowiedz Link
marek.zak1 Jako pracodawca 03.05.13, 20:38 Pracodawca nie musi ponosić kosztów. Kobiecie na urlopie macierzyńskim płaci ZUS a zatrudniasz na zastępstwo, czy czas określony inna osobę. Jako pracodawca robilem to nie raz. Oczywiście może się zdarzyć, że kobieta w ciąży przynosi powiedzmy lipne zwolnienie, ale i faceci wykorzystują zwolnienia w niekoniecznie zdrowotnych celach. Odpowiedz Link
kutuzow Re: Jako pracodawca 03.05.13, 20:45 marek.zak1 napisał: > Pracodawca nie musi ponosić kosztów. Kobiecie na urlopie macierzyńskim płaci ZU > S a zatrudniasz na zastępstwo, czy czas określony inna osobę. Jako pracodawca r > obilem to nie raz. Oczywiście może się zdarzyć, że kobieta w ciąży przynosi pow > iedzmy lipne zwolnienie, ale i faceci wykorzystują zwolnienia w niekoniecznie z > drowotnych celach. Marku, wyjaśnij mi proszę zatem co robisz z ta osoba na zastępstwo jeśli kobieta w czasie ciąży np będąc w 3 miesiącu dostaje zwolnienie na 3 miesiące po czym wraca do pracy w 6 miesiącu (bo kolejnego np. nie dostała)? Zwalniasz ją czy płacisz dwóm pracownikom bo masz świadomość że i tak za chwilę urodzi i znów jej nie będzie przez kilka(naście) miesięcy? Poza tym przez pierwsze 33 dni zwolnienia koszty ponosi pracodawca. Odpowiedz Link
marek.zak1 Re: Jako pracodawca 03.05.13, 20:58 Pracownik -mężczyzna także może zachorować, albo nawet dostać lipne zwolnienie. Jeśli firma jest fair w stosunku do ludzi to działa w dwie strony. Ja mam po prostu jak najlepsze doświadczenia z kobietami, zarówno prywatne, jak zawodowe. Jeśli kobieta jest zaangażowana, jest sto razy bardziej lojalna niz facet. Po prostu. Odpowiedz Link
zawle Re: Jako pracodawca 03.05.13, 21:42 Jako człowiek mówisz o równouprawnieniu....podobnym ocenianiu, podobnym podejściu, podobnych szansach. Pojęcie dla niektórych nie do ogarnięcia. Odpowiedz Link
urquhart Re: Jako pracodawca 03.05.13, 21:56 zawle napisała: > Jako człowiek mówisz o równouprawnieniu....podobnym ocenianiu, podobnym podejśc > iu, podobnych szansach. Pojęcie dla niektórych nie do ogarnięcia. Na przykład dla kobiet które zrezygnowały z rodziny dla kariery i tworzą szklany sufit dla reszty. Pamiętam jak szefowa HR wydzierała się na mojego dawnego szefa i upokorzyła go że jest nieodpowiedzialny i łatwowierny i powierzył kluczowy projekt koleżance która po długim szkoleniu zaszła w ciążę i tyle ją widzieli przez następny rok, bo co się dzieje w firmie przestało ją interesować. Im osoba lepiej wykształcona i wyszkolona tym trudniej ją nagle zastąpić. Odpowiedz Link
zawle Re: Jako pracodawca 03.05.13, 22:03 urquhart napisał: > Na przykład dla kobiet które zrezygnowały z rodziny dla kariery i tworzą szklan > y sufit dla reszty. > Pamiętam jak szefowa HR wydzierała się na mojego dawnego szefa i upokorzyła go > że jest nieodpowiedzialny i łatwowierny i powierzył kluczowy projekt koleżance > która po długim szkoleniu zaszła w ciążę i tyle ją widzieli przez następny rok, > bo co się dzieje w firmie przestało ją interesować. To straszne. Podobnie byłoby gdyby znalazła lepszą robotę/złamała nogę/ zachorowała na raka/ wyjechała na mazury uprawiać hydroponicznie szczypiorek. Ale rozumiem Twoją argumentację...przecież przez wiele postów piszę o tym że to nieogarnięcie dotyczy tylko facetów. Odpowiedz Link
urquhart Re: Jako pracodawca 03.05.13, 22:35 zawle napisała: W moim zawodzie i zespole pracują ludzie z pasją, którzy przychodzą do roboty z ręką nogą na wyciągu bo lubią robotę, i ogarniają wiele rzeczy nawet jak są na zwolnieniu. I wiele kobiet jest bardziej zaangażownych i predysponowanych do szefowania zespołom, ale tym bardziej są one wymagające dla tych pozostałych. Zarządzanie ryzykiem jest gdzie indziej, chłop nie zmienia się specjalnie, jest odpowiedzialny zaangażowany mniej lub bardziej, paru pije i wiadomo jakie jest ryzyko coś im powierzyć, awansować, a z babą masz czasem niewiadomą szczególnie jak rzeczona która przebąkiwała o planach rozmnożenia, mąż, seks, kariera, w tym zaangażowanie w pracy nagle może nią kompletnie przestać interesować i zmienić się o 180 stopni. Nie mów że nie widziałaś takich przypadków wiele. Odpowiedz Link
zawle Re::)))) 04.05.13, 08:30 urquhart napisał: > zawle napisała: > W moim zawodzie i zespole pracują ludzie z pasją, którzy przychodzą do roboty z > ręką nogą na wyciągu bo lubią robotę, i ogarniają wiele rzeczy nawet jak są na > zwolnieniu. I wiele kobiet jest bardziej zaangażownych i predysponowanych do s > zefowania zespołom, ale tym bardziej są one wymagające dla tych pozostałych. > Zarządzanie ryzykiem jest gdzie indziej, chłop nie zmienia się specjalnie, jest > odpowiedzialny zaangażowany mniej lub bardziej, paru pije i wiadomo jakie jest > ryzyko coś im powierzyć, awansować, a z babą masz czasem niewiadomą szczególni > e jak rzeczona która przebąkiwała o planach rozmnożenia, mąż, seks, kariera, w > tym zaangażowanie w pracy nagle może nią kompletnie przestać interesować i zmie > nić się o 180 stopni. Nie mów że nie widziałaś takich przypadków wiele. Widzę jakiś superswobodny potok myśli:))) Odpowiedz Link
kag73 Re: Jako pracodawca 03.05.13, 22:17 Urqu, zapamietaj sobie: nie ma ludzi niezastapionych. Ciebie nie bedzie a firma bedzie. Odpowiedz Link
kutuzow mężczyzne można zwolnić 03.05.13, 22:40 marek.zak1 napisał: > Pracownik -mężczyzna także może zachorować, albo nawet dostać lipne zwolnienie. > Jeśli firma jest fair w stosunku do ludzi to działa w dwie strony. Ja mam po p > rostu jak najlepsze doświadczenia z kobietami, zarówno prywatne, jak zawodowe. > Jeśli kobieta jest zaangażowana, jest sto razy bardziej lojalna niz facet. Po p > rostu. Marku, Jeśli mężczyzna będący Twoim pracownikiem zacznie Ci nagle chorować, tak że przekroczy te 33 dni robocze i będzie się pojawiał w kratkę to obstawiam że jest duża szansa iż straci pracę (pod dowolnym pretekstem). kobiety w ciąży zwolnić nie możesz nawet jeśli będzie się totalnie obijać w czasie ciąży. Po prostu nie możesz. Działa ten sam mechanizm który działa w przypadku policji. Jeśli na zwolnieniu dostajesz 100% wynagrodzenia, to nic nie tracisz idąc na (często lipne) zwolnienie. To co ma chronić kobiety w ciąży obraca się przeciw reszcie (ponoszą ryzyko przez część która kombinuje). Odpowiedz Link
zawle Re: mężczyzne można zwolnić 04.05.13, 08:36 kutuzow napisał: > Marku, > Jeśli mężczyzna będący Twoim pracownikiem zacznie Ci nagle chorować, tak że prz > ekroczy te 33 dni robocze i będzie się pojawiał w kratkę to obstawiam że jest d > uża szansa iż straci pracę (pod dowolnym pretekstem). > kobiety w ciąży zwolnić nie możesz nawet jeśli będzie się totalnie obijać w cza > sie ciąży. Po prostu nie możesz. To porozmawiajmy o wyłudzeniach kuroniówek. Samozatrudnienia, potem wyłudzona kuroniówka plus robota na czarno. Oczywiście nie piszę że dotyczy to tylko mężczyzn. W przypadku prawdziwej ciąży trudno zwalać winę na symulującego chorobę faceta. Co do policjantów. Mój znajomy właśnie siedzi na zwolnieniu od pół roku. Ma powikłania po złamaniu na służbie. Oczywiście przy patologii, braku nadzoru i krętactwie tego narodu ( Orzeł może;), na wszystko znajdą się argumenty. Odpowiedz Link
kutuzow Re: mężczyzne można zwolnić 04.05.13, 13:30 zawle napisała: > To porozmawiajmy o wyłudzeniach kuroniówek. Widzę że gdy brakuje argumentu to włącza się sławne "a u Was to Murzynów biją". Wykazałem, że symulującego faceta który byłby 33 dni na zwolnieniu pracodawca może wylać (pod byle pretekstem), więc to samo w sobie działa odstraszająco. Poza tym pracodawca nie ma ryzyka że nagle po powiedzmy 2 latach ten symulujący mężczyzna zapragnie znów wrócić do pracy i on go musi przyjąć na poprzednie stanowisko (czyli kolejny problem co z osobą która go do tej pory rzetelnie zastępowała). Widzisz różnicę? Co do kuroniówek tutaj obie płci kantują równo (facecji np. na budowach, kobiety pracując jako pomoc domowa, niańka itp) Co do policji - chodzą na zwolnienia pięć razy częściej niż przedstawiciele innych zawodów. To dobrze pokazuje mechanizm tego że jeśli coś jest bez kary (finansowej), to można tego nadużywać do woli. Przykład o tyle dobry że widać to zarówno w przypadku zwolnień lekarskich kobiet w ciąży jak i zwolnień lekarskich policjantów. serwisy.gazetaprawna.pl/praca-i-kariera/artykuly/664804,dwie_trzecie_policjantow_ciagle_na_zwolnieniach_lekarskich.html Odpowiedz Link
zawle Re: mężczyzne można zwolnić 05.05.13, 19:14 kutuzow napisał: > Widzę że gdy brakuje argumentu to włącza się sławne "a u Was to Murzynów biją". > Wykazałem, że symulującego faceta który byłby 33 dni na zwolnieniu pracodawca m > oże wylać (pod byle pretekstem), więc to samo w sobie działa odstraszająco. A ja widzę że wrzuciłeś do jednego wora kobietę w rzeczywistej ciąży i być może symulującego faceta. I tak jak w pierwszym przypadku, żaden lekarz nie oszuka i nie wystawi Ci L4 na lipną ciążę, tak w drugim może. A w tym kraju to powszechne zjawisko. Stąd ten paranoiczny strach przed oszustwem. A może jest inaczej? Może masz żal że prawo chroni kobiety w ciąży a nie chroni chorujących facetów? Ale potem przytaczasz przykład policjantów- wyłudzających zwolnienia od biorących w łapę lekarzy. Fajnie byłoby gdybyśmy sami potrafili widzieć problem tam gdzie on się znajduje a potem można innym zarzucać to co się samemu robi. Ja przykład kuroniówek podałam jako adekwatny do twojego worka z ciężarnymi i wyłudzającymi zwolnienia. Bo każda rozmowę można poszerzyć o następny nieodpowiedni element i usiłować ją w ten sposób obalić poprzez wprowadzenie jej w granicę absurdu. Odpowiedz Link
kutuzow Re: mężczyzne można zwolnić 05.05.13, 20:46 zawle napisała: > A ja widzę że wrzuciłeś do jednego wora kobietę w rzeczywistej ciąży i być może > symulującego faceta. zawle --> kobieta w ciąży może w łatwy sposób uzyskać zwolnienie lekarskie. Czytałem nie raz o tym że lekarze boją się nie wypisywać zwolnień, bo co jeśli jedna na 10 jednak faktycznie ma prawdziwe symptomy o których mówi i ta właśnie poroni? Ja osobiście nie znam przypadku faceta który mógłby byc przez 5-6 miesięcy na zwolnieniu symulując, a przypadków kobiet w ciąży które traktowały to jak należny im "odpoczynek" od stresu w pracy znam osobiście 3. > Ale potem przytaczasz przykład policjantów- wyłudzających > zwolnienia od biorących w łapę lekarzy Nie zrozumiałaś. W obu przypadkach opłaca im się kombinować bo nic ich to nie kosztuje i ryzyko wykrycia jest zerowe. Mają 100% pensji więc co im szkodzi? > Fajnie byłoby gdybyśmy sami potrafili widzieć problem tam gdzie on się znajduj > e Czy sugerujesz, że nie ma problemu z ciężarnymi na zwolnieniach? Rynek pracy jakoś widzi to inaczej. Odpowiedz Link
zawle Re: mężczyzne można zwolnić 05.05.13, 22:22 Aha...rozumiem. Chodzi o wyłudzanie zwolnień lekarskich przez kobiety w ciąży. Pewnie powszechny proceder. Masz rację. W moim zawodzie wszystkie idą na zwolnienie lekarskie zaraz po stwierdzeniu ciąży. Bo w mojej pracy, przy tym zagrożeniu, możesz stracić dziecko w każdej chwili. Ponadto przy złym samopoczuciu, chodząc w kratkę, narażasz innych pracowników na zbyt duże obciążenie. Więc nie załapałam. Odpowiedz Link
jesod Na męsko-damskim rynku pracy 04.05.13, 01:07 kutuzow napisał: > Ja Ci napisałem jak jedna sytuacja wpływa na inną. I co to miało na celu? Przekonanie, iż kobiety ciężarne są śmierdzącymi leniami wykorzystującymi pozostałą część pracującego społeczeństwa. Żyją na jego koszt, wręcz pasożytują bezczelnie? kutuzow napisał: > Wyjaśnij mi proszę zatem Twój punkt widzenia. Czemu w przypadku decyzji o > posiadaniu dzieci ma nie byc równouprawnienia, a na rynku pracy (gdzie decyzje o > posiadaniu dzieci bardzo rzutuje na Twój czas i zaangażowanie) ma być "po równo"? Czy według Ciebie decyzje o posiadaniu dziecka powinny zapadać na płaszczyźnie uregulowań prawnych stworzonych przez państwo? Stawiasz znak równości pomiędzy rynkiem pracy a relacjami kobieta-mężczyzna? Rynek pracy określają uwarunkowania gospodarcze oraz obowiązujące uregulowania prawne. Nie kształtują go relacje damsko-męskie, chociaż w pewnych okolicznościach mają na niego wpływ. To co dzieje się prywatnie, intymnie między kobietą a mężczyzną w materii nałożenia na nich obowiązku posiadania dziecka nie istnieje jako obowiązujące ich prawo. To oni sami kształtują swoje prawa i zasady funkcjonowania swojego związku. Tylko i wyłącznie od nich zależy jak będą się wzajemnie traktować i o siebie dbać. Czy będą wobec siebie uczciwi we wszystkich decyzjach, które będą dotyczyły ich życia. Czy będą wzajemnie zwracać uwagę na swoje potrzeby, pragnienia, uczucia. Czy będą wobec siebie otwarci, szczerzy i uczciwi, a przede wszystkim czy będą się szanować, a nie tylko wzajemnie używać. W tym aspekcie powstaje między nimi równouprawnienie, a więc wtedy świadoma decyzja o posiadaniu dziecka też będzie wspólna. kutuzow napisał: > Czy sugerujesz że to pracodawca ma ponosić koszty prywatnych wyborów? Bo przyzn > am że nie rozumiem Twego argumentu (jak to się ma do tego co pisałem na rynku p > racy). Sugerujesz, że pracodawca nie powinien ponosić strat z powodu ciąży kobiet? To chyba nie do nas te argumenty, a do ustawodawcy i do naszego państwa. Niech weźmie w takim razie nasze kochane państwo kobiety ciężarne na swój garnuszek, albo niech obowiązkowo wysterylizuje wszystkie kobiety by krzywda nie działa się państwu albo pracodawcom. No i przy okazji wszystkim mężczyznom, którzy nie mają najmniejszej ochoty pakować się w obowiązek wychowywania i utrzymywania dzieci, które jednak spłodzili. Seks w konsekwencjach może okazać się ryzykowną i drogą przyjemnością. :) kutuzow napisał: > Zauważ że teraz to tylko jedna strona "kwili" i to rzadko -gdy nie wyjdzie nume > r z "byciem sprytną". Facecji się przyzwyczaili do tego, że nawet jak nie są pr > zekonani do dziecka, to ich partnerka już nad tym pracuje co by ich przekonać. Mężczyźni pożądają kobiet, lecz muszą się liczyć z tym, że kobiety oprócz nich mogą pragnąć również dziecka. Wydaje się, że jest to jakąś tam częścią kobiecej natury. Jeśli widzisz w kobiecie człowieka i partnera zrozumiesz, że spełnienie jej pragnień jest czymś nie mniej istotnym od pragnień mężczyzny. Reszta jest tylko kwestią porozumienia i świadomej akceptacji tego co przynosi życie. Natomiast mam wrażenie, że jesteś mocno przekonany o tym, że wszystkie kobiety, bez wyjątku, w ten sposób usiłują zawsze łapać mężczyznę. To ma być coś w rodzaju polowania, które mają już w genach. kutuzow napisał: > To kobiety są nie przyzwyczajone do tego że coraz więcej facetów jest "czujnych" i nie > dają się tak łatwo wmanewrować. A skąd ta czujność się bierze? Z męskiego pragnienia wolności, czy też z niechęci do ponoszenia kosztów utrzymania swojego dziecka, jeśli się już pojawi na tym świecie? Odpowiedz Link
kutuzow Re: Na męsko-damskim rynku pracy 04.05.13, 01:59 jesod napisała: > I co to miało na celu? Przekonanie, iż kobiety ciężarne są śmierdzącymi leniami > wykorzystującymi pozostałą część pracującego społeczeństwa. Żyją na jego koszt > , wręcz pasożytują bezczelnie? Strasznie się unosisz (i specjalnie wyolbrzymiasz, starając sie w ten sposób ośmieszyć moje stanowisko). Pokazuje tylko mechanizm. Jeśli część kobiet będąc w ciąży wykorzystuje możliwość "darmowego" zwolnienia na cały okres ciąży, to płaci za to reszta kobiet. Także sorry ale nie do mnie pretensje. Rynek tylko weryfikuje ryzyko i je odpowiednio wycenia. > Czy według Ciebie decyzje o posiadaniu dziecka powinny zapadać na płaszczyźnie > uregulowań prawnych stworzonych przez państwo? Stawiasz znak równości pomiędzy > rynkiem pracy a relacjami kobieta-mężczyzna? Pragnę tylko zauważyć że kobiety pragną równości tylko tam gdzie jest to dla nich wygodne. Zauważ, że to nie ja podniosłem argumenty za tym żeby decyzja o dziecku nie mogła być objęta równouprawnieniem. Ja jestem za tym żeby OBOJE mogli decydować czy chcą dziecka czy nie (pigułka dla mężczyzn byłaby idealna). To kobiety nie chcą utracić kontroli nad tym aspektem. > Sugerujesz, że pracodawca nie powinien ponosić strat z powodu ciąży kobiet? Owszem sugeruje, że dopóki pracodawca będzie ponosił większe ryzyko zatrudniając kobietę niż mężczyznę, dopóty będzie to rodziło konsekwencję na rynku pracy (dyskonto ryzyka finansowego w wysokości wynagrodzenia). > Niech weźmie w takim razie nasze kochane państwo kobiety ciężarne na swój garnu > szek, Przecież Państwo bierze na garnuszek kobiety ciężarne (urlop zdrowotny w czasie ciąży, urlop macierzyński). Poza tym, że miało brzmieć populistycznie to zupełnie nie rozumiem o co Ci chodzi. > Seks w konsekwencjach może okazać się ryzykowną i drogą przyjemnością. :) Seks jest drogą i ryzykowną przyjemnością. Gdy trafi się na kobietę "sprytną" to nawet bardzo drogą. > Mężczyźni pożądają kobiet, lecz muszą się liczyć z tym, że kobiety oprócz nich > mogą pragnąć również dziecka. Wydaje się, że jest to jakąś tam częścią kobiecej > natury. Dlatego właśnie pewna grupa kobiet (np. singielki 30+) są traktowane jako grupa "wysokiego ryzyka". Pisał o tym tutaj bodajże Urqu. Obstawiałbym nawet że większość facetów wie o tych kobiecych potrzebach i wie że to jest "transakcja wiązana" (często w pakiecie z dzieckiem następuje radykalna zmiana partnerki). Dlatego część odwleka ten moment tak długo jak może. > Reszta jest tylko kw > estią porozumienia i świadomej akceptacji tego co przynosi życie. Sorry, ale znów demagogia. Porozumienie owszem, ale tylko na warunkach narzuconych przed kobiety (czyli związek z dzieckiem). Zobacz że jakikolwiek opór faceta przed byciem ojcem powoduje że kończy się miejsce na "porozumienie" a zaczyna presja i wyzywanie od niedojrzałych oszustów (vide ta historia). Ciekawy jestem także jak kobieta zniosłaby "akceptację tego co przynosi życie" gdyby np. jej partner definitywnie nie chciał dziecka i byłby po wazektomii. Czy byłoby miejsce na to "porozumienie" o którym tu piszesz. > A skąd ta czujność się bierze? Z męskiego pragnienia wolności, czy też z niechę > ci do ponoszenia kosztów utrzymania swojego dziecka, jeśli się już pojawi na ty > m świecie? Zrozum że cześć facetów NIE CHCE dzieci. Tak po prostu. Wolą życie bez dzieci. Czujność zaś bierze się stąd że cześć kobiet jest własnie taka "sprytna" jak bohaterka tej opowieści. Odpowiedz Link
yoric Re: Na męsko-damskim rynku pracy 05.05.13, 20:00 Tu coś w temacie wyborcza.pl/1,95892,13818742,Moj_maz__przedsiebiorca__juz_nigdy__ale_to_nigdy_nie.html#TRNajCzyt swoją drogą nie mam pojęcia jak to rozwiązać, bo oczywista jest także paląca potrzeba odwrócenia negatywnych trendów demograficznych. Budżet nie udźwignie jednak takiej polityki prorodzinnej, jak w UK czy Francji. Zastanawiam się, czy nie lepszy byłby 'skok na wschód', tj. ułatwienia dla imigracji i drenaż tamtych zasobów ludzkich :). Kulturowo są na tyle podobni, że się asymilują, mają wysokie kwalifikacje i doceniają lepsze życie tutaj - idealni imigranci :). Odpowiedz Link
kag73 Re: Na męsko-damskim rynku pracy 05.05.13, 21:08 "Zrozum że cześć facetów NIE CHCE dzieci. Tak po prostu. Wolą życie bez dzieci." Kazdy ma prawo zyc tak jak chce. taki facet niech poszuka kobiety, ktora rowniez nie chce dzieci. Takie sprawy trzeba deklarowac/informowac na poczatku zwiazku a nie zwodzic i owijac w bawelne, zwlaszcza, ze drugiej osobie czas ucieka. A rzecz jest bardzo istotna. Odpowiedz Link
rekreativa Re: Na męsko-damskim rynku pracy 05.05.13, 21:42 Któryś już wcześniej w dyskusji napisał, że przecież baby zmieniają zdanie, więc jeśli mówią, że nie chcą dzieci, to to nic nie znaczy. Prędzej czy później takiej padnie na mózg i faceta niechybnie wrobi. Odpowiedz Link
rekreativa Re: Ona była sprytna... 03.05.13, 13:50 Czy oprócz Marka jest na sali facet, który ma dzieci i nie żałuje? Odpowiedz Link
urquhart Re: Ona była sprytna... 03.05.13, 14:28 zapytaj na etacie tam pisuje ze trzech stałych bywalców :) Odpowiedz Link
rekreativa Re: Ona była sprytna... 03.05.13, 15:19 Wiesz, po prostu mnie nieźle frapuje, w jaki sposób wypowiadacie się tutaj na temat dzieci. Tak mniej więcej jakby to było najgorsze, co człowieka może w życiu spotkać. A przecież część z was ma własne dzieci. Więc jak to jest: czy dzieci nie dają wam żadnych pozytywnych, fajnych doznań? Gdyby można było cofnąć czas i zmienić decyzję, zrobilibyście to? Tak cyk, myk i dzieci znikają? Czy jednak czegoś byłoby żal? Odpowiedz Link
kutuzow Re: Ona była sprytna... 03.05.13, 15:26 rekreativa napisała: > Wiesz, po prostu mnie nieźle frapuje, w jaki sposób wypowiadacie się tutaj na t > emat dzieci. > Tak mniej więcej jakby to było najgorsze, co człowieka może w życiu spotkać. tak mi się skojarzyło: tinypic.com?ref=29b1q1k [IMG]http://i39.tinypic.com/29b1q1k.jpg[/IMG] Odpowiedz Link
marek.zak1 Re: Ona była sprytna... 03.05.13, 15:31 Dla mnie i dla żony nasze dzieci są naszym największym życiowym sukcesemi i uważałbym moje życie jako bardzo ułomne, gdyby ich nie było. Właśnie dzieci dają sens naszemu życiu i uważam, że ci, którzy świadomie z nich rezygnuja, strasznie wiele tracą. Odpowiedz Link
sabat-77 Re: Ona była sprytna... 03.05.13, 15:39 rekreativa napisała: > Wiesz, po prostu mnie nieźle frapuje, w jaki sposób wypowiadacie się tutaj na t > emat dzieci. > Tak mniej więcej jakby to było najgorsze, co człowieka może w życiu spotkać. Dzieci są czynnikiem blokującym dla wielu par. Same w sobie nie są niczym złym, ale to ogromna odpowiedzialność, którą najłatwiej jest udźwignąć wspólnie. > A przecież część z was ma własne dzieci. Więc jak to jest: czy dzieci nie dają > wam żadnych pozytywnych, fajnych doznań? Gdyby można było cofnąć czas i zmienić > decyzję, zrobilibyście to? Tak cyk, myk i dzieci znikają? Czy jednak czegoś by > łoby żal? Gdyby człowiek miał pewność, że wiąże się na stałe z właściwą osobą, to dzieci nie stanowiłyby problemu. Problem w tym, że to często wychodzi po fakcie, jak ciastko z niespodzianką. W tym sensie dzieci są czynnikiem wielkiego ryzyka. Same w sobie - są wielkim obciążeniem psychicznym na co dzień, ale zaczynasz tęsknić i doceniać, kiedy ich brakuje. Odpowiedz Link
urquhart Re: Ona była sprytna... 03.05.13, 17:02 rekreativa napisała: > A przecież część z was ma własne dzieci. Więc jak to jest: czy dzieci nie dają > wam żadnych pozytywnych, fajnych doznań? Gdyby można było cofnąć czas i zmienić > decyzję, zrobilibyście to? Tak cyk, myk i dzieci znikają? Czy jednak czegoś by > łoby żal? Jestem świadom głównie jakich pozytywnych doznań odpowiedzialne posiadanie dzieci mnie zubaża. Po pięćdziesiątce przeszkadzałoby mi to mniej i pewnie bardziej doceniłbym te zalety. Kiedyś cytowałem tu badania że największym skokiem szczęśliwości w badanych związkach było jak dzieci wychodzą w świat, największym zaś spadkiem kiedy się pojawiają, więc nie odstaję, chociaż wiekszość poprawnie politycznych portali pomija takie rewelacje dyskretnym milczeniem. Ale mam świadmomość że dla kuzynów którzy chleją pewnie nie ma żadnej różnicy albo nawet jest lepij bo piją za ich zasiłki i mają komu rozkazywać, podobnie jak dla kuzynek z prowincji których całe życie kręci się wokół dzieci, co jadły czego nie jadły, na co chorowały wyniki badań mogłyby być inne. Odpowiedz Link
humi-dor Re: Ona była sprytna... 03.05.13, 18:19 urquhart napisał: > Jestem świadom głównie jakich pozytywnych doznań odpowiedzialne posiadanie dzie > ci mnie zubaża Z jedynch doznan Cie zubaza, inne zyskujesz, bilans wychodzi na zero. > Kiedyś cytowałem tu badania że największym skokiem szczęśliwości w badanych zwi > ązkach było jak dzieci wychodzą w świat, Chetnie zapoznalbym sie z tymi badaniami, tak z ciekawosci, bo skok szczesliwosci to rzeczywiscie odnotowalem jak dzieci "wyszly w swiat", ale bynajmniej nie z powodu wolnej chaty i ulgi w wydatkach, ale zwyklej ludzkiej radosci, ze te dzieciaki takie samodzielne i tak sensownie poukladaly sobie zycie bez mojej pomocy. > największym zaś spadkiem kiedy się poj > awiają Jak sie pojawiaja to jest glownie fizyczne zmeczenie, nie zawazylem jednak, zeby poczucie szczescia w zwiazku z tym mi zmalalo. Stres na mnie dziala mobilizujaco, bardziej szczesliwy jestem jesli realizuje plan i widze efekty moich dzialan. Wychowanie dziecka jest wlasnie takim planem, to duze wyzwanie, ale wlasnie dlatego, ze plan skomplkowany, to i radosc z pozytywnych efektow wieksza. O jakim spadku szczesliwosci wiec mowisz? > Ale mam świadmomość że dla kuzynów którzy chleją pewnie nie ma żadnej różnicy a > lbo nawet jest lepij bo piją za ich zasiłki i mają komu rozkazywać, podobnie ja > k dla kuzynek z prowincji których całe życie kręci się wokół dzieci, co jadły c > zego nie jadły, na co chorowały wyniki badań mogłyby być inne. Podajesz dwie skrajnosci- kompletna ignorowanie potrzeb dziecka i na drugim biegunie- poswiecenie mu wszystkiego. A gdzie ten normalny srodek ? Odpowiedz Link
marek.zak1 Re: Ona była sprytna... 03.05.13, 18:32 ,,Jestem świadom głównie jakich pozytywnych doznań odpowiedzialne posiadanie dzie ci mnie zubaża". Lepszy samochód, wakacje na Malediwach, czy choćby na Sycylii, czy pójscie do kina/teatru? Odpowiedz Link
yoric Re: Ona była sprytna... 05.05.13, 20:22 E tam, 'sprytna'. Na emamie było parę wątków naprawdę sprytnych babek, bez cudzysłowu. Typu: wyjechałam do Anglii, trochę poszalałam, jestem w ciąży, wróciłam do kraju do faceta i jednak doszłam do wniosku, że nie chcę się z nim rozstawać; powiedzieć mu? Odpowiedz Link
yoric Re: Ona była sprytna... 05.05.13, 20:23 tfu, nie "powiedzieć mu" tylko "jakie jest ryzyko, że się kapnie?"!! Odpowiedz Link