zawle 18.05.13, 19:35 www.tokfm.pl/Tokfm/1,103454,13456367,Mezczyzni_w_defensywie__Macho_sie_zuzyl__mezczyzni.html#MT Odpowiedz Link czytaj wygodnie posty
marek.zak1 Re: Przewartościowanie męskości 18.05.13, 21:01 Macho + opiekuńczy + z dystansem + poczucie humoru + zapewniający dobry byt rodzinie + dobry kochanek ( tu nigdy nie wiadomo) + dobry ojciec + wysportowany - zbiór pusty :). Odpowiedz Link
zawle Re: Przewartościowanie męskości 18.05.13, 21:10 A ja myślę że każdy przeciętny mężczyzna może sprostać tym wszystkim "wymaganiom". Bo to nie są żadne wielkie wymagania. Jaki nie możesz być Marku? Odpowiedz Link
marek.zak1 Re: Przewartościowanie męskości 18.05.13, 21:14 Jesteśmy pełni slabości i nie jest to możliwe. Sorry :(. Nie chcę Cię zniechecać, ale bedzie Ci ekstremalnie trudno takiego znaleźć. Odpowiedz Link
zawle Re: Przewartościowanie męskości 19.05.13, 00:05 Ale tu nie chodzi o ideał. Tylko o faceta, który pomoże w domu, zrozumie że po urodzeniu dziecka ono jest najbardziej wymagające. Poszuka dodatkowej roboty żeby rodzinę zabrać nad morze na kilka dni. Takiego co zrobi herbatę gdy zimno i walnie pięścią w stół gdy potrzeba. Spełnia je wielu mężczyzn. I jeśli nawet żona nie docenia to on wie że z nim jest wszystko w porządku i nie obwinia wszystkich wokół. Jak dla mnie zwykły, porządny człowiek. Odpowiedz Link
humi-dor Re: Przewartościowanie męskości 19.05.13, 09:03 zawle napisała: > i nie obwinia wszyst > kich wokół. Tak, te ceche cenie szczegolnie wysoko, nie tylko u mezczyn :-) Uwazam, ze wielu problemow w ogole by nie bylo, gdyby kazdy wzial na klate wlasne bledy. A co mnie juz zdumiewa szczegolnie, to uparte obstawanie przy swoich racjach, nawet jesli generalnie widac, ze dzialania nie skutkuja, a efekt jest mizerny. Nie bil bym na alarm, ze jakis kryzys meskosci w ogole ma miejsce, ot czasem po prostu zdarza sie brak elastycznosci i kreatywnosci w dzialaniu. Czasem widac tez strach, obawe, ze w oczach innych okaza sie malo mescy (powiem zartem, ze nawet w toalecie, sam na sam z wlasnym penisem uknuli teorie, ze sikanie na siedzaco jest domena kobiet ;-) Jesli mialbym wplyw na wychowanie mlodziezy, to nauczylbym ich przede wszystkim dzialania na wielu polach, bo meskosc, wedlug mnie, daleka jest od biernego przygladania sie swojemu zyciu i nie czeka na cud, ktory nigdy sie nie wydarzy. Odpowiedz Link
urquhart Re: Przewartościowanie męskości 19.05.13, 09:20 > Jesli mialbym wplyw na wychowanie mlodziezy, to nauczylbym ich przede wszystkim > dzialania na wielu polach, bo meskosc, wedlug mnie, daleka jest od biernego pr > zygladania sie swojemu zyciu i nie czeka na cud, ktory nigdy sie nie wydarzy. No i wiadomo. Czyli znowu feminizacja samca bo wielozadaniowy to jest mózg kobiety, a męski cechuje większa specjalizacja w jednym :) > tez strach, obawe, ze w oczach innych okaza sie malo mescy (powiem zartem, ze n > awet w toalecie, sam na sam z wlasnym penisem uknuli teorie, ze sikanie na sied > zaco jest domena kobiet ;-) Lepiej zobacz jak sika twoja samica alfa www.youtube.com/watch?v=tDqllGVFYyo Odpowiedz Link
humi-dor Re: Przewartościowanie męskości 19.05.13, 09:36 urquhart napisał: > No i wiadomo. Czyli znowu feminizacja samca bo wielozadaniowy to jest mózg kobi > ety, a męski cechuje większa specjalizacja w jednym :) Taa, duzo mi przyszlo z tej specjalizacji mozgu jak zostalem sam z dwojka malych dzieci :-) Oczywiscie moglem oddac je do domu dziecka, wtedy moglbym podolac jednemu zadaniu- pracy zawodowej i rozwijac w sobie poczucie meskosci. Zejdz na ziemie Urqu - dzialania czlowieka determinuja warunki w jakich przyszlo mu zyc, a zeby przezyc i przy okazji nie skrzywdzic tych slabszych, zaleznych od siebie, musi sie dostosowac. Paradoksalnie nigdy w zyciu nie narzekalem na brak seksu, ale czasem zdarzalo mi sie padac na ryj ze zmeczenia, dlatego sorry, ale Twoje prawdy o zyciu mnie nie przekonuja. Odpowiedz Link
kot-leniwiec Re: Przewartościowanie męskości 20.05.13, 14:54 zawle napisała: > A ja myślę że każdy przeciętny mężczyzna może sprostać tym wszystkim "wymaganio > m". Bo to nie są żadne wielkie wymagania. Rzecz w tym, że nie wszyscy i nie wszystkim naraz. Macho - nie będę poruszał tematu, bo definicja jest bardzo szeroka i w jakiś tam jej fragment zawsze można się wpisać. Opiekuńczy - zgoda. Z dystansem - zgoda. Z poczuciem humoru - całkowita zgoda (inna rzecz, że nie każdy rodzaj każdemu odpowiada, ja np. mam bardzo specyficzne). Zapewniający dobry byt rodzinie - i tu zaczyna się problem. Gdyby wszyscy dziarsko kręcili biznesy, zdobywali stopnie oficerskie jako korpożołnierzyki, zostawali lekarzami, prawnikami, whatever, itd. itp., nie byłoby komu wywieźć śmieci i zrobić wielu innych przyziemnych, niskopłatnych ale potrzebnych rzeczy. Chyba, że wykluczymy facetów wykonujących tzw. menial jobs z puli zasługujących na zainteresowanie jakiejkolwiek kobiety. Tak czy inaczej - nie każdy może dobrze zarabiać, to jest po prostu sprzeczne z podstawowymi zasadami ekonomii. Mało tego - większość zawsze będzie zarabiać poniżej tej mitycznej średniej. Dobry kochanek - to jest bardzo subiektywne. Jedna lubi długie pieszczoty, inna woli szybkie, ostre numerki, i tu po prostu najważniejsze jest dopasowanie. Choć też dochodzą mnie słuchy o indywiduach, które nie za bardzo dbają o zadowolenie połowicy, ale ja tej kuwety nie ogarniam, gdyż nie mieści się to w granicach mego pojmowania rzeczywistości. Dobry ojciec - tu powiem rzecz niepopularną: nie każdy się w ogóle nadaje na takowego, tak samo, jak nie każda powinna zostawać matką. Generalnie jednak jeśli założymy chęć posiadania potomstwa, to jak najbardziej, zgoda. Wysportowany - sprawa drugo, jeśli nie trzeciorzędna. Nie każda się ślini na widok sześciopaku, nie każdy ma warunki - np. ja sam pocąc się przez ponad rok w siłowni pod okiem nieźle wykwalifikowanych trenerów nie osiągnąłem NIC, poza non-stop obolałym ciałokształtem i pogłębiającym się fqrwem. Teraz zacząłem biegać, może to przyniesie lepszy efekt - miłe też nie jest zanadto, ale zobaczymy. Acz prawdą jest, że więcej pań woli "strunę" niż misia. Choć na misiów też jest popyt - osobiście znam dziewczę, które zawsze jasno dawało do zrozumienia, że panowie poniżej 100 kg jej nie interesują. I takiego też znalazła, i na szczęśliwą wygląda. Nie generalizujmy więc ;-) Odpowiedz Link
zawle Re: Przewartościowanie męskości 20.05.13, 15:48 To cytat z artykułu: "Mężczyzna ma być odpowiedzialny, inteligentny i silny. Ale też opiekuńczy i zajmujący się sprawami domowymi, w tym dziećmi." To do czego się odnosisz to luźna interpretacja Marka. Znamienne że faceci zawsze stawiają sobie takie wymagania, że sami skazują się na poddanie, zanim podejmą wyzwanie. To bardzo dobra strategia żeby nie musieć nic robić. Niestety szybko wykrywalna:) Strasznie pachnie sabatem...czujesz kocie? Odpowiedz Link
kot-leniwiec Re: Przewartościowanie męskości 20.05.13, 16:06 A, to ciekawe, co piszesz. Coś może być na rzeczy z tymi celowo przesadzonymi wymaganiami ;-) A do Sabata - za krótko tu jestem by wyczulić nań mój e-nos. Odpowiedz Link
zawle Re: Przewartościowanie męskości 20.05.13, 15:49 To cytat z artykułu: "Mężczyzna ma być odpowiedzialny, inteligentny i silny. Ale też opiekuńczy i zajmujący się sprawami domowymi, w tym dziećmi." To do czego się odnosisz to luźna interpretacja Marka. Znamienne że faceci zawsze stawiają sobie takie wymagania, że sami skazują się na poddanie, zanim podejmą wyzwanie. To bardzo dobra strategia żeby nie musieć nic robić. Niestety szybko wykrywalna:) Odpowiedz Link
twojabogini Re: Przewartościowanie męskości 19.05.13, 00:39 > Macho + opiekuńczy + z dystansem + poczucie humoru + zapewniający dobry byt rod > zinie + dobry kochanek ( tu nigdy nie wiadomo) + dobry ojciec + wysportowany Mój mąż, podobnie jak wielu moich byłych partnerów spełnia te kryteria. Także wielu moich przyjaciół, znajomych, mężczyzn z mojej rodziny. Absolutnym ideałem, który pięknie łączy te wszystkie pozornie sprzeczne cechy z długiej listy wymagań kobiecych jest mój teść, jestem w nim zakochana do szaleństwa. Chyba, że macho zdefiniujemy jako kretyn, szowinista, alkoholik i przemocowiec - no to wtedy nie. Ale jeśli macho oznaczymy jako męski i świadomy swojej męskości - jak najbardziej. Także jako epatujący męskością czy o dominującym stylu bycia. Odpowiedz Link
bgz0702 Re: Przewartościowanie męskości 18.05.13, 21:46 Skopiowałam to z TokFM, bardzo mi się spodobało, bo w sumie to tak myslę i równie dobrze analogicznie możanby to odnieść do kobiet, które miały szczęście znaleźc swój "ideał": "waldemar591 4 godziny temu To wszystko to tylko teoria. Praktyka wygląda tak że najczęściej kobiety, które miały szczęście znaleźć swój "ideał" mężczyzny, tzn. zamożnego, wysportowanego, inteligentnego, czułego i opiekuńczego mężczyznę, zajmującego się domem i rodziną, najczęściej marzą (a często i realizują swe marzenia) o silnym brutalu, który może i z liścia przyleje, byleby miał "sprzęt" w wymiarze XXXL i często go używał. Panowie, szczęśliwie żonaci z "żonami idealnymi", takimi co to i dobrze zarobią i jeszcze w domu wszystko od A-Z zrobią zazwyczaj rozglądaja się (ukradkiem rzecz jasna) za cichodupodajkami składającymi się wyłącznie z nóg, tyłka i cycków. Człowiek to dziwny zwierz i nikt mu nigdy nie dogodzi." Odpowiedz Link
marek.zak1 Re: Przewartościowanie męskości 18.05.13, 21:51 Masz na myśli czułego brutala? Kitty kiedyś napisała, ze kręcą ją faceci, ktorych się (trochę) boi. Odpowiedz Link
humi-dor Re: Przewartościowanie męskości 18.05.13, 22:07 marek.zak1 napisał: > Masz na myśli czułego brutala? Napisala wyraznie : " silny brutal, który może i z liścia przyleje, byleby miał "sprzęt" w wymiarze XXXL i często go używał." Przyznaje, ze zainspirowalo mnie szczegolnie to przywalenie z liscia. W morde jeza, to kobiety takie maja marzenia ? Te pod cela, czy z rejonow blizej niesprecyzowanej patologii ? Odpowiedz Link
jesod W mordę jeża 18.05.13, 22:44 humi-dor napisał(a): > W morde jeza, to kobiety takie maja marzenia ? Nie wiem. O tych marzeniach napisał Waldemar 591. Musiałbyś jego zapytać. On wie coś więcej w tym temacie... Odpowiedz Link
hello-kitty2 Re: Przewartościowanie męskości 19.05.13, 17:09 humi-dor napisał(a): > marek.zak1 napisał: > > > Masz na myśli czułego brutala? > > Napisala wyraznie : " silny brutal, który może i z liścia przyleje, byleby miał > "sprzęt" w wymiarze XXXL i często go używał." Przyznaje, ze zainspirowalo mnie > szczegolnie to przywalenie z liscia. > W morde jeza, to kobiety takie maja marzenia ? Te pod cela, czy z rejonow blize > j niesprecyzowanej patologii ? Takiego brutala co ciagnie za wlosy, okreca dlugie wokol nadgarstka i ciagnie jak dochodzisz. Nie wiem pod jaka to patologie podciagnac ale to Twoja dzialka humi :) Marek rozjasnilam troche? Odpowiedz Link
jesod Żony idealne 18.05.13, 22:58 bgz0702 napisała: > "waldemar591 4 godziny temu > Panowie, szczęśliwie żonaci z "żonami idealnymi", takimi co to i dobrze zarobi > ą i jeszcze w domu wszystko od A-Z zrobią zazwyczaj rozglądaja się (ukradkiem r > zecz jasna) za cichodupodajkami składającymi się wyłącznie z nóg, tyłka i cycków A to wszystko z przekonania i z modelu wychowania, że dziewczynki/kobiety rodzą się po to by mężczyznom żyło się lżej i przyjemniej. Mają i powinny służyć mężczyznom - dlatego ich życie, potrzeby i marzenia mają mniejsze znaczenie i wartość w ogólnym rozrachunku - co jest zgodne z katolickim modelem istnienia i roli kobiety. To między innymi dlatego wiele matek ma zakodowaną większą miłość do synów, inną niż do córek. Odpowiedz Link
urquhart matka-i-corka-milosc-z-kolcami 19.05.13, 08:04 jesod napisała: > A to wszystko z przekonania i z modelu wychowania, że dziewczynki/kobiety rodzą > się po to by mężczyznom żyło się lżej i przyjemniej. > Mają i powinny służyć mężczyznom - dlatego ich życie, potrzeby i marzenia mają > mniejsze znaczenie i wartość w ogólnym rozrachunku - co jest zgodne z katolick > im modelem istnienia i roli kobiety. > To między innymi dlatego wiele matek ma zakodowaną większą miłość do synów, inn > ą niż do córek. A ja przychylałbym się że to że matki preferują w miłości synów stoją znacznie bardziej prozaiczne psychologiczne problemy niż te rodem z feministycznych propagandówek które zacytowałaś. www.poradnikzdrowie.pl/miesiecznik-zdrowie/matka-i-corka-milosc-z-kolcami_39728.html Odpowiedz Link
jesod Re: matka-i-corka-milosc-z-kolcami 19.05.13, 12:18 urquhart napisał: > niż te rodem z feministycznych propagandówek które zacytowałaś. Wobec takiego komentarza, z pewnością wspartego Twoim doświadczeniem i urazami z czarnej dupy, poddaję się. Nie czuję się winna Twojej nienawiści i nie będę zbierać jej owoców. Mam własne doświadczenia z matką, ale dlaczego miałabym się nimi dzielić i rozmawiać z obcymi ludźmi właśnie w takich klimatach? To samo dotyczy moich poglądów o roli kobiety w życiu mężczyzny, wywodzącej się z tego ugruntowanego modelu wychowania dziewczynek, który ciągle funkcjonuje w społeczeństwie. Ale, w tej sytuacji, co nie napiszę i tak będzie obracać się przeciwko mnie. Przecież internet jest bezwzględny... Odpowiedz Link
urquhart arogancja, dominacja, pożądanie 19.05.13, 08:15 Tylko że do takich ugładzonych i pomocnych mężczyzn drugich mam, społecznie skonformizowanych mimo że wygodnie się z nimi żyje baby nie czują pożądania, tylko rozczarowanie nimi. To już lepiej skupić uczucia na dzieciątku. Kręci arogancja i dominacja a nie podporządkowanie. I stąd ten temat w kółko będzie się kręcił na tym forum. Odpowiedz Link
urquhart Affection VS. Attraction 19.05.13, 08:41 Co innego babkom się wydaje świadomie, co innego kręci je podświadomie, i chłopy którzy bezkrytycznie kierują się tym co babki werbalnie komunikują lądują w czarnej dupie z seksem i relacjami w związku z poczuciem niesprawiedliwości że baby to suki. To tak zwany efekt Affection VS. Attraction (dzieki Yoric!) www.healthguidance.org/entry/15428/1/Affection-VS-Attraction.html Odpowiedz Link
humi-dor Re: Affection VS. Attraction 19.05.13, 10:23 urquhart napisał: > Co innego babkom się wydaje świadomie, co innego kręci je podświadomie, i chłop > y którzy bezkrytycznie kierują się tym co babki werbalnie komunikują lądują w c > zarnej dupie z seksem i relacjami w związku z poczuciem niesprawiedliwości że b > aby to suki. Jesli babka deklaruje chec wspolpracy i rowny podzial obowiazkow, a takze kladzie nacisk na szacunek i zaufanie, a potem oczekuje chamskiego brutala, ktory pokieruje jej zyciem, to powinna udac sie do psychiatry. Podejrzewam, ze kobiet, ktore maja nierowno pod sufitem jest calkiem sporo, nie zakladam jednak, ze z taka kobieta musze zyc i na co dzien dokonywac analizy jej pokretnej osobowosci. Odpowiedz Link
hello-kitty2 Re: Affection VS. Attraction 19.05.13, 14:03 humi-dor napisał(a): > > Jesli babka deklaruje chec wspolpracy i rowny podzial obowiazkow, a takze kladz > ie nacisk na szacunek i zaufanie, a potem oczekuje chamskiego brutala, ktory po > kieruje jej zyciem, to powinna udac sie do psychiatry. Podejrzewam, ze kobiet, > ktore maja nierowno pod sufitem jest calkiem sporo, nie zakladam jednak, ze z t > aka kobieta musze zyc i na co dzien dokonywac analizy jej pokretnej osobowosci. Jaki sens jest 'wierzyc' deklaracjom kogos, kogo zycie jest sterowane zmiennym poziomem roznych hormonow i jeszcze brac to za wariactwo? Ogarnij sie humi albo zyj sam, jak nie dajesz rady :) Odpowiedz Link
humi-dor Re: Affection VS. Attraction 19.05.13, 14:56 hello-kitty2 napisała: > Jaki sens jest 'wierzyc' deklaracjom kogos, kogo zycie jest sterowane zmiennym > poziomem roznych hormonow i jeszcze brac to za wariactwo? Wydaje mi sie, ze mam tolerancje dla chwilowej niedyspozycji, nawet tej spowodowanej zmiana hormonow, ale nie ukrywam, ze mam tez alergie na glupote, niekonsekwencje i pieprzenie o niczym, takich kobiet unikam jak ognia. I nie ma Kitty dwoch wrogow obozow - one i my. I albo ja jej udowodnie kto tu rzadzi, albo ona zalatwi mnie w inny sposob. Tak to nie dziala, przynajmniej w moim pojeciu. Jesli kobieta jest chwiejna emocjonalnie, to nie wiaze z nia swojego zycia, proste. Odpowiedz Link
hello-kitty2 Re: Affection VS. Attraction 19.05.13, 15:22 humi-dor napisał(a): > Wydaje mi sie, ze mam tolerancje dla chwilowej niedyspozycji, nawet tej spowodo > wanej zmiana hormonow, ale nie ukrywam, ze mam tez alergie na glupote, niekonse > kwencje i pieprzenie o niczym, takich kobiet unikam jak ognia. > I nie ma Kitty dwoch wrogow obozow - one i my. I albo ja jej udowodnie kto tu > rzadzi, albo ona zalatwi mnie w inny sposob. Tak to nie dziala, przynajmniej w > moim pojeciu. Jesli kobieta jest chwiejna emocjonalnie, to nie wiaze z nia swoj > ego zycia, proste. Ale Ty mieszasz rozne sprawy. Panowie wyzej powolali sie na to, jak dziala affection vs attraction. To nie ma nic wspolnego z niedyspozycjami, chwiejnoscia emocjonalna, glupota. Co Ty oczekujesz, ze wchodzac w zwiazek seksualny werbujesz wspolpracownika, z ktorym dzialasz na bazie wczesniejszych ustalen, ktore sa wiazace w okreslonym, ustalonym z gory okresie czasu? Ok tak tez mozna ale czym ja mam sie w tym podniecic? Przeciez, zeby byl seks to musze cie pozadac, a sam fakt zwiazania sie nie wystarczy mi by sie podniecic. No to co Ty jako mezczyzna zrobisz bym byla podniecona? Odpowiedz Link
humi-dor Re: Affection VS. Attraction 19.05.13, 15:57 hello-kitty2 napisała: > Co Ty oczekujesz, ze wchodzac w zwiazek seksualny werbujesz > wspolpracownika, z ktorym dzialasz na bazie wczesniejszych ustalen, ktore sa w > iazace w okreslonym, ustalonym z gory okresie czasu? Czy werbuje seksualnego wspolpracownika ? Wiesz, to nawet niezla nazwa, dobrze okresla poziom wzajemnej fascynacji ;-) Ustalen wczesniejszych nie bylo, byly eksperymenty na poczatku i w trakcie. Ciagle sa. > Ok tak tez mozna ale czym > ja mam sie w tym podniecic? Przeciez, zeby byl seks to musze cie pozadac, a sam > fakt zwiazania sie nie wystarczy mi by sie podniecic. Nie wiem Kitty co Cie podnieca, nie znam Cie. Wiem za to co podnieca kobiete z ktora zyje. Zwiazek jest niejako konsekwencja, czy tez raczej kontynuacja wzajemnego pozadania ( i wielu innych waznych dla mnie rzeczy). Odpowiedz Link
hello-kitty2 Re: Affection VS. Attraction 19.05.13, 16:19 humi-dor napisał(a): > Nie wiem Kitty co Cie podnieca, nie znam Cie. Wiem za to co podnieca kobiete z > ktora zyje. Zwiazek jest niejako konsekwencja, czy tez raczej kontynuacja wzaje > mnego pozadania ( i wielu innych waznych dla mnie rzeczy). A co ja podnieca? Bo my kobiety az tak bardzo sie miedzy soba nie roznimy, skoro dzialaja na nas te same schwyty :) Odpowiedz Link
zawle Re: arogancja, dominacja, pożądanie 19.05.13, 09:25 urquhart napisał: > Tylko że do takich ugładzonych i pomocnych mężczyzn drugich mam, społecznie sko > nformizowanych mimo że wygodnie się z nimi żyje baby nie czują pożądania, tylko > rozczarowanie nimi. To już lepiej skupić uczucia na dzieciątku. Kręci arogancj > a i dominacja a nie podporządkowanie. To nie tak. Arogancja mnie nigdy nie kręciła. I chyba nie znam kobiety, której by się podobała. Potem z żenadą opowiadają o aroganckich wyskokach swoich facetów. Dominacja owszem. Ale dla mnie znaczy to że facet mnie zerżnie mocno oraz nie pozwoli wejść sobie na głowę.To znaczy że robi coś co ja podziwiam i nie musi to być nic wielkiego. Że ma własne zdanie i jest realnym wsparciem. Ucieczkowiczostwo zawsze mnie raziło. Chyba źle rozumiecie to, czego pragniemy. Jakbyście założyli że nie da rady. Że nie sprostam. Zauważ że większość kobiet spełnia te wymagania. Odpowiedz Link
urquhart Re: arogancja, dominacja, pożądanie 19.05.13, 10:21 > To nie tak. Arogancja mnie nigdy nie kręciła. I chyba nie znam kobiety, której > by się podobała. Potem z żenadą opowiadają o aroganckich wyskokach swoich facet > ów. Dominacja owszem To tylko potwierdza regułe że świadomie nie masz dostępu do nieświadomych impulsów. Cocky-Funny, polskie arogancja nie do końca oddaje znaczenie, Arogancja w stylu Bonda, czyli ignorowanie i kwestionowanie społecznych zakazów, "obowiązków", odwrotność podporządkowania się, ale też lojalność. Wsparcie i adorowanie kobiet ale na swój sposób, nie usługiwanie im i bez zależności od nich. No ale jak to pogodzić z monogamią i rodzinnymi potrzebami dzieci? > i to być nic wielkiego. Że ma własne zdanie i jest realnym wsparciem. Ucieczkow > iczostwo zawsze mnie raziło. Chyba źle rozumiecie to, czego pragniemy. Jakbyści Czyżby więc był to spisek psychologów ewolucyjnych i PUA? Skąd wiec niby niewątpliwa pragmatyczna skuteczność wykorzystywania tej strategii :) www.dailymail.co.uk/femail/article-1215420/What-REALLY-makes-woman-want-sleep-man.html Odpowiedz Link
rekreativa Re: arogancja, dominacja, pożądanie 19.05.13, 12:29 No to żeś zapędził teraz kobiety w róg koziej dupy, że tak powiem. Bo jeśli kobieta stwierdzi, że arogancki chłop ją odrzuca, to znaczy, że biedula nieświadoma jest swej podświadomości... Swoją drogą przyszło Ci może do głowy, że psychoewo i PUA to nie są prawdy objawione? Odpowiedz Link
hello-kitty2 Re: cienka linia na pograniczu 19.05.13, 13:57 Jest cienka linia gdzies na pograniczu okazywania zainteresowania i ignorowania. Tam trzeba nieustannie balansowac. Tam na tej linii rozbudza sie w drugiej osobie pozadanie. I teraz gdy nie ma uczucia w miare prosto jest tam utrzymac rownowage. Natomiast gdy uczucie sie pojawia latwiej ja stracic i spasc na pysk :) Trzeba sie pilnowac. Takie moje obserwacje. Odpowiedz Link
rekreativa Re: cienka linia na pograniczu 19.05.13, 14:06 "Jest cienka linia gdzies na pograniczu okazywania zainteresowania i ignorowania > . Tam trzeba nieustannie balansowac. " A wiesz, to mądrze ujęłaś. Bo faktycznie z jednej strony istnieje coś takiego jak "zagłaskanie kotka na śmierć" , a z drugiej nikt nie lubi czuć się w związku nieważny i niekochany. Problem wielu ludzi polega na tym, że nie odróżniają nadskakiwania, służalczości i bycia zwyczajnie namolnym od okazywania troski i uwagi. Podczas gdy inna grupa nie odróżnia zdrowego dystansu i posiadania własnego pola aktywności od lekceważenia potrzeb i uczuć drugiej strony. A jeszcze inni mają notoryczny kłopot z odróżnieniem arogancji od pewności siebie i zdecydowania. Odpowiedz Link
hello-kitty2 Re: cienka linia na pograniczu 19.05.13, 15:45 rekreativa napisała: > Bo faktycznie z jednej strony istnieje coś takiego jak "zagłaskanie kotka na śm > ierć" , a z drugiej nikt nie lubi czuć się w związku nieważny i niekochany. > Problem wielu ludzi polega na tym, że nie odróżniają nadskakiwania, służalczośc > i i bycia zwyczajnie namolnym od okazywania troski i uwagi. Podczas gdy inna gr > upa nie odróżnia zdrowego dystansu i posiadania własnego pola aktywności od lek > ceważenia potrzeb i uczuć drugiej strony. > A jeszcze inni mają notoryczny kłopot z odróżnieniem arogancji od pewności sieb > ie i zdecydowania. Tak i do tego dochodzi jeszcze timing. To samo zachowanie tego samego czlowieka wobec nas moze byc w rozny sposob odbierane w roznym czasie. Widze jak mezczyzni, z ktorymi spedzalam czas w sposob satysfakcjonujacy obie strony probuja odtworzyc z zabawna dokladnoscia te sytuacje kopiujac ta sama scenerie/scenariusz spotkania, po czym zachmurzaja sie, ze to juz nie dziala :) Odpowiedz Link
humi-dor Re: cienka linia na pograniczu 19.05.13, 15:16 hello-kitty2 napisała: > Jest cienka linia gdzies na pograniczu okazywania zainteresowania i ignorowania > . Tam trzeba nieustannie balansowac. Tam na tej linii rozbudza sie w drugiej os > obie pozadanie. I teraz gdy nie ma uczucia w miare prosto jest tam utrzymac row > nowage. Natomiast gdy uczucie sie pojawia latwiej ja stracic i spasc na pysk :) > Trzeba sie pilnowac. Takie moje obserwacje. A nie lepiej zyc swoim zyciem ? :-) Nie kombinowac, czy ona pozada mnie bardziej czy tez mniej ? Wiele dylematow bierze sie stad, ze za bardzo powierza sie swoj los drugiej osobie, zada jakis przyrzeczen, obietnic i rozlicza z tego czy dostalem dokladnie tyle ile dalem. Jesli masz swoj swiat i swoje zycie, i w zaden sposob nie jestes zalezny od drugiej osoby, to czas z nia spedzony jest Ci dany jako bonus, wtedy tez nie masz dylematow, czy okazales jej za duzo zainteresowania. Odpowiedz Link
hello-kitty2 Re: cienka linia na pograniczu 19.05.13, 15:39 humi-dor napisał(a): > A nie lepiej zyc swoim zyciem ? :-) Nie kombinowac, czy ona pozada mnie bardzie > j czy tez mniej ? Wiele dylematow bierze sie stad, ze za bardzo powierza sie sw > oj los drugiej osobie, zada jakis przyrzeczen, obietnic i rozlicza z tego czy d > ostalem dokladnie tyle ile dalem. Jesli masz swoj swiat i swoje zycie, i w zade > n sposob nie jestes zalezny od drugiej osoby, to czas z nia spedzony jest Ci d > any jako bonus, wtedy tez nie masz dylematow, czy okazales jej za duzo zaintere > sowania. Jesli bedzisz wylacznie zajety swoim zyciem to dlaczego jakas osoba mialaby Ci dac jakikolwiek swoj czas jako bonus? Czyms/w jakis sposob musisz spowodowac, ze ona bedzie ci ten swoj czas chciala dac. To balansowanie miedzy okazywaniem zainteresowania, a ignorowaniem to nie jest jakies pole scislej kalkulacji i analizy, to ma byc bardziej losowe, naturalne np jak masz zastawiony smakolykami stol na przyjeciu, to mozesz sie rzucic i wszystko wpieprzyc na raz, a mozesz pokrecic sie kolo tego stolu, nacieszyc wzrok, odejsc i wracac do niego co jakis czas i cos tam szczypnac. Moze to nie najlepszy przyklad, bo stol na twoje zachowanie nie zareaguje, a drugi czlowiek tak. Odpowiedz Link
marek.zak1 Re: cienka linia na pograniczu 19.05.13, 15:54 Kitty, to to piszesz dotyczy strategii uwodzenia. W małżeństwie trudno, żeby ignorować drugą osobę. Zreszta po co? Żeby jej zrobić przykrość? Odpowiedz Link
hello-kitty2 Re: cienka linia na pograniczu 19.05.13, 16:27 marek.zak1 napisał: > Kitty, to to piszesz dotyczy strategii uwodzenia. W małżeństwie trudno, żeby ig > norować drugą osobę. Zreszta po co? Żeby jej zrobić przykrość? Ja pisze o wzbudzaniu pozadania. Przeciez sam pisales, ze jak za bardzo sie kolo zony krecisz w ciagu dnia to mowi Ci, zebys sobie znalazl zajecie, ze jak jej proponujesz herbatke to pyta Ci sie co Ci sie stalo, jak wypytujesz dlaczego cie wybrala to zbywa cie niepelnymi odpowiedziami. Jak bys to nazwal jak nie zachety do ignorowania, do oddalenia sie. A czym Ty wzbudzasz pozadanie zony? Czy ona inicjuje seks? Odpowiedz Link
marek.zak1 Re: cienka linia na pograniczu 19.05.13, 18:29 Każda przesada szkodzi i także w małżeństwie trzeba mieć jakiś krąg niezależności, którego nie nazwałbym jednak ignorowaniem. Skoro ona oglada telewizję, czy czyta, a ja koszę trawę, czy piszę, to robimy różne rzeczy. Sprawy ignorowania, czy może zaznaczanie niezależności, były i przychylam się do Twojego zdania, że gdy niemal już odpusciłem sprawę, to raczej mi pomogło a nie zaszkodziło. Z seksem zawsze było OK, przy przewadze mojej inicjatywy. A z wyborem jestem pod wrazeniem uwagi KAG i to napisałem na moim blogu marek-zak.blog.onet.pl/2013/05/18/madra-kobieta-wybiera/ Odpowiedz Link
kag73 Re: cienka linia na pograniczu 19.05.13, 19:03 Marek. Ja nigdzie nie napisalam, ze nie liczy sie fizycznosc ani urok osobisty, ani inne cechy charakteru a tylko potencjal i wizja pieknej przyszlosci z nim. To nie jest moje zdanie. Osobiscie jezeli facet mi sie nie podoba fizycznie i mnie nie kreci, to ja z nim do lozka nie pojde (to ja). Ale jezeli mnie kreci i mi sie podoba ale nie widze z nim przyszlosci(przyszlosc z problemami) to ja owszem przespac sie z nim moge nie raz i nie dwa ale nie zwiaze sie z nim na cale zycie. Jestem/bylam wymagajaca. Odpowiedz Link
marek.zak1 Re: cienka linia na pograniczu 19.05.13, 19:42 Ja też tak to zrozumiałem. Mnie chodzi o strategiczny wybór partnera, gdzie wszystko musi grać, w tym fizyczność. Ale ale fizyczność u faceta jest czyms innym, aniżeli u kobiety. Jest takie opowiadanie Makarczyka ,,Piekny Hansel". w którym tytułowy piękny Hansel jest olewany przez dziewczyny z powodu swojej urody, natomiast gdy po bójce na statku kucharz mu zszywa rane na twarzy na okrętke i wygląda strasznie. Po przypłynieciu stosunek kobiet do niego zmienia się z uwagi na właśnie straszna twarz. dziwwczyna, która go lekceważyła, idzie z nim do łóżka, a nastepnie zaczyna cieszyć sie wielkim powodzeniem. Gdy miejscowy chirurg proponuje zlikwidowanie szramy - ten odmawia - nie chce wrócic do swojej pięknej postaci. Odpowiedz Link
urquhart Re: cienka linia na pograniczu 19.05.13, 20:41 Blizny to ciekawy offtop, ale warty osobnego wątku Odpowiedz Link
humi-dor Re: cienka linia na pograniczu 19.05.13, 16:08 hello-kitty2 napisała: > Jesli bedzisz wylacznie zajety swoim zyciem to dlaczego jakas osoba mialaby Ci > dac jakikolwiek swoj czas jako bonus? Czyms/w jakis sposob musisz spowodowac, z > e ona bedzie ci ten swoj czas chciala dac. Nie napisalem, ze "wiecznie zajety swoim zyciem", chodzilo mi bardziej o to, ze oboje maja swoje swiaty i realizuja sie osobno. Czas, ktory pozostaje im poza ta dzialalnoscia spedzaja razem, dlatego cenia go szczegolnie, bo nie wynika on z koniecznosci, ale z emocjonalnej potrzeby. Twoj przyklad ze stolem pelnym samkolykow podoba mi sie, bo swiadczy o tym, ze ogolnie wszyscy mamy tendencje do przesytu. Dlaczego druga osoba mialaby dawac mi swoj czas ? Bo ja daje jej swoj. Zreszta najlepiej jak potrafie :-) Odpowiedz Link
hello-kitty2 Re: cienka linia na pograniczu 19.05.13, 16:43 humi-dor napisał(a): > Dlaczego druga osoba mialaby dawac mi swoj czas ? BO JA DAJE JEJ SWOJ. Zreszta > najlepiej jak potrafie :-) A jednak masz sklonnoci do rozliczania/pomiarow co za co, z tendencja po rowno?. Tu pisales, ze to jest problem (Twoj problem?) : "Wiele dylematow bierze sie stad, (...) rozlicza z tego czy dostalem dokladnie tyle ile dalem. (...) masz dylemat, czy okazales jej za duzo zainteresowania." A ja chce, zeby druga osoba dawla mi swoj czas (i nie tylko), bo mnie pozada oblednie, a ja dam ile bede chciala, moze nic, moze minimum, a moze duzo, wg mojego aktualnego wahniecia hormonalnego :). Seks to nie wymiana oparta na rownouprawnieniu. Ja nigdy nie robie partnerowi dobrze w lozku, ja zawsze robie sobie. Odpowiedz Link
marek.zak1 Re: cienka linia na pograniczu 19.05.13, 18:34 ,,Ja nigdy nie robię partnerowi dobrze w lóżku, ja zawsze robie sobie". Jak to, nie dbasz o orgazm partnera?. To oburzające i egoistyczne. Odpowiedz Link
kag73 Re: cienka linia na pograniczu 19.05.13, 18:57 marek.zak1 napisał: > ,,Ja nigdy nie robię partnerowi dobrze w lóżku, ja zawsze robie sobie". > > Jak to, nie dbasz o orgazm partnera?. To oburzające i egoistyczne. Przestan, Marke, facet to facet. Ona robi sobie dobrze a on na tym prze okazji korzsta. Ilu facetow i jak czesto nie osiaga orgazmow podczas seksu? Pod warunkiem, ze sa zdrowi i z dziala hydraulika. To zaden wyczyn:) Odpowiedz Link
marek.zak1 Re: cienka linia na pograniczu 19.05.13, 19:48 Czyli równouprawnienie ma polegać na tym, że kobieta ma dbać o swoja frajdę a jej facet także o jej? cCy nie widzisz tutaj jakiegos egoizmu? Facet ma mieć frajdę ,,przy okazji". Odpowiedz Link
kag73 Re: cienka linia na pograniczu 19.05.13, 19:56 Zaryzykuje powiedziec, ze jak kobieta ma frajde to i facet ma frajde:) Tym bardziej, ze kitty minety nie lubi, wiec nie moze byc mowy o wykorzstywaniu tego biednego faceta. Poza tym mozna robic sobie dobrze robiac przy tym drugiemu dobrze. Powiedzialabym nawet, ze kitty dobrze sobie radzi, bo jak ona sama zadba o swoja frajde to plus dla faceta, mniej sie musi wysilic, bo ona wie najlepiej jak sobie zrobic dobrze. To tak mniej wiecej. Odpowiedz Link
sea.sea Re: cienka linia na pograniczu 19.05.13, 20:16 Ja z kolei zaryzykuję twierdzenie, że większość panów dodatkowo nakręca sam widok damskiego podniecenia czy orgazmu - zwłaszcza, jak wiedzą, że są jego sprawcą. Jak ktoś ma problem z tym, że kobieta oczekuje dla siebie orgazmów, to zazwyczaj jest typ, który nie wie, gdzie dokładnie należy nacisnąć, żeby zapiszczała ;) Odpowiedz Link
kag73 Re: cienka linia na pograniczu 19.05.13, 20:44 > Ja z kolei zaryzykuję twierdzenie, że większość panów dodatkowo nakręca sam wid > ok damskiego podniecenia czy orgazmu - zwłaszcza, jak wiedzą, że są jego sprawc > ą. No o to chodzi dlatego napislalam, ze jak kobieta ma frajde to i facet ma frajde. Odpowiedz Link
rekreativa Re: cienka linia na pograniczu 19.05.13, 20:45 "to zazwycza > j jest typ, który nie wie, gdzie dokładnie należy nacisnąć, żeby zapiszczała ;" W oko? Odpowiedz Link
bcde Re: cienka linia na pograniczu 20.05.13, 18:39 > W oko? Tak, najlepiej penisem :) Odpowiedz Link
humi-dor Re: cienka linia na pograniczu 19.05.13, 19:09 hello-kitty2 napisała: > A jednak masz sklonnoci do rozliczania/pomiarow co za co, z tendencja po rowno? Tendencje do rozliczania mialbym wtedy gdybym kombinowal, ze ona powinna mi sie odwdzieczyc za czas, ktory jej poswiecilem. A tak nie jest. Prawda jest natomiast, ze oboje tego wspolnego czasu mamy bardzo niewiele i moze dlatego zawsze jest nam malo. > Ja nigdy nie robie partnerowi dobrze w lozku, ja zawsze robie sobie. Tylko uwazaj Kitty, zebys nie trafila na wyjatkowego sprintera-zasypiacza, bo mozesz nie zdazyc z tym zrobieniem sobie dobrze ;-) Odpowiedz Link
kotoshi Re: Przewartościowanie męskości 21.05.13, 09:39 Według mnie ten artykuł nie jest konsekwentny. Najpierw jest teza podchodząca pod to zdanie: (wklejam) "Kiedyś było łatwiej. - Współcześni mężczyźni muszą dokonywać o wiele więcej wyborów niż ich ojcowie, których sytuacja była jasna - wiedzieli, jakie są oczekiwania w stosunku do mężczyzny, jakie obowiązki na nim ciążą - mówi Katarzyna Wojnicka, socjolożka..." potem fragment, że niby kryzys męskości nie jest niczym nowym, ale na końcu podsumowanie: "Czują się zdezorientowani, zagubieni. Stąd spore zamieszanie, "panika" wokół męskości, wokół definicji tej kategorii i tego, jaki ma być nowy mężczyzna - dodaje". Może mam mało doświadczenia życiowego, ale w tym jest coś bardzo naiwnego, bo świat się zawsze zmieniał i będzie zmieniać, i co w tym złego, że ideał męskości się zmienia (o ile tak jest), i jakoś na co dzień nie widzę, żeby mężczyźni czuli się "zdezorientowani, zagubieni". To chyba o takich, którzy nie są sobą i dopiero muszą przeczytać, co jest teraz w modzie i działa na kobiety. Odpowiedz Link
marek.zak1 Onet: jedzenie/kasa za krocze 21.05.13, 10:21 Dziennikarze musza z czegos żyć. Raz jest kryzys męskości, potem kobiecości. ,,Dzisiaj w onecie: jakich facetów wybieraja kobiety". Oto jeden z komentarzy: To nie żaden afrodyzjak tylko atawizm po przodkach;oddać dostęp do swojego krocza za jedzenie/nie będę polowała.bo jestem słabą samicą/.Kiedy dobra naturalne zastąpiła forsa,za którą te dobra można nabyć,oddaja dostęp do krocza właśnie za forsę.To taki odwieczny handel wymienny:ty dajesz mi jedznie,... rozwiń całośćubranie,ochronę ja daję ci moje krocze na dodatek w pakiecie z obietnicą,często mglistą,zapewnienia ci potomka czyli przeniesienia twoich najlepszych genów,boś silny,sprawny,zaradny zdobywasz najlepsze jedzenie,czyli dzisiaj przynosisz odpowiednią ilość kasy.Jeżeli tej kasy jest wystarczająco dużo do stracenia to będzie starała się być porządna czyli wierna,im mniej tym mniej będzie samca poważnie traktować,bo takich nieudaczników jak on to na pęczki..Samice muszą tą prostą strategię wciielić w życie dopóki nie stracą urody.PROSTE??Albo przyjmuje się te warunki,albo żyje się samemu.Prosta alternatywa Odpowiedz Link
kag73 Re: Onet: jedzenie/kasa za krocze 21.05.13, 10:34 Ja nie wiem dlaczego tutaj mowic o handlu wymiennym a nie o zwyczajnej wspolnoscie, w ktorej kazdy ma swoje zadania. Facet, silny fizycznie, z patrzeniem tzw. tunelowym chodzil na polowanie. Przynosil do domu zarcie, ktore kobieta razem z borowkami, ktore nazbierala gotowala dla wszystkich. Oprocz tego pilnowala gniazda, wiadomo jedno spojrzenie i ladnie wkolo kobieta widzi wszystko. Potem, jak przystalo na ludzi, kopulowali(instynkt) co by z tego bylo potomstwo. Teraz polowanie/zwierzyne zastapily pieniadze zarabiane w pracy. Roznica: kobiety z reguly tez pracuja zawodowo, bo chca, albo bo musza. Z racji na to rowniez faceci udzielaja sie w domu(przynajmniej powinni), bo inaczej czasu i mocy nie starczyloby na co innego, zwyczajnie inne warunki zycia. Do tego co niektorzy, co jest sprawa odrebna, chca byc ojcami dla swoich dzieci a nie tylko tymi co je splodzili. Bo zauwazyc trzeba jeszcze, ze jezeli tato spedza czas z dzieckiem, kapie, czy zaprowadza do szkoly nie robi tego dla kobiety, tylko dla dziecka i dla siebie, bo to rowniez jego dziecko a nie tylko kobiety. Malo tego niektorzy maja prze tym frajde. Obowiazki przy malutkim dziecku to 24 h na dobe, trza sie zmieniac(po to jest sie razem), bo inaczej jedna osoba(niewyspana i wykonczona) moglaby to dziecko, przy calej milosci, roztrzasnac o sciane. Fakt dziennikarze musza z czegos zyc:) Odpowiedz Link
zawle Re: Przewartościowanie męskości 21.05.13, 10:24 Kiedyś mężczyzna miał spełniać rolę dostarczyciela dóbr i obrońcy rodziny. Oczywiście czekały na niego wyzwania ( wracał z wojny i zastawał babę która radziła sobie bez niego przez kilka lat), ale ogólny trend był wyraźny. Teraz już taki nie jest. Kobiety rezygnują z posiadania dzieci, rezygnują z ich wychowywania, decydują się na pracę zawodową, czy też na to że będą siedziały w domu. Często dzieje się to bez udziału faceta. Sama znam takie pary w których on nieśmiało pyta kiedy wreszcie mama 10 latka pójdzie do pracy? Argumenty obydwojga wydają się logiczne. Sama ze swojej działki wiem coś na temat elastyczności. Kilka lat nie pracowałam, mąż zapewniał byt rodzinie a ja zapewniałam mu wszelaką wygodę. Był zwolniony ze wszystkich obowiązków domowych, bo ja się tym zajmowałam. Po czym dzieci poszły do przedszkoli, ja do pracy i miałam takie oczekiwania że ja teraz współfinansuję a on że nic się nie zmieni. Nadal nic nie robił:) Odpowiedz Link
marek.zak1 Re: Przewartościowanie męskości 21.05.13, 10:49 Dziewczyny Ty i KAG jestescie mądre i rozumiecie o co w tym chodzi, ale przecież chodzi o to, żeby podgrzać atmosferę, wywolać niekończacą się dyskusje i o to, żeby ktoś pomyslał, że wszystkie kobiety to...a przecież jeden z drugim wtedy poczuje się lepiej. Odpowiedz Link
urquhart co jest teraz w modzie i działa na kobiety? 21.05.13, 10:28 > Może mam mało doświadczenia życiowego, ale w tym jest coś bardzo naiwnego, bo ś > wiat się zawsze zmieniał i będzie zmieniać, i co w tym złego, że ideał męskości > się zmienia (o ile tak jest), i jakoś na co dzień nie widzę, żeby mężczyźni cz > uli się "zdezorientowani, zagubieni". To chyba o takich, którzy nie są sobą i d > opiero muszą przeczytać, co jest teraz w modzie i działa na kobiety. W tym właśnie rzecz że to tworzenie życzeniowego obrazu bo co w Modzie nie działa na kobiety bo to co działą siedzi głeboko w atawistycznej podświadomości. Wygogluj paradoks sprzeczności Affection-VS-Attraction. W sktócie kiedyś kulturowo podział na cechy kobiece i męskie był jasny. Kobiety kochały się w męskich mężcznach a mężczyźni w kobiecych kobietach. Spojrzyj na podział cech yang i yin. Dziś grzeczni synusiowie mamuś są zagubieni gdy podporządkowali się przekazowi że wymaga się od nich kobiecych cech a partnerki ich ani nie pożądają ani nie doceniają za to co komunikują jako oczekiania. Bo partnerka to nie mamusia która nagrodzi za podporządkowanie się jej oczekiwaniom i nakazom. I stąd zagubienie. Odpowiedz Link
kotoshi Re: co jest teraz w modzie i działa na kobiety? 21.05.13, 11:11 urquhart napisał: > W sktócie kiedyś kulturowo podział na cechy kobiece i męskie był jasny. Kobiety > kochały się w męskich mężcznach a mężczyźni w kobiecych kobietach. Spojrzyj na > podział cech yang i yin. Dziś grzeczni synusiowie mamuś są zagubieni gdy podpo > rządkowali się przekazowi że wymaga się od nich kobiecych cech a partnerki ich > ani nie pożądają ani nie doceniają za to co komunikują jako oczekiania. Urquhart, ale nie wszyscy męzczyźni to grzeczni synusiowie mamuś :) I już zupełnie serio: wiem chyba, co masz ogólnie na myśli, tylko że ja osobiście problemu na codzień nie widzę. To raczej sprawa indywidualna. Mój chłopak na przykład, tak mi sie wydaje, dąży (podświadomie?) do ideału męskości z sawanny: zieje testosteronem w różnych sytuacjach, poza tym jest w stosunku do mnie bardzo opiekuńczy, ale wstydzi się powiedziec, że coś go poruszyło, np. nawet w reportażu filmowym. A mój eks np. aż taki "testosteronowy" nie był, i nie wstydził się okazywania emocji, i też odbierany był jako męski facet. Chodzi mi o to, Urquhart, że to jest bardzo indywidualna sprawa chyba, i chyba jak powiedzieli też Marek i Kag, naukowcy / dziennikarze muszą o czymś pisać :) A czy Ty czujesz się zagubiony, Urquhart? Odpowiedz Link
urquhart Re: co jest teraz w modzie i działa na kobiety? 21.05.13, 11:42 > Chodzi mi o to, Urquhart, że to jest bardzo indywidualna sprawa chyba, i chyba > jak powiedzieli też Marek i Kag, naukowcy / dziennikarze muszą o czymś pisać :) > A czy Ty czujesz się zagubiony, Urquhart? Z twojego punktu widzenia i ludzi którymi się otaczasz może wydawać się jedynie indywidalna. Nie czuje się zagubiony ale był kiedyś taki moment. Ale to ewidentne zakłamanie irytuje mnie nie mniej niż komunikowanie i deklarowanie obniżania i upraszczania obciążeń podatkowych przez premiera i spółkę a robienie konsekwentnie czegoś dokładnie odwrotnego :) Odpowiedz Link
marek.zak1 Re: co jest teraz w modzie i działa na kobiety? 21.05.13, 11:50 To nie jest zakłamanie, tylko operowanie prostymi schematami, które ludzie uwielbiają. najlepiej czarne - białe. Jest to także typowa erystyka, podaje się dowolną, najlepiej prostą tezę i traktuje jako że tak jest , po czym rozpoczyna się na ten temat dyskusję. Odpowiedz Link
urquhart Re: co jest teraz w modzie i działa na kobiety? 21.05.13, 11:59 marek.zak1 napisał: > To nie jest zakłamanie, tylko operowanie prostymi schematami, które ludzie uwie > lbiają. najlepiej czarne - białe. Jest to także typowa erystyka, podaje się do > wolną, najlepiej prostą tezę i traktuje jako że tak jest Co ty opowiadasz? To protacka akcja nabierzemy prostaczków na obietnice bez pokrycia, gruszki na wierzbie. Śmierć frajerom. Odpowiedz Link
kotoshi Re: co jest teraz w modzie i działa na kobiety? 21.05.13, 12:22 Urquhart, czy dobrze rozumiem, że to zakłamanie wynika wg Ciebie z tego, że wmawia się mężczyznom, że kobiety oczekują od nich np. radości z zajmowania się dzieckiem (a wg Ciebie to niemożliwe, bo to "kobieca" cecha). Inaczej: czy o taki rodzaj zakłamania Ci chodzi, jak to, że "liczy się głównie wnętrze człowieka"? Jeśli coś pomieszałam, to przepraszam :) Odpowiedz Link
urquhart Re: co jest teraz w modzie i działa na kobiety? 21.05.13, 12:44 > Urquhart, czy dobrze rozumiem, że to zakłamanie wynika wg Ciebie z tego, że wma > wia się mężczyznom, że kobiety oczekują od nich np. radości z zajmowania się dz > ieckiem (a wg Ciebie to niemożliwe, bo to "kobieca" cecha). Inaczej: czy o taki > rodzaj zakłamania Ci chodzi, jak to, że "liczy się głównie wnętrze człowieka"? Zakłamanie to promocja medialna "nowego modelu" lepszego mężczyzny o kobiecych cechach i kobiecych potrzebach którego rzekomo mają bardziej pożądać i doceniać i gwarantować beneficjentowi większą szczęśliwość. Ci co uwierzą w gruszki na wierzbie zasilą rzeszę zagubionych Odpowiedz Link
kotoshi Re: co jest teraz w modzie i działa na kobiety? 21.05.13, 20:06 Urquhart, powiem Ci, że niepotrzebnie się przejmujesz takimi artykułami. Ten artykuł z wątku niby zawiera elementy wywiadu z naukowcem, ale... ;) Ja już wolę patrzeć na rzeczywistość, jaka mnie otacza, i na tym (próbować) się uczyć. Odpowiedz Link
kotoshi Re: co jest teraz w modzie i działa na kobiety? 21.05.13, 20:06 Urquhart, powiem Ci, że niepotrzebnie się przejmujesz takimi artykułami. Ten artykuł z wątku niby zawiera elementy wywiadu z naukowcem, ale... ;) Ja już wolę patrzeć na rzeczywistość, jaka mnie otacza, i na tym (próbować) się uczyć :) Odpowiedz Link
tygrys-bez-rys Urq, zawsze czujny, ustrzegasz nas ... 23.05.13, 03:51 ... od kolejne katastrofy socjologicznej, pytanie pozostaje, kto stoi o za tym zmasowanym atakiem na Twoje uczucia religijne. Odpowiedz Link
zawle Re: Przewartościowanie męskości a seks 23.05.13, 08:11 tomski777 napisał: > No ale przewartościowanie damskości też występuje teraz nikogo nie obchodzi czy kobieta jest interesująca inteligentna i czy ma coś do powiedzenia chodzi właściwie o seks i to w dodatku szybki seks bez zobowiązań i tyle rel="nofollow">kultura.wp.pl/gid,15654993,title,Nikogo-nie-obchodzi-czy-jestes-interesujaca-inteligentna-i-masz-cos-ciekawego-do-powiedzenia,galeria.html?ticaid=110a1a Optyka urgu. Odpowiedz Link