coelos
26.05.13, 16:29
Ja 36, księżniczka 35. Staż małżeński 14lat. Troje dzieci, dwoje już odchowanych, trzecie 5lat. Nie chce rozpisywać dyrdymałów jak to nie było naj przed ślubem (bo to za banalne...). Problem polega nie na częstotliwości, ale na jakości.... Nie oczekuję porad w stylu... ciesz się człowieku, że możesz mieć kiedy chcesz... lub, jak to raczej z mojej strony wygląda, jak nie zainicjujesz to nie masz... Ale nie o tym... Owszem kiedy zainicjuje - mam, tyle że od 10 lat tak samo - czyli klasycznie...(jak bozia przykazała) - to mojej księżniczce w odpowiada i tak by mogła zawsze... Nie chce pytań w stylu: czy próbowałeś rozmawiać, bo rozmawiałem nie raz.
Oral - nie odpowiada bo odruch wymiotny, bo smak nasienia, bo zapach...itd. - odpuściłem. Wibrator - wole ciebie... - odpuściłem.
Anal - spróbowała - nie chce bo boli (przeczytałem 1000 stron internetowych jak być megadelikatnym w tych sprawach... i byłem...) - boli - odpuściłem.
Squirt - z czystej ciekawości chciałem sprawdzić... podsunąłem parę stron na ten temat, rozmowa, próba... "nie kochanie, bo to mnie nie kręci..."
Nie wygląda to tak że chciałbym współżycie zastąpić swoimi marzeniami, tylko po 14 latach klasyka zaczyna wdzierać się do sypialni taki marazm jak Tornado w Okland, że co raz częściej myśli chodzą w zakazanym kierunku - a tu przecież kochane dzieci, kochana księżniczka (tyle że śpiąca....) - nie potrafi zranić....
Co raz częściej przyłapuję się na tym, że sam potrafię sobie sprawić większą przyjemność niż czerpać z tegoż "klasyka" właśnie....
Wczoraj niestety sfrustrowany nie stanąłem już na wysokości swojego zadania i to właśnie we mnie pękło zmuszając do tegoż wylewu na forum...
Budzenie trwa już tak jakieś 10 lat... Czy trwać w tym nadal...? Odpuścić całkowicie...? czy komuś po tylu latach udało się obudzić swoją księżniczkę....???
Czy to czas niestety wsiąść z powrotem na konia, pocałować ostatni raz i wio....?
Na rozdrożu stanąłem i tylko wyć się chce - nic więcej....