zawle
30.05.13, 18:43
Babcia mojej koleżanki z pracy umarła. Miała 86 lat, była trzy lata młodsza od swojego ukochanego dziadka. Nikt się tego nie spodziewał. Umówili się że to on pierwszy umrze. Zresztą, był w kiepskim zdrowiu. Żona od lat się nim opiekowała. A teraz to on został z kłopotami i pogrzebem. Gdy już opłaci tą ostatnią najdroższą podróż swojej żony i dojdzie do siebie, to pewnie zacznie korzystać z ich wspólnie zgromadzonego majątku.