odreagowanie złości

31.05.13, 20:13
Witam,
postanowiłam napisać ponieważ ostatnio coraz częściej mój partner ( od 7 lat razem) przychodzi z pracy wściekły. Pół roku temu zmienił prace nie do końca jest z niej zadowolony, ale doszedł do wniosku, że mimo wielu minusów daje mu rozwój jakiego nie znalazł w innych miejscach, postanowił przetrwać niedogodności i popracować tam trochę. Niestety coraz częśćiej frustrację przynosi do domu jest po prostu zły. Ma nienormowany czas pracy, zdarza się że nie ma go w domu 2 dni. Dziś miał dwie godziny przerwy chciałam aby były to miłe dwie godziny...... On przyszedł wściekły ...........na kota, że go rano obudził. Całe dwie godziny przemilczeliśmy, wyszedł też bez słowa. Nie wiem jak reagować na takie sytuacje, pochodzę z domu, w którym ojciec wychowywał dzieci strachem w sytuacji gdy on pokazuje złośc ja się boję, nie potrafię tego zmienić, mam ochotę uciekać, zostawic wszystko i się schować. Pomóżcie jak rozładować takie sytuacje, jak rozmawiać?
    • zawle Re: odreagowanie złości 31.05.13, 22:09
      A czemu masz być odpowiedzialna za tą sytuację? Nie wchodź w stare schematy. Dzisiaj widziałam wmurowanego w ziemię dwulatka. Kto miał dwulatka, ten wie że nie jest w stanie wytrzymać dwóch minut bez ruchu. Ten stał z piłką w rękach wpatrzony w swojego ojca. Ten tylko raz na na niego wrzasnął i patrzył.....Czasami mam dość.
    • kobieta-praktyczna Re: odreagowanie złości 31.05.13, 23:51
      Nie daj się sprowadzić do roli piorunochrona. Dobrze, że zdajesz sobie sprawę z tego w co jesteś wmanewrowywana. Myślę, że dobrze by było ignorować wybuchy złości, w takim momencie odsuwać się, zejść z drogi, wyjść z domu, zająć się czymś, aby on nie przyjął tego jako stałą metodę. W stosownej chwili, gdy nie będzie wkurzony powiedzieć, co o tym myślisz, jak to czujesz i że sobie takich zachowań nie życzysz, a praca powinna zostawać przed progiem domu.
    • sea.sea Re: odreagowanie złości 01.06.13, 12:12
      Wyobraź sobie, że masz straszliwy ból głowy. Albo zęba. Na pewno kiedyś miałaś, każdy miał. Tak, jak byś chciała, żeby z Tobą postępować, kiedy Cię boli głowa, tak należy postępować ze zmęczonym, sfrustrowanym facetem.

      Nic nie napisałaś, czy on tę złość ewidentnie wyładowuje na Tobie, krzyczy, czy też po prostu czujesz, że jest rozdrażniony i że byle co może wywołać wybuch.

      Ale facet, który był w miejscu pracy 48h i ma dwugodzinną przerwę, nie potrzebuje rozmowy, tylko chwili spokoju, żeby oczyścić umysł. Nawet jeśli to ma być "miła rozmowa". Ja bym na jego miejscu marzyła o masażu karku i ciepłym obiedzie. O, to by były miłe dwie godziny. Ale w ciszy.
Pełna wersja