moja obecna sytuacja

02.06.13, 23:06
5 lat w małżeństwie 2 dzieci. jedno sie niedawno urodziło i zona w połodu

rok bez seksu. Wczesniej tez nie było rewelacji (zdażało sie i 6 miesięcy przerwy). wogle to generalnie nie jestesmy do siebie dobrani. Dzieci, no tak wyszło ze ostatnie to byla prawdziwa wpadka i tak juz teraz jestem w to wszystko umoczony.

Powoli mam tego wszystkiego dość jestem zmeczony tym i mam duzy zal do żony ze ... zmarnowała mi życie. Ale mimio to czuje ze to moja wina bo wkoncu sam sie w to wpakowałem.

Czy to juz jest droga do tego zeby sie rozwieść?
    • hello-kitty2 Re: moja obecna sytuacja 02.06.13, 23:22
      A dlaczego takie dlugie przerwy? A gdyby byl seks to by bylo ok?
    • bgz0702 Re: moja obecna sytuacja 02.06.13, 23:28
      A dlaczego ci zmarnowała życie? chodzi o seks?
    • yoric Re: moja obecna sytuacja 03.06.13, 01:27
      Rok bez seksu, a żona urodziła dziecko - to daje do myślenia ;).
    • urquhart Re: moja obecna sytuacja 03.06.13, 07:54
      Kolejny wygenerowany wątek mający generować emocje i udowadniać że facet to świnia...
      • that.bitch.is.sick Re: moja obecna sytuacja 03.06.13, 09:34
        urquhart napisał:

        > Kolejny wygenerowany wątek mający generować emocje i udowadniać że facet to świ
        > nia...

        Dlaczego uważasz doctur to świnia? że chce seksu raz na pół roku?:D Chyba zaczynasz przyjmować punkt widzenia typowej modliszki, bo mnie by szczerze mówiąc nie przyszło do głowy
      • bgz0702 Re: moja obecna sytuacja 03.06.13, 09:40
        urquhart napisał:

        > Kolejny wygenerowany wątek mający generować emocje i udowadniać że facet to świ
        > nia...

        Świnia? A skad ci ta świnia przyszła do głowy? ;) bo chce seksu częściej niz raz na pół roku? to nawet nie jest świntuszek a co tam dopiero swinia ;))
    • rekreativa Re: moja obecna sytuacja 03.06.13, 12:55
      Życie to se zmarnowałeś sam żeniąc się z babą niedobraną i płodząc w 5 lat dwoje dzieciaków. Fakt, że nie płodziłeś celowo, tylko wpadłeś, działa tu na Twoją niekorzyść.
      • sibeliuss Re: moja obecna sytuacja 03.06.13, 13:19
        Sugerujesz, że jak już się dorwał to majonez z mózgu tylko chuć i hormony? Musiałby być kretynem, żeby aż tak się z tego cieszyć. Może sposobem na nudę będą kolejne dziatki?
        • that.bitch.is.sick Re: moja obecna sytuacja 03.06.13, 13:38
          sibeliuss napisał:

          > Sugerujesz, że jak już się dorwał to majonez z mózgu tylko chuć i hormony? Musi
          > ałby być kretynem, żeby aż tak się z tego cieszyć. Może sposobem na nudę będą k
          > olejne dziatki?

          Pewnie rozgrzeszmy go całkowicie, że ma dwóję z polskiego i nie przejmuje się specjalnie gdzie rozsiewa plemniki.
          • sibeliuss Re: moja obecna sytuacja 03.06.13, 14:19
            Jakby nie było kopuluje z własną niekochaną, tylko jakoś nie wierzę, że się zmusza do ruszania biodrami.
        • rekreativa Re: moja obecna sytuacja 03.06.13, 13:51
          Sugeruję to, co napisałam: robienie dzieciaków z babą, która facetowi nie pasuje ani w łóżku ani poza nim jest głupie.
          • sibeliuss Re: moja obecna sytuacja 03.06.13, 14:18
            Głupie to było wiązanie się z taką kobieta, robienie dwójki dzieci i kac na dziś. Potępiam poświęcanie się dla dzieci, tylko ja mam wrażenie, że on z tej rozpaczy kiedyś znów dostanie promołszyn i będzie trzecie. Na używanie gumy nie liczyłbym.
    • ksionzka Re: moja obecna sytuacja 03.06.13, 13:47
      Będę brutalna.
      Jesteś człowieku geniuszem. Przy takiej częstotliwości i przy tak mało chętnej babce wpadka to istny cud. W ciąże wbrew pozorom nie łatwo zajść a przy małej częstotliwości i jakimkolwiek zabezpieczeniu toż to albo wyjątkowy pech albo objaw geniuszu :D Jeśli to zabezpieczenie było czymś więcej niż przerywańcem to już w ogolę cud. Przerwaniec w okolicach płodnych ( bo jak żona ma ochotę to trza brać bo potem 6 miesięcy nic...) to czysta głupota, brak zabezpieczenia bo my tylko raz na długo to też czyta głupota i nie żadna wpadka a starania o dziecko - a że ty takich rzeczy nie wiesz. Uznaję, że pierwsze dziecko bardziej zaplanowane było, lub uznane za naturalną kolej rzeczy. Jak twa żona łyka ( łykała) pigułki to już w ogolę nie żadna wpadka. Człowieku...gdzie ty żyjesz, w co ty wierzysz. Uwiązała cię w takim przypadku. Nie musi się zmuszać, starać a męża ma. A to dla niektórych jest sukces. Mieć na papierze. Jaki by nie był i byle by wstydu nie przynosił zbyt często.
      Jeśli tak jak piszę wyżej szkoda było się truć dla tych paru razy na ruski i wystarczył przerywaniec i to gdy ona miała ochotę czyli jak biologia mówi w okolicach owulacji to WYBACZ - jaka wpadka?
      Rozwód przy dwójce dzieci i błagam co gorsza niepracującej żonie to kosztowana sprawa.
      Mam nadzieję, ze co najmniej doktor z Ciebie :P
      No weź to pod uwagę. Alimenty, nowa baba - wasze ewentualne dzieci.
      Jak tak trochę ci coś nie gra to się nie strzela na ślepo, bez zastanowienia bo łaskawa pani się rozkłada bo ewentualne dziecko może powstać a to = uwiązanie. Proszę cię.. trzeba było wpierw zadbać o bezpieczeństwo a potem ewentualnie się zaspokajać jak łaskawa pani daje lub chce dać.

      A tak bardziej serio, to wszystko to ogólniki domysły - wiemy niewiele.
      - Ona się nie garnie, ale się zdarzało się - na razie. Teraz to...
      - Uważasz, ze nie jesteście do siebie dopasowani co jak domniemam wiesz już od dawna ( A mimo to wpadłeś jak dziecko)
      - Jak wyżej wpadliście choć mało okazji było. Nie wiem jak się zabezpieczaliście ale:
      * w przypadku dobrego zabezpieczenia to albo cud albo świadome wrobienie.
      * w przypadku słabego zabezpieczenia to czysta głupota i działanie mające na celu spłodzenie dziecka a nie żadna wpadka. Wyjątkowy pech i geniusz gdy to słabe zabezpieczenie było stosowane poza dniami płodnymi ( źle wyliczonymi)
      Jeśli taką głupota się popisaliście to do kogo i o co pretensje? Macie co chcieliście a jak żona nie chciała a nie była mądrzejsza od ciebie to ma kolejny powód do uników - strach przed ciążą.
      - Obwiniasz ją bo w sumie tak się robi i łatwiej i fajniej ale wiesz że sam jesteś sobie winien.
      No cóż. Każdy jest kowalem własnego losu i każdy ponosi konsekwencję własnych decyzji.
      ją to możesz obwiniać choć ciebie to wcale nie zwalania z odpowiedzialności za taki stan gdy cię np wrobiła w drugie dziecko i bd miał na to dowody lub gdy oszukała cię na początku - Potem jednak wyszło szydło z worka i miałeś szansę spieprzyć więc?
      - Zastanawiasz się nad rozwodem - trochę za późno bo ewentualne nowe życie z takimi zobowiązaniami może być trudne no chyba, że nie bo jesteś w stanie to przejść ekonomicznie i uczuciowo przede wszystkim ( rozstanie z dziećmi - no sorry )
      - Nie wiemy jakie były próby z twojej strony, co ona na to. Jakby rozwód był nie do przejścia dla ciebie tak od razy może warto by było spróbować poratować ale do tego trzeba stanowczych kroków, być może pomocy i konkretnego czasu np rok. Tylko, żeby ona o tym wiedziała a nie miała się domyśleć. W takiej sytuacji:
      - Pamiętaj o antykoncepcji albo weź o tym pomyśl jakoś poważniej i trzymaj rękę na pulsie żebyś z 3 nie skończył bo wtedy i chyba rozwodu ci się " odniechce" - o ile do czegoś dojdzie.
    • altz Re: moja obecna sytuacja 03.06.13, 15:17
      Niektóre kobiety tak mają i zupełnie tego nie kontrolują. Chcą mieć dziecko, mają ochotę na seks w dogodnym czasie do poczęcia, potem już nie mają, aż do następnego starania o dziecko.
      Nie jesteś wyjątkiem, według nowych badań bodajże 41% kobiet po urodzeniu kompletu dzieci odmawia współżycia.
      U wielu mężów takie odłożenie seksu przez żony trwa 2 lata i dłużej, bo kobieta nie ma takiej ochoty i o tym mówi wprost, karmi dziecko cycem i ma hormonów pod dostatkiem.
      Kobiety mówią często "tego nie zrobię, bo jestem egoistką, myśl sam o sobie tak, jak ja".
      Myszka się złapała, pułapka jest szczęśliwa. :-)
    • lenka.magdalenka Re: moja obecna sytuacja 03.06.13, 15:53
      >wogle to generalnie nie jestesmy do siebie dobrani

      i czego Ty oczekujesz od nas porady ? rozwiązania problemu ? wiesz co ile Ty masz lat ,ze nie wiesz jak ten problem rozwiązać ? I jeszcze jedno nie obarczaj winą tylko i wyłącznie swojej żony bo to egoistyczne a życie to sobie sam zmarnujesz jak nic z tym nie zrobisz
      • doktur1 Re: moja obecna sytuacja 05.06.13, 22:07
        witam

        dziekuje za wszystkie odpowiedzi. Rzeczywiście jest to forum ludzi którym brakuje seksu:)

        No tak rozwód odpada. Dzieci ich mi szkoda zostawiac. Zajmuja kawała zycia ale są super - szczególnie o 4 rano " tato zbudujemy zamek"
        czyli do czasu usamodzielnienia sie dzieci opcja w zawieszeniu

        Jak to wyszło .... no na początku to byłem zakochany i wierzyłem jej w kazde słowo. Po slubie bedzie inaczej... ja potrzebuje czasu.... głupi zakochany frajer tak to ja.

        Drugi to rzeczywiście sama to zainspirowała. Kurcze jaki miała ona wtedy popęd niemal zmuszała mnie do seksu. Jak zobaczyła dwie kreski jak ręką odjął.

        Wiecie czuje sie teraz jak po kupnie super samochodu. Niby wszystko ma ale kurcze nie chciałem tego i czuje ze ktos mnie wyr....

        tak pretensje mam do siebie i tylko do siebie. Dałem sie złapać i wrobić jak leszcze

        troche sie to odbija bo czasami puszczaj mi juz nerwy i mam wszystkiego dość a to nie jest dobre

        mam 30 lat

        czego tutaj oczekuje.... chyba tylko opini

        mam nadzieje ze odpowiedziałem na zadane pytania?

        Co teraz postanowiłem sie skupic na sobie rozwój praca sport oraz na dzieciach wkoncu to nie ich wina ze mają ojca idiote

        • bgz0702 Re: moja obecna sytuacja 05.06.13, 22:35
          doktur1 napisał:

          > Co teraz postanowiłem sie skupic na sobie rozwój praca sport oraz na dzieciach
          > wkoncu to nie ich wina ze mają ojca idiote
          >

          Bardzo dobry plan, zobaczysz na ile ci on wystarczy ;) ale tymczasem się go trzymaj, pozdrawiam
        • kag73 Re: moja obecna sytuacja 05.06.13, 22:38
          No poki co to zona w pologu. Ewentualnie seksu nie lubi. Nie wiemy tez jak on wyglada w Twoim/Waszym wykonaniu.
        • mojemail3 Re: moja obecna sytuacja 06.06.13, 01:18
          Doktur, skoncentruj się na zaspokajaniu swoich potrzeb, potrzeby żony już zaspokojone(finansowe pewnie do końca nie, tu nie ma ograniczeń...)
          Aż dziwne,że takiej rady udzielać trzeba 30 letniemu mężczyżnie...a tu na pobliskim wątku jest o panu,co się w wieku 31 lat miga od seksu,żeby tylko potomka nie mieć, "dziwny jest ten świat"...
          Fajnie,że odpowiedzialnie podchodzisz do posiadania rodziny, ale pewnie i tak się to kiedyś skończy kochanką na boku i bynajmniej tego nie potępiam...
          Za wcześnie dałeś się wciągnąć w podwójne ojcostwo,ale za to jaki to przyczynek dla dodatniego przyrostu naturalnego;-)
          Najmi
          • kag73 Re: moja obecna sytuacja 06.06.13, 10:10
            "Za wcześnie dałeś się wciągnąć w podwójne ojcostwo,ale za to jaki to przyczynek dla dodatniego przyrostu naturalnego;-)"

            Mysle, ze to wcale nie jest decydujace. Mozna zostac wczesnie ojcem i miec clakiem udane zycie seksualne z zona. Rzecz w tym jaka on partnerke na zone wybral, bo jak wybral taka co nigdy nie chciala....to czego oczekuje?
            Szansa jednak jest, ze jej sie kiedys zacznie chciec i podobac, niektore kobiety rozkrecaja sie dosc pozno, niemniej jednak raczej nie poprawi sie, jezeli nigdy nie bedzie seksu.
    • protein.spill Re: moja obecna sytuacja 10.06.13, 19:59
      Garsc banalow: nie rozwodzilem sie, to nie wiem, ale bylem w troche podobnej sytuacji i powiem: nie odpuszczalbym za szybko. Mi sie sytuacja poprawia z dnia na dzien. Jak mowi Lec: "Zlamal sobie życie! I ma teraz dwa oddzielne, bardzo przyjemne życia."

      Jezeli mimo wszystko pojdziesz w rozwod musisz miec absolutna pewnosc, ze juz nic tego malzenstwa nie bedzie.

      Na razie urwij sie czasem z kumplami, schlej do sciecia bialka. Jak masz jakies hobby - nie odpuszczaj.

      Nic lepszego nie przychodzi mi do glowy.

      Jakby sie nie potoczylo - powodzenia.
      • jesod Nic lepszego nie przychodzi mi do głowy 10.06.13, 21:16
        protein.spill napisał(a):
        > Na razie urwij sie czasem z kumplami, schlej do sciecia bialka. Jak masz jakies
        > hobby - nie odpuszczaj.
        >
        > Nic lepszego nie przychodzi mi do glowy.

        Czy ta rada może być dla dwojga w nieudanym układzie partnerskim z dziećmi w tle?
        • marek.zak1 A bzykolala 10.06.13, 21:32
          Nie, pijaństwo do niczego nie doprowadzi. Jest to jedna z sytuacji zastosowań bzykolal. Skoro żona nie chce seksu, niech patrzy, jak to robisz z lalą. Może się rozochoci i dołączy. Będzie trójkąt, ale bez grzechu.
          • jesod Re: A bzykolala 10.06.13, 22:36
            marek.zak1 napisał:
            > Nie, pijaństwo do niczego nie doprowadzi.

            W tym, o co zapytałam było nie tylko o pijaństwie i nie tylko o mężczyźnie.

            marek.zak1 napisał:
            > Jest to jedna z sytuacji zastosowań bzykolal.

            Do bzykolal niezbędny jest bzykomózg i bzyczek czynnościowy - to takie coś położone, mniej więcej naprzeciw miejsca, w którym nie wyrósł nam ogonek.

            marek.zak1 napisał:
            > Skoro żona nie chce seksu, niech patrzy, jak to robisz z lalą. Może się rozochoci i dołączy. > Będzie trójkąt, ale bez grzechu.

            No i niech ją zmusi swoją bzyczącą inteligencją do patrzenia, a może jeszcze uruchomi bzykołapki i bzykonóżki, dodatkowo włączając głos imitujący bzyczenie, poza tym, że dodatkowo bzyczek bzycząc z gaci mu się wyrywa ku lali. A to wszystko w ramach rozochocenia, czyli rozbzyczenia połowicy. A gdy dojdzie już ona do tego pożądanego stanu bzyknie lalę w ramach rywalizacji o byzczącego partnera tarmoszącego się z lalą, czym doprowadzi bzyczka do wibrującego stanu pożądania i dezorientacji, którą tak naprawdę chce bzykać. Tylko, że... ona tym razem już skutecznie rozjuszona (rozbzyczona) bzyknie jego np. w bzyczka i pierdulnie drzwiami wychodząc rozbzykana.
            Grzechu nie będzie, ale bzyknięty trójat - tak.
            • jesod Miało być 10.06.13, 23:06
              jesod napisała:
              > Grzechu nie będzie, ale bzyknięty trójat - tak.

              Grzechu nie będzie, ale bzyknięty trójkąt - tak. :)

            • marek.zak1 Re: A bzykolala 11.06.13, 08:35
              Jesod. Łatwo krytykować i wysmiewać się. Zaproponuj coś konstruktywnego.
              • jesod Re: A bzykolala 11.06.13, 09:44
                marek.zak1 napisał:
                > Jesod. Łatwo krytykować i wysmiewać się. Zaproponuj coś konstruktywnego.

                Marek, ja nie krytykuję i się nie wyśmiewam. Czy potrafisz spojrzeć na sytuację z przymrużeniem oka i odrobiną poczucia humoru?
                Rozwinęłam w tym klimacie dalszy ciąg akcji, która jakoby miałaby żonę zmobilizować seksualnie.
                Tu się nie ma co nadymać - wystarczy, że lala jest dmuchana. :)
                Twój pomysł zmuszania żony do patrzenia jak facet robi to z lalą, by żonę pobudzić i zachęcić do baraszkowania wydaje mi się chybiony (delikatnie pisząc).
                • marek.zak1 Re: A bzykolala 11.06.13, 10:19
                  Desperate situations need desperate means and methods :).
        • protein.spill Re: Nic lepszego nie przychodzi mi do głowy 10.06.13, 22:21
          Oczywiście.

          Reset od czasu do czasu moze im tylko obojgu wyjść na dobre. I niekoniecznie chodzi o woódę czy inne używki. Moze byc sklejanie statków czy bieganie w szaliku jakiegos klubu.
          • marek.zak1 Nie kocha 11.06.13, 08:38
            W Twoim i doctura przypadku jest to samo. Nie kocha i podchodzi do seksu ze wstrętem. Jest taki film Polańskiego. Polecam wszystkim, którzy mają podobne problemy.
            Bieganie z szalikiem ani sklejanie statków nie pomoże.
            • protein.spill Re: Nie kocha 11.06.13, 23:19
              marek.zak1 napisał:

              > W Twoim i doctura przypadku jest to samo. Nie kocha i podchodzi do seksu ze wst
              > rętem. Jest taki film Polańskiego. Polecam wszystkim, którzy mają podobne probl
              > emy.
              > Bieganie z szalikiem ani sklejanie statków nie pomoże.

              Zeby byc precyzyjnym: niczego nie rozwiaze ale pomoze. Moze niewiele, ale moze akurat na tyle, zeby jej nie udusil albo sie nie powiesil.

              Problem z rzeczywiscie trudnymi sytuacjami jest taki, ze zadna recepta nie rozwiaze ich do konca. Proste przyjemnosci pozwalaja zaczerpnac tchu przed nastepna runda. Dlatego wole por. Columbo niz Sherlocka Holmesa, Sokratesa niz Platona i Budde niz Mahometa.

              Podrzuc tytul filmu, chetnie obejrze jak bedzie czas.
              • marek.zak1 Re: Nie kocha 12.06.13, 09:07
                Sytuacja nie jest trudna. Jest beznadziejna. Jeśli do tej pory nie pokochała, to juz się nie stanie. Może tu obecne dziewczyny maja inne zdanie?
    • 3adar Re: moja obecna sytuacja 26.06.13, 17:11
      Witam.
      Ja znalazłem www.zakochasz.pl Chyba nowy. Jest darmowy nie ma chorych limitów wysyłanych wiadomości oraz napadających reklam które trzeba gonić aby wyłączyć. Śmiało mogę go polecić.
      Pozdrawiam wszystkich randkowiczów.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja