dolores34
03.06.13, 08:56
Ignoruje moje potrzeby już od kilku lat wybierając pornografię...a może nie tylko. Poczucie wartości sprowadzone do parteru bo co ze mnie za kobieta, skoro mąż woli rękodzieło. Upokarzające rozmowy, poczucie, że się poniżam i że jemu na seksie ze mną zupełnie nie zależy.
Zabił cały mój temperament, kokieterię, czułość. Sprawił bym straciła nadzieję.
O czasu do czasu coś mi kupi na wspolnych zakupach nie wiem po co po to bym przestała mieć oczekiwania. Może po to by przestało mi się chcieć....
Po co wiec starać się, obdarzać czułością gdy jest nieodwzajemniona, po co dbać o siebie skoro on nie zauważa ( a obcy jak najbardziej). Po co czekać i tęsknić jak on nie tęskni i nie czeka bo mu sie znudziło.
To ja częściej urozmaicałam nasz seks, sama otrzymując niewiele w zamian.
Byłam kobieca, czuła, a do tego z pazurem. I też źle....Bo kiedyś nudzi się wszystko.
Lata szukania rozwiązań, upokarzania się, delikatnych próśb o zmiany i nic. On mnie nie potrzebuje a co gorsza nie interesuje go to żebym była szczęśliwa. Nie potrafię żyć bez dotyku, jak długo można o to prosić. Można zabić uczucia. Byłoby mi łatwiej gdyby zabił też moje.