chciałabym przestać już czekać na cud

03.06.13, 08:56
Ignoruje moje potrzeby już od kilku lat wybierając pornografię...a może nie tylko. Poczucie wartości sprowadzone do parteru bo co ze mnie za kobieta, skoro mąż woli rękodzieło. Upokarzające rozmowy, poczucie, że się poniżam i że jemu na seksie ze mną zupełnie nie zależy.
Zabił cały mój temperament, kokieterię, czułość. Sprawił bym straciła nadzieję.
O czasu do czasu coś mi kupi na wspolnych zakupach nie wiem po co po to bym przestała mieć oczekiwania. Może po to by przestało mi się chcieć....
Po co wiec starać się, obdarzać czułością gdy jest nieodwzajemniona, po co dbać o siebie skoro on nie zauważa ( a obcy jak najbardziej). Po co czekać i tęsknić jak on nie tęskni i nie czeka bo mu sie znudziło.
To ja częściej urozmaicałam nasz seks, sama otrzymując niewiele w zamian.
Byłam kobieca, czuła, a do tego z pazurem. I też źle....Bo kiedyś nudzi się wszystko.
Lata szukania rozwiązań, upokarzania się, delikatnych próśb o zmiany i nic. On mnie nie potrzebuje a co gorsza nie interesuje go to żebym była szczęśliwa. Nie potrafię żyć bez dotyku, jak długo można o to prosić. Można zabić uczucia. Byłoby mi łatwiej gdyby zabił też moje.
    • triss_merigold6 Re: chciałabym przestać już czekać na cud 03.06.13, 09:11
      Masz dziewięć żyć, że pozwalasz sobie na marnowanie obecnego? Rozwiedź się i poszukaj kogoś lepszego.
      • dolores34 Re: chciałabym przestać już czekać na cud 03.06.13, 09:24
        Mam dwójkę cudownych dzieciaków, które nas kochają a my kochamy ich.To nie są łatwe decyzje. A on z tych co uczuć nie umie okazywać, bo dostał mało miłości w domu. Jednak to nie znaczy, że do końca życia mam to robić tylko ja. A dzięki netowi uzupełnia swoje braki bo tak mu łatwiej niż z żywą osobą.

        • bgz0702 Re: chciałabym przestać już czekać na cud 03.06.13, 09:30
          dolores34 napisała:

          A dzięki netowi uzupełnia swoje braki bo tak mu łatwiej niż z żywą osobą.
          >

          laskom z netu ne trzeba poswięcac uwagi, wystarczy wyobraziź sobie że jest się bohaterem filmu i koniec, samo leci
        • bgz0702 Re: chciałabym przestać już czekać na cud 03.06.13, 09:33
          dolores34 napisała:

          > Mam dwójkę cudownych dzieciaków, które nas kochają a my kochamy ich.To nie są ł
          > atwe decyzje. A on z tych co uczuć nie umie okazywać, bo dostał mało miłości w
          > domu. Jednak to nie znaczy, że do końca życia mam to robić tylko ja. A dzięki n
          > etowi uzupełnia swoje braki bo tak mu łatwiej niż z żywą osobą.
          >
          Tak mu jest wygodnie, pewnie poszedł drogą którą zna z domu rodzinnego, inne zachowania to już ciężka praca ale "kto nie pracuje ten nie je"- przełóż na swoje realia
          • that.bitch.is.sick Re: chciałabym przestać już czekać na cud 03.06.13, 10:04
            bgz0702 napisała:

            > dolores34 napisała:
            >
            > > Mam dwójkę cudownych dzieciaków, które nas kochają a my kochamy ich.To ni
            > e są ł
            > > atwe decyzje. A on z tych co uczuć nie umie okazywać, bo dostał mało miło
            > ści w
            > > domu. Jednak to nie znaczy, że do końca życia mam to robić tylko ja. A dz
            > ięki n
            > > etowi uzupełnia swoje braki bo tak mu łatwiej niż z żywą osobą.
            > >
            > Tak mu jest wygodnie, pewnie poszedł drogą którą zna z domu rodzinnego, inne za
            > chowania to już ciężka praca ale "kto nie pracuje ten nie je"- przełóż na swoje
            > realia

            Ano słusznie Ofelio że poszłaś do klasztoru, na cóż Ci mnożyć grzeszników!:)
        • triss_merigold6 Re: chciałabym przestać już czekać na cud 03.06.13, 09:38
          No super i sądzisz, że dzieci Ci podziękują w przyszłości za cierpliwe poświęcenie?
          • dolores34 Re: chciałabym przestać już czekać na cud 03.06.13, 09:54
            Dzieci widzą, że przestałam się uśmiechać. Wypadło mi połowę włosów na głowie przez tyle lat od tego myślenia i szukania rozwiązań. Każdy zna mnie jako osobę, która nigdy się nie poddaje i zawsze gna pod prąd. Fakt..upadam i znowu się zaraz podnoszę. Czas leci wiem...a ja coraz bardziej nie wierzę już w cud choć zawsze chciałam malować rzeczywistość kolorami nawet na siłę ich w życiu szukając. Rozwodzić się z braku seksu i czułości, czy to wystarczający powód by rozwalać życie też dzieciom? Tkwię w trudnej sytuacji. Może z czasem uda mi się zabić uczucia choć bardzo pragnę też kochać i być kochana.
            Nawet nie wiem dlaczego tu piszę...może też po to by ukoić swoj smutek choć na parę chwil...
            • triss_merigold6 Re: chciałabym przestać już czekać na cud 03.06.13, 09:56
              Dla mnie to był jak najbardziej wystarczający powód.
              • tautschinsky Re: chciałabym przestać już czekać na cud 03.06.13, 21:27
                triss_merigold6 napisała:

                > Dla mnie to był jak najbardziej wystarczający powód.


                Dla ciebie wszystko jest wystarczającym powodem do rozwodu kobiety
                z mężczyzną. W swoim zgorzknieniu jesteś już tragikomiczna. Nie mówi
                każdego ranka 'kocham cię' - rozwód, nie przynosi śniadania do łóżka - rozwód. Nie zachwyca się widząc żonę, której przybyło 40 kg - rozwód.
                Na każdą sytuację masz odpowiedź - rozwód.

                A mąż, któremu nie daje żona i chcący się rozwodzić, to kawał ścierwa
                do powieszenia za jaja :D



            • that.bitch.is.sick Re: chciałabym przestać już czekać na cud 03.06.13, 10:07
              dolores34 napisała:

              Tkwię w trudnej sytuacji. Może z czasem uda mi się zabić
              > uczucia choć bardzo pragnę też kochać i być kochana.
              > Nawet nie wiem dlaczego tu piszę...może też po to by ukoić swoj smutek choć na
              > parę chwil...

              Nie wiem to chyba już troll jest. "Ukoić swój smutek"?! Sabat albo josef nawet..nie skubana bez błędów pisze...
        • maja8883 Re: chciałabym przestać już czekać na cud 10.06.13, 21:12
          Dolores doskonale Ciebie rozumiem. Jestem w identycznej sytuacji z tym, że ja aktualnie jestem w 6 miesiącu ciąży i w domu mam 9 latka, który bardzo kocha swego ojca, choć ojciec na to nie zasługuje. W tym wszystkim tkwię już od 17 lat. Niby nie mamy ślubu, ale rozstać się też nie jest łatwo. Mamy wspólne duże mieszkanie i przeszłość a co najważniejsze, moje uczucie jeszcze nie wygasło. Od 6 lat zupełnie nie interesuje się tym co dzieje się z nami i z domem. Jego dzień wygląda tak: rano wstaje, jedzie na 7.30 do pracy w domu jest zawsze chwilkę po 15. Je obiad i robi sobie poobiednią drzemkę. Ok 18 budzi się i zasiada do już wcześniej włączonego netu. Podczas buszowania w sieci jednocześnie ogląda TV i ewentualnie robi sobie przerwę na grę w telefonie, tablecie, bądź na konsoli. Dzień kończy ok 1 w nocy. Dzień wolny zaczyna od włączenia komputeria i TV, następnie je śniadanie, pije kawę, czyta, jeśli jest ciepło to pojeździ motorem, po obiedzie tradycyjna drzemka, potem komputer, TV, gry, w przerwie kolacja i sen. To trwa już jak pisałam wcześniej od 6 lat. Żałuję bardzo, ze zdecydowaliśmy się na instalację kablówki i stałego łącza. Żałuję, że wyraziłam zgodę na zakup sprzętów do rozrywki dla syna (ojciec częściej z nich korzysta niż dziecko). Na motor nie miałam wpływu, bo nie wiedziałam o jego planach. Nie bije nas, ale jeśli zwracam mu o cokolwiek uwagę to jest bardzo agresywny i krzykiem stara się nas zagłuszyć. Powiem Tobie tylko tyle, jestem strasznie samotna. Mój starszy syn ma już swoje życie. Szkoła sportowa pływacka, do tego treningi z piłki nożnej, nauka i zabawy z dziećmi pod blokiem. Synek jest kochanym dzieckiem, mam w nim ogromne wsparcie, stara mi się pomóc we wszystkim, ale to jest dziecko. Nie chcę, aby żył problemami dorosłych. Maleństwo, które przyjdzie na świat trochę mi życie ubarwi, ale za kilka lat również będzie miało własne i co ze mną, co z nami ????? Samotność i jeszcze raz samotność :(

          Pozdrawiam
          • bgz0702 Re: chciałabym przestać już czekać na cud 10.06.13, 21:21
            jejku Maja, to straszne, gorsze niż niedobór seku, mam do ciebie na noc. Pozdrawiam Cię i bądź szczęśliwa na ile potrafisz
          • jesod Rano wstaje 10.06.13, 21:23
            maja8883 napisała:
            > Jego dzień wygląda tak: rano wstaje, jedzie na 7.30 do pracy w domu jest zawsze
            > chwilkę po 15. Je obiad i robi sobie poobiednią drzemkę. Ok 18 budzi się i zasiada do już
            > wcześniej włączonego netu. Podczas buszowania w sieci jednocześnie ogląda TV i
            > ewentualnie robi sobie przerwę na grę w telefonie, tablecie, bądź na konsoli.
            > Dzień kończy ok 1 w nocy. Dzień wolny zaczyna od włączenia komputeria i TV, nas
            > tępnie je śniadanie, pije kawę, czyta, jeśli jest ciepło to pojeździ motorem, p
            > o obiedzie tradycyjna drzemka, potem komputer, TV, gry, w przerwie kolacja i sen
            > To trwa już jak pisałam wcześniej od 6 lat.

            Ale, ale... znalazł jeszcze, gdzieś w tym biegu, chwilę czasu dla Ciebie skoro dzidzia w drodze. :)
          • dolores34 Re: chciałabym przestać już czekać na cud 11.06.13, 09:21
            Wiesz Maja chyba nie zniosłabym Twojej sytuacji. Nie mogłabym pozwolić na te gry, konsole i brak zainteresowania rodziną. A może Ty sobie zafundujesz poobiednią drzemkę a on niech zajmie się domem. Niedługo będziesz miała dzidzię, tam przelejesz swoją miłość tak jak ja.
            Masz pełne prawo do swego szczęścia. Sama musisz go znaleźć. Nie patrz na niego on już dawno zapomniał o Twoich potrzebach. Mój też na wszelkie sugestie reaguje złością. Myślę, że takie jego zachowanie trwa od dawna a on wie, że to zaakceptowałaś. Zburz ten idealny porządek, który mu stworzyłaś. Zajmij się sobą a nie nim.
            Czasem to pomaga, choć u mnie na krótką chwilę potem znów wraca wszystko do normy.
            Myśl o sobie to jedyna recepta. On ma swój świat, stwórz też swój skoro on nie chce go z Tobą budować. Serdecznie pozdrawiam!
    • that.bitch.is.sick Re: chciałabym przestać już czekać na cud 03.06.13, 09:26
      Dolores, powiedz mi czemu w sposób naturalny nie zwróciłaś się po potwierdzanie własnej wartości u innych? Inteligentna kobieta którą jesteś musiała dostrzec taką możliwość.
      • dolores34 Re: chciałabym przestać już czekać na cud 03.06.13, 09:38
        Inteligentna kobieta ma też uczucia i dalej walczy o związek. Długo czekałam i szukałam rozwiązań dla nas, choć gdybym tego chciała już dawno poszukałabym odbudowania swojej wartości jako kobiety u innych tylko czy takim sposobem można je odbudować.... Myślę, że nie a ja nie bawię się ludźmi.

        • bgz0702 Re: chciałabym przestać już czekać na cud 03.06.13, 09:45
          dolores34 napisała:

          > Inteligentna kobieta ma też uczucia i dalej walczy o związek. Długo czekałam i
          > szukałam rozwiązań dla nas, choć gdybym tego chciała już dawno poszukałabym odb
          > udowania swojej wartości jako kobiety u innych tylko czy takim sposobem można j
          > e odbudować.... Myślę, że nie a ja nie bawię się ludźmi.
          >
          Cierpie na tą samą frajerską przypadłość naiwnej lojalności- dawno to zdiagnozowałam u siebie, ale powiem ci że gdybym wiedziała że mąz zaspokaja swoje żadze na filmach porno, a mnie nie chce w to wkręcać to by leciał aż iskry idą, to jest zwyczajne gnojstwo takie obrażanie cudzych uczuć tym bardziej ze dajesz sygnały że tez potrafisz się świetnie bawić seksem
          • kag73 Re: chciałabym przestać już czekać na cud 03.06.13, 09:55
            Dolores, jezeli chcialbys przestac czekac na cud, to to zwyczajniezrob, bo czekalas juz wystarczajco dlugo. Mozesz sobie finasowo pozwolic na odejscie? Nie dostaniesz medalu za meczenstwo a zycie ucieka. A jezeli nie potrafisz odejsc, to moze chociaz potrafisz te potrzebe zaspokoic poza zwiazkiem, liczac sie z tym, ze moze zakonczyc sie rozpadem malzenstwa, co moze i tak jest lepszym wyjsciem niz trwanie w nicosci jak teraz. Oczywiscie mezowi bym powiedziala co postanowilam: on ma porno, ja szukam takiego co zechce, nadal stanowimy rodzine, zeyjemy jak brat z siostra. Ty sama musisz wiedziec czy tak potrafisz, jezeli nie, po prostu od niego odejdz. Dzieci przezyja, jezeli ojciec i matka beda myslec o ich dobru, regularnych kontaktach itd. a nie prowadzic ze soba wojne.
            Maz nie bierze pod uwage opcji rozwodu/odejscia z Twojej strony? Jest zbyt pewnie Twoich "zasad" i checi bycia razem za kazda cene?
            • dolores34 Re: chciałabym przestać już czekać na cud 07.06.13, 16:14
              Wiesz Kag73 nie mogę sobie pozwolić na odejście. Prowadzę swoją działalność, mam nieregularne dochody. On zresztą o tym wie i to wykorzystuje. Cierpię bo nie wiem jak mam już dotrzeć do tego człowieka. A z drugiej strony wiem, że życie ucieka a ja młodsza nie będę.
              Zaspokoić swoje potrzeby poza związkiem....kto wie, może jak znajdzie się ktoś odpowiedni.
              Grono ludzi tak żyje przecież...
              Czuję się jak facet w tym związku, jemu się odwidziało ( bo rajcuje to co świeże i nowe) a ja wiecznie wychodzić z inicjatywą nie będę bo ileż można rozbudzać leniwca cały czas...
              Jeszcze żebym wiedziała, że przynajmniej otrzymam świetny seks a nie odwalenie pańszczyzny....eeech.
              Za każdym razem przychodziłam do niego po takiej długiej przerwie. Myślałam wtedy po co te ciche dni przecież to takie dziecinne jest. Wie, że w końcu się złamię.
              Zresztą to on zawsze się nie odzywa. Każe mnie milczeniem za to, że wymagam od męża częstszego seksu. Jejku czy ja zwariowałam??? Nimfomanka czy jak...przecież wszyscy tak żyją. A ja nie jestem Wszyscy bo chcę inaczej i jest problem;)
              Na chwilę obecną rozwodu nie biorę pod uwagę, szkoda mi dzieci, nie chce im rozwalać rodziny. Jednak go nie wykluczam, czas pokaże.




          • that.bitch.is.sick Re: chciałabym przestać już czekać na cud 03.06.13, 10:02
            bgz0702 napisała:

            > dolores34 napisała:
            >
            > > Inteligentna kobieta ma też uczucia i dalej walczy o związek. Długo czeka
            > łam i
            > > szukałam rozwiązań dla nas, choć gdybym tego chciała już dawno poszukałab
            > ym odb
            > > udowania swojej wartości jako kobiety u innych tylko czy takim sposobem m
            > ożna j
            > > e odbudować.... Myślę, że nie a ja nie bawię się ludźmi.
            > >
            > Cierpie na tą samą frajerską przypadłość naiwnej lojalności- dawno to zdiagnoz
            > owałam u siebie, ale powiem ci że gdybym wiedziała że mąz zaspokaja swoje żadze
            > na filmach porno, a mnie nie chce w to wkręcać to by leciał aż iskry idą, to j
            > est zwyczajne gnojstwo takie obrażanie cudzych uczuć tym bardziej ze dajesz syg
            > nały że tez potrafisz się świetnie bawić seksem

            Generalnie nie miałam na myśli nic zdrożnego, co by was miało oddalać od waszej postawy matki boskiej wiernej i dolorosa. Widać to po tym jak od razu krzyczycie patetycznymi słowy o bawieniu się ludźmi. Same macie problemy. Chodziło o kontakty towarzyskie z innymi seksualnie pobudzającymi samcami, którzy przeciw bawieniu się nimi nie mają nic wcale. Ale wy wolicie widzieć życie jako golgotę, to chociaż zdajcie sobie sprawę że niektórzy chcą w życiu wrzucić na luz i bawić się seksem a nie traktować go jako wyznacznik świętości i prawd objawionych. To najprawdopodobniej w was problem. Nie wiem czy istnieje religia która nakazuje żonie która ma głupiego i drętwego chłopa, że ma się umartwiać i smucić do śmierci z tego powodu. Wesoła wdówka to początek drogi. Chodzi o zmianę świadomości. Zupełnie inne perspektywy życiowe rysują się przed smętną madonną dolorosą, a inne przed wesołą wdówką. To wasz wybór. Nie ma magicznej różdżki sprawiającej że mąż będzie was wolał od porno bez żadnej zmiany z waszej strony. A gdzie was zmiana zaprowadzi, może przebić wasze marzenia o mężu. Może coś lepszego życie dla was szykuje.
            • dolores34 Re: chciałabym przestać już czekać na cud 11.06.13, 09:40
              that.bitch.is.sick napisała:
              >Chodzi o zmianę świadomości. Zupełnie inne perspektywy życiowe rysują się przed smętną madonną dolorosą
              > , a inne przed wesołą wdówką. To wasz wybór. Nie ma magicznej różdżki sprawiają
              > cej że mąż będzie was wolał od porno bez żadnej zmiany z waszej strony. A gdzie
              > was zmiana zaprowadzi, może przebić wasze marzenia o mężu. Może coś lepszego ż
              > ycie dla was szykuje.
              >
              Wiesz Bitch sporo w tym masz racji. To ze mnie taka idealistka bo zawsze chciałam osiągnąć taki stopień relacji w związku opartej na pełnym zaangażowaniu, głębokiej intymności, wzajemnego starania się a przez to też wzbogacania siebie nawzajem. Czasem po prostu nie da rady bo ludzie mają inne potrzeby. Czas pomyśleć o sobie bez patrzenia na niego. To jedyna recepta.
          • hello-kitty2 Re: chciałabym przestać już czekać na cud 03.06.13, 10:06
            bgz0702 napisała:

            > Cierpie na tą samą frajerską przypadłość naiwnej lojalności- dawno to zdiagnoz
            > owałam u siebie, ale powiem ci że gdybym wiedziała że mąz zaspokaja swoje żadze
            > na filmach porno, a mnie nie chce w to wkręcać to by leciał aż iskry idą, to j
            > est zwyczajne gnojstwo takie obrażanie cudzych uczuć tym bardziej ze dajesz syg
            > nały że tez potrafisz się świetnie bawić seksem

            Przeciez Songo to juz kiedys wyjasnial. To co on tam ma na boku (porno, kamerki, seks czat, zdjecia jakiejs loli, maile od niej, nie wiem, rozne rzeczy w necie dzieja sie) jest DLA NIEGO LEPSZE od tego co ona moglaby mu dac/daje. I po co zachodzic w glowe dlaczego tak jest? Trzeba przyjac do wiadomosci, ze tak wlasnie jest. Mowie o seksie, to z uczuciami wg mnie nie ma za wiele wspolnego, choc i faceci sie potrafia w innych tez podkochiwac, tak twierdza.
            • dolores34 Re: chciałabym przestać już czekać na cud 03.06.13, 10:22
              Właśnie to z uczuciami się nie łączy wiem o tym. Można kochać kogoś ale go nie pożądać przecież, tak jest pewnie u większości facetów. Kobiety raczej łączą seks z uczuciem. A bawić się seksem potrafiłam nie raz lepiej od niego ale ja już nie rajcuję bo się przecież znudziłam po tylu latach. Zaraz któryś facet powie, że to normalne jest. Owszem ale działa też w obie strony. Mam ciągle reanimować śpiącego trupa? Sama przez 18 lat nie miałam od niego takich fajerwerków jak sama mu dawałam.Bo to niby ze mną nie da rady bo ja żoną przecież jestem. A ja latami tłumaczyłam go jako nieśmiałego a w necie umie i potrafi wszystko.
              Może sięgnę w koncu po to co mi się przez te lata należało według rady bitch i nie ma to nic wspólnego z religią czy świętością. To są zasady, które złamać ciężko jak się kogoś kocha.Tyle i aż tyle.
              • kag73 Re: chciałabym przestać już czekać na cud 03.06.13, 10:26
                Ale coz on w necie musi potrafic? Walic konia przed monitorem? A co to za sztuka? Co najwyzej sztuka jest wybrac i wygospodarowac moment, zeby zona albo dzieciaki sie gdzies nie przyplataly.
                Tzn., ze Wy nie macie seksu ze soba w ogole czy bardzo rzadko?
                • dolores34 Re: chciałabym przestać już czekać na cud 03.06.13, 10:46
                  Wiesz Kag jesteśmy razem już 18 lat. Przez ten cały czas tłumaczyłam go sobie jako nieśmiałego, próbowałam rozbudzić na wszystkie możliwe sposoby, sobą, rozmową, sytuacją.
                  Myślałam nieśmiały cóż....o seksie oralnym mogłam tylko pomarzyć choć on miał ode mnie wiele razy. Nie umie w realu a może nie kocha aż tak bardzo by chcieć to robić. W necie jednak ma wszystko i podnieca się tym sam. Mnie eliminując z tego całkowicie.
                  Kiedyś przed dziećmi jeszcze się starał, potem wersja demo się skończyła.
                  W pracy ma możliwość oglądania tego non-stop codziennie, do domu wraca i już nie potrzebuje. Woli spać lub oglądać TV zostawiając mnie samą i niespełnioną.
                  Seksu nie mamy prawie wcale...raz na dwa m-ce, raz na m-c. Zresztą co to za seks tak się zastanawiam jak go potem nie ma i znowu ja mam go inicjować. Czuję się jak petent w tym związku.


                  • that.bitch.is.sick Re: chciałabym przestać już czekać na cud 03.06.13, 12:39
                    dolores34 napisała:

                    > Wiesz Kag jesteśmy razem już 18 lat. Przez ten cały czas tłumaczyłam go sobie j
                    > ako nieśmiałego, próbowałam rozbudzić na wszystkie możliwe sposoby, sobą, rozmo
                    > wą, sytuacją.
                    > Myślałam nieśmiały cóż....o seksie oralnym mogłam tylko pomarzyć choć on miał o
                    > de mnie wiele razy. Nie umie w realu a może nie kocha aż tak bardzo by chcieć t
                    > o robić. W necie jednak ma wszystko i podnieca się tym sam. Mnie eliminując z t
                    > ego całkowicie.
                    > Kiedyś przed dziećmi jeszcze się starał, potem wersja demo się skończyła.
                    > W pracy ma możliwość oglądania tego non-stop codziennie, do domu wraca i już ni
                    > e potrzebuje. Woli spać lub oglądać TV zostawiając mnie samą i niespełnioną.
                    > Seksu nie mamy prawie wcale...raz na dwa m-ce, raz na m-c. Zresztą co to za sek
                    > s tak się zastanawiam jak go potem nie ma i znowu ja mam go inicjować. Czuję si
                    > ę jak petent w tym związku.

                    Generalnie może będziesz musiała przejść klasyczną na tym forum drogę, bo tylko siebie możesz zmienić, nie drugiego człowieka.
                    • dolores34 Re: chciałabym przestać już czekać na cud 07.06.13, 16:22
                      Tak mówią psycholodzy...Zmienić można tylko siebie. Tylko ja tak bardzo chcę pozostać sobą , pełną temperamentu, kreatywną, pełną energii i chęci do działania. I okazuje się, że ten który jest obok mówi do mnie: "wieczna idealistka, zejdź na ziemię, oprzytomnij, tak się nie da". Ja natomiast dalej pod prąd, wierząc, że się da.
                      Czy nadal pozostanę sobą gdy już WSZYSTKO w sobie pozamykam?
                      Nie wyobrażam sobie życia bez czułości, dotyku, seksu. Nie da się tego niczym zastąpić ani z tego zrezygnować, jeśli o mnie chodzi.
                      • rekreativa Re: chciałabym przestać już czekać na cud 07.06.13, 16:43
                        Zmienić można siebie ale w tym sensie, że się popracuje nad akceptowaniem pewnych rzeczy, albo swoim podejściem do nich.
                        Zmiana charakteru na czyjeś zawołanie jest kompletnie niemożliwa (można co najwyżej stłumić to i owo i udawać kogoś, kim się nie jest) i niepotrzebna. Jeśli Twojemu partnerowi tak strasznie przeszkadza Twój idealizm, optymizm, energiczność, to po cholerę się z Tobą wiązał?
                        Zamiast dać się usadzać i tłamsić, znajdź sobie kogoś, kto Cię polubi taką, jaką jesteś i z Twojego temperamentu z radością skorzysta.
                        • dolores34 Re: chciałabym przestać już czekać na cud 07.06.13, 22:25
                          rekreativa napisała:

                          > Zmienić można siebie ale w tym sensie, że się popracuje nad akceptowaniem pewny
                          > ch rzeczy, albo swoim podejściem do nich.
                          > Zmiana charakteru na czyjeś zawołanie jest kompletnie niemożliwa (można co najw
                          > yżej stłumić to i owo i udawać kogoś, kim się nie jest) i niepotrzebna. Jeśli T
                          > wojemu partnerowi tak strasznie przeszkadza Twój idealizm, optymizm, energiczno
                          > ść, to po cholerę się z Tobą wiązał?
                          > Zamiast dać się usadzać i tłamsić, znajdź sobie kogoś, kto Cię polubi taką, jak
                          > ą jesteś i z Twojego temperamentu z radością skorzysta.
                          >

                          Tak to jest po tylu latach, że coś co się kiedyś podobało zaczyna przeszkadzać i ciążyć. To działa po obu stronach. Kiedyś jednak miałam częstszy seks. Od momentu zajścia w ciążę coś jakby w nim pękło. Jakby przerosło go to wszystko. Choć obie ciąże zniosłam dobrze i zawsze na seks ochotę miałam. To jego bolała głowa i boli do dziś a kilka lat minęło.
                          Moje sugestie by zmienić obecny stan rzeczy z góry kwituje: "że jestem idealistką, że wszyscy tak mają, a mnie się jeszcze gadać z nim chce i spędzać razem czas. Przecież lepiej film obejrzeć, serial w TV, wypić piwko. Ja jestem na szarym końcu.
                          Mija czas, leci nieubłaganie a mnie się tak dużo jeszcze chce chcieć w życiu.
                          Szkoda, że jemu już nie a przynajamniej napewno nie ze mną.
                          Taki leniwiec kanapowy a trafiła mu się kobieta-iskierka i do tego pełna temperamentu i co? Wielki problem jest.
                          Kiedyś juz pisała o tym w podobnym wątku romanazzi. Jak się nadarzy okazja sięgnę po to co mi się należało przez te wszystkie lata.

                          • kag73 Re: chciałabym przestać już czekać na cud 07.06.13, 23:55
                            "Kiedyś juz pisała o tym w podobnym wątku romanazzi. Jak się nadarzy okazja sięgnę po to co mi się należało przez te wszystkie lata. "

                            To ja Ci proponuje juz teraz poszukac okazji a nie czekac az sie nadarzy, bo zmarnujesz nastepne lata. Lepiej grzeszyc i zalowac, niz zalowac, ze sie nie grzeszylo.
                            • lampardzikus Re: chciałabym przestać już czekać na cud 10.06.13, 13:00
                              kag73 napisała:

                              > "Kiedyś juz pisała o tym w podobnym wątku romanazzi. Jak się nadarzy okazja się
                              > gnę po to co mi się należało przez te wszystkie lata. "
                              >
                              > To ja Ci proponuje juz teraz poszukac okazji a nie czekac az sie nadarzy, bo zm
                              > arnujesz nastepne lata. Lepiej grzeszyc i zalowac, niz zalowac, ze sie nie grze
                              > szylo.


                              To nie są takie proste decyzje :).
                              • dolores34 Re: chciałabym przestać już czekać na cud 11.06.13, 09:44
                                lampardzikus napisał:

                                > To nie są takie proste decyzje :).

                                Owszem nie są, ale znowu czekać kolejnych kilka lat na cud nie zamierzam. Czasem smutno jest bo pragnienie bycia kochaną według tego jak tego potrzebujemy jest bardzo wielkie....
                                • kag73 Re: chciałabym przestać już czekać na cud 11.06.13, 09:57
                                  dolores34 napisała:

                                  > lampardzikus napisał:
                                  >
                                  > > To nie są takie proste decyzje :).
                                  >
                                  > Owszem nie są, ale znowu czekać kolejnych kilka lat na cud nie zamierzam. Czase
                                  > m smutno jest bo pragnienie bycia kochaną według tego jak tego potrzebujemy jes
                                  > t bardzo wielkie...."
                                  Dla mnie sprawa jasna. Nie potrafisz/nie mozesz odejsc. Poszukaj sobie wiec seksu poza zwiazkiem, z koms innym, maz juz dawno to zrobil, seks ma przy porno z wlasna reka. Jakie tutaj miec skrupuly?
                                  • dolores34 Re: chciałabym przestać już czekać na cud 11.06.13, 10:01
                                    > Dla mnie sprawa jasna. Nie potrafisz/nie mozesz odejsc. Poszukaj sobie wiec sek
                                    > su poza zwiazkiem, z koms innym, maz juz dawno to zrobil, seks ma przy porno z
                                    > wlasna reka. Jakie tutaj miec skrupuly?

                                    Może i nie potrafię, może też nie mogę, może dzieci są dla mnie najważniejsze....Skrupułów nie mam Kag, już nie, bo ileż razy można prosić o zmiany. Własnego męża prosić o częstszy seks toż to chore jest....
                                • jesod Ale znowu czekać kolejnych kilka lat 11.06.13, 10:00
                                  dolores34 napisała:
                                  > Owszem nie są, ale znowu czekać kolejnych kilka lat na cud nie zamierzam. Czase
                                  > m smutno jest bo pragnienie bycia kochaną według tego jak tego potrzebujemy jes
                                  > t bardzo wielkie....

                                  Wszystko fajnie i ma jakieś tam swoje uzasadnienie...
                                  Trzeba szukać tego, czego się pragnie i potrzebuje. Trzeba na to czekać i nie trzeba z tego rezygnować, ale przy tym nie należy zapominać, że tak naprawdę nigdy nie można nikogo zmusić do kochania Ciebie. Nie ma miłości na siłę, oczekiwanie i żądanie... To jest dar, który otrzymujesz od losu.
                                  A może czasem jest też tak, że go otrzymujesz, jeśli potrafisz sama dawać go innym?

                                  • dolores34 Re: Ale znowu czekać kolejnych kilka lat 11.06.13, 10:09
                                    jesod napisała:

                                    > Wszystko fajnie i ma jakieś tam swoje uzasadnienie...
                                    > Trzeba szukać tego, czego się pragnie i potrzebuje. Trzeba na to czekać i nie t
                                    > rzeba z tego rezygnować, ale przy tym nie należy zapominać, że tak naprawdę ni
                                    > gdy nie można nikogo zmusić do kochania Ciebie. Nie ma miłości na siłę, oczekiw
                                    > anie i żądanie... To jest dar, który otrzymujesz od losu.
                                    > A może czasem jest też tak, że go otrzymujesz, jeśli potrafisz sama dawać go in
                                    > nym?

                                    Masz rację jesod. Gorzej wygląda to dawanie gdy ciągle dajesz a sama nie otrzymujesz prawie nic w zamian. I do tego wiesz, że jesteś tylko żoną i pożądanie umarło. Nie da rady nikogo zmusić na siłę by kochał i pożądał wiem o tym. Tym bardziej po tylu latach razem a ja nawet połowy nie odkryłam w seksie tego co chciałam zawsze odkryć...eeech.
                        • dolores34 Re: chciałabym przestać już czekać na cud 11.06.13, 09:57
                          rekreativa napisała:
                          Jeśli Twojemu partnerowi tak strasznie przeszkadza Twój idealizm, optymizm, energiczno
                          > ść, to po cholerę się z Tobą wiązał?

                          Trzeba się jego o to spytać. Też mnie to zastanawia. Niestety tak to jest, że to co na początku związku ciekawi i podoba nam się na dłuższą mętę w życiu zaczyna potem zaczyna przeszkadzać.

                          > Zamiast dać się usadzać i tłamsić, znajdź sobie kogoś, kto Cię polubi taką, jak
                          > ą jesteś i z Twojego temperamentu z radością skorzysta.

                          Może kiedyś sam się taki znajdzie. Dla samego seksu znaleźć kogoś to nie jest problem gorzej jak szukasz głębszej relacji opartej nie tylko na seksie.
                          • kag73 Re: chciałabym przestać już czekać na cud 11.06.13, 10:00
                            Aaa, to ja juz nie wiem czego Ty szukasz a wlasciwie nie szukasz. Seksu czy nowego zwiazku z glebszymi relacjami? Tak czy siak, zmarnujesz nastepnych kilka lat czekajac na cud, bo tkwiac w zwiazku i majac cicha nadzieje nikogo nie znajdziesz.
                            • dolores34 Re: chciałabym przestać już czekać na cud 11.06.13, 10:16
                              kag73 napisała:

                              > Aaa, to ja juz nie wiem czego Ty szukasz a wlasciwie nie szukasz. Seksu czy now
                              > ego zwiazku z glebszymi relacjami? Tak czy siak, zmarnujesz nastepnych kilka la
                              > t czekajac na cud, bo tkwiac w zwiazku i majac cicha nadzieje nikogo nie znajdz
                              > iesz.

                              Pragnę związku opartego na głębokich relacjach, namiętnym seksie, ale też pełnego rozmów, emocji i obopólnego wzajemnego "czucia". Chcesz wtedy dawać ale też wiesz, że odbierzesz z powrotem. Wiem, że cudów nie ma a po tylu latach razem pożądanie umiera niestety. Czas bym to zrozumiała w końcu bo chyba w to nie potrafię uwierzyć.

                              • lampardzikus Re: chciałabym przestać już czekać na cud 11.06.13, 10:28
                                Wiesz - to jest ciekawe. Bo na poziomie wiedzy - nawet facet ;) - czego przykładem jestem ja tego dokładnie pragnie co napisałaś. Tylko kuuurde - czemu to nie działa? Odpowiedź kryje się chyba w tym, że rozum to ledwie wycinek nas samych... A emocje, pożądanie itd. lubią chodzić własnymi ścieżkami.
                                • dolores34 Re: chciałabym przestać już czekać na cud 12.06.13, 12:14
                                  lampardzikus napisał:

                                  > Wiesz - to jest ciekawe. Bo na poziomie wiedzy - nawet facet ;) - czego przykła
                                  > dem jestem ja tego dokładnie pragnie co napisałaś. Tylko kuuurde - czemu to nie
                                  > działa? Odpowiedź kryje się chyba w tym, że rozum to ledwie wycinek nas samych
                                  > ... A emocje, pożądanie itd. lubią chodzić własnymi ścieżkami.

                                  Jakoś ciężko mi uwierzyć w to, że jest jeszcze facet na tym świecie, który pragnie tego co ja.
                                  A tacy w ogóle istnieją??? Może nie działa dlatego, że wiążemy się z nieodpowiednimi osobami, każdy z nas też ma inne potrzeby i czerpie satrysfakcję z innego poziomu relacji.
                                  Jedni potrzebują mało a inni zdecydowanie więcej. Ja należę do tej drugiej grupy i uważam, że nigdy nie jest tak dobrze by nie mogło być lepiej. Lubię wykorzystywać dany mi czas, łapać i stwarzać piękne chwile w życiu, doznawać wielu emocji. Chociażby potem by na stare lata mieć co wspominać. Dużo we mnie kreatywności, czasem za dużo...Fajnie byłoby dzielić to z kimś kto to rozumie i docenia.
                              • jesod Pragnę 11.06.13, 11:57
                                dolores34 napisała:
                                > Pragnę związku opartego na głębokich relacjach, namiętnym seksie, ale też pełne
                                > go rozmów, emocji i obopólnego wzajemnego "czucia".

                                Pragniesz... ale może sama nie wiesz, dokładnie czego, tylko tak to nazywasz, nie do końca wiedząc jak to ma naprawdę wyglądać.
                                Może być tak, że Twoje pragnienie tak idealne w zamyśle nigdy nie zadowoli Ciebie w realnym życiu, bo według Ciebie zawsze będzie nie to, czego chcesz w pragnieniach. Taki wieczny niedosyt, niespełnienie, tęsknota, ale nie wiadomo zbyt dokładnie do czego, bo w zwykłym, szarym, prostym życiu i tak nie będziesz w stanie dostrzegać barw, których poszukujesz w odległych nieznanych przestrzeniach.
                                Rozumiesz do czego zmierzam? :)

                                dolores34 napisała:
                                > Chcesz wtedy dawać ale też wiesz, że odbierzesz z powrotem.

                                Widzisz, tu nie da się dokładnie przeprowadzić kalkulacji wg zasady: pół na pół.
                                Widzę to inaczej.
                                Dawać z siebie tyle, ile można dać i oczekiwać od kogoś tyle, ile ten ktoś może nam dać.

                                dolores34 napisała:
                                > Wiem, że cudów nie ma a po tylu latach razem pożądanie umiera niestety.

                                To akurat pierdołowate stwierdzenie. :)
                                Ujęłabym to inaczej, kiedy tracimy chęć życia z drugą osobą umiera pożądanie - niestety.
                                • lampardzikus Re: Pragnę 11.06.13, 12:02

                                  >
                                  > dolores34 napisała:
                                  > > Wiem, że cudów nie ma a po tylu latach razem pożądanie umiera niestety.
                                  >
                                  > To akurat pierdołowate stwierdzenie. :)
                                  > Ujęłabym to inaczej, kiedy tracimy chęć życia z drugą osobą umiera pożądanie -
                                  > niestety.

                                  Nie zgodzę się jesod z Twoim ostatnim stwierdzeniem. Czasem jest zwykłe zafiksowanie. I trzeba się odfiksować. Bo to nie jest tak, że nie chce się żyć z drugim. Chce się - ale coś nie wychodzi. A oboje nie są w stanie temu zaradzić. Bo mają rózne czy to kompleksy, czy blokady. Czasem pomaga impuls z zewnątrz, czasem jakieś niespodziewane zdarzenie itd.
                                  Ale na pewno może być tak, że ta fiksacja trwa i trwa...
                                  • bgz0702 Re: Pragnę 11.06.13, 12:04
                                    lampardzikus napisał:

                                    >
                                    > >
                                    > > dolores34 napisała:
                                    > > > Wiem, że cudów nie ma a po tylu latach razem pożądanie umiera niest
                                    > ety.
                                    > >
                                    > > To akurat pierdołowate stwierdzenie. :)
                                    > > Ujęłabym to inaczej, kiedy tracimy chęć życia z drugą osobą umiera pożąda
                                    > nie -
                                    > > niestety.
                                    >
                                    > Nie zgodzę się jesod z Twoim ostatnim stwierdzeniem. Czasem jest zwykłe zafikso
                                    > wanie. I trzeba się odfiksować. Bo to nie jest tak, że nie chce się żyć z drugi
                                    > m. Chce się - ale coś nie wychodzi. A oboje nie są w stanie temu zaradzić. Bo m
                                    > ają rózne czy to kompleksy, czy blokady. Czasem pomaga impuls z zewnątrz, czase
                                    > m jakieś niespodziewane zdarzenie itd.
                                    > Ale na pewno może być tak, że ta fiksacja trwa i trwa...

                                    Byłabym skłonna podpisać sie pod tym twierdzeniem, podpisuje sie bgz0702 ;)
                                  • jesod Re: Pragnę 11.06.13, 12:44
                                    lampardzikus napisał:
                                    > Chce się - ale coś nie wychodzi. A oboje nie są w stanie temu zaradzić.

                                    Jak się chce, to coś wyjdzie. :)
                                    A jeśli oboje nie są w stanie temu zaradzić to znaczy, że nie chcą. Znasz powiedzenie: "chcieć to móc"?
                                    Ktoś tu komuś podpowiadał by zaczynać od siebie - to naprawdę przeciera ścieżki.
                                    Nie można zacząć od siebie, gdy się siebie nie zna lub... nie usiłuje poznać. Dlatego po raz kolejny potwierdza się to, że sami dla siebie jesteśmy/bywamy największymi barierami i przeszkodami.
                                    • lampardzikus Re: Pragnę 11.06.13, 12:48
                                      Wiem, że chcieć to móc. Tylko potrzeba kogoś "obiektywnego" z zewnątrz, żeby to chcenie pomógł raz że zwerbalizować, a dwa ogarnąć całość ;). Tak jest że w związku często zrywa się nić porozumiewania się. To wynika z emocji, wielu kompleksów, wzajemnych zranień, oskarżeń itd.
                                      • jesod Jestem więc pragnę 11.06.13, 13:55
                                        lampardzikus napisał:
                                        > Tylko potrzeba kogoś "obiektywnego" z zewnątrz, żeby to
                                        > chcenie pomógł raz że zwerbalizować, a dwa ogarnąć całość ;).

                                        Potrzebujesz kogoś z zewnątrz by uświadomił Ci czego chcesz???
                                        Patrz na siebie swoimi oczami, a zrozumiesz to czego potrzebujesz i jaki jesteś. :)

                                        lampardzikus napisał:
                                        > Tak jest że w związku często zrywa się nić porozumiewania się.

                                        Ona nie zrywa się sama.
                                        Ona zrywa się na życzenie którejś ze stron, albo obydwu naraz.
                                        Nić porozumienia zrywają ludzie.

                                        lampardzikus napisał:
                                        >To wynika z emocji, wielu kompleksów, wzajemnych zranień, oskarżeń itd.

                                        A więc poznaj siebie, swoje emocje, kompleksy, nie rań, nie oskarżaj itd. Nie bądź zawzięty i mściwy, staraj się zrozumieć drugą stronę, pomagając jej przy tym uświadomić samą siebie , a zobaczysz ile spraw stanie się prostszych. :P
                                        • lampardzikus Re: Jestem więc pragnę 11.06.13, 14:17
                                          Tylko do tego sa potrzebne obie strony. I o tym piszę. Dlatego ktoś "trzeci" lepiej to ogarnia.
                                • dolores34 Re: Pragnę 12.06.13, 13:42
                                  jesod napisała:

                                  > dolores34 napisała:
                                  > > Pragnę związku opartego na głębokich relacjach, namiętnym seksie, ale też
                                  > pełne
                                  > > go rozmów, emocji i obopólnego wzajemnego "czucia".
                                  >
                                  > Pragniesz... ale może sama nie wiesz, dokładnie czego, tylko tak to nazywasz, n
                                  > ie do końca wiedząc jak to ma naprawdę wyglądać.

                                  Czy ja nie napisałam,że pragnę seksu z mężem częsciej niż raz na dwa m-ce, raz na m-c? Napisałam też że w necie miał i ma każdy wyrafinowany mniej lub bardziej seks a mi oferuje klasyczne minimum przez tyle lat. Nigdy nie starał się ani naszego seksu wzbogacać ani urozmaicać (w przeciwieństwie do mnie.) Tłumaczyłam to sobie, że taki nieśmiały...a tu masz Ci los!

                                  > dolores34 napisała:
                                  > > Chcesz wtedy dawać ale też wiesz, że odbierzesz z powrotem.
                                  >
                                  > Widzisz, tu nie da się dokładnie przeprowadzić kalkulacji wg zasady: pół na pół
                                  > .
                                  > Widzę to inaczej.
                                  > Dawać z siebie tyle, ile można dać i oczekiwać od kogoś tyle, ile ten ktoś może
                                  > nam dać.

                                  Dobrze byłoby gdybym mogła dostać od niego połowę tego co ja dawałam. Na to już dawno przestałam liczyć;)
                                  > dolores34 napisała:
                                  > > Wiem, że cudów nie ma a po tylu latach razem pożądanie umiera niestety.
                                  >
                                  > To akurat pierdołowate stwierdzenie. :)
                                  > Ujęłabym to inaczej, kiedy tracimy chęć życia z drugą osobą umiera pożądanie -
                                  > niestety.

                                  Tak...ukradł mi chęć do życia, chęć do wzbogacania naszego związku i naszego seksu bo...ze mną nie chciał a z innymi tak. Wierzę, że można zabić pożądanie. Już nie czuję takiego pożądania do niego jak kiedyś, już nie staram się tak jak kiedyś. Moje skrzydła zostały ucięte;)
                                  Nawet już nie jestem taka jak kiedyś byłam. Wycofałam się choć to do mnie niepodobne.
                                  I tak sobie czekam na cud, który się pewnie nie wydarzy....
                                  • lampardzikus Re: Pragnę 12.06.13, 19:07
                                    dolores34 napisała:


                                    > Tak...ukradł mi chęć do życia, chęć do wzbogacania naszego związku i naszego se
                                    > ksu bo...ze mną nie chciał a z innymi tak. Wierzę, że można zabić pożądanie. Ju
                                    > ż nie czuję takiego pożądania do niego jak kiedyś, już nie staram się tak jak k
                                    > iedyś. Moje skrzydła zostały ucięte;)
                                    > Nawet już nie jestem taka jak kiedyś byłam. Wycofałam się choć to do mnie niepo
                                    > dobne.

                                    A czy myślisz, że gdyby nagle on jak śpiący królewicz przebudził się wobec Twojej osoby, to Twoje pożądanie by wróciło?
                                    > I tak sobie czekam na cud, który się pewnie nie wydarzy....
                                    • dolores34 Re: Pragnę 14.06.13, 15:25
                                      lampardzikus napisał:

                                      > A czy myślisz, że gdyby nagle on jak śpiący królewicz przebudził się wobec Twoj
                                      > ej osoby, to Twoje pożądanie by wróciło?

                                      Myślę, że moje pożądanie nie wróciłoby do takiego stanu jak przedtem. Zależy też od tego jakim sposobem budziłby moje pożądanie. Niewątpliwie to ja zawsze starałam się bardziej w naszym związku teraz to on mógłby się postarać. Zresztą on przepada za długim snem więc to bardzo wątpliwe by się w ogóle obudził...
                                      • lampardzikus Re: Pragnę 14.06.13, 15:57
                                        dolores34 napisała:

                                        > lampardzikus napisał:
                                        >
                                        > > A czy myślisz, że gdyby nagle on jak śpiący królewicz przebudził się wobe
                                        > c Twoj
                                        > > ej osoby, to Twoje pożądanie by wróciło?
                                        >
                                        > Myślę, że moje pożądanie nie wróciłoby do takiego stanu jak przedtem. Zależy te
                                        > ż od tego jakim sposobem budziłby moje pożądanie. Niewątpliwie to ja zawsze sta
                                        > rałam się bardziej w naszym związku teraz to on mógłby się postarać. Zresztą on
                                        > przepada za długim snem więc to bardzo wątpliwe by się w ogóle obudził...

                                        Chyba właśnie to. To byłaby jednak szansa - teraz sobie tak myślę - w stosunku do tego co poprzednio pisałem... :). Gdyby z 2 strony się "robuchało" mocno jest szansa... Tak myślę
                  • sibeliuss Re: chciałabym przestać już czekać na cud 03.06.13, 13:17
                    Z własnego doświadczenia zapytam - jesteś przekonana, że on jest heteroseksualny?
                    • dolores34 Re: chciałabym przestać już czekać na cud 03.06.13, 14:04
                      Jak ogląda porno laski to chyba jest;)
                      • sibeliuss Re: chciałabym przestać już czekać na cud 03.06.13, 14:16
                        dolores34 napisała:

                        > Jak ogląda porno laski to chyba jest;)

                        Same laski, czy pary? Jakoś mi to dziwnie wygląda, ale Ty chyba znasz go lepiej. Trochę dziwne, że woli ręczny.
                        • bgz0702 Re: chciałabym przestać już czekać na cud 03.06.13, 17:35
                          sibeliuss napisał:

                          > dolores34 napisała:
                          >
                          > > Jak ogląda porno laski to chyba jest;)
                          >
                          > Same laski, czy pary? Jakoś mi to dziwnie wygląda, ale Ty chyba znasz go lepiej
                          > . Trochę dziwne, że woli ręczny.

                          Przy recznym można sie skoncentrować tylko na sobie i prosto zmierzac do jdnego celu, to nie wymaga wielkiego nakładu pracy i "obróbki" kobiety. Łatwo, prosto i cel osiągnięty
                          • sibeliuss Re: chciałabym przestać już czekać na cud 04.06.13, 08:34
                            Aż tak tandetnie?
                  • kot-leniwiec Re: chciałabym przestać już czekać na cud 04.06.13, 11:07
                    Nie ogarniam tego gościa zupełnie. Mówiąc prawdę, z leciutka mnie wqrwia to, o czym piszesz. Z radością złożyłbym wizytę celem grzmotnięcia go w twarz krzesłem. A może to jakieś wyjście? Może to Ty powinnaś chwycić za to krzesło? Może jako zołza staniesz się dla niego atrakcyjniejsza?...

                    Zresztą - cholera wie. Póki nie spróbujesz, nie będziesz wiedziała. Rozumiem ratowanie małżeństwa, wierność itd. - to wszystko są jakieś tam wzorce do których zasadniczo warto dążyć i których warto się trzymać, ale nie za wszelką cenę. Nie marnuj sobie życia, dziewczyno. Kto wie, może jakiś huraganowy orgazm czai się za rogiem, tyle, że nie pod postacią Twego ślubnego.
                    • dolores34 Re: chciałabym przestać już czekać na cud 07.06.13, 22:33
                      kot-leniwiec napisał(a):

                      > Nie ogarniam tego gościa zupełnie. Mówiąc prawdę, z leciutka mnie wqrwia to, o
                      > czym piszesz. Z radością złożyłbym wizytę celem grzmotnięcia go w twarz krzesłe
                      > m. A może to jakieś wyjście? Może to Ty powinnaś chwycić za to krzesło? Może ja
                      > ko zołza staniesz się dla niego atrakcyjniejsza?...
                      >
                      > Zresztą - cholera wie. Póki nie spróbujesz, nie będziesz wiedziała. Rozumiem ra
                      > towanie małżeństwa, wierność itd. - to wszystko są jakieś tam wzorce do których
                      > zasadniczo warto dążyć i których warto się trzymać, ale nie za wszelką cenę. N
                      > ie marnuj sobie życia, dziewczyno. Kto wie, może jakiś huraganowy orgazm czai s
                      > ię za rogiem, tyle, że nie pod postacią Twego ślubnego.

                      Już nie raz waliłam krzesłem i talerzami też;) Nie skutkuje. Nie lubi zołz. Mam być potulna jak baranek i czekać łaskawie aż jaśnie Pan mnie zauważy. Jakoś inni zauważają szybciej niż on.
                      Pewnie dlatego, ze on patrzy w TV lub nie w tym kierunku co trzeba.
                      I po co wcierać w swoją skórę słodkie balsamy? Po co kupować nowe szpilki jak i tak nie ma to znaczenia. Obca nie będę i w blondynkę też się nie zmienię jak Arabella;)
                      • hello-kitty2 Re: chciałabym przestać już czekać na cud 07.06.13, 23:11
                        dolores34 napisała:

                        > Już nie raz waliłam krzesłem i talerzami też;) Nie skutkuje. Nie lubi zołz. Mam
                        > być potulna jak baranek i czekać łaskawie aż jaśnie Pan mnie zauważy. Jakoś in
                        > ni zauważają szybciej niż on.
                        > Pewnie dlatego, ze on patrzy w TV lub nie w tym kierunku co trzeba.
                        > I po co wcierać w swoją skórę słodkie balsamy? Po co kupować nowe szpilki jak i
                        > tak nie ma to znaczenia. Obca nie będę i w blondynkę też się nie zmienię jak A
                        > rabella;)

                        Akurat zamienic sie w blondynke to najmniejszy problem :)
                        Moja rada jest taka: daj se spokoj. Daj za wygrana i daj mu wreszcie spokoj, niech zyje tak jak chce. To Twoje niepoddawanie sie uciazliwe jest. Nie czekaj, poddaj sie i idz w swoja strone. Moze za Toba pobiegnie, a jak nie to przynajmniej bedziesz miala szanse cos przezyc. Randkowalam z takim panem, co sie tez tylko wiecznie na mnie gapil, nawet jak prowadzil samochod to sie ciagle na mnie patrzyl, jak mnie to wkurza jak ktos cos ode mnie ciagle chce albo sie na mnie ciagle oglada i czeka. Rob swoje. Zajmij sie soba.
            • that.bitch.is.sick Re: chciałabym przestać już czekać na cud 03.06.13, 10:51
              hello-kitty2 napisała:

              > bgz0702 napisała:
              >
              >
              > Przeciez Songo to juz kiedys wyjasnial. To co on tam ma na boku (porno, kamerki
              > , seks czat, zdjecia jakiejs loli, maile od niej, nie wiem, rozne rzeczy w neci
              > e dzieja sie) jest DLA NIEGO LEPSZE od tego co ona moglaby mu dac/daje. I po co
              > zachodzic w glowe dlaczego tak jest? Trzeba przyjac do wiadomosci, ze tak wlas
              > nie jest. Mowie o seksie, to z uczuciami wg mnie nie ma za wiele wspolnego, cho
              > c i faceci sie potrafia w innych tez podkochiwac, tak twierdza.

              A właśnie że się mylisz, bo ustalenie przyczyny to bardzo ważny etap, chociażby po to żeby błędów nie powtarzać lub wiedzieć jakiego typu się wystrzegać oraz jak go zidentyfikować. A skąd wiesz czy to ona w łóżku nie rzuca monologami biblijnymi?
              • dolores34 Re: chciałabym przestać już czekać na cud 03.06.13, 11:05
                Bitch dajże już spokój. Mierzysz wszystkich jedną miarą na świętych i nie świętych.
                A zakładasz, że możesz się czasem mylić w swoich przypuszczeniach czy nie?
                • that.bitch.is.sick Re: chciałabym przestać już czekać na cud 03.06.13, 12:34
                  dolores34 napisała:

                  > Bitch dajże już spokój. Mierzysz wszystkich jedną miarą na świętych i nie święt
                  > ych.
                  > A zakładasz, że możesz się czasem mylić w swoich przypuszczeniach czy nie?

                  No nie wiem światopogląd religijny bardzo głęboko w nas tkwi z reguły, co rozumiesz pod tym sformułowaniem "bawić się ludźmi" w kontekście kontaktów z innymi mężczyznami?
                  Jestem kobietą jak ty i nie jestem w stanie zrozumieć upierania się przy byciu dowartościowywaną przez jednego mężczyznę który akurat tego w danym momencie dać Ci nie chce bądź nie może (powody warto zbadać), podczas gdy jest cały świat mężczyzn wokół którzy mogą sprawić że będziesz się czuła świetnie. Powtarzając innym językiem to co w poprzednim poście a co zignorowałaś, możesz czuć się atrakcyjną kobietą w towarzystwie innych mężczyzn nie uprawiając z nimi seksu, a mając świadomość że zawsze możesz mieć taką okazję.
                  Jeśli chodzi o mężczyznę na którym Ci zależy, jedyny sposób w jaki możesz(jeśli to możliwe) go skłonić do adorowania Ciebie to bycie zadowoloną, pewną siebie kobietą która nie doprowadza się do żałosnego stanu smutku z powodów które być może ciebie wcale nie dotyczą.
                  • tygrys-bez-rys pomrocznosc jasna i podjudzanie do zbrodni 03.06.13, 16:12
                    Mloda w pomrocznosci jasnej napisała:
                    [...]Powtarzając innym językiem to co w poprzednim poście a co zignorowałaś, możesz czuć się atrakcyjną kobietą w towarzystwie innych mężczyzn nie uprawiając z nimi seksu, a mając świadomość że zawsze możesz mieć taką okazję. [...]"

                    Ta mloda, podjudzaj pania, ale sie najpierw zastnow nad gronem forumowych bulandzkich ogierow, ktore ma powazne ligwistyczne i kulturowe problemy z prostym odroznieniem tak od nie, biedaki nie wiedzia czy pani chce tylko pogadac, czy sie dupczyc.

                    Niech Dolores zostanie na swoim krzyrzy ladnie tam wyglada i co to wam przeszkadza, jej tam jest DOBRZE w czym nie ma nic zlego. Pojdzie do NIEBA a jak nie pojdzie to nawet nie bedzie o tym wiedziec. Ja bym wam wszystkim pazury po-upierdalal za wtracanie sie w nie swoje sprawy.
                    • that.bitch.is.sick Re: pomrocznosc jasna i podjudzanie do zbrodni 03.06.13, 20:09
                      tygrys-bez-rys napisała:

                      > Ta mloda, podjudzaj pania, ale sie najpierw zastnow nad gronem forumowych bulan
                      > dzkich ogierow, ktore ma powazne ligwistyczne i kulturowe problemy z prostym od
                      > roznieniem tak od nie, biedaki nie wiedzia czy pani chce tylko pogadac, czy si
                      > e dupczyc.
                      >
                      > Niech Dolores zostanie na swoim krzyrzy ladnie tam wyglada i co to wam przeszka
                      > dza, jej tam jest DOBRZE w czym nie ma nic zlego. Pojdzie do NIEBA a jak nie po
                      > jdzie to nawet nie bedzie o tym wiedziec. Ja bym wam wszystkim pazury po-upierd
                      > alal za wtracanie sie w nie swoje sprawy.

                      Oj czy ta czeska fujara to jest spektakularna bo z kiepsko z interpretacją. Co Ci przeszkadza frustracja ogierów forumowych, jak to się mówi w nie swoje sprawy się nie wtrącaj i nie zamartwiaj na zapas. Widać że ryczy z bólu tylko ranny łoś niestety. niech ryczy.
                      • tygrys-bez-rys Co do mojej furary ... 03.06.13, 22:04
                        ... udzielilem juz pelnych wyjasnien, jak Ci sie nie chce szukac to sie zglosc osobiscie na ogledziny. Chco watpie zebysmy sie dogadali, bo jak rozumne nikt mnie nie rozumie, ja mam w dupie niestety dla nich nie doslownie ogierow forumowych, ja tylko prosto jak krowie przy rovi tlumacze, ze reprezentacja ulanska na tym forum by Doris wydupczyla zamiast by z nia flirtowac, bo dla nich jak sie lola usmiecha to znaczy mozna rznac. Z bolu to ryczy kazdy komu sie w dobre miejsce przypierdoli, wazen zeby w waznej spravie.

                        Pozataym po stoktorc powtarzam, ja nie interpretuje, ja Ci MOWIE!
              • hello-kitty2 Re: Maja te zony do innych celow 03.06.13, 11:12
                that.bitch.is.sick napisała:

                > A właśnie że się mylisz, bo ustalenie przyczyny to bardzo ważny etap, chociażb
                > y po to żeby błędów nie powtarzać lub wiedzieć jakiego typu się wystrzegać oraz
                > jak go zidentyfikować. A skąd wiesz czy to ona w łóżku nie rzuca monologami bi
                > blijnymi?

                Nie wiem. Ale widze 18 lat zwiazku wiec sie poddaje. Tak dlugo to ja znam tylko swoja matke i pragne ja widziec tylko 2 razy na rok i po 2-3 tygodniach pobytu juz mi sie dluzy :)
                Obserwuje mezczyzn przy kasie, ktorzy maja swoje zony jako managerow dzieciarni i chalupy, sa z nich zadowoleni, twierdza, ze sa dobrymi matkami, ciesza sie, ze maja poukladany dom, twierdza, ze je kochaja, a obok maja drugie zycie, trzecie zycie. Oddzielaja malzenstwo od ''swojego osobistego'' zycia, maja te zony do innych celow. Nie do konca to rozumiem ale wydaje sie to dzialac. Choc niektorzy daja rade bzykac jeszcze swoje zony, a niektorzy juz nie. Nie wiem od czego to zalezy?

                • kag73 Re: Maja te zony do innych celow 03.06.13, 11:32
                  "Obserwuje mezczyzn przy kasie, ktorzy maja swoje zony jako managerow dzieciarni i chalupy, sa z nich zadowoleni, twierdza, ze sa dobrymi matkami, ciesza sie, ze maja poukladany dom, twierdza, ze je kochaja, a obok maja drugie zycie, trzecie zycie. Oddzielaja malzenstwo od ''swojego osobistego'' zycia, maja te zony do innych celow. Nie do konca to rozumiem ale wydaje sie to dzialac. Choc niektorzy daja rade bzykac jeszcze swoje zony, a niektorzy juz nie. Nie wiem od czego to zalezy?"

                  A skad wiesz, ze maja cos na boku? A skad wiesz, ze zony nie maja tez czegos na boku? Moze ogolne zaklamanie panuje. Ja tam chce wierzyc w szczesliwe pary bez zaklamania.
                  Niektorzy moze daja rade sie wzajemnie bzykac a zalezy to od oczekiwan/ich spalniania, potrzeb, wieku, dobrych ukladow, dobrania sie.
                  Co do stazu i tych wielu lat razem, to wlasnie dlatego mysle, ze tutaj potrzebna jest milosc, inaczej tej drugiej osoby po prostu zdzierzyc nie mozna tak codziennie i przez wiele lat :))
                  • referee Re: Maja te zony do innych celow 05.06.13, 01:13
                    kag73 napisała:
                    > boku? Moze ogolne zaklamanie panuje. Ja tam chce wierzyc w szczesliwe pary bez
                    > zaklamania.

                    ta postawa jest często niepraktyczna, ponieważ "burzy się domek z kart".

                    No chyba, że przemycasz, że jesteś idealistką, i wierzysz w te szczęśliwe pary bez zakłamania (zakłamanie można relatywizować - jeżeli partner czy partnerka się nie zdradzają w realu, tylko "jadą z koksem" wirtualnie, to według mnie w obecnej dobie mediów nic w tym złego)
                    • kag73 Re: Maja te zony do innych celow 05.06.13, 10:43
                      referee napisał:

                      > kag73 napisała:
                      > > boku? Moze ogolne zaklamanie panuje. Ja tam chce wierzyc w szczesliwe par
                      > y bez
                      > > zaklamania.
                      >
                      > ta postawa jest często niepraktyczna, ponieważ "burzy się domek z kart".
                      >
                      > No chyba, że przemycasz, że jesteś idealistką, i wierzysz w te szczęśliwe pary
                      > bez zakłamania (zakłamanie można relatywizować - jeżeli partner czy partnerka s
                      > ię nie zdradzają w realu, tylko "jadą z koksem" wirtualnie, to według mnie w ob
                      > ecnej dobie mediów nic w tym złego)

                      Hmm, jestem realistka ale i tak wierze w te "szczesliwe" pary. Wszyscy jestesmy rozni, nie wiem co oznacza dla Cibie "jechac z koksem" wirtualnie ale nie jest mi to do niczego potrzebne, zwsze preferowalam real, bo dotknac mozna:) Dla jednych cos moze byc zlym a dla innych nie. To, ze wielu ludzi pali papierosy np. wcale nie oznacza dla mnie, ze to nic zlego albo cos dobrego.
                • bgz0702 Re: Maja te zony do innych celow 03.06.13, 11:44
                  hello-kitty2 napisała:

                  > Nie wiem. Ale widze 18 lat zwiazku wiec sie poddaje. Tak dlugo to ja znam tylko
                  > swoja matke i pragne ja widziec tylko 2 razy na rok i po 2-3 tygodniach pobytu
                  > juz mi sie dluzy :)

                  ;))

                  ;))
              • bgz0702 Re: chciałabym przestać już czekać na cud 03.06.13, 11:35
                that.bitch.is.sick napisała:
                > hello-kitty2 napisała:
                > > bgz0702 napisała:

                > > Przeciez Songo to juz kiedys wyjasnial. To co on tam ma na boku (porno, k
                > amerki
                > > , seks czat, zdjecia jakiejs loli, maile od niej, nie wiem, rozne rzeczy
                > w neci
                > > e dzieja sie) jest DLA NIEGO LEPSZE od tego co ona moglaby mu dac/daje. I
                > po co zachodzic w glowe dlaczego tak jest? Trzeba przyjac do wiadomosci, ze ta
                > k wlasnie jest. Mowie o seksie, to z uczuciami wg mnie nie ma za wiele wspolneg
                > o, choc i faceci sie potrafia w innych tez podkochiwac, tak twierdza.
                >
                > A właśnie że się mylisz, bo ustalenie przyczyny to bardzo ważny etap, chociażb
                > y po to żeby błędów nie powtarzać lub wiedzieć jakiego typu się wystrzegać oraz
                > jak go zidentyfikować. A skąd wiesz czy to ona w łóżku nie rzuca monologami bi
                > blijnymi?

                O jej, pierwszy raz to widzę, czyzbym miała rozdwojenie jaźni ,czy tobie się coś pomyliło? ;)
                • that.bitch.is.sick Re: chciałabym przestać już czekać na cud 03.06.13, 12:23
                  bgz0702 napisała:

                  >
                  > O jej, pierwszy raz to widzę, czyzbym miała rozdwojenie jaźni ,czy tobie się co
                  > ś pomyliło? ;)

                  Pisałam w odpowiedzi na posta hello-kitty to chyba widać po cytowanym tekście.
            • tygrys-bez-rys Nie zebym narzekal ... 03.06.13, 16:05
              ... ale Tobie kicia caly rozum odplynal do cyckow. Odkad pierdolenie erotomana na czacie jest jakiemkolwiek argumentem.
              • hello-kitty2 Re: Nie zebym narzekal ... 03.06.13, 16:37
                tygrys-bez-rys napisała:

                > ... ale Tobie kicia caly rozum odplynal do cyckow. Odkad pierdolenie erotomana
                > na czacie jest jakiemkolwiek argumentem.

                Czytaj uwaznie, pan jakas fajna robote ma, co tam robi nie wie nikt ale mozliwosci ma, bo przychodzi do domu zaspokojony :)
                A moze sie nieszczesliwie zakochal, no cos w ten desen Twoich opisow, jakie nam tu czasem wstawiales jak Cie derecha lapala? Moze ma jakas kasztanowlosa, niebieskooka, ktora go blokuje na odbior milosci malzonki? :)
                • tygrys-bez-rys Oj mam nadzieje ze Twoje cycki ... 03.06.13, 18:55
                  ... sa spektakularne, bo z logika kiepsko, po primo, tu nie ma znacznia co ten pan zrobil czy nie zrobil, czy jest pedalem, onanista czy szabasem, tu chodzi o to co ta PANI chce, nie chce albo moze, czy jej wypada.

                  Ja nie mam zmaiaru spekulowac, bo z tego zawsze gowno, albo inne scierwo z dupy wyssane wychodzi jak tu na forum widac. W skrocie. JAk sie kto w kim zakochal to nie bedzie z nikim innym mieszkal, tylko z osoba zakochan. Ile to kurwa trzeba tlumaczyc. Jak sie nie zakochal to nie bedzie. Proste!?

                  W kwesti diagnozy na moj temat, to ja depresji nigdy nie mam i nie mialem, pomijajaca ataki innego rodzaju nerwicy co dostaje ja se lokalne kocopoly poczytam. Pewny jestem natomiast do roznego rodzaju uzaleznienia, ktore to sa pomniejszym uszczupleniem mojego nie zarysowanego harakteru. Na niebieskooka i kasztany to se trzena zasluzyc.
          • dolores34 Re: chciałabym przestać już czekać na cud 11.06.13, 09:30
            bgz0702 napisała:

            > dolores34 napisała:
            >
            > > Inteligentna kobieta ma też uczucia i dalej walczy o związek. Długo czeka
            > łam i
            > > szukałam rozwiązań dla nas, choć gdybym tego chciała już dawno poszukałab
            > ym odb
            > > udowania swojej wartości jako kobiety u innych tylko czy takim sposobem m
            > ożna j
            > > e odbudować.... Myślę, że nie a ja nie bawię się ludźmi.
            > >
            > Cierpie na tą samą frajerską przypadłość naiwnej lojalności- dawno to zdiagnoz
            > owałam u siebie, ale powiem ci że gdybym wiedziała że mąz zaspokaja swoje żadze
            > na filmach porno, a mnie nie chce w to wkręcać to by leciał aż iskry idą, to j
            > est zwyczajne gnojstwo takie obrażanie cudzych uczuć tym bardziej ze dajesz syg
            > nały że tez potrafisz się świetnie bawić seksem

            Niestety latami tłumaczyłam go jako nieśmiałego sama budując intymność i urozmaicając nasz seks na różne sposoby. Potem okazało się, że on to wszystko o czym ja pragnęłam i do czego dążyłam w naszym związku ma w necie i przez tyle lat świetnie się w tym realizował. A ja latami chowałam wszystkie swoje pragnienia do kieszeni myśląc, że on taki nieśmiały.
            Okazało się, że jest schizoidalną osobą, która najlepiej się czuje w swoim świecie i wcale nie interesuje go budowanie tego świata ze mną. Jestem żoną ale nie kochanką. Straciłam wiarę, że to się zmieni. Czekam na cud ale cuda się w życiu nie zdarzają.
    • lampardzikus Re: chciałabym przestać już czekać na cud 03.06.13, 12:15
      Napisałaś, że były delikatne prośby o zmiany.
      A jakoś mega poważnie próbowałaś z nim rozmawiać? Czy jemu w ogóle na niczym już nie zależy?
      Bo jeśli jednak zależy, to czasem trzeba impulsu, żeby "odkryć się na nowo".
    • 3rd_sin Re: chciałabym przestać już czekać na cud 03.06.13, 12:44
      Zatem przestań czekać, bo cudu nie będzie. Wiem to z autopsji, bo mam bardzo podobne doświadczenia. Z małą co prawda różnicą, bo mój "mąż" twierdzi, że mnie kocha. Staje mi to w gardle. Po kilku miesiącach przerwy uległam namowom męża, pomyślałam, że po (kolejnej) dłuższej przerwie coś zrozumiał, że coś się zmieni. I jak zwykle zrobiłam wszystko, aby był więcej, niż zadowolony. I naturalnie był zadowolony, nawet bardzo, zaliczył każdą "dziurę" (przepraszam za dosłowność) i finiszował mając w nosie moje potrzeby. Po wszystkim wstał, jakby nigdy nic. Nie mogłam wprost uwierzyć, że tak się zachował. Nie zapytał, nie przeprosił, ale za jedno jestem mu wdzięczna, że pozwolił mi zrozumieć, że mu nie zależy, że jest egoistą, że gdzieś ma moje potrzeby. Wiem, że nie chcę być z taką osobą.
      • lampardzikus Re: chciałabym przestać już czekać na cud 03.06.13, 12:50
        Ja bym się jednak nie spieszył. Ten "cud" może jednak być - jak najbardziej. Zależy co ludzi łączy. A jeśli łączy 18 lat małżeństwa - to już wiele mówi. Na ten "cud" trzeba zapracować. Czasem ktoś musi pomóc temu "cudu" - nieraz wystarczy impuls z wewnątrz (mąż, żona), a czasem warto zwrócić się do kogoś - do kogo obie strony mają zaufanie.
        Dochodzi jeszcze kwestia wiary - nieraz pomijana tutaj w dyskusjach - a bardzo ważna.
        • dolores34 Re: chciałabym przestać już czekać na cud 03.06.13, 13:57
          Wiesz...długo już czekam na ten cud. Coraz mniej nas łączy bo czuję, że mocno oddaliliśmy się od siebie. Najgorsze, że on nie robi nic by to zmienić. Może nie chce, może nie wie jak, może z wygody.Taki Piotruś Pan...ja mam robić, ja mam to załatwić. Gadać o tym nie chce bo nie umie rozmawiać ani o uczuciach ani o emocjach a od problemów ucieka i zamiata je pod dywan.
          Impulsów z zewnątrz i wewnątrz z mojej strony już było wiele ( na marne zresztą) on ma pasywną postawę i do tego znikomą umiejętność dawania.
          Zawsze to ja byłam stroną aktywniejszą jednak każdemu po tylu latach siadłyby akumulatory. Tym bardziej, że wszelkie oblicza seksu są poza mną a dla mnie tylko niezbędne minimum.
          To też mi skrzydła podcięło i ograniczyło moją aktywność.
          Jestem osobą, która się tak łatwo nie poddaje, więc wiarę mam. Pytanie czy on ją ma.
          Sprawia wrażenie, że jest mu dobrze i zmusza mnie bym zaakceptowała to co mam.
          On zażaleń nie wnosi. Seks raz na miesiąc, dwa z żoną a do reszty są inne przecież.
          Taki syndrom MIL też;) Tak było u niego w domu, jego ojciec traktował matkę tak samo jak teraz on traktuje mnie. Do tego nie mam prawa do żadnych wymagań. Taki schizoidalny człowiek jak powiedział mi psycholog. I w takim układzie ja cierpię bardziej niestety:(
          • lampardzikus Re: chciałabym przestać już czekać na cud 03.06.13, 14:23
            Być może potrzebne mu są mocniejsze "bodźce". Jeśli jemu się generalnie "nic nie chce" to może po kolejnej propozycji np. wspólnej terapii na którą on nie przystanie (a może przystanie?) może potrzeba mu separacji... Wiem - to dla Ciebie może być b. trudne. Ale chodzi mi o separację domową (żyjesz jakbyś mieszkała sama) a jak to nie pomoże to jesli - podkreślam - jęsli masz taką możliwość to wyprowadzka - jego lub twoja. Nie że od razu rozwód itd. tylko pokazanie że nie chcesz absolutnie tak żyć.
            Jasne że nie daję jakiś gotowych recept - ale raczej materiał do Twoich przemyśleń. :)
            • kag73 Re: chciałabym przestać już czekać na cud 03.06.13, 15:18
              Tez tak sadze. Niektorzy potrzebuja troche mocniejszego kopniaka, inaczej sie nigdy nie obudza.
            • bgz0702 Re: chciałabym przestać już czekać na cud 03.06.13, 17:26
              lampardzikus napisał:

              > Być może potrzebne mu są mocniejsze "bodźce". Jeśli jemu się generalnie "nic ni
              > e chce" to może po kolejnej propozycji np. wspólnej terapii na którą on nie prz
              > ystanie (a może przystanie?) może potrzeba mu separacji... Wiem - to dla Ciebie
              > może być b. trudne. Ale chodzi mi o separację domową (żyjesz jakbyś mieszkała
              > sama) a jak to nie pomoże to jesli - podkreślam - jęsli masz taką możliwość to
              > wyprowadzka - jego lub twoja. Nie że od razu rozwód itd. tylko pokazanie że nie
              > chcesz absolutnie tak żyć.
              > Jasne że nie daję jakiś gotowych recept - ale raczej materiał do Twoich przemyś
              > leń. :)

              Ja to już to przerobilam, taką domową "separację" bez wyprowadzki; ) poprawa była ale na chwilę. Tak to jest chyba że kury nie nauczyczsz latać. Oczywiście próbuj jak ci zależy, jak nie spróbujesz to sie nie dowiesz
          • ruda_owca Re: chciałabym przestać już czekać na cud 05.06.13, 14:12
            > samo jak teraz on traktuje mnie. Do tego nie mam prawa do żadnych wymagań. Tak
            > i schizoidalny człowiek jak powiedział mi psycholog. I w takim układzie ja cier
            > pię bardziej niestety:(

            A psycholog nie powiedzial ci, ze najwyrazniej swietnie sie odnajdujesz w tym cierpieniu?
        • potwor_z_piccadilly Re: chciałabym przestać już czekać na cud 03.06.13, 22:34
          lampardzikus napisał:

          > Ja bym się jednak nie spieszył. Ten "cud" może jednak być - jak najbardziej.

          A ja dziś mam dobry humor i Ci przyśpiewkę ludową zaserwuję.

          Stał się cud pewnego razu
          łoj
          chłop przemówił do obrazu
          łoj
          a obraz mu ani słowa
          łoj
          taka była ich rozmowa
          ło jo jo joj

          dzwony same zadzwoniły
          łoj
          gdy dziad ciągnął z całej siły
          łoj
          drzwi się same otwierały
          łoj
          gdy się baby mocno pchały
          ło jo jo joj

          Pozdrawiam.
    • 456kami Re: chciałabym przestać już czekać na cud 04.06.13, 11:02
      Skoro masz zainteresowanie to dlaczego z niego nie skorzystasz. Przecież nie można żyć cały czas bez przyjemności z seksu. A skoro partner go nie daję to tak jakby dawał przyzwolenie na to by ktoś inny dał tą przyjemność. A u niego to może nie tylko rękodzieło...
      • dolores34 Re: chciałabym przestać już czekać na cud 07.06.13, 16:30
        456kami napisał(a):

        > Skoro masz zainteresowanie to dlaczego z niego nie skorzystasz. Przecież nie mo
        > żna żyć cały czas bez przyjemności z seksu. A skoro partner go nie daję to tak
        > jakby dawał przyzwolenie na to by ktoś inny dał tą przyjemność. A u niego to mo
        > że nie tylko rękodzieło...


        Właśnie też tak myślę ostatnio. Co to za mąż skoro nie interesuje go czy jestem spełniona czy nie. On nie potrzebuje tzn. że nikt nie potrzebuje. A ręki sobie nie dam uciąć czy to tylko rękodzieło. Pracę ma luźną, czasu też bardzo dużo, dobre warunki do podwójnego życia. Tylko taki leniwiec z niego musiałby znaleźć taką, która by przy nim skakała bo on wysilać się nie lubi. Było dobrze jak ja wkładałam sporo wysiłku by zbudować wspólną intymność z nim. Teraz już nie jestem tak aktywna wiedząc, że przez tyle lat to on budował ale wirtualnie a mi oferował klasyczne minimum. Bo ja żona jestem. Oprzytomniałam.
    • zyg_zyg_zyg Re: chciałabym przestać już czekać na cud 11.06.13, 11:18
      Wiesz co, laska? Masz problem. Ale wyjątkowo nie chodzi o problem z mężem, tylko problem z sobą.

      To nie mąż jest przyczyną Twoich długoletnich problemów, tylko Twoja bezwolność, bierność i zewnątrzsterowność. Z uporem maniaka zamiast w sobie, to w świecie zewnętrznym szukasz powodów dla których tkwisz w tym syfie od lat. Również stamtąd czekasz wybawienia. Nie zauważasz, że przy mężu trzyma Cię cierpiętnictwo, lęk i wygoda - wydaje Ci się, że dobro dzieci. Nie myslisz o odejściu, tylko chcesz, żeby w Twoim mężu nastąpiła cudowna przemiana. Albo żeby zjawi się książe na białym koniu i ściągnął Cię z tej szklanej góry.

      A rzeczywistość jest okrutna - mąż się nie zmieni, bo nie ma po co, a Ty osobiście i własnymi ręcami zmarnujesz swoje życie przy nim (no, jeśli ten książę się nie zjawi).

      Jak nie zaczniesz od siebie, to masz przejebane.
      • bgz0702 Re: chciałabym przestać już czekać na cud 11.06.13, 11:53
        zyg_zyg_zyg napisała:

        > Wiesz co, laska? Masz problem. Ale wyjątkowo nie chodzi o problem z mężem, tylk
        > o problem z sobą.
        >
        > To nie mąż jest przyczyną Twoich długoletnich problemów, tylko Twoja bezwolność
        > , bierność i zewnątrzsterowność. Z uporem maniaka zamiast w sobie, to w świecie
        > zewnętrznym szukasz powodów dla których tkwisz w tym syfie od lat. Również sta
        > mtąd czekasz wybawienia. Nie zauważasz, że przy mężu trzyma Cię cierpiętnictwo,
        > lęk i wygoda - wydaje Ci się, że dobro dzieci. Nie myslisz o odejściu, tylko c
        > hcesz, żeby w Twoim mężu nastąpiła cudowna przemiana. Albo żeby zjawi się książ
        > e na białym koniu i ściągnął Cię z tej szklanej góry.
        >
        > A rzeczywistość jest okrutna - mąż się nie zmieni, bo nie ma po co, a Ty osobiś
        > cie i własnymi ręcami zmarnujesz swoje życie przy nim (no, jeśli ten książę się
        > nie zjawi).
        >
        > Jak nie zaczniesz od siebie, to masz przejebane.

        No to pojechałaeś ;) "własnymi ręcami" postanowiłeś nią wstrząsnąc? ;) drzemie w tobie jeszcze "człowiek" i chęć niesienia pomocy innym ;)) każdą próbę trzeba podjąc ;)
        • zyg_zyg_zyg Re: chciałabym przestać już czekać na cud 11.06.13, 14:22
          > "własnymi ręcami" postanowiłeś nią wstrząsnąc? ;)

          -łaś. Nie, nie wstrząsnąć. Osobiście średnio wierzę w jakikolwiek swój wpływ na wybory Dolores i na jej życie. Piszę, jak to widzę - i to trochę przez pryzmat własnych doświadczeń.

          Dolores trzy lata temu miała już za sobą cztery usychania z braku seksu ( forum.gazeta.pl/forum/w,15128,114191477,114211778,Re_problem_z_mezem_.html
          ). Dzisiaj ma więc za sobą siedem, za trzy będzie mieć dziesięć. Potem dwadzieścia, trzydzieści - zmarnowanych lat - aż w końcu uzbiera się całe życie. I dalej jej się będzie wydawać, że to on jej to życie zmarnował.
          • lampardzikus Re: chciałabym przestać już czekać na cud 11.06.13, 14:26
            >aż w końcu uzbiera się całe życie<

            To mocne dobre, a nawet poniekąd - zabawne. Ale w sensie czarnego humoru. A jednak się uśmiechnąłem...
      • dolores34 Re: chciałabym przestać już czekać na cud 12.06.13, 12:32
        zyg_zyg_zyg napisała:

        > Wiesz co, laska? Masz problem. Ale wyjątkowo nie chodzi o problem z mężem, tylk
        > o problem z sobą.
        >
        > To nie mąż jest przyczyną Twoich długoletnich problemów, tylko Twoja bezwolność
        > , bierność i zewnątrzsterowność. Z uporem maniaka zamiast w sobie, to w świecie
        > zewnętrznym szukasz powodów dla których tkwisz w tym syfie od lat. Również sta
        > mtąd czekasz wybawienia. Nie zauważasz, że przy mężu trzyma Cię cierpiętnictwo,
        > lęk i wygoda - wydaje Ci się, że dobro dzieci. Nie myslisz o odejściu, tylko c
        > hcesz, żeby w Twoim mężu nastąpiła cudowna przemiana. Albo żeby zjawi się książ
        > e na białym koniu i ściągnął Cię z tej szklanej góry.
        >
        > A rzeczywistość jest okrutna - mąż się nie zmieni, bo nie ma po co, a Ty osobiś
        > cie i własnymi ręcami zmarnujesz swoje życie przy nim (no, jeśli ten książę się
        > nie zjawi).
        >
        > Jak nie zaczniesz od siebie, to masz przejebane.

        Jakoś zdeydowanie inaczej to widzę niż Ty. Nigdy nie pozwalałam nikomu sobą sterować (min. sama prowadzę firmę chociażby z tego względu), zawsze idę pod prąd i mam swoje zasady, do swojej bierności to mam daleką drogę jeszcze. Swojej sytuacji w związku nie nazwałabym też "syfem" bo tak nie jest. Tkwię tylko w związku z facetem, który nie stara się i nie próbuje rozwiązać problemu bo on go nie widzi. Nie oczekuję od niego cudownej przemiany ( bo jest innym człowiekiem) ale chciałabym by zrozumiał, że związek to nie tylko branie ale też dawanie siebie drugiej osobie. W związku starać się powinny obie strony a nie tylko jedna. Może nigdy nie stworzę z nim takiego poziomu relacji jakiego oczekuję. Na chwilę obecną jednak nie uważam by dobrym wyjściem było przekreślanie 18 lat razem i rozwalanie życia też moim dzieciom. Próbuję znaleźć rozwiązanie...kto wie, może go też nigdy znajdę.
        A w bajki i księcia na białym koniu nie wierzę, za duża ze mnie dziewczynka jest;)

        • kag73 Re: chciałabym przestać już czekać na cud 12.06.13, 12:39
          To jest wlasnie slowo klucz "przekreslanie 18 lat razem". Dla wielu ludzi to argument by pomeczyc sie dalej. Rzecz w tym, ze 7 lat z tych osiemnastu bylo do bani!
          Ach, moze masz za duze wymagania. Napisz mi jeszcze raz jak czesto jest ten seks? To Ci powiem czy przesadzasz!
          • dolores34 Re: chciałabym przestać już czekać na cud 12.06.13, 13:25
            kag73 napisała:

            > To jest wlasnie slowo klucz "przekreslanie 18 lat razem". Dla wielu ludzi to ar
            > gument by pomeczyc sie dalej. Rzecz w tym, ze 7 lat z tych osiemnastu bylo do b
            > ani!
            > Ach, moze masz za duze wymagania. Napisz mi jeszcze raz jak czesto jest ten sek
            > s? To Ci powiem czy przesadzasz!

            Akurat 7 lat było do bani ale wcześniej jeszcze przed ciążami było lepiej, częściej, choć nigdy nie było tak głębokiej relacji jak oczekiwałam. I fakt wydawało mi się, że uda mi sie faceta rozruszać z biegiem czasu. Podsuwałam jakieś książki, artykuły, próbowałam rozmawiać ale też urozmaicać nasz seks. Wiele rzeczy pochowałam sobie do kieszeni ( bardziej wyrafinowany seks i tym podobne) podczas gdy on wszystko to miał tylko za moimi plecami a ze mną nie chciał...Gasił mnie raz za razem.
            Seks mam raz na miesiąc, raz na dwa m-ce, klasycznie, szybko i aby z głowy, z przyzwyczajenia. Za to w necie wszystko i więcej bo tam takie inne, obce i wysilać się nie trzeba. Po pracy, piwko, TV a ja gdzieś na szarym końcu.
            I pomyśleć, że zawsze ja byłam bardziej kreatywna i też źle...
            Kag pozwoliłabyś swojemu facetowi spełniać się wirtualnie wyobrażając sobie, że z innymi ma dużo więcej i inny seks niż z Tobą a Tobie oferuje niezbędne minimum?
            Czułabyś się komfortowo z tym?

            • kag73 Re: chciałabym przestać już czekać na cud 12.06.13, 14:00
              "Kag pozwoliłabyś swojemu facetowi spełniać się wirtualnie wyobrażając sobie, że z innymi ma dużo więcej i inny seks niż z Tobą a Tobie oferuje niezbędne minimum?
              Czułabyś się komfortowo z tym? "

              Ja...NIGDY, no chyba, ze sama bym seksu nie chciala i cieszyla sie, ze mam swiety spokoj.
              Ale Ty "pozwalasz". Ja, jezeli by nie chcial inaczej, "pozwolilabym" na to walenie konia przed netem ale powiedzialabym, "Ty masz porno, ja szukam kogos do lozka". Jakby powiedzial "nigdy, rozwod!" To bym powiedziala: "dobrze a zatem rozwod". Ale wiadomo, ze nie kazdy tak moze, niektorzy sa zalezni finansowo, nie chca zyc jeszcze bardziej utrudniac sobie zycia. To zalezy jaka jest granica ich tolerancji/znoszenia bolu i jakie maja priorytety i jak bsrdzo im zle. Do tego strach, ze moze byc jeszcze gorzej.
    • brak.polskich.liter Re: chciałabym przestać już czekać na cud 12.06.13, 13:30
      dolores34 napisała:

      > Nie potrafię żyć bez dotyku, jak długo można o to prosić.

      Jakie "nie potrafie"? Kobieto, przeciez Ty zyjesz w ten sposob, od wielu lat. Wiec najwyrazniej potrafisz.

      Sorasy, ale czego oczekujesz od forum?
      Rady dostalas. I teraz, i wtedy, gdy pisalas o tym samym problemie trzy lata temu.
      Nic nie zrobilas.
      Twoj maz Cie nie chce bzykac. I nie zacznie, bo po co. Ty nie odejdziesz (bo kasa, bo dzieci, bo 18 lat, bo costam), a on nie zmieni sie magicznie. Bedzie wujowo, tak jak bylo wujowo do tej pory. I bedziecie tak sie bujac do ukichania.

      Wiec nie kwekaj i nies swoj krzyz dalej, powodzenia.
    • zapachlasu1 Re: chciałabym przestać już czekać na cud 25.06.13, 11:23
      Dolores
      doskonale Cię rozumiem. Ignoracja, wrogość, niechęć potrafią sprowadzuić do parteru. Jak zobaczysz w moim poście nieco wyżej borykam się z tym problemem. Czasem mam być może niesprawiedliwe wrażenie, że mojej partnerce seks był poitrzebny by zapewnić byt, dach nad głową.
      Nie mogę powiedzieć, że zgodzę się na kolejne 30 lat życia w lodówce cielesno-emocjonalnej. Albo to si.ę zmieni, albo nas zzwiązek się moze niestety skończyć.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja