Ale o co chodzi z tymi problemami?

04.06.13, 21:47
Zaryzykowałabym stwierdzenie, że jaki zwiazek, taki seks. A nawet, że jacy ludzie , taki seks. Miłość, zaufanie, inteligencja partnerów - ma przełożenie na jakość miłości fizycznej.
Satysfakcjonująca jakość tej miłości sprawia, że tak w ogóle jest lepiej. Każdy pragnie powtarzać to, co sprawia nam przyjemność. To przecież proste. Jeśli oboje przesuwamy granice , odkrywamy nowe , nieznane doznania, to chyba świetnie? Otwartość, dogadanie się (dosłowne- co mi pasuje, a co nie) pozwala uniknąć przykrych sytuacji, napięć, niechęci.
Myślę, że powinniśmy się nauczyć przede wszystkim szczerości w łożku, a potem , to już będzie tylko lepiej.
    • loppe Re: Ale o co chodzi z tymi problemami? 05.06.13, 13:24
      W zasadzie popieram Twój manifest. Zapytałbym tylko, tu cytat z Ciebie:

      Otwartość, dogadanie się (dosłowne- co mi pasuje, a co nie) pozwala uniknąć przykrych sytuacji, napięć, niechęci.Każdy pragnie powtarzać to, co sprawia nam przyjemność. To przecież proste. Jeśli oboje przesuwamy granice , odkrywamy nowe , nieznane doznania, to chyba świetnie?

      zapytałbym jak mają przesuwać granice i odkrywać nowe, gdy właśnie dogadali się że to byłoby przykre?
    • kobieta-praktyczna Re: Ale o co chodzi z tymi problemami? 05.06.13, 17:00
      Wszystko fajnie, teoretycznie tak jest. I tak bywa na początku większości związków, a potem dalej, czytaj natym forum
      Takiego spojrzenia na temat, jak piszesz potrzeba u objga i to przez cały czas, a w życiu różnie bywa.
    • urquhart a potem to już będzie tylko lepiej ??? 05.06.13, 18:01
      > Myślę, że powinniśmy się nauczyć przede wszystkim szczerości w łożku, a potem ,
      > to już będzie tylko lepiej.

      Na początku zawsze są najszczersze dobre chęci i szlachetność, a potem wykańcza je prozaiczna szara rzeczywistość - jak na załączonym obrazku... :)
      www.youtube.com/watch?v=lZLZanS8184
    • 3rd_sin Re: Ale o co chodzi z tymi problemami? 05.06.13, 18:53
      Wybacz, ale to, co piszesz jest trochę naiwne. Piękne (w teorii), ale naiwne i trudne w praktyce. Na etapie zakochania, seks jest świetny, jednak im dalej w las (...). Z upływem czasu wszystko ulega zmianie i tylko niektórym parom udaje się oprzeć rutynie i temu, co się z nią wiąże. Wiele zmienia się, gdy pojawia się dziecko, bo to po pierwsze sterta nowych obowiązków (i co oczywiste zmęczenie), ale to także większe parcie na finanse, które trzeba jakoś ogarnąć. Pojawiają się przyziemne sprawy, które na początku nie są tak bardzo istotne. Zmęczenie, stres często wykluczają częsty seks i bardzo często jedna z osób w związku na tym cierpi. I gdy mija czas, coraz trudniej o tym rozmawiać. Nawet jeśli się o tym rozmawia, może się okazać, że Twoje fantazje i wariacje na temat seksu dramatycznie odbiegają od wizji partnera (i nici z ich realizacji), a to przecież nie sprawi, że znikną. Co gorsza nie osłabną z czasem, ale z każdym kolejnym dniem - tygodniem - miesiącem, będa bardziej dawać o sobie znać. Gdyby wszystko było tak proste jak piszesz, nie rozmawialibyśmy na tym forum. Mój mąż niechętnie rozmawia o seksie, co mnie nie dziwi, bo też niechętnie go uprawia - i pozamiatane.
      • zakochana.w.nim Re: Ale o co chodzi z tymi problemami? 05.06.13, 22:02
        Nie przemawia przeze mnie naiwność pierwszych chwil miłosnych uniesień. Trzyletnie doświadczenie w takim związku, to raczej dość czasu na to, by wystąpić z manifestem powyższej treści:) Wcześniej też byłam przekonana, że zauroczenie i brak natrętnej prozy zwyczajnego życia , to super afrodyzjak, ale ulatniający się jak kamfora. Raczej nie określiłabym się jako demona seksu, a jednak okazuje się, że można robić odkrycia " bez przykrości" , o które ktoś pytał. Szczerość pozwala ich unikać. Prawo do mówienia "NIE" , ale nie do obrażania kogoś i na kogoś się:)
        Poza tym co ja Was tu będę edukować, skoro jesteście dorośli. Poczułam się jak wymądrzalska. Napisałam co wiem, a jak nie chcecie to mi nie wierzcie. Radzę jednak spróbować tak otwarcie, wrażliwie, z humorem, z czułością itd. Same naiwne, ale fajne rzeczy.
        • loppe Re: Ale o co chodzi z tymi problemami? 05.06.13, 22:25
          Trzyletnie doświadczenie to mało.
          Mamy tutaj ekspertów z trzydziestoletnim doświadczeniem.
          I to w bezproblemowych, jak i w problemowych związkach.
          Ale bardzo dobrze że świetnie Ci idzie.
          Jest szansa że dołączysz do elitarnego grona ekspertów z trzydziestoletnim pozytywnym dośw.
          Na koniec podpisuję się pod Twoją radą dla poszukujących szczęścia w pożyciu, cytuję -

          Radzę jednak spróbować tak otwarcie, wrażliwie, z humorem, z czułością itd. Same naiwne, ale fajne rzeczy!
          • loppe Re: Ale o co chodzi z tymi problemami? 05.06.13, 22:31
            Problemy biorą się bowiem po części z tego, że ludzie zapomnieli to robić beztrosko i naturalnie, jak bociany...
            • bgz0702 Re: Ale o co chodzi z tymi problemami? 05.06.13, 22:39
              loppe napisał:

              > Problemy biorą się bowiem po części z tego, że ludzie zapomnieli to robić beztr
              > osko i naturalnie, jak bociany...

              cóz ty z tymi bocianami? Nie doczytuję wszystkiego bo czas mnie goni ale widzę ze cię cos kreci, zadomowiły się na twojej stodole? Ale czy ty masz stodołę w srodku W-wy? ;)
              • loppe Re: Ale o co chodzi z tymi problemami? 05.06.13, 22:42
                Mam bezpośrednią transmisję z bocianiego gniazda w Międzygórzu bodaj. W kwietniu co 20 minut stosunek płciowy bez jednego problemu... A zapewniam że im nie jest wcale łatwiej.
                • bgz0702 Re: Ale o co chodzi z tymi problemami? 05.06.13, 22:46
                  loppe napisał:

                  > Mam bezpośrednią transmisję z bocianiego gniazda w Międzygórzu bodaj. W kwietni
                  > u co 20 minut stosunek płciowy bez jednego problemu... A zapewniam że im nie je
                  > st wcale łatwiej.

                  I oglądałeś albo raczej podglądałes ich przez ten cały czas? ;)) To pewnie dlatego ze trzymałś za nich kciuki ;)
            • jesod Beztrosko i naturalnie, jak bociany 08.06.13, 00:25
              loppe napisał:
              > Problemy biorą się bowiem po części z tego, że ludzie zapomnieli to robić beztr
              > osko i naturalnie, jak bociany...

              Wyjaśnienie pewnie tkwi w tym, iż bociany tak się namiętnie nie analizują, a poświęcają czas na.... No, na co? Miłość czy rozmnażanie? A może nie mogą się rozmnażać bez miłości, więc najpierw jest miłość ... Ciekawe, ile ona trwa u bociana?
              Czy ktoś kiedyś znalazł jakiś pamiętnik zakochanego bociana? Albo trafił na jakieś bocianie forum o seksie albo jego o braku?
              • loppe Re: Beztrosko i naturalnie, jak bociany 08.06.13, 17:24
                jesod napisała:

                > loppe napisał:
                > > Problemy biorą się bowiem po części z tego, że ludzie zapomnieli to robić
                > beztr
                > > osko i naturalnie, jak bociany...
                >
                > Wyjaśnienie pewnie tkwi w tym, iż bociany tak się namiętnie nie analizują, a po
                > święcają czas na.... No, na co? Miłość czy rozmnażanie? A może nie mogą się ro
                > zmnażać bez miłości, więc najpierw jest miłość ... Ciekawe, ile ona trwa u boci
                > ana?
                > Czy ktoś kiedyś znalazł jakiś pamiętnik zakochanego bociana? Albo trafił na jak
                > ieś bocianie forum o seksie albo jego o braku?

                I czy ktoś wie jak to jest z monogamią/poligamią wśród bocianów... Ja tu nie będę wszystkiego sprawdzać:)
                • jesod Re: Beztrosko i naturalnie, jak bociany 08.06.13, 17:30
                  loppe napisał:
                  > I czy ktoś wie jak to jest z monogamią/poligamią wśród bocianów... Ja tu nie bę
                  > dę wszystkiego sprawdzać:)

                  No i przede wszystkim, czy bocianica wkręca bociana w małe boćki, a potem już mu nie chce dawać? :-))))
                  • loppe Re: Beztrosko i naturalnie, jak bociany 08.06.13, 17:41
                    Oczywiście że bociany przestają spółkować po intensywnym okresie godowym, co jest dla nich naturalne. Dla ludzi naturalne jest co innego, ale podstawowa tutaj prawda zasada zachowuje moc - więcej natury w gnieździe:)
                    • loppe Re: Beztrosko i naturalnie, jak bociany 08.06.13, 17:51
                      Leciat Bociani
                      Pokazujut szto związki nie są do bani
                      Ludzi ich podziwiajut
                      Piszut że zakochani
        • mojemail3 Re: Ale o co chodzi z tymi problemami? 06.06.13, 01:41
          zakochana.w.nim napisała:
          (...)"Radzę jednak spróbować tak otwarcie, wrażliwie, z humorem, z czułością itd. Same naiwne, ale fajne rzeczy(...)
          Kochana,"otwarcie, wrażliwie z humorem" to wszystko już było, teraz to już tylko poczucie humoru w tej kwestii zostało, pożartować sobie można, że tak pięknie było a się skończyło...
          Po 3 latach to by mi nie przyszlo do glowy na takie forum wchodzic, jazda byla na calego...
          Uswiadamiam sobie tez,ze mimo ze to ja ubolewam nad kiepska czestotliwoscia to tez mi sie nie chce, bo padam na nos na codzien...
          Najmi
          • zakochana.w.nim Re: Ale o co chodzi z tymi problemami? 07.06.13, 16:32
            Zdziwisz się, ale nie Ty jedna padasz na nos na codzień. Nie ulegaj pozorom - mój entuzjazm nie bierze się z barku codziennej szarości. Każdy na tę szarość ma swoje sposoby, jednym ze sposobów jest jej akceptacja. To że się uśmiecham , nie znaczy, że nie wiem o życiu nic. Wiem także , że agresja bierze się z własnych słabości. Miłego dnia
            • mojemail3 Re: Ale o co chodzi... 07.06.13, 18:31
              zakochana.w.nim napisała:
              (...)" Wiem także , że agresja bierze się z własnych słabości(...)"

              Och, jak ja kocham takie złote myśli...Gdzie Ty tą agresję wyczułaś, we mnie? Chyba,że tak sobie w przestrzeń deliberujesz...
              Agresja zapewne niejedno ma żródło, nie tylko z " własnych słabości"
              A nie dziw się,że się parę osób wkurza, bo takie stwierdzenia to jest bagatelizowanie problemów, które zapewne wymyślone nie są.
              Pozdrawiam!

              Najmi
              • zakochana.w.nim Re: Ale o co chodzi... 07.06.13, 20:59
                Musiało tak być, że i w Tobie. Napisałam po raz pierwszy na tym forum, chociaż raczej rzadko zdarza mi się napisać cokolwiek, gdziekolwiek. Jestem zaskoczona i rzaczej rozbawiona. Przyjrzałam się trochę lepiej i rozumiem już swoją naiwność. Tu nie wolno być normalnie zadowolonym, straszną gafę popełniłam, że nie zaczęłam od narzekania, że mam kilkoro nieślubnych dzieci, że partner mnie nie rozumie, że żebrzę o seks lub że mój mężczyzna ma kochankę. Czuję się naprawdę winna. Wybaczcie, że zakłóciłam Wam tę uspokajajacą wizję, że w zasadzie to wszyscy mają przerąbane. Jeszcze raz przepraszam i mam Was w nosie:)
                • zyg_zyg_zyg Re: Ale o co chodzi... 07.06.13, 21:09
                  > mam Was w nosie:)

                  Cieszymy się niezmiernie i oddychamy z ulgą...
                • jesod Re: Ale o co chodzi... 08.06.13, 00:33
                  zakochana.w.nim napisała:
                  >Tu nie wolno być normalnie zadowolonym, straszną gafę popełniłam, że nie z
                  > aczęłam od narzekania, że mam kilkoro nieślubnych dzieci, że partner mnie nie r
                  > ozumie, że żebrzę o seks lub że mój mężczyzna ma kochankę.

                  Wiesz... Jest świat normalny i nienormalny - tak jak widzialny i niewidzialny. Każdy z nich jest trudny do odróżnienia, a granica między nimi cienka i płynna. Światów jest wiele - tyle ile spojrzeń i... każdy funkcjonuje w swoim, myśląc, że inni też tak samo mają albo podobnie. :)
        • 3rd_sin Re: Ale o co chodzi z tymi problemami? 06.06.13, 11:56
          Jasne, że fajne rzeczy ;) Niestety moje chłopisko tego nie rozumie. Dla niego szczera rozmowa to wyrzucanie mi wszystkiego i foch. Tak czy inaczej, jeśli masz to szczęście być w takim związku, to dbaj(cie) o to, aby tego nie stracić.
        • tygrys-bez-rys Nie rozsmieszja publicznosci, ... 07.06.13, 08:04
          ... 3 lata, w dupie bylas i gowno widzialas, nie wymadrzaj sie tu przemadrzalska bo sie prosisz o wpierdol.
          • zakochana.w.nim Re: Nie rozsmieszja publicznosci, ... 07.06.13, 16:34
            Tak od razu ? A może chociaż żólta kartka?
            • tygrys-bez-rys Ain't No Rest For The Wicked ... 07.06.13, 17:43
              ... i do-brze rzebys to wiedzial czerwony kapturku. Rzeczy nie sa tym czym Ci sie byc wydaja. Nie jestes mniej winna niz okoliczni faszysci rodzaju cewnikowego czy kutasowa, albo oduzony oparami alhemi i pokazem luster i gazow jak Pajak-Urq. Twoja pych jest do wyzygania.

              Because I know we're all the same
              Oh yes we all seek out to satisfy those thrills

              www.youtube.com/watch?v=5t99bpilCKw
              • zakochana.w.nim Re: Ain't No Rest For The Wicked ... 07.06.13, 20:50
                Nie chce mi się śledzić Twoich wpisów i nie wiem czy masz problemy z seksem, pożyciem, związkami , czy jak tam zwał, ale zakładam, że masz. W imię szczerości, którą tak ochoczo deklaruję, uważam, że cham nie jest atrakcyjny ani fajny, a tym bardziej seks z kimś takim:) Współczuję desperatkom.
                • tygrys-bez-rys Oj jaka szkoda, 07.06.13, 23:14
                  ... a juz bylem w ogordku, witalem sie z gaska, ale nie dla tygrysa takie delikatesy jak dupczenie przemadrzalej maloletniej pizdy, toz to to oczym marze, to co mnie do snu utula. Nie przejmuj sie Zuzia rola, bo Cie zapierdola.
      • kag73 Re: Ale o co chodzi z tymi problemami? 05.06.13, 22:36
        "Mój mąż niechętnie rozmawia o seksie, co mnie nie dziwi, bo też niechętnie go uprawia - i pozamiatane."

        3rd_sin, to nie zawsze musi isc w parze. Moj maz tez niechetnie rozmawia o seksie albo podczas seksu ale za to chetnie go uprawia. Roznie to bywa.
        • loppe Re: Ale o co chodzi z tymi problemami? 05.06.13, 22:53
          Ja również zawsze starałem się - z powodzeniem - jak najmniej mówić partnerkom o seksie.

          Myślę że Sin miała na myśli że dziwne byłoby gdyby mąż ględzący dużo o seksie nie udzielał się w łożnicy.
          • jesod Ja również zawsze starałem się 08.06.13, 00:38
            oppe napisał:
            > Ja również zawsze starałem się - z powodzeniem - jak najmniej mówić partnerkom
            > o seksie.

            Czy w tej chwili dlatego tak aktywnie udzielasz się na forum? :) Coś zostało niedopowiedziane?
            • loppe Re: Ja również zawsze starałem się 08.06.13, 17:35
              jesod napisała:

              > oppe napisał:
              > > Ja również zawsze starałem się - z powodzeniem - jak najmniej mówić partn
              > erkom
              > > o seksie.
              >
              > Czy w tej chwili dlatego tak aktywnie udzielasz się na forum? :) Coś zostało ni
              > edopowiedziane?


              Moim zdaniem forum jest najodpowiedniejszym miejscem do zadawania pytań i udzielania odpowiedzi z dziedziny seksu. Dodam że ja nie udzielam rad nt. co kto konkretny powinien zrobić w swoim związku. Interesuje mnie ogólniejsza refleksja nt. związków. Natomiast o technikach seksualnych można porozmawiać szczegółowo.
            • loppe Re: Ja również zawsze starałem się 08.06.13, 20:44
              To jest analogiczne - rozmawianie o seksie z ukochaną - z sytuacją w Kościele kiedy to bodaj w latach 60. zrezygnowano z odprawiania liturgii w języku łacińskim i zastosowano język rodzimy dla wyznawców, czyli wreszcie zrozumiały analitycznie. Czar prysł!

              W erotycznym misterium musi być wiele miejsca na niedopowiedzenia, na tajemnicę i na rozwiązującą zagadkę intuicję kochanka/kochanki. Co nie jest zresztą przecież takie trudne:)
              Kawa na ławę w idiotycznie analitycznych rozmowach pary to deklasacja ars amandi do rangi rzemiosła i prosta droga do znudzenia i rozstania.

              Tako rzecze Konfucjusz
        • marek.zak1 Re: Ale o co chodzi z tymi problemami? 05.06.13, 22:54
          Cholera, to tak jak ja :).
          • loppe Re: Ale o co chodzi z tymi problemami? 05.06.13, 23:00
            Informacja dla Zakochanejwnim - Marek należy do naszego elitarnego grona z tzrydziestoletnim pozytywnym doświadczeniem w związku...
            • zakochana.w.nim Re: Ale o co chodzi z tymi problemami? 07.06.13, 16:26
              Markowi gratuluję. Oczywiście metody są różne, oby tylko dwoje wiedziało, czy wolą milczeć, mówić, dawać sobie znaki dymne czy w ogóle w jakikolwiek inny sposób SIĘ ROZUMIEĆ.
              • marek.zak1 Re: Ale o co chodzi z tymi problemami? 07.06.13, 22:27
                Gratulacje przyjmuję i życze miłego weekendu na forum :)
            • jesod Marek należy do naszego elitarnego grona 08.06.13, 00:44
              loppe napisał:
              > Informacja dla Zakochanejwnim - Marek należy do naszego elitarnego grona z tzry
              > dziestoletnim pozytywnym doświadczeniem w związku...

              Właśnie przed chwilą już zaznaczyłam, że Marek i Ty - to jedność tego elitarnego grona. :)
          • jesod Cholera, to tak jak ja 08.06.13, 00:41
            marek.zak1 napisał:
            > Cholera, to tak jak ja :).

            No, tak Mareczku, wszystkie światła na Ciebie.
            No i oczywiście na Loppe'go. Macie ze sobą bardzo wiele wspólnego.... :)
            • marek.zak1 Re: Cholera, to tak jak ja 08.06.13, 09:57
              Czuję się zaszczycony.
              Jesli ktoś z W-wy zapraszam na święto Saskiej Kępy. Będę na stoisku przy Francuskiej 25.
              • hello-kitty2 Re: Cholera, to tak jak ja 08.06.13, 17:57
                marek.zak1 napisał:

                > Czuję się zaszczycony.
                > Jesli ktoś z W-wy zapraszam na święto Saskiej Kępy. Będę na stoisku przy Franc
                > uskiej 25.

                A co Ty zaszczycony bedziesz z tym zaproszonym na tym stoisku przy Francuskiej 25 robil? :) Zadziwiajace, w czasach gdy ludzie tak chronia swoja prywatnosc, ze ruchaja sie bez znajomosci swoich nazwisk czy adresow czy tez wymieniaja sie zdjeciami bez glow Ty zapraszasz anomimowego uzytkownika na spotkanie? Nie wiem jak to zinterpretowac? :) Nie masz nic do ukrycia? Hmm
                • marek.zak1 Re: Cholera, to tak jak ja 08.06.13, 18:23
                  Oj, to stoisko perfumeryjne mojej synowej. Byłem tam. Cały czas jest czynne. Możecie kupić babeczki kapielowe.
                  Moje zdjęcie z głową możesz wyguglowac w 5 sekund.
                  Pozdrawiam i zyczę udanych doświadczeń z nowym wibratorem.
                  • loppe Re: Cholera, to tak jak ja 08.06.13, 18:35
                    Ad. Pozdrawiam i zyczę udanych doświadczeń z nowym wibratorem.

                    To powinno wejść do kanonu nowoczesnych pozdrowień...
                    Kitty Marek nie był złośliwy, ponieważ był autentycznie dowcipny
                    :)
                    • marek.zak1 Re: Cholera, to tak jak ja 08.06.13, 18:52
                      Dzięki. Nowym wibratorem Kitty pochwaliła się w wątku i bzykolalkach. Stąd wiem.
                    • loppe Re: Cholera, to tak jak ja 08.06.13, 18:58
                      W takim razie duża zasługa, inspiracja ze strony Kitty. A ja już nie mogę się doczekać kiedy będę miał okazję zakończyć email do Kogoś słowami -

                      Pozdrawiam i życzę udanych doświadczeń z nowym wibratorem!

                      ha ha ha!!!
                      • zawle Re: Cholera, to tak jak ja 08.06.13, 19:13
                        To znane. Ostatnio na portalu randkowym pewien pan przysłał mi wraz z zaczepką linka do swojej strony, gdzie wynajmuje kwatery na Malcie. Marek zachęca do kupna babeczek kąpielowych.
                        • marek.zak1 Re: Cholera, to tak jak ja 08.06.13, 21:24
                          Na Malcie nie bylem, ale gdy moja asystentka i księgowa w jednym skończyła SGH, w ramach firmowej nagrody zafundowałem jej tamże kurs ,,business English".
                          To się nazywa szef, prawda ?
                          • jesod Miauuu 08.06.13, 23:37
                            marek.zak1 napisał:
                            > Na Malcie nie bylem, ale gdy moja asystentka i księgowa w jednym skończyła SGH,
                            > w ramach firmowej nagrody zafundowałem jej tamże kurs ,,business English".
                            > To się nazywa szef, prawda ?

                            Już mnie mdli od tego przechwalania... :) Ty tak zawsze???
                            To cholernie męczące. Ciągle domagasz się podziwiania i usiłujesz/chcesz skupiać uwagę tylko na sobie i tym, co Ciebie jedynie dotyczy.
                            Jak się coś do Ciebie mówi/pisze to rozumiesz tylko tyle ile Ci pasuje, a co nie pasuje to odwracasz kota ogonem i udajesz (?), że do Ciebie nie dotarło.
                            Ale... to kocie forum, więc może całkiem, całkiem właściwe miejsce na takie zachowania... Miauuuu "Coś ty kotku miał?" :)
                            • marek.zak1 Re: Miauuu 09.06.13, 08:59
                              Przecież napisałem, że sam na Malcie nie byłem, Do czego mi mogłoby służyc podziwianie? W naszym kraju dominuje bezinteresowna zawiść, więc nawet jesś miałbym jakieś sukcesy, to o nich nie mówiłbym, bo sprokurowałbym wylewanie pomyj na mojągłowę.
                              Wyjątek zrobiłem dla dzieci, ale takich ja są miliony, wiec żadne wyróżnienie.
                      • loppe Re: Cholera, to tak jak ja 09.06.13, 01:12
                        loppe napisał:

                        > W takim razie duża zasługa, inspiracja ze strony Kitty. A ja już nie mogę się d
                        > oczekać kiedy będę miał okazję zakończyć email do Kogoś słowami -
                        >
                        > Pozdrawiam i życzę udanych doświadczeń z nowym wibratorem!
                        >
                        > ha ha ha!!!

                        Kto tak napisze w korespondencji urzędowej/handlowej/bankowej będzie my hero!:)
                        • loppe Re: Cholera, to tak jak ja 09.06.13, 01:25
                          Szkoda że nie znałem tego podczas niedawnego wypełniania deklaracji śmieciowej:))
                    • jesod Marek nie był złośliwy 08.06.13, 21:10
                      loppe napisał:
                      > Kitty Marek nie był złośliwy, ponieważ był autentycznie dowcipny
                      > :)

                      Taaa... Ciekawe skąd Loppe to tak dobrze wie? :)

                      • loppe Re: Marek nie był złośliwy 08.06.13, 21:17
                        jesod napisała:

                        > loppe napisał:
                        > > Kitty Marek nie był złośliwy, ponieważ był autentycznie dowcipny
                        > > :)
                        >
                        > Taaa... Ciekawe skąd Loppe to tak dobrze wie? :)
                        >


                        Mam jeden z najcenniejszych darów - dar empatii.
                        Np. bez trudu odgadłem że Bitch zaatakowała mnie ponieważ poczuła się wcześniej uwiedziona, a w momencie ataku zawiedziona:)
                        • jesod Re: Marek nie był złośliwy 08.06.13, 23:43
                          loppe napisał:
                          > Mam jeden z najcenniejszych darów - dar empatii.

                          No i widzisz, nawet chwalisz się podobnie jak Marek.
                          Mówiłam/pisałam już wcześniej, że stanowicie jedność.
                          Dar empatii pozwala być całkiem niezłym aktorem... Tylko ciągle problem z tymi światłami. :)

                          • loppe Re: Marek nie był złośliwy 09.06.13, 00:26
                            Nie występuję tu w charakterze panny na wydaniu, żebym chciał zachwycać dziewczęcą skromnością

                            A ty - znów empatia - uległaś wpływowi wyjątkowo niekulturalnego ataku Bitch ad personam, który miał za zadanie zniszczyć to co najważniejsze w mojej tu obecności - mój autentyzm.

                            Ale ja jestem autentyczny
                            • marek.zak1 Re: Marek nie był złośliwy 09.06.13, 09:00
                              To jest nas dwóch :)
    • bgz0702 Re: Ale o co chodzi z tymi problemami? 07.06.13, 22:06
      chyba chodzi o to, ze jeszcze tego nie wiesz bo pewnie pełna entuzjazmu tego nie odczułaś ale ludzie się zmieniają, a zmiany niekoniecznie następują w tym samym tempie i kierunku u obojga. Ale tymczasem powodzenia ;)
    • jesod Nic nie ryzykujesz 08.06.13, 00:13
      zakochana.w.nim napisała:
      > Zaryzykowałabym stwierdzenie, że jaki zwiazek, taki seks. A nawet, że jacy ludz
      > ie , taki seks. Miłość, zaufanie, inteligencja partnerów - ma przełożenie na ja
      > kość miłości fizycznej.

      Jeśli piszesz o związku dwojga ludzi opartym nie tylko na seksie to z pewnością masz rację i absolutnie nic nie ryzykujesz.

      zakochana.w.nim napisała:
      > Otwartość, dogadanie się (dosłowne- co mi pasuje, a co nie) pozwala uniknąć pr
      > zykrych sytuacji, napięć, niechęci.

      Oczywiście, że tak. Ale ta otwartość wymaga wysłuchania drugiej strony, zrozumienia i przyjęcia do wiadomości, wczucia się i czucia siebie, porozumienia. W innym przypadku każdy może być otwarty, a jakże (!) i każdy może mówić głośno oraz wyraźnie tylko....nikt nikogo nie będzie słyszał, skupiony na sobie i swojej otwartości.

      zakochana.w.nim napisała:
      > Myślę, że powinniśmy się nauczyć przede wszystkim szczerości w łożku, a potem ,
      > to już będzie tylko lepiej.

      Nauczyć się szczerości w łóżku można jedynie w stanie pełnego porozumienia z drugim człowiekiem. Szczerość zobowiązuje. :)
Inne wątki na temat:
Pełna wersja