protein.spill
09.06.13, 20:26
Witam wszystkich,
To moj pierwszy post, wiec prosze badzcie wyrozumiali jezeli chodzi o nieznajomosc juz prezentowanych opinii.
Zaczalem temat od slowa "Jeszcze" bo jestem swiezo po przeczytaniu watku o pornolach wykrzywiajacych zwiazki i ludzi.
Przedstawie swoj przypadek, czyli 40 letniego faceta w 12letnim monogamicznym zwiazku. Nie z powodu potrzeby publicznego obnazania sie, zwyczajnie mdli mnie jak czytam "ja nie osobiscie nigdy nie robilem X ale znam takich co jak najbardziej". Czas na minimum szczerosci, co w koncu nie jest takim wielkim wyzwaniem przy anonimowym (powiedzmy) forum.
W naszym zwiazku seks lezy i kwiczy. Czestotliwosc wola o pomste do nieba, a jakosc to czysta rutyna. Jedyny plus to gwarantowany orgazm (dla niej czasem dwa).
Ja zdecydowanie wole porno od realnego seksu. Sprobuje wyjasnic dlaczego.
Przede wszystkim seks ze soba, o ile sie do tego przylozyc, daje wiecej i glebszych orgazmow. W pojedynczej poltoragodzinnej sesji moge miec 10 sub-orgazmow i jeden finalny, ktory "urywa leb".
Seks we dwoje to (w naszym przypadku) seks wylacznie nastawiony na potrzeby mojej zony: chodzi o odpowiednia dlugosc gry wstepnej, nastepnie doprowadzenie penisa do stanu sztywnej ale malo reaktywnej palki i pozostanie w tym stanie mozliwie dlugo, tak zeby ona miala szanse dojsc. Moj orgazm jest w tym wzgledzie sygnalem "zabawa skonczona", nie jest wiec mile widzianym gosciem. Przez zadne z nas. Czesto bezposrenio "po" ide zrobic to jeszcze raz, ale porzadnie, tak zeby moj Waclaw nie byl postacia negatywna, tylko krolem. Nie jest to "wina" zony - taki seks to moj wybor. Kiedys probowalem jej delikatnie zasugerowac seks "po mojemu", zrobila zniesmaczone oczy a ja wrocilem do staropolskiego chedozenia/ryckania.
Tu uwaga: zona mnie ciagle kreci, kreci mnie jej cialo ze wszystkimi niedoskonalosciami. Przy przegladaniu porno-oferty szukam figur w jej typie w dzialach "amatorzy". Ok, badzmy szczerzy - szukam nie tylko jej, ale dosc czesto jednak chodzi o wyuzdana wersje Jej. Przy porno mam szanse przeleciec ja tak jak ja chce, czasem jako siedemnastolatek, czasem jako inna kobieta, czasem jako gang of black niggas. Przeleciec ja do krzyku.
Nie mam zamiaru jej ujawniac moich fantazji, bo u niej tego typu rojenia leza w szufladzie: "dla chorych zboczencow". Sugestia, ze moglbym sie zgodzic na drugiego faceta dla niej znaczylaby ze jestem homo (czyli koniec malzenstwa), a sugestia drugiej kobiety - moj szowinistyczny egoizm.
Oprocz tego stoi miedzy nami 12 lat wzajemnych rozczarowan i nieplanowane dziecko - jednym slowem nieciekawie.
Na koniec o "niedojrzalosci". Czesto widze to slowo na forach wypowiadane przez kobiety. Mysle, ze to slowo-wytrych. Nieczego nie wyjasnia, bo wczesniej trzeba by zdefiniowac "dojrzalosc". Zdefiniowac inaczej niz "dojrzalosc to zachowania jakich oczekuje". Nie sadze, zeby niedojrzaloscia byla akceptacja faktow, akceptacja cudzej odmiennosci a przede wszystkim wlasnej wizji erotyki. Przeciwnie, mialbym sie za mocno niedojrzalego gdybym modyfikowal swoje autentyczne potrzeby w imie dopasowania sie do sprytnie schowanych za metka "to jest dojrzalosc".
Pozdrawiam wszystkich,
badzcie dla siebie dobrzy ;)