przestrzeń seksualna

20.06.13, 13:31
Do długiej listy powodów i teorii wyjaśniających, dlaczego założenie rodziny i małżeństwo jest najprostszym sposobem do zabicia płaszczyzny seksualnej w związku, chciałbym dodać brak przestrzeni seksualnej.

Jako przestrzeń seksualną rozumiem miejsce i czas na seks. Nasze wciąż jeszcze bardzo konserwatywne społeczeństwo wciąż traktuje seks jako coś, co jest dopuszczalne jedynie w celu prokreacji. Jakoś tam przymyka się oko na zakochanych i młodych (jest w końcu szansa, że spłodzą dziecko), ale dorosłym ludziom posiadającym już dzieci seks nie przystoi. Znajduje to wyraz w powszechnym stylu życia, w architekturze, w oczekiwaniach wobec rodziców małych dzieci. Wszystko to są czynniki, które zabijają seks.
Zacznijmy od miejsca. Przeciętne polskie małżeństwo nie posiada sypialni. Pokój w którym sypiają, to najczęściej równocześnie salon, centrum rozrywki rodzinnej, jadalnia, a także sypialnia młodszych dzieci, a niekiedy także i miejsce do pracy. Zawsze tak urządzony, aby nic nie wskazywało na to, że ktoś mógłby w tym pomieszczeniu mieć seks.
Styl życia - małżonkowie są najczęściej tak zawaleni robotą, spłacaniem kredytów (za mieszkanie bez sypialni), dziećmi, teściami - że nawet gdy znajdują w tym wszystkim jeszcze siłę na jakiś seks, po prostu nie mają na niego czasu. Bardzo niepopularne jest także zostawianie dzieci i wyjazdy małżeńskie. Wiele małżeństw, nawet gdy planuje coś takiego - napotyka opór dziadków, nawet tych którzy w innych przypadkach z dzieciakami zostają dość chętnie. Nie mówiąc już o tym, że instytucja niani weekendowej jest niemal nieznana.
Oczekiwania: Z relacji niektórych znajomych wiem, że gdy mieli dzieci i już wyjechali na ten weekend, to tak się martwili o dzieci i mieli wyrzuty sumienia, że i tak seks nie bardzo wychodził. Szczególnie dotyczy to kobiet, które opiekują się dziećmi cały czas i nie pracują zawodowo. Myśli w stylu - "ja tu się bzykam, a mojemu dziecku coś się stanie, to ja sobie nigdy nie wybaczę", nie pozwalają się dostatecznie zrelaksować.
Od rodziców oczekuje się, że do czasu osiągnięcia przez dzieci dorosłości cały swój wolny czas, energię wysiłek poświęcą tymże dzieciom lub zarabianiu na nie. Bardzo niewiele małżeństw ma poza dziećmi i pracą swoje własne odrębne od dzieci życie. Zabawa jest domeną bezdzietnych i młodych. Coraz częściej lansuje się także "rozrywki rodzinne", "wakacje rodzinne" - jako model 'prawidłowego' życia z dziećmi - dzieci są z rodzicami niemal stale. A pod opieką instytucji, dziadków i niań znajdują się tylko wtedy, gdy rodzice pracują.

W takich warunkach nawet jeśli seks zdarza się od czasu do czasu - nie ma on szansy zaistnieć jako stały element zwiazku. Dopóki nie było dzieci - przestrzeń w domu była wolna, był czas, były wspólne sprawy i normalne dorosłe życie.
Sądzę, że gdyby po pojawieniu się dzieci seks był uważany za istotny - normą byłyby osobne małżeńskie sypialnie, oraz normalne życie towarzyskie dorosłych, a także nianie, jako stały element życia każdej rodziny - nie na czas pracy, a na czas rozrywki i własnego życia rodziców. Częściej do takich wniosków dochodzą mężczyźni, ale bywa - natychmiast są gaszeni - jako nieodpowiedzialni, egoistyczni, nie rozumiejący potrzeb dzieci. Jeszcze gorzej, gdy do takich wniosków dojdzie kobieta, no bo "co z niej za matka".
Swoją drogą sądzę, że stałe osaczanie dzieci obecnością rodziców hamuje ich rozwój, a nie jak się twierdzi - tworzy ku niemu dobre warunki. I tak w imię lansowanego powszechnie "rodzicielstwa bliskości" doprowadzonego do granic absurdu - kasuje się małżeńskie życie seksualne, a dwoje dorosłych ludzi sprowadza się do roli opiekunów i dostarczycieli środków finansowych potomkom.
    • sea.sea Re: przestrzeń seksualna 20.06.13, 13:48
      "Pokój w którym sypiają, to najczęściej równocześnie salon, centrum rozrywki rodzinnej, jadalnia, a także sypialnia młodszych dzieci, a niekiedy także i miejsce do pracy."

      Przeciętne polskie małżeństwo z dziećmi już nie mieszka w kawalerce, nie te czasy. Kryzys, śmyzys, ale nie znam żadnej rodziny gnieżdżącej się z dzieckiem/dziećmi w jednym pokoju, zawsze są minimum dwa.

      • that.bitch.is.sick Re: przestrzeń seksualna 20.06.13, 14:00
        sea.sea napisała:

        > "Pokój w którym sypiają, to najczęściej równocześnie salon, centrum rozrywki ro
        > dzinnej, jadalnia, a także sypialnia młodszych dzieci, a niekiedy także i miejs
        > ce do pracy."
        >
        > Przeciętne polskie małżeństwo z dziećmi już nie mieszka w kawalerce, nie te cza
        > sy. Kryzys, śmyzys, ale nie znam żadnej rodziny gnieżdżącej się z dzieckiem/dzi
        > ećmi w jednym pokoju, zawsze są minimum dwa.
        >

        Gdzie ty żyjesz? Znasz rejony biedy w Polsce?
        • dreemcatcher Re: przestrzeń seksualna 20.06.13, 14:01
          napisała że nie zna :), rozglądać się mamy dobrobyt :)
        • sea.sea Re: przestrzeń seksualna 20.06.13, 14:17
          Pochodzę z bardzo małego miasteczka, przez jakiś czas mieszkałam w większym, a teraz mieszkam w bardzo dużym. I podtrzymuję, nie znam żadnej rodziny gnieżdżącej się ze stadkiem dzieci w kawalerce - autentyczną biedę widywałam w tym swoim miasteczku rodzinnym, ale akurat tych osób bym nie posądzała o nieuprawianie seksu (skądś się te kilkoro dzieci bierze, nie?), ani o to, że mając większą przestrzeń życiową zaczęłyby go uprawiać częściej i w sposób wyrafinowany. A już absolutnie nie o to, że z braku seksu by poszły szukać rozwiązania w internecie.
      • twojabogini Re: przestrzeń seksualna 20.06.13, 14:18
        sea.sea napisała:

        > Przeciętne polskie małżeństwo z dziećmi już nie mieszka w kawalerce,

        Ależ ja nie piszę o kawalerce. Ja piszę właśnie o tych minimum dwóch pokojach. Jeden lub więcej to pokój/pokoje dzieci. A jeden jest "pokojem rodziców". Pokój rodziców to multipokój - jadalnia, salon rozrywki, co chcesz. To tu stoi zazwyczaj telewizor, komp, stół, oraz oczywiście łózko rodziców - najczęściej jakoś tam składane. To norma polskiej architektury.
        Do tego pokoju dzieci maja swobodny dostęp, więc nigdy nie wiadomo kiedy dziecko uraczy rodziców swoja obecnością. Dzieci pomimo posiadania swoich pokoi często nocują -noc w noc -z rodzicami.
        Czego nie ma - nie ma sypialni. Takiego osobnego pokoju rodziców, który jest tylko ich (bez dostępu dla dzieci), w którym nie gra żaden telewizor, nie ma kompa, w którym spędza się razem czas w sposób intymny, razem śpi i ma seks. Polskie "apartamenty" nie mają takiej opcji.
        • dreemcatcher Re: przestrzeń seksualna 20.06.13, 14:33
          a prawda jest taka niezależnie od wymyślnych argumentów , że kobieta w Polsce (nie wiem jak jest w innych krajach), po urodzeniu dziecka zamienia się w matkę polkę. Niezależnie czy będzie 10 sypialni , sala treningowa to i tak zawsze coś będzie nie tak, zawsze znajdzie się jakiś powód żeby się wymiksować od obowiązku , bo po ślubie to obowiązek a nie przyjemność. Jak ludzie chcą się razem bawić , to znajdą nawet chwilkę idąc po kanapkę do kuchni. Dla tych co chcą się wymiksować złote góry będą nie dość złote żeby zadowoliły.
          Z czasem partner który notorycznie kombinuje jak sie wymigać przestaje być atrakcyjny no i chcąc nie chcąc seksu coraz mniej , często to inna/ inny korzysta z niezaspokojonego małżonka.
          • kag73 Re: przestrzeń seksualna 20.06.13, 15:22
            dreemcatcher napisał:

            > a prawda jest taka niezależnie od wymyślnych argumentów , że kobieta w Polsce (
            > nie wiem jak jest w innych krajach), po urodzeniu dziecka zamienia się w matkę
            > polkę. Niezależnie czy będzie 10 sypialni , sala treningowa to i tak zawsze coś
            > będzie nie tak, zawsze znajdzie się jakiś powód żeby się wymiksować od obowiąz
            > ku , bo po ślubie to obowiązek a nie przyjemność. Jak ludzie chcą się razem baw
            > ić , to znajdą nawet chwilkę idąc po kanapkę do kuchni. Dla tych co chcą się wy
            > miksować złote góry będą nie dość złote żeby zadowoliły.
            > Z czasem partner który notorycznie kombinuje jak sie wymigać przestaje być atra
            > kcyjny no i chcąc nie chcąc seksu coraz mniej , często to inna/ inny korzysta z
            > niezaspokojonego małżonka. "

            A wiesz dlaczego tak jest? Bo Starowicze i inni durnie opowiadja, ze kobiecie satysfakcja seksulana nie jest potrzebna i orgazm nie jest dla niej wazny. Efekt: kobieta do seksu nie dazy, bo za malo z niego ma, zeby sie oplacalo poswiecic chwilke, film se woli obejrzec i tyle. Rodziny chciala, ma. Widziales kiedys, zeby ktos dobrowolnie rezygnowal z czegos co lubi? Ja nie!
            • marek.zak1 Re: przestrzeń seksualna 20.06.13, 15:29
              No widzisz, a jak orgazm jest najważniejszy, to facet się wymiksowuje i wali konia przy laptopie.
              Czyli jest źle. Na szczęście nie u nas :)
              • kag73 Re: przestrzeń seksualna 20.06.13, 15:35
                marek.zak1 napisał:

                > No widzisz, a jak orgazm jest najważniejszy, to facet się wymiksowuje i wali ko
                > nia przy laptopie.
                > Czyli jest źle. Na szczęście nie u nas :)

                No to zalezy jaki facet, bo bywaja rozni i oczekiwania tez bywaja rozne.



              • sea.sea Re: przestrzeń seksualna 20.06.13, 15:42
                Tak właśnie. A mogłyby dawać dupy nie za orgazm, ale za możliwość trzymania w domu pieska, a w razie potrzeby orgazmu same trzeć broszkę przy laptopie :D
              • twojabogini Re: przestrzeń seksualna 20.06.13, 16:16
                marek.zak1 napisał:

                > No widzisz, a jak orgazm jest najważniejszy, to facet się wymiksowuje i wali ko
                > nia przy laptopie.

                Tego nie łapię. Damski orgazm na żywo taki straszny?
                • marek.zak1 Re: przestrzeń seksualna 20.06.13, 18:55
                  Jak obowiązkowy, a za brak wielkie niezadowolenie, to facet ucieka w porno. Mnóstwo kobiet pisze na forach, dlaczego tak sie dzieje. Takie obserwacje z netu.
                  • sea.sea Re: przestrzeń seksualna 20.06.13, 23:42
                    Jedna pani, co ją tu chwaliłeś parę miesięcy temu za rozwiązanie problemu niechęci męża do seksu (zaczęła dawać mężowi kiedy on chciał i tak jak on chciał), właśnie się rozwodzi i to głównie z bezseksia.
                    Ciekawa jestem Twojej refleksji na ten temat.
                    • marek.zak1 Re: przestrzeń seksualna 21.06.13, 11:19
                      Jesli facet jest impotentem, albo kryptogejem, nic nie można poradzić. Rozwód jest właściwym krokiem.
            • urquhart zeby ktos dobrowolnie rezygnowal z czegos co lubi? 20.06.13, 21:43
              To prostackie tłumaczenie.
              No przecież pomimo że jestem facetem, seks z nieatrakcyjną (dla mnie subiektywenie) partnerką to katastrofa i porażka i doskonale to rozumiem, że baba woli nic niż seks z chłopem któego nie uznaje za atrakcyjnego.
              Seks bez erotyzmu czyli postrzegania i odczuwania przyjemności i podniecenia z atrakcyjności seksualnej partnera (ki) to spuszczenie z krzyża.
              A generalnie w każdych badaniach i dorobku psychoewo wychodzi że kobiety mają znacznie bardziej wyśrubowane wymagania i wielu mężów się na nie nie łapie, ale są użyteczni :)
              • kag73 Re: zeby ktos dobrowolnie rezygnowal z czegos co 20.06.13, 22:43
                urquhart napisał:

                > To prostackie tłumaczenie.
                Moim zdaniem to bardzo logiczne tlumaczenie.

                > Seks bez erotyzmu czyli postrzegania i odczuwania przyjemności i podniecenia z
                > atrakcyjności seksualnej partnera (ki) to spuszczenie z krzyża.
                > A generalnie w każdych badaniach i dorobku psychoewo wychodzi że kobiety mają z
                > nacznie bardziej wyśrubowane wymagania i wielu mężów się na nie nie łapie, ale
                > są użyteczni :)
                Hmm, sugerujesz, ze kobiety wychodza za maz za mezczyzn, ktorzy ich absolutnie nie pociagaja fizycznie, nie sa dla nich atrakcyjni fizycznie? Jedynym kryterium jest ich "uzytecznosc?" Czy tez chodzi Ci o to, ze ci mezowie tak strasznie sie zapuszczaja, ze kobietom przechodzi ochota na seks? I skoro to jest kluczem do rozwiazaniu problemu bezseksia w zwiazku, to panowie marsz do silowni, na rower, koniec z chlaniem na umor piwska, zdrowe odzywianie, zadbanie o higiene osobista i...swiat bedzie stal dal Was otworem:))

                • urquhart Re: zeby ktos dobrowolnie rezygnowal z czegos co 21.06.13, 07:52
                  > nie pociagaja fizycznie, nie sa dla nich atrakcyjni fizycznie? Jedynym kryteriu
                  > m jest ich "uzytecznosc?" Czy tez chodzi Ci o to, ze ci mezowie tak strasznie
                  > sie zapuszczaja, ze kobietom przechodzi ochota na seks? I skoro to jest kluczem

                  Co z badaniami psychoewo o wyższych wymaganiach że w dowolnej grupie społecznej na rożnych kontynentach dla facetów atrakcyjne seksualnie jest ponad połowa kobiet, a dla kobiet atrakcyjne seksualnie jest parę procent mężczyzn ze swojej grupy?
                  • dreemcatcher Re: zeby ktos dobrowolnie rezygnowal z czegos co 21.06.13, 07:57
                    ale wystarczy przedstawić panów jako bardzo zamożnych (moga być bez nogi i ręki ) i poziom atrakcyjności rośnie bardzo szybko :)
                    • zawle Re: zeby ktos dobrowolnie rezygnowal z czegos co 21.06.13, 08:12
                      Przestrzeń seksualna jako warunek do zaistnienia seksu nie ma znaczenia. Żadnego. Ale nabiera wielkiego, gdy nie chce się go uprawiać.
                      • zyg_zyg_zyg Re: zeby ktos dobrowolnie rezygnowal z czegos co 21.06.13, 09:42
                        Że żadnego, to się nie zgodzę. Bo jak dzieciaki skaczą po Twoim łóżku, to co najmniej nie wolno głośno krzyczeć i mówić świństw. Nie zawsze się można też zamknąć w łazience na 5 minut, żeby dzicz nie zrobiła krzywdy sobie albo współdziczy :-).
                        Ale że ma pomijalny wpływ wobec chęci/niechęci to już się zgadzam jak najbardziej. Ten wątek to drugi - po założonym przez Kotoshi o oszukańczej kulturze - gdzieś na zewnątrz upatrujący przyczyn, które według mnie tkwią przede wszystkim wewnątrz.
                    • zawle Re: zeby ktos dobrowolnie rezygnowal z czegos co 21.06.13, 08:14
                      dreemcatcher napisał:

                      > ale wystarczy przedstawić panów jako bardzo zamożnych (moga być bez nogi i ręki
                      > ) i poziom atrakcyjności rośnie bardzo szybko :)

                      Podobnie jest z walorami Pań. Wolicie ładniejsze. Dbacie o geny:) My dbamy o to, żeby nasze wspólne dzieci miały co jeść. Demona w tym nie upatruję.
                      • dreemcatcher Re: zeby ktos dobrowolnie rezygnowal z czegos co 21.06.13, 08:21
                        to można iść do pracy :) i się wykazać :)
                        nie znam faceta który postrzega atrakcyjność kobiety przez pryzmat pieniędzy za to takich kobiet nie trudno znaleźć
                        > Podobnie jest z walorami Pań. Wolicie ładniejsze. Dbacie o geny:)
                        nie ukrywamy ze wolimy ładniejsze :)
                        >My dbamy o to , żeby nasze wspólne dzieci miały co jeść. Demona w tym nie upatruję.
                        jak wydajac nasze pieniądze, no tak bo one rosną razem z rzeżuchą na parapecie :)
                        • zawle Re: zeby ktos dobrowolnie rezygnowal z czegos co 21.06.13, 08:49
                          dreemcatcher napisał:

                          > to można iść do pracy :) i się wykazać :)
                          > nie znam faceta który postrzega atrakcyjność kobiety przez pryzmat pieniędzy za
                          > to takich kobiet nie trudno znaleźć
                          > > Podobnie jest z walorami Pań. Wolicie ładniejsze. Dbacie o geny:)
                          > nie ukrywamy ze wolimy ładniejsze :)
                          > >My dbamy o to , żeby nasze wspólne dzieci miały co jeść. Demona w tym nie
                          > upatruję.
                          > jak wydajac nasze pieniądze, no tak bo one rosną razem z rzeżuchą na parapecie
                          > :)

                          Jedno nie wyklucza drugiego. Można iść do pracy i nawet trzeba. Ja też nie ukrywam że lubię facetów umiejących zarabiać. Jak obłapiać nasze cycki to tak, bo one rosną z rzeżuchą i na parapecie;)
                          • dreemcatcher Re: zeby ktos dobrowolnie rezygnowal z czegos co 21.06.13, 09:25
                            muszę tej rzeżuchy więcej zasiać to ilość cycków się zwiększy , raj na ziemi
                            również kobieta przedsiębiorcza jest w cenie, niestety mały procent w populacji :)
                            • zawle Re: zeby ktos dobrowolnie rezygnowal z czegos co 21.06.13, 09:39
                              dreemcatcher napisał:

                              > muszę tej rzeżuchy więcej zasiać to ilość cycków się zwiększy

                              No i masz prosty rachunek:))) Mały procent populacji? Podobnie jak przedsiębiorczy mężczyzna. I jak piękne, cycate kobiety. Dlatego jako niecycata, średnio zarabiająca kobieta nie rozglądam się za biznesmenami z wysokiej półki ( chociaż mój były mąż kimś takim był), ale też nie zachęci mnie średnio zarabiający facet, który ciągle gada o swojej domniemanej kasie i wyraża wielki strach o nią.
                              • dreemcatcher Re: zeby ktos dobrowolnie rezygnowal z czegos co 21.06.13, 10:21
                                ja lubie różne i małe i duże :)
                                > , ale też nie zachęci mnie średnio zarabiający facet, który ciągle gada o swojej >domniemanej kasie i wyraża wielki strach o nią.
                                nie kręci cię bo obawiasz się że nie starczy ci jego pieniędzy :) wpadłaś jak śliwka w kompot :)
                                • zawle Re: zeby ktos dobrowolnie rezygnowal z czegos co 21.06.13, 12:27
                                  dreemcatcher napisał: > nie kręci cię bo obawiasz się że nie starczy ci jego pieniędzy :) wpadłaś jak ś
                                  > liwka w kompot :)

                                  Nie kręci mnie, bo pieniądze nie są dla mnie wartością samą w sobie. Dobrze zarabiam, nie potrzebuje cudzych pieniędzy. Nie kręcą mnie za to osoby które pilnują tego, czego nie mają i czują tak wieli niepokój że to stracą, że kompulsywnie wyrażają swój strach. Damskim odpowiednikiem jest brzydula, ciągle gadająca o tym że wszyscy mężczyźni czyhają na jej cnotę;) Nie wpadam jak śliwka w kompot, bo unikam takich indywiduów:))
                        • hello-kitty2 Re: zeby ktos dobrowolnie rezygnowal z czegos co 21.06.13, 10:10
                          dreemcatcher napisał:

                          > nie ukrywamy ze wolimy ładniejsze :)

                          Za urode trzeba zaplacic, bo uroda to kapital. Za darmo to masz slonce i wiatr.
                          • dreemcatcher Re: zeby ktos dobrowolnie rezygnowal z czegos co 21.06.13, 10:19
                            a to się już nazywa prostytucja :)
                            • hello-kitty2 Re: zeby ktos dobrowolnie rezygnowal z czegos co 21.06.13, 10:32
                              dreemcatcher napisał:

                              > a to się już nazywa prostytucja :)

                              Sami mezczyzni nagabuja do prostytucji oferujac tym 'ladnym' roznego rodzaju 'pomoc' w zamian. Jak to mi zaoferowal jeden wysoko postawiony Holender: "Jak bedziesz dla mnie 'mila' to pomoge ci z nauka jezyka". I teraz co robisz kurwisz sie za pomoc czy nie? Doradz znawco prostutucji.
                              • dreemcatcher Re: zeby ktos dobrowolnie rezygnowal z czegos co 21.06.13, 10:38
                                i co pomógł ?:)
                                twoje ciało twoje zasady mozesz robić z tym co ci się podoba , zbulwersował cię fakt ?
                            • zawle Re: zeby ktos dobrowolnie rezygnowal z czegos co 21.06.13, 12:30
                              dreemcatcher napisał:

                              > a to się już nazywa prostytucja :)

                              Za to dawanie byle komu to zwykłe kurwienie się. Życzę zakotwiczenia pośrodku.
                          • marek.zak1 Re: zeby ktos dobrowolnie rezygnowal z czegos co 21.06.13, 11:22
                            Kitty, to jest boskie :)
                  • kag73 Re: zeby ktos dobrowolnie rezygnowal z czegos co 21.06.13, 10:01
                    > Co z badaniami psychoewo o wyższych wymaganiach że w dowolnej grupie społecznej
                    > na rożnych kontynentach dla facetów atrakcyjne seksualnie jest ponad połowa ko
                    > biet, a dla kobiet atrakcyjne seksualnie jest parę procent mężczyzn ze swojej g
                    > rupy?
                    Hmm, zapytaj yorica o szczegoly, kobieta zmienna jest i do tego nieobliczalna. Facet, wiemy, wizualny jest, czyli przez oczy, laska sie podoba, wow, przelecialbym, wie od razu.
                    Kobieta: wow, facet sie podoba, poszlabym z nim, ale jednoczesnie jest szansa, bo przez uszy, czyli to co slyszy i czesto kobiety daja sie urobic, do tego mezczyzna zyskuje przy blizszym poznaniu, przez swoje dzialania. O ile mezczyznom czesto wystrarcza atrakcyjna partnerka(zwalszcza na poczatku), w przypadku kobiet sama atrakcyjnosc partnera w lozku nie wystarczy, on musi jeszcze cos "umiec", bo o kobiecy orgazm nie tak latwo jak o meski.
                    I jakos nie wierze w to, ze ponad polowa kobiet jest atrakcyjna seksualnie dla mezczyzn. Mezyczyzni tez maja swoje wymagania a zwlaszcza ci przyzwyczajeni do atrakcyjnych kobiet wokol.
              • rafill Re: zeby ktos dobrowolnie rezygnowal z czegos co 21.06.13, 12:34
                Zgadzam sie, ale nie wiem czemu wskazujesz na kobiety. To zjawisko ogolniejsze niz plec. Seks bez namietnosci i emocjonalnej satysfakcji faktycznie moze byc srednio atrakcyjna gratyfikacja. Istnieja ciekawsze,, pozaseksualne alternatywy.
            • dreemcatcher Re: przestrzeń seksualna 21.06.13, 07:56
              rozbawiłaś mnie :)
              napisałem że kobieta kombinuje jak się wymigać i stawia to nowe warunki, dokładnie to zrobiłaś. Czy ten Starowicz jest jakąś wyrocznią i trzyma im nogi związane zeby nie mogły iść do łóżka . Co znaczy opłacało się , jeśli facet jej nie zadawala to kto , sama tego nier zrobi bo nie lubi itd. Jak ktoś woli film obejrzeć zamiast się kochac to klasyczny przykład umęczonej matki rodzicielki.
              >Widziales kiedys, zeby ktos dobrowolnie rezygnowal z czegos co lubi?
              tak moja żona :) odwidziało jej się , no chyba że tylko udawała do slubu ze lubi :)
              • kag73 Re: przestrzeń seksualna 21.06.13, 09:51
                Ja tylko probuje dociec, dlaczego "kobieta kombinuje jak się wymigać". To wszystko. Jezeli odpada powod z hormonami/zdrowotny i przemeczenie, bo dziecko i ogarnianie domu itd. meczace jest, zwlaszcza bez udzialu(pomocy) drugiej strony, to co pozostaje?
                Moim zdaniem wlsnie to, ze nie ma wystarczajacej frajdy z seksu i tyle. Tak mi wychodzi.
                • dreemcatcher Re: przestrzeń seksualna 21.06.13, 10:24
                  no właśnie , powód obowiązki kóre są tylko tym pretekstem zeby nie iść do łozka, ale w przyrodzie nic nie ginie. Zawsze można uprawiać inny ogródek a tu niech chwasty rosną.
                  • kag73 Re: przestrzeń seksualna 21.06.13, 10:36
                    dreemcatcher napisał:

                    > no właśnie , powód obowiązki kóre są tylko tym pretekstem zeby nie iść do łozka

                    Ty sie mylisz, to jest najprawdziwsza prawda, bo jezeli sie seks lubi to chcesie isc do lozka, ale zmeczenie skuteczne zabija chce na amory, bo zwyczajnie sil nie starcza.
                    • dreemcatcher Re: przestrzeń seksualna 21.06.13, 10:41
                      to też, ale jeśli się lubi seks to warto się zastanowić co zrobić żeby był. No chyab zę się jest matką polką i kibel ma się błyszczeć a seks jak starczy czasu i sił. Dobrze wiesz zę wiele kobiet wynajdzie sobie zajęcie zeby mieć pretekst bo zwyczjnie seks im nie jest potrzebny już , celem było małzęństwo i dzieci .
                      • kag73 Re: przestrzeń seksualna 21.06.13, 10:46
                        No czyli sie zgadzamy, mowie od poczatku: nie chca seksu, bo go nie lubia, nic im nie daje albo sie znudzil:(
                        • dreemcatcher Re: przestrzeń seksualna 21.06.13, 10:52
                          i tak kochają swojego męża ze mówia to idź na miasto zrelaksuj się czy nie ?:)
                          • kag73 Re: przestrzeń seksualna 21.06.13, 10:57
                            dreemcatcher napisał:
                            > i tak kochają swojego męża ze mówia to idź na miasto zrelaksuj się czy nie ?:)

                            Tego to juz nie wiem, bo ja nie z tego gatunku, niestety:)
                            To juz maz i zona w takich przypadkach powinni dociekac, szukac, probowac.
                            Zalezy jaka jest przyczyna braku seksu, od tego trzeba zaczac i czy chca oboje cos zmienic.

                            • dreemcatcher Re: przestrzeń seksualna 21.06.13, 11:53
                              zazwyczaj tylko jedno chce coś zmienić inaczej by problemu nie było :)
                              • triismegistos Re: przestrzeń seksualna 21.06.13, 16:52
                                To znaczy co zmienić chce ta jedna osoba? Był to kiedyś wątek o kobiecej rozkoszy. Wypowiadający się w nim faceci niewątpliwie chcieliby coś zmienić, bo znikoma czestotliwość ich nie zadowala, ale na sugestię, ze mogliby się po prostu postarać i dać swoim kobietom trochę przyjemności jak jedem mąż poczuli się uciśnieni.
                                Jeszcze mi się oberwało od feministek terroryzujących facetów orgazmem :D
          • twojabogini Re: przestrzeń seksualna 20.06.13, 15:31
            dreemcatcher napisał:

            >że kobieta w Polsce (
            > nie wiem jak jest w innych krajach), po urodzeniu dziecka zamienia się w matkę
            > polkę.

            Przemiana jest jak rozumiem wynikiem świadomej decyzji. Bo każda młoda kobieta ma swój ideał - zostanie matka polką. Ktoś kiedyś zastanowił się dlaczego się taka przemiana dokonuje?
            Może dlatego, że po urodzeniu dziecka całe otoczenie włącznie z kobietą uważa, że jej rolą od teraz jest być z dzieckiem 24 na dobę? Może dlatego, że już po paru miesiącach spędzonych w ten sposób każdy normalny człowiek dostaje głupawki? Może dlatego, że kobieta śpi z dzieckiem zamiast z mężem, a we wszystkich poradnikach lansuje się teraz, że to normalne i dobre dla dziecka (dobro matki oraz małżeństwa rodziców dziecka nie ma znaczenia)?
            Kobiety, które po urodzeniu dziecka mają własną przestrzeń i własne życie, poza byciem matką - w matki polki jakoś się nie zamieniają. Ale kobiet, które maja taką możliwość jest niewiele. Za każdym razem kiedy moje dzieci były małe i pokazałam się bez nich padało sakramentalne pytanie: A gdzie zostawiałaś dziecko? Nieodmiennie odpowiadałam, że w szafie. Mężczyzn nikt o to nie pyta - ale już niedługo.
            Coraz więcej ojców jest także wkręcanych w nadopiekuńcze i totalne rodzicielstwo - i stają się ojcami-polakami.
            • kag73 Re: przestrzeń seksualna 20.06.13, 15:42
              Jakos nie przekonuje mnie argument o nastwieniu "teraz bede matka polka". Co sobie myslalo otoczenie dla mnie bylo niewazne, faktem jest, ze bylam matka 24 na dobe, oczywiscie byl jeszcze zapracowany maz, ale poza tym sytuacja mnie zmusila(no i moj wyborz tez) do zajmowania sie dzieckiem bez przerwy. Co nie zmienia faktu, ze ochota na seks mi nie przeszla;)) Pewnie naleze do tych nielicznych tesosteronowych wyjatkow.
              Sporo matek w Polsce ma babcie po reka, ktore pomagaja, zostaja z dzieckiem, jeszcze cos, ale zazwyczaj potrzebny dobry powod typu praca, wizyta u lekarza, czasem wieksza impreza. Na nianie nie kazdego stac, albo sprawa zbyt problematyczna, zalezy od dziecka.
              Owszem bez kombinowania sie nie da, ale jak komus zalezy...to da rade, umowi sie na seks z zona/mezem i da rade.
              • twojabogini Re: przestrzeń seksualna 20.06.13, 16:14
                kag73 napisała:

                Sądzę, że tak jak napisałaś - jak ktoś coś z tego ma - to się i nakombinuje, żeby jakoś ten seks mieć. A że przy podejściu ala Starowicz po prostu nie warto...raz na jakiś czas rozłoży się nogi, gdy będzie po temu okazja i mąż już naprawdę będzie musiał...oczywiście w zamian za adoracje, satysfakcje psychiczna i co tam jeszcze.

                No i jeszcze - żeby kobieta "mogła" zostawić dziecko, albo wydać na nianie musi mieć dobry powód. Dotyczy to także pary. Nie znam pary, która mogłaby powiedzieć dziadkom - wyjeżdżamy bo chcemy spędzić trochę czasu razem - sami.
                My zawsze podajemy ważny powód - wyjazd firmowy, na który można zabrać małżonka np. - a potem jedziemy "się szkolić". Czujemy się z tym jak debile, że musimy kręcić, ale co tam - ważne, że mamy swój czas. Przepytałam o to sporo znajomych - mają podobnie. Rodzic to rodzic, ma siedzieć i domu pilnować.
                I będę się upierać, że brak takich możliwości jak wspólny wyjazd we dwoje zabija seksualność w dzieciatych małżeństwach, na raty ale systematycznie. Bywa - do końca.
                • marek.zak1 Re: przestrzeń seksualna 20.06.13, 18:58
                  To nie brak możliwości tylko braki w organizacji. Myśmy z nasza trójka NIGDY takich problemów nie mieliśmy.
            • kotoshi Zależność 20.06.13, 16:50
              twojabogini napisała:
              > Przemiana jest jak rozumiem wynikiem świadomej decyzji. Bo każda młoda kobieta
              > ma swój ideał - zostanie matka polką. Ktoś kiedyś zastanowił się dlaczego się t
              > aka przemiana dokonuje?
              > Może dlatego, że po urodzeniu dziecka całe otoczenie włącznie z kobietą uważa,
              > że jej rolą od teraz jest być z dzieckiem 24 na dobę? Może dlatego, że już po p
              > aru miesiącach spędzonych w ten sposób każdy normalny człowiek dostaje głupawki

              Ja nie mam takiego ideału. Ale 24 na dobę z dzieckiem to jest coś, czego bałabym się strasznie. A jeszcze bardziej zależności od faceta (jeśli np. zostawszy matką jeszcze byłabym zależna). Pewnie z tych powodów np. teraz boję się panicznie, mimo że „poźlizg”, który mam, można wytłumaczyć i raczej nie ma możliwości, żebym była w ciąży, to chwilami nie potrafię nad strachem zapanować.
              Ale nie miałabym problemów z przyznaniem się komukolwiek z otoczenia, że (przynajmniej na razie) zupełnie nie widzę się w roli matki.
            • urquhart Re: przestrzeń seksualna 20.06.13, 21:34
              twojabogini napisała:
              > Kobiety, które po urodzeniu dziecka mają własną przestrzeń i własne życie, poza
              > byciem matką - w matki polki jakoś się nie zamieniają. Ale kobiet, które maja
              > taką możliwość jest niewiele. Za każdym razem kiedy moje dzieci były małe i pok
              > azałam się bez nich padało sakramentalne pytanie: A gdzie zostawiałaś dziecko?
              > Nieodmiennie odpowiadałam, że w szafie. Mężczyzn nikt o to nie pyta - ale już n
              > iedługo.

              W mojej pracy jednak przykłady pieluszkowego zapalenia mózgu kobiet które miały wysokie pensje wykształcenie i możliwości rozwoju widziałem. Perel pisała że to zjawisko które szczególnie silnie występuje w Polsce i Włochach krajach mamisynków. Sprowadzanie do braku orgazmu jet głupie i naiwne. Zapytaj się z się wprost o seks mamusiek na życiu rodzinnym czy ematce, one się tym nie interesują. Na tym forum baby są jak z innego plemienia i pewno gdzie indziej baby gromadnie dały by im plakietkę nimfomanek...
              • zyg_zyg_zyg Re: przestrzeń seksualna 20.06.13, 22:23
                > Zapytaj się z się wpr
                > ost o seks mamusiek na życiu rodzinnym czy ematce, one się tym nie interesują.

                Ooo.. To już zapomniałeś o wąteczku założonym przez Aandzię, za który e-krowy miały ją zjeść żywcem?

                "Urquhart żartobliwie wysłał mnie na e-matki bym pogrążyła się do reszty zajazgotana przez stado niechętnych do bzykanka, reglamentujących seks, opętanych hormonami macierzyństwa samic ;-P No to jestem i zadaję konkretne pytanie. Jak do tej pory zdecydowana większość dziewczyn nie jazgocze, tylko przyznaje się do rozpustnych chuci i poczynań"
                forum.gazeta.pl/forum/w,567,127159447,127225610,Seks_bez_intencji_wchodzenia_w_zwiazek.html?s=0&v=2
              • kag73 Re: przestrzeń seksualna 20.06.13, 22:29
                Ja jednak nadal nie moge zatrybic dlaczego nie iteresuja sie czyms co lubia? A lody jesc lubia i ciuchy ladne lubia i inne przyejmnosci lubia? I chca z nich rezygnowac? Watpie.
                A zatem co oferuja im faceci w lozku? Jak wyglada/wygladal ich seks? Nie watpie, ze po czesci wina lezy w nich samych, braku doswiadczenia, braku edukacji seksualnej obu stron, blednych zalozen i oczekiwan. Do tego jak najbardziej moga dochodzic u niktorych zmiany hormonalne i inne zaburzenia poporodowe, ale to odmienna bajka.

                > W mojej pracy jednak przykłady pieluszkowego zapalenia mózgu kobiet które miały
                > wysokie pensje wykształcenie i możliwości rozwoju widziałem."

                A co to zdanie mialoby oznaczac? I co zlego jest w ich postepowaniu/zachowaniu, to zwyczajnie kwestia ich wlasnych priorytetow w danym momencie. To, ze nie byly zainteresowane zyciem zawodowym nie oznacza z automatu, ze nie byly zainteresowane seksem, moim zdaniem. Tez nie bylam zainteresowana zyciem zawodowym, ale seksem owszem:))

                • hello-kitty2 Re: przestrzeń seksualna 21.06.13, 10:24
                  kag73 napisała:

                  > Ja jednak nadal nie moge zatrybic dlaczego nie iteresuja sie czyms co lubia? A
                  > lody jesc lubia i ciuchy ladne lubia i inne przyejmnosci lubia? I chca z nich r
                  > ezygnowac? Watpie.

                  Dla mnie to proste, seks moze lubia ale facet przestal je krecic. Wola usychac bez seksu niz pieprzyc sie bez pozadania. Ja tak mam. To tylko kwestia czasu, kiedy pojawi sie wlasciwy obiekt. Potem albo jest dylemat albo jest z gorki :)
              • twojabogini Re: przestrzeń seksualna 21.06.13, 10:43
                urquhart napisał:

                > W mojej pracy jednak przykłady pieluszkowego zapalenia mózgu kobiet które miały
                > wysokie pensje wykształcenie i możliwości rozwoju widziałem. Perel pisała że t
                > o zjawisko które szczególnie silnie występuje w Polsce i Włochach krajach mamis
                > ynków.

                Pieluszkowe zapalenie mózgu? Bardzo pogardliwe określenie zupełnie naturalnego zjawiska. Gdy rodzi się dziecko - jego rodzicom zmieniają się priorytety. Jest dość oczywiste, że bezbronne i potrzebujące opieki niemowlę przez najbliższe trzy lata będzie priorytetem i jest naturalne, że rodzice zrezygnują na jakiś czas z dotychczasowego trybu życia, także z intensywnej pracy zawodowej.

                W krajach maminsynków jednak bardzo często priorytet zmienia się jedynie matce - i z wszystkimi nowymi obowiązkami zostaje sama. Nie ma też możliwości toczyć normalnego dorosłego życia.Tylko od kobiety oczekuje się zwolnienia tempa lub rezygnacji z pracy zawodowej na czas wychowania dziecka.

                I te kobiety - pozostawione z dziećmi 24 na dobę, pozbawione normalnego odrębnego życia, zawalone obowiązkami,a przede wszystkim wiecznie niedospane (mąż nie dyżuruje przy dziecku w nocy, "bo przecież pracuje") - naprawdę głupieją i dziczeją. Ale to nie kwestia hormonów, tylko warunków w jakich przychodzi im realizować się jako matki - i braku wsparcia ze strony otoczenia. Wiele z nich - nie mając wyjścia, zaczyna opowiadać jak to pięknie jest z dzieckiem, jak to się cieszą, że mogą itp. Same sobie opowiadają bajki (co nie znaczy, że nie cieszą się dziećmi - gorzej, ze cieszą się tylko dziećmi).
                Wiele z tych kobiet wycofuje się też na tym etapie z seksu - i jest to bojkot partnera, który nie zaangażował się w rodzicielstwo, w dom, w nowe obowiązki. Często nie jest to świadoma manipulacja - raczej efekt przemęczenia, doznanego zawodu, zazdrości wobec partnera, który ustawił się w swoim małżeństwie tak, że nie utracił swobody. Czasem zaś na tym etapie z seksu wycofuje się mąż - przytłoczony niezrozumiałymi dla niego żądaniami partnerki - domagającej się jego aktywnego udziału w nowych obowiązkach i samoograniczenia na rzecz obowiązków rodzicielskich. Taka "jędza" nie jest już seksualnie atrakcyjna.
                Tak oto zostaje się matką-polką. Zamkniętą w domu cierpiętnicą, nienawidzącą skrycie męża i pozbawioną seksu (na własne lub męża życzenie). Wariantów na temat tego jak aktywna życiowo kobieta stała się matką-polką wysłuchałam dziesiątki. Ale podstawowy schemat jest ten sam.
                • mojemail3 Re: przestrzeń seksualna 21.06.13, 23:20
                  twojabogini napisała:
                  "(...) I te kobiety - pozostawione z dziećmi 24 na dobę, pozbawione normalnego odrębnego życia, zawalone obowiązkami,a przede wszystkim wiecznie niedospane (mąż nie dyżuruje przy dziecku w nocy, "bo przecież pracuje") - naprawdę głupieją i dziczeją.(...)"

                  Może i tak bywa, ja wspominam te kilka miesięcy z dzieckiem w domu jako cudowne wakacje, nie było lekko momentami, ale czas wolny to się i znalazł w środku dnia jak młode spało...
                  I studia podyplomowe jako rozrywkę weekendową sobie ukończyłam...
                  Teraz kiedy pracuję, bo niestety nie mogę sobie pozwolić na luksus nie przynoszenia wypłaty do domowego budżetu, to bywam tak zmęczona,sfrustrowana że tylko odliczam dni do piątku, a potem młyn od nowa...No cóż, życie w tym kraju sprowadza się do tego,że najtańszą metodą antykoncepcyjną przed drugim dzieckiem jest mieć pierwsze dziecko...Potem czasu i kasy i siły brak;-)
                  Najmi
                  • urquhart irracjonalność uczuć i działań, wakacje czy horror 22.06.13, 10:35
                    mojemail3 napisała:
                    > Może i tak bywa, ja wspominam te kilka miesięcy z dzieckiem w domu jako cudowne
                    > wakacje, nie było lekko momentami, ale czas wolny to się i znalazł w środku dn
                    > ia jak młode spało...

                    Prolaktyna to hormon macierzyństwa rodzicielstwa działający przez stwarzanie uczucia: NIEPOKOJU o dziecko , PRZYMUSU opieki, ładtwo prowadzi do depresji. To kij. Oksytocyna to gratyfikacja i marchewka macierzyństwa.
                    Stąd przy podobnych warunkach jak miałaś niski poziom to mogłaś odczuwać jako cudowne wakacje. Podobnie jak faceci biorą macierzyński to nie odczuwają przymusu warowania przy niemowlęciu i płacz i nie paraliżuje.
                    Dlatego w zależności od ilości prolaktyny płacz dziecka może doprowadzać do skraj wyczerpania choroby nerwowej wywołując irracjonalne emocje niezrozumiałe dla ojca i bezdzietnego otoczenia.

                    Oczywiście trzeba to zrozumieć ale wcale nie znaczy że wszystko trzeba się tym irracjonalnym uczuom podporządkowywać i roszczeniowo oczekiwać że podporządkowują sie wszyscy wokół, od męża po pracodawcę.
                    Pięknie o działaniu prolaktyny która całkowicie zakrzywia kobietom postrzeganie rzeczywistości pisze Louann Brizendine i Elizabeth Badinter
                    • kag73 Re: irracjonalność uczuć i działań, wakacje czy h 22.06.13, 12:09
                      Rzecz polega na tym, ze majac male dziecko i wracajac do pracy, kobieta ma jeszcze wiecej obowiazkow i mniej czasu, bo oprocz pracy na zazwyczaj caly etat( i wczesnego wstawania rano), odbiera dziecko, robi zakupy, ogarnia chalupe i wiekszosc domowych obowiazkow, zajmuje sie dzieckiem(co po czesci frajda), malo ma czasu z mezem we dwoje a zwlaszcza malo czasu dla siebie samej, bo doba ma tylko 24 godziny. Nic dziwnego, ze wieczorem pada skonana na pysk. Czyli mojemil bedac z dzieckiem w domu byla mniej przeciazona/zmeczona niz teraz, proste.
                      W Niemczech, powiem Ci urqu, wyglada to bardzo roznie, podobnie pewnie jak w Polsce. Bardzo wiele kobiet korzysta z mozlwosci zostania dwa albo trzy lata na wychowawczym, ja tez tak wlasnie zrobilam.
                      I moi zdaniem zwlaszcza w Polsce nadal kwitnie zycie towarzyskie, mimo dzieci, bo w Polsce ludzie bardzo czesto odwiedzaja sie wzajemnie w domach, z dziecmi czy bez(przynajmniej tak bylo kiedy), podczas kiedy w Niemczech czesto wychodzi sie do knajpy, co juz wyglada trudniej, bo trza zoragnizowac opieke dla dziecka, czyli poprosic babcie(nie zwasze chetna) albo zaplacic opiekunce.
                • urquhart Pieluszkowe zapalenie mózgu 22.06.13, 10:10
                  twojabogini napisała:
                  > Pieluszkowe zapalenie mózgu? Bardzo pogardliwe określenie zupełnie naturalnego
                  > zjawiska. Gdy rodzi się dziecko - jego rodzicom zmieniają się priorytety. Jest
                  > dość oczywiste, że bezbronne i potrzebujące opieki niemowlę przez najbliższe tr
                  > zy lata będzie priorytetem i jest naturalne, że rodzice zrezygnują na jakiś cza
                  > s z dotychczasowego trybu życia, także z intensywnej pracy zawodowej.

                  Polskie wyśrubowane standardy nie są wcale "naturalne" a podporządkowywanie się macierzyńskim oczekiwaniom kobiet przez mężczyzn nie jest wyznacznikiem.
                  Ponadto jak jest to kolejne dziecko, i trzeba dla niego olać nie partnera i pracę ale pozostałe własne dzieci i podzielić "miłość" i prolaktynowy subiektywny przymus, nagle okazuje się że nie MUSI być ono wyznacznikiem które blokuje wszystkie dotychczasowe aktywności i relacje.
                  Akurat ponieważ mieliśmy przyjaciół z Francji i Niemiec co mieli dzieci w tym samym wieku miałem okazję porównać jaka jest różnica w mentalności, tamte babki nie rzucały się przy pierwszym dziecku do pokoju dziecka na każdy jego dziecka i potrafili zachować większość towarzyskiego dawnego życia. Zresztą wiadomo że jak dzieci wyznaczą granice dorosłym i rodzice się podporządkowują dzieciom a nie odwrotnie kończy się to katastrofalnie przede wszystkim dla nich.
                  zwierciadlo.pl/2012/dziecko-2/wychowanie-dziecko/maly-terrorysta-w-poszukiwaniu-wlasnych-granic
                  • rafill Re: Pieluszkowe zapalenie mózgu 22.06.13, 10:39
                    Z perspektywy lat moze jednak przyznasz, ze dziecko jest w hierarchii wartosci wyzej, niz to czy i w jaka dziurke spusci sie pan domu ? :)
                    • kawitator Re: Pieluszkowe zapalenie mózgu 22.06.13, 16:20
                      czy mógłbym wiedzieć z jakiej perspektywy lat ?

                      Z moje perspektywy to dzici w domu to epizod pojawiają sie a potem odchudzą w świat Wtedy albo masz swój świat, prace pasje i swojego chłopa albo zostajesz przysłowiową straszna teściową której nienawidzą wszyscy dokoła łącznie z nia sama
                      Z takiej perspektywy to jednak te dziurki maj znacznie większe znaczenie.
                      Howgh Rzekłem :-PPP
                      • rafill Re: Pieluszkowe zapalenie mózgu 22.06.13, 16:53
                        kawitator napisał:

                        > czy mógłbym wiedzieć z jakiej perspektywy lat ?

                        A z perspektywy lat człowieka co się go spłodziło, chociażby. Bo to czy pakujesz w dziurkę, czyją i jak często to już daruj, ale perspektywa tylko twoja. I dziurki, ewentualnie ;)
                        • kawitator Re: Pieluszkowe zapalenie mózgu 22.06.13, 18:23
                          A z perspektywy lat człowieka co się go spłodziło,
                          Więc doświadczenia nie masz aby spojrzeć się z pewnego dystansu ale to nie zarzut to stwierdzenie faktu ;-)
                          Dzieciaki nie potrzebują gdaczącej biegającej wokół mamuś która krzyczy nie wal tej dziewczynki łopatką bo sie spocisz. Dzieciaki potrzebują szczęśliwych rodziców bo to zapewnia im poczucie bezpieczeństwa Potrzebują rodziców nie kolegów i kumpli ale autorytetów którzy potrafią wyznaczyć granice i ich dopilnował
                          Do tego wszystkiego właśnie te wtykania w dziurkę jak pejoratywnie opisałeś radosne bzykanie jest niezbędne

                          To pokazuje że najlepszą strategia mamusi w celu zapewnienia dzieciakom poczucia szczęśliwości jest radosne bzykanie z mężem
                          cbodo.
                          • kawitator Re: Pieluszkowe zapalenie mózgu 22.06.13, 18:28
                            wysłało się za wcześnie

                            te które tego nie robią (mówię o tym bzykaniu się z mężem) naruszając podstawy swojego małżeństwa są wrednymi egoistycznymi sukami narażającymi własne dzieci na traumy i nieszczęścia w życiu
                            Howgh
                            • rafill Re: Pieluszkowe zapalenie mózgu 22.06.13, 18:41
                              Czy ja dobrze czytam, czy nawołujesz panie do poświęcania się w imię wyższych idei (trwanie małżeństwa, utrzymanie przy sobie pary gaci za wszelką cenę). My ass ! Kto by tak chciał, i jako dawca i jako biorca takich "przyjemności". Dajcie spokój panie Kawitator... Ten seks to musi być jakaś wyjątkowa niesympatyczna impreza, skoro trzeba się tak przeraźliwie poświęcać :)
                              • kawitator Re: Pieluszkowe zapalenie mózgu 23.06.13, 23:05
                                > Czy ja dobrze czytam, czy nawołujesz panie do poświęcania się w imię wyższych i

                                Źle dziecko czytasz Zupełnie nie o to mi chodziło i nie to chciałem powiedzieć

                                I co teraz z tymi licznymi wypowiedziami poniżej skonstruowanymi według schematu najpierw powiem ci co myślisz a potem wykaże ze twoje poglądy są do dupy. Zupełnie łanie wam poszło boksowanie z własnym lekami ;-P
                                Z twoich wypowiedzi wynika ze smarkata jeszcze jesteś :-PP
                            • mojemail3 Re: Pieluszkowe zapalenie mózgu 22.06.13, 20:12
                              kawitator napisał:

                              > wysłało się za wcześnie
                              >
                              > te które tego nie robią (mówię o tym bzykaniu się z mężem) naruszając podstawy
                              > swojego małżeństwa są wrednymi egoistycznymi sukami narażającymi własne dzieci
                              > na traumy i nieszczęścia w życiu
                              > Howgh

                              Ok, napisz teraz tak kategorycznie, jak to działa w drugą stronę, o tych egoistycznych kutasach itp...
                              • rafill Re: Pieluszkowe zapalenie mózgu 22.06.13, 20:22
                                Nie, nie. Wtedy to Kalemu ukrasc krowa. :)
                                • rekreativa Re: Pieluszkowe zapalenie mózgu 22.06.13, 20:34
                                  Nie, nie, wtedy to znaczy, że żona jest za stara i za gruba.
                                  • mojemail3 Re: Pieluszkowe zapalenie mózgu 22.06.13, 21:09
                                    rekreativa napisała:

                                    > Nie, nie, wtedy to znaczy, że żona jest za stara i za gruba.

                                    No tak, to juz wszystko jasne, na grubosc cos mozna poradzic, ale na czas, co nie kutas i nie staje...
                                    • rekreativa Re: Pieluszkowe zapalenie mózgu 22.06.13, 21:12
                                      "Czas nie kutas i nie staje" - piękne.
                                      • zawle Re: Pieluszkowe zapalenie mózgu 22.06.13, 21:16
                                        Nie macie czasem wrażenia że poprzez udzielanie się na forum coraz dalej oddalacie się od "kobiecości", stajecie się złe i agresywne?
                                        • rekreativa Re: Pieluszkowe zapalenie mózgu 22.06.13, 21:31
                                          Ale że co?
                                        • jesod Nie macie czasem wrażenia 22.06.13, 22:38
                                          zawle napisała:
                                          > Nie macie czasem wrażenia że poprzez udzielanie się na forum coraz dalej oddala
                                          > cie się od "kobiecości", stajecie się złe i agresywne?

                                          Nie, nie mam takiego wrażenia.
                                          Nie wiem, czy do mnie pijesz, ale... w realu jestem postrzegana jako oaza kruchości i delikatności. Z miłymi przekazami, informacjami, czasem też zapewnieniami, iż jestem stuprocentową kobietą i co do tego, akurat w moim przypadku, nie może być żadnych wątpliwości.
                                          Natomiast, jakiś czas temu, na realnym placu boju przeszłam bardzo troskliwe przeszkolenie, iż z chamem należy po chamsku - inaczej on nie zrozumie, nie jest po prostu w stanie pojąć w czym rzecz.
                                          Nie wiesz też zapewne, że to zło rodzi dobro - a więc też zarzuty o to, że jesteśmy złe i agresywne są chybione, jeśli stajemy się właśnie takie w obronie tego co dobre.
                                  • rafill Re: Pieluszkowe zapalenie mózgu 22.06.13, 21:48
                                    rekreativa napisała:

                                    > Nie, nie, wtedy to znaczy, że żona jest za stara i za gruba.

                                    No jasssssne. Tylko czemu nie zastosować tej samej wykładni dla za starego i za grubego męża zamiast wyzywać od wrednych i egoistycznych suk ? ;)
                                    Atrakcyjność to nie jest coś co podlega wyborowi, albo jest się dla drugiej osoby atrakcyjnym albo nie. Nie ma sensu rościć sobie praw do używania innego człowieka w celach zrobienia sobie samemu dobrze, szczególnie gdy ten drugi tego wyraźnie nie chce.
                          • urquhart Re: Pieluszkowe zapalenie mózgu 22.06.13, 18:34
                            Normalnie piszesz jak Eichelberger tylko że dużo bardziej zrozumiale :)
                            ksiegarnia.zwierciadlo.pl/78,jak-wychowac-szczesliwe-dzieci.html
                            • rafill Re: Pieluszkowe zapalenie mózgu 22.06.13, 18:50
                              Jasne, najlepiej jakby wszyscy byli piękni, młodzi, szczęśliwi i bogaci. Ale to se ne da. Pisząc o wyższych wartościach mówię o pewnej sytuacji wyboru, rozumiesz ? Co jest wyższym dobrem.
                              Przykładowo ty, Urquhart. Jak czułbyś się, gdybyś jako zakładnik własnego kutasa musiał zostawić swoje dzieci i szukać radosnego spełnienia seksualnego gdzieś w wielkim świecie ? Ja nie mówię o sytuacji gdzie możesz mieć ciastko i zjeść ciastko, ale o sytuacji wyboru. Zatem wybieraj - albo rybka albo cipka.
                              Słucham ? Co jest ważniejsze w takiej sytuacji ? Kutas czy drugi człowiek ?
                              • jesod Najlepiej rybka 22.06.13, 19:50
                                rafill napisał:
                                > Zatem wybieraj - albo rybka albo cipka.

                                Najlepiej rybka z cipką. :) Za dużo nie gada, lubi pływać i ma niezaprzeczalny atut - cipkę.
                                Poza tym, jest zawsze szansa - jak się ją już złapie, że w ochronie swojego życia spełni przynajmniej trzy życzenia.

                                rafill napisał:
                                > Słucham ? Co jest ważniejsze w takiej sytuacji ? Kutas czy drugi człowiek ?

                                Jak to co? Co Ty takie naiwne pytania zadajesz?
                                Dla tych z samczym porażeniem mózgowym bezwzględnie kutas.
                                Kutas rządzi, kutas radzi, kutas nigdy cię nie zdradzi. :))))) :P
                                • rafill Re: Najlepiej rybka 22.06.13, 22:05
                                  To już wiem dlaczego Elmo kocha Rybkę...
                                  www.youtube.com/watch?v=OSWc6vjvlmw
                                  ... ale aż boję się myśleć, dlaczego kredkę też ;)
    • marek.zak1 Re: przestrzeń seksualna 20.06.13, 14:56
      Jest źle:
      - rodzicom nie przystoi,
      - nie ma czasu, bo praca
      - nie ma siły, bo kredyty...
      - nie ma miejsca, bo brak sypialni
      - ciągle kręca się dzieci, także na wakacjach na Majorce.
      Jeszcze dodam, że to wszystko wina Tuska i będzie wszystko jasne.
      • dreemcatcher Re: przestrzeń seksualna 20.06.13, 15:02
        nie brnij ... pkt 2,3,4 to jest wina tuska :)
      • jassmnize Re: przestrzeń seksualna 21.06.13, 23:45
        Brak przestrzeni pojawia się przede wszystkim w głowie ,jesli kogoś ogranicza inwencja twórcza albo raczej jej całkowity brak to nawet w sytuacji gdy będzie miał sypialni 6 albo i 18 sex będzie dla niego czymś niewykonalnym.Tak na marginesie jakie to ludzkie tak sobie komplikować życie w każdej dziedzinie
        • mojemail3 Re: przestrzeń seksualna 22.06.13, 00:06
          jassmnize napisała:

          > Brak przestrzeni pojawia się przede wszystkim w głowie ,jesli kogoś ogranicza i
          > nwencja twórcza albo raczej jej całkowity brak to nawet w sytuacji gdy będzie
          > miał sypialni 6 albo i 18 sex będzie dla niego czymś niewykonalnym.Tak na marg
          > inesie jakie to ludzkie tak sobie komplikować życie w każdej dziedzinie"

          Zgadza się, to musi być ograniczenie inwencji twórczej, pewnie też lenistwo itp.
          O dziś postanawiam korzystać z każdej sytuacji i tu propozycje:
          W toalecie lub w windzie biurowca, kiedy zdarza sie,że mąż odbiera mnie z pracy.
          Kiedy Młody ogląda bajeczki po południu naszym jadalnio-bawialnio-sypialni, też w łazience,bo jego łóżko jest za wąskie.( ale pralkę też mam od niedawna wąską cholera...)
          Przy wieczornym wkładaniu-wyciaganiu...garów ze zmywary...
          O 4 rano jak mąż wstaje do pracy, nastawię sobie budzik, o ile się obudzę...

          A teraz cóż, muszę jeszcze popracować na powiększeniem przestrzeni, życiowej ogólnie...
          Najmi
          • kag73 Re: przestrzeń seksualna 22.06.13, 00:23
            > O dziś postanawiam korzystać z każdej sytuacji i tu propozycje:
            > W toalecie lub w windzie biurowca, kiedy zdarza sie,że mąż odbiera mnie z pracy
            > .
            > Kiedy Młody ogląda bajeczki po południu naszym jadalnio-bawialnio-sypialni, też
            > w łazience,bo jego łóżko jest za wąskie.( ale pralkę też mam od niedawna wąską
            > cholera...)
            > Przy wieczornym wkładaniu-wyciaganiu...garów ze zmywary...
            > O 4 rano jak mąż wstaje do pracy, nastawię sobie budzik, o ile się obudzę...
            >
            > A teraz cóż, muszę jeszcze popracować na powiększeniem przestrzeni, życiowej og
            > ólnie...

            Pzerabane! A co z weekendem, tutaj bym probowala, no chyba, ze w weekend tez pracujecie/jedno pracuje:)
            • mojemail3 Re: przestrzeń seksualna 22.06.13, 15:17
              kag73 napisała:
              >(...)" Pzerabane! A co z weekendem, tutaj bym probowala, no chyba, ze w weekend tez pr
              > acujecie/jedno pracuje:) "

              Kag,pół weekendu połowa z nas pracuje, ja nie mam nikogo w promieniu 50 km do pomocy przy Młodym,przyznaję,że z lenistwa niczego nie aranżuję, niby narzekam na kiepską częstotliwość, ale...mea culpa...nasze zmęczenie ma charakter cykliczny i niestety się nie pokrywa, co jest ok przy zajmowaniu się domem i dzieckiem, ale fatalne w dziedzinie małżeńśkiego seksu.
              Może świat nam za wiele oferuje, ze zbyt wielu spraw ciężko nam zrezygnować, bo są książki, filmy, koncerty, spotakania ze znajomymi wyjazdy...a doba za krótka, wszyscy wiemy, jak jest...Jak sobie dla nastroju kupimy winko do kolacji, to zasypiamy wktótce...
              • kawitator Re: przestrzeń seksualna 22.06.13, 16:27
                takie podsumowanie
                złej tanecznicy to i rąbek spódnicy przeszkadza

                Krótko mówiąc pierdolicie Hipolicie szukając kwadratowych jaj .
                Jak uważam cos za ważne fajne i ergo chcę to czas i chęci zawsze znajdę Tu nie chodzi tylko o seks ale o basen, siłownie książkę czy wyjście na koncert Hasło nie mam warunków nie mam czasu oznacza tylko tyle - coś innego jest dla mnie fajniejsze i to robię a tu zgrywam głupa

                • rekreativa Re: przestrzeń seksualna 22.06.13, 16:35
                  Mam takie samo wrażenie na ten temat.
                  Jak ktoś coś robić lubi, to ten czas wygospodaruje, choćby miał mniej spać na przykład.
                  Swoją drogą przypominają mi się tutaj wątki w rodzaju: chłopak nie pisze, nie dzwoni, albo odwołuje spotkania, bo mu arcyważne rzeczy wypadają. I nieodłączne w takich razach opinie pań, że jeśli by chłopu zależało, to by czas na randkę znalazł, a skoro wynajduje preteksty, to mu nie zależy.
                  Więc tu powiem to samo: gdyby kobitce/facetowi naprawde zależało tak bardzo na seksie z drugą stroną, to by czas i okazję znalazł/a. W końcu dla napalonych państwa i 5 minut może wystarczyć i kątek w łazience między wanną a pralką.
                • kag73 Re: przestrzeń seksualna 22.06.13, 17:32
                  > Krótko mówiąc pierdolicie Hipolicie szukając kwadratowych jaj .
                  > Jak uważam cos za ważne fajne i ergo chcę to czas i chęci zawsze znajdę Tu nie
                  > chodzi tylko o seks ale o basen, siłownie książkę czy wyjście na koncert Hasł
                  > o nie mam warunków nie mam czasu oznacza tylko tyle - coś innego jest dla mnie
                  > fajniejsze i to robię a tu zgrywam głupa.

                  Tutaj sie zgadzam. Jezeli komus zalezy to sie postara. Co mnie znajomi albo kino jak mam opcje pojsc z mezem(wystarczajaco rzadko w Twoim przypadku) do lozka. Ja nawet w obrebie 900 km nikogo do pilnowania dzieciaka nie mialam, ale to kwestia motywacji checi. Wlasnie, zajec sporo, czasu malo, ale serio z mezem umawialismy sie dzis o 20:00, dzieciak w lozku, wlasnie zasnal, nie czekamy, bo film, pranie, komputer, idziemy do lozka. Weekend popoludnie, dzieciak ucina drzemke, my szybki numerek. Czasem mowilam do meza kolo 19:00, ze dzis o 22:00 zamawiam masaz i tego sie trzymalismy. Znajomi z kolei zaplanowali, ze skoro nie da sie inaczej, to chociaz raz w tygodniu zabieraja sie wczesniej do lozka z lampka wina, co by pogadac i zobaczyc jak rozwinie sie sytuacja. Dziwnie sie to slyszy, takie planowanie, ale wbrew pozorom dzialalo.
                  U Was troche seks zszedl na dalszy plan(moze sie to jeszcze zmienic oczywiscie), musielibyscie znow sie troche "wkrecic" a na pewno byloby latwiej. Skoro wamseksu bardzo nie brakuje, to nie ma moze problemu. Jednak im dluzej tej "pasywnosci" tym wieksze szanse, ze mozecie w ogole przestac ze soba sypiac. Z drugiej strony nie ma przymusu uprawiania seksu w zwiazku, jezeli obojgu to pasuje. Chociaz mnie sie wydaje, ze na dluzsza mete cos sie jednak traci, abstrahujac od przyjemnosci oczywiscie:)
                  • marek.zak1 Re: przestrzeń seksualna 22.06.13, 18:53
                    Powiedz krócej: ,,chcieć to móc".
                • mojemail3 Re: przestrzeń seksualna 22.06.13, 20:08
                  kawitator napisał:

                  >" takie podsumowanie
                  > złej tanecznicy to i rąbek spódnicy przeszkadza
                  >
                  > Krótko mówiąc pierdolicie Hipolicie szukając kwadratowych jaj .
                  > Jak uważam cos za ważne fajne i ergo chcę to czas i chęci zawsze znajdę Tu nie
                  > chodzi tylko o seks ale o basen, siłownie książkę czy wyjście na koncert Hasł
                  > o nie mam warunków nie mam czasu oznacza tylko tyle - coś innego jest dla mnie
                  > fajniejsze i to robię a tu zgrywam głupa"

                  Kawitator, nie wiem, do kogo pijesz, bo nie cytujesz, ale niech tam, uznam że do mnie;-)

                  Masz rację, jak uważam coś za fajne i ważne, to nie odpuszczę, będę do 3 w nocy arcyważny film oglądać itp.
                  "Hasło nie mam czasu nie mam warunków" -pewnie też oznacza nie chce mi się.
                  No napiszę to, może nie powinnam na tym forum, ale...biorąc pod uwagę moje doświadczenie życiowe, seks nie plasuje się na pierwszych pozycjach w kategoriach silnych niezapomnianych przeżyć, czysto fizjologiczna przyjemność nieporównywalna jednak z mocą przeżyć duchowych, poczucia wolności, przygody i takie tam...nie wspominając o używkach.
                  No i co ? z tego...
                  • kag73 Re: przestrzeń seksualna 22.06.13, 22:05
                    "No napiszę to, może nie powinnam na tym forum, ale...biorąc pod uwagę moje doświadczenie życiowe, seks nie plasuje się na pierwszych pozycjach w kategoriach silnych niezapomnianych przeżyć, czysto fizjologiczna przyjemność nieporównywalna jednak z mocą przeżyć duchowych, poczucia wolności, przygody i takie tam...nie wspominając o używkach.
                    No i co ? z tego..."

                    A to spoko, nie ma pryzmusu uprawiania seksu. Jezeli maz mysli podobnie i tez mu nie zalezy...najwazniejsze, ze Wam z tym dobrze, ze sie dogadujecie i nieczego nie brakuje.
                    • mojemail3 Re: przestrzeń seksualna 23.06.13, 00:58
                      kag73 napisała:

                      > A to spoko, nie ma pryzmusu uprawiania seksu. Jezeli maz mysli podobnie i tez m
                      > u nie zalezy...najwazniejsze, ze Wam z tym dobrze, ze sie dogadujecie i nieczeg
                      > o nie brakuje.

                      To chyba nie jest kwestia planowego myślenia,że nie zależy, tylko tak wychodzi,że rzadko się zdarza.Miewam takie myśli,że wszystko się kiedyś w życiu kończy, jakieś etapy mijają bezpowrotnie. Pewnie jak byłam młoda,to myślałam,jak stare ramole uprawiają seks i po co??? Tak swoją drogą, ciekawe ile można, jak długo, czy to się nie staje trywialne???
                      • kag73 Re: przestrzeń seksualna 23.06.13, 01:10
                        Pewnie jak byłam młoda,to myślałam,jak stare
                        > ramole uprawiają seks i po co??? Tak swoją drogą, ciekawe ile można, jak długo,
                        > czy to się nie staje trywialne???

                        Ale o co chodzi o seks w pozniejszym wieku?
                        Opowiadla mi kiedy kolezanka pracujaca w domu stracow, ze sie zdrzaa i staruszkom bzykac.
                        Zalezy w jakiej formie sa ludzie, w jakim stanie zdrowia no i od okolicznosci. Wlasnie poznaje z komentarzy/opowiadan wersje kobiet grubo po 60 tce, ktore od jakiegos czasu, albo i dluzej przerzucily sie na kobiety i seks/fizycznosc owszem jest dosc istotnym/aktualnym tematem. Byc moze probuja nadrobic stracony czas i stracone orgazmy, ktorych nie miewaly z mezczyznami :(
                        Apropos, dlaczego Ty nie w lozku z mezem, kobieto? Strata czasu. A moze on w pracy? Albo musi wczesnie wstc i spi?
                        • mojemail3 Re: przestrzeń seksualna 24.06.13, 01:04
                          kag73 napisała:
                          >" Ale o co chodzi o seks w pozniejszym wieku (...)"

                          Tak Kag, o to mi chodziło, dzięki za wyjaśnienie...
                          Już nawet miałam podejrzenie,że popęd seksualny słabnie z wiekiem, ale nie wszystkim jak się okazuje...Zdolności prokreacyjne to jedno, a popędzik drugie...
                          Mam zbyt dużą skłonność do nabierania dystansu, relatywizowania. Nie rwę włosów z głowy, nie rzucam zastawą stołową, jeśli nie jest to sprawa "życia i śmierci" to daję spokój...

                          "(...) Apropos, dlaczego Ty nie w lozku z mezem, kobieto? Strata czasu. A moze on w pracy? Albo musi wczesnie wstc i spi?"
                          He he, Kag, takie pytanie można zadać wielu tutaj osobom, nawet zachwalającym swoje udane życie intymne, sądząc po datach wpisów...
                          O tej porze wczoraj musiałam spędzić trochę czasu na tete a tete( w tym przypadku sama ze sobą...) Wcześniej mieliśmy gości, potem koncert w kinie plenerowym,piwko... Rozbrykane dzieci trzeba było spacyfikować, gości położyć spać itp.
                          Jak nie mam trochę czasu w samotności, to nie daję rady...
                  • rafill Re: przestrzeń seksualna 22.06.13, 22:23
                    mojemail3 napisała:

                    > biorąc pod uwagę moje dośw
                    > iadczenie życiowe, seks nie plasuje się na pierwszych pozycjach w kategoriach s
                    > ilnych niezapomnianych przeżyć, czysto fizjologiczna przyjemność nieporównywaln
                    > a jednak z mocą przeżyć duchowych, poczucia wolności, przygody i takie tam...ni
                    > e wspominając o używkach.

                    Musisz jednak wziąć pod uwagę ewentualność, że to był niewłaściwy (dla twoich najgłębszych pragnień) rodzaj seksu, albo z niewłaściwymi partnerami/partnerkami.
                    • rekreativa Re: przestrzeń seksualna 22.06.13, 22:50
                      A czy Ty bierzesz pod uwagę, że seks, nawet ten udany i z orgazmami nie musi dla wszystkich ludzi być przyjemnością ponad wszelkie inne przyjemności?
                      I że to nie jest kwestia partnera, pogody, ani czegokolwiek?
                      To tak jakbyś powiedziała, że jadłaś smaczniejsze rzeczy od sushi, a ja bym Ci zaczęła udowadniać, że z pewnością jadłaś źle przyrządzone, albo w nie tym miejscu, co należy, albo nie w ten sposób, bo przecież sushi musi być bezwzględnie najsmaczniejszym pożywieniem w życiu każdego człowieka.
                      • rafill Re: przestrzeń seksualna 22.06.13, 23:16
                        Pewnie. Ja tylko wskazuję na istnienie takiej ewentualności.
                  • hello-kitty2 Re: Do mojemail3 23.06.13, 00:13
                    mojemail3 napisała:

                    > Masz rację, jak uważam coś za fajne i ważne, to nie odpuszczę, będę do 3 w nocy
                    > arcyważny film oglądać itp.
                    > "Hasło nie mam czasu nie mam warunków" -pewnie też oznacza nie chce mi się.
                    > No napiszę to, może nie powinnam na tym forum, ale...biorąc pod uwagę moje dośw
                    > iadczenie życiowe, seks nie plasuje się na pierwszych pozycjach w kategoriach s
                    > ilnych niezapomnianych przeżyć, czysto fizjologiczna przyjemność nieporównywaln
                    > a jednak z mocą przeżyć duchowych, poczucia wolności, przygody i takie tam...ni
                    > e wspominając o używkach.
                    > No i co ? z tego...

                    To z tego, ze jednak cos Cie rusza w temacie braku seksu w Twoim malzenstwie, ze zaczelas sie tematowi przygladac, tak? Co Cie poruszylo? Zaczelas sie czegos bac/obawiac? Czegos Ci zaczelo brakowac? Co to bylo, ze temat braku Cie zainteresowal? To jest wazne mojemail3 wg mnie.
                    • mojemail3 Re: Do mojemail3 23.06.13, 00:53
                      hello-kitty2 napisała:
                      > To z tego, ze jednak cos Cie rusza w temacie braku seksu w Twoim malzenstwie, z
                      > e zaczelas sie tematowi przygladac, tak? Co Cie poruszylo? Zaczelas sie czegos
                      > bac/obawiac? Czegos Ci zaczelo brakowac? Co to bylo, ze temat braku Cie zainter
                      > esowal? To jest wazne mojemail3 wg mnie.

                      Kitty, to że w hierarchii potrzeb nie stawiam seksu na pierwszym miejscu,że nie uważam że seks to najlepsza rzecz na świecie, nie oznacza,że zupełnie go nie potrzebuję.Nie jest tak,że jest to całkowity brak, ale "rozmijamy się w fazie". Szczerze, to doskonale wiem,kiedy potrzeby mam większe, w okresie okołoowulacyjnym,a że ciąża jakoś niespecjalnie dobrze mi się kojarzy( konsekwencje medyczne niezbyt miłe)więc pewnie nie dążę. Ogólnie mam poczucie,że po latach nie jest łatwo z siebie wykrzesać entuzjazm, jak się na codzień pada na pysk a jedyne czego się chce to wyspać się. Mąż to chyba dobrze znosi okresy abstynencji, z powodu zmęczenie, przepracowania i pewnie treningu( my mnisi nie podnosimy oczu na niewiasty...)
                      Czego brakuje na codzień, pewnie bliskości, no ale cóż, jak się nawet po południu usiłujemy przytulić na chwilę przy tv, to zaraz skacze na nas Młody, przychodzi kot i też chce się umościć na ludzkiej żywej kanapce...ech...dobrze,że nie mamy psa...
                      • hello-kitty2 Re: Do mojemail3 23.06.13, 01:04
                        mojemail3 napisała:

                        > Szczerze, to doskonale wiem,kiedy potrzeby mam większe, w okresie okołoowulacyj
                        > nym,a że ciąża jakoś niespecjalnie dobrze mi się kojarzy( konsekwencje medyczne
                        > niezbyt miłe)więc pewnie nie dążę.

                        Jesli dobrze rozumiem chodzi o antykoncepcje, ja bym zaczela od tego czyli od zwiekszenia komfortu, a potem sie zobaczy. Na zmeczenie nie masz takiego wplywu, a tu masz.
                        • mojemail3 Re: Do mojemail3 23.06.13, 01:21
                          hello-kitty2 napisała:
                          > Jesli dobrze rozumiem chodzi o antykoncepcje, ja bym zaczela od tego czyli od z
                          > wiekszenia komfortu, a potem sie zobaczy. Na zmeczenie nie masz takiego wplywu,
                          > a tu masz.

                          Kitty, nie w tym rzecz, ja stara baba jestem,więc stosowałam wszelkie formy antykoncepcji,teraz nie ma to sensu. Kurczę, nie chcę tu wywalać wnętrzności, nie po to jest wątek założony.
                          Cokolwiek by ktokolwiek napisał o "kiepskiej baletnicy, którek spódnica przeszkadza" to wiem dobrze,że gdyby się zdarzył taki wyjazd na koniec świata, daleko od pracy, codzienności, do takiego Jaczna między jeziorami na Suwalszczyżnie...albo sobie na jakiś czas zamieszkać w wiejskiej chatce na rumuńskiej Bukovinie...Młodym mogła by się zająć babcia, ale...ma rację twojabogini, żal mi go zostawiać, tym bardziej,że lubimy go wszędzie zabierać, dziecko jest wybitnie terenowe...
                • that.bitch.is.sick Re: przestrzeń seksualna 24.06.13, 14:03
                  kawitator napisał:

                  > takie podsumowanie
                  > złej tanecznicy to i rąbek spódnicy przeszkadza
                  >
                  > Krótko mówiąc pierdolicie Hipolicie szukając kwadratowych jaj .
                  > Jak uważam cos za ważne fajne i ergo chcę to czas i chęci zawsze znajdę Tu nie
                  > chodzi tylko o seks ale o basen, siłownie książkę czy wyjście na koncert Hasł
                  > o nie mam warunków nie mam czasu oznacza tylko tyle - coś innego jest dla mnie
                  > fajniejsze i to robię a tu zgrywam głupa
                  >

                  W większości przypadków jojczących o braku seksu z winy niechęci drugiej strony, jest tak że Ci jojczący wiedzą iż seks w tej parze stał się mało atrakcyjny. Po prostu ściemę walą, że oni chcą a ten drugi nie. Tak łatwiej.
                  Zresztą jak dla kogoś piękny seks to tylko na jachcie na morzu śródziemnym to niestety ale trzeba sobie zrobić cycki oraz botoks dla (cytując sabata) księcia Carringtona. Znałam lalunię co dawała swojemu szefowi ale tylko w pięciogwiazdkowym hotelu, w innych miejscach jakoś nie miała ochoty.
                  • urquhart Re: przestrzeń seksualna 24.06.13, 14:25
                    > Carringtona. Znałam lalunię co dawała swojemu szefowi ale tylko w pięciogwiazdk
                    > owym hotelu, w innych miejscach jakoś nie miała ochoty.

                    Piękny przykład "przestrzeni seksualnej"...
                    • rekreativa Re: przestrzeń seksualna 24.06.13, 14:29
                      Czyli wyszło, że bogini ma rację. Przestrzeń seksualna ważna jest :)
                      • that.bitch.is.sick Re: przestrzeń seksualna 24.06.13, 14:44
                        rekreativa napisała:

                        > Czyli wyszło, że bogini ma rację. Przestrzeń seksualna ważna jest :)

                        Tylko szkopuł tkwi w hierarchii ważności. Przy zabieganiu o przestrzeń życiową:) od 4 rano, to się udanego seksu można w domu starców doczekać.
                        Z drugiej stronie jak się ma wygląd modelki, to nie obowiązku zakładania rodziny - można się obściskiwać ze zblazowanym dziadami po luksusowych hotelach tudzież wysłać sms do Fibaka. Problem mają Ci, co z braku alternatyw udają że ważna jest dla nich "więź i związek" a potem to sabotują przez resztę życia. To w przypadku pięknych i atrakcyjnych jest jakimś tajemniczym problemem emocjonalnym, a w przypadku ... tych drugich godnym politowania chwytaniem się brzytwy.
          • hello-kitty2 Re: przestrzeń seksualna 22.06.13, 14:59
            mojemail3 napisała:

            > O 4 rano jak mąż wstaje do pracy, nastawię sobie budzik, o ile się obudzę...

            LOL napisz kochana czy sie chociaz z RAZ udalo :)

            A moze odbijcie sobie we wakacje? No nie mow, ze macie w innych terminach.
    • urquhart Re: przestrzeń seksualna 23.06.13, 19:22
      twojabogini napisała:

      > Do długiej listy powodów i teorii wyjaśniających, dlaczego założenie rodziny i
      > małżeństwo jest najprostszym sposobem do zabicia płaszczyzny seksualnej w związ
      > ku, chciałbym dodać brak przestrzeni seksualnej.
      >

      Ale tak mi się skojarzyło z pewnego bloga o wpływie "przestrzeni" na ochotę na seks:
      >>>
      Był sierpień 2004 roku, właśnie skończyły się oficjalne obchody rocznicy wybuchu Powstania Warszawskiego. Postanowiłam przejść się po Starówce. Na murku pod Zygmuntem siedziały dwie staruszki, bohaterki Powstania. Przysiadłam się do nich. Nie pytałam o strach, głód, wszechobecną śmierć. Zapytałam, jak to jest kochać kogoś, kogo jutro już może nie być.
      Ja i Leszek pobraliśmy się szybko i byle jak. W piwnicy, w gronie przyjaciół, w brudnych mundurach.
      „Zawsze kochamy na chwilę.
      Kiedy wracał, wskakiwałam mu na ręce jak dziecko i całowałam do utraty tchu. Kochaliśmy się gdzie się dało, kiedy tylko mieliśmy okazję. Ciągle trzymaliśmy się za ręce. Bez przerwy rozmawialiśmy. Śpiewaliśmy smutne piosenki i snuliśmy piękne marzenia. Malowałam dla niego usta na czerwono, a on przynosił mi kwiatki znalezione w gruzach ukochanego miasta.

      Miasto powstało z gruzów, żyliśmy dalej. Przestałam całować go na powitanie, zarywać noce na rozmowach i miłości. Nie wplatałam już kwiatów we włosy, nie nuciłam piosenek na dobranoc. Przestaliśmy mówić wielkie słowa i cenić drobne gesty. (...)
      stellagonet.blogspot.com/2013/06/na-chwile.html
      • marek.zak1 Wrócę do błędnej tezy 23.06.13, 21:00
        ,,Do długiej listy powodów i teorii wyjaśniających, dlaczego założenie rodziny i
        małżeństwo jest najprostszym sposobem do zabicia płaszczyzny seksualnej w związku,,.

        Teza jest fałszywa. Małżeństwo nie jest sposobem zabicia seksu. Sposobem może byc arogancja, nie dbanie o siebie, totalny brak kasy, problemy zawodowe, psychiczne, alkoholowe a to wszystko może zdarzyć sie w małżeństwie i poza.
        • twojabogini Re: Wrócę do błędnej tezy 24.06.13, 12:52
          marek.zak1 napisał:

          > ,,Do długiej listy powodów i teorii wyjaśniających, dlaczego założenie rodziny
          > i
          > małżeństwo jest najprostszym sposobem do zabicia płaszczyzny seksualnej w związ
          > ku,,.
          >
          > Małżeństwo nie jest sposobem zabicia seksu.

          Nie twierdzę, że małżeństwo jest samo w sobie jest sposobem na zabicie więzi seksualnej. Ale istnieją jednak powody i mechanizmy dla których tak się dzieje. Od lat wysłuchuję relacji ludzi, którym to właśnie się przytrafiło. Sama od paru lat także pozostaje w związku małżeńskim i wiem już, że po urodzeniu dzieci utrzymanie więzi seksualnej mimo chęci obojga rodziców napotyka trudności.
          Doszłam do wniosku, że to co różni małżeństwa, które mają seksualną więź, od tych które jej nie mają jest przestrzeń seksualna. Tak jak napisałeś - jest to w dużej mierze kwestia organizacji. Ale do tego jeszcze trzeba jeszcze tego, aby obie strony potrzebę tej organizacji widziały. Czasem ludzie pędzą przed siebie, spłacają kredyty, prowadzą życie towarzyskie, angażują się w dzieci - a seks i wzajemna bliskość seksualna zanikają. W tych związkach nie brakuje ochoty na seks, ale właśnie przestrzeni w której mógłby on w ogóle zaistnieć.

          Sposobem może
          > byc arogancja, nie dbanie o siebie, totalny brak kasy, problemy zawodowe, psych
          > iczne, alkoholowe a to wszystko może zdarzyć sie w małżeństwie i poza.

          Ależ uwierz mi zdarzają się pary zadbane, bez problemów finansowych, psychicznych i z nałogami - w których seksu ani na lekarstwo. A małżonkowie sami nie potrafią powiedzieć jak i kiedy to się stało. Malo tego - zaczęli żyć jak rodzeństwo i nie odczuwają wobec siebie pociągu fizycznego. Nie wiedzą też, czy bliskość seksualną można w ogóle odbudować - z płaszczyzny zero. Martwią się, że przestali być dla siebie nawzajem atrakcyjni.
          • mojemail3 Re: Wrócę do błędnej tezy 24.06.13, 13:06
            twojabogini napisała:
            (...)" jest to w dużej mierze kwestia organizacji. Ale do tego jeszcze trzeba jeszcze tego, aby obie strony potrzebę tej organizacji widziały. Czasem ludzie pędzą przed siebie, spłacają kredyty, prowadzą życie towarzyskie, angażują się w dzieci - a seks i wzajemna bliskość seksualna zanikają. W tych związkach nie brakuje ochoty na seks, ale właśnie przestrzeni w której mógłby on w ogóle zaistnieć(...)"

            Ja się pod tym niestety muszę podpisać dwiema rękami...Ochoty nie brak, po obu stronach, to wiem, ale czasu i miejsca brak, przychodzi wieczór a z nim zmęczenie, masa rzeczy jeszcze do zrobienia, jedno zasypia przed tv drugie usypiając dziecko...


            Najmi
            • marek.zak1 Re: Wrócę do błędnej tezy 24.06.13, 13:41
              Skąd to przekonanie, ze seks należy uprawiać wieczorem?
              • kag73 Re: Wrócę do błędnej tezy 24.06.13, 13:55
                marek.zak1 napisał:

                > Skąd to przekonanie, ze seks należy uprawiać wieczorem?
                Wczesnej juz pisala, ze inaczej nie ma szans, oboje pracuja ,maz wstaje o 4:00!!!! o zrgozo.
                • that.bitch.is.sick Re: Wrócę do błędnej tezy 24.06.13, 14:14
                  kag73 napisała:

                  > marek.zak1 napisał:
                  >
                  > > Skąd to przekonanie, ze seks należy uprawiać wieczorem?
                  > Wczesnej juz pisala, ze inaczej nie ma szans, oboje pracuja ,maz wstaje o 4:00!
                  > !!! o zrgozo.

                  To jest proste, jak dla kogoś ważniejsze jest robienie kariery niż dzieci i rodzina to go czasem nie ma i tygodniami.
                  Druga sprawa jak dla ktoś żyje dla pracy i obowiązków a nie praca i obowiązki umożliwiają mu pełniejsze i szczęśliwsze życie to chyba powinien najpierw się puknąć w łeb a potem sobie przemyśleć, najpierw leczenie a potem jakąś reorganizację. Nie tłumacz mi o bezrobociu i kryzysie gospodarczym bo jak ludzie sami dają z siebie robić niewolników, to mogą sobie spokojnie czekać aż im pracodawca wypłatę zminimalizuje do miski ryżu. Wtedy na seks nie tylko nie będzie czasu ale i sił witalnych. Byli tacy co wiedzieli że wówczas jest czas na zmianę systemu.
                  Po co człowiek żyje proszę się zastanowić. Zabieganie o kasę ile jest warte jeśli ma człowiek rozpadającą się rodzinę, zero seksu i brak czasu na sen. Osobiście tego nie rozumiem. Zwłaszcza że niektórzy po to to robią żeby kolejny samochód był większy i więcej palił niż sąsiada.
                  • marek.zak1 Re: Wrócę do błędnej tezy 24.06.13, 14:23
                    Dokładnie. Jak ktos zapieprza od rana do nocy, to nie moze mieć siły na cokolwiek. Trzeba mieć umiar we wszystkim i mieć czas na coś swojego. Ja gdybym wstawał o 4, byłbym nieprzytomny już od południa.
                • mojemail3 Re: Wrócę do błędnej tezy 24.06.13, 18:29
                  Spróbuję hurtowo odeprzeć "zarzuty" choć pewnie " tłumaczy się winny" ;-)
                  marek.zak1 napisał:

                  > Skąd to przekonanie, ze seks należy uprawiać wieczorem?
                  Wczesnej juz pisala, ze inaczej nie ma szans, oboje pracuja ,maz wstaje o 4:00!!!! o zrgozo.

                  Marku, nie pisz do mnie jak do dziecka,zapewniam Cię,że wiem,że niekoniecznie wieczorem, niekoniecznie w łóżku,jestem już dużą choć niewielką dziewczynką...
                  marek.zak1 napisał:
                  (...)" Jak ktos zapieprza od rana do nocy, to nie moze mieć siły na cokolwiek. Trzeba mieć umiar we wszystkim i mieć czas na coś swojego. Ja gdybym wstawał o 4, byłbym nieprzytomny już od południa(...)"
                  Nie zawsze mamy wybór, nie ma sensu rzucać roboty skoro więcej w niej plusów niż minusów...Dobry masz tok rozumowania, praca od 4 do 13 tej,czasem więcej, a potem czas na coś swojego, ogród, hobby itp...No i wymieniamy się opieką nad dzieckiem,żeby każdy miał "oddech".

                  tchat.bitch.is.sick napisała:
                  (...)" Problem mają Ci, co z braku alternatyw udają że ważna jest dla nich "więź i związek" a potem to sabotują przez resztę życia(...)"

                  Bitch, owszem, a jeśli związek,więż, rodzina jest świadomym wyborem? To wtedy zapewniam Cię można przeżyć bez pewnych braków czy niedostatków w innych dziedzinach.

                  Hello.Kitty2 napisała:
                  (...)"A czy dziecko trzeba usypiac? Nigdy w zyciu nie usypialam dziecka(...)"

                  Nie trzeba, też myślałam że nie będę, zarzekałam się,że nie będę...Jest czytanie, gadanie, potem chwilę czekam aż zaśnie, jak nie może ma swoją lampkę, ja zaglądam.
                  Niestety czasem zdarza mi się zasnąć przed dzieckiem;-)
                  I naprawdę nie jestem nadopiekuńcza, nie będę tu pisać o powodach przedłużania pewnych rytuałów, nikogo to nie obchodzi, dla nas jest istotne z ważnych powodów.

              • jesod Skąd to przekonanie? 24.06.13, 14:39
                marek.zak1 napisał:
                > Skąd to przekonanie, ze seks należy uprawiać wieczorem?

                Chyba stąd, że część już padła i poszła spać... Raczej nikt i nic już nie będzie nam przeszkadzać. Jest cicho, bezpiecznie, dzień za nami... więc trzeba coś na deser, dla relaksu, dla smaku i dla przyjemności. Dla zachęty na jutro...
                Nareszcie mamy w swobodnym dostępie swoje zabawki i możemy się nimi z radością pobawić i... nigdzie już dalej nie gonić, a potem jedynie pozostaje już tylko odjechać w rydwanie snu. Jutro jest dalekie, nieosiągalne, jeszcze gdzieś bardzo, bardzo daleko, poza tym snem...

                A może wynika to z przekonania, że jest grzeszny... więc należy uprawiać go pod osłoną nocy? Wszak ciemności to terytorium szatana... :)))))
                • marek.zak1 Re: Skąd to przekonanie? 24.06.13, 15:17
                  To się sprawdza na wakacjach, chociaż i wtedy wolę po lunchu :) . Potem sjesta.
            • hello-kitty2 Re: Wrócę do błędnej tezy 24.06.13, 16:20
              mojemail3 napisała:

              > jedno zasypia przed tv drugie usypiając dziecko...
              >
              A czy dziecko trzeba usypiac? Nigdy w zyciu nie usypialam dziecka. Powiem wiecej, ostatnio stwierdzilam, ze sprobuje i zobacze czy cos stracilam? Jak dlugo bylam z pokoju syna, tak dlugo nie mogl spac (choc lezalam po cichutku), jak tylko wyszlam i zajrzalam po 5 ciu minutach to juz spal. Czy to nie jest tak, ze sama masz ochote sie z malym polozyc, bo jestes zmeczona, a nie ze on tego potrzebuje zeby zasnac?
              • marek.zak1 Re: Wrócę do błędnej tezy 24.06.13, 17:54
                Oczywiście. dziecko czuje, ze chcesz, żeby zasnęło i się spina. jak usypiasz - czytaj coś i nie zwracaj na nie uwagi. Efekt murowany.
          • urquhart myślenie macicą vs myślenie kutasem 24.06.13, 13:13
            > lat także pozostaje w związku małżeńskim i wiem już, że po urodzeniu dzieci ut
            > rzymanie więzi seksualnej mimo chęci obojga rodziców napotyka trudności.
            > Doszłam do wniosku, że to co różni małżeństwa, które mają seksualną więź, od ty
            > ch które jej nie mają jest przestrzeń seksualna.

            To poprawne polityczne, ale nie trzyma się kupy, zakochani zawsze znajda "przestrzeń seskualna", mnie przekonują bardziej Perel i Milska, kobiety typowo wycofują miłość i uczucia ze związku i przesuwają na dzieci jednocześnie zwiększając oczekiwania w stosunku do mężczyzn. Mężczyźni reagują na odrzucenie też się wycofując mając do czynienia z subiektywnie nieczułą i roszczeniową małżonką. I mamy oś kryzysu pierwszego dziecka.

            Ale przyznanie się do tego to przyznanie że się że baba myśli macicą, zamiast bajań o dojrzałości, jednocześnie oczywiste jest narzekanie ze chłopy myślą kutasem.
            • mojemail3 Re: myślenie macicą vs myślenie kutasem 24.06.13, 13:22
              urquhart napisał:
              (...)"zakochani zawsze znajda "przestrzeń seskualna", mnie przekonują bardziej Perel i Milska, kobiety typowo wycofują miłość i uczucia ze związku i przesuwają na dzieci jednocześnie zwiększając oczekiwania w stosunku do mężczyzn(...)"

              Urquhart, ale "stan zakochania" trwa podobno około dwa lata, potem relacje zwykle nieco się zmieniają.Wiadomo, "przestrzeń seksualna" na początku nie ma specjalnego znaczenia,ale nie wiem, czy miałabym odwagę zrobić to dzisiaj na labilnej leśnej ambonie na wysokości kilkunastu metrów, tylko dlatego,że jest to miejsce odosobnienia...
              Dziecko na pewno dużo zmienia, nie ma wątpliwości, ale też wzbogaca związek.
              • jesod Trwa podobno około dwa lata 24.06.13, 14:24
                mojemail3 napisała:
                > ale "stan zakochania" trwa podobno około dwa lata,

                Jak to wszystko da się policzyć... jak pieniądze. No, no, no... A jeśli stan zakochania przechodzi w stan kochania - to chyba nie jest tak źle?

                mojemail3 napisała:
                > Dziecko na pewno dużo zmienia, nie ma wątpliwości, ale też wzbogaca związek.

                :) Pytanie zasadnicze: o co wzbogaca ten związek?
                Wiem na pewno, że o nowe doświadczenie... A wspólne doświadczenia czasem łączą i cementują związek.
            • kag73 Re: myślenie macicą vs myślenie kutasem 24.06.13, 13:50
              Mnie sie wydaje, ze normalka nagle pojawia sie dziecko i diametralnie zmienia cala sytuacje, nagle czas trzeba podzielic na trzech i ciagle go brakuje. Po jakims czasie jednak, przy rozsadnym podejciu ludzi, sytuacja sie normuje i ludzie zaczynaja funcjonowac calkiem dobrze w nowym trybie. Jezeli oboje sa seksem zainteresowani(wielu z roznych powodow nie jest) to beda sie seksic i tyle, moze nie tak spontanicznie, moze szybsze numerki, ale beda.
              Nie zwalajamy wszystkiego na dziecko. Gdyby ludzie nie chodzili do pracy(wiem musza i takie tam ale czysto teoretycznie) mieliby wiecej czasu dla dziecka, dla siebie na wypoczynek. Rzecz w tym, o czym juz pisalam, ze jak na zlosc wszystko kumuluje sie wlasnie w tych okreslonych latach zycia: atrakcyjnosc fizyczna i seksulana, potencja, zakldanie rodziny/dziecko a do tego praca. Strasznie duzo tego na raz. Trudno to pogodzic.
              Dalej; no ludzie ilez mozna z fascynacja i napaleniem sypiac z jedna i ta sama osoba, cale lata. Na poczatku pewnie, ze fascynuja, z czasem, zalezy od pary, temperamentow, staran, czy sie komus chce/oplaca czy nie. Poza tym raz bywa goraco, innym razem posucha, wiadomo, ze roznie to wyglada. Jezeli ktos ma wrazenie, ze czegos w zwiazku brakuje to szuka rozwiazan i wybiera rzeczy priorytetowe, nie zawsze latwo sie zebrac do kupy i wylaczyc telewizor, bo....jutro tez jest dzien a partner przeciez dostepny. "Jutro, jutro i ciagle jutro i tak trwoni sie zycie", Seneca.
              Pomijam oczywiscie problemy hormonalne, impotencje, porno i walenie konia, zly wybor partnera i inna niechec jednej ze stron.
            • twojabogini Re: myślenie macicą vs myślenie kutasem 24.06.13, 14:41
              urquhart napisał:

              > To poprawne polityczne, ale nie trzyma się kupy, zakochani zawsze znajda "przes
              > trzeń seskualna", mnie przekonują bardziej Perel i Milska,

              Milska zakłada ze zakochanie trwa trzy lata, a potem fazę namiętnego seksu zastępuje faza stabilizacji, gdy seks schodzi na drugi plan. Milska twierdzi, że to normalna ewolucja związku, ja twierdzę, że brak przestrzeni seksualnej w związku.

              Oczywiście pani Milska pisze też o tym, że kobiety mają zbyt wygórowane oczekiwania co do małżeństwa, podczas gdy mężczyźni utracili profity z małżeństwa (dostępny seks oraz pozycja władzy). pani Milska zapomina tylko, ze kobiety w takich związkach nie były szczęśliwe, ani zaspokojone seksualnie a małżeństwa na których zyskiwali mężczyźni były opisaną przez Marksa zalegalizowaną formą prostytucji.
              Pani Milska jest też zwolenniczką tezy, że dziecko do trzeciego roku życia wymaga stałej opieki matki (a nie obojga rodziców).

              >kobiety typowo wycof
              > ują miłość i uczucia ze związku i przesuwają na dzieci jednocześnie zwiększając
              > oczekiwania w stosunku do mężczyzn.

              Niemowlak wymaga opieki 24 na dobę. Jeśli tą opiekę sprawuje wyłącznie kobieta - to ta kobieta nie wycofuje uczuć, tylko zaczyna mieć pretensje do ojca - słuszne poniekąd, bo dziecko jest też jego, a kobieta tak samo ma prawo do tego, aby poza byciem opiekunką do dziecka mieć swoje prywatne życie. Co do zwiększenia wymagań: po pojawieniu się dziecka rośnie lawinowo ilość nowych obowiązków i zapotrzebowanie na środki finansowe. Nie jest to kwestia "zwiększonych wymagań" kobiety , tylko naturalna konsekwencja decyzji o zostaniu ojcem. Gdy mężczyźni od tych konsekwencji próbują się migać - jest normalne, że kobiety ściągają ich na ziemię.
              Trudno o bliskość seksualną z partnerem, który wycofuje się z obowiązków i wszystkie nowe bo związki spycha na kobietę i jeszcze nie rozumie, dlaczego powinien więcej zarabiać, lub umożliwić prace kobiecie.

              Ja jednak pisząc o przestrzeni seksualnej mam na myśli raczej pary, które dogadują się w sferze podziału odpowiedzialności, współpracują i jest im razem dobrze. Tylko w tej krzątaninie i podziałach umyka zanika pomiędzy nimi więź seksualna. Ilość garów które umyje mąż i pampersów które zmieni - nie wpływa wbrew męskim iluzjom na jakość i częstotliwość życia seksualnego w zwiazku. Wielu panów podejmuje się tego z myślą, że odciążając kobiety zachęca je do seksu. Jak się ma mieć wypucowana podłoga do więzi seksualnej - tego tropu męskiego myślenia jeszcze nie ogarnęłam.
              Wręcz zgodzę się z lansowana na tym forum tezą, że ci którzy tak myślą i pucują chałupę z myślą o poprawie seksu w związku mają w konsekwencji mniej seksu niż ci co nie pucują, ale za to robią coś w przestrzeni seksualnej. Co nie znaczy, że maja mniej seksu bo myją gary. Mają mniej seksu bo nie robią nic w seksualnej sferze zwiazku, a seks w małżeństwie nadal traktują jak prostytucję, ja jej umyje gary i podłogę oraz odbiorę dzieci - to ona mi da.
              • urquhart Re: myślenie macicą vs myślenie kutasem 24.06.13, 15:19
                > Milska zakłada ze zakochanie trwa trzy lata, a potem fazę namiętnego seksu zast
                > ępuje faza stabilizacji, gdy seks schodzi na drugi plan. Milska twierdzi, że to
                > normalna ewolucja związku, ja twierdzę, że brak przestrzeni seksualnej w związ
                > ku

                Namiętność przechodzi w intymność. Namiętność deteminowana jest hormonami, intymność wzajemną chęcią sprawiania sobie przyjemności. Po dziecku ochoty nie ma bo nie ma rzekomo czasu, i siły. A naprawde chodzi o to że relacja pary przestaje być ważna (na ważne rzeczy zawsze jest czas) i brak jest ochoty.

                > tępny seks oraz pozycja władzy). pani Milska zapomina tylko, ze kobiety w takic
                > h związkach nie były szczęśliwe, ani zaspokojone seksualnie a małżeństwa na któ
                > rych zyskiwali mężczyźni były opisaną przez Marksa zalegalizowaną formą prostyt
                > ucji.

                Kogo obchodzi dziś czy mężczyźni są szczęśliwi czy zaspokojeni seksualnie, i jak nazwiesz dzisiejszą odwrotnie zalegalizowaną formę w której zyskują tylko kobiety i mają władzę?

                Zauważyłem już że brak ci empatii żeby zakumać taką subtelność że bycie wykorzystywanym nie jest związane nierozerwalnie z płcią. Bo to forma martyrologii na której kobiety się uwłaszczyły i nie mają ochoty zrezygnować z wymiernych korzyści jakie to daje.

                > że maja mniej seksu bo myją gary. Mają mniej seksu bo nie robią nic w seksualn
                > ej sferze zwiazku, a seks w małżeństwie nadal traktują jak prostytucję, ja jej
                > umyje gary i podłogę oraz odbiorę dzieci - to ona mi da.

                Nie zastanawiałaś się że twoje postulaty sprawczości dziwnym trafem kierujesz jedynie w stronę mężczyzn ?

                Dla zainteresowanych bardzo polecam znakomity i przejrzysty artykuł Perel w tym temacie
                www.estherperel.com/wp-content/uploads/2011/01/perel_psycho.pdf
                -
                Gdyby małżonkowie nie zapominali o tym, że niezależnie od wieku i stażu małżeńskiego kobieta oczekuje adoracji, a mężczyzna uznania, podziwu i czułości, to wielu kryzysów można by uniknąć.(Lew Starowicz)
                • rafill Re: myślenie macicą vs myślenie kutasem 24.06.13, 16:36
                  Jednak myślenie macicą ma tą moralną przewagę, że jest myśleniem o drugiej osobie (dziecku), a myślenie kutasem jest myśleniem wyłącznie o własnym narządzie płciowym :)
                  Nie mówię, że pierwsze jest dobre a drugie złe, jednak jakąś wyższość można dostrzec ;)
                • tygrys-bez-rys Te dr phil ... 25.06.13, 01:00
                  ... a ja myslalem ze Ci pierdolcy co sie niemi zaczytujesz twierdza ze Oxytocin jest hormonem intynosci? Zmieniles zdanie, nie jestesmy sterowani hormonami i uwarunkowani tym co sie praprszotka przytrafilo w ucieczce przed tygyrsem szablozebym?

                  Dr Phil wydedukowal:
                  "[...]Namiętność przechodzi w intymność. Namiętność deteminowana jest hormonami, intymność wzajemną chęcią sprawiania sobie przyjemności[...]"
              • bcde Re: myślenie macicą vs myślenie kutasem 25.06.13, 23:27
                > Milska zakłada ze zakochanie trwa trzy lata, a potem fazę namiętnego seksu zast
                > ępuje faza stabilizacji, gdy seks schodzi na drugi plan. Milska twierdzi, że to
                > normalna ewolucja związku, ja twierdzę, że brak przestrzeni seksualnej w związ
                > ku.

                To raczej Milska ma rację. Przestrzeń seksualna może być taka sama przez kilka lat (np. para nie decyduje się na dziecko), co więcej warunki mieszkaniowe nawet mogą się poprawić, a jednak zakochanie się kończy i zaczyna inny etap.

                > Niemowlak wymaga opieki 24 na dobę. Jeśli tą opiekę sprawuje wyłącznie kobieta
                > - to ta kobieta nie wycofuje uczuć, tylko zaczyna mieć pretensje do ojca - słus
                > zne poniekąd, bo dziecko jest też jego, a kobieta tak samo ma prawo do tego, ab
                > y poza byciem opiekunką do dziecka mieć swoje prywatne życie. Co do zwiększenia
                > wymagań: po pojawieniu się dziecka rośnie lawinowo ilość nowych obowiązków i z
                > apotrzebowanie na środki finansowe. Nie jest to kwestia "zwiększonych wymagań"
                > kobiety , tylko naturalna konsekwencja decyzji o zostaniu ojcem. Gdy mężczyźni
                > od tych konsekwencji próbują się migać - jest normalne, że kobiety ściągają ich
                > na ziemię.
                > Trudno o bliskość seksualną z partnerem, który wycofuje się z obowiązków i wszy
                > stkie nowe bo związki spycha na kobietę i jeszcze nie rozumie, dlaczego powinie
                > n więcej zarabiać, lub umożliwić prace kobiecie.

                Niemowlak nie wymaga opieki 24 h na dobę, bo prawie połowę tego czasu przesypia. Mężczyzna na ogół stara się sprostać nowym obowiązkom, a wycofuje się z nich zazwyczaj dopiero wtedy, gdy zda sobie sobie sprawę, że kobieta wycofała swoje uczucia z relacji z nim i przeznaczyła mu inną funkcję niż miał wcześniej. Otrzeźwienie następuje zwykle po czasie, w którym mężczyzna dawał kobiecie taryfę ulgową i znosił nowy stan rzeczy, wierząc, że sytuacja się poprawi i wróci do wcześniejszej normy.
                • kag73 Re: myślenie macicą vs myślenie kutasem 25.06.13, 23:47
                  Niemowlak nie wymaga opieki 24 h na dobę, bo prawie połowę tego czasu przesypia.

                  Niby tak, problem tylko, ze przesypia sobie jak chce i jak mu pasuje z zarciem. W nocy akurat nie przesypia tylko budzi sie co 2,5 albo 3 godziny do jedzenia. A niemoznosc przespania 6 godzin jednam ciagniem bardzo wykancza i rozdraznia. A bywaja takie co se z nocy robia dzien albo takie co nie dawaja spac, bo pol nocy maja kolki i placza. I owszem niektore pol z 24 godzin przesypiaja, inne nie.
                  • twojabogini Re: myślenie macicą vs myślenie kutasem 26.06.13, 15:22
                    kag73 napisała:

                    >> Niemowlak nie wymaga opieki 24 h na dobę, bo prawie połowę tego czasu przesypia.

                    > Niby tak, problem tylko, ze przesypia sobie jak chce i jak mu pasuje z zarciem.

                    :) Nie wiem dlaczego, żadne z moich dzieci nie przeczytało żadnej mądrej książki o tym, ile powinny spać. Jeden potwór z doby przesypiał nie więcej niż 8-9 godzin pozostały czas spędzając w fazie czuwania. Kolejni lekarze uspokajali mnie, że mieści się to w normie. Drugi potwór przesypiał prawie 10 godzin, rzecz w tym, że jadał przez sen oraz przez większość doby w czasie kiedy nie spał, a pobudki organizował sobie średnio co 1,5 do 2 godzin. To tez okazało się fizjologiczną normą.
                    Sądzę i to całkiem poważnie, że w książkach o niemowlętach i poradnikach pisze się o tym, że niemowlaki przez pół doby śpią żeby nie zniechęcać ludzi do rozmnażania.

                    Wszystkie pisemne relacje rodziców w formie książkowej są kompletnie inne "nie przespaliśmy ani jednej nocy przez pierwsze trzy lata" to mantra. Rzecz w tym, że takie relacje są przez tych czytelników, którzy nie mają dzieci traktowane jak s-f, albo sądzi się po lekturze, że autorzy to jakieś niezorganizowane niedorajdy. No bo jak to - nie umył się dwa dni i ma plamy na kanapie, które przestały mu przeszkadzać? Po kurtką miał piżamę wychodząc na spacer z dziećmi? . Jak to od czterech lat nie był w kinie?Czemu nie jadła nic do powrotu z pracy męża, kiedy karmiła piersią i czemu chodziła trzy miesiące w szlafroku(większość pochodzi z zabawnej, szczerej i z pewnością jak najbardziej prawdziwej relacji Leszka Talki)?Nikt w to nie wierzy.
                • twojabogini Re: myślenie macicą vs myślenie kutasem 26.06.13, 15:10
                  bcde napisał:

                  > To raczej Milska ma rację. Przestrzeń seksualna może być taka sama przez kilka
                  > lat (np. para nie decyduje się na dziecko), co więcej warunki mieszkaniowe nawe
                  > t mogą się poprawić, a jednak zakochanie się kończy i zaczyna inny etap.

                  Pani Milska ma rację w zakresie w jakim opisuje rzeczywistość. W większości związków stan zakochania kończy się po jakichś trzech latach. Ma też rację pisząc, że zakończenie fazy zakochania w większości związków kończy fazę namiętnego seksu. Z faktami się nie dyskutuje - moje obserwacje i doświadczenia także są identyczne.

                  Nie zgadzam się z Panią Milską w tym, że zakończenie fazy zakochania jest tożsame z zakończeniem fazy namiętnego seksu. Ani z tym, że taki przebieg związku jest naturalnym przebiegiem wypadków. Jestem głęboko przekonana o tym, że jest możliwość utrzymania w zwiazku atmosfery namiętności. Atmosfera ta z kolei powoduje, że niejako automatycznie "odnawia się" także stan zakochania w partnerze.

                  I tu dochodzimy do pojęcia przestrzeni seksualnej. Pierwszym elementem jest przeświadczenie obojga partnerów, że seks jest ważnym elementem związku i nie można go omijać lub odkładać na później. Często rezygnacja z seksu jednego z partnerów powoduje zanik przestrzeni seksualnej. Wiele kobiet tak organizuje sobie czas i zajęcia, żeby broń boże nie starczyło ani czasu ani sił na jakikolwiek seks. Inne z kolei naprawdę w natłoku obowiązków, których nie dzieli z nimi partner, nie mają ani siły ani ochoty. Podobnie bywa z mężczyznami.
                  Czasem przyczyny bywają bardziej prozaiczne - jak np. brak miejsca na seks, bo w sypialni rodziców zagnieżdżają się na stałe dzieci, i nie ma też osób, którym można by te dzieci na parę godzin powierzyć. Są jednak terapeuci rodzinni, którzy twierdzą, że w takiej sytuacji to nie dziecko uniemożliwia seks, ale że jest to efekt bardziej lub mniej świadomego działania jednego lub obojga rodziców - którzy w ten sposób unikają bliskości seksualnej.
                  Jak napisał marek - wszystko jest kwestią organizacji, wystarczą chęci i nawet trójka potomków nie przeszkodzi rodzicom w utrzymaniu bliskości seksualnej, jeśli oboje tego pragną. Czasem więc zanik przestrzeni seksualnej jest skutkiem bardziej lub mniej świadomych działań, które mają na celu uniknięcie seksu przez jedno z małżonków.

                  Zdarza się jednak i tak, że pomimo, że oboje małżonków pragnie utrzymania bliskości seksualnej - to jednak przestrzeń seksualna zanika, nie ma kiedy, nie ma gdzie, jest nawał obowiązków, jest życie towarzyskie, są dzieci i kredyty, kino, książka, hobby, a seks zdarza się bardzo rzadko. Do tego dochodzi absurdalne współczesne przekonanie, że rodzice małych i nieco większych dzieci muszą być z nimi non stop, a powierzenie ich innym osobom lub instytucjom usprawiedliwia jedynie wykonywanie pracy zarobkowej. Tym samym rodzice naprawdę nie mają gdzie i kiedy - bo albo są w pracy, albo z dziećmi. Dla związku na dłuższą metę jest to ogromne ryzyko. Jednym z filarów małżeństwa jest właśnie więź seksualna.

                  Dlatego tak ważny jest moim zdaniem świadomy wysiłek obojga małżonków/partnerów, aby utrzymać w związku przestrzeń seksualną, żeby seks miał możliwość w związku zaistnieć. Wiele osób nie jest w stanie mieć seksu "w czwartek o 20" i planowanie seksu jako punktu na liście spraw do załatwienia zabija ich pożądanie. Dlatego lepszym moim zdaniem rozwiązaniem jest utrzymanie wspólnej intymnej przestrzeni, gdzie seks może się wydarzać - zarówno jeśli chodzi o miejsce, jak i czas. Czasem skończy się wtedy na wspólnym obejrzeniu filmu, albo odespaniu zawalonej nocy, a czasem jednak nie.
                  • marek.zak1 Gdybym sam nie... 26.06.13, 17:35
                    ,,Zdarza się jednak i tak, że pomimo, że oboje małżonków pragnie utrzymania bliskości seksualnej - to jednak przestrzeń seksualna zanika, nie ma kiedy, nie ma gdzie, jest nawał obowiązków, jest życie towarzyskie, są dzieci i kredyty, kino, książka, hobby, a seks zdarza się bardzo rzadko. Do tego dochodzi absurdalne współczesne przekonanie, że rodzice małych i nieco większych dzieci muszą być z nimi non stop, a powierzenie ich innym osobom lub instytucjom usprawiedliwia jedynie wykonywanie pracy zarobkowej. Tym samym rodzice naprawdę nie mają gdzie i kiedy - bo albo są w pracy, albo z dziećmi"

                    Gdybyśmy sami nie odchowali i wychowali trojga dzieci, uwierzyłbym, ale niestety nie mogę.
                    Opisujesz totalny chaos organizacyjny i twierdzisz, że inni są podobni. Bzdura, Sorry.
                    • mojemail3 Re: Gdybym sam nie... 26.06.13, 18:42
                      marek.zak1 napisał:
                      (...)"Gdybyśmy sami nie odchowali i wychowali trojga dzieci, uwierzyłbym, ale niestety nie mogę.Opisujesz totalny chaos organizacyjny i twierdzisz, że inni są podobni. Bzdura, Sorry(...)"

                      Marek, opisujesz sytuację idealną doskonale zorganizowanego małżeństwa z trójką dzieci( a żona chyba nie pracowała zawodowo? ) i zakładasz,że inni są podobni, też bzdura, sorry...
                      Niestety wśród moich znajomych obserwuję podobne znużenie, przepracowanie i brak czasu, a zapewniam,że nie są to karierowicze czy pracoholicy...

                      Najmi
      • mojemail3 Re: przestrzeń seksualna 24.06.13, 01:14
        urquhart napisał:
        (...)"Miasto powstało z gruzów, żyliśmy dalej. Przestałam całować go na powitanie, zarywać noce na rozmowach i miłości. Nie wplatałam już kwiatów we włosy, nie nuciłam piosenek na dobranoc. Przestaliśmy mówić wielkie słowa i cenić drobne gesty. (...)"

        Piękne to,ale wniosek prosty, pewnie pojawiły się dzieci, praca, problemy dnia codziennego, życie w PRL-u...
        Dobrze by było,żebyśmy się nie zmieniali, pozostali w tej jedynej dziedzinie życia wiecznymi 20 latkami? Ale się nie da i kropka.
        Też się czasem zastanawiam, jak to można było robić w Fiacie 126 p czy na wąziutkiej koi Oriona...
        Dla mnie największą zmianą odczuwalną w tej dziedzinie było jednak pojawienie się dziecka, no ale u nas Młode się pojawiło po 10 latach...


        Najmi
      • twojabogini Re: przestrzeń seksualna 24.06.13, 12:36
        urquhart napisał:

        > Miasto powstało z gruzów, żyliśmy dalej. Przestałam całować go na powitanie, za
        > rywać noce na rozmowach i miłości.

        Z fazy zakochania wprost w fazę szarej rzeczywistości. Pisząc o przestrzeni seksualnej nie mam na myśli nawet tego osobnego pokoju, choć przy dzieciach osobna sypialnia rodziców z dostępem tylko dla dorosłych naprawdę wiele ułatwia. Przestrzeń seksualna to także czas na seks, traktowanie seksu jako priorytetu. Całowanie na powitanie, zarywanie nocy i wplatanie kwiatów we włosy.
      • marek.zak1 Re: przestrzeń seksualna 24.06.13, 14:27
        Wielu sie wydawało, ze po wyzwoleniu będzie wolna Polska, a przyszła komuna i czar prysł.
    • gomory Re: przestrzeń seksualna 03.07.13, 21:20
      Do mnie ten brak przestrzeni na seks nawet przemawia. Pewne minimum w standardzie otoczenia po prostu robi klimat. Kumam, że kobiecie może być kiepsko zbliżać się do łoża kocimi ruchami w pomieszczeniu przyozdobionym pieluchami, skarpetami męża i kartonem po pizzy. Nie jest łatwo na tym fundamencie świątynie miłości budować.
      I nie wyjeżdżać mi proszę z tekstami, że chcieć to móc. Bardzo gorący erotycznie okres swojego życia spędziłem na kilkunastu metrach2. Spać musieliśmy zawsze wtuleni, bo tylko wąskie łóżko mogło stanąć. Ale trzeba męskiej naiwności by wierzyć, że w takim otoczeniu można się nieskrępowanie pieprzyc do grobowej dechy ;).
      Twoja żona może dojść w kinie, na ławce w parku czy z teściową za ścianą? To chłopie trafiła Ci się kobieta niezwykle łatwa w obsłudze. Niektóre tak mają, że z niezwykłą łatwością mogą uprawiać seks, mieć orgazmy itd. nie przejmując się zbytnio scenerią. Ale to jest mniejszość, i lepiej takowe wykreślić z tych rozważań, bo tylko irytują swoją bezproblemowością. Łącznie z partnerem który sam siebie poklepuje po plechach, jaki to nie jest zajebisty ;).
      Aczkolwiek elegancki anturaż i spokojny czas też nie są szczególnym erotycznym dopalaczem. Tutaj przyznaje rację Urqu, że lepiej gdy gdzieś w seksie można też drapieżność upchać. Dlatego opowieści o tym jak się potrafili na siebie ludzie rzucać w czasie wojny i zagrożenia można od razu odstawić na bok. To czas w których występowały tak krańcowe napięcia nerwowe i stresy, że rozładowywanie ich seksem przychodziło łatwiej niż ludziom obawiającym się kto zginie w kolejnej odsłonie gry o tron. Wyobrażacie sobie JAK i byle(GDZIE) można się na siebie rzucić, skoro jutra może nie być?
      • zyg_zyg_zyg Re: przestrzeń seksualna 04.07.13, 11:03
        > Do mnie ten brak przestrzeni na seks nawet przemawia. Pewne minimum w standardz
        > ie otoczenia po prostu robi klimat.

        Tylko czy to nie są dwie różne kwestie? Bo jeśli nie ma minimum w standardzie, to jasne - nie ma klimatu i nie można się rozwinąć artystycznie. Ale Bogini pisze o zabiciu płaszczyzny seksualnej w związku.

        > Bardzo gorący erotyczni
        > e okres swojego życia spędziłem na kilkunastu metrach2. Spać musieliśmy zawsze
        > wtuleni, bo tylko wąskie łóżko mogło stanąć. Ale trzeba męskiej naiwności by wi
        > erzyć, że w takim otoczeniu można się nieskrępowanie pieprzyc do grobowej dechy

        Twoim zdaniem w takim otoczeniu seks by po latach prostu zwyczajnie zaniknął? I tylko z powodu otoczenia?
        • marek.zak1 Wymagania rosną 04.07.13, 11:26
          Czyli twoja/moja kobieta mogła być zadowolona z seksu ze swoim studentem w pakamerze, ale x lat później oczekuje , ze będzie to robiła w fajnym mieszkaniu w wygodnym łóżku. Jak jej tego nie zapewnisz, bedzie rozczarowana - Tobą i swoim wyborem, a to przełoży się na sam sex. Nie jest tak dziewczyny?
          • zyg_zyg_zyg Re: Wymagania rosną 04.07.13, 11:52
            > Czyli twoja/moja kobieta mogła być zadowolona z seksu ze swoim studentem w paka
            > merze, ale x lat później oczekuje , ze będzie to robiła w fajnym mieszkaniu w w
            > ygodnym łóżku. Jak jej tego nie zapewnisz, bedzie rozczarowana - Tobą i swoim w
            > yborem, a to przełoży się na sam sex. Nie jest tak dziewczyny?

            Z pierwszą połową się zgodzę. Ale dla Ciebie pewnie też rozklekotany stary maluch był szczytem marzeń we wczesnej młodości. A teraz dziwisz się, jak w ogóle można wsiąść do czegoś takiego.

            A druga połowa ma błąd w założeniu. Ty, Marku, utrzymujesz swoją żonę i zapewniasz jej życie na odpowiednim poziomie materialnym. Ale w większości przypadków oboje ciągną ten wór.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja