rafill
24.06.13, 09:32
urquhart napisał:
> natomiast na czułość, szacunek, uznanie, podziw mężczyzna musi moc
> no zasłużyć i oczywiście należy się NIELICZNYM.
Urquhart, przeklejam z innego tematu, ale po mojemu to jest clue tego całego interesu z BSWM i podobnymi problemami.
"Rozbiór logiczny zdania", więc przeczytaj i się wypowiedz.
Po pierwsze - dlaczego zasłużyć ? Służenie zakłada poddaństwo, chcąc na coś zasłużyć, świadomie bądź nie, umieszczasz się z niewłaściwej strony barykady, oczywiście biorąc pod uwagę to, że to twoje męsko-damskie mambo dżambo, które propagujesz na forum ma jakikolwiek sens.
Dlaczego twoim zdaniem silny, niezależny emocjonalnie, D-O-R-O-S-Ł-Y mężczyzna ma starać się "zasługiwać" na podziw, szacunek, aprobatę innych ? Siła płynie z wewnętrznego poczucia wartości, a nie z aprobaty otoczenia.
Przewiduję, że mi wyjedziesz z Maslovem, więc z góry odpowiadam:
...Po drugie.
Czułość, szacunek, uznanie, podziw. To jest punkt widzenia DZIECKA. Szukającego swojego miejsca w świecie dziecka. Poszukuje tych wartości u rodzica. Być może rocznikowo dorosłego dziecka, które - rzecz jasna - czuje się w rozwijającej rodzinie zagrożone przez swojego własnego potomka, zagarniającego jego dotychczasowe miejsce.
Szukając podziwu, szacunku, uznania i czułości u innych stawiasz się sam do kąta z papierową torbą na głowie, na której ktoś życzliwy napisał "frajer". Damską szminką, żeby było smaczniej.
Zauważ, że człowiek silny, niezależny i mocny wewnętrznie sam wyznacza otoczeniu reguły. To nie on szuka podziwu, tylko go innym daje. Nie szuka uznania i szacunku, tylko sam jest jego wyznacznikiem.
O czułość zabiegają słabsi, by się nią dowartościować i potwierdzić przez to akceptację silniejszych jednostek. Tak rozumiana czułość może być też formą kontroli.
Stąd może tyle tych problemów rodzinnych, bo jesteśmy otoczeni tłumem Piotrusi Panów, którzy w wieku 30-stu, 40-stu albo i 50-ciu lat ciągle chcą za wszelką cenę doić cyca babskiej aprobaty.
Więc pewnie się zgadzasz, co ? :)