loppe 30.06.13, 18:20 Proponuję rozważania o tym, jak odmieniała nas wielka miłość. Temat piękny, ale niełatwy. Odpowiedz Link czytaj wygodnie posty
zawle Re: Wielka miłość - wielka siła 30.06.13, 18:24 Nic już nie smakuje. Wszystko inne jest produktem czekoladopodobnym. Odpowiedz Link
mojemail3 Re: Wielka miłość - wielka siła 30.06.13, 18:52 loppe napisał: > Proponuję rozważania o tym, jak odmieniała nas wielka miłość. Na jakim etapie, dzisiaj czy 15 lat temu??? Jedno jest pewne, drugi raz nie przeżyłabym/przeżywała tak samo. Odpowiedz Link
kotoshi Re: Wielka miłość - wielka siła 30.06.13, 20:38 Loppe, ale dlaczego nic nie napisałeś o sobie? ;) Moja pierwsza (i już była) miłość odmieniła mnie w tym sensie, że pokazała mi, że niektóre wrażenia są trochę wymyślone, tj. powstały jakby tylko w mojej głowie, i że liczy się coś innego, i to się kryje gdzie indziej, trudno to zauważyć i jeszcze dobrze nie wiem, co to jest :) Przepraszam za chaos, jeśli ktoś tak to odebrał :) Odpowiedz Link
jesod Rozważania 01.07.13, 00:05 loppe napisał: > Proponuję rozważania o tym, jak odmieniała nas wielka miłość. A dlaczego odmieniła? I dlaczego wielka? A jeśli już wielka to, w jakim sensie wielka? Mała miłość to miłostka - raczej nieistotna. Po co w ogóle nazywać ją miłością (nawet małą), jeżeli nią faktycznie nie jest? Czym się różni mała miłość od wielkiej miłości i od miłości, która nie jest wielka? :) Odpowiedz Link
rafill Re: Wielka miłość - wielka siła 01.07.13, 08:03 U mnie nie odmienila, bo oprocz samego siebie nigdy nikogo nie kochalem. Pare razy bylem zakochany, ale to nie to samo. Jako klasyczny przypadek osobowosci narcystycznej jestem pozbawiony mozliwosci zakosztowania tego slodko-gorzkiego owocu zwanego miloscia. Szkoda. Odpowiedz Link
mojemail3 Re: Wielka miłość - wielka siła 01.07.13, 10:16 rafill napisał: > U mnie nie odmienila, bo oprocz samego siebie nigdy nikogo nie kochalem. Pare r > azy bylem zakochany, ale to nie to samo. Jako klasyczny przypadek osobowosci na > rcystycznej jestem pozbawiony mozliwosci zakosztowania tego slodko-gorzkiego ow > ocu zwanego miloscia. Szkoda. Weż przestań, nie ściemniaj...Tania prowokacja czy co? Chyba,że posty o żonie uznamy za niebyłe, ale ja też mam dobrą pamięć... Odpowiedz Link
rafill Re: Wielka miłość - wielka siła 01.07.13, 10:43 Napisac mozna wiele. Dzieki skrajnym przezyciom emocjonalnym zrozumialem siebie, a przede wszystkim to, ze w glebi duszy jestem egoistyczny i chlodny. Tylko troche nie bardzo wiem co z ta wiedza zrobic :) Odpowiedz Link
mojemail3 Re: Wielka miłość - wielka siła 01.07.13, 10:54 zyg_zyg_zyg napisała: > Zacząć chodzić na dziwki? Tym bardziej,że mężczyznę wybitnie to nobilituje... A tak w temacie, nie odnosicie wrażenia, że w odniesieniu do (najczęściej...) poszukiwania prawdziwej miłości we wczesnej młodości, te ogłoszenia w dziale towarzyskim( pani/pan pozna pana/panią w celach kopulacyjnych) są strasznie żenujące ? Takie wprost,żeby to jeszcze było z użyciem przedwojennej sztuki flirtu, jakoś bym to przełknęła, a tak to niestrawialne się być wydaje... Odpowiedz Link
zyg_zyg_zyg Re: Wielka miłość - wielka siła 01.07.13, 11:55 Świat przyspieszył - nie ma czasu na flirty, patrzenie w gwiazdy i brzdąkanie na gitarze. W necie nie spojrzysz głęboko w oczy ani nie muśniesz dłoni. Teraz się wyrywa na porucznika Rżewskiego*. Tylko koni żal... __________________________ *Porucznik Rżewski na pytanie pewnego szeregowca jak to jest, że ma takie powodzenie u kobiet odparł: „Podchodzę i mówię, że bym poruchał.” „Ależ panie poruczniku. Toż to można w mordę dostać!” – wykrzyknął zdumiony szeregowy. „Toteż czasem dostaję, ale częściej rucham.” Odpowiedz Link
rafill Re: Wielka miłość - wielka siła 01.07.13, 12:01 Ja sie jakos zawsze na to "dostac w morde" zalapywalem :-) Odpowiedz Link
jesod Dostać w mordę 01.07.13, 14:16 rafill napisał: > Ja sie jakos zawsze na to "dostac w morde" zalapywalem :-) Zgodnie z zasadą homeopatii - podobne przyciąga (leczy się) podobne. Egoistyczna i chłodna akcja otrzymywała egoistyczną i chłodną reakcję. :)))) Odpowiedz Link
mojemail3 Re: Wielka miłość - wielka siła 01.07.13, 12:12 > __________________________ > *Porucznik Rżewski na pytanie pewnego szeregowca jak to jest, że ma takie powod > zenie u kobiet odparł: „Podchodzę i mówię, że bym poruchał.” „ > ;Ależ panie poruczniku. Toż to można w mordę dostać!” – wykrzyknął > zdumiony szeregowy. „Toteż czasem dostaję, ale częściej rucham.” Zawsze jest szansa trafić na zdesperowaną, jak w loterii, tylko więcej szans...w przedziale wiekowym koło 40 tki... Odpowiedz Link
jesod Zawsze jest jakaś szansa 01.07.13, 15:01 mojemail3 napisała: > Zawsze jest szansa trafić na zdesperowaną, jak w loterii, tylko więcej szans... > w przedziale wiekowym koło 40 tki... W jakim sensie zdesperowaną? Żeby dogodzić porucznikowi Rżewskiemu? To on wydaje się wyglądać na desperata i... nadstawia mordy. :) Odpowiedz Link
mojemail3 Re: Zawsze jest jakaś szansa 01.07.13, 15:22 jesod napisała: (...)"W jakim sensie zdesperowaną? Żeby dogodzić porucznikowi Rżewskiemu? To on wydaje się wyglądać na desperata i... nadstawia mordy. :)" W takim razie deperacja obustronna...a jak Ty byś zareagowała na taką propozycję? Pewnie "spadaj pan na drzewo" byłoby subtelnie... A co do tych ogłoszeń w dziale towarzyskim, które rzucają się w oczy ( linki pod forum) to oczywiście to jest tylko moje odczucie, nie chcę nikogo dyskredytować, skoro taka forma odpowiada, to czemu nie? mnie nie... Najmi Odpowiedz Link
jesod Re: Zawsze jest jakaś szansa 01.07.13, 20:59 mojemail3 napisała: > W takim razie deperacja obustronna...a jak Ty byś zareagowała na taką propozycję? A dlaczego Ciebie to tak zainteresowało? Propozycja propozycji nierówna... Ale, dopytam: czy chodzi Tobie o propozycję w brzmieniu porucznika Rżewskiego? mojemail3 napisała: > Pewnie "spadaj pan na drzewo" byłoby subtelnie... Mam przytaknąć czy zaprzeczyć, skoro masz takie pojęcie o subtelności? Odpowiedz Link
mojemail3 Re: Zawsze jest jakaś szansa 01.07.13, 21:06 jesod napisała: > A dlaczego Ciebie to tak zainteresowało? Propozycja propozycji nierówna... Z czystej ciekawości;-) jesod napisała: > Ale, dopytam: czy chodzi Tobie o propozycję w brzmieniu porucznika Rżewskiego? Tak dokładnie o wspomnianego Rżewskiego;-) jesod napisała: > Mam przytaknąć czy zaprzeczyć, skoro masz takie pojęcie o subtelności? Jesod, aleś Ty kokieteryjna, ja nie nadążam;-) Odpowiedz Link
jesod Re: Zawsze jest jakaś szansa 01.07.13, 21:31 mojemail3 napisała: > Tak dokładnie o wspomnianego Rżewskiego;-) Porucznik Rżewski ze swoją propozycją nie byłby w ogóle wart wyciągnięcia mojej ręki by oberwać w mordę. Na to też trzeba sobie zasłużyć. ;) A tym bardziej, by mu cokolwiek odpowiadać. mojemail3 napisała: > Jesod, aleś Ty kokieteryjna, ja nie nadążam;-) A musisz? :) Odpowiedz Link
jesod pani/pan pozna pana/panią w celach kopulacyjnych 01.07.13, 14:00 mojemail3 napisała: > te ogłoszenia w dziale towarzyskim( pani/pan pozna pana/panią w celach kopulacyjnych) są > strasznie żenujące ? Takie wprost,żeby to jeszcze było z użyciem przedwojennej sztuki flirtu, > jakoś bym to przełknęła, a tak to niestrawialne się być wydaje... Żenujące? Cóż za hipokryzja... :) Żenujące dla tylko czytających, czy też czytających-poszukujących, piszących-poszukujących - czy jednych i drugich? Po co owijać coś w bawełnę, jeśli w rzeczywistości chodzi konkretnie obydwu stronom tylko o jedno - radochę z kopulacji? Jest cel i jest środek do celu, ale dlaczego ma nim być flirt a nie zwykłe ogłoszenie stawiające sprawę jasno i precyzyjnie - bez złudzeń i zobowiązań? Flirt tu raczej zapachnie dulszczyzną i zakłamaniem. Odpowiedz Link
rafill Re: Wielka miłość - wielka siła 01.07.13, 11:05 Jest czesc mezczyzn, ktorym dziwki nie maja nic do zaoferowania. Mnie seks taki jaki zwykle oferuja dziwki nudzi, moglbym czytac przy tym gazete :) Wiec jaki jest sens uszczesliwiac sie na sile czyms, co w gruncie rzeczy jest malo podniecajace ? :) Odpowiedz Link
mojemail3 Re: Wielka miłość - wielka siła 01.07.13, 11:53 rafill napisał: (...)"Mnie seks taki jaki zwykle oferuja dziwki nudzi, moglbym czytac przy tym gazete :)" Potrafię sobie wyobrazić jak czytasz tą gazetę w trakcie... Odpowiedz Link
jesod Jest część mężczyzn 01.07.13, 21:18 rafill napisał: > Jest czesc mezczyzn, ktorym dziwki nie maja nic do zaoferowania. Niemożliwe... Przecież dla wielu mężczyzn, w relacjach z kobietami, seks jest najważniejszy. Przynajmniej taki model wartości cenionych przez mężczyzn usiłuje się przemycić (to bardzo łagodne określenie) na tym forum. rafill napisał: > Mnie seks taki jaki zwykle oferuja dziwki nudzi, moglbym czytac przy tym gazete :) To byłaby wręcz cyrkowa akrobacja z Twojej strony. rafill napisał: > Wiec jaki jest sens uszczesliwiac sie na sile czyms, co w gruncie rzeczy jest malo podnie > cajace ? :) Każdy do szczęścia potrzebuje czegoś innego. Niektórym dla podniety wystarcza tylko i wyłącznie stymulacja cielesna. A ciało może być zupełnie obce - to też nie ma dla nich żadnego znaczenia. Ich psychika nie funkcjonuje na wyższych poziomach - w związku z tym, nie mają potrzeb tzw. wyższego rzędu albo... zostaje wyłączona przez samego zainteresowanego przeżyciem, którego on potrzebuje. Konkretna sytuacja i optyka w tym wypadku zupełnie wystarcza. Odpowiedz Link
mojemail3 Re: Jest część mężczyzn 01.07.13, 21:21 rafill napisał: > Mnie seks taki jaki zwykle oferuja dziwki nudzi, moglbym czytac przy tym gazete :) jesod napisała: "To byłaby wręcz cyrkowa akrobacja z Twojej strony" Jesod, naprawdę cyrkowa akrobacja? Jakoś zupełnie normalnie to sobie wyobrażam, rafill w w fotelu, czyta gazetę... Proste? Odpowiedz Link
jesod Zacząć chodzić na dziwki 01.07.13, 14:10 zyg_zyg_zyg napisała: > Zacząć chodzić na dziwki? Hmmm... Właściwie można powiedzieć, że wielka miłość do seksu jest również wielka siłą popychającą do chodzenia na dziwki. Tym samym spełnia się twierdzenie: wielka miłość - wielka siła. Czyli chodzenie na dziwki pozwala przeżywać i cieszyć się wielką miłością do seksu, z tą tylko małą różnicą, że dziwki nie trzeba wcale dodatkowo kochać - pewna oszczędność emocjonalna. Ale... też można, tak przy okazji, jak się kocha z nią seks. Odpowiedz Link
jesod U mnie nie odmieniła 01.07.13, 13:46 rafill napisał: > U mnie nie odmienila, bo oprocz samego siebie nigdy nikogo nie kochalem. Pozostaje Ci cieszyć się sobą i czerpać z tego satysfakcję. Dopieszczać siebie, zajmować się sobą, podniecać się sobą... Masz wiele możliwości, by robić to, czego inni nie mogą. :) rafill napisał: > Jako klasyczny przypadek osobowosci narcystycznej jestem pozbawiony mozliwosci > zakosztowania tego slodko-gorzkiego owocu zwanego miloscia. Szkoda. Nic nie dzieje się bez przyczyny. Widocznie w tym wcieleniu musisz być skupiony na sobie, aż do znudzenia i obrzydzenia, byś następnym mógł kochać. Smaki, które obecnie uwielbiasz razem ze sobą to jedynie ostry, kwaśny i słony. Odpowiedz Link
rafill Re: milosc nie istnieje 01.07.13, 11:29 Czemu az tak dramatycznie, kruche ciasteczko ? Idylla sie skonczyla i rzucil, Portugalczyk Osculati ? Odpowiedz Link
kruche_ciacho Re: milosc nie istnieje 01.07.13, 11:32 Portugalczyk? o.c.h.u.jales? zieeeeeew.... Odpowiedz Link
rafill Re: milosc nie istnieje 01.07.13, 11:38 Ochujalem. Teraz stoje z nareczem chujow i rozdaje, jak kwiaty, pieknym dziewczetom, zeby im nie bylo smutno :) Odpowiedz Link
mojemail3 Re: milosc nie istnieje 01.07.13, 11:55 rafill napisał: > Ochujalem. Teraz stoje z nareczem chujow i rozdaje, jak kwiaty, pieknym dziewcz > etom, zeby im nie bylo smutno :) Komu, komu bo idę do domu? Kruche ciacho, a co się dziwisz takiej odpowiedzi, jak się rzuci w przestrzeń " miłość nie istnieje" ? Tak ogólnie, czy jakiś szczególny rodzaj miłości??? Odpowiedz Link
kruche_ciacho Re: milosc nie istnieje 01.07.13, 12:12 no bo ja dzis tak nastawiona chujowo jestem ;) w milosc ta wieczna, wielka nie wierze, w fascynacje, zauroczenie to i owszem potem jest przyzwyczajenie, szacunek, przyjazn aha, wierze w milosc rodzicielska Odpowiedz Link
mojemail3 Re: milosc nie istnieje 01.07.13, 12:13 kruche_ciacho napisała: > no bo ja dzis tak nastawiona chujowo jestem ;) > w milosc ta wieczna, wielka nie wierze, w fascynacje, zauroczenie to i owszem > potem jest przyzwyczajenie, szacunek, przyjazn > > aha, wierze w milosc rodzicielska No już lepiej,treściwiej;-) Odpowiedz Link
rafill Re: milosc nie istnieje 01.07.13, 12:03 zyg_zyg_zyg napisała: > Brzydkim też byś coś kopsnął... Madame, dla mnie wszystkie dziewczeta sa piekne :-) Odpowiedz Link
mojemail3 Re: milosc nie istnieje 01.07.13, 12:10 rafill napisał: > Madame, dla mnie wszystkie dziewczeta sa piekne :-) Mój starszy kolega z pracy też tak mówi, ale dotyczy to przedziału wiekowego do 30 tki... Odpowiedz Link
rafill Re: milosc nie istnieje 01.07.13, 12:35 A mi zawsze podobaly sie starsze babki. Jakos mam taki stereotyp zakorzeniony w glowie, ze taka starsza by mniej wydziwiala i bylaby bardziej zdecydowana czego chce. Taka mloda, niezdecydowana siksa z alarmem dziewiczym, zmuszajaca do zdobywania jej tygodniami - tfu, prawdziwy koszmar dla faceta. W kazdym razie takiego jak ja, raczej naleze do tych co stawiaja na konkrety. Wiek az tak bardzo nie przeszkadza, sa calkiem fajne mamuski, a ze kategoria milf cieszy sie duzym wzieciem w porno, stawiam ze nie tylko ja jestem takiego zdania. Odpowiedz Link
mojemail3 Re: milosc nie istnieje 01.07.13, 13:40 rafill napisał: (...)"> A mi zawsze podobaly sie starsze babki. Jakos mam taki stereotyp zakorzeniony w > glowie, ze taka starsza by mniej wydziwiala i bylaby bardziej zdecydowana czeg > o chce. Taka mloda, niezdecydowana siksa z alarmem dziewiczym, zmuszajaca do zd > obywania jej tygodniami - tfu, prawdziwy koszmar dla faceta(...)" Ty się zastanów, co to znaczy " starsza babka..." Jest to bardzo szerokie pojęcie... Za czasów studenckich miałam takich kolegów, co do Krynicy jezdzili podrywać panie z sanatorium, teraz się zastanawiam ile one miały lat, pewnie 40-50... Oczywiście podryw był w celach sposnsoringu, męskiego. Z tym "alarmem dziewiczym" to też już chyba nieaktualne, chyba że w środowiskach ultra katolickich, teraz takie młode siksy chcą jak najszybciej zrzucić brzemię dziewictwa już pewnie w gimnazjum, choć pewnie z równie smarkatymi kolegami a nie z panami po 30 tce, chyba że mocno "dzianymi" ale czy to już nie podchodzi pod pedofilię??? Najmi Odpowiedz Link
rafill Re: milosc nie istnieje 01.07.13, 16:33 dla mnie wiek 40-55 jest optymalny, a najlepszym sponsoringiem jest fakt, ze podobam sie kobiecie. W sumie to w dupie mam takie relacje, gdzie wiem, ze kobieta robi to z innych przyczyn niz autentyczne zainteresowanie, albo gdy robi wielka lache. Moj najwiekszy fetysz to gdy kobieta mnie chce. Gdy czuje ze tak nie jest, to moze nawet przede mna tanczyc na golasa, i tak ja splawie :p Odpowiedz Link
mojemail3 Re: milosc nie istnieje 01.07.13, 18:19 rafill napisał: (...)"Moj najwiekszy fetysz to gdy kobieta mnie chce(...)" Może i być taki fetysz, ale z taką co chce i jeszcze fizycznie(pomińmy psyche) odpowiada? Ciekawe skąd takie zjawisko u kobiet : wielu ją chce a ona sobie upatrzy cel nieosiągalny i cierpi z miłości.Wiele takich przypadków obserwowałam( mnie też się zdarzyło niestety), skutki często opłakane...Coś w tym jest, większość związków się zawiązywała, jak panna zechciała wreszcie. Okazuje się,że jednak kobiety wybierają a nie odwrotnie. Najmi Odpowiedz Link
rafill Re: milosc nie istnieje 01.07.13, 23:35 mojemail3 napisała: > Może i być taki fetysz, ale z taką co chce i jeszcze fizycznie(pomińmy psyche) > odpowiada? No wiadomo, że nie ważąca 200 kilo, pierdząca jak hipopotam, z kurzajkami jak rzodkiewki i zjadająca na śniadanie żywego szczura, głośno przy tym rechocząc :D Tyle że z tym podobaniem się to jest skomplikowana sprawa. Szczerze - mam tak, że podoba mi się mnóstwo kobiet. Właśnie fizycznie. Nie mówię o obniżaniu lotów, ani seksualnym głodzie (na którym swoją drogą ostatnio nie jestem), ale zupełnie szczerze, od serca - uważam że dookoła mnie jest dużo ładnych, zadbanych kobiet o bardzo interesującej urodzie. Lubie niesztampowe, ciekawe z wyglądu babki. > Ciekawe skąd takie zjawisko u kobiet : wielu ją chce a ona sobie upatrzy cel ni > eosiągalny i cierpi z miłości.Wiele takich przypadków obserwowałam( mnie też si > ę zdarzyło niestety), skutki często opłakane...Coś w tym jest, większość związk > ów się zawiązywała, jak panna zechciała wreszcie. Okazuje się,że jednak kobiety > wybierają a nie odwrotnie. Eeee... Coś takiego to głównie w podstawówce, może początki liceum... Potem dziewczyny robiły się mocno pewne siebie, raczej żadna którą znam nie robiła np. na studiach z żadnego faceta obiektu fanatycznej miłości, tak jak miało to miejsce uprzednio. Potem głównie chłodna kalkulacja, układy i rozsądek. Prawda jest taka, że im jesteśmy starsi, tym emocje w nas opadają, a rośnie doświadczenie i wewnętrzny spokój. Myślę że większość z nas przeżyła ten układ - bycia obiektem fanatycznej miłości za młodu, a także zdarzało nam się fanatycznie kogoś kochać - ale przecież etap na którym się to działo, to dziecinada... Jak to mówią - szczenięca miłość. No i właśnie związki na tym etapie nie powstają, bo dobór tych miłości jest z reguły kompletnie irracjonalny i niedojrzały. Z reguły to tak wygląda, że w klasie wszyscy chłopcy startują do piękności klasowej, która naturalnie czeka na księcia z bajki. Adoratorzy obniżają loty, a książe z bajki nie nadjeżdża, bywa że piękność zostaje sama, albo w popłochu bierze w końcu byle kogo. Za to szare myszki (które wcale nimi nie są z perspektywy czasu) są brutalnie olewane - i potem robią się bezwzględne i cyniczne wobec facetów :P Odpowiedz Link
rafill Re: milosc nie istnieje 01.07.13, 23:42 Oczywiście panowie w końcu przychodzą do rzeczonych myszek z kutasiną po prośbie, a prośba - CZASEM - bywa łaskawie wysłuchana. Często też - nie bywa :) Boogie, zemsta słodka jest. www.youtube.com/watch?v=ISScNEYORqg Odpowiedz Link
mojemail3 Re: milosc nie istnieje 02.07.13, 00:04 rafill napisał: (...)"Potem dziewczyny robiły się mocno pewne siebie, raczej żadna którą znam nie robiła np. na studiach z żadnego faceta obiektu fanatycznej miłości, tak jak miało to miejsce uprzednio (...)" Ja znam kilka takich przypadków również z czasów studenckich, ale pewnie były to wybitnie niedojrzałe emocjonalnie typy (XX) Ps. jakoś pustawo na tym forum, chyba jednak "wyjechali na wakacje"... Odpowiedz Link
rafill Re: milosc nie istnieje 02.07.13, 00:29 mojemail3 napisała: > Ps. jakoś pustawo na tym forum, chyba jednak "wyjechali na wakacje"... A mnie się zdaje, że pojechali na sympozjum do Jeleniej Góry. Odpowiedz Link
mojemail3 Re: milosc nie istnieje 02.07.13, 00:43 rafill napisał: > A mnie się zdaje, że pojechali na sympozjum do Jeleniej Góry. A co tam dają? To już nie ma gdzie pojechać??? Odpowiedz Link
rafill Re: milosc nie istnieje 02.07.13, 07:37 mojemail3 napisała: > A co tam dają? To już nie ma gdzie pojechać??? Pojechać można gdziekolwiek. Żartuję teraz z propozycji Loppe, który swego czasu pisał, żeby zorganizować "sympozjum" :P Odpowiedz Link
dadaczka Ładny temat :-) 02.07.13, 11:06 Pierwsza miłość: szczeniacka, zupełnie zielona, ale za to dlugotrwala - zdobywanie doświadczeń, radości i wzruszenia, pozostały sympatia, szacunek, fajne wspomnienia, nauczyła, że chłopak, któremu zależy jest w stanie zrobić dużo, że bycie razem może być fajne Druga miłość: niszcząca, pozwoliła odkryć siebie jako kobietę, ale i nauczyć się, jak sobie radzić ze złymi relacjami i emocjami (choć tego pewnie nigdy się nie można nauczyć do końca). Tego, co złe nie zapomniałam, ale i nie wspominam Trzecia miłość: wielka akceptacja, energia i wiara w siebie, kapitał na długie lata. Zawsze będę wdzięczna czwarta: partner na życie, mozolne budowanie, wybaczanie jemu i sobie rozczarowań, dokładanie cegiełek i rozwiązywanie konfliktów Inne też były, każda coś wniosła, nawet te zupełnie nieudane relacje. Miłość to siła, która mnie budowała, choć i przysparzała bólu. Czy mogłabym bez niej żyć? Teraz już chyba tak. Odpowiedz Link
loppe Re: Wielka miłość - wielka siła 03.07.13, 13:31 Moje bociany już takie duże... Ale jeszcze nie latają, ale już niedługo:). Co znaczy rodzina... www.bociany.miedzyrzecze.org.pl/index.php/widok1 Ciekawa dyskusja, dziękuję. Odpowiedz Link