mojemail3
02.07.13, 00:41
W temacie, ale nieco mniej poważnie, choć temat ważki, poddaję pod rozwagę ale i dla rozlużnienia atmosfery, poniższy tekst mistrza francuskiej piosenki sprośnej i rubasznej, Brassensa:( tłum.F.Łobodziński)
"Kobiety przymiotami ciała słyną - wie każdy z książek lub skądinąd.
Żądze ze smyczy spuszczają przy nich starzyk oraz młódź, nie myśląc, co niewiasta musi czuć.
Są, owszem, rzeczy, które ją zachwycą: kwiaty, liściki, spacer przy księżycu...
Możesz dla niej zaśpiewać, zamordować, zerwać mlecz, możesz umrzeć - lecz
Niemal wszystkie, czy chcesz, czy nie, w łóżku męczą lub nudzą się.
Nie wierz w jej słowa potem z rana - mało która była nocą błogo zziajana.
Gdy jej szczęście wróci na twarz, pewny bądź, że rogi już masz.
Ty ją kusisz, więc już wie, że nuda ciężka zbliża się,
nie przebijesz jej na wskroś, a ona ma od razu dość.
(...)
Owe "cudownie!", "jeszcze!". "pójdź do końca!" atrapą namiętności są gorącej,
czystą charytatywą jest rozkoszy każdy jęk... Kłamią, kiedy wzdychają - i w tym sęk.
Przez tą kopulacyjną maskaradę chcą, żebyś myślał: " Ja dam wszystkim radę!" -
każda zaś przyjaciółce szepcze: " Wyznam ci, że mnie erotoman rżnie"...
(...)
Niejeden na to mnie zapyta z butą: "Który, jak ja , potrafi swą batutą
symfonią jęków dyrygować nocą lub za dnia? Milczysz bo widać masz kompleksy sam!"
Może dodadzą: "Czyś mnie widział w akcji?" - lecz to ofiary są halucynacji.
Gdy puszą się jak pawie, panie ziewać chcą na wznak, piano nucąc tak:
Niemal wszystkie, czy chcesz, czy nie...
Życiowa prawda, czy poetycka fantazja? W każdej bajce jest trochę prawdy...