Ach, mieć nieziszczalną tęsknotę!

09.07.13, 23:49
Rafill i Gomory przypomnieli mi dziadzia Lema.

W jednej z moich ulubionych nowel, gdzies w szpitalu wariatow, na marginesie glownej historii pojawia sie multimilioner Grammer (a.k.a Adelajda) w chronicznej depresji z powodu swojego dotyku Midasa na sterydach: czego mu sie zachce, dostaje bez wysilku, co zabija marzenia. Jego cierpienia dedukuje (polzartem) tym, co im zona/maz "nie daje":

“Depresja ta, jak mi tłumaczył, poszła stąd, że nigdy nie mógł usnąć, jeżeli przedtem leżąc w łóżku, trochę sobie nie pomarzył.[...]”

“Mając intelektualne zacięcie, z którym musiał się ukrywać przed współmilionerami, czytał książki, nawet de Sade’a. Był to nieszczęsny osioł! Marzył o tych wbijaniach na pal, obskórowaniach i ewentracjach, a siedział w ciupie i nic prócz much nie miał do dyspozycji. Biednemu dobrze! Wszystko go kusi i wszystko mu się podoba. Każda piękna kobieta jest dlań niedostępna. Dlatego, rzecz jasna, tak prosperuje przemysł porno. Nadymane kochanki z buzią w szeroki ciup, barwnie ilustrowane opisy orgii, kopulatorynki, pasty, maście, wszystko to przecież surogaty i zawracanie głowy. Nic tak nie męczy jak orgia, nawet najsprawniej zaaranżowana. Nie ma o czym gadać i nie ma o czym marzyć. Ach, mieć nieziszczalną tęsknotę!”

Lem, Stanislaw. “Pokój na Ziemi.”
itunes.apple.com/gb/book/pokoj-na-ziemi/id665883760?mt=11
    • rafill Re: Ach, mieć nieziszczalną tęsknotę! 09.07.13, 23:53
      Pamiętam, obśmiałem się przy nim jak norka. Niemniej - akurat na tym forum każdy z nas za czymś tęskni.
      • potwor_z_piccadilly Re: no to o marzeniach 10.07.13, 07:52
        rafill napisał:

        > akurat na tym forum każd
        > y z nas za czymś tęskni.

        Jeśli o mnie chodzi, to w latach wczesnej młodości - do społu z kumplem, marzyliśmy o przenośnej dziurze i czapce niewidce.
        Fajnie było, gdy omawialiśmy ile to można by zdziałać z pomocą takich cacuszek.
        "Ale to już było i nie wróci więcej".

      • zawle Re: Ach, mieć nieziszczalną tęsknotę! 10.07.13, 08:14
        rafill napisał:

        > Pamiętam, obśmiałem się przy nim jak norka. Niemniej - akurat na tym forum każd
        > y z nas za czymś tęskni.

        Ale co by się stało, gdyby się ziściło? Kiedyś miałam partnera, który maił problem ze wzwodem ( nigdy więcej). Oczywiście byłoby fajnie, gdyby problem się skończył. I kiedyś się skończył. To był również koniec naszego związku. W międzyczasie stał się moim bratem i do łóżka nie potrafiłam z nim chodzić.
        • marek.zak1 Tęsknota czy marzenia 10.07.13, 08:56
          Marzenia o - wizualizacja czegos fajnego, co może się spełnić.
          Tęsknota za czymś, co przeżyliśmy, mieliśmy i już nie ma.
          Tak więc tematem są marzenia, czy tęsknota?
          • protein.spill Re: Tęsknota czy marzenia 10.07.13, 20:08
            marek.zak1 napisał:

            > Marzenia o - wizualizacja czegos fajnego, co może się spełnić.
            > Tęsknota za czymś, co przeżyliśmy, mieliśmy i już nie ma.
            > Tak więc tematem są marzenia, czy tęsknota?

            Marzenia, zdecydowanie marzenia. Mozliwie odlegle, prawie niedosiezne. Zwroc uwage na slowko "prawie" - marzenia zupelnie niedosiezne lub bez osobistego smaczku szybko robia sie mialkie. To przynajmniej meczylo postac z nowelki. Kilka przykladow:

            “Przesunąć kontynent. Rozpiłować Księżyc na cztery równe ćwiartki. Zjeść nogę prezydenta Stanów w tym sosie, w którym podają kaczkę w chińskich restauracjach (rozpędzałem się w poczuciu, że mówię do wariata). Żyć płciowo z robaczkiem świętojańskim w momentach, kiedy świeci najjaśniej. Chodzić po wodzie albo, szerzej, robić cuda. Zostać świętym pańskim. Zamienić się miejscem z Panem Bogiem.”

            Lem, Stanislaw. “Pokój na Ziemi.”
            • protein.spill Re: Tęsknota czy marzenia 10.07.13, 20:26
              A zeby odpowiedziec Ci powazniej i bez copy-paste, na dodatek w duchu tego forum (choc bez nawiazywania do Ciebie, jako ze Twoje malzenstwo to czysta harmonia):

              Nie sadzisz, ze to dosc zabawne problemow ludzikow takich jak ja i podobnych? Nasze zony sa tuz obok, nie ma mowy o marzeniach, zwlaszcza przy nowoczesnej codziennej szarpaninie z gatunku: "bo nawet jesli Twoja prawda jest twojsza, to i tak moja prawda jest najmojsza".

              One pewnie odruchowo odsuwaja sie, po pierwsze zniesmaczone, po drugie podswiadomie znowu chca byc takie prawie niedosiegle, w sferze marzen. A my zamiast marzyc mowimy: "zona mi nie daje".

              Zastrzezenie: uzywam liczby mnogiej bo wiem, ze to powszechne. Jednak wiem, ze pelno od tego wyjatkow, a juz tutaj najwiecej.
              • rafill niedosięgłe żony 10.07.13, 20:34
                protein.spill napisał(a):

                > One pewnie odruchowo odsuwaja sie, po pierwsze zniesmaczone, po drugie podswiad
                > omie znowu chca byc takie prawie niedosiegle, w sferze marzen. A my zamiast mar
                > zyc mowimy: "zona mi nie daje".

                A tam, chcą być niedosięgłe.
                Mają inne priorytety, seks z mężem je męczy, jest czynnością irytującą i złem koniecznym.
                Co nie znaczy że są oziębłe - być może inny mężczyzna mógłby ożywić sytuację. Często tak się dzieje, że kiedy taka "nie dająca" kobieta wreszcie zaczyna zdradzać, okazuje się wulkanem seksu - ale dla innego faceta :)
                • mojemail3 Re: niedosięgłe żony 10.07.13, 21:53
                  rafill napisał:

                  (...)"A tam, chcą być niedosięgłe.
                  Mają inne priorytety, seks z mężem je męczy, jest czynnością irytującą i złem koniecznym(...)"

                  Jakie to priorytety,że zadam tak prozaiczne pytanie?
                  Uciekacie w fantastykę i inne abstrakcje,że nie wiem jak tu wejść między wódkę za zakąskę;-)
                  • kag73 Re: niedosięgłe żony 10.07.13, 21:59
                    "Jakie to priorytety,że zadam tak prozaiczne pytanie?
                    Uciekacie w fantastykę i inne abstrakcje,że nie wiem jak tu wejść między wódkę za zakąskę;-)

                    No Ty sie jeszcze pytasz? Koncerty, filmy, wyjscia ze znajomymi, trunki itd...
                    Mam nadzieje(serdecznie pisze), ze chociaz w tej "dziczy", na odludziu znajdziesz chwilke. No chyba, ze jedziecie cala paka:)
                    • mojemail3 Re: niedosięgłe żony 10.07.13, 22:06
                      kag73 napisała:
                      > No Ty sie jeszcze pytasz? Koncerty, filmy, wyjscia ze znajomymi, trunki itd...
                      > Mam nadzieje(serdecznie pisze), ze chociaz w tej "dziczy", na odludziu znajdzie
                      > sz chwilke. No chyba, ze jedziecie cala paka:)

                      Kag,ale tu nie o mnie chodzi, tylko o niedosięgłe żony protein.spilla i rafilla...

                      A w dziczy,owszem, może się jakiś stary niedżwiedz znajdzie chętny i...mnie zje...
                      • kag73 Re: niedosięgłe żony 10.07.13, 22:22
                        mojemail3 napisała:

                        "Kag,ale tu nie o mnie chodzi, tylko o niedosięgłe żony protein.spilla i rafilla..."

                        Hmm, u protein.spill tak zawila sytuacja, ze nie wiadomo co bylo pierwsze i kto zawinil. Chyba nie pamietasz jego watku.
                        Rafill...hmm, niedawno napisal, ze jest lepiej. Nie jest, rafill?
                        • rafill Re: niedosięgłe żony 10.07.13, 22:28
                          kag73 napisała:

                          > Rafill...hmm, niedawno napisal, ze jest lepiej. Nie jest, rafill?

                          Lepiej niż było. Teraz to tak czasem raz na dwa tygodnie, a czasem i raz na dwa miesiące. W sumie zależy od sytuacji. Mam świadomość, że w tych kwestiach między nami już lepiej nie będzie.

                  • rafill Re: niedosięgłe żony 10.07.13, 22:02
                    mojemail3 napisała:

                    > Jakie to priorytety,że zadam tak prozaiczne pytanie?

                    Wychowanie dzieci, życie rodzinne, prowadzenie domu itd.
                    • mojemail3 Re: niedosięgłe żony 10.07.13, 22:08
                      rafill napisał:
                      >
                      > Wychowanie dzieci, życie rodzinne, prowadzenie domu itd.

                      No tak, "perfekcyjne panie domu"...

                      A życie rodzinne z mężem to pies???
                      • rafill Re: niedosięgłe żony 10.07.13, 22:43
                        mojemail3 napisała:

                        > A życie rodzinne z mężem to pies???

                        Są takie domy, gdzie temat seksu nie występuje. Ktoś wychowany w takim domu uważa temat seksu za mało istotny, albo spycha go w nieświadomość i nie zawraca sobie nim głowy. Żyje, można powiedzieć, w ciszy seksualnej.
              • marek.zak1 Re: Tęsknota czy marzenia 10.07.13, 20:53
                Nie bardzo rozumiem Twojej kwestii.
                Dlaczego żony się odsuwaja i są zniesmaczone? Żona mojego kolegi, gdy ja objął na przyjeciu, powiedziała: ,,Nie dotykaj mnie, brzydzę się tobą". On grzecznie się odsunął.
                To jednak patologia.
                Po drugie marzysz o tym, czego nie masz, a skoro żona jest obok, to jest rzeczywistość. Czy marzysz o kimś innym?
                W wątku obok koleżanka napisała, że jeśli zona nie chce dawać, powinna sie rozwieść, bo kotlety i pranie to nie wszystko.
                Moje małżeństwo nie jest czysta harmonią. Ta skończyła się na Mozarcie. Potem już tak nie było.
                • protein.spill Re: Tęsknota czy marzenia 10.07.13, 23:01
                  marek.zak1 napisał:

                  > Nie bardzo rozumiem Twojej kwestii.
                  > Dlaczego żony się odsuwaja i są zniesmaczone?

                  Pewnie poszedlem za bardzo na skroty. Zony (chyba) sa zniesmaczone tym, ze szybko przestajemy je traktowac jak cos nieziemskiego, albo chociaz najwazniejszego. Ze nie umiemy wic gniazda z polotem. Ze nie mamy specjalnych potrzeb socjalnych (kumple sie nie licza), ani nawet przyzwoitosci, zeby je zamarkowac. Ze forse zdobywamy inaczej niz Grey - przez ciezka czasochlonna prace. Ze nie jestesmy jak polaczenie ich patriarchalnych ojcow z dziecinstwa z idealem wzietym z "Wysokich Obcasow".

                  A potem sie odsuwaja.

                  (W sumie uczciwiej byloby napisac powyzsze wywody w pierwszej i trzeciej osobie liczby pojedynczej, ale niech zostanie jak jest).

                  > Po drugie marzysz o tym, czego nie masz, a skoro żona jest obok, to jest rzeczy
                  > wistość. Czy marzysz o kimś innym?

                  Zacytowalem Lema bo ja nie marze o niczym, calkiem jak pan Adelajda. Tyle, ze nie mam midasowej reki. Chodzi o swiadomosc, ze pogon za marzeniem to tylko forma chomiczego kolka, kielbasy uwiazanej przed pyskiem psa pociagowego.
                  • rafill Re: Tęsknota czy marzenia 10.07.13, 23:08
                    protein.spill napisał(a):

                    > Chodzi o swiadomosc, ze pogon za marzeniem to tylko form
                    > a chomiczego kolka, kielbasy uwiazanej przed pyskiem psa pociagowego.

                    Tylko, że ta pogoń stworzyła nasz gatunek. Lem słusznie zauważa, że życie bez marzeń jest pozbawione sensu i prowadzi do obłędu. Jak będziesz sobie powtarzał te swoje mądrości o chomiczych kołowrotkach, to prędzej czy później wylądujesz jako katatonik w pierdolcowie.
                    BTW - chomik biega w kołowrotku z prawdziwą przyjemnością. Jak nie może biegać, to szybko będzie nieszczęśliwy i może się poważnie pochorować. Hodowałem te puchate bobki chyba z 10 lat, więc wiem troszkę na ich temat :)
                    • protein.spill Re: Tęsknota czy marzenia 10.07.13, 23:41
                      rafill napisał:

                      > protein.spill napisał(a):
                      >
                      > > Chodzi o swiadomosc, ze pogon za marzeniem to tylko form
                      > > a chomiczego kolka, kielbasy uwiazanej przed pyskiem psa pociagowego.
                      >
                      > Tylko, że ta pogoń stworzyła nasz gatunek. Lem słusznie zauważa, że życie bez m
                      > arzeń jest pozbawione sensu i prowadzi do obłędu.

                      No akurat Lema bym nie przywolywal jako piewcy doskonalosci naszego gatunku ani ewolucji:

                      „Jakie to wodniste... jakie ciapkowate... grząskie... Białka! Ach te białka... Serek, który porusza się jakiś czas – myślący nabiał – tragiczny produkt mleczarskiego nieporozumienia, chodząca bylejakość. Jak można produkować coś takiego! I to ma być istota rozumna? Hańba! Hańba, powiadam! Wiele warta jest Natura, która po czterech miliardach lat wytwarza coś takiego!? Wybiórki! Tandeta! Skończone partactwo! Należy inwoluować! Słyszysz, blada zupo koloidowa!? Zamiast odkryć, trzeba robić zakrycia, zakrywać coraz więcej. Tylko przez regres ku progresowi! Unieważniać! Uwsteczniać! Przyroda – won! Precz z Naturą! Preeeecz!”

                      Literatura pokroju P. Coelho sprawdza sie znacznie lepiej do posmyrania sie po sutach duszy niesmiertelnej.

                      > Jak będziesz sobie powtarzał
                      > te swoje mądrości o chomiczych kołowrotkach, to prędzej czy później wylądujesz
                      > jako katatonik w pierdolcowie.

                      Wiem. A jak bede dalej trzepal kapucyna to oslepne.

                      > BTW - chomik biega w kołowrotku z prawdziwą przyjemnością. Jak nie może biegać,
                      > to szybko będzie nieszczęśliwy i może się poważnie pochorować. Hodowałem te pu
                      > chate bobki chyba z 10 lat, więc wiem troszkę na ich temat :)

                      W sumie racja.
                      Napisalem "chomicze kolko" a powinienem byl "szczur w kolku dla chomika". Ja calkiem niedawno przestalem sie ludzic ze jestem puszystym chomiczkiem. Uswiadomilem sobie, ze jestem szczurem i nie lubie biegac w kolowrotku. Moge przejsc przez dowolnie skomplikowany labirynt, ale na koncu musi byc ser.
                  • zorzyk.gitarzysta.basowy Re: Tęsknota czy marzenia 24.07.13, 10:51
                    Dlaczego żony się odsuwaja i są zniesmaczone?

                    Pewnie poszedlem za bardzo na skroty. Zony (chyba) sa zniesmaczone tym, ze szybko przestajemy je traktowac jak cos nieziemskiego, albo chociaz najwazniejszego. Ze nie umiemy wic gniazda z polotem. Ze nie mamy specjalnych potrzeb socjalnych (kumple sie nie licza), ani nawet przyzwoitosci, zeby je zamarkowac. Ze forse zdobywamy inaczej niz Grey - przez ciezka czasochlonna prace. Ze nie jestesmy jak polaczenie ich patriarchalnych ojcow z dziecinstwa z idealem wzietym z "Wysokich Obcasow".


                    Szkoda, że to naprawdę celne spostrzeżenie przeszło jakoś bez echa....
                    Bo z życia niejednego faceta i niejednej kobiety wzięte.
                    Gdzieś na skrzyżowaniu gdzie przecinają się proza życia i proste/typowo logiczna męska autostrada z kobiecą dróżką pełną wyobrażeń i zachwytów nad tym co "takie och i ach".
                    Może da się temat rozwinąć bez offtopów ?
                    Sformułowanie "wicie gniazda z polotem" uważam intuicyjnie za kluczowe :)
                • jesod Re: Tęsknota czy marzenia 10.07.13, 23:17
                  marek.zak1 napisał:
                  > Moje małżeństwo nie jest czysta harmonią.

                  O! To coś nowego, ale... nie dla mnie. Przypuszczałam to już od dawna. :)

                  • marek.zak1 Re: Tęsknota czy marzenia 11.07.13, 10:25
                    W małżeństwie, jak w muzyce. Gdy są same konsonanse, czyli 100% zgodność nie jest ciekawie. Musza być zachwiania rytmu i dysonanse, a wtedy, gdy w końcu brzmi zgodny akord, jest super. Odsylam to Turandot Pucciniego. Tam, na całą trzygodzinna operę, sa właściwie dwie melodie, spiewane przez Kalafa. Wszystko inne, to wlaściwie przypadkowe dźwięki. Gdy jednak Kalf śpiewa ,,Nessun dorma" to jakby sam Bog wstapil na ziemię.
                    Tak jest i w małżeństwie. Nie w każdym :)
      • that.bitch.is.sick Re: Ach, mieć nieziszczalną tęsknotę! 10.07.13, 10:08
        rafill napisał:

        > Pamiętam, obśmiałem się przy nim jak norka. Niemniej - akurat na tym forum każd
        > y z nas za czymś tęskni.

        Sabat ojoj każdy, każda - malkontent którego pouczają, pragnie zostać filozofem i klasykiem dążąc do uogólnień przy formułowaniu kolejnej porcji złotych myśli do kartek imieninowych.

        "Każdy za czymś tęskni..".(OMG!)
        Znalazłam dla Ciebie zapas aforyzmów, będziesz miał na następny tydzień na forum..

        e-kartki.net.pl/smutek,54,0.html?limit=64
    • that.bitch.is.sick Kryptobelina 10.07.13, 09:31
      Raczej należałoby w kontekscie waszej sytuacji przytoczyć Kongres Futurologiczny;)

      "Istniał aerozol – krypto­bellina – o radykalnym działaniu wojennym: kto go łyknął, sam biegł za postronkiem i wiązał się jak baran. Na szczęście okazało się podczas testów, że na kryptobellinę nie ma antidotum, filtry też nie pomagały, więc wiązali się bez wyjątku wszyscy i nikt z tego nic nie miał. Po manewrach taktycznych 2004 roku „czerwoni” i „niebiescy” jednako zalegli pokotem pobojowisko – co do nogi, w sznurach."

      Na dodatek autor wątku gloryfikuje swoją sytuację. W końcu będzie widział osiodłane szczury?


      • protein.spill Re: Kryptobelina 10.07.13, 20:34
        that.bitch.is.sick napisała:

        > Raczej należałoby w kontekscie waszej sytuacji przytoczyć Kongres Futurologiczn
        > y;)
        >
        > "Istniał aerozol – krypto­bellina – o radykalnym działaniu wojennym
        > : kto go łyknął, sam biegł za postronkiem i wiązał się jak baran. [...]"

        No, trafiony, zatopiony. I jeszcze musze sie obejsc bez postronka...

        > Na dodatek autor wątku gloryfikuje swoją sytuację. W końcu będzie widział osiod
        > łane szczury?
        >

        Gloryfikuje? Nieeee, nie w tym watku. A ogolnie - zamiast "gloria" powiedzialbym "stara sie wykrzesac (swoim omszalym kosturem) z sytuacji tyle, na ile to jest mozliwe".
    • yoric Re: Ach, mieć nieziszczalną tęsknotę! 11.07.13, 04:16
      Tak jest. Musi być napięcie, dramatyzm, oczekiwanie - to sprawdza się w filmach, sprawdza się w ksiażkach, sprawdza się w życiu :).
Pełna wersja