Libido w zaniku

11.07.13, 16:28
Zaglądam tu co kwartał mniej więcej, sytuacja bez zmian, czasem jest nawet zabawnie, kiedy po blisko 20-latach związku dowiaduję się, że ona to by w sumie chciała się czasem przytulić a ja wtedy od razu interpretuję to jako zachętę do seksu. No w sumie nie dziwota, skoro bzykamy się może 2-3 razy na kwartał, to każdy gest fizycznego zainteresowania człowiek zaczyna interpretować jako zachętę do seksu właśnie. Nawet porzuciłem wcześniejszy pomysł, żeby czekać na jej inicjatywę, bo się raczej nie doczekam skoro przez 20 lat się nie doczekałem.
Bonus: wysłuchuję uwag nt. moich błędów sprzed dekady czy dwóch, tak jakbym nadal był dwudziestoparolatkiem i nic ale to nic się nie zmienił. Są miesiące, kiedy w ogóle się nie przejmuję i przywykam do braku seksu, są chwile, kiedy przeleciałbym najbliższą zainteresowaną kobietę.

Całe szczęście że wkraczam w wiek średni, powinno mi zacząć przechodzić. Synu, jeśli to czytasz to zapamiętaj jedno: nie licz na udany seks z kimś, kto nie akceptuje swojego ciała. Po jakimś czasie ten brak akceptacji rozciągnie na Ciebie, jak się dobrze sprawa rozwinie to będziesz mieć cały katalog powodów, dla których pożegnasz się z seksem: od anoreksji przez depresję, leki hormonalne, antydepresanty na dokładkę i właściwie śladu nadziei na zmianę skądkolwiek.

Losowylogin smutny czterdziestoletni onanista z przymusu.
    • rafill Re: Libido w zaniku 11.07.13, 16:35
      ej, no to patrz, bzykacie się tak często, że o co masz teraz to przyszło mi ponad rok walczyć. Malkontent, psia mać.
    • marek.zak1 Re: Libido w zaniku 11.07.13, 16:50
      Nie rozumiem. Kiedyś akceptowała, a teraz nie? Czy utyłeś 30 kg?
      • losowylogin Re: Libido w zaniku 11.07.13, 16:56
        No że przez 20 lat mężczyźni potrafią przytyć to insza inszość, ale trzymam się w normie. Twierdzę, że z braku akceptacji dla własnego ciała raczej nie wykiełkuje ogólna akceptacja dla fizyczności, własnej lub partnera. Nie czuję się pożądany, nie jestem pieszczony, nie ma między nami komunikacji, jej z tym dobrze.
    • potwor_z_piccadilly Re: Libido w zaniku 11.07.13, 17:05
      Z mojego doświadczenia wynika, że aseksualnych kobiet nie ma.
      Jeśli jednak znajdą się egzemplarze z objawami zanikającego libido, to wiedz, że są to niewiasty nieutwierdzone przez ich partnerów.
      A czym należy je utwierdzać ?
      Ooooo, to już temat rzeka, bo każdą inaczej.
      www.youtube.com/watch?v=4OigCl8aEso
      Pozdrawiam.


      • losowylogin Re: Libido w zaniku 11.07.13, 17:07
        Przestałem się już bawić z branie na siebie odpowiedzialności za ten stan rzeczy. Owszem, nie jestem chodzącym ideałem, ale podejmowałem dziesiątki prób rozmowy, wspólnej terapii, większej otwartości w demonstrowaniu swoich potrzeb ("tak" zamiast "nie lubię tak!"). Nie czuję się też odpowiedzialny za jej brak orgazmu, nie ja utwierdzałem przecież męża latami w tym, że wszystko jest w porządku i niczego nie udawałem. Jak sobie pościelesz tak się wyśpisz.
        • jesod Jak sobie 11.07.13, 17:15
          losowylogin napisał:
          > Jak sobie pościelesz tak się wyśpisz.

          No, to pozostaje już tylko spać. :)
          • rafill Re: Jak sobie 11.07.13, 17:18
            az przyjdzie krolewicz i obudzi ksiezniczke calusem. Ale to musi byc prawdziwy krolewicz.
            • jesod Re: Jak sobie 11.07.13, 17:20
              rafill napisał:
              > az przyjdzie krolewicz i obudzi ksiezniczke calusem. Ale to musi byc prawdziwy
              > krolewicz.

              Ty jakiś złośliwy jesteś, czy mi się tylko wydaje z powodu mojej małej życzliwości do ludzi?
              • rafill Re: Jak sobie 11.07.13, 17:22
                nie wydaje Ci sie, jestem zlosliwa malpa ogoniasta :)
                • jesod Re: Jak sobie 11.07.13, 17:33
                  rafill napisał:
                  > nie wydaje Ci sie, jestem zlosliwa malpa ogoniasta :)

                  No, nie wierzę... :) Za wcześniejsze małe, wręcz niewinne porównania (takie zwyczajne odnośniki) zachowań do stada małp pierwiastek żeńsko-japoński na tym forum uległ wielkiemu wzburzeniu, w Twojej obronie.
                  A, tu proszę... Małpuś z ogonkiem i do tego złośliwy? Rozumiem, że kreujemy teraz obraz prawdziwego mężczyzny? :D
                  • rafill Re: Jak sobie 11.07.13, 17:38
                    chyba prawdziwej malpy ? mezczyzna jest malpa ?
                    • jesod Re: Jak sobie 11.07.13, 17:46
                      rafill napisał:
                      > chyba prawdziwej malpy ? mezczyzna jest malpa ?

                      Bywa im bardziej usiłuje być męski. :)
                      • rafill Re: Jak sobie 11.07.13, 18:10
                        Ja już nawet nie usiłuję.
                        Ale skoro nie jestem już mężczyzną, a nie zasłużyłem na miano kobiety, to kim jestem ? Nikim ?
                        • loppe Re: Jak sobie 11.07.13, 18:22
                          rafill napisał:

                          > Ja już nawet nie usiłuję.
                          > Ale skoro nie jestem już mężczyzną, a nie zasłużyłem na miano kobiety, to kim j
                          > estem ? Nikim ?


                          Sabat jesteś hi hi
                          • jesod Re: Jak sobie 11.07.13, 19:25
                            loppe napisał:
                            > Sabat jesteś hi hi

                            Andy, uspokój się. :)
                            Wiesz, ten się naprawdę hiha, kto się hiha ostatni...
                        • jesod Re: Jak sobie 11.07.13, 19:20
                          rafill napisał:
                          > Nikim ?

                          Nie! Nie! Nie! To nie tak. :)
            • losowylogin Re: Jak sobie 11.07.13, 17:21
              Dobrze by to księżniczce zrobiło moim zdaniem. Jak sam romansowałem to było mi z tym świetnie, 120% męskości i testosteronu, świat był słoneczniejszy i czułem się wspaniale.
              • jesod Re: Jak sobie 11.07.13, 17:24
                losowylogin napisał:
                > Dobrze by to księżniczce zrobiło moim zdaniem. Jak sam romansowałem to było mi
                > z tym świetnie, 120% męskości i testosteronu, świat był słoneczniejszy i czułem
                > się wspaniale.

                A więc... określasz teraz swoją partnerkę księżniczką...? W takim razie jak sobie ścieliłeś skoro nie czujesz się teraz księciem (królewiczem)?
                • losowylogin Re: Jak sobie 11.07.13, 17:25
                  Nie, gapo, to był cytat.
                  • jesod Re: Jak sobie 11.07.13, 17:37
                    losowylogin napisał:
                    > Nie, gapo, to był cytat.

                    Posłuchaj ciapo ( a może wolisz cipo?) cytat jest nie tylko cytatem, bywa odniesieniem do sytuacji i nie używasz go bez potrzeby - więc z automatu bywa też porównaniem.

                    • losowylogin Re: Jak sobie 11.07.13, 17:40
                      Spośród internetowych rozmówców najbardziej cenię sobie tych, którzy lepiej ode mnie wiedza, w jakim znaczeniu i kontekście użyłem jakiegoś słowa.
                      • jesod Re: Jak sobie 11.07.13, 17:51
                        losowylogin napisał:
                        > Spośród internetowych rozmówców najbardziej cenię sobie tych, którzy lepiej ode
                        > mnie wiedza, w jakim znaczeniu i kontekście użyłem jakiegoś słowa.

                        No, nareszcie! Dziękuję za docenienie. Teraz przynajmniej wiesz co piszesz, a piszesz do rzeczy - więc będziemy mogli spokojnie sobie dalej porozmawiać o królestwie szczęśliwości.
                      • zyg_zyg_zyg Re: Jak sobie 11.07.13, 18:34
                        > Spośród internetowych rozmówców najbardziej cenię sobie tych, którzy lepiej ode
                        > mnie wiedza, w jakim znaczeniu i kontekście użyłem jakiegoś słowa.

                        To ładne :-)
              • rafill Re: Jak sobie 11.07.13, 17:24
                i to mi sie podoba. ty ja kochasz po prostu i chcesz, zeby bylo jej dobrze. klasyczny cuckold, tylko twoja wife jakby za malo hot. a moze nam sie tylko zdaje ? :)
                • losowylogin Re: Jak sobie 11.07.13, 17:26
                  Nie wiem co Wam się zdaje, nie mam słownika pod ręką.
            • marek.zak1 Re: Jak sobie 11.07.13, 17:22
              Widze tu element odkochania, rozczarowania. Moze o inne spraw, zycie , kasę...
              • losowylogin Re: Jak sobie 11.07.13, 17:29
                Bo dziś mi źle. Bo moje libido ma się dobrze. Bo jestem zmęczony jego tłumieniem żeby się nie łajdaczyć. Bo ostatnie lata pokazały mi, jaki jest seks przy zaangażowaniu po obu stronach. Bo mój związek przeszedł długą drogę od beztroskiej akceptacji jego stanu z braku porównania (po kilku latach doszedłem do wniosku, że może to po prostu tak działa, że nie ma ognia, nie ma namiętności, nie ma malinek na obojczyku, jest prokreacja i uniesienia na pół gwizdka). Potem było dno, a dno ma to do siebie że służy do odbijania się w górę. Teraz jesteśmy na powierzchni, ale seksu jak nie było tak nie ma.
                • marek.zak1 Re: Jak sobie 11.07.13, 17:33
                  W innym wątkuu napisałem zero seksu = nie ma związku. To się nazywa współlokatorstwo. Wystąp o rozwód i skończ fikcję. Przeciez skoro Ty jej nie pociagasz, to tez nie ma perspektyw.
                  Nie znamy sie, ale ja jestem 35 lat po ślubie, i tak bym zrobił.
                  • losowylogin Re: Jak sobie 11.07.13, 17:35
                    Zrobiłbym to 3 lata temu ale się nie odważyłem i walczyłem o związek. Nadal, o święta naiwności, łudzę się że moja żona dojrzeje.
                    • marek.zak1 Re: Jak sobie 11.07.13, 17:43
                      Trzymam kciuki, ale bardzo wątpię. Jak napisales gdzie indziej, bez seksu mozna zyć, ale nie ze swoją kobietą.
                      Przyjechałem do Krakowa i ide na Rynek. See you later :)
                    • jesod Łudzę się 11.07.13, 17:54
                      losowylogin napisał:
                      > święta naiwności, łudzę się że moja żona dojrzeje.

                      Same złudzenia nie wystarczą...
                      Pomóż jej w tym, skoro Ci na niej jeszcze zależy.

                  • protein.spill Re: Jak sobie 11.07.13, 21:35
                    Witaj losowylogin,

                    Marek ma troche racji co do stanu, ale nie do konca.
                    To co masz ze zwiazku to jest cos gorszego niz wspollokatorstwo. Lacza was ciagle silne przywiazania, silniejsze niz lokatorow. Ona Cie potrzebuje zeby zwalac na Ciebie swoje niezadowolenie z zycia, a Ty kiedys pewnie wierzyles, ze da sie ja z tego wyciagnac. Jezeli cos przeskrobales w mlodosci trzyma Cie tez poczucie winy. Az sie zorientowales, ze co bys nie robil, i tak bedzie nieszczesliwa i znajdzie sposob, zeby widziec to jako w jakis sposob Twoja wine.

                    Na Twoim miejscu nie rozwodzilbym sie jeszcze. Najpierw popracuj nad odsuplaniem tego chorego przywiazania. Nad tym, zebys nie tylko wiedzial ale i czul, ze nie jestes odpowiedzialny za cudze szczescie. Oczywiscie zawsze mozesz jej pomoc, jesli chcesz, ale jej stan subiektywnego szczescia to nie jest Twoj obowiazek. To samo dziala w druga strone.

                    Potem - zwieksz ilosc kontaktow z innymi kobietami. Zobacz czy po tych wszystkich latach jeszcze umiesz i chce Ci sie flirtowac i zdobywac. Wydaje mi sie ze stosunek do innych kobiet to dobry wyznacznik czy dla malzenstwa jest jeszcze nadzieja. Z wlasnego doswiadczenia pamietam, ze dzien kiedy flirtowanie z kobietami zaczelo mnie draznic byl tez dniem kiedy przestalem sie ludzic ze cos z tego malzenstwa bedzie (poza orka na ugorze). Przy okazji: to nie jest lajdaczenie sie. Lajdaczysz sie, kiedy pod wplywem niekontrolowanej chuci zaniedbujesz najblizszych. Poswieciles 20 lat na proby "uleczenia jej", starczy.

                    A jak troche odsapniesz od zaleznosci od niej mozesz spokojnie zadecydowac czy dalej to ciagnac, czy sie rozwodzic.

                • jesod Potem było dno 11.07.13, 18:02
                  losowylogin napisał:
                  > Potem było dno, a dno ma to do siebie że służy do odbijania się w górę.

                  Mam nadzieję, że nie pościelisz sobie teraz na tym dnie, bo za chwilę może się okazać, że z betami z tego dna nie ruszysz. A jeszcze... na domiar złego, mając już legowisko sen nie będzie przychodził i bez wspomagania nie dasz rady odpłynąć w objęcia Morfeusza. :)
              • jesod Widzę tu 11.07.13, 17:44
                marek.zak1 napisał:
                > Widze tu element odkochania, rozczarowania. Moze o inne spraw, zycie , kasę...

                A ja tu widzę element niezdecydowania... Tym bardziej, że już pozwolił sobie nazwać mnie gapą. To straszne, jak szybko, jako kobieta, znalazłam się na tej najwłaściwszej pozycji, z punktu widzenia skrzywdzonego mężczyzny.
                Pewnie nie spodobało Mu się to, że musiał sam sobie pościelić... :/
                • losowylogin Re: Widzę tu 11.07.13, 17:55
                  A ja widzę nie element ale elemencisko egocentryzmu, pani kochana, wszechświat się wokół pani nie kręci.
                  • jesod Re: Widzę tu 11.07.13, 18:05
                    losowylogin napisał:
                    > A ja widzę nie element ale elemencisko egocentryzmu, pani kochana, wszechświat
                    > się wokół pani nie kręci.

                    To źle pan widzisz, panie kochany. Wszechświat należy do mnie, skoro jestem jego cząstką - sama stanowiąc mikrokosmos.
                    • rafill Re: Widzę tu 11.07.13, 20:53
                      jesod napisała:

                      > Wszechświat należy do mnie, skoro jestem jego cząstką.

                      Będąc cząstką wszechświata to Ty należysz do wszechświata a nie on do Ciebie :)
                      Podobnie jak ogon należy do psa, a nie pies do ogona.
                      • rekreativa Re: Widzę tu 11.07.13, 20:56
                        "Podobnie jak ogon należy do psa, a nie pies do ogona."

                        Jesteś pewien, że ogon miałby takie samo zdanie na ten temat?
                        • rafill Re: Widzę tu 11.07.13, 21:05
                          rekreativa napisała:

                          > Jesteś pewien, że ogon miałby takie samo zdanie na ten temat?

                          Ale kto by go pytał o zdanie ? :)

                          Chociaż, głębiej rozważając, niektórzy mężczyźni należą do swojego ogona, więc może coś w tym jest.
                  • mojemail3 odnoszę wrażenie... 11.07.13, 19:52
                    ...że istnieje grupa kobiet( zapewne bardziej atrakcyjnych niż inne;-), które używają seksu, jego dozowanie, jako sposób na poskromienie i kierowanie swoim mężczyzną, coś na kształt kółka w nosie byka...
                    Ja takiej mocy nie mam, pozostaje mi miłość,wiernośc i partnerstwo...
                    • rafill Re: odnoszę wrażenie... 11.07.13, 20:13
                      mojemail3 napisała:

                      > ...że istnieje grupa kobiet( zapewne bardziej atrakcyjnych niż inne;-), które u
                      > żywają seksu, jego dozowanie, jako sposób na poskromienie i kierowanie swoim mę
                      > żczyzną, coś na kształt kółka w nosie byka...
                      > Ja takiej mocy nie mam, pozostaje mi miłość,wiernośc i partnerstwo...

                      One nie są bardziej atrakcyjne, ale czerpią mniejszą przyjemność z seksu niż inne.
                      Potencjał do manipulowania seksem otwiera sytuacja, gdy tobie nie zależy, a drugiej stronie - tak. Tutaj płeć nie ma nic do rzeczy, tylko ochota na seks.
                    • marek.zak1 Re: odnoszę wrażenie... 11.07.13, 21:44
                      To nie kwestia urody, tylko charakteru. Seks jako oręż, prowadzący do władzy nad facetem.
                      • mojemail3 Re: odnoszę wrażenie... 11.07.13, 21:47
                        marek.zak1 napisał:

                        > To nie kwestia urody, tylko charakteru. Seks jako oręż, prowadzący do władzy na
                        > d facetem.

                        Cóż, jestem kobietą bez charakteru...zbyt sobie cenię własną wolność, żeby ją innym ograniczać.
                        • marek.zak1 Re: odnoszę wrażenie... 11.07.13, 22:08
                          Nie bez charakteru - bez żądzy władzy.
                • loppe Re: Widzę tu 11.07.13, 18:26
                  Podoba mi się to nagłówkowanie Twoje Jesod, ożywia wątki! Sam mógłbym tak robić, ale widać zanik nagłówkowania u mnie:)
                  • jesod Re: Widzę tu 11.07.13, 19:18
                    loppe napisał:
                    > ale widać zanik nagłówkowania u mnie:)

                    Kutffaaaa....! Mam złe skojarzenia. ;)))))

    • gomory Re: Libido w zaniku 11.07.13, 21:08
      Czytaj pilnie co Marek pisze. Innych olej. On stuka zone 35 lat i jej sie wcale nie znudzil.
      Jego rady musza byc wiec najlepsze i zyciowe :).
      • jesod Czytaj pilnie 11.07.13, 21:13
        gomory napisał:
        > Czytaj pilnie co Marek pisze. Innych olej.

        Ciebie i Twoją radę też?
        • rafill Re: Czytaj pilnie 11.07.13, 21:18
          jesod napisała:

          > gomory napisał:
          > > Czytaj pilnie co Marek pisze. Innych olej.
          >
          > Ciebie i Twoją radę też?

          Dlaczego chcecie się olewać nawzajem ? Amatorzy pissingu ?
        • mojemail3 Re: Czytaj pilnie 11.07.13, 21:26
          jesod napisała:

          > Ciebie i Twoją radę też?

          Jesod, czy Ty przypadkiem nie studiowałaś wnikliwie erystyki?
          Nieżle Ci idzie w praktyce;-)
          • jesod Re: Czytaj pilnie 11.07.13, 23:15
            mojemail3 napisała:
            > Jesod, czy Ty przypadkiem nie studiowałaś wnikliwie erystyki?

            Ależ skąd! Mam to od Aniołów. :)
            • mojemail3 Re: Czytaj pilnie...jesod;) 11.07.13, 23:41
              jesod napisała:
              > Ależ skąd! Mam to od Aniołów. :)

              Niech Cię wena nie opuszcza, w znaczeniu" szczęście" także, i niech Aniołki strzegą...
              • jesod Re: Czytaj pilnie...jesod;) 11.07.13, 23:49
                mojemail3 napisała:
                > jesod napisała:
                > > Ależ skąd! Mam to od Aniołów. :)
                >
                > Niech Cię wena nie opuszcza, w znaczeniu" szczęście" także, i niech Aniołki str
                > zegą...

                Dziękuję Ci bardzo za to błogosławieństwo. :*
                A przed czym/kim dokładnie Aniołki miałby mnie strzec...? ;)
                • mojemail3 Re: Czytaj pilnie...jesod;) 11.07.13, 23:57
                  jesod napisała:
                  "A przed czym/kim dokładnie Aniołki miałby mnie strzec...? ;)"

                  Przed...złym Bobem...( z Twin Peaks...)
                  A poważniej, to jest z modlitwy dla dzieci cytacik...

                  Najmi
      • marek.zak1 Re: Libido w zaniku 11.07.13, 21:51
        Dzięki za trafne i logiczne spostrzeżenie. Właśnie dzwoniłem do żony z Krakowa i powiedziała mi, ze bardzo za mna tęskni. Noc bez ukochanego noc stracona :).
        Ale Gomory to tylko czary, a te trudno skopiować.
        • mojemail3 Re: Libido w zaniku 11.07.13, 22:02
          marek.zak1 napisał:

          (...)"Noc bez ukochanego noc stracona :)"

          A dzień bez wazeliny to dzień stracony;-)

          Najmi
          • marek.zak1 Jaka noc-taki dzień, ale potem: jaki dzień - taka 11.07.13, 22:06
            Kochana zapamiętaj: w młodości: jaka noc -taki dzień, później: jaki dzień - taka noc.
            • mojemail3 Re: Jaka noc-taki dzień, ale potem: jaki dzień - 11.07.13, 22:16
              marek.zak1 napisał:

              > Kochana zapamiętaj: w młodości: jaka noc -taki dzień, później: jaki dzień - tak
              > a noc.

              Marku, ja jestem...nocnym markiem, mogłabym w nocy hulać a w dzień spać...( ale mam zasady, ubieram się przed południem)
              Dyscyplina życia i pracy mnie wykańcza...
              • marek.zak1 Re: Jaka noc-taki dzień, ale potem: jaki dzień - 11.07.13, 22:39
                Ale to nie dotyczy dyscypliny, a relacji między kobietą i mężczyzną.
    • mojemail3 Re: Libido w zaniku 11.07.13, 21:19
      losowylogin napisał:
      (...)" nie licz na udany seks z kimś, kto nie akceptuje swojego ciała. Po jakimś czasie ten brak akceptacji rozciągnie na Ciebie, jak się dobrze sprawa rozwinie to będziesz mieć cały katalog powodów, dla których pożegnasz się z seksem: od anoreksji przez depresję, leki hormonalne, antydepresanty na dokładkę(...)"

      "Gdyby młodość wiedziała, gdyby starość mogła"...
      Losowyloginie,zapewne wiążąc się z aktualną partnerką ( żoną) nie umiałeś przewidzieć tego co wiesz teraz.W tak opłakanej sytuacji jest spora część kilkunastoletnich związków,nie wszyscy zostaliśmy obdarzeni doskonałą intuicją idealnego wyboru, czy zresztą jest taki?
      Przypuszczam,że żona jest kobietą atrakcyjną i perfekcyjną, perfekcjonizm straszne ma skutki, jeśli dotyczy niewłaściwej dziedziny życia.

      Można mówić o braku szczęścia niektórych z nas, braku pracy nad związkiem i takie tam, a gorzkie konsekwencje trzeba łykać..."cierp ciało jakżeś chciało"...
      Pozdrowienia...


      Najmi
      • losowylogin Re: Libido w zaniku 11.07.13, 23:17
        Nic dodać, nic ująć :)
    • jesod Synu 11.07.13, 23:09
      losowylogin napisał:
      > Synu,
      > jeśli to czytasz to zapamiętaj jedno: nie licz na udany seks z kimś, kto nie ak
      > ceptuje swojego ciała. Po jakimś czasie ten brak akceptacji rozciągnie na Ciebi
      > e, jak się dobrze sprawa rozwinie to będziesz mieć cały katalog powodów, dla kt
      > órych pożegnasz się z seksem: od anoreksji przez depresję, leki hormonalne, ant
      > ydepresanty na dokładkę i właściwie śladu nadziei na zmianę skądkolwiek.

      Ten kawałek goryczy doprawionej cynizmem można potraktować jako ostatni krzyk ratunku. :)
      Tylko... kogo prosisz o ratunek? Inni mogą Ci pomóc, o ile będziesz chciał pomóc sam sobie, ale... Ty chyba sam nie bardzo chcesz coś w tym kierunku zrobić.
      Ty udowadniasz, że kobieta Cię niszczyła przez tyle lat doprowadzając do rozstroju zdrowia i utraty nadziei. A przy okazji dajesz jeszcze "dobre rady" synowi. Powiem nawet, że usiłujesz go zaprogramować na pewien rodzaj relacji kobieta-mężczyzna.
      Coś chyba jednak jest nie tak z Twoja oceną. Sygnalizujesz nam, że żona nie akceptowała swojego ciała. To było dla niej problemem, a Ty jednak zauważyłeś jego wagę w odniesieniu do jakości Waszego seksu.
      Skoro zauważyłeś ten problem, to: czy w jakiś sposób reagowałeś by go zniwelować i przekonać żonę, że dla Ciebie jest atrakcyjna i chcesz ją dokładnie taką jaka jest? Czy też tylko skupiłeś się na swoich reakcjach i przeżywaniu swojego nieszczęścia - coraz mniejszej ilości igraszek w sypialni - tak jakby ktoś Ciebie krzywdził w sposób specjalny, zamierzony i z premedytacją zabierając zabawki, którymi chcesz się bawić?
      Reakcja Twoja (być może) była taka: nie dostaję tego, co chcę więc będę sobie chorował, zrobię sobie na złość - a świat niech się martwi, co z tym fantem dalej zrobić - ja teraz będę nieszczęśliwy.
      Proszę nie posądzać mnie złośliwość w interpretacji tego wpisu, z powodu jego pewnej ostrości wyrazu, ale... chciałam wyraźnie naświetlić swoje odczucia.
      • losowylogin Re: Synu 11.07.13, 23:19
        Nie, po prostu wkurwiony byłem jak to pisałem.
        • jesod Re: Synu 11.07.13, 23:28
          losowylogin napisał:
          > Nie, po prostu wkurwiony byłem jak to pisałem.

          Aha. Ale.. co "nie"?
          Czy to "nie" oznacza również, że wszystko to, co napisałeś w temacie, z powodu Twojego stanu emocjonalnego jest/było nieprawdą?
          W takim razie, za chwilę ja też osiągnę stan podobny do Twojego, bo szkoda czasu na zastanawianie się nad Twoimi, chwilowymi wymysłami, spowodowanymi pogorszeniem nastroju.
      • sea.sea Re: Synu 11.07.13, 23:23
        IMO w przypadkach czucia się nieatrakcyjną akurat piłka - niezależnie od męskich starań - leży po stronie kobiety. Jak kobieta "nie chce" zacząć się czuć atrakcyjna, to partner może powtarzać, okazywać i tańczyć na napletku, a ona i tak będzie płakać w łazience i upierać się, że on to powtarza z litości, bo takie szkaradne łydki/biust/brzuch/małe paznokcie u stóp po prostu NIE MOGĄ się nikomu podobać.
        • jesod Re: Synu 11.07.13, 23:31
          sea.sea napisała:
          > IMO w przypadkach czucia się nieatrakcyjną akurat piłka - niezależnie od męskich
          > starań - leży po stronie kobiety.

          No, tak... A komu będzie strzelać gola?
          Czy też ktoś już jej walnął?
        • kag73 Re: Synu 11.07.13, 23:36
          sea.sea napisała:

          > IMO w przypadkach czucia się nieatrakcyjną akurat piłka - niezależnie od męskic
          > h starań - leży po stronie kobiety. Jak kobieta "nie chce" zacząć się czuć atra
          > kcyjna, to partner może powtarzać, okazywać i tańczyć na napletku, a ona i tak
          > będzie płakać w łazience i upierać się, że on to powtarza z litości, bo takie s
          > zkaradne łydki/biust/brzuch/małe paznokcie u stóp po prostu NIE MOGĄ się nikomu
          > podobać.

          To sie zgadza, jedyne czego nie wiemy na pewno to to czy to nie aby wymowka, co by "wykrecic" sie od seksu, bo....no wlasnie powodow moze/moglo byc sporo.
          • mojemail3 Re: Synu 11.07.13, 23:49
            sea.sea napisała:
            (...)"Jak kobieta "nie chce" zacząć się czuć atrakcyjna, to partner może powtarzać, okazywać i tańczyć na napletku, a ona i tak będzie płakać w łazience i upierać się, że on to powtarza z litości, bo takie szkaradne łydki/biust/brzuch/małe paznokcie u stóp po prostu NIE MOGĄ się nikomu podobać (...)"

            Takie rozedrgane emocjonalnie neurotyczki bywają bardzo krytyczne nie tylko wobec siebie, ale i innych kobiet, któłre nie wiedzieć czemu mimo mankamentów ciała chodzą zadowolone po tym padole łez...

            • jesod Re: Synu 12.07.13, 00:01
              mojemail3 napisała:
              > Takie rozedrgane emocjonalnie neurotyczki bywają bardzo krytyczne nie tylko wob
              > ec siebie, ale i innych kobiet, któłre nie wiedzieć czemu mimo mankamentów ciał
              > a chodzą zadowolone po tym padole łez...

              Ha! Przecież to samo można napisać o wielu mężczyznach. :) Rozedrgani emocjonalnie neurotycy, bywają itd. ...
              Tak szybko zdiagnozowałaś i sklasyfikowałaś żonę Autora wątku? Dlaczego???
              Mężczyźni lubią kobiety bezproblemowe, bo im nie potrzeba poświęcać tak cennego dla nich czasu. A wtedy mają poczucie straconego czasu, kiedy kobieta dla nich niewiele znaczy, poza obiektem pożądania, seksu i zabezpieczenia logistycznego ich egzystencji. Marzą tak naprawdę o gejszy, jako najbardziej pożądanym rozwiązaniu relacji z każdą kobietą?
              • sea.sea Re: Synu 12.07.13, 00:08
                Ja na przykład lubię bezproblemowych mężczyzn. Mając do wyboru problemowego i takiego, co się przy nim nie trzeba napracować, wzięłabym tego drugiego. Faktycznie, szkoda mi czasu na próby urabiania dorosłego, ukształtowanego człowieka. Nie uśmiechałoby mi się w ogóle gościa latami wyorywać z jego kompleksów, traum czy jakichś przekonań, które mi nie pasują i wybitnie utrudniają nam życie we względnym szczęściu.

                • jesod Re: Synu 12.07.13, 00:15
                  sea.sea napisała:
                  > Ja na przykład lubię bezproblemowych mężczyzn.

                  To Ty jesteś hedonistka. :)
                  • sea.sea Re: Synu 12.07.13, 00:20
                    No ba.
                    Żeby nie było, ja się nie prowadzam z uległymi fiołkami bez wad, po prostu pewne "problemy" jestem w stanie zaakceptować i wtedy trudno mi je nazywać na poważnie problemami, wtedy to już bardziej hm - niedogodność? Z innymi z kolei nie chce mi się użerać i nie ma opcji, że się przyzwyczaję :)
                • mojemail3 bezproblemowe kobiety? 12.07.13, 00:41
                  sea.sea napisała:

                  "Ja na przykład lubię bezproblemowych mężczyzn(...)Faktycznie, szkoda mi czasu na próby urabiania dorosłego, ukształtowanego człowieka. Nie uśmiechałoby mi się w ogóle gościa latami wyorywać z jego kompleksów, traum czy jakichś przekonań, które mi nie pasują i wybitnie utrudniają nam życie we względnym szczęściu. "

                  Sea, ale Ty to mówisz/piszesz teraz, a z tego co ja pamiętam z tzw."wczesnej młodości", za najbardziej pociągające, fascynujące były uznawane te osoby, które miały pokręconą osobowośc, lekko neurotyczne,nadwrażliwe...
                  Najbardziej pożądane lachony jeszcze na studiach, to były panny atrakcyjne, ale z chorymi kompleksami,wiecznie się odchudzające mimo dobrej figury,płaczliwe, histeryczne, z ustawicznymi problemami...Zawsze jakiś pocieszyciel się znalazł...

                  Jesod napisała:
                  (...)"Tak szybko zdiagnozowałaś i sklasyfikowałaś żonę Autora wątku? Dlaczego???
                  Mężczyźni lubią kobiety bezproblemowe, bo im nie potrzeba poświęcać tak cennego dla nich czasu(...) Marzą tak naprawdę o gejszy, jako najbardziej pożądanym rozwiązaniu relacji z każdą kobietą?"

                  Jesod, ja nie wiem, tak mi się wydaje z opisu, a sądząc ze struktury "drzewka" autor wątku nie cytuje ale napisał " nic dodać nic ująć" ...No i jak wcześniej napisała,znałam takie dziewczyny.
                  A o jakich kobietacj marzą mężczyżni? ja nie wiem, niech się sami wypowiedzą...
                  • hello-kitty2 Re: dziwni mezczyzni 12.07.13, 02:12
                    Przelecialam pobieznie watek i trapi mnie pytanie: losowy dlaczego Ty jestes w ogole z ta kobieta? Odpowiedzi na to pytanie nie znalazlam czyli prawdopodobnie bedzie to milosc albo dziecko, bo to tlumaczy wszystko :) Przeciez juz bzykales na boku. I tu nie rozumiem mezczyzn, bo jak dla mnie kobiety bzykaja na boku, zeby sie ze zwiazku wybzykac, a mezczyzni tylko odskocznie robia jak pisal dreamcatcher? I co to zmienia?
                    • rafill Re: dziwni mezczyzni 12.07.13, 07:07
                      hello-kitty2 napisała:

                      > I co to zmienia?

                      1) Przeżywa psychiczne oczyszczenie
                      2) Nie chodzi z sinymi jajami.

                      Wersja do wyboru, w zależności od poziomu prezentowanego cynizmu.
                    • urquhart Re: dziwni mezczyzni 12.07.13, 07:29
                      hello-kitty2 napisała:
                      > s na boku. I tu nie rozumiem mezczyzn, bo jak dla mnie kobiety bzykaja na boku,
                      > zeby sie ze zwiazku wybzykac, a mezczyzni tylko odskocznie robia jak pisal dre
                      > amcatcher? I co to zmienia?

                      jak ktoś ma syndrom Madonny i Ladacznicy to idealne wyjście ze swoich ograniczeń, w domu idealna gospodyni, a poza domem idealna kochanka.

                      Zresztą znam kobiety które robią dokładnie tak samo rozdzielając oczekiwania.
                      • rafill Re: dziwni mezczyzni 12.07.13, 07:46
                        urquhart napisał:

                        > jak ktoś ma syndrom Madonny i Ladacznicy to idealne wyjście ze swoich ogranicze
                        > ń, w domu idealna gospodyni, a poza domem idealna kochanka.
                        >
                        > Zresztą znam kobiety które robią dokładnie tak samo rozdzielając oczekiwania.

                        Urquhart, ale ci ludzie nigdy nie narzekają na brak seksu. Na tym forum nie ma ani jednego faceta z MiL, bo ich pragnienia dotyczą żon, a nawet jeśli nie - to, szerzej, jakiejś więzi emocjonalnej z kobietą. Seks bez więzi emocjonalnych jest łatwo dostępny poprzez dla mężczyzn poprzez prostytucję, a dla kobiet jest łatwo dostępny już z samego faktu bycia kobietą, zakładam więc, że w przypadku gdy facet ma MiL albo babka RiR, to prędzej na to forum przyjdzie ich zaniepokojony partner, niż oni sami.
                        Nie tędy droga.
                        • urquhart Re: dziwni mezczyzni 12.07.13, 08:19
                          rafill napisał:
                          > Urquhart, ale ci ludzie nigdy nie narzekają na brak seksu. Na tym forum nie ma
                          > ani jednego faceta z MiL, bo ich pragnienia dotyczą żon, a nawet jeśli nie - to
                          > , szerzej, jakiejś więzi emocjonalnej z kobietą

                          Częściowo masz racje. Częściowo bo dominuje strategia małpy co do związku. Czyli zanim się małpa puści gałąź jedną ręką przemieszczając się musi być pewna że drugą trzyma już stabilnie nową gałąź.
                          • rafill Re: dziwni mezczyzni 12.07.13, 08:42
                            urquhart napisał:

                            > Częściowo masz racje. Częściowo bo dominuje strategia małpy co do związku. Czyl
                            > i zanim się małpa puści gałąź jedną ręką przemieszczając się musi być pewna że
                            > drugą trzyma już stabilnie nową gałąź.

                            No to tylko potwierdza to co napisałem. Urqu, w Twoim przykładzie z małpą masz sytuację, kiedy komuś zależy na stabilności przynajmniej w jednym układzie międzyludzkim, czyli - to co mówiłem - na więziach emocjonalnych.
                            Więzi emocjonalne nie muszą być tutaj interpretowane schematycznie, tak rodem z komedii romantycznej. Wcale nie musi chodzić o miłość z bukietem kwiatów u wezgłowia małżeńskiego łoża.
                            Między ludźmi mogą istnieć więzi emocjonalne na zasadzie transakcji psychologicznych, np. ona daje mu poczucie wartości jako podziwianego przez otoczenie mężczyzny, on jej - stabilną rodzinę, poczucie bezpieczeństwa itd.
                            W seksie często chodzi o udowodnienie miejsca w stadzie (częściej mężczyźni), lub też - zdobycie go (częściej kobiety). Potrzeby fizjologiczne można rozwiązać masturbacją, ostatecznie prostytucją.
                            Jak przykładowo obserwuję ruch PUA, według mnie tam nie chodzi wcale o seks, ale o potwierdzenie tym seksem swojej wartościowości jako jednostki funkcjonującej w społeczności.
                            Nie oceniam tego pod kątem moralnym, bo uważam, że poczucie własnej wartości jest jednym z najistotniejszych elementów ludzkiej psychiki. Niemniej - lepiej żeby nie odbywało się to psychologicznym kosztem drugiej osoby, tak jak zdarza się w toksycznych rodzinach, niektórych relacjach BDSM, społeczeństwach patriarchalnych itd.
                      • mojemail3 Re: dziwni mezczyzni 12.07.13, 07:58
                        urquhart napisał:

                        (...)" jak ktoś ma syndrom Madonny i Ladacznicy to idealne wyjście ze swoich ograniczeń, w domu idealna gospodyni, a poza domem idealna kochanka (...)"

                        Oooo, do tego trzeba być idealnie zorganizowaną perfekcjonistką a nie leniem niezorganizowanym jak ja, która nie ma czasu sobie paznokci pomalować;-)


                        Najmi
              • rafill Re: Synu 12.07.13, 07:10
                jesod napisała:

                > Ha! Przecież to samo można napisać o wielu mężczyznach. :) Rozedrgani emocjona
                > lnie neurotycy, bywają itd. ...
                > Tak szybko zdiagnozowałaś i sklasyfikowałaś żonę Autora wątku? Dlaczego???
                > Mężczyźni lubią kobiety bezproblemowe, bo im nie potrzeba poświęcać tak cennego
                > dla nich czasu. A wtedy mają poczucie straconego czasu, kiedy kobieta dla nich
                > niewiele znaczy, poza obiektem pożądania, seksu i zabezpieczenia logistyczneg
                > o ich egzystencji. Marzą tak naprawdę o gejszy, jako najbardziej pożądanym roz
                > wiązaniu relacji z każdą kobietą?

                Jesod, czy dla Ciebie, a prezentujesz to w każdym wątku, jedyna wygodna pozycja do percepowania rzeczywistości jest taka, że mężczyźni to totalne i skończone chuje ?
                To się już robi nudne powoli.
Pełna wersja