Test slubnej obraczki

12.07.13, 09:23
Zainspirowany piwem z kolega Hiszpanem.

Wspomniany kolega przestal zakladac slubna obraczke do baru, zeby zmniejszyc, powtarzam zmniejszyc, ilosc niechcianych zalowtow od angielskich kobiet.

Dla wiekszosci facetow dziala to jednak odwrotnie: obraczka na palcu - szanse maleja.

Szybka interpretacja: to jest chyba dobry test na to czy jestes (jako facet) w tej waskiej grupie ludzi autentycznie przystojnych czy nie.

Dla przystojnych zasada chyba jest taka (uwaga, probuje odgadnac logike kobieca, spora szansa porazki): obraczka = "ustabilizowane ciacho, fajny dyskretny seks bez zobowiazan - wniosek: zbadac teren". Brak obraczki = "moze sie chciec zwiazac, komplikacje a do tego inne lafiryndy beda probowaly mi go odebrac - wniosek: nie warto".

Dla poczciwcow zasada jest jeszcze prostsza: obraczka = "slaby sex, moze tyrac, ale ktos inny juz go zagospodarowal - wniosek: nie warto", brak obraczki = "slaby sex, moze tyrac, na razie nikt nie zaklepal - akcja: podejsc, sprawdzic szczegoly".

Do facetow: idz do baru kilka razy, czasem z obraczka (pozycz jak nie masz swojej), czasem bez. Jestes atrakcyjny, jezeli obraczka je przyciaga.
    • rafill Re: Test slubnej obraczki 12.07.13, 09:27
      Jakoś nie zauważyłem wpływu, chociaż obrączkę nosiłem tylko krótko po ślubie. Teraz nie noszę od lat.
    • ina_nova Re: Test slubnej obraczki 12.07.13, 09:56
      Dla mnie obrączka na palcu fajnego faceta zawsze oznaczała jedno: teren zamknięty, nie wydurniaj się i nie ośmieszaj. Na niefajnych nie zwracałam uwagi.
      • mojemail3 Re: Test slubnej obraczki 12.07.13, 10:04
        ina_nova napisała:

        > Dla mnie obrączka na palcu fajnego faceta zawsze oznaczała jedno: teren zamknię
        > ty, nie wydurniaj się i nie ośmieszaj. Na niefajnych nie zwracałam uwagi.
        >

        Dokładnie tak.
        Protein, jednak nie udało Cię się wejść do końca w duszę kobiecą...
        Albo nie jesteśmy takie wyzwolone jak Angielki?
        • kag73 Re: Test slubnej obraczki 12.07.13, 10:17
          Tak, Angielki to troche inna bajka, bo czesta chca zyc same. Do seksu od czasu do czasu sobie kogos znajda, jezeli ma obraczke, to: jest sprawdzony i nie uczepi sie i nie bedzie chcial odczepic, czyli pasuje.
          Poza tym dla niektorych kobiet obraczka oznacza: sprawdzony, nadaje sie (czy to do seksu czy do czegos wiecej zalezy pewnie od kobiety). Dodatkowo obraczka(zona) dodaje facetom pewnosci siebie, atrakcyjnosci, nie zalezy im, czyli nie szukaja jak opetani zniechecajac tym samym niektore kobiety. Takie wyluzowanie przyciaga niektore kobiety, zwlaszcza jezeli facet do tego jest atrakcyjny.
          Osobiscie za zonatych sie nie zabieram. Ludzie wiadomo rozni sa i roznosci szukaja, zaleznie od okolicznosci i zyczen.
          • zawle Re: Test slubnej obraczki 12.07.13, 11:07
            kag73 napisała: > Osobiscie za zonatych sie nie zabieram.

            Napisała mężatka:)))
            • kag73 Re: Test slubnej obraczki 12.07.13, 11:11
              zawle napisała:

              > kag73 napisała: > Osobiscie za zonatych sie nie zabieram.
              >
              > Napisała mężatka:)))

              Piszac to mialam na mysli swoja przeszlosc albo taka ogolna zasade. Zreszta teraz jako mezatka tez sie nie zabieram.
              • zawle Re: Test slubnej obraczki 12.07.13, 11:16
                kag73 napisała: Zreszta ter
                > az jako mezatka tez sie nie zabieram.

                Przecież sypiasz z żonatym:))
        • rafill Re: Test slubnej obraczki 12.07.13, 10:17
          mojemail3 napisała:

          > Dokładnie tak.
          > Protein, jednak nie udało Cię się wejść do końca w duszę kobiecą...
          > Albo nie jesteśmy takie wyzwolone jak Angielki?

          U mnie w pracy większość dziewczyn zgodnie twierdziła, że żonaty jako facet dla nich nie istnieje. Stąd oczywisty wniosek, że te kobiety potrzeb seksualnych oderwanych od potrzeb związkowych zwyczajnie nie posiadają.
          • kag73 Re: Test slubnej obraczki 12.07.13, 10:27
            rafill napisał:

            > U mnie w pracy większość dziewczyn zgodnie twierdziła, że żonaty jako facet dla
            > nich nie istnieje. Stąd oczywisty wniosek, że te kobiety potrzeb seksualnych o
            > derwanych od potrzeb związkowych zwyczajnie nie posiadają.

            U mnie to nie jest tak, bo do lozka juz z facetami chadzalam a zwiazku z nimi absolutnie nie chcialam. Ja sie zwyczajnie solidaryzuje z kobietami. Nie chce "zajetego" faceta, bo mam tyle empatii, ze wczuwam sie w sytuacje tej zony. Sama nie chcialabym byc zdradzana. Jest tylu wolnych facetow, ze nawet, jezeli chce tylko seksu, nie musze szukac zonatego. I do tego po co sobie komplikowac zycie.
            • rafill Re: Test slubnej obraczki 12.07.13, 10:33
              kag73 napisała:

              > U mnie to nie jest tak, bo do lozka juz z facetami chadzalam a zwiazku z nimi a
              > bsolutnie nie chcialam. Ja sie zwyczajnie solidaryzuje z kobietami. Nie chce "z
              > ajetego" faceta, bo mam tyle empatii, ze wczuwam sie w sytuacje tej zony. Sama
              > nie chcialabym byc zdradzana. Jest tylu wolnych facetow, ze nawet, jezeli chce
              > tylko seksu, nie musze szukac zonatego. I do tego po co sobie komplikowac zycie

              Przepiękna racjonalizacja. Solidaryzujesz się z kobietami i jesteś empatyczna.
              Please...
              • kag73 Re: Test slubnej obraczki 12.07.13, 10:40
                > Przepiękna racjonalizacja. Solidaryzujesz się z kobietami i jesteś empatyczna.
                > Please...

                Nie rozumiem co w tym dziwnego? Jestem bardzo racjonalnie myslaca osoba. Wszystko co napisalam jest prawda(prawie jak przed sadem). Masz jakis powod, zeby mi nie wierzyc?
                Albo ja mam jakis powod, zeby klamac?
          • rekreativa Re: Test slubnej obraczki 12.07.13, 10:27
            "Stąd oczywisty wniosek, że te kobiety potrzeb seksualnych oderwanych od potrzeb związkowych zwyczajnie nie posiadają. "

            Oczywiście to, że chcą być zwyczajnie w porządku wobec jakichś swoich zasad, nie bierzesz pod uwagę.
            • rafill Re: Test slubnej obraczki 12.07.13, 10:37
              rekreativa napisała:

              > Oczywiście to, że chcą być zwyczajnie w porządku wobec jakichś swoich zasad, ni
              > e bierzesz pod uwagę.

              Wierzę, że ludzie w większości przypadków są leniwi, chciwi i pazerni. Bycie w porządku wobec zasad jest chwalebne, ale gdy idzie za tym jakaś realna gratyfikacja, to rzadko kiedy potrafią ją uszanować.
              Czy kobiety są równie "w porządku wobec zasad", gdy robią w firmie karierę menedżerki, albo gdy zależy im na jakichś dobrach materialnych ? Moje obserwacje wskazują, że cisną się do koryta na równi z facetami, potrafią być tak jak oni chciwe i bezwzględne. Stąd silnie powątpiewam w tą wybiórczość "zasad".
              • ina_nova Re: Test slubnej obraczki 12.07.13, 10:58
                Ja nie martwiłam się w takich wypadkach o biedne żony, tylko zwyczajnie nie chciałam robić z siebie idiotki inwestując zapewne masę energi w przekonywanie żonatego faceta, że może warto zapomnieć się na chwilę. Znacznie prosciej jest wyrwać wolnego osbnika na jednorazowy seks, czyż nie?
                • rafill Re: Test slubnej obraczki 12.07.13, 11:00
                  ina_nova napisała:

                  > Ja nie martwiłam się w takich wypadkach o biedne żony, tylko zwyczajnie nie chc
                  > iałam robić z siebie idiotki inwestując zapewne masę energi w przekonywanie żon
                  > atego faceta, że może warto zapomnieć się na chwilę. Znacznie prosciej jest wyr
                  > wać wolnego osbnika na jednorazowy seks, czyż nie?

                  Czyli w wypadku zainteresowania ze strony żonatego faceta byłoby Ci to obojętne ? Nie wierzę w to.
                  • ina_nova Re: Test slubnej obraczki 12.07.13, 11:03
                    Cóż, żonaty raz się mną zainteresował, ale nie podobał mi się więc odrzuciłam zaloty. A Fajny żonaty? Wydaje mi się, że taki układ to same kłopoty, a ja jestem wygodna i nie lubię problemów. Poza tym dyskutujemy o kierunku kobieta podrywa, bądź nie, zaobrączkowanego faceta.
                    • prosty_facet Re: Test slubnej obraczki 12.07.13, 12:06
                      ina_nova napisała:

                      > A Fajny żonaty? Wydaje mi się, że taki układ to same kłopoty

                      Chyba wręcz przeciwnie - do układu czysto seksualnego facet czy też kobieta w związku to rozwiązanie o wiele lepsze. Nie oczekują niczego więcej tylko seksu ;-)
                      • rafill Re: Test slubnej obraczki 12.07.13, 12:12
                        prosty_facet napisał:

                        > Chyba wręcz przeciwnie - do układu czysto seksualnego facet czy też kobieta w z
                        > wiązku to rozwiązanie o wiele lepsze. Nie oczekują niczego więcej tylko seksu ;
                        > -)

                        Ale właśnie w tym rzecz. One z reguły chcą właśnie tego "więcej". Żonaty w zakresie związkowym jest "niewypłacalny", stąd jako facet - nie istnieje.
                      • triismegistos Re: Test slubnej obraczki 12.07.13, 12:43
                        prosty_facet napisał:

                        > Chyba wręcz przeciwnie - do układu czysto seksualnego facet czy też kobieta w z
                        > wiązku to rozwiązanie o wiele lepsze. Nie oczekują niczego więcej tylko seksu ;
                        > -)
                        >
                        Nieprawda. Sypiając z żonatym ryzykujemy wytarganie za kudły przez wściekłą żonę. A w przypadku wolnych? Nie ryzykujemy niczym. To, że facet może mieć jakieś dodatkowe oczekiwania to chyba jego problem, nie mój?
              • rekreativa Re: Test slubnej obraczki 12.07.13, 11:07
                No tak...
                Ja mam te wadę, że na innych patrzę przez pryzmat siebie.
                Ale jak się zastanowić, to pewnie to Ty masz rację.
          • that.bitch.is.sick Re: Test slubnej obraczki 12.07.13, 11:42
            rafill napisał:

            > U mnie w pracy większość dziewczyn zgodnie twierdziła, że żonaty jako facet dla
            > nich nie istnieje. Stąd oczywisty wniosek, że te kobiety potrzeb seksualnych o
            > derwanych od potrzeb związkowych zwyczajnie nie posiadają.

            Sabat, twoja przenikliwość, podobnie jak autora wątku poraża i oślepia.
            • rafill Re: Test slubnej obraczki 12.07.13, 11:43
              that.bitch.is.sick napisała:

              > Sabat, twoja przenikliwość, podobnie jak autora wątku poraża i oślepia.

              A możesz podać jakiś argument, poza obrażaniem mnie, czy nie zasługuję na ten zaszczyt ?
              • that.bitch.is.sick Re: Test slubnej obraczki 12.07.13, 12:24
                rafill napisał:

                >
                > A możesz podać jakiś argument, poza obrażaniem mnie, czy nie zasługuję na ten z
                > aszczyt ?

                Sabat, wierzysz paniom z pracy jak coś twierdzą, a mnie nie? Myślałam że kłamstwo w ustach kobiety to dla ciebie brudna abstrakcja.
                • rafill Re: Test slubnej obraczki 12.07.13, 12:29
                  that.bitch.is.sick napisała:

                  > Sabat, wierzysz paniom z pracy jak coś twierdzą, a mnie nie? Myślałam że kłamst
                  > wo w ustach kobiety to dla ciebie brudna abstrakcja.

                  Nie powiedziałem, że one to mówiły do mnie :) Po prostu lubiałem swego czasu się przysłuchiwać rozmowom na temat facetów między nimi. Bardzo pouczające.
                  • that.bitch.is.sick Re: Test slubnej obraczki 12.07.13, 12:42
                    rafill napisał:

                    >
                    > Nie powiedziałem, że one to mówiły do mnie :) Po prostu lubiałem swego czasu si
                    > ę przysłuchiwać rozmowom na temat facetów między nimi. Bardzo pouczające.

                    To rzeczywiście trudny problem rozszyfrować, że mogły kłamać:) Nie wiem jak teraz rozwiążesz zagadkę dziejową z kim puszczają się żonaci mężczyźni?
                    • rafill Re: Test slubnej obraczki 12.07.13, 12:56
                      that.bitch.is.sick napisała:
                      > Nie wiem jak teraz rozwiążesz zagadkę dziejową z kim puszczają się żonaci
                      > mężczyźni?

                      Wydaje mi się, że najczęściej z prostytutkami lub kobietami, których mąż ma niższy status społeczny niż oni sami. Zdaje się Buss coś takiego sugerował w "Ewolucji Pożądania". Z badań wychodziło, że kobiety zdradzały w większości wypadków z facetami o wyższym statusie społecznym od ich własnego męża.
                      • that.bitch.is.sick Re: Test slubnej obraczki 12.07.13, 13:15
                        rafill napisał:


                        >
                        > Wydaje mi się, że najczęściej z prostytutkami lub kobietami, których mąż ma niż
                        > szy status społeczny niż oni sami. Zdaje się Buss coś takiego sugerował w "Ewol
                        > ucji Pożądania". Z badań wychodziło, że kobiety zdradzały w większości wypadków
                        > z facetami o wyższym statusie społecznym od ich własnego męża.

                        Czyli jednak kobiety mają seksualne potrzeby pozazwiązkowe? :)
                        • rafill Re: Test slubnej obraczki 12.07.13, 13:25
                          that.bitch.is.sick napisała:

                          > Czyli jednak kobiety mają seksualne potrzeby pozazwiązkowe? :)

                          A widzisz, różnimy się w interpretacji słów.
                          Masz widzę tutaj na myśli związki w szerszym znaczeniu niż związek długoterminowy, małżeństwo czy co tam można pod to podciągnąć.

                          No jasne, że mają.
                          Chodziło mi o to, że ich potrzeby nie są natury czysto seksualnej - gdyby miały, tak jak wielu mężczyzn - radar nastawiony wyłącznie na krótkoterminowy seks bez zobowiązań, latałoby im to czy facio jest żonaty czy nie. Z tego punktu widzenia to nie jest żaden istotny czynnik.
                          • jesod Chodziło mi o to 12.07.13, 13:33
                            rafill napisał:
                            > Chodziło mi o to, że ich potrzeby nie są natury czysto seksualnej - gdyby miały
                            > , tak jak wielu mężczyzn - radar nastawiony wyłącznie na krótkoterminowy seks
                            > bez zobowiązań, latałoby im to czy facio jest żonaty czy nie.

                            Mam wrażenie, że Ty sam nie bardzo wiesz o co Ci tak naprawdę chodzi.
                            Pierdzielisz trzy po trzy, ale... przyjmujemy to tutaj za dogmat.
                            • rafill Re: Chodziło mi o to 12.07.13, 13:44
                              jesod napisała:

                              > Mam wrażenie, że Ty sam nie bardzo wiesz o co Ci tak naprawdę chodzi.
                              > Pierdzielisz trzy po trzy, ale... przyjmujemy to tutaj za dogmat.

                              ...i jestem przemocowcem. I pijakiem, bo każdy przemocowiec to pijak. I złodziejem, bo każdy pijak to złodziej.

                              A na końcu bajki okaże się, że jestem kobietą. Ale nie, tego to byś nie zniosła :D
                            • jesod Chłopcy radarowcy 12.07.13, 14:10
                              rafill napisał:
                              > tak jak wielu mężczyzn - radar nastawiony wyłącznie na krótkoterminowy seks
                              > bez zobowiązań

                              A ci chłopcy radarowcy potrafią też śpiewać, całkiem nieźle. Dokładnie tak:
                              www.dailymotion.com/video/xh5tpm_charles-aznavour-isabelle_music#.Ud_wSqx8HFw
                              :P


                          • that.bitch.is.sick Re: Test slubnej obraczki 12.07.13, 14:41
                            rafill napisał:

                            >
                            > No jasne, że mają.
                            > Chodziło mi o to, że ich potrzeby nie są natury czysto seksualnej - gdyby miały
                            > , tak jak wielu mężczyzn - radar nastawiony wyłącznie na krótkoterminowy seks
                            > bez zobowiązań, latałoby im to czy facio jest żonaty czy nie. Z tego punktu wid
                            > zenia to nie jest żaden istotny czynnik.

                            Tym kobietom które są nastawione na seks (a są takie) lata jak ta lala czy facio jest żonaty, czy nie. Pomijam jakieś moralne skrupuły bo one się kończą gdy spotyka kolesia z którym może się coś dziać. Po prostu w pewnej grupie wiekowej, gdy kobiety już są świadome swoich potrzeb seksualnych, żonaci/zajęci to większość.
                            • rafill Re: Test slubnej obraczki 12.07.13, 14:56
                              that.bitch.is.sick napisała:

                              >Pomijam jakieś moralne skrupuły bo one się kończą gdy s
                              > potyka kolesia z którym może się coś dziać.

                              Powinienem zatem zapytać o kwestię kluczową. Z jakim może się coś dziać ?
                              • that.bitch.is.sick Re: Test slubnej obraczki 12.07.13, 15:17
                                rafill napisał:

                                >
                                > Powinienem zatem zapytać o kwestię kluczową. Z jakim może się coś dziać

                                Ty sobie kpisz że tak niezręcznie to ujęłam:)
                              • hello-kitty2 Re: Test slubnej obraczki 15.07.13, 15:46
                                rafill napisał:

                                > Powinienem zatem zapytać o kwestię kluczową. Z jakim może się coś dziać ?

                                Sztrzelam: nie bedzie sral w gacie ze strachu, ze zona moze go przylapac na zdradzie?
                            • triismegistos Re: Test slubnej obraczki 14.07.13, 15:29
                              that.bitch.is.sick napisała:


                              > Tym kobietom które są nastawione na seks (a są takie) lata jak ta lala czy faci
                              > o jest żonaty, czy nie.

                              Mi nie lata.
                              Pomijam jakieś moralne skrupuły bo one się kończą gdy s
                              > potyka kolesia z którym może się coś dziać.

                              Bez przesady. Jest tylu chętnych, że jest w czym przebierać i można dowolnie ustawić kryteria.

                              Po prostu w pewnej grupie wiekowej,
                              > gdy kobiety już są świadome swoich potrzeb seksualnych, żonaci/zajęci to więks
                              > zość.
                              >

                              Jest kupa fajnych i wolnych facetów w dowolnej grupie wiekowej. Po prostu spora część z nich ma defekty uniemożliwiające stały związek. Ale w romansowaniu to nie przeszkadza.
                              • rafill triss :) 14.07.13, 20:25
                                Dziewczyna faceta pociesza, usiłuje go podbudować psychicznie, a Ty przychodzisz i jak ten Hitler z zajawek na youtubie... "NEIN NEIN NEIN NEIN!" :D

                                A ja Ci powiem, że z mojego męskiego i żonatego punktu widzenia, to chociaż pewnie masz rację, szczerze mam w dupie co myśli 90 % kobiet, tu raczej trzeba kombinować jak rozpoznać te 10% co myśli inaczej :PPPPPPPPPPPPP

                                Bo jeszcze takiego jebaki co by wszystkie przeleciał to Ziemia nie nosiła. Podstawowa zasada w życiu - nie pchaj się tam gdzie cię nie chcą.
                              • hello-kitty2 Re: Kupa fajnych, wolnych facetow? 15.07.13, 15:51
                                triismegistos napisała:

                                > Jest kupa fajnych i wolnych facetów w dowolnej grupie wiekowej. Po prostu spora
                                > część z nich ma defekty uniemożliwiające stały związek. Ale w romansowaniu to
                                > nie przeszkadza.

                                A gdzie ta kupa fajnych, wolnych czterdziestolatkow? Gdzie Ty ich spotykasz? Powaznie pytam. Jakos mi sie wyklucza 'fajny' <-> 'defekt'.
                                • marek.zak1 Re: Kupa fajnych, wolnych facetow? 15.07.13, 15:55
                                  Ja wprawdzie nie szukam, ale szczerze, nie znam ani jednego fajnego wolnego czterdziestolatka. A przecież sporo jeżdżę tu i tam i spotykam sie z ludźmi.
                                • jesod Re: Kupa fajnych, wolnych facetow? 15.07.13, 15:59
                                  hello-kitty2 napisała:
                                  > A gdzie ta kupa fajnych, wolnych czterdziestolatkow?

                                  Pewnie trzymają się gdzieś razem w kupie i sejmikują jak bociany przed odlotem na drugi brzeg. :-)))))
                                  • zawle Re: Kupa fajnych, wolnych facetow? 15.07.13, 17:53
                                    jesod napisała: > Pewnie trzymają się gdzieś razem w kupie i sejmikują jak bociany przed odlotem
                                    > na drugi brzeg. :-)))))

                                    Bierzemy dwururkę i lecim ich szukać;)
                                • triismegistos Re: Kupa fajnych, wolnych facetow? 15.07.13, 18:23
                                  Gdzie? Wszędzie! A fajny i defekt nie muszą się wykluczać. Można być sympatycznym, inteligentny człowiekiem i dobrym kochankiem, ale np, mnieć dwie lewe ręce do sprzątania, problem z chodzeniem na kompromis i niewiernym draniem. Tacy ludzie często są singlami jeszcze sporo po 40, na przelotnych kochanków nadają sie znakomicie, na stałego partnera bym ich nie brała...
                          • hello-kitty2 Re: Test slubnej obraczki 12.07.13, 16:09
                            rafill napisał:

                            > that.bitch.is.sick napisała:
                            >
                            > > Czyli jednak kobiety mają seksualne potrzeby pozazwiązkowe? :)
                            two czy co tam można pod to podciągnąć.
                            >
                            > No jasne, że mają.
                            > Chodziło mi o to, że ich potrzeby nie są natury czysto seksualnej - gdyby miały
                            > , tak jak wielu mężczyzn - radar nastawiony wyłącznie na krótkoterminowy seks
                            > bez zobowiązań, latałoby im to czy facio jest żonaty czy nie. Z tego punktu wid
                            > zenia to nie jest żaden istotny czynnik.

                            Jejciu Sabat, zonaty facet ma z reguly baaardzo ograniczony czas, a ja sie nie lubie spieszyc, rozumiesz? Wynajmowanie luksusowego pokoju w hotelu na dobe i opuszczanie go w pospiechu po godzinie czy dwoch, po uprzedniej dokladnej sterylizacji calego ciala jest zenujace, no :)
                            • rafill Re: Test slubnej obraczki 12.07.13, 16:15
                              hello-kitty2 napisała:

                              > Jejciu Sabat, zonaty facet ma z reguly baaardzo ograniczony czas, a ja sie nie
                              > lubie spieszyc, rozumiesz? Wynajmowanie luksusowego pokoju w hotelu na dobe i o
                              > puszczanie go w pospiechu po godzinie czy dwoch, po uprzedniej dokladnej steryl
                              > izacji calego ciala jest zenujace, no :)

                              To prawda, ale niektórzy mężczyźni mają więcej niż jedno mieszkanie, albo wyjeżdżają często w delegacje :)
                      • that.bitch.is.sick Re: Test slubnej obraczki 12.07.13, 13:37
                        A propos Buss nie zajmuje się analizą psychiki i motywów lecz pokazuje technikę doboru.
                        Generalnie prędzej uwierzę że kobiety szukają uzasadnień i usprawiedliwień dla seksu, lubią też idealizować swoje motywy. Tak jak np. mężczyzna twierdzi że zdradza żonę bo ona nie chce dać się posunąć w tyłek. To taka ekwilibrystyka.
                        ...jak Nicolas Cage w zostawić Las Vegas powiedział: nie pamiętam czy żona rzuciła mnie bo zacząłem pić, czy zacząłem pić bo rzuciła mnie żona:)
                        • rafill Re: Test slubnej obraczki 12.07.13, 13:50
                          Czyli odwołanie do alter ego i racjonalizacja swoich zachowań za pomocą pozytywnych wzorców ?
                          Różnica zachowań spowodowana jest inaczej ukształtowanym skryptem ?
                          Ale... czy to nie jest sprzeczne z psychoewo ?
                          I czy nie wskazuje, że, teoretycznie, możnaby ukształtować kobiety na seksualne zdobywczynie, a mężczyzn na wycofane, hołdujące wartościom rodzinnym cipy ?
                          • that.bitch.is.sick Re: Test slubnej obraczki 12.07.13, 14:47
                            rafill napisał:

                            > Czyli odwołanie do alter ego i racjonalizacja swoich zachowań za pomocą pozytyw
                            > nych wzorców ?
                            > Różnica zachowań spowodowana jest inaczej ukształtowanym skryptem ?
                            > Ale... czy to nie jest sprzeczne z psychoewo ?

                            Psychoewo tym sie nie zajmuje jak ludzie sobie tłumaczą swoje zachowanie..
                      • mojemail3 Re: Test slubnej obraczki 12.07.13, 17:06
                        rafill napisał:
                        (...)"Wydaje mi się, że najczęściej z prostytutkami lub kobietami, których mąż ma niż
                        > szy status społeczny niż oni sami. Zdaje się Buss coś takiego sugerował w "Ewol
                        > ucji Pożądania"(...)"

                        Skąd Ty bierzesz takie rewelacje???
                        Z moich obserwacji w miastach większych i średniej wielkości...żonaci sypiają z wolnymi o wiele młodszymi kobietam...( tak 7 na 10 przypadków mi znanych...)
          • triismegistos Re: Test slubnej obraczki 12.07.13, 12:40
            rafill napisał:

            > U mnie w pracy większość dziewczyn zgodnie twierdziła, że żonaty jako facet dla
            > nich nie istnieje. Stąd oczywisty wniosek, że te kobiety potrzeb seksualnych o
            > derwanych od potrzeb związkowych zwyczajnie nie posiadają.

            Khy, khy, nie serwuj takich mądrości jak ja kawę piję... Mam duże potrzeby seksualne, które realizuję niezależnie od potrzeb zwiazkowych. Za żonatych ani zajętych się nie biorę, chyba, że są w otwartych związkach.
            • rafill Re: Test slubnej obraczki 12.07.13, 12:51
              triismegistos napisała:

              > Khy, khy, nie serwuj takich mądrości jak ja kawę piję... Mam duże potrzeby seks
              > ualne, które realizuję niezależnie od potrzeb zwiazkowych. Za żonatych ani zaję
              > tych się nie biorę, chyba, że są w otwartych związkach.

              Tylko ze strachu przed zemstą żony ?
              • triismegistos Re: Test slubnej obraczki 12.07.13, 15:05
                A czy ty nie kradniesz tylko ze strachu przed złapaniem?
    • jesod Re: Test slubnej obraczki 12.07.13, 10:14
      protein.spill napisał(a):
      > Do facetow: idz do baru kilka razy, czasem z obraczka (pozycz jak nie masz swoj
      > ej), czasem bez. Jestes atrakcyjny, jezeli obraczka je przyciaga.

      Trzeba być bardzo zagubionym, niepewnym siebie, niezdecydowanym i rozedrganym emocjonalnie neurotykiem by bawić się w takie testy. :)
      • rekreativa Re: Test slubnej obraczki 12.07.13, 10:17
        Prawda?
        Co też tym mężom do głowy przychodzi...
      • rafill Re: Test slubnej obraczki 12.07.13, 10:31
        jesod napisała:

        > Trzeba być bardzo zagubionym, niepewnym siebie, niezdecydowanym i rozedrganym e
        > mocjonalnie neurotykiem by bawić się w takie testy. :)

        Raczej trzeba być mocno naiwnym. Tu trzeba tej twardej prawdy: bez kasy i jeszcze w związku jesteś panocku gówno wort, nawet jak wyglądasz jak wysportowany półbóg, a Sartrem, Jungiem i Ingardenem rzucasz jak małpy gównami. A że najczęściej nie wyglądasz i nie masz za wiele do powiedzenia to tym bardziej.
        Facet to nie świnia. Facet to robactwo. Wszędzie tego pełno, namolne i, co gorsza, całkowicie bezwartościowe.
        Ja tam nie mam złudzeń :)
        • kag73 Re: Test slubnej obraczki 12.07.13, 10:33
          Bo ja wiem. Mysle, ze jak jest naprawde ciacho to do lozka moze byc, kasa tam zadna niepotrzebna. Tak na moja miare;)
        • prosty_facet Re: Test slubnej obraczki 12.07.13, 10:42
          rafill napisał:
          > bez kasy i jeszcze w związku jesteś panocku gówno wort,
          > nawet jak wyglądasz jak wysportowany pó
          > łbóg, a Sartrem, Jungiem i Ingardenem rzucasz jak małpy gównami. A że najczęści
          > ej nie wyglądasz i nie masz za wiele do powiedzenia to tym bardziej.
          > Facet to nie świnia. Facet to robactwo. Wszędzie tego pełno, namolne i, co gors
          > za, całkowicie bezwartościowe.

          Dokładnie tak myślą panienki piękne jak modelki, na stanowiskach w korporacjach dopóki nie skończą 30 lat. Potem nagle lądują na portalach randkowych bo nie mogą znaleźć faceta.
          Albo jak znajdą to znowu lądują tutaj i potem piszą "Jestem atrakcyjną kobietą ... itd." Sama atrakcyjność nie wystarcza - ważne jeszcze podejście do życia i do drugiego człowieka (facet też człowiek).
          • kag73 Re: Test slubnej obraczki 12.07.13, 10:46
            prosty_facet napisał:
            > Dokładnie tak myślą panienki piękne jak modelki, na stanowiskach w korporacjach
            > dopóki nie skończą 30 lat. Potem nagle lądują na portalach randkowych bo nie m
            > ogą znaleźć faceta.

            Bo ty mslisz, ze takie panieniki zadowola sie byla kim. Sam fakt, ze facet to facet im nie wystarcza, inne wymagania maja i trudno im sprostac.

            • prosty_facet Re: Test slubnej obraczki 12.07.13, 12:03
              kag73 napisała:

              > Bo ty mslisz, ze takie panieniki zadowola sie byla kim. Sam fakt, ze facet to f
              > acet im nie wystarcza, inne wymagania maja i trudno im sprostac.

              Ale ja właśnie o tym piszę - za wysokie wymagania mają jednocześnie od siebie nic nie dając w zamian. Księżniczki nastawione roszczeniowo do świata.
              • rafill Re: Test slubnej obraczki 12.07.13, 12:05
                prosty_facet napisał:

                > Księżniczki nastawione roszczeniowo do świata.

                Każdy kto może jest do świata nastawiony w jakiś sposób roszczeniowo. Tyle, że one mogą i chcą. Faceci je w tym utwierdzają, adorując na każdym kroku.
              • kag73 Re: Test slubnej obraczki 12.07.13, 12:15
                Ale widzicie, to nie jest takie proste, nie kazdy chce byc z byle kim, zeby tylko z kims byc.
          • triismegistos Re: Test slubnej obraczki 14.07.13, 15:32
            prosty_facet napisał:

            > Dokładnie tak myślą panienki piękne jak modelki, na stanowiskach w korporacjach
            > dopóki nie skończą 30 lat. Potem nagle lądują na portalach randkowych bo nie m
            > ogą znaleźć faceta.

            Ja trzydziestkę skończyłam już jakiś czas temu. O większości facetów mam baaardzo niskie mniemanie.
        • jesod Re: Test slubnej obraczki 12.07.13, 10:49
          rafill napisał:
          > Tu trzeba tej twardej prawdy: bez kasy i jeszcze w związku jesteś panocku gówno wort,
          > nawet jak wyglądasz jak wysportowany półbóg, a Sartrem, Jungiem i Ingardenem rzucasz
          > jak małpy gównami.

          O jakiej naprawdę wartości tutaj śpiewasz?

          rafill napisał:
          > Facet to nie świnia. Facet to robactwo. Wszędzie tego pełno, namolne i, co gors
          > za, całkowicie bezwartościowe.

          Aż tak złe zdanie masz o sobie? To jest niebezpieczny sygnał.
          • rafill Re: Test slubnej obraczki 12.07.13, 10:59
            jesod napisała:

            > O jakiej naprawdę wartości tutaj śpiewasz?

            Mężczyzn w oczach kobiet, rzecz jasna.

            > Aż tak złe zdanie masz o sobie? To jest niebezpieczny sygnał.

            Naiwnością jest sądzić, że zdanie o sobie definiuje się samemu. To inni definiują zdanie o tobie, samoocena de facto dotyczy interpretacji oceny innych.
            • jesod Mężczyźni w oczach kobiet 12.07.13, 13:01
              rafill napisał:
              > Mężczyzn w oczach kobiet, rzecz jasna.

              Chcesz ujednolicić ten obraz...? Tak, niestety, się nie da.
              Ten obraz kształtuje się poprzez pryzmat własnych doświadczeń, potrzeb, pragnień i oczekiwań, a w części przez środowisko, najbliższego otoczenie... Przez to właśnie indywidualizm tej oceny jest tutaj kluczowy.
              Na ten wizerunek znacząco wpływają również bezpośrednie (w kontaktach) męskie zachowania, postępowanie i to jak nas traktujecie, jak się z nami obchodzicie, jak się do nas odnosicie.
              Ten obraz nie buduje się z niczego, z Waszego chciejstwa, ale z rzeczywistości i konkretów.

              rafill napisał:
              > Naiwnością jest sądzić, że zdanie o sobie definiuje się samemu. To inni definiu
              > ją zdanie o tobie, samoocena de facto dotyczy interpretacji oceny innych.

              Jesteś przekonany o tym, że nie masz o sobie żadnego zdania?
              Ej, coś mi się w to wierzyć nie chce...
              Liczy się tylko zdanie innych o Tobie? To niesamowite. Do samooceny potrzebujesz tylko własnej interpretacji ich oceny... A co ci inni o Tobie wiedzą więcej i lepiej niż Ty sam?
              • rafill Re: Mężczyźni w oczach kobiet 12.07.13, 13:19
                jesod napisała:

                > Ten obraz nie buduje się z niczego, z Waszego chciejstwa, ale z rzeczywistości
                > i konkretów.

                a potem:

                > Do samooceny potrzebujes
                > z tylko własnej interpretacji ich oceny... A co ci inni o Tobie wiedzą więcej i
                > lepiej niż Ty sam?

                Otóż właśnie, liczą się konkrety, a nie chciejstwo, a te powstają jedynie w kontekscie relacji z innymi ludźmi. Fronton. Albo to co anglosasi nazywają Persona.
                To nie ma najmniejszego znaczenia, jaki ja jestem, z punktu widzenia relacji ma znaczenie jak postrzegają mnie inni.
                • jesod Re: Mężczyźni w oczach kobiet 12.07.13, 13:26
                  rafill napisał:
                  > Otóż właśnie, liczą się konkrety, a nie chciejstwo, a te powstają jedynie w kon
                  > tekscie relacji z innymi ludźmi. Fronton. Albo to co anglosasi nazywają Persona
                  > .
                  > To nie ma najmniejszego znaczenia, jaki ja jestem, z punktu widzenia relacji ma
                  > znaczenie jak postrzegają mnie inni.

                  Wydaje się, że na zasadzie odwracania kota ogonem połączyłeś w tej wypowiedzi dwie różne sprawy. Sam się w ten sposób przekonałeś? OK.
                • rekreativa Re: Mężczyźni w oczach kobiet 12.07.13, 14:24
                  "To nie ma najmniejszego znaczenia, jaki ja jestem, z punktu widzenia relacji ma
                  > znaczenie jak postrzegają mnie inni."

                  Ale czy Ty zakładasz, że inni widzą coś, czego nie ma, coś na opak? Bo ja uważam, że jednak widzą mniej więcej, to, co jest. Czyli jaki jesteś ma znaczenie, bo to właśnie widzą i na tej podstawie oceniają.
                  • rafill Re: Mężczyźni w oczach kobiet 12.07.13, 14:27
                    rekreativa napisała:

                    > Ale czy Ty zakładasz, że inni widzą coś, czego nie ma, coś na opak? Bo ja uważa
                    > m, że jednak widzą mniej więcej, to, co jest. Czyli jaki jesteś ma znaczenie, b
                    > o to właśnie widzą i na tej podstawie oceniają.

                    Skoro tak, to opisz mnie. Mam wielką potrzebę to usłyszeć. Jaki Twoim zdaniem jestem :) ?
                    • rekreativa Re: Mężczyźni w oczach kobiet 12.07.13, 14:30
                      Myślałam, że rozmawiamy o realu w tej chwili...
                      • rafill Re: Mężczyźni w oczach kobiet 12.07.13, 14:38
                        rekreativa napisała:

                        > Myślałam, że rozmawiamy o realu w tej chwili...

                        A co za różnica ? Myślisz, że w realu ludzie wiedzą o mnie więcej niż ci z forum ?
                        Co sprawia, że ludzie w realu mogliby cokolwiek więcej o mnie powiedzieć ?
                        • rekreativa Re: Mężczyźni w oczach kobiet 12.07.13, 14:56
                          Teraz to gadasz głupoty.
                          Przecież tutaj, wirtualnie to ja nawet nie mogę być pewna, że jesteś 35-letnim facetem, o Twoich poglądach, kreacjach, czy inszych nie wspominając, bo możesz zmyślać jak nawiedzony.
                          Przez Net nie mam żadnych możliwości weryfikacji, czy to co mi podrzucasz ma cokolwiek wspólnego ze stanem rzeczywistym.
                          • rafill Re: Mężczyźni w oczach kobiet 12.07.13, 14:59
                            rekreativa napisała:

                            > Przez Net nie mam żadnych możliwości weryfikacji, czy to co mi podrzucasz ma co
                            > kolwiek wspólnego ze stanem rzeczywistym.

                            A normalnie masz ? Poza wyglądem fizycznym wszystko tu jest. Tutaj jest dokładnie tak samo jak w realu. Dokonujemy pewnej autoprezentacji, kto wie czy nie bardziej szczerze niż irl.
                            • rekreativa Re: Mężczyźni w oczach kobiet 12.07.13, 15:16
                              " A normalnie masz ?"

                              Tak, normalnie mam. Pomijam już fakty typu liczba eks-żon, albo zdobyte wykształcenie... ale nawet wszelkie rzeczy na poziomie emocji, przekonań, deklaracji - przebywając z człowiekiem w realu mam więcej możliwości, żeby sie przekonać, ile z tego jest prawdziwe, a ile jest kreacją. Oczywiście mówię o jakiejś bliższej relacji, przyjacielskiej czy związkowej, a nie o tym, co sąsiadka z trzeciego myśli... (ta się może mylić, ale w sumie kogo obchodzi, co ona myśli?)
                              • rafill Re: Mężczyźni w oczach kobiet 12.07.13, 15:46
                                rekreativa napisała:

                                > Tak, normalnie mam. Pomijam już fakty typu liczba eks-żon, albo zdobyte wykszta
                                > łcenie... ale nawet wszelkie rzeczy na poziomie emocji, przekonań, deklaracji -
                                > przebywając z człowiekiem w realu mam więcej możliwości, żeby sie przekonać, i
                                > le z tego jest prawdziwe, a ile jest kreacją. Oczywiście mówię o jakiejś bliższ
                                > ej relacji, przyjacielskiej czy związkowej, a nie o tym, co sąsiadka z trzecieg
                                > o myśli... (ta się może mylić, ale w sumie kogo obchodzi, co ona myśli?)

                                Zdaje Ci się.
                                Ile razy to tak było, że na terapii małżeńskiej druga strona robiła wieeeeeelkie oczy, kiedy wreszcie wkurwiony mąż czy żona wyrzucili z siebie co czują.
                                Na kanwie społecznej spotykają się nasze "personas" i trzeba często wielu lat, żeby móc coś z grubsza o sobie powiedzieć. Ludzie poznają się latami.

                                A to kim jesteśmy ? To wszystko jest płynne, zmienne, w równowadze chwiejnej. Zmieniamy się, bo zmienia się podstawa naszego myślenia. Mózg ewoluuje i się uczy, a to ma wpływ na to jakimi jesteśmy ludźmi. Ten proces potrafi być bardzo burzliwy.

                                Powiem tak - egzystowałem w różnych środowiskach i w każdym byłem postrzegany inaczej. Zatem - pytam otwacie - czy ktoś uważa że wiem kim jestem ? A może - czy ktoś uważa, że kogokolwiek zna ? Może jasno określić, kto kim jest ? Przecież to jak z zasadą nieoznaczoności. Lepiej zająć się tym jakie można osiągnąć rezultaty ze współpracy z daną osobą.
                                • rekreativa Re: Mężczyźni w oczach kobiet 12.07.13, 15:53
                                  Nastepny, co wie lepiej, czy mi sie zdaje, czy może nie zdaje...

                                  " Ile razy to tak było, że na terapii małżeńskiej druga strona robiła wieeeeeelki
                                  > e oczy, kiedy wreszcie wkurwiony mąż czy żona wyrzucili z siebie co czują."

                                  I dlaczego to było zaskoczeniem? Czy dlatego, że z żony/męża taki mistrz kamuflażu?
                                  • rafill Re: Mężczyźni w oczach kobiet 12.07.13, 16:00
                                    rekreativa napisała:

                                    > I dlaczego to było zaskoczeniem? Czy dlatego, że z żony/męża taki mistrz kamufl
                                    > ażu?

                                    Nie. Miałem na myśli to, że nawet wśrod najbliższych czasem wywołujemy zaskoczenie, więc może jednak ludzie tak do końca się nie znają ? A może... Czy to właściwie jest takie istotne kim kto jest i przede wszystkim jaki jest w danej relacji ? :)
                                    • rekreativa Re: Mężczyźni w oczach kobiet 12.07.13, 16:14
                                      Filozofując to sam siebie do końca nie znasz i nigdy nie poznasz.
                                      Niemniej jednak istnieje jakiś zbiór rzeczy, które o sobie wiesz i które możesz przewidzieć.
                                      Podobnie w stosunku do innych.
                                      A ludzie bywają zaskoczeni głównie dlatego, że nie umieją obserwować, albo ich drugi człowiek nie interesuje na tyle, by rzeczywiście patrzeć, co robi i słuchać, co mówi.
                                      • rafill Re: Mężczyźni w oczach kobiet 12.07.13, 16:16
                                        rekreativa napisała:

                                        > albo ich
                                        > drugi człowiek nie interesuje na tyle, by rzeczywiście patrzeć, co robi i słuch
                                        > ać, co mówi.

                                        O, to, to właśnie :D
                                        Zwykle ludzie mają innych po prostu w dupie, wolą zajmować się samym sobą.
        • ina_nova Re: Test slubnej obraczki 12.07.13, 11:00
          >Tu trzeba tej twardej prawdy: bez kasy i jeszc
          > ze w związku jesteś panocku gówno wort,

          Ale jeśli kobieta szuka faceta tylko żeby się pobzykać to on naprawdę nie musi mieć grosza przy duszy, kiedy to w końcu pojmiecie...
          • rafill Re: Test slubnej obraczki 12.07.13, 11:08
            ina_nova napisała:

            > Ale jeśli kobieta szuka faceta tylko żeby się pobzykać to on naprawdę nie musi
            > mieć grosza przy duszy, kiedy to w końcu pojmiecie...

            To dlaczego facetom jest często obojętne czy dziewczyna jest mężatką czy nie ? Facetom jest to dużo bardziej obojętne niż kobietom, a powiem więcej - chyba z singielką to nawet gorzej, bo może nie chcieć się odczepić.
            Rozumiesz teraz ? Możemy sobie mówić o swoich racjonalizacjach, ale zamiar zdradzają cele i priorytety.
            • rekreativa Re: Test slubnej obraczki 12.07.13, 11:11
              "To dlaczego facetom jest często obojętne czy dziewczyna jest mężatką czy nie ? "

              Bo to niemoralne świnie są?
              Nie, sorry, nie świnie, robale.
              • rafill Re: Test slubnej obraczki 12.07.13, 11:17
                rekreativa napisała:

                > Bo to niemoralne świnie są?
                > Nie, sorry, nie świnie, robale.

                Mają inne priorytety.
                Mogą się ustawić na równi z babkami szukającymi wyłącznie dobrego aprowizatora rodziny i ojca ich dzieci.
                • zawle Re: Test slubnej obraczki 12.07.13, 11:21
                  rafill napisał: > Mogą się ustawić na równi z babkami szukającymi wyłącznie dobrego aprowizatora
                  > rodziny i ojca ich dzieci.

                  I na równi z facetami szukającymi wyłącznie dostępnej cipy do codziennego ruchania/sprzątaczki/praczki.
                  • rafill Re: Test slubnej obraczki 12.07.13, 11:25
                    zawle napisała:

                    > I na równi z facetami szukającymi wyłącznie dostępnej cipy do codziennego ruch
                    > ania/sprzątaczki/praczki.

                    Oczywiście, nie przeczę temu.
            • kag73 Re: Test slubnej obraczki 12.07.13, 11:18
              rafill napisał:

              > To dlaczego facetom jest często obojętne czy dziewczyna jest mężatką czy nie ?

              Bo jak sam pisales, facetom trudniej o seks nie za kase niz kobietom, dlatego biora co sie uda upolowac:)
              Poza tym nie wszystkim jest wszystko jedno.

              > Facetom jest to dużo bardziej obojętne niż kobietom, a powiem więcej - chyba z
              > singielką to nawet gorzej, bo może nie chcieć się odczepić.

              I tutaj tez sie nie zawsze sprawdza. Nie zdarzylo mi sie trafic na faceta, ktory chcialby tylko one night stand albo tylko seksu, problem byl, ze to ci faceci nie chcieli sie odczepic. Zalezy, wszystko zalezy, czego facet szuka w danym momencie zycia. Podobnie jak czego kobieta szuka.
            • ina_nova Re: Test slubnej obraczki 12.07.13, 11:27
              Dokładnie tak jak napisała Kag. Dla mężczyzn seks częściej bywa "towarem" deficytowym niż dla kobiet. Dlatego tez meżczyźni są mniej wybredni i np nie pytają prostytutek o aktualne badania na obecność chorób wenerycznych ;) Natomiast jak to często było podkreslane na forum kobiety mogą przebierać, wybierać więc robią to. Po co mają wchodzić w jakieś dziwne konszachty z żonatymi skoro na rynku pełno wolnych i fajnych.
              • rafill Re: Test slubnej obraczki 12.07.13, 11:33
                ina_nova napisała:

                > Dokładnie tak jak napisała Kag. Dla mężczyzn seks częściej bywa "towarem" defic
                > ytowym niż dla kobiet. Dlatego tez meżczyźni są mniej wybredni i np nie pytają
                > prostytutek o aktualne badania na obecność chorób wenerycznych ;)

                To akurat byłoby absurdalne, bo prostytutka wczoraj mogła być zdrowa, a dziś już jest chora. Decydując się na seks z prostytutką zawsze podejmuje się określone ryzyko, które dla niektórych wydaje się nie mieć przełożenia na realne zyski. Oczywiście można to samo powiedzieć o zabawach z laską z dyskoteki, ale one jednak mają mniej partnerów niż prostytutki.

                > Natomiast jak
                > to często było podkreslane na forum kobiety mogą przebierać, wybierać więc rob
                > ią to. Po co mają wchodzić w jakieś dziwne konszachty z żonatymi skoro na rynku
                > pełno wolnych i fajnych.

                No i super. Zatem życzę powodzenia i rozkoszowania się swoją przewagą w postaci bycia kobietą.
                • ina_nova Re: Test slubnej obraczki 12.07.13, 11:54
                  > No i super. Zatem życzę powodzenia i rozkoszowania się swoją przewagą w postaci
                  > bycia kobietą.

                  Ale dlaczego strzelasz focha, nie ja wymyśliłam tę teorię. Poza tym dziękuję, nie skorzystam.
                  • rafill Re: Test slubnej obraczki 12.07.13, 12:02
                    ina_nova napisała:

                    > Ale dlaczego strzelasz focha, nie ja wymyśliłam tę teorię. Poza tym dziękuję, n
                    > ie skorzystam.

                    Nie strzelam focha, przewaga kobiet w tym względzie jest efektem naturalnej ewolucji. Po prostu kobieta, która lubi seks jako taki jest w najlepszej sytuacji z możliwych, a nieatrakcyjny, żonaty mężczyzna, który lubi seks - w najgorszej. To jest autentyczna przewaga, a ja ją podkreślam.
                    • kag73 Re: Test slubnej obraczki 12.07.13, 12:18
                      rafill napisał:

                      > Nie strzelam focha, przewaga kobiet w tym względzie jest efektem naturalnej ewo
                      > lucji. Po prostu kobieta, która lubi seks jako taki jest w najlepszej sytuacji
                      > z możliwych, a nieatrakcyjny, żonaty mężczyzna, który lubi seks - w najgorszej.

                      Widzisz to z wlasnej perspektywy. Zonaty lubiacy seks, jest w najgorszej sytuacji, jezeli trafil na kobiete, ktora seksu nie lubi. Bo zonaty seksiasz z odowiednia zona, to kochany...zyc nie umierac;)
                      Do tego nieatrakcyjne kobiety tez nie maja latwo.
                      • rafill Re: Test slubnej obraczki 12.07.13, 12:26
                        kag73 napisała:

                        > Do tego nieatrakcyjne kobiety tez nie maja latwo.

                        To fakt, ale tutaj też babce jest prościej.

                        Po pierwsze - już same zainteresowanie seksem podnosi jej atrakcyjność w oczach mężczyzn.

                        Po drugie - kobieta, jeśli nie jest wybitnie spasiona to może się fajnie ubrać, pomalować itd. Pod względem figury dziewczynom łatwiej uzyskać atrakcyjną sylwetkę, bo nie muszą być muskularne tylko szczupłe, co wymaga znacznie mniejszych nakładów pracy. Dobry makijaż robi swoje. Seksowny ubiór - podobnie.

                        Po trzecie kobieta musi dbać przede wszystkim o wygląd, to co dla niej jest finiszem drogi do atrakcyjności, dla faceta jest dopiero preludium, bo ten, nie dość że przystojny, powinien być jednocześnie przynajmniej oczytany i zamożny.

                        Kobietom jest O WIELE ŁATWIEJ. Face it.
                        • ina_nova Re: Test slubnej obraczki 12.07.13, 12:34
                          >powinien być jednocześnie przynajmniej oczytany i zamożny.

                          Wyłącznie do seksu, nie musi być ani oczytany, ani zamożny.
                          • rafill Re: Test slubnej obraczki 12.07.13, 12:40
                            ina_nova napisała:

                            > Wyłącznie do seksu, nie musi być ani oczytany, ani zamożny.

                            Jjjasne :)
                            ... byle by nie był, broń Boże, żonaty.
                          • triismegistos Re: Test slubnej obraczki 14.07.13, 15:35
                            Akurat taki wyłącznie do seksu powinien być zamożny. Pryjemniej bzykać się w jacuzzi niż na starej wersalce ;)
                            • zawle Re: Test slubnej obraczki 14.07.13, 15:49
                              triismegistos napisała:

                              > Akurat taki wyłącznie do seksu powinien być zamożny. Pryjemniej bzykać się w ja
                              > cuzzi niż na starej wersalce ;)

                              Serio? Jacuzzi Cię podkręca? A wersalka nie? Jak dla mnie wsio ryba...byle było z fajnym kimś.
                              • triismegistos Re: Test slubnej obraczki 15.07.13, 15:40
                                Nie bez kozery na końcu zdania umieściłam emotikon :)
                                Ale coś w tym jest. Kiedy szukam mam do wyboru seks z fajnym fecetem, do którego kawalerki mam jechać przez pół miasta, a seks z fajnym facetem, który zawiezie mnie do swojej willi limuzyną to wiesz...
                                • marek.zak1 Re: Test slubnej obraczki 15.07.13, 15:49
                                  No nie. Teraz Sabat/Rafill jeszcze raz napisze że najważniejsza u faceta jest jednak pozycja i kasa.
                                  • triismegistos Re: Test slubnej obraczki 15.07.13, 18:28
                                    Eee, może byc kryterium przeważającym decyzję, ale zeby zaraz najważniejsza? Na pocieszenie chłopakom napiszę, że kiedy znalazłam kandydata do związania się na stałe w ogóle na to nie zwróciłam uwagi i mam za swoje, zamiast kawiorów wcinamy pizzę. Za to z miłością :)
                                    • mojemail3 Re: Test slubnej obraczki 15.07.13, 18:31
                                      triismegistos napisała:
                                      (...)"zamiast kawiorów wcinamy pizzę. Za to z miłością :)"

                                      Kawior jest przereklamowany...
                        • kag73 Re: Test slubnej obraczki 12.07.13, 12:42
                          Z obserwacji par w Polsce(male miasta) wychodzi mi tak: kobiety najczesciej zadbane, szczuple, wystrojone, mezczyzni krotko ostrzyzone wlosy, brzuchaci, zadna rewelka. Do tego czesto/ w wiekszosci to ona ma wyzsze wyksztalcenie, on nie, co nie znaczy, ze ona wiecej zarabia, on bywa zaradny. Mezczyzni maja wieksze wymagania co do wygladu kobiet niz odwrotnie. Przynajmniej tak jest w zwiazkach/malzenstwach.
                          Co do seksu jako przygody, to juz pewnie inna sprawa, nie wiem.
              • zawle Re: Test slubnej obraczki 12.07.13, 11:36
                ina_nova napisała: skoro na rynku
                > pełno wolnych i fajnych.

                Możesz mi podrzucić jakiegoś linka? Bo się rozglądam i nie widzę.
                • ina_nova Re: Test slubnej obraczki 12.07.13, 11:47
                  www. wolni i fajni .pl :)
                  • zawle Re: Test slubnej obraczki 12.07.13, 16:22
                    ina_nova napisała:

                    > www. wolni i fajni .pl :)
                    >

                    Tak jak myślałam..link nie otwiera się;)))
              • rekreativa Re: Test slubnej obraczki 12.07.13, 11:44
                Wszystko to jakies takie na zimno działanie.
                A co bys zrobiła, gdybys sie po prostu zakochała?
                Poznajesz faceta, dajmy na to w pracy i on Ci się zajebiście podoba. Do tego po jednej, dwóch, trzech rozmowach okazuje się, że nadajecie na tych samych falach i w ogóle jest super.
                Facet ma tylko jedną małą wadę: zdążył już był ożenić się.
                Co wtedy?
                • ina_nova Re: Test slubnej obraczki 12.07.13, 11:53
                  Ale mówimy o zakochiwaniu się czy o podrywaniu na raz?
                  A na Twoje pytanie co wtedy, odpowiadam nic wtedy. Facet jest zajęty, związku z nim nie stworzę. Poza tym tego typu rozważania mi nie grożą, gdyż jestem w szczęśliwym związku i mam jakąś naturalną, emocjonalną blokadę na zakochiwanie się w innych. Nie wiem jak to działa, ale działa.
                • kag73 Re: Test slubnej obraczki 12.07.13, 11:54
                  rekreativa napisała:

                  > Wszystko to jakies takie na zimno działanie.
                  > A co bys zrobiła, gdybys sie po prostu zakochała?
                  > Poznajesz faceta, dajmy na to w pracy i on Ci się zajebiście podoba. Do tego p
                  > o jednej, dwóch, trzech rozmowach okazuje się, że nadajecie na tych samych fal
                  > ach i w ogóle jest super.
                  > Facet ma tylko jedną małą wadę: zdążył już był ożenić się.
                  > Co wtedy?

                  Ano wtedy to juz samo zycie:)
                  Moim zdaniem wazne jest co by "na trzezwo" miec jakies wytyczne, zasady, latwiej sie ich wtedy trzymac rowniez jezeli cos takiego sie wydarzy, jest sie troche przygotowanym. Po pierwsze do czasu ma sie wplyw czy sie w kims zakocha czy nie. Po drugie zawsze mozna sie odkochac. Po trzecie zalezy co tam w trawie piszczy u tego faceta, bo jakby nie bylo ma zone, ktorej bardzo prawdopodobne nie zostawi dla tej nowej. Co komu TYLKO po seksie z zonatym, jezeli sie juz w nim zakochalo, psinco, moze oznaczac tylko cierpienie. Bo jak juz sie w kims zakochasz, to chcesz go "miec dla siebie". Zakochalam sie w zonatym, lepiej sie odkochaj, oszczedzi ci cierpien i niemilych emocji. Jezeli i on zakochal sie w Tobie, hmmm...daj sobie/Wam czas, niech decyduje co z tym zrobi. Zanim zaczniesz cos z nim, niech on bedzie pewniem czego/kogo chce. Ogolnie lepiej sie w zonatych nie zakochiwac:)
                  • hello-kitty2 Re: Nie zakochuj sie w zonatym 12.07.13, 20:09
                    kag73 napisała:

                    Ogolnie lepiej sie w zonatych ni
                    > e zakochiwac:)

                    Zgadzam sie w 100 %. Obraczka na palcu to znak ostrzegawczy: nie angazuj sie, on inwestuje gdzie indziej.
              • potwor_z_piccadilly Re: Test slubnej obraczki 12.07.13, 11:59
                ina_nova napisała:

                > Po co mają wchodzić w jakieś dziwne konszachty z żonatymi skoro na rynku
                > pełno wolnych i fajnych.

                Gdzie ci fajni wolni ?
                Chyba tylko w wyobraźni tych kobitek co to w czasie gdy księcia z bajki szukały, tych fajnych sprzed nosa konkurentki im zgarnęły.
                Kochana, jak fajny, to nie wolny, bo upolowany.
                • kag73 Re: Test slubnej obraczki 12.07.13, 12:25
                  potwor_z_piccadilly napisał:

                  > Gdzie ci fajni wolni ?
                  > Chyba tylko w wyobraźni tych kobitek co to w czasie gdy księcia z bajki szukały
                  > , tych fajnych sprzed nosa konkurentki im zgarnęły.
                  > Kochana, jak fajny, to nie wolny, bo upolowany.

                  Zalezy chyba kiedy sie zaczyna szukac, najwazniejsze to nie przespac momentu.
                  Z drugiej strony by sie zgadzal numer z obraczka. Babka widzi obraczke, wie, ze facet "fajny", bo nie wolny:)
                  • marek.zak1 Re: Test slubnej obraczki 12.07.13, 12:36
                    Facet jak telefon: zajety, albo nie odpowiada :)
                    • that.bitch.is.sick Re: Test slubnej obraczki 12.07.13, 13:25
                      marek.zak1 napisał:

                      > Facet jak telefon: zajety, albo nie odpowiada :)

                      Wiarygodność testu obrączki można przyrównać do wiarygodności wróżbitów cyganek oraz gminnych powiedzonek.
                      Ktoś tam wierzy w bliższe lub wygodniejsze obiegowe powiedzonko. Fajni są zajęci albo fajni ci się nie dali zaobrączkować. Duży nos do wielki kutas albo zdolności do gromadzenia bogactw.
                      Ludzie z wysokim czołem to myśliciele, a z szerokimi ustami zmysłowi sybaryci.
                      I dalej w tym guście. Tylko że wszelkie testy na atrakcyjność są odbierane tendencyjnie przez zainteresowanego. bo wiadomo że każdy chce być atrakcyjny i każdy chce znaleźć magiczny guzik do obsługi kobiety.
                      • urquhart badania: co trzecia zdobywa niszcząc inny związek 12.07.13, 13:56
                        that.bitch.is.sick napisała:
                        > Wiarygodność testu obrączki można przyrównać do wiarygodności wróżbitów cyganek
                        > oraz gminnych powiedzonek.

                        Czyźby? I w tym temacie ktoś zrobił badania:

                        Eksperymentem dotyczącym kłusowania na partnera do związku długoterminowego objęto 233 respondentów. Udział w drugim badaniu wzięło 239 osób. W oby przypadkach proporcje płci badanych wyniosły: 50% kobiet i 50% mężczyzn. Oba eksperymenty zostały przeprowadzone w 2007 r. przez Dariusza Majewskiego i Annę Miękczyńską pod kierunkiem prof. Hanny Brycz.(...)
                        Mniej więcej co trzecia osoba zdobywa swe miłosne szczęście niszcząc inny związek. "Kłusownik – kobieta” jest przez wszystkich mniej lubiana niż polujący na partnerkę mężczyzna.(...)
                        Wiadomo, że kobiety ulegające przelotnym romansom preferują przystojnych partnerów o symetrycznych rysach (prawdopodobnie ze względu na ich bogaty potencjał genetyczny). Kobiety te chętnie pozostają nadal w uprzednim trwałym związku, co skłania sakramentalnych małżonków do inwestowania w wychowywanie cudzych dzieci – opowiada prof. Brycz.
                        • rafill Re: badania: co trzecia zdobywa niszcząc inny zwi 12.07.13, 14:02
                          urquhart napisał:

                          > Mniej więcej co trzecia osoba zdobywa swe miłosne szczęście niszcząc inny związ
                          > ek. "Kłusownik – kobieta” jest przez wszystkich mniej lubiana niż p
                          > olujący na partnerkę mężczyzna.(...)

                          Czyli dwie trzecie zdobywa miłosne szczęście NIE NISZCZĄC związku. Przypominam, że jednak sporo ludzi na pewnym etapie jest w jakimś związku, więc to raczej przeczy tej tezie. Wręcz - wskazuje, że poszukiwania na stałe odbywają się głównie w puli singli / singielek.

                          > Wiadomo, że kobiety ulegające przelotnym romansom preferują przystojnych partne
                          > rów o symetrycznych rysach (prawdopodobnie ze względu na ich bogaty potencjał g
                          > enetyczny). Kobiety te chętnie pozostają nadal w uprzednim trwałym związku, co
                          > skłania sakramentalnych małżonków do inwestowania w wychowywanie cudzych dzieci
                          > – opowiada prof. Brycz.

                          No a to już kompletnej sprzeczności z nastawieniem na związek ze strony "kłusowniczek". Jest napisane jak wół, że dziewczyny na fajne ruchanie szukają ciacha a nie dostarczyciela dóbr.
                        • that.bitch.is.sick Re: badania: co trzecia zdobywa niszcząc inny zwi 12.07.13, 14:20

                          >
                          > Czyźby? I w tym temacie ktoś zrobił badania:
                          >
                          > Eksperymentem dotyczącym kłusowania na partnera do związku długoterminowego obj
                          > ęto 233 respondentów. Udział w drugim badaniu wzięło 239 osób. W oby przypadkac
                          > h proporcje płci badanych wyniosły: 50% kobiet i 50% mężczyzn. Oba eksperymenty
                          > zostały przeprowadzone w 2007 r. przez Dariusza Majewskiego i Annę Miękczyńską
                          > pod kierunkiem prof. Hanny Brycz.(...)
                          > Mniej więcej co trzecia osoba zdobywa swe miłosne szczęście niszcząc inny związ
                          > ek. "Kłusownik – kobieta” jest przez wszystkich mniej lubiana niż p
                          > olujący na partnerkę mężczyzna.(...)
                          > Wiadomo, że kobiety ulegające przelotnym romansom preferują przystojnych partne
                          > rów o symetrycznych rysach (prawdopodobnie ze względu na ich bogaty potencjał g
                          > enetyczny). Kobiety te chętnie pozostają nadal w uprzednim trwałym związku, co
                          > skłania sakramentalnych małżonków do inwestowania w wychowywanie cudzych dzieci
                          > – opowiada prof. Brycz.

                          Urqu, zastanów się. Jeśli w danej grupie wiekowej większość żonatych, a poza nawiasem pozostaje mniejszość: piotrusiów, dziwaków, mamisynków, ciot itd. to z kimś te kobiety potrzeby realizować muszą. Żonaci to konieczność.
                          Dla mnie jest oczywiste że kobiety, w związku czy nie dopadają potrzeby seksualne, poligamia hormony, wariacja libido. Kiedy przytaczałam profesor Hrdy i liczbę zdradzających kobiet to wy to wypieraliście. To czy kobiety realizują potrzeby seksualne zależy od ich zaplecza kulturowego, ekonomicznego, presji obyczajowej i sankcji społecznych. W Rosji jest inaczej a jak jest u Talibów (jakie kłusowniczki?), w Chinach czy w krajach patriarchalnego porządku?
                          Czy obrączka je przyciąga? To faceci zaobrączkowani, na monogamicznej smyczy są najmniej wybredni i najbardziej podatni. Typowe przeniesienie u walikonia nastąpiło.
                          • kag73 Re: badania: co trzecia zdobywa niszcząc inny zwi 12.07.13, 14:25
                            "To faceci zaobrączkowani, na monogamicznej smyczy są najmniej wybredni i najbardziej podatni."
                            Pod warunkiem, ze sa niezadowoleni, niezaspokojeni, seks w zwiazku kuleje oraz tacy, ciekawi nowosci, bo zaczeli i skonczyli na jednej i do tego seks w zwiazku kuleje:)
                            Bo monogamiczni zaobraczkowani zadowoleni/szczesliwi, wiedza co maja i co moga stracic.
                            • marek.zak1 Re: badania: co trzecia zdobywa niszcząc inny zwi 12.07.13, 14:41
                              Dokładnie tak.
                            • hello-kitty2 Re: badania: co trzecia zdobywa niszcząc inny zwi 12.07.13, 19:44
                              kag73 napisała:

                              > "To faceci zaobrączkowani, na monogamicznej smyczy są najmniej wybredni i najba
                              > rdziej podatni."
                              > Pod warunkiem, ze sa niezadowoleni, niezaspokojeni, seks w zwiazku kuleje oraz
                              > tacy, ciekawi nowosci, bo zaczeli i skonczyli na jednej i do tego seks w zwiazk
                              > u kuleje:)
                              > Bo monogamiczni zaobraczkowani zadowoleni/szczesliwi, wiedza co maja i co moga
                              > stracic.

                              A ja bym zaryzykowala stwierdzenie, ze jednak w wiekszosci dlugoletnich zwiazkow seks kuleje, tylko sie o tym nie mowi, nie dba, a poniewaz w innych dziedzinach zycia zwiazek funkcjonuje dobrze to partnerzy udaja/przyklepuja, ze tak juz jest/musi byc. To wynika chociazby z wypowiedzi osob pisujacych tu zarowno zdradzanych jak i zdradzajacych jak chocby u pani z przeddnia zdrady czy u pani z niedoszlym swingiem, wszedzie byl 'zadowalajacy' seks, udany zwiazek, milosc, szacunek, czy chocby u mojemaile. A potem jak przyjdzie cos do czego to alarm: jak to? Bodajze juz Kutuzow na to zwrocil uwage. Zwyczajnie ludzie wola zyc w hmm jak to nazwac? W przyklepywaniu?
                              • mojemail3 Re: badania... 12.07.13, 20:10
                                Hello-Kitty napisała:
                                (...)"A ja bym zaryzykowala stwierdzenie, ze jednak w wiekszosci dlugoletnich zwiazkow seks kuleje, tylko sie o tym nie mowi, nie dba, a poniewaz w innych dziedzinach zycia zwiazek funkcjonuje dobrze to partnerzy udaja/przyklepuja, ze tak juz jest/musi byc. To wynika chociazby(...)pani z przeddnia zdrady czy u pani z niedoszlym swingiem, wszedzie byl 'zadowalajacy' seks, udany zwiazek, milosc, szacunek, czy chocby u mojemaile"

                                Masz rację Kitty, nie ryzykujesz tym swierdzeniem;-)
                                Ja mam dość specyficzną sytuację, ale pewnie sytuacja każdego związku po 15-20 latach jest szczególna i nieopowtarzalna...

                                Ewolucyjnie, to już stoimy nad grobem, biologicznie wszelka działalność okołoprokreacyjna jest wybitnie nieuzasadniona, ale co poradzić na chucie i popędy niezaspokojone;-)

                                Najmi
                                • prosty_facet Re: badania... 12.07.13, 20:19
                                  mojemail3 napisała:

                                  > ale co poradzić na chucie i popędy nie zaspokojone;-)

                                  Dać im upust ;-) Chętnych dookoła pełno ;-)
                                • marek.zak1 Nie kuleje 12.07.13, 21:51
                                  Mam dla was dobrą wiadomość. Sex w związku, ktory trwa długo, wcale nie kuleje. Jak czytam, że po kilku latach facet nie ma chęci zeby bzyknąć trzydziestoletnia żonę, , czy wali konia, albo idzie spać, nie wiem dlaczego tak jest.
                                  Przymierzam się do otworzenia szkoły małżeńskiego seksu. Co myślicie?
                                  • mojemail3 Re: Nie kuleje 12.07.13, 22:15
                                    marek.zak1 napisał:

                                    > Mam dla was dobrą wiadomość. Sex w związku, ktory trwa długo, wcale nie kuleje.
                                    > Jak czytam, że po kilku latach facet nie ma chęci zeby bzyknąć trzydziestoletn
                                    > ia żonę, , czy wali konia, albo idzie spać, nie wiem dlaczego tak jest.
                                    > Przymierzam się do otworzenia szkoły małżeńskiego seksu. Co myślicie?

                                    Super, jestem za, tylko żeby były:ćwiczenia, warsztaty, zajęcia terenowe, praktyki itp,itd...
                                    A co na zaliczenie, egzamin praktyczny czy praca semestralna???

                                    Marek, co do seksu w związku o tak długim stażu, jesteś przykładem żywotności średniego pokolenia...
                                    • marek.zak1 Re: Nie kuleje 12.07.13, 22:21
                                      Tak. Codziennie sport, waga, dieta itp.
                                      Jeszcze nie mam programu szkoły ale czekam na propozycje.
                                      • mojemail3 Re: Nie kuleje 12.07.13, 22:27
                                        marek.zak1 napisał:

                                        > Tak. Codziennie sport, waga, dieta itp.
                                        > Jeszcze nie mam programu szkoły ale czekam na propozycje.

                                        Odpadłabym po I semestrze, bo jestem wyjątkowo niezdyscyplinowana i byłam bardzo niesystematyczną studentką...Interesowały mnie wybrane dziedziny, chyba że można by np. wybierać samodzielnie zajęcia???

                                        To by było coś jak w filmie..."Sztuka kochania" ???
                                        • marek.zak1 Re: Nie kuleje 12.07.13, 22:32
                                          Można bedzie wybrać zajęcia, ale spraw fitnesu/diety/sylwetki nie odpuszcę. Tłuszcz największym wrogiem seksu.
                                          Good night :)
                                  • hello-kitty2 Re: Nie kuleje 12.07.13, 22:20
                                    marek.zak1 napisał:

                                    > Mam dla was dobrą wiadomość. Sex w związku, ktory trwa długo, wcale nie kuleje.
                                    > Jak czytam, że po kilku latach facet nie ma chęci zeby bzyknąć trzydziestoletn
                                    > ia żonę, , czy wali konia, albo idzie spać, nie wiem dlaczego tak jest.
                                    > Przymierzam się do otworzenia szkoły małżeńskiego seksu. Co myślicie?

                                    Ja akurat wiem dlaczego nie bzyka jej. Dla mnie Ty jestes jakims wyjatkiem, w sumie pozytywnym. Moze jakbys wrzucil ten Wasz seks nam tu to bym Cie zrozumiala :)
                                    • marek.zak1 Re: Nie kuleje 12.07.13, 22:25
                                      Dzięki Kitty za miłe slowa. Może tajemnica tkwi w moim egoiźmie, który tak był krytykowany?
                                      • zawle Re: Nie kuleje 13.07.13, 08:47
                                        marek.zak1 napisał:

                                        > Dzięki Kitty za miłe slowa. Może tajemnica tkwi w moim egoiźmie, który tak był
                                        > krytykowany?

                                        Nie przesadzaj Marek....egoistą na pewno ni jesteś. Egocentrykiem, megalomanem, ale nie egoistą.
                                        • marek.zak1 Re: Nie kuleje 13.07.13, 09:39
                                          I co ta moja żona we mnie widzi? Może jest chora?
                                  • protein.spill Re: Nie kuleje 13.07.13, 11:29
                                    Ja wiem, ze ty tak polzartem, ale i tak sprobuje powazniej:

                                    To wcale nie tluszcz, nie rozstepy, nie waginy porozciagane porodami i nie blizny po cesarkach. Podejrzewam, ze i lekkie dysfunkcje (poza impotencja czy brakiem libido) facetow by przeszly, ale tu niech sie same kobiety wypowiedza. Nie zbudujesz intymnosci dieta. Nie wierze, ze odeslal bys swoja idealna zone na bruk po posadzeniu na wage i stwierdzeniu, ze zapuscila sie poza twoj akceptowalny standard. Po 35 latach bycia ze soba.

                                    Cos co zabija seks to swiadomosc, ze zyjesz z osoba, ktora jest zrodlem najbardziej stresujacej czesci twojego dnia. Ze wszedzie indziej, w kazdym innym miedzyludzkim ukladzie masz kredyt zaufania, mozesz zadac jasnych zasad i sie ich trzymac. Wszedzie indziej suma twoich drobnych osiagniec cos buduje. Zwyczajnie mozesz TAM zapytac "czy tu jest jakis problem, co mozemy z tym zrobic". TU to jest linia otwierajaca klotnie a przynajmniej napiecie. Linia zamykajaca jest: "tak jest problem, ale nic nie mozemy z nim zrobic"

                                    Klip ktory chyba powinien byc animowanym logo tej grupy.
                                    youtu.be/GAb49ArhObk
                                    • mojemail3 Re: Nie kuleje ? 13.07.13, 11:43
                                      protein spill napisał:
                                      (...)"Linia zamykajaca jest: "tak jest problem, ale nic nie mozemy z nim zrobic"

                                      Nie możemy, nie umiemy, nie chcemy, nie chce nam się...
                                      Mam poczucie fizycznej bariery, która rośnie.a nawet nie potrafię uchwycić momentu, kiedy to się zaczęło, od czasów, kiedy było bardzo dobrze.
                                      • protein.spill Re: Nie kuleje ? 13.07.13, 11:55
                                        idealnie ujete
                                    • marek.zak1 Re: Nie kuleje 13.07.13, 11:51
                                      Trzeba dbać o siebie, mając na względzie przede wszystkim partnera. Dlaczego ludzie sie zapuszczają? Bio uważaja, że skoro maja już zone/męża to koniec starań, bo są na niego/na nia skazane.
                                • hello-kitty2 Re: badania... 12.07.13, 22:09
                                  mojemail3 napisała:

                                  > Masz rację Kitty, nie ryzykujesz tym swierdzeniem;-)
                                  > Ja mam dość specyficzną sytuację, ale pewnie sytuacja każdego związku po 15-20
                                  > latach jest szczególna i nieopowtarzalna...
                                  >
                                  > Ewolucyjnie, to już stoimy nad grobem, biologicznie wszelka działalność okołopr
                                  > okreacyjna jest wybitnie nieuzasadniona, ale co poradzić na chucie i popędy nie
                                  > zaspokojone;-)

                                  Moje wszystkie zwazki tez kulawo seksualnie zakonczone, takze lacze sie w bolu :) I tez nie mam pojecia co zrobic z chuciami. Ja sie jeszcze ludze, ze nie spotkalam wlasciwego faceta :) Moja matka spotkala milosc zycia w wieku 42 lat, poczekam jeszcze te 4 lata, a co tam, mam czas.

                                  • kag73 Re: badania... 12.07.13, 22:16
                                    > > Ewolucyjnie, to już stoimy nad grobem, biologicznie wszelka działalność o
                                    > kołopr
                                    > > okreacyjna jest wybitnie nieuzasadniona, ale co poradzić na chucie i popę
                                    > dy nie
                                    >zaspokojone;-)

                                    Nie rozumiem tego zdania, szczerze powiedziawszy. Skoro masz chucie i popedy to dlaczego sie za meza nie zabierzesz? No chyba, ze Cie przestal krecic? I marzysz o seksie z kims innym?
                                    • mojemail3 Re: badania... 12.07.13, 22:33
                                      kag73 napisała:
                                      > Nie rozumiem tego zdania, szczerze powiedziawszy. Skoro masz chucie i popedy to
                                      > dlaczego sie za meza nie zabierzesz? No chyba, ze Cie przestal krecic? I marzy
                                      > sz o seksie z kims innym?

                                      Kag, nie mam serca zabierać się za codziennie zmęczonego pracą faceta,który się słabo do tej pracy dystansuje.Obawiam się, czy tego zdrowiem nie przypłaci, ale ten typ tak ma,spala się.Ja oczekuję dynamizmu a nie miziania, jak tego nie mam, to sobie szukam substytutów emocji. Czy mi się "marzy z kimś innym"? Fantazje fantazjami, a życie życiem;-)
                                      • kag73 Re: badania... 12.07.13, 22:52
                                        No codziennie to Ty sie do niego dobierac nie musisz a poza tym seks to zdrowie:)
                                        Chcesz "dynamizmu" to go krotko przypraw o stojaka, siadaj i ujezdzaj. Jak sie mu spodoba i sie troche rozkreci, pojdzie znow jak z gorki ;) Bo teraz jestescie w lekkim letargu i trzeba by z niego wyjsc, po prostu. Jedno czeka na inicjatywe drugiego i tym sposobem nie dzieje sie nic. Jak on taki bardzo zmeczony, badz strona aktywna, przynajmniej na poczatku, lepszy szybki numerek niz nic, bo seks nakreca seks. Im dluzej go nie ma tym mniejsze szanse, ze kiedys znow bedzie. A jezeli komus zalezy, zeby byl, powinien dzialac!
                                        • mojemail3 Re: badania... 12.07.13, 23:12
                                          Masz rację Kag, przed nami wolny weekend, nigdzie NIE MUSZĘ wyjeżdżać, zostajemy w domu, wprawdzie boli mnie gardło, ale co tam;-)
                                          • kag73 Re: badania... 12.07.13, 23:17
                                            Otoz i zaczyna sie zaraz jak dzieciak zasnie(wymecza sie dzieciaka za dnia, potem kapiel relaksujaca i najpozniej o 21:00 spi, czesto tak robilismy) a nie czeka az sie towarzystwo zmeczy:)
                                            Przyjemnosci!
                                            • mojemail3 Re: badania... 12.07.13, 23:31
                                              protein.spill napisał:
                                              (...)"Z tego co widze roznice sa wylacznie w sferze kultury, nie natury. Polki wskakuja tutaj w angielskie obyczaje az furczy. Kilka lat i tylko subtelny polski akcent (i talia) zdradzaja pochodzenie. Polacy wolniej...(...)"

                                              I tu masz rację.Mam koleżankę z rodzinnej miejscowości, w szkole zakompleksiona,wycofana emocjonalnie istotka, od kilkunastu lat jest w Anglii, teraz to jest super pewny siebie wamp, o niespotykanej ekspresji emocjonalnej i żywiołowym sposobie bycia...
                                              Polkom bliżej mentalnie do Ukrainek, nawet Liwinek, bycie przykładną żoną i matką...

                                              kag73 napisała:

                                              > Otoz i zaczyna sie zaraz jak dzieciak zasnie(wymecza sie dzieciaka za dnia, pot
                                              > em kapiel relaksujaca i najpozniej o 21:00 spi, czesto tak robilismy) a nie cze
                                              > ka az sie towarzystwo zmeczy:)

                                              Kag, ja to wszystko wiem, radzę sobie z trzymaniem rytmu u dzieciaka, tylko jak mu czytam na dobranoc, to slubny już w objęciach...Morfeusza, czasem nie jestem w stanie go "zaciągnąc " do łóżka i zdarzało się,że spał w ubraniu na kanapie;-)
                                              Czekam na urlop, jeszcze 2 tygodnie...
                                              • kag73 Re: badania... 12.07.13, 23:37
                                                I tu masz rację.Mam koleżankę z rodzinnej miejscowości, w szkole zakompleksiona,wycofana emocjonalnie istotka, od kilkunastu lat jest w Anglii, teraz to jest super pewny siebie wamp, o niespotykanej ekspresji emocjonalnej i żywiołowym sposobie bycia...
                                                Polkom bliżej mentalnie do Ukrainek, nawet Liwinek, bycie przykładną żoną i matką...

                                                Bo przyszlo im zyc w podonych warunkach, to wszystko, oczekuje sie od niej, ze bedzie zona i matka i ogolnie nadal panuje meski swiat.
                                                Taka Polka w Anglii moze wyzbyc sie kompleksow, moja droga i to bardzo latwo.
                                              • kag73 Re: badania... 13.07.13, 00:06
                                                "Kag, ja to wszystko wiem, radzę sobie z trzymaniem rytmu u dzieciaka, tylko jak mu czytam na dobranoc, to slubny już w objęciach...Morfeusza, czasem nie jestem w stanie go "zaciągnąc " do łóżka i zdarzało się,że spał w ubraniu na kanapie;-)"

                                                To niech on mu przeczyta na dobranoc, przynajmniej czytajac nie zasnie. Czy ja Ci musze wszystko podpowiadac?:) Chcesz w koncu tego seksu czy nie!?
                                                • mojemail3 szkoła Marka;-) 13.07.13, 00:19
                                                  kag73 napisała:
                                                  > To niech on mu przeczyta na dobranoc, przynajmniej czytajac nie zasnie. Czy ja
                                                  > Ci musze wszystko podpowiadac?:) Chcesz w koncu tego seksu czy nie!?

                                                  Kag, Ty jesteś idealną kandydatką jako instruktorka w szkole małżeńskiego seksu Marka;-) To na tym wątku padła ta propozycja???
                                                  A ja to będę powtarzać rok niechybnie...
                                                  • kag73 Re: szkoła Marka;-) 13.07.13, 00:40
                                                    "Kag, Ty jesteś idealną kandydatką jako instruktorka w szkole małżeńskiego seksu Marka;-) To na tym wątku padła ta propozycja???
                                                    A ja to będę powtarzać rok niechybnie..."

                                                    zeby to bylo takie proste, pewnie, ze pare trikow jest, ale kandydaci musza tez chciec sie postarac:))
                                                    Moze to nie tak hop siu jak sie Markowi wydaje. Sprot i odpowiednia dieta nie zawsze czynia cuda:)
                                                  • marek.zak1 Re: szkoła Marka;-) 13.07.13, 09:31
                                                    Sport, dieta i niezapuszczanie sie są warunkiem koniecznym, ale nie wystarczającym.
                                                    W mojej szkole ćwiczenia fizyczne będą przeplatane rozmaitymi szkoleniami i dyskusjami na teraty zdrowia, seksu, ale także literatury, sztuki, tak aby partnerzy odkryli się na nowo.
                                                  • mojemail3 Re: szkoła Marka;-) 13.07.13, 09:44
                                                    mrak.zak1 napisał:
                                                    > W mojej szkole ćwiczenia fizyczne będą przeplatane rozmaitymi szkoleniami i dys
                                                    > kusjami na teraty zdrowia, seksu, ale także literatury, sztuki, tak aby partner
                                                    > zy odkryli się na nowo.

                                                    A dla każdego pana codziennie piwo, co dla pań??? Drinki Mohito;-)
                                                    Potem skorzystamy z innej terapii,ale co tam,cel uświęca środki...

                                                    marek.zak1 napisał:
                                                    "I co ta moja żona we mnie widzi? Może jest chora?"


                                                    Z miłości...
                                                  • marek.zak1 Re: szkoła Marka;-) 13.07.13, 09:53
                                                    Szkoła: Pytasz, czy twórczo rozwijasz program?

                                                    Choroba: tak jak mówisz, Chorzy nie wiedzą, co robią :)
                                  • mojemail3 Re: badania... 12.07.13, 22:19
                                    Hello-kitty2 napisała:
                                    (...)"I tez nie mam pojecia co zrobic z chuciami. Ja sie jeszcze ludze, ze nie spotkalam wlasciwego faceta :) Moja matka spotkala milosc zycia w wieku 42 lat, poczekam jeszcze te 4 lata, a co tam, mam czas"

                                    Spotkasz, spotkasz, boś nie skrępowana węzłem małżeńskim ani innymi powinnościami jak mniemam;-) Pewnie dla niektórych, nie ma to nic do rzeczy, ale...
                                    Przypuszczam,że biernie nie czekasz?
                                    • hello-kitty2 Re: badania... 12.07.13, 22:35
                                      mojemail3 napisała:

                                      > Spotkasz, spotkasz, boś nie skrępowana węzłem małżeńskim ani innymi powinnościa
                                      > mi jak mniemam;-) Pewnie dla niektórych, nie ma to nic do rzeczy, ale...
                                      > Przypuszczam,że biernie nie czekasz?

                                      hehe jak przeczytac co napisalam "poczekam jeszcze te 4 lata, a co tam, mam czas", to moja aktywnosc w tej kwestii az razi :) A tam mysle sobie mojemail, ze tyle seksu juz mialam w zyciu, ze nawet, jak ani razu wiecej to i tak wystarczy. Relaks. Powinnosci mam wobec syna - lat 6 ale mam duza pomoc. Takze relaks.
                                      ps. przypominasz mi Aandzie, taka zrelaksowana wersje :-)
                                      • mojemail3 Re: badania... 12.07.13, 22:49
                                        Hello.Kitty2 napisała:

                                        (...)"ps. przypominasz mi Aandzie, taka zrelaksowana wersje :-)"

                                        Alem nie Aandzia...To weteranka forumowa, bo nie widzę tu takiego nicka?
                                        Czy zrelaksowana? Chyba bardziej zrezygnowana;-) z dystansem do rzeczywistości.
                                        Mam świadomość, że przez pewne doświadczenia życiowe, musiałam nabrać pokory i w jakiś sposób godzę się z tym,że:
                                        -nie wszystkie marzenia się spełniają
                                        -nie wszystkie potrzeby muszą być zaspokojone
                                        -głową muru nie przebiję.
                          • urquhart Re: badania: co trzecia zdobywa niszcząc inny zwi 12.07.13, 14:39
                            Chciałbym się gdzieś nie zgodzić, ale nie mogę znaleźć o co się przyczepić,,,
                            :)
                        • potwor_z_piccadilly Re: chwała naukowcom i pismakom, 12.07.13, 14:40
                          urquhart napisał:

                          > that.bitch.is.sick napisała:
                          > > Wiarygodność testu obrączki można przyrównać do wiarygodności wróżbitów c
                          > yganek
                          > > oraz gminnych powiedzonek.
                          >
                          > Czyźby? I w tym temacie ktoś zrobił badania:

                          czyli cwaniakom od robienia ludziom wody z mózgu.
                          Chłopie, to ich zawód. Pieniądze za to biorą, Dlatego tworzą w/g zasady "dawaaaaaj, wiecej, jeszcze więcej, niech czytają, niech się podniecają, a czym się podniecają ? A kogo to obchodzi, ważne że materiał jest i że nam za niego zapłacą".
                          Pozdrawiam.


                          • urquhart Re: chwała naukowcom i pismakom, 12.07.13, 15:11
                            potwor_z_piccadilly napisał:
                            > Chłopie, to ich zawód. Pieniądze za to biorą, Dlatego tworzą w/g zasady "dawaaa
                            > aaj, wiecej, jeszcze więcej, niech czytają, niech się podniecają, a czym się po
                            > dniecają ? A kogo to obchodzi, ważne że materiał jest i że nam za niego zapłacą

                            Potwór, ale ja to rozumiem że odkrywanie relacji przyczynowo skutkowych nie jest przecież nagradzane gratyfikacją neuroprzekaźnikami w każdym mózgu w taki sam sposób :)
                            • potwor_z_piccadilly Re: chwała naukowcom i pismakom, 12.07.13, 15:34
                              urquhart napisał:
                              > Potwór, ale ja to rozumiem że odkrywanie relacji przyczynowo skutkowych nie jes
                              > t przecież nagradzane gratyfikacją neuroprzekaźnikami w każdym mózgu w taki sam
                              > sposób :)

                              Ty nie gadaj o neuroprzekaźnikach, tylko rozejrzyj się wokół siebie i opierając się wiedzą o świecie w którym przyszło nam żyć, przemyśl parę spraw.
                              Chyba że ?
                              Chyba że i Tobie chwała się należy.
                              No, jeśli tak, to przepraszam za wcinanie się miedzy wódkę z zakąskę.
                              Pozdrawiam.
    • urquhart Obrączka zachętą dla kłusowniczki! 12.07.13, 13:32
      Dla sporej części kobiet obrączka jest wyzwaniem i zachętą. Facet z obrączką jest już sprawdzony wytresowany do życia z kobietą i zwykle nie ma typowych wad singla: choroby psychicznej, nie rozrzuca skarpetek, jest zadbany i ułożony, ma wyższe standardy higieniczne, typowo ma stabilne dochody, zdecydował się na jedno dziecko to i zdecyduje się na następne. Nie uczepi się neurotycznie.
      A jak porusza się sam w rejonach dyskoteki i pubu to w jego życiu czegoś ważniego brakuje i jest punkt zaczepienia, a zołzowata żona sama sobie jest przecież winna że go od siebie odpycha. A te pewne siebie babki wiedzą że jeśli się postarają żona i tak pójdzie w odstawkę i traktują to jako wyzwanie i to one raczej potem nie chcą wiazać się na dłużej.
      Czemu to wypieracie???
      Przecież masa jest omówień tego schematu.
      www.przystan-psychologiczna.pl/documents/seksualne_klusowniczki.pdf
      • kag73 Re: Obrączka zachętą dla kłusowniczki! 12.07.13, 14:15
        Ja tam nic nie wypieram i zawsze powiem, ze na tym swiecie zdarza sie wszystko. Dlatego zdarza sie i kobiety, ktore obraczka przyciaga a nie odstrasza.
        Ja co najwyzej moge mowic za siebie osobiscie, ze na zonatych nigdy nie lecialam i nie lece.
        • kag73 Re: Obrączka zachętą dla kłusowniczki! 12.07.13, 14:20
          Jeszcze jest jesdena opcja: ona w malzenstwie, on w malzenstwie, oboje szukaja seksu poza nim. Jak najbardziej dobre wyjscie, nikt od nikogo nic nie chce, nikt nic wiecej oprocz seksu nie oczekuje. Spotykaja sie na godzinke, dwie, potem wracaja do rodzin, zon / mezow.
      • that.bitch.is.sick Re: Obrączka zachętą dla kłusowniczki! 12.07.13, 14:33
        urquhart napisał:

        > Dla sporej części kobiet obrączka jest wyzwaniem i zachętą. Facet z obrączką je
        > st już sprawdzony wytresowany do życia z kobietą i zwykle nie ma typowych wad s
        > ingla: choroby psychicznej, nie rozrzuca skarpetek, jest zadbany i ułożony, ma
        > wyższe standardy higieniczne, typowo ma stabilne dochody, zdecydował się na jed
        > no dziecko to i zdecyduje się na następne. Nie uczepi się neurotycznie.
        > A jak porusza się sam w rejonach dyskoteki i pubu to w jego życiu czegoś ważnie
        > go brakuje i jest punkt zaczepienia, a zołzowata żona sama sobie jest przecież
        > winna że go od siebie odpycha. A te pewne siebie babki wiedzą że jeśli się post
        > arają żona i tak pójdzie w odstawkę i traktują to jako wyzwanie i to one raczej
        > potem nie chcą wiazać się na dłużej.
        > Czemu to wypieracie???
        > Przecież masa jest omówień tego schematu.
        > www.przystan-psychologiczna.pl/documents/seksualne_klusowniczki.pdf

        Urquhart, każda kobieta która była kochanką albo czytała forum kochanek wie, że twoje argumenty są naciągane i czerpiesz tylko z tych które są racjonalizacjami stosowanymi przez te kobiety. Musisz wiedzieć że rola kochanki ma swoją ciemną stronę, jeśli chodzi o seks to też nie ma wyłączności.
        • marek.zak1 Re: Obrączka zachętą dla kłusowniczki! 12.07.13, 14:45
          Ciemna stronę? Zajrzałem tam kilka razy - jeden wielki płacz rozczarowanie, stresy i niepewność jutra.
          • that.bitch.is.sick Re: Obrączka zachętą dla kłusowniczki! 12.07.13, 14:56
            marek.zak1 napisał:

            > Ciemna stronę? Zajrzałem tam kilka razy - jeden wielki płacz rozczarowanie, str
            > esy i niepewność jutra.

            Marek to nie tak jeśli mogę powiedzieć swoje zdanie. Tam pisze specyficzna grupa, zapewne socjopatek które kręcą emocjonalne huśtawki i ekshibicjonizm. To nie jest cała prawda o byciu kochanką rzecz jasna. Jakaś rąbnięta singielka która liczy że on zostawi żonę. Mówimy też że jest grupa kobiet o ustabilizowanej sytuacji która się puszcza dla przeżycia adoracji, seksu, motylków w podbrzuszu, kobiety znudzone partnerem, dotknięte seksualnym niedobraniem itd. Takie kobiety chcą przeżyć przygodę, a związek już mają. Wystarczy im przystojny hydraulik ale żonaty też ujdzie. One nie będą siedzieć w oknie i czekać ani liczyć na związek.
            • kag73 Re: Obrączka zachętą dla kłusowniczki! 12.07.13, 15:02
              "Wystarczy im przystojny hydraulik ale żonaty też ujdzie"

              Albo moze byc zonaty hydraulik;))
              Oto chodzi, zalezy kto kiedy i po co czego szuka, to wszystko.
              • marek.zak1 Re: Obrączka zachętą dla kłusowniczki! 12.07.13, 15:16
                Samotna , czekająca kochanka żonatego faceta = samotność. Samotne weekendy, swięta, frustracja.A czas leci. Znam z najbliższej okolicy.
                • kag73 Re: Obrączka zachętą dla kłusowniczki! 12.07.13, 15:21
                  marek.zak1 napisał:

                  > Samotna , czekająca kochanka żonatego faceta = samotność. Samotne weekendy, swi
                  > ęta, frustracja.A czas leci. Znam z najbliższej okolicy.

                  Ale moze byc i inna opcja: ma meza i kochanka, wtedy samotna nie jest i nie ma czasu wyczekiwac samotnie, bo musi mezowi obiad zrobic i dzieciakom w lekcjach pomoc :)
                  • marek.zak1 Re: Obrączka zachętą dla kłusowniczki! 12.07.13, 17:35
                    Znam, znam. Jeszcze do tego sukcesy w pracy i sukcesy erotyczne na business trips.
        • urquhart Re: Obrączka zachętą dla kłusowniczki! 12.07.13, 15:01
          that.bitch.is.sick napisała:
          > i stosowanymi przez te kobiety. Musisz wiedzieć że rola kochanki ma swoją ciemn
          > ą stronę, jeśli chodzi o seks to też nie ma wyłączności.

          Ależ wiem, tyle że tu głównie było o tej ciemnej stronie, razi mnie to mistyfikowanie obrączki.
          Będąc wychowywany w gronie różnorakich artystów, znam różne nieco starsze panie co całe życie były jedynie muzami kolejnych mężczyzn i kochankami z wyboru spijając tą samą śmietankę, zamiast "prać facetom skarpetki", a faceci je lansowali a teraz są nieco zgorzkniałymi samotnymi paniami kiedy uroda przeminęła, wrzeszczącymi na pieska. Ale i tak by się nie zamieniły :)
          • kag73 Re: Obrączka zachętą dla kłusowniczki! 12.07.13, 15:20
            Hmm, co do wypowiedzi zalozyciela watku. Przypuszczam, ze to nie w pierszej lini obraczka przyciaga kobiety, tylko facet, bo jest przystojny i pewnie przyciagalby i bez obraczki. Jego Hiszpan chowa obraczke, co by mniej kobiet go zaczepialo. I moze sie zgadzac, ze jako przystojny z obraczka przyciaga:
            - kobiety zaintereowane tylko seksem, bo mysla, ze do lozka dobry, potem spokoj, bo ma zone, mozliwe, ze wlasnie takie kobiety siedza w barze, niekoniecznie szukaja partnera albo zwiazku, tylko przygody. Albo kobiety, ktorym wszystko im jedno czy ma zone czy nie, probuja swoich szans.
            Teraz jeszcze potrzebujemy wyniku czy bez obraczki tez przyciaga kobiety. Jezeli tak, to zdecydowanie, bo jest przystojny z obraczka czy bez. I moze sie zdarzyc, ze bedzie przyciagal kobiety, ktore szukaja tylko seksu oraz takie, ktore szukaja faceta do zwiazku.
            Przy czym utrudnieniem jest nieznajomosc srodowiska, czyli kto do tego baru zaglada i po co. temat zlozony, jak widac, za duzo czynnikow/niewiadomych.
            Tak czy siak, z obraczka czy bez przystojni maja wieksze szanse, zwlaszcza jezeli kobiety szukaja przygody a nie zwiazku:)
            • rafill Re: Obrączka zachętą dla kłusowniczki! 12.07.13, 15:39
              kag73 napisała:

              > Tak czy siak, z obraczka czy bez przystojni maja wieksze szanse, zwlaszcza jeze
              > li kobiety szukaja przygody a nie zwiazku:)

              To może panowie zamiast narzekać na forum powinni udać się na siłownie i do dobrego krawca ? :P
              • rekreativa Re: Obrączka zachętą dla kłusowniczki! 12.07.13, 15:41
                Szczególnie to pierwsze nie zaszkodzi.
                • rafill Re: Obrączka zachętą dla kłusowniczki! 12.07.13, 15:48
                  rekreativa napisała:

                  > Szczególnie to pierwsze nie zaszkodzi.

                  Zatem sądzisz, że forumowi narzekacze to mężczyźni nieatrakcyjni fizycznie ?
                  • rekreativa Re: Obrączka zachętą dla kłusowniczki! 12.07.13, 15:54
                    Mogę być całkiem szczera?

                    TAK
                    • rekreativa Re: Obrączka zachętą dla kłusowniczki! 12.07.13, 15:56
                      Aczkolwiek jak ktoś tu ustalił, mam męski mózg, więc ja zwracam na wygląd bardzo dużą uwagę i jest to dla mnie najważniejsze.
                    • rafill Re: Obrączka zachętą dla kłusowniczki! 12.07.13, 16:09
                      rekreativa napisała:

                      > Mogę być całkiem szczera?

                      Oczywiście, ja bardzo cenię sobie ludzką szczerość.

                      > TAK

                      Hmm. Jestem przekonany, że spora część facetów, którzy tutaj czasem wpadną popsioczyć to całkiem przystojni goście. Ale rozumiem Twoją interpretację, pewnie gdybym się parę razy nie przekonał naocznie w niektórych kwestiach, to bym myślał tak jak Ty.

                      Więcej - to byłoby bardzo fajne gdybyś miała rację. Ze swoim ciałem człowiek może bardzo dużo zrobić, to otwiera pole do samorealizacji. Bo według mnie w obecnych czasach zrobić sobie biceps 42-43 cm i kaloryfer na brzuchu może praktycznie każdy facet. Szczerze mówiąc, z pomocą sterydów jest to wręcz banalnie proste. Jak ktoś nie ma wybitnie niewyjściowej gęby i metr dwadzieścia w kapeluszu, to o bycie przystojnym mężczyzną nie jest wcale tak trudno.
                      Natomiast o znaczący stołek w dużym korpo albo o sukces w prywatnej działalności jest cholernie trudno, szczególnie na takim pokręconym rynku jak obecnie.

                      Niestety, obawiam się Rekreativa, że to nie jest takie proste jak myślisz :)
                      • rekreativa Re: Obrączka zachętą dla kłusowniczki! 12.07.13, 16:22
                        Wiesz, często z wypowiedzi skarżących się tutaj na forum na brak seksu wynika, że jednak albo w czasie trwania małżeństwa mocno zjechali w dół z atrakcyjnością własną, albo żona nigdy na nich specjalnie nie leciała (co ja interpretuję tak, że nigdy nie uważała tego faceta za atrakcyjnego fizycznie).
                        Więc owszem, może to nie jest aż tak proste, ale też z drugiej strony nie radzę lekceważyć czy nadto minimalizować wpływu męskiej atrakcyjności na kobiecy popęd.
                        • rafill Re: Obrączka zachętą dla kłusowniczki! 12.07.13, 17:34
                          rekreativa napisała:

                          > Wiesz, często z wypowiedzi skarżących się tutaj na forum na brak seksu wynika,
                          > że jednak albo w czasie trwania małżeństwa mocno zjechali w dół z atrakcyjności
                          > ą własną, albo żona nigdy na nich specjalnie nie leciała (co ja interpretuję ta
                          > k, że nigdy nie uważała tego faceta za atrakcyjnego fizycznie).
                          > Więc owszem, może to nie jest aż tak proste, ale też z drugiej strony nie radzę
                          > lekceważyć czy nadto minimalizować wpływu męskiej atrakcyjności na kobiecy pop
                          > ęd.

                          Reaktiva, jak przyszedłem tutaj na forum, to miałem w głowie taką wizję, że naprawdę przystojny facet (ale taki, że och) może baby owijać wokół palca i będzie to robić niezależnie od swojego stanu cywilnego i majątku.
                          I że tego typu:
                          www.worldofstock.com/slides/PMO4610.jpg
                          i.istockimg.com/file_thumbview_approve/8195005/2/stock-photo-8195005-handsome-fitness-male-caucasian.jpg
                          s1.favim.com/orig/4/body-boy-cute-guy-handsome-Favim.com-156743.jpg
                          ... facet, nawet jak przyjdzie wygipsować ściany do jej domu, to po wyjeździe męża - niskiego grubaska, prezesa - do roboty jest duża szansa na to, że pani domu będzie patrzeć na jego ciało jak głodne zwierzę. Jeśli jeszcze przy tym
                          będzie seksualnie wyposzczona to da mu dupy z dziką rozkoszą.
                          Myślałem, że mężczyźni o takiej cielesności mogą łamać babską moralność, przy odrobinie cierpliwości zdobywać singielki, rozwódki, mężatki, a ilość kobiet, które by się dla nich złamały jest wprost proporcjonalna do ich urody.
                          Myślałem, że wysportowany umięśniony tors, szerokie barki i klatka, połączony z ładną męską twarzą i niskim głosem, ubrany w odpowiedni strój, miłe zachowanie i piękny zapach będzie hipnotyzował kobiety. W połączeniu z odpowiednim nastawieniem będzie jak piorun, o którym kobiety nie będą mogły przestać myśleć, choćby chciały.

                          Ale dzięki chłopakom z forum przejrzałem na oczy i zrozumiałem, że to nieprawda. Liczy się pozycja i kasa.
                          • marek.zak1 Nie czytasz 12.07.13, 18:13
                            Nie czytasz uważnie tego, co piszą dziewczyny. A oto ich tezy:
                            - brzydcy nas krecą tak samo, jak przystojni,
                            - on jest niespiecjalnie przystojny, taki czarodziej, jak Al Pacino,
                            - najlepszy seks jest z takim, którego się boję,
                            - najgorszy moj kochanek to był taki, z którym zawsze miałam orgazm.

                            I gdzie tu klatka, ładna twarz, pozycja i kasa?
                            • rafill Re: Nie czytasz 12.07.13, 18:19
                              Z tego wyłania się brzydki, kiepski w łóżku psychopata. Boże, chroń Królową !
                              • rekreativa Re: Nie czytasz 12.07.13, 18:29
                                :D
                                Tak to jest, jak się stosuje skróty myślowe.
                                "Brzydki" oznacza tylko tyle, że odstaje od przyjętego w naszej kulturze ideału męskiej urody (czyli wysoki - nieźle umięśniony - z zarysowaną szczęką- z rysami twarzy w miarę regularnymi), a nie że jest odrażający fizycznie czy obleśny. Brzydki czyli daleko mu do modela, ale tej konkretnej babce podoba się fizycznie. To ważne: podobanie fizyczne tam jest.
                          • rekreativa Re: Obrączka zachętą dla kłusowniczki! 12.07.13, 18:23
                            "Ale dzięki chłopakom z forum przejrzałem na oczy i zrozumiałem, że to nieprawda
                            > . Liczy się pozycja i kasa"

                            No, skoro chłopaki z forum tak gadają, musi prawda, panie.
                            (to, że babki z forum niczego takiego nie twierdzą, a wręcz zaprzeczają, znaczy niechybnie, że kłamią, małpy jedne).
                            • marek.zak1 Uroczy potwór 12.07.13, 18:36
                              A uroczy, inteligentny, dobrze zbudowany potwór? Moze być?
                              • rekreativa Re: Uroczy potwór 12.07.13, 18:43
                                U mnie nie może.
                                Potwory toleruję jedynie w horrorach.
                                • mojemail3 Mam... 12.07.13, 18:52
                                  ... trudność ostatnio z czytaniem forum. Wyłania mi się obraz niebywale atrakcyjnych, inteligentnych kobiet o wysokich wymaganiach pod każdym względem( albo dla każdej jakieś kryterium niebywale wyśrubowane) Potem rozglądam się wokoło, i jakoś nie widzę tych super atrakcyjnych ludzi, a jedynie przeciętnie ładnych i przeciętnie brzydkich...
                                  Również odnoszących przeciętne sukcesy i ponoszących przeciętne klęski.
                                  Mężczyzni o dziwo nie omawiają szczegółowych kryteriów urody, ale może dostali by po nosie za to?


                                  Najmi
                                  • rekreativa Re: Mam... 12.07.13, 18:55
                                    Serio? A w którym miejscu Ci się tak wyłania?
                                    • rafill Re: Mam... 12.07.13, 18:57
                                      rekreativa napisała:

                                      > Serio? A w którym miejscu Ci się tak wyłania?

                                      Widocznie czyta tylko moje posty :)
                                      • mojemail3 Re: Mam... 12.07.13, 19:02
                                        rafill napisał:

                                        > rekreativa napisała:
                                        >
                                        > >" Serio? A w którym miejscu Ci się tak wyłania?
                                        >
                                        > Widocznie czyta tylko moje posty :)"


                                        Idę się ugryżć w język...
                                        • rekreativa Re: Mam... 12.07.13, 19:06
                                          A ja bym chciała, żebyś wskazała jakiś post, z którego wynika, że kobiety z tego forum to piękności o wysokich wymaganiach.
                                          • mojemail3 Re: Mam... 12.07.13, 19:10
                                            rekreativa napisała:

                                            > A ja bym chciała, żebyś wskazała jakiś post, z którego wynika, że kobiety z teg
                                            > o forum to piękności o wysokich wymaganiach.

                                            Nie dręcz mnie, takie jest moje odczucie, być może mylne bo subiektywne;-)
                                            • avide Re: Mam... 15.07.13, 22:30
                                              Ja już parę lat temu stwierdziłem, że to forum to miejsce pięknych niedopieprzonych zarówno kobiet (a może w szczególności zwłaszcza tych z jak to się zowie "męskimi umysłami") jak i boskich wysportowanych mężczyzn którym kich żony za karę nie dają ;-))).
                                  • rafill Re: Mam... 12.07.13, 18:56
                                    mojemail3 napisała:

                                    > Mężczyzni o dziwo nie omawiają szczegółowych kryteriów urody, ale może dostali
                                    > by po nosie za to?

                                    Może mężczyznom tutaj już wszystko jedno jeśli chodzi o wygląd kobiety ? I nie tylko. Właściwie to ogólnie wszystko jedno :D
                            • rafill Re: Obrączka zachętą dla kłusowniczki! 12.07.13, 18:47
                              rekreativa napisała:

                              > No, skoro chłopaki z forum tak gadają, musi prawda, panie.
                              > (to, że babki z forum niczego takiego nie twierdzą, a wręcz zaprzeczają, znaczy
                              > niechybnie, że kłamią, małpy jedne).

                              Przecież ja żartowałem :D

                              Stosunki międzyludzkie są trochę zbyt skomplikowane by wtłaczać je w jeden, prymitywny schemat. Chyba, że ktoś niczego innego niż prymitywny schemat nie potrafi sobie przyswoić, wtedy nie ma wyboru :)

                              Jeśli już miałbym upierać się przy jakichś uproszczeniach, to chyba ani atrakcyjność fizyczna ani społeczna nie zaszkodzi, ale detonatorem pożądania w kobiecie wydaje się być określony schemat zachowań faceta. Trochę na kształt tańca godowego u zwierząt. Wy na to mówicie, że "widać po nim, że często uprawia seks". Chodzi o pewną mieszaninę zachowań stereotypowo uznanych za męskie - arogancję (połączoną z humorem, bo inaczej jest niestrawna), dominację, pewność siebie, nieustępliwość, siłę, determinację.
                              • rekreativa Re: Obrączka zachętą dla kłusowniczki! 12.07.13, 19:03
                                "detonatorem pożądania w kobieci
                                > e wydaje się być określony schemat zachowań faceta."

                                Właśnie sobie myślałam o artystach, kiedyś miałam fazę na czytanie życiorysów malarzy. I cóż tam jest? Większość z nich klepała za życia bidę z nędzą, żadnej pozycji, ani kasy, urody raczej oryginalnej bywali, ale kochanki mieli zawsze. Co kobiety do nich przyciągało? To, że byli ciekawymi ludźmi, nie było przy nich miejsca na nudę. Taka dziewczynina, szwaczka czy inna kwiaciarka szła na randkę z takim Modiglianim i wiedziała, że się będzie działo i będzie miała co wspominać i o czym psiapsiółom opowiadać.
                                Oczywiście urok szalonego artysty działał zwykle do pierwszego dziecka. W tym momencie kobietom się przestawia i chcą, żeby dziad jeden w domu siedział, malował portrety na zamówienie i się nie wygłupiał. :P
                                • mojemail3 Re: Obrączka zachętą dla kłusowniczki! 12.07.13, 19:08
                                  rekreativa napisała:
                                  (...)Większość z nich klepała za życia bidę z nędzą, żadnej pozycji, ani kasy, urody raczej oryginalnej bywali, ale kochanki mieli zawsze. Co kobiety do nich przyciągało? To, że byli ciekawymi ludźmi, nie było przy nich miejsca na nudę. Taka dziewczynina, szwaczka czy inna kwiaciarka szła na randkę z takim Modiglianim i wiedziała, że się będzie działo i będzie miała co wspominać i o czym psiapsiółom opowiadać"

                                  To zwykle były prostytutki i kobiety z półświatka,raczej żadna dama z malarzyną do łóżka nie szła...A dzieci z paniami niezbyt ciężkich obyczajów to był skutek uboczny działalności gospodarczej.
                                  • rekreativa Re: Obrączka zachętą dla kłusowniczki! 12.07.13, 19:20
                                    Damy również puszczały się z artystami, tyle że tymi co już mieli pewną kasę i pozycję.
                          • protein.spill Re: Obrączka zachętą dla kłusowniczki! 12.07.13, 19:14
                            rafill napisal:

                            > Myślałem, że wysportowany umięśniony tors, szerokie barki i klatka,
                            > połączony z ładną męską twarzą i niskim głosem, ubrany w
                            > odpowiedni strój, miłe zachowanie i piękny zapach będzie
                            > hipnotyzował kobiety. W połączeniu z odpowiednim nastawieniem
                            > będzie jak piorun, o którym kobiety nie będą mogły przestać myśleć,
                            > choćby chciały.

                            > Ale dzięki chłopakom z forum przejrzałem na oczy i zrozumiałem,
                            > że to nieprawda. Liczy się pozycja i kasa.

                            Idziesz w skrajnosci, niepotrzebnie. Jezeli jestes tym przystojnym, dobrze ubranym typem z minimum osobowosci - to wystarczy, chyba ze uparles sie uwiesc kogos specyficznego, kto akurat na ciebie nie ma ochoty.

            • protein.spill Re: Obrączka zachętą dla kłusowniczki! 12.07.13, 17:11
              Hej kag73,

              Chwala Ci za to, ze jako jedna z niewielu odnioslas sie nie do "lece/nie lece na zonatych" tylko do tematu, a tym byla roznica w atrakcyjnosci jaka moze wprowadzic publiczne deklarowanie sie "jestem zajety" przez facetow atrakcyjnych i nieatrakcyjnych.

              Hiszpan twierdzi, ze ze zdjeta obraczka ma wiekszy spokoj w barze.
              • jesod Hiszpan twierdzi 12.07.13, 17:16
                protein.spill napisał(a):
                > Hiszpan twierdzi, ze ze zdjeta obraczka ma wiekszy spokoj w barze.

                Mnie osobiście zgrzewa co tam, jakiś tam, Hiszpan twierdzi.
                Tak samo, jak niewiele mnie obchodzi, czy on ma spokój w barze czy też nie. Czy polezie do tego baru z obrączką na palcu, czy bez i... jaki ostatecznie bar wybierze. A to dlatego, że to on dokonuje swoich wyborów, a nie jego obrączka na palcu.
                • protein.spill Re: Hiszpan twierdzi 12.07.13, 19:44
                  jesod napisała:

                  > Mnie osobiście zgrzewa co tam, jakiś tam, Hiszpan twierdzi.
                  > Tak samo, jak niewiele mnie obchodzi, czy on ma spokój w barze czy też nie. Czy
                  > polezie do tego baru z obrączką na palcu, czy bez i... jaki ostatecznie bar wy
                  > bierze. A to dlatego, że to on dokonuje swoich wyborów, a nie jego obrączka na
                  > palcu.

                  Spokojnie. Na razie mowimy tylko zauwazalnych roznicach w wyborach Angielek, a nie tego pana.
                  • kag73 Re: Hiszpan twierdzi 12.07.13, 22:44
                    "Do facetow: idz do baru kilka razy, czasem z obraczka (pozycz jak nie masz swojej), czasem bez. Jestes atrakcyjny, jezeli obraczka je przyciaga."

                    Rada sprawdzilaby sie tylko jezeli faceci ci byliby w tym samym kraju w barze. Bo istotna jest specyfika kraju i zyjacym w nich kobiet. Moim zdaniem, Angielki, ze wzgledu na wychowanie, okolicznosci, ogolna sytuacje zyciowa, roznia sie bardzo od Polek.
                    Poza tym zalezy jakie towarzstwo ktorego dnia i w jakim barze.
                    • protein.spill Re: Hiszpan twierdzi 12.07.13, 23:20

                      kag73 napisała:

                      > "Do facetow: idz do baru kilka razy, czasem z obraczka (pozycz jak nie masz swo
                      > jej), czasem bez. Jestes atrakcyjny, jezeli obraczka je przyciaga."
                      >
                      > Rada sprawdzilaby sie tylko jezeli faceci ci byliby w tym samym kraju w barze.
                      > Bo istotna jest specyfika kraju i zyjacym w nich kobiet.

                      To byla tylko przenosnia, wiekszosc z nas zna (mam nadzieje) swoje miejsce na krzywej Gaussa i nie musi fizycznie tego testowac. Inna rzecz, ze z jakiegos powodu czujemy sie zobligowani do przesady i robienia z siebie bufonow.

                      > Moim zdaniem, Angielki
                      > , ze wzgledu na wychowanie, okolicznosci, ogolna sytuacje zyciowa, roznia sie b
                      > ardzo od Polek.
                      > Poza tym zalezy jakie towarzstwo ktorego dnia i w jakim barze.

                      Z tego co widze roznice sa wylacznie w sferze kultury, nie natury. Polki wskakuja tutaj w angielskie obyczaje az furczy. Kilka lat i tylko subtelny polski akcent (i talia) zdradzaja pochodzenie. Polacy wolniej...

                      Pytanie "w jakim barze" jest na miejscu: pub nie klub. Czyli zwyczajne miejsce do wypicia w spokoju piwa czy dwoch.
                      • rafill Re: Hiszpan twierdzi 12.07.13, 23:27
                        protein.spill napisał(a):

                        > Polacy wolniej...

                        Bo mają mniej do zaoferowania. Nikt nie interesuje się seksem z nimi, pozycja gastarbeitera temu nie sprzyja. Jak powszechnie wiadomo native english jest w naszym środowisku emigracyjnym największym magnesem na kobitki. A Polak ? Eeeee... Polak :/
                        • mojemail3 Re: Hiszpan twierdzi 12.07.13, 23:36
                          rafill napisał:

                          (...)" Jak powszechnie wiadomo native english jest w na
                          > szym środowisku emigracyjnym największym magnesem na kobitki. A Polak ? Eeeee..
                          > . Polak :/

                          Eeee, jak zwykle przejaskrawiasz...Większość moich znajomych tam, to związki polsko-polskie...Po tym co widzę w Krakowie, szerokim łukiem omijam angielski proletariat...Niech się dobrze bawią oczywiście;-)
                          • kag73 Re: Hiszpan twierdzi 12.07.13, 23:39
                            Dokladnie, wiekszosc to polskie pary, ktore wyemigrowaly z polski w poszukiwaniu pracy.
                            A jest takie cos jak "angielski proletariat" w Krakowie?
                            • mojemail3 Re: Hiszpan twierdzi 12.07.13, 23:52
                              kag73 napisała:


                              > A jest takie cos jak "angielski proletariat" w Krakowie?

                              To jest subtelne określnie chuliganerii...Nie wiesz nic o tym zjawisku? Trochę się uspokoiło, na Kazimierzu jest spokojniej...

                              Kag, ale czasy fascynacji obcokrajowcami z "zachodniej" Europy to już u nas dawno minęły i jest to bardzo zdrowe...
                              • kag73 Re: Hiszpan twierdzi 13.07.13, 00:01
                                Ja nigdy nie twierdzilam, ze nie minely. Nie uwazam zachodniakow za fascynujacych, za malo w nich egzotyki, zeby fascynowac, jak dla mnie:) Co nie zmienia faktu, ze sama fascynacje egzotyka tez juz mam za soba:)

                                Nic nie wiem o chuliganerii, przyznaje nie jestem w temacie.
                        • kag73 Re: Hiszpan twierdzi 12.07.13, 23:44
                          Przede wszystkim mezczyzni w Polsce nie maja tylu ograniczen, zwlaszcza na polu seksualnym, co kobiety w Polsce. I wreszcie mozna i wolno i nie jest potepione i zabronione.
                          Do tego Polacy rozpieszczeni, bo Polki szczuple, atrakcyjne, wiecej niz polowa Angielek to grubsaki, takiemu Polakowi to przeciez przy grubej nie stanie. To po pierwsze. Po drugie bariera jezykowa, podobo Polki sa ambitniejsze, zazwyczaj maja lepiej opanowany jezyk itd. No i oczywiscie o ile Polki sa atrakcyjne dla Angoli i innch, z wiadomych powodow, o tyle faceci juz niekoniecznie. Konkurencja duza.
                          • rafill Re: Hiszpan twierdzi 12.07.13, 23:48
                            kag73 napisała:

                            > takiemu Polakowi to przeciez przy grubej nie stanie.

                            Nie podupczy ze dwa lata, to mu stanie nawet do krasuli na polu. :D
                            • mojemail3 Re: Hiszpan twierdzi 12.07.13, 23:57
                              rafill napisał:
                              > Nie podupczy ze dwa lata, to mu stanie nawet do krasuli na polu. :D

                              Krasule mają zalotne spojrzenie spod długich rzęs,można się zakochać;-)

                              No dobra, opowiem anegdotę...Przewróciła się koleżanka, kwitując to słowem niewybrednym"wydupczyłam się", kolega jej zdaje relację w pracy innym ( że się wyd...) na co pada pytanie : SAMA ???
                            • jesod Hiszpańska mucha na krasuli 13.07.13, 00:04
                              rafill napisał:
                              > Nie podupczy ze dwa lata, to mu stanie nawet do krasuli na polu. :D

                              To dopiero jest determinacja. Chuć tak wielka, że... dopada marzenie o zwierzęcym seksie. :)
                        • protein.spill Re: Hiszpan twierdzi 13.07.13, 00:26
                          Niektorzy maja do zaoferowania egzotyke. Ale wiekszosc to faktycznie typ zuczka gnojarza, turlajacego swoja kulke funtow w strone Polski.
                          • hello-kitty2 Re: Hiszpan twierdzi 13.07.13, 00:56
                            protein.spill napisał(a):

                            > Niektorzy maja do zaoferowania egzotyke. Ale wiekszosc to faktycznie typ zuczka
                            > gnojarza, turlajacego swoja kulke funtow w strone Polski.

                            Dobre :) To samo widze tutaj. W ogole nie biora sie za Holenderki, dziwne w sumie.
                            Protein, a ta zone masz przy sobie czy w Polsce?
                            • kag73 Re: Hiszpan twierdzi 13.07.13, 01:01
                              Kitty, bo "najwiecej witaminy maja polskie dziewczyny...":)
                              • kag73 Re: Hiszpan twierdzi 13.07.13, 01:04
                                Myslisz poza tym, ze taka Holenderka ugotuje, upierze i jeszcze zrobi sie na bostwo? Zapomnij! A Polak wlasnie tak by chcial.
                                Do tego jak facet ma malo do zaoferowania finansowo, to tez cieniutko, bo konkurencja nie spi a kobiety wiesz gospodarne sa, lubia finansowe bezpieczenstwo.
                                • hello-kitty2 Re: Hiszpan twierdzi 13.07.13, 01:21
                                  kag73 napisała:

                                  > Myslisz poza tym, ze taka Holenderka ugotuje, upierze i jeszcze zrobi sie na bo
                                  > stwo? Zapomnij! A Polak wlasnie tak by chcial.

                                  Ano wlasnie, a tu jest odwrotnie: Holendrzy piora, prasuja i gotuja dla calej rodziny, nie to ze single. Pamietam jak maszerowalam wieczorami to porazal mnie widok Holendrow z piwkiem ogladajacych TV przy desce do prasowania, nigdy wczesniej czegos takiego nie widzialam :) A inna sprawa, ze faceci-Polacy nie ucza sie jezyka, szukaja roboty, zeby tylko po polsku mowic, z Polakami pracowac.
                                  • protein.spill Re: Hiszpan twierdzi 13.07.13, 01:49
                                    hello-kitty2 napisała:

                                    > kag73 napisała:
                                    >
                                    > > Myslisz poza tym, ze taka Holenderka ugotuje, upierze i jeszcze zrobi sie
                                    > na bo
                                    > > stwo? Zapomnij! A Polak wlasnie tak by chcial.
                                    >
                                    > Ano wlasnie, a tu jest odwrotnie: Holendrzy piora, prasuja i gotuja dla calej r
                                    > odziny, nie to ze single. Pamietam jak maszerowalam wieczorami to porazal mnie
                                    > widok Holendrow z piwkiem ogladajacych TV przy desce do prasowania, nigdy wczes
                                    > niej czegos takiego nie widzialam :) A inna sprawa, ze faceci-Polacy nie ucza s
                                    > ie jezyka, szukaja roboty, zeby tylko po polsku mowic, z Polakami pracowac.

                                    Rozczarowujace uogolnienia :(

                                    Chocby na tym forum rafill jest tak otwarty i pro-kobiecy ze powinnyscie sie wstydzic.

                                    Co do emigracji - sporo zalezy od srodowiska. Prawdopodobnie obracamy sie w innych grupach spolecznych (zazwodowo)...
                                    • hello-kitty2 Re: Hiszpan twierdzi 13.07.13, 02:02
                                      protein.spill napisał(a):

                                      > Rozczarowujace uogolnienia :(
                                      >
                                      > Chocby na tym forum rafill jest tak otwarty i pro-kobiecy ze powinnyscie sie ws
                                      > tydzic.
                                      >
                                      > Co do emigracji - sporo zalezy od srodowiska. Prawdopodobnie obracamy sie w in
                                      > nych grupach spolecznych (zazwodowo)...

                                      Z SAbatem to my sie tu znamy, nie mamy sie czego wstydzic.

                                      Rozczarowujace uogolnienia: e tam, zaawansowana emancypacja mezczyzn, inna kultura, co ma tez swoje zle strony. Poza tym prosta sprawa: holenderski to nie angielski, a angielski i niemiecki to sa tu obowiazkowe.




                                • protein.spill Nie te czasy 13.07.13, 01:39
                                  Jezeli 73 to Twoj rocznik, to jestem zaskoczony. Tak mial moj tesc i moj ojciec. Nasze pokolenie prasuje samo, jada rzeczy z mikrofali (tutaj nie narzekam, moja zona i tak gotuje wiecej niz by wynikalo z jej oblozenia praca).

                                  Nasze pokolenie ma prawo zarobic forse grzecznie przeprosiwszy za szklany sufit.
                                  • kag73 Re: Nie te czasy 13.07.13, 11:48
                                    "Jezeli 73 to Twoj rocznik, to jestem zaskoczony. Tak mial moj tesc i moj ojciec. Nasze pokolenie prasuje samo, jada rzeczy z mikrofali (tutaj nie narzekam, moja zona i tak gotuje wiecej niz by wynikalo z jej oblozenia praca)."

                                    Ty siebie nie podawaj za przyklad, bo mieszkasz w UK i Twoja zona, chociaz Polka, juz jest "zepsuta" przez Zachod(podobnie jak ja, jak czesto zartuje moj zachodni maz, porownujac zycie Polki w Polsce z moim/naszym). Mowie o przecietnej polskiej rodzinie z mnieszych miast.
                                    Zwyczajnie na gotowce z mikrofali czesto nie moga sobie pozwolic, bo przedraza(na ich szczescie, bo to same dziadostwa sa te gotowce) i jakos prasujacych tam facetow nie widze.
                                    Obrazek mi znany, o ktorym czesto tutaj mowimy to pracujaca zawodowo kobieta, ciagnaca w domu po pracy drugi etat i facet twierdzacy, ze wariatka ma "krzatawice" i wymysla sobie zadania w domu, bo, mysli, ze pewnie samo by sie to zrobilo. Do tego zmywanie/sprzatanie itd. jest niemeskie, to praca dla kobiet. Chce wierzyc, mam nadzieje, ze to sie zmienia. Z pewnoscia juz sporo sie zmienilo. Nie wiem tez skad te panie do sprzatania, moim zdaniem jest ich niewiele, bo wiekszosc sobie na nie nie moze pozwolic. Moze sie myle, bo w Polsce bywam rzadko...

                                    • mojemail3 Re: Nie te czasy 13.07.13, 12:08
                                      kag73 napisała:
                                      Mowie o przecietnej polskiej rodzinie z mnieszych miast.
                                      > Zwyczajnie na gotowce z mikrofali czesto nie moga sobie pozwolic, bo przedraza(
                                      > na ich szczescie, bo to same dziadostwa sa te gotowce) i jakos prasujacych tam
                                      > facetow nie widze.
                                      > Obrazek mi znany, o ktorym czesto tutaj mowimy to pracujaca zawodowo kobieta, c
                                      > iagnaca w domu po pracy drugi etat i facet twierdzacy, ze wariatka ma "krzatawi
                                      > ce" i wymysla sobie zadania w domu, bo, mysli, ze pewnie samo by sie to zrobilo
                                      > . Do tego zmywanie/sprzatanie itd. jest niemeskie, to praca dla kobiet. Chce w
                                      > ierzyc, mam nadzieje, ze to sie zmienia. Z pewnoscia juz sporo sie zmienilo. Ni
                                      > e wiem tez skad te panie do sprzatania, moim zdaniem jest ich niewiele, bo wiek
                                      > szosc sobie na nie nie moze pozwolic. Moze sie myle, bo w Polsce bywam rzadko...

                                      Kag, ja nie widzę istotnych różnic między dużym a mniejszym miastem, to jest bardziej kwestia stylu w danej rodzinie. Mój ojciec,w bardzo patriarchalnym układzie, zawsze sam sobie prasował spodnie, było to męskie zajęcie...
                                      Mikrofalówki nie ma większość moich znajomych, często doskonale sytuowanych, bo jest duża świadomośc w kwestii zdrowego odżywiania itp.Prędzej dobry ekspres ciśnieniowy a nie mikrofala.
                                      Panie do sprzątania uwierz są, pewnie to wynika z zapracowania i braku czasu aktywnych zawodowo kobiet.Na pewno bardzo dużo się zmienia.
                                      • zawle Re: Nie te czasy 13.07.13, 12:23
                                        mojemail3 napisała: > Kag, ja nie widzę istotnych różnic między dużym a mniejszym miastem, to jest ba
                                        > rdziej kwestia stylu w danej rodzinie.

                                        jest bardzo duża różnica. Pół swojego życia przeżyłam w dużym, pół w małym. Raz..dojazdy do pracy. W dużym zajmują one dłużej. Kobiety więc w tygodniu nie mogą gotować- dzieci chodzą na stołówki, dorośli jedzą coś w firmie. Dwa...podejście do relaksu. W dużym w weekend/ święta wyjeżdża się. W małym zostaje w domu. Trzy....stosunek do porządków. W dużym w domu spędza się mało czasu- mniejsze jest ciśnienie na codzienne sprzątanie. W moim małym mieście okna myje się co tydzień, a nowa firanka jest wyznacznikiem klasy i bogactwa. I najważniejsze. W dużym się pracuje, w małym pracy nie ma. Kobieta siedząca w domu nadrabia zapewnieniem rodzinie wszelkich wygód.
                                        • kag73 Re: Nie te czasy 13.07.13, 12:29
                                          W malym tez sie pracuje, ale za male pieniadze, z ktorych jednak i tak nie mozna zrezygnowac:( Czyli nie ma, ze pani do sprzatania i pizza gotowiec. Te kobiety maja najgorsza sytuacje, tym bardziej, ze godziny pracy(w sklepach/marketach, bo innej pracy nie ma) najczesciej tez sa przechlapane. To juz lepiej maja te niepracujace, posprzataja, ugotuja, maja czas wolny albo czas dla dzieci. Te pracujace ciagle w biegu.
                                        • mojemail3 Re: Nie te czasy 13.07.13, 13:05
                                          Zawle, ale Ty piszesz o różnicy typu miasto 5 tys mieszkańców i 500 tysięcy?
                                          Dla mnie małe miasto to takie 30-50 tys...
                                          Mi się jednak wydaje,że różnice bardziej wynikają z przynależności do klasy społecznej, finansowej, A podział "kastowy" w naszym kraju jest wybitnie wyrażny niestety.


                                          Najmi
                                          • zawle Re: Nie te czasy 13.07.13, 13:08
                                            mojemail3 napisała: > Mi się jednak wydaje,że różnice bardziej wynikają z przynależności do klasy spo
                                            > łecznej, finansowej,

                                            To też, ale w większym mieście bardziej.
                                            • urquhart "Obowiązki domowe" - Forma kontroli 13.07.13, 13:31
                                              Dla mnie narzucenie znacznie wyższych oczekiwań kobiety mężczyźni wobec porządku, domu, dzieci jako oczywistej niekwestionowanej normy i oczywistości jest formą kontroli i władzy. Babskiej roszczeniowości której nawet nie dostrzegają.
                                              Na tym forum mężczyźni negocjują, na forum Zycie Rodzinne baby mają partnerów którzy reagują agresywnie na próby uzurpowania władzy, narzucenia takiej kontroli i podporządkowania sobie i ciosania za to kołków na głowie że nie spełniają ich oczekiwań których kryteria ciągle podnoszą.

                                              O kręcenie się na tym forum wokół tematów rzekomych "obowiązków domowych" jest faktycznie symptomatyczne.
                                              • zawle Re: "Obowiązki domowe" - Forma kontroli 13.07.13, 13:33
                                                urquhart napisał: > O kręcenie się na tym forum wokół tematów rzekomych "obowiązków domowych" jest
                                                > faktycznie symptomatyczne.

                                                Rzekomych? A Tobie samochód się sam naprawia?
                                                • protein.spill Re: "Obowiązki domowe" - Forma kontroli 13.07.13, 14:17
                                                  > Rzekomych? A Tobie samochód się sam naprawia?

                                                  Moj naprawia spec od naprawiania samochodow. Po to kilkadziesiat tysiecy lat temu wymyslilismy specjalizacje, zeby nie zawracac sobie glowy nieistotnymi szczegolami.
                                                  • zawle Re: "Obowiązki domowe" - Forma kontroli 13.07.13, 14:26
                                                    rzekomych "obowiązków domowych"

                                                    Podwójnie zaakcentowanie, poprzez zastosowanie słowa rzekome=nieistniejące, fałszywe, oraz cudzysłów stosowany jako znak mający zaakcentować ironiczny stosunek.

                                                    protein.spill napisał(a): > Moj naprawia spec od naprawiania samochodow. Po to kilkadziesiat tysiecy lat te
                                                    > mu wymyslilismy specjalizacje, zeby nie zawracac sobie glowy nieistotnymi szcze
                                                    > golami.
                                                  • protein.spill Re: "Obowiązki domowe" - Forma kontroli 13.07.13, 14:38
                                                    zawle napisała:

                                                    > rzekomych "obowiązków domowych"
                                                    >
                                                    > Podwójnie zaakcentowanie, poprzez zastosowanie słowa rzekome=nieistniejące, fa
                                                    > łszywe, oraz cudzysłów stosowany jako znak mający zaakcentować ironiczny stosun
                                                    > ek.

                                                    eee, zgubilem sie, to chyba mialo byc do uruqharta.

                                                    Wspomnialas o samochodzie i to jest dobre porownanie - zepsuty samochod jest rownie nieistotny jak brudna podloga. Po prostu trzeba te rzeczy zlecac fachowcom i zajac sie rzeczami istotnymi.
                                                  • rekreativa Re: "Obowiązki domowe" - Forma kontroli 13.07.13, 14:41
                                                    Do jakiego momentu ta nieumyta podłoga będzie nieistotna?
                                                    Do takiego, że nie będziesz mógł oderwać stopy, bo się przykleisz?
                                                  • kag73 Re: "Obowiązki domowe" - Forma kontroli 13.07.13, 14:41
                                                    protein.spill napisał(a):

                                                    > Wspomnialas o samochodzie i to jest dobre porownanie - zepsuty samochod jest ro
                                                    > wnie nieistotny jak brudna podloga. Po prostu trzeba te rzeczy zlecac fachowcom
                                                    > i zajac sie rzeczami istotnymi.

                                                    Nie sadz madrosciami, nie kazdy ma na to kase. Zreszta samochod sie psuje czasami a podloga brudna czesto. Szczegol, moze sobie byc brudna u mnie, bo juz raczkujacego dziecka nie mam, inni maja.
                                                    Zreszta panowie wychodza z zalozenia, ze sie robi samo, wiesz co by bylo jakby mieli kase na sprzataczjke wycykac, nie no, przeciez to wygorowane potrzeby zony co do porzadku:)
                                                  • protein.spill Re: "Obowiązki domowe" - Forma kontroli 13.07.13, 14:48
                                                    Teraz mi sie oberwie, ale "nie kazdy ma na to kase" bo za duzo zapitala z mopem, zamiast sie odbic od dna.
                                                  • urquhart Forma kontroli i Manipulacji 13.07.13, 16:20
                                                    zawle napisała:
                                                    > Podwójnie zaakcentowanie, poprzez zastosowanie słowa rzekome=nieistniejące, fa
                                                    > łszywe, oraz cudzysłów stosowany jako znak mający zaakcentować ironiczny stosun
                                                    > ek.

                                                    Dobrze zauważyłaś że ironicznie .
                                                    Każdy zgodzi się że auto należy co pewien czas oddawać do warsztatu, dziecko nakarmić, podłogę umyć by się nie lepiła i nie obrosła grzybem.
                                                    Ale konkretne kryteria to już najczęściej manipulacja zamknięcia własnych oczekiwań w pojęciu "wspólnych obowiązków".
                                                    I tak panie z ZR widzą tam cotygodniowe ścieranie kurzów i codzienne mycie podłogi jako obowiązki z których im faceci się wymigują i trzeba im ciosać kołki na głowie, karmienie dziecka jedna moja kuzynka widzi jako bieganie calutki boży dzień z serkiem homo i wciskanie mu kolejnej łyżeczki jak tylko podczas zabawy nieopatrznie gębę rozdziawi i nie może przymusić do takiego zachowania męża utyskując jaki on zły.
                                                  • zyg_zyg_zyg Re: Forma kontroli i Manipulacji 13.07.13, 17:04
                                                    > I tak panie z ZR widzą tam cotygodniowe ścieranie kurzów i codzienne mycie pod
                                                    > łogi jako obowiązki z których im faceci się wymigują i trzeba im ciosać kołki n
                                                    > a głowie,

                                                    Które panie z ŻR? Bo coś mi się zdaje, że to ta sama historia, co z tymi e-matkami rzekomo nienawidzącymi seksu....
                                              • kag73 Re: "Obowiązki domowe" - Forma kontroli 13.07.13, 13:58
                                                To, ze niektorzy ludzie przesadzaja w jedna czy w druga strone z pewnoscia sie zdarza, nie zaprzeczam.
                                                Jednak gdyby facet sam wiedzial co ma do zrobienia i to robil to kobieta nie potrzebowlaby wymagac, czyli nie byloby "kontroli". I mowie tutaj naprawde o minimum. Tymczasem najczesciej tak sie nie dzieje i kobieta ma dwa wyjscia: wymagac/przypominac albo robic wszystko sama. Jej wybor. Ja wszystkiego sama robic nie chce, bo mnie to nie bawi. Do tego nauczylam sie cierpliwosci, ale i ona sie kiedys konczy:)
                                                Znam przypadki, ze facet ma wilekie wymagania co do porzadku i obiadu, ale sam palcem nie kiwnie. Tez sie zdarza.
                                              • protein.spill Re: "Obowiązki domowe" - Forma kontroli 13.07.13, 14:26
                                                urquhart napisał:

                                                > Dla mnie narzucenie znacznie wyższych oczekiwań kobiety mężczyźni wobec porządk
                                                > u, domu, dzieci jako oczywistej niekwestionowanej normy i oczywistości jest for
                                                > mą kontroli i władzy. Babskiej roszczeniowości której nawet nie dostrzegają.

                                                Trafnie ujete. Chyba rozszerzylbym to na cala "zabawe w dom". Mam tu na mysli celebrowanie ogolnie przyjetych rytualow, takich jak przyjecia czy sposob spedzania wakacji. Te potencjalnie przyjemne zdarzenia zmieniaja sie w ciag niemilych przygotowan poprzez marudzenia podczas samego zdarzenia z nieuniknionym koncowym rozczarowaniem.
                                                • kag73 Re: "Obowiązki domowe" - Forma kontroli 13.07.13, 14:34
                                                  Najproscie zrezygnowac z "zabawy w dom" i z wakacji;)
                                                  • protein.spill Re: "Obowiązki domowe" - Forma kontroli 13.07.13, 14:44
                                                    kag73 napisała:

                                                    > Najproscie zrezygnowac z "zabawy w dom" i z wakacji;)

                                                    Albo uznac, ze dom to nasza wspolna przestrzen (a nie sasiadow) i ma sluzyc nam tak jak my tego chcemy, a wakacje sluza do wypoczynku. Ale to by bylo zbyt proste. Gorzej - mogloby sie okazac ze kiedy wszystkie problemy sa juz usuniete i nie ma sie o co szarpac, ze wtedy nie ma juz nic.

                                                    Ani bliskosci, ani pasji, ani ciepla. Ze nie ma nawet indywidalnych pasji. Ze bez jojczenia rozciaga sie wielka kraina Kononowicza (ktos jeszcze o nim pamieta?)
                                                  • kag73 Re: "Obowiązki domowe" - Forma kontroli 13.07.13, 14:50
                                                    Co do domu to sie zgadza, co do przygotowan wakcji i innych rzeczy, to inna bajka. Przyklad moj, nie narzekam, przyzwyczailam sie: lecimy na urolop, w samolocie maz pyta "ojej, kochanie czy ja zabralem kapielowki?", "tak, zabrales". "Ooo zapomnielismy zabrac dziecku czegos tam", "nie, nie zapomnielismy, mamy". Spoko, za to on te zapakowane przeze mnie walizki nosi, ale nie do konca, bo mu rak nie starcza, wiec i ja ciagne/nosze.
                                                    Nastepny przyklad: dziecko ma w szkole dzien sportu i piknik z rodzina o 12:00, maz sie zdazyl wykapac i ubrac poganiany przeze mnie. Zarcie i picie na piknik kupilam, zapakowala do koszyka, zabralam kocyk, wcisnelam mu w reke. OK. Jezeli by szlo o niego, to za piec dwunasta by stwierdzil: "kurka, nic nie mamy na piknik, trza cos szybko kupic". Tak mniej wiecej to wyglada u nas:)
                                                  • mojemail3 Re: "Obowiązki domowe" - Forma kontroli 13.07.13, 15:00
                                                    Kag, ale Ty napisałaś, że nie pracujecie oboje, to znaczy pracujecie w domu,czy jesteście rentierami, z procentów czy jak tam.
                                                    Jeśli coś w tym rodzaju, to za bardzo nie masz pojęcia, jak można być wyjechanym, po iluś tam km, telefonach,meilach, rozmowach z ludzmi, opracowywaniem projektów itp.
                                                    No i masz dziewczyno energię na gry i zabawy z mężem;-)
                                                    Ja mam odczuwalnie mniej energii niż 10 lat temu, rzuciłabym to w diabły, ale nie chcę być na marginesie życia społecznego, lubię ludzi w pracy, choć kasa niewielka, ale...to mój wybór.
                                                    Tzw,dobrą propozycję odrzuciłam, bo jeszcze bardziej ograniczałaby mi wolność i czas.
                                                  • kag73 Re: "Obowiązki domowe" - Forma kontroli 13.07.13, 15:11
                                                    Czy Ty myslisz, ze ja cale zycie nic nie robilam i nie pracowalam? To sie mylisz, bo pracowalam 12 lat i tez bylam zajechana i wykonczona. Dlatego tak zyc nie chcialam, dla mnie jest wazniejsze "byc" niz "miec". Cenimy sobie czas wolny, bylo to naszym najwieksyzm marzeniem, na ktore pracowalismy i do czego dazylismy wspolnie pare dobrych lat.
                                                    Ja nie czuje sie na marginesie zycia spolecznego, ale przyznaje, ze mam urozmaicone zycie.
                                                    I tak jasna sprawa, ze mam/mamy energie na zabawy zonowo mezowe i rodzinne z dzieckiem.
                                                    W pracy najbardziej przeszkadzal mi wlasnie ten "tracony" czas, tracony, bo spedzalam tam najcenniejsze godziny dnia. Tez lubie ludzi, ale pracy do tego nie potrzebuje:)
                                                  • protein.spill Re: "Obowiązki domowe" - Forma kontroli 13.07.13, 15:29
                                                    U nas jest tak samo, fatalnie sie przygotowuje do wyjazdow. Glownie ddaltego ze ich nienawidze. Gdybysmy razem sie przygotowywali do sesji D&D (choc w to jeszcze nie gralem) pewnie byloby odwrotnie.
                                                  • rekreativa Re: "Obowiązki domowe" - Forma kontroli 13.07.13, 15:34
                                                    Ale nienawidzisz samego tego rozgardiaszu okołowyjazdowego, czy po prostu nie lubisz ruszać się z domu?
                                                  • protein.spill Re: "Obowiązki domowe" - Forma kontroli 13.07.13, 15:43
                                                    Nie lubie wakacji.

                                                    Jak gdzie indziej wspominalem mam (mialem?) pasje. Sprzedalem sie i obciagam teraz za pieniadze wielkiego korporacyjnego k*tasa. Teoretycznie przez te kilka tygodni moglbym sie tej pasji poswiecic (gdyby wakacje rzeczywiscie znaczyly "rob to co cie uszczesliwia"). W zamian za to jade w miejsce pelne ludzi ktorych nie lubie (turysta) i jeszcze za to place.

                                                    Wisienka na torcie mojego ponizenia.
                                                  • marek.zak1 Re: "Obowiązki domowe" - Forma kontroli 13.07.13, 15:52
                                                    Ja pracuję w korpo 22 lata i wcale nie czuję się poniżony. Trzeba mieć kolego dystans.
                                                  • protein.spill Re: "Obowiązki domowe" - Forma kontroli 13.07.13, 16:10
                                                    Korporacyjne zycie nie kazdemu szkodzi (vide niektore postacie z Dilberta). O wlasnie - powieniem sie na tym forum przedstawic jako Dilbert a nie proteinowy rozbryzg.

                                                    Dam Ci przyklad, ktory naiwnie zabrzmi ale oddaje istote sprawy. Wyobraz sobie, ze marzysz o wyrobie mieczy samurajskich. Jest to sztuka ktorej sie uczysz latami, w wolnym czasie. W pewnym momencie Toyota zatrudnia cie na stanowisku metalurga odpowiedzialnego za zderzaki (o ile taka pozycja istnieje), a wszyscy ci mowia: badzze powazny, dorosnij, celebruj.

                                                  • hello-kitty2 Re: "Obowiązki domowe" - Forma kontroli 13.07.13, 16:16
                                                    protein.spill napisał(a):

                                                    > Korporacyjne zycie nie kazdemu szkodzi (vide niektore postacie z Dilberta). O w
                                                    > lasnie - powieniem sie na tym forum przedstawic jako Dilbert a nie proteinowy r
                                                    > ozbryzg.
                                                    >
                                                    > Dam Ci przyklad, ktory naiwnie zabrzmi ale oddaje istote sprawy. Wyobraz sobie,
                                                    > ze marzysz o wyrobie mieczy samurajskich. Jest to sztuka ktorej sie uczysz lat
                                                    > ami, w wolnym czasie. W pewnym momencie Toyota zatrudnia cie na stanowisku meta
                                                    > lurga odpowiedzialnego za zderzaki (o ile taka pozycja istnieje), a wszyscy ci
                                                    > mowia: badzze powazny, dorosnij, celebruj.

                                                    Ale po co poddales swoje zycie w imie schematu, zeby zarobic pieniadze, ktore wydasz na rzeczy, ktorych nie potrzebujesz i wakacje, ktorych nie lubisz? O co tu chodzi? Pogubilam sie. Robisz to dla zony? Kto od Ciebie tego wymaga i dlaczego?
                                                  • protein.spill Re: "Obowiązki domowe" - Forma kontroli 13.07.13, 16:34
                                                    > Ale po co poddales swoje zycie w imie schematu, zeby zarobic pieniadze, ktore w
                                                    > ydasz na rzeczy, ktorych nie potrzebujesz i wakacje, ktorych nie lubisz? O co t
                                                    > u chodzi? Pogubilam sie. Robisz to dla zony? Kto od Ciebie tego wymaga i dlaczego?

                                                    Dla forsy. Forsy potrzebuje dla stabilnosci zwiazku i usuwania drobnych niedogodnosci typu "brudna podloga". Zanim zaczalem testowac opcje "forsa" przetestowalem inna: "szczerosc/partnerstwo/szacunek".

                                                    Wszystko zreszta radykalnie sie zmienia jak masz dziecko, jak pewnie wiesz. Gdybym nie zarabial, mimo ze mam taka mozliwosc - to malzenstwo skonczyloby sie od razu.

                                                  • mojemail3 Re: "Obowiązki domowe" - Forma kontroli 13.07.13, 17:25
                                                    protein.spill napisał:
                                                    (...)"Dla forsy. Forsy potrzebuje dla stabilnosci zwiazku i usuwania drobnych niedogo
                                                    > dnosci typu "brudna podloga". Zanim zaczalem testowac opcje "forsa" przetestowa
                                                    > lem inna: "szczerosc/partnerstwo/szacunek".
                                                    > Wszystko zreszta radykalnie sie zmienia jak masz dziecko, jak pewnie wiesz. Gdy
                                                    > bym nie zarabial, mimo ze mam taka mozliwosc - to malzenstwo skonczyloby sie od razu(...)"
                                                    Jak Ci się żyje z taką świadomością? Nie czujesz się użyty?

                                                    Miałabym wielką trudność, żeby wejść w takie tryby, skończyłoby się to ogólną katastrofą bo mam zbyt czułe bezpieczniki...
                                                  • protein.spill Re: "Obowiązki domowe" - Forma kontroli 13.07.13, 19:16
                                                    mojemail3 napisała:

                                                    > protein.spill napisał:
                                                    [...]
                                                    > > bym nie zarabial, mimo ze mam taka mozliwosc - to malzenstwo skonczyloby
                                                    > sie od razu(...)"
                                                    > Jak Ci się żyje z taką świadomością? Nie czujesz się użyty?

                                                    Nawet jezeli, sam sobie jestem winien. Moglem odejsc jezeli mi sie nie podobalo. Czyli to byla tez moja decyzja.

                                                    Jest tez element, ktory mnie drazni, a ktory jest odpowiednikiem tych wiecznie scierajacych kurz kobiet: do pewnego stopnnia czuje sie dumny, ze tak sobie "radze w zyciu". Mam nadzieje nie zarazic tym podejsciem synka (chlop ma przynosic pieniadze do domu).

                                                    > Miałabym wielką trudność, żeby wejść w takie tryby, skończyłoby się to ogólną k
                                                    > atastrofą bo mam zbyt czułe bezpieczniki...

                                                    Mysle, ze wiem o czym mowisz.

                                                    Ale: gdzie indziej Marek napisal "troche dystansu" i musze tam zaraz isc mu troche przyznac troche racji. Jak sie przestalem nad soba rozczulac to sie okazalo calkiem spoko miejsce. Znacznie lepsze od tych przekletych wakacji: wiecej Dilbertow :) Czesc plci zenskiej, czesc egzotyczna. Dzieki nim wyleczylem sie z duzej czesci seksizmu i kielkujacego rasizmu za jednym zamachem, ale to chyba temat na inny watek.
                                                  • hello-kitty2 Re: "Obowiązki domowe" - Forma kontroli 13.07.13, 17:29
                                                    protein.spill napisał(a):

                                                    Gdy
                                                    > bym nie zarabial, mimo ze mam taka mozliwosc - to malzenstwo skonczyloby sie od
                                                    > razu.

                                                    Dlaczego by sie skonczylo? (rozumiem, ze przez zarabianie masz na mysli: bardzo dobre zarobki)
                                                  • protein.spill Re: "Obowiązki domowe" - Forma kontroli 13.07.13, 19:47
                                                    hello-kitty2 napisała:

                                                    > protein.spill napisał(a):
                                                    >
                                                    > Gdy
                                                    > > bym nie zarabial, mimo ze mam taka mozliwosc - to malzenstwo skonczyloby
                                                    > sie od
                                                    > > razu.
                                                    >
                                                    > Dlaczego by sie skonczylo? (rozumiem, ze przez zarabianie masz na mysli: bardzo
                                                    > dobre zarobki)

                                                    Skonczylo by sie, bo juz wczesniej bez dziecka zona przedstawila temat w duchu "sprobuj, ale jezeli ci sie nie uda - nigdy ci nie wybacze".

                                                    Teraz mowimy o zarobkach na poziomie podwojnej brytyjskiej sredniej + jej pieniadze. Rzucenie tego na rzecz zaczynania od poczatku (ktos tu zaczynal od poczatku?) teraz kiedy jest dziecko - sam widze jako co najmniej lekkomyslne. Choc moj brytyjski kolega, ojciec rowiesnika mojego syna - zrobil dokladnie tak, miesac temu. I po tym mozna poznac ze w UK jest autentyczne rownouprawnienie - kazdy sam prasuje, ale i ma prawo wyprzac sie uprzezy, jak mu niewygodnie. I like it.
                                                  • marek.zak1 Korpo 13.07.13, 17:52
                                                    Każdy pracuje dla forsy i po to, żeby sobie i bliskim zapewnić normalne, a nawet fajne życie i luz finansowy. Jak chcesz robić samurajskie miecze, masz pomysł i kapitał, rób. Praca w korpo jest specyficzna, ani lepsza, ani gorsza aniżeli w innej firmie. Jak masz dystans - nie ma problemu. Jak nie masz-możesz mieć problemy emocjonalno-nerwowe.
                                                    Nie rozumiem co ma forsa do czynienia ze szczerością/partnerstwem/szacunkiem.
                                                  • protein.spill Re: Korpo 13.07.13, 19:34
                                                    Masz sporo racji. W istocie praca w korporacji daje lepszy wspolczynnik (bezpieczenstwo * zawodowe_spelnienie) niz wlasna firma. Glownie dzieki wysokiej wartosci elementu "bezpieczenstwo" ale i tak nie ma tu co plakac tylko cieszyc sie tym co jest.

                                                    Jednak rozwijanie wlasnej firmy ma sie do pracy w korporacji tak jak udany seks dwojga kochajacych sie ludzi do masturbacji. Uzywam tego porownania swiadomie, znam wszystkie cztery stany z autopsji.

                                                    Moje starannie wychodowane poczucie krzywdy bierze sie z faktu, ze kiedy rzucilem Polske na prosbe zony bez przygotowania i nawet bez znajomosci jezyka, uznalem ze jej wsparcie w tej dziedzinie nalezy mi sie jak psu buda. Wiec prosba zeby schowac te zapedy do kieszeni (nie mielismy jeszcze dziecka) byl jak cios miedzy oczy.

                                                    Mowisz "jak masz kapital". Jezeli miales kiedys male dziecko to wiesz, ze snu, wolnego czasu ani kapitalu przez ten czas nie uswiadczysz.

                                                    Za to trzymam kciuki za Twoja szkole :)
                                                    Z jednej strony nie wierze ze to dobry pomysl, ale lubie ludzi ktorzy widza jakis problem i probuja go rozwiazac i jeszcze przy tym nagrabic kasiorki. Tak wiec moze i wysle Ci pare znajonych malzenstw na pierwsza darmowa lekcje :)
                                                  • marek.zak1 Re: Korpo 13.07.13, 21:08
                                                    Dzięki, ale ze szkołą to był żart. Korpo + literatura + rodzina + sport = 16 godzin na dobę i to wystarczy.
                                                    Pozdrawiama i życzę powodzenia na obczyźnie.
                                                  • rekreativa Re: "Obowiązki domowe" - Forma kontroli 13.07.13, 15:55
                                                    W takim razie współczuję.

                                                    A może by się dało choć raz zorganizować wypoczynek inaczej? Albo oddzielnie?
                                                  • kag73 Re: "Obowiązki domowe" - Forma kontroli 13.07.13, 15:39
                                                    protein.spill napisał(a):

                                                    > U nas jest tak samo, fatalnie sie przygotowuje do wyjazdow. Glownie ddaltego ze
                                                    > ich nienawidze. Gdybysmy razem sie przygotowywali do sesji D&D (choc w to jes
                                                    > zcze nie gralem) pewnie byloby odwrotnie.

                                                    No widzisz i Tobie sie wydaje, ze o co tyle zamieszania. A prawda jest taka, ze wszystko na jej glowie, bo Ty bys zapomnial. Moj maz ma dokladnie tak samo, chociaz wyjazdy lubi. No i uzupelniamy sie, on rezerwuje za to bilety i szuka tanich ofert i patrzy czy kasy starczy. I tak jest w wielu przypadkach. Jak bylam mala nie moglam zrozumiec dlaczego mama nie chce wyjechac dokas albo nie chce, zeby przyjechali do nas goscie a tata owszem bez problemu wszystkich zapraszal. Teraz wiem: on zaprosil, ale co beda jedli, gdzie beda spali, kto przygotuje posciel i inne rzeczy...oooo to juz byla sprawa mamy.
                                                    Sama gosci lubie, bo jestem bardziej olewajaca niz moja mama, ale w gruncie rzeczy zasada jest dosc podobna. Maz pewnien, ze zona sie zajmie. Jak nie to i on by sie zajal, tylko, ze goscie musieliby z godzinke albo dluzej poczekac zanim sie poloza, bo musialby skasis zorganizowac materac i posciel:) No i zaczal by szukac po lodowce co by im tu dac do zarcia:)
                                                • rekreativa Re: "Obowiązki domowe" - Forma kontroli 13.07.13, 14:39
                                                  Owszem, wiele kobiet ma na punkcie domu świra. Wszystko musi być na błysk, w rządek i dokładnie tak, jak chcą, bo inaczej jest źle (miałam babcię pedantkę. Sobota- dzień porządków to był dla całej rodziny dzień apokalipsy...)
                                                  Z drugiej strony, istnieje nie tak mało mężczyzn, dla których granica syfu domowego położona jest tak straszliwie daleko, że moment, w którym należałoby ogarnąć chałupę nie nadchodzi dla nich praktycznie nigdy: jeśli biurko jest zastawione 20 brudnymi kubeczkami, to z pewnością zmieści się jeszcze jeden i jeszcze jeden...
                                                  No i co robić, kiedy na takiego akurat trafisz? Na wychowywanie jest za późno, więc albo sama sprzątasz, albo niczym obozowa kapo wydajesz mu polecenia i pilnujesz, by wykonał.
                                                  • aniuki Re: "Obowiązki domowe" - Forma kontroli 13.07.13, 19:46
                                                    Jeszcze jest jedna opcja - dla zaawansowanych.
                                                    Starannie oznaczasz granice przestrzeni...i do jego przestrzeni po prostu nie zaglądasz
                                                    nie tykasz się sprzątania/usuwania kubeczków/skarpet z biurka/koszul zmemłanych brudnych i czystych pod łóżkiem/tony szarego kurzu z okna do którego nie można dojść przez biurko zawalone płytami cd i puszkami po piwie..
                                                    Tylko ze spokojem słuchasz raz na tydzień jak klnie: k.rwa, nie mam żadnych czystych spodni.. gdzie ta umowa, gdzieś tu ją miałem.. nie widziałaś takiej książki..? "Nie kochanie nie widziałam" i naprawdę mi to wisi. Taka ze mnie zła żona.

                                                    Owszem, w przestrzeni wspólnej wymagam dostosowania się do moich (naprawdę niewygórowanych!) oczekiwań dot. lepienia się do podłogi. W jego przestrzeni niech się przykleja jak lubi. Ja tam nigdy nie wchodzę. Wypieram ze świadomości to co dzieje się za drzwiami, bo inaczej bym zwariowała zmuszając go wiecznie do sprzątania/sama sprzątając za niego.

                                                    Na pewno nie jest to zdrowy układ, ale innego wyjścia nie widzę. Prócz wyprowadzki, ale nie o to chodzi..

                                                    Z trzeciej strony: mam w dalszej rodzinie pewnego ojca domu pedanta i przemocowca psychicznego. O... z takim do dopiero przerąbane i chory układ.. Awantura o pyłek na gablocie z drogocennym zbiorem, o krzywo leżący dywan.
                                                    Mój nie zauważy nawet jak okno mu wypadnie z muru na stół ;)
                                                    Wszystko ma swoje zady i walety.
                                                  • protein.spill Re: "Obowiązki domowe" - Forma kontroli 13.07.13, 20:02
                                                    > Na pewno nie jest to zdrowy układ, ale innego wyjścia nie widzę. Prócz wyprowadzki, ale nie o to chodzi..

                                                    Ja nie widze w tym nic dziwnego. W zasadzie sa trzy opcje:
                                                    - jedna strona pracuje zawodowo, druga zajmuje sie domem, nie widze opcji, zeby bylo inaczej
                                                    - obie strony pracuja i reszta zajmuja sie po polowie
                                                    - obie strony pracuja i reszta zajmuja sie w stosunku odwrotnie proporcjonalnym do zarobkow.

                                                    Ostatnia opcje mam za najsprawiedliwsza, ale z tego wlasnie powodu uchodzaca za nieludzka (tak jak "kazdy placi za siebie" w restauracji). Rozgraniczam dlatego, ze jezeli jedna strona idzie do pracy, zeby przerwac nieco monotonie swojego zycia i nie oszalec z nudow a druga jest tak naprawde odpowiedzialna za utrzymanie finansowe domu - to strona ktora bierze na siebie wiecej powinna miec w sprzataniu taryfe ulgowa. Jezeli nie z poczucia sprawiedliwosci, to chociaz ze zdrowego rozsadku.

                                                    Uzywam slowa "strona" bo plec nie powinna miec tutaj znaczenia. Mam tu znajome malzenstwo, gdzie ona utrzymuje cale towarzystwo a on zajmuje sie domem i dziecmi, a jest to dom utrzymany dobrze. Ostatnio ona sugerowala mu pare razy zeby moze zaczal szukac pracy. A on nie chce, jest dobrym kurem domowym.
                                                  • hello-kitty2 Re: "Obowiązki domowe" - Forma kontroli 13.07.13, 20:37
                                                    protein.spill napisał(a):

                                                    > Ostatnia opcje mam za najsprawiedliwsza, ale z tego wlasnie powodu uchodzaca za
                                                    > nieludzka (tak jak "kazdy placi za siebie" w restauracji). Rozgraniczam dlateg
                                                    > o, ze jezeli jedna strona idzie do pracy, zeby przerwac nieco monotonie swojego
                                                    > zycia i nie oszalec z nudow a druga jest tak naprawde odpowiedzialna za utrzym
                                                    > anie finansowe domu - to strona ktora bierze na siebie wiecej powinna miec w s
                                                    > przataniu taryfe ulgowa. Jezeli nie z poczucia sprawiedliwosci, to chociaz ze z
                                                    > drowego rozsadku.

                                                    A moze najsprawiedliwsza: jak ci sie chce jesc to sobie zrob, a jak mi sie chce to sobie zrobie sama? Przypomniales mi dlaczego mam w dupie zwiazek, bo jak slysze takie teksty to mi sie odechciewa dzielic cos (zycie?) z drugim czlowiekiem. Kiedy to tak naprawde nie masz wyjscia i zwyczajnie rzucasz sie tylko w swojej ciasnej klatce honey, bo i tak bedzie jak zona powie.
                                                  • protein.spill Re: "Obowiązki domowe" - Forma kontroli 13.07.13, 21:34
                                                    Moglem to napisac jakos lagodniej. Kasa jako wyznacznik "przydatnosci" nie jest idealna, jest najblizej (jako abstrakcja kombinacji talentu czasu i wysilku).

                                                    Pewnie dlatego, ze ostatnio wspolczucia dla ludzi mam jak na lekarstwo. Homeopatyczne.

                                                    Mimo wszystko sprobuje jeszcze raz: nie sadzisz, ze dobrze jest zaczac od "kazdy pracuje ile moze, i zuzywa ile potrzebuje?" A jak to sie juz zalamie (bo prawie zawsze sie zalamuje) to przejsc do "przejrzyjmy nasze slabe i mocne strony, grajmy mocnymi, zapobiegajmy stratom ze slabych?"

                                                    Odwroce plcie na chwile (ale przypadek rzeczywiscie sie zdarzyl), zebys mogla swoje odczucia porownac z tymi po poprzednim poscie:
                                                    ex-maz jednaj z moich ex, to byla tzw sierota (ale ladny). Nic mu nie wychodzilo, zawsze mial jakies wymowki - generalnie przynosil tylko straty, mimo ze wracal zmeczony z firmy. Zadluzal rodzine bez wiedzy zony. Bylo dziecko. Proby trafienia mu do rozsadku (zmien zawod albo branze) nic nie dawaly. Clou: maz bez zenady zachodzil do jej portfela i bral polowe jej kasy. "Kochamy sie, wspieramy sie". Zona w koncu pogonila dziada i po paru latach splacila dlugi. Myslisz, ze byla zolza, ktora nie wie, co to prawdziwy zwiazek, czy kims kto w koncu zaaplikowal zdrowy rozsadek na pasozyta?

                                                    Przyklad bardziej ekstreamlny niz oryginalny post, ale zasada ta sama: 50% to nie zawsze jest sprawiedliwie.
                                                    Wg mnie, ktos kto reaguje zloscia na tego typu rozmowy, nie powinien wchodzic w zwiazki partnerskie. Nie powinien gloryfikowac rownouprawnienia tylko model tradycyjny.
                                                  • hello-kitty2 Re: "Obowiązki domowe" - Forma kontroli 13.07.13, 21:53
                                                    protein.spill napisał(a):

                                                    > Przyklad bardziej ekstreamlny niz oryginalny post, ale zasada ta sama: 50% to n
                                                    > ie zawsze jest sprawiedliwie.
                                                    > Wg mnie, ktos kto reaguje zloscia na tego typu rozmowy, nie powinien wchodzic w
                                                    > zwiazki partnerskie. Nie powinien gloryfikowac rownouprawnienia tylko model tr
                                                    > adycyjny.

                                                    A czy ja gloryfikuje rownouprawnienie? Czy ja wchodze w zwiazki partnerskie? A zyj sobie jak chcesz, dla mnie mozesz zedrzec z tej suki ile sie da, niech zapierdala glupia cipa.
                                                  • kag73 Re: "Obowiązki domowe" - Forma kontroli 13.07.13, 20:43
                                                    > - obie strony pracuja i reszta zajmuja sie w stosunku odwrotnie proporcjonalnym
                                                    > do zarobkow.
                                                    >
                                                    > Ostatnia opcje mam za najsprawiedliwsza, ale z tego wlasnie powodu uchodzaca za
                                                    > nieludzka (tak jak "kazdy placi za siebie" w restauracji). Rozgraniczam dlateg
                                                    > o, ze jezeli jedna strona idzie do pracy, zeby przerwac nieco monotonie swojego
                                                    > zycia i nie oszalec z nudow a druga jest tak naprawde odpowiedzialna za utrzym
                                                    > anie finansowe domu - to strona ktora bierze na siebie wiecej powinna miec w s
                                                    > przataniu taryfe ulgowa. Jezeli nie z poczucia sprawiedliwosci, to chociaz ze z
                                                    > drowego rozsadku.

                                                    W tej opcji nie wziales pod uwage, ze ta strona mniej zarabiajaca niekoniecznie idzie do pracy, co by sie nie nudzic. Musi isc, bo inaczj nie starczyloby do pierwszego, albo nie mogliby splacici kredytu czy jeszcze czegos innego. I to, ze mniej zarabia nie znaczy wcale, ze mniej/krocej pracuje. Owszem zaslugiwalaby na wiecej, ale wiecej zaplacic jej nie chca:) Czyli wazne jest ile kto jest poza domem, bo jezeli oboje na caly etat(jedno i tak zarabia mniej), to niech sie zabiora i odwala domowa robote razem, tym sposobem beda mieli wiecej czasu dla siebie razem czy osobno i jedna z osob nie bedzie przeciazona praca i wypruta bez energii na rzecz mile i istotne.
                                                  • protein.spill Re: "Obowiązki domowe" - Forma kontroli 13.07.13, 21:11
                                                    Racja, rzeczy o ktorych piszesz trzeba brac pod uwage. Jest jeszcze jeden aspekt: jedno moze dopiero byc na etapie rozkrecania sowjej kariery, wiec milo by bylo, gdyby drugie mu pomoglo. Jak jak nie dla przyszlej kasy, to choc z empatii - warto pomoc.

                                                    Chwila na autoreklame: wlasnie tak spedzilem przedostani tydzien, zajmujac sie w pojedynke dzieckiem domem i praca. Po to, zeby zona mogla pojechac do innego kraju na delegacje sluzbowa. I powtorzymy to tyle razy ile trzeba bedzie, zeby mogla sie przebic do poziomu odpowiadajacego jej wyksztalceniu i aspiracjom. Koniec autoreklamy.

                                                    Ja mowilem o czyms innym: matki rowniesnikow mojego syna w swoich autach 4x4 ida do pracy zeby nie oszalec. Calosc ich zarobkow pokrywa przedszkole, czyli wydatek, ktory powstal przez pojscie do pracy. Nie tylko poprawia im sie stan psychiczny, ale od razu to przesuwa strzalke podzialu obowiazkow na 50% - przeciez razem pracujemy.


                                                  • hello-kitty2 Re: "Obowiązki domowe" - Forma kontroli 13.07.13, 21:23
                                                    protein.spill napisał(a):

                                                    > Chwila na autoreklame: wlasnie tak spedzilem przedostani tydzien, zajmujac sie
                                                    > w pojedynke dzieckiem domem i praca. Po to, zeby zona mogla pojechac do innego
                                                    > kraju na delegacje sluzbowa. I powtorzymy to tyle razy ile trzeba bedzie, zeby
                                                    > mogla sie przebic do poziomu odpowiadajacego jej wyksztalceniu i aspiracjom. Ko
                                                    > niec autoreklamy.

                                                    O ja pierdziele, zajales sie wszystkim przez tydzien i bedzie powtorka? Cos niesamowitego! Dala Ci za to chociaz dupy czy nadal jedziesz na recznym? Taka Zawle zajmujaca sie wszystkim sama z dwojka dzieci od kilkunastu lat to przy Tobie jakis obszczymur. I ty jestes rocznik 73? Nie dalabym Ci wiecej niz 20-25 lat. Nie wiem zaczynasz draznic.
                                                  • protein.spill Re: "Obowiązki domowe" - Forma kontroli 13.07.13, 21:35
                                                    Ok, lepiej bedzie przez jakis czas sie unikac w takim razie.
                                                  • mojemail3 Re: "Obowiązki domowe" - Forma kontroli 13.07.13, 21:53
                                                    protein.spill napisał:

                                                    (...)"
                                                    - obie strony pracuja i reszta zajmuja sie w stosunku odwrotnie proporcjonalnym do zarobkow.
                                                    Ostatnia opcje mam za najsprawiedliwsza, ale z tego wlasnie powodu uchodzaca za nieludzka (...) Jezeli nie z poczucia sprawiedliwosci, to chociaz ze zdrowego rozsadku"

                                                    Ja mam taki układ( wstyd się przyznać?!?) i ja sama o tym zadecydowałam, przy czym moje mniejsze zarobki wiążą się z większą swobodą, mobilnością,samodzielnym organizowaniem czasu. Ja mam poczucie, że nie będzie domu, jak obydwoje będziemy dużo i cięzko pracować. Przy czym, ponieważ okresowo mam więcej pracy, wyjazdów to rzecz jasna oczywiste jest,że opieka nad dzieckiem, zakupy, zwierzę są na jego głowie.Podobny układ był u mnie w domu, a ojciec po wielu latach podkreślał, jak ważna była praca mamy, ta domowa i ta zawodowa...
                                                  • protein.spill Re: "Obowiązki domowe" - Forma kontroli 13.07.13, 22:28
                                                    mojemail3 napisała:

                                                    > Ja mam taki układ( wstyd się przyznać?!?) i ja sama o tym zadecydowałam, przy c
                                                    > zym moje mniejsze zarobki wiążą się z większą swobodą, mobilnością,samodzielny
                                                    > m organizowaniem czasu. Ja mam poczucie, że nie będzie domu, jak obydwoje będzi
                                                    > emy dużo i cięzko pracować. Przy czym, ponieważ okresowo mam więcej pracy, wyja
                                                    > zdów to rzecz jasna oczywiste jest,że opieka nad dzieckiem, zakupy, zwierzę są
                                                    > na jego głowie.Podobny układ był u mnie w domu, a ojciec po wielu latach podkre
                                                    > ślał, jak ważna była praca mamy, ta domowa i ta zawodowa...
                                                    >

                                                    Dokladnie: chwala ludziom rosadnym. Ja tu sporo zali wylalem na swoja sytuacje z zona, na szczescie w tym aspekcie mam takie samo zdanie jak Twoj ojciec i maz.

                                                    Lekko zmieniajac temat, jestem tu (na forum) krotko, ciagle sie jeszcze zaskakuje niektorymi wypowiedziami. Nie masz pojecia jak dobrze poczytac, ze cos co mam za zdrowy rozsadek ktos zrownowazony tez tak to widzi, a nawet ze tak zyje.

                                                    A skoro juz jakis mechanizm gratyfikacji z relacji spolecznych gdzies w mozgu srzyknal endorfinami do krwi (czy czym on tam strzyka) po Twoim poscie to nawet becki od Bitch czy przed chwila od Kitty wydaja sie przydatne. W realu jak sie za bardzo rozpedzisz, sluchacze co najwyzej maja te zagadkowe miny (co on do diabla pieprzy?).

                                                    Tak wiec powyzszy akapit jest wazelina dla calej grupy, bez wyjatkow.
                                                  • mojemail3 Re:Obowiązki... 13.07.13, 23:38
                                                    protein.spill napisał:
                                                    (...)"Nie masz pojecia jak dobrze poczytac, ze cos co mam za zdrowy rozsadek ktos zrownowazony tez tak to widzi, a nawet ze tak zyje (...)"

                                                    Nie masz pojęcia, jak trudno mi było zdecydować się na przyznanie się do takiego układu...
                                                    Przy czym dobrze ustawiona organizacja życia domowego, rodzinnego nijak się odnosi do dobrze ustawionego układu damsko-męskiego;-) niestety...
                                                    Teraz jednak widzę, bo 10 lat miałam więcej złudzeń, że idealnych małżeństw nie ma, nawet te, które z zewnątrz na pozór wydają się doskonałe( o ironio my za takie uchodzimy...) mają swoje małe piekiełka.

                                                    Oglądam sobie właśnie po raz kolejny "Romanse i papierosy" to jest sedno prawdy o małżeńskim seksie, jego braku, całej gamie tęsknot nas dręczących...
                                                  • protein.spill Re:Obowiązki... 14.07.13, 01:36
                                                    A to szkoda :( Domyslam sie, ze organizacja zycia - perfekt, za to niewiele was juz laczy.
                                                    My tez udoskonalamy wszystko oprocz samego zwiazku.
                                                    Sprobuje obejrzec ten film z zona.

                                                    Dobranoc.
                                                  • mojemail3 Re:Obowiązki... 14.07.13, 01:54
                                                    protein.spill napisał:
                                                    (...)"Domyslam sie, ze organizacja zycia - perfekt, za to niewiele was juz laczy (...)

                                                    A to też nie tak, łączą też: marzenia,plany i cele życiowe, poglądy,zainteresowania, podobne poczucie humoru,style spędzania wolnego czasu, gusty muzyczne,filmowe, itd, itp, etc...
                                                    Oczywiście dziecko.
                                                    Organizacja tak w szczególach super perfekt nie jest, bo w związku z tym,że mamy pracę w innych godzinach,nie idziemy spać i nie wstajemy o tej samej porze.Po prostu w 90 % przypadków nie kładziemy się spać razem. To na pewno wiele wyjaśnia.
                                                    A w obecności przedszkolaka akcje po południu na dywanie odpadają, to już wspomnienia.
                                                    Czyli dziecko wiele zmienia;-)
                                                    Też życzę dobrej nocy, film polecam ( Johna Turturro)
                                                    Doskonały dla małżeństw na zakręcie:
                                                    www.filmweb.pl/Romance.Cigarettes

                                                    Najmi
                                                  • kag73 Re:Obowiązki... 14.07.13, 12:32
                                                    "...bo w związku z tym,że mam
                                                    > y pracę w innych godzinach,nie idziemy spać i nie wstajemy o tej samej porze.P
                                                    > o prostu w 90 % przypadków nie kładziemy się spać razem. To na pewno wiele wyja
                                                    > śnia."

                                                    Jasne, ze to wiele wyjasnia, kazda wymowka jest dobra, ale jak sie naprade chce to szuka sie sposobow. Wstajacemu o 4 rano, zapracowanemu, zmeczonemu praca mezowi, wieczorem czy popoludniu w nagrode serwujesz piwo albo dwa, nic dziwnego, ze zasypia jak niedzwiadek zanim zdazysz zblizyc sie do lozka. Blad! Wbrew temu co pisze Marek piwo to killer dla zmeczonego praca faceta. Marek to co innego, nie wstaje o 4 rano i jest aktywny fizycznie(sport).
                                                    Nowosc: co jakis czas bajke na dobranoc dziecku czyta on, gwarantuje, ze nie zasnie. Dziecko zasypia, on idzie spac, mozna pol godzinki wczesniej niz zazwyczaj, Ty z nim do lozka, owszem za wczesnie dla Ciebie, ale ja Tobie spac nie kaze, tylko sie do niego polasic. Jak skonczycie, on zasnie jak niedzwiadek(typowe) a Ty wstaniesz i dalej bedzisz robila swoje az sie zmeczysz i tez pojdziesz spac. Proste?
                                                  • zawle Re:Obowiązki... 14.07.13, 12:42
                                                    > Nowosc: co jakis czas bajke na dobranoc dziecku czyta on, gwarantuje, ze nie za
                                                    > snie. Dziecko zasypia, on idzie spac, mozna pol godzinki wczesniej niz zazwycza
                                                    > j, Ty z nim do lozka, owszem za wczesnie dla Ciebie, ale ja Tobie spac nie kaze
                                                    > , tylko sie do niego polasic. Jak skonczycie, on zasnie jak niedzwiadek(typowe)
                                                    > a Ty wstaniesz i dalej bedzisz robila swoje az sie zmeczysz i tez pojdziesz sp
                                                    > ac. Proste?

                                                    Uwielbiam Ciebie Kag...ale zawiodłaś mnie jednak odrobinkę..brakuje wina;))
                                                  • kag73 Re:Obowiązki... 14.07.13, 13:01
                                                    Zawle, bo alkohol go "rozklada". Skoro zabraniam piwa to i wina nie pozwalam :)
                                                  • zawle Re:Obowiązki... 14.07.13, 13:03
                                                    Kag..Ty się naprawdę nadajesz do "korpoświatamarka":)))
                                                  • marek.zak1 Re:Obowiązki... 14.07.13, 13:22
                                                    Kag jest doswiadczoną dziewczyną i wie, jak jest. Przyznaję - piwo jest killerem dla zmęczonego dniem faceta i go ścina z nóg. Tak więc najpierw sex potem piwo.
                                                  • kag73 Re:Obowiązki... 14.07.13, 13:54
                                                    Zawle, ja tak po mesku(nauczylam sie od meza), dziewczyna ma problem, mowi o tym a ja jej serwuje rozwiazanie. To wszystko. A teraz ide z rodzinka na plaze! Pa, pa!
                                                  • mojemail3 Re:Obowiązki...małż;-) 14.07.13, 14:14
                                                    zawle:
                                                    (...)"Uwielbiam Ciebie Kag...ale zawiodłaś mnie jednak odrobinkę..brakuje wina;))"

                                                    Zawle, Tobie chodzi o to,że "wszystkie kobiety są piękne tylko czasem wina brak" w zawoalowanej formie?
                                                  • hello-kitty2 Re:Obowiązki...małż;-) 14.07.13, 14:21
                                                    mojemail3 napisała:

                                                    > zawle:
                                                    > (...)"Uwielbiam Ciebie Kag...ale zawiodłaś mnie jednak odrobinkę..brakuje wina;
                                                    > ))"
                                                    >
                                                    > Zawle, Tobie chodzi o to,że "wszystkie kobiety są piękne tylko czasem wina brak
                                                    > " w zawoalowanej formie?

                                                    Nie, mysle, ze chodzi o to ze Kag ''rozpija narod''. :) Mojemail mam na Ciebie pomysl. A ten Twoj maz to Cie jeszcze kreci czy juz taki ukochany przyjaciel? Wiesz co, a taki swing to nie cos dla Was?
                                                  • hello-kitty2 Re:Obowiązki...małż;-) 14.07.13, 14:25
                                                    hello-kitty2 napisała:

                                                    > Nie, mysle, ze chodzi o to ze Kag ''rozpija narod''. :) Mojemail mam na Ciebie
                                                    > pomysl. A ten Twoj maz to Cie jeszcze kreci czy juz taki ukochany przyjaciel? W
                                                    > iesz co, a taki swing to nie cos dla Was?

                                                    Albo lepiej: trojkat ale z przyzwoleniem meza, ktos trzeci, co by sie Toba zajal = idealne rozwiazanie. Pasujesz mi do wszystkich opowiesci o trojkatach. Kobieta z potrzebami + jeden, ktorego kocha, madry, doswiadczony, starszy, przywodca duchowy + drugi, jurny, napalony, zakochany.
                                                  • mojemail3 Re:Obowiązki...małż;-) 14.07.13, 14:29
                                                    hello-kitty2 napisała:

                                                    > hello-kitty2 napisała:
                                                    > Albo lepiej: trojkat ale z przyzwoleniem meza, ktos trzeci, co by sie Toba zaja
                                                    > l = idealne rozwiazanie. Pasujesz mi do wszystkich opowiesci o trojkatach. Kobi
                                                    > eta z potrzebami + jeden, ktorego kocha, madry, doswiadczony, starszy, przywodc
                                                    > a duchowy + drugi, jurny, napalony, zakochany.

                                                    Kitty, ja sobie sama na to nie pozwolę.
                                                  • hello-kitty2 Re:Obowiązki...małż;-) 14.07.13, 14:31
                                                    mojemail3 napisała:

                                                    > hello-kitty2 napisała:
                                                    >
                                                    > > hello-kitty2 napisała:
                                                    > > Albo lepiej: trojkat ale z przyzwoleniem meza, ktos trzeci, co by sie Tob
                                                    > a zaja
                                                    > > l = idealne rozwiazanie. Pasujesz mi do wszystkich opowiesci o trojkatach
                                                    > . Kobi
                                                    > > eta z potrzebami + jeden, ktorego kocha, madry, doswiadczony, starszy, pr
                                                    > zywodc
                                                    > > a duchowy + drugi, jurny, napalony, zakochany.
                                                    >
                                                    > Kitty, ja sobie sama na to nie pozwolę.

                                                    Ooo a dlaczego nie? Odpowiedz szczerze.
                                                    >
                                                  • mojemail3 Re:Obowiązki...małż;-) 14.07.13, 14:27
                                                    Hello.kitty2 napisała:
                                                    (...)"A ten Twoj maz to Cie jeszcze kreci czy juz taki ukochany przyjaciel? Wiesz co, a taki swing to nie cos dla Was?"

                                                    W domu ukochany przyjaciel,kręci, szczególnie poza domem, bo to taki podróżnik,żeglarz, artysta, ale...on wtedy nie ma czasu bo zabawia towarzystwo...
                                                    Swing odpada, to by się rozwodem skończyło.
                                                    W kwestiach "związkowych" to my tradycjonaliści jesteśmy...

                                                  • hello-kitty2 Re:Obowiązki...małż;-) 14.07.13, 14:34
                                                    mojemail3 napisała:

                                                    > W domu ukochany przyjaciel,kręci, szczególnie poza domem, bo to taki podróżnik,
                                                    > żeglarz, artysta, ale...on wtedy nie ma czasu bo zabawia towarzystwo...
                                                    > Swing odpada, to by się rozwodem skończyło.
                                                    > W kwestiach "związkowych" to my tradycjonaliści jesteśmy...

                                                    Tradycyjny to jest Marek. Ty wiesz co on robi ze swoja zona przeciez. Ciagne temat, bo mnie nurtujesz: a maz nic nie inicjuje? Nie miewal kochanek?
                                                  • zawle Re:Obowiązki...małż;-) 14.07.13, 15:08
                                                    hello-kitty2 napisała: > Nie, mysle, ze chodzi o to ze Kag ''rozpija narod''. :) Mojemail mam na Ciebie
                                                    > pomysl. A ten Twoj maz to Cie jeszcze kreci czy juz taki ukochany przyjaciel? W
                                                    > iesz co, a taki swing to nie cos dla Was?

                                                    Nie macie racji dziewczyny. Kag każdą swoją cudowną radę rozpoczyna od propozycji wina, nawet się zastanawiałam czy nie pracuje w alkoholach;)
                                                  • hello-kitty2 Re:Obowiązki...małż;-) 14.07.13, 15:22
                                                    zawle napisała:

                                                    > Nie macie racji dziewczyny. Kag każdą swoją cudowną radę rozpoczyna od propozyc
                                                    > ji wina, nawet się zastanawiałam czy nie pracuje w alkoholach;)

                                                    Kag przeciez nie pracuje. Rozpija narod tak podsumowala ja sisi :) No ale przeciez juz wczesniej zgodzilysmy sie, ze po winie dupa sprzedana, wiec rada oklepana ale sprawdzona, dobra. Podejrzewam, ze u mojemail problem jest jednak nie tyle z podaza, co z popytem, tym lokalnym, bo na wychodnym to nie ma na pewno. Kupujacy nawala, inwestuje teraz albo gdzie indziej albo w innych branzach :)
                                                  • mojemail3 Re:Obowiązki...Kitty;-) 14.07.13, 22:51
                                                    Kitty, nie myśl,że zignorowałam Twoje pytania, ale w taki ładny dzień są ciekawsze zajęcia niż siedzenie w domu i klikanie, więc wybyłam w teren...
                                                    Proszę o wyjaśnienie poniższej łamigłówki, bo nie umiem ustalić z podziałem na role:

                                                    (...)"Podejrzewam, ze u mojemail problem jest jednak nie tyle z podaza, co z popytem, tym lokalnym, bo na wychodnym to nie ma na pewno. Kupujacy nawala, inwestuje teraz albo gdzie indziej albo w innych branzach :)"

                                                    A co wcześniejszych pytań, dziś pytanie, dziś odpowiedz, chociaż mam skrupuły, bo wątek nie mnie dotyczy, zasadniczo też staram się tu nie żalić specjalnie( chyba,że tak to wygląda???)jak mnie pociągnąć za jezyk to gadam;-)
                                                    -kochanek nie miewał
                                                    -nie dopuszczam trójkąta( nie pozwalam sobie) bo moralnie i logistycznie jest to nie do ogarnięcia.Jestem leniem,zamiast się angażować w wątpliwie sensowny dodatkowy układ wolę sobie poszukać podniet w świecie pozaseksualnych, ale wybitnie sensualnych wrażeń:)
                                                    -a czy inicjuje? zdarza się.

                                                    Tak szczerze, ja tu nie szukam rozwiązania problemu, jakoś się potoczy ( raczej z górki, aż do klimakterium;) ale dużo się uczę od innych i pasjami przepadam za czytaniem dyskusji wątkowych...
                                                  • hello-kitty2 Re:Obowiązki...Kitty;-) 15.07.13, 12:15
                                                    mojemail3 napisała:

                                                    > Tak szczerze, ja tu nie szukam rozwiązania problemu, jakoś się potoczy ( raczej
                                                    > z górki, aż do klimakterium;) ale dużo się uczę od innych i pasjami przepadam
                                                    > za czytaniem dyskusji wątkowych...

                                                    Dziewczyno Ty masz 39 lat, nie wiem. Moze rzeczywiscie Ci seksu az tak nie brakuje i tylko tak proforma piszesz. Rozumiem, ze mezowi tez nie. Wiec teoretycznie problemu nie ma. Teoretycznie :-)
                                                  • mojemail3 Re:Obowiązki...Kitty;-) 15.07.13, 13:55
                                                    hello-kitty2 napisała:
                                                    > Dziewczyno Ty masz 39 lat, nie wiem. Moze rzeczywiscie Ci seksu az tak nie brak
                                                    > uje i tylko tak proforma piszesz. Rozumiem, ze mezowi tez nie. Wiec teoretyczni
                                                    > e problemu nie ma. Teoretycznie :-)

                                                    Kitty, no trochę czasem brakuje...ale, miewaliśmy takie "gorsze okresy" również wcześniej, a problemy takie,że z perspektywy czasu teraz jest cudownie:)
                                                    I winkiem, łaszeniem się i seksowną bielizną problemu nie rozwiążę, mam swoją koncepcję,ale nic na siłę...wszystko młotkiem;-)
                                                    Zbieram "rozumy"...
                                                  • hello-kitty2 Re:Obowiązki...Kitty;-) 15.07.13, 15:56
                                                    mojemail3 napisała:

                                                    > I winkiem, łaszeniem się i seksowną bielizną problemu nie rozwiążę, mam swoją k
                                                    > oncepcję,ale nic na siłę...wszystko młotkiem;-)
                                                    > Zbieram "rozumy"...

                                                    Sluchaj, a jest szansa, ze napiszesz wprost w czym jest problem? Czy sie nie chcesz tak odkrywac? Bo sciemniasz jak ta lala :) Co to za koncepcja?
                                                  • mojemail3 Re:Obowiązki...Kitty;-) 15.07.13, 18:08
                                                    hello-kitty2 napisała:
                                                    > Sluchaj, a jest szansa, ze napiszesz wprost w czym jest problem? Czy sie nie ch
                                                    > cesz tak odkrywac? Bo sciemniasz jak ta lala :) Co to za koncepcja?

                                                    Mała szansa Kitty...Mogłam przeciez założyć wątek ze swoim problemem, sprzedać ten melodramat ( z wątkami tragicznymi i komicznymi) ale...nie chcę się tak odkrywać...

                                                    Co do tej "kupy wolnych 4o latków"...do niedawna znałam dwóch, jednym zajęła się rozsądna 50 latka, drugi fajny, ale specyficzny, to może też defekt?( Pasjonat)
                                                    Tak więc kupa wolnych 40 latków...z przewagą kupy;-)
                                                  • hello-kitty2 Re:Obowiązki...Kitty;-) 15.07.13, 23:00
                                                    mojemail3 napisała:

                                                    > Mała szansa Kitty...Mogłam przeciez założyć wątek ze swoim problemem, sprzedać
                                                    > ten melodramat ( z wątkami tragicznymi i komicznymi) ale...nie chcę się tak odk
                                                    > rywać...

                                                    No to przynajmniej szczerze i mozemy przestac Cie naprawiac :) Doceniam.

                                                    Co do tej "kupy wolnych 4o latków"...do niedawna znałam dwóch, jednym zajęła si
                                                    > ę rozsądna 50 latka, drugi fajny, ale specyficzny, to może też defekt?( Pasjona
                                                    > t)
                                                    > Tak więc kupa wolnych 40 latków...z przewagą kupy;-)

                                                    Hehe pasjonat, bodajze Bitch wklejala tu raz profil pasjonata, miescil sie w szufladce 'defekt'. Przypomniala mi sie ta komedia 40letni prawiczek czy jakos tak. Tez specyficzny.
                                                  • mojemail3 Re:Obowiązki...Kitty;-) 15.07.13, 23:36
                                                    hello-kitty2 napisała:
                                                    > Hehe pasjonat, bodajze Bitch wklejala tu raz profil pasjonata, miescil sie w sz
                                                    > ufladce 'defekt'. Przypomniala mi sie ta komedia 40letni prawiczek czy jakos ta
                                                    > k. Tez specyficzny.

                                                    Kitty,Ty się nie śmiej, bo Ci linka wyślę do Pasjonata:)
                                                    Nie to nie tak, to chyba jest defekt emocjonalny, ale czy można tak bezceremonialnie podsumować kogoś kto nie związał się świętym węzłem małżeńskim i nie stworzył podstawowej komórki społecznej w przedziale wiekowym 25-35 lat???
                                                    Nie ma żony, dzieci, za to sezonowe narzeczone, pchające się drzwiami i oknami;-)

                                                    Jedną rzecz zauważam, w pokoleniu znanych 40-45 latków, w przeciwieństwie do jurnych, niewyżytych w doskonałej formie( a może to "każda sroczka swój ogonek chwali...") mężczyzn z tego forum;-)...to spora część tych, których znam się lekko sypie i ząb czasu ich nadgryza,stres zjada,choroby cywilizacyjne dopadają, wypić już za dużo nie mogą etc...
                                                  • kag73 Re:Obowiązki...Kitty;-) 15.07.13, 23:51
                                                    "Jedną rzecz zauważam, w pokoleniu znanych 40-45 latków, w przeciwieństwie do jurnych, niewyżytych w doskonałej formie( a może to "każda sroczka swój ogonek chwali...") mężczyzn z tego forum;-)...to spora część tych, których znam się lekko sypie i ząb czasu ich nadgryza,stres zjada,choroby cywilizacyjne dopadają, wypić już za dużo nie mogą etc..."

                                                    No, nie myl tego. Niktorzy tutaj dlatego tacy "jurni, niewyzyci", bo cale lata nie bzykaja i sie prosic musza, dlatego sa niewyzyci. Gdyby trafili na napalona kobiete, ktora by chciala czesto i gesto nie wiadomo jak by wygladalo ich zycie seksualne i co by z ich jurnosci pozostalo gdyby sie naprawde musieli sprezac:) A tak, sa mocni w gebach. Wykluczam tutaj Marka, bo on dba o forme i ma wszystko pod kontrola(pozytywnie to mowie).
                                                  • rafill Re:Obowiązki...Kitty;-) 15.07.13, 23:56
                                                    kag73 napisała:

                                                    > A tak, sa mocni w gebach.

                                                    Dobrze być mocnym w gębie, przynajmniej można minetę dobrą strzelić.
                                                  • mojemail3 Re:Obowiązki... 15.07.13, 23:59
                                                    rafill napisał:
                                                    > Dobrze być mocnym w gębie, przynajmniej można minetę dobrą strzelić."

                                                    STRZELIĆ ?!?!
                                                  • kag73 Re:Obowiązki...Kitty;-) 16.07.13, 00:01
                                                    rafill napisał:

                                                    > kag73 napisała:
                                                    >
                                                    > > A tak, sa mocni w gebach.
                                                    >
                                                    > Dobrze być mocnym w gębie, przynajmniej można minetę dobrą strzelić.

                                                    Oj, dobrze gadasz, to sie ceni:)
                                                  • mojemail3 marek... 16.07.13, 00:10
                                                    kag73 napisała:
                                                    (...)"Wykluczam tutaj Marka, bo on dba o forme i ma wszystko pod kontrola(pozytywnie to mowie)"

                                                    Marek biedny wykluczony;-)
                                                    Przykład Marka w relacji do ludzi z jego pokolenia czynnie uprawiających seks, jest jak procent 100 latków w gronie seniorów...Czyli niewiele i wyjątek nie potwierdza reguły.
                                                    Zasoby energii życiowej się kurczą, zwijamy się a nie rozwijamy, entropia się za nas zabiera i sorry fish w żadne bujdy o "drugiej" i trzeciej młodości nie wierzę.
                                                    Co z tego,że czuję się młodo, na bilecie ulgowym mogłabym jeżdzić, jak kolana skrzypią przy podjeżdzie na rowerze pod górkę ;-)

                                                    Mam też przyklad moich rodziców,mają trzeżwą ocenę rzeczywistości,swoich możliwości, pazurami się młodości nie trzymają a mimo to...wyglądają i czują się nieżle;-)

                                                  • kag73 Re: marek... 16.07.13, 00:19
                                                    A nie bardzo rozumiem co to teraz ma do rzeczy.
                                                    Raz piszesz, ze znani Ci 40-45 to juz prawie dziadki, za chwile, ze kto inny calkiem dobrze sie czuje. Na forum chlopy Ci musza napisac w jak dobrej sa formie. W realu nie musza, bo sama widzisz. Ito, ze maja po 40 stce nie znaczy, ze im sie seksisc nie chce, tym bardziej, ze sie nie seksa/zarzadko seksza, wiec nawet ma im sie prawo wydawac, ze gory moga przenosic:)
                                                  • mojemail3 Re: marek... 16.07.13, 00:29
                                                    kag73 napisała:

                                                    > A nie bardzo rozumiem co to teraz ma do rzeczy.
                                                    > Raz piszesz, ze znani Ci 40-45 to juz prawie dziadki, za chwile, ze kto inny ca
                                                    > lkiem dobrze sie czuje.

                                                    Kag, to że dobrze się czuje ( po 60 tce), to nie znaczy że zalewa mnie informacjami o swoim życiu seksualnym...
                                                    Może to swoista pruderia, może brak akceptacji? Może muszę nad tym popracowac,żeby wszystko i wszystkich tolerować;-)
                                                    A że 45 latek dziadkiem może być, to się zdarza, jak się ma prawie dorosłe dzieci:-)
                                                  • kag73 Re: marek... 16.07.13, 00:39
                                                    Mnie tez znajomi ludzie, ktorych spotykam nie opowiadaja o swoim zyciu seksualnym, no chyba, ze wywiaze sie jakas specjalna rozmowa z przyjaciolka. A tutaj jestesmy na forum o seksie, wiekszosc tutaj piszacych mezczyzn ma/albo mialo go za malo, dlatego tutaj pisza. Chcieliby wiecej i ma prawo im sie wydawac, ze by podolali nie wiem ile. Co nie zmienia faktu, ze niektorzy z pewnoscia by podolali:)
                                                  • mojemail3 forum o seksie;-) 16.07.13, 00:48
                                                    kag73 napisała:

                                                    > "Mnie tez znajomi ludzie, ktorych spotykam nie opowiadaja o swoim zyciu seksualn
                                                    > ym, no chyba, ze wywiaze sie jakas specjalna rozmowa z przyjaciolka. A tutaj je
                                                    > stesmy na forum o seksie (...)"

                                                    Kag, ale ja się Marka nie czepiam, napisałam tylko że jest jak 100 latek, ewenement;-)
                                                    Mam jeszcze( mam nadzieję...) równo pod sufitem i nie kwestionuję pisania o seksie, na forum o seksie;-)

                                                    Nieprecyzyjnie się wyraziłam widocznie...
                                                    Znam osoby widocznie "zdziadziałe" podkreślające swoje dokonania na niwie seksualnych wyczynów oraz uczepione pazurami wyobrażeń o swej nieprzemijającej młodości, a znam też osoby z pokorą podchodzące do przemijania i entropii, a mimo to "trzymające się dobrze"...
                                                  • rafill Re: forum o seksie;-) 16.07.13, 07:55
                                                    mojemail3 napisała:

                                                    > Nieprecyzyjnie się wyraziłam widocznie...
                                                    > Znam osoby widocznie "zdziadziałe" podkreślające swoje dokonania na niwie seksu
                                                    > alnych wyczynów oraz uczepione pazurami wyobrażeń o swej nieprzemijającej młodo
                                                    > ści, a znam też osoby z pokorą podchodzące do przemijania i entropii, a mimo t
                                                    > o "trzymające się dobrze"...

                                                    Jesteś bardzo mądrą kobietą. Może jeszcze mi brakuje trochę lat, żeby w pełni zrozumieć i zaakceptować to co napisałaś.
                                                    Żałuję, że nie jestem dość sprawny w słowie pisanym, żeby przekazać dokładnie co mam na myśli, niemniej spróbuję.
                                                    Dokonujemy w życiu pewnego rachunku zysków i strat. Niestety - na pewnym etapie musimy sobie już uświadamiać, że nie uda nam się w życiu mieć wszystkiego. Choćbyśmy nie wiem jak chcieli - prędzej czy później spotka nas taka sytuacja wyboru. Ważne żeby podjąć decyzję w zgodzie z samym sobą i być w tym szczerym.
                                                    Ludzie próbujący zakłamać rzeczywistość to wyjątkowo żałosne widowisko.
                                                  • mojemail3 Re: forum o seksie;-) 16.07.13, 09:03
                                                    rafill napisał:
                                                    "Może jeszcze mi brakuje trochę lat, żeby w pełni zrozumieć i zaakceptować to co napisałaś"

                                                    Jasne,że Ci brakuje, nie czas u Ciebie na rezygnację...
                                                    Ty mi tak nie kadż,bo jeszcze obrosnę w piórka;-)

                                                    rafill napisał:

                                                    > Żałuję, że nie jestem dość sprawny w słowie pisanym, żeby przekazać dokładnie c
                                                    > o mam na myśli, niemniej spróbuję.

                                                    Jesteś, jesteś, nie bądż taki skromny, akurat tej sprawności nie można Ci odmówić;-)
                                                  • hello-kitty2 Re:Obowiązki...Kitty;-) 16.07.13, 00:52
                                                    mojemail3 napisała:

                                                    > Kitty,Ty się nie śmiej, bo Ci linka wyślę do Pasjonata:)
                                                    > Nie to nie tak, to chyba jest defekt emocjonalny, ale czy można tak bezceremon
                                                    > ialnie podsumować kogoś kto nie związał się świętym węzłem małżeńskim i nie stw
                                                    > orzył podstawowej komórki społecznej w przedziale wiekowym 25-35 lat???
                                                    > Nie ma żony, dzieci, za to sezonowe narzeczone, pchające się drzwiami i oknami;
                                                    > -)

                                                    Zapodaj kochana tego linka. Jak sie olinkowal, to znaczy, ze mozna sie kontaktowac.

                                                    > Jedną rzecz zauważam, w pokoleniu znanych 40-45 latków, w przeciwieństwie do ju
                                                    > rnych, niewyżytych w doskonałej formie( a może to "każda sroczka swój ogonek ch
                                                    > wali...") mężczyzn z tego forum;-)

                                                    hehe ich glowna wada jest to, ze sa zonaci i z zonami pozostaja wiec na cholere inna kobieta ma czyjas robote odwalac? ja pierdole nie po to sie rozwiodlam zebym teraz zonatym obciagala, nima tak :) odbili mi sie czkawka, niech sie baruja (jurnie i w doskonalej formie rzecz jasna:) z zonami, jak Marek przykazal :)
                                                  • rafill Re:Obowiązki...Kitty;-) 16.07.13, 07:57
                                                    hello-kitty2 napisała:

                                                    > hehe ich glowna wada jest to, ze sa zonaci i z zonami pozostaja wiec na cholere
                                                    > inna kobieta ma czyjas robote odwalac? ja pierdole nie po to sie rozwiodlam ze
                                                    > bym teraz zonatym obciagala, nima tak :) odbili mi sie czkawka, niech sie baruj
                                                    > a (jurnie i w doskonalej formie rzecz jasna:) z zonami, jak Marek przykazal :)

                                                    No nie wiem jak inni, ale ja sobie biorę to do serca. Dzięki, mądrze gadasz.
                                                  • zawle Re:Obowiązki...Kitty;-) 16.07.13, 08:27
                                                    hello-kitty2 napisała: ja pierdole nie po to sie rozwiodlam ze
                                                    > bym teraz zonatym obciagala, :)

                                                    Święte słowa:)
                                                  • mojemail3 Re:Obowiązki...Kitty;-) 16.07.13, 08:59
                                                    hello-kitty2 napisała:
                                                    > Zapodaj kochana tego linka. Jak sie olinkowal, to znaczy, ze mozna sie kontakto
                                                    > wac.
                                                    Nie olinkował się, to jest link do strony jego Pasji...

                                                    hello.kitty2 napisała:
                                                    > hehe ich glowna wada jest to, ze sa zonaci i z zonami pozostaja wiec na cholere
                                                    > inna kobieta ma czyjas robote odwalac? ja pierdole nie po to sie rozwiodlam ze
                                                    > bym teraz zonatym obciagala, nima tak :) odbili mi sie czkawka, niech sie baruj
                                                    > a (jurnie i w doskonalej formie rzecz jasna:) z zonami, jak Marek przykazal :)

                                                    Jak Ty to umiesz, połączyć postawę asertywną z wysoce moralną ;-)
                                                    Dokładnie, "jak Marek przykazał"...
                                                  • urquhart autoreklama - "jak Marek przykazał" 16.07.13, 09:25
                                                    mojemail3 napisała:
                                                    > Jak Ty to umiesz, połączyć postawę asertywną z wysoce moralną ;-)
                                                    > Dokładnie, "jak Marek przykazał"...

                                                    Prostota i morale rad Marka kojarzy mi się wypisz wymaluj z infantylną prostotą reklam szybkiego bogacenia się dzięki inwestowaniu w Ambergold :)

                                                    Warstwa emocjonalna przekazu jest całkowicie niespójna z faktologiczną w odróżnieniu od choćby Kawitatora który jest dla mnie przekonywujący podsumowując pewne rzeczy z perspektywy dłuższego doświadczenia.
                                                  • marek.zak1 Re: autoreklama - "jak Marek przykazał" 16.07.13, 10:11
                                                    Witam,

                                                    Życie jest proste i stąd moje proste sugestie.
                                                    Odnośnie AmberGold i OLT - Express to gdyby nie zmasowana akcja banków i rządu, obawiającego się bankructwa LOT-u (co jest faktem) obie firmy by nadal świetnie prosperowały, a ja nie placiłbym 570 zl za bilet z Wrocławia do Warszawy w jedna stronę w zeszłym tygodniu..
                                                    Tu też jest proste - nie ma konkurencji, monopolista ma klienta w dupie.
                                                  • mojemail3 Re:Obowiązki... 14.07.13, 14:21
                                                    kag73 napisała:
                                                    (...)" ale ja Tobie spac nie kaze, tylko sie do niego polasic (...)"
                                                    Dobrze,że nie każesz mi wcześnie spac, bo obudziłabym się o 3 ciej...
                                                    Łasić się nie będę, ta opcja odpada.
                                                    Ja już chyba pogodziłam się z tym,że cudów nie ma i lepiej nie będzie, raczej gorzej.

                                                    W lepszej sytuacji są ci narzekający na "oziębłe żony" koło w wieku 30-35 lat, bo jak odchowają małe dzieci, to koło 40 tki może libido im skoczy i potrzeby wzrosną???

                                                    Jednak tradycyjny model francuski, gdzie żona w śrdenim wieku bierze sobie młodszego kochanka ma sens...
                                                  • protein.spill Re:Obowiązki... 14.07.13, 18:08
                                                    Jak powiedzialby porucznik Rrzewski:
                                                    - na starej piczy mlodziez sie cwiczy.
                                                  • kag73 Re:Obowiązki... 14.07.13, 21:51
                                                    mojemail3 napisała:
                                                    > Łasić się nie będę, ta opcja odpada.
                                                    > Ja już chyba pogodziłam się z tym,że cudów nie ma i lepiej nie będzie, raczej g
                                                    > orzej.
                                                    A dlaczego jestes taka negatywna? To nic wielkiego powiedziec wlasnemu mezowi "choc, kochany, poprzytulajmy sie troche". Z "lasic" mialam na mysli przytulac, zaczac od miziania i wtedy jest szansa, ze sie skoncyz dynamicznie, czy jak to tam chcialas:)
                                                    Czy moze juz Ci iles raz odmowil jak sie lasilas i dlatego nie chcesz?
                                                  • mojemail3 Re:Obowiązki... 14.07.13, 23:04
                                                    kag73 napisała:
                                                    (...)"A dlaczego jestes taka negatywna? To nic wielkiego powiedziec wlasnemu mezowi "choc, kochany, poprzytulajmy sie troche". Z "lasic" mialam na mysli przytulac(...)
                                                    Czy moze juz Ci iles raz odmowil jak sie lasilas i dlatego nie chcesz?"

                                                    Kag, nie trafia do mnie filozofia pozytywnego myślenia, nie mam 20 lat i dość trzeżwo oceniam rzeczywistość, jak sobie wmówię,że będą fajerwerki i rozpocznę pracę wg. poradników sukcesu, to się uda???
                                                    Nie odmawia mi,ale ja też nie proszę:) nie mam takiego zwyczaju;-)

                                                    Szkoda,że częściej nie wyjeżdżam na parę dni, powroty zawsze były fajne, ale teraz żal mi dzieciaka zostawiać...


                                                  • kag73 Re:Obowiązki... 14.07.13, 23:13
                                                    mojemail3 napisała:
                                                    >
                                                    > Kag, nie trafia do mnie filozofia pozytywnego myślenia, nie mam 20 lat i dość t
                                                    > rzeżwo oceniam rzeczywistość, jak sobie wmówię,że będą fajerwerki i rozpocznę p
                                                    > racę wg. poradników sukcesu, to się uda???
                                                    > Nie odmawia mi,ale ja też nie proszę:) nie mam takiego zwyczaju;-)

                                                    No, wiesz, to przeciez zadne proszenie, moim zdnaiem. Ja jestem za rownouprawnienie w lozku, facet tez bierze albo dazy kiedy chce albo ma ochote. Dlaczego niby kobieta nie moze?
                                                    W koncu znacie sie jak lyse konie. Zreszta wielu facetow po latach podejmowania inicjatywy i wyczynow byloby bardzo zadowolonych gdyby pewnego dnia rowniez kobieta pragnela seksu z nimi i wyraznie dala temu wyraz. Ja tam nie mam skrupulow i dobrze na tym wychodze:) Ty nie prosisz, Ty bierzesz to na co masz ochote, podobnie jak faceci.
                                                  • zawle Re:Obowiązki... 15.07.13, 09:13
                                                    kag73 napisała: > No, wiesz, to przeciez zadne proszenie, moim zdnaiem. Ja jestem za rownouprawni
                                                    > enie w lozku, facet tez bierze albo dazy kiedy chce albo ma ochote. Dlaczego ni
                                                    > by kobieta nie moze?
                                                    > W koncu znacie sie jak lyse konie. Zreszta wielu facetow po latach podejmowania
                                                    > inicjatywy i wyczynow byloby bardzo zadowolonych gdyby pewnego dnia rowniez ko
                                                    > bieta pragnela seksu z nimi i wyraznie dala temu wyraz. Ja tam nie mam skrupulo
                                                    > w i dobrze na tym wychodze:) Ty nie prosisz, Ty bierzesz to na co masz ochote,
                                                    > podobnie jak faceci.

                                                    Po prostu nie wiesz o czym gadasz. Fajnie się inicjuje jak facet chętny lub nawet niezbyt, ale pozwala z uśmiechem na ustach. Takie stany, że ludzie ze sobą nie sypiają nie biorą się z absolutnego barku inicjatywy drugiej strony. Dla Ciebie Kag świat jest radosny i wystarczy w jednej ręce trzymać wino i drugą brać. W myśl zasady proście a będzie wam dane. Ale tu, w Państwie Katolickim ta zasada nie jest przestrzegana. Myślę że ludzie z podobna sytuacją, po tylu wspólnych latach przeszli już jakąś drogę i twoje rady mogą okazać się grubo naiwne .
                                                  • mojemail3 Re:Obowiązki... 15.07.13, 09:35
                                                    zawle napisała:
                                                    (...)"Myślę że ludzie z podobna sytuacją, po tylu wspólnych latach przeszli już jakąś drogę i twoje rady mogą okazać się grubo naiwne (...)"

                                                    świete słowa Wiedżmo Zawle...( czytaj: od wiedzącej więcej;-)
                                                  • rafill Re:Obowiązki... 15.07.13, 09:47
                                                    mojemail3 napisała:

                                                    > zawle napisała:
                                                    > (...)"Myślę że ludzie z podobna sytuacją, po tylu wspólnych latach przeszli już
                                                    > jakąś drogę i twoje rady mogą okazać się grubo naiwne (...)"
                                                    >
                                                    > świete słowa Wiedżmo Zawle...( czytaj: od wiedzącej więcej;-)

                                                    Pamiętam z Lema, chyba z "Astronautów", jak bohater wpadł w pułapkę. Została ona tak skonstruowana, że obraz świata delikatnie zakrzywiał się w jedną stronę. Normalnie tego nie było widać, ale kierując się wzrokiem, za każdym krokiem nieznacznie skręcało się w bok. Ktoś kto chciał iść prosto, w końcu zawsze zrobił koło i doszedł do punktu wyjścia. Można tak było błądzić bez końca. Bohater rozwiązał problem zamykając oczy i biegnąc prosto przed siebie na wariata.
                                                  • zawle Re:Obowiązki... 15.07.13, 09:53
                                                    Czytałam tylko Gmach Lema. Zacznę od początku. Chyba dorosłam. A tak swoją drogą mógłbyś abacie zostać wróżką...wszystko do tej przypowieści można odnieść;)
                                                  • rafill Re:Obowiązki... 15.07.13, 10:03
                                                    zawle napisała:

                                                    > Czytałam tylko Gmach Lema. Zacznę od początku. Chyba dorosłam. A tak swoją drog
                                                    > ą mógłbyś abacie zostać wróżką...wszystko do tej przypowieści można odnieść;)

                                                    Ja jestem wróżką. Może nie taką z różdżką w kształcie gwiazdy i skrzydełkami motyla. Raczej taką, która widzi martwych ludzi, jak on:
                                                    www.youtube.com/watch?v=ZSNyiSetZ8Y
                                                    Są wszędzie. Pracuję z nimi, rozmawiam z nimi, mieszkam z nimi w tym samym bloku, kłaniam się im na ulicy. Nawet kupuję od nich marchewkę na straganie. Oni nie wiedzą, że są martwi. Wydaje im się, że żyją, pracują, mają rodziny, dzieci itd.
                                                    Wiedziałem to od dawna, ale dopiero jakiś czas temu mnie olśniło - że chyba ja też jestem jednym z nich.

                                                    Dla innych martwych ludzi:
                                                    www.youtube.com/watch?v=KiuW2oSZpOQ
                                                  • urquhart I see dead people... - nieumarli i ANTIDOTUM 16.07.13, 08:42
                                                    > www.youtube.com/watch?v=ZSNyiSetZ8Y
                                                    > Są wszędzie. Pracuję z nimi, rozmawiam z nimi, mieszkam z nimi w tym samym blok
                                                    > u, kłaniam się im na ulicy. Nawet kupuję od nich marchewkę na straganie. Oni ni
                                                    > e wiedzą, że są martwi. Wydaje im się, że żyją, pracują, mają rodziny, dzieci

                                                    Moja ulubiona autorka o zawiłościach pożądania Perel też używa tego porównania widząc w swoim rodzinnym otoczeniu belgijskich Żydów którzy przeżyli holocaust Nieumarłych, którzy żyjąc w troskach, przeżytej traumie i lęku nie potrafią doświadczać życia.
                                                    Antidotum tych co powrócili do życia to własnie erotyzm, daje energię, motywację, witalność.
                                                    (stąd jej motywacja żeby tak głęboko zająć się tematem inteligencji erotycznej)
                                                    11:00 minuta
                                                    www.ted.com/talks/lang/pl/esther_perel_the_secret_to_desire_in_a_long_term_relationship.htmlP.S.
                                                    wrzuciłem do lektur obowiązkowych, bo to diabelnie dobre kompendium podstawowych ambiwalentnych sprzeczności istnienia erotyki
                                                  • mojemail3 Re: I see dead people... - nieumarli i ANTIDOTUM 16.07.13, 09:07
                                                    urquhart napisał:
                                                    (...)"Moja ulubiona autorka o zawiłościach pożądania Perel też używa tego porównania
                                                    > widząc w swoim rodzinnym otoczeniu belgijskich Żydów którzy przeżyli holocaust
                                                    > Nieumarłych, którzy żyjąc w troskach, przeżytej traumie i lęku nie potrafią doś
                                                    > wiadczać życia(...)"

                                                    Ja to kupuję, dla mnie to racjonalna ocena rzeczywistości, ale może się mylę, może zostałam kuopiona?
                                                    Ciekawa jestem jak to oceniacie...

                                                    Muszę się wziąć do roboty, zajrzę wieczorem...
                                                  • zawle Re:Obowiązki... 15.07.13, 09:54
                                                    mojemail3 napisała: > świete słowa Wiedżmo Zawle..


                                                    To jest dobra strona bycia steranej przez życie;)
                                                  • kag73 Re:Obowiązki... 15.07.13, 09:57
                                                    Oj dziewczyny, w takim ukladzie zle zrozumialam sytuacje. Z opisu mojemail jawil mi sie obraz pary, ktora niby chce, ale...zmeczenie, pomylone godziny pracy, co za tym idzie nie chodza spac i nie wstawaja razem i inne takie. I do tego sie odnoslam.
                                                    Owszem znam tez sytuacje gdzie seks po meskiej stronie schodzi na drugi plan, po prostu jakby zasypia i zdarza sie co 2 tygodnie(dla mnie to bylo bardzo rzadko). I wiem, ze gdybym sama wtedy przejmowla inicjatywe bylby czesciej, ale nie chcialam tego robic, chcialam, zeby to facet chcial i przejmowal inicjatywe, bo nawet jakos sama bylam uspiona.
                                                    A poniewaz jestem niecierpliwa i mam sklonnosci czasem do teatralnosci no to byly male jazdy. Niemniej jednak pomoglo. Teraz jak o tym pomysle to mnie to smieszy i uwazam, ze bylo niepotrzebne, bo zdarzaja sie takie mniej aktywne fazy. Sek w tym, zeby je jakos przelamac, czasemi sie daje, ale trzeba cos w tym kierunku robic. Dlatego mojemail moze "liczyc na cud".
                                                    Co do wina w jednej rece...jestem juz z tym facetem tak dlugo, ze mi wino do nieczego nie potrzebne(no chyba, ze do anala;)) bo zadnych zahamowan nie mam:)


                                                  • hello-kitty2 Re:Obowiązki... 14.07.13, 02:03
                                                    protein.spill napisał(a):

                                                    > A to szkoda :( Domyslam sie, ze organizacja zycia - perfekt, za to niewiele wa
                                                    > s juz laczy.
                                                    > My tez udoskonalamy wszystko oprocz samego zwiazku.
                                                    > Sprobuje obejrzec ten film z zona.
                                                    >
                                                    > Dobranoc.

                                                    No a Ty zapodajesz nam tu glodne kawalki o procentowym podziale obowiazkow domowych w zwiazku zdajac sie zapominac w czym naprawde lezy problem czy go pudrujesz?

                                                    Dobranoc, pchly na noc, karaluchy pod poduchy :)
                                                  • protein.spill Re:Obowiązki... 14.07.13, 12:28
                                                    Ja generalnie za duzo mowie, czasem bez zastanowienia. Tego tematu nie ciagne, choc wydaje mi sie, ze wiem co urquhart chce powiedziec albo na co cierpi rafill. Patrze na moje skarpetki na srodku sypialni (czy wielka sterte zabawek w salonie) i wiem, ze temat mnie osobiscie nie dotyczy, to po co sie napinac :)


                                                  • kag73 Re:Obowiązki... 14.07.13, 12:36
                                                    protein.spill napisał(a):

                                                    > Patrze na moje skarpetki na srodku sypialni (czy wielka sterte zabawek w sal
                                                    > onie) i wiem, ze temat mnie osobiscie nie dotyczy, to po co sie napinac :)
                                                    >
                                                    Witamy w klubie! Czy Ty czasem nie mieszkasz u mnie/ze mna:) Bo znam ten obrazek, widze dokladnie to samo co Ty, tylko oprocz skarpetek leza tam jeszcze spodnie:)
                                                  • protein.spill Re:Obowiązki... 14.07.13, 13:20
                                                    I przed oczami pojawila mi sie scenka:
                                                    - Kasia?
                                                    - Piotrek?
                                                    [wychodza do sypialni, sciemnienie, w sciezce dzwiekowej poskrzypywanie lozka]
                                                  • hello-kitty2 Re:Obowiązki... 14.07.13, 14:17
                                                    protein.spill napisał(a):

                                                    > Ja generalnie za duzo mowie, czasem bez zastanowienia. Tego tematu nie ciagne,
                                                    > choc wydaje mi sie, ze wiem co urquhart chce powiedziec albo na co cierpi rafil
                                                    > l. Patrze na moje skarpetki na srodku sypialni (czy wielka sterte zabawek w sal
                                                    > onie) i wiem, ze temat mnie osobiscie nie dotyczy, to po co sie napinac :)

                                                    Ja mowie, ze dotyczy Cie temat ten u gory napisany niebieskimi literami. Widzisz? Dostrzegasz? Robisz cos w tym temacie oprocz oprocz obserwacji Hiszpana i masturbacji? :) Masz jakis plan? Podzielisz sie pomyslami? A moze juz dzieliles tylko przegapilam?
                                                  • protein.spill Re:Obowiązki... 14.07.13, 18:36
                                                    hello-kitty2 napisała

                                                    > Ja mowie, ze dotyczy Cie temat ten u gory napisany niebieskimi literami. Widzis
                                                    > z? Dostrzegasz? Robisz cos w tym temacie oprocz oprocz obserwacji Hiszpana i ma
                                                    > sturbacji? :) Masz jakis plan? Podzielisz sie pomyslami? A moze juz dzieliles t
                                                    > ylko przegapilam?

                                                    Ja przyszedlem na to forum, pisze co mi slina na jezyk przyniesie i ogladam same wpisy i odpowiedzi.

                                                    Analiza moich wpisow mowi mi o moich ograniczeniach (np chwalilem sie ze moge sie masturbowac ciagiem 1.5 godziny - ewidentny kompleks).

                                                    Analiza odpowiedzi (po odsianiu najskrajniejszych) mowi mi gdzie nasz zwiazek lezy na mapie problemow innych zwiazkow. To pozwala wyjsc z wygodnej skorupki "ach jesteem niezrozumiany" i widziec jasniej swoje wady.

                                                    A znajomosc wlasnych wad pozwala zadecydowac, czy z nich rezygnowac czy nie. Problem w tym, ze cos co jest ogolnie uznane za wade moze w istocie zwiazkowi sluzyc.

                                                    Juz widze efekty. W moim malzenstwie cos drgnelo. Po raz pierwszy pojawilo sie slowo rozwod.
                                                  • zawle Re:Obowiązki... 14.07.13, 18:54
                                                    protein.spill napisał(a): > Juz widze efekty. W moim malzenstwie cos drgnelo. Po raz pierwszy pojawilo sie
                                                    > slowo rozwod.

                                                    W akcie desperacji zabrałam się z koleżanką do wróżki. Powiedziała że wszystko się ułoży, jak wyprowadzimy się do domu daleko od drogi ( mieszkaliśmy w samym centrum, bez zamiarów zmiany). I tak się stało. Wyprowadziliśmy się do domu w lesie. I rozwiedliśmy.
                                                  • marek.zak1 Re:Obowiązki... 14.07.13, 19:04
                                                    Wszystko sie Tobie ułoży. Teraz wróżka powie Ci, że niedługo poznasz fajnego gościa i bedziecie żyli długo i szczęśliwie.
                                                  • zawle Re:Obowiązki... 14.07.13, 19:07
                                                    marek.zak1 napisał:

                                                    > Wszystko sie Tobie ułoży. Teraz wróżka powie Ci, że niedługo poznasz fajnego go
                                                    > ścia i bedziecie żyli długo i szczęśliwie.

                                                    Do wróżki chodzi się w kryzysie. teraz jestem szczęśliwa i nie mam potrzeby wspomagać się wróżami. Ani facetami.
                                                  • hello-kitty2 Re:Obowiązki... 14.07.13, 19:23
                                                    zawle napisała:

                                                    > Do wróżki chodzi się w kryzysie. teraz jestem szczęśliwa i nie mam potrzeby wsp
                                                    > omagać się wróżami. Ani facetami.

                                                    Klamczucha :-) hehe odgryzlam sie :)
                                                  • zawle Re:Obowiązki... 14.07.13, 19:26
                                                    hello-kitty2 napisała: > Klamczucha :-) hehe odgryzlam sie :)

                                                    Czy jak czasami mam ochotę na piwo, a sklepy zamknięte, to zaraz mam być nieszczęśliwa? :)))
                                                  • urquhart Re:Obowiązki... 14.07.13, 19:10
                                                    zawle napisała:
                                                    > W akcie desperacji zabrałam się z koleżanką do wróżki. Powiedziała że wszystko
                                                    > się ułoży, jak wyprowadzimy się do domu daleko od drogi ( mieszkaliśmy w samym
                                                    > centrum, bez zamiarów zmiany). I tak się stało. Wyprowadziliśmy się do domu w l
                                                    > esie. I rozwiedliśmy.

                                                    Super przypowieść! :)
                                                  • protein.spill Re:Obowiązki... 14.07.13, 19:28
                                                    > W akcie desperacji zabrałam się z koleżanką do wróżki. Powiedziała że wszystko
                                                    > się ułoży, jak wyprowadzimy się do domu daleko od drogi ( mieszkaliśmy w samym
                                                    > centrum, bez zamiarów zmiany). I tak się stało. Wyprowadziliśmy się do domu w l
                                                    > esie. I rozwiedliśmy.

                                                    Dobry przyklad, ze wrozki to psycholozki-amatorki. Daleko od drogi = odsuncie sie troche od kolowrotu pracy, wiecej badzcie ze soba, rozmawiajcie. Rada, ktora mozna zaserwowac w ciemno z nadzieja na poprawe. Szkoda ze wam nie wyszlo.
                                                  • zawle Re:Obowiązki... 14.07.13, 19:30
                                                    protein.spill napisał(a): Szkoda ze wam nie wyszlo.

                                                    Czemu szkoda? Potem przeżyłam drugą, największą miłość swojego życia. jako mężatka byłam zbyt nieśmiała;)))
                                                  • rafill Re:Obowiązki... 14.07.13, 21:32
                                                    zawle napisała:

                                                    > W akcie desperacji zabrałam się z koleżanką do wróżki. Powiedziała że wszystko
                                                    > się ułoży, jak wyprowadzimy się do domu daleko od drogi ( mieszkaliśmy w samym
                                                    > centrum, bez zamiarów zmiany). I tak się stało. Wyprowadziliśmy się do domu w l
                                                    > esie. I rozwiedliśmy.

                                                    Każdy ma swoje sposoby podejmowania decyzji. Żaden nie jest ani lepszy ani gorszy, jeśli jest skuteczny. U mnie to inaczej. Długotrwałe szczegółowe planowanie, podjęcie decyzji, a na końcu bezwzględna i zimna egzekucja zaplanowanych działań. Ale można i pytać wróżki - dlaczego nie. Liczy się efekt.
                                                  • zawle Re:Obowiązki... 14.07.13, 21:43
                                                    rafill napisał: > Każdy ma swoje sposoby podejmowania decyzji. Żaden nie jest ani lepszy ani gors
                                                    > zy, jeśli jest skuteczny. U mnie to inaczej. Długotrwałe szczegółowe planowanie
                                                    > , podjęcie decyzji, a na końcu bezwzględna i zimna egzekucja zaplanowanych dzia
                                                    > łań. Ale można i pytać wróżki - dlaczego nie. Liczy się efekt.

                                                    Ja idę na całość. Pewnego razu ucho się urwało, wyprowadziłam się bez jakiegokolwiek planu, wbrew rozsądkowi do innego miasta. Ale Ty nie masz takiej sytuacji jak ja. Ja miałam poważne powodu. Brak seksu był małą ich częścią. Wróżka uspokoiła, miała działanie terapeutyczne.
                                                  • rafill Re:Obowiązki... 14.07.13, 21:52
                                                    Dlatego też u mnie decyzje są adekwatnie inne niż u Ciebie :)
                                                  • hello-kitty2 Re:Obowiązki... 14.07.13, 19:20
                                                    protein.spill napisał(a):

                                                    > Ja przyszedlem na to forum, pisze co mi slina na jezyk przyniesie i ogladam sam
                                                    > e wpisy i odpowiedzi.

                                                    Rzeczywiscie masz 'rozrzut' sliny ale nie moge powiedziec, ze mi sie nie podoba.

                                                    > Analiza moich wpisow mowi mi o moich ograniczeniach (np chwalilem sie ze moge s
                                                    > ie masturbowac ciagiem 1.5 godziny - ewidentny kompleks).

                                                    1,5 godziny ciagiem? Nie wiem czy tu ktos Cie przebije? Nawet dziewczyna z wibratorem mordowala sprzet tylko przez godzinke, tyle, ze ona nie mogla dojsc, a u Ciebie to chyba brak satysfakcji.

                                                    > Juz widze efekty. W moim malzenstwie cos drgnelo. Po raz pierwszy pojawilo sie
                                                    > slowo rozwod.

                                                    Z czyich ust?
                                                  • protein.spill Re:Obowiązki... 14.07.13, 19:37
                                                    > 1,5 godziny ciagiem? Nie wiem czy tu ktos Cie przebije? Nawet dziewczyna z wibr
                                                    > atorem mordowala sprzet tylko przez godzinke, tyle, ze ona nie mogla dojsc, a u
                                                    > Ciebie to chyba brak satysfakcji.

                                                    Nie, bylo spoko, ale to bylo tylko raz, raz na cale zycie, kilka lat temu. Po prostu, jak odkrylem, ze moge przedluzac zabawe ponad jeden standardowy cykl (wzwod, rosnace podniecenie, orgazm), to cieszylem sie jak nastolatek i bilem rekordy, az doszedlem do tej 1.5 godziny. Teraz nie mam ani czasu, ani nawet motywacji (zamiast bicia rekordow to jest zwyczajne odsuwanie sie od zony).

                                                    >
                                                    > > Juz widze efekty. W moim malzenstwie cos drgnelo. Po raz pierwszy pojawil
                                                    > o sie
                                                    > > slowo rozwod.
                                                    >
                                                    > Z czyich ust?

                                                    Z moich, ale jako podsumowanie tego co zona powiedziala mi na moj temat.
                                                    Po czym zajasnialo slonce, i w cudowny sposob jest teraz lepiej.
                                                    Nie mam zludzen, niczego nie naprawilismy, wiec temat pewnie wroci.
                                                  • hello-kitty2 Re:Obowiązki... 14.07.13, 20:46
                                                    protein.spill napisał(a):

                                                    > Nie, bylo spoko, ale to bylo tylko raz, raz na cale zycie, kilka lat temu. Po p
                                                    > rostu, jak odkrylem, ze moge przedluzac zabawe ponad jeden standardowy cykl (wz
                                                    > wod, rosnace podniecenie, orgazm), to cieszylem sie jak nastolatek i bilem reko
                                                    > rdy, az doszedlem do tej 1.5 godziny. Teraz nie mam ani czasu, ani nawet motywa
                                                    > cji (zamiast bicia rekordow to jest zwyczajne odsuwanie sie od zony).

                                                    ooo jeszcze dopytam: a z kobieta ten sposob na przedluzanie zabawy tez dziala?, pytam o zabawe z czynnym ptakiem, a nie tam orale, srale i fiut sasiada do pomocy
                                                  • zawle Re:Obowiązki... 14.07.13, 20:53
                                                    hello-kitty2 napisała: pytam o zabawe z czynnym ptakiem, a nie tam orale, srale

                                                    Lubię to! :)))
                                                  • kag73 Re:Obowiązki... 14.07.13, 21:43
                                                    > ooo jeszcze dopytam: a z kobieta ten sposob na przedluzanie zabawy tez dziala?,
                                                    > pytam o zabawe z czynnym ptakiem, a nie tam orale, srale i fiut sasiada do pom
                                                    > ocy

                                                    Podobno pomaga trenowanie tzw. miesnia PC ( nie wiem czy tak sie to po polsku nazywa). Efekt jest taki, ze facet osiaga orgazm ale bez wytrysku i tym sposobem nie flaczeje i moze robic swoje dalej/dluzej.
                                                  • protein.spill Re:Obowiązki... 14.07.13, 22:39
                                                    > Podobno pomaga trenowanie tzw. miesnia PC ( nie wiem czy tak sie to po polsku n
                                                    > azywa). Efekt jest taki, ze facet osiaga orgazm ale bez wytrysku i tym sposobem
                                                    > nie flaczeje i moze robic swoje dalej/dluzej.

                                                    Tak, w seksie z kims innym. Udalo mi sie tylko kilka razy, ale szczerze mowiac niezbyt mi sie podobalo. Zonie - bardzo.

                                                    To o czym pisze idzie w innym kierunku: pierwsza fala przyjemnosci przychodzi przed pierwszym niekontrolowanym skurczem i mozna po jakims czasie dokladnie w tym momencie zastygnac bez napinania sie i pozwolic tej fali przejsc przez uklad nerwowy. Potem kontynuujesz zabawe do nastepnej fali. Konczysz normalnym orgazmem i on jest bardzo mocny. Mysle, ze ze to tylko marny cien przy kobiecym wielokrotnym ogazmie, ale co robic, trzeba grac tym co sie ma.
                                                  • protein.spill Re:Obowiązki... 14.07.13, 22:27
                                                    No wlasnie na to na poczatku liczylem.

                                                    Autor ksiazki, na ktorej sie opieralem twierdzi, ze mozna razem we dwojke rozwinac taki seks, ale to wymaga troche koncentracji, duzo wspolnych cwiczen i wspolpracy. Zadna z moich partnerek nie byla tym zainteresowana - mowia ze nudne i niezmyslowe. Swoja droga autor twierdzil, ze to tylko dla par, w pojedynke te techniki nie maja sensu. Ha - in your face, sucker!

                                                    Wiec dalej opieram sie na rozbudowanej grze wstepnej, duzej ilosci orala - a koncowa penetracja jest jak dla mnie o wiele za krotka, ale nie jestem jej w stanie przedluzyc sila woli.
                                                  • that.bitch.is.sick Re: "Obowiązki domowe" - Forma kontroli 15.07.13, 09:59
                                                    protein.spill napisał(a):


                                                    > A skoro juz jakis mechanizm gratyfikacji z relacji spolecznych gdzies w mozgu s
                                                    > rzyknal endorfinami do krwi (czy czym on tam strzyka) po Twoim poscie to nawet
                                                    > becki od Bitch czy przed chwila od Kitty wydaja sie przydatne. W realu jak sie
                                                    > za bardzo rozpedzisz, sluchacze co najwyzej maja te zagadkowe miny (co on do di
                                                    > abla pieprzy?).
                                                    >
                                                    > Tak wiec powyzszy akapit jest wazelina dla calej grupy, bez wyjatkow.

                                                    Panie niedotykalski, gdzie bitch dała bęcki? Daj mamusia pocałuje Grzesiu. Słabo wyczuwasz klimę, inteligencja emocjonalna się kłania. Kitty już się przecież na ciebie ślini jak angielski buldog, a ja się czuję jak tradycyjny chłop wśród amerykańskich feministek. Klepnął człowiek w poślady i już mnie oskarżono o molestowanie. Sfiksowałeś protein bo długo baby nie miałeś jak to mówią w seksmisji.


                                                    Freedom's just another word for nothing left to lose
                                                    Nothing don't mean nothing honey if it ain't free
                                                • mojemail3 Re: "Obowiązki domowe" - Forma kontroli 13.07.13, 14:51
                                                  protein.spill napisał:

                                                  (...)" Mam tu na mysli celebrowanie ogolnie przyjetych rytualow, takich jak przyjecia czy sposob spedzania wakacji. Te potencjalnie przyjemne zdarzenia zmieniaja sie w ciag niemilych przygotowan poprzez marudzenia podczas samego zdarzenia z nieuniknionym koncowym rozczarowaniem(...)"

                                                  Znam, znam,miałam taki niezbyt długi okres, kiedy dałam sobie narzucić panujący w rodzinie system zarzynania się domowymi przyjęciami. Na szczęście są fajne lokale, firmy cateringowe, nie trzeba mieć na to dużej kasy...Potem okazało się,że nasz model się sprawdza i został przyjęty i naśladowany.
                                                  Pewnie się narażę,ale ja o obowiązki domowe nie walczę, "zabawa w dom" mniej mnie męczy niż konieczność pracy zarobkowej, nie samej pracy,lubię swoją pracę, daje mi satysfakcję większą niż pieniądze, frustrację też jak każda praca z ludżmi. Po prostu doba jest za krótka, jeśli wszystko chcę zrobić dobrze, muszę więc odpuścić jakimś kosztem.
                                                  Najmi
                                    • protein.spill Re: Nie te czasy 13.07.13, 12:11
                                      Ok, racja. Pewnie ciagle jest sporo czegos takiego. Pewnie sie utrzyma jakis czas. Jedyne co mam do zaoferowania tym kobietom to poprosic faceta o pomoc albo, jak mu sie nie chce/nie ma czasu, wynajac kogos do sprzatania.

                                      Ciekawostka: to ja musialem namawiac na wynajecie pomocy domowej, zona jakos widziala to jako swoja porazke. Z drugiej strony teraz ja lepiej rozumiem, bo wydaje mi sie ze nasza pani sprzatajaca (Polka, trzeba sobie pomagac) patrzy na moja zone, tak jakby byla troche nieporadna, ale moglem sobie to uroic. Czyli: kobiety nawzajem sobie zgotowuja te piekielka lsniacych parkietow.
                                      • mojemail3 Re: Nie te czasy 13.07.13, 12:18
                                        protein.spill napisał:
                                        (...)" Czyli: kobiety nawzajem sobie zgotowuja te piekielka lsniacych parkietow."

                                        Zgadza się. Miałam kiedyś nieplanowanych gości,z rodziny z małym dzieckiem.Zamknęłam drzwi do sypialni z wyrażną sugestią,żeby mi tam nie włazić. Złośliwa pedantka wlazła,żeby dziecku pieluchę zmienic, a potem po całej rodzinie opowiadała " jak można mieć taki bałagan w sypialni"
                                        Można się pedantyczną neurotyczką nie przejmowac, ale własnie, polskie kobiety mają poczucie klęski jak nie panują nad wszystkim...
                                      • kag73 Re: Nie te czasy 13.07.13, 12:23
                                        "Ok, racja. Pewnie ciagle jest sporo czegos takiego. Pewnie sie utrzyma jakis czas. Jedyne co mam do zaoferowania tym kobietom to poprosic faceta o pomoc albo, jak mu sie nie chce/nie ma czasu, wynajac kogos do sprzatania."

                                        No usmialam sie. Dobry jestes:) To nawet nie bylaby "pomoc" z jego strony, bo kto powiedzial, ze to zadanie i tak juz pracujacej zawodowo kobiety a nie rowniez zawodowo pracujacego mezczyzny? Co i tak nie zmienia faktu, ze prosic to sobie mozna. Pani do sprzatania kosztuje i nie kazdego na nia stac.

                                        "Ciekawostka: to ja musialem namawiac na wynajecie pomocy domowej, zona jakos widziala to jako swoja porazke. Z drugiej strony teraz ja lepiej rozumiem, bo wydaje mi sie ze nasza pani sprzatajaca (Polka, trzeba sobie pomagac) patrzy na moja zone, tak jakby byla troche nieporadna, ale moglem sobie to uroic. Czyli: kobiety nawzajem sobie zgotowuja te piekielka lsniacych parkietow."

                                        Nadal panuje przekonanie, ze sprzatanie to zadanie kobiety i jak syf w domu to nikt nie powie, ze facet nic nie robi, tylko, ze "kobieta flondra/glajda/leniwa". Mezczyzni bardzo na luzie wszystko olewaja, ale tak naprawde palili by sie ze wstydu gdyby przyszli ludzie w gosci a u nich w chalupie bylby syf i kila a pani w szkole pisalaby: prosze dziecku umyc uszy i zmienic skarpeki:) oczywiscie przesadzam z tym dzieckiem, ale prawda jest taka, ze sie zaden taki Polak na pewno z tego powodu nigdy nie musial wstydzic.
                                        To wszystko presja srodowiska i "co powiedza ludzie".
                                        • zawle Re: Nie te czasy 13.07.13, 12:28
                                          kag73 napisała: > Nadal panuje przekonanie, ze sprzatanie to zadanie kobiety i jak syf w domu to
                                          > nikt nie powie, ze facet nic nie robi, tylko, ze "kobieta flondra/glajda/leniwa
                                          > ". Mezczyzni bardzo na luzie wszystko olewaja, ale tak naprawde palili by sie z
                                          > e wstydu gdyby przyszli ludzie w gosci a u nich w chalupie bylby syf i kila a p
                                          > ani w szkole pisalaby: prosze dziecku umyc uszy i zmienic skarpeki:)

                                          Hehe....kobiety nie muszą sprzątać. W domu sprząta się samo. Wystarczy popatrzeć na reklamy. Poza tym..w domu jest zawsze czysto jak on przychodzi, to po co sprzątać?
                                          • urquhart Re: Nie te czasy 13.07.13, 12:54
                                            > ć na reklamy. Poza tym..w domu jest zawsze czysto jak on przychodzi, to po co s
                                            > przątać?

                                            No właśnie jak ktoś lubi sprzątać co kto mu broni! To wolny kraj.
                                            humor.pl/system/application/resources/images/2011-07-12/tScpBcjzczpPh9yn7QWtLkHzl.jpg
                                        • protein.spill Re: Nie te czasy 13.07.13, 14:03
                                          > No usmialam sie. Dobry jestes:) To nawet nie bylaby "pomoc" z jego strony, bo k
                                          > to powiedzial, ze to zadanie i tak juz pracujacej zawodowo kobiety a nie rownie
                                          > z zawodowo pracujacego mezczyzny? Co i tak nie zmienia faktu, ze prosic to sobi
                                          > e mozna. Pani do sprzatania kosztuje i nie kazdego na nia stac.

                                          No wlasnie - kto powiedzial, ze to zadanie kobiety? To tylko iles tam niedogodnosci i po prostu nlezy je usunac, mozliwe niskim kosztem. Nie mam tez wiele wspolczucia dla ludzi ktorych nie stac, a to dlatego, ze sam zarznalem wlasne sny dla pieniedzy. Nie kazdy musi tak robic, ale jezeli wybiera sny zamiast forsy - niech pozniej nie placze nad efektami swojego wlasnego wyboru.

                                          >
                                          > Nadal panuje przekonanie, ze sprzatanie to zadanie kobiety i jak syf w domu to
                                          > nikt nie powie, ze facet nic nie robi, tylko, ze "kobieta flondra/glajda/leniwa
                                          > ". Mezczyzni bardzo na luzie wszystko olewaja, ale tak naprawde palili by sie z
                                          > e wstydu gdyby przyszli ludzie w gosci a u nich w chalupie bylby syf i kila a p
                                          > ani w szkole pisalaby: prosze dziecku umyc uszy i zmienic skarpeki:) oczywiscie
                                          > przesadzam z tym dzieckiem, ale prawda jest taka, ze sie zaden taki Polak na p
                                          > ewno z tego powodu nigdy nie musial wstydzic.
                                          > To wszystko presja srodowiska i "co powiedza ludzie".

                                          Znowu - niewiele wspolczucia. Albo trzeba opuscic "te srodowiska" i zaplacic cene utraty rodziny i przyjaciol, alienacji, stresu przystosowania, ryzyka porazki w zamian za wiecej swobody albo zostac i sie nie przejmowac. Kto sie przejmuje tym "co powiedza ludzie" sam sobie zasluzyl na takie zycie.
                                      • hello-kitty2 Re: Nie te czasy 13.07.13, 12:26
                                        protein.spill napisał(a):

                                        > Ciekawostka: to ja musialem namawiac na wynajecie pomocy domowej, zona jakos wi
                                        > dziala to jako swoja porazke. Z drugiej strony teraz ja lepiej rozumiem, bo wyd
                                        > aje mi sie ze nasza pani sprzatajaca (Polka, trzeba sobie pomagac) patrzy na mo
                                        > ja zone, tak jakby byla troche nieporadna, ale moglem sobie to uroic. Czyli: ko
                                        > biety nawzajem sobie zgotowuja te piekielka lsniacych parkietow.

                                        No cos w tym jest. Tez jak patrze na niepracujace zawodowo Holenderki majace panie do sprzatania to mi sie to wydaje hmm lenistwem/barkiem organizacji/zmeczeniem zyciem? Z drugiej strony jak wielka chata i czworka dzieci, nie wiem. Suma sumarum w domu ciagle brudno, bo pani przeciez nie ogarnie tego syfu raz w tygodniu, dzieciaki rozwydrzone uniemozliwiaja prowadzenie normalniej rozmowy z pania domu (wiecznie nieumalowanej, nieubranej, niewyrobionej). Nie wiem dlaczego na zachodzie tak popularny jest pomysl wielodzietniej rodziny w wielkim, brudnym domu?
                                        • kag73 Re: Nie te czasy 13.07.13, 12:32
                                          hello-kitty2 napisała:

                                          Nie wiem dlaczego
                                          > na zachodzie tak popularny jest pomysl wielodzietniej rodziny w wielkim, brudny
                                          > m domu?
                                          No widzisz, kitty, sama masz polskie myslenie, bo sie w czystym domu wychowalas. A oni maja inne priorytety niz sprzatanie w domu i tyle, zostali inaczej wychowani. Sama wlasnie osadzials ludzi, tak jak robi sie to w Polsce.

                                          • hello-kitty2 Re: Nie te czasy 13.07.13, 13:04
                                            kag73 napisała:

                                            > hello-kitty2 napisała:
                                            >
                                            > Nie wiem dlaczego
                                            > > na zachodzie tak popularny jest pomysl wielodzietniej rodziny w wielkim,
                                            > brudny
                                            > > m domu?
                                            > No widzisz, kitty, sama masz polskie myslenie, bo sie w czystym domu wychowalas
                                            > . A oni maja inne priorytety niz sprzatanie w domu i tyle, zostali inaczej wych
                                            > owani. Sama wlasnie osadzials ludzi, tak jak robi sie to w Polsce.

                                            E tam, chodzilo mi raczej o racjonalizacje typu mniej dzieci, mniejszy dom = mniej sprzatania. Po co sobie robic robote? Przeciez to normalne, ze jak sie powierzchnie rozrastaja to zaczyna byc nie do ogarniecia. Nie jestem fanem sprzatania i dlatego nie biore na siebie zadan nie do udzwigniecia, jakimi wydaje sie zapierdol w takiej chacie i przy takiej rodzinie. Przeciez nie powiesz pani w szkole: nie umyje synowi uszow i nie wypiore mu skarpetek, bo mam inne piorytety :)
                                    • urquhart Re: Nie te czasy 13.07.13, 12:28
                                      kag73 napisała:
                                      > . Do tego zmywanie/sprzatanie itd. jest niemeskie, to praca dla kobiet. Chce w
                                      > ierzyc, mam nadzieje, ze to sie zmienia. Z pewnoscia juz sporo sie zmienilo.

                                      Kag, czy odwrócenie patriarchalnego układu i przerzucenie na partnera kobiecych zajęć postrzegasz jako element twojego życiowego sukcesu?
                                      Dla kobiet z męskim mózgiem to w końcu logiczne działanie...
                                      • kag73 Re: Nie te czasy 13.07.13, 12:38
                                        > Kag, czy odwrócenie patriarchalnego układu i przerzucenie na partnera kobiecych
                                        > zajęć postrzegasz jako element twojego życiowego sukcesu?
                                        > Dla kobiet z męskim mózgiem to w końcu logiczne działanie...

                                        Urqu, u mnie nic takiego nie ma miejsca. Rzecz w tym, ze mojemu mezowi nie przyszlo by nawet do glowy, ze zmywanie naczyn(czego robic nie lubi) jest niemeskie. Rozumiesz? Po prostu ktos musi to zrobic a zatem dlaczego nie on? Zasada jest prosta, ja gotuje, on zmywa. Moze tez byc odwrotnie, ale on gotowac nie potrafi, nie jest zainteresowany nauczeniem sie, moje jedzenie smakuje najlepiej. A zatem?
                                        Do tego oboje nie pracujemy, wiec kazdy cos tam w domu robi, bo samo sie nie zrobi. Ja, tak samo jak on, mam lepsze rzeczy do roboty niz sprzatanie.
                                        Nie jestem pewna czy mam meski mozg. Nie sadze.
                                        • zawle Re: Nie te czasy 13.07.13, 13:07
                                          kag73 napisała: > Do tego oboje nie pracujemy, wiec kazdy cos tam w domu robi, bo samo sie nie zr
                                          > obi. Ja, tak samo jak on, mam lepsze rzeczy do roboty niz sprzatanie.
                                          > Nie jestem pewna czy mam meski mozg.

                                          Masz męski. Za to facet z męskim mózgiem chce żeby kobieta była nieleniwa. Nie pracowała, przynosiła do domu pieniądze. Nie sprzątała w jego obecności, ale żeby było czysto. Nie wydawała kasy, ale ładnie się prezentowała. Nie wychodziła z domu, ale miała świetną figurę. Była porządna ale ciągle miała chęć na seks.
                                          • mojemail3 Re: Nie te czasy 13.07.13, 13:14
                                            zawle napisała:

                                            Za to facet z męskim mózgiem chce żeby kobieta była nieleniwa. Nie
                                            > pracowała, przynosiła do domu pieniądze. Nie sprzątała w jego obecności, ale że
                                            > by było czysto. Nie wydawała kasy, ale ładnie się prezentowała. Nie wychodziła
                                            > z domu, ale miała świetną figurę. Była porządna ale ciągle miała chęć na seks.

                                            To Ci się udało, niestety ;-)
                                          • kag73 Re: Nie te czasy 13.07.13, 13:51
                                            "Za to facet z męskim mózgiem chce żeby kobieta była nieleniwa. Nie
                                            > pracowała, przynosiła do domu pieniądze. Nie sprzątała w jego obecności, ale że
                                            > by było czysto. Nie wydawała kasy, ale ładnie się prezentowała. Nie wychodziła
                                            > z domu, ale miała świetną figurę. Była porządna ale ciągle miała chęć na seks.

                                            Nie zgadzam sie z tym. Moim zdaniem to kwestia wychowania, kultury i specyfiki poszczegolnych krajow, utartych norm itd.
                            • protein.spill Re: Hiszpan twierdzi 13.07.13, 01:29
                              Przy sobie, w geograficznym sensie. Znaczy: mieszkamy w tym samym domu i mamy to samo dziecko.
                              • hello-kitty2 Re: Hiszpan twierdzi 13.07.13, 01:49
                                protein.spill napisał(a):

                                > Przy sobie, w geograficznym sensie. Znaczy: mieszkamy w tym samym domu i mamy t
                                > o samo dziecko.

                                Co nie przeszkadza Ci szlajac sie po barach z Hiszpanem? :) Ciekawe czego tam szukasz? (nie zebym sie nie szlajala). A ktory jestes rocznik orientacyjnie, skoro piszesz Kag, ze to nie to pokolenie>
                                • protein.spill Re: Hiszpan twierdzi 13.07.13, 01:54
                                  hello-kitty2 napisała:

                                  > protein.spill napisał(a):
                                  >
                                  > > Przy sobie, w geograficznym sensie. Znaczy: mieszkamy w tym samym domu i
                                  > mamy t
                                  > > o samo dziecko
                                  > Co nie przeszkadza Ci szlajac sie po barach z Hiszpanem? :) Ciekawe czego tam s
                                  > zukasz?

                                  A rozrywki :) Z zona i dzieckiem...

                                  > (nie zebym sie nie szlajala). A ktory jestes rocznik orientacyjnie, sko
                                  > ro piszesz Kag, ze to nie to pokolenie>

                                  No wlasnie kag jest z mojego pokolenia i czegos takiego o czym pisze nie widze ani w Polsce, ani w UK. W naszym pokoleniu jest inne napiecie, obie strony widza sie jako strona ciezej pracujaca i niedoceniana.
                                  • mojemail3 Re: Hiszpan twierdzi 13.07.13, 09:52
                                    protein.spill napisał(a):
                                    > No wlasnie kag jest z mojego pokolenia i czegos takiego o czym pisze nie widze
                                    > ani w Polsce, ani w UK. W naszym pokoleniu jest inne napiecie, obie strony widz
                                    > a sie jako strona ciezej pracujaca i niedoceniana.

                                    Zgadza się, co do pokolenia wylewającego tu swoje frustracje, to..." wszyscyśmy z jednego szynela"...czyli nieprzypadkowo jest ten kryzys tożsamy z podobną grupą wiekową...

                                    A co do podziału obowiązków, zgadza się,większość znajomych mężczyzn aktywnie uczestniczy w pracach domowych, u mnie może mniej, ale ja nie wykonam pewnych prac jak koszenie, cięcię piłą spalinową itp...
                                    A jeśli sytuacja finansowa pozwala, to częste jest zatrudnianie pani od sprzątania, pani od przygotowania przyjęcia itp.To klasa średnia, porównywalna ze standardami w reszcie UE.
                      • kag73 Re: Hiszpan twierdzi 12.07.13, 23:33
                        Z tego co widze roznice sa wylacznie w sferze kultury, nie natury. Polki wskakuja tutaj w angielskie obyczaje az furczy. Kilka lat i tylko subtelny polski akcent (i talia) zdradzaja pochodzenie. Polacy wolniej...

                        No ale o to chodzi, ze to polskie forum i faceci raczej by poszli do polskiego baru z polskimi kobietami:)
                        A Ty sam pisles o Angielkach w barze z Hiszpanem.
                        Owszem wazna jest presja spoleczna, utarte obyczaje i tak dalej. W Anglii jest inaczej, mniej ograniczen, to i latwo sie dopasowac i przyjac tutejsze obyczaje, chociaz jednak "talia" zostaje:) Moze za pare lat i to sie zmieni.
    • rafill Re: Test slubnej obraczki 12.07.13, 23:33
      Wiem. Podaruj Hiszpanowi koszulkę z jakimś hasłem w stylu "i'm from Poland"...
    • rafill Re: Test slubnej obraczki 13.07.13, 06:48
      Ja postanowilem nie nosic obraczki, bo przeszkadzala mi w masturbacji.
      • zawle Re: Test slubnej obraczki 13.07.13, 08:54
        rafill napisał:

        > Ja postanowilem nie nosic obraczki, bo przeszkadzala mi w masturbacji.
        :)))))
      • hello-kitty2 Re: Test slubnej obraczki 13.07.13, 12:10
        rafill napisał:

        > Ja postanowilem nie nosic obraczki, bo przeszkadzala mi w masturbacji.

        hehe Sabat, jak dojdziesz do punktu, w ktorym taka odpowiedz walniesz na jakims spedzie rodzinnym przy tesciu i tesciowej to staniesz sie zjadalny :)

        Ja nie widze zadnych obraczek u mezczyzn. Zonatych poznaje po przyklejonych do nich zonach. Zenada. Widzialam takiego jednego czarnulka we Wloszech. Musial byc grubo po czterdziestce. Biegal, cwiczyl, skakal do wody, a ta glapa za nim lazila w spodenkach do kolan i w staniku z obwislymi cycami. Najlepsze, ze nie cwiczyla, nie skakala, moze nie umiala plywac? ale nie opuszczala go na krok :) Takie pilnowanie? Jakby nie miala co z soba zrobic. Inne przyklejaja sie ciaglym komenderowaniem, a ten maz - palant lazi i wykonuje polecenia. Ona zajeta dekoracja siebie, dzieci i domu. On popychadlo. Takie obserwacje z wakacji mam.

        Znalam raz fajne malzenstwo (obraczek nie nosili) teraz to juz pewnie po siedemdziesiatce. Facet twierdzil, ze zakochal sie w niej patrzac jak kroila chleb. Inzynier i pani nauczycielka. Cos jak u Marka :)
        • marek.zak1 Re: Test slubnej obraczki 13.07.13, 12:25
          Też nie nosimy ale do siedemdziesiątki jeszcze daleko. Na marginesie, w pewnych zawodach nie można nosić obrączki, przynajmniej na prawej ręce.
      • loppe Re: Test slubnej obraczki 13.07.13, 13:24
        rafill napisał:

        > Ja postanowilem nie nosic obraczki, bo przeszkadzala mi w masturbacji.

        Ten tekst byłby ozdobą najlepszych programów kabaretowych, także Woody Allena:)).

        Również nie noszę, a gdy teściowa kiedyś zapytała przy obiedzie rodzinnym odpowiedziałem - Złoto poszło w górę i sprzedałem.
        • zawle Re: Test slubnej obraczki 13.07.13, 13:30
          Kiedyś, na obiedzie na którym byli teściowie mąż po raz kolejny poszedł do toalety. Jego mamusia zaniepokojona spytała czy jej synek nie ma zapalenia pęcherza moczowego na co odpowiedziałam że pęcherz zdrowy, tylko mu dziurka zarasta. Teściowa przerażona ze do lekarza trzeba iść. Uspokoiłam ją że to nic nie da, bo zgodnie z teoria rewolucji, narząd nieużywany zanika.
        • loppe Re: Test slubnej obraczki 13.07.13, 22:52
          Byłem wtedy młody bezczelny, teraz bym już tak nie żartował
    • munnin Re: Test slubnej obraczki 13.07.13, 18:04
      w ogóle nie zwróciłam bym na to uwagi, a co dopiero interpretacja, nawet w tej chwili nie jestem w stanie sobie przypomnieć np. kto z mich znajomych i przyjaciół nosi obrączkę, ale może to wynika z tego, że ogólnie jestem nieuważna
      • protein.spill Re: Test slubnej obraczki 13.07.13, 20:11
        To chyba dotyczy tylko czesci kobiet, tych, ktore szukaja kogos na jedna noc/na krotko. Mysle, ze dla nich takie rzeczy sa istotne, ulatwiaja szybkie znalezionie klucza do konkretnego egzemplarza.
Pełna wersja