Brak sexu po porodzie... jak długo?

12.07.13, 11:19
Jak długo może kobieta nie mieć ochoty na sex po porodzie. U nas już od ponad pół roku od porodu nie doszło ani razu do zbliżenia. Ile jeszcze to może potrwać?
    • rafill Re: Brak sexu po porodzie... jak długo? 12.07.13, 11:23
      zonaty19791 napisał:

      > Ile jeszcze to może potrwać ?

      To zależy. Czasem do końca życia, czasem do końca małżeństwa, czasem po paru latach, a może zdarzyć się, że za niedługo znów będziecie się radośnie bzykać. Nie ma reguły.
    • prosty_facet Re: Brak sexu po porodzie... jak długo? 12.07.13, 12:07
      Trzy lata .....
      Do śmierci ? ;-)
      • dreemcatcher Re: Brak sexu po porodzie... jak długo? 12.07.13, 13:57
        do śmierci to jest chyba prawidłowa odpowiedź. Jedne mają i przed i w trakcie i po . Inne tylko do zajścia w ciążę :) takie życie , a bo to jedna na świecie?
        • rafill Re: Brak sexu po porodzie... jak długo? 12.07.13, 14:06
          dreemcatcher napisał:

          > a bo to jedna na świecie?

          Tak. To ta jedna, jedyna, najukochańsza. Kocham pana, panie Sułku !
          • 78macius Re: Brak sexu po porodzie... jak długo? 15.07.13, 11:17
            zakochanie minie po notorycznym odmawianiu seksu , trzeba tylko poczekać ..
          • dreemcatcher Re: Brak sexu po porodzie... jak długo? 15.07.13, 11:19
            eeee nie przesadzajmy :)
    • marek.zak1 Żona to tez kobieta 12.07.13, 14:52
      Facet jest czarodziejem. Zaczaruj ją, poproś, powiedz o swojej wielkiej miłości, o tym, że jest dla ciebie wszystkim, że tęsknisz, przynoś kwiaty, przewiń dziecko w nocy, tak, żeby spała itd.
      Żona to tez kobieta, może o tym zapomniałeś.
      • twojabogini Re: Żona to tez kobieta 16.07.13, 16:14
        Zgadzam się z markiem. Mój mąż okazał się czarodziejem i po okresie bezseksia pociążowego seks powrócił (zanim zaczął "czarować" w ogóle nie czułam potrzeb seksualnych - od pierwszej minuty rozpoczęcia porodu). Także czarować, czarować.
        • rafill Re: Żona to tez kobieta 18.07.13, 10:56
          twojabogini napisała:

          > Zgadzam się z markiem. Mój mąż okazał się czarodziejem i po okresie bezseksia p
          > ociążowego seks powrócił (zanim zaczął "czarować" w ogóle nie czułam potrzeb se
          > ksualnych - od pierwszej minuty rozpoczęcia porodu). Także czarować, czarować.

          Rozumiem, że zanim zaczął czarować, to czarować nie umiał ? Kajtuś kurwa czarodziej, cudowne oświecenie na niego zstąpiło.

          Egipcjanie przypisywali wylewy Nilu heliakalnemu wschodowi Syriusza.
          Nie widzę powodu, dla którego zmiana percepcji małżonka, spowodowana zmianami hormonalnymi we własnym ciele miałaby nie podlegać podobnym prawidłom.
          • kruche_ciacho Re: Żona to tez kobieta 18.07.13, 14:47
            przypuszczam ze wczesniej czarowanie nie bylo potrzebne

            ja po porodzie tez nie czulam potrzeb, ale moj ex-slubny nie kiwnal palcem nawet
            mi sie poukladalo po 3 latach jakos, ale wtedy to jak ja probowalam przejac inicjatywe to bylo za pozno
            hu.jnia z grzybnia

            wiec nic tylko czarowac.....
            • twojabogini Re: Żona to tez kobieta 18.07.13, 18:04
              kruche_ciacho napisała:

              > przypuszczam ze wczesniej czarowanie nie bylo potrzebne
              >
              > ja po porodzie tez nie czulam potrzeb, ale moj ex-slubny nie kiwnal palcem nawet

              Ano nie było. Do drugiego porodu w życiu nigdy mi się nie śniło, że mogę nie mieć potrzeb seksualnych. Po porodzie rzeczywistość mnie przerosła. Mojego męża na szczęście nie. I dzięki jego czarowaniu wróciliśmy do seksu i teraz nie jestem już w stanie nawet zrozumieć tamtej siebie. Ale z drugiej strony pamiętam. Naprawdę seks nie tylko mógł dla mnie wtedy nie istnieć - według mnie wtedy - nie powinien :)
              I bardzo się cieszę, że mój mąż wtedy okazał się czarodziejem, wziął na siebie odpowiedzialność i na nowo rozbudził we mnie kobietę. Mimo tego, że wyglądałam wtedy jak wieloryb, seksapilu miałam tyle co kaszalot (o ile to nie to samo) i cóż - nie cieszył się moimi względami i nie przyjmowałam jego wszystkich prób aprobatą.
    • daavid Re: Brak sexu po porodzie... jak długo? 14.07.13, 21:22
      Dlaczego nie zapytasz żonę wprost?
    • altz Re: Brak sexu po porodzie... jak długo? 16.07.13, 20:54
      zonaty19791 napisał:
      > Jak długo może kobieta nie mieć ochoty na sex po porodzie. U nas już od ponad p
      > ół roku od porodu nie doszło ani razu do zbliżenia. Ile jeszcze to może potrwać?

      To sobie jeszcze poczekasz. :-) Zazwyczaj, jeśli kobieta karmi, to może trwać i dwa lata przy zupełnym braku potrzeb. Potem się chwilkę nacieszysz i znowu będzie dziecko albo się nie nacieszysz i będzie rozwód. Ja to było? "Minęła pora godowa, teraz tylko boli głowa." :-)
    • twojabogini Re: Brak sexu po porodzie... jak długo? 18.07.13, 18:16
      szaman_o_co_kaman napisał:

      > Współczuję idiotycznych odpowiedzi w stylu "do śmierci, lub do końca małżeństwa
      > ". Rzeczywiście nie ma reguły, ale nie powinno to trwać dłużej niż rok. Wiele z
      > ależy od tego, jak przebiegał poród. Moja dziewczyna miała cesarkę i lekarze co
      > ś schrzanili. Została spora blizna i dziewczyna przybrała sobie do głowy, że źl
      > e wygląda i nie może mi się pokazać. Zmniejszone poczucie własnej atrakcyjności
      > wpłynęło na jej libido

      Tak - zmiana ciała po porodzie jest jednym z najskuteczniejszych zabijaczy libido kobiet. I cenię mężczyzn, którzy potrafią wziąć się z problemem za bary. Czy to sami, czy z pomocą specjalisty. Panom, których żony mają podobny problem - cesarka- blizna, brzydki brzuch, cieknące mlekiem piersi, kłopoty po szyciu krocza itp.:
      1. Udawanie, że się nie widzi, żeby nie zranić rani jeszcze bardziej.
      2. Są psycholodzy psychiatrzy, ale także chirurdzy plastyczni - warto korzystać z pomocy i tych i tych.
      3. Akceptacja. Słowo klucz.

      Bardzo się wstydziłam mojej blizny po cc i swojej posterydowej wagi. Mój mąż gdy wróciłam do domu ze szpitala na dobre rozebrał mnie dokładnie i obejrzał, razem z blizną, nowymi rozstępami, większym brzuchem. Głaskając, całując, tuląc i okazując pożądanie (i nic więcej- to co robił było dla mnie). Nikt nigdy nie zrobił dla mnie niczego piękniejszego.
      Kilogramy zniknęły, rozstępy są po paru latach niewidoczne. Planuję operację plastyczną blizny - bo choć nie przeszkadza mi w seksie, to jednak jej nie lubię. I mój mąż mnie w tym wspiera - bez głupich uwag, komentarzy (choć wyraził opinię, że w jego ocenie nie ma to znaczenia, ale równie ważne jest dla niego jak czuje się ja).
Pełna wersja