Jaki dzien - taka noc

13.07.13, 10:02
Niedawno byłem w Krakowie i spotkałem się tamże z koleżanką Renatą. Bardzo sympatyczna rozmowa, w której padło takie oto stwierdzenie:

,,Na początku związku jaka noc – taki dzień, ale później, jaki dzień-taka noc”

Gdy zrozumiałem, o co chodzi, oniemiałem. W tym kilku słowach tkwi przecież tajemnica udanego związku, życia i seksu. Jako, ze faceci, co wiem po sobie, myślą wolno, tłumaczę na polski:

Chłopie, jeśli chcesz mieć fajne życie, atrakcyjną kobietę i udany z nią seks, musisz sobie na to zapracować.

I co wy na to?
    • urquhart ze służącymi kobiety nie śpią 13.07.13, 10:47
      marek.zak1 napisał:
      > Chłopie, jeśli chcesz mieć fajne życie, atrakcyjną kobietę i udany z nią seks,
      > musisz sobie na to zapracować.

      Oczywiście że na seks można zapracować Marku, u żony i na garsonierze, ale lepiej wzbudzić pożądanie i mieć go z namiętności.

      To jak z tą solą w zupie, za mało bez smaku, za dużo jest niejadalna. Tu raczej trafiają mężczyźni którzy zostali wychowani w przekonaniu że przez służbę i posłuszeństwo kobiecie można wysłużyć miłość i seks a to myślenie życzeniowe.
      • marek.zak1 Re: ze służącymi kobiety nie śpią 13.07.13, 11:46
        Wlasnie o to sie rozchodzi. Pożądanie jest świetne, i niezbędne, zwlaszcza w bardzo młodym wieku, ale jak facet jest leniem, to równie szybko przychodzi rozczarowanie.
        • urquhart Re: ze służącymi kobiety nie śpią 13.07.13, 12:22
          > rdzo młodym wieku, ale jak facet jest leniem, to równie szybko przychodzi rozcz
          > arowanie.

          Bo jak kobieta jest leniem to jest jeszcze bardziej interesująca i daje mu więcej okazji do wykazania się że jest rycerski?
          • zawle Re: ze służącymi kobiety nie śpią 13.07.13, 13:03
            urquhart napisał:
            > Bo jak kobieta jest leniem to jest jeszcze bardziej interesująca i daje mu więc
            > ej okazji do wykazania się że jest rycerski?
            >

            Właśnie o tym rozmyślam od kilku dni. Zresztą od mężczyzny usłyszałam kiedyś, że samodzielna kobieta nie jest gwarantem stabilności związku. Rozglądając się wokół widzę same potwierdzenia.
            • urquhart żeby je przyciągać 13.07.13, 13:11
              > Właśnie o tym rozmyślam od kilku dni. Zresztą od mężczyzny usłyszałam kiedyś, ż
              > e samodzielna kobieta nie jest gwarantem stabilności związku. Rozglądając się w
              > okół widzę same potwierdzenia.

              Te rośliny które nie potrzebują owadów do zapylania czy tworzą piękne kwiaty żeby je przyciągnąć i czy mają słodki nektar żeby je przyciągać?
              Przecież że nie.
              No chyba że rosiczka, wytwarza też wytwarza słodki lep ale żeby żywić się owadami.
            • marek.zak1 Re: ze służącymi kobiety nie śpią 13.07.13, 13:23
              Czy w życiu można mówić o jakichś gwarancjach? Zacytowane we wstępie powiedzenie zapewne też odnosi się do kobiet. To zreszta już zostało powiedziane w inny sposób - na wieczorny seks pracuje się i tworzy atmosferę cały dzień.
              • zawle Re: ze służącymi kobiety nie śpią 13.07.13, 13:24
                a faceci lubią spać ze służącymi...
                • urquhart Re: ze służącymi kobiety nie śpią 13.07.13, 13:39
                  > a faceci lubią spać ze służącymi...

                  A lubią...
                  Pamiętam wywiad z firmą wiodących od seksy gadżetów na zachodzie, z kobiecych przebrań najlepiej sprzedaje się seksy pokojówka (French Maid) i pielęgniarka a z męskich mundur (symbol władzy).

                  Kitty użyła świetnego słowa o usłużnych facetach widzianych na urlopie z babami - Popychadła
                  • kag73 Re: ze służącymi kobiety nie śpią 13.07.13, 14:05
                    urquhart napisał:
                    >
                    > Kitty użyła świetnego słowa o usłużnych facetach widzianych na urlopie z babami
                    > - Popychadła

                    Mysle, ze nie ma co popadac w skrajnosci. Zgadzam sie, ze atmosfera za dnia decyduje o tym co bedzie w nocy. I ni ma to nic wspolnego w byciu "sluzacym".
                    Jezeli sadzisz, ze kobieta po ilus tam latach malzenstwa bedzie palala zadza i namietnoscia do siedzacego w starych gaciach meza popijajacego piwo, olewajacego ja i dzieciaki, zajetego moze w necie...to zapewniam Cie, ze sie grubo mylisz. Bo w wiekszosci przypadkow nie bedzie, malo tego z czystej wsieklosci i rozzalenia ochota na amory (z nim) jej przejdzie.
                    Co nie zmienia faktu, ze zupelne przeciwienstwo tego stanu rzeczy tez nie jest stuprocentowa gwarancja na "udane" noce. Temat rzeka.
              • hello-kitty2 Re: ze służącymi kobiety nie śpią 13.07.13, 15:34
                marek.zak1 napisał:

                > Czy w życiu można mówić o jakichś gwarancjach? Zacytowane we wstępie powiedzen
                > ie zapewne też odnosi się do kobiet. To zreszta już zostało powiedziane w inny
                > sposób - na wieczorny seks pracuje się i tworzy atmosferę cały dzień.

                No wlasnie chodzi o to, ze nie. Popatrz na Sabata, ja wierze, ze on jest bardzo pracowity, nawet jak mi zdjecie przyslal to obieral na nim grzyby :) pewnie z pare kilo tam mial, ile to roboty! Sabat nie smieje sie. Powaznie.
            • humi-dor Re: ze służącymi kobiety nie śpią 13.07.13, 13:42
              zawle napisała:

              > Zresztą od mężczyzny usłyszałam kiedyś, ż
              > e samodzielna kobieta nie jest gwarantem stabilności związku.

              Jesli samodzielna nie jest gwarantem stabilnosci, to niesamodzielna jest kula u nogi. Zresta za co mozna podziwiac kobiete, ktora ogolnie kiepsko radzi sobie w zyciu ?
              • zawle Re: ze służącymi kobiety nie śpią 13.07.13, 13:46
                humi-dor napisał(a): > Jesli samodzielna nie jest gwarantem stabilnosci, to niesamodzielna jest kula u
                > nogi. Zresta za co mozna podziwiac kobiete, ktora ogolnie kiepsko radzi sobie
                > w zyciu ?


                a sobie kiepsko radzi? Przecież ma męża który ją utrzymuje. Ja nie potępiam takich kobiet. Głupsze są te co zasuwają na dwa etaty i jeszcze w domu.
                • humi-dor Re: ze służącymi kobiety nie śpią 13.07.13, 14:01
                  zawle napisała:

                  > a sobie kiepsko radzi? Przecież ma męża który ją utrzymuje.

                  I w zwiazku z tym, ze on ja utrzymuje, to ona zyskuje na atrakcyjnosci ? Naciagana teoria jak dla mnie.

                  • zawle Re: ze służącymi kobiety nie śpią 13.07.13, 14:05
                    humi-dor napisał(a): > I w zwiazku z tym, ze on ja utrzymuje, to ona zyskuje na atrakcyjnosci ? Naciag
                    > ana teoria jak dla mnie.

                    Absolutnie nie jest naciągana. Psychologiczna i ekonomiczna. jest jeszcze inny aspekt. Kobieta nie mająca własnych źródeł utrzymania jest spolegliwsza, bardziej skłonna do ustępstw, mniej wymagająca...jednym słowem, bardziej kobieca.
                    • humi-dor Re: ze służącymi kobiety nie śpią 13.07.13, 14:07
                      zawle napisała:

                      > Kobieta nie mająca własnych źródeł utrzymania jest spolegliwsza, bardzi
                      > ej skłonna do ustępstw, mniej wymagająca...jednym słowem, bardziej kobieca.

                      Ona nie jest bardziej kobieca, ona jest nudna.
                      • zawle Re: ze służącymi kobiety nie śpią 13.07.13, 14:10
                        humi-dor napisał(a): > Ona nie jest bardziej kobieca, ona jest nudna.

                        Co ty tam wiesz...pewnie masz kobiecy mózg;)
    • daavid Re: Jaki dzien - taka noc 13.07.13, 10:51
      Tylko, że jeśli nie ma nic za darmo to jaki można wyciągnąć z tego wniosek? Szczególny rodzaj prostytucji?
    • loppe Re: Jaki dzien - taka noc 13.07.13, 11:10
      Nim wstanie dzień

      www.youtube.com/watch?v=VWkNdikWGS8
      • prosty_facet Re: Jaki dzien - taka noc 13.07.13, 11:44
        loppe napisał:

        > Nim wstanie dzień
        >
        a href="www.youtube.com/watch?v=VWkNdikWGS8" target="_blank" rel="nofollow">www.youtube.com/watch?v=VWkNdikWGS8</a>

        zawsze mnie przechodzą dreszcze jak słyszę to nagranie......
    • loppe Re: Jaki dzien - taka noc 13.07.13, 14:34
      Bardzo dobrze Marku że z rana napisałeś, to jeszcze się wszyscy zdążą załapać na sexus subito!!
      • marek.zak1 Re: Jaki dzien - taka noc 13.07.13, 15:06
        Widzisz, ja najpierw przyniosłem zonie 5 goździków, a potem zaprosilem ją do baru na kebaba. Jestem poza tym bardzo miły. Wszystko na dobrej drorze :)
        • hello-kitty2 Re: Jaki dzien - taka noc 13.07.13, 15:44
          marek.zak1 napisał:

          > Widzisz, ja najpierw przyniosłem zonie 5 goździków, a potem zaprosilem ją do ba
          > ru na kebaba. Jestem poza tym bardzo miły. Wszystko na dobrej drorze :)

          Z przybraniem? Gozdzik bez przybrania lysy jest. Zapraszanie jest fajne, popieram, tylko bez patrzenia na zegarek.
          • marek.zak1 Re: Jaki dzien - taka noc 13.07.13, 15:49
            Bez przybrania. Znam gusty. Teraz niespodziewanie przyszła córka i jadę z nią na wycieczkę rowerową. Ale co się odwlecze, to nie uciecze :)
        • daavid Re: Jaki dzien - taka noc 13.07.13, 20:40
          Ja mojej kiedyś dałem chryzantemy. To nie było w Polsce i nie zdawałem sobie sprawy z podtekstów, a ona w sposób złośliwy znalazła powód by mnie poprzeklinać. :)
    • jesod Jeśli chcesz mieć fajne życie 13.07.13, 16:25
      marek.zak1 napisał:
      > Chłopie, jeśli chcesz mieć fajne życie, atrakcyjną kobietę i udany z nią seks,
      > musisz sobie na to zapracować.
      >
      > I co wy na to?

      Myślę, że nie chodzi tutaj wcale o faktyczne, zaplanowane z premedytacją zapracowanie, lecz rodzaj pozytywnej relacji, która wpływa na pozytywny ciąg dalszy.

      Nie można żyć i funkcjonować cały czas z piętnem, że muszę na coś zasłużyć. To oznacza przede wszystkim złą samoocenę, że dopiero zostanę zauważony/a, doceniony/a i kochany/a wtedy kiedy będę cały czas w sposób świadomy w tym celu pracować. Oznacza to również, że kiedy nie pracuję na realizację spełnienia tego celu, to wcale się nie liczę - nie ma mnie, nie istnieję, jestem mniej wart/a, bo na wszystko muszę zasłużyć, ale.... by zasłużyć muszę w tym kierunku docelowo ciągle pracować. Takie zasługiwanie może mieć znamiona żebrania i co? Będzie smakować? Na dłuższą metę na pewno nie, bo za jakiś czas przyjdzie frustracja i gorycz. Czegoś będzie brak...
      • marek.zak1 Re: Jeśli chcesz mieć fajne życie 13.07.13, 17:00
        Nie traktuj tego dosłownie, czyli że za prace i dobre sprawowanie za dnia dostaniesz nagrodę. Jest to pojrzenie na relacje damsko - męskie w taki sposób, że na początku ważna jest miłość i pożądanie, ale z czasem, choć niezbędne, nie są one wystarczające, aby stworzyć dobry związek. Do tego trzeba pracy, wzajemnego zrozumienia, i wszystkiego tego, co stanowi 95% każdego dnia.
        Sorry za takie łopatologizowanie....
        • rafill Re: Jeśli chcesz mieć fajne życie 13.07.13, 17:06
          Jeśli chcesz mieć fajne życie,
          Smyraj baby po odbycie.
          • rekreativa Re: Jeśli chcesz mieć fajne życie 13.07.13, 17:12
            :D:D
            Ty te bon moty na poczekaniu wymyślasz?
          • jesod Re: Jeśli chcesz mieć fajne życie 14.07.13, 22:25
            rafill napisał:
            > Jeśli chcesz mieć fajne życie,
            > Smyraj baby po odbycie.

            Miodem dupkę z gestem smaruj
            I... niczego jej nie żałuj
            Nie bądź takim zwykłym chu..m
            Co to dziury* potrzebuje
            :)

            * zamiennie: dupy, cipy, rury itd. itp. - do wyboru.

            • zawle Re: Jeśli chcesz mieć fajne życie 15.07.13, 09:18
              Raczej...;)

              Raz posmaruj miodem dupę
              Raz przesmyraj ją batogiem
              Wtedy będziesz dla niej Bogiem
              • rafill Re: Jeśli chcesz mieć fajne życie 15.07.13, 09:42
                zawle napisała:

                > Raczej...;)
                >
                > Raz posmaruj miodem dupę
                > Raz przesmyraj ją batogiem
                > Wtedy będziesz dla niej Bogiem

                Zawle, nie próbuj prostować Jesod jej spójnej i racjonalnej wizji świata wypełnionego przez mężczyzn przemocowców - emocjonalnych troglodytów. Moim zdaniem ten stan nie jest uleczalny, szkoda czasu. Tutaj każda demonstracja własnej wartości i asertywność w stosunkach między ludźmi będzie skwapliwie nadinterpretowana jako brutalność, zimno i przemoc. Trudno, każdy ma własny Matrix.
                • zawle Re: Jeśli chcesz mieć fajne życie 15.07.13, 09:50
                  rafill napisał: >
                  > Zawle, nie próbuj prostować

                  Ależ ja tylko wyrażam swoje zdanie...do prostowania mi daleko;) Ja po prostu w pewnych sytuacjach lubię trochę przemocowych facetów. Bo wiesz...ja lubię powalczyć;)
                  • jesod Bo wiesz... ja lubię powalczyć 15.07.13, 10:23
                    zawle napisała:
                    > w pewnych sytuacjach lubię trochę przemocowych facetów. Bo wiesz...ja lubię powal
                    > czyć;)

                    Gdzie lubisz powalczyć - w łóżku, czy też ogólnie w życiu, bo ujęcie pewne sytuacje zupełnie niczego nie wyjaśnia?
                    Przemocowy facet to określenie jednoznaczne.
                    Przemocowcem nie nazwiesz chyba tego, który się z Tobą droczy i bawi?
                    A tak, a propos walki... U przemocowca Twoja walka skazana jest przegraną. Więc o czym tak naprawdę piszesz?
                    • zawle Re: Bo wiesz... ja lubię powalczyć 15.07.13, 13:14
                      jesod napisała: > Gdzie lubisz powalczyć - w łóżku, czy też ogólnie w życiu, bo ujęcie pewne sytu
                      > acje zupełnie niczego nie wyjaśnia?
                      > Przemocowy facet to określenie jednoznaczne.
                      > Przemocowcem nie nazwiesz chyba tego, który się z Tobą droczy i bawi?
                      > A tak, a propos walki... U przemocowca Twoja walka skazana jest przegraną. Więc
                      > o czym tak naprawdę piszesz?

                      Potraktuj moją wypowiedz z nieprzymrużeniem oka, nabierze właściwych proporcji. Jednym słowem...nie napinaj się.
                      • jesod Re: Bo wiesz... ja lubię powalczyć 15.07.13, 14:01
                        zawle napisała:
                        > Jednym słowem...nie napinaj się.

                        Ależ skąd. Ja tylko nie uważam, iż świat się zaczyna i kończy na kutafonie.
                        Wiem, że radości i przyjemności istnienia nie można ograniczyć jedynie do wielkości i sprawności jego batoga.
                        • zawle Re: Bo wiesz... ja lubię powalczyć 15.07.13, 18:00
                          jesod napisała: > Ależ skąd. Ja tylko nie uważam, iż świat się zaczyna i kończy na kutafonie.
                          > Wiem, że radości i przyjemności istnienia nie można ograniczyć jedynie do wielk
                          > ości i sprawności jego batoga.

                          nawet sobie wyobraziłam Twoją minę w chwili pisania tych mądrych, odkrywczych i jakże zaskakujących słów. Fajnie że są na tym paskudnym, przesyconym brudnym seksem kobiety, które widzą w mężczyźnie człowieka. A swojego szczęścia nie uzależniają od seksu. Takie, które mają pasje i wartości i nie boją się o tym mówić tak cudownie i otwarcie. Nie zezwierzęciły się, nie zaprzedały i nadal mogą swoją czystą duszę nieść godnie przez ten paskudny świat. Brawo!!!!
                          • jesod Re: Bo wiesz... ja lubię powalczyć 15.07.13, 23:01
                            zawle napisała:
                            (...) Brawo!!!!

                            Możesz sobie ze mnie kpić, jeśli czujesz taką potrzebę - nie zmieni to mojego zdania w kwestiach zasadniczych, a one przecież dotyczą mnie, a więc i mojego życia.
                            Nie uważam też, że seks jest paskudny i brudny - to nieprawda. Paskudni i brudni bywają ludzie i... to oni zmieniają wartość i jakość seksu.
                            Czytam teraz "Wędrówkę przez słońce" - to coś o współczesnym niewolnictwie... Polecam. Ten świat istnieje obok nas i jest realny, namacalny, rzeczywisty.
                            lubimyczytac.pl/ksiazka/155080/wedrowka-przez-slonce
                            Mimo wszystko, ze swojej perspektywy nie uważam , że ten świat jest paskudny, ale... trwa w nim ciągła walka dobra ze złem. To są dwie energie, które wciąż się ścierają i mają wielki wpływ na nasze życie.
                            Dlatego czasem walczymy wszyscy, bo nie mamy innego wyboru... :)
                            • zawle Re: Bo wiesz... ja lubię powalczyć 15.07.13, 23:31
                              jesod napisała: Paskudni i brudn
                              > i bywają ludzie i... to oni zmieniają wartość i jakość seksu.

                              Praktyka stawania na cudzej głowie nie czyni z Ciebie wyższej.

                              -> Czytam teraz "Wędrówkę przez słońce" - to coś o współczesnym niewolnictwie...
                              > Polecam. Ten świat istnieje obok nas i jest realny, namacalny, rzeczywisty.

                              No i ? Po co mi to piszesz?

                              -
                              Czy ja sobie przeczę?
                              Bardzo dobrze, więc sobie przeczę,
                              ( Jestem wielki, we mnie są miliony)
                              Walt Whitman, Pieśń o sobie
                              • jesod Re: Bo wiesz... ja lubię powalczyć 15.07.13, 23:49
                                zawle napisała:
                                > Praktyka stawania na cudzej głowie nie czyni z Ciebie wyższej.

                                Wiesz co... Jestem zdziwiona tym podsumowaniem.

                                zawle napisała:
                                > No i ? Po co mi to piszesz?

                                Zupełnie po nic. Pomyliłam się...
                                • zawle Re: Bo wiesz... ja lubię powalczyć 16.07.13, 17:38
                                  Ja polecam Ci "Obóz świętych". Lubię mniej proste sytuacje.
                            • urquhart Re: Bo wiesz... ja lubię powalczyć 16.07.13, 07:13
                              jesod napisała:
                              > Mimo wszystko, ze swojej perspektywy nie uważam , że ten świat jest paskudny,
                              > ale... trwa w nim ciągła walka dobra ze złem. To są dwie energie, które wciąż s
                              > ię ścierają i mają wielki wpływ na nasze życie.

                              "Nie ma na świecie nic tak słodkiego jak miłość. Zaraz po miłości najsłodsza jest nienawiść "
                • jesod Nie próbuj prostować Jesod 15.07.13, 10:12
                  rafill napisał:
                  > Zawle, nie próbuj prostować Jesod jej spójnej i racjonalnej wizji świata wypełn
                  > ionego przez mężczyzn przemocowców - emocjonalnych troglodytów. Moim zdaniem te
                  > n stan nie jest uleczalny, szkoda czasu.

                  Dziwi mnie Twoje przekonanie o mojej spójnej i racjonalnej wizji świata, o której ja sama niewiele wiem - natomiast Ty zadajesz się wiedzieć lepiej ode mnie. Nie uważasz, że to jest niepokojące z Twojej strony? Wygląda na to, że masz patent na ścinanie głów i... kreujesz się tutaj na Boga. Przynajmniej bardzo starasz się stworzyć taką aurę wokół siebie.

                  Jeśli myślisz, że nie zauważam, iż usiłujesz sprowokować mnie do odezwania się, to bardzo się mylisz.


                  rafill napisał:
                  > tutaj każda demonstracja własnej wartości i asertywność w stosunkach między ludźmi będzie > skwapliwie nadinterpretowana jako brutalność, zimno i przemoc.

                  To nic innego tylko ta boska interpretacja. Rozumiem.
                  Pytanie tylko : jakiej wartości i czego dotyczy, w tym akurat przypadku, asertywność?

                  rafill napisał:
                  > Trudno, każdy ma własny Matrix.

                  Niewątpliwie.


              • jesod Raczej 15.07.13, 10:56
                zawle napisała:

                > Raczej...;)
                >
                > Raz posmaruj miodem dupę
                > Raz przesmyraj ją batogiem
                > Wtedy będziesz dla niej Bogiem

                Batog narzędzie boskie
                Skwapliwie wymierza chłostę
                By miejsce pokazać kobiecie
                W którym ten bóg ją zgniecie
                • zawle Re: Raczej 15.07.13, 13:17
                  jesod napisała: > Batog narzędzie boskie
                  > Skwapliwie wymierza chłostę
                  > By miejsce pokazać kobiecie
                  > W którym ten bóg ją zgniecie

                  I fajnie.

                  Bardzo lubię być gnieciona
                  Przez fajnego kutasfona
                  Byle batog duży miał
                  Żeby mu bez przerwy stał
                  • jesod Niefajnie 15.07.13, 15:02
                    zawle napisała:
                    > I fajnie.
                    >
                    > Bardzo lubię być gnieciona
                    > Przez fajnego kutasfona
                    > Byle batog duży miał
                    > Żeby mu bez przerwy stał

                    Możesz lubić to co chcesz
                    To dowolne - przecież wiesz
                    Gdy kutafon jest bezwzględny
                    Nie uczynisz z niego mięty

                    Może wielki batog mieć
                    Może tylko gnieść i gnieść
                    Hedonistą zwać się będzie
                    Gniotąc wszystko, wszystkich i... wszędzie

                    www.youtube.com/watch?v=go7JDHC-Uwk
        • jesod Re: Jeśli chcesz mieć fajne życie 14.07.13, 00:14
          marek.zak1 napisał:
          > Nie traktuj tego dosłownie, czyli że za prace i dobre sprawowanie za dnia dosta
          > niesz nagrodę.

          Nie. Nie potraktowałam tego dosłownie. To raczej Ty stworzyłeś taką sugestię pisząc:
          > Chłopie, jeśli chcesz mieć fajne życie, atrakcyjną kobietę i udany z nią seks,
          > musisz sobie na to zapracować.

          Ja odpowiadając zaczęłam tym zdaniem:
          > Myślę, że nie chodzi tutaj wcale o faktyczne, zaplanowane z premedytacją zapracowanie, lecz > rodzaj pozytywnej relacji, która wpływa na pozytywny ciąg dalszy.
          Rozumiesz teraz co miałam na myśli?
          Właśnie dokładnie to, że nie możemy mówić o zapracowaniu na coś i dopiero otrzymaniu nagrody, ale mowa jest o ciągłym staraniu się (dbaniu) o związek, który z kimś tworzymy, bo nam na nim zależy. Tylko musimy mieć świadomość, że tak jest i... zanim zaczniemy robić rzeczy głupie i nieprzemyślane w swoim życiu, to musimy pomyśleć przede wszystkim o tej właśnie osobie, na której nam naprawdę zależy.
          Nie ma stanów idealnych, ale... jeśli okazujemy sobie, że nam na sobie zależy (potrafimy i chcemy to robić), że myślimy o sobie, że dbamy o siebie, że zwracamy na siebie uwagę, że wracamy do siebie, że chcemy spędzać ze sobą czas, że interesujemy się sobą i swoimi sprawami wzajemnie, że wspieramy się w różnych sytuacjach - to nie oznacza wcale pracy, którą trzeba wykonać w związku, bo praca raczej kojarzy się z przymusem i obowiązkiem. A to, o czym piszę, jest naszym świadomym wyborem wynikającym z uczuć, które mamy do siebie. Jest swego rodzaju wzajemnym darem na różnych płaszczyznach naszego życia.

          W przysiędze małżeńskiej nie powinno być: "biorę sobie ciebie" - lecz "ofiarowuję tobie siebie".
          Może właśnie stąd tyle nieporozumień potem...? :)
          • rafill Re: Jeśli chcesz mieć fajne życie 14.07.13, 06:39
            Myślę że problem jest w sformuowaniu Marka, które można rozumieć dwuznacznie. To co napisałaś o ofiarowywaniu siebie, podoba mi się na tyle, że jest w gruncie rzeczy trafniejsze.
            Problem leży w tym, że ta druga osoba może nie być naszą ofiarą zainteresowana.

            Według mnie liczy się nie tyle praca nad związkiem, co praca nad sobą samym. Bardzo to przykre, ale to ile wnoszę do związku liczy się z biegem lat dla partnera dużo mniej, jak to ile sam znaczę.
            Co mężowi z tego, że stara i gruba żona robi mu kanapki do pracy, tyra w domu jak wół, luzuje go z opieki nad dziećmi, skoro on i tak pójdzie jak cielak na postronku do 15 lat młodszej i 25 kg lżejszej :)
            W sprawach seksualnych nie ma kompromisu, albo ktoś kogoś pociąga albo nie. Dobro stale dostępne zawsze się nieco opatrzy, więc musi być przynajmniej te "oczko wyżej" od otoczenia. A czasem i więcej niż oczko.
            Jeśli nie jest - bardzo prawdopodobne, że mąż czy żona zechcą spróbować jabłek z ogrodu sąsiada, bo może im się wydawać, że tamte są słodsze.

            Dewiza Marka powinna być taka - pracuj nad związkiem, ale poprzez pracę nad samym sobą. Związek nabiera wartości poprzez wartość parnera, z którym się związujesz. To że ugotujesz mężowi obiad i upierzesz mu skarpetki, albo przyniesiesz żonie do domu pensję nie oznacza z automatu, że w nocy zrobi coś więcej niż tradycyjne odwrócenie się do Ciebie dupą i pójście spać.

            Seks jest twardą, rynkową grą. Walutą, którą za niego płacimy jest nasza atrakcyjność. Za doglądanie domu i bycie pomocnym żuczkiem można co najwyżej zyskać sympatię drugiej osoby.

            Tym bardziej jeśli ktoś "zapracowanie na związek" traktuje jako serwilizm wobec swojego partnera. To tylko obnaża słabość układu. Państwa wasalne zawsze były służalcze wobec swojego seniora, i z reguły nic z tego nie miały, poza kruchą obietnicą zachowania swojej egzystencji.

            Partner musi mieć poczucie ewentualnej straty przy wyjściu z układu. Jeśłi jest w sytuacji emocjonalnego szachu, gdy żona wie, że inne dziewczyny włażą drzwiami i oknami, żeby dobrać się do majtek jej męża, albo mąż wie, że przed domem niecierpliwie czeka adorator z włączonym silnikiem sportowego wozu - to od razu jakby inaczej jawi się nam nasz partner.
            Jak to ? Taka niedojda, taka fujara - a tu któraś / któryś się nim/ nią zainteresowali ?

            Działa stary, ale jary mechanizm społecznego dowodu ufności.
            • rafill Re: Jeśli chcesz mieć fajne życie 14.07.13, 06:52
              Ludzie powinni w końcu zrozumieć, że nic się nie należy tylko dlatego, że mają dziurę w dupie.
              Narzekają na pracę, ale nie kształcą się, nie robią kursów, nie rozwijają swojej wiedzy praktycznej. Dlatego rynek ma ich w dupie, skoro nie podnoszą swoich kwalifikacji.
              Podobnie jest z seksem małżeńskim. Trudno oczekiwać, że partner będzie szanować tego drugiego w sytuacji gdy ten nic ciekawego sobą nie prezentuje ani nie wnosi nic do związku.
              A sam szacunek także z automatu nie musi oznaczać pożądania. Pod tym względem zgadzam się z Markiem.
              • marek.zak1 Re: Jeśli chcesz mieć fajne życie 14.07.13, 09:00
                Zgadzam sie z Wami, nie obowiązek, tylko pozytywny stosunek, ciągłe staranie, praca nad soba, w tym rozwój zawodowy, intelektualny.
                Nadmienię, że wychodzimy z punktu gorącego uczucia i fascynacji seksualnej . To jest konieczne, ale w dłuższej perspektywie niewystarczajace. Kobieta wybiera faceta, często młodego i niewiele posiadającego, biorąc pod uwagę jego potencjal i mozliwości. Jesli, jak napisał Loppe, on sie nie stara i ni erozwija, fascynacja, uczucie gaśnie, a przychodzi rozczarowanie. To, co na poczatku kręciło, a więc miłośc i seks, jest daleko niewystrzające w budowie trwałego związku.
                O staraniu fizycznym też napisałem. Tłuszcz największym wrogiem pożądania, przynajmniej dla mnie.
                • hello-kitty2 Re: Jeśli chcesz mieć fajne życie 14.07.13, 12:19
                  marek.zak1 napisał:

                  Tłuszcz największym wrogiem pożądania, przy
                  > najmniej dla mnie.

                  A cycki, lubisz male cycki, bo to przeciez sam tluszcz i gruczoly? Czy robisz wyjatek dla tluszczu cyckowego? Podczas kazdego odchudzania, intensywnej aktywnosci fizycznej kazda babka robi sie deska. No wiec jak?
                • protein.spill Re: Jeśli chcesz mieć fajne życie 14.07.13, 12:48
                  > O staraniu fizycznym też napisałem. Tłuszcz największym wrogiem pożądania,
                  > przynajmniej dla mnie.

                  Ja wiem? Z mojego doswiadczenia seks z kobieta, ktora nie akceptuje swojego ciala bedzie slaby. Wiele z nich obiektywnie ma dosc dobra figure tyle, ze ma tez kompleksy.
                  Tak ze wole wesola grubaske niz wiecznie glodna i z tego powodu wsciekla bitch.
              • rekreativa Re: Jeśli chcesz mieć fajne życie 14.07.13, 12:04
                A ja się zgadzam i z Markiem i z rafillem i z jesod.
                "Praca" nad związkiem, ta wzajemna troska, uwaga, zainteresowanie nie mogą być rozpatrywane w kategorii obowiązku, przymusu, tylko powinny naturalnie, niejako automatycznie wypływać z naszych uczuć do partnera. Jeśli kogoś kocham, szanuję, to sam z siebie się interesuję drugą osobą i sam z siebie myślę, jak tu zrobić, żeby ona się uśmiechnęła. Nie ma w tym orki i harówy, nie ma w tym wyrachowania ( "no to teraz okażę mężowi/żonie uczucie").
                Takie rzeczy jednak to tylko wtedy możliwe, kiedy na początku łaczy nas z drugą osobą autentyczne zakochanie, zaangażowanie, pożądanie. Jesli tego nie ma nawet na początku, to wtedy zostaje orka na ugorze, a jak wiadomo, na ugorze może urosnąć wątły badylek, który i tak prędzej czy później zdechnie.
                Stąd tak ważne jest, żeby spróbować na swoją relację, jeszcze zanim się pójdzie do ołtarza, spojrzeć nieco z boku: czy ja naprawdę widzę z drugiej strony te uczucia, które sam posiadam? Czy nie jest może tak, że chłód partnera tłumaczę sobie jego introwertyzmem albo neutralnymi cechami osobowości? Że brak entuzjazmu w seksie tłumaczę sobie brakiem doświadczenia, albo wstydliwością? A może powinienem przyjąć tę najprostszą ewentualność, czyli że partner nie żywi do mnie tych samych uczuć, co ja do niego?
                Wreszcie, nawet jeśli miłość gorąca nas połączyła, to wiecznie ona trwać nie musi. Żeby przedłużyć jej egzystencję należy się postarać, by pozostawać tym, w kim się nasz partner zakochał. Na tyle, na ile to możliwe. Bo skoro on się zakochał w szczupłej, radosnej, wyrozumiałej dziewczynie, to będzie mu cholernie trudno kochać zrzędzącą, skwaszoną babę z 20 kg nadwagi.
                Jeśli ona pokochała dbającego o zdrowie, usportowionego, lubiącego wypady na łono natury chłopaka, to będzie jej ciężko polubić chlającego nadmiernie piwo, przyspawanego do kanapy, obojętnego kolesia.
                To, co rafill mówi: nie odpuszczajmy sobie. Nie włączajmy takiego myślenia, że skoro to nasz mąż/żona to nic się nie stanie, jeśli raz się pokażemy w poplamionym dresiku, albo nie umyjemy włosów przez dwa tygodnie. Bo ten raz się zamieni w drugi raz i w trzeci i w czwarty.
                Podobnie z rzeczami poza fizycznymi: pracą, pasjami, hobby. Róbmy coś, rozwijajmy się, czytajmy książki, uczmy się. Bądźmy osobami, z którymi, że zacytuję klasyka "warto rozmawiać". Nie dopuśćmy do tej smętnej sytuacji, kiedy jedyna wymiana zdań z partnerem ogranicza się do spraw codziennych i przyziemnych: mieszkania, zakupów, obowiązków domowych, dzieci, pieniędzy.
                Jeśli nie masz o czym poza tym porozmawiać ze swoim mężem/żoną to znaczy, że jest źle.
                • hello-kitty2 Re: Jeśli chcesz mieć fajne życie 14.07.13, 12:15
                  rekreativa napisała:

                  Bądźmy osobami, z którymi, że zacytuję kla
                  > syka "warto rozmawiać". Nie dopuśćmy do tej smętnej sytuacji, kiedy jedyna wymi
                  > ana zdań z partnerem ogranicza się do spraw codziennych i przyziemnych: mieszka
                  > nia, zakupów, obowiązków domowych, dzieci, pieniędzy.
                  > Jeśli nie masz o czym poza tym porozmawiać ze swoim mężem/żoną to znaczy, że je
                  > st źle.

                  No dobra ale sa osoby, ktore nie lubia rozmawiac. Rozmowy je mecza. Nie potrzebuja ich. Wola zdobywac wiedze ale jej nie przekazywac dalej. To co wtedy? Powinny byc same?
                  • rekreativa Re: Jeśli chcesz mieć fajne życie 14.07.13, 12:30
                    To niech się wiążą z takimi samymi milczkami.
                    Albo przynajmniej z kimś, kto nie oczekuje od partnera intensywnej werbalnej komunikacji.
                    • zawle Re: Jeśli chcesz mieć fajne życie 14.07.13, 12:37
                      Dbajcie, rozwijajcie się, inwestujcie. Brawo za dobre rady. Dbajcie, ale idealnie. Nie za dużo, nie za mało. Rozwijajcie się podobnie. Idealnie też musicie inwestować. Pod kogoś, czy pod siebie? Moim skromnym zdaniem naturalną rzeczą jest ze ludzie się sobie nudzą. Świeżości związku nie można przedłużać w nieskończoność. Ludzie są ze sobą, żeby im było w życiu dobrze, a nie żeby codziennie walczyć o jakość swojego związku.
                      • rekreativa Re: Jeśli chcesz mieć fajne życie 14.07.13, 12:53
                        Ale żeby Tobie było dobrze z kimś i jemu z Tobą, to muszą wystąpić jakieś okoliczności ku temu. Dlaczego jest Ci dobrze akurat z tą osobą? Bo posiada cechy, zalety, dobra, które to umożliwiają.
                        Jeśli je utraci, to już Ci dobrze nie będzie. I o tym mowa, żeby nie tracić, a może nawet zyskać.
                        I to określenie "walka o jakość związku" zupełnie nie pasuje do tego, o czym pisałam.
                        • zawle Re: Jeśli chcesz mieć fajne życie 14.07.13, 12:59
                          rekreativa napisała:

                          > Ale żeby Tobie było dobrze z kimś i jemu z Tobą, to muszą wystąpić jakieś okoli
                          > czności ku temu. Dlaczego jest Ci dobrze akurat z tą osobą? Bo posiada cechy, z
                          > alety, dobra, które to umożliwiają.
                          > Jeśli je utraci, to już Ci dobrze nie będzie. I o tym mowa, żeby nie tracić, a
                          > może nawet zyskać.
                          > I to określenie "walka o jakość związku" zupełnie nie pasuje do tego, o czym pi
                          > sałam.

                          Na serio? Zakochujesz się w chłopaku z pasjami. Gra w zespole, daje koncerty. Potem przychodzi dziecko...a jego nadal w domu nie ma, kasy nie zarabia. Dlaczego miłość mija? Bo powinien sprostać oczekiwaniom pani i zrezygnować z siebie? Bo ona myślała że to normalne, że on się przystosuje do nowej sytuacji? Bo liczyła na to ze zostanie Aerosmith? O co chodzi? Czy on się za bardzo starał, czy ona pokładała w nim zbyt duże nadzieje?
                          • rekreativa Re: Jeśli chcesz mieć fajne życie 14.07.13, 13:05
                            Sorry, ale to jest inny punkt programu: realność oczekiwań.
                            • marek.zak1 Artysta vs inżynier na stanowisku 14.07.13, 13:11
                              Moja babcia zawsze powtarzała: najlepsza partia -inżynier na stanowisku. Tylko jeszcze trzeba się w nim zakochać, co nie zawsze jest łatwe.
                              • loppe Re: Artysta vs inżynier na stanowisku 14.07.13, 16:46
                                marek.zak1 napisał:

                                > Moja babcia zawsze powtarzała: najlepsza partia -inżynier na stanowisku. Tylko
                                > jeszcze trzeba się w nim zakochać, co nie zawsze jest łatwe.

                                W którymś starszym polskim filmie babcia mówi "W dzień się pokłócą, w noc się pogodzą." Byłem wtedy chłopięciem i utkwiły mi te słowa w pamięci podniecająco. Dziś wiemy, że jest inaczej...:)
                                • marek.zak1 Re: Artysta vs inżynier na stanowisku 14.07.13, 17:39
                                  Tak, zdanie, które przytoczylem stawia odwrotną tezę.
                          • marek.zak1 Re: Jeśli chcesz mieć fajne życie 14.07.13, 13:08
                            Miłość mija, bo nie ma go w domu i daje koncerty, czy dlatego, że nie ma koncertów i mało zarabia?
                      • marek.zak1 Re: Jeśli chcesz mieć fajne życie 14.07.13, 13:05
                        Recreativa napisała, że jesli wychodzisz za ciekawego świata, wysportowanego chłopaka, a z czasem on przemieni sie w przyspawanego to telewizora, zapuszczonego, otyłego faceta, to nie jest kwestia nudy, tylko rozczarowanie, że ten facet staje się kimś zupełnie innym, z kim nie bardzo chcemy mieć do czynienia.
                        Związek znanych wam i mnie osobiście (ze szkoły) Adama Torbickiego z Grażyną jest związkiem inteligentnych i ciągle rozwijajacych się ludzi. Teraz po wielu latach jest on znacznie ciekawszy niż niegdyś.
                        • zawle Re: Jeśli chcesz mieć fajne życie 14.07.13, 13:14
                          marek.zak1 napisał:

                          > Recreativa napisała, że jesli wychodzisz za ciekawego świata, wysportowanego ch
                          > łopaka, a z czasem on przemieni sie w przyspawanego to telewizora, zapuszczoneg
                          > o, otyłego faceta, to nie jest kwestia nudy, tylko rozczarowanie,

                          Nie raz widziałam takich facetów którzy po zmianie partnerki zaskakiwali otoczenie. Zresztą jest to dobry, aczkolwiek marginalny przykład.
                          Kiedyś uczestniczyłam w mediacji. Żona wyprowadziła się do mamy. Powód? Mąż nie pomagał jej w domu, w zasadzie ciągle go nie było, według jej słów pił. Sama była z alkohologicznej rodziny. Dla niej Marku byłbyś alkoholikiem. Nie opiekował się dziećmi bo ona nie pracowała i musiał zasuwać na rodzinę. Nie pomagał, bo przychodził zrąbany. Pił wieczorem dwa piwa, żeby się wyłączyć gdy ona ciągle go o wszystko obwiniała.
                          • rekreativa Re: Jeśli chcesz mieć fajne życie 14.07.13, 14:09
                            Znowu podajesz przykład nierealności oczekiwań i pretensji z dupy wziętych.
                            To jest swego rodzaju patologia, ta nieumiejętność realnej oceny sytuacji i dostosowania się do niej i nie o tym mówię.
                            Zresztą powinnam dopisać jeszcze dwa zdania do poprzedniego postu: że partnerzy nakręcają się nawzajem. Jeśli ja "zapomnę" o umyciu włosów, to partner "zapomni" o zmianie gaci. I owszem, w pewnym momencie on będzie tym spaślakiem na kanapie z piwkiem, ale ja mogę się prezentować nie lepiej. To jest takie sprzężenie zwrotne.
                            • zawle Re: Jeśli chcesz mieć fajne życie 14.07.13, 15:11
                              rekreativa napisała:

                              > Znowu podajesz przykład nierealności oczekiwań i pretensji z dupy wziętych.
                              > To jest swego rodzaju patologia, ta nieumiejętność realnej oceny sytuacji i dos
                              > tosowania się do niej i nie o tym mówię.

                              A kiedy jest ta patologia....jak wszyscy są pijakami a jeden abstynent?


                              I owszem, w pewnym momencie on będzie tym spaślakiem na kana
                              > pie z piwkiem, ale ja mogę się prezentować nie lepiej. To jest takie sprzężenie
                              > zwrotne.

                              To chyba nadal nadawać będziecie na tych samych falach. Gorzej jak Ty kudły będziesz mieć brudne, a od męża będziesz wymagać czystych gaci?
                            • zawle Re: Jeśli chcesz mieć fajne życie 14.07.13, 15:16
                              rekreativa napisała:

                              > Znowu podajesz przykład nierealności oczekiwań i pretensji z dupy wziętych.
                              > To jest swego rodzaju patologia, ta nieumiejętność realnej oceny sytuacji i dos
                              > tosowania się do niej i nie o tym mówię.

                              Nie...znam inny przykład. Kobieta z małymi dziećmi, z nimi cały dzień. A chłop jak tylko do domu wszedł, to zaraz piwko z lodówki i telewizor włącza. W sobotę i niedzielę to samo, dzieci go w ogóle nie obchodziły. nawet nie wiedział do którego przedszkola jedno chodzi, oczywiście w domu nie pomagał, według niego ona cały dzień nic nie robi. Nie gadał z nią w ogóle, meczyk, komp, a żona w odstawkę.
                              • marek.zak1 Pracujaca-nieopłacan 14.07.13, 15:37
                                To jest efekt słownictwa, które i tutaj jestr stosowane. Mówi się ,,niepracująca zona" a powinno: ,,pracująca nieopłacana".
                                • zawle Re: Pracujaca-nieopłacan 14.07.13, 15:45
                                  marek.zak1 napisał:

                                  > To jest efekt słownictwa, które i tutaj jestr stosowane. Mówi się ,,niepracując
                                  > a zona" a powinno: ,,pracująca nieopłacana".

                                  Jakiego słownictwa? Jak to wygląda w rodzinach? Ano...całkiem inaczej. Inaczej dla niej, inaczej dla niego. Problem polega na tym że ludzie wchodzą w związki z całą masą oczekiwań, z całym swoim doświadczeniem. Nie rozmawiają ze sobą, nie werbalizują swoich pragnień. Żądają/ oczekują. Kłamią siebie samych. W takim układzie dbanie o związek i o siebie nie przyniesie żadnych rezultatów. Bo nie wiesz co Tobie jest potrzebne i co temu drugiemu.
                                  • rekreativa Re: Pracujaca-nieopłacan 14.07.13, 16:20
                                    A to juz nawiązujesz do tego, co rafill mówił i protein, żeby wpierw sobie sie przyjrzeć. Poznać siebie, nauczyć się odróżniać swoje prawdziwe potrzeby od urojonych albo narzuconych z zewnątrz. Uporac się też ze swoimi kompleksami, jakimis traumami, byłymi związkami itp.
                                    Bo to wszystko właśnie sprawia, że człowiek coś udaje, odgrywa oraz ma wizję, do której naciąga otoczenie niczym skórę na bębenek. A kiedy skóra pęka, to uparcie sobie wmawia, że to nieprawda i ciągnie dalej. Albo ma pretensję, że to skóra robi mu na złość pękając, zamiast zobaczyć, że sam wziął po prostu za duży bębenek.
                                    Problem w tym, że wielu ludzi jest zwyczajnie niezdolnych do takiego wglądu w siebie. Brakuje im pewnej elastyczności mentalnej, a to jest potrzebne, by przełamać schematy myślowe i dostrzec pewne związki przyczynowo-skutkowe.
                                    Inni z kolei są w stanie realnie ocenić sytuację, ale nie umieją się postawić silniejszemu: rodzicom, facetowi, kobiecie. I chociaż wiedzą, że się pakują w związek bez przyszłości, to się pakują, bo otoczenie tego chce (mam na myśli np. małżeństwa spowodowane wpadką ciążową, kiedy nierzadko sami młodzi czują, że za góra dwa lata będzie rozwód, ale nie potrafią powiedzieć "nie" naciskającym starym).
                          • rafill Re: Jeśli chcesz mieć fajne życie 14.07.13, 20:51
                            zawle napisała:

                            > Kiedyś uczestniczyłam w mediacji. Żona wyprowadziła się do mamy. Powód? Mąż nie
                            > pomagał jej w domu, w zasadzie ciągle go nie było, według jej słów pił. Sama b
                            > yła z alkohologicznej rodziny. Dla niej Marku byłbyś alkoholikiem. Nie opiekowa
                            > ł się dziećmi bo ona nie pracowała i musiał zasuwać na rodzinę. Nie pomagał, bo
                            > przychodził zrąbany. Pił wieczorem dwa piwa, żeby się wyłączyć gdy ona ciągle
                            > go o wszystko obwiniała.

                            He, he... Przychodzi facio po dniówce do domu i słyszy - "fajnie, że przyszedłeś, ja tu cały dzień tyram z dziećmi, to teraz idę odpocząć a ty przejmuj obowiązki". No bo co - nie było go, to znaczy, że nic nie robił chyba ?
                • mojemail3 Re: Jeśli chcesz mieć fajne życie 14.07.13, 12:30
                  rekreativa napisała:

                  (...)"to wtedy zostaje orka na ugorze, a jak wiadomo, na ugorze może urosnąć wątły badylek, który i tak prędzej czy później zdechnie (...)"

                  O moja droga,w terminologii fachowej, ugór to żadna tragedia, może być czarny lub zielony i doskonale rokuje;)
                  Fatalna sprawa się ma z...odłogiem, nieużytkiem, czyli jedna rada, orać, siać, nawozić, chronić, nie ustawać w wysiłkach;-)
                  Najmi
                  • protein.spill Re: Jeśli chcesz mieć fajne życie 14.07.13, 13:11
                    > czyli jedna rada, orać, siać, nawozić, chronić, nie ustawać w wysiłkach;-)

                    Poprawka: orać, nawozić, chronić, nie ustawać w wysiłkach ... ale siac bardzo ostroznie ;)
                • protein.spill Re: Jeśli chcesz mieć fajne życie 14.07.13, 13:05
                  > Takie rzeczy jednak to tylko wtedy możliwe, kiedy na początku łaczy nas z drug
                  > ą osobą autentyczne zakochanie, zaangażowanie, pożądanie. [...]
                  > Stąd tak ważne jest, żeby spróbować na swoją relację, jeszcze zanim się pójdzie
                  > do ołtarza, spojrzeć nieco z boku: czy ja naprawdę widzę z drugiej strony te u
                  > czucia, które sam posiadam?

                  Postulujesz rzecz bardzo trudna jezeli nie niemozliwa: zakochanie istnieje wlasnie po to zeby utrudnic/uniemozliwic nam spogladanie z boku. Wiele/wielu jest w sytuacji kiedy "spojrzenie z boku" wskauje na jednego partnera, a "autentyczne zakochania" na innego. Co wtedy?

                  Osobiscie wyprobowalem obie opcje (na nieszczescie nigdy nie wskazaly na ta sama kobiete), wynik mniej wiecej ten sam, tyle, ze efekt wyboru na chlodno trwa dzisieciolecia, a "wybor z uczuc" konczyl sie z hukiem po kilku latach.

                  I taki przypadek wspieralby rade rafilla, ale w lagodniejszej formie: zacznij od chlodnego spojrzenia na siebie i zdecyduj "czy taki czlowiek jak ja w ogole powinien sie wiazac".
                  • rekreativa Re: Jeśli chcesz mieć fajne życie 14.07.13, 13:59
                    Jest to jak najbardziej możliwe. Miłość wcale nie jest ślepa.
                    Co zakochanie utrudnia, to podjęcie ewentualnej decyzji o tym, że przerywamy sielankę.
                    Ale i na to jest sposób, nie podejmować wiążących decyzji typu śluby, dzieci przed upływem tych dwóch lat, powiedzmy. Tyle wystarczy, żeby euforia zakochania nieco opadła i żeby człowiek trzeźwiej spojrzał na swoją relację. Możesz wtedy rozmaite rzeczy dostrzec, ale jeśli już jesteś zaobrączkowany i z berbeciem kwilącym w kołysce, to pozamiatane.
                    • marek.zak1 Re: Jeśli chcesz mieć fajne życie 14.07.13, 15:13
                      Czy sugerujesz, ze miłość zakłóca proces myślenia? Im wieksza miłość - głupszy wybór?
                      • rekreativa Re: Jeśli chcesz mieć fajne życie 14.07.13, 15:59
                        Nie miłość, tylko euforia charakteryzująca początek znajomości. Kiedy skupiasz się nie na tym, by dobrze i solidnie poznać drugą osobę, ale na tym, że Ci tak fajnie, motylki w brzuchu i w ogóle.
                        To jest trochę jak z alkoholem. Kiedy jestes na rauszu, to może byc bardzo przyjemnie i świat sie wydaje taki piękny, ale raczej nie należy wówczas podejmować decyzji typu sprzedaż mieszkania temu panu, z którym piję.
                        Wpierw należy w miarę wytrzeźwieć. Wtedy może się okazać, że ten pan to w ogóle jest baba z wąsem, a Ty nie chcesz sprzedać mieszkania, tylko rower.
                        • marek.zak1 Re: Jeśli chcesz mieć fajne życie 14.07.13, 16:15
                          Trafne :)
                      • protein.spill Re: Jeśli chcesz mieć fajne życie 14.07.13, 19:09
                        > Czy sugerujesz, ze miłość zakłóca proces myślenia? Im wieksza miłość - głupszy
                        > wybór?

                        Tak, to ze milosc zakloca proces _oceny_ partnera mam za udowodniony fakt. Jak sie zreszta przyjrzec teorii gier i mechanizmom ewolucji to ma jak najwiekszy sens.

                        Mysle, ze zgodzisz sie, ze stan zakochania sie jest indukowany glownie hormonami. Swiadomosc oczywiscie nie jest w tym procesie bierna, ale jest raczej przedmiotem niz podmiotem. Jest odbiorca i widzem (motylki podbrzuszne).

                        Zalety oslepienia miloscia sa z punktu widzenia genetyki oczywiste: wieksza roznorodnosc wniesiona do wlasnej linii genetycznej - wieksza szansa na lepsze potomstwo.

                        Przeanalizujmy przypadek Twojej corki. Spokojnie mozna zalozyc, ze jej ideal bedzie bliski Tobie (wywazona kariera, dobre relacje w monogamicznym zwiazku, dobra kondycja fizyczna). Gdyby jej wybory byly kierowane tylko rozumem, istnialoby spore niebezpieczenstwo chowu wsobnego (prawdopodobnie nie jestes w swojej rodzinie wyjatkiem). Juz nawet nie wyciagam kompleksu Elektry, bo to by moglo byc drazliwe. A zakochanie jest po to, zeby ona Ci ktoregos dnia przyprowadzila wytworce mieczy samurajskich do domu, ze slowami "tato, ale ja go kocham". Co moze zreszta dla potomstwa okazac sie zbawienne, w razie gdyby nasza cywilizacja korporacji runela na pysk i zostala zastapiana jakims prymitywizmem post-post-industrialnym. Kowal wsrod wikingow mial jedna za najwyzszych pozycji w klanie :)
                        • marek.zak1 Re: Jeśli chcesz mieć fajne życie 14.07.13, 19:48
                          Moja córka dwa razy podjęła emocjonalne decyzje i wyszła za wytwórców mieczy samurajskich. Jest już po 2 rozwodach. Jest ciągle młoda i piękna, więc czekam, co dalej.
                          • zawle Re: Jeśli chcesz mieć fajne życie 14.07.13, 19:53
                            marek.zak1 napisał:

                            > Moja córka dwa razy podjęła emocjonalne decyzje i wyszła za wytwórców mieczy sa
                            > murajskich. Jest już po 2 rozwodach. Jest ciągle młoda i piękna, więc czekam,
                            > co dalej.

                            ja jestem po rozwodzie z korpo, wytwórcy mieczy samurajskich też bym nie polecała;)
                            • marek.zak1 Re: Jeśli chcesz mieć fajne życie 14.07.13, 20:11
                              Czy Twoje decyzje były bardziej emocjonalne, czy racjonalne?
                              Co zawiodło?
                              • zawle Re: Jeśli chcesz mieć fajne życie 14.07.13, 20:41
                                marek.zak1 napisał:

                                > Czy Twoje decyzje były bardziej emocjonalne, czy racjonalne?
                                > Co zawiodło?

                                Moja decyzja była racjonalna na podbudowie zaangażowania. Nie rozpoznasz naprawdę złego człowieka. Zresztą ...to co było na początku interesujące okazywało się w praniu wielką wadą. Dwa....rozjeżdżały nam się priorytety. Zgadzaliśmy się tylko w deklaracjach. W praniu okazywało się że mówiliśmy o czym inny.
                                • marek.zak1 Re: Jeśli chcesz mieć fajne życie 14.07.13, 21:31
                                  Just bad luck. ,,May be next time", jak śpiewała w ,,Kabarecie" Lisa M.
                    • protein.spill Re: Jeśli chcesz mieć fajne życie 14.07.13, 18:47
                      Nie zaprzeczam, zadanie wyglada na wykonalne. Po prostu malo tego dookola :(
                      • zawle Re: Jeśli chcesz mieć fajne życie 14.07.13, 18:56
                        protein.spill napisał(a):

                        > Nie zaprzeczam, zadanie wyglada na wykonalne. Po prostu malo tego dookola :(

                        Czy Twoja wypowiedź dotyczyła tej? :
                        Jeśli chcesz mieć fajne życie,
                        Smyraj baby po odbycie.
                        • protein.spill Re: Jeśli chcesz mieć fajne życie 14.07.13, 19:22
                          > Czy Twoja wypowiedź dotyczyła tej? :
                          > Jeśli chcesz mieć fajne życie,
                          > Smyraj baby po odbycie.

                          :)))

                          Nie tej:
                          > Jest to jak najbardziej możliwe. Miłość wcale nie jest ślepa. [...]

                          Jak bylem mlodszy to smyralem baby po odbycie, ale nie mialem fajnego zycia. Moze dlatego, ze to byly nieznajome baby?
                          • zawle Re: Jeśli chcesz mieć fajne życie 14.07.13, 19:28
                            protein.spill napisał(a): > Jak bylem mlodszy to smyralem baby po odbycie, ale nie mialem fajnego zycia. Mo
                            > ze dlatego, ze to byly nieznajome baby?

                            Siedziałeś za to? :)
                            • protein.spill Re: Jeśli chcesz mieć fajne życie 14.07.13, 20:16
                              > Siedziałeś za to? :)

                              A gdziez tam. Czasem nawet jakis seks sie trafil.
                              • zawle Re: Jeśli chcesz mieć fajne życie 14.07.13, 20:42
                                protein.spill napisał(a):

                                > > Siedziałeś za to? :)
                                >
                                > A gdziez tam.

                                A nie jesteś proktologiem? Hmmmm
                                • protein.spill Re: Jeśli chcesz mieć fajne życie 14.07.13, 20:51
                                  > A nie jesteś proktologiem? Hmmmm

                                  OK, przyznaje sie bez bicia, mialem na mysli "po pupie"
                                  • zawle Re: Jeśli chcesz mieć fajne życie 14.07.13, 20:55
                                    protein.spill napisał(a): > OK, przyznaje sie bez bicia, mialem na mysli "po pupie"

                                    Aaa....to zmienia postać rzeczy:)))
    • rafill Pytanie kontrolne 13.07.13, 16:31
      Jak traktują kobiety przychodzące tutaj na forum skarżyć się na brak seksu ich mężczyźni ?
Pełna wersja