elvira88
24.07.13, 16:18
Niedługo oszaleję. Jesteśmy małżeństwem od kilku mcy a kochaliśmy się tak rzadko że wszystkie te krótkie akty pamiętam jak wczoraj. Jestem w 7mcu ciąży. Wpadliśmy. Szybki ślub. Naiwna myślałam że ten brak zainteresowania seksem wynika z jego szacunku do mnie. Wmawiałam sobie że może nie mieliśmy warunków, że może był zmęczony, że mu minie. Bzdura. Nic się nie zmieniło nawet teraz gdy mamy własne mieszkanie, dużo czasu dla siebie (który on marnotrawi na forach motoryzacyjnych). Zupełna olewka.
Wielokrotnie pytałam go co się dzieje, czy już go nie pociągam, dlaczego nie okazuje mi czułości, powtarzałam że bardzo tego potrzebuję szczególnie teraz w ciąży. Od ślubu mieliśmy już ze trzy takie poważne rozmowy których unikał za każdym razem. Przenosiłam się wtedy ze spaniem do innego pokoju - i dziś też się nad tym zastanawiam. Po moich prośbach, rozmowach, łzach, dąsach pojawiał się jednorazowy seks ale potem wracał do swojego świata i przypominał sobie o mnie gdy miał jakąś zachciankę kulinarną. Czuję że tylko do tego jestem mu potrzebna. Jest mi bardzo przykro. Jestem atrakcyjna, dbam o siebie, staram się być przykładną żoną, stroję się dla niego wierząc że choć spojrzy na mnie, powie coś miłego. Lubię być kokietowana, adorowana. Wiem że podobam się mężczyznom. Ale nie w głowie mi zdrada. Chcę być z tym człowiekiem za którego wyszłam ale nie wiem czy w chwili desperacji nie popełnię jakiejś głupoty i po prostu od niego odejdę. Nie czuję się atrakcyjna, tracę powoli poczucie własnej wartości, czuję że po prostu zamykam się w sobie. Może to śmieszne ale mi do śmiechu nie jest.
Już dwa tygodnie nie współżyliśmy. Trzy dni temu obiecał mi że będzie seks ale skończyło się na gadaniu. Dziś z rana zapytał czy zrobię mu naleśniki, odmówiłam. Wstałam bez słowa. Jest mi cholernie przykro. Nie mam już na niego siły. Jestem uwięziona w domu bo coraz ciężej jest mi pokonywać długie dystanse z brzuchem. Czuję że jestem mu potrzebna tylko do urodzenia dziecka. Bardzo chciał mieć dziecko-dlatego też bardzo się starał o wpadkę. A gdzie moje potrzeby? Gdy urodzę będzie już tylko wpatrzony w dziecko a ja któregoś dnia nie wytrzymam i przystawię sobie chyba lufę do skroni. Nie mogę żyć bez seksu. Mam ogromne libido. Modlę się żeby po porodzie spadło mi do zera. Prosiłam go by przeszedł się do seksuologa ale odparł że mu nie potrzebny.
Czuję że nasze małżeństwo jak tak dalej będzie po prostu się rozpadnie. On bardzo dobrze wie jakie mam libido, tyle razy już starałam się mu to przetłumaczyć jak ważną kwestią w związku jest dla mnie seks ale zupełna olewka. Komputer, dużo jedzenia, tv, praca, sen. Przed rodzicami, znajomymi udaje że jest dla mnie taki czuły, potrafi pogłaskać mnie, przytula a gdy wracamy do domu siada przed komp i ja idę w odstawkę.
Co mam zrobić, jak się zachowywać, jak żyć?! Teraz gdy urodzę to już zupełnie na mnie nie spojrzy-wiadomo rozstępy, wiotki brzuszek etc. Boję się. :(