Hydraulika, zabezpieczenie, ogólnie kiepsko

27.07.13, 14:54
Spotykam się z ciut starszym od siebie facetem i po raz pierwszy trafiłam na problemy z hydrauliką u faceta. Zupełnie nie wiem co z tym zrobić, facet jest fajny, nie taki znów stary, żeby takie problemy to była kwestia wieku. Żaden z moich poprzednich partnerów nie miał takiego problemu, a on dodatkowo bardzo dąży do naszego bycia razem, więc myślę, że problem nie leży po mojej stronie.

Kiedy idziemy do łóżka, to mówiąc obrazowo, jemu staje ale tylko trochę. Nie na tyle, żeby założyć prezerwatywę i czuć się z nią 100% bezpiecznie. Ciągle się zastanawiam co będzie jak za którymś razem się zsunie. O tym, że ja nie mam z tego żadnej frajdy chyba nie muszę wspominać. Nie mogę i nie chcę korzystać z antykoncepcji hormonalnej.

Wiem, że faceci się stresują przy młodszych od siebie partnerkach, a ten mój do tego nie jest typem podrywacza, miał długą przerwę w życiu łóżkowym od swojego ostatniego związku. Nie do końca wiem jak on do tego podchodzi, nie wydaje się jakoś zawstydzony tymi problemami, po prostu próbuje załatwić sprawę miękkim sprzętem :/

Teraz pytanie - co zrobić?
- Mogę mu powiedzieć, żeby poszedł do lekarza, tylo nie bardzo wiem jak to ująć. "Kochanie, nie staje ci, idź do przychodni"? Chyba nie ma takiego sposobu zakomunikowania tego, żeby nie podkopać jego pewności siebie.
- Mogę czekać aż mu wrócą siły (ile jeszcze?)
- Mogę sobie darować spotykanie się z chłopcem, dla którego gumka może być a może i jej nie być. Tyle, że poza łóżkiem jest fajny, dba o mnie i w ogóle.

Jakieś propozycje?
    • hello-kitty2 Re: załatwić sprawę miękkim sprzętem :/ 27.07.13, 15:05
      Fajny podtytul wyszedl.

      Dla mnie to bylby krzyzyk na droge. Ale dla mnie.

      Sluchaj najciekawsze w tej historii, o czym nie slyszalam przedtem, a swego czasu naszukalam sie i naczytalam o braku erekcji sporo, jest to, ze on pali glupa (patrz odtytul). No kurcze nie ma takiej mozliwosci, ze nie zauwaza/nie przeszkadza mu zabawa miekkim sprzetem. Naprawde nic nie mowi? Zadowolony jest z siebie?
      • polypodiopsida Re: załatwić sprawę miękkim sprzętem :/ 27.07.13, 15:10
        Nie wiem czy jest zadowolony. Próbujemy, próbujemy, nic nie wychodzi, w końcu przestajemy, przytulamy się i idziemy spać. Nie zaczynałam rozmowy na ten temat, bo nasłuchałam się jak to można faceta złamać na całe życie i zafundować mu dożywotnią traumę przez wytknięcie mu problemów z erekcją : /
        • hello-kitty2 Re: załatwić sprawę miękkim sprzętem :/ 27.07.13, 15:13
          polypodiopsida napisała:

          > Nie wiem czy jest zadowolony. Próbujemy, próbujemy, nic nie wychodzi, w końcu p
          > rzestajemy, przytulamy się i idziemy spać. Nie zaczynałam rozmowy na ten temat,
          > bo nasłuchałam się jak to można faceta złamać na całe życie i zafundować mu do
          > żywotnią traumę przez wytknięcie mu problemów z erekcją : /

          Eee trauma to przy wytknieciu, ze za maly :) Sluchaj skoro nie chcesz fundowac traumy, dla faceta nie ma tematu to jestes w pulapce. Powiedz: czego Ty chcesz? Szczerze. Bo teraz jestes w sytuacji albo ja albo on. Zacznij od Siebie. Postanow czego Ty chcesz, a potem do tego daz. Nie ma innej drogi wg mnie.
        • humi-dor Re: załatwić sprawę miękkim sprzętem :/ 27.07.13, 16:20
          polypodiopsida napisała:

          > Próbujemy, próbujemy, nic nie wychodzi, w końcu p
          > rzestajemy, przytulamy się i idziemy spać.

          Poznalem kiedys kobiete o egzotycznym rodowodzie, ktora twierdzila, ze my ludzie Zachodu, uprawiajac ten nasz, pozal sie Boze seks, onanizujemy sie tylko wzajemnie swoimi organami. Bo dla niej wsadzenie sztywnego czlonka do waginy i poruszanie nim, to byl tylko jeden, wcale nie najwazniejszy element erotycznego aktu. Dla niej spektakl rozgrywal sie w glowie, przy udziale calego ciala i przede wszystkim- wszystkich zmyslow. Wtedy, przed laty nie moglem sie z tym pogodzic, bo uwazalem, ze to przeciez moj, zawsze gotowy kutas, jest najwazniejszy i tylko on moze dac jej prawdziwe spelnienie ;-) Sadze, ze takich kobiet jest duzo wiecej, ale rozumiem, ze Ty do nich nie nalezysz, stad wiec Twoje sluszne rozterki.
          Ja widze tylko jedna rade - zmiane partnera. Nie dlatego, ze mu nie staje, ale dlatego ze nie potrafi sie zdobyc na szczera rozmowe. To ogolnie kiepsko rokuje na przyszlosc.
          • polypodiopsida Re: załatwić sprawę miękkim sprzętem :/ 27.07.13, 18:15
            Sadze, ze takich kobiet jest duzo
            > wiecej, ale rozumiem, ze Ty do nich nie nalezysz, stad wiec Twoje sluszne rozt
            > erki.

            Pieszczoty i brzydko mówiąc penetracja to dla mnie elementy dobrego seksu, do tego, żeby było miło bezwzględnie potrzebuję ich obu : )
      • hello-kitty2 Re: załatwić sprawę miękkim sprzętem :/ 27.07.13, 15:10
        Aha i jak by Ci sie zachcialo zlosliwosci to powiedz mu, ze pragniesz, zeby Ci zapakowal w pupcie, bo lubisz tak na ostro, od tytu, mocno trzymana za kark. Ciekawe co zrobi? :-))))

        Sorry, nie moglam sie powstrzymac.

        To polecam, jak juz inne metody (pokojowe) zawioda oczywiscie :)
        • polypodiopsida Re: załatwić sprawę miękkim sprzętem :/ 27.07.13, 15:14
          No dobra, ale co ja mam zrobić? Pogadać z nim? Jak się w ogóle zaczyna taką rozmowę? Zakładam, że mimo, że nic na ten temat nie mówi, to jednak jest to dla niego stres i problem nie chcę go totalnie dołować.
          • marek.zak1 Re: załatwić sprawę miękkim sprzętem :/ 27.07.13, 15:19
            A Viagra?
          • hello-kitty2 Re: załatwić sprawę miękkim sprzętem :/ 27.07.13, 15:20
            polypodiopsida napisała:

            > No dobra, ale co ja mam zrobić? Pogadać z nim? Jak się w ogóle zaczyna taką roz
            > mowę? Zakładam, że mimo, że nic na ten temat nie mówi, to jednak jest to dla ni
            > ego stres i problem nie chcę go totalnie dołować.

            Czekaj, przed chwila pytalam, co on na tego smutnego korniszona, a Ty mowisz, ze on nic, a teraz piszesz, ze to "dla niego stres i problem"? Czyli jednak daje jakies znaki, ze nie czuje sie z tym dobrze? Bo jak daje to przeksztalc te znaki w rozmowe, ze nie olewasz tych znakow i ze moze o tym z Toba gadac.

            Jak ja np zaczelam? Ano darlam sie ''fuck me, fuck me!" Wiec musial przyznac, ze nie moze.
            • polypodiopsida Re: załatwić sprawę miękkim sprzętem :/ 27.07.13, 15:23
              Zakładam, że dla niego to stres, bo chyba nie znam faceta, który by lekko przyjął, że mały mu nie staje.
              • hello-kitty2 Re: załatwić sprawę miękkim sprzętem :/ 27.07.13, 15:53
                polypodiopsida napisała:

                > Zakładam, że dla niego to stres, bo chyba nie znam faceta, który by lekko przyj
                > ął, że mały mu nie staje.

                Ty zakladasz, po nim stresu nie widac, tak? Niezaleznie, jak boli zab, to nie udajemy, ze nie boli tylko idziemy do dentysty. Pytanie czego Ty chcesz? Chcesz z nim o tym porozmawiac? Jesli tak, to powiedz 'Chcialabym z Toba porozmawiac o Twoim braku erekcji'. Wprost. A jak inaczej. Typu: 'Mam brata i on ma problemy z erekcja i chcialabym mu pomoc' :)
          • aniuki Re: załatwić sprawę miękkim sprzętem :/ 30.07.13, 12:32
            Tak myślę, że może pomocne byłoby zaczęcie rozmowy bardzo oględnie.. takie obejście ostrożne tematu na początek.
            Ja tak raz zrobiłam - akurat nie w kwestii seksualnej, ale to nieistotne. Zamiast wypalić wprost, zaczęłam mniej więcej w ten deseń: "Słuchaj, tak mi się wydaje że często niektóre sprawy czy problemy się przemilcza, przeczekuje w samotności. Tylko że związek dwojga zakłada jednak jakąś otwartość.. co o tym sądzisz..?" i np. poświęcić kilka wieczorów, kilka rozmów na dotarcie do sedna, które może być bardzo bolesne.

            Facet to z natury istota skrywająca swoje uczucia. A niektóre egzemplarze wolą się udusić niż przyznać komukolwiek (także sobie samemu) wprost że mają problem, z którym SAMI sobie nie radzą. W dodatku zamiatanie pod dywan i samooszukiwanie się pozwala przetrwać kolejny dzień bez konieczności podjęcia działań, zmian, walki...
    • kotoshi Re: Hydraulika, zabezpieczenie, ogólnie kiepsko 27.07.13, 16:28
      Ja nie słyszałam nigdzie, nawet w żadnym filmie, żeby faceci stresowali się przy młodszych od siebie partnerkach (zresztą też jestem z trochę starszym ode mnie chłopakiem). A skoro macie tych prób trochę za sobą - wynika, że nie chodzi np. o 3 razy - a on udaje, ze tematu nie ma, to myślę, że on ten problem zna i ma go nie od dziś, a może nawet zna jego przyczyny.
      Nie ma wyjścia, musisz go spytać tak delikatnie, jak tylko się da, ale tak czy inaczej nie unikniesz sprawienia mu przykrości.
    • yoric Re: Hydraulika, zabezpieczenie, ogólnie kiepsko 27.07.13, 17:02
      Delikatność jest wskazana, ale nie kosztem ucieczki od problemu. Najwyżej skłam, że spotkałaś się z tym poprzednio :), ale ogólnie skup się na rozwiązaniu, niech powie czego potrzebuje (ręczna stymulacja, zmiana trybu życia, ew. farmakologia).

      Osobna sprawa z tym "hormonów nie mogę i nie chcę" - to nie wygląda jak dobre rozpoczęcie dyskusji. Antykoncepcja hormonalna jest różna, są też inne sposoby zabezpieczeń (spirala, itd.), więc dobrze dostrzec pole do rozwiązań także po tej stronie. A 'nie i koniec' to nie pozycja do rozmów, nawet pomijając, czy rozmowy mają przynieść rozwiązanie, czy nie.

      Nawiasem mówiąc, super podoba mi się także propozycja Kitty :))).
    • agios_pneumatos Re: Hydraulika, zabezpieczenie, ogólnie kiepsko 28.07.13, 11:27
      A może zapominasz o dobrym tym... no... przygotowaniu? Myślisz, że facet nie potrzebuje gry wstępnej?

      P.S. Fajny masz nick. :D
      • polypodiopsida Re: Hydraulika, zabezpieczenie, ogólnie kiepsko 28.07.13, 18:18
        Gra wstępna jest ekstra, strasznie nakręca mnie sprawianie przyjemności mojemu partnerowi, próbowałam wszystkiego - dotykania, wspólnych kąpieli, pryszniców, całowania, pieszczot, 'dirty talks', o oralu nie wspominając, ale kiedy ma się w buzi flaka to się naprawdę odechciewa : (

        PS. Brzmi trochę jak choroba weneryczna, co? :)
        • rafill Re: Hydraulika, zabezpieczenie, ogólnie kiepsko 28.07.13, 18:27
          Powodów może być wiele, ale dwa podstawowe narzucają się od razu - przyzwyczajenie do bodźców płynących z masturbacji i uraz psychiczny na tle seksualnym.
          Trzeba też wykluczyć przyczyny biologiczne, tj. sprawdzić czy ma poranne erekcje.
          Jeśli on oprócz spotkań między wami wali sobie konia, to może być zwyczajnie zmęczony.
          Myślę że powinnaś za wszelką cenę zasygnalizować problem, jednak nie naciskać na niego brutalnie, a raczej próbować pomóc i na spokojnie porozmawiać. Nie wydaje mi się, żeby facet z mięknącym kutasem tego nie zauważał, to jest problem dla was dwojga.
          Sugerowałbym zarzucić tematem na zasadzie "podniesienia jakości współżycia" a nie robienie z tego końca świata, nawet jeśli nim jest. Temat delikatny.
          Dobrze sprawdzić u lekarza stan "instrumentarium", żeby wykluczyć podłoże biologiczne.
          • marek.zak1 Re: Hydraulika, zabezpieczenie, ogólnie kiepsko 28.07.13, 19:01
            Moim zdaniem szwankuje głowa:
            - panicznie myśli , czy mu stanie, a jak facet o tym myśii to nie staje,
            - może kręci go coś o czym autorka nie wie. Niech mu powie, żeby sam zadecydował jak ma być, a ona się dostosuje, i zrobi tak, jak on chce.
        • sanrio Re: Hydraulika, zabezpieczenie, ogólnie kiepsko 28.07.13, 19:56
          no ale co on na to, kiedy starasz się, robisz mu loda a tu nic? Dla mnie to jakaś chora sytuacja, jeśli nic nie wspominacie na ten temat - jak długo to trwa, znaczy oral? Jak to przebiega, robisz robisz i w końcu przestajesz bo on ani drgnie, i co dalej?
          • hello-kitty2 Re: Hydraulika, zabezpieczenie, ogólnie kiepsko 28.07.13, 21:20
            sanrio napisała:

            > no ale co on na to, kiedy starasz się, robisz mu loda a tu nic? Dla mnie to jak
            > aś chora sytuacja, jeśli nic nie wspominacie na ten temat - jak długo to trwa,
            > znaczy oral? Jak to przebiega, robisz robisz i w końcu przestajesz bo on ani dr
            > gnie, i co dalej?

            Autorka pisala "Próbujemy, próbujemy, nic nie wychodzi, w końcu przestajemy, przytulamy się i idziemy spać. " :-)
            • marek.zak1 Re: Hydraulika, zabezpieczenie, ogólnie kiepsko 28.07.13, 21:32
              Po tych próbach on chyba jest zupełnie rozstrzęsiony i zdołowany.
              • hello-kitty2 Re: Hydraulika, zabezpieczenie, ogólnie kiepsko 28.07.13, 21:40
                marek.zak1 napisał:

                > Po tych próbach on chyba jest zupełnie rozstrzęsiony i zdołowany.

                Tez pisala: "Nie do końca wiem jak on do tego podchodzi, nie wydaje się jakoś zawstydzony tymi problemami".

                Rznie glupa, no ktora kobieta by na to poszla?
                • sanrio Re: Hydraulika, zabezpieczenie, ogólnie kiepsko 28.07.13, 22:15
                  no ja wiem, że przestają i idą spać. Ale technicznie jak to wygląda - po prostu - ciach! - przestaje robić loda (bo nie wychodzi), nic nie mówiąc przytula go (lub on ją, też nic nie mówiąc) i zrazu zasypiają? Chyba muszą jakieś słowa wymieniać przy tej okazji, nie wyobrażam sobie, że jest to just like that zamiatane pod dywan "hej, nic się nie stało"?
                  Jego reakcja, słowa, co mówi i w jaki sposób mnie ciekawią bo to dużo może wyjaśnić.
                  • polypodiopsida Re: Hydraulika, zabezpieczenie, ogólnie kiepsko 29.07.13, 00:13
                    No właśnie nic nie mówi. Widać, że mu się podoba, jak próbuję go reanimować ustami, jak kiedyś poprosiłam, żeby powiedział jak lubi, to odparł mi na to, że chyba nie potrzebuję dodatkowej nauki (odebrałam to jako komplement - że robię to tak dobrze, że nie można mnie już niczego nauczyć, chociaż mógł być to też element zakłopotania i braku umiejętności mówienia o 'tych rzeczach')

                    Czyli ja się męczę, nie wychodzi, wracam do niego 'na górę', zaczynamy się całować, dotykać, czasem próbujemy jeszcze raz, w końcu zasypiamy. Nie pada na ten temat ani jedno słowo, serio, nie ma żadnego tłumaczenia się, żadnego werbalnego stwierdzenia, że jest problem.

                    Jeszcze drobny szczegół: poranne erekcje nie są bardzo mocne. Coś tam drgnie, ale też nie tak, żeby zakładać gumkę i jazda.
                    • rafill Re: Hydraulika, zabezpieczenie, ogólnie kiepsko 29.07.13, 07:16
                      A ma nadwagę, pali, źle się odżywia ? To mogą być problemy z krążeniem. W sumie to raczej nic na forum nie poradzimy, skoro rano ptak nie staje jak powinien, to chyba nie jest kwestia psychiki, tylko coś o podłożu biologicznym. Czyli że dobrze na niego działasz, ale on zwyczajnie nie potrafi inaczej. Trzeba go wyciągnąć do lekarza.
                    • sanrio Re: Hydraulika, zabezpieczenie, ogólnie kiepsko 29.07.13, 17:16
                      a więc ja uważam, podobnie jak inni, że on ma problem od dawna, wie o tym doskonale i stosuje technikę wyparcia. Współczuję.
                      Sytuacja patowa, ale dziwię się Tobie, że do tej pory nie podjęłaś tematu bo mnie to już by szlag jasny trafił, chyba musisz go mocno kochać;)
                    • zorzyk.gitarzysta.basowy Re: Hydraulika, zabezpieczenie, ogólnie kiepsko 01.08.13, 22:22
                      "Widać, że mu się podoba, jak próbuję go reanimować ustami, jak kiedyś poprosiłam, żeby powiedział jak lubi, to odparł mi na to, że chyba nie potrzebuję dodatkowej nauki "

                      Polypodiopsido - ponieważ poniżej dyskusja doszła już do wagi kołnierzyka oraz długości męskiej fryzury to spróbuję tutaj odnieść się to problemu.
                      Z cytatu, który pozwoliłem sobie wkleić można śmiało wysnuć wniosek, że twój facet na loda reaguje jak każdy normalny facet, czyli zachwytem :)
                      Powiedz mu zatem - albo w łóżku, albo w zupełnie innej scenerii (wyczujesz na pewno która będzie lepsza), coż w tym mniej więcej stylu :
                      "że chciałabyś móc mu zrobić prawdziwego, porządnego loda, nawet z połykiem, nie tylko w zaciszu domowego łoża - ale aby do tego mogło dojść, to musi coś z TYM fantem zrobić... zatem misiu - kiedy idziesz/idziemy do lekarza, niech cię zbada, ciśnienie itp. - na pewno kuracja przyniesie to na co oboje czekamy i będziesz mógł mnie mieć 4razy po 2 razy".

                      Czyli otwarcie, ale bez wskazywania przyczyny (od tego jest lekarz) - za to z ewidentnym wskazaniem licznych benefitów jakie czekają "odważnego misia" ze strony jego wybranki - o ile tylko stanie na wysokości zadania i weźmie się za bary z problemem.
                      Myślę, że na wielu facetów taki tekst powinien podziałać - trochę na zasadzie "pomyśl co tracisz głupi" - życzę powodzenia.
        • agios_pneumatos Re: Hydraulika, zabezpieczenie, ogólnie kiepsko 29.07.13, 08:47
          polypodiopsida napisała:

          > Gra wstępna jest ekstra, strasznie nakręca mnie sprawianie przyjemności mojemu
          > partnerowi, próbowałam wszystkiego - dotykania, wspólnych kąpieli, pryszniców,
          > całowania, pieszczot, 'dirty talks', o oralu nie wspominając, ale kiedy ma się
          > w buzi flaka to się naprawdę odechciewa : (
          >

          No to lipa, nie da się ukryć.

          Grapse mou poso xronon einai o allos?

          > PS. Brzmi trochę jak choroba weneryczna, co? :)

          Dla niewtajemniczonych. ;) A my i tak swoje wiemy, prawda. :D
          • zuzi.1 Re: Hydraulika, zabezpieczenie, ogólnie kiepsko 30.07.13, 11:20
            ale czy IMPOTENTA da się wyleczyc???? współczuję sytuacji, za jakiś czas autorko będziesz b. sfrustrowana taką sytuacją, na chwilę obecną zabawy erot. zamiast realnego seksu są ok, ale za jakiś czas frustracja Cię zaleje...
            • rafill Re: Hydraulika, zabezpieczenie, ogólnie kiepsko 30.07.13, 11:28
              zuzi.1 napisała:

              > ale czy IMPOTENTA da się wyleczyc????

              A impotentkę ? :)
              • jesod Ale czy... 30.07.13, 11:37
                rafill napisał:
                > zuzi.1 napisała:
                >
                > > ale czy IMPOTENTA da się wyleczyc????
                >
                > A impotentkę ? :)

                Czasem lekarstwem bywa miłość.
                • rafill Re: Ale czy... 30.07.13, 11:43
                  jesod napisała:

                  > Czasem lekarstwem bywa miłość.

                  Ale to najdroższe lekarstwo świata, zwłaszcza w czasach kryzysowych :)
                  • jesod Re: Ale czy... 30.07.13, 12:41
                    rafill napisał:
                    > jesod napisała:
                    >
                    > > Czasem lekarstwem bywa miłość.
                    >
                    > Ale to najdroższe lekarstwo świata, zwłaszcza w czasach kryzysowych :)

                    Nie. To Dar Natury - jak mięta czy bluszczyk kurdybanek... Żaden kryzys nie jest w stanie zabronić nam kochać. :)
                    • marek.zak1 Od miłości nie staje 30.07.13, 13:02
                      Wracając do tematu, od miłości facetowi nie staje, tylko od ciała kobiety, które ma przed sobą.
                      • aniuki Re: Od miłości nie staje 30.07.13, 13:14
                        to niestety odwrotnie niż u kobiety...
                      • jesod Od miłości się unosi 30.07.13, 13:21
                        marek.zak1 napisał:
                        > Wracając do tematu, od miłości facetowi nie staje, tylko od ciała kobiety, któr
                        > e ma przed sobą.

                        Kolega Marek ma jakieś problemy? Przecież tak kocha swoją żonę...
                        • marek.zak1 Re: Od miłości się unosi 30.07.13, 13:24
                          Nie ma problemów, tylko piszę, jak jest u faceta. Unosi się w wannie :)
                          • jesod Re: Od miłości się unosi 30.07.13, 13:51
                            marek.zak1 napisał:
                            > Nie ma problemów, tylko piszę, jak jest u faceta. Unosi się w wannie :)

                            Podejrzewam, że nawet razem z wanną. :)
                            • marek.zak1 Re: Od miłości się unosi 30.07.13, 14:05
                              Jesod, ja chyba wiem, jak jest. Jak facet leży w wannie jego miecz (to moje nowe okreslenie) unosi się w stanie miękkim ku górze.
                              • jesod Re: Od miłości się unosi 30.07.13, 14:18
                                marek.zak1 napisał:
                                > Jesod, ja chyba wiem, jak jest.

                                Mareczku, zdecydowanie niepokoi mnie to "chyba"...

                                marek.zak1 napisał:
                                > Jak facet leży w wannie jego miecz (to moje nowe okreslenie) unosi się w stanie miękkim ku
                                > górze.

                                No, skoro mowa już o mieczu to zważ, że miecz jest sztywny, prężny i pokonuje siłę grawitacji.
                                Dlatego wanna ma wszelkie warunki ku temu, by unieść się razem z mieczem. :)
                                • marek.zak1 Miecz - nowe słowo, prosze o komentarz 30.07.13, 14:25
                                  Wyajasniam:
                                  - wiem jak jest. ,,Chyba" napisałem ze skromności,
                                  - każde nowe okreslenie musi przebić sie do swiadomosci.Żadne nie jest idealne. ,,Miecz" spełnia dużo wymogów. Jest w nim męska duma, symbol wielkości, twardości i dzielności i tego, co kazdy rycerz ma ze sob i jest z niego9 dumny.ą.
                    • rafill Kryzys nie zabrania kochać, ale... 30.07.13, 23:49
                      jesod napisała:

                      > Nie. To Dar Natury - jak mięta czy bluszczyk kurdybanek... Żaden kryzys nie j
                      > est w stanie zabronić nam kochać. :)

                      Nie jest w stanie nam zabronić, ale może wpłynąć na to, że trudniej będzie spełnić warunki by ta miłość mogła wykiełkować i urosnąć. Nikt nie kocha za darmo. W kryzysie mniej mężczyzn może poszczycić się spełnieniem warunków, by ktoś mógł ich tą miłością obdarzyć.
                      Za to więcej będzie kobiet zawiedzionych, że wokół jest tak mało mężczyzn, którym można by poświęcić uwagę, bo sprostali ich oczekiwaniom. Mężczyzn godnych tego by ich kochać.
                      • aniuki Re: Kryzys nie zabrania kochać, ale... 31.07.13, 01:11
                        Zawężasz do jednego wymiaru: dóbr materialnych.
                        A dlaczego były śluby podczas Powstania, dlaczego w zgrzebnym PRLu był szczyt urodzeń?

                        Nie żebym widziała jakieś światełko w tunelu co do kryzysu, ale takie uogólnienie moim zdaniem nie wyczerpuje problemu.
                        • rafill Re: Kryzys nie zabrania kochać, ale... 31.07.13, 08:21
                          aniuki napisała:

                          > Zawężasz do jednego wymiaru: dóbr materialnych.
                          > A dlaczego były śluby podczas Powstania, dlaczego w zgrzebnym PRLu był szczyt u
                          > rodzeń?
                          >
                          > Nie żebym widziała jakieś światełko w tunelu co do kryzysu, ale takie uogólnien
                          > ie moim zdaniem nie wyczerpuje problemu.

                          Oczywiście, że nie wyczerpuje.
                          Dwa przypadki, które podałaś są zupełnie nieadekwatne do naszej obecnej sytuacji.
                          Co do powstania, to w czasie wojny panują zupełnie inne wzorce zachowań jak w czasie pokoju, mamy inne priorytety i kładziemy nacisk na inne cechy u partnera. Jest tajemnicą poliszynela, że czasy okupacji to jeden wielki burdel i opilstwo, ale biorąc pod uwagę poziom stresu jakiego ci ludzie doświadczali i konieczność jego rozładowania jest to zupełnie zrozumiałe. Proszę Cię, nie porównuj chwil narodu w których byliśmy realnie zagrożeni, do obecnych czasów, gdzie w porównaniu z tamtymi latami nam się zwyczajnie w dupach poprzewracało.
                          Co do PRL to też nie jest wcale takie oczywiste, bo ludzie tęsknili za majątkiem, a mało kto coś miał. Ćmy barowe dostawały wścieklizny macicy jak do hotelu przyjeżdżał dewizowy gość, chociaż obecnie pewnie by go wyśmiały.

                          Dzisiaj mamy inne wyzwania. Jesteśmy globalnie na dorobku w tej części świata. To nie dotyczy przecież tylko Polek. Sam znam Ukrainki, które przyjeżdżały do Polski na parę tygodni z żelaznym postanowieniem podłapania tutaj sobie faceta. To było kiedyś, teraz raczej by pojechały dalej... Niemniej - tak jak mówię - pamiętam takie akcje.
                          Na Polki na emigracji największym seksualnym wabikiem jest język autochtonów - ciekawe dlaczego ? Co takiego różni przeciętnego Anglika czy Irlandczyka od Polaka, oprócz statusu społecznego i materialnego ? Poza oczywiście odleglejszą kulturą i brakiem wspólnego języka - ale mimo wszystko słodki funtowy wkład zniweluje tą gorycz. Nawet nie dostrzeżemy tego, że na głowę "Anglika" przypadkowo zaplątał się jakiś turban ;)
                          Nie Polaka daj... ;)
                          www.youtube.com/watch?v=6km-dDFjnTk
                          I przecież złośliwością byłoby zakładać że to dotyczy tylko Polek. Oczywiście, czemu nie Ukrainek, Litwinek, Rosjanek, Bułgarek itd. ? Generalnie z krajów o silnie zaniżonym statusie ekonomicznym w stosunku do starego zachodu...

                          Generalna tendencja działająca na zewnątrz, będzie też w dużym stopniu przyświecała naszym stosunkom wewnątrz kraju. Bo teraz jak nigdy chcemy być bogaci. A część z nas uwierzyła, że to jest możliwe :) Makbet już usłyszał, że będzie królem, a słyszała to i jego Lady.
                          • rafill Re: Kryzys nie zabrania kochać, ale... 31.07.13, 08:23
                            Jeszcze odnośnie PRL - wtedy nie było tej przemożnej wiary. Wiedzieliśmy, że z dużym bogactwem się nam nie uda, chyba że ucieczką na zachód, stąd może ukierunkowanie na inne wartości w społeczeństwie. Nie było wyboru.
                          • hello-kitty2 Re: Kryzys nie zabrania kochać, ale... 31.07.13, 09:39
                            rafill napisał:

                            > Na Polki na emigracji największym seksualnym wabikiem jest język autochtonów -
                            > ciekawe dlaczego ? Co takiego różni przeciętnego Anglika czy Irlandczyka od Pol
                            > aka, oprócz statusu społecznego i materialnego ?

                            Jak to co rozni oprocz statusu spolecznego i materialnego? Znajomosc jezyka Sabat. Ja licze, ze nauka jezyka obcego zajmuje mi ok 10 lat. Lepiej byc z kims, kto Ci pomoze niz z kims kogo musisz za soba ciagnac. Poza tym jesli decydujesz sie na pobyt na stale to musisz wybrac czy chcesz rodzic kolejne pokolenie Polakow czy juz Anglikow, czy tam innych. Jest o niebo latwiej z tubylcem dla dzieci. Poza tym zalezy tez od przyczyn emigracji. Jesli chcesz poznac inna kulture najlepiej sie przemieszac, pozostajac z Polakami izolujesz sie.
                            • rafill Re: Kryzys nie zabrania kochać, ale... 31.07.13, 10:01
                              No toż przecież właśnie o tym piszę. Znajomość języka i stopień zatopienia w danej kulturze jest w tym wypadku jednym z wyznaczników statusu społecznego. Czy to nie jest oczywiste ?
                              Jak sama piszesz "nie warto kogoś ciągnąć". Wiadomo, że do zachodniej kultury lepiej przystosowany będzie autochton niż jakiś przybłęda z Europy Wschodniej.
                            • kag73 Re: Kryzys nie zabrania kochać, ale... 31.07.13, 11:36
                              Co do emigracji jezyka i zachodniakow czasami w turbanach. Oczywiscie jezyk najwazniejszy, bo jest bardzo potrzebny. Co do zachodniakow: dla Polek sa bardziej atrakcyjni niz dla wlasnych rodaczek, moga wiecej zaoferowac(z polskiej perspektywy). Do tego one sa dla nich atrakcyjniejsze, czesto fizycznie. Co do turbanow, tutaj, znow podkresle ogromne znaczenie egzotyki, te ciemne oczy i oliwkowa skora, do tego jeszcze potrafia podkrecac. Na te wszystkie "atuty" raczej nie poleci zachodniaczka albo i Polka dluzej zyjaca na zachodzie. Dlaczego? Bo za dobrze ich zna, ich kulure i odrebnosc, bo wychowala sie w mulikulti, po sasiedzku, za sciana. Polka, Ukrainka...owszem poleci na te "atuty", bo o ich religii i specyfice niestety nie wie nic albo bardzo niewiele. A jak juz sie dowie, jezt za pozno, bo jest w ciazy albo ma juz z nim dziecko i wtedy mozna miec nadzieje, ze jednak jakos to bedzie. Tylko tyle albo az tyle.
                              Poza tym biora zachodniakow, bo wiekszy wybor, wiadomo na Zachodzie wiecej zachodniakow niz Polakow.
                              Niemniej jednak jak ktos juz tutaj kiedys zauwazyl, obecnie, zwlaszcza w UK najczesciej spotyka sie polskie pary/malzenstwa, ktore razem wyjechaly w poszukiwaniu pracy i lepszego zycia.
                              Wczesnie bylo inaczej i do innych krajow. Polska nie byla w UE, pracowalo sie czesto na czarno po domach, latwiej bylo znalezc prace kobietom niz facetom, dlatego Polakow na Zachodzie bylo mniej i raczej nie bylo z czego wybierac.
                              • rafill Re: Kryzys nie zabrania kochać, ale... 31.07.13, 11:42
                                Jasne Kag, sprawa jest złożona. Przywołałem emigrację, bo tutaj aspekt statusu i majątku wydaje się wychodzić dość jaskrawo.
                                A wyszliśmy - przypominam - od trudniejszej miłości w czasach kryzysowych ;)
                                Czyli - mniejszej ilości kandydatów, zdolnych sprostać wymagania kulturowego wzorca atrakcyjności.
                                • kag73 Re: Kryzys nie zabrania kochać, ale... 31.07.13, 11:51
                                  rafill napisał:

                                  > Jasne Kag, sprawa jest złożona. Przywołałem emigrację, bo tutaj aspekt statusu
                                  > i majątku wydaje się wychodzić dość jaskrawo.

                                  To jeden aspekt. Ale nie potrafisz sobie z pewnoscia wyobrazic, ze status statusem, ale bywaja i inne aspekty. Np. atrakcyjnosc, w Polsce wielka konkurencja i stad wielkie wymagania facetow. Przecietna dla facetow dziewczyna w Polsce, nagle na Zachodzie okazuje sie "gwiazda" i ma ogromne powodzenie:) To tez dziala, bo ktoz nie chce byc atrakcyjny fizycznie dla plci przeciwnej? W Polsce Cie prawie nie zauwazano a na Zachodzie na ciebie leca:))
                                  • rafill Re: Kryzys nie zabrania kochać, ale... 31.07.13, 11:59
                                    Pytanie dlaczego jest taka atrakcyjna.
                                    Może dlatego, że w świadomości autochtonów funkcjonuje jako polish fuckable girl, która nie będzie robić takich problemów ze ściągnięciem majtek jak rdzenna mieszkanka ? To ma kolosalne znaczenie ;)
                                    • rafill Re: Kryzys nie zabrania kochać, ale... 31.07.13, 12:00
                                      Z tą rzecz jasna różnicą, że dla Angoli to one są fuckable, a dla Polonusów - oziębłe :D
                                    • jesod To ma kolosalne zanczenie 31.07.13, 12:10
                                      rafill napisał:
                                      > Może dlatego, że w świadomości autochtonów funkcjonuje jako polish fuckable gir
                                      > l, która nie będzie robić takich problemów ze ściągnięciem majtek jak rdzenna m
                                      > ieszkanka ? To ma kolosalne znaczenie ;)

                                      Dla miłości, czy dla pieprzenia?
                                      • rafill Re: To ma kolosalne zanczenie 31.07.13, 12:19
                                        jesod napisała:

                                        > Dla miłości, czy dla pieprzenia?

                                        Z punktu widzenia Angoli to dla pieprzenia oczywiście. Ale kobitki myślą, że dostaną miłość w pakiecie :) Tymczasem najczęściej, to głowa pijana a dupa wyruchana. I moralny kac + poszukiwanie kolejnego Johnego Iloveyou.
                                        • bgz0702 Re: To ma kolosalne zanczenie 31.07.13, 12:22
                                          rafill napisał:

                                          > jesod napisała:
                                          >
                                          > > Dla miłości, czy dla pieprzenia?
                                          >
                                          > Z punktu widzenia Angoli to dla pieprzenia oczywiście. Ale kobitki myślą, że do
                                          > staną miłość w pakiecie :) Tymczasem najczęściej, to głowa pijana a dupa wyruch
                                          > ana. I moralny kac + poszukiwanie kolejnego Johnego Iloveyou.

                                          to się nazywa łapanie Pana Boga za nogi
                                          • jesod Re: To ma kolosalne zanczenie 31.07.13, 13:05
                                            bgz0702 napisała:

                                            > rafill napisał:
                                            >
                                            > > jesod napisała:
                                            > >
                                            > > > Dla miłości, czy dla pieprzenia?
                                            > >
                                            > > Z punktu widzenia Angoli to dla pieprzenia oczywiście. Ale kobitki myślą,
                                            > że do
                                            > > staną miłość w pakiecie :) Tymczasem najczęściej, to głowa pijana a dupa
                                            > wyruch
                                            > > ana. I moralny kac + poszukiwanie kolejnego Johnego Iloveyou.
                                            >
                                            > to się nazywa łapanie Pana Boga za nogi

                                            Bogów wybieramy sobie sami. :)
                                            • bgz0702 Re: To ma kolosalne zanczenie 31.07.13, 13:30
                                              jesod napisała:


                                              > Bogów wybieramy sobie sami. :)

                                              Ja jestem skromna panna z dalekiego wschodu ale wybierać lubię ;)
                                              • jesod Re: To ma kolosalne zanczenie 31.07.13, 14:02
                                                bgz0702 napisała:
                                                > jesod napisała:
                                                >
                                                >
                                                > > Bogów wybieramy sobie sami. :)
                                                >
                                                > Ja jestem skromna panna z dalekiego wschodu ale wybierać lubię ;)

                                                Ja nie wiem skąd jestem i nie wiem dokąd idę, ale... wybierać nie lubię. Zdecydowanie wolę jak Bóg przychodzi do mnie sam. :)
                                                • bgz0702 Re: To ma kolosalne zanczenie 31.07.13, 14:34
                                                  jesod napisała:

                                                  >
                                                  > Ja nie wiem skąd jestem i nie wiem dokąd idę, ale... wybierać nie lubię. Zdecyd
                                                  > owanie wolę jak Bóg przychodzi do mnie sam. :)

                                                  mam nadzieję że nie mieszkasz za 7 górami i 7 rzekami coby się ten Bóg nie nachodził aż tak ;))
                                                  • jesod Re: To ma kolosalne zanczenie 31.07.13, 14:52
                                                    bgz0702 napisała:
                                                    > mam nadzieję że nie mieszkasz za 7 górami i 7 rzekami coby się ten Bóg nie nach
                                                    > odził aż tak ;))

                                                    Jak się nie nachodzi to nigdy nie będzie wiedział, że jest Moim Bogiem.
                                                    Co to jest dla Niego 7 gór i 7 rzek...? Przecież to pikuś. :)


                                    • bgz0702 Re: Kryzys nie zabrania kochać, ale... 31.07.13, 12:15
                                      rafill napisał:

                                      > Pytanie dlaczego jest taka atrakcyjna.
                                      > Może dlatego, że w świadomości autochtonów funkcjonuje jako polish fuckable gir
                                      > l, która nie będzie robić takich problemów ze ściągnięciem majtek jak rdzenna m
                                      > ieszkanka ? To ma kolosalne znaczenie ;)

                                      no toś pojechał po bandzie ;)) zachodnioeuropejska młodzież ma jednak nadal spore przody do naszych polskich dziewcząt i chłopaków, wciąż jesteśmy bardziej katoliccy i pruderyjni
                                      • rafill Re: Kryzys nie zabrania kochać, ale... 31.07.13, 12:22
                                        bgz0702 napisała:

                                        > wciąż jesteśmy bardziej katoliccy i pruderyjni

                                        "My" ? Czy "Wy" ? I czy aby nie tylko w kraju ? :) Na zachodzie mamy zdaje się inną opinię. O, pardon. "Macie".
                                        Pruderia i katolicyzm są świetne do wykręcania kota ogonem kiedy potrzeba.
                                        "Chciałabym, ale mi wiara nie pozwala". Trolle majtole :D
                                        • bgz0702 Re: Kryzys nie zabrania kochać, ale... 31.07.13, 12:28
                                          rafill napisał:

                                          > bgz0702 napisała:
                                          >
                                          > > wciąż jesteśmy bardziej katoliccy i pruderyjni
                                          >
                                          > "My" ? Czy "Wy" ? I czy aby nie tylko w kraju ? :) Na zachodzie mamy zdaje się
                                          > inną opinię. O, pardon. "Macie".
                                          > Pruderia i katolicyzm są świetne do wykręcania kota ogonem kiedy potrzeba.
                                          > "Chciałabym, ale mi wiara nie pozwala". Trolle majtole :D

                                          ;)) nie mówie o sobie, piszę w imieniu statystyki całego narodu. A poza tym katolicyzm nie katolicyzm, chodzi o mentalność która sie budowała całymi pokoleniami i która zmienia sie w oka mgnieniu, a jednak mrugamy tym okiem trochę zbyt powoli zeby dorównać obyczajom koleżanek z zachodu. Nadal pezcietna polska kobieta jest częściej żoną tego samego mężczyzny niż ta na zachodzie, nadal mamy częściej monogamiczne marzenia związane z partnerstwem. Chcesz czy nie, buczeć można i pisać o zmianach, bo tych się powstrzymac nie da, ale nie ma co szaleć z popadaniem w przesade
                                    • hello-kitty2 Re: Kryzys nie zabrania kochać, ale... 31.07.13, 12:21
                                      rafill napisał:

                                      > Pytanie dlaczego jest taka atrakcyjna.
                                      > Może dlatego, że w świadomości autochtonów funkcjonuje jako polish fuckable gir
                                      > l, która nie będzie robić takich problemów ze ściągnięciem majtek jak rdzenna m
                                      > ieszkanka ? To ma kolosalne znaczenie ;)

                                      Ale wymysliles Sabat. Jakbys podrozowal to bys wiedzial, ze we Wloszech np najwiekszy rozmiar stanika od kostiumu kapielowego (sprawdzalam) to 75B, a w Polsce? Dalej przecietna Holenderka ma 180 cm wzrostu i budowe jablka, waska pociagla twarz, krotkie wlosy. Takie parametry sa fajne u mezczyzny i oni tacy sa. Przecietna Polka w przecietnym sklepie w Holandii miesci sie w rozmiar XS, 34. Poza tym proteina i Kag potwierdzali: talia.

                                      A jesli chodzi o sciaganie majtek wsrod rdzennych mieszkanek to wystarczy popatrzec ile one maja dzieci z roznymi ojcami i w ogole przejdz sie do baru i poobserwuj, bo glupoty wypisujesz :) Tak mamy opinie, ze pijemy na umor i kradniemy ale ze polskie dziewczyny sie puszczaja na potege z tubylcami tego nie slyszalam. Przypominam, ze tu jest rownouprawnienie i tutejsze dziewczyny na rowni spuszczaja majty z tutejszymi facetami. Tutaj nikt do kosciola nie chodzi i z rodzicami nie zyje.

                                      A moja matka zawsze mowila: 'najgorszy ptak co w swoje gniazdo sra' :)
                                      • rafill Re: Kryzys nie zabrania kochać, ale... 31.07.13, 12:27
                                        hello-kitty2 napisała:

                                        > A moja matka zawsze mowila: 'najgorszy ptak co w swoje gniazdo sra' :)

                                        Ale skąd wiesz, że ja nie jestem tylko polskojęzycznym Żydem ? Przecież już mnie dawno tygrys rozszyfrował :P
                                        • marek.zak1 Re: Kryzys nie zabrania kochać, ale... 31.07.13, 12:28
                                          Ile lat mieszkałeś na Zachodzie?
                                          • rafill Re: Kryzys nie zabrania kochać, ale... 31.07.13, 12:31
                                            marek.zak1 napisał:

                                            > Ile lat mieszkałeś na Zachodzie?

                                            Ile lat byłaś kobietą ?
                                            • hello-kitty2 Re: Kryzys nie zabrania kochać, ale... 31.07.13, 12:59
                                              rafill napisał:

                                              > marek.zak1 napisał:
                                              >
                                              > > Ile lat mieszkałeś na Zachodzie?
                                              >
                                              > Ile lat byłaś kobietą ?

                                              Oj Sabat. Dam Ci rade: zmien garderobe i nie zadni krawcy, zwykly H&M Ci pomoze w nabraniu atrakcyjnosci. Unikaj wylizania na zel, teraz sa modne dluzsze wlosy, u mnie tylko lysi sie obcinaja na zero, a jak mowi moja kumpela Polka, ze Polakow rozpoznaje sie na ulicy, bo sa wszyscy obrabani na kopyto. Wlosy to atut, trzeba je eksponowac. To tak zanim wyskoczysz na ten basen w sixpacku :)
                                              ps. unikaj kolnierzykow
                                              • zawle Re: Kryzys nie zabrania kochać, ale... 31.07.13, 14:49
                                                hello-kitty2 napisała: To tak zanim wyskoczysz na ten basen w sixpacku :)
                                                > ps. unikaj kolnierzykow

                                                Dodam tu również sweterki. Zwłaszcza te w serek. I zanim otworzysz buzię, wywal te gadki o puszczających się, dostępnych polkach, o tym że każda baba leci na kasę, o tym że nie masz kasy, o tym że każda baba leci na władzę, o tym ze nie masz władzy, o tym że nadrobisz kaloryferem.Tak na dobry początek .
                                        • hello-kitty2 Re: Kryzys nie zabrania kochać, ale... 31.07.13, 12:50
                                          rafill napisał:

                                          > hello-kitty2 napisała:
                                          >
                                          > > A moja matka zawsze mowila: 'najgorszy ptak co w swoje gniazdo sra' :)
                                          >
                                          > Ale skąd wiesz, że ja nie jestem tylko polskojęzycznym Żydem ? Przecież już mni
                                          > e dawno tygrys rozszyfrował :P

                                          Pisal tez, ze jestes kanadyjskim emerytem napierdalajacym w klawiature w publicznej bibliotece :) Ale sie lezka w oku kreci gdzie on tez sie podzial. Pewnie sie juz zapil :)
                                    • kotoshi Re: Kryzys nie zabrania kochać, ale... 31.07.13, 12:41
                                      rafill napisał:

                                      > Pytanie dlaczego jest taka atrakcyjna.
                                      > Może dlatego, że w świadomości autochtonów funkcjonuje jako polish fuckable gir
                                      > l, która nie będzie robić takich problemów ze ściągnięciem majtek jak rdzenna m
                                      > ieszkanka ? To ma kolosalne znaczenie ;)

                                      Wstydź się, Rafill.
                                      Od kogo to "słyszałeś" - od zachodniego lumpa albo prymitywa? On też Ci powie, że mężczyźni z Polski to złodzieje i brudasy. Czy to też "słyszałeś"? To może zacznij zadawać się z kimś innym.
                                  • marek.zak1 Re: Kryzys nie zabrania kochać, ale... 31.07.13, 12:02
                                    Wydaje mi sie, że Polki (Ukrainki...) podkreślają, także na Zachodzie swoją, seksualność, podczas gdy tamtejsze dziewczyny, zwłaszcza pracujace w firmach, raczej ją skrywaja.
                                    • bgz0702 Re: Kryzys nie zabrania kochać, ale... 31.07.13, 12:21
                                      marek.zak1 napisał:

                                      > Wydaje mi sie, że Polki (Ukrainki...) podkreślają, także na Zachodzie swoją, se
                                      > ksualność, podczas gdy tamtejsze dziewczyny, zwłaszcza pracujace w firmach, rac
                                      > zej ją skrywaja.

                                      praca i profesjonalizm w miejscu pracy to jedna strona ich życia, druga to seks bez zobowiązań i układów partnerskich, fizyczność bez rozbuchanych emocji ale oczywiście nie podejrzewam żeby ich tam w ogóle nie było. Mała grupa polskich emigrantek nie może dać pełnego obrazu
                        • kotoshi Re: Kryzys nie zabrania kochać, ale... 31.07.13, 09:28
                          aniuki napisała:
                          > Zawężasz do jednego wymiaru: dóbr materialnych.
                          > A dlaczego były śluby podczas Powstania, dlaczego w zgrzebnym PRLu był szczyt u
                          > rodzeń?

                          Co do tego PRL-u wtrącę się: zgadzam się z Rafillem, że obywatele PRL wcale nie byli takimi "niematerialistami" (jak to dziś twierdzą).
                          A co do kwestii demograficznych: polecam artykuł
                          repozytorium.amu.edu.pl/jspui/bitstream/10593/2161/1/__www.teologiaimoralnosc.amu.edu_7_Balicki.pdf
                          Cytat z niego na temat przyczyn spadku urodzin współcześnie:

                          "Jak jednak pokazuje czas i przeprowadzane badania, najwa¿niejsza z przyczyn jest z jednej
                          strony pewnego rodzaju konieczno?æ inwestowania w siebie,aby móc znale?æ siê na rynku pracy (co przyczyni³o siê do opó?niania zawierania ma³¿eñstw i podej-mowania
                          decyzji prokreacyjnych),a z drugiej strony chêæ ¿ycia na poziomie
                          zbli¿onym do spo³eczeñstwa zachodniej Europy."
                          • rafill Re: Kryzys nie zabrania kochać, ale... 31.07.13, 10:52
                            kotoshi napisała:

                            > Co do tego PRL-u wtrącę się: zgadzam się z Rafillem, że obywatele PRL wcale nie
                            > byli takimi "niematerialistami" (jak to dziś twierdzą).

                            Pewnych zjawisk nie da się całkowicie wyeliminować. Jedynie zmieniają się nieco warunki. Mężczyźni posiadający "prestiżowe zawody", dające stabilność i relatywnie wysokie dochody zawsze byli, są i będą postrzegani jako atrakcyjni. Obrazowo przedstawiając - mile widziane środowisko bytowania. Wrażliwość, szlachetność, odwaga, sumienność, lojalność, zaradność, inteligencja - wlicza się w ten nurt. Są cechami rozpatrywanymi pod kątem długotrwałej kooperacji przypominającej związek symbiotyczny.
                      • jesod Nikt nie kocha za darmo 31.07.13, 12:54
                        rafill napisał:
                        > Nie jest w stanie nam zabronić, ale może wpłynąć na to, że trudniej będzie speł
                        > nić warunki by ta miłość mogła wykiełkować i urosnąć. Nikt nie kocha za darmo.

                        Fakt - "na betonie kwiaty nie rosną". Jednak dla miłości pieniądze nie są tą jedyną pożywką, która pozwala jej wykiełkować i rozkwitać. No chyba, że... jest to miłość do pieniędzy. Jest takie powiedzenie, że "nie kocha się za coś, tylko pomimo wszystko" czyli pomimo przeciwności, a jedną z nich może być np. brak pieniędzy.
                        Miłość nobilituje i zobowiązuje. Nie jest to jednak zobowiązanie z przymusu, lecz z własnego wyboru, dobrej woli i zgody na takie, a nie inne warunki. Ten kto kocha - kieruje się uczuciami, więc wie (a przede wszystkim właśnie czuje), że nie może oczekiwać (tym samym brać) od tej drugiej osoby więcej niż ona rzeczywiście może mu dać/ofiarować. To jest zgoda i akceptacja, a w konsekwencji decyzja i świadomy wybór.

                        rafill napisał:
                        > W kryzysie mniej mężczyzn może poszczycić się spełnieniem warunków, by ktoś móg
                        > ł ich tą miłością obdarzyć.

                        No, nie... To spełnianie warunków raczej kwalifikuje się bardziej do seksu za pieniądze, który też można nazwać miłością. Taka miłość warunkowa, ale czy to ta o której mówimy...?

                        rafill napisał:
                        > Za to więcej będzie kobiet zawiedzionych, że wokół jest tak mało mężczyzn, któr
                        > ym można by poświęcić uwagę, bo sprostali ich oczekiwaniom. Mężczyzn godnych te
                        > go by ich kochać.

                        Poświęca się uwagę człowiekowi i to jest wzajemne - to jest tym oczekiwaniem ze strony miłości. Mało tego - tę uwagę poświęca się (nie w sensie daniny) właśnie dlatego, że chce się być z tym, a nie z innym człowiekiem. On dla nas znaczy więcej niż inni.
                        Jaki według Ciebie jest/powinien być mężczyzna godny by go kochać?
                        • hello-kitty2 Re: Nikt nie kocha za darmo 31.07.13, 13:02
                          jesod napisała:

                          > Jaki według Ciebie jest/powinien być mężczyzna godny by go kochać?

                          Fascynujacy? :-)
                          • jesod Re: Nikt nie kocha za darmo 31.07.13, 13:08
                            ello-kitty2 napisała:
                            > jesod napisała:
                            >
                            > > Jaki według Ciebie jest/powinien być mężczyzna godny by go kochać?
                            >
                            > Fascynujacy? :-)

                            Co przez to rozumiesz? :)
                            • hello-kitty2 Re: Nikt nie kocha za darmo 31.07.13, 13:15
                              jesod napisała:

                              > ello-kitty2 napisała:
                              > > jesod napisała:
                              > >
                              > > > Jaki według Ciebie jest/powinien być mężczyzna godny by go kochać?
                              > >
                              > > Fascynujacy? :-)
                              >
                              > Co przez to rozumiesz? :)

                              Prosze, dokladnie tak jak w slowniku:
                              » przymiotnik fascynujący
                              synonimy: atrakcyjny, ekscytujący, emocjonujący, pasjonujący, wciągający
                              antonimy: nieciekawy, niezajmujący
    • jesod Nie wydaje się 28.07.13, 22:43
      polypodiopsida napisała:
      > Spotykam się z ciut starszym od siebie facetem

      Jak długo?

      polypodiopsida napisała:
      > Nie do końca wiem jak on do tego podchodzi, nie wydaje się
      > jakoś zawstydzony tymi problemami,

      Między tym co się wydaje, a tym co jest naprawdę czasem bywa przepaść.

      polypodiopsida napisała:
      > po prostu próbuje załatwić sprawę miękkim sprzętem :/

      A może... to jest po prostu tak, że usiłuje stanąć na wysokości zadania?

      • rafill Re: Nie wydaje się 28.07.13, 22:47
        jesod napisała:

        > A może... to jest po prostu tak, że usiłuje stanąć na wysokości zadania?

        Bez wątpienia. Dosłownie :)
        • jesod Re: Nie wydaje się 28.07.13, 23:08
          rafill napisał:
          > jesod napisała:
          >
          > > A może... to jest po prostu tak, że usiłuje stanąć na wysokości zadania?
          >
          > Bez wątpienia. Dosłownie :)

          Właściwie, to on usiłuje to zrobić na dwóch płaszczyznach - własnej (osobistej) i... w relacji partnerskiej - zaspokojenia potrzeb kobiety, z którą jest.
          Dosłownie, to on usiłuje (chce) wywiązać się z zadania - po prostu nie chce kobiety zostawić odłogiem. :) A inaczej być może nie jest w stanie inaczej działać, z różnych względów.
    • that.bitch.is.sick Re: Hydraulika, zabezpieczenie, ogólnie kiepsko 29.07.13, 10:00
      Może być obniżony poziom testosteronu z wiekiem, zespół niedoboru testosteronu(gdy jest obniżone libido i inne objawy), może być problem psychiczny (problem z porannymi erekcjami temu przeczy). Ważną kwestią są też uprzedzenia w stosunku do flaka i źle skrywane obrzydzenie do reanimacji. To może potęgować te objawy fizyczne.
      Gumka nie pomaga wielu facetom raczej stresuje, u kolesia z tego typu problemami to bym darowała sobie tę gumkę.
      Miałam też starszego chłopaka i jako indianin Tonto wiem:), że więcej bodźców wzrokowych potrzebować on, czasem dodatkowej stymulacji w postaci porno, czasem śmiałą w łóżku i pomysłową trzeba być.
      Niewiele to jednak pomoże gdy problemy z zespołem niedoboru testosteronu są. Skoro nie taki stary, to może być hipoteza do sprawdzenia - można to leczyć a nie się wstydzić.
    • vigor1960 Re: Hydraulika, zabezpieczenie, ogólnie kiepsko 12.08.13, 19:16
      Lance Armstrong był dobrym kolarzem, ale dopiero na dopingu wygrał tur de france kilka razy z rzędu. Polecam sprawdzone sposoby. Pewne rzetelne źródło:
      www.oglaszamy24.pl/ogloszenie/432564558/Oryginalna-Viagra-Pfizer-100mg.html
      Mojemu pomogło, wraz ze wzrostem jego samooceny poprawiła się też atmosfera w domu:)
      Polecam
Pełna wersja