Fatum, paradoksalna prawidlowosc, czy przypadek?

01.08.13, 23:43
Jakos tak ostatnio zdalam sobie sprawe z bardzo dziwnej prawidlowosci w moim bliskim otoczeniu, ktora roboczo sobie nazwalam paradoksem kobiety-bogini ;)
Wiem, ze brzmi dziwnie, juz wyjasniam o co chodzi.

Otoz.
Mam kilka naprawde pieknych przyjaciolek. Konkretnie 3. Autentycznie ponadprzecietnie atrakcyjne - przedzial wiekowy od 30 do 35tki, ale nie widac po nich zadnego uplywu czasu do tego stopnia, ze moglby z powodzeniem i bez fotoszopa reklamowac bielizne w Victoria's Secret na przyklad :) I jakos tak ostatnio dotarlo do mnie ze wszystkie one maja bardzo popaprane zycie seksualne, choc na brak temperamentu i ochoty zadna z nich nie narzeka.

Jak to konkretnie wyglada? Ano tak :

Bogini nr 1 : cudowne, dlugie wlosy, buzia porcelanowej lalki, piekne cialo. W zwiazku z ojcem swojego dziecka od lat nastu, seksu w zwiazku brak od lat... rowniez nastu. Z jego inicjatywy, chociaz kobieta rownie piekna, ile goraca - bylo kuszenie na wszystkie sposoby bielizna, gestem, spojrzeniem i slowem. Kompletne fiasko. Przez te wszystkie lata kolekcjonowala desperacko kochankow, wreszcie powiedziala dosc i sie wyprowadza.
Bogini nr 2 : brunetka, twarz modelki, piekne oczy i pelne usta, ciemna karnacja. Ogladaja sie za nia wszyscy faceci, gdziekolwiek sie pojawi. W stalym zwiazku od 4 lat, dwuletnie dziecko na stanie... i od poczatku ciazy zero seksu z inicjatywy (a raczej z braku inicjatywy) jej partnera. Czyli juz 3 lata. Kobita wlasnie dojrzala do decyzji o znalezieniu sobie kochanka.
I Bogini nr 3 : zielonooka blondynka, piepiekne cialo, super nogi. Aktualnie singielka, jej ostatni staly zwiazek wygladal tak, ze nie mogla sie doprosic o seks, facet wyraznie jej unikal. I nie byl to jej jedyny taki zwiazek. Niepojete.

Czy ktos moglby mi wytlumaczyc, o co chodzi? Czy faktycznie moze istniec takie zjawisko, ze przy takiej kobiecie-bogini facetom na dluzsza mete mieknie rura? Czuja sie wykastrowani? Zbyt osaczeni? Not good enough? A moze zbytni dobrobyt rozpieszcza? Co to za ironia losu, ze do tych dziewczyn wzdychaja wszyscy obcy faceci, z wyjatkiem ich wlasnych, ktorzy sa na ich wdzieki kompletnie znieczuleni?

Sama zabilam sobie klina, pomozcie mi rozgryzc na czym polega ow fenomen? A moze to przypadek, ze akurat takie przyjaciolki mi sie trafily...?
    • rafill Re: Fatum, paradoksalna prawidlowosc, czy przypad 01.08.13, 23:47
      kluczem będzie pewnie to, jakich one sobie facetów dobierały. Bo jak bogini, to pewnie sobie na śmietniku partnera nie wygrzebała, nie ?
      • glamourous Re: Fatum, paradoksalna prawidlowosc, czy przypad 01.08.13, 23:54
        Pytanie niezbyt trafione, bo ci faceci na poczatku byli cud miod i nosili je na rekach, czyli klasyka poczatkow zwiazku.
        Dopiero potem (ciaze i staz zwiazku) stracili zainteresowanie seksem z nimi.
        Jak na moj gust trzy takie sytuacje w moim najblizszym otoczeniu to za duzo zeby to by przypadek.
    • glamourous Re: Fatum, paradoksalna prawidlowosc, czy przypad 01.08.13, 23:51
      Sorry, zapomnialam o intro :)
      Poniewaz dawno tu nie pisalam, witam starych i nowych bywalcow..
    • sea.sea Re: Fatum, paradoksalna prawidlowosc, czy przypad 01.08.13, 23:54
      Przypadek 1 & 2 da się wytłumaczyć znaną i lubianą teorią MiL.
    • kachna79 Re: Fatum, paradoksalna prawidlowosc, czy przypad 02.08.13, 00:01
      Umiejętnośc zbudowanie szczęśliwych, stabilnych i długoletnich związków ma niewiele wspólnego z wyglądem zewnętrznym. Zapewne są konieczne do spełnienia jakieś wymogi minimalne dotyczące wyglądu, ale potrzeba czegoś więcej, by tworzy szczęśliwy układ.
      Reasumując wygląd Twoich znajomych nie gra tu wielkiej roli (co najwyżej nie przeszkadza), ale widac, ze w ich związkach zabrakło czegoś więcej...
      • glamourous Re: Fatum, paradoksalna prawidlowosc, czy przypad 02.08.13, 00:14
        kachna79 napisała:

        > Umiejętnośc zbudowanie szczęśliwych, stabilnych i długoletnich związków ma niew
        > iele wspólnego z wyglądem zewnętrznym. Zapewne są konieczne do spełnienia jakie
        > ś wymogi minimalne dotyczące wyglądu, ale potrzeba czegoś więcej, by tworzy szc
        > zęśliwy układ.

        No dobra, ja rozumiem, ze trezba sie dobrac charakterologicznie zeby miec jakakolwiek szanse na trwalosc zwiazku, ALE my nie mowimy tutaj o "budowaniu szczesliwego zwiazku", tutaj chodzi o sam seks.
        Wydawaloby sie ze taka idealna bogini sama w sobie jest dla mezczyzny stymulatorem do seksu. Logicznie i bio-logicznie rzecz biorac sam jej wyglad powinien na zdrowego faceta dzialac jak afrodyzjak, juz pal licho nawet staz zwiazku. To sa laski z gatunku takich, o ktorych inni faceci mowia "gdybym JA mialbym taka kobiete w lozku, to bym z niej nie schodzil". A tu zonk.
        Jeszcze raz podkreslam, ze przypadku zwiazkow moich przyjaciolek to seks szwankuje, a same relacje maja sie ok : jest przyjazn, wspolpraca, wspolne cele, itp. No mowie, paradoks i za duzo tego, zeby mial byc to czysty przypadek, ze niby "tak sobie zle wybraly"
        • kachna79 Re: Fatum, paradoksalna prawidlowosc, czy przypad 02.08.13, 00:21
          > Wydawaloby sie ze taka idealna bogini sama w sobie jest dla mezczyzny stymulato
          > rem do seksu. Logicznie i bio-logicznie rzecz biorac sam jej wyglad powinien na
          > zdrowego faceta dzialac jak afrodyzjak, juz pal licho nawet staz zwiazku
          Ale takie reakcje to raczej wynik nowości, a nie tego, ze kobieta jest "boginią". Jak Pan się opatrzył to już nie ma tego efektu wow.

          > Jeszcze raz podkreslam, ze przypadku zwiazkow moich przyjaciolek to seks szwank
          > uje, a same relacje maja sie ok : jest przyjazn, wspolpraca, wspolne cele, itp.
          Tylko, że co to za związek, w którym nie ma seksu - tzn. to może by np. przyjaźń z uwzględnieniem nawet czułości ipt., ale do dojrzałej miłości jednak trochę daleko.
        • rafill Re: Fatum, paradoksalna prawidlowosc, czy przypad 02.08.13, 00:21
          Wiesz, pytanie jest czy ci faceci nie bzykają tylko ich, a w międzyczasie mają jakieś inne, czy może zamiera życie seksualne w ogóle ?
        • sea.sea Re: Fatum, paradoksalna prawidlowosc, czy przypad 02.08.13, 00:27
          No ale może one coś takiego w tym łóżku robią, że się odechciewa. Może się kiedy jednej z drugą zdarzyło rzucić jakąś uwagą nie w porę, może są mało aktywne, może wymagają za każdym razem godzinnej gry wstępnej, może ciężko je doprowadzić do orgazmu i facet się frustruje...
          • kutuzow mniej atrakcyjni starają się bardziej? 02.08.13, 12:18
            sea.sea napisała:

            > No ale może one coś takiego w tym łóżku robią, że się odechciewa. Może się kied
            > y jednej z drugą zdarzyło rzucić jakąś uwagą nie w porę, może są mało aktywne,
            > może wymagają za każdym razem godzinnej gry wstępnej, może ciężko je doprowadzi
            > ć do orgazmu i facet się frustruje...

            Myślę Sea.sea, że to bardzo dobry trop. Ostatnio Kitty pisała tutaj o przypadku swojego kochanka z małym przyrodzeniem, który baaardzo się starał i dał radę zrekompensować tą kwestię całym pakietem innych zachowań. Ja kiedyś czytałem ciekawy art, że np. otyłe dziewczyny godzą się na dużo więcej (np. bardziej namiętne lody itp) i dużo szybciej na początku znajomości, niejako "rekompensując" brak sylwetki modelki.

            Dodatkowo skoro mężowie także są z wyższej półki (dobrani do ich poziomu), to może woleli by mniej atrakcyjne wizualnie kochanki, ale za to dużo bardziej aktywne i skoncentrowane na przyjemności partnera. Jest taka grupa kobiet które lubią "leżeć i pachnieć". Na początku moze to podnosić ego danego gościa, po pewnym czasie moze być jednak męczące.
            • urquhart Re: mniej atrakcyjni starają się bardziej? 02.08.13, 13:57
              > Myślę Sea.sea, że to bardzo dobry trop. Ostatnio Kitty pisała tutaj o przypadku
              > swojego kochanka z małym przyrodzeniem, który baaardzo się starał i dał radę z
              > rekompensować tą kwestię całym pakietem innych zachowań.

              Coś w tym jest np. że polityce sukcesy odnoszą zdeterminowani i inteligentni niscy ludzie ktróy przełamali swoje kompleksy i oganiczenia i maja motywacje i determinacje wieksza niż inni.

              Ale to nie takie proste bo te które znam księżniczkami które leżą i czekają nie były, były aktywne bardzo. Natomiast może miały pewne braki w uwodzeniu.
              Natomiast może miały pewne widoczne braki w grze uwodzenia, bo to one były uwodzone i były tym rozleniwione.
              Ta jedna zmieniła męża z bardzo wysokiej na takiego ze średniej półki i choć baaaardzo jej status finansowy się obniżył mówiła mi potem że generalnie jest po paru latach na plus zmiana. :)
            • gogol77 Re: mniej atrakcyjni starają się bardziej? 02.08.13, 21:35
              Też myślę Sea.sea, że to bardzo dobry trop.

              Kiedyś dawno temu niespodziewanie znalazłem się z koleżanką z pracy w łóżku. Było tak: impreza domówka, nadmiar % -tów, urwany film, przebudzenie w środku nocy i stwierdzenie, że impreza skończona, jestem goły w łóżku, obok mnie goła gospodyni, gra dyskretna muzyka, na stoliku przygotowane dwa koniaczki na klina.
              Nie była zbyt atrakcyjna fizycznie - chuda jak szczapa, z przodu deska. Ale była miła i inteligentna. Mąż w Afryce na jakichś pracach.
              Myślę że większość jeśli nie wszyscy panowie zrobili by w takiej sytuacji to samo co ja. Wiadomo co. Była b.fajnie, all included, zwłaszcza, ze nie wiem czy u innych ale u mnie na kacu libido i potencja na ogół dopisują.
              W jakiejś przerwie pozwoliłem sobie na taką uwagę: Mario Anno (tak się nazywała) - ale ty jesteś świetna w łóżku.
              A ona na to: no muszę, bo przy moich warunkach to nic bym już z tego życia nie miała.
              To nie jest żadna aluzja do związku kiepskiej urody pań z ich zaangażowaniem w seksie, ale tak też bywa.
            • glamourous Re: mniej atrakcyjni starają się bardziej? 03.08.13, 19:16
              kutuzow napisał:

              to m
              > oże woleli by mniej atrakcyjne wizualnie kochanki, ale za to dużo bardziej akty
              > wne i skoncentrowane na przyjemności partnera. Jest taka grupa kobiet które lub
              > ią "leżeć i pachnieć". Na początku moze to podnosić ego danego gościa, po pewny
              > m czasie moze być jednak męczące.

              A skad ta teza, ze jak kobieta atrakcyjna to pewnikiem kloda i nieaktywna w lozku ??? Zasada kwasnych winogron przez Was przemawia. Napisalam przeciez, ze kolezanki i chetne, i aktywne i kusza na wszystkie sposoby, a tu zonk. Nigdzie nie napisalam, ze one z gatunku " to ja tu poleze i popachne, a ty mnie frajerze obsluguj".
              ;-/
              • bgz0702 Re: mniej atrakcyjni starają się bardziej? 03.08.13, 19:21
                glamourous napisała:

                to ja tu poleze i popachne, a ty mnie frajerze o
                > bsluguj".

                och i to jest bardzo fajne, czasem miło tak poleżeć i popachniec a ty mnie kolego obsługuj ;))) każdemu polecam od czasu do czasu
                • bgz0702 Re: mniej atrakcyjni starają się bardziej? 03.08.13, 19:23
                  bgz0702 napisała:

                  > glamourous napisała:
                  >
                  > to ja tu poleze i popachne, a ty mnie frajerze o
                  > > bsluguj".
                  >
                  > och i to jest bardzo fajne, czasem miło tak poleżeć i popachniec a ty mnie kole
                  > go obsługuj ;))) każdemu polecam od czasu do czasu

                  Twoim koleżankom też sie należy bierną zabawa czasami, ale jak faceci nie chcą nawet aktywnej bogini to co dopiero biernej. Szkoda...
                • loppe Re: mniej atrakcyjni starają się bardziej? 03.08.13, 19:32

                  > och i to jest bardzo fajne, czasem miło tak poleżeć i popachniec a ty mnie kole
                  > go obsługuj ;))) każdemu polecam od czasu do czasu

                  Bo przecie sfery erogenne kobiecego ciała są pięciokrotnie rozleglejsze niż męskiego...
              • loppe Re: mniej atrakcyjni starają się bardziej? 03.08.13, 19:25
                No właśnie. A może te trzy boginki są tak aktywne w łóżku, jeszcze jedna ich moc, że aż za aktywne dla tych trzech mężów. Może tu chodzi o to, że oni chcieliby żeby one leżały i pachniały?:)

                Ludzie tak zakładają że pewna cecha/zachowanie musi być koniecznie na plus (albo na minus), bo dla nich taka jest, a przecież rozmaite są preferencje, jeszcze raz przypomnijmy sobie.
                • glamourous Re: mniej atrakcyjni starają się bardziej? 03.08.13, 19:56
                  loppe napisał:

                  > No właśnie. A może te trzy boginki są tak aktywne w łóżku, jeszcze jedna ich mo
                  > c, że aż za aktywne dla tych trzech mężów. Może tu chodzi o to, że oni chcielib
                  > y żeby one leżały i pachniały?:)
                  >
                  > Ludzie tak zakładają że pewna cecha/zachowanie musi być koniecznie na plus (alb
                  > o na minus), bo dla nich taka jest, a przecież rozmaite są preferencje, jeszcze
                  > raz przypomnijmy sobie.


                  Myslisz, ze nie probowaly i jednego i drugiego, a takze dziesieciu innych attitudes i innych rozmaitosci, zeby tych mezow jakos rozgrzac i odblokowac? ;)
                  • bgz0702 Re: mniej atrakcyjni starają się bardziej? 03.08.13, 20:02
                    glamourous napisała:

                    > Myslisz, ze nie probowaly i jednego i drugiego, a takze dziesieciu innych attit
                    > udes i innych rozmaitosci, zeby tych mezow jakos rozgrzac i odblokowac? ;)
                    >

                    ja wierzę, faceci są tak zaprzątnięci zyciem czasami że nie mają kiedy pożyć
                  • loppe Re: mniej atrakcyjni starają się bardziej? 03.08.13, 20:05
                    Glamorous napisała - Myslisz, ze nie probowaly i jednego i drugiego, a takze dziesieciu innych attitudes i innych rozmaitosci, zeby tych mezow jakos rozgrzac i odblokowac? ;)

                    Ależ jestem jak najdalszy od wiedzenia:) jak te związki wyglądają i co tam kto czyni, tu właśnie dziwię się że - jak często na forum - ludzie jakby wiedzą o co "poszło". Więc tylko tak teoretycznie...
              • avide Re: mniej atrakcyjni starają się bardziej? 12.08.13, 23:07
                Galm z całym szacunkiem.
                Jak faceci gadają to też każdy jest bogiem seksu.
                Ale często bywa tak że jak spytać ich żony/kobiety/kochanki to już różnie z tymi opiniami bywa ;-).
                Czasami wydaje się nam więcej niż jest w rzeczywistości.

                Może podobnie jest z tymi Twoimi Boginiami ?
                A tak BTW wrzuć jakieś zdjęcie to ocenimy czy faktycznie one bogini ;-).
      • jesod Umiejętność zbudowania 02.08.13, 00:23
        kachna79 napisała:
        > Umiejętnośc zbudowanie szczęśliwych, stabilnych i długoletnich związków ma niew
        > iele wspólnego z wyglądem zewnętrznym.

        Dokładnie. Chociaż panowie (z próżności?:)) bardzo lubią pokazywać się z kobietami, które zwracają/przyciągają uwagę innych panów lub są w wystarczająco miłym, wyraźnym kontraście w stosunku do innych pań.

        kachna79 napisała:
        > Reasumując wygląd Twoich znajomych nie gra tu wielkiej roli (co najwyżej nie pr
        > zeszkadza),

        Nie. Raczej tym paniom nie przeszkadza, a bardziej pomaga w znalezieniu kochanka krótkodystansowego, potem jednak czar pryska...

        kachna79 napisała:
        >ale widac, ze w ich związkach zabrakło czegoś więcej...

        Porozumienia. :)
    • maracooja Re: Fatum, paradoksalna prawidlowosc, czy przypad 02.08.13, 00:09
      Mnie to zupełnie nie dziwi. Bo widać nie w urodzie klucz. Sama mam obok siebie dziewczynę-zjawisko, która miota się od jednego do drugiego, każdy podziwia i żaden na dłużej nie chce. Dziewczyna poukładana, nie epatuje wyglądową zajebistością i nie przegląda co chwilę w lustrze. Wykształcona, z ambicjami, oczytana.

      A czy boginie trzy, tak jak piękne, są również interesujące intelektualnie?
      Czy wychodzą z założenia, że ich piękno załatwia sprawę?

      Nie sądzę, aby fakt mega atrakcyjności miał jakikolwiek wpływ na długotrwały udany seks.
      • glamourous Re: Fatum, paradoksalna prawidlowosc, czy przypad 02.08.13, 00:17
        > A czy boginie trzy, tak jak piękne, są również interesujące intelektualnie?

        Sa, jak najbardziej.
        Sama mialabym problem z dogadaniem sie z glupimi gaskami i raczej nie bylyby moimi przyjaciolkami.
        • yoric Re: Fatum, paradoksalna prawidlowosc, czy przypad 02.08.13, 03:00
          > A moze to przypadek, ze akurat takie przyjaciolki mi sie trafily...?

          > Sama mialabym problem z dogadaniem sie z glupimi gaskami i raczej nie bylyby mo
          > imi przyjaciolkami.

          piękne i mądre kobiety jako Twoje przyjaciółki, zbyt wiele, by to był przypadek... Wyczuwam, że chcesz powiedzieć coś więcej, ale gubię się w domysłach...
          ;))
          • glamourous Re: Fatum, paradoksalna prawidlowosc, czy przypad 02.08.13, 21:59
            Oj Yoric... :)
            Kto jak kto, ale akurat Ty masz, ze tak powiem, niejaki wglad w autentycznosc historii o pieknych przyjaciolkach...:)
            Zas co do domyslow, to nie wiem co Ci chodzi po glowie, ale w zasadzie bogin daloby sie byc moze naliczyc nawet wiecej niz 3.
        • marek.zak1 Piękne, inteligentne i... 02.08.13, 11:22
          I się nie udaje i faceci nie chca ich bzykać. Paradoks, a jednak nie. Może, będąc pieknymi i mając powodzenie, mają duże wymagania w łóżk,u a faceci takich nie lubią. Może powiedziały: ,,jesteś egoistą: albo ,,dlaczego tak krótko" albo ,,myślisz tylko o sobie" albo wspomniały, że nie maja orgazmu - to oczywiście wina faceta, i po takich wstawkach facetów wymiata, także od najpiękniejszych.
          • glamourous Re: Piękne, inteligentne i... 03.08.13, 14:50
            marek.zak1 napisał:

            > I się nie udaje i faceci nie chca ich bzykać. Paradoks, a jednak nie. Może, będ
            > ąc pieknymi i mając powodzenie, mają duże wymagania w łóżk,u a faceci takich ni
            > e lubią. Może powiedziały: ,,jesteś egoistą: albo ,,dlaczego tak krótko" albo ,
            > ,myślisz tylko o sobie" albo wspomniały, że nie maja orgazmu - to oczywiście wi
            > na faceta, i po takich wstawkach facetów wymiata, także od najpiękniejszych.


            Jesli juz, to raczej moze postawa "bzykaj mnie czesciej" tych facetow wykastrowala.
            Mowimy bowiem o temperamentnych boginiach, przypominam...
            Ja mysle, ze moze raczej calosciowo (ich temperament, seksualnosc, atrakcyjnosc, pewnosc siebie) przytloczyla tych facetow...
            • brak.polskich.liter Re: Piękne, inteligentne i... 03.08.13, 15:07
              Moze byc i tak.
              Ludzie (i facetow i kobitek to dotyczy) niekiedy deklaruja, ze chcieliby rzeczy, a kiedy juz je dostana, nie maja pojecia, co z nimi zrobic - i nastepuje zonk i wycof.

              Zdarza sie rowniez, ze oczekiwania bywaja wzajemnie sprzeczne - kobitki wzdychaja za domatorem-podrywaczem i dusza towarzystwa, zarabiajacym kupe kasy, ale posiadajacym mnostwo wolnego czasu, itepe, zas panowie slinia sie do temperamentych seksbomb bedacych dziewicami i majacych ochote na seks tylko wtedy i na takich warunkach, na jakich panowie maja ochote.

              A potem niemile zdziwienie, ze misiek-domator ni cholery nie bryluje na spedach towarzyskich, a temperamentna seksbmba chce sie pieprzyc czesciej i dluzej, niz raz w tygodniu przez 3 minuty.
              • glamourous Re: Piękne, inteligentne i... 03.08.13, 19:10
                brak.polskich.liter napisała:

                > A potem niemile zdziwienie, ze misiek-domator ni cholery nie bryluje na spedach
                > towarzyskich, a temperamentna seksbmba chce sie pieprzyc czesciej i dluzej, ni
                > z raz w tygodniu przez 3 minuty.

                I dokladnie tak to wyglada !! To jest wlasnie sedno problemu.
                "Kupilem sobie sportowy samochod bo fajny i koledzy zazdroszcza, ale tak naprawde nie lubie szybkiej jazdy i pomykam nim grzecznie 60 km na godzine, oraz trzymam pod domem na podjezdzie, zeby inni sie slinili. A ze on rdzewieje nieeksploatowany, to juz jego problem."

                Kazdy facet marzy o seksbombie, ale niewielu potrafi dotrzymac jej na dluzsza mete kroku. I to to sie prawdopodobnie wszystko rozbija.
                • zawle Re: Piękne, inteligentne i... 03.08.13, 19:12
                  Kto byłby męskim odpowiednikiem piękności w garażu?;)
                  • bgz0702 Re: Piękne, inteligentne i... 03.08.13, 19:19
                    zawle napisała:

                    > Kto byłby męskim odpowiednikiem piękności w garażu?;)

                    No dalej chlopaki, bez skrępowania, który to z was? ;))
                    • rafill Re: Piękne, inteligentne i... 03.08.13, 22:07
                      bgz0702 napisała:

                      > zawle napisała:
                      >
                      > > Kto byłby męskim odpowiednikiem piękności w garażu?;)
                      >
                      > No dalej chlopaki, bez skrępowania, który to z was? ;))

                      Żaden z nas, bo my jesteśmy rdzewiejące małe fiaciki :) I to nie w garażu, ale pod chmurką :)
                      • zawle Re: Piękne, inteligentne i... 03.08.13, 22:12
                        A może to byłby mąż? Dzieci nie wychowuje, nie prasuje, nie gotuje, nie sprząta, nie zarabia, nie bzyka....ale się ma?;)
    • aniuki Re: Fatum, paradoksalna prawidlowosc, czy przypad 02.08.13, 00:21
      Moim skromnym jest to tylko dowód na to, że nie można seksowi przypisywać roli głównej w życiu człowieka.
      Seks jest tylko i aż barometrem pogody w związku.
      Ale na samym seksie, na samej atrakcyjności cielesnej budować, to jak na piasku budować...
    • urquhart inne pasje? 02.08.13, 07:50
      Witajcie, Glam i Kachna :)
      Faktyczne znam także bliżej dwa takie przypadki. Dziewczyn kładących urodą i libidem konkurencje na łopatki, które narzekały na bezseksie. Raz były z bardzo bogatymi facetami którzy trakatowali je jak jak trofea, dwa byli pasjonatami zawodu i pracy, dzieki temu świetnie zarabiali, poświęcając sie bez reszty, i seks był jedynie wisienką na torcie dla nich, a nie czymś co byłoby na tapecie, nie mieli dla seksu czasu i energii (dla dziecka też nie).
      Jedna z nich odeszła do faceta który żył fascynacją do niej, ale teraz też narzeka że ten kolejny wykastrowany się czuje, druga poprzestała na konspirze i kochankach i tam był ewidentny MIL kompletny po urodzeniu córeczki.

      Ale obie były traktowane jak trofea, najdroższe ciuchy, wczasy, kolacje biznesowe i imprezy na których można się pokazać z piękna żoną i najnowszym modelem drogiego auta :)

      Widać energia pojedyńczego człowieka jest skończona, jak się ktoś poświęca karierze budowaniu pozycji i pracy podobnie jak dzieciom ma po prostu inne pasje i namiętności .
      • zyg_zyg_zyg Re: inne pasje? 02.08.13, 11:26
        > Ale obie były traktowane jak trofea, najdroższe ciuchy, wczasy, kolacje bizneso
        > we i imprezy na których można się pokazać z piękna żoną i najnowszym modelem dr
        > ogiego auta :)

        Właśnie to mi przyszło do głowy, jako wyjaśnienie, zanim jeszcze doczytałam Urqu.

        Ileż można patrzeć z dumą i zachwytem na poroże własnoręcznie upolowanego jelenia nad kominkiem - nawet jeśli jego ustrzelenie zajęło mnóstwo czasu i wysiłku? Raz na jakiś czas można się jeszcze pochwalić przed znajomym myśliwym, ale nic więcej.

        Te boginie mogą zwyczajnie wybierać mężczyzn, którzy po upolowaniu tracą nimi zainteresowanie.
        • marek.zak1 Re: inne pasje? 02.08.13, 11:32
          A może po bliższym (także seksualnym) poznaniu tracą?
        • urquhart Re: inne pasje? 02.08.13, 15:53
          zyg_zyg_zyg napisała:
          > Te boginie mogą zwyczajnie wybierać mężczyzn, którzy po upolowaniu tracą nimi z
          > ainteresowanie.

          Jedne i drudzy to księżniczki i książęta z bajki współczesnego świata.
          Poniekąd przyzwyczajeni że to wszyscy zabiegają o ich względy a nie oni .
        • avide Re: inne pasje? 12.08.13, 23:24
          > Te boginie mogą zwyczajnie wybierać mężczyzn, którzy po upolowaniu tracą nimi z
          > ainteresowanie.

          Może i racja ale i tak mnie osobiście zastanawia fakt że czasami bardzo atrakcyjne fizycznie kobiety atrakcyjne seksualnie są jedynie krótkoterminowo.

          Próbuję sobie to jakoś poukładać w głowie i nie bardzo mogę.

          Osobiście wiem doskonale jakie kobiety pociągają mnie najbardziej i muszę przyznać że bez względu na czas ten typ kobiety pociąga mnie bezterminowo.

          Bywały natomiast w moim życiu kobiety które początkowo pociągały ale później zainteresowanie spadało. I nie miało to nic wspólnego z ich umiejętnościami łóżkowymi. Kochankami były dobrymi (jak je wspominam).

          Może o to chodzi ? Kobiet atrakcyjnych jest wiele. Ale nie wszystkie są w tzw. "typie faceta"
          Jak facet nie wie do końca czego chce to wchodzi w taki związek i z czasem mu przechodzi.
          Może o to chodzi ?
          • mojemail3 Re: inne pasje? 12.08.13, 23:34
            avide napisał:
            > Bywały natomiast w moim życiu kobiety które początkowo pociągały ale później za
            > interesowanie spadało(...)
            > Może o to chodzi ? Kobiet atrakcyjnych jest wiele. Ale nie wszystkie są w tzw.
            > "typie faceta"
            > Jak facet nie wie do końca czego chce to wchodzi w taki związek i z czasem mu p
            > rzechodzi.
            > Może o to chodzi ? "

            I co, masz taki swój typ urody obowiązujący od lat powiedzmy 11-99 ???
            Nic się nie zmienia? Podziwiam szczerze;-)
            • avide Re: inne pasje? 13.08.13, 00:17
              > I co, masz taki swój typ urody obowiązujący od lat powiedzmy 11-99 ???
              > Nic się nie zmienia? Podziwiam szczerze;-)

              W zasadzie tak.
              Z tym że przedział wieku to 25-45
              Poniżej - to dla mnie dziewczynki i jakoś tak mnie to nie kręci
              Powyżej - to już chyba trochę za wysoki target ale tutaj zależy o nazwijmy to brutalnie zużycia biologicznego

              Ja bardziej pisałem o warunkach fizycznych. Figura, budowa, twarz, tyłek, cycki ;-) czy inne takie tam. Ale wiek jakby nie patrzeć jest też pewną pochodną.
              • mojemail3 Re: inne pasje? 13.08.13, 00:51
                avide napisał:

                (...)"Z tym że przedział wieku to 25-45
                > Poniżej - to dla mnie dziewczynki i jakoś tak mnie to nie kręci
                > Powyżej - to już chyba trochę za wysoki target ale tutaj zależy o nazwijmy to b
                > rutalnie zużycia biologicznego"
                >

                Nie chodziło mi o przedzial wiekowy kobiet, tylko o to czy od wczesnej młodości do póżnej starości taki sam typ fizyczny kobiety Cię kręci...
                Ale już dałeś odpowiedz w sumie, konkretne warunki fizyczne.
                Coś w tym może jest, bo często mężczyżni wiążą się z kolejno z podobnym typem fizycznym kobiety, może to prosta zależność, poszukiwanie przejawu określonego genotypu objawionego w określonym fenotypie...

                Może dobrze,że nie jestem mężczyzą, napaliłabym się na figurę i budowę i twarz a potem się męczyć z jędzą całe życie;-)
                Znam takiego, co się w młodości naoglądał mtv, viva itd itp i powziął upodobanie w typie z clipa, ale prawdziwe życie pokazało inną twarz niestety.
    • loppe Re: Fatum, paradoksalna prawidlowosc, czy przypad 02.08.13, 12:25
      To jakieś tajemnicze zjawisko. No bo pomyślmy - jeśli facet ma jakieś lęki czy inne negatywne reakcje na wybitne piękno kobiece, to powinien to swoje wycofanie okazać dawno temu, a nie po związaniu się z taką partnerką. Spodziewalibyśmy się również że mąż takiej lali będzie sporo robić żeby nie przyszło jej do głowy oglądanie się za innymi facetami. Może ta teoria trofeum tłumaczyłaby małe zainteresowanie po zdobyciu tak naprawdę niekochanej kobiety, ale żeby aż do abstynencji to prowadziło?
    • lilyrush Re: Fatum, paradoksalna prawidlowosc, czy przypad 02.08.13, 14:27
      Jak to szło...facet do swojej boskiej żony; "kochanie, jesteś cudowna, idealna, prześliczna i seksowna. Gdybyś jeszcze była cudza ;-) "

      Oni juz te boginie zdobyli i z nimi dłużej sa. Jeśli panowie nie sa bardzo libidowi i nie potrzebują wiele to opatrzyły sie panie i tyle. Ich uroda to drugorzedna cecha
      • marek.zak1 Uroda drugorzędna? 02.08.13, 14:35
        Tak mogą pisać tylko mężowie brzydkich, którzy ogladaja sie za ładnymi.
        • lilyrush Re: Uroda drugorzędna? 02.08.13, 14:45
          Pisze o sytuacji, kiedy ta piękna pani jest zdobyta, zaklepana i "moja". Potrafi spowszednieć dokładnie tak samo jak taka zwyczajniesza
          Tak przynajmniej lekko narzekaja znajomi mi panowie z ładnymi partnerkami
          • marek.zak1 Re: Uroda drugorzędna? 02.08.13, 15:13
            Są ludzie, którzy nie cenią tego co maja, bo to jest zaklepane. Atrakcyjne jest tylko to, co trzeba zdobyć, a po zdobyciu powstaje potrzeba kolejnego nowego zdobycia.
            Jesli kobieta, takze bardzo atrakcyjna, trafi na takiego faceta ma przechlapane. Jest to syndrom Casanovy.
            • urquhart Re: Uroda drugorzędna? 02.08.13, 15:50
              marek.zak1 napisał:

              > Są ludzie, którzy nie cenią tego co maja, bo to jest zaklepane. Atrakcyjne jest
              > tylko to, co trzeba zdobyć, a po zdobyciu powstaje potrzeba kolejnego nowego z
              > dobycia.
              > Jesli kobieta, takze bardzo atrakcyjna, trafi na takiego faceta ma przechlapane
              > . Jest to syndrom Casanovy.

              Mocno naciągane w tym temacie,
              W przypadkach które znam, faceci żądze wyzwań i podbojów realizowali zaangażowaniem zawodowym a nie przez kolejne kobiety.
              Tu o problemie braku namietnosci i intymności w ogóle, a nie o realizowaniu go w kolejnych podbojach
              • marek.zak1 Re: Uroda drugorzędna? 02.08.13, 16:03
                Odnoszę się do przypadków opisanych przez założycielkę. Co ma spełnianie zawodowe do urody partnerek? Co ma wspólnego intymność/jej brak do urody kobiety? Przeciez to sa zdarzenia od siebie niezależne.
                • urquhart Re: Uroda drugorzędna? 02.08.13, 16:14
                  Glam nie sugeruje nawet że ślubni owych bogiń realizują potrzeby seksualne z innymi babami, w następnych podbojach, bo przecież w takim przypadku sprawa byłaby zbyt oczywista. Co ma wspólnego spełnienie zawodowe? Zawodowa Pasja (synonim namiętności) i dowartościowanie. Pisałem powyżej. To przecież potrzeby które są zaspokajane w relacji z kobietami.
                  • marek.zak1 Re: Uroda drugorzędna? 02.08.13, 16:22
                    Co ma wspolnego pasja zawodowa faceta z tym, ze nie chce bzykać swojej pięknej kobiety? Wybacz, nie rozumiem, zwłaszcza, ze mam piękna zonę, pracuje w korporacji i piszę książki. Przeciez bzykanie pieknej kobiety to cholerna frajda. Dlaczego moja praca ma byc z tym w konflikcie?
                    • urquhart współcześni książeta 02.08.13, 17:16
                      marek.zak1 napisał:

                      > Co ma wspolnego pasja zawodowa faceta z tym, ze nie chce bzykać swojej pięknej
                      > kobiety? Wybacz, nie rozumiem, zwłaszcza, ze mam piękna zonę, pracuje w korpora
                      > cji i piszę książki. Przeciez bzykanie pieknej kobiety to cholerna frajda. Dlac
                      > zego moja praca ma byc z tym w konflikcie?

                      Taaaaaaa... pracuje w korporacji. Ale to co innego. Prezes najbardziej znanej mi korporacji jeździ Audi Q7, dyrektorzy Audi A4, współdziałowiec innej którego znam dopiero Audi RS, ale dużo starszym i słabszym niż ten którym Christian Grey woził Anastazję :)
                      Bez urazy...
                      Miałem na myśli dylematy innych bogiń, księżniczek i książąt na współczesnych białych koniach
                      :)
                      • marek.zak1 Re: współcześni książeta 02.08.13, 17:34
                        Nie rozumiemk cały czas. Autorka watku napisała, ze znane jej piekne kolezanki są, albo były w związku z facetami, którzy nie chcieli ich bzykać. Co ma wspolnego twój wywód o samochodach i realizacjach zawodowych z tematem?
                        • prosty_facet współcześni książeta 02.08.13, 18:39
                          Wydaje mi się, że sytuacja zawodowa, samochody ogólny obraz Księżniczek i Książąt z bajki mają bardzo dużo wspólnego....Urquhart pisze o tym, że tacy ludzie dobierają się na zupełnie innych zasadach niż my, przeciętniacy. To jak małżeństwa z rozsądku, jak małżeństwa rodów królewskich.... Brak namiętności w takich związkach to norma...
                          • marek.zak1 Re: współcześni książeta 02.08.13, 18:44
                            Nie wiem, nie znam, ale skoro Urqu zna, wierzę na słowo.
                  • hello-kitty2 Re: Idealne rozwiazanie 02.08.13, 17:57
                    urquhart napisał:

                    > Glam nie sugeruje nawet że ślubni owych bogiń realizują potrzeby seksualne z in
                    > nymi babami, w następnych podbojach, bo przecież w takim przypadku sprawa byłab
                    > y zbyt oczywista. Co ma wspólnego spełnienie zawodowe? Zawodowa Pasja (synonim
                    > namiętności) i dowartościowanie. Pisałem powyżej. To przecież potrzeby które są
                    > zaspokajane w relacji z kobietami.

                    Skoro zawodowa pasja to synonim namietnosci to mamy gotowy zamiennik, rozwiazanie dla tych, ktorzy cierpia w zwiazku na brak namietnosci (objawiajacy sie belejakim seksem) tak? Dla zwiazku, w ktorym seks jest lub moze byc, a brakujaca namietnosc + dowartosciowanie mozna sobie dodac spelnieniem zawodowym. Idealne rozwiazanie w mojej sytuacji :)
          • avide Re: Uroda drugorzędna? 12.08.13, 23:28
            Ja tam się z Lily jestem w stanie zgodzić.
            Chłop póki ma ciśnienie w jajach nie wybrzydza ładna brzydka robi loda czy też leży jak kłoda.
            Po prostu pieprzy, rżnie i tyle.

            Dywagacje się zaczynają jak "para" się kończy.
    • brak.polskich.liter Re: Fatum, paradoksalna prawidlowosc, czy przypad 02.08.13, 19:49
      glamourous napisała:

      > Czy ktos moglby mi wytlumaczyc, o co chodzi? Czy faktycznie moze istniec takie
      > zjawisko, ze przy takiej kobiecie-bogini facetom na dluzsza mete mieknie rura?
      > Czuja sie wykastrowani? Zbyt osaczeni? Not good enough? A moze zbytni dobrobyt
      > rozpieszcza?

      A moze po prostu zwyklas - opatrzenie sie i powrot do libidowej "bazy" (ktora nie musi byc wysoka nawet u ludzi, ktorzy na poczatku znajomosci bzykaja sie jak kroliki). Sa ludzie, ktorych kreci tylko nowe. A po paru latach urok nowosci juz nie dziala, poza tym zdobycz upolowana, zaklepana i dostepna.

      Poza tym - nie wiemy, z jakich pobudek panowie, ktorych opisujesz, zwiazali sie z tymi kobietami. Jesli one sa postrzegane jako bardzo atrakcyjne, mogly po prostu sluzyc jako trofeum, kolejne piorko w pawim ogonie pana, co nie znaczy, ze same w sobie byly dla swoich partnerow atrakcyjne. Nie wiemy jakie ci faceci maja libido, jaki potencjal erotyczny, czy sa zainteresowani inwestowaniem w zwiazek i intymnosc na dluzsza mete, wreszcie - czy w ogole sa zdolni do trwalego, wieloletniego, monogamicznego i satysfakcjonujacego zwiazku z kobieta. Bo nie kazdy jest.

      Filmowa uroda moze pomagac na poczatku znajomosci (wieksza pula atrakcyjnych i potencjalnie zainteresowanych kandydatow na partnerw, chociazby). Natomiast nie sadze, by istniala korelacja miedzy poziomem satysfakcji w zwiazku po N latach i dekoracyjnym wygladem. Inne rzeczy wylaza na wierzch, inne czynniki zaczynaja odgrywac role. A przekonanie, ze bycie piekna, atrakcyjna, zadbana, chetna i goraca stanowia ochrone przed rutyna w zwiazku i spadkiem ochoty partnera bywa bardzo zludne. Bardzo.
      • marek.zak1 Re: Fatum, paradoksalna prawidlowosc, czy przypad 02.08.13, 20:57
        Twoje wywody sa genberalne słuszne, chcaciaż nie sądzę, żeby facet wiązał się z kobietą, ktora podoba sie innym, a niiekoniecznie jemu, tylko dla trofeum. To nie ma sensu. Oczywiscie male libodo w końcu dojdzie do siebie tak więc i najpiękniejsza kobieta niewiele zdziała. Ale suma sumarum, lepiej miec kobietę piekną, za która ogladaja się inni faceci, niz taką sobie i oglądać się za pięknymi.
        • brak.polskich.liter Re: Fatum, paradoksalna prawidlowosc, czy przypad 02.08.13, 21:25
          marek.zak1 napisał:

          > Ale suma sumarum, lepiej miec kobietę piekną,
          > za która ogladaja się inni faceci, niz taką sobie i oglądać się za pięknymi.

          Niewatpliwie. Zwlaszcza, jesli jest sie narcyzem.
          • marek.zak1 Re: Fatum, paradoksalna prawidlowosc, czy przypad 02.08.13, 21:39
            Pomyłka, narcyzm to zachwyt nad samym sobą, a nie nad swoją kobietą.
            • brak.polskich.liter Re: Fatum, paradoksalna prawidlowosc, czy przypad 02.08.13, 21:58
              A kto mowi o zachwycaniu sie? Atrakcyjna w oczach osob trzecich (tj. wpasowujaca sie w aktualne kanony piekna) kobieta to element kreowania wizerunku, symbol statusu i sposob na dodawanie sobie punktow za zajebistosc. Tylko tyle. Jej walory wizualne stanowia srodek do celu, jakim jest nienaganny wizerunek wlasny (na punkcie ktorego narcyzy maja pierdolca), natomiast ona jako ona nie jest ani specjalnie atrakcyjna, ani specjalnie istotna.
              Stad brak wiekszego dyskomfortu przy olewaniu jej potrzeb (np. erotycznych).
              • marek.zak1 Re: Fatum, paradoksalna prawidlowosc, czy przypad 02.08.13, 22:22
                Jasne że wizerunek coś tam wnosi, ale meritum jest takie, że ładna kobieta jest bardziej atrakcyjna i spełnia także poczucie estetyki, oraz męskiej dumy: taka fajna laska mnie wybrała.
                Moze to jest małostkowe, ale tak jest.
              • rekreativa Re: Fatum, paradoksalna prawidlowosc, czy przypad 03.08.13, 15:49
                No właśnie.
                Żona jako modny sprzęt. Coś jak wielkgaśny TV na ścianie. Koleś może w ogóle nic w nim nie oglądać, ale MA i kiedy koledzy przyjdą, to zrobią "oooo" i można będzie się puszyć.
                • brak.polskich.liter Re: Fatum, paradoksalna prawidlowosc, czy przypad 03.08.13, 15:53
                  Dokladnie o to mi chodzilo.
                • marek.zak1 Re: Fatum, paradoksalna prawidlowosc, czy przypad 03.08.13, 16:29
                  Żona dla kolegów, żeby sie przed nimi chwalić (puszyć!!), podobnie jak wielgaśny TV? To ciekawe spostrzeżenie i jakaś nowość w postrzeganiu kobiety. A nie możecie wziąć pod uwagę prostszej, może banalnej wersji, że ładna kobieta facetowi się zwyczajnie podoba?
                  • brak.polskich.liter Re: Fatum, paradoksalna prawidlowosc, czy przypad 03.08.13, 16:42
                    marek.zak1 napisał:

                    > A nie możecie wziąć pod uwagę prostszej, może banalnej wersji, że ładna kobieta
                    > facetowi się zwyczajnie podoba?

                    Mozemy, czemu nie. Tylko jeszcze nalezaloby ustalic, na czym konkretnie to podobanie sie mialoby polegac w rozwazanym przypadku. Bo watek jest o panach, ktorzy swoich kobiet nie bzykaja i w ogole bliskoci erotycznej z nimi unikaja, jak moga.
                • glamourous Re: Fatum, paradoksalna prawidlowosc, czy przypad 03.08.13, 19:35
                  rekreativa napisała:

                  > No właśnie.
                  > Żona jako modny sprzęt. Coś jak wielkgaśny TV na ścianie. Koleś może w ogóle ni
                  > c w nim nie oglądać, ale MA i kiedy koledzy przyjdą, to zrobią "oooo" i można b
                  > ędzie się puszyć.

                  Hehe, dokladnie. Bardzo dobra diagnoza. Chodzi o samo "manie", chociaz zabawka sama w sobie juz dawno spowszedniala.
      • prosty_facet Re: Fatum, paradoksalna prawidlowosc, czy przypad 02.08.13, 21:13
        Prawda co piszesz...
        A jeszcze dochodzi jeden czynnik - Księżniczkom zawsze się wydaje że wszystko im się należy .... A faceci tego nie lubią....
    • gomory Re: Fatum, paradoksalna prawidlowosc, czy przypad 02.08.13, 21:52
      Trudno ocenić nie znając szczegółów, mogę się tylko do tłumu wakacyjnych gdybaczy dosiąść ze swoim przykładem.

      W mojej pracy pomyka dziewczę o wielce kształtnej fizjonomii. Uwielbia podkreślać strojem nogi których nie powstydziłby się stół gdański. Twarz mogłaby się uśmiechać z okładki Avanti. Nie można jej odmówić atrakcyjności. Obecnie jest rozwódką, bąknęła coś tam o oziębłym exie. O dziwo, mnie to jakoś nie dziwi.

      Zauważyliście, że niekiedy stukot kobiecych obcasów, zbliżający się do biura, jest dźwiękiem rozbudzającym w mężczyznach zainteresowanie?
      No to wyobraźcie sobie, że za tą laską niczym jej cień wchodzi rozczarowanie. Gdy pewien młodzieniec zaczął rzucać seksualnym aluzjami (pod jej nieobecność), starsi, żonaci, skwitowali eeee.... bueee... tfu. A myślałem, że tylko ja to czuję, i natychmiast zrozumiałem, że nie.
      Wygląda jak modelka i takie moje skojarzenia budzi. Gdy sobie wyobrażę ją w pończochach, stringach, koronkach i całym tym kramie, to mam emocje jakbym zerkał na manekina. Zdaje mi się aseksualna.

      Potencjalnie to oczywiście, że mógłbym ją przygwoździć do prześcieradła. Ale żeby tak na codzień rozwijać z nią sztukę kochania? Heh... no jakoś niełatwo by mi ją było zbrukać świńskimi przyjemnościami. Nawet gdy mówi "sraka", to jakoś nie mogę popatrzeć na nią jak na wyluzowaną lasencję. Ruchanie jej w ramach szarej codzienności wydaje mi się właśnie smętną, szarą codziennością. Albo musiałaby się starać MINIMUM dwa razy bardziej. Nie da się jej łatwo przykleić ani erotycznie rozwiązłej wulgarności, ani niewinności gotowej do rozbudzenia. Nawet gdy jest miła, łatwo za to przypisać wyniosłość. Chociaż niewątpliwie jest ładna do oglądania.

      Myślę, że wielu facetów może mnie skumać. Patrzysz się na czasem na kobietę. Nie myśli się o szczegółach. Ważne tylko, że ma dupę wielkości dojrzałego greckiego arbuza sprzed czasów kryzysu. Jej każdy ruch poślada, magnetycznie przyciąga wzrok jak wahadełko hipnotyzera. Jest genetycznym mutantem zbudowanym z samych nóg, cycków, krocza i pomniejszych stref erogennych. W rozporze słychać szatański śmiech, wtórujący myśli: pragnę pożreć jabłko grzechu z ogryzkiem, ogonkiem, listkiem. Nawet jeśli w środku jest biały robal, to gotów jestem go przegryźć i połknąć. Ale nie dla bogini.

      Powiedz sama: Bogini z chujem w dupie czy to nie brzmi ze wszech miar niestosownie? A co więcej, czy jakakolwiek bogini skłonna byłaby uznać to za stosowne? Boginie rodzą ostrożność w podejściu. Na pewno fajna jako trofeum, w końcu można się poszczycić "taką laską". Budzi ciekawość (zwłaszcza na początku). Ale seks to seks - ślina, pot, utytłanie spermą, śluzem. Bogini niełatwo wyciągnąć jaskiniowca z biurowego miśka.
      • rafill Re: Fatum, paradoksalna prawidlowosc, czy przypad 02.08.13, 22:06
        Aleś MILowskim tekstem zasunął, aż miło :) (MILo ?)

        Nie zgadzam się, ja tak tego nie widzę. Każda jest dobra do wymłócenia, niby to idealna czy tam nie.

        Może uważam tak dlatego, że w sumie to idealnych dla mnie nie ma. Bogini to jakiś z tyłka wyjęty konstrukt, chyba oparty głównie na męskim chciejstwie i kompleksach. Każda kobieta na świecie ma jakieś wady, każda sra, puszcza bąki, poci się, myli się, czasem śmierdzi, boi się, jest ludzka na wskroś. No to co to za bogini, ja się pytam ? Nie, sorry, w tym zakresie wybacz, ale pozostanę ateistą :)
        • gomory Re: Fatum, paradoksalna prawidlowosc, czy przypad 02.08.13, 22:24
          > Nie, sorry, w tym zakresie wybacz, ale pozostanę ateistą :)

          Nie mam czego wybaczać.
          Najmłodszy w biurze, który nie rucha na codzień, też się napala na boginkę ;).
          To wszystko zresztą jest względne. Nie piszemy o tym, że jestem gotów zarżnąć każdą. Odłóżmy na bok przechwałki pod tytułem "jestem taki kozak, że przeleciałbym nawet bardzo atrakcyjną laskę" ;). Zastanawiamy się, dlaczego towary na wypasie, doświadczają arktyki w łóżku. To jest clou, i nad tym pomyśl.
          • rafill Re: Fatum, paradoksalna prawidlowosc, czy przypad 02.08.13, 22:38
            gomory napisał:

            > Nie mam czego wybaczać.
            > Najmłodszy w biurze, który nie rucha na codzień, też się napala na boginkę ;)

            Srutu tutu. Ty ruchasz na co dzień ? :>

            > To wszystko zresztą jest względne. Nie piszemy o tym, że jestem gotów zarżnąć k
            > ażdą. Odłóżmy na bok przechwałki pod tytułem "jestem taki kozak, że przeleciałb
            > ym nawet bardzo atrakcyjną laskę" ;). Zastanawiamy się, dlaczego towary na wypa
            > sie, doświadczają arktyki w łóżku. To jest clou, i nad tym pomyśl.

            Nom. Pisałem już wcześniej. Wychodzą za facetów z typu atrakcyjnych, co przebierają bądź mogą przebierać w innych laskach. Takim bezseksie z żoną nie straszne. Oni decydują, niestety dla nich. Bogini dla nas, maluczkich - ale dla takiego alfy z pierwszego rzędu, to już niekoniecznie, co nie ? ;)
            • gomory Re: Fatum, paradoksalna prawidlowosc, czy przypad 03.08.13, 17:55
              > Srutu tutu. Ty ruchasz na co dzień ? :>

              O faaak to było podłe. Poczułem jakbyś kazał mym zbolałym rękom ugniatać tłuczone szkło.
              Z tego bólu aż nie mogę pisać.
              • rafill Re: Fatum, paradoksalna prawidlowosc, czy przypad 05.08.13, 07:33
                gomory napisał:

                > O faaak to było podłe. Poczułem jakbyś kazał mym zbolałym rękom ugniatać tłuczo
                > ne szkło.
                > Z tego bólu aż nie mogę pisać.

                No wiesz ? Ty zacząłeś. Teraz obaj jesteśmy podli :)
                I tak rogaty Rokita triumfuje na świecie, a w niebie jedzą zimny kapuśniak, bo dla dwóch osób nie opłacało się podgrzewać.
          • kag73 Re: Fatum, paradoksalna prawidlowosc, czy przypad 02.08.13, 22:48
            To wszystko zresztą jest względne. Nie piszemy o tym, że jestem gotów zarżnąć każdą. Odłóżmy na bok przechwałki pod tytułem "jestem taki kozak, że przeleciałbym nawet bardzo atrakcyjną laskę" ;)

            To jest cos innego, bo ci mezowie tutaj juz te swoje laski7zony do czasu nascie razy przelecieli, wiec nie ma porownania ani mowy o oporach typu startowanie do bogini.
          • maracooja Re: Fatum, paradoksalna prawidlowosc, czy przypad 02.08.13, 22:51
            ale nie mów, że atrakcyjne nie mają lepiej. Odrzucając skrajności bogini vs pasztet, odcienie szarości mają znaczenie. Sama widzę w pracy - jestem wizualnie przeciętna i zaokrąglona, w przeciwieństwie do koleżanek, w dodatku młodszych, chociaż nie tylko. Różnicę w patrzeniu przez mężczyzn widać jak na dłoni.
            Żeby nie było, że zazdraszczam i jestem wredna na codzień - wręcz przeciwnie, - na swój pokręcony sposób je podziwiam, z przyjemnością na nie patrzę i nie mam do nikogo pretensji.

            A wracając do ad remu - boginii cię nie zakręci, podobnie jak ewidentnie szpetna panna.
        • kag73 Re: Fatum, paradoksalna prawidlowosc, czy przypad 02.08.13, 22:45
          Zgadzam sie z Rafillem, mnie tez nie przekonuje co piszesz, gomory.

          Kolezanki glam moze maja pecha, zdarza sie, trafily na takich a nie innych mezow. Jedno jest pewne: do atrakcyjnosci tez mozna sie przyzwyczaic i nia opatrzyc. To po pierwsze. Po pewnym czasie nie ma juz efektu "wow". I jezeli facetom spada libido...coz. Co nie znaczy, ze bardzo latwo przyzwyczaic sie do znacznego spadku atrakcyjnosci, typu 20 kilo wiecej:) Dla niektorych bedzie to bez naczenia, dla innych bedzie powodem bezseksia. Do tego jak mawiaja co niektorzy "ladna miska jesc nie daje", czyli co komu po atrakcyjnej kobiecie, ktora jest tylko "ladna" i oczekujaca, frajdy z nia w lozku malo, z roznych wzgledow i do tego jednym ta atrakcyjnosci i do tego pasywnosc wystarczaja, innym nie. Poza tym moze inne zachowania/reakcje tych kobiet powoduja niechec do seksu z nimi. Nie siedzimy w ich zwiazkach i lozkach. To nie jest tak, ze atrakcyjni zawsze i ciagle musowo i z zasady maja super seks a nieatrakcyjni(dla innych) wcale, bo do tanga trzeba dwojga, zbyt duzo czynnikow odgrywa tutaj istotna role. Nie powiedziane, ze ci faceci inne babki bzykaliby az milo, moze tez by nie bzykali a moze by bzykali. Na dwoje babka wrozyla:))
          Teraz jeszcze potrzebowalibysmy relacji paru super atrakcyjnych kobiet z super seksem, co by pokazac, ze sytuacje kolezanek glam to przypadek, albo, ze w zyciu/w zwiazkach zdarza sie wszystko:)
          • kawitator Re: Fatum, paradoksalna prawidlowosc, czy przypad 03.08.13, 10:19
            Glam Wróć do korzeni czyli do Pearl
            Są małżeństwa które zbyt blisko emocjonalnie będąc tracą wzajemne lub z jednej strony pożądanie To nie dziwi wiemy że taka zależność istnieje.
            Ciebie dziwi że takie modelowe laski to też dotyka . Niby dlaczego u tych bogiń miało by być inaczej. Pożądanie i co za tym idzie seks siedzi w głowie a nie w kształtnym tyłku. W dłuższych związkach rządzą inne prawa gdzie najbardziej super wygląd ma jednak drugoplanowe znaczenie o czym świadczą twoje przykłady i przykłady innych może nie bogiń które seksu mają ile chcą przez lata.
            Howgh
        • prosty_facet Re: Fatum, paradoksalna prawidlowosc, czy przypad 03.08.13, 09:19
          rafill napisał:

          > Bogini to jak
          > iś z tyłka wyjęty konstrukt, chyba oparty głównie na męskim chciejstwie i kompl
          > eksach. Każda kobieta na świecie ma jakieś wady, każda sra, puszcza bąki, poci
          > się, myli się, czasem śmierdzi, boi się, jest ludzka na wskroś. No to co to za
          > bogini, ja się pytam ? Nie, sorry, w tym zakresie wybacz, ale pozostanę ateistą
          > :)

          Tak jest, ale ta bogini próbuje udawać że tak nie jest. I w związku z tym że ona jest taka księżniczka, to ma "spięte pośladki", czyli się zanadto kontroluje i w Twojej obecności tego bąka nie puści. Inaczej mówiąc, takie księżniczki nie potrafią się wyluzować, dlatego sex z nimi
          może nie należeć do porywających......
          • jesod Seksualny Batman 03.08.13, 10:35
            prosty_facet napisał:
            > Tak jest, ale ta bogini próbuje udawać że tak nie jest.

            Trzeba bardzo dobrze poznać ową boginię by to tak autorytatywnie stwierdzić. Poznać to znaczy być dużo bliżej, wiedzieć o niej więcej.

            prosty_facet napisał:
            > I w związku z tym że ona
            > jest taka księżniczka, to ma "spięte pośladki", czyli się zanadto kontroluje
            > i w Twojej obecności tego bąka nie puści. Inaczej mówiąc, takie księżniczki nie
            > potrafią się wyluzować, dlatego sex z nimi może nie należeć do porywających......

            Wiesz, ciekawe jest to co piszesz... Można wywnioskować, że zdolność swobodnego puszczania bąków ma wpływ na jakość życia seksualnego. W pewnym aspekcie - tak. Bo jak się nie puszcza bąków to ma się posrane pomysły (bo bąki wędrują do głowy) - właśnie, między innymi, prowadząc do takich wniosków jak Twoje.
            Z tym, że pierwszy raz spotykam się z przekonaniem, że swobodne puszczanie bąków w obecności partnera jest swego rodzaju afrodyzjakiem... Może tak. Nie wiem.
            Dewiacje i sposób osiągania przyjemności jest niezbadany, a przez to nieskończony, coś jak katalog otwarty w ustawie o własności lokali - ile ludzi - tyle możliwości.
            Jeśli puszczanie bąków ma być wyrazem i demonstracją seksualnego wyluzowania, to już czas zacząć ludziom pomoc nieść (sru! - jak Batman) i przekonać, że to jest właśnie ta jedyna i właściwa droga, którą gdzieś tam w zamierzchłych czasach zagubili.
            Tylko... najpierw uszyj se podomkie.
            :)
            • urquhart wyobraźnia popuszcza? 03.08.13, 12:52
              > Jeśli puszczanie bąków ma być wyrazem i demonstracją seksualnego wyluzowania, t
              > o już czas zacząć ludziom pomoc nieść (sru! - jak Batman) i przekonać, że to je
              > st właśnie ta jedyna i właściwa droga, którą gdzieś tam w zamierzchłych czasach
              > zagubili.

              Jesod twoja wyobraźnia i transgresja wyraźnie podąża w kierunku toaletowym, dopiero awantura z kupą teraz skupiasz się na bąkach :)

              Puszczanie bąków to synonim wyluzowania, ekspresji, otwarcia w przeciwieństwie do spinania się i kontrolowania na każdym kroku "bo co ludzie powiedzą",co wg seksualogów zabija u kobiet orgazm i seks. Piękna kobieta tego nie robi przecież...
              Gdyby tak nie było to nie byłby wdzięczny temat do żartów i humoru w reklamach.
              www.youtube.com/watch?v=GxxsP7VWVN8
              www.youtube.com/watch?v=XmrRAqO9hBY
              www.youtube.com/watch?v=rJvF94BLs8Q
              www.youtube.com/watch?v=bU8-4KfOv9M
              • jesod Samiec alfa podpuszcza? 03.08.13, 13:44
                urquhart napisał:
                > Jesod twoja wyobraźnia i transgresja wyraźnie podąża w kierunku toaletowym, dop
                > iero awantura z kupą teraz skupiasz się na bąkach :)

                Manipulujesz tym co napisałam w zależności od swoich potrzeb. :)
                A tym razem masz potrzebę przedstawienia mnie właśnie w ten sposób. Ja pewien mechanizm Twoich zachowań też już poznałam... Zauważ, że to nie ja w klimatach fizjologiczno-toaletowych zaczęłam pisać w odniesieniu do atrakcyjności kobiety, jej wyluzowania, radości i satysfakcji z seksu itd. Przyjrzyj się dobrze kto zaczął pierwszy w ten sposób, a kto dalej to pociągnął.

                urquhart napisał:
                > Puszczanie bąków to synonim wyluzowania, ekspresji, otwarcia w przeciwieństwie
                > do spinania się i kontrolowania na każdym kroku "bo co ludzie powiedzą",co wg s
                > eksualogów zabija u kobiet orgazm i seks. Piękna kobieta tego nie robi przecież

                Nie rozśmieszaj mnie... A co robi piękny mężczyzna?
                Chcesz mnie przekonać do seksualnego pierdziela jako symbolu wyluzowania, dobrego klimatu miłej podniety, smaku i satysfakcji? A co to w ogóle ma wspólnego z mentalnością "bo co ludzie powiedzą"...?
                Wiesz... Ty jakiś taki skostniały jesteś w tych swoich teoriach i interpretacjach luzu oraz wizerunku pięknej kobiety.

                urquhart napisał:
                > Gdyby tak nie było to nie byłby wdzięczny temat do żartów i humoru w reklamach.

                No i...? Może skupisz się na znaczeniu słowa "wdzięczny" ? Jedno i drugie ma wartość w postaci smaku. :)
          • rekreativa Re: Fatum, paradoksalna prawidlowosc, czy przypad 03.08.13, 10:53
            Ty puszczasz bąki przy swoich partnerkach?
      • prosty_facet Re: Fatum, paradoksalna prawidlowosc, czy przypad 03.08.13, 09:16
        gomory napisał:
        > Ale seks
        > to seks - ślina, pot, utytłanie spermą, śluzem. Bogini niełatwo wyciągnąć jask
        > iniowca z biurowego miśka.

        Trafiłeś w samo sedno - faceci się oglądają za takimi dziewczynami, ale nawet do nich nie startują ...
        • marek.zak1 Re: Fatum, paradoksalna prawidlowosc, czy przypad 03.08.13, 09:26
          Ci z kompleksami na pewno nie.
          • rafill Re: Fatum, paradoksalna prawidlowosc, czy przypad 03.08.13, 09:33
            Marek, nie myl kompleksow z racjonalna ocena mozliwosci, bo to dwie rozne sprawy.
        • rafill Re: Fatum, paradoksalna prawidlowosc, czy przypad 03.08.13, 09:30
          to ze nie startuja to fakt, sam takie laski raczej omijalem poza okresem bardzo naiwnej, wczesnej nastoletniosci, ale zauwaz, ze tutaj ci faceci nie tylko startowali, ale i zdobyli - co, jak powtarzam, jest znamienne i swiadczy o ich mozliwosciach u kobiet. My tego nie rozgryziemy, skoro sami takiego powodzenia u kobiet nie mamy. To by trzeba tych samcow alfa zapytac o co kaman :)
          • marek.zak1 Re: Fatum, paradoksalna prawidlowosc, czy przypad 03.08.13, 09:55
            Wydaje mi sie, ze błąd został popełniony przez te dziewczyny w wyborze faceta. Decyzja spontaniczna, nieracjonalna bez głębszej analizy kim oni tak naprawde są.
            A jacy faceci kobiety krecą tu napisała jedna dziewczyna: ,,nas kręca tak samo przystojni jak brzydcy".
            Ja miałem szczęście bo wyszła za mnie najładniejsza laska w okolicy i poza. Bardzo sobie chwalę do dzisiaj moje małżeństwo i wywody, jakie piękne kobiety moga być denne, uważam za zupełnie nieuzasadnione, gdyz piękne i brzydkie moga byc tak samo fajne, jak i denne, podobnie jak zresztą faceci.
          • gomory Re: Fatum, paradoksalna prawidlowosc, czy przypad 03.08.13, 11:41
            > My tego nie rozgryziemy, skoro sami takiego powodzenia u kobiet nie mamy. To by trzeba tych samcow alfa zapytac o co kaman :)

            Wiec poczytaj co napisał król alf Marek Zak Pierwszy:

            1) A może po bliższym (także seksualnym) poznaniu tracą?
            2) Jest to syndrom Casanovy
            3) błąd został popełniony przez te dziewczyny w wyborze faceta

            Brzmi to co najmniej jak trzy ziarna prawdy! Czyż gość nie ma racji pisząc, że baby źle wybrały? Niech wybiorą dobrze i będzie im dobrze :).
            • marek.zak1 Zły wybór, 03.08.13, 11:55
              Napisalem w innym miejscu że błąd został popełniony na etapie wyboru. Może wybrany został przystojniak, może ten z dobrym samochodem, czy mieszkaniem? Na dłuższą metę cechy trzeciorzędne. Po jakims czasie okazało sie, że to nie to.
              Jestem istotnie królem w moim domu. Moja żona jest królową.
              • glamourous Re: Zły wybór, 03.08.13, 14:59
                marek.zak1 napisał:

                > Napisalem w innym miejscu że błąd został popełniony na etapie wyboru. Może wybr
                > any został przystojniak, może ten z dobrym samochodem, czy mieszkaniem?

                Hehe, "dobry samochod, mieszkanie"... :)

                Wspolny mianownik tych wszystkich przypadkow jest raczej taki, ze wybrany facet nalezal do kategorii "spokojny, wierny mis".
                Fakt, ze jeden z nich jest adwokatem, drugi wlascicielem hotelu w Andorze, ale nie sa to typowe samce "i'm the king of the world" czyli jak kto woli fura skora i komora, jak to sie kiedys mowilo.
                Boginie sparzyly sie wczesniej na niewiernych samcach alfa i postanowily znalezc bezpieczna przystan u boku spokojnego monogamisty.
                Ktory to spokojny monogamista, owszem, nie bzyka innych, ale ich tez nie bzyka.
                Ot i ambaras.
                • brak.polskich.liter Re: Zły wybór, 03.08.13, 15:29
                  glamourous napisała:

                  > Wspolny mianownik tych wszystkich przypadkow jest raczej taki, ze wybrany facet
                  > nalezal do kategorii "spokojny, wierny mis".

                  No, to chyba wiadomo, dlaczego seks malzenski im zdechl, nie?
                  Spokojne, mile misie rozrosnietych jaj raczej nie posiadaja.

                  Zeby nie bylo - tez sie na tym przejechalam swego czasu i jestem madra po szkodzie.
                  Sadzilam, ze trafilam na pana monogamicznego, z zasadami, ukierunkowanego prozwiazkowo.
                  A to po prostu denne libido bylo.
                  I zamiast zasad wyszedl kwas.
                  Ot, niefart.
                • marek.zak1 Re: Zły wybór, 03.08.13, 15:32
                  I ttak źle i tak niedobrze. Nie ma lekko.
                • gomory Re: Zły wybór, 03.08.13, 17:43
                  > Boginie sparzyly sie wczesniej na niewiernych samcach alfa i postanowily znalez
                  > c bezpieczna przystan u boku spokojnego monogamisty.
                  > Ktory to spokojny monogamista, owszem, nie bzyka innych, ale ich tez nie bzyka.
                  > Ot i ambaras.

                  Czyli wiedziałaś to wszystko zanim tyle osób zaczęło się pałować w tym wątku nad problemami życia erotycznego pięknych kobiet. Nieźle.
                  • hello-kitty2 Re: Zły wybór, 03.08.13, 18:35
                    gomory napisał:

                    > Czyli wiedziałaś to wszystko zanim tyle osób zaczęło się pałować w tym wątku na
                    > d problemami życia erotycznego pięknych kobiet. Nieźle.

                    Czyzby nawet boginie potrzebowaly anonsu?
                  • glamourous To nie jest odpowiedz na pytanie 03.08.13, 18:38
                    gomory napisał:

                    > Czyli wiedziałaś to wszystko zanim tyle osób zaczęło się pałować w tym wątku na
                    > d problemami życia erotycznego pięknych kobiet. Nieźle.

                    Nie Gomory, to nie jest diagnoza w stosunku do opisywanych przeze mnie przypadkow.
                    Napisalam umownie "misie", ale nie znaczy to ze ci faceci to jakies cipy czy bezlibidowi flegmatycy i ze od poczatku z seksem bylo w tych zwiazkach kiepsko. Nic z tych rzeczy.
                    Normalne chlopy to sa. Tyle tylko, ze nie rozbuchani macho, a prorodzinni monogamisci z zasadami, tak jak napisala powyzej Brak-Polskich-Liter.
                    A te kobiety po prostu szukalu wartosciowych facetow, a nie hurtownikow-ruchaczy. I na poczatku MIALY z nimi i goracy seks, i motylki, i pozadanie.
                    Sam zreszta wiesz, ze poczatek zwiazku nie wyznacza standardow.
                    Skad one mogly wiedziec, ze za jakis czas libido ich partnerow w stosunku do nich wyschnie do zera absolutnego?
                    • zawle Re: To nie jest odpowiedz na pytanie 03.08.13, 18:50
                      nie polaryzujmy mężczyzn na ruchacz hurtowników i prorodzinnych monogamistów bo wyjdzie że kobiety dzielą się na kurwy i matki -polki;)
                    • brak.polskich.liter Re: To nie jest odpowiedz na pytanie 03.08.13, 18:55
                      glamourous napisała:

                      > I na poczatku MIALY z nimi i goracy seks, i motylki, i pozadanie.

                      Ooo, toz to moj eksio, wypisz wymaluj :D
                      Nie tylko na poczatku - przez pierwsze 3 lata bylo naprawde fajnie, goraco i obficie i sadzilam, ze zlapalam pana B. za nogi. Niestety, nogi pana B. okazaly sie byc zapalczane.
                      • glamourous Re: To nie jest odpowiedz na pytanie 03.08.13, 21:05
                        brak.polskich.liter napisała:

                        > Ooo, toz to moj eksio, wypisz wymaluj :D
                        > Nie tylko na poczatku - przez pierwsze 3 lata bylo naprawde fajnie, goraco i ob
                        > ficie i sadzilam, ze zlapalam pana B. za nogi. Niestety, nogi pana B. okazaly s
                        > ie byc zapalczane.

                        No wlasnie, te 3 lata jakies takie kluczowe sa...
                        W moich obu malzenstwach tez sie zaczelo sypac wlasnie po ok. 3 latach.
                        Chyba niestety biologia daje tu znac o sobie : slynne przepisowe 3 lata na splodzenie i odchowanie niemowlecia (nawet nieistniejacego), a potem wypadaloby wypelnic zew natury i wykonac przeskok na inny kwiatek :-/
                        • marek.zak1 Sexy małzeństwo 03.08.13, 21:35
                          To może ja jestem jakimś fenomenem. Pierwszy raz miał miejsce 36 lat temu i od tej pory cały czas jest świetnie. Chyba napiszę książkę ,,Małżeństwo jest sexy ..bardzo długo".
                          • brak.polskich.liter Re: Sexy małzeństwo 03.08.13, 21:47
                            Gratuluje i oby tak zostalo :)

                            Ale nie sadze, zebys byl jakims fenomenem. Ludzi ze sporym zwiazkowym przebiegiem troche znam. Nie wszystkim uklada sie swietnie (z mojego punktu widzenia), ale par, ktore mimo uplywu czasu ciesza sie fajnym seksem, kilka by sie znalazlo.
                        • yoric Re: To nie jest odpowiedz na pytanie 04.08.13, 14:15
                          > slynne przepisowe 3 lata na splo
                          > dzenie i odchowanie niemowlecia (nawet nieistniejacego)

                          a może to jest tak, że jak to niemowlę się nie pojawia, to zamiast niego pojawia się podświadoma nieufność do patnera? W końcu ostateczną funkcją seksu jest prokreacja. Wiadomo, co się stało z genami tych, którzy trwali do końca w bezdzietnym związku...
                          • brak.polskich.liter Re: To nie jest odpowiedz na pytanie 04.08.13, 14:37
                            yoric napisał:

                            > a może to jest tak, że jak to niemowlę się nie pojawia, to zamiast niego pojawi
                            > a się podświadoma nieufność do patnera?

                            Musialaby to byc nieufnosc mocno jednostronna i skierowana tylko na jednego z partnerow (w rozwazanym przypadku na kobiete).
                            Zreszta znanym mi osobiscie kobietom dzieciatym, ktorym zwiazek zaczal sie sypac z powodow zblizonych do opisywanych tutaj, fakt splodzenia dzidzi pomogl, jak umarlemu kadzidlo.

                            Czyli - jak nie stanac, dupa z tylu.
                          • rafill Re: To nie jest odpowiedz na pytanie 05.08.13, 07:43
                            yoric napisał:

                            > a może to jest tak, że jak to niemowlę się nie pojawia, to zamiast niego pojawi
                            > a się podświadoma nieufność do patnera? W końcu ostateczną funkcją seksu jest p
                            > rokreacja. Wiadomo, co się stało z genami tych, którzy trwali do końca w bezdzi
                            > etnym związku...

                            Yoric, normalnie gadasz do rzeczy, ale teraz toś wypalił z wszystkich armat jak armia Żukowa szturmująca Berlin.

                            Pomyśl o tych wszystkich związkach, gdzie seks skończył się razem z zapłodnieniem. Pierdolenie o uczuciach i zmienionych emocjach jest tutaj nie na miejscu, takie zachowanie może być wynikiem wyłącznie chłodnej kalkulacji.

                            Stąd - nawet jeśli byłoby tak jak mówisz i laska zniechęciła by się do partnera ze względu na jego brak sukcesów w zakresie rozpłodowym, to tym lepiej dla niego !! Znaczy się - czas nam wielki nastał, by wziąć obie nogi pod pachy i spierdalać w najbliższe leśne ostępy w podskokach. Jak się nie da inaczej, to nawet na rzęsach.

                            Mogę Cię zapewnić, że rola ogiera rozpłodowego, choć bardzo przyjemna, jest w stałym związku nader krótkotrwała, a jej następstwa - na dłuższą metę mało zachęcające.
                            • zawle Re: To nie jest odpowiedz na pytanie 05.08.13, 08:09
                              rafill napisał:
                              > Pomyśl o tych wszystkich związkach, gdzie seks skończył się razem z zapłodnieni
                              > em. Pierdolenie o uczuciach i zmienionych emocjach jest tutaj nie na miejscu, t
                              > akie zachowanie może być wynikiem wyłącznie chłodnej kalkulacji.

                              Cel został osiągnięty, po co się bzykać? takie zachowanie może być też wynikiem zmian hormonalnych, skupieniu na dziecku, baraku akceptacji dla swojego ciała. Ja wiem że facetom trudno zrozumieć gospodarkę hormonalną kobiety. Jak byłam młodą dziewczyną, nie wierzyłam w PMS. Od miesiączki do jajeczkowania mogę nie jeść, nawet nie czuję głodu. Po jajeczkowaniu zaczyna się obłęd. Nie mogę sobie poradzić z łaknieniem. Mam ochotę na wszystko i zjem każdą ilość. Hormony.
                              • rafill Re: To nie jest odpowiedz na pytanie 05.08.13, 08:17
                                Uhm. Zmiany hormonalne od kolejnego dnia po fakcie, az po kres wszystkich czasow. Jjjasne.

                                Ale to wygodne. Sluchajcie. Kurwie sie, kradne, klamie i lajdacze. Ale nic na to nie poradze, bo mam zmiany hormonalne :)
                            • yoric Re: To nie jest odpowiedz na pytanie 05.08.13, 11:00
                              Co Ty płaczesz, Sabat.

                              Mówię o pewnym zjawisku, hipotetycznym co prawda, ale w psychoewo się o nim wspomina.
                              Do oceny, czy tak faktycznie jest, i czy to dobrze, się nie śpieszę.
                              • glamourous Re: To nie jest odpowiedz na pytanie 05.08.13, 17:23
                                yoric napisał:

                                > Mówię o pewnym zjawisku, hipotetycznym co prawda, ale w psychoewo się o nim wsp
                                > omina.

                                Ale psychoewo rowniez mocno trabi o MiL, czyli o utracie zainteresowania partnerka po zaplodnieniu/porodzie i poswiadomym postrzeganiu jej jako samicy juz biologicznie wyeksploatowanej, niewartej tanca godowego tudziez ponownego genowego targetowania.
                                Czyli jak jak napisala wyzej BPL : i tak zle, i tak niedobrze. Z obu stron dupa.
                                Do ktorej to konkluzji rowniez sie przychylam : jezeli po tych 3 latach seks mialby zdechnac a zwiazek pierdyknac to czy z dzieckiem czy bez dziecka pierdyknie i tak.
                                • yoric Re: To nie jest odpowiedz na pytanie 05.08.13, 23:17
                                  Ale ja nie przeczę.
                                  Bo wiesz, że się tak wyrażę, 'Freddie Mercury nadal nie żyje'. Przez czas Twego forumowego niebytu nic się nie zmieniło - no może jest parę tropów a la Ester Perel, ale na nasze pytanie zasadnicze odpowiedzi nadal brak.
                          • aniuki Re: To nie jest odpowiedz na pytanie 05.08.13, 09:04
                            a fenomen ośmiorga lub jedenaściorga dzieci ?
                            sto lat temu wcale nie będący żadnym fenomenem notabene ;) chociaż to oczywiście miało umocowanie w czynnikach będących poza związkiem
                            • rekreativa Re: To nie jest odpowiedz na pytanie 06.08.13, 15:04
                              Sto lat temu chłop wchodził do sypialni, a żona automatycznie podciągała koszulę. Chłop postękał, posapał, złaził i zasypiał, a niewiasta, zadowolona ze spełnienia obowiązku, odmawiała zdrowaśkę i też szła spać.
                              Ani miłość romantyczna, ani namiętność, szczególnie ze strony niewiasty do niczego tu nie były potrzebne.
                              Dodajmy brak jakiejkowleik skutecznej metody antykoncepcyjnej i te 11 dzieci jest sprawą jak najbardziej oczywistą.
                    • gtrstig Re: To nie jest odpowiedz na pytanie 19.09.13, 23:06
                      Mi się wydaje, że to miękkie pałki były, nie wyobrażam sobie sytuacji, że kobieta chce się kochać a ja nie :) Może tu chodzi o temperament po prostu. Ja chętnie taką bym poznał.
                      Prawdziwe piękno - intigirls.com
        • jesod Trafiłeś w samo sedno 03.08.13, 10:09
          prosty_facet napisał:
          > Trafiłeś w samo sedno - faceci się oglądają za takimi dziewczynami, ale nawet d
          > o nich nie startują ...

          To uogólnienie to jakaś przyjęta tu norma do wyznawania wiary?
          • rafill Re: Trafiłeś w samo sedno 03.08.13, 10:14
            on mial na mysli typowego przecietniaka. sa i tacy co startuja...
            • rekreativa Re: Trafiłeś w samo sedno 03.08.13, 10:33
              Ja mam wrażenie, że właśnie wielu startuje i na tym polega ich nieszczęście ;)
          • brak.polskich.liter Re: Trafiłeś w samo sedno 03.08.13, 14:02
            jesod napisała:

            > To uogólnienie to jakaś przyjęta tu norma do wyznawania wiary?

            Prosty ma racje o tyle, o ile pisze o pewnej grupie mezczyzn. I oni faktycznie nie startuja do bardzo atrakcyjnych kobiet. Strach przed porazka, przed tym, ze "nie sprostaja", niechec do konkurowania z setkami innych potencjalnych kolesi (nawet, jesli te setki istnieja wylacznie w wyobrazni owych panow), przekonanie, ze taka laska to wyzsza polka a do takiej to oni nawet nie doskocza, kompleksy, zanizona samoocena - cokolwiek by to nie bylo powody sa.

            Z drugiej strony, sa tacy, ktorzy tego typu oporow nie maja. I startuja do tych kobiet, bez wzgledu na to, co sami maja do zaoferowania. A tacy panowie niekoniecznie musza sie nadawac na partnerow do stalego, wieloletniego zwiazku.
            • urquhart Re: Trafiłeś w samo sedno 03.08.13, 15:43
              brak.polskich.liter napisała:
              > Z drugiej strony, sa tacy, ktorzy tego typu oporow nie maja. I startuja do tych
              > kobiet, bez wzgledu na to, co sami maja do zaoferowania. A tacy panowie niekon
              > iecznie musza sie nadawac na partnerow do stalego, wieloletniego zwiazku.

              Myśle że efekt ten jest wielokrotnie opisywany. Takie laski skarżą się że kręci się wokół nich masa psychicznych pojebów, niewrażliwych na zniechęcanie. Człowiek mężczyzna z normalną inteligencją emocjoalną jest czuje się zraniony podjęciem ryzyka i odrzuceniem, że się nie podoba, a taki ze zrypaną jest na to niewrażliwy.
              • hello-kitty2 Re: Trafiłeś w samo sedno 03.08.13, 16:05
                urquhart napisał:

                Takie laski skarżą się że kręci
                > się wokół nich masa psychicznych pojebów, niewrażliwych na zniechęcanie. Człow
                > iek mężczyzna z normalną inteligencją emocjoalną jest czuje się zraniony podjęc
                > iem ryzyka i odrzuceniem, że się nie podoba, a taki ze zrypaną jest na to niewr
                > ażliwy.

                Wyglada na to, ze Zawle miala racje mowiac, ze trzeba byc wyjatkowo oziebla dla mezczyzn, zimniejsza niz sie w rzeczywistosci jest. Paradoks i dramat: zimna piekna suka pragnaca bliskosci i ciepla z mezczyzna.
                • zawle Re: Trafiłeś w samo sedno 03.08.13, 17:02
                  hello-kitty2 napisała: > Wyglada na to, ze Zawle miala racje mowiac, ze trzeba byc wyjatkowo oziebla dla
                  > mezczyzn, zimniejsza niz sie w rzeczywistosci jest. Paradoks i dramat: zimna p
                  > iekna suka pragnaca bliskosci i ciepla z mezczyzna.



                  ja nie mam bladego pojęcia jaką trzeba być dla facetów. Pewnie inną gdy się chce z nimi bzykać, inna gdy chce się ich doić, inną gdy chce się z nimi tworzyć rodzinę. Nie wiem, dlatego zawsze robię to co mi się akurat chce.
            • jesod Prosty ma rację o tyle 03.08.13, 16:59
              brak.polskich.liter napisała:
              > Prosty ma racje o tyle, o ile pisze o pewnej grupie mezczyzn. I oni faktycznie
              > nie startuja do bardzo atrakcyjnych kobiet. Strach przed porazka, przed tym, ze
              > "nie sprostaja", niechec do konkurowania z setkami innych potencjalnych kolesi
              > (nawet, jesli te setki istnieja wylacznie w wyobrazni owych panow), przekonani
              > e, ze taka laska to wyzsza polka a do takiej to oni nawet nie doskocza, komplek
              > sy, zanizona samoocena - cokolwiek by to nie bylo powody sa.
              >
              > Z drugiej strony, sa tacy, ktorzy tego typu oporow nie maja. I startuja do tych
              > kobiet, bez wzgledu na to, co sami maja do zaoferowania. A tacy panowie niekon
              > iecznie musza sie nadawac na partnerow do stalego, wieloletniego zwiazku.

              W tym co napisałeś przyznaję Ci rację w stu procentach. :)
              Tak samo jak są zakompleksione (to nie jest wcale złośliwe ujęcie), niepewne siebie, o poczuciu małej wartości kobiety, tak i są tacy mężczyźni. Lęki i brak wiary w siebie są jednym z największych naszych wrogów i sprawiają to, że sami dla siebie stajemy się największą barierą i sami ze sobą się męczymy, zmuszeni ciągłej do walki... również z samym sobą.
              Wydaje się, że jest w tym problem wynikający przede wszystkim z samoakceptacji i ma on często wiele innych korzeni... Dom, rodzice, dzieciństwo, doświadczanie "dobra" ze strony innych ludzi, poczucie winy za wszystko co nas spotyka...
              A to nie tak. Mało atrakcyjny fizycznie facet/kobieta może być wspaniałym Człowiekiem, który(a) naprawdę zyskuje przy bliższym poznaniu i to się tylko właściwie liczy. Ale pewnie nie dla wszystkich, bo nie jesteśmy tacy sami i... każdy ma swoje priorytety.
              • zawle Re: Prosty ma rację o tyle 03.08.13, 17:12
                jesod napisała:Mało atrakcyjny fizycznie facet/kobieta może być wspaniałym Człow
                > iekiem, który(a) naprawdę zyskuje przy bliższym poznaniu i to się tylko właściw
                > ie liczy. Ale pewnie nie dla wszystkich, bo nie jesteśmy tacy sami i... każdy m
                > a swoje priorytety.


                Paszczur nie zawsze jest miłym człowiekiem. Czasami nadrabia sposobem zachowania, ale w głębi duszy pozostaje niepewnym siebie, nie lubiącym siebie ( i innych), oceniającym siebie ( i innych) paszczurem. To mit że grubi sa mili a paszczury wartościowe. Paszczury potrafią być niebezpieczne, bo nikt się po nich nie podziewa niczego złego. Przepraszam za słowo paszczur, dla kogos ja też mogę być paszczurem...żeby nie było
                • jesod Re: Prosty ma rację o tyle 03.08.13, 19:36
                  zawle napisała:
                  > Paszczur nie zawsze jest miłym człowiekiem. Czasami nadrabia sposobem zachowani
                  > a, ale w głębi duszy pozostaje niepewnym siebie, nie lubiącym siebie ( i innych
                  > ), oceniającym siebie ( i innych) paszczurem.

                  Pytanie: kto to może zmienić, o ile zmienić chce? Moim zdaniem tylko i wyłącznie paszczur.
                  Nikt z nas nie jest idealny, każdy ma lepsze i gorsze dni, ale to jak traktujemy siebie i innych zależy już wyłącznie od nas. Jest przyzwolenie na coś lub go nie ma.
                  Może zacząć od polubienia samego siebie przez pewne pogodzenie się z sytuacją, w której się znajdujemy, przez zaakceptowanie siebie w miejscu i w czasie, w którym się znajdujemy. Są rzeczy i sprawy, których zmienić nie możemy. Ale...możemy zacząć dobrze siebie traktować, uśmiechać się do siebie w lustrze i mówić coś miłego ... - to tak na początek polubienia paszczura w sobie. :)

                  zawle napisała:
                  > To mit że grubi sa mili a paszczury wartościowe.
                  > Paszczury potrafią być niebezpieczne, bo nikt się po nich nie podziewa niczego złego.

                  Nie wiem, dlaczego właśnie w ten sposób piszesz... Nie rozumiem tego. Chcesz mnie o czymś przekonać? Ja dalej będę twierdzić, że wiele zależy od nas samych i nie mam tu na myśli wyglądu (bo na to akurat nie mamy aż tak wielkiego wpływu), ale to jacy będziemy wobec siebie i innych jest już naszym wyborem. Frustracja i złe doświadczenia wcale nas nie rozgrzeszają, ani też nie tłumaczą. Nie musimy brać odwetów za wszystko co złe i nieudane na innych - w ten sposób niszczymy samych siebie, co wcale nie oznacza, że mamy dać się krzywdzić.
              • brak.polskich.liter Re: Prosty ma rację o tyle 03.08.13, 18:50
                jesod napisała:

                > A to nie tak. Mało atrakcyjny fizycznie facet/kobieta może być wspaniałym Człow
                > iekiem,

                Moze byc. Moze rowniez byc zawistnym, wrednym kutafonem czy sfrustrowana, podla do szpiku kosci sucza, do tego glupia jak paczka gwozdzi. Albo przecietniakiem/przecietniara. Dekoracyjny wyglad ma sie nijak do przymiotow charakteru czy walorow intelektu.

                > który(a) naprawdę zyskuje przy bliższym poznaniu i to się tylko właściwie liczy

                Tylko to sie liczy? Czy aby na pewno? No, dobra, zalozmy, ze mamy do czynienia z takim wlasnie nieatrakcyjnym wizualnie a niezwykle zdobym w liczne przymioty ducha i rozumu egzemplarzem. Po to, zeby w przypadku znajomosci nieplatonicznej dostrzec ww. przymioty, trzeba by sie z takowym(a) umowic. A niewiele osob bedzie chcialo umowic sie z kims, kto im wizualnie nie odpowiada, chyba ze z tzw. braku laku albo w fazie eksperymentow.

                Na szczescie nie jestesmy robieni na jednej sztancy i obok kanonow piekna obowiazujacych w danej kulturze istnieja indywidualne preferencje, ktore nie zawsze sie z tymi kanonami pokrywaja. I tak osoba niezbyt wpasowujaca sie w kanony piekna ma szanse sie spodobac i autentycznie zakrecic kogos erotycznie. Ale znowu - nie jestem przekonana, czy ma to zwiazek z przymiotami ducha, czy jednak inne czynniki graja role.
                • zawle Re: Prosty ma rację o tyle 03.08.13, 18:52
                  brak.polskich.liter napisała: który(a) naprawdę zyskuje przy bliższym poznaniu i to się tylko właściwie
                  > liczy
                  >
                  > Tylko to sie liczy? Czy aby na pewno?


                  kaziu daj spokój..może i się nie liczy, ale jak uroczo wygląda, takkkkk....kobieco
                  • brak.polskich.liter Re: Prosty ma rację o tyle 03.08.13, 18:59
                    Dobra dobra, moge napisac "kazden potwor ma swoj otwor" :P
                • jesod Wszystko może być 04.08.13, 00:10
                  brak.polskich.liter napisała:
                  > jesod napisała:>
                  > > A to nie tak. Mało atrakcyjny fizycznie facet/kobieta może być wspaniałym
                  >> Człowiekiem,
                  > Moze byc. Moze rowniez byc zawistnym, wrednym kutafonem czy sfrustrowana, podla
                  > do szpiku kosci sucza, do tego glupia jak paczka gwozdzi. Albo przecietniakiem
                  > /przecietniara. Dekoracyjny wyglad ma sie nijak do przymiotow charakteru czy wa
                  > lorow intelektu.

                  Oczywiście. Wszystko może być, dlatego najpierw trzeba po prostu poznać człowieka, a na to trzeba czasu. Relacje nawiązują się w czasie i przez wzajemne obcowanie - tylko wtedy możemy stwierdzić czy ktoś nam odpowiada, czy też nie.
                  Trochę zdziwiła mnie ta Twoja odmiana "może być" - jakby drastycznie niechętna.
                  Zupełnie nic nie mam do przeciętnych ludzi, o ile są to tzw. porządni ludzie - uczciwi oraz pozytywnie i życzliwie nastawieni do innych.

                  brak.polskich.liter napisała:
                  > jesod napisała:
                  > > który(a) naprawdę zyskuje przy bliższym poznaniu i to się tylko właściwie
                  > liczy
                  >
                  > Tylko to sie liczy? Czy aby na pewno?

                  To zależy, co rozumiemy pod pojęciem wspaniały Człowiek. :)
                  Tak jak już wyżej napisałam - ludzie muszą się poznać, by wiedzieć o sobie więcej. Jeśli się jakoś tam (jednak) spotykają i rozmawiają ze sobą, spędzają razem czas - to jest na to szansa i jest szansa na więź. Jak jest więź to jest też możliwość bliższego poznania się i dostrzeżenia wielu innych atutów tego człowieka. Tak to działa. Wygląd jest tylko jednym z elementów atrakcyjności i to wcale nie tym najbardziej istotnym. Zresztą atrakcyjny wygląd zewnętrzny to też kwestia gustu - nie wszystkim podoba się to samo. Takie jest moje zdanie.
                  Natomiast trudno jest namówić kogoś obcego, tak w biegu i z ulicy, by się chciał spotkać tylko dlatego, że ktoś mu składa taką propozycję i... wygląd raczej nie ma tu nic do rzeczy.
                  • brak.polskich.liter Re: Wszystko może być 04.08.13, 14:29
                    jesod napisała:

                    > Oczywiście. Wszystko może być, dlatego najpierw trzeba po prostu poznać człowie
                    > ka, a na to trzeba czasu.

                    No, jesli ktos jest zlosliwym bucem, sfrustrowanym ponurasem, albo egzaltowana dzidzia-piernik, to to potrafi wyjsc w ciagu pierwszych paru minut rozmowy. I cale szczescie, bo mozna sie wtedy szybko ewakuowac.
                    Ale ogolnie to masz racje - stworzenie relacji z kims, kto nam odpowiada, wymaga czasu.

                    > Trochę zdziwiła mnie ta Twoja odmiana "może być" - jakby drastycznie niechętna.

                    Jest - w zamierzeniu - kontrastowa wobec Twojego wspanialego Czlowieka Przez Wielke Ce.
                    Tylko tyle i az tyle.

                    > Zupełnie nic nie mam do przeciętnych ludzi, o ile są to tzw. porządni ludzie -
                    > uczciwi oraz pozytywnie i życzliwie nastawieni do innych.

                    Ale my tu rozmawiamy w kontekscie randek i znajomosci nieplatonicznych. Nie wiem, jak dla Ciebie, ale dla mnie "nic nie mam do..." to troszke za malo na nawet najtanszy pakiet startowy. Po to, zeby chciec kogos poznac na gruncie randkowym to musze go ocenic jednak wyzej niz "przecietniak", bo zainteresowanie erotyczne implikuje jednak ocene pozytywna; pan odstaje w gore od reszty puli, wiec w danym momencie jest oceniony przeze mnie jako "nieprzecietny".

                    Bycie "porzadnym czlowiekiem" nie ma tu nic do rzeczy. Porzadnych ludzi troche znam, lubie ich i cenie, z niektorymi utrzymuje kontakty towarzyskie, ale z wiekszoscia z nich nie chcialabym wchodzic w zwiazek, ani nawet umowic sie na randke. Nie kreca mnie, po prostu.

                    > Natomiast trudno jest namówić kogoś obcego, tak w biegu i z ulicy, by się chcia
                    > ł spotkać tylko dlatego, że ktoś mu składa taką propozycję i... wygląd raczej
                    > nie ma tu nic do rzeczy.

                    Oj, zdziwilabys sie :)
      • avide Re: Fatum, paradoksalna prawidlowosc, czy przypad 12.08.13, 23:39
        Ja się tak jeszcze zastanawiam, może chodzi o to jakie są na co dzień ?
        Bogoi - ten przydomek dała im Glam.
        Powiem że z boginią by pewnie chciałbym mieć dwa razy do czynienia, tj. pierwszy i ostatni.
        Trochę Gomory jak napisałeś, seks to pot, śluz i często WZAJEMNA ciężka (aczkolwiek przyjemna) praca fizyczna.
        Nie wiem jakie ona są w tej materii. To można sprawdzić tylko w jeden sposób.
    • zyg_zyg_zyg Re: Fatum, paradoksalna prawidlowosc, czy przypad 03.08.13, 18:26

      > Jakos tak ostatnio zdalam sobie sprawe z bardzo dziwnej prawidlowosci w moim bl
      > iskim otoczeniu, ktora roboczo sobie nazwalam paradoksem kobiety-bogini ;)


      Dobra dobra, Glam. Przyznaj się, gromadzisz materiały dotyczące ułomnych łowców bogiń i szukasz wskazówek, żeby się sama znowu nie przejechać... ;-)
      I fajnie Cię znów widzieć.
      • glamourous Re: Fatum, paradoksalna prawidlowosc, czy przypad 03.08.13, 19:29
        Czesc Zyg :)
        Hehe, fakt : nie chcialabym sie znowu zlapac na czyjes rzekomo sluszne (ach te gorace poczatki) libido, a potem znow obudzic z reka w nocniku.
        Tyle, ze teraz jestem madrzejsza o pare lat czytania tego forum :) Mam nadzieje, ze ta wiedza uchroni mnie przed tym i owym.
        • prosty_facet Re: Fatum, paradoksalna prawidlowosc, czy przypad 03.08.13, 19:34
          glamourous napisała:

          > Tyle, ze teraz jestem madrzejsza o pare lat czytania tego forum :) Mam nadzieje
          > , ze ta wiedza uchroni mnie przed tym i owym.

          Nie ma szans - teoria zazwyczaj ma się nijak do praktyki ;-)
          • glamourous Re: Fatum, paradoksalna prawidlowosc, czy przypad 03.08.13, 19:40
            Sa szanse - o tyle, ze jest wieksza swiadomosc. Teraz bedzie krotka pilka : facet niereformowalnie rozczarowuje - robi wypad. I zadnych slubow juz, oraz innych trudnych do szybkiego przeciecia wiezow.
            • zawle Re: Fatum, paradoksalna prawidlowosc, czy przypad 03.08.13, 19:44
              Galm..czyżbyś była z tej liczniejszej grupy 40 latek z dwójką dzieci która prędzej będzie miała wypadek niż wyjdzie za mąż? Witaj w klubie:))
              • glamourous Re: Fatum, paradoksalna prawidlowosc, czy przypad 03.08.13, 19:51
                Zaliczylam 2 malzenstwa.
                Enough - i tyle.
                W Liz Taylor sie bawic nie zamierzam. Malzenstwo i mieszkanie z facetem na codzien to rzecz wysoce niepraktyczna, czesto konczaca sie reka w nocniku.
                Nie wiem, kogo musialabym spotkac na swojej drodze, zeby zmienic zdanie. Bo zwykle zakochanie juz mi nie wystarczy.
              • bgz0702 Re: Fatum, paradoksalna prawidlowosc, czy przypad 03.08.13, 19:54
                zawle napisała:

                > Galm..czyżbyś była z tej liczniejszej grupy 40 latek z dwójką dzieci która pręd
                > zej będzie miała wypadek niż wyjdzie za mąż? Witaj w klubie:))

                ;))) o my biedne, do 40 zostały mi jescze 3 lata ale już pewnie kwalifikuję się do tej grupy
              • prosty_facet Re: Fatum, paradoksalna prawidlowosc, czy przypad 03.08.13, 20:22
                zawle napisała:

                > Galm..czyżbyś była z tej liczniejszej grupy 40 latek z dwójką dzieci która pręd
                > zej będzie miała wypadek niż wyjdzie za mąż? Witaj w klubie:))

                Dlatego ja się ubezpieczyłem od NNW - to już ten wiek .... że wystarczy się potknąć
                i już jest się połamanym ......
        • zorzyk.gitarzysta.basowy Prawidłowość w podanych 3 przykładach jest taka 05.08.13, 10:35
          że generalnie i panowie i panie z Twojego przykładu mają pewien wspólny mianownik :
          Panowie - ogólnie z dużą kasą, ustawieni, inteligentni, nie straszą na pewno wyglądem.
          Panie - jak sama piszesz Boginie, z dużymi potrzebami w różnych aspektach.

          Generalna uwaga jaka mi się nasunęła - oba typy mam wrażenie nie dostały w życiu porządnie po dupie. Nie bym tego komukolwiek życzył - ale życie adwokata czy właściciela hotelu ( oraz lasek wywołujących ślinotok u 95% męskiej populacji) jakoś nie kojarzy mi się z większymi problemami choćby natury materialnej.
          Do czego zmierzam - moja teoria na ten temat jest taka, że żadne z tej 6 ludzi nie musiało wziąć się z życiem za bary, tak ekstremalnie w kwestii zmian w swoim życiu i konieczności walki o kwestie kluczowe.
          Takie przejścia w życiu po prostu dają wiedzę i praktykę - zarówno w podejściu do problemu, jak i zastosowanych środków. Przykładowo - jakoś żadna z wymienionych koleżanek nie powalczyła tak do samej krwi (terapie ? wizyty u specjalistów - wspólnie z mężami bądź choćby solo - ?) - nie piszesz o tym, więc zakładam, że niejako odpuściły - pewnie łatwiej takiej lasce wyrwać kochanka niż otworzyć się przed specjalistą na kozetce w gabinecie.

          No i jeszcze jedna kwestia, już poruszona z lekka - przecież to wszystko są stosunkowo krótkie związki (3-5 lat), w trakcie których już był i ślub, i dzieci, i kochankowie (być może w obu stron, nie oceniam bynajmniej). Krótko mówiąc gdzie i kiedy ci ludzie mieli okazję się NAPRAWDĘ dobrze poznać skoro żyli generalnie bez problemów materialnych ?
          I na koniec jeszcze jedna prawidłowość - wszystkie panie są w ewidentnym wyżu swoich potrzeb seksualnych, panowie zapewne starsi lub sporo starsi, do tego spełnili się jako reproduktorzy (wszędzie dzieci - szybko, nawet bardzo jak na klasę wyższą) - to i nie dziwne, że po dziecku przestali stroić się w piórka ogierów - wychodzi "bizensmiś" zajęty swoim życiem - a laski swoim.
          No ale to tylko przypuszczenia :)
          • marek.zak1 Re: Prawidłowość w podanych 3 przykładach jest ta 05.08.13, 10:44
            Myslisz, że wieksze problemy natury materialnej zwiekszyłyby libido u facetów? Wszelkie dane mówią, ze jest dokładnie odwrotnie, że problemy dnia i zawodowe przenosi się do łóżka.
            Co ma wspólnego biznesmiś do bzykania? Czy pracownik fizyczny, kierowca, sprzedawca, czy inne to są zawody, których przedstawiciele maja większe libido?
            • zorzyk.gitarzysta.basowy Re: Prawidłowość w podanych 3 przykładach jest ta 05.08.13, 10:57
              Jestem przekonany, że gdyby którakolwiek z par musiała razem powalczyć o podstawowe kwestie typu mieszkanie, dom, praca - to z pewnością wiedzieli by o sobie znacznie więcej.
              Żyli i żyją w ptasim mleczku, więc nie wiedzą jak smakuje lekko zeschły chleb na wspólne śniadanie - a taki smak się pamięta długo.
              • marek.zak1 Re: Prawidłowość w podanych 3 przykładach jest ta 05.08.13, 11:30
                Przejrzyj co pisza na forach. Ustawiczne problemy zawodowe i materialne obniżaja libido, a nie odwrotnie.
          • glamourous Re: Prawidłowość w podanych 3 przykładach jest ta 05.08.13, 17:32
            > No i jeszcze jedna kwestia, już poruszona z lekka - przecież to wszystko są sto
            > sunkowo krótkie związki (3-5 lat), w trakcie których już był i ślub, i dzieci,
            > i kochankowie
            > panowie zapewne starsi lub sporo starsi

            Jeden tych zwiazkow trwa juz kilkanascie lat.
            A panowie sa w jednakowym wieku, a nawet ( w jednym przypadku, ten adwokat) 2 lata mlodszy od pani :)
            • kag73 Re: Prawidłowość w podanych 3 przykładach jest ta 05.08.13, 21:36
              Mnie by bardziej zastanawialo libido tych 3 panow i co sie z nim stalo? Albo w jaki sposob radza sobie ze swoimi potrzebami seksualnymi: kochanki, prostytutki, wlasna reka? Czy moze tych potrzeb rzczywiscie nie maja? Jak beznadziejny musi byc seks z ich "boginiami", ze wola z niego zrezygnowac? Pragmatycznie powiem, ze pozadanie/ namietnosc pozadaniem a poped popedem i dobrze miec pod reka atrakcyjne cialo, co by z niego skorzystac:) Hmm, oni nie korzystaja...spadek libido czy maja lepsza alternatywe?
              • marek.zak1 Re: Prawidłowość w podanych 3 przykładach jest ta 05.08.13, 21:42
                KAG napisała: ,,a poped popedem i dobrze miec pod reka atrakcyjne cialo, co by z niego skorzystac:)."

                Właśnie, też nie rozumiem, dlaczego mają i nie korzystają. Niskie libido, nacisk na orgazm, ręka, czy agencja?
          • bgz0702 Re: Prawidłowość w podanych 3 przykładach jest ta 06.08.13, 11:42
            zorzyk.gitarzysta.basowy napisał:


            > No i jeszcze jedna kwestia, już poruszona z lekka - przecież to wszystko są sto
            > sunkowo krótkie związki (3-5 lat), w trakcie których już był i ślub, i dzieci,
            > i kochankowie (być może w obu stron, nie oceniam bynajmniej). Krótko mówiąc gd
            > zie i kiedy ci ludzie mieli okazję się NAPRAWDĘ dobrze poznać skoro żyli genera
            > lnie bez problemów materialnych ?

            Jak to w ogóle możliwe że w tak krótkim czasie ludzie zdarzyli się sobą znudzić i przerobić kochanków? Tu kwestia wyglądu owych kobiet nie ma widać znaczenia żadnego, to sprawa dokonywania wyborów, ich wygląd i status materialny partnerów to były złudne obietnice fascynującej przygody. Czasami trzeba się zastanowić czy płyny ustojowe będa z tą samą frajdą mieszały między nami kiedy dzieci śpią za ściana, a po ulicach chodzić będzie całe mnóstwo interesujących samców i samić ktorzy wyrazaja gestem czy wzrokiem zainteresowanie nami. Są obietnice które nigdy nie mają szansy się zrealizować, bo są ludzie którzy je interpretują inaczej niż my. Nie musi być tu winy po żadnej ze stron, po prostu konflikt oczekiwań, choć boginie na pewno są boskie
            • yoric Re: Prawidłowość w podanych 3 przykładach jest ta 06.08.13, 12:26
              > Czasami trzeba się zastanowić
              > czy płyny ustojowe będa z tą samą frajdą mieszały między nami kiedy dzieci śp
              > ią za ściana, a po ulicach chodzić będzie całe mnóstwo interesujących samców i
              > samić

              tu się nie trzeba zastanawiać, bo odpowiedź jest znana: nie będą.
              A w ogóle gdyby do wyboru partnera podejść metodycznie, to są do tego narzędzia oparte na badaniach (lepszych lub gorszych, ale jednak badaniach), np. www.chemistry.com/
              I co - ludzie nie chcą z tego korzystać. Wolą zaufać sobie, intuicji i zakochaniu. Co byś im doradziła, własne przeczucie, czy taki serwis? :)

              • kag73 Re: Prawidłowość w podanych 3 przykładach jest ta 06.08.13, 12:40
                Hmm, nie wiem czy zastanowienie sie cos pomoze. jezeli na poczatku ludzie ze soba sypiaja i sie wzajemnie podniecaja, to szafa gra i nikt sie nie zastanawia co bedzie za 3 lata. Co innego gdyby od poczatku nie gralo. Tutaj istotne sa pewnie inne okolicznosci, ktore nie zawsze da sie przewidziec.
              • hello-kitty2 Re: Prawidłowość w podanych 3 przykładach jest ta 06.08.13, 13:27
                yoric napisał:

                > tu się nie trzeba zastanawiać, bo odpowiedź jest znana: nie będą.
                > A w ogóle gdyby do wyboru partnera podejść metodycznie, to są do tego narzędzia oparte na badaniach (lepszych lub gorszych, ale jednak badaniach), np. www.chemistry.com/
                > I co - ludzie nie chcą z tego korzystać. Wolą zaufać sobie, intuicji i zakochan
                > iu. Co byś im doradziła, własne przeczucie, czy taki serwis? :)

                Ja bym sobie zrobila z ciekawosci ten test, a podpowiesz jakis valid zip code, po polskie i holenderskie sa niewazne, a nie chce mi sie kombinowac.
                • yoric Re: Prawidłowość w podanych 3 przykładach jest ta 06.08.13, 16:11
                  NIe wiem, nie robiłem. Jak już, to chyba trzeba płacić, co?
            • loppe Re: Prawidłowość w podanych 3 przykładach jest ta 06.08.13, 12:51
              Deficyt duchowości w tych związkach być może. Konsumpcjonizm. A tam gdzie dominuje konsumpcjonizm, tam nic nie trwa, nie cieszy długo. Pustka wewnętrzna partnera... jak chce się mieć udany związek na życie to trzeba z kimś o bogatej duchowości
              • marek.zak1 Re: Prawidłowość w podanych 3 przykładach jest ta 06.08.13, 13:35
                Duchowość ani potencjal intelektualny, twój, ani jej, do chęci bzyknięcia dziewczyny która jest obok nie mają nic do rzeczy, sorry.
                W tych związkach brakuje animalistycznego pożądania i tu jest problem.
                • brak.polskich.liter Re: Prawidłowość w podanych 3 przykładach jest ta 06.08.13, 15:07
                  Jedno nie wyklucza drugiego.

                  Moze byc tak, jak piszesz - "jestesmy swietnymi przyjaciolmi, porozumienie intelektualne, komunia dusz - tylko, ze on mnie nie bzyka" jest juz niemal forumowym toposem literackim.
                  Panowie spod znaku MiL szanuja, cenia i kochaja swoje partnerki, cenia ich intelekt, przymioty ducha i inne walory. Tylko ruchac ich nie chca. Wot, smuteczek.

                  Z drugiej strony - to, o czym pisze Loppe ma rece i nogi. O tyle, ze dla osob o pewnych preferencjach i rysach osobowosci inni ludzie to cos jakby rekwizyty wzglednie gadzety. A gadzety, nawet najfajniesze, maja to do siebie, ze sie nudza.
                  • marek.zak1 Re: Prawidłowość w podanych 3 przykładach jest ta 06.08.13, 15:17
                    Gadżety sie nudzą, fajne kobiety ( i choćby jedzenie) nie. Jeśli facet nie pożąda animalistycznie kobiety, wszystko inne staje się mało istotne. Intelekt, urok osobisty, wspolne doświadczenia i tematy są OK, ale w któryms momencie kobieta musi stać sie dla faceta wyłącznie obiektem seksualnym. Jesli sie nie staje to ..brak seksu => brak zwiazku. Sorry Batory.
                    • glamourous Re: Prawidłowość w podanych 3 przykładach jest ta 06.08.13, 19:37
                      marek.zak1 napisał:

                      > Gadżety sie nudzą, fajne kobiety ( i choćby jedzenie) nie. Jeśli facet nie pożą
                      > da animalistycznie kobiety, wszystko inne staje się mało istotne. Intelekt, uro
                      > k osobisty, wspolne doświadczenia i tematy są OK, ale w któryms momencie kobiet
                      > a musi stać sie dla faceta wyłącznie obiektem seksualnym. Jesli sie nie staje t
                      > o ..brak seksu => brak zwiazku. Sorry Batory.

                      No dobra, ale wszyscy piszecie tak, jakby w tych zwiazkach nigdy nie bylo zwierzecego pozadania, biologii, chemii ani seksu.
                      Otoz to wszystko jak najbardziej bylo, ale sie z czasem zmylo.
                      Boginie glupie nie sa, jakby od poczatku byla ze strony facetow lodowa, to by w to nie wchodzily.
                      • rafill Re: Prawidłowość w podanych 3 przykładach jest ta 06.08.13, 19:39
                        Hmm. Skoro były aż takie dostępne, to może się najzwyczajniej w świecie znudziły ?
                        • glamourous Re: Prawidłowość w podanych 3 przykładach jest ta 06.08.13, 19:45
                          rafill napisał:

                          > Hmm. Skoro były aż takie dostępne, to może się najzwyczajniej w świecie znudził
                          > y ?

                          No wlasnie, zbyt idealne do lozka kobiety. Ladne, zgrabne i non stop chetne na rozne sposoby ;)
                          Z nadmiaru tego lozkowego kawioru menom sie w tylkach poprzewracalo, teraz pewnie pasztet jedzony na kawalku gazety im sie marzy ;)
                          Taka ludzka natura, coz poradzisz.... ;)
                      • sea.sea Re: Prawidłowość w podanych 3 przykładach jest ta 06.08.13, 22:24
                        Wniosek z tego taki, że - analogicznie: skoro nagłe "zbrzydnięcie" w trakcie związku nie gwarantuje automatycznie ubicia u partnera pożądania przy samym korzeniu, to i bycie permanentnie pięknym i uroczym nie jest gwarancją, że będzie wielbił po grób.
                        • marek.zak1 Re: Prawidłowość w podanych 3 przykładach jest ta 06.08.13, 22:33
                          Jest prawdopodobieństwo, ze ,,zbrzydniecie" obniży pożądanie, o tyle bycie pięknym, atrakcyjnym utrzyma chęć partnera do...
                          Gwarancji nie ma nigdy.
                • loppe Re: Prawidłowość w podanych 3 przykładach jest ta 06.08.13, 17:36
                  W takim razie proponuję animalizm i wszystko się zgadza;))

                  Animalizm, inaczej zoolatria to zespół wierzeń występujący w religiach pierwotnych głównie Egiptu i Indii, którego przedmiotem jest kult zwierząt
                  • marek.zak1 Re: Prawidłowość w podanych 3 przykładach jest ta 06.08.13, 19:34
                    Idac tym tropem:

                    Animalistyczne pożadanie = pożądnie zwierząt
                    Potworne pożądanie = pożądanie potworów
    • prosty_facet przedzial wiekowy od 30 do 35tki 03.08.13, 19:33
      glamourous napisała:

      > Autentycznie ponadprzecietnie atrakcyjne - przedzial wiekowy od 30 do 35tki

      Tak na marginesie - przedział akurat jak dla mnie ;-)
      Mogłyby być nawet troszkę starsze ;-)
    • erka-4 Re: Fatum, paradoksalna prawidlowosc, czy przypad 04.08.13, 13:41
      glamourous napisała:
      Czy ktos moglby mi wytlumaczyc, o co chodzi? Czy faktycznie moze istniec takie zjawisko, ze przy takiej kobiecie-bogini facetom na dluzsza mete mieknie rura? Czuja sie wykastrowani? Zbyt osaczeni? Not good enough? A moze zbytni dobrobyt rozpieszcza? Co to za ironia losu, ze do tych dziewczyn wzdychaja wszyscy obcy faceci, z wyjatkiem ich wlasnych, ktorzy sa na ich wdzieki kompletnie znieczuleni?

      ...no wiesz,jak się naczytają takich rzeczy,to normalnie myślący mężczyzna musi zmięknąć,żeby kobiety nie wpędzić w kłopoty.

      cytuję:
      Czyli nie jest tak źle, bo udało się rozwiązać problem. Skąd zatem narzekanie?

      - Nie znasz dalszego ciągu. Mijają dwa miesiące. Dostaję maila od naszej nowej koleżanki: "Możemy pogadać?". Pewnie, że możemy. Dziewczyna właśnie wróciła z fajnego szkolenia, może ma jakiś nowy pomysł. "Jestem w ciąży" - słyszę na wejściu. Krew odpływa mi z twarzy. Idziecie powiedzieć zespołowi. Chłodno gratulują. Wera pewnie pójdzie w diabły. Gaba zostanie i się wykończy. Grzesiek niechybnie się rozwiedzie. Mój urlop właśnie odjechał tak na co najmniej pół roku, projekt jawi się jako zgliszcza.

      Zostawiasz towarzystwo w lodowej jaskini i dzwonisz do szefa, który chłodnym głosem oznajmia, że tym razem sam przeprowadzi rekrutację. I zatrudnia faceta. I nie, nie w Polsce. W Wielkiej Brytanii, choć nadal do mojego lokalnego zespołu. Bo do niego można mieć zaufanie. Do polskich pracowników już go nie ma. Jakimś cudem potem te nowe stanowiska, co miały otwierać się w Polsce, otworzą się gdzieś indziej. Oczywiście, oficjalnie szef nie powiedział skąd ta zmiana. Ale fraza, że nie czuje się z nami pewnie, mówi wszystko...

      foch.pl/foch/1,132037,14207857,_Trzeba_miec_etat__zeby_zajsc_w_ciaze____dlaczego.html
    • that.bitch.is.sick Re: Fatum, paradoksalna prawidlowosc, czy przypad 05.08.13, 10:52
      Witam po fantastycznym weekendzie:). Nie przeczytałam wszystkich wpisów ale większość i też się wypowiem jak ja to widzę. Bogini jest znużona, rozczarowana mężczyznami pchającymi ku niej łapska. Tym bardziej że startuje do pięknych kobiet specyficzny typ mężczyzn i w specyficzny sposób. Wcale nie jest to takie fajne:(. W końcu wzrok bogini pada na innych mężczyzn, tych którzy nie startują do niej na bezczela, zachowują dystans, nie prawią lukrowanych komplementów nie są fałszywi ani interesowni, a tym bardziej nie traktują bogini protekcjonalnie w związku ani w życiu. Ale ci mężczyźni mają jeszcze inny typ wad, na przykład nie są aż tak wrażliwi na bogini wdzięki od razu i w dłuższej perspektywie, to co wydaje się intrygujące okazuje się seksualnym niedobraniem. Tu przypomina mi się film biograficzny o Presleyu. Jak powiedział że wybrał Priscillę bo była szarą myszą a olał te wszystkie wyzywające fanki pchające mu się do łóżka. Podobnie bogini, po co jej się użerać z jakimś czarusiem-lalusiem(ja mam dosyć lalusiów), w końcu pragnie sobie znaleźć bezpieczną przystań, co się okazuje związkiem z osobą nie z tej bajki poniekąd.
      • marek.zak1 Re: Fatum, paradoksalna prawidlowosc, czy przypad 05.08.13, 11:35
        Czyli wg. Ciebie ładne kobiety są zainteresowane tymi wyjątkami, którym się aż tak bardzo nie podobają? Chcą ich zdobyć?
        • that.bitch.is.sick Re: Fatum, paradoksalna prawidlowosc, czy przypad 05.08.13, 11:45
          marek.zak1 napisał:

          > Czyli wg. Ciebie ładne kobiety są zainteresowane tymi wyjątkami, którym się aż
          > tak bardzo nie podobają? Chcą ich zdobyć?

          Dla kobiety atrakcyjnej mężczyzna okazujący zainteresowanie to taki banał który zdarza się jej bez przerwy, że intrygujący się staje każdy który się w jakiś sposób wyróżnia dystansem, obojętnością czy odmienną reakcją. Tak jak to widzę.
          • marek.zak1 Re: Fatum, paradoksalna prawidlowosc, czy przypad 05.08.13, 12:12
            I w taki sposób samowolnie wpadają w pułapkę wiążąc się z tymi, którym aą tak bardzo nie zależy? Może tak być.
            • glamourous Re: Fatum, paradoksalna prawidlowosc, czy przypad 05.08.13, 17:28
              Potrwierdzam, rzeczywiscie cos w tym jest. Facet dla odmiany nie biegajacy i nie dyszacy zadza to fajny challenge, zwlaszcza dla rozpieszczonej powodzeniem laski.
              Tyle ze ona takiego faceta w koncu jednak zdobywa (bo i ktoz by sie oparl), a potem po jakims czasie jest placz, bo panu nie starczylo speedu na wiele lat dobrego seksu. I pulapka musi biegac za mysza.
              • marek.zak1 Re: Fatum, paradoksalna prawidlowosc, czy przypad 05.08.13, 17:40
                Ja się opanowałem i udawałem, że pewną blondynką się aż tak nie interesuję. Jak zwróciła na mnie uwagę oczywiscie się też nie oparłem. Taktyka zdała egzamin :)
              • that.bitch.is.sick Re: Fatum, paradoksalna prawidlowosc, czy przypad 07.08.13, 12:06
                glamourous napisała:


                > Tyle ze ona takiego faceta w koncu jednak zdobywa (bo i ktoz by sie oparl), a p
                > otem po jakims czasie jest placz, bo panu nie starczylo speedu na wiele lat dob
                > rego seksu. I pulapka musi biegac za mysza.

                Taki facet który w obecności bogini okazuje powściągliwość może być typem bardzo niefajnym, a to co bogini odbiera jako miłą odmianę, wręcz "klasę" od tych ganiają za nią mało portek nie zgubią, może się okazać problemami seksualnymi, kompleksami, małym temperamentem, dziwnymi skryptami związkowymi we łbie. itd.
                • glamourous Re: Fatum, paradoksalna prawidlowosc, czy przypad 08.08.13, 23:56
                  that.bitch.is.sick napisała:

                  > Taki facet który w obecności bogini okazuje powściągliwość może być typem bardz
                  > o niefajnym, a to co bogini odbiera jako miłą odmianę, wręcz "klasę" od tych ga
                  > niają za nią mało portek nie zgubią, może się okazać problemami seksualnymi, ko
                  > mpleksami, małym temperamentem, dziwnymi skryptami związkowymi we łbie. itd.


                  I jak wskazuja moje obserwacje dokladnie tak to wyglada.
                  A juz na pewno w przypadku tych moich bogin wlasnie tak jest. Ci mezowie jak sie tak przyjrzec mieli zawsze dosc dziwna seksualnosc, nawet w czasach kiedy jeszcze wszystko gralo a bzykanie bylo czesto i goraco, nie lubili tego i tamtego, stawiali sobie jakies bariery w seksie, no i w ogole do wielu rzeczy sie mozna bylo przyczepic. Gdyby nie rozowe okulary na nosach bogin, to pewnie zostaliby standowo kopnieci w tylek juz w pocztkach zwiazku.
                  • zorzyk.gitarzysta.basowy Re: Fatum, paradoksalna prawidlowosc, czy przypad 10.08.13, 18:55
                    Czyli amok pierwszych miesięcy/roku, różowe okulary, sporo seksu jak zwykle na początku, przymykanie oczu na drobne aczkolwiek zauważalne przywary czy zachowania - wreszcie pewnie trochę czystego wyrachowania ("gość z kasą"), potem doszły dzieci - i efekty widać.

                    Cóż, naprawdę bardzo rzadko z urodą wielkich lotów idzie również takiż iloraz inteligencji (lub też umiejętność wyciągania wniosków z własnej przeszłości związkowej). No i ciężko wziąć sobie naprawdę do serca i rozumu możliwość rezygnacji z "ogólnie dobrze" funkcjonującego związku połączonego z wysokim statusem materialnym tylko dlatego, że być może facet nie poleci na moją urodę... "no jak to ? przecież wszyscy lecą ? "
                    • rafill Re: Fatum, paradoksalna prawidlowosc, czy przypad 10.08.13, 22:06
                      zorzyk.gitarzysta.basowy napisał:

                      > Cóż, naprawdę bardzo rzadko z urodą wielkich lotów idzie również takiż iloraz i
                      > nteligencji

                      Ale badałeś to, czy może jedziesz stereotypem głupiej blondynki ?
                      Ja jakoś wyjątkowo często trafiałem na bardzo bystre piękności, czego nie można dla odmiany powiedzieć o wyjątkowo chamskich i prymitywnych brzydulach :)
                      Zauważ, że wygląd fizyczny jest nie tylko pochodną genów, ale i pewnej dbałości o samego siebie, rozumnej diety, ćwiczeń, znajomości kanonów mody, umiejętności porządkowania rzeczywistości wokół siebie, opanowania swojego harmonogramu dnia itd. Ktoś zupełnie niekumaty tego nie ogarnie, potrzeba pewnej dozy samowiedzy i samokontroli aby wyglądać bardzo dobrze. Im osoba starsza, tym więcej starań musi w to włożyć.
                      • marek.zak1 Re: Fatum, paradoksalna prawidlowosc, czy przypad 10.08.13, 22:29
                        Tu się zgadzam w 100%. Znam niemało pięknych i mądrych kobiet, wśrod nich jest moja żona.
                      • zorzyk.gitarzysta.basowy Re: Fatum, paradoksalna prawidlowosc, czy przypad 10.08.13, 22:55
                        Nie jestem badaczem ;) więc nie badałem - opieram się na tym, co napisała nam Glam - m.in. o tym, że koleżanki miały wcześniej partnerów o parametrach łóżkowych ogiera (nie ogra ;) - ale poza łóżkiem generalnie było mocno średnio.
                        No i opieram się na podobnej korelacji odnośnie nas - najczęściej nieprzeciętnie inteligentni faceci nie porywają urodą delikatnie mówiąc... Myślę, że znalezienie osoby o wyjątkowych parametrach wizualnych oraz równie wysokich zasobach intelektualnych to naprawdę igła w stogu siana.
                        Zauważ że o ile pamiętam to wszystkie 3 boginie w stosunkowo krótkim czasie przerobiły kwestię etapów początkowej znajomości, poznania się (jak widać bardzo pobieżnego), szału ciał, zamążpójścia i rodzicielstwa i jeszcze do tego kochankowie na boku bodaj w 2 na 3 przypadki - krótko mówiąc błyskawica. Czy w tym czasie MYŚLAŁY o tym jaka naprawdę może być ich przyszłość w związku ? Jeżeli zakładały, że przez cały czas będzie miło, bezproblemowo i cud miód - to nie znają życia. I na pewno nie znają mężczyzn niestety :(
                        • that.bitch.is.sick Re: Fatum, paradoksalna prawidlowosc, czy przypad 11.08.13, 02:54
                          zorzyk.gitarzysta.basowy napisał:

                          > Nie jestem badaczem ;)

                          Żorżyk po tej dawce mega mądrości naukowych, myślę że wyrwałeś zawle palmę pierwszeństwa jeśli chodzi o wiedzę ekspercką, tłumaczenie zależności pomiędzy urodą a inteligencją zasługuje na poczesne miejsce w dowcipach Teleexpressu.
                        • glamourous Re: Fatum, paradoksalna prawidlowosc, czy przypad 11.08.13, 03:45
                          zorzyk.gitarzysta.basowy napisał:

                          > czy w tym czasie MYŚLAŁY o tym jaka naprawdę może być ich przyszłość w związku ? Jeżeli zakła
                          > dały, że przez cały czas będzie miło, bezproblemowo i cud miód - to nie znają ż
                          > ycia. I na pewno nie znają mężczyzn niestety :(


                          Oj tam, oj tam, Zorzyk. Takie "myslenie" to sie moze wlaczyc cynicznej 40stce, ktora przeanalizowala juz na wlasnej skorze kilka wariantow nieudanych zwiazkow.
                          Nigdy nie spotkales sie z fenomenem rozowych okularow w poczatkowej fazie bycia razem? Naprawde uwazasz, ze dwudziestoletnia czy nawet trzydziestoletnia kobieta jest w stanie sie zakochac na zaboj, a jednoczesnie na zimno kalkulowac parametry faceta jako dlugofalowego partnera seksualnego i przewidziec jak to wszystko ewoluuje po ilus tam latach zwiazku?? Jak by to Twoim zdaniem mialo wygladac w tym przypadku? "Eeeee, facet nie chce sie kochac w samochodzie, a w kinie nie chce mi wlozyc reki w majtki -> zupelnie nie rokuje -> rzucam go"
                          ;)
                          Szczerze mowiac nie znam takich madrych dwudziestolatek, a zakochanie tez robi swoje.
                          Przypominam, ze we wszyskich przypadkach poczatki byly fajne i gorace, i naprawde nie robilo to wrazenia, ze za jakis czas para moze miec problem z seksem.
                          Przypominam rowniez, ze nie mowimy tu o jakiejs wielkiej patologii ze strony tych facetow wykluczajacej wspolne zycie, ktora "glupie" boginie akceptowaly i szly jak cma w ogien.
                          Tu chodzilo o calkiem lajtowe seksualne niedociagniecia panow, na ktore boginie przymknely oko na zasadzie "no coz, trudno, idealow nie ma".
                          Tak wiec nie tragizujmy i nie przypinajmy boginiom latki glupich blondynek.
                          • rafill Re: Fatum, paradoksalna prawidlowosc, czy przypad 11.08.13, 09:19
                            glamourous napisała:

                            > Jak by to Twoim zdaniem mialo wyglada
                            > c w tym przypadku? "Eeeee, facet nie chce sie kochac w samochodzie, a w kinie n
                            > ie chce mi wlozyc reki w majtki -> zupelnie nie rokuje -> rzucam go"
                            > ;)

                            Glamorous, mogę Ci zaręczyć, że w większości wypadków u dziewczyn selekcja wygląda dokładnie odwrotnie. Czyli:
                            "Pcha non stop łapy gdzie popadnie, ciągnie na tylne siedzenie samochodu i w inne podejrzane miejsca -> to jakiś erotoman -> rzucam go".

                            A potem płacz, że facet woli oglądać porno przy komputerze albo siedzi przy grach zamiast z żoną w łóżku.
                            • zawle Re: Fatum, paradoksalna prawidlowosc, czy przypad 11.08.13, 10:00
                              rafill napisał: Glamorous, mogę Ci zaręczyć, że w większości wypadków u dziewczyn selekcja wygl
                              > ąda dokładnie odwrotnie. Czyli:
                              > "Pcha non stop łapy gdzie popadnie, ciągnie na tylne siedzenie samochodu i w in
                              > ne podejrzane miejsca -> to jakiś erotoman -> rzucam go".

                              Tak TEZ może wyglądać. Są różne kobiety i różne rzeczy lubią. Ja osobiście nie cierpię nachalusów, ale wiem że niektóre uwielbiają.
                              • glamourous Re: Fatum, paradoksalna prawidlowosc, czy przypad 11.08.13, 15:24
                                zawle napisała:

                                > Ja osobiście nie
                                > cierpię nachalusów, ale wiem że niektóre uwielbiają.

                                Ja uwielbiam erotomanow. Dla mnie taki facet to nie zaden nachalus, tylko ktos, kto nie moze oderwac ode mnie rak, bo teostosteron przeslania mu myslenie, a ja na niego tak strasznie dzialam, ze marzy tylko o tym, zeby sie na mnie rzucic i skonsumowac. Mmmmm :)
                            • mojemail3 Re: Fatum, paradoksalna prawidlowosc, czy przypad 12.08.13, 23:41
                              rafil napisał:

                              (...)"w większości wypadków u dziewczyn selekcja wygląda dokładnie odwrotnie. Czyli:
                              "Pcha non stop łapy gdzie popadnie, ciągnie na tylne siedzenie samochodu i w inne podejrzane miejsca -> to jakiś erotoman -> rzucam go".

                              Skąd Ty masz taką pewność co do większości przypadków???
                              Ero-tumana można rzucić, ale erotomana nigdy...
                          • zorzyk.gitarzysta.basowy Re: Fatum, paradoksalna prawidlowosc, czy przypad 11.08.13, 09:51
                            Glam piszesz tak :
                            Tu chodzilo o calkiem lajtowe seksualne niedociagniecia panow, na ktore boginie
                            przymknely oko na zasadzie "no coz, trudno, idealow nie ma".

                            No i aż bije w oczy to fishfullthinking - "ideałów nie ma, ale ten akurat gość to już na pewno powinien być ideałem".
                            A qrde - znowu nie jest....
                            Podam Ci przykład Glam - daaaawno temu mając również różowe okulary na nosie po jakimś roku czy 1,5 zamieszkałem z moją wtedy jeszcze nie żoną w wynajętej kawalerce, bynajmniej nie w centrum stolicy. Od razu nieomal wychodziły różnice w oczekiwaniach, trybie życia, sposobie spędzania czasu, wzajemnych oczekiwaniach itp. Jakoś udało się nam dogadywać, choć nie od razu i nie zawsze bezkompromisowo. Kasy też mieliśmy niewiele, więc ograniczenia tej materii też jakoś na nas działały.
                            Zmierzam do tego, że z Twojego opisu ja przynajmniej czytam historię pięknych lasek nie mających problemów życiowo/bytowych, od zawsze otoczonych wianuszkiem chętnych facetów - w tych realiach nie miały raczej okazji na wyciągnięcie wniosków ze zderzeń czołowych ze swoim partnerem na jakiejś poważnej płaszczyźnie. Zatem kwitło w nich przekonanie, że generalnie znajdą/znalazły rycerza o połączonych zdolnościach bankomatu i jebaki - krótko mówiąc tak naprawdę nie zakładały jakiegoś poważnego kompromisu, bo raczej nie miały okazji wcześniej przerobić takiej sytuacji w życiu.
                            Gdyby poznały smak takich sytuacji byłyby o niebo mądrzejsze życiowo - i nie ma to nic wspólnego z cynicznym spojrzeniem na życie, tylko odłączeniem myślenia życzeniowego i stanu zakochania gdy rozpatruje się najważniejsze kwestie typu małżeństwo czy ciąża.
                            Tym bardziej, że owe boginie nie żyły na bezludnej wyspie i miały okazję poznać podobne historie i przypadki (choćby w Twojej osobie - ale zapewne nie tylko).

                            I nie jest to łatka głupiej blondynki - choć taka od razu może się pojawić ze względu na niezaprzeczalne walory wizualne Twoich przyjaciółek/koleżanek :)
                          • zawle Re: Fatum, paradoksalna prawidlowosc, czy przypad 11.08.13, 09:57
                            glamourous napisała:

                            > zorzyk.gitarzysta.basowy napisał:
                            >
                            > > czy w tym czasie MYŚLAŁY o tym jaka naprawdę może być ich przyszłość w zw
                            > iązku ? Jeżeli zakła
                            > > dały, że przez cały czas będzie miło, bezproblemowo i cud miód - to nie z
                            > nają ż
                            > > ycia. I na pewno nie znają mężczyzn niestety :(
                            >
                            >
                            > Oj tam, oj tam, Zorzyk. Takie "myslenie" to sie moze wlaczyc cynicznej 40stce,
                            > ktora przeanalizowala juz na wlasnej skorze kilka wariantow nieudanych zwiazkow


                            No cóż...jestem 40 letnią, cyniczną kobietą, która przeanalizowała na własnej skórze kilka wariantów nieudanych związków. I zaręczam że nie włącza mi się takie myślenie.
                        • rafill Re: Fatum, paradoksalna prawidlowosc, czy przypad 11.08.13, 08:15
                          zorzyk.gitarzysta.basowy napisał:

                          > No i opieram się na podobnej korelacji odnośnie nas - najczęściej nieprzeciętni
                          > e inteligentni faceci nie porywają urodą delikatnie mówiąc... Myślę, że znalezi
                          > enie osoby o wyjątkowych parametrach wizualnych oraz równie wysokich zasobach i
                          > ntelektualnych to naprawdę igła w stogu siana.

                          Żorżyk, litości. Znalezienie zarówno osoby o wyjątkowych parametrach wizualnych jak i o wybitnej inteligencji jest trudne, bo w większości mieścimy się w jakichś szeroko pojętych ramach przeciętności. Jest więc łatwo wydedukować, że znalezienie osoby osoby spełniające oba warunki będzie, rzecz jasna, wybitnie trudne.
                          Jeśli jednak mówimy o pewnym powiązaniu w wybijaniu się ponad przeciętność w przypadku obu cech, to moje osobiste doświadczenia wskazywałyby na korelację wręcz odwrotną.
                          Sprawa wyglądała w jeszcze bardziej oczywisty sposób, gdy weźmiemy pod uwagę usytuowanie w hierarchii społecznej. Osoby z nizin społecznych wyglądają bardzo często wręcz strasznie, i wcale nie mam na myśli mało wyszukanego stroju, ale skandaliczne zaniedbania w higienie osobistej i podstawowych kanonach dbania o swój wizerunek. I nie mów mi, że ich nie stać. Im się zwyczajnie nie chce.
                          Dbałość o siebie przekłada się na odbiór społeczny, a ten - w pewnej mierze determinuje karierę i osiągnięcia osobiste.

                          Kolejna kwestia, którą Ci zasygnalizowałem, a ty ją radośnie zignorowałeś, to fakt, że w obu przypadkach, o których mówimy, trudno jest czasem odróżnić genetyczny potencjał od intensywnej pracy nad sobą. Rozwój intelektualny i dbałość o swój wizerunek to dwie kategorie, na które przeciętnie predysponowany człowiek ma największy wpływ.
    • yoric Re: Fatum, paradoksalna prawidlowosc, czy przypad 06.08.13, 12:49
      Jeszcze jedna uwaga - związek z bardzo atrakcyjną kobietą to jest nieustające wyzwanie. Inni faceci ciągle robią podjazdy i podchody na różne najróżniejsze sposoby; nawet jeśli ta partnerka jest lojalna, to i tak facet na pewnym poziomie musi stale o nią konkurować, czyli być w ciągłym napięciu. Dla faceta o naturze dominatora, to może nie jest problem, ale dla tych, którzy nie mają takiej natury (np. dla mnie), to jest bardzo uciążliwe. Nie wiem natomiast, czy to może mieć jakiś długoterminowy wpływ na libido.
      • glamourous Re: Fatum, paradoksalna prawidlowosc, czy przypad 06.08.13, 17:03
        yoric napisał:

        > Jeszcze jedna uwaga - związek z bardzo atrakcyjną kobietą to jest nieustające w
        > yzwanie.


        Na pewno tak. Przy czym, rozkminiwszy rzecz na czynniki pierwsze i doszukawszy sie kilku wspolnych mianownikow w wymienionych wyzej przykladach, widze jednak ze kluczowa kwestia jest tutaj swojego rodzaju wizualno-seksualna malowniczoscw owych pan w zestawieniu ze zwyczajnoscia facetow i przecietnoscia ich libido. To musi byc na dluzsza mete faktycznie dosc meczace, bo taka suczosc kobiety powiazana z permanentna gotowoscia do seksu to tylko w filmach fajnie wyglada. A i tak, jak udowadnia przyklad "Gorzkich Godow" Polanskiego nawet i w filmie taka postawa nie poplaca, hehe ;)
        Czyli tak jak to wyzej trafnie napisala wyzej BPL : przecietni libidowo faceci marza o temperamenej seksbmbie (oj, czego oni by z nia w lozku nie zrobili, och i ach! ;), a jak juz im sie taka realnie trafi, to potem kiedy juz im hormony nieco opadna sa wielce zdziwieni, ze laska chce sie pieprzyc czesciej i dluzej, niz raz w tygodniu przez 3 minuty.
        Kastracja ad personam w sumie murowana :)
        • rafill Re: Fatum, paradoksalna prawidlowosc, czy przypad 06.08.13, 17:18
          glamourous napisała:

          > Czyli tak jak to wyzej trafnie napisala wyzej BPL : przecietni libidowo faceci
          > marza o temperamenej seksbmbie (oj, czego oni by z nia w lozku nie zrobili, och
          > i ach! ;), a jak juz im sie taka realnie trafi, to potem kiedy juz im hormony
          > nieco opadna sa wielce zdziwieni, ze laska chce sie pieprzyc czesciej i dluzej,
          > niz raz w tygodniu przez 3 minuty.

          No wiesz, to jest taki rodzaj seksualnego gawędziarstwa, bo jeśli nie ma się możliwości spróbować w ten sposób przez chociażby pewien czas, to ciężko ocenić własne możliwości i reakcje :)
      • marek.zak1 Re: Fatum, paradoksalna prawidlowosc, czy przypad 06.08.13, 17:18
        Jeśli ktośs jest zadrosny iz natury niepewny siebie, będzie w napięciu nawet jeśli jego kobieta będzie zupełnie przeciętna. To nie jest kwestia bycia dominatorem (co to znaczy?) tylko poczucia wewnetrznej pewności siebie i braku podejrzliwości.
        A z libidem nie ma to nic wspólnego.
        • gomory Re: Fatum, paradoksalna prawidlowosc, czy przypad 06.08.13, 20:29
          > Jeśli ktośs jest zadrosny iz natury niepewny siebie, będzie w napięciu nawet jeśli jego kobieta będzie zupełnie przeciętna. To nie jest kwestia bycia dominatorem (co to znaczy?) tylko poczucia wewnetrznej pewności siebie i braku podejrzliwości. A z libidem nie ma to nic wspólnego.

          Moim skromnym zdaniem, jeśli facet wierzy, że atrakcyjna i temperamentna kobieta przeżyje swoje seksualne życie u boku tylko jednego partnera, to jego "wewnętrzna pewność siebie" zwie się naiwność.
          Tym bardziej, że płeć piękna ponoć bije nas w zwodzeniu o głowę ;).

          Yoric dość rozsądnie zwrócił uwagę na męskie obawy, które się nosi na poziomie podświadomym. Umówmy się, że my mężczyźni potencjalnie, to z wielką przyjemnością gotowi jesteśmy zerżnąć chętną, bezproblemową laskę. Tym fajniej im ładniejsza. Ale stały związek?
          Zaczynają mieć znaczenie obawy o zostanie rogaczem.
          Nie mam na myśli typowego gościa z zespołem Otella, bo wtedy nie ma o czym gadać.
          Ale nie każdy ma też taki wgląd w siebie jak Yoric. Częściej gość który zaliczył pukanie na pierwszej randce, stwierdza, że charakter partnerki mu nie pasuje, namiętności nie ma itd. Trudniej wypowiedzieć na głos: łatwa dla mnie, jest pewnie także łatwą dla innych.
          Rozsądny facet, który się nie oszukuje widzi pewne prawidłowości. Atrakcyjną laskę zawsze będą adorować inni. Jeśli on zna jej seksualność, to np. wie, jak błyskawicznie i chętnie potrafi ulec. Więc musi być gotów na noszenie tego brzemienia ciągłej rywalizacji.
          Ale bez obaw panie zmysłowe piękności :). Świat jest pełen różnorodnych mężczyzn. Są i osobnicy ślepi na pewne mechanizmy, bezrefleksyjni, oszukujący się, naiwni, no i tacy których to wręcz podnieca. Większość owszem, jednak zachowuje rezerwę. Ale czyż nie chcemy dzielić życia z kimś specjalnym, a nie typowym?
          Pieprzyć większość :P.
          • marek.zak1 Re: Fatum, paradoksalna prawidlowosc, czy przypad 06.08.13, 20:48
            Wg Ciebie wewnętrzna pewność siebie = naiwność. Większośc mojego zycia przeżyłem z przepiękną kobietą, za ktora ogladali się wszyscy faceci, a ktora nigdy nie dawała najmniejszych podstaw do tego, żebym był zazdrosny. To jesttez ten syndrom, że jak kobieta wie, że jest piękna, może nie musi tego sobie udowadniać romansami.
            • gomory Re: Fatum, paradoksalna prawidlowosc, czy przypad 06.08.13, 21:26
              No to może jesteś ewenementem. Albo nie wiesz, co ona doświadczyła, i pewnie też nigdy się nie dowiesz. Zresztą przyszłość dla nas wszystkich jest także nieznana ;).
              W zasadzie pewnym można być tylko samego siebie, a i to nie do końca :).
              Bynajmniej, nie chcę Ci wmawiać, że masz jakąś lewą żonę. Bez urazy. W końcu jej nie znam wcale.
              Ale przecież Ty do jej myśli nigdy się nie dostaniesz. Więc Twoje mniemanie o jej poglądach musi być obarczone błędem. A prawdą może być tylko to, w co chcesz wierzysz. Dopóki nie rozciągasz tego na innych, uważam to wręcz za podejście całkiem zdrowe i okejowe.
              Ja tam chwalę mężatki za umiejętność nieprzysparzania zbędnych trosk mężowi :).
          • zawle Re: Fatum, paradoksalna prawidlowosc, czy przypad 06.08.13, 21:40
            gomory napisał:Trudniej wypowiedzieć na głos: łatwa dla mnie, jest pe
            > wnie także łatwą dla innych.


            Liczę na to, że trudno tak myśleć, bo tępota tego zdania wali jak neon na Marszałkowskiej.
            • rekreativa Re: Fatum, paradoksalna prawidlowosc, czy przypad 06.08.13, 22:09
              Podpisuję się.
              Logika tego zdania świadczy o oporze materii w zakresie myślenia szerszego niż jedna szufladka. Znaczy - o pewnym niedorozwoju umysłowym :)
              • glamourous Re: Fatum, paradoksalna prawidlowosc, czy przypad 06.08.13, 23:05
                rekreativa napisała:

                > Podpisuję się.
                > Logika tego zdania świadczy o oporze materii w zakresie myślenia szerszego niż
                > jedna szufladka. Znaczy - o pewnym niedorozwoju umysłowym :)

                Dla mnie to moze nie tyle niedorozwoj, ale raczej myslenie z gatunku logiki kwasnych winogron, podobnie jak te wszystkie stereotypy w stylu : "ladna, to musi glupia, eee, nie dla mnie". "Temperamentna, to musi latwa i pojdzie do lozka z kazdym, eee, lepiej wziac sobie zimna rybe i przynajmniej nie miec rogow". Ech ;-/

                Tymczasem psychologicznie rzecz biarac, brzydsza czy przecietniejsza kobiete latwiej zbajerowac i zwerbowac do lozka, jezeli okaze sie jej odrobine zainteresowania. Bo lyka jak ges kluski nawet najbardziej grubymi nicmi szyte komplementy, jest bardziej spragniona adoracji, atencji, uwodzenia. Natomiast atrakcyjna, znudzona wszechobecnym meskim podrywem laska, nie tak latwo da sobie nawinac makaron na uszy i seks nie jest dla niej - tak jak dla tych przecietniejszych - trampolina do podwyzszenia sobie samooceny.

                No i ten mit, ze temperamentna da tyłka kazdemu. Co za bzdura. Moze to u facetow tak dziala, ze im wyzsze libido tym wieksza sklonnosc skakania na boki. U kobiety szukanie atrakcji poza zwiazkiem z reguly ma geneze nie w jej urodzie ani libido, ale w poczuciu rozczarowania nie spelniajaca jej oczekiwan relacja.
                • zawle Re: Fatum, paradoksalna prawidlowosc, czy przypad 07.08.13, 06:43
                  glamourous napisała: > Tymczasem psychologicznie rzecz biarac, brzydsza czy przecietniejsza kobiete la
                  > twiej zbajerowac i zwerbowac do lozka, jezeli okaze sie jej odrobine zaintereso
                  > wania. Bo lyka jak ges kluski nawet najbardziej grubymi nicmi szyte komplementy
                  > , jest bardziej spragniona adoracji, atencji, uwodzenia. Natomiast atrakcyjna,
                  > znudzona wszechobecnym meskim podrywem laska, nie tak latwo da sobie nawinac ma
                  > karon na uszy i seks nie jest dla niej - tak jak dla tych przecietniejszych - t
                  > rampolina do podwyzszenia sobie samooceny.


                  w mojej jest to taki sam tępy stereotyp jak pozostałe.Nie mieszaj w to psychologii.Na dowód powiem Ci że z psychologicznego punktu widzenia brzydka dziewczyna z całą pewnością jest mniej doświadczona seksualnie ( rozbudzona), mniej obyta z mężczyznami żeby zaraz dawać dupy. Poza tym zdaje sobie sprawę że okazja na kogoś nie szybko jej sie trafi, więc stara się najpierw kogoś ze sobą związać. Nie przystępność jest jednym z niewielu atutów jakie posiada, więc z niego nie zrezygnuje. Do tego trzeba u niej pokonać barierę wstydu włąsnego ciała, co u kobiet jest zasadnicze. I co ? Przekonująco wyszło?;)
                  --i
                  Czy ja sobie przeczę?
                  Bardzo dobrze, więc sobie przeczę,
                  ( Jestem wielki, we mnie są miliony)
                  Walt Whitman, Pieśń o sobie
                • super.nick Re: Fatum, paradoksalna prawidlowosc, czy przypad 11.09.13, 07:50
                  pomyslalam sobie, ze jakby ten kawalek tekstu czytal obcokrajowiec 'znajacy' jezyk polski, to by spedzil ze slownikiem godzine na poszukiwanie ukrytych znaczen w makaronach i kluskach...

                  ach komplikado jezykowe na tym swiecie
                  • super.nick Re: Fatum, paradoksalna prawidlowosc, czy przypad 11.09.13, 07:53
                    w sensie tam wyzej, u glamouros
          • yoric Re: Fatum, paradoksalna prawidlowosc, czy przypad 06.08.13, 23:40
            To nawet nie chodzi o nieufność, czy niepokój. Można mieć zaufanie do partnerki, a i tak nie uniknie się nieustannej rywalizacji.
            Do naprawdę atrakcyjnych kobiet faceci startują *cały czas*. Wyjście do ludzi z taką kobietą wiąże się z tym, że cały czas musisz coś udowadniać. Na przykład nie lubisz tańczyć, więc ona zatańczy z kimś trzy tańce, to ten ktoś już sobie coś wyobraża, a jeśli ona jeszcze się uśmiechnie, to już w ogóle. Nawet jeśli jest lojalna i zachowuje się ok, to facet i tak musi cały czas 'znaczyć teren'. Niektórym to nie przeszkadza, dla innych jest uciążliwe.
            • marek.zak1 Re: Fatum, paradoksalna prawidlowosc, czy przypad 07.08.13, 09:07
              Był kiedyś taki serial:,Saga rodu Forsythow",. X był mężem pieknej Fleur. W pewnym momencie Y, przyjaciej X powiedział: - Słuchaj, wyjawię ci straszliwa tajemnicę, ja kocham twoją żonę".
              X mu odpowiedział:,,Mnie to nie przeszkadza, wszyscy się w niej kochają".
    • potwor_z_piccadilly Re: Na pewno nie przypadek. 11.08.13, 19:20
      glamourous napisała:

      > Sama zabilam sobie klina, pomozcie mi rozgryzc na czym polega ow fenomen? A moz
      > e to przypadek, ze akurat takie przyjaciolki mi sie trafily...?

      Czasy takie.
      Piękno zna swoją wartość i ma swoje potrzeby.
      Ale pisać mi się nie chce.
      Muzyczny utwór z fragmentem tekstu Ci zafunduję.

      A gdybym pokazał ci moją mroczną stronę,
      czy wciąż tuliłabyś mnie w tę noc ?
      A gdybym otworzył przed tobą moje serce
      i pokazał ci me słabości.
      Cóż uczyniłabyś wtedy ?
      Sprzedałabyś ten temat "Rolling Stone " ?
      Zabrałabyś dzieci, odeszła
      i zostawiła mnie samego ?
      I uśmiechała się pocieszająco
      szepcząc przez telefon.
      Przysyłałabyś mi paczki ?
      Czy przygarnęła do swojego domu ?

      www.youtube.com/watch?v=WKKOsVS3VQ4

      Dopowiedz sobie resztę
      Pozdrawiam.



    • loppe Re: Fatum, paradoksalna prawidlowosc, czy przypad 13.08.13, 13:07
      Poza tym warto by sprawdzić znaki zodiaku tych 3 par... Do tytułu wątku pasuje jak ulał.
      • zorzyk.gitarzysta.basowy Re: Fatum, paradoksalna prawidlowosc, czy przypad 14.08.13, 09:15
        A w razie problemów łóżkowych (akurat są pod ręką) to na forum eksperckie Chiromancja a Brak Seksu w Związku - czyli co mówią karty/planety/Wróż Maciej...

        Loppe - jak czytywałem Twoje posty to często miałem obraz naprawdę inteligentnego, wykształconego, empatycznego faceta ze zdecydowanie dużą dozą kultury - a od jakiegoś czasu to w mojej wyobraźni mógłbyś z Markiem Żakiem śpiewać jako "starsi panowie dwaj" - jeden o swojej najwspanialszej żonie, drugi o znakach zodiaku - i to każdy po jednej zwrotce wciąż tej samej. Nie wiem jaki refren do tego songu by pasował - chyba jakiś piruet choreograficzny raczej, może coś jak w 2 min 5 sek. tutaj
        www.youtube.com/watch?v=IqdAbnnQm14
        Bez urazy - są wakacje, rozumiem, że mamy wątki i posty często bardzo luźne - ale ileż można z poważną miną o wpływie wodnika szuwarka na raka nieboraka ;) :)
        • loppe Re: Fatum, paradoksalna prawidlowosc, czy przypad 14.08.13, 09:30
          No nie mógłbym się pogniewać na taką krytykę jak Twoja:)

          Chyba reprezentujesz jakiś interesujący znak Zodiaku?:). Też wysoko cenię Twoje wpisy na forum.

          Odpowiem merytorycznie. Zodiak jest elementem bardzo ważnej, wielkiej spuścizny kulturowej naszej cywilizacji. Wiąże się z archetypami znanymi od tysięcy lat. Np. zodiakalny Lew to nikt inny jak Apollo w mitologii (Panna to Pallas Atena). Nie odrzucajmy lekką ręką mitów, studiujmy je by lepiej poznać naszą psychikę - to wręcz zdroworozsądkowe!

          Pozdrawiam!
          • zorzyk.gitarzysta.basowy Re: Fatum, paradoksalna prawidlowosc, czy przypad 14.08.13, 10:18
            No nie wiem jak to zabrzmi, ale jestem Pallas Ateną ;)

            Też pozdrawiam :)
    • zentis a mnie to rozbawilo 13.08.13, 17:21
      caly wielki watek zakladac, ze nie ma kto im wsadzac?
      nie orzepraszam za "wsadzac". bo bylaby to obluda nieadekwatna
      do problemu tych "bogin". ohhhhhhhhh, co za dramat.

      a co do odpowiedzi na temat. samice role spelnily dla jednych samcow. teraz sie wystawiaja innym. jak przestana robic wrazenie plodnych, to i to sie skonczy. i tyle.
      • glamourous Re: a mnie to rozbawilo 13.08.13, 23:26
        zentis napisała:

        > caly wielki watek zakladac, ze nie ma kto im wsadzac?
        > nie orzepraszam za "wsadzac". bo bylaby to obluda nieadekwatna
        > do problemu tych "bogin". ohhhhhhhhh, co za dramat.
        >
        > a co do odpowiedzi na temat. samice role spelnily dla jednych samcow. teraz sie
        > wystawiaja innym. jak przestana robic wrazenie plodnych, to i to sie skonczy.
        > i tyle.

        Dobry czlowieku. Ten watek nie jest o tym, ZE nie ma kto tym boginiom wsadzac, tylko DLACZEGO ich oficjalni faceci nie chca - podczas gdy one sa w pelnym rozkwicie urody oraz seksapilu.
        Nie ma jak czytanie ze zrozumieniem, kolejny geniusz sie znalazl, co nie zalapal sedna watku... ;/

        Nie kazdy topik na tym forum ogranicza sie do biadolenia, ze ktos komus nie chce wsadzac czy dawac d***. Tu akurat staramy sie analizowac, skad sie bierze tego typu meski bojkot w stosunku do obiektywnie bardzo udanych zenskich egzemplarzy.
        • zentis Re: a mnie to rozbawilo 14.08.13, 11:07
          to jest niestety watek o tym. jak sama napisalas, nikt ich nie chce dluzej.
          zastanawiamn sie tez ile razy trzeba jeszcze powtorzyc tez odpowiedz, na ten dramat.
          • brak.polskich.liter Re: a mnie to rozbawilo 14.08.13, 12:26
            Sluchaj, jesli uwazasz, ze problem przedstawiony w watku jest z rzyci wyjety, marny, banalny i w ogole nieciekawy do tego stopnia, ze nawet nie chce Ci sie przeczytac tresci postow, z ktorymi polemizujesz, to wystarczy po prostu obejsc nieinteresujace Cie tresci i skupic sie na czyms innym. Rozwazalas kiedys taka opcje?
            • zentis Re: a mnie to rozbawilo 15.08.13, 15:02
              slucham..DDDDDDDDD


              trafia cie tresc, ktora wpisalam. twoj problem.
          • zentis Re: a mnie to rozbawilo 15.08.13, 15:05
            i daj cos jeszcze o nierozumieniu tresci.........
            konnnnniecznie. ty.
    • brak.polskich.liter Re: Fatum, paradoksalna prawidlowosc, czy przypad 17.08.13, 17:28
      Jeszcze jedna luzna uwaga odnosnie tych superatrakcyjnych kobiet.

      Z jakiego powodu ich partnerzy powchodzili z nimi w zwiazki, tak naprawde? Co ich motywowalo i bylo glowna sila napedowa? Bo nierzadko ludzie plci obojga wybieraja sobie partnera/partnerke kierujac sie w duzej mierze kryteriami dosc odleglymi od erotycznej fascynacji i dopasowania. Moze owi panowie naleza do tej, calkiem licznej, kategorii. I w takim ukladzie przyczyna zdechniecia pozycia lezy poza tymi kobietami i ich walorami - jakie by nie byly atrakcyjne, fajne, chetne, etc - i tak by zdechlo. Gdyby prowadzily jakies gry, udawaly bardziej niedostepne, reglamentowaly seks - tez by zdechlo.

      Natchnela mnie niedawna rozmowa z kolezanka, borykajaca sie z podobnym problemem. U niej momentem, po ktorym jakosc i czestotliwosc bzykania polecialy na leb, bylo urodzenie pierwszego dziecka. Niedawno jej maz powiedzial jej wprost, ze zainteresowal sie nia, bo... wydala mu sie idealna przyszla matka dla jego dzieci (co jest niejako zbiezne z posypka pozycia po wykonaniu "zadania", wiec mysle, ze mozna panu wierzyc).
      Osoby z tego typoszeregu potrafia inicjowac seks, angazowac sie w erotyke, aktywnie wychodzic naprzeciw pragnieniom partnera/ki do pewnego "granicznego" momentu zwiazku (to moze byc slub, urodzenie dziecka, osiagniecie pewnego poziomu stabilnosci, statusu materialnego - co tam komu w duszy gra), po czym nastepuje lot koszacy. Zastanawiam sie, do jakiego stopnia oni sa na poczatku naprawde zaintresowani erotyka, a do jakiego stopnia zachowuja sie tak, a nie inaczej, bo wiedza, ze tego sie od nich oczekuje i jesli na tym etapie zwiazku sobie odpuszcza, to partner/ka, ktorego/a chca "zanecic", pojdzie sobie w cholere.
      No, ale tego sie raczej nie dowiem (szczerze watpie, czy oni/one sami/e to wiedza).
      • marek.zak1 Re: Fatum, paradoksalna prawidlowosc, czy przypad 17.08.13, 18:29
        Cytuję:

        ,,Z jakiego powodu ich partnerzy powchodzili z nimi w zwiazki, tak naprawde? Co i ch motywowalo i bylo glowna sila napedowa?"

        Odpowiadam: miłość z dużym aspektem erotycznym.

        Cytuję:

        ,,U niej momentem, po ktorym jakosc i czestotliwosc bzykania polecialy na leb,
        bylo urodzenie pierwszego dziecka. Niedawno jej maz powiedzial jej wprost, ze
        zainteresowal sie nia, bo... wydala mu sie idealna przyszla matka dla jego dzie
        ci (co jest niejako zbiezne z posypka pozycia po wykonaniu "zadania", wiec mysl
        e, ze mozna panu wierzyc). "

        Nie wierzę. O spadku częstotliwości po dziecku jest tysiąc tematów tu i gdzie indziej.

        Cytuję:

        ,,Osoby z tego typoszeregu potrafia inicjowac seks, angazowac sie w erotyke, akty
        wnie wychodzic naprzeciw pragnieniom partnera/ki do pewnego "granicznego" momen
        u zwiazku (to moze byc slub, urodzenie dziecka, osiagniecie pewnego poziomu st
        abilnosci, statusu materialnego - co tam komu w duszy gra), po czym nastepuje lot koszacy"

        Tak, jest wiele osob, które szybko nudzą sie wszystkim, partnerem, partnerką, samochodem, mieszkaniem itp. Po pewnym czasie są znudzeni tym, co mają i chca zmiany.
        Sam znam taki wiele. Czar pryska gdzieś po roku.
        • brak.polskich.liter Re: Fatum, paradoksalna prawidlowosc, czy przypad 17.08.13, 19:20
          marek.zak1 napisał:

          > Odpowiadam: miłość z dużym aspektem erotycznym.

          Ale znasz tych facetow osobiscie i rozmawiales z nimi na ten temat?
          Bo jesli nie, to wiesz na temat ich motywacji tyle, ile ja i reszta forumowiczow, soraski.


          > Tak, jest wiele osob, które szybko nudzą sie wszystkim, partnerem, partnerką, s
          > amochodem, mieszkaniem itp. Po pewnym czasie są znudzeni tym, co mają i chca zm
          > iany.

          Zgadzam sie z tym, pisalam zreszta wczesniej o tzw. gadzeciarzach.
          Ale zastanawiam sie, czy to jedyna mozliwosc. Bo moze tez byc tak, ze osoba zainteresowana zwiazkiem z przyczyn innych, niz fascynacja erotyczna, zas seksem/erotyka zainteresowana niespecjalnie, jest w stanie odegrac role kogos goracego, jesli wie, ze tego sie od niej oczekuje i jest to warunkiem sine qua non stworzenia zwiazku. Oczywiscie, po pewnym czasie z tej roli wypadnie, bo ilez mozna. Tym sie rozni od gadzeciarza, ze gadzeciarz jest swoim gadzetem autentycznie zafascynowany - jest to slomiany ogien, ale jest. W tym drugim przypadku ogien nalezy raczej do sfery efektow specjalnych i jest elementem okreslonej strategii (czy uswiadomionej, czy nie, to juz inna sprawa).
          • marek.zak1 Re: Fatum, paradoksalna prawidlowosc, czy przypad 17.08.13, 19:46
            Odpowiadam: miłość z dużym aspektem erotycznym.

            > Ale znasz tych facetow osobiscie i rozmawiales z nimi na ten temat?
            > Bo jesli nie, to wiesz na temat ich motywacji tyle, ile ja i reszta forumowiczo
            > w, soraski.

            Nie znam, ale wiem, jak rozumuje i czym kieruje się facet. Sam ożeniłem się z piękna dziewczyną, to czym bym sie kierował?
            - kasą? - nie miała, dopiero co zrobiła maturę, a rodzice niezamożni.
            - widok jako matki dzieci? - w ogóle ten temat nie istniał.
            - imponowanie innym, ze taka laska jest ze mną? - na pewno byłem zadowolony, jak się faceci odwracali na jej widok, ale to nie był powód do ożenienia się.
            - wyjście na dobre z domu - do tego dobra byłaby każda.

            Tak więc po podsumowanaiu wychodzi na miość i sex. Sorry Batory.
            • brak.polskich.liter Re: Fatum, paradoksalna prawidlowosc, czy przypad 17.08.13, 20:17
              Alez ja wcale nie watpie w Twoje motywacje. Tyle, ze to Twoje motywacje - Twoje, a nie panow X, Y, czy Z. I motywacje panow XYZ moga byc krancowo odmienne od Twoich. Wiec projektowanie tych ostatnich na panow XYZ, i to jeszcze w bardzo kategorycznym tonie, wzbudzilo moj sprzeciw.

              To nie jest watek o Tobie.
              • marek.zak1 Re: Fatum, paradoksalna prawidlowosc, czy przypad 17.08.13, 20:25
                A to nie Ty pisalas, że wszyscy faceci są tacy sami ?:). Może nie Ty, ale całe mnóstwo innych kobiet.
                • brak.polskich.liter Re: Fatum, paradoksalna prawidlowosc, czy przypad 17.08.13, 21:35
                  Mozliwe, ale ja za to nie odpowiadam, wiec wyplakuj gorzkie zale gdzie indziej.
                  • marek.zak1 Re: Fatum, paradoksalna prawidlowosc, czy przypad 17.08.13, 21:43
                    Gorzkie żale? Ja jestem bardzo zadowolony z życia z piękną kobietą, z którą mam troje dzieci. Otrzymałem od życia znaczni ewięcej, niż mogłem oczekiwać.
                • potwor_z_piccadilly Re: Fatum, paradoksalna prawidlowosc, czy przypad 17.08.13, 21:52
                  Zapominacie o czynnikach zewnętrznych.
                  Kiedyś - wówczas jeszcze przyszły prezydent USA, Bill Clinton zastanawiał się nad strategią wyborczą. Kombinował, kombinował i mu błysnęło. Na karteczce zapisał sobie "ekonomia durniu".
                  Radzę ten aspekt wziąć pod uwagę, bo (w/g mnie) to kluczowy aspekt. Co do szczegółów, to jest to temat rzeka.
                  Jedno jest pewne. Powariowali dziś ludziska, a jak powariowali, to do życiowej katastrofy tylko krok.
                  • urquhart Błysnęło facetowi? 11.09.13, 08:41
                    potwor_z_piccadilly napisał:

                    > Zapominacie o czynnikach zewnętrznych.
                    > Kiedyś - wówczas jeszcze przyszły prezydent USA, Bill Clinton zastanawiał się n
                    > ad strategią wyborczą. Kombinował, kombinował i mu błysnęło. Na karteczce zapis
                    > ał sobie "ekonomia durniu".

                    Ta, błysnęło akurat, chyba Hillary mu napisała i podrzuciła :)
                    Bill Clinton to chyba najlepszy przykład facet na którego sukces zapracowała w 100% partnerka.
                    Ona obmyślała mu strategię, wybory, długoletnie plany działania jako szefowa sztabu wyborczego, i była o niebo bardziej inteligentna, ale w sytuacji gdy była na świeczniku blokowała się i miała typowe babskie nerwicowe reakcje, mimo błyskotliwości nie nadawała się na alfę, stąd związała się z durniejszym ale bardzo pewnym siebie Billem i pracowała na jego sukces i przelała na niego swoje własne ambicje.

                    I ciekawe w aferze z Lewinsky wydała sie teraz dopiero że miała własne kochanki i do Billa seksualnie ją nie ciągnęło i dlatego cygarami wyciąganymi z cipki Moniki się jakoś nie przejęła.
                    www.fakt.pl/Hillary-Clinton-zostala-biseksualna-kobieta-z-ciekawosci,artykuly,215153,1.html
              • zorzyk.gitarzysta.basowy Re: Fatum, paradoksalna prawidlowosc, czy przypad 17.08.13, 21:41
                Marek - jak założysz wątek o sobie to bez wątpienia będziesz miał w nim 100% racji tudzież najlepszą znajomość tematu :)
                Ale tutaj - tak jak wielu innych wątkach - projektujesz swoje doświadczenia jako nieomal obowiązującą wykładnię zachowania czy postępowania.
                Tak mantra pt. "Ja i moja żona" - w dodatku grana najczęściej na 2 akordy co najwyżej, bo rzadko piszesz cokolwiek dłużej .
                "ja i moja żona
                to prawda objawiona
                moja żona i ja
                to prawda czysta"

                no tylko potraktuj to jako wyzwanie do otwarcia głowy na inne punkty widzenia i dłuższe (ale nie tak częste) posty - a nie jako moją personalną jazdę ok ?
                ;)
                • marek.zak1 Re: Fatum, paradoksalna prawidlowosc, czy przypad 17.08.13, 22:08
                  Zorzyku,
                  Mamy wiele wspolnego. Ja także studowalem na uczelni muzycznej, ale stwierdzilem, że mój talent nie jest taki, jaki ma być i skonczylem inne, bardziej banalne studia.
                  Nie założę wątku o sobie.
                  Każdy pisze na podstawie swoich doświadczeń.
                  • zorzyk.gitarzysta.basowy Re: Fatum, paradoksalna prawidlowosc, czy przypad 17.08.13, 22:26
                    Hm.... czy ja gdziekolwiek pisałem, że studiowałem na uczelni muzycznej ?
                    Nie.
                    Bo na taką się nigdy nie wybrałem - mam słuch muzyczny 1 stopnia, tzn. jak grają to słyszę ;)

                    to tak tylko gwoli sprostowania...gdyby ktoś pomyślał, że mam zawodowe związki z muzyką...


                    ps.... a jak cudnie śpiewają i grają od 1,5 godziny w tv - jest koncert Bobby McFerrina live :)
                    • mojemail3 Re: Fatum, paradoksalna prawidlowosc, czy przypad 17.08.13, 22:35
                      zorzyk.gitarzysta.basowy napisał:
                      > ps.... a jak cudnie śpiewają i grają od 1,5 godziny w tv - jest koncert Bobby M
                      > cFerrina live :)

                      A jak Dudziakowa zaśpiewala z Bobbym, ona jest niesamowita, widziałam ją na żywo z Carrantuohill na Ethno-Jazz we Wrocławiu...
                      • zorzyk.gitarzysta.basowy Re: Fatum, paradoksalna prawidlowosc, czy przypad 17.08.13, 22:45
                        :) no to było rewelacyjne :)
                        skakałem przy tym jak dzieciak ;)

                        a potem Vocabularies - to była energia, jak ci ludzie śpiewali, no po prostu czysty zachwyt mnie ogarnął ( i znów trochę zazdrości, że słoń na ucho nadepnął a Bozia głosu też poskąpiła )
                        to chyba śpiewali też
                        www.youtube.com/watch?v=nDQJhN4XQH0&list=RD02JeZxJb6FpAA
              • hello-kitty2 Re: Fatum, paradoksalna prawidlowosc, czy przypad 18.08.13, 00:28
                brak.polskich.liter napisała:

                > To nie jest watek o Tobie. (Marku)

                :-) No ba!

Pełna wersja