losowylogin 07.08.13, 19:48 oczywiście trudno ocenić efekty (byłem sam) bo to dopiero co. Zalecenie: miesięczny urlop od seksu z żoną. I więcej uznania a mniej pretensji. Odpowiedz Link czytaj wygodnie posty
losowylogin Re: Po wizycie u seksuologa 07.08.13, 19:59 Powiem Ci za miesiąc, zapewne po to żeby się świadomie wypościć. Odpowiedz Link
gomory Re: Po wizycie u seksuologa 07.08.13, 20:44 A w tym czasie możesz walić sąsiadkę i konia? Czy to taki nieabsolutny post? Odpowiedz Link
losowylogin Re: Po wizycie u seksuologa 07.08.13, 20:46 Sąsiadki mi nikt oczywiście nie zabroni, ale nie jestem zainteresowany. To raczej nie jest droga do naprawy seksu w związku. Koniem mogę się zajmować do woli :) Odpowiedz Link
rafill Re: Po wizycie u seksuologa 07.08.13, 20:50 gomory napisał: > A w tym czasie możesz walić sąsiadkę i konia? Czy to taki nieabsolutny post? Post dla tego co jest nażarty, czyli nie dla niego - to chyba logiczne ? Po co post głodującemu ? Ale nie sądzę, żeby pomogło. Co najwyżej na atmosferę w domu - żona się ucieszy, że chłop jej nie dręczy. Dla mnie to bzdura, wygląda na to, że trochę naciągałeś sytuację na forum. Bo w moim przypadku, rozumiesz - gdyby seksuolog zaproponował miesiąc abstynencji od seksu z żoną to zabiłbym go śmiechem na miejscu :) Odpowiedz Link
gomory Re: Po wizycie u seksuologa 07.08.13, 20:56 > gdyby seksuolog zaproponował miesiąc abstynencji od seksu z żoną to zabiłbym go śmiechem na miejscu :) Gdybyś zakomunikował żonie, że zrezygnowałeś z seksu z nią, to natychmiast klasnęłaby radośnie ze śpiewem "oj tak, oj tak rafillu"? Odpowiedz Link
rafill Re: Po wizycie u seksuologa 07.08.13, 21:11 gomory napisał: > Gdybyś zakomunikował żonie, że zrezygnowałeś z seksu z nią, to natychmiast klas > nęłaby radośnie ze śpiewem "oj tak, oj tak rafillu"? Nie piała by z radości, tylko złościła się z niesmakiem, że ZNOWU poruszam TEN temat. Może u losowego logina będzie inaczej, ale imho baby mające poważne problemy ze słuchaniem zdarzają się równie często co podobni faceci. Jeszcze częściej, takie co słyszą tylko to co chcą. Odpowiedz Link
losowylogin Na tym polega różnica 07.08.13, 21:00 między radami anonimowych internetowych ekspertów z forum radzących rozwód po przeczytaniu trzech postów a fachową pomocą wykwalifikowanego terapeuty. Sądzisz, że pogadaliśmy 3 minuty, dostałem zadanie niebzykania żony przez miesiąc "bo tak" i wyszedłem? Odpowiedz Link
hello-kitty2 Re: Na tym polega różnica 07.08.13, 21:12 losowylogin napisał: > między radami anonimowych internetowych ekspertów z forum radzących rozwód po p > rzeczytaniu trzech postów a fachową pomocą wykwalifikowanego terapeuty. Sądzisz > , że pogadaliśmy 3 minuty, dostałem zadanie niebzykania żony przez miesiąc "bo > tak" i wyszedłem? Nosz kurwa, a jak Ty piszesz, zdawko (lapidarnie to bylby komplement) to co z tego mozna wywnioskowac? Trzech minut to Ty chyba na zaden ze swoich postow nie poswieciles. Juz sie zastanawialam jak ta wizyta wygladala i jak Ty te baby bajerujesz, jak Ty paru zdan stojacych kolo siebie, jakiejs zajawki rozmowy nie potrafisz sklecic. I do tego jakosc informacji, ktore podajesz. Piszesz na forum BSWM, a seksuolog zalecil jeden miesiac wstrzemiezliwosci? My nie jestesmy ekspertami, a jak Ci sie nie podoba to wypad. Odpowiedz Link
losowylogin Re: Na tym polega różnica 07.08.13, 21:16 Nie wiem co Cię tak zabodło, możesz być spokojna, potrafię skondensować wypowiedzi i zajiąć takimi godzinę. Nie wiedziałem, że to forum terapeutów. Odpowiedz Link
rafill Re: Na tym polega różnica 07.08.13, 21:17 hello-kitty2 napisała: > I do tego jakosc informacji, ktore podajesz. Piszesz na forum > BSWM, a seksuolog zalecil jeden miesiac wstrzemiezliwosci? My nie jestesmy eksp > ertami, a jak Ci sie nie podoba to wypad. On tu przyszedł kochanki nagabywać, dlatego takie ściemy wali. To jasne jak moja blada dupa wypięta w słoneczny dzień na świeżym powietrzu :) Odpowiedz Link
losowylogin Re: Na tym polega różnica 07.08.13, 21:18 Nie widzę tu materiału na kochankę, dziewczyny nawet nie chciały wysłać zdjęcia :-P Odpowiedz Link
rafill Re: Na tym polega różnica 07.08.13, 21:22 losowylogin napisał: > Nie widzę tu materiału na kochankę, dziewczyny nawet nie chciały wysłać zdjęcia > :-P Trzeba było zacząć. A tak nie wiedzą, czy w ogóle warto dalej gadać :P Odpowiedz Link
losowylogin Re: Na tym polega różnica 07.08.13, 21:23 Jak będę szukać - na pewno skorzystam :) Odpowiedz Link
hello-kitty2 Re: Na tym polega różnica 07.08.13, 21:27 losowylogin napisał: > Jak będę szukać - na pewno skorzystam :) A co seksuolog powiedzial na te wszystkie kochanice? Czy tak skondensowales wypowiedz, ze nie wspomniales? :) Odpowiedz Link
losowylogin Re: Na tym polega różnica 07.08.13, 21:31 Wspomniałem, a co miał powiedzieć? Pochwalić mnie? Zganić? Odpowiedz Link
hello-kitty2 Re: Na tym polega różnica 07.08.13, 21:35 losowylogin napisał: > Wspomniałem, a co miał powiedzieć? Pochwalić mnie? Zganić? Z Toba nie da sie pogadac. Musialabym byc conajmniej glucha, zeby sie z Toba przespac. Odpowiedz Link
jesod Zabiłbym go śmiechem 07.08.13, 22:39 rafill napisał: > Bo wmoim przypadku, rozumiesz - gdyby seksuolog zaproponował miesiąc abstynencji od > seksu z żoną to zabiłbym go śmiechem na miejscu :) Spróbuj to zrobić z żoną. Dowodów brak - zero konsekwencji. Będziesz wolny. :) Odpowiedz Link
rafill Re: Zabiłbym go śmiechem 07.08.13, 22:45 jesod napisała: > Spróbuj to zrobić z żoną. Dowodów brak - zero konsekwencji. Będziesz wolny. : > ) Ale ja jej nie życzę niczego złego. To mama moich dzieci i zawsze już nią zostanie, nawet jeśli przestałaby być moją żoną. :) Odpowiedz Link
jesod Re: Zabiłbym go śmiechem 07.08.13, 22:57 rafill napisał: > Ale ja jej nie życzę niczego złego. To mama moich dzieci i zawsze już nią zosta > nie, nawet jeśli przestałaby być moją żoną. :) Nie rozmawialiśmy w kategoriach czynienia zła. Mówiliśmy o zabijaniu śmiechem i Twojej mocy rażenia. :) rafill napisał: > To mama moich dzieci i zawsze już nią zosta nie, nawet jeśli przestałaby być moją żoną. :) Gdybym była Twoją żoną i przeczytałabym tu ( na forum) w jaki sposób o mnie piszesz, jak się o mnie wyrażasz, jak określasz, a przez to wyrażasz swój stosunek do mnie, swoje uczucia i artykułujesz wyraźnie kim dla Ciebie jestem naprawdę, jak niewiele znaczę i do czego jestem naprawdę tylko potrzebna - wierz mi wolałabym byś mnie zabił śmiechem ( o ile by mi na Tobie zależało) albo... poszłabym sobie w cholerę. :) Odpowiedz Link
rafill Re: Zabiłbym go śmiechem 07.08.13, 23:01 jesod napisała: > Gdybym była Twoją żoną i przeczytałabym tu ( na forum) w jaki sposób o mnie pis > zesz, jak się o mnie wyrażasz, jak określasz, a przez to wyrażasz swój stosune > k do mnie, swoje uczucia i artykułujesz wyraźnie kim dla Ciebie jestem naprawd > ę, jak niewiele znaczę i do czego jestem naprawdę tylko potrzebna - wierz mi w > olałabym byś mnie zabił śmiechem ( o ile by mi na Tobie zależało) albo... poszł > abym sobie w cholerę. :) Być może. Co nie zmienia faktu, że Twoja zdolność interpretowania cudzych słów na swoją modłę jest po prostu zdumiewająca. Nie tylko moich. Odpowiedz Link
rafill Re: Zabiłbym go śmiechem 07.08.13, 23:09 I może najpierw zastanów się, ile ja dla niej znaczę, kim dla niej naprawdę jestem i do czego jestem jej naprawdę potrzebny. I dopiero wtedy zaczynaj rzucać kamieniami. Odpowiedz Link
jesod Re: Zabiłbym go śmiechem 08.08.13, 00:13 rafill napisał: > I może najpierw zastanów się, ile ja dla niej znaczę, kim dla niej naprawdę jes > tem i do czego jestem jej naprawdę potrzebny. To Ty się zastanów i odpowiedz sobie na to pytanie. Zastanów się również nad tym ile ta kobieta (Twoja żona) znaczy dla Ciebie, kim jest dla Ciebie naprawdę i do czego jest Tobie naprawdę potrzebna. Nikt tego lepiej Tobie nie wyjaśni niż Ty sam. rafill napisał: > I dopiero wtedy zaczynaj rzucać kamieniami. No proszę! Jesod urządziła rzeź niewiniątek przy pomocy wirtualnych kamieni. Wstrętna jesod. Czepialskie babsko. A fe, fe, fe... Odpowiedz Link
rafill Re: Zabiłbym go śmiechem 08.08.13, 00:26 jesod napisała: > To Ty się zastanów i odpowiedz sobie na to pytanie. > Zastanów się również nad tym ile ta kobieta (Twoja żona) znaczy dla Ciebie, kim > jest dla Ciebie naprawdę i do czego jest Tobie naprawdę potrzebna. > Nikt tego lepiej Tobie nie wyjaśni niż Ty sam. Cały czas to robię. Ale to nie są kwestie, które można ubrać w deklaratywne formuły i szermować nimi bezkarnie. Tzn niby można, ale to nic nie znaczy. Tu raczej świadczą czyny, nie słowa. Świat ciemnej podświadomości w psychice ludzkiej to świat, który nie umie mówić. On tylko działa. Odpowiedz Link
jesod Re: Zabiłbym go śmiechem 07.08.13, 23:14 rafill napisał: > Być może. Co nie zmienia faktu, że Twoja zdolność interpretowania cudzych słów > na swoją modłę jest po prostu zdumiewająca. Nie tylko moich. Widzisz, jak od razu nie spodobało Ci się to co napisałam, a napisałam otwarcie... To było zupełnie nie po Twojej myśli. A przecież nie napisałam nic złego. Napisałam to co widzę (czytając) i to co czuję. Każdy z nas ma swój indywidualny odbiór i nie jesteś w stanie tego zmienić - możesz co najwyżej usiłować mnie przekonywać, że jednak jest inaczej, że się mylę i nie mam racji. Starasz jednak od razu mnie ukarać tekstem, że interpretuję cudze słowa na swoją modłę i to jest po prostu zdumiewające - w Twoim zamierzeniu to miało być już dla mnie przykre. Powinnam była pisać na Twoją modłę, by uśmiech nie zniknął z Twojej twarzy. Odpowiedz Link
rafill Re: Zabiłbym go śmiechem 07.08.13, 23:23 To nie miało być przykre, napisałaś zwykła nieprawdę i dlatego zareagowałem. Nie ma innej ewentualności dla tego co nas (mnie i żonę) spotkało do tej pory, jak to, że wciąż nam na sobie zależy i to obopólnie. Być może jedynie rozmijają się płaszczyzny, na których to następuje. Odpowiedz Link
zawle Re: Zabiłbym go śmiechem 08.08.13, 08:21 rafill napisał: > To nie miało być przykre, napisałaś zwykła nieprawdę i dlatego zareagowałem. Ni > e ma innej ewentualności dla tego co nas (mnie i żonę) spotkało do tej pory, ja > k to, że wciąż nam na sobie zależy i to obopólnie. Być może jedynie rozmijają s > ię płaszczyzny, na których to następuje. Na sobie Wam zależy? Bo jakoś tak przewrotnie to zabrzmiało. Przy odrobinie dopracowania można z tego zrobić świetnego demota;) Odpowiedz Link
hello-kitty2 Re: Zabiłbym go śmiechem 07.08.13, 23:25 jesod napisała: > Napisałam to co widzę (czytając) i to co czuję. a wczesniej w tym samym watku: > Nie czytam zbyt uważnie losów losowegologina i innych wątków też... Niestety. Mam rade: czuj mniej, czytaj uwazniej, inaczej nie ma sensu z Toba rozmawiac. Odpowiedz Link
jesod Re: Zabiłbym go śmiechem 07.08.13, 23:34 hello-kitty2 napisała: > Mam rade: czuj mniej, czytaj uwazniej, inaczej nie ma sensu z Toba rozmawiac. Oczywiście. Musiało być coś na dokładkę... Bez tego tu się nie obejdzie. Nie szukaj więc sensu w rozmowie ze mną. Po co będziesz tracić swój cenny czas? Rozmawiaj ze sobą - odnajdziesz w tym największy sens. Naprawdę warto. Nigdy się ze sobą nie pokłócisz, nie powiesz sobie niczego złego, nie zmieszasz się z błotem, nie będziesz dla siebie wulgarna, agresywna itp, itd. Ale... wtedy też byłoby pewnie bardzo źle, bo byłabyś chora właśnie z tego powodu, że jednak nie możesz tego robić. A przecież to tak lubisz... Odpowiedz Link
that.bitch.is.sick jesod przestań manipulować 07.08.13, 23:31 jesod napisała: > > Widzisz, jak od razu nie spodobało Ci się to co napisałam, a napisałam otwarcie > ... To było zupełnie nie po Twojej myśli. A przecież nie napisałam nic złego. > Napisałam to co widzę (czytając) i to co czuję. Każdy z nas ma swój indywidualn > y odbiór i nie jesteś w stanie tego zmienić - możesz co najwyżej usiłować mnie > przekonywać, że jednak jest inaczej, że się mylę i nie mam racji. > Starasz jednak od razu mnie ukarać tekstem, że interpretuję cudze słowa na swoj > ą modłę i to jest po prostu zdumiewające - w Twoim zamierzeniu to miało być już > dla mnie przykre. Powinnam była pisać na Twoją modłę, by uśmiech nie zniknął z > Twojej twarzy. Ani rafill nie stara się Ciebie ukarać, ani nie stara się Ciebie personalnie czepiać. To ty się go uczepiłaś i zupełnie bezpodstawnie i apriorycznie stwierdziłaś że żona niewiele dla niego znaczy. Na jakiej podstawie, ja się pytam z kolei i jak śmiesz się wypowiadać na temat czyjegoś małżeństwa snując kocopoły wyssane z palca. W tym co napisał rafill nie było żadnych podstaw abyś imputowała mu cokolwiek na temat ich relacji. Zadziwia mnie że ktoś chce dyskutować z osobą która funkcjonuje w rzeczywistości tak odmiennej ale zapamiętałam że byłaś takim specjalistą swego czasu od małżeństwa Marka i tak zawzięcie wtryniałaś się z objaśnianiem każdemu jego złotych myśli, że poważnie się zastanawiałam czy jesteś Marka małżonką. Zapytam więc teraz, czy jesteś przebraną żoną rafilla? Wówczas twoje uczepienie się go jak rzep psiego ogona byłoby zrozumiałe, a tak jest ni przypiął ni przyłatał. Odpowiedz Link
jesod Re: jesod przestań manipulować 07.08.13, 23:41 that.bitch.is.sick napisała: (...) Ty tu za mentora robisz??? Reakcja łańcuszkowa jest mi dobrze już znana. Innej się nie spodziewałam. Trafiła się głupia kobiecina co sobie tu zagląda i teraz jest nareszcie (!) kogo zrypać. Ale frajda! Prawda??? Nareszcie jesteś w swoim żywiole. Heja! Daj se czadu! Jeszcze cała noc przed Tobą. Wal śmiało. Odpowiedz Link
hello-kitty2 Re: Po wizycie u seksuologa 07.08.13, 20:36 losowylogin napisał: > oczywiście trudno ocenić efekty (byłem sam) bo to dopiero co. > > Zalecenie: miesięczny urlop od seksu z żoną. I więcej uznania a mniej pretensji > . A to uznanie to dla kogo i za co? Odpowiedz Link
losowylogin Re: Po wizycie u seksuologa 07.08.13, 20:47 Dla żony za to, co warte uznania zamiast wytykania tego, co nie gra. Odpowiedz Link
gomory Re: Po wizycie u seksuologa 07.08.13, 20:51 To brzmi jak dobra rada. Zbudujesz może podstawę do całkiem pozytywnego wizerunku żony. Ciekaw jestem czy uda wam się stworzyć miłą i przyjemną atmosferę w domku bez baby jagi :). Odpowiedz Link
losowylogin Re: Po wizycie u seksuologa 07.08.13, 21:01 Zdążyłem jej już powiedzieć, że ma szlaban na seks ;) To zupełnie zmienia sytuację jak się nad tym zastanowić. Odpowiedz Link
that.bitch.is.sick Re: Po wizycie u seksuologa 07.08.13, 21:06 losowylogin napisał: > Zdążyłem jej już powiedzieć, że ma szlaban na seks ;) To zupełnie zmienia sytua > cję jak się nad tym zastanowić. Slusznie, trza sobie zracjonalizowac ze forsa nie poszla w bloto. Jak cos kosztuje musi byc cos warte.;-) Odpowiedz Link
hello-kitty2 Re: Po wizycie u seksuologa 07.08.13, 21:17 that.bitch.is.sick napisała: > Slusznie, trza sobie zracjonalizowac ze forsa nie poszla w bloto. Jak cos koszt > uje musi byc cos warte.;-) Tak jest. I trzeba to wykorzystac do konca! Holender jak kupil cos do zjedzenia i mu nie smakuje to zezre do konca, bo zaplacil :) Odpowiedz Link
rafill Re: Po wizycie u seksuologa 07.08.13, 21:19 hello-kitty2 napisała: > Holender jak kupil cos do zjedzenia i mu nie smakuje to zezre do konca, bo zapl > acil :) Muszę pojechać do Holandii. Otworzę budkę z nieświeżym jedzeniem i będę z sadystycznym uśmiechem gapił się jak żrą :D Odpowiedz Link
losowylogin Re: Po wizycie u seksuologa 07.08.13, 21:17 To nie była rada ale wskazówka, terapeuta nie jest od udzielania rad. Poza tym mimo wszystko czas "do" jakoś się raźniej odlicza. Odpowiedz Link
jesod Zdążyłem jej już powiedzieć 07.08.13, 22:33 losowylogin napisał: > Zdążyłem jej już powiedzieć, że ma szlaban na seks ;) I co...? Nie nadciągają chmury? :) Odpowiedz Link
rafill Re: Zdążyłem jej już powiedzieć 07.08.13, 22:37 jesod napisała: > losowylogin napisał: > > Zdążyłem jej już powiedzieć, że ma szlaban na seks ;) > > I co...? Nie nadciągają chmury? :) Pomyśl, jaka to musi być tortura. To jak komuś, kto nienawidzi szpinaku, powiedzieć, że sorry stary, ale od dzisiaj definitywny koniec ze szpinakiem. Sadyzm. Odpowiedz Link
zawle Re: Zdążyłem jej już powiedzieć 07.08.13, 22:43 Jak to koniec ze szpinakiem.....zabronisz mi ciołku???;) Odpowiedz Link
jesod Re: Zdążyłem jej już powiedzieć 07.08.13, 22:46 rafill napisał: > Pomyśl, jaka to musi być tortura. To chyba ten seksuolog był sadystą i jeszcze wziął za to kasę... Ale płaci się za markę i radość z niej. :) rafill napisał: > To jak komuś, kto nienawidzi szpinaku, powiedzieć, że sorry stary, ale od dzisiaj definitywny > koniec ze szpinakiem. > Sadyzm. Nie czytam zbyt uważnie losów losowegologina i innych wątków też... Niestety. Bardzo lubię szpinak. :) Odpowiedz Link
losowylogin Re: Zdążyłem jej już powiedzieć 07.08.13, 22:51 Rafill, przecież nie wiesz czy moja żona lubi czy nie lubi szpinaku. Może lubi inaczej przyprawiony ;) Jestem zdumiony że racjonalna decyzja o skorzystaniu z pomocy seksuologa budzi takie, bo ja wiem, zdziwienie, że po jednym spotkaniu nie ma magicznej różdżki i problem się czarodziejsko nie rozwiązuje. Odpowiedz Link
jesod Re: Zdążyłem jej już powiedzieć 07.08.13, 23:03 losowylogin napisał: > zdziwienie, że po jednym spotkaniu nie > ma magicznej różdżki i problem się czarodziejsko nie rozwiązuje. Nie ma magicznej różdżki i nigdy nie będzie. To Ty sam musisz rozwiązać swój problem i podjąć decyzję. Seksuolog jest tutaj tylko stymulatorem Twojej wiary. A wiara czyni cuda... :) Odpowiedz Link
sea.sea Re: Zdążyłem jej już powiedzieć 07.08.13, 23:12 Seksuolog nie dziwi, dziwi rada na temat miesięcznego postu w związku, w którym i tak seks nie hula. Jakbym dostała nakaz wytrzymania miesiąc bez seksu, to naturalnie myślałabym wyłącznie o seksie. Sens miałoby to wyłącznie gdyby żona wiedziała o zaleceniu, bo wtedy byłaby szansa, że z ludzkiej przekory też by zaczęła myśleć wyłącznie o seksie :) Odpowiedz Link
losowylogin Re: Zdążyłem jej już powiedzieć 07.08.13, 23:23 Dlatego jej powiedziałem, inaczej cała zabawa nie miałaby sensu. Odpowiedz Link
aniuki Re: Zdążyłem jej już powiedzieć 08.08.13, 14:47 Koniec ze szpinakiem? Ty mi nie będziesz mówił z czym koniec z czym nie. Poza tym nie pamiętam już smaku tego całego szpinaku w zasadzie. A właśnie że pójdę sobie do knajpy po tartę szpinakową, i to zaraz! ;) Odpowiedz Link
loppe Re: Zdążyłem jej już powiedzieć 07.08.13, 22:39 Żona nie storpeduje tej kuracji seksem jutro? Odpowiedz Link
loppe Re: Zdążyłem jej już powiedzieć 07.08.13, 22:50 Mam nadzieję że pacjent wytrzyma wtedy i powie co trzeba żonie Odpowiedz Link
loppe Re: Zdążyłem jej już powiedzieć 07.08.13, 22:51 ...oczywiście z uznaniem i bez pretensji!:) Odpowiedz Link
loppe Re: Zdążyłem jej już powiedzieć 07.08.13, 23:18 W sumie ważne, nawet bardzo - recepta seksuologa wydaje mi się mądra - co specjalista zalecił w sprawie mówienia lub niemówienia o niej żonie... Odpowiedz Link
loppe Re: Zdążyłem jej już powiedzieć 07.08.13, 23:21 Mądra - tu chodzi o pewien reset w relacji Odpowiedz Link
losowylogin Re: Zdążyłem jej już powiedzieć 07.08.13, 23:24 A co tu jest do zalecania, mam ukrywać przed nią fakt że byłem u specjalisty albo nie mówić jej, że mamy się odseparować od łoża i tak bez słowa ją odpychać kolanem jakby co? Odpowiedz Link
loppe Re: Zdążyłem jej już powiedzieć 07.08.13, 23:27 losowylogin napisał: > A co tu jest do zalecania, mam ukrywać przed nią fakt że byłem u specjalisty al > bo nie mówić jej, że mamy się odseparować od łoża i tak bez słowa ją odpychać k > olanem jakby co? Czyli specjalista, tak jak myślałem, wstrzymał się tu od decyzji, zostawiając ją Tobie. I słusznie. Skoro powiedziałeś żonie, tak jak się spodziewał specjalista że raczej powiesz, to Ona teraz wie że sytuacja jest już medyczna i po tym miesiącu jej zachowanie będzie b.ważne ona zdaje sobie sprawę. Odpowiedz Link
rafill Re: Zdążyłem jej już powiedzieć 07.08.13, 23:32 losowylogin napisał: > A co tu jest do zalecania, mam ukrywać przed nią fakt że byłem u specjalisty al > bo nie mówić jej, że mamy się odseparować od łoża i tak bez słowa ją odpychać k > olanem jakby co? Czy ona wie, że miałeś kochanki ? Według mnie to jest kluczowe, bo jak wie i nie zareagowała, to jest posprzątane i żaden seksuolog tu nie pomoże. Jak nie wie i ma poziom domyślności misia Koala, to możesz coś wskórać... Pułapką tej rady jest według mnie to, że wciąż koncentrujesz się na niej. To tak nie działa. Ona czuje, że panuje nad sytuacją, niezależnie co byś nie zrobił to ona ma poczucie trzymania w ręku wodzy. Rozmawiając, prosząc, robiąc nawet desperackie ruchy - wciąż dajesz jej poczucie kontroli. A ona musi je utracić, żeby mogła oprzytomnieć. Według mnie - o ile znam kobiety - to w jej głowie pojawi się coś w stylu "chcesz mnie wziąć na czas ? Umiem dłużej." Tak nie wygrasz. Odpowiedz Link
losowylogin Re: Zdążyłem jej już powiedzieć 07.08.13, 23:34 To nie są przecież zawody kto komu coś udowodni. Odpowiedz Link
jesod Zawody właśnie się zaczęły 08.08.13, 00:20 losowylogin napisał: > To nie są przecież zawody kto komu coś udowodni. Jak to nie? Przecież właśnie się zaczęły. Usiłujesz udowodnić jej swoją perspektywę. Odpowiedz Link
that.bitch.is.sick Re: Zdążyłem jej już powiedzieć 08.08.13, 00:28 losowylogin napisał: > To nie są przecież zawody kto komu coś udowodni. Ale nie da się zastosować kuracji na kimś kto nie czuje się chory i nie wyraża zgody na leczenie. To chyba rafill kombinował. Przecież gdyby małżonka rozumiała problem to udałaby się do seksuologa żeby tam wzajemnie obarczać się pretensjami, skoro tak nie jest to znaczy że nie uważa się za pacjenta. To chyba nie ma z kim się bawić tj. nie ma jednolitej interpretacji czy to są zawody w robienie komuś na złość. Mów za siebie. Odpowiedz Link
zawle Re: Zdążyłem jej już powiedzieć 08.08.13, 08:35 that.bitch.is.sick napisała: > losowylogin napisał: > Ale nie da się zastosować kuracji na kimś kto nie czuje się chory i nie wyraża > zgody na leczenie. To chyba rafill kombinował. Przecież gdyby małżonka rozumiał > a problem to udałaby się do seksuologa żeby tam wzajemnie obarczać się pretensj > ami, skoro tak nie jest to znaczy że nie uważa się za pacjenta. To chyba nie ma > z kim się bawić tj. nie ma jednolitej interpretacji czy to są zawody w robieni > e komuś na złość. Mów za siebie. Nie masz racji. badania wskazują na to ze np przymusowa terapia uzależnień jest skuteczna. Na terapii uczą Cię też rozpoznawania skutków zachowania, pokazują co straciłeś, kim się stałeś. To z kolei wpływa na ocenę swojego stanu. To na temat dobrowolności. Żona w terapii nie uczestniczy jak rozumiem. Nie poszła z mężem do specjalisty. Ale mąż chodząc na terapię zmienia schematy ich wzajemnego funkcjonowania, zmienia więc rzeczywistość wokół nich i poprzez to...wpływa na nią. To że ktoś nie chce iść do specjalisty nie znaczy wcale że uważa się za zdrowego. Może mieć świadomość własnych problemów i czuć strach przed ich ruszeniem. Ale może też WIEDZIEĆ że żadne terapie świata nic nie dadzą, ze z nim jest wszystko w porządku, tylko bezpowrotnie umarło pożądanie. W tej sytuacji terapia przyda się mężowi...w pogodzeniu się ze stanem istniejącym. Odpowiedz Link
that.bitch.is.sick Re: Zdążyłem jej już powiedzieć 08.08.13, 14:22 zawle napisała: > > > Nie masz racji. badania wskazują na to ze np przymusowa terapia uzależnień jest > skuteczna. Na terapii uczą Cię też rozpoznawania skutków zachowania, pokazują > co straciłeś, kim się stałeś. To z kolei wpływa na ocenę swojego stanu. To na t > emat dobrowolności. Nie ma przymusowej terapii, "uczą cię..skutków i pokazują" abyś zrozumiał i zaakceptował leczenie dobrowolne - do tego czasu jest tylko przymusowa perswazja przecież nie załadują cie do końca życia do pokoju bez klamek, nie da się zmusić człowieka żeby współpracował. I tylko o to chodziło w polemice z losowym. Owszem może postawić żonę przed planem zmian ale to czy ona będzie robiła mu na złość czy nie to jest tylko dobra wola żony. Na razie mam wrażenie że tylko on rozumie "o co chodzi", a terapeuta który dokonuje terapii pary z udziałem jednej osoby to raczej lubi pieniążki. Odpowiedz Link
zawle Re: Zdążyłem jej już powiedzieć 08.08.13, 15:11 that.bitch.is.sick napisała: > Nie ma przymusowej terapii, "uczą cię..skutków i pokazują" abyś zrozumiał i zaa > kceptował leczenie dobrowolne - do tego czasu jest tylko przymusowa perswazja p > rzecież nie załadują cie do końca życia do pokoju bez klamek, nie da się zmusić > człowieka żeby współpracował. I tylko o to chodziło w polemice z losowym. Owsz > em może postawić żonę przed planem zmian ale to czy ona będzie robiła mu na zło > ść czy nie to jest tylko dobra wola żony. Na razie mam wrażenie że tylko on roz > umie "o co chodzi", a terapeuta który dokonuje terapii pary z udziałem jednej o > soby to raczej lubi pieniążki. Jeśli chodzi o TĄ konkretna terapię, to masz rację...żaden sąd nie zasądzi przymusu jej odbycia. Jeśli chodzi o inne...jesteś niedoinformowana. Piszesz że nie da się zmusić człowieka żeby współpracował...no b=nie da się. Jednak Twoje założenie mówi o jakiejś złośliwości? chorobliwym oporze? Trudno na tej wątłej podstawie budować tezę. Czasami jednak mimo braku chęci do współpracy w czasie bycia ( tylko ) na terapii grupowej, informacje jakie pacjjent pozyskuje uzmysławiają mu że ma problem/że inni też taka mają/ że ten problem można rozwiązać. I tu najczęściej rozpoczyna się współpraca. A teraz o konkretnym przypadku losowego i jego jednoosobowej terapii. Założenie a priori ze tylko żona losowego jest problemem w tej relacji jest prymitywne. założenie że skutkiem terapii ma być to, że jego żona wróci do radosnego bzykania jest prymitywne. Istnieje wiele pozytywnych rozwiązań. Zauważ że problem ma losowy. Żle się czuje w takiej relacji. Może zatem podjąć próby ich zmiany poprzez zmianę siebie. Odmowa uczestnictwa w terapii przez jego żonę to też komunikat. Może zaakceptować fakt bezseksia w małżeństwie. terapeuta pomoże mu wybrać najlepszą dla niego opcję. W końcu to on ma problem. Odpowiedz Link
that.bitch.is.sick Re: Zdążyłem jej już powiedzieć 09.08.13, 01:32 zawle napisała: > > > Jeśli chodzi o TĄ konkretna terapię, to masz rację...żaden sąd nie zasądzi przy > musu jej odbycia. Jeśli chodzi o inne...jesteś niedoinformowana. W mordę ale dyskusja o dupi maryni. Zasądzi odbycie terapii ale współpracy i internalizacji jej założeń nie zasądzi żaden sąd, chyba rozumiesz o co chodziło gdy pisałam że nie da się odbyć przymusowej terapii? Bo proces terapeutyczny odbywa się w momencie gdy jednostka zaakceptuje i uwierzy. Piszesz że nie > da się zmusić człowieka żeby współpracował...no b=nie da się. Jednak Twoje zał > ożenie mówi o jakiejś złośliwości? chorobliwym oporze? Trudno na tej wątłej pod > stawie budować tezę. Czasami jednak mimo braku chęci do współpracy w czasie byc > ia ( tylko ) na terapii grupowej, informacje jakie pacjjent pozyskuje uzmysławi > ają mu że ma problem/że inni też taka mają/ że ten problem można rozwiązać. I t > u najczęściej rozpoczyna się współpraca. Resocjalizacja w naszym kraju, pod postacią terapii przymusowych o ile się orientuję ma żałosne rezultaty tylko że nie o tym rozmawiamy. W uzależnieniach współcześnie bezkonkurencyjna jest po prostu farmakologia, zdaje się żę odkryto iż męczenie zawodnika jest bezsensu.. Ale nie o tym rozmawiamy. Rozmawiamy o zupełnie innym problemie żony i tego kolesia. Nie buduję na żadnej wątłej podstawie, co ty mi tu imputujesz? Koleś powiedział że nie o to chodzi aby coś komuś udowadniać ale czy żonie o to samo chodzi co jemu, to żadna wróżka zębuszka jesod z kart nie wywróży. Nawiasem w kolesiu mnie irytuje że jest niekomunikatywna uporczywa niechęć do komunikowania się z otoczeniem i brak korespondencji pomiędzy założeniem wątku i umiejętnością prowadzenia dyskusji na luzie z uczestnikami. Powtarzanie swojego jak zdarta kataryna i nie reagowanie na argumenty - wyraźny rys zosi-samosi która stawia innych przed faktem dokonanym - ale to tylko moje spekulacje - zaznaczam, bo zaraz wikipedię przetrzebisz i żadne zaburzenie Ci nie zostanie a jeszcze czekają inni forumowicze na diagnozę:). > > A teraz o konkretnym przypadku losowego i jego jednoosobowej terapii. Założenie > a priori ze tylko żona losowego jest problemem w tej relacji jest prymitywne. > założenie że skutkiem terapii ma być to, że jego żona wróci do radosnego bzykan > ia jest prymitywne. Istnieje wiele pozytywnych rozwiązań. Zauważ że problem ma > losowy. Żle się czuje w takiej relacji. Może zatem podjąć próby ich zmiany popr > zez zmianę siebie. Odmowa uczestnictwa w terapii przez jego żonę to też komunik > at. Może zaakceptować fakt bezseksia w małżeństwie. terapeuta pomoże mu wybrać > najlepszą dla niego opcję. W końcu to on ma problem. > Ten facet z pewnością ma problem z komunikacją i ogólnie kumaniem bazy, ale to co piszesz to jakieś bzdety bo poszedł kompletnie nie do tego specjalisty. Zresztą nie chcę go dyskryminować każdy ma problem być zniewolony, mieć problemy i się nie leczyć a nawet motać mentalność sekciarską jak jesod. Problem zaś z brakiem seksu występuje w parze i to konkretnej. Może też pójść teściowa jeśli ma problem z tym że syn się nie bzyka według twojej logiki tylko co to zmienia? Wiadomo specjalista każdego wysłucha i doradzi, taki jego dżob. Odpowiedz Link
zawle Re: Zdążyłem jej już powiedzieć 09.08.13, 06:09 that.bitch.is.sick napisała: > W mordę ale dyskusja o dupi maryni. Zasądzi odbycie terapii ale współpracy i in > ternalizacji jej założeń nie zasądzi żaden sąd, chyba rozumiesz o co chodziło g > dy pisałam że nie da się odbyć przymusowej terapii? Bo proces terapeutyczny odb > ywa się w momencie gdy jednostka zaakceptuje i uwierzy. nie pojęła, co zrobisz........... > Ten facet z pewnością ma problem z komunikacją i ogólnie kumaniem bazy, ale to > co piszesz to jakieś bzdety bo poszedł kompletnie nie do tego specjalisty. i tu się zaczyna niezły film. Bitch stawia diagnozy niekomunikatywnym facetom na publicznym forum za darmo po kilku postach. Niech mi ktoś powie że to nie megalomania??? Odpowiedz Link
jesod Rozkraczona torpeda 07.08.13, 23:17 loppe napisał: > Żona nie storpeduje tej kuracji seksem jutro? O! Z pewnością. Zacznie rozkraczać się od samego rana. :) Odpowiedz Link
loppe Re: Rozkraczona torpeda 07.08.13, 23:19 jesod napisała: > loppe napisał: > > Żona nie storpeduje tej kuracji seksem jutro? > > O! Z pewnością. Zacznie rozkraczać się od samego rana. :) Jeśli tak zrobi, to będzie znaczyć że ten związek ma naprawdę poważne problemy! (tu na pewno zaskoczyłem większość czytelników:) Odpowiedz Link
jesod Re: Rozkraczona torpeda 07.08.13, 23:22 loppe napisał: > Jeśli tak zrobi, to będzie znaczyć że ten związek ma naprawdę poważne problemy! > (tu na pewno zaskoczyłem większość czytelników:) Tak. Powinnam była napisać wyraźniej - kracząca torpeda. :) Odpowiedz Link
prosty_facet Re: Rozkraczona torpeda 07.08.13, 23:49 jesod napisała: > Tak. Powinnam była napisać wyraźniej - kracząca torpeda. :) Kraaaaa Kraaaaaaa..... Odpowiedz Link
jesod Hallelujah 08.08.13, 00:03 prosty_facet napisał: > Kraaaaa Kraaaaaaa..... Widzę, że to jednak Ty zacząłeś pierwszy. www.youtube.com/watch?v=T2NEU6Xf7lM Odpowiedz Link
potwor_z_piccadilly Re: Po wizycie u seksuologa 07.08.13, 23:49 losowylogin napisał: > Zdążyłem jej już powiedzieć, że ma szlaban na seks ;) Naprawdę, ty, to powiedziałeś kobiecie i to w takiej formie ? Hmmmmmm. Zmień seksuologa. Dobrze ci radzę, bo o ile znam kobiety, to po usłyszeniu tego zdania - prawdopodobnie, pierwszą jej myślą było "z kim by się tu puścić". Odpowiedz Link
loppe Re: Po wizycie u seksuologa 07.08.13, 23:52 Skoro tyle osób się sprzecza w wątku to ja spytam o tę formę: Naprawdę, ty, to powiedziałeś kobiecie i to w takiej formie ? Dlaczego "Naprawdę, ty, to powiedziałeś i to w takiej formie ?" Co to za ,ty, wtrącone, o co chodzi? I nie stawia się spacji przed znakiem zapytania na końcu zdania... Odpowiedz Link
potwor_z_piccadilly Re: Po wizycie u seksuologa 08.08.13, 00:03 loppe napisał: > Co to za ,ty, w > trącone, o co chodzi? I nie stawia się spacji przed znakiem zapytania na końcu > zdania... Tam też byłeś taki mądry ? Odpowiedz Link
twojabogini Re: Po wizycie u seksuologa 08.08.13, 14:29 Gratulacje, nie wiem jaki masz konkretnie problem, ale wizyta u seksuologa to rozsądny krok w kierunku jego rozwiązania. Na pewno rozsądniej skonsultować się z seksuologiem, niż stworzyć sobie wymyślne teorie, dlaczego seks w małżeństwie się psuje (posiłkując się wybiórczo psychoewo i selekcjonując wyrwane z kontekstu wypowiedzi psychologów) i tkwić latami w bsm - zarówno w zyciu jak i na forum. Jedni lubią rozwiązywać problemy, inni się nimi napawać. Nie wiedziałam tez że na forum bsm jest tak wielu kompetentnych specjalistów, którzy są w stanie ocenić kompetencje kolegi po fachu (innego seksuologa), i na podstawie jednej udzielonej rady od razu ocenić, że jest on do kitu, należy poszukać innego itp. :) Powodzenia w terapii :) Odpowiedz Link
that.bitch.is.sick Re: Po wizycie u seksuologa 08.08.13, 14:43 twojabogini napisała: > Nie wiedziałam tez że na forum bsm jest tak wielu kompetentnych specjalistów, k > tórzy są w stanie ocenić kompetencje kolegi po fachu (innego seksuologa), i na > podstawie jednej udzielonej rady od razu ocenić, że jest on do kitu, należy pos > zukać innego itp. :) > Powodzenia w terapii :) My na swoją obronę mamy bezinteresowność!;))) Za pieniądze też chętnie byśmy znaleźli rozwiązanie. Nikt tu nie podaje się za specjalistę za wyjątkiem kilku pań które specjalistkami podobno są i pada na ciebie:), jednak pozwól prawdzie się samej bronić i nawet dziecko ma prawo twierdzić że cesarz jest nagi. Na szczęście do wyrażania poglądów nie trzeba się podawać za dr hab:), a teksty o internetowej frustracji i hejterstwie są raczej nie do udowodnienia. Odpowiedz Link
jesod My na swoją obronę 08.08.13, 15:00 that.bitch.is.sick napisała: > My na swoją obronę mamy bezinteresowność!;))) Kpisz czy o drogę pytasz? that.bitch.is.sick napisała: > Na szczęście do wyrażania poglądów nie trzeba się podawać za dr hab:), Nie absolutnie. Wystarczy tylko mieć odpowiedni nick np. "that.bitch.is.sick" i parę innych na zmianę. Odpowiedz Link
jesod Wspieramy Cię 08.08.13, 14:47 twojabogini napisała: > Powodzenia w terapii :) Teraz wypada by wszyscy jednogłośnie powiedzieli: Wspieramy Cię. :) www.youtube.com/watch?v=woW1tvVV0pE Odpowiedz Link
rekreativa Re: Po wizycie u seksuologa 08.08.13, 14:57 A ja się zgadzam z boginią. Przynajmniej facet coś próbuje konkretnego robić, a nie tylko tworzyć teorie forumowe na temat, dlaczego i jak bardzo baby są podłe. Odpowiedz Link
that.bitch.is.sick Re: Po wizycie u seksuologa 08.08.13, 15:11 rekreativa napisała: > A ja się zgadzam z boginią. > Przynajmniej facet coś próbuje konkretnego robić, a nie tylko tworzyć teorie fo > rumowe na temat, dlaczego i jak bardzo baby są podłe. > Nie sądzę aby jedno drugiemu przeszkadzało, czy do tego "przy okazji" musowo rzucić focha na forumowe teorie. Forum jakie jest każdy widzi, a ten widzi kto na nim siedzi;P Odpowiedz Link
rekreativa Re: Po wizycie u seksuologa 08.08.13, 16:55 To już nawet nie o teorie z dupy wzięte chodzi, bitch. Ja zwyczajnie nie rozumiem reakcji większości ludzi w tym wątku. Bo jak czytam inne wątki, to często pada propozycja psychologa, seksuologa, terapii, a kiedy ktoś wcielił rady w czyn i faktycznie do seksuologa podreptał, to nagle wszyscy anty i kręcą nosem. Odpowiedz Link
losowylogin Re: Po wizycie u seksuologa 08.08.13, 16:58 W dupie mam czym kręcą szczerze mówiąc :) Odpowiedz Link
that.bitch.is.sick Re: Po wizycie u seksuologa 08.08.13, 20:42 losowylogin napisał: > W dupie mam czym kręcą szczerze mówiąc :) my szczerze mówiąc mamy w dupie twoją akceptację. A rozrywki też nie dostarczasz. nie wiem o co biega człowieku, idź na grzyby do seksuologa, gdzie chcesz po chuj tworzysz wątki. Odpowiedz Link
zawle Re: Po wizycie u seksuologa 08.08.13, 21:11 that.bitch.is.sick napisała: > my szczerze mówiąc mamy w dupie twoją akceptację. pl.wikipedia.org/wiki/Zaburzenie_dysocjacyjne_to%C5%BCsamo%C5%9Bci Odpowiedz Link
rafill Re: Po wizycie u seksuologa 08.08.13, 21:57 zawle napisała: > pl.wikipedia.org/wiki/Zaburzenie_dysocjacyjne_to%C5%BCsamo%C5%9Bci Myślisz, że mnie to dotyczy ? Pytam na marginesie. Skoro druga osobowość nie zdaje sobie sprawy ? Kurde, to może być wyjątkowo ciekawe (oczywiście na swój sposób)... Odpowiedz Link
hello-kitty2 Re: Po wizycie u seksuologa 08.08.13, 22:06 rafill napisał: > zawle napisała: > > > pl.wikipedia.org/wiki/Zaburzenie_dysocjacyjne_to%C5%BCsamo%C5%9Bci > > Myślisz, że mnie to dotyczy ? Pytam na marginesie. Skoro druga osobowość nie zd > aje sobie sprawy ? Kurde, to może być wyjątkowo ciekawe (oczywiście na swój spo > sób)... Nie wiem kogo to dotyczy ale ogladalam kiedys film o mlodej malarce dotknietej tym zaburzeniem. Latami malowala rownolegle paroma stylami (czteroma albo piecioma). Znawcy twierdzili, ze te style byly tak rozne od siebie, jakby malowala te obrazy piatka czy czworka ludzi. Odpowiedz Link
rafill Re: Po wizycie u seksuologa 08.08.13, 22:16 hello-kitty2 napisała: > Nie wiem kogo to dotyczy ale ogladalam kiedys film o mlodej malarce dotknietej > tym zaburzeniem. Latami malowala rownolegle paroma stylami (czteroma albo pieci > oma). Znawcy twierdzili, ze te style byly tak rozne od siebie, jakby malowala t > e obrazy piatka czy czworka ludzi. Wydaje mi się, że tutaj na forum mamy taką osobę, niesamowicie inteligentną lecz chorą, a intuicja podpowiada mi, że irl jest to mężczyzna. Odpowiedz Link
jesod Wydaje mi się 08.08.13, 22:37 rafill napisał: > Wydaje mi się, że tutaj na forum mamy taką osobę, niesamowicie inteligentną lec > z chorą, Tak wydawało mi się już od bardzo dawna... :) Wyjaśnienie przynosi czas. Wystarczy tylko zadać pytanie. Odpowiedz Link
rafill Re: Wydaje mi się 08.08.13, 22:44 jesod napisała: > Tak wydawało mi się już od bardzo dawna... :) Wyjaśnienie przynosi czas. Wystar > czy tylko zadać pytanie. A wiesz jakie to pytanie ? Zadaj je. Może się czegoś dowiemy. Odpowiedz Link
jesod Re: Wydaje mi się 08.08.13, 23:17 rafill napisał: > A wiesz jakie to pytanie ? Zadaj je. Może się czegoś dowiemy. Zbyt dosłownie mnie zrozumiałeś. Miałam bardziej na myśli coś, co nie daje nam spokoju i w jakiś sposób nas dręczy, prześladuje, niepokoi, a więc jest swego rodzaju formą zadawania pytań i... szukania odpowiedzi. Trochę interesuję się tym, co nie zawsze mędrca szkiełko i oko ogarnia... W moim przypadku, przekonałam się już nie raz, że jeśli szukam jakiegoś wyjaśnienia to ono przyjdzie do mnie w czasie - niekoniecznie od razu i natychmiast. Czasem może wydawać się, że przez zupełnie tzw. przypadek, zbieg okoliczności... Wiem też, że nigdy nie otrzymamy odpowiedzi na wszystkie stawiane przez nas pytania - otrzymamy jedynie te, które mamy otrzymać, czyli posiądziemy pewną wiedzę, która jest nam przeznaczona. Odpowiedz Link
that.bitch.is.sick Re: Wydaje mi się 09.08.13, 01:05 jesod napisała: > > Zbyt dosłownie mnie zrozumiałeś. Miałam bardziej na myśli coś, co nie daje nam > spokoju i w jakiś sposób nas dręczy, prześladuje, niepokoi, a więc jest swego > rodzaju formą zadawania pytań i... szukania odpowiedzi. > Trochę interesuję się tym, co nie zawsze mędrca szkiełko i oko ogarnia... W mo > im przypadku, przekonałam się już nie raz, że jeśli szukam jakiegoś wyjaśnienia > to ono przyjdzie do mnie w czasie - niekoniecznie od razu i natychmiast. Czase > m może wydawać się, że przez zupełnie tzw. przypadek, zbieg okoliczności... > Wiem też, że nigdy nie otrzymamy odpowiedzi na wszystkie stawiane przez nas pyt > ania - otrzymamy jedynie te, które mamy otrzymać, czyli posiądziemy pewną wied > zę, która jest nam przeznaczona. Myślisz że wasza sekta kontaktuje się z innym wymiarem i otrzymuje tajne informacje od Aniołów, kosmitów czy z poprzednich wcieleń? Jeśli tak to inni scjentolodzy, niebo oraz mormoni już was ubiegli. Odpowiedz Link
that.bitch.is.sick wróżka-zębuszka Jesod 09.08.13, 01:35 jesod napisała: > > Tak wydawało mi się już od bardzo dawna... :) Wyjaśnienie przynosi czas. Wystar > czy tylko zadać pytanie. > Ja się już nie odzywam:). Po prostu zostawię ząbka i liczę na odpowiedź, zostawiam to tobie: runy, karty, złota kula, szarawary i diamentowa koszula wskazane dla prestiżu.:) Odpowiedz Link
jesod Re: wróżka-zębuszka Jesod 09.08.13, 01:51 that.bitch.is.sick napisała: > Ja się już nie odzywam:). Po prostu zostawię ząbka i liczę na odpowiedź, zostaw > iam to tobie: runy, karty, złota kula, szarawary i diamentowa koszula wskazane > dla prestiżu.:) Na swojej podłości budujesz swoją radość... Odpowiedz Link
hello-kitty2 Re: Po wizycie u seksuologa 09.08.13, 00:22 rafill napisał: > Wydaje mi się, że tutaj na forum mamy taką osobę, niesamowicie inteligentną lec > z chorą, a intuicja podpowiada mi, że irl jest to mężczyzna. Sabat nie podkrecaj :) Odpowiedz Link
that.bitch.is.sick Re: Po wizycie u seksuologa 09.08.13, 01:10 rafill napisał: > > Wydaje mi się, że tutaj na forum mamy taką osobę, niesamowicie inteligentną lec > z chorą, a intuicja podpowiada mi, że irl jest to mężczyzna. Wydaje mi się że twoje zamiłowanie do teorii spiskowych i Ciebie kwalifikuje do sekciarskiej wspólnoty;) Odpowiedz Link
zawle Re: Po wizycie u seksuologa 08.08.13, 22:49 rafill napisał: > Myślisz, że mnie to dotyczy ? Pytam na marginesie. Skoro druga osobowość nie zd > aje sobie sprawy ? Kurde, to może być wyjątkowo ciekawe (oczywiście na swój spo > sób)... Ach...ty MY bitch dotyczy jej i ciebie. To się żona ucieszy;) Odpowiedz Link
zawle Re: Po wizycie u seksuologa 08.08.13, 22:52 Do tych rozmów przydałby się jakiś podkład muzyczny:)) Coś z sherlocka holmesa? Odpowiedz Link
jesod Podkład muzyczny 08.08.13, 23:50 zawle napisała: > Do tych rozmów przydałby się jakiś podkład muzyczny:)) Coś z sherlocka holmesa? Znacznie lepszy będzie z Różowej Pantery. :) www.youtube.com/watch?v=HhHwnrlZRus Odpowiedz Link
hello-kitty2 Re: Podkład muzyczny 09.08.13, 00:44 jesod napisała: > zawle napisała: > > Do tych rozmów przydałby się jakiś podkład muzyczny:)) Coś z sherlocka ho > lmesa? > > Znacznie lepszy będzie z Różowej Pantery. :) > www.youtube.com/watch?v=HhHwnrlZRus Eee rozowa pantere to ja sobie nuce zawsze przy striptizie, meskim znaczy sie, meskim dla mnie. A na koniec facet kreci fiutem, tak jak Bruno grany przez Sache Baron Cohen :) Odpowiedz Link
that.bitch.is.sick Re: Po wizycie u seksuologa 09.08.13, 01:09 zawle napisała: > that.bitch.is.sick napisała: > > my szczerze mówiąc mamy w dupie twoją akceptację. > > pl.wikipedia.org/wiki/Zaburzenie_dysocjacyjne_to%C5%BCsamo%C5%9Bci To ty korzystasz z wikipedii? Nie otrzymujesz odpowiedzi które MASZ otrzymać drogą tajemnego oświecenia? To kto dowodzi w waszej sekciarskiej braci? Jesod stawia tarota, runy i karty anielskie, wikipedia jest prymitywna. Bo tu się kółko famulusów wśród ośmieszonych i dyszących zemstą frustratów powoli tworzy coś widzę:P. Pewnie w grupie raźniej oswajać omamy i rozmawiać ze zmarłymi oraz bombardować się miłością rzecz jasna. Odpowiedz Link
zawle Re: Po wizycie u seksuologa 09.08.13, 06:03 that.bitch.is.sick napisała: > To ty korzystasz z wikipedii? Nie otrzymujesz odpowiedzi które MASZ otrzymać dr > ogą tajemnego oświecenia? widzisz....ja w swoim życiu tylko raz spotkałam człowieka gadającego z aniołami.Nie zaważył jednak na moim życiu aż tak, żeby mi w głowie zostały jego bzdety/ Dlatego radzę....zasugeruj lekarzowi odseparowanie od schizofreników Czy ja sobie przeczę? Bardzo dobrze, więc sobie przeczę, ( Jestem wielki, we mnie są miliony) Walt Whitman, Pieśń o sobie Odpowiedz Link
jesod Przynajmniej facet 08.08.13, 15:34 rekreativa napisała: > Przynajmniej facet coś próbuje konkretnego robić, Jak każdy facet - wyraża się w czynach. Polazł sobie do tego seksuologa, a potem oświadczył żonie, że z seksu nici przez miesiąc... To był drugi jego czyn z tego zrywu reanimacyjnego. Tylko jej, jak widać, całkowicie to zwisa - terapia, jego wymarsze do seksuologa i brak seksu przez miesiąc. On może sobie próbować dalej - można to robić w nieskończoność, a potem wystawiać pierś do orderów. Zwycięstwo na polu walki bez walki. Da się przyłbicę podnieść. rekreativa napisała: > a nie tylko tworzyć teorie forumowe na temat, dlaczego i jak bardzo baby są podłe. Bez tego to forum by nie istniało. Nie było by czym się żywić i o czym pisać. A tak... Panowie se eksplodują ile wlezie (zastępczo) i cieszą się jaki "kaganiec" oświaty niosą pod strzechy - może ktoś przeczyta i uwierzy, przyjmie za normę... Odpowiedz Link
losowylogin Re: Przynajmniej facet 08.08.13, 16:40 Primo: ani nie mam obowiązku, ani ochoty dokonywać szczegółowej relacji z godzinnej rozmowy więc ograniczyłem się do konkretów. Secundo: do forów tego typu mam stosunek raczje rozrywkowy i nie wierzę, że oprócz miejsca do ponarzekania i żartów jest to dla kogokolwiek miejsce, gdzie szuka realnej pomocy. Owszem, fajnie się wymienić doświadczeniami, ale niestety jak widać z Twojego postu wyżej - ZAWSZE jest to odbierane przez pryzmat własnych wyobrażeń nt. rozmówców czy ich problemów. Dziwi mnie, że tak łatwo stawia się tu diagnozy odnośnie cudzego życia, ale mimo to robię swoje. Oczywiście zgadzam się że lepiej podjąć próbę wspólnego wzięcia się za temat z partnerem, niestety nie zawsze z miliona powodów jest to możliwe. Nie wykluczam wspólnych wizyt, chwilowo nie widzę takiej potrzeby. Odpowiedz Link
jesod Ach! |Ta jesod... 08.08.13, 18:03 losowylogin napisał: > Owszem, fajnie się wymienić doświadczeniami, ale niestety ja > k widać z Twojego postu wyżej - ZAWSZE jest to odbierane przez pryzmat własnych > wyobrażeń nt. rozmówców czy ich problemów. Daruj sobie opierniczanie, bo jak widać wszyscy, po kolei, robią to tutaj w stosunku do tego co napiszę - tylko nicki się zmieniają. To jest symptomatyczne. Będę pisać dokładnie tak, jak mam ochotę i nie mam zamiaru niczego zmieniać. Nie podoba się, to nie czytaj - to proste rozwiązanie. A jeśli masz zastrzeżenia do tego co napisałam, to powiedz o co Ci dokładnie chodzi. Moja interpretacja i moje spojrzenie na sprawę Tobie się nie podoba? Mam prawo do swojego spojrzenia, wyrażenia tego co chcę napisać i nie interesuje mnie opcja "jak wejdziesz między wrony (panowie w pewnym wieku :)) to kracz jak i one" (oni). Ja nie muszę się Tobie podobać i wcale o to nie zabiegam. Mam Cię głaskać po pysiu i cieszyć się, że puszczasz jakieś bąki seksualne ze swojego życia niby szukając porady i wsparcia? Przecież sam napisałeś, że traktujesz to forum rozrywkowo, więc... nagle chcesz zadumy i pochylenia głowy nad swoim ciężkim losem? Bidulek... Powiem Ci jedno. Dla mnie facet, który udaje się do seksuologa, kiedy wcześniej zaliczył już kilka kochanek w ramach terapii ratowania swojego związku jest po prostu niewiarygodny. Mam prawo do swojego zdania? Mam! Więc proszę mnie nie stawiać pod pręgierzem. Nie musi Ci się podobać moja ocena, nie oczekuję Twojej akceptacji. Odpowiedz Link
hello-kitty2 Re: Przynajmniej facet 08.08.13, 19:11 losowylogin napisał: > Primo: ani nie mam obowiązku, ani ochoty dokonywać szczegółowej relacji z godzi > nnej rozmowy więc ograniczyłem się do konkretów. > > Secundo: do forów tego typu mam stosunek raczje rozrywkowy i nie wierzę, że opr > ócz miejsca do ponarzekania i żartów jest to dla kogokolwiek miejsce, gdzie szu > ka realnej pomocy. Owszem, fajnie się wymienić doświadczeniami, ale niestety ja > k widać z Twojego postu wyżej - ZAWSZE jest to odbierane przez pryzmat własnych > wyobrażeń nt. rozmówców czy ich problemów. Dziwi mnie, że tak łatwo stawia się > tu diagnozy odnośnie cudzego życia, ale mimo to robię swoje. Oczywiście zgadza > m się że lepiej podjąć próbę wspólnego wzięcia się za temat z partnerem, nieste > ty nie zawsze z miliona powodów jest to możliwe. Nie wykluczam wspólnych wizyt, > chwilowo nie widzę takiej potrzeby. A mozesz jeszcze dodac jaki masz wlasciwie problem z seksem w zwiazku? Bo narazie to tylko zrozumialam, ze bezseksia nie ma. To o co chodzi? Odpowiedz Link
bgz0702 Re: Przynajmniej facet 08.08.13, 22:11 hello-kitty2 napisała: > A mozesz jeszcze dodac jaki masz wlasciwie problem z seksem w zwiazku? Bo naraz > ie to tylko zrozumialam, ze bezseksia nie ma. To o co chodzi? nie chciałam się wtryniać bo też nie wiedziałam o co dokładnie chodzi ale widzę że nie tylko ja ;)) Odpowiedz Link
rekreativa Re: Przynajmniej facet 08.08.13, 16:49 Jesod, z całym szacunkiem, ale skąd Ty możesz wiedzieć, co żonie logina zwisa i czy coś w ogóle jej zwisa? Przecież on tu na forum zbyt szczegółowo się nie zwierzał, więc nie wiemy, jak to tam dokładnie jest między nimi. Skoro seksuolog takie ćwiczenie zaproponował, to widocznie jakieś ku temu podstawy miał, wynikające z rozmowy z loginem. Odpowiedz Link
kutuzow Problem PARY 08.08.13, 15:31 twojabogini napisała: > Gratulacje, > nie wiem jaki masz konkretnie problem, ale wizyta u seksuologa to rozsądny krok > w kierunku jego rozwiązania. > Na pewno rozsądniej skonsultować się z seksuologiem, niż stworzyć sobie wymyśln > e teorie, dlaczego seks w małżeństwie się psuje (posiłkując się wybiórczo psych > oewo i selekcjonując wyrwane z kontekstu wypowiedzi psychologów) i tkwić latami > w bsm - zarówno w zyciu jak i na forum. Jedni lubią rozwiązywać problemy, inni > się nimi napawać. Bogini, zasadniczo masz rację i taka wizyta u seksuologa na pewno nie zaszkodzi. Jeśli jest to problem dotyczący tylko jednej strony -JEGO, to może nawet pomóc. Z tym, że problemy z brakiem seksu w przeciwieństwie do innych problemów (typu uzależnienia*, depresja, osobowość dwubiegunowa itp) dotyczą PARY, a nie tylko jednej osoby. To próbują pokazać osoby które wskazują na case zabraniania wcinania szpinaku. Owszem może z przekory taka osoba która nie cierpi szpinaku zje go raz czy dwa razy, ale wtedy nadal odkryje że to szpinak i że nic się nie zmieniło - nadal go nie lubi. Był tu swego czasu case kobiety która chodziła jednoosobowo na terapię dla par. Wtedy wszyscy też wskazywali, że terapeuta tylko chce wyciągnąć kasę, bo bez udziały (nawet minimalnego) drugiej strony pewnych problemów się nie da rozwiązać. Z tą jednoosobową wizyta u seksuologa jest podobnie. Jasne że nie ma sensu ciągnąć żony jeśli facet ma problem np. z przedwczesnym wytryskiem czy lękami/wstydem itp. Jeśli jednak nie ma seksu w związku to fajnie jest pogadać ze stroną która ten seks reglamentuje. Poznać jej powody. Czyż nie? * -jasne że można być współuzależnionym np. żona przy mężu alkoholiku, ale wtedy też wizyta takiej żony alkoholika bez jego udziały nie załatwi sprawy. Co najwyżej może dać szersze spojrzenie na problem (ale go nie rozwiąże). Odpowiedz Link
rekreativa Re: Problem PARY 08.08.13, 16:45 Kutuzow, ale login dopiero zaczął, to była chyba pierwsza wizyta, tak? Nie jest przecież z góry przesądzone, że żona się w którymś momencie nie włączy w terapię. Człowiek nie lubi przyznawać, że coś nie gra, więc nie zawsze można od początku zaangażować w terapię wszystkich, którzy powinni być zaangażowani. Ale warto pójśc samemu choćby żeby zbadać teren, zobaczyć, jak to się je... tę całą terapię. Odpowiedz Link
zyg_zyg_zyg Re: Po wizycie u seksuologa 08.08.13, 19:06 Ja się przyłączam do wyrazów poparcia :-) Z odbioru Losowego wynika, że seksuolog nie gadał całkiem od rzeczy, albo wręcz mówił całkiem do rzeczy. Raczej nie da się zracjonalizować wydania kasy na specjalistę, który kompletnie bredzi - coś o tym wiem :-) I wskazówki widać też nie całkiem z dupy- żebyś tylko Losowy nie zapomniał o tej drugiej części dotyczącej uznania i docenienia :-) No i szkoda, faktycznie, że tak oszczędnie i lapidarnie zdajesz relację i z wizyty, i ostatecznego powodu, dla którego się na nią w końcu zdobyłeś - ale to poniekąd rozumiem. Jak chcesz wykonać pracę domową na 200% to wybierz coś z listu Ślepej Kury forum.gazeta.pl/forum/w,15128,125961085,126169348,List_do_mojego_Meza.html (chciałam sprawdzić, jaki był Twój pierwszy post na forum), która wcale nie musi być Twoją żoną, ale może mówi to, co powiedziałaby Twoja żona, gdyby umiała. Powodzenia na nowej drodze, gdziekolwiek by się nie skończyła :-) Odpowiedz Link
kutuzow Historia Losowylogin z 2011 09.08.13, 09:27 Ponieważ ten wątek jest dość ciekawy, wiele osób poza mną zastanawiało się pewnie jakie problemy ma związek losowego i co w nim boli, co dolega. Dla wygody innych wrzuciłem małe podsumowanie -wszystkie cytaty są z tego oto wątku: forum.gazeta.pl/forum/w,15128,125961085,125961085,Co_z_tym_fantem_poczac.html "Małżeństwo z kilkunastoletnim stażem. Nie przenoszone z liceum więc nie siłą inercji, nie ponaglane ciążą - wydawałoby się że z niezłym kapitałem na przyszłość. Oboje z kompleksami i z rodzinnymi pogmatwanymi problemami z młodości, obecnie dzieci, wspólne zobowiązania finansowe i na szczęście dobra sytuacja finansowa. W sypialni nigdy nie było szczególnie gorąco - ona akceptująca ten stan rzeczy, jemu chyba to kolidowało z temperamentem ale najpierw łudził się, że to się z czasem zmieni. Mija kilkanaście lat, po drodze kryzys sztuk dwie - jego romanse jako tak naprawdę katalizatory - decyzja o terapii małżeńskiej, pożar zażegnany - i co dalej? Jak doprowadzić do dogrania tych, jednak chyba nie przystających do siebie temperamentów? Ileż lat można czekać na inicjatywę żony w łóżku albo chociaż na namiętną reakcję na jego zaloty? Ileż pikantnych smsów ma wysłać on żeby doczekać się odzewu innego niż (zapewne) pokrycie rumieńcem i brak odpowiedzi? Ile rozmów o tym, że trzeba się wreszcie ze sobą zacząć otwarcie komunikować trzeba odbyć zanim straci się ostatecznie nadzieję, że coś się w końcu zmieni? Jak bardzo otwartym trzeba być, żeby w końcu się przebić z komunikatem?" "U nas jest taka paradoksalna sytuacja, że żona nie ma problemu ze swoją nagością (chociaż faktem jest, że nie akceptuje swojego ciała). Problem ma za to z wykazaniem jakiejkolwiek inicjatywy - dla niej otwartą zachęta do seksu z jej strony jest przytulenie się do mnie tyłem "na łyżeczkę" w oczekiwaniu. Po nastu latach ja wiem, o co chodzi ale chciałbym żeby to wyglądało nieco inaczej. Czasem to ignoruję po prostu." "Życie nie jest zero-jedynkowe: moja żona jest, rzekłbym, indyferentna religijnie. Ale o seksie też raczej od matki nie słyszała. A ja jestem jej pierwszym i (jak sądzę) jedynym mężczyzną, chociaż jakieś tam doświadczenia jako nastolatka miała." "Miała niemile ze mną. Młody byłem i głupi, kilkanaście lat temu jak jeszcze akceptowała (jak się okazuje - do czasu) seks oralny - skończyłem w jej ustach. Nie dogadaliśmy się. Ale ile lat można to rozpamiętywać?" "Mam świadomość, że odpowiedzialność za całą tę sytuację trzeba podzielić na obie strony. Mnie martwią te zahamowania, martwi mnie to, że przez dobre 10 lat małżeństwa prawie nigdy nie słyszałem, że mnie kocha - jej blokady siedzą głęboko w głowie i nie dotyczą jedynie seksu. Paradoks polega na tym, że teraz dla odmiany ja jej przestałem to mówić. Otarliśmy się o rozstanie a ja nadal nie mam poczucia, że wszystko zostało zreperowane." "Od kilku lat to proponuję (seksuologa), słysząc w odpowiedzi, że nie widzi takiej potrzeby bo ona jest zadowolona z seksu. Terapię małżeńską przerabialiśmy niecały rok temu, uratowało nam to związek w sensie emocjonalnym (chociaż to oczywiście nie jest jeszcze koniec pracy) bo rozwód wisiał na włosku." "Terapia małżeńska wyglądała tak, że ona większość czasu na sesjach przepłakała mowiąc, żę nie ma pojęcia o co mi chodzi bo przecież wszystko jest w najlepszym porządku. Ja wychodziłem z poczuciem, że muszę być niezłym skurwysynem, skoro się tak nad nią pastwię a wcześniej nic nie wspomniałem. Żeby nie było - jest postęp, przyznaję, ale droga do spełnienia jeszcze długa. A ja mam obawy, że ugrzęźniemy w częściowej naprawie, jak z kamieniem w bucie który należy wyrzucić a nie łazić z nim i obcierać sobie skórę." "[Pytanie do losowego] Zapytałam tylko czy autor wątku informował żonę o tym, że mu się nie podoba ich życie intymne. Bo może wydaje mu się , że to zahamowania a ona nawet nie wie co go kręci ? Może to brak komunikacji z obu stron?: [Losowy] -Oj wie, wie. Ale moja żona, cytuję, "nie lubi jak się ją do czegoś zmusza" "[Pytanie do losowego] No i dlaczego w momencie kiedy powiedziala, ze jest z seksu zadowolona, nie wydukales slodko, ze Ty tak bardzo bys sobie zyczyl, zeby ona choc od czasu do czasu pokazala Ci dosadniej, ze Cie pragnie i zwyczajnie sie do Ciebie dobierala. [Losowy] Wydukałem, wygęgałem, mówiłem wprost. Grochem o ścianę." "Ujmę to tak: podczas terapii zagrzebaliśmy się w którymś momencie w takim bagnie własnych żali i urazów, że żadna informacja nie pogorszyłaby nikomu samopoczucia. Żona nie pytała, terapeutka nie pytała, kwestia wierności bądź jej braku nie była w ogóle przedmiotem tej terapii - nie rozumiem oczekiwania, że sam nie bardzo wiadomo po co miałbym nagle wyskoczyć z informacją, że coś takiego miało miejsce. OK, miało, ale dzięki temu trafiliśmy tak naprawdę na terapię. Ogólnie rzecz biorąc po dyskusji w tym wątku zaczynam nabierać pewnego optymizmu co do przyszłości mojego wątku." Odpowiedz Link
that.bitch.is.sick Re: Historia Losowylogin z 2011 09.08.13, 11:25 O żesz pierdzielę, dobrze żeś to wygrzebał Kutuzow. No to koniec bajki, kolo jest uzależniony obsesyjnie od terapii i wiary w ich zbawcza moc. Podobnie jak połowa osób w tym watku, zresztą mamy dyskurs ekspercki w natarciu. Dzień i noc eksperci nam pierdolą co i jak, tak jak kiedyś ksiądz proboszcz wcześniej szaman. a my nie mamy papierka to jesteśmy żałosne fagasy wg bogini. Nie ważne czy runy, karty anielskie, tao, czy wyrocznia delficka oraz psychoanaliza - jest potrzeba ucieczki od samodzielnego myślenia i proszę. Zawsze człowiek się musi nabrać. Odpowiedz Link
that.bitch.is.sick Re: Historia Losowylogin z 2011 09.08.13, 11:30 that.bitch.is.sick napisała: > Zawsze człowiek się musi nabrać. To znaczy, ja się nabrałam, myślałam że kolo ma prawdziwe problemy. Pewnie przez obecny kształt forum i jego cudownych uczestników, znaną sektę i zwolenników teorii spiskowych nikt już o swoim problemie nie napisze nikt autentyczny. Odpowiedz Link
losowylogin Nie chcę się wtrącąc 09.08.13, 11:49 w tę pasjonującą dyskusję którą prowadzisz sama ze sobą, ale skoro mam do czynienia z wybitną diagnostką i wspaniałym, światłym i analitycznym umysłem to nie mogę nie skorzystać z okazji: czyli nie terapia, nie zmiany, nie wyjście z utartych kolein. Co zatem radzisz? Czy pozostaje mi tylko to forum i rozwód? Odpowiedz Link
kutuzow Pytanie do autora wątku 09.08.13, 12:23 Losowy, Nie chce się wtrącać w Twoją dyskusję z Bitch. Mam tylko pytanie, co wg Ciebie zmieniło się w podejściu Twojej żony w stosunku do jej wcześniejszego zachowania: "Terapia małżeńska wyglądała tak, że ona większość czasu na sesjach przepłakała mówiąc, żę nie ma pojęcia o co mi chodzi bo przecież wszystko jest w najlepszym porządku. " Czemu sądzisz, że seksuolog (szczególnie że ta terapia jest jednostronna) coś zmieni? Chcesz coś zmienić w sobie? Czy może liczysz na jakieś super zdarzenie/objawienie? Może chcesz zrealizować wszystkie pomysły z listy żeby potem mieć czyste sumienie na zasadzie: "starałem się, zrobiłem wszystko co w mojej mocy, nie udało się, wylogowuje się z tego związku"? Żebyś mnie dobrze zrozumiał - jestem za terapią, o ile uczęszcza na nią odpowiednia osoba. Skoro to Twoja żona pełna jest zahamowań i to ona ma problem z inicjowaniem seksu, to wątpię, żeby Twoja wizyta u seksuologa wpłynęła NA JEJ POSTAWĘ. Szczególnie że ona nawet nie dostrzega tego problemu (więc najpierw trzeba byłoby pewnie pokazać jej że problem owszem istnieje i dalsze go ignorowanie może przynieść duże konsekwencje). Dlatego bardzo jestem ciekawy na jaki efekt liczysz? Odpowiedz Link
losowylogin Re: Pytanie do autora wątku 09.08.13, 12:33 Dwa-trzy lata to sporo czasu, dość żeby dojść do jakichś przemyśleń. Dzisiejszej sytuacji w moim związku nie można porównać do tego, co się w nim działo na etapie terapii małżeńskiej. Dla mnie największa wartość terapii (tej czy innej) to to, że nagle człowiek nabiera innej perspektywy i spogląda na sytuację z innego punktu widzenia niż ten, do którego przywykł. Jeśli ma się wolę i entuzjazm to jest to dobry punkt wyjścia do zmian, jeśli ma się wsparcie ze strony partnera (jak wspomniałem - nie wykluczam wspólnych wizyt z żoną u seksuologa ale w tej chwili to nie jest paląca potrzeba) i zaczyna się jaśniej komunikować - to chyba jednak mimo wiader pomyj które tu na mnie wylano jest to powód do umiarkowanego optymizmu. Przecież nie jestem nienormalny i nie ukrywam przed żoną tego, że się widziałem z seksuologiem i o czym rozmawialiśmy (w granicach rozsądku oczywiście, moja żona nie jest tak wścibska jak niektóre z tutejszych pań i nie robi fochów dlatego, że jej zdaniem relacja nie jest dość wyczerpująca). Jeśli pytasz o to, czego oczekuję - to zmiany własnego nastawienia z oczekującego na współpracujące i bardziej empatyczne. Traktuję to jako punkt wyjścia do zmian. Odpowiedz Link
kutuzow Re: Pytanie do autora wątku 09.08.13, 13:24 losowylogin napisał: > Dwa-trzy lata to sporo czasu, dość żeby dojść do jakichś przemyśleń. Dzisiejsze > j sytuacji w moim związku nie można porównać do tego, co się w nim działo na et > apie terapii małżeńskiej. Możesz napisać co się zmieniło i dla czego? To zawsze najciekawsze w takich opisach przypadków na forum. > Jeśli pytasz o to, czego oczekuję - to zmiany własnego nastawienia z oczekujące > go na współpracujące i bardziej empatyczne. Traktuję to jako punkt wyjścia do z > mian. Jeśli oczekujesz zmian w SWOIM własnym zachowaniu to wg mnie taka terapia u seksuologa ma sens. Także tutaj rozumiem Twoje decyzje. Inna sprawa, że z mojej męskiej perspektywy nie za bardzo rozumiem czemu chcesz zmieniać siebie. Czy bycie bardziej empatycznym spowoduje, że przestaniesz mieć ochotę na fajnego loda z połykiem? Podaje ten przykład bo sam poruszyłeś ta kwestię w 2011 i ja osobiście nie potrafię sobie wyobrazić rezygnacji z tej części aktywności. Liczysz, że ta empatia spowoduje że będziesz mniej tęsknił za tym co Ci doskwiera? Troche na zasadzie: "bo żona taka biedna zmęczona, to gdzie ja tu jeszcze będę ją na seks namawiał". Sorry za pytania, ale staram się zrozumieć bardziej takie podejście. Odpowiedz Link
zawle Re: Pytanie do autora wątku 09.08.13, 15:06 kutuzow napisał: > Jeśli oczekujesz zmian w SWOIM własnym zachowaniu to wg mnie taka terapia u sek > suologa ma sens. Także tutaj rozumiem Twoje decyzje. > > Inna sprawa, że z mojej męskiej perspektywy nie za bardzo rozumiem czemu chcesz > zmieniać siebie. Czy bycie bardziej empatycznym spowoduje, że przestaniesz mie > ć ochotę na fajnego loda z połykiem? Podaje ten przykład bo sam poruszyłeś ta k > westię w 2011 i ja osobiście nie potrafię sobie wyobrazić rezygnacji z tej czę > ści aktywności. Liczysz, że ta empatia spowoduje że będziesz mniej tęsknił za t > ym co Ci doskwiera? nawet jeśli tylko on chodzi na terapię to poprzez zmianę swojego nastawienia może wpłynąć na układ małżeński. Nie wiemy kim jest losowy, jak reaguje, jakich używa słów, jak te słowa i gesty wpływają na jego żonę. Może zmiana jego zachowania, empatia i podejście coś tak zluzuje.Może zrozumie że nie każda kobieta MUSI lubić połyk. Wiesz....coś na zasadzie- lubię wkładać dildo facetowi w dupę i dlaczego mam z tego zrezygnować? Może uzmysłowi sobie że łączą ich inne rzeczy tych dobrych rzeczy jest tak dużo że lód z połykiem wysiada. Może jego niespodziewany spust do jej ust wywołał w niej jakiś uraz? A jego naciskanie w tej sferze jest przez nią odbierane jako brutalność, brak zainteresowania jej potrzebami? Odpowiedz Link
that.bitch.is.sick Re: Pytanie do autora wątku 09.08.13, 15:35 zawle napisała: > nawet jeśli tylko on chodzi na terapię to poprzez zmianę swojego nastawienia mo > że wpłynąć na układ małżeński. Nie wiemy kim jest losowy, jak reaguje, jakich u > żywa słów, jak te słowa i gesty wpływają na jego żonę. Może zmiana jego zachowa > nia, empatia i podejście coś tak zluzuje.Może zrozumie że nie każda kobieta MUS > I lubić połyk. Wiesz....coś na zasadzie- lubię wkładać dildo facetowi w dupę i > dlaczego mam z tego zrezygnować? Może uzmysłowi sobie że łączą ich inne rzeczy > tych dobrych rzeczy jest tak dużo że lód z połykiem wysiada. Może jego niespod > ziewany spust do jej ust wywołał w niej jakiś uraz? A jego naciskanie w tej sfe > rze jest przez nią odbierane jako brutalność, brak zainteresowania jej potrzeba > mi? Ale wówczas terapeuta zna tylko sytuację z relacji męża, mogą się pojawić przekłamania, manipulacje, ludzie mają skłonność do samousprawiedliwień racjonalizacji. To jakaś bzdura. Nikt odpowiedzialny nie przeprowadza terapii problemów małżeńskich po wysłuchaniu jednej strony.A już zwłaszcza problemów seksualnych. Nawet gdyby się zajmował tylko jego problemami to tego się nie da wyizolować z bliskich relacji. a terapia indywidualna to przeprowadza ją seksuolog?:) Odpowiedz Link
losowylogin Re: Pytanie do autora wątku 09.08.13, 15:44 Gówno wiesz o mnie, o mojej żonie, o naszych obecnych relacjach a przede wszystkim o psychoterapii. Widzę, że wcale Ci to nie przeszkadza w wygłaszaniu ex cathedra swoich pożal się boże mądrości - mój ulubiony typ. Odpowiedz Link
potwor_z_piccadilly Re: Pytanie do autora wątku 09.08.13, 18:22 losowylogin napisał: > Gówno wiesz o mnie, o mojej żonie, o naszych obecnych relacjach a przede wszyst > kim o psychoterapii. Widzę, że wcale Ci to nie przeszkadza w wygłaszaniu ex cat > hedra swoich pożal się boże mądrości. Ty chłopie, rzeczywiście masz problem. Jeden Twój - kierowany ku żonie, tekst już skrytykowałem. Teraz czas na dalszą krytykę. Czy w rozmowach z żoną, też poddajesz się takim emocjom ? Jeśli tak, to Ty nie zawracaj głowy specom od dusz i ciał. Szkoda Twojego czasu, nerwów, próżnych nadziei i kasy. Chyba że : 1 - Tu i teraz - ot tak, symbolicznie, cmokniesz obrażaną przez Ciebie białogłowę w rąsię. 2 - Dokładnie przeczytasz tekst poniżej (wskazany jest wydruk i na ścianę) i nauki z niego płynące, zaczniesz powoli wcielać w życie. www.fuw.edu.pl/~jziel/dezyderata.html Jak będziesz pilnym uczniem, to (niestety, za parę lat) czeka Cię nagroda. Ciągnąć będzie aż miło i to z palcem w tymtyrymtym, Twoim tymtyrymtym. Jako że na tym świecie pełni szczęścia nie uświadczysz, to kłopot też będzie. Prawie co dzień, będziesz słyszał "ty już mnie nie chcesz". Z autopsji to znam. Tu masz Dezyderaty wersję śpiewaną. www.youtube.com/watch?v=h18k4lrfsL4 Jeszcze tylko ostrzeżenie. Nie traktuj utworu, jako jakiś pieprzony romantyzm, bo to nie jest romantyzm. To czysty pragmatyzm. Parawan oddzielający Ciebie i Twoja rodzinę od badziewnej i wariackiej rzeczywistości, która zewsząd nas otacza. Powodzenia. Odpowiedz Link
losowylogin Re: Pytanie do autora wątku 09.08.13, 19:07 Może pochopnie użyłem słowa "gówno", resztę podtrzymuję. Znów - nie masz pojęcia o moich emocjach, jestem bardzo spokojnym facetem który reaguje, kiedy ktoś mu depcze po odciskach. Nie twierdzę, że wszystko co pisze moja interlokutorka jest bez sensu, zgadzam się że warto patrzeć co robią inni ale szturchanie psychoterapii kiedy nie ma się o niej pojęcia to jest jakieś kosmiczne nieporozumienie. Ja wiem jaki mam problem i dlaczego zaglądam na to forum, nie jestem natomiast pewien czy wszyscy którzy są w tym wątku tak napastliwi są świadomi własnych problemów i przyczyn. Odpowiedz Link
that.bitch.is.sick Re: Pytanie do autora wątku 09.08.13, 19:10 losowylogin napisał: > Gówno wiesz o mnie, o mojej żonie, o naszych obecnych relacjach a przede wszyst > kim o psychoterapii. Widzę, że wcale Ci to nie przeszkadza w wygłaszaniu ex cat > hedra swoich pożal się boże mądrości - mój ulubiony typ. Hę??? Ale ja o Twojej żonie nic nie napisałam, ani o waszych obecnych relacjach się nie wypowiadam, nawet nie na Twój post odpowiadałam, a na temat mojej wiedzy o psychoterapiach ty z kolei gówno wiesz o tym na pewno nadęta purchawko. Rozmawiasz z kimś nie wiedząc o tym o czym rozmawiasz, razu nawet nie odpowiedziałeś na temat bo to co inni piszą Cię mało interesuje. Nie rozumiem o co chodzi takim ludziom jak ty. Brak spójności w myśleniu? Zakładasz wątek, potem piszesz że rady i teorie masz w dupie, a całość traktujesz rozrywkowo. To czemu nie zakładasz wątku rozrywkowego tylko żonę i jej seks poddajesz pod dyskusję? Nie wstyd Ci? Zresztą, jeśli ten link od kutuzowa jest do twojego wątku to byłeś na terapiach w 2011 a mamy 2013 i co? Taki już się czujesz zdrów jak ryba? Kolejna terapia? Czy ekshibicjonista z ogromnym problemem życiowym że żona laski nie robi(przykładowo bo nie mam pojęcia o twoich relacjach, nie muszę mieć pojęcia żeby się wypowiadać na inne tematy)? Odpowiedz Link
losowylogin Re: Pytanie do autora wątku 09.08.13, 19:14 No a Ty moja droga, jak długo siedzisz na tym forum i z jakich powodów? Odpowiedz Link
that.bitch.is.sick Re: Pytanie do autora wątku 09.08.13, 20:08 losowylogin napisał: > No a Ty moja droga, jak długo siedzisz na tym forum i z jakich powodów? Odsyłam do odpowiedzi w wątku obok, tam ci detalicznie wyłożyłam jakie mam obowiązki wobec Ciebie (żadnych)l, najpierw udowodnij że nie jesteś trollem/wielbłądem/zapodaj linka do fb i generalnie jak spotykam osoby Twojego pokroju to słowa prywatność/anonimowość a z drugiej strony wolność słowa zaczynają dopiero doniośle wybrzmiewać. To ty się rzucasz na żer obcych ludziów ale pogodzić się z konsekwencjami już nie łaska:), to jest niestety dobrowolne. Odpowiedz Link
rekreativa Re: Pytanie do autora wątku 09.08.13, 15:51 Idąc tym tropem, to należałoby zlikwidować terapie indywidualne i przyprowadzać na sesję wszystkich, z którymi mamy jakies problemy w realcjach, bo przeciez cokolwiek w gabinecie powiemy, to jest to nasze własne, subiektywne i z naszego punktu widzenia. Tylko że terapeuta po to jest kształcony na terapeutę, żeby umiał wyłapać pewne rzeczy i zapewniam, że żaden z nich nie łyka jak pelikan wszystkiego, co klient opowiada. Jest założony ten margines, że klient opowiada przez pryzmat własnych cierpień i urazów, a stan faktyczny może być zgoła odmienny. Z tym, że jaki jest ten stan faktyczny, to bywa mało ważne. Ważne jest nastawienie doń klienta i co z tym można zrobić, z nastawieniem. Bo to jest jedyny materiał, z jakim można pracować. Terapeuta nie zmieni zdalnie ani żony, ani szefa w pracy, ani zołzowatej teściowej, ani zmarłego ojca. Nie ma cudów. Co do logina, to przecież on już terapię małżeńską przechodził i RAZEM z zoną, czyli widać, że żona nie jest nastawiona anty. Może seksuolog również zaproponuje, by żona przyszła na sesję, by poznać jej punkt widzenia. I niewykluczone, że żona przyjdzie. Odpowiedz Link
that.bitch.is.sick Re: Pytanie do autora wątku 09.08.13, 19:44 rekreativa napisała: > Idąc tym tropem, to należałoby zlikwidować terapie indywidualne i przyprowadzać > na sesję wszystkich, z którymi mamy jakies problemy w realcjach, bo przeciez c > okolwiek w gabinecie powiemy, to jest to nasze własne, subiektywne i z naszego > punktu widzenia. Nie twierdzę że nie można mieć terapii indywidualnej swoich problemów tylko że są problemy wspólne dla pary i problemy pojedynczej osoby. Na terapii wspólnej też bywają okresy gdy pary chodzą do tego samego terapeuty indywidualnie aby on poznał obie wersje i uzyskał jakiś stopień obiektywizmu. Oczywiście że nie da się całego świata na terapię spędzić ale zdaje się przyjmujemy że związek jest dla ludzi wartością samą w sobie i dla jego utrzymania prowadza terapię a nie dla swoich partykularnych korzyści. Jak ktoś tego nie rozumie to się pewnie kwalifikuje do indywidualnej. Całej reszcie świata nie zależy na byciu z tobą. To chyba logiczne. > > Co do logina, to przecież on już terapię małżeńską przechodził i RAZEM z zoną, > czyli widać, że żona nie jest nastawiona anty. Może seksuolog również zaproponu > je, by żona przyszła na sesję, by poznać jej punkt widzenia. I niewykluczone, ż > e żona przyjdzie. No tak ale nie przechodzi teraz tej samej terapii a mnie nie uderza sam fakt jego terapii indywidualnej bo to mnie nie dziwi, mnie uderza że login terapeutyzuje się indywidualnie na problemy seksualne z żoną - i to mnie generalnie dziwi w świetle też tych zaleceń, które brzmią jak terapeutyzowanie żony zaocznie. Oczywiście ja tylko mówię moją skromną opinię ale nie wiem czy to etyczne, że ktoś dokonuje jakiś zmian (tu się stawiam w roli żony takiej żony hipotetycznej) które realnie mają wpływ na moje życie intymne i nasze intymne sprawy które są NASZE jak sama nazwa wskazuje, za moimi plecami w porozumieniu z terapeutą, nie wiadomo co mu gadając na mój temat bo ja nie mam możliwości ani obronić się ani odnieść do jego wersji sytuacji, jako nieuczestnicząca w terapii żona takiego osobnika. Ja rozumiem że ktoś zmienia swoje życie podług własnego widzimisię nie uzgadniając z żoną/mężem ale że w stosowaniu jakiś technik "terapeutycznych" na żonę która nie była za drzwiami gabinetu sekunduje terapeuta to do mnie średnio trafia. I tyle. Jeszcze raz Login - ja nikomu niczego nie narzucam, tylko swoje zdanie mówię. > Odpowiedz Link
losowylogin Re: Pytanie do autora wątku 09.08.13, 19:52 Przecież nie jest tak, że moja żona nie wie że i po co byłem u tego seksuologa. Nikt nie robi nic za jej plecami i na siłę. Odpowiedz Link
that.bitch.is.sick Re: Pytanie do autora wątku 09.08.13, 20:18 losowylogin napisał: > Przecież nie jest tak, że moja żona nie wie że i po co byłem u tego seksuologa. > Nikt nie robi nic za jej plecami i na siłę. Luz tylko odnoszę wrażenie, że nie wiem czy dobrze pamiętam funkcjonuje taki podział na terapię małżeńską - tu się poddaje leczeniu związek i terapię indywidualną - czyli indywidualne problemy jednostki. Czy nie odnosisz wrażenia że terapia wspólna to terapia związku a nie dwóch jednostek ? Z tego co czytałam to najpierw się bada czy osoby się generalnie na taką terapię kwalifikują, bo jak jedna strona ma zaburzenia/jest rąbnięta (sorry mój plebejski język) to chyba się ją wysyła na właśnie indywidualną/jeśli chce a jak nie chce to kiszka. Mów gdzie się mylę, żeby nie było ex cathedra:) Odpowiedz Link
losowylogin Re: Pytanie do autora wątku 09.08.13, 20:42 Z różnych powodów może być i tak, że jedno nie może chodzić na terapię, jak ktoś to wyżej wyłożył: może w którymś momencie do niej dołączy. Terapia to nie instalacja windows żeby wszystko odbywało się według jakiegoś klucza. No proszę, 150 postów na temat jedne wizyty u specjalisty. Odpowiedz Link
that.bitch.is.sick Re: Pytanie do autora wątku 09.08.13, 21:45 losowylogin napisał: > Z różnych powodów może być i tak, że jedno nie może chodzić na terapię, jak kto > ś to wyżej wyłożył: może w którymś momencie do niej dołączy. Terapia to nie ins > talacja windows żeby wszystko odbywało się według jakiegoś klucza. Chyba masz problemy ze zrozumieniem. :) Boska logika.A jak dwoje nie może chodzić na terapię - to co może wyślijcie teściową- ona wam przekaże zalecenia. Miesiąc bez seksu i dwa razy dziennie buzi a w niedzielę wiecheć tulipanów dla żony. Cztery razy po dwa razy osiem razy raz po raz. I gotowe. o żesz. Weź człowieku, ty chyba myślisz że tu chodzi o odhaczenie pewnej listy. Zresztą twoje terapie i metody to taki życiowy sukces że walczysz z nim od 2011 r. > > No proszę, 150 postów na temat jedne wizyty u specjalisty. Rozstawiający po kątach maruda, to ile ma być postów na główkę wg twojego klucza na wzór instalacji windowsa? Oszczędzajmy dialogi, a od myślenia to tylko głowa boli. Odpowiedz Link
losowylogin Re: Pytanie do autora wątku 09.08.13, 21:52 Przejdźmy może na język bantu, też nie znam a przynajmniej będzie pożyteczniej. Odpowiedz Link
potwor_z_piccadilly Re: Pytanie do autora wątku 09.08.13, 22:20 losowylogin napisał: > No proszę, 150 postów na temat jedne wizyty u specjalisty. Widzisz sam jak ludziska się zaangażowali byś miał dobrze obrobionego druta. Pytanie tylko, czy Ty będziesz umiał to docenić i czy wnioski słuszne z nauk wyciągniesz. Co do mnie, to przyznam że co do Twojej osoby, to mam mieszane uczucia. Może się mylę, ale mentalność Twoja pasuje mi do pewnego zdarzenia. Było tak. Późny wieczór, listopad. Pani moja złapała kulinarnego pomysła i by go zrealizować, wysłała mnie do sklepu. Pojechałem. Przed sklepem bardzo szeroki chodnik na którym kierowcy zwyczajowo parkowali auta pod kątem 90 stopni względem jezdni i ja też tak zaparkowałem (1/4 miejsc wolnych). Zakupy zrobiłem, wychodzę i widzę. Facetowi (szedł sobie spokojnie w kierunku sklepu) widocznie nie chciało się wjeżdżać na chodnik swoją "wypasioną bryką" i zaparkował wzdłuż jezdni uniemożliwiając mi wyjazd. Powiedziałem mu by odjechał, bo mnie zastawił. Facet tylko obciął mnie od góry do dołu i z miną jakby glizdę zobaczył, marsz kontynuował. Powtórzyłem prośbę, ale on - już bez jakiejkolwiek reakcji, zniknął w sklepie. Co ja ? Manele zapakowałem, wsiadłem, odpaliłem, jedyneczka, do przodu, stop, wsteczny, przymiarka czy hakiem wceluję w słupek miedzy przednimi, a tylnymi drzwiami, sprzęgło, gaz i rura. Huk, dźwięk alarmu, jedyneczka, rura, w prawo po chodniku na jezdnię i do domku uszczęśliwić moją panią. Po co Ci to napisałem ? Ano po to, byś miał świadomość że akcja rodzi reakcję, wina generuje karę, a błędy przeważnie kończą się przebudzeniem z ręka w nocniku. Bez urazy, to nic osobistego. Tym bardziej, że nie mam pojęcia czy Ty masz skłonności do egocentrycznych zachowań, a że mi się tak skojarzyło, to niech to będzie dla Ciebie tematem do przemyśleń. Nie zawadzi. Pozdrawiam. Odpowiedz Link
zyg_zyg_zyg Re: Pytanie do autora wątku 09.08.13, 21:59 > No tak ale nie przechodzi teraz tej samej terapii a mnie nie uderza sam fakt je > go terapii indywidualnej bo to mnie nie dziwi, mnie uderza że login terapeutyzu > je się indywidualnie na problemy seksualne z żoną - i to mnie generalnie dziwi > w świetle też tych zaleceń, które brzmią jak terapeutyzowanie żony zaocznie. Pojawiały się na forum rady "Odetnij mu/jej seks całkowicie - niech zobaczy jak to jest" i pojawiały się też relacje desperatów, którzy takiej strategii próbowali. Nie muszę dodawać, że z całkowicie nędznym skutkiem. "Zero seksu przez miesiąc" może brzmieć trochę tak jak ta powyższa rada - dla paru osób zresztą tak zabrzmiała. Ale wcale nie musi być radą mająca na celu pokazanie czegoś żonie, potrząśnięcia nią, a może uspokojenia, czy kij wie jeszcze czego. To może być ćwiczenie, które ma uświadomić coś Losowemu. To on przez miesiąc może mieć wreszcie spokój. To on przez miesiąc nie będzie musiał zastanawiać się codziennie "da czy nie?", nie będzie odliczał dni od ostatniego razu. Oprócz spokoju będzie miał też przestrzeń na inne spostrzeganie swojej kobiety. Nie tylko jako "seksualnie niedorozwiniętej" istoty i źródło frustracji, ale jako kogoś, kto ma niepowtarzalne zalety, kto jest wartościowy w wyjątkowy dla Losowego sposób, z kim warto być, o kogo warto się troszczyć i o kogo warto walczyć. To jak najbardziej może być terapeutyzowanie Losowego, nie jego żony. Odpowiedz Link
that.bitch.is.sick Re: Pytanie do autora wątku 09.08.13, 22:27 zyg_zyg_zyg napisała: > To jak najbardziej może być terapeutyzowanie Losowego, nie jego żony. > To może nieporozumienie rzeczywiście ale biorąc pod uwagę, czy żona mu reglamentuje seks (nie wiem na ile) czy tylko odmawia realizacji pewnych fantazji bo tego nie wiem to w zależności od tego jaka wersja w grę wchodzi, gdyby założyć że żona ma jakieś potrzeby to szlaban na seks może być odczytany jako akcja odwetowa czy próba wywarcia wpływu. Nie będę się kłócić bo okazało się że próżne moje pytanie wyjaśniło się dzięki rafillowi, że wszystko ma na celu uświadomienie losowemu że należy bardziej afirmować status quo, tak na razie - a losowy to potwierdził. Więc chłopie po miesiącu głodu, docenisz domową pomidorową:). Taka to jest metoda. Ja myślałam że żona plus mąż na kozetce, jak państwo smith nie przymierzając to już sam w sobie proces nowego patrzenia na siebie i konfrontacji w obecności świadka. Odpowiedz Link
zawle Re: Pytanie do autora wątku 09.08.13, 16:09 that.bitch.is.sick napisała: > Ale wówczas terapeuta zna tylko sytuację z relacji męża, mogą się pojawić przek > łamania, manipulacje, ludzie mają skłonność do samousprawiedliwień racjonalizac > ji. To jakaś bzdura. Nikt odpowiedzialny nie przeprowadza terapii problemów mał > żeńskich po wysłuchaniu jednej strony.A już zwłaszcza problemów seksualnych. Na > wet gdyby się zajmował tylko jego problemami to tego się nie da wyizolować z bl > iskich relacji. a terapia indywidualna to przeprowadza ją seksuolog?:) terapeuta to nie arbiter. ani kolega z pracy w pubie na piwie. Nie rozsądza kto ma rację a kto nie, kto kłamie a kto mówi prawdę. zresztą....nie chce mi się już gadać po raz tysięczny i za innymi piszącymi to samo osobami. Odpowiedz Link
that.bitch.is.sick Re: Pytanie do autora wątku 10.08.13, 01:18 zawle napisała: > that.bitch.is.sick napisała: > Ale wówczas terapeuta zna tylko sytuację z r > elacji męża, mogą się pojawić przek > > łamania, manipulacje, ludzie mają skłonność do samousprawiedliwień racjon > alizac > > ji. To jakaś bzdura. Nikt odpowiedzialny nie przeprowadza terapii problem > ów mał > > żeńskich po wysłuchaniu jednej strony.A już zwłaszcza problemów seksualny > ch. Na > > wet gdyby się zajmował tylko jego problemami to tego się nie da wyizolowa > ć z bl > > iskich relacji. a terapia indywidualna to przeprowadza ją seksuolog?:) > > terapeuta to nie arbiter. ani kolega z pracy w pubie na piwie. Nie rozsądza kto > ma rację a kto nie, kto kłamie a kto mówi prawdę. zresztą....nie chce mi się j > uż gadać po raz tysięczny i za innymi piszącymi to samo osobami. Dziękuję że podzieliłaś się ze mną wiedzą ogólnie znaną z ogromnym zadęciem. masz jeszcze jakieś trywializmy na podorędziu, że terapeuta nie osądza i nie podpowiada rozwiązań? Tylko nie wiem jak ona się ma, ta wiedza do mojej wypowiedzi. pomiędzy rozsądzaniem a orientacją w naturze problemu jest cienka granica której niestety najwyraźniej nie umiesz dostrzec. To smutne bo najwyraźniej masz się za eksperta. Freedom's just another word for nothing left to lose Nothing don't mean nothing honey if it ain't free Odpowiedz Link
zawle Re: Pytanie do autora wątku 10.08.13, 06:55 that.bitch.is.sick napisała: > Dziękuję że podzieliłaś się ze mną wiedzą ogólnie znaną z ogromnym zadęciem. ma > sz jeszcze jakieś trywializmy na podorędziu, że terapeuta nie osądza i nie podp > owiada rozwiązań? Tylko nie wiem jak ona się ma, ta wiedza do mojej wypowiedzi. > pomiędzy rozsądzaniem a orientacją w naturze problemu jest cienka granica któr > ej niestety najwyraźniej nie umiesz dostrzec. To smutne bo najwyraźniej masz si > ę za eksperta. Nastolatki tak mają, nie jesteś za starą krową na takie zachowania?;) Odpowiedz Link
losowylogin Re: Pytanie do autora wątku 09.08.13, 19:24 Nie chcę sobie robić wiwisekcji, myślę że to kwestia podjęcia decyzji o tym, w którą stronę chcesz pójść. Albo naprawiasz co jest do naprawienia i nie pakujesz się w żadne nowe przygody, nawet nie dlatego że żrą Cię wyrzuty sumienia tylko dlatego, że dociera do Ciebie że na pewno nie tędy droga - albo oszukujesz sam siebie że można udawać, że wszystko gra i łajdaczyć się choćby. Można być bardziej zaangażowanym w to, co się dzieje w związku zamiast być jego biernym pasażerem. Można pewnie mnóstwo innych rzeczy, w końcu każdy ma inaczej. Przecież jakby się nad tym zastanowić, to przecież nie o tego loda chodzi, fajny ale życie się wokół tego kręci. Mam wrażenie, że teraz łatwiej rozstaje się niż naprawia, stąd chyba bak zrozumienia z niektórym z młodszych forumowiczek. Życie nie jest instant, jak się ma motywację to trzeba pchać wózek. Odpowiedz Link
hello-kitty2 Re: Pytanie do autora wątku 09.08.13, 19:31 losowylogin napisał: Mam wrażenie, że teraz łatwiej rozstaje się n > iż naprawia, stąd chyba bak zrozumienia z niektórym z młodszych forumowiczek. Ż > ycie nie jest instant, jak się ma motywację to trzeba pchać wózek. Ja to mlodsza nie jestem na pewno :) Rozumiec tez sie nie musimy, mnie wystarczy wymienianie sie informacjami. A propo: Jaka Ty masz motywacje? Powaznie pytam. W motywacji tkwi sila. Odpowiedz Link
hello-kitty2 Re: Pytanie do autora wątku 09.08.13, 19:47 losowylogin napisał: > Robię porządki w swoim życiu. Akcja czterdziestka? :) Przewartosciowujesz sie? Odpowiedz Link
losowylogin Re: Pytanie do autora wątku 09.08.13, 19:51 Już mi niewiele zostało do poukładania. Odpowiedz Link
rafill Re: Pytanie do autora wątku 09.08.13, 20:11 losowylogin napisał: > Już mi niewiele zostało do poukładania. Ale najważniejsze - Ty sam. Szczerze mówiąc, nie podoba mi się Twoja historia. Źle traktujesz tą kobietę, nie szanujesz jej seksualności. Twoje problemy wydają mi się z dupy wzięte szczerze mówiąc, bo w walce o jakość swojego seksu dorobiłeś się kochanek, a teraz ciorasz psychicznie swoją żonę, usiłując ją przerobić na ladacznicę w sypialni. Mam wrażenie, że reprezentujesz taki wiecznie niezadowolony typ, co to będzie marudził nad schabowym z ziemniakami, bo mu się zachciało kuropatwy w beszamelu i szparagów. Nic nie znaczy, że to jest Twoja żona i się dla Ciebie stara, tak jak potrafi ? Odpowiedz Link
losowylogin Re: Pytanie do autora wątku 09.08.13, 20:44 A Ty z nami mieszkasz że taki jesteś zorientowany co się u nas w domu dzieje? Nie chodzi o napinkę na wiek ale zawsze mnie śmieszy jak ktoś udziela rad/ocenia ludzi po kilkudziesięcioletnich związkach, samemu nie znając takich sytuacji od kuchni choćby z powodu tego, że, bo ja wiem, najdłuższy związek w jakim byli trwał 3 lata. Odpowiedz Link
rafill Re: Pytanie do autora wątku 09.08.13, 20:55 losowylogin napisał: > A Ty z nami mieszkasz że taki jesteś zorientowany co się u nas w domu dzieje? Nie, opieram się na relacjach, które nam składasz na forum. Zakładam, że nie kłamiesz ? :) >N > ie chodzi o napinkę na wiek Yyyyy... To ile ty masz lat ? Siedemdziesiąt ? Sorki, ale chyba obaj jesteśmy w średnim wieku, parę lat w tą czy w tamtą nie robi aż takiej różnicy... > ale zawsze mnie śmieszy jak ktoś udziela rad/ocenia > ludzi po kilkudziesięcioletnich związkach, samemu nie znając takich sytuacji o > d kuchni choćby z powodu tego, że, bo ja wiem, najdłuższy związek w jakim byli > trwał 3 lata. Aha. No akurat stażem związkowym też pewnie się do siebie zbliżamy. U mnie staż związkowy również kilkunastoletni, a małżeński - 9 lat. Więc o co Ci chodzi, ja się pytam ? Odpowiedz Link
losowylogin Re: Pytanie do autora wątku 09.08.13, 20:57 rafill napisał: > Nic nie znaczy, że to jest Twoja żona i się dla Ciebie stara, tak jak potrafi ? Umknęło Ci że masz ten obraz skompilowany z dwóch lat. Odpowiedz Link
rafill Re: Pytanie do autora wątku 09.08.13, 21:04 losowylogin napisał: > Umknęło Ci że masz ten obraz skompilowany z dwóch lat. Rozumiem. Czyli generalnie śpi sobie obok, a jak ją próbujesz pomacać to burczy i gdera w półśnie, a jak zapędzasz się dalej, to zaczyna kopać, gryźć i bić kapciem na oślep ? :) A na łyżeczkę przytula się raz na pół roku ? Odpowiedz Link
losowylogin Re: Pytanie do autora wątku 09.08.13, 21:12 Rafill, nazwijmy rzecz po imieniu. Który z nas dwóch Twoim zdaniem jest na lepszej drodze do naprawy seksu w swoim związku? Ty szydząc czy ja mimo wszystko robiąc cokolwiek w tym kierunku? Odpowiedz Link
rafill Re: Pytanie do autora wątku 09.08.13, 21:15 losowylogin napisał: > Rafill, nazwijmy rzecz po imieniu. Który z nas dwóch Twoim zdaniem jest na lep > szej drodze do naprawy seksu w swoim związku? Ty szydząc czy ja mimo wszystko r > obiąc cokolwiek w tym kierunku? Po pierwsze, to ja nie wiem co Ty masz do naprawiania :D Odpowiedz Link
hello-kitty2 Re: Pytanie do autora wątku 09.08.13, 21:21 losowylogin napisał: > Rafill, nazwijmy rzecz po imieniu. Który z nas dwóch Twoim zdaniem jest na lep > szej drodze do naprawy seksu w swoim związku? Ty szydząc czy ja mimo wszystko r > obiąc cokolwiek w tym kierunku? A co Rafill nic nie robi w tym kierunku? A przemiana? A Ty co wlasciwie robisz? Uczysz sie zaakceptowac takie a nie inne potrzeby zony? O to chodzi? Odpowiedz Link
losowylogin Re: Pytanie do autora wątku 09.08.13, 21:24 Przypomnę, że wątek ma tytuł "Po wizycie u seksuologa" a nie "strategia terapii". Nie wiem, czy się uda ale mam motywację i coś robię. Zobaczymy co z tego wyjdzie. Odpowiedz Link
rafill Re: Pytanie do autora wątku 09.08.13, 21:26 hello-kitty2 napisała: > A co Rafill nic nie robi w tym kierunku? A przemiana? A Ty co wlasciwie robisz? > Uczysz sie zaakceptowac takie a nie inne potrzeby zony? O to chodzi? Koteczku, zrozumiałem co ten seksuolog mu za lekarstwo zapisał. To jest jakiś bardzo mądry facet, teraz mnie olśniło. Ta propozycja nie jest skierowana do żony, losowylogin tego nie zrozumiał. Ten miesiąc bez seksu w połączeniu z okazywaniem szacunku ma JEGO nauczyć szanować to co daje mu ta kobieta. To ma zmienić jego podejście do żony. Odpowiedz Link
rafill Re: Pytanie do autora wątku 09.08.13, 21:40 rafill napisał: > Ta propozycja nie jest skierowana do żony, losowylogin tego nie zrozumiał. > Ten miesiąc bez seksu w połączeniu z okazywaniem szacunku ma JEGO nauczyć szano > wać to co daje mu ta kobieta. To ma zmienić jego podejście do żony. To zupełnie jak w tym dowcipie, co Żydek nie miał miejsca w domu. Przyszedł do rabina i mówi: - Rebe, poradź ! Ja mieszkam z żoną, z gromadką dzieci i moimi rodzicami w małym mieszkanku. Ja zupełnie nie mam miejsca. Co robić, rebe ? Rabin pomyślał i rzekł: - Słuchaj, ty musisz kupić sobie kury i trzymać je w domu. Żydek zdębiał. - Jak to Rebe ? Kury ?.. W domu ?.. Rabin skupiony odpowiada: - Tak jest, kury. Żydek się zasępił, ale rabina wypada posłuchać. Za tydzień udał się znowu: - Oj, Rebe... Mnie nie wypada mówić, że to nie była dobra rada, ale teraz z tymi kurami to jest jeszcze gorzej. Srają na dywany, wszędzie pierze, gdaczą... No co ja mam robić, Rebe, ratunku. Rabin zastanowił się i mówi: - Słuchaj, kup sobie kozę do tego. Żyd złapał się za głowę: - Jak to ?! Kozę ?? Rabin potwierdził przytakując w milczeniu. Żyd był zdesperowany problemem mieszkaniowym, więc kupił i tę kozę. Za kolejny tydzień przychodzi znowu: - Rebe. Ja już nie wiem co robić. Te kury i ta koza... To jakiś obłęd. Ja ciebie proszę, Rebe, poradź coś, bo to istne szaleństwo. Rabin stanowczo odrzekł: - Teraz musisz jeszcze kupić krowę i będzie wszystko dobrze. Żyd osłupiał: - JAK TO KROWĘ ? To ta koza i te kury nie wystarczą ??? Rabin był nieugięty. Trzeba kupić krowę. Żyd kupił, ale za kilka dni przyszedł załamany. - REBE, JA TEGO DŁUŻEJ NIE WYTRZYMAM ! JA ZWARIUJE ! TE KURY GDACZĄ, WSZĘDZIE LATA PIERZE, KOZA MECZY I OBGRYZA CO SIĘ DA, KROWA MUCZY, WALI PLACKI POD SIEBIE !! WARIACTWO, JA JUŻ NIE DAM RADY. Rabin popatrzał na niego i mówi. - Dobrze, to weź to wszystko sprzedaj w cholerę na targu. Żyd po paru dniach wraca zadowolony i całuje rabina po rękach. - Rebe ! Jesteś genialny. Cisza. Spokój. Żadnych zwierząt. Żadnego łajna i pierza. ILE JA MAM TERAZ MIEJSCA W DOMU !! Odpowiedz Link
rafill Re: Pytanie do autora wątku 09.08.13, 22:00 losowylogin napisał: > Tak to właśnie działa. www.youtube.com/watch?v=iCKyfaPILLY Odpowiedz Link
rekreativa Re: Pytanie do autora wątku 09.08.13, 21:50 Żeś mnie ubiegł... miałam ten sam dowcip zapodać :D Ale fakt, że tak właśnie działa terapia. Na zmianie spojrzenia na sytuację. Odpowiedz Link
hello-kitty2 Re: Pytanie do autora wątku 09.08.13, 21:57 rafill napisał: ILE JA MAM TERAZ MIEJSCA W DOMU !! Ahaaaa no pacz wylozyles mi, ze on z nia tego dirty Santcheza i inne przekladanki jedzie, a glupi uparl sie na tego orala z polykiem :) Nie no pewnie facet zapomnial, ze ma osiolka w domu i dziwi sie, ze jak go ostrogami w boki kopie, to on nie pedzi jak kon wyscigowy. Odpowiedz Link
that.bitch.is.sick Re: Pytanie do autora wątku 09.08.13, 21:58 rafill napisał: > > Koteczku, zrozumiałem co ten seksuolog mu za lekarstwo zapisał. To jest jakiś b > ardzo mądry facet, teraz mnie olśniło. > > Ta propozycja nie jest skierowana do żony, losowylogin tego nie zrozumiał. > Ten miesiąc bez seksu w połączeniu z okazywaniem szacunku ma JEGO nauczyć szano > wać to co daje mu ta kobieta. To ma zmienić jego podejście do żony. Nie przekonuje mnie ta nauka ascezy i stawania się filozofem od minimalizacji swoich potrzeb. Rafill ty jesteś zdaje się nauczony szacunku do Pani i do tego co ona Ci daje. I co jesteś z tym szczęśliwy? Tzn. minimalizacja potrzeb i asceza daje Ci jakiś wymiar szczęścia i o to wg Ciebie się rozchodzi? To samo chyba co żorżyk ale żorżykowi i tobie może mniej buzuje niż loginowi, którego potrzeby bardziej uwierają na przykład. Odpowiedz Link
rafill Re: Pytanie do autora wątku 09.08.13, 22:04 that.bitch.is.sick napisała: > Nie przekonuje mnie ta nauka ascezy i stawania się filozofem od minimalizacji s > woich potrzeb. > Rafill ty jesteś zdaje się nauczony szacunku do Pani i do tego co ona Ci daje. > I co jesteś z tym szczęśliwy? Tzn. minimalizacja potrzeb i asceza daje Ci jakiś > wymiar szczęścia i o to wg Ciebie się rozchodzi? To samo chyba co żorżyk ale ż > orżykowi i tobie może mniej buzuje niż loginowi, którego potrzeby bardziej uwie > rają na przykład. A Ty jesteś szczęśliwa z tym co masz ? Zobacz o ile masz większe możliwości i szersze pole manewru w porównaniu z Żorżykiem, o mnie nawet nie wspominając. Zatem - czy jesteś szczęśliwa ? Odpowiedz Link
bgz0702 Re: Pytanie do autora wątku 09.08.13, 22:13 rafill napisał: > A Ty jesteś szczęśliwa z tym co masz ? Zobacz o ile masz większe możliwości i s > zersze pole manewru w porównaniu z Żorżykiem, o mnie nawet nie wspominając. Zat > em - czy jesteś szczęśliwa ? Zatem wszyscy na terapię ;)) ja to normalnie jestem nią wręcz kuszona po czytaniu co ona mi mogłaby zrobić. Mam już chyba nudę w tym poukładanym światku, muszę sobie jakiś bajzelek na chwile zrobić i poodgrzebywać stare zapomniane sprawy a nowym nadać inny wymiar ;)) piszę poważnie, trzeba mieć jaja i odwagę żeby się poddać takiej "kuracji", to nic prostego pogrzebać we własnej psychice Odpowiedz Link
that.bitch.is.sick Re: Pytanie do autora wątku 09.08.13, 22:19 bgz0702 napisała: > rafill napisał: > > > A Ty jesteś szczęśliwa z tym co masz ? Zobacz o ile masz większe możliwoś > ci i s > > zersze pole manewru w porównaniu z Żorżykiem, o mnie nawet nie wspominają > c. Zat > > em - czy jesteś szczęśliwa ? > > Zatem wszyscy na terapię ;)) ja to normalnie jestem nią wręcz kuszona po czytan > iu co ona mi mogłaby zrobić. Mam już chyba nudę w tym poukładanym światku, musz > ę sobie jakiś bajzelek na chwile zrobić i poodgrzebywać stare zapomniane sprawy > a nowym nadać inny wymiar ;)) piszę poważnie, trzeba mieć jaja i odwagę żeby s > ię poddać takiej "kuracji", to nic prostego pogrzebać we własnej psychice Kurcze ludzie w związkach chyba zapomnieli że nie są cierpiętnikami cierpiącymi za miliony i powinni się jednak rozejrzeć bo rafill to już niedługo będzie brodatym jak Sokrates filozofem, i szczęśliwy mieszkając w beczce jak ten drugi. Przecież gdyby wystarczyło na terapii zapłacić za to żeby ci ktoś powiedział - doceń to co masz, to wystarczy przejść na buddyzm "sprzedaję wodę nad brzegiem rzeki" jak brzmi ta buddyjska maksyma, bardzo tu chyba na miejscu. Odpowiedz Link
rafill Re: Pytanie do autora wątku 09.08.13, 22:25 that.bitch.is.sick napisała: > Kurcze ludzie w związkach chyba zapomnieli że nie są cierpiętnikami cierpiącymi > za miliony i powinni się jednak rozejrzeć bo rafill to już niedługo będzie bro > datym jak Sokrates filozofem, i szczęśliwy mieszkając w beczce jak ten drugi. > Przecież gdyby wystarczyło na terapii zapłacić za to żeby ci ktoś powiedział - > doceń to co masz, to wystarczy przejść na buddyzm "sprzedaję wodę nad brzegiem > rzeki" jak brzmi ta buddyjska maksyma, bardzo tu chyba na miejscu. Zauważ, że docenienie tego co się ma, w sytuacji gdy nie ma się wyboru mieć czegoś innego, jest jedynym rozsądnym wyjściem z sytuacji. Jedynym ! Odpowiedz Link
hello-kitty2 Re: Pytanie do autora wątku 09.08.13, 22:37 rafill napisał: > Zauważ, że docenienie tego co się ma, w sytuacji gdy nie ma się wyboru mieć cze > goś innego, jest jedynym rozsądnym wyjściem z sytuacji. Jedynym ! Chyba czegos 'lepszego, a nie 'innego'. I tez podales niepelna informacje. Odpowiedz Link
rafill Re: Pytanie do autora wątku 09.08.13, 23:04 hello-kitty2 napisała: > Chyba czegos 'lepszego, a nie 'innego'. > I tez podales niepelna informacje. Jesteś jak zwykle bardzo precyzyjna Kitty :) Masz rację. Odpowiedz Link
zawle Re: Pytanie do autora wątku 09.08.13, 23:07 rafill napisał: > > Jesteś jak zwykle bardzo precyzyjna Kitty :) Masz rację. Ja lubię jej pytania. Wyobrażam sobie tą szczerbę w zębach i wyraz naiwności na twarzy;))) Odpowiedz Link
rafill Re: Pytanie do autora wątku 09.08.13, 23:15 zawle napisała: > Ja lubię jej pytania. Wyobrażam sobie tą szczerbę w zębach i wyraz naiwności na > twarzy;))) Naiwności ? Kitty nie jest naiwna, tylko ukrywa swoje emocje. Poza tym, ona chyba myśli bardziej jak maszyna niż jak ssak. (bez obrazy Kitty). Mnie to bardziej przypomina terminatora uczącego się zachowywać w naszych czasach :P Odpowiedz Link
zawle Re: Pytanie do autora wątku 09.08.13, 23:17 Co Ty wiesz o kitty;) O naiwności napisałam jako o zasłonie dymnej. Wyraz naiwności na ładnej buzi jest rozbrajający. Ja widzę Kitty dokładnie na odwrót niż Ty. Dla mnie to super-nowa-kobieta:))) Odpowiedz Link
rafill Re: Pytanie do autora wątku 09.08.13, 23:25 zawle napisała: > Co Ty wiesz o kitty;) O naiwności napisałam jako o zasłonie dymnej. Wyraz naiw > ności na ładnej buzi jest rozbrajający. Ja widzę Kitty dokładnie na odwrót niż > Ty. Dla mnie to super-nowa-kobieta:))) www.youtube.com/watch?v=Oxqy7vU2T08 :) Odpowiedz Link
zawle Re: Pytanie do autora wątku 09.08.13, 23:38 rafill napisał: > www.youtube.com/watch?v=Oxqy7vU2T08 > Od raz widać że to robot, łe. Która szanująca się kobieta polizałaby coś leżącego i brudnego??? ;)))0 Odpowiedz Link
that.bitch.is.sick Re: Pytanie do autora wątku 11.08.13, 03:04 rafill napisał: > > Naiwności ? Kitty nie jest naiwna, tylko ukrywa swoje emocje. Poza tym, ona chy > ba myśli bardziej jak maszyna niż jak ssak. (bez obrazy Kitty). Mnie to bardzie > j przypomina terminatora uczącego się zachowywać w naszych czasach :P technika zdartej płyty od dawna, co do kitty: ona nie jest głupia tylko tak wspaniale udaje. Ciężko chyba tak z takim subtelnym policzkowaniem, jakby potrafiła udawać mądrą to by chyba wreszcie spróbowała na złość wszystkim nieszczerym pochlebcom, nieprawdaż. Odpowiedz Link
zawle Re: Pytanie do autora wątku 11.08.13, 09:30 > technika zdartej płyty od dawna, co do kitty: ona nie jest głupia tylko tak wsp > aniale udaje. Ciężko chyba tak z takim subtelnym policzkowaniem, jakby potrafił > a udawać mądrą to by chyba wreszcie spróbowała na złość wszystkim nieszczerym p > ochlebcom, nieprawdaż. Twoja percepcja jak zwykle zaburzona. Nikogo nie znosisz. Jeśli nawet kogoś obdarzasz jakimiś względami, jest to zainteresowanie oprawcy. Niedługo zaczniesz gryźć własny ogon Sorry....ale dla mnie to Ty nie jesteś osobą inteligentną. Większość tego co piszesz to przerost formy nad treścią, owiniętej drutem kolczastym. Odpowiedz Link
that.bitch.is.sick Re: Pytanie do autora wątku 09.08.13, 22:37 rafill napisał: > > Zauważ, że docenienie tego co się ma, w sytuacji gdy nie ma się wyboru mieć cze > goś innego, jest jedynym rozsądnym wyjściem z sytuacji. Jedynym ! No a pan i pani Smith?;)))) Odpowiedz Link
that.bitch.is.sick Re: Pytanie do autora wątku 09.08.13, 22:43 rafill napisał: > > Zauważ, że docenienie tego co się ma, w sytuacji gdy nie ma się wyboru mieć cze > goś innego, jest jedynym rozsądnym wyjściem z sytuacji. Jedynym ! Aha w kwestii doceniania, czemu doceniać to co ma powinien ten co mu się seksu odmawia, a nie ten co seksem kupczy? Żona na terapii wymusiła płaczem żeby jej nie zmieniać więc chłop musi się dostosować. Krótka piłka ale to tylko historia wygranej wojny. Odpowiedz Link
rekreativa Re: Pytanie do autora wątku 09.08.13, 23:16 Poza ekstremalnymi sytuacjami, nie wiem, np. totalnego uwięzienia, człowiek zawsze może coś w swoim życiu zmienić, a zmiana partnera jest jedną z łatwiejszych. Toteż dobrze Kitty sprecyzowała: inną babę możesz mieć. Pytanie, czy będzie z nią naprawdę fajniej i jak długo? Gwarancji nikt nie da, ale przecież można próbować do skutku, nie? Albo wyjechać do Tybetu i zostać mnichem. Też jakaś opcja. Odpowiedz Link
zawle Re: Pytanie do autora wątku 09.08.13, 23:20 rekreativa napisała: > Poza ekstremalnymi sytuacjami, nie wiem, np. totalnego uwięzienia, człowiek zaw > sze może coś w swoim życiu zmienić, a zmiana partnera jest jedną z łatwiejszych Myślę że nie ma co wartościować tych trudności. Odpowiedz Link
rafill Re: Pytanie do autora wątku 10.08.13, 12:27 rekreativa napisała: > Toteż dobrze Kitty sprecyzowała: inną babę możesz mieć. Pytanie, czy będzie z n > ią naprawdę fajniej i jak długo? Gwarancji nikt nie da, ale przecież można prób > ować do skutku, nie? > Albo wyjechać do Tybetu i zostać mnichem. > Też jakaś opcja. Chujowa opcja. A że z inną fajniej nie będzie, to ja wiem bez sprawdzania, na tyle znam się na ludziach. Moja żona jest najlepszą opcją jaka mogła mnie w życiu spotkać. Co nie znaczy, że jestem usatysfakcjonowany. Nie wiem czy w tym miejscu wyrażam się jasno. Po prostu nie było wtedy lepszej opcji i nadal nie ma. Sądzę, że nie będzie. Odpowiedz Link
rafill Re: Pytanie do autora wątku 10.08.13, 12:29 Dlatego nie rozumiem postów Bitch o ascezie, ponieważ uważam, że ja właśnie dokonałem najkorzystniejszego życiowego wyboru. Odpowiedz Link
zawle Re: Pytanie do autora wątku 11.08.13, 10:54 rafill napisał: > Dlatego nie rozumiem postów Bitch o ascezie, ponieważ uważam, że ja właśnie dok > onałem najkorzystniejszego życiowego wyboru. Najkorzystniejszy wybór zadowalający w kilkunastu procentach ...to nie asceza? To korzonki i najtańsza woda z Biedronki;) Odpowiedz Link
rafill Re: Pytanie do autora wątku 11.08.13, 21:26 zawle napisała: > Najkorzystniejszy wybór zadowalający w kilkunastu procentach ...to nie asceza? Jeśli jakiś wybór jest długofalowo najkorzystniejszy, to nie można go nazwać ascezą. Asceza polega na wyrzeczeniach i samoograniczeniu się, czego nie można powiedzieć o sytuacji, która jest decyzją optymalną pod względem uzyskania maksymalnych korzyści płynących z obrania danej drogi życiowej. Przeciwnie, to raczej racjonalnie zaplanowany życiowy hedonizm. Skupianie się na doznawaniu przyjemności w taki sposób, jaki aktualnie jest możliwy. Odpowiedz Link
zawle Re: Pytanie do autora wątku 11.08.13, 21:33 Mam do przekazania Ci informację o mojej sąsiadki. Nie doceniasz swojej żony, jeśli nie woła kasy, należy jej się co najmniej 90% :))) Odpowiedz Link
rafill Re: Pytanie do autora wątku 11.08.13, 21:52 zawle napisała: > Mam do przekazania Ci informację o mojej sąsiadki. Nie doceniasz swojej żony, j > eśli nie woła kasy, należy jej się co najmniej 90% :))) No tak, i nie bije mnie wałkiem ani nie wynajmuje zbirów, żeby mnie skopali :) Odpowiedz Link
rafill Re: Pytanie do autora wątku 11.08.13, 21:54 zawle napisała: > Mam do przekazania Ci informację o mojej sąsiadki. Nie doceniasz swojej żony, j > eśli nie woła kasy, należy jej się co najmniej 90% :))) A sąsiadce przekaż, że innym kobietom dałbym jeszcze mniej. Ja mam po prostu absurdalnie wysokie oczekiwania, stąd tak niska punktacja :) Odpowiedz Link
zawle Re: Pytanie do autora wątku 11.08.13, 22:40 rafill napisał: > A sąsiadce przekaż, że innym kobietom dałbym jeszcze mniej. Ja mam po prostu ab > surdalnie wysokie oczekiwania, stąd tak niska punktacja :) Rozumiem że ratuje Cię samoświadomość. Wyhodowana na korzonkach i najtańszej wodzie z Biedronki?;) Odpowiedz Link
rafill Re: Pytanie do autora wątku 12.08.13, 06:01 zawle napisała: > Rozumiem że ratuje Cię samoświadomość. Wyhodowana na korzonkach i najtańszej wo > dzie z Biedronki?;) Zgadza się, ale nie tylko samoświadomość. Obraz kobiet generalnie. I wyhodowany nie na korzonkach, tylko na działalności tego forum. Szczerze ? Straszne jesteście. Brrrrr... Zrozumiałem, że z żadnym takim tworem nie byłbym w stanie w sposób satysfakcjonujący dzielić życia, a moja żona, która w sumie trzyma się ode mnie jako tako z daleka, jest tu optymalnym rozwiązaniem. Pewnie masz podobne mniemanie o mężczyznach i dlatego jesteś sama. Trudno. Nie każda wiedza ubogaca. :) Odpowiedz Link
potwor_z_piccadilly Re: coś z życia ssaków 12.08.13, 06:39 rafill napisał: > Zgadza się, ale nie tylko samoświadomość. Obraz kobiet generalnie. I wyhodowany > nie na korzonkach, tylko na działalności tego forum. > Szczerze ? > Straszne jesteście. Brrrrr... Już to pisałem na którymś forum, ale powtórzę. Wiosną na łąkach można zobaczyć bójki dwóch zajęcy. Wielu sądzi, że to samce tłuką się o samicę. Otóż mylą się. To samica napierdziela samca, sprawdza go. Wytrzyma, czy ucieknie, zrozumie przekaz, czy się obrazi. A może odwinie się i jej wpierdzieli ? Jeśli nie ucieknie, a jeszcze lepiej, gdy to on jej wpierdzieli, to bzykanko ma jak w banku. > Zrozumiałem, że z żadnym takim tworem nie byłbym w stanie w sposób satysfakcjon > ujący dzielić życia. No sam po sobie widzisz. Nici z bzykanka. Marchewka do chrupania ci tylko została. Odpowiedz Link
rafill Re: coś z życia ssaków 12.08.13, 07:12 Ja to rozumiem, tyle ze czuje do tego wstret. Konsekwencje znam. Odpowiedz Link
zawle Re: coś z życia ssaków 12.08.13, 09:28 potwor_z_piccadilly napisał: > Już to pisałem na którymś forum, ale powtórzę. > Wiosną na łąkach można zobaczyć bójki dwóch zajęcy. Wielu sądzi, że to samce tł > uką się o samicę. Otóż mylą się. To samica napierdziela samca, sprawdza go. Wyt > rzyma, czy ucieknie, zrozumie przekaz, czy się obrazi. A może odwinie się i jej > wpierdzieli ? Jeśli nie ucieknie, a jeszcze lepiej, gdy to on jej wpierdzieli, > to bzykanko ma jak w banku. > Dokładnie. O ile jakiś matoł nie zrozumie tego dosłownie i nie pójdzie przypieprzyć swojej połowicy. Odpowiedz Link
hello-kitty2 Re: coś z życia ssaków 12.08.13, 09:40 potwor_z_piccadilly napisał: > Już to pisałem na którymś forum, ale powtórzę. > Wiosną na łąkach można zobaczyć bójki dwóch zajęcy. Wielu sądzi, że to samce tł > uką się o samicę. Otóż mylą się. To samica napierdziela samca, sprawdza go. Wyt > rzyma, czy ucieknie, zrozumie przekaz, czy się obrazi. A może odwinie się i jej > wpierdzieli ? Jeśli nie ucieknie, a jeszcze lepiej, gdy to on jej wpierdzieli, > to bzykanko ma jak w banku. Potworze wylozyles sama esencje :) I bron boze nie okazywac strachu. Odpowiedz Link
zawle Re: Pytanie do autora wątku 12.08.13, 09:24 rafill napisał: > Zrozumiałem, że z żadnym takim tworem nie byłbym w stanie w sposób satysfakcjon > ujący dzielić życia, a moja żona, która w sumie trzyma się ode mnie jako tako z > daleka, jest tu optymalnym rozwiązaniem. > > Pewnie masz podobne mniemanie o mężczyznach i dlatego jesteś sama. Trudno. Nie > każda wiedza ubogaca. :) Powiem Ci że rozumiem Twoje przemyślenia, dlatego od wielu lat pracowałam na to żeby wreszcie stać się dorosła i móc mieszkać sama. I teraz cieszę się tym stanem. Różnica pomiędzy nami jest taka, że ja zrezygnowałam z chłopa w DOMU, nie w ŁÓŻKU. Nie chcę go tam, gdzie daję sobie radę sama. Dlaczego mam rezygnować z reszty? Odpowiedz Link
hello-kitty2 Re: Pytanie do autora wątku 12.08.13, 09:45 rafill napisał: > Zgadza się, ale nie tylko samoświadomość. Obraz kobiet generalnie. I wyhodowany > nie na korzonkach, tylko na działalności tego forum. > Szczerze ? > Straszne jesteście. Brrrrr... > Zrozumiałem, że z żadnym takim tworem nie byłbym w stanie w sposób satysfakcjon > ujący dzielić życia, a moja żona, która w sumie trzyma się ode mnie jako tako z > daleka, jest tu optymalnym rozwiązaniem. Sabat my tez sie raczej trzymamy z daleka :) (hehe moja mama miala takiego psa przy budzie, jak niosla mu miche z zarciem to babcia jej mowila 'bez kija nie podchodz') Odpowiedz Link
zawle Re: Pytanie do autora wątku 10.08.13, 13:13 rafill napisał: A że z inną fajniej nie będzie, to ja wiem bez sprawdzania, na t > yle znam się na ludziach. Moja żona jest najlepszą opcją jaka mogła mnie w życi > u spotkać. Co nie znaczy, że jestem usatysfakcjonowany. Nie wiem czy w tym miej > scu wyrażam się jasno. Po prostu nie było wtedy lepszej opcji i nadal nie ma. S > ądzę, że nie będzie. Powiedz skąd czerpiesz wiarę w to, ze tak znasz się na ludziach? I taką wiarę że dokonałeś właściwego wyboru? Dodam to sobie do życzeń świątecznych.....ale i tak na pierwszym miejscu będzie konformizm i brak hamulców aby się w życiu ustawiać. Odpowiedz Link
marek.zak1 Re: Pytanie do autora wątku 10.08.13, 13:28 Na ile % oceniasz swoją satysfakcję? Odpowiedz Link
rafill Re: Pytanie do autora wątku 10.08.13, 15:49 ja wiem ? 10-15 % ? Ale to lepiej niz 0. Wiecej nie dalem rady. Odpowiedz Link
rekreativa Re: Pytanie do autora wątku 09.08.13, 23:09 To nie do końca tak... Zmiana nastawienia do sytuacji nie jest równoznaczna z zaakceptowaniem jej i z minimalizowaniem swoich potrzeb. Często zmiana ma polegać właśnie na czymś odwrotnym: na daniu sobie samemu prawa do tego, by przestać utrzymywać status quo i np. spakować walizki i bryknąć do Katmandu. Nie zawsze należy iść drogą doceniania tego, co się ma, bo czasem po prostu nie ma niczego takiego do docenienia. "Nieś swój krzyż" to w innej parafii :) Odpowiedz Link
zawle Re: Pytanie do autora wątku 09.08.13, 23:14 rekreativa: > Zmiana nastawienia do sytuacji nie jest równoznaczna z zaakceptowaniem jej i z > minimalizowaniem swoich potrzeb. Często zmiana ma polegać właśnie na czymś odwr > otnym: na daniu sobie samemu prawa do tego, by przestać utrzymywać status quo i > np. spakować walizki i bryknąć do Katmandu. > Nie zawsze należy iść drogą doceniania tego, co się ma, bo czasem po prostu nie > ma niczego takiego do docenienia. > "Nieś swój krzyż" to w innej parafii :) A Ciebie cenię za cierpliwość. Nie pracujesz czasami w przedszkolu?;) Odpowiedz Link
rekreativa Re: Pytanie do autora wątku 09.08.13, 23:21 W przedszkolu nie, ale owszem, jestem z wykształcenia belfer :) Odpowiedz Link
rekreativa Re: Pytanie do autora wątku 09.08.13, 23:29 Nie, od takich większych, pani od biologii (choć teraz już chyba biologii nie ma w szkole?) Odpowiedz Link
that.bitch.is.sick Re: Pytanie do autora wątku 10.08.13, 01:34 rekreativa napisała: > To nie do końca tak... > Zmiana nastawienia do sytuacji nie jest równoznaczna z zaakceptowaniem jej i z > minimalizowaniem swoich potrzeb. Często zmiana ma polegać właśnie na czymś odwr > otnym: na daniu sobie samemu prawa do tego, by przestać utrzymywać status quo i > np. spakować walizki i bryknąć do Katmandu. > Nie zawsze należy iść drogą doceniania tego, co się ma, bo czasem po prostu nie > ma niczego takiego do docenienia. > "Nieś swój krzyż" to w innej parafii :) Obawiam się że autor inaczej to widzi i on się nastawił na naprawianie w pojedynkę niestety jak napisał. Ponadto ludzie to konformiści, zamiast brykania do Katmandu w ramach zaprzestania status quo częściej pojawia się kochanka - a to znacząca zmiana nastawienia do sytuacji;), widać terapeuta do tego zbędny był autorowi. Odpowiedz Link
losowylogin Re: Pytanie do autora wątku 10.08.13, 09:24 Och i znów wszystko wiesz lepiej. Odpowiedz Link
potwor_z_piccadilly Re: opcja jeszcze nie poruszana 09.08.13, 22:55 bgz0702 napisała: > rafill napisał: > Zatem wszyscy na terapię ;)) ja to normalnie jestem nią wręcz kuszona po czytan > iu co ona mi mogłaby zrobić. Masz rację, tak też być może www.youtube.com/watch?v=d-fNLJ9HMw4 Odpowiedz Link
that.bitch.is.sick Re: Pytanie do autora wątku 09.08.13, 22:14 rafill napisał: > > A Ty jesteś szczęśliwa z tym co masz ? Zobacz o ile masz większe możliwości i s > zersze pole manewru w porównaniu z Żorżykiem, o mnie nawet nie wspominając. Zat > em - czy jesteś szczęśliwa ? Kuźwa no pewnie że tak w porównaniu z tym wszystkim. Ja nie muszę wybierać pomiędzy zmianą swojej osoby albo zmianą drugiej osoby, co jest wyborem między rzeczami mało możliwymi, nie muszę też wybierać pomiędzy minimalizacją własnych potrzeb a zamykaniem oczu na rzeczywistość i zamiataniem pod dywan. Ja mogę zmieniać swoją sytuację, jestem wolna, nie mam de facto nic do stracenia. Mało tego, uświadamiam sobie że mogę duużo więcej niż robienie reggae we dwoje, mogę próbować zmieniać świat, robić coś dla innych ludzi, kochać bez kompromistów ale nie chcę nikogo dobijać moim świeżym optymizmem bo to by było nie fair, jednak mnie sprowokowałeś. Ale moje sprawy zupełnie tych problemów chwilowo nie dotyczą, dlatego nie pcham się z nimi na afisz. Dotyczyły mnie problemy tego forum ale mnie już nie dotyczą. Chcesz mnie wyprosić z dyskusji? Odpowiedz Link
rafill Re: Pytanie do autora wątku 09.08.13, 22:21 that.bitch.is.sick napisała: > Chcesz mnie wyprosić z dyskusji? Nie. Lubię Cię czytać, nawet jak się z tym całkowicie nie zgadzam. Czasem wprowadzasz jakiś element do dyskusji, który pozwala mi dostrzec jakiś jej nowy wymiar. A czasem nie. No ale - wszystkiego mieć nie można :) I cieszy mnie Twój młodzieńczy optymizm. Bycie zgorzkniałym to raczej domena starości, dobrze, że Ci się nie udziela :) Każdy z nas chciał góry przenosić, kto wie, może Tobie się uda ta sztuka. Odpowiedz Link
that.bitch.is.sick Re: Pytanie do autora wątku 09.08.13, 22:33 rafill napisał: > that.bitch.is.sick napisała: > > > Chcesz mnie wyprosić z dyskusji? > > Nie. Lubię Cię czytać, nawet jak się z tym całkowicie nie zgadzam. Czasem wprow > adzasz jakiś element do dyskusji, który pozwala mi dostrzec jakiś jej nowy wymi > ar. A czasem nie. No ale - wszystkiego mieć nie można :) > >Ojej to mi tak dyplomatycznie przekazujesz że już nie jestem ulubienicą twoją? Dlaczego, warto by się dowiedzieć:), przecież taki mężczyzna jak ty to w sumie było do niedawna coś co by mi zupełnie wystarczyło do szczęścia, ale z wielkimi moimi planami przegrywają poważnie brani mężczyźni, zostają ci niepoważni:P. Odpowiedz Link
rafill Re: Pytanie do autora wątku 09.08.13, 23:02 that.bitch.is.sick napisała: >Ojej to mi tak dyplomatycznie przekazujesz że już nie jestem ulubienicą tw > oją? Dlaczego, warto by się dowiedzieć:), przecież taki mężczyzna jak ty to w s > umie było do niedawna coś co by mi zupełnie wystarczyło do szczęścia, ale z wie > lkimi moimi planami przegrywają poważnie brani mężczyźni, zostają ci niepoważni > :P. Jak to, skąd ? W życiu :) To ja zawsze zaliczam fall-from-grace. I tak już od ponad 6 tysięcy lat (z grubym hakiem). No ciekawe, kiedy i gdzie to się wreszcie skończy ;) A co do mężczyzn, to naturalnie zasługujesz na kogoś lepszego niż ktoś mojego pokroju. Bo ze mną to już można tylko iść na wrzosowiska albo zobaczyć puszczyka w Muzeum Ziemi Podlaskiej ;) Wielkie plany mają to do siebie, że są wielkie. A ja jestem... hmm... za mały ? :) Metaforycznie :P Odpowiedz Link
that.bitch.is.sick Re: Pytanie do autora wątku 09.08.13, 22:49 rafill napisał: > > I cieszy mnie Twój młodzieńczy optymizm. Bycie zgorzkniałym to raczej domena st > arości, dobrze, że Ci się nie udziela :) Każdy z nas chciał góry przenosić, kto > wie, może Tobie się uda ta sztuka. Ale myślę żę można też być samemu i postrzegać to jako ograniczenie oraz góry przenosić w związku - każda sytuacja jest indywidualna. Teraz żałuję że napisałam o sobie to wyszło jakbym uważała że być w związku jest gorzej, a tak nie uważam. Odpowiedz Link
rekreativa Re: Pytanie do autora wątku 09.08.13, 23:02 Rafill, zlituj się z tą starością... jesteś, kurde, jeden z młodszych tutaj. Odpowiedz Link
hello-kitty2 Re: Pytanie do autora wątku 09.08.13, 20:20 losowylogin napisał: > Już mi niewiele zostało do poukładania. Planujesz samobojstwo? Nic innego mi nie przyszlo do glowy, w jakim celu te porzadki? Odpowiedz Link
losowylogin Re: Pytanie do autora wątku 09.08.13, 20:45 Warto mieć porządek w życiu zamiast tkwić w jakichś chorych sytuacjach. Odpowiedz Link
hello-kitty2 Re: Pytanie do autora wątku 09.08.13, 20:56 losowylogin napisał: > Warto mieć porządek w życiu zamiast tkwić w jakichś chorych sytuacjach. Czy Ty ten watek zalozyles zeby sie teraz napawac jaki teraz jestes porzadny? Porzadniejszy od nas? :) Znam takiego jednego: lajdaczyl sie, pil, a potem modlitwa i znowu. Jestes teraz w fazie 'modlitwy'? Ale wiesz wybaczenie to dopiero po wyznaniu grzechow i zalowaniu za nie. Odpowiedz Link
losowylogin Re: Pytanie do autora wątku 09.08.13, 20:58 Nie czuję się lepszy od kogokolwiek, robię swoje porządki bo mi z tym lepiej. Odpowiedz Link
rekreativa Re: Pytanie do autora wątku 09.08.13, 12:37 Kutuzow, ale to nie żona ma problem, tylko login z zachowaniem i reakcjami żony ma problem - bo wolałby inne, inaczej itd.. Gdyby na jego miejscu był jakiś inny facet, może w ogóle nie byłoby problemu po żadnej stronie, bo temu innemu brak inicjowania bardziej namiętnego przez żonę w ogóle by nie przeszkadzał. Żona logina inicjuje seks - jak opisał, przytula się na łyżeczkę i wiadomo, że wtedy chce. To, że login wolałby, by to okazywała w inny sposób, trudno nazywać problemem jego żony. Odpowiedz Link
bgz0702 Re: Pytanie do autora wątku 09.08.13, 12:39 kutuzow napisał: > Żebyś mnie dobrze zrozumiał - jestem za terapią, o ile uczęszcza na nią odpowie > dnia osoba. Skoro to Twoja żona pełna jest zahamowań i to ona ma problem z inic > jowaniem seksu, to wątpię, żeby Twoja wizyta u seksuologa wpłynęła NA JEJ POSTA > WĘ. Szczególnie że ona nawet nie dostrzega tego problemu (więc najpierw trzeba > byłoby pewnie pokazać jej że problem owszem istnieje i dalsze go ignorowanie mo > że przynieść duże konsekwencje). Dlatego bardzo jestem ciekawy na jaki efekt li > czysz? wiesz, myślę że czasami warto się czegoś dowiedzieć o sobie zanim zacznie się zmieniać innych, taka terapia nawet kiedy najpierw jest jednostronna wiele może zmienić i nas oświecić ;) tak myślę ale jeszcze nigdy na żadnej nie byłam więc wiedza moja nie ma poprcia w autopsji, osnuta jest na domysłach albo oczekiwaniach;)) Odpowiedz Link
rekreativa Re: Pytanie do autora wątku 09.08.13, 12:41 To ja dopowiem, bo terapię znam z praktyki: terapia nie polega na zmianie drugiej osoby. Zmienić się, swoje podejście do problemu, swe zapatrywania, swój sposób reagowania może tylko ten, kto na terapię osobiście przyszedł. Do seksuologa przyszedł login, więc to z loginem seksuolog pracuje i na nim się skupia, a nie na jego żonie. Odpowiedz Link
bgz0702 Re: Nie chcę się wtrącąc 09.08.13, 12:27 losowylogin napisał: > w tę pasjonującą dyskusję którą prowadzisz sama ze sobą, ale skoro mam do czyni > enia z wybitną diagnostką i wspaniałym, światłym i analitycznym umysłem to nie > mogę nie skorzystać z okazji: > czyli nie terapia, nie zmiany, nie wyjście z utartych kolein. Co zatem radzisz? > Czy pozostaje mi tylko to forum i rozwód? pytanie nie do mnie ale powiem ci co ja ci radzę: rób dalej swoje i wierz w to co chcesz wierzyć, to twoja prywatna sprawa i droga i wiara. Lepiej robić cokolwiek niż w ogóle nic nie robić a jęczęć tylko cudnie głosno acz żałosnie i czekac aż manna z nieba zechce spaść łaskawie... nie spada raczej, za zwyczaj nie chce spadać;) Odpowiedz Link
that.bitch.is.sick Re: Nie chcę się wtrącąc 09.08.13, 13:04 losowylogin napisał: > w tę pasjonującą dyskusję którą prowadzisz sama ze sobą, ale skoro mam do czyni > enia z wybitną diagnostką i wspaniałym, światłym i analitycznym umysłem to nie > mogę nie skorzystać z okazji: > czyli nie terapia, nie zmiany, nie wyjście z utartych kolein. Co zatem radzisz? > Czy pozostaje mi tylko to forum i rozwód? To nie było do mnie, prawda? Bo nie wzięłam tego do siebie. Przecież stworzyłeś wątek i masz go w dupie to przyjęłam że sobie można pisać luźne refleksje. ja też mogę, co nie?;) A co do twojego pytania to właśnie samemu chyba się decyzje podejmuje, liczysz że forum ma Ci doradzić? Nikt Ci nie poda recepty.Wszystkie doświadczenia Cię ubogacają, te które są bezinteresownym kontaktem z ludźmi nawet kłótnią, to proces w którym ewoluuje twój światopogląd naturalnie a nie pod wpływem sterowania. Po co tego chcę czego chcę i dlaczego. Co mi to da? a dlaczego druga osoba tak się zachowuje. Myślisz że specjalista ma gotowe odpowiedzi? a z dorobku tego forum i wyszukiwarki można wywnioskować że nie tylko ty masz ten problem albo co się działo kiedy ludzie podejmowali kroki takie jak ty. Z jakimi rozterkami się miotali.Owszem są i teorie. Niektóre godne uwagi, nie mówię że teraz kiedy są kółka towarzyskie i dosyranie sobie nawzajem ale niektóre rzeczy dają do myślenia. Szkoda że kładziesz na to lachę. Ja nie mam pretensji rzecz jasna. Odpowiedz Link
that.bitch.is.sick jęczenie na forum czemu służy 09.08.13, 13:15 Otóż temu moim zdaniem, że może właściwa decyzja nie jest tylko wyborem spośród ograniczonych alternatyw. Być może ludzie na pewne prawdy odnośnie siebie, swojej sytuacji w punkcie wyjścia bez poznania faktów i historii innych, nie są gotowi. Właśnie temu służy jęczenie na forum czasami. Odpowiedz Link
bgz0702 Re: jęczenie na forum czemu służy 09.08.13, 13:19 that.bitch.is.sick napisała: > Otóż temu moim zdaniem, że może właściwa decyzja nie jest tylko wyborem spośród > ograniczonych alternatyw. Być może ludzie na pewne prawdy odnośnie siebie, swo > jej sytuacji w punkcie wyjścia bez poznania faktów i historii innych, nie są go > towi. Właśnie temu służy jęczenie na forum czasami. a włąściwie też, masz racje forum pewnie służy wielu rzeczom Odpowiedz Link
lilyrush Re: Nie chcę się wtrącąc 13.08.13, 15:04 do rozwodow to jest lepsze forum ;-) a poważnie co Ci zostaje- historia forum pokazuje (a ja go sledze od jakis 5 lat) ze masz kilka opcji: 1.terapia i szanse na zmianę żony- jakaś tam możliwość jest. Jest tez niebezpieczeństwo, ze nawet jeśli żona sie ciut zmieni to zrobi to pod wpływem chwili i poczucia zagrożenia, ze jesli nie to ją zostawisz. I obudzisz sie w sytuacji wyjściowej za 2-3 lata. Takie historie juz tu były chyba nawet opisane. nie było opisywanych z dłuższej perspektywy czasu sytuacji, ze zona sie zmieniała i jej tak zostało. nie wiadomo niestety czy wynika to z braku występowania takich przypadków, końcu problemu i niechęci do dalszego pisania czy tez zwyczajnego lenistwa 2. zaakceptowanie sytuacji w domu i poszukanie opcji poza domem czyli kochanka. Opcja najłatwiejsza, najczęstsza, kończąca sie na 100 rożnych sposobów 3. odejscie, rozwód, budowanie nowej relacji. Wynik nieprzewidywalny, tak samo jak i obrana strategia zyciowa- czy stała partnerka do wszystkiego czy odlotowa kochanka bez wizji wspólnego życia czy zaliczanie kolejnych zdobyczy na ilosc 4. zaakceptowanie sytuacji i poddanie sie czyli stwierdzenie, ze nic sie juz zrobić nie da i trzeba zyc jak jest. I zobojętnienie Dla mnie zgoda na opcje 4 to totalna porażka. Kiedy ja sie tak poczuje w swoim zyciu to uznam, ze sie zestarzałam i czas do trumny. Dopóki walczysz o cos lepszego dla siebie, dopóty żyjesz Ja zawalczyłam 5 lat temu. dostałam po drodze w tyłek, pewnie jeszcze dostane, ale cały czas jest mi lepiej niz było.... Odpowiedz Link
juz.nie Re: Po wizycie u seksuologa 19.08.13, 17:06 Hej My z żoną rok chodziliśmy na terapię i też mieliśmy ten zakaz. Potem dowiedzieliśmy się że jest to standardowa zagrywka. Test który twoja żona powinna oblać. To jest podstawienie jej pod nos zakazanego owocu, żeby nabrała na niego ochotę. Jeśli żona bez problemu wytrzyma ten miesiąc to rokowania nie są dobre. Odpowiedz Link
hello-kitty2 Re: Po wizycie u seksuologa 19.08.13, 19:21 juz.nie napisał(a): > Hej > My z żoną rok chodziliśmy na terapię i też mieliśmy ten zakaz. Potem dowiedziel > iśmy się że jest to standardowa zagrywka. Test który twoja żona powinna oblać. > To jest podstawienie jej pod nos zakazanego owocu, żeby nabrała na niego ochotę > . Jeśli żona bez problemu wytrzyma ten miesiąc to rokowania nie są dobre. Juz.nie u Was nie wyszlo nic z terapii, tak? Dlaczego? A jaki byl u Was powod braku seksu? W jakim jestescie wieku? Odpowiedz Link
losowylogin Czyli co, 22.08.13, 20:44 jeżeli moja żona się na mnie nie rzuci za dwa tygodnie to pakować walizki? Raczej się nie rzuci, trochę ją już znam. Może ona powinna o tym wiedzieć ;) Odpowiedz Link
jesod Jeżeli moja żona 22.08.13, 21:44 losowylogin napisał: > jeżeli moja żona się na mnie nie rzuci za dwa tygodnie to pakować walizki? Spróbuj się przez ten czas porzucać się (z wyczuciem!) na nią. Możesz jej jeszcze uświadomić, że ona tego jednak chce. losowylogin napisał: > Może ona powinna o tym wiedzieć ;) Nie sądzę. :) Ale też nie jest fair mieć taki zamiar, a jednocześnie na odchodnym trenować rzucanie się. Odpowiedz Link
losowylogin Re: Jeżeli moja żona 22.08.13, 21:49 Ja się już na nią dość porzucałem, teraz jej kolej. Odpowiedz Link
bgz0702 Re: Jeżeli moja żona 22.08.13, 21:53 losowylogin napisał: > Ja się już na nią dość porzucałem, teraz jej kolej. Masakra, jak trudno nie być obrażalskim...;)) Kiedy masz kolejną wizytę u seksuologa bo nie wyczytałam? Odpowiedz Link
losowylogin Re: Jeżeli moja żona 22.08.13, 21:55 Smutny to świat gdzie potrzebne są emotikony żeby można było wyczuć ironię. Niebawem mam. Obecnie pracujemy nad tym, że inicjowanie czy w ogóle seks jako taki nie jest moją wyłączną odpowiedzialnością. Odpowiedz Link
jesod Re: Jeżeli moja żona 22.08.13, 22:02 losowylogin napisał: > Obecnie pracujemy nad tym, że inicjowanie czy w ogóle seks jako taki nie jest moją wyłączną > odpowiedzialnością. Czyżby chodziło o ustalenie winnych i odpowiedzialności? A co potem? Jakiś kontrakt z żoną na inicjowanie w określone dni i godziny tygodnia, z wyznaczeniem ustalonej wspólnie godziny? Może, przy tym, jakiś płatny kontrakt? :) Odpowiedz Link
bgz0702 Re: Jeżeli moja żona 22.08.13, 22:08 jesod napisała: > losowylogin napisał: > > Obecnie pracujemy nad tym, że inicjowanie czy w ogóle seks jako taki nie > jest moją wyłączną > odpowiedzialnością. > > Czyżby chodziło o ustalenie winnych i odpowiedzialności? A co potem? > Jakiś kontrakt z żoną na inicjowanie w określone dni i godziny tygodnia, z wyzn > aczeniem ustalonej wspólnie godziny? Może, przy tym, jakiś płatny kontrakt? :) no nie chyba Jesod nie przesadzaj, są jeszcze takie emocje jak strach i obawa, chłop może nie czuć się komfortowo po setnej próbie. Nie ma co się rozliczać i licytować ale nie da się też przejść z przeszłością od razu do porządku dziennego, zawsze jakiś dyskonfort człowiekowi bedzie trochę towarzyszył, to jak rana która się musi zagoić Odpowiedz Link
jesod Rana, która musi się zagoić 22.08.13, 22:32 bgz0702 napisała: > Nie ma co się rozliczać i > licytować ale nie da się też przejść z przeszłością od razu do porządku dzienne > go, zawsze jakiś dyskonfort człowiekowi bedzie trochę towarzyszył, to jak rana > która się musi zagoić Goić się trzeba w izolacji, ewentualnie poprosić o wylizanie ran. Odpowiedz Link
bgz0702 Re: Rana, która musi się zagoić 22.08.13, 22:42 jesod napisała: > bgz0702 napisała: > > Nie ma co się rozliczać i > > licytować ale nie da się też przejść z przeszłością od razu do porządku d > zienne > > go, zawsze jakiś dyskonfort człowiekowi bedzie trochę towarzyszył, to jak > rana > > która się musi zagoić > > Goić się trzeba w izolacji, ewentualnie poprosić o wylizanie ran. no więc on właśnie prosi o wylizanie ran;)) Człowiek nie jest taki prosty, Urqu pewnie ma na takie okazje ze 100 linków do zamieszczenia;)) Odpowiedz Link
jesod Re: Rana, która musi się zagoić 22.08.13, 22:53 bgz0702 napisała: > no więc on właśnie prosi o wylizanie ran;)) To powinien prosić skuteczniej. Rozumiesz? A On się zastanawia, kto ma się pierwszy rzucić, a jak nie będzie po jego myśli, to chce pakować walizki.... Ja przepraszam, ale gdzie On ma zamiar się udać? Do piaskownicy? Ulepić sobie tam babkę? Zamienić Raj na piaskownicę to też element terapii - można i tak... :) bgz0702 napisała: > Człowiek nie jest taki prosty, Urqu > pewnie ma na takie okazje ze 100 linków do zamieszczenia;)) Ty lepiej nie mów mi o Urqu, bo... mi się wszystkie rany otwierają. Śliny i ozorów zabraknie na wylizywanie... :)))) Odpowiedz Link
rafill Re: Rana, która musi się zagoić 22.08.13, 22:57 jesod napisała: > Śliny i ozorów zabraknie na wylizywanie... :)))) Moim zdaniem lepiej lizać cipki niż rany. Odpowiedz Link
jesod Moim zdaniem 22.08.13, 23:03 rafill napisał: > Moim zdaniem lepiej lizać cipki niż rany. A da się je ulepić razem z babką? Np. jedna babka i kilka cipek. :) Odpowiedz Link
rafill Re: Moim zdaniem 22.08.13, 23:08 jesod napisała: > rafill napisał: > > Moim zdaniem lepiej lizać cipki niż rany. > > A da się je ulepić razem z babką? Np. jedna babka i kilka cipek. :) Ja wolę babki jednocipkowe. Zdecydowanie preferuję też takie nieulepione, tylko zrobione przez kogoś innego, dużo wcześniej :) Odpowiedz Link
jesod Re: Moim zdaniem 22.08.13, 23:16 rafill napisał: > Ja wolę babki jednocipkowe. Zdecydowanie preferuję też takie nieulepione, tylko > zrobione przez kogoś innego, dużo wcześniej :) A nie możesz jednak sam sobie tych cipek trochę ulepić (zrobić), np rezygnując w ogóle z lepienia babki? Będziesz miał, to co dokładnie chcesz... :) Odpowiedz Link
rafill Re: Moim zdaniem 22.08.13, 23:28 jesod napisała: > A nie możesz jednak sam sobie tych cipek trochę ulepić (zrobić), np rezygnując > w ogóle z lepienia babki? > Będziesz miał, to co dokładnie chcesz... :) Wcale nie. Cipki bez babek są niezbyt fajne... Cipka jest fajna, pod warunkiem że jej właścicielce dzięki niej się przyjemnie. Sama cipka nie sprawi nikomu przyjemności, bo nie ma właścicielki. Mężczyzn można podzielić łatwo: na takich, którzy lubią robić przyjemność sobie i takich, którzy lubią robić przyjemność właścicielkom cipek. Odpowiedz Link
losowylogin Re: Rana, która musi się zagoić 22.08.13, 23:02 Żart, parabola, przenośnia, nie wiem jak to wytłumaczyć żeby było jasne. Odpowiedz Link
bgz0702 Re: Jeżeli moja żona 22.08.13, 22:03 losowylogin napisał: > Smutny to świat gdzie potrzebne są emotikony żeby można było wyczuć ironię. > > Niebawem mam. Obecnie pracujemy nad tym, że inicjowanie czy w ogóle seks jako t > aki nie jest moją wyłączną odpowiedzialnością. oj, a ja nie ironizuje z ciebie, przepraszam. NIe smutny to świat a smutne jego postrzeganie najwyżej ale ja go tak nie postrzegam;)) I co mam cię znowu przeprosić?;)) Odpowiedz Link
losowylogin Re: Jeżeli moja żona 22.08.13, 22:11 Ależ ja się nie czuję dotknięty, wcale a wcale. Odpowiedz Link
jesod Re: Jeżeli moja żona 22.08.13, 21:57 losowylogin napisał: > Ja się już na nią dość porzucałem, teraz jej kolej. Błąd. Jeśli Ci na niej zależy, to nie licytuj kto pierwszy na kogo, kto już wyczerpał limit ze swojej strony, a kto był bardziej bierny i bez inicjatywy. Tylko rób tak, by w dobrym klimacie dojść do tego, co smakuje najbardziej. Odpowiedz Link
mojemail3 Re: Jeżeli moja żona 22.08.13, 22:17 losowylogin napisał: > Czyli jak robić. Seksuolog to kobieta czy mężczyzna? Nie jest to szczególnie istotne, ale pytam. Terapeuci też mają pewne schematy działania, to jest proces leczenia w końcu, to wcale żle nie świadczy o terapii,że jest podobne zalecenie. Chyba nie będziesz pytał na forum co robić, skoro podjąłeś się terapii? Może jednak zaryzykuj zalecenia, niech się dzieje wola nieba albo "raz kozie śmierć" Trzymam kciuki:) Odpowiedz Link
losowylogin Re: Jeżeli moja żona 22.08.13, 22:20 Pytam bo ekspertka mi radzi, chcę się dowiedzieć co i jak. PS Kobieta Odpowiedz Link
mojemail3 Re: Jeżeli moja żona 22.08.13, 22:25 losowylogin napisał: > Pytam bo ekspertka mi radzi, chcę się dowiedzieć co i jak. > > PS Kobieta A która to taka ekspertka? Na forum? Teraz to wiesz, najwięcej ekspertów jest w telewizji śniadaniowej... Niedługo przyszycie guzika nie obędzie się bez odpowiedniego eksperta;-) Odpowiedz Link
jesod Pytam 22.08.13, 22:28 losowylogin napisał: > Pytam bo ekspertka mi radzi, Ja tu tylko wróżę. :))) Odpowiedz Link
rafill Re: Pytam 22.08.13, 22:54 jesod napisała: > Ja tu tylko wróżę. :))) Znaczy się, Piękna Cyga... Przepraszam. Polka romskiego pochodzenia ? :) Odpowiedz Link
jesod Czyli jak 22.08.13, 22:21 losowylogin napisał: > Czyli jak robić. Zacznij od Adama i Ewy... Na początek wyobraź sobie, że jesteś w Raju, a potem... zacznijcie żreć to jabłko.;) Odpowiedz Link
losowylogin Re: Czyli jak 22.08.13, 22:23 O ile mnie pamięć nie myli to Ewa jednak wykazała pewną inicjatywę w tej kwestii. Odpowiedz Link
jesod Re: Czyli jak 22.08.13, 22:26 losowylogin napisał: > O ile mnie pamięć nie myli to Ewa jednak wykazała pewną inicjatywę w tej kwestii Nie wracaj do przeszłości. Idź z duchem czasu. On się zmienia - Ewy też. :) Odpowiedz Link
rafill Re: Czyli jak 22.08.13, 22:26 losowylogin napisał: > O ile mnie pamięć nie myli to Ewa jednak wykazała pewną inicjatywę w tej kwesti > i. Jak Ewa zacznie wykazywać inicjatywę w tej kwestii, to pamiętaj, że jej inicjatywa nie musi ostatecznie zakończyć się na tobie :) Odpowiedz Link