zentis
12.08.13, 11:27
jestesmy swieza para.
jesli mojego mezczyne, w naszych intymnych momentach,
kreci moja, nazwijmy to delikatnie "smialosc", chce jej.
ale jednoczesnie wtedy zachowuje sie jak w starciu na pojedynku.
mnie sie to nie podoba.
on twierdzi, ze kocha te iskry.
ja, mam.. watpliwosci.
wprawdzie nie zdarza sie to nagminnie, ale kilka razy sie zapomnial. zabolalo.
trudno w takim amoku sie wtedy z nim porozumiec. na pewno nie od razu.
byloby fajnie i nie mialabym zastrzezen, gdyby nie tracil kontroli nad tym co robi
i co sie z nim dzieje.
mam po prostu uznac, ze ogien pali?
mam puscic postronki?
jakos nie moge sobie wyobrazic, ze nie patrze na to, czy robie mu krzywde czy nie.
mysle, ze on ma jakis problem, ktory tak rozwiazuje.
co wy na to?