Zrezygnowałam z chłopa w domu, nie w łóżku...

13.08.13, 08:23
zawle napisała:

> Powiem Ci że rozumiem Twoje przemyślenia, dlatego od wielu lat pracowałam na to
> żeby wreszcie stać się dorosła i móc mieszkać sama. I teraz cieszę się tym sta
> nem. Różnica pomiędzy nami jest taka, że ja zrezygnowałam z chłopa w DOMU, nie
> w ŁÓŻKU. Nie chcę go tam, gdzie daję sobie radę sama. Dlaczego mam rezygnować z
> reszty?

Wyciągam na główną, bo to jest bardzo ciekawy wątek.
Dało mi to sporo do myślenia.
Zastanawiam się nad następującą kwestią - ile procent ludzi, gdyby oczywiście było to w zasięgu ich możliwości, wybrałoby taką opcję ?
Mieszkają sami, żyją na własny rachunek, a z partnerem spędzają kilka miłych wieczorów w tygodniu, na zasadzie randki, zazwyczaj kończącej się przyjemnym finałem w łóżku.
Krótko mówiąc - coś jak okres narzeczeństwa.

Czy to nie świat doskonały ? Bez codziennego wzajemnego zrzędzenia, kwaśnych min, fochów non-stop chuj wie o co i za co, patrzenia w jakim partner dzisiaj jest humorze i zgadywania myśli co stoi za jego kolejną rozzłoszczoną albo ponurą miną ?

Bez tego uciążliwego brzemienia, w jakie przekształca się nieuchronnie większość długoletnich związków. Wzajemnego obrzucania się winą o skarpety, ogryzek, szminkę, pozostawiony talerzyk, że się ktoś spóźnił o pięć minut, albo że znowu coś przez niego się nie udało ? O to, że jedno siedzi non-stop przy komputerze a drugie przy serialu ?

A może małżeństwo jako instytucja jest zwyczajnie do dupy, o ile są inne opcje ? Lepsze opcje ?
    • marek.zak1 Re: Zrezygnowałam z chłopa w domu, nie w łóżku... 13.08.13, 08:38
      Powiedzenie Churchilla - Żaka.
      Demokracja i małżeńsrtwo mają mnostwo wad, ale, jak na razie, nie wymyślono niczego lepszego.
      • rafill Re: Zrezygnowałam z chłopa w domu, nie w łóżku... 13.08.13, 08:53
        marek.zak1 napisał:

        > Powiedzenie Churchilla - Żaka.
        > Demokracja i małżeńsrtwo mają mnostwo wad, ale, jak na razie, nie wymyślono nic
        > zego lepszego.

        A może wymyślono ? Zastanów się nad perspektywą, którą roztaczam.
        • marek.zak1 Re: Zrezygnowałam z chłopa w domu, nie w łóżku... 13.08.13, 08:58
          Podstawowa różnica jestjednak noc. W dzień są inni, sprawy zawodowe, rozrywki, ale gdzieś około 23 gasisz światło i jesteś albo sam albo z kimś miłym i bliskim. Ja wolęe te drugą opcję.
          Poza tym w nocy po pokoju latają POTWORY.
    • hello-kitty2 Re: Zrezygnowałam z chłopa w domu, nie w łóżku... 13.08.13, 08:43
      rafill napisał:

      > Wyciągam na główną, bo to jest bardzo ciekawy wątek.

      No nie wiem wkurwisz Triis :-) (pamietliwa malpa jestem)

      W temacie, nawet jak z kims mieszkam to przydaloby sie do tego swoje mieszkanie, zeby sie czasem wylaczyc, zeby sie wreszcie dupa o dupe nie ocierala, zeby nie widziec otwartych drzwi od kibla jak ktos sra na predce i nie zdazyl zamknac, zeby nie widziec zony w wibratorem :-) Dla mnie ideal: mieszkamy osobno albo mamy dwa mieszkania.
    • bgz0702 Re: Zrezygnowałam z chłopa w domu, nie w łóżku... 13.08.13, 08:49
      kwestie rozpatrywałam wielokrotnie. Jestem samowystarczalna w sensie samofinansująca się i decydująca;) a jednak... lubię kiedy facet patrzy na mnie jak sie snuję po mieszkaniu, nie nawidze dosłownie nie znoszę żadnych "prac męskich", nawet wymieniać zarówki w domu, ale jak mus to zrobie- tylko jak mus, ciesze się kiedy siedzi i zażera to co przygotuję do jedzenia a nawet więcej lubię przygotowywać to co on lubi jeść ale nie lubię... i tu lista byłaby długa ale cholera w jakiś dziwnie zboczony sposób nawet to czego nie lubię jest fajne dla mnie częsciej niż wkurzające. Za każdym razem jak to analizuje wychodzi na to że choć nie lubię to i tak chcę, wolę faceta w domu często się przydaje ;)))
      • zyg_zyg_zyg Re: Zrezygnowałam z chłopa w domu, nie w łóżku... 13.08.13, 09:20
        No i kto by zabijał te wszystkie czarne pająki?
      • hello-kitty2 Re: Zrezygnowałam z chłopa w domu, nie w łóżku... 13.08.13, 10:04
        bgz0702 napisała:

        > kwestie rozpatrywałam wielokrotnie. Jestem samowystarczalna w sensie samofinans
        > ująca się i decydująca;) a jednak... lubię kiedy facet patrzy na mnie jak sie s
        > nuję po mieszkaniu, nie nawidze dosłownie nie znoszę żadnych "prac męskich", na
        > wet wymieniać zarówki w domu, ale jak mus to zrobie- tylko jak mus, ciesze się
        > kiedy siedzi i zażera to co przygotuję do jedzenia a nawet więcej lubię przygot
        > owywać to co on lubi jeść ale nie lubię... i tu lista byłaby długa ale cholera
        > w jakiś dziwnie zboczony sposób nawet to czego nie lubię jest fajne dla mnie cz
        > ęsciej niż wkurzające. Za każdym razem jak to analizuje wychodzi na to że choć
        > nie lubię to i tak chcę, wolę faceta w domu często się przydaje ;)))

        Ale tylko jak pracuje i po pracy przychodzi zmeczony do domu, co? :)

        Przyklad biezacy z zycia. Znam (juz znalam) idealne, szczesliwe, kochajace malzenstwo z kilkunastoletnim stazem (?), moze w zwiazku dluzej. Facet dobrze zarabial, chociaz wiazalo sie to z godzinnym dojazdem do pracy, zona byla w domu z 2 dzieci rodzonych jedno po drugim (teraz 6 lat i 4 latka), w domu z wyboru, piekny dom nad woda. W lutym facet stracil robote (zrezygnowal), finanse wcale sie nie posypaly, otrzymuje zasilek wyzszy niz niejednego, dobrze zarabiajacego pensja i tak przysluguje mu nawet ze 3 lata. W maju zona wyprowadzila sie bez wyjanienia do brata, zostawiajac jemu ta dwojke w tym pieknym domu. Facet kochajacy namawia ja na terapie malzenska, zona nie chce sie zgodzic. NIe ma nikogo, nie wiadomo co zamierza. Dla otoczenia szok.

        No tak, jak zasiad w chacie 24h gapiac sie w nia jak sroka w gnat to pewnie ja to conieco przygniotlo. A wczesniej byly narzekania, ze tak dlugo pracuje. Kto to pisal, mojemaile (?), ze jak cos sie w koncu spelnia to zwiazek sie rozpada.
        • bgz0702 Re: Zrezygnowałam z chłopa w domu, nie w łóżku... 13.08.13, 10:39
          nie, nie wiem zresztą;)) jak długo pracuje i przychodzi wyrąbany po pracy do domu to skacze koło niego jak mogę najpiej żeby mogł się w miarę szybko i najlepiej jak to mozliwe zregenerować. Lubie kiedy oboje startujemy z tego samego pułapu choć ten sam oznacza że ja mam zawsze większy light, raz: (uwaga!) bo jednak zawsze siebie uważam za słabszą istotę w tym zwiazku- ale to tylko takie pozory które mi sprawiają frajdę, dwa: on mi nie pozwala być bardziej zmęczoną niż on- męska ambicja. Jakby nie pracował a było tak przez pewien szczęście niedługi czas, to o panie miał taką deprechę ze wcale nie wychodził z domu, seks to już w ogóle zapomnij nawet nie usiłowałam go zachęcać, cv leciały tylko przez neta, miałam wrażenie że odbiera to jakby musiał się o coś w żenujący sposób prosić. Dlaczego? Co jest skarbie?- pytam go- przecież nic się strasznego nie dzieje. Dzieje się- odpowiedział mąż, a w dzień później odebrał tel ze jest bardzo potrzebny od zaraz;)), świat się znowu zaróżowił. Faceci nie muszą cierpieć głodu żeby mieć kiepską formę na bezrobociu, a ja nigdy nie byłam w sytuacji zależnej finansowo od żadnego z nich
          • zawle Re: Zrezygnowałam z chłopa w domu, nie w łóżku... 13.08.13, 10:47
            Czyli powinniśmy rozmawiać o wyborze pomiędzy małżeństwem a tym czymś co ludzie czasami sobie stwarzają we dwoje?
            • bgz0702 Re: Zrezygnowałam z chłopa w domu, nie w łóżku... 13.08.13, 11:03
              zawle napisała:

              > Czyli powinniśmy rozmawiać o wyborze pomiędzy małżeństwem a tym czymś co ludzie
              > czasami sobie stwarzają we dwoje?

              małżeństwo to pewien formalny stan i nie ma związku ani wpływu na to co ludzie sobie we dwoje stwarzają, zyłam 7 lat w konkubinacie z moim mężem, nic się dla mnie nie zmieniło jeśli chodzi o relacje emocjonalne i odpowiedzialność
              • loppe Re: Zrezygnowałam z chłopa w domu, nie w łóżku... 13.08.13, 11:58
                Tworzycie bardzo piękny związek...
                • bgz0702 Re: Zrezygnowałam z chłopa w domu, nie w łóżku... 13.08.13, 12:04
                  loppe napisał:

                  > Tworzycie bardzo piękny związek...

                  i jak tu nie widzieć światełka w tunelu?;)) ja zawsze sobie jakieś znajduję, normalnie rabe z dowcipu rafilla nie jest mi potrzebny. Dżiękuję to komplement dla mojego męża
                  • loppe Re: Zrezygnowałam z chłopa w domu, nie w łóżku... 13.08.13, 12:15
                    Jaki On znak zodiaku, bo chyba zapomniałem?
                    • bgz0702 Re: Zrezygnowałam z chłopa w domu, nie w łóżku... 13.08.13, 12:34
                      loppe napisał:

                      > Jaki On znak zodiaku, bo chyba zapomniałem?

                      nie przypominam sobie żebym ci pisała;)) ale strzelec, lubię strzelców nigdy próbują mnie zdominować albo robią to raczej bardzo dyskretnie, ja jestem jednak bardzo buńczuczna i zawsze staje oporem wobec sił które chcą mi wejść na głowę
                      • loppe Re: Zrezygnowałam z chłopa w domu, nie w łóżku... 13.08.13, 12:49
                        Ona Wodnik, On Strzelec to związek o niesłychanej wprost szczęściotwórczej harmonijności! Choć natężenie seksualne znikome... Jeszcze raz - gratulacje!
                        • bgz0702 Re: Zrezygnowałam z chłopa w domu, nie w łóżku... 13.08.13, 12:57
                          loppe napisał:

                          > Ona Wodnik, On Strzelec to związek o niesłychanej wprost szczęściotwórczej harm
                          > onijności! Choć natężenie seksualne znikome... Jeszcze raz - gratulacje!

                          znikomego natężenia seksualnego? :)))
                        • marek.zak1 Re: Zrezygnowałam z chłopa w domu, nie w łóżku... 13.08.13, 13:39
                          Ja ryba, żona skorpion. Jakie widzisz tendencje?
                          • loppe Re: Zrezygnowałam z chłopa w domu, nie w łóżku... 13.08.13, 13:49
                            marek.zak1 napisał:

                            > Ja ryba, żona skorpion. Jakie widzisz tendencje?

                            Pani Skorpion kocha namiętnie, toteż pan spod znaku Ryb nie ma ochoty szukać rozrywek poza domem. Takie partnerstwo zdarza się w życiu tylko raz.

                            Wygląda na niezłe trafienie Zodiaku, co? Ci którzy nie ufają mu ni w ząb popełniają błąd imho
                            • bgz0702 Re: Zrezygnowałam z chłopa w domu, nie w łóżku... 13.08.13, 13:52
                              loppe napisał:

                              > marek.zak1 napisał:
                              >
                              > > Ja ryba, żona skorpion. Jakie widzisz tendencje?
                              >
                              > Pani Skorpion kocha namiętnie, toteż pan spod znaku Ryb nie ma ochoty szukać ro
                              > zrywek poza domem. Takie partnerstwo zdarza się w życiu tylko raz.
                              >
                              > Wygląda na niezłe trafienie Zodiaku, co? Ci którzy nie ufają mu ni w ząb popełn
                              > iają błąd imho

                              fajnie, niech masz i niech ci służy;))
                              • loppe Re: Zrezygnowałam z chłopa w domu, nie w łóżku... 13.08.13, 14:01
                                :)

                                W moim związku Zodiak, a poznałem go dopiero lata po ślubie, przepowiada bardzo silne przyciąganie i nawet szansę na "idealne małżeństwo jeśli...". Po latach pracy potwierdzam:)
                                • loppe Re: Zrezygnowałam z chłopa w domu, nie w łóżku... 13.08.13, 14:03
                                  pracy mojej nad sobą...
                                  • bgz0702 Re: Zrezygnowałam z chłopa w domu, nie w łóżku... 13.08.13, 14:24
                                    loppe napisał:

                                    > pracy mojej nad sobą...

                                    ;))

                                    w moim związku, potwierdzam, zodiak jest idealny jeśli ma rzeczywiscie znaczenie, mąż trafił mi się rzeczywiscie wyjątkowo fantastyczny, koleżanka od serca- idealna- też strzelec jeśli to ma rzeczywiście jakieś znaczenie;)) osobowość innych, ich nienachalność jest dla mnie jedyną drogą do osiągnięcia spokoju, brak przestrzeni powoduje że rozpieprzam wszystkich ktorzy chcą mieć mnie pod ciąglą kontrolą ale też w zespołach parcuje swietnie i nie jestem czepialska, potrafie się przystosować no i chłopczyca ze mnie też chyba żadna, lubie ludzi i nie robię burd częstymi fochami jak niby to o mnie piszą...;))
                                    • loppe Re: Zrezygnowałam z chłopa w domu, nie w łóżku... 13.08.13, 14:33
                                      Wodnik to bodaj najbardziej niezwykły, najtrudniejszy do "uchwycenia" znak Zodiaku. Powiem Ci jak byś ze mną się prezentowała:) hi hi. Łączy ich przyjaźń, pani Wodnik podziwia pana Lwa, a on Jej walory duchowe:)
                                      • bgz0702 Re: Zrezygnowałam z chłopa w domu, nie w łóżku... 13.08.13, 14:44
                                        loppe napisał:

                                        > Wodnik to bodaj najbardziej niezwykły, najtrudniejszy do "uchwycenia" znak Zodi
                                        > aku. Powiem Ci jak byś ze mną się prezentowała:) hi hi. Łączy ich przyjaźń, pan
                                        > i Wodnik podziwia pana Lwa, a on Jej walory duchowe:)

                                        ;)) mój ojciec jest lwem, całe życie jestem jego kochaną córeczka, chce mnie do szału doprowadzić tym co on we mnie widzi i o mnie mówi;)) chciałbyś wiedzieć jak mieli przesrane wszyscy moi znajomi którzy pukali do moich drzwi i pytali czy jestem w domu nie zdrabniając mojego imiennia?;))) Albo zamykał drzwi: przepraszam to jest pomyłka, albo zeby nie było kłótni ze mną mówił: B... tu nie mieszka ale jest B..., córeczko zobacz czy to ktoś do ciebie...;))
                                        Wszyscy dębieli, bo nie wiedzieli o co chodzi:))) Ojciec wariat, musiałam się wyprowadzić z domu jak miałam 18 lat, zwinęłam manele i poszłam, byłam w 3 klasie liceum, nie wiedziałam co robię, to był wg niego dodatkowy atut dla mojej chwały;)))
                                        • loppe Re: Zrezygnowałam z chłopa w domu, nie w łóżku... 13.08.13, 14:52
                                          :))

                                          Świetna historia! Ja mam coś podobnego na punkcie mojej córeczki - wniebowzięcie jakieś:))
                                          Nie, nie jest Wodnikiem, ale ja jestem Lwem. Mają tendencję do bycia bardzo dobrym ochraniającym i wszechakceptującym starszym bratem dla swoich córek, żadnego ojcowskiego dyktatu:). Te lepsze okazy:)
                                          • loppe Re: Zrezygnowałam z chłopa w domu, nie w łóżku... 13.08.13, 15:02
                                            Tu mi się przypomina m.in. jak poszliśmy do ZOO gdy miała 6 lat i po powrocie mówię: to teraz napiszmy razem książkę o naszej wizycie w ZOO, będziemy wycinać ilustracje z tych gazet tu i podpisywać. No i tam najpierw fota psów z podpisem "w ZOO były różne dziwne zwierzęta", a potem różne takie pomysły - mieliśmy wspólny ubaw:)
                                            • bgz0702 Re: Zrezygnowałam z chłopa w domu, nie w łóżku... 13.08.13, 15:04
                                              loppe napisał:

                                              > Tu mi się przypomina m.in. jak poszliśmy do ZOO gdy miała 6 lat i po powrocie m
                                              > ówię: to teraz napiszmy razem książkę o naszej wizycie w ZOO, będziemy wycinać
                                              > ilustracje z tych gazet tu i podpisywać. No i tam najpierw fota psów z podpisem
                                              > "w ZOO były różne dziwne zwierzęta", a potem różne takie pomysły - mieliśmy ws
                                              > pólny ubaw:)

                                              och, dzieci też mam cudowne, ale kto nie ma? Wszyscy mamy, oby były zdrowe i szczęśliwe niezależnie od zodiaków;))
                                              • loppe Re: Zrezygnowałam z chłopa w domu, nie w łóżku... 13.08.13, 15:27
                                                No tak tak:)
                                                • bgz0702 Re: Zrezygnowałam z chłopa w domu, nie w łóżku... 13.08.13, 15:46
                                                  loppe napisał:

                                                  > No tak tak:)

                                                  aśmy pogadali;))) jak dwójka zdziadziałych rodziców;))
                                                  • marek.zak1 A strażak też niepotrzebny? 13.08.13, 15:54
                                                    Mam kolejny argument za chłopem w domu. Kiedys mieszkaliśmy w bliźniaku i u sasiadów zapaliły się tkaniny (od żelazka). Gdybym wtedy nie był w domu wszystko by się spaliło. Moja żona i sasiadka ewakuowały sie z dziećmi w dymie. Ja z wiadrem wody wbiegłem na piętro i chlusnąłem na ogień, potem w dymie do łazienki i znowu to samo. Za któryms razem ogień zgasł. Z emocji nikt nie zadzwonił po straż pożarną.
                                                  • hello-kitty2 Re: A strażak też niepotrzebny? 13.08.13, 16:02
                                                    marek.zak1 napisał:

                                                    > Mam kolejny argument za chłopem w domu. Kiedys mieszkaliśmy w bliźniaku i u sas
                                                    > iadów zapaliły się tkaniny (od żelazka). Gdybym wtedy nie był w domu wszystko
                                                    > by się spaliło. Moja żona i sasiadka ewakuowały sie z dziećmi w dymie. Ja z wia
                                                    > drem wody wbiegłem na piętro i chlusnąłem na ogień, potem w dymie do łazienki i
                                                    > znowu to samo. Za któryms razem ogień zgasł. Z emocji nikt nie zadzwonił po st
                                                    > raż pożarną.

                                                    No nie wiem czy na zelazko podlaczone do pradu wolno chlusnac woda :) Czy na zelazko nie lales, bo gasiles tylko po swojej stronie?
                                                  • zawle Re: Marek- strażak? 13.08.13, 16:02
                                                    marek.zak1 napisał:

                                                    > Mam kolejny argument za chłopem w domu. Kiedys mieszkaliśmy w bliźniaku i u sas
                                                    > iadów zapaliły się tkaniny (od żelazka). Gdybym wtedy nie był w domu wszystko
                                                    > by się spaliło. Moja żona i sasiadka ewakuowały sie z dziećmi w dymie. Ja z wia
                                                    > drem wody wbiegłem na piętro i chlusnąłem na ogień, potem w dymie do łazienki i
                                                    > znowu to samo. Za któryms razem ogień zgasł. Z emocji nikt nie zadzwonił po st
                                                    > raż pożarną.


                                                    Niesamowita historia. Biedne kobiety...a już miały nadzieję że będą mogły wreszcie zrobić remont;)) Ja mam odbezpieczone mieszkanie.

                                                    www.youtube.com/watch?v=SIzeicY7QyA
                                                  • zawle Re: Marek- strażak? 13.08.13, 16:08
                                                    Marek..błagam....tylko nie pytaj swojej żony czy te 15 lat temu, gdy mieszkaliście w bliźniaku i u sąsiadów był pożar i Ty wszystko uratowałeś od spalenia ....czy ona miała wtedy chęć zrobić remont. Bo jeśli ona Ci odpowie...ta mądra kobieta...że nie miała ochoty, tylko Ty uratowałeś wszystko od spalenia, to ja zwymiotuję na klawiaturę, a mam nowego kompa.
                                                  • marek.zak1 Re: Marek- strażak? 13.08.13, 16:11
                                                    Wspomniałem tylko o jeszcze innym zastosowaniu mężczyzny.
                                                  • bgz0702 Re: Marek- strażak? 13.08.13, 16:14
                                                    zawle napisała:

                                                    > Marek..błagam....tylko nie pytaj swojej żony czy te 15 lat temu, gdy mieszkaliś
                                                    > cie w bliźniaku i u sąsiadów był pożar i Ty wszystko uratowałeś od spalenia ...
                                                    > .czy ona miała wtedy chęć zrobić remont. Bo jeśli ona Ci odpowie...ta mądra kob
                                                    > ieta...że nie miała ochoty, tylko Ty uratowałeś wszystko od spalenia, to ja zwy
                                                    > miotuję na klawiaturę, a mam nowego kompa.

                                                    ;)))) szkoda sprzętu
                                                  • bgz0702 Re: A strażak też niepotrzebny? 13.08.13, 16:07
                                                    marek.zak1 napisał:

                                                    > Mam kolejny argument za chłopem w domu. Kiedys mieszkaliśmy w bliźniaku i u sas
                                                    > iadów zapaliły się tkaniny (od żelazka). Gdybym wtedy nie był w domu wszystko
                                                    > by się spaliło. Moja żona i sasiadka ewakuowały sie z dziećmi w dymie. Ja z wia
                                                    > drem wody wbiegłem na piętro i chlusnąłem na ogień, potem w dymie do łazienki i
                                                    > znowu to samo. Za któryms razem ogień zgasł. Z emocji nikt nie zadzwonił po st
                                                    > raż pożarną.

                                                    strazak potrzebny od zaraz;)) wszystkie odmiany męskiego bohaterstwa ja osobiście przyjmuję z radością;))) wolę kiedy faceci przejmują pałeczkę;)) ale zeby nie było, strachliwa też nie jestem, jak muszę to co innego. To się nazywa konformizm niestety ale jak do tej pory dzięń nam prawie mija a jeszcze nikt mnie za nic nie zbeształ;)) co to? można się przyznawać do woli i bez konsekwencji czy co?
                                                  • zawle Re: A strażak też niepotrzebny? 13.08.13, 16:16
                                                    bgz0702 napisała: wolę kiedy faceci przejmują pałeczkę;))

                                                    Sorry..ale to nie jest wątek o odpowiedzialności za własny orgazm. Nie walcz...;)))
                                                  • bgz0702 Re: A strażak też niepotrzebny? 13.08.13, 16:19
                                                    zawle napisała:

                                                    > bgz0702 napisała: wolę kiedy faceci przejmują pałeczkę;))
                                                    >
                                                    > Sorry..ale to nie jest wątek o odpowiedzialności za własny orgazm. Nie walcz...
                                                    > ;)))

                                                    nie będę;)) orgazm miewam nawet we śnie i nie szukam za to odpowiedzialnych, biorę to bez mrugnięcia na klatę;)))
                                                  • bgz0702 Re: A strażak też niepotrzebny? 13.08.13, 16:30
                                                    bgz0702 napisała:

                                                    > nie będę;)) orgazm miewam nawet we śnie i nie szukam za to odpowiedzialnych, bi
                                                    > orę to bez mrugnięcia na klatę;)))

                                                    a co gorsza, nawet nie wiem co mi się śniło;))) coś mi tam majaczyło jedynie kiedy się obudziłam ale nic wyrażnego nie zostawało mi w pamięci;)))
                                                  • zawle Re: A strażak też niepotrzebny? 13.08.13, 16:32
                                                    bgz0702 napisała:
                                                    > a co gorsza, nawet nie wiem co mi się śniło;))) coś mi tam majaczyło jedynie ki
                                                    > edy się obudziłam ale nic wyrażnego nie zostawało mi w pamięci;)))

                                                    Może to i lepiej...wstydziłabyś się potem do lustra zajrzeć?:)))Ja pamiętam swoje erotyki, aczkolwiek zmieniają się one z wiekiem. Kiedyś potrzebowałam więcej klimatu.
                                                  • bgz0702 Re: A strażak też niepotrzebny? 13.08.13, 16:36
                                                    zawle napisała:

                                                    > bgz0702 napisała:
                                                    > > a co gorsza, nawet nie wiem co mi się śniło;))) coś mi tam majaczyło jedy
                                                    > nie ki
                                                    > > edy się obudziłam ale nic wyrażnego nie zostawało mi w pamięci;)))
                                                    >
                                                    > Może to i lepiej...wstydziłabyś się potem do lustra zajrzeć?:)))Ja pamiętam swo
                                                    > je erotyki, aczkolwiek zmieniają się one z wiekiem. Kiedyś potrzebowałam więcej
                                                    > klimatu.

                                                    sądzisz że byłoby az tak źle?;))) pewnie dowiedziałabym się o sobie czegoś nowego a tak zaczynam się za psychoanalizą rozglądać, ciekawa jestem co tam u mnie słychać?;)))
                                                  • marek.zak1 Re: A strażak też niepotrzebny? 13.08.13, 16:20
                                                    Jak płomienie masz tuż obok, to już wiesz, ze facet może być potrzebny nie tylko do wywołania orgazmu.

                                                    Bye....
                                      • zawle Re: Zrezygnowałam z chłopa w domu, nie w łóżku... 13.08.13, 14:47
                                        O.....i wyszedł nam wątek pochwalny dla małżeństw i horoskopów:))
                                        Za smucenie się nad moja osobą serdecznie dziękuję:)))))
                                        • bgz0702 Re: Zrezygnowałam z chłopa w domu, nie w łóżku... 13.08.13, 14:51
                                          zawle napisała:

                                          > O.....i wyszedł nam wątek pochwalny dla małżeństw i horoskopów:))
                                          > Za smucenie się nad moja osobą serdecznie dziękuję:)))))

                                          bardzo proszę;))) jesteś zawsze mile widzianym obiektem smutków i radości;))
                                        • loppe Re: Zrezygnowałam z chłopa w domu, nie w łóżku... 13.08.13, 14:56
                                          zawle napisała:

                                          > O.....i wyszedł nam wątek pochwalny dla małżeństw i horoskopów:))
                                          > Za smucenie się nad moja osobą serdecznie dziękuję:)))))

                                          Bycie singlem bywa b. fajne, ja też bym mógł:)

                                      • pomorzanka34 Re: Zrezygnowałam z chłopa w domu, nie w łóżku... 14.08.13, 11:21
                                        loppe napisa

                                        >Łączy ich przyjaźń, pani Wodnik podziwia pana Lwa, a on Jej walory duchowe:)

                                        dobrze ,że te walory to wyłącznie duchowe :D hihi
                                        no właśnie a propo powyższych znaków..
                                        Znam wiele kobiet spod znaku Lwa z którymi porozumienie jest idealne i doskonałe, zero rywalizacji , kłótni czy słownych przepychanek w przyjaźni układa się wręcz bajkowo .
                                        Spod tego znaku znam tylko jednego faceta od którego "wyczuwam" dystans wręcz mam wrażenie ,że mnie nie lubi - nie pytaj dlaczego? po prostu kobiety to czasami wiedzą intuicyjnie ;) Wiec chyba będę jedyna osobą która obali tak różowo i sielsko opisywane przyciąganie tych dwóch znaków :)
                                        • loppe Re: Zrezygnowałam z chłopa w domu, nie w łóżku... 14.08.13, 11:29
                                          pomorzanka34 napisała:

                                          > loppe napisa
                                          >
                                          > >Łączy ich przyjaźń, pani Wodnik podziwia pana Lwa, a on Jej walory duchowe
                                          > :)
                                          >
                                          > dobrze ,że te walory to wyłącznie duchowe :D hihi
                                          > no właśnie a propo powyższych znaków..
                                          > Znam wiele kobiet spod znaku Lwa z którymi porozumienie jest idealne i doskonał
                                          > e, zero rywalizacji , kłótni czy słownych przepychanek w przyjaźni układa się w
                                          > ręcz bajkowo .
                                          > Spod tego znaku znam tylko jednego faceta od którego "wyczuwam" dystans wręcz m
                                          > am wrażenie ,że mnie nie lubi - nie pytaj dlaczego? po prostu kobiety to czasam
                                          > i wiedzą intuicyjnie ;) Wiec chyba będę jedyna osobą która obali tak różowo i s
                                          > ielsko opisywane przyciąganie tych dwóch znaków :)

                                          No jak obalisz, kiedy właśnie potwierdziłaś. Zodiak ma znaczenie także w nieerotycznych relacjach, relacjach osób tej samej płci - vide Twoje seryjne wręcz lwie przyjacióły Wodniku:).
                                          Jedną z prawidłowości jest słabe przystosowanie sąsiadujących ze sobą znaków.
                                          • pomorzanka34 Re: Zrezygnowałam z chłopa w domu, nie w łóżku... 14.08.13, 12:15
                                            loppe napisał:
                                            > Jedną z prawidłowości jest słabe przystosowanie sąsiadujących ze sobą znaków

                                            nie bardzo rozumiem co masz na myśli ?
                                • zorzyk.gitarzysta.basowy Re: Zrezygnowałam z chłopa w domu, nie w łóżku... 13.08.13, 23:37
                                  Niedługo będą tu linki do "Wróżki" albo wywiad z Wróżem Maciejem wklejane przez Loppe z podobną częstotliwością jak Urqu zapodaje wywiady i artykuły ze swojej bajki...

                                  Nie wiem czy śmiać się czy otworzyć flaszkę ;)
                                  • zawle Re: Zrezygnowałam z chłopa w domu, nie w łóżku... 13.08.13, 23:50
                                    zorzyk.gitarzysta.basowy napisał: zorzyk.gitarzysta.basowy napisał:

                                    Łoł...to jest już Marek, ty, ja ...lubiących alkohol;)
                                  • hello-kitty2 Re: Zrezygnowałam z chłopa w domu, nie w łóżku... 13.08.13, 23:53
                                    zorzyk.gitarzysta.basowy napisał:

                                    > Niedługo będą tu linki do "Wróżki" albo wywiad z Wróżem Maciejem wklejane przez
                                    > Loppe z podobną częstotliwością jak Urqu zapodaje wywiady i artykuły ze swojej
                                    > bajki...
                                    >
                                    > Nie wiem czy śmiać się czy otworzyć flaszkę ;)

                                    Jesli zyjesz bez milosci to wg Marka jak najbardziej flaszke :)
                                  • loppe Re: Zrezygnowałam z chłopa w domu, nie w łóżku... 14.08.13, 00:22
                                    Twoja sprawa wąski
                                  • rafill Re: Zrezygnowałam z chłopa w domu, nie w łóżku... 14.08.13, 09:11
                                    zorzyk.gitarzysta.basowy napisał:

                                    > Niedługo będą tu linki do "Wróżki" albo wywiad z Wróżem Maciejem wklejane przez
                                    > Loppe z podobną częstotliwością jak Urqu zapodaje wywiady i artykuły ze swojej
                                    > bajki...

                                    Kto to jest Wróż Maciej ?
                                  • loppe Re: Zrezygnowałam z chłopa w domu, nie w łóżku... 14.08.13, 09:32
                                    Pozdrawiam:)

                                    Zodiak jest elementem bardzo ważnej, wielkiej spuścizny kulturowej naszej cywilizacji. Wiąże się z archetypami znanymi od tysięcy lat. Np. zodiakalny Lew to nikt inny jak Apollo w mitologii (Panna to Pallas Atena). Nie odrzucajmy lekką ręką mitów, studiujmy je by lepiej zrozumieć ludzką psychikę - to wręcz zdroworozsądkowe!
                                    • loppe Re: Zrezygnowałam z chłopa w domu, nie w łóżku... 14.08.13, 09:35
                                      A Wodnik to Uranos - reprezentuje szeroki bezmiar niebios, niezależność, oryginalność, wolność, tolerancję, inteligencję, przyjazne uczucia, indywidualizm. Może być ekscentryczny...
                            • marek.zak1 Re: Zrezygnowałam z chłopa w domu, nie w łóżku... 13.08.13, 14:08
                              Skoro już gwiazdy potwierdziły to o czym piszę, musicie mi wierzyć :)
                              • loppe Re: Zrezygnowałam z chłopa w domu, nie w łóżku... 13.08.13, 14:10
                                marek.zak1 napisał:

                                > Skoro już gwiazdy potwierdziły to o czym piszę, musicie mi wierzyć :)

                                Dopiero teraz zrozumieją i uwierzą:))
                              • bgz0702 Re: Zrezygnowałam z chłopa w domu, nie w łóżku... 13.08.13, 14:26
                                marek.zak1 napisał:

                                > Skoro już gwiazdy potwierdziły to o czym piszę, musicie mi wierzyć :)

                                wierzyłąm ci i bez tego;))
                              • loppe Re: Zrezygnowałam z chłopa w domu, nie w łóżku... 14.08.13, 00:20
                                A dla Ciebie Marku to warta uwagi pożywka:) do refleksji żebyś tak nie latał po forum z oczywistym animalistycznym odruchem seksualnym dla każdego małżeństwa, ponieważ Tobie trafiła się Skorpionka w super układzie galaktycznym, i to co uważałeś dotychczas za normalkę małżeńską wcale taką nie jest drogi ekspercie:)
    • zyg_zyg_zyg Re: Zrezygnowałam z chłopa w domu, nie w łóżku... 13.08.13, 10:08
      >A może małżeństwo jako instytucja jest zwyczajnie do dupy

      A może zamiast zwalać winę za całe zło na instytucję małżeństwa, trzeba poświęcić więcej czasu i uwagi, żeby długo i dobrze funkcjonowało? Inwestować w nie, zamiast traktować jak perpetuum mobile?
      • zawle Re: Zrezygnowałam z chłopa w domu, nie w łóżku... 13.08.13, 10:29
        Ty mnie źle zrozumiałeś rafi. Ja zrezygnowałam nie tylko z chłopa w domu, ja zrezygnowałam z relacji. Bo gdy pojawiają się relacje, czy też nie daj Boże miłość, to chce się tą drugą osobę MIEĆ.Na stałe, obok. I nie chodzi mam nadzieję, tylko o naprawę kranu, wspólne obiady czy spanie. Bo to można mieć w związku oddzielnym. Tyle że reglamentowane, czasami, nadal ze staraniem się. Bo chyba każdy będący w małżeństwie z lubością przyjmuje kilkudniowe wyjazdy szkoleniowe współmałżonka. Wyro tylko dla siebie, jem co chcę- lub w ogóle, wieczorna lampka wina przy głupawej komedii czy piwo przy meczu- że pojadę stereotypem.
        Byłam zakochana dwa razy na zabój, przeżyłam kilka długich związków w wielu konfiguracjach, byłam kilkanaście lat żoną. Nie podobało mi się. Miłość wiąże się z wielkimi emocjami. Uniesienia i ból. Nie chcę w to wchodzić. Nie chcę być pod wpływem tego narkotyku. Nie chcę żadnych głębszych relacji. Dlatego spotyka się z młodszymi facetami, w nich nie zakocham się. Dzięki Bogu trudno spotkać interesującego, mądrego faceta w moim wieku, więc nie czuję się zagrożona. Ale gdybym się zakochała, pewnie śniłabym o wspólnym mieszkaniu. Może nie o małżeństwie. Dlatego staram się tego unikać.
        • yoric Re: Zrezygnowałam z chłopa w domu, nie w łóżku... 13.08.13, 10:53
          No właśnie, jak tylko zaczyna być za fajnie (a udany seks jest do tego najlepszą drogą), zaczyna się quasi-związek. Można sobie mówić różne rzeczy o rozdzielności, a tak naprawdę strony chcą ze sobą spędzać jak najwięcej czasu.
          Ja tam nie chcę takiej zupełnej autonomii i braku przywiązania i zostawania na noc; ja tam lubię te narkotyki, tylko chciałbym jakiś mocniejszy stuff, po którym człowiek dłużej jest na haju.
          • hello-kitty2 Re: Zrezygnowałam z chłopa w domu, nie w łóżku... 13.08.13, 15:46
            yoric napisał:

            > No właśnie, jak tylko zaczyna być za fajnie (a udany seks jest do tego najlepsz
            > ą drogą), zaczyna się quasi-związek. Można sobie mówić różne rzeczy o rozdzieln
            > ości, a tak naprawdę strony chcą ze sobą spędzać jak najwięcej czasu.
            > Ja tam nie chcę takiej zupełnej autonomii i braku przywiązania i zostawania na
            > noc; ja tam lubię te narkotyki, tylko chciałbym jakiś mocniejszy stuff, po któr
            > ym człowiek dłużej jest na haju.

            To musisz zwrocic sie o porade do Glam (specjalistyki od zakochan:), ja tam nie wiem jak sie to robi. Mam wrecz wrazenie, ze z zakochan sie wyrasta, a szkoda :(
            • lilyrush Re: Zrezygnowałam z chłopa w domu, nie w łóżku... 13.08.13, 16:35
              z zakochań sie nie wyrasta, jak sie wyrośnie to przechlapane ;-)
              Acz zakochań moze byc wiele- to pierwsze to taki haj, ale trzeba i go podsycać i odkrywać u partnera kolejne powody do zakochania sie
              • mojemail3 Re: Zrezygnowałam z chłopa w domu, nie w łóżku... 13.08.13, 17:13

                lilyrush napisała:

                >" z zakochań sie nie wyrasta, jak sie wyrośnie to przechlapane ;-)
                > Acz zakochań moze byc wiele- to pierwsze to taki haj, ale trzeba i go podsycać
                > i odkrywać u partnera kolejne powody do zakochania sie"

                Dlaczego przechlapane? To by dopiero było żałosne pozostać na poziomie rozwoju emocjonalnego nastolatki...
                Choć zdarzają się takie cudowne,słodkie, rozedrgane emocjonalnie i rozświergotane dzidzie-piernik...
                Dojrzały człowiek fascynuje i fascynuje się innym człowiekiem...nieco inaczej i to jest równie piękne.
                • zawle Re: Zrezygnowałam z chłopa w domu, nie w łóżku... 13.08.13, 20:29
                  mojemail3 napisała: > Dlaczego przechlapane? To by dopiero było żałosne pozostać na poziomie rozwoju
                  > emocjonalnego nastolatki...


                  W naszym wieku też można się zakochać tak jak za młodu. Co prawda pierwszy pocałunek nie wywołuje rumieńców ze wstydu, ale z chuci....reszta leci tak samo.

                  > Choć zdarzają się takie cudowne,słodkie, rozedrgane emocjonalnie i rozświergota
                  > ne dzidzie-piernik...
                  > Dojrzały człowiek fascynuje i fascynuje się innym człowiekiem...nieco inaczej i
                  > to jest równie piękne.


                  Pomyli la Ci się miłość z egzaltacją:)) A czy nie może w innym człowieku fascynować coś lżejszego?:))Boże aż boje się pomyśleć co by się działo gdybyś odpięła ten niewątpliwie za ciasny gorsecik:)))
                  • mojemail3 Re: Zrezygnowałam z chłopa w domu, nie w łóżku... 13.08.13, 21:04

                    zawle napisała:

                    (...)"Pomyli la Ci się miłość z egzaltacją:)) A czy nie może w innym człowieku fascynować coś lżejszego?:))Boże aż boje się pomyśleć co by się działo gdybyś odpięła ten niewątpliwie za ciasny gorsecik:)))"

                    Zawle,nic mi się nie pomyliło, a jeśli własne przekonania to za "ciasny gorsecik" to...każdy z nas w nim tkwi;-)

                    Ja też uważam,że w każdym wieku można się zakochać jak za młodu ( tylko czasem nie ma takiej życiowej potrzeby;-)
                    Odniosłam się do wypowiedzi, że NIE zakochac się, jest stanem przechlapanym...

                    Człowiek dorosły, to w zasadzie bez miłości odwzajemnionej żyć może, choć jak ją ma to czemu z niej radości i energii nie czerpać...
                    • marek.zak1 Re: Zrezygnowałam z chłopa w domu, nie w łóżku... 13.08.13, 21:06
                      Można żyć bez miłości. Jest w koncu alkohol.
                    • lilyrush Re: Zrezygnowałam z chłopa w domu, nie w łóżku... 13.08.13, 21:30
                      a mi ni chodzi o egzaltacje jak u nastolatki a o zdolność i chec odczuwania emocji w dorosłym życiu.Jak słucham moich koleżanek, co juz im sie nic nie chce i mężów sie nie czepiają o cos, co im przeszkadza, bo szkoda energii to mi sie przykro robi
                      Rezygnacja z siebie i z radosci w zyciu to jest przechlapane ;-)
        • bgz0702 Re: Zrezygnowałam z chłopa w domu, nie w łóżku... 13.08.13, 11:00
          zawle napisała:

          > Byłam zakochana dwa razy na zabój, przeżyłam kilka długich związków w wielu kon
          > figuracjach, byłam kilkanaście lat żoną. Nie podobało mi się. Miłość wiąże się
          > z wielkimi emocjami. Uniesienia i ból. Nie chcę w to wchodzić. Nie chcę być pod
          > wpływem tego narkotyku. Nie chcę żadnych głębszych relacji. Dlatego spotyka si
          > ę z młodszymi facetami, w nich nie zakocham się. Dzięki Bogu trudno spotkać int
          > eresującego, mądrego faceta w moim wieku, więc nie czuję się zagrożona. Ale gdy
          > bym się zakochała, pewnie śniłabym o wspólnym mieszkaniu. Może nie o małżeństw
          > ie. Dlatego staram się tego unikać.

          ja też przyznaję bez żadnych cyrygieli, nigdy więcej nie zaangażowałabym się emocjonalnie w zwiazek z żadnym mężczyzną, to ciężka praca i spora odpowiedzialnosć dbać i martwić się o drugą osobę, respektować jej prawa rezygnować z własnych, bać się o nią, uff wyczerpujące... a jak uzależniające własnie, to jak narkotyk cholera a ja szczerze mówiąc nie boję się nocnych potworów o których pisała Marek, mam je w nosie jak muszę to się z nimi rozprawię, nie ma wyjścia to sobie z nimi radzę, nie specjalnie przed nimi spieprzam
          • marek.zak1 Re: Zrezygnowałam z chłopa w domu, nie w łóżku... 13.08.13, 11:27
            Potwory to rozterki, wątpliwości, brak wewnetrznego spokoju, niepokój, wahania nastroju, pytania o cel i sens życia itp. Za dnia gdzieś się chowaja, ale w ciemności, gdy człowiek jest sam ze swoimi myślami, wyłażą ze swoich kryjówek.
            • bgz0702 Re: Zrezygnowałam z chłopa w domu, nie w łóżku... 13.08.13, 11:37
              marek.zak1 napisał:

              > Potwory to rozterki, wątpliwości, brak wewnetrznego spokoju, niepokój, wahania
              > nastroju, pytania o cel i sens życia itp. Za dnia gdzieś się chowaja, ale w ci
              > emności, gdy człowiek jest sam ze swoimi myślami, wyłażą ze swoich kryjówek.

              no wiem, domyślam się;)
            • rafill Re: Zrezygnowałam z chłopa w domu, nie w łóżku... 13.08.13, 11:42
              marek.zak1 napisał:

              > Potwory to rozterki, wątpliwości, brak wewnetrznego spokoju, niepokój, wahania
              > nastroju, pytania o cel i sens życia itp. Za dnia gdzieś się chowaja, ale w ci
              > emności, gdy człowiek jest sam ze swoimi myślami, wyłażą ze swoich kryjówek.

              Spróbuj medytacji.
              • marek.zak1 Re: Zrezygnowałam z chłopa w domu, nie w łóżku... 13.08.13, 11:44
                One sie boją mojej żony i nie wychodzą w jej obecności :)
                • bgz0702 Re: Zrezygnowałam z chłopa w domu, nie w łóżku... 13.08.13, 11:48
                  marek.zak1 napisał:

                  > One sie boją mojej żony i nie wychodzą w jej obecności :)

                  ;)) fajniej jednak jest pożyć sobie w parach
                  • marek.zak1 Re: Zrezygnowałam z chłopa w domu, nie w łóżku... 13.08.13, 12:01
                    Tu się zgadzamy w 100%. Ludzie są jak atomy tlenu, łącza sie w pary, czyli O2. Tlen atomowy O jest reaktywny i agresywny chemicznie. U ludzi podobnie :).
          • bgz0702 Re: Zrezygnowałam z chłopa w domu, nie w łóżku... 13.08.13, 11:36
            z tego życia w parach i emocjonalnych relacjach są jednak fajne i prawdziwie przyjemne profity. Niedawno byłam na Słowacji, użądliła mnie tam osa nacjonalistka;)) bolało jak diabli, dawno mnie nic nie bajsło wiec nie pamiętałam jak to boli, a tu mąż prawdziwy bohater zbawca i opiekun;))) kotku co jest? co się stało?! już mnie trzyma za rękę, chucha po moich plecach, blady głaszcze mnie po głwie i buzi i leci biegiem do apteki...;))) z oddala widze jak mu się szyja naciąga i patrzy co chwilę przez ramię czy zyję. Wariat. Przybiegł i nic nie kupił;)) w aptece pani nic nie miała ;))) Ale byłam wygłaskana;))) zostałam połozona na brzuchu z okładem z zimnej wody i "dajcie spokój mamusi, mama teraz odpoczywa", full spokój i relaks gdyby nie ten bąbel na plecach ;))) to było cudowne
            • kruche_ciacho Re: Zrezygnowałam z chłopa w domu, nie w łóżku... 13.08.13, 11:50
              nie ekscajtuj sie tak, wiesz przeciez ze to faza przejsciowa....
              po latach powie: nie trzeba bylo osy draznic i powroci niewzruszony do kufelka piwa ;)))))
              • bgz0702 Re: Zrezygnowałam z chłopa w domu, nie w łóżku... 13.08.13, 11:59
                kruche_ciacho napisała:

                > nie ekscajtuj sie tak, wiesz przeciez ze to faza przejsciowa....
                > po latach powie: nie trzeba bylo osy draznic i powroci niewzruszony do kufelka
                > piwa ;)))))

                ;))
            • loppe Re: Zrezygnowałam z chłopa w domu, nie w łóżku... 13.08.13, 12:01
              Właśnie. W udanych związkach jesteśmy dla siebie na zmianę sanitariuszami/szkami, gdy nastąpi kontuzja (do końca życia będę wspominał jak mi żona kleszcza usuwała:)
              • bgz0702 Re: Zrezygnowałam z chłopa w domu, nie w łóżku... 13.08.13, 12:05
                loppe napisał:

                > Właśnie. W udanych związkach jesteśmy dla siebie na zmianę sanitariuszami/szkam
                > i, gdy nastąpi kontuzja (do końca życia będę wspominał jak mi żona kleszcza usu
                > wała:)

                ;)
        • kruche_ciacho Re: Zrezygnowałam z chłopa w domu, nie w łóżku... 13.08.13, 11:08
          bardzo to smutne, zawle......
          Ty nie "nie chcesz", Ty sie boisz.
          • bgz0702 Re: Zrezygnowałam z chłopa w domu, nie w łóżku... 13.08.13, 11:10
            kruche_ciacho napisała:

            > bardzo to smutne, zawle......
            > Ty nie "nie chcesz", Ty sie boisz.

            nie bądź taka prostolinijna, ja myślę że ona i bez tego to wie;)
            • bgz0702 Re: Zrezygnowałam z chłopa w domu, nie w łóżku... 13.08.13, 11:11
              bgz0702 napisała:

              > kruche_ciacho napisała:
              >
              > > bardzo to smutne, zawle......
              > > Ty nie "nie chcesz", Ty sie boisz.
              >
              > nie bądź taka prostolinijna, ja myślę że ona i bez tego to wie;)

              albo obie sie mylimy ;))
        • lilyrush Re: Zrezygnowałam z chłopa w domu, nie w łóżku... 13.08.13, 11:14
          coz, życie często pokazuje, że Ty z relacji możesz rezygnować, ale relacje niekoniecznie muszą chcieć rezygnować z Ciebie ;-)
          miałam ten etap w życiu, kiedy po rozwodzie próbowałam znaleźć faceta do życia- wiec i z fajnym seksem i z cała reszta. A ze samca do codzienności nie potrzebuje, finansowo i życiowo radze sobie dobrze wiec po wielu spotkanych ciekawych okazach tez w końcu machnęłam ręką. Ze juz mam dość strzelania focha, dziwnych zachowań, wiecznego narzekania i takie tam. I próbowałam metody "fajny kumpel do łóżka, kina itd" Tylko sie okazuje, ze jak taki fajny kumpel do wszystkiego sie sprawdza to chce sie tego kumpla więcej na dłużej i ...no własnie...
          Zaryzykowałabym stwierdzenie ze taka rezygnacja z relacji to pewien etap w życiu....
          teraz mam chłopa i w łózku i w domu i mi z tym dobrze. Acz fakt, z eon pracuje w cyklach 5 dni po 12 godzin, 5 dni przerwy, a ja sporo słuzbowo wyjeżdżam. Nuda nam nie grozi
    • loppe Re: Zrezygnowałam z chłopa w domu, nie w łóżku... 13.08.13, 12:13
      Moja żona kilkanaście lat temu, tak pogodnie, wyraziła właśnie myśl "że my to powinniśmy mieszkać osobno" i strasznie mi się to spodobało wtedy. Teraz to już na pewno bym nie chciał osobno mieszkać, ale wtedy miałoby to może jakieś tam plusy i urok, bo choć wolno mi było wychodzić z domu, to jednak trochę krępujące wracać nad ranem
    • mojemail3 Re: Zrezygnowałam z chłopa w domu, nie w łóżku... 13.08.13, 12:31

      Mysle,ze w temacie: Czym sie rozni malzenstwo od wiezienia? Odp: w wiezieniu latwiej o anal... A tak powaznie, na malzenstwo nie narzekam nawet bez analu...
      Najmi
    • glamourous Re: Zrezygnowałam z chłopa w domu, nie w łóżku... 13.08.13, 23:37
      rafill napisał:

      > Bez tego uciążliwego brzemienia, w jakie przekształca się nieuchronnie większoś
      > ć długoletnich związków. Wzajemnego obrzucania się winą o skarpety, ogryzek, sz
      > minkę, pozostawiony talerzyk, że się ktoś spóźnił o pięć minut, albo że znowu c
      > oś przez niego się nie udało ? O to, że jedno siedzi non-stop przy komputerze a
      > drugie przy serialu ?
      >
      > A może małżeństwo jako instytucja jest zwyczajnie do dupy, o ile są inne opcje
      > ? Lepsze opcje ?


      W szeroko pojetej Europie zachodniej ludzie juz dawno doszli do takiego wniosku. Tutaj bardzo czesto jest tak, ze rozwodnicy, poznawszy potem nowych partnerow, wcale nie garna sie do mieszkania z nimi, tylko wybieraja wlasnie model bycia para na odleglosc. Czyli kazde ma swoje mieszkanie, spotykaja sie tylko na mile, pelne seksu wieczory/noce, wspolne rozrywki, weekendowe wypady, wyjazdy na urlop. Sluza sobie pomoca i troska w razie problemow, sa dla siebie wyzalnia w chwilach chandry (zeby nie bylo, ze chodzi tylko o spijanie samej smietanki), pomagaja sobie finansowo, ale nie ingeruja sobie w szara, niewdzieczna codziennosc.
      I szafa gra latami, bez brudnych skarpetek w tle, tudziez innych sporow o codzienne duperele.
      Dla mnie rewelacja, nie ukrywam, ze wlasnie taki model zwiazku zamierzam sobie zafundowac nastepnym razem.
    • loppe Re: ZODIAK 14.08.13, 00:29
      Ponieważ zwykle dostaję zapytania na priv po każdym mistrzowskim jak tu wyłożeniu tego zagadnienia, odsyłam do wątku sprzed lat żeby uniknąć prywatnych konsultacji:

      forum.gazeta.pl/forum/w,15128,29718422,29718422,Znaki.html
      • mojemail3 Re: ZODIAK 14.08.13, 02:22

        loppe napisał:

        "Ponieważ zwykle dostaję zapytania na priv po każdym mistrzowskim jak tu wyłożen
        > iu tego zagadnienia, odsyłam do wątku sprzed lat (...)"

        Loppe, nie zaperzaj się, każdy wierzy w w swoją bajkę...

        Osobiście i dobrze znam Skorpionicę, która we wczesnej młodości ostro używała życia, a po latach w wieku jeszcze młodym( 35 lat) całkowicie straciła zainteresowanie seksem...Ma z mężem oddzielną sypialnię( co w sumie dobre jest...) a po zjedzeniu pewnego włoskiego deseru krzyknęła: " To lepsze niż orgazm"...

        Znam też braci bliżniaków, kompletnie odmiennych pod względem temperamentu, charakteru, osobowości...
        Zodiak to dość prymitywne uproszczenie wpływu kosmosu na maluczkich...Ale bardzo ładnie nadaje się do wyjaśniania skomplikowanych problemów;-)
        • loppe Re: ZODIAK 14.08.13, 07:07
          Nic nie działa na 100%, nawet Zodiak:))

          Więc nie o to chodzi że są przykłady jakieś:)

          Chodzi raczej o to jak "dziwnie" często to działa.
          • loppe Re: ZODIAK 14.08.13, 09:39
            PS. Zodiak jest elementem bardzo ważnej, wielkiej spuścizny kulturowej naszej cywilizacji. Wiąże się z archetypami znanymi od tysięcy lat. Np. zodiakalny Lew to nikt inny jak Apollo w mitologii (Byk to Wenus, Afrodyta, moja żona:). Nie odrzucajmy lekką ręką mitów, studiujmy je by lepiej zrozumieć ludzką psychikę - to wręcz zdroworozsądkowe!
    • bcde Re: Zrezygnowałam z chłopa w domu, nie w łóżku... 14.08.13, 03:06
      rafill napisał:

      > Czy to nie świat doskonały ? Bez codziennego wzajemnego zrzędzenia, kwaśnych mi
      > n, fochów non-stop chuj wie o co i za co, patrzenia w jakim partner dzisiaj jes
      > t humorze i zgadywania myśli co stoi za jego kolejną rozzłoszczoną albo ponurą
      > miną ?
      >
      > Bez tego uciążliwego brzemienia, w jakie przekształca się nieuchronnie większoś
      > ć długoletnich związków. Wzajemnego obrzucania się winą o skarpety, ogryzek, sz
      > minkę, pozostawiony talerzyk, że się ktoś spóźnił o pięć minut, albo że znowu c
      > oś przez niego się nie udało ? O to, że jedno siedzi non-stop przy komputerze a
      > drugie przy serialu ?


      Jeśli partnerzy są dobrze dobrani i się kochają, to będzie im dobrze razem. Nie będą sobie nawzajem przeszkadzać i uprzykrzać życia. Będą za sobą tęsknić przy rozłące. To jest świat doskonały. A w świecie niedoskonałym zwykle także lepiej mieszkać razem. Jeśli ktoś tęskni za mieszkaniem samotnie, to po prostu powinien zmienić partnera.
      • rafill Życie samotnie 14.08.13, 09:10
        Są jednak ludzie, którzy lepiej się czują nie mając nikogo na głowie. Tacy w ścisłych związkach będą zazwyczaj nieszczęśliwi.
        • that.bitch.is.sick Re: Życie samotnie 14.08.13, 09:46
          Jest roznica pomiedzy tymi co nie chca a nie umieja zyc w zwiazkach tudziez z ktorymi inni nie chca. Ci pierwsi -ciekawi indywidualisci, ci drudzy - chodzace porazki, ktorym samym ze soba tez zle. Ty sie ekscytujesz latwo i szybko tylko w sprawach innych udajesz cynika.
          Pozdrawiam z tatr slowackich:-)
          • mojemail3 Re: Życie samotnie 14.08.13, 10:12
            that.bitch.is.sick napisała:

            > "Jest roznica pomiedzy tymi co nie chca a nie umieja zyc w zwiazkach tudziez z k
            > torymi inni nie chca. Ci pierwsi -ciekawi indywidualisci, ci drudzy - chodzace
            > porazki, ktorym samym ze soba tez zle (...)"

            Otóż to,że też mi nie przyszło to głowy to rozgraniczenie...

            Zdarza się też niemożność stworzenie związku, z przyczyn niezależnych, mam takich znajomych, żyjących w przyjażni i fascynacji ogromnej przez długie lata ( zdrady nie było, dobrze ich znam), dopiero po rozpadzie małżeństwa jednego z nich ( alkoholizm i zdrady partnera) bez wojny i palenia mostów są ze sobą,wprawdzie mają prawie po 50 lat, ale miło na nich patrzeć, piękna, spokojna miłość...

            A Tatr po słowackiej stronie zazdroszczę, byłam niedaleko:-)
          • rafill Re: Życie samotnie 14.08.13, 23:34
            that.bitch.is.sick napisała:

            > Jest roznica pomiedzy tymi co nie chca a nie umieja zyc w zwiazkach tudziez z k
            > torymi inni nie chca. Ci pierwsi -ciekawi indywidualisci, ci drudzy - chodzace
            > porazki, ktorym samym ze soba tez zle.

            Ja nie wiem czy istnieje takie rozróżnienie. Boję się, że zależy ono od optyki jaką przyjmie obserwator. Zbyt często ciekawi z pozoru indywidualiści po bliższym poznaniu jawili mi się jakimiś pokracznymi, przyczajonymi potworami, zaś chodzące porażki po czasie i głębszym rozeznaniu tematu okazywały się być w gruncie rzeczy nieszkodliwymi, żyjącymi tylko na swój sposób dziwakami.
            Nie lubię oceniać i kategoryzować. W tym jest straszna pułapka. Przypisywanie ludziom pewnych stereotypowych kategorii upraszcza i porządkuje rzeczywistość, ale nie jest źródłem prawdziwego poznania.

            > Ty sie ekscytujesz latwo i szybko tylko
            > w sprawach innych udajesz cynika.

            Ja nie udaję cynika. Szukam prawdy, także jeśli dotyczy ona mnie samego. Ta prawda nie zawsze jest przyjemna.

            > Pozdrawiam z tatr slowackich:-)

            Dziękuję i nawzajem. Jak spotkasz czechosłowackiego krecika, to pozdrów go ode mnie. Będzie wiedział o co chodzi :)
            • that.bitch.is.sick Re: Życie samotnie 15.08.13, 08:37
              rafill napisał:
              > Ja nie wiem czy istnieje takie rozróżnienie. Boję się, że zależy ono od optyki
              > jaką przyjmie obserwator.

              Niestety nie wszystko da się rozmyć optyką. Poszukujesz na wszystkie strony racjonalizacji. Jak nie udało obronić idei że jesteś szczęśliwy bez seksu i pod pantoflem u żony bo już zdradziłeś za wiele, to uczepiłeś się dyskredytacji związków i małżeństwa. Może słaby jesteś. Albo jesteś sukcesem albo porażką sabat. A to łatwo zweryfikować. Są ludzie którym wychodzą związki i seks w małżeństwie czyli to możliwe, a to nas prowadzi do prostego wniosku, że Ci którym nie wyszło sami są tego przyczyną a nie sama idea monogamii, związku czy małżeństwa.
              • zawle Re: Życie samotnie 15.08.13, 09:31
                that.bitch.is.sick napisała:

                > rafill napisał:
                > > Ja nie wiem czy istnieje takie rozróżnienie. Boję się, że zależy ono od o
                > ptyki
                > > jaką przyjmie obserwator.
                >
                > Niestety nie wszystko da się rozmyć optyką. Może słaby jesteś. Albo jesteś sukcesem albo porażką sabat. A
                > to łatwo zweryfikować. Są ludzie którym wychodzą związki i seks w małżeństwie
                > czyli to możliwe, a to nas prowadzi do prostego wniosku, że Ci którym nie wyszł
                > o sami są tego przyczyną

                :)))0 Już to kiedyś słyszałam. Od faceta pracującego w wielkiej korporacji na wielkim stanowisku, za wielkie pieniądze. Rodzice z wysokiej warszawskiej półki, studia za granicą. O ludziach z małych miast, ze zwykłych domów bez perspektyw. No cóż....teraz utrzymuje go pogardzana BYŁA żona, ma niebotyczne zadłużenia i kilka zawiasów.
                • marek.zak1 Re: Życie samotnie 15.08.13, 09:37
                  Znam paru takich. Duże pieniądze, wysokie stanowiska powoduja utratę kontaktu z rzeczywistościa, a potem ladowanie jest twarde..
                  • zawle Re: Życie samotnie 15.08.13, 11:27
                    marek.zak1 napisał:

                    > Znam paru takich. Duże pieniądze, wysokie stanowiska powoduja utratę kontaktu z
                    > rzeczywistościa, a potem ladowanie jest twarde..

                    Brak kontaktu z rzeczywistością to jedno, ale pogarda dla ludzi którzy nie mieli żadnego startu to dwa. Dla jednej osoby skończenie zawodówki może być większym wyczynem niż dla innej Harvardu. Warto o tym pamiętać.
                    • rafill Re: Życie samotnie 15.08.13, 12:01
                      Pogarda dla ludzi w ogole jest niebezpieczna. Wiec chron mnie Panie od pogardy, od nienawisci strzez mnie Boze.
                      • zawle Re: Życie samotnie 15.08.13, 13:55
                        rafill napisał:

                        > Pogarda dla ludzi w ogole jest niebezpieczna. Wiec chron mnie Panie od pogardy,
                        > od nienawisci strzez mnie Boze.

                        Całe życie pilnowałam się żeby tego nie czuć do ludzi. Niestety cynizm i złośliwość- młodsze siostry są ze mną;)))
                • mojemail3 Re: Życie samotnie 15.08.13, 10:00
                  zawle napisała:
                  (...)"Myślę że leżenie i pachnienie nie wchodzi tu w grę. Nie wiem czemu tak o tym myślisz? Praca w domu to ciężki i niewdzięczny kawałek chleba (...)"

                  Zawle,przecież ja wiem, co to jest praca w domu, z tym,że mam jedno dziecko a nie sześcioro i dość wdzięcznego męża, więc nie czuję się specjalnie wyzyskiwana;-)
                  "Leżeć i pachnieć" to przenośnia, znaczy, że gdybym miała żródło dochodu, to zamiast się wysługiwac i spełniać oczekiwania pracodawcy( choć często przemycam sprawy, które mnie żywo zajmują na grunt zawodowy...) to bym się zajęła w większym stopniu swoimi zainteresowaniami, może nawet wolontariatem...To znaczy dla mnie " leżec i pachnieć..."

                  zawle napisała:
                  (...)"Już to kiedyś słyszałam. Od faceta pracującego w wielkiej korporacji na w
                  > ielkim stanowisku, za wielkie pieniądze"
                  Zawle, czym innym jest inteligencja emocjonalna, a czym innym biznesowa...
                  Widocznie tej pierwszej nie miał za wiele a ta druga go zawiodła...

                  Najmi
                  • zawle Re: Życie samotnie 15.08.13, 11:15
                    mojemail3 napisała:
                    Taki, w którym mężczyzna zarabia na rodzinę a kobieta leży na sofie i pachnie ???
                    > "Leżeć i pachnieć" to przenośnia, znaczy, że gdybym miała żródło dochodu, to za
                    > miast się wysługiwac i spełniać oczekiwania pracodawcy( choć często przemycam s
                    > prawy, które mnie żywo zajmują na grunt zawodowy...) to bym się zajęła w większ
                    > ym stopniu swoimi zainteresowaniami, może nawet wolontariatem...To znaczy dla m
                    > nie " leżec i pachnieć..."


                    A to sorry...nie obracam się w towarzystwie Dżoany z Miam, czy Paris Hilton, więc takie skojarzenie nawet nie przyszło mi do głowy;)))

                    > Zawle, czym innym jest inteligencja emocjonalna, a czym innym biznesowa...
                    > Widocznie tej pierwszej nie miał za wiele a ta druga go zawiodła...

                    Ze użyję cudnego zwrotu z tego forum...jebie mnie terminologia psychologiczna.
              • rafill Re: Życie samotnie 15.08.13, 10:20
                that.bitch.is.sick napisała:

                > Niestety nie wszystko da się rozmyć optyką. Poszukujesz na wszystkie strony rac
                > jonalizacji. Jak nie udało obronić idei że jesteś szczęśliwy bez seksu i pod pa
                > ntoflem u żony bo już zdradziłeś za wiele, to uczepiłeś się dyskredytacji związ
                > ków i małżeństwa. Może słaby jesteś. Albo jesteś sukcesem albo porażką sabat. A
                > to łatwo zweryfikować. Są ludzie którym wychodzą związki i seks w małżeństwie
                > czyli to możliwe, a to nas prowadzi do prostego wniosku, że Ci którym nie wyszł
                > o sami są tego przyczyną a nie sama idea monogamii, związku czy małżeństwa.

                Aha. No to do zobaczenia na Twojej szczęśliwej i pełnej radości dziesiątej rocznicy ślubu.
                Albo nie, pardon, zapomniałem - przecież Ty jesteś tą fascynującą, samotną z wyboru indywidualnością, sorry.

                Pozdrawiam, Twoja nieutulona w bólu, chodząca życiowa porażka.
                • that.bitch.is.sick Re: Życie samotnie 16.08.13, 09:48
                  rafill napisał:

                  > Aha. No to do zobaczenia na Twojej szczęśliwej i pełnej radości dziesiątej rocz
                  > nicy ślubu.
                  > Albo nie, pardon, zapomniałem - przecież Ty jesteś tą fascynującą, samotną z wy
                  > boru indywidualnością, sorry.

                  To że mi się życie poukładało tak a nie inaczej zupełnie nie z powodów które antycypuje zawle bo tej wyjątkowo sfrustrowanej i jadowitej osobie nie zamierzam się zdradzać i jej obecność na forum oraz podobnych i rzucanie się na każdego wyklucza moje tu zwierzenia i jeszcze paru osób jak się domyślam, to nie oznacza że nie mogę z podziwem patrzeć na ludzi którzy żyją w szczęśliwych związkach i wychowują wspólnie dzieci a widzę ich wokół siebie mnóstwo nawet teraz. Ich szczęście wyczuwam i znam tak samo jak obłudę innych. Trzeba być wyjątkowo zgorzkniałym żeby nie wierzyć w model który oferuje daje potencjał wejścia na wyższy poziom rozwoju emocjonalnego niż własna egoistyczna samowystarczalność. To po prostu wyższa szkoła jazdy i nic nie poradzę że niektórzy nie dorośli, a często powodem jest brak odpowiednich wzorców, brak pełnej, szczęśliwej rodziny powodujący zubożenie emocjonalne.
                  Przeanalizowałam też mnóstwo życiorysów sławnych i wybitnych jednostek i choćby ktoś srał talentem to wychodzi na to iż zranienia z dzieciństwa, problemy rodzinne albo rozwód tudzież wpływ jednego z rodziców na konflikty z drugim, brak rodziny, powodują masę szkód.
                  Są ludzie którzy dorobili się kupę forsy oraz zdobyli sławę a cierpią na odwykach, popapranych psychoterapiach i spieprzonych na własne życzenie związkach. Dotyczy to niemal wszystkich gwiazd które ćpały, piły i tworzyły wokół siebie patologiczne relacje. Uznaję żę to nie może być przypadek.
                  >

                  > Pozdrawiam, Twoja nieutulona w bólu, chodząca życiowa porażka.

                  Niestety Sabat, to zależy od Ciebie jedynie, ja nic na to nie poradzę że zamiast jak uczył tato być silnym bo wiatr silne drzewa głaszcze hej;) wybierasz rolę włazidupca i osoby słabej który brak własnego zdania i chwiejność musi przysłaniać dla odmiany atakami na innych, bo w końcu taka rola musi prowadzić do frustracji. Nie wiem jaki jesteś w życiu być może to tylko poza ale taką sobie miejscówkę wybierasz i poniesiesz konsekwencje takiej postawy. Jak zwykle zresztą skończą się racjonalizacje w końcu oraz mówienie że to test na inteligencje był tendencyjny a nie moje niskie IQ.
                  • zawle Re: Życie samotnie 16.08.13, 11:01
                    that.bitch.is.sick napisała: Trzeba być wyjątkowo zgorzk
                    > niałym żeby nie wierzyć w model który oferuje daje potencjał wejścia na wyższy
                    > poziom rozwoju emocjonalnego niż własna egoistyczna samowystarczalność. To po p
                    > rostu wyższa szkoła jazdy i nic nie poradzę że niektórzy nie dorośli, a często
                    > powodem jest brak odpowiednich wzorców, brak pełnej, szczęśliwej rodziny powodu
                    > jący zubożenie emocjonalne.

                    Egoistyczna samowystarczalność. Nieegoistyczna zależność. No cóż...wybacz mi panie że egoistycznie nie godzę się na bycie "na utrzymaniu". A może nie o taką wymianę Tobie chodzi? ;)
                    Nie zwierzaj się...zwierzenia są zarezerwowane dla wyjątkowych tematów. Po prostu pochwal się.
                    Masz rację ....nie mam wzorca pełnej, szczęśliwej rodziny. Ale niewiele osób z pełnych rodzin takie wzorce ma. Więc? Czy jestem aż tak bardzo uboższa? Nie mam żadnego wzorca rodziny...dlatego mam zbyt wyśrubowane wymagania? Mój poziom życia określa moje szczęście i szczęście moich bliskich. Tyle mi wystarczy...nie lubię innym zaglądać w okna. Poza tym ja w żadnym poście nie dyskredytuję instytucji rodziny. Tłumaczę, bo przecież nie podejrzewam Cię o złośliwą wybiórczość. Jesteś w końcu wrażliwą osobą, pełną pozytywnych emocji, która boi się zwierzyć z uwagi na strach przed oceną. Przytulam Cię więc mocno...pozytywnych odruchów nigdy dość:)))

                    mogę z podziwem patrzeć na ludzi którzy żyją w szczęśliwych związkach i
                    > wychowują wspólnie dzieci a widzę ich wokół siebie mnóstwo nawet teraz. Ich sz
                    > częście wyczuwam i znam tak samo jak obłudę innych
                  • rafill Re: Życie samotnie 16.08.13, 11:06
                    that.bitch.is.sick napisała:

                    > Przeanalizowałam też mnóstwo życiorysów sławnych i wybitnych jednostek i choćby
                    > ktoś srał talentem to wychodzi na to iż zranienia z dzieciństwa, problemy rodz
                    > inne albo rozwód tudzież wpływ jednego z rodziców na konflikty z drugim, brak r
                    > odziny, powodują masę szkód.

                    To może uszanuj chociaż, że przynajmniej to rozumiem, a nie idę za podszeptem forumowych złych duchów i rzucam wszystko w diabły. Stać Cię na taki gest ?
                    Chociaż wątpię w to, jest dla mnie jasne, że wytłumaczyłaś sobie, jakoby trzymanie się przy Niej było kolejnym objawem mojego wszechogarniającego strachu. Czyż nie ?
                    Skoro w Twoich oczach jestem takim patologicznym, tchórzliwym i słabym włazidupem, to po kiego chuja zawracasz sobie gitarę rozmową ze mną ? Tego nie potrafię zrozumieć. Ja bym takich ludzi starał się unikać.
                    • zawle Re: Życie samotnie 16.08.13, 11:15
                      rafill napisał: > To może uszanuj chociaż, że przynajmniej to rozumiem, a nie idę za podszeptem f
                      > orumowych złych duchów i rzucam wszystko w diabły.

                      Sabat....tu nie chodzi o to żeby rzucać wszystko w diabły. Tu chodzi o to, żeby chociaż polubić to co się ma. Jakiś rachunek swojemu małżeństwu zrobiłeś, wyszło że nie jest tak żle. To albo, albo. Albo brak seksu powoduje że nie da się żyć i wtedy się rozwiedź. Albo nie powoduje. I żyj sobie w pokoju. Ale nie mów że żyć się nie chce, ale to głupi powód.


                      > Skoro w Twoich oczach jestem takim patologicznym, tchórzliwym i słabym włazidup
                      > em, to po kiego chuja zawracasz sobie gitarę rozmową ze mną ? Tego nie potrafię
                      > zrozumieć. Ja bym takich ludzi starał się unikać.

                      Przetrzymaj...niedługo będzie miesiąc miodowy...jak to w cyklu;)
                      • rafill Re: Życie samotnie 16.08.13, 11:32
                        W sumie to chyba nie powoduje. Nie jestem pewny.
                        Ogólnie dziwią mnie moje reakcje. Prawda jest taka, że zanim zacząłem się odchudzać to tego nie było. Podejrzewam, że cały ten proces zaburzył u mnie równowagę w organizmie, coś się musiało biochemicznie podziać i dostałem depresji. W sumie nigdy tak gwałtownie histerycznie nie reagowałem wcześniej. Już nawet żona każe mi się przestać odchudzać i zacząć regularnie ćwiczyć utrzymując wagę. Mówi, że nie da się ze mną wytrzymać od tego odchudzania, siada mi psycha :P
                        • mojemail3 Re: Życie samotnie 16.08.13, 19:19
                          rafill napisał:

                          " W sumie to chyba nie powoduje. Nie jestem pewny "

                          Skoro brak seksu frustracji nie powoduje, to o co chodzi?

                          rafill napisał:

                          "Już nawet żona każe mi się przestać odchudzać i zacząć regularnie ćwiczyć utrzymując wagę"

                          Zacznij ćwiczyć pompki...zamiast;-)

                          I widzisz, jakie pokłady złośliwości we mnie wyzwalasz? ze szczerego serca...
                        • that.bitch.is.sick Re: Życie samotnie 16.08.13, 23:56
                          rafill napisał:

                          > W sumie to chyba nie powoduje. Nie jestem pewny.
                          > Ogólnie dziwią mnie moje reakcje. Prawda jest taka, że zanim zacząłem się odchu
                          > dzać to tego nie było. Podejrzewam, że cały ten proces zaburzył u mnie równowag
                          > ę w organizmie, coś się musiało biochemicznie podziać i dostałem depresji. W su
                          > mie nigdy tak gwałtownie histerycznie nie reagowałem wcześniej. Już nawet żona
                          > każe mi się przestać odchudzać i zacząć regularnie ćwiczyć utrzymując wagę. Mów
                          > i, że nie da się ze mną wytrzymać od tego odchudzania, siada mi psycha :P

                          A mnie nie dziwią. Uważam że wprost jest lepiej. Ostatnio jak skrytykowałam twoją fazę uzewnętrzniania się w każdym wątku to rąbnąłeś focha i pojawiłeś się pod nowym nickiem.
                          Czyli że taką ofiarą nie jesteś.
                          • that.bitch.is.sick Re: Życie samotnie 17.08.13, 00:08
                            that.bitch.is.sick napisała:

                            > rafill napisał:
                            >
                            > >
                            Udawać ofiarę nie jest tak łatwo trzeba być całkiem bystrym jak sabat;), udawać głupiego jak ponoć ktoś tu na forum to już łatwiej choć trzeba mieć pewne predyspozycje:)
                            >
                            >
                      • that.bitch.is.sick Re: Życie samotnie 16.08.13, 23:22
                        zawle napisała:

                        > Przetrzymaj...niedługo będzie miesiąc miodowy...jak to w cyklu;)

                        Coś taka życzliwa, ktoś nie wytrzymał, zdzielił i wybił ząb jadowy?
                        • rafill Re: Życie samotnie 16.08.13, 23:30
                          that.bitch.is.sick napisała:

                          > zawle napisała:
                          >
                          > > Przetrzymaj...niedługo będzie miesiąc miodowy...jak to w cyklu;)
                          >
                          > Coś taka życzliwa, ktoś nie wytrzymał, zdzielił i wybił ząb jadowy?

                          Widocznie świat jest tak urządzony, że cykle miesięcy miodowych u różnych gatunków jadowitych stworzeń wypadają o różnym czasie ? To tylko moje przypuszczenia...
                          • that.bitch.is.sick Re: Życie samotnie 16.08.13, 23:49
                            rafill napisał:

                            > that.bitch.is.sick napisała:
                            >

                            >
                            > Widocznie świat jest tak urządzony, że cykle miesięcy miodowych u różnych gatun
                            > ków jadowitych stworzeń wypadają o różnym czasie ? To tylko moje przypuszczenia
                            > ...

                            Jest życzliwa dla Ciebie ponieważ ze mną się kłócisz, dość przewidywalne są te emocjonalne jazdy. Drażni mnie jak na forum jest takie napięcie i podziały na tych co za i przeciw jakiemuś nickowi. Zabawa rodem ze szkoły podstawowej, ze mną to wspólnego nic nie ma rzecz jasna jedynie z moim nickiem i wpisami. To jednak uniemożliwia normalną dyskusję bo przestajemy wygłaszać swoje rzeczywiste poglądy tylko popieramy jednych przeciwko drugim.
                    • that.bitch.is.sick Re: Życie samotnie 16.08.13, 23:44
                      rafill napisał:

                      > To może uszanuj chociaż, że przynajmniej to rozumiem, a nie idę za podszeptem f
                      > orumowych złych duchów i rzucam wszystko w diabły. Stać Cię na taki gest ?
                      > Chociaż wątpię w to, jest dla mnie jasne, że wytłumaczyłaś sobie, jakoby trzyma
                      > nie się przy Niej było kolejnym objawem mojego wszechogarniającego strachu. Czy
                      > ż nie ?

                      Ale ja nie rozumiem po co ta histeria. Ja rozumiem że zawle zgorzkniała być możę nie rozróżnia forum i rzeczywistości aż tak tym żyje, ale ty masz rodzinę, żonę - tyle życiowej treści że gdybym ja to miała to bym z dystansem podchodziła do tego co na forum piszą o mnie ludzie, tym bardziej że to nie jest miarodajne bo ja ci do łóżka i życia twojego codziennego nie zaglądałam. Piszę na podstawie tego, co sam o sobie piszesz, a ponieważ twoja niekonsekwencja czasem aż bije to niestety dziwne mogą się wydawać meandry dyskusyjne. Najpierw piszesz że jesteś szczęśliwy, potem usiłujesz małżeństwo zdyskredytować. Fakt, forum to pewna społeczna rzeczywistość i mam wrażenie że nie tyle twoje problemy są duże o ile starasz się zaistnieć na różne sposoby tym bardziej się nie obrażaj że ja dyskutuję z treścią postu nie osobą.

                      > Skoro w Twoich oczach jestem takim patologicznym, tchórzliwym i słabym włazidup
                      > em, to po kiego chuja zawracasz sobie gitarę rozmową ze mną ? Tego nie potrafię
                      > zrozumieć. Ja bym takich ludzi starał się unikać.

                      Udajesz coś? Sam się nazwałeś porażką. To był sarkazm? Sorry, ale co miał na celu jeśli nie spowodowanie mojej reakcji? Skoro coś robisz na publicznym forum to chyba dlatego że liczysz na reakcje innych, a już zwłaszcza tych z którymi dyskutujesz. Myślę że robisz to specjalnie żeby sprowokować. A u mnie to był sarkazm zresztą.
      • mojemail3 Re: Zrezygnowałam z chłopa w domu, nie w łóżku... 14.08.13, 09:48

        rafill napisał:
        (...)"Bez tego uciążliwego brzemienia, w jakie przekształca się nieuchronnie większość długoletnich związków. Wzajemnego obrzucania się winą o skarpety, ogryzek, szminkę, pozostawiony talerzyk, że się ktoś spóźnił o pięć minut, albo że znowu coś przez niego się nie udało ? O to, że jedno siedzi non-stop przy komputerze a drugie przy serialu ?"

        Nie znam takich sytuacji, nie ma czepiania się o byle co, obrzucania winą, życie dostarcza tylu problemów,że nie warto ich robić z niczego.
        Ale zbyt duża bliskość, porozumienie, przyjażn w małżeństwie może zmniejszać tzw. namiętność, zwykle nie pragnie się najlepszego przyjaciela, z którym się mieszka;-)

        bcde napisał:
        " To jest świat doskonały (...)"

        To nie jest świat doskonały, ale niezły.
        Model życia pt.mieszkamy oddzielnie i spotykamy się na miłe chwile znam z najbliższego otoczenia, fajna sprawa dla kogoś, kto nie szuka w życiu poczucia sensu i celu ( jaki daje rodzina,) choć można po przejściach wybrać taki model życia,żeby nie ryzykować niepotrzebnego cierpienia i to popieram:)

        Dla zbyt zaprzyjażnionego małżeństwa szansą na urozmaicenie jest zmiana otoczenia, spojrzenie na partnera z innej perspektywy, jestem właśnie po urlopie, gdzie wciąż były propozycje : "zostawmy dzieci pod opieką znajomych, weżmy kocyk i chodżmy w borowiny" ;-)
        • hello-kitty2 Re: Zrezygnowałam z chłopa w domu, nie w łóżku... 14.08.13, 10:11
          mojemail3 napisała:

          > Model życia pt.mieszkamy oddzielnie i spotykamy się na miłe chwile znam z najbl
          > iższego otoczenia, fajna sprawa dla kogoś, kto nie szuka w życiu poczucia sensu
          > i celu ( jaki daje rodzina,) choć można po przejściach wybrać taki model życia
          > ,żeby nie ryzykować niepotrzebnego cierpienia i to popieram:)

          Sensem i celem zycia czlowieka nie musi byc posiadanie rodziny. Znam wielu ludzi, ktorzy nie maja rodziny, a ich zycie nie jest bezsensowne i bezcelowe. Dzieci przeciez wychodza z domu. Czlowiek zyje 60-80 lat, a dziecko po 20 stu latach ma swoje zycie. Chcesz powiedzic, ze przez pozostale 40-60 lat Twoje zycie nie ma sensu? Juz nie wspominajac o wypadkach losowych i o celowym opuszczeniu Cie.
          • mojemail3 Re: Zrezygnowałam z chłopa w domu, nie w łóżku... 14.08.13, 10:23
            hello-kitty2 napisała:
            > "Sensem i celem zycia czlowieka nie musi byc posiadanie rodziny. Znam wielu ludz
            > i, ktorzy nie maja rodziny, a ich zycie nie jest bezsensowne i bezcelowe. Dziec
            > i przeciez wychodza z domu. Czlowiek zyje 60-80 lat, a dziecko po 20 stu latach
            > ma swoje zycie. Chcesz powiedzic, ze przez pozostale 40-60 lat Twoje zycie ni
            > e ma sensu? Juz nie wspominajac o wypadkach losowych i o celowym opuszczeniu Cie"

            Jasne,że sensem życia człowieka nie musi być rodzina, ale może. Jest to jedna z opcji. Można mieć fascynującą pracę, inny rodzaj służby, hobby itp. itd.Można mieć wszystko naraz i to jest pełnia doświadczeń.
            Ja wiem,że dziecko pójdzie z domu, nie uczepię się go i nie będę żyć jego zyciem( mam nadzieję...)
            Hmmm, jak moje dziecko będzie miało 20-25 lat to ja przy najlepszych układach nie pożyję przez pozostałe 40-60 lat, musiałabym żyć ze 100 lat...

            Mam znajomego, realizuje swoją pasję, ma świetne pomysły, jest fascynującym człowiekiem, otwarcie mówił,że założenie rodziny nie jest jego priorytetem życiowym( choć ma w sobie coś, co nie pozwala mu na utrzymanie dłuższego związku) Teraz już chętnie by się związał z kobietą z dzieckiem;-)
            Kiedy widzę, jak dobry ma kontakt z dziećmi, jak czułe i mądre ma podejście do dzieci znajomych, dzieci swoich braci to wiem, że doskonały materiał na ojca się zmarnował, a szkoda.
            • zawle Re: Zrezygnowałam z chłopa w domu, nie w łóżku... 14.08.13, 10:56
              Po pierwsze...dla każdego słowo "rodzina" znaczy co innego. Dla jednych model tradycyjny ( mąż, żona + dzieci) spełnia te wymagania. Dla mnie w chwili obecnej rodziną są dzieci i moje zwierzuny. Tak więc o samotności czy martwicy emocjonalnej nie może być mowy. Co do strachu przed zakochaniem to ja to odbieram trochę inaczej. Tu mam podobnie jak z posiadaniem dzieci. Mogę mieć, ale po co? Mam ułożone życie, spokojne, do przewidzenia, bez problemów. Czemu mam chcieć zmian? Bo społeczeństwo mnie ocenia jako osobę nieczułą, z którą nie da się żyć? Bo będę słuchać komentarzy że niby taka fajna, a jednak nadal sama? Ludzka złośliwość mnie nie dotyka. Obecnie przezywam najspokojniejszy i najlepszy okres swojego życia. Kto chce niech wierzy, kto chce niech obśmieje....co mnie to obchodzi?
              • mojemail3 Re: Zrezygnowałam z chłopa w domu, nie w łóżku... 14.08.13, 11:40
                Zawle, umówmy się,że rodzina to każdy układ gdzie jest opieka i odpowiedzialność za inne istnienie,uwierz,że ja też nie miałam i nie mam lekko w kwestii tzw. tradycyjnego pojmowania modelu rodziny.

                zawle napisała:
                (...)"Co do strachu przed zakochaniem to ja to odbieram trochę inaczej. Tu mam podobnie jak z posiadaniem dzieci. Mogę mieć, ale po co?(...)"

                I tu zacytuję samą siebie, choć tego nie lubię, ale zrozumiesz,że odbieram to podobnie, a nie inaczej;-) kilka postów wcześniej...
                (...)"Ja też uważam,że w każdym wieku można się zakochać jak za młodu ( tylko czasem nie ma takiej życiowej potrzeby;-)
                Pozdrawiam:)
                • zawle Re: Zrezygnowałam z chłopa w domu, nie w łóżku... 14.08.13, 11:53
                  To było takie całościowe podsumowanie ...
              • gomory Re: Zrezygnowałam z chłopa w domu, nie w łóżku... 14.08.13, 20:26
                > Bo będę słuchać komentarzy że niby taka fajna...

                Nie no przestań... Nawet polityczna poprawność ma jakieś granice. Ludzie nie są aż tak obłudni i tego to Ci na pewno nikt nie powie ;).
                • zawle Re: Zrezygnowałam z chłopa w domu, nie w łóżku... 14.08.13, 21:21
                  usłyszałam coś takiego od zony pewnego pana. Byłam tematem numer jeden pewnej imprezy;)))
                  • zawle Re: Zrezygnowałam z chłopa w domu, nie w łóżku... 14.08.13, 21:22
                    Tzn...żona powtórzyła mi, co powiedział jej mąż.
                  • mojemail3 Re: Zrezygnowałam z chłopa w domu, nie w łóżku... 14.08.13, 21:29
                    zawle napisała:
                    (...)"usłyszałam coś takiego od zony pewnego pana. Byłam tematem numer jeden pewnej imprezy;))) "

                    Zawle, tu działa zasada " wszędzie dobrze gdzie nas nie ma"...
                    Pan sobie pewnie myśli,że całkiem dobra baba i się marnuje ( bez niego oczywiście;-)

                    Trochę od innej strony, słyszałam żale od pewnej porzuconej żony, że " przecież nie jestem gruba i brzydka" tak jakby te grube i niezbyt ładne wprost zasługiwały na porzucenie...
                    • zawle Re: Zrezygnowałam z chłopa w domu, nie w łóżku... 15.08.13, 00:18
                      mojemail3 napisała: > Zawle, tu działa zasada " wszędzie dobrze gdzie nas nie ma"...
                      > Pan sobie pewnie myśli,że całkiem dobra baba i się marnuje ( bez niego oczywiśc
                      > ie;-)
                      >

                      Nie rozumiem działania tu tej zasady. Co do reszty to mam dość dobry kontakt z tym małżeństwem i wiem dokładnie o co chodziło. Według męża jestem zagrożeniem dla tradycyjnego modelu rodziny, której on jest miłośnikiem. Jestem wrzodem na katolickiej dupie tego kraju. Nie potrafię ogarnąć roli ojca ( jakiegokolwiek nawet-według niego) w procesie wychowawczym dzieci. Patrząc na mnie kobiety się buntują i przewraca im się w głowach. Rozmowa odbyła się w bardzo kulturalnej atmosferze:)) Na serio....po prostu wymiana myśli. Ja według niego nie marnuje się, tylko rozpieprzam system radząc sobie sama. Boi się takich kobiet i nie chciałby mieć z nimi nic wspólnego.
                      • mojemail3 Re: Zrezygnowałam z chłopa w domu, nie w łóżku... 15.08.13, 00:45
                        zawle napisała:

                        (...)" Według męża jestem zagrożeniem dla tradycyjnego modelu rodziny, której on jest miłośnikiem (...)"
                        Zawle, ale co to znaczy "tradycyjny model rodziny" ? Taki, w którym mężczyzna zarabia na rodzinę a kobieta leży na sofie i pachnie ??? jaki to jest procent? To jest mrzonka konserwatystów...Też bym chętnie leżała i pachniała, ale też muszę się brać z życiem za bary i swoją dolę wypracować.Poza tym nie ma jak własna kasa, nikt mnie z kolejnej pary butów nie rozlicza;-)
                        W ostatnim magazynie GW ( DF) jest artykuł pt. "Utrzymanki" a niepracujących kobietach, z wyboru, z przymusu, z niemożności.
                        zawle napisała:
                        (...)"Ja według niego nie marnuje się, tylko rozpieprzam system radząc sobie sama. Boi się takich kobiet i nie chciałby mieć z nimi nic wspólnego (...)"
                        Tego też nie rozumiem...Jaki system niby rozpieprzasz???
                        Mało znam w otoczeniu kobiet pokroju żony pana Tomasza Terlikowskiego, to relikt jakiś...
                        • zawle Re: Zrezygnowałam z chłopa w domu, nie w łóżku... 15.08.13, 01:06
                          Ni e będę robić analizy psychologicznej temu facetowi bo nie lubię ludzi za plecami obmawiać. Myślę że tradycyjny model rodziny to taki w którym żona nie pracuje, tylko zajmuje się dziećmi, mężem i domem. Z tradycyjnym podziałem ról i prac. To dość oczywiste. Myślę że leżenie i pachnienie nie wchodzi tu w grę. Nie wiem czemu tak o tym myślisz? Praca w domu to ciężki i niewdzięczny kawałek chleba.

                          Artykułu nie przeczytałam całego, za to zapoznałam się z komentarzami kobiet na forum feministycznym. Ciekawe:)))

                          Ja rozpieprzam system bo jestem czasami w ich domu ciężką bronią;) Argumentem. oni nie są tradycyjną rodziną...to chyba mogę powiedzieć. Co nie zmienia faktu że kobieta samotna z wyboru być nie może. Ma za duże wymagania, nikt jej nie chce, nie nadaje się do związków, kurwi się, ma jakiś defekt, jest lesbą, podejrzanym elementem, boi się związków, jakiś mężczyzna ją skrzywdził- tak w wielkim skrócie. No i ogólnie to płacze po kątach i marzy o facecie, ale z rożnych powodów kłamie/wypiera/udaje że nie cierpi nie marzy.
                          :)))))))))
            • zawle Re: Zrezygnowałam z chłopa w domu, nie w łóżku... 14.08.13, 11:00
              mojemail3 napisała: Tera
              > z już chętnie by się związał z kobietą z dzieckiem;-)
              > Kiedy widzę, jak dobry ma kontakt z dziećmi, jak czułe i mądre ma podejście do
              > dzieci znajomych, dzieci swoich braci to wiem, że doskonały materiał na ojca si
              > ę zmarnował, a szkoda.

              Podsumuje to tak.. mężczyźni potrafią być uroczy;)))
              Znam dwóch wspaniałych mężczyzn, kochających dzieci, umiejących się z nimi dogadać, doskonałych ewentualnych ojców. Niestety w praniu okazali się gorsi od tych , którzy sprawiali wrażenie nie nadających się.
              • mojemail3 Re: Zrezygnowałam z chłopa w domu, nie w łóżku... 14.08.13, 11:50
                zawle napisała:
                (...)" Niestety w praniu okazali się gorsi od tych , którzy sprawiali wrażenie nie nadających się. "

                Zawle, w "praniu" nie mam zbyt dużych doświadczeń, to jedyne obserwacje:)
                W moim osobistym przypadku, po "praniu" materiał na ojca okazał się dobry, jedynie moje wyobrażenia o sobie w roli matki okazały się nazbyt idealistyczne;-)
    • rafill Swoją drogą... 15.08.13, 15:23
      Swoją drogą - jak by to brzmiało - "zrezygnowałem z baby w domu, nie w łóżku".
      Tzn. co ? Ale jak ? I gdzie ?
      A nawet jeśli, w co wątpię - to jak to brzmi ? Męska szowinistyczna świnia ?
      • mojemail3 Re: Swoją drogą... 15.08.13, 15:32
        rafill napisał:

        > "Swoją drogą - jak by to brzmiało - "zrezygnowałem z baby w domu, nie w łóżku".
        > Tzn. co ? Ale jak ? I gdzie ?
        > A nawet jeśli, w co wątpię - to jak to brzmi ? Męska szowinistyczna świnia ? "

        Rozmarzyłeś się zanadto...
        Musiałbyś być wolnym mężczyzną i mieć dochodzące kochanki, marzenie ściętej głowy;-)
        Dlaczego szowinistyczna i dlaczego świnia? raczej knur;-)

        Przecież jesteś w zupełnie innej sytuacji, to żona zrezygnowała z chłopa w łóżku ale nie w domu...

        Ot cały ból...
        • rafill Re: Swoją drogą... 15.08.13, 15:42
          mojemail3 napisała:

          > Rozmarzyłeś się zanadto...
          > Musiałbyś być wolnym mężczyzną i mieć dochodzące kochanki, marzenie ściętej gło
          > wy;-)
          > Dlaczego szowinistyczna i dlaczego świnia? raczej knur;-)
          >
          > Przecież jesteś w zupełnie innej sytuacji, to żona zrezygnowała z chłopa w łóżk
          > u ale nie w domu...
          >
          > Ot cały ból...

          Przecież mówimy o zupełnie hipotetycznej sytuacji i interpretacji tejże przez środowisko nazywające podobnych mężczyzn "męskimi szowinistycznymi świniami". Porównuję analogiczną sytuację zmieniając jedynie płeć zainteresowanych i wychodzi mi, że o ile w przypadku kobiety nie ma większego protestu, o tyle w przypadku mężczyzny mamy silnie negatywny odbiór społeczny. Ot - podwójne standardy.

          Natomiast o moim bólu nie musisz mi przypominać, jest wystarczająco dotkliwy sam z siebie.
          • mojemail3 Re: Swoją drogą... 15.08.13, 15:51
            rafill napisał:
            (...)"Porównuję analogiczną sytuację zmieniając jedynie płeć zainteresowanych i wychodzi mi, że o ile w przypadku kobiety nie ma większego protestu, o tyle w przypadku mężczyzny mamy silnie negatywny odbiór społeczny. Ot - podwójne standardy (...)"

            Wcale się z tym nie zgadzam, uważam,że bywa zupełnie odwrotnie. Oczywiście o ile ktoś bardzo się przejmuje tzw. opinią społeczną...
            Mamy znajomego, który z zasady jest sam, taki jest jego wybór a okresowe "narzeczone" traktujemy z przymrużeniem oka, na pewno nie ma odbioru negatywnego.Jego życie, jego sprawy.
            Są w towarzystwie dziewczyny, wychowujące samotnie dzieci, całkiem świadomie, nie znamy ojców dzieci,lub ojcowie są żonaci, ich sprawa, nie nasza.Na pewno dla dzieciaka nie jest to komfortowa sytuacja, ale "drzewiej" gorzej bywało, a nawet osierocone po wojnach dzieci " na ludzi wychodziły"...
            Nie wszystkim się życie układa wg. standardów,ślub, dzieci, domek z ogródkiem na kredyt...
            I oczywiście z udanym pożyciem małżeńskim do póżnej starości;-)
          • hello-kitty2 Re: Swoją drogą... 15.08.13, 16:28
            rafill napisał:

            > Przecież mówimy o zupełnie hipotetycznej sytuacji i interpretacji tejże przez ś
            > rodowisko nazywające podobnych mężczyzn "męskimi szowinistycznymi świniami". Po
            > równuję analogiczną sytuację zmieniając jedynie płeć zainteresowanych i wychodz
            > i mi, że o ile w przypadku kobiety nie ma większego protestu, o tyle w przypadk
            > u mężczyzny mamy silnie negatywny odbiór społeczny. Ot - podwójne standardy.

            Ale kto protestuje? Jaki negatywny odbior? Wystarczy, ze jasno okreslasz wobec pan, ze sie nie chcesz wiazac, bez sciemniania i jest fair. Sama bylam "dochodzaca" kochanka wolnego mezczyzny ('dochodzaca' kochanka fajnie brzmi :). Wolny facet jest fajny, bo ma miejsce do schadzek i czas. Jednak tu wziecie maja mlodsi (atrakcyjni i bezproblemowi).

            • marek.zak1 Re: Swoją drogą... 15.08.13, 16:35
              Masz racje, tylko że jak facet na poczatku okresli, że łóżko i nic więcej, to jego atrakcyjnośc jak gdyby spada. Większośc kobiet chce faceta w całości i na wyłączność. Nie uważasz?
              • zawle Re: Swoją drogą... 15.08.13, 17:20
                Po pierwsze kobieta nie ma pozytywnego odbioru społecznego...pisałam o tym wcześniej. Więc o podwójnych standardach nie może być mowy. Zresztą...gdybym spotkała faceta który powiedziałby mi że nie chce na chwilę obecną być związku to na pewno nie oceniłabym go jako negatywnie. Czy jego atrakcyjność spada? Nie dla mnie. Poza niewątpliwą kompatybilnością obudziłby się we mnie duch przekory;))
              • hello-kitty2 Re: Swoją drogą... 15.08.13, 17:23
                marek.zak1 napisał:

                > Masz racje, tylko że jak facet na poczatku okresli, że łóżko i nic więcej, to j
                > ego atrakcyjnośc jak gdyby spada. Większośc kobiet chce faceta w całości i na
                > wyłączność. Nie uważasz?

                W calosci (nie wiem co to znaczy?) i na wylacznosc czemu nie? Przez pare tygodni, miesiecy, nie wystarczy? Monogamia seryjna. Poza tym jak jest bardzo atrakcyjny to az tak bardzo mu nie spada :) Wystarczy, ze jest wolny. Myslisz, ze Ci co maja na koncie po kilkadzisiat babek wszystkim sciemniali o zwiazku? Byc moze nie wykluczali go ale naprawde nie potrzeba wyznac komus milosci, zeby isc z kims do lozka.
                • marek.zak1 Re: Swoją drogą... 15.08.13, 18:00
                  No właśnie, nie wykluczali go. Myślę, że ci, którzy mieli wiele babek dawali im nadzieję. Gdyby powiedzieli na pierwszej randce ,,tylko seks i na nic więcej nie licz, ich sukcesy byłyby mniejsze".
                  • zawle Re: Swoją drogą... 15.08.13, 18:36
                    marek.zak1 napisał:

                    > No właśnie, nie wykluczali go. Myślę, że ci, którzy mieli wiele babek dawali im
                    > nadzieję. Gdyby powiedzieli na pierwszej randce ,,tylko seks i na nic więcej n
                    > ie licz, ich sukcesy byłyby mniejsze".

                    zaczynamy oscylować w kierunku....nie chcę związku=chcę zaliczyć. A to nie o to chodzi. Myślę że gdyby mężczyźni byli tak prawdomówni na swój temat ZAWSZE, niewielu z nich załapałoby się również na żonę;)
                    • marek.zak1 Re: Swoją drogą... 15.08.13, 19:02
                      Jasne. Mężczyzna to pies fałszywy, bo ma ogon z przodu :)
                      • zawle Re: Swoją drogą... 15.08.13, 19:14
                        Mężczyzn to fałszywiec, bo wszystko zwala na swój ogon.
                        • potwor_z_piccadilly Re: Swoją drogą... 16.08.13, 20:11
                          zawle napisała:

                          > Mężczyzn to fałszywiec, bo wszystko zwala na swój ogon.

                          Niekoniecznie.
                          Może się trafić taki, który po przeczytaniu wpierw Twoich wpisów na tym forum, popatrzy Ci uważnie w oczy i wyczytawszy to co spodziewał się wyczytać, przytuli i zanuci Ci do ucha
                          "Czy te oczy mogą kłamać ? Chyba nie ".
                          www.youtube.com/watch?v=29gIEjRmLDE
                          Pozdrawiam.
                          • rafill Re: Swoją drogą... 16.08.13, 22:56
                            potwor_z_piccadilly napisał:

                            > Niekoniecznie.
                            > Może się trafić taki, który po przeczytaniu wpierw Twoich wpisów na tym forum,
                            > popatrzy Ci uważnie w oczy i wyczytawszy to co spodziewał się wyczytać, przytul
                            > i i zanuci Ci do ucha
                            > "Czy te oczy mogą kłamać ? Chyba nie ".
                            > www.youtube.com/watch?v=29gIEjRmLDE
                            > Pozdrawiam.

                            Hmm. Ty chyba rzeczywiście jesteś tym starym diabłem, za którego cię miałem na początku... ;)
                            • potwor_z_piccadilly Re: Swoją drogą... 16.08.13, 23:20
                              rafill napisał:

                              > Hmm. Ty chyba rzeczywiście jesteś tym starym diabłem, za którego cię miałem na
                              > początku... ;)

                              No, jeszcze nie takim starym. Co do diabła, to strzał - może nie w dziesiątkę, ale punktowany.
                            • mojemail3 Re: Swoją drogą... 16.08.13, 23:26
                              rafill napisał:
                              (...) "rzeczywiście jesteś tym starym diabłem" (...)

                              Jeśli tym diabłem, co w starym piecu pali, to ja się rozmarzyłam...
Pełna wersja