Co to jest miłość

19.08.13, 16:10
Tutaj mało kto wie co to znaczy miłość, a jak czytam sobie te watki to może nawet nikt.
Miłość to jest wtedy jak chcesz wszystkiego najlepszego dla swojego partnera a nie dla siebie.
Jeśli on chce przelecieć inną laskę/faceta to Ty mu ją przyprowadzasz bo go kochasz i chcesz by był szczęśliwy.
wiem że to dla większości fikcja, bo większość nigdy naprawdę nie kochała.
Ludzie chcą zawłaszczyć drugą osobę i mieć ją tylko dla siebie, tak jak chcą mieć tylko dla siebie nowy model samochodu czy inną fajną rzecz. I takie zawłaszczanie partnera ludzie nazywają "miłością". Wolno Ci się kochac tylko ze mną :)
Zabranianie czegoś partnerowi nie jest miłością tylko próbą zdobycia go na właśność zupełnie jak jakiegoś materialnego dobra.
Ludzie nie chca się do tego tylko przyznać, a właściwie nie wiedzą że w istocie jest to tylko miłość do siebie a nie skierowana w kierunku partnera On jest tylko potrzebny do tego byśmy my się czuli szcześliwi. Chodzi nam o nasze szczescie a przebywanie z "zawłaszczonym" partnerem ma nam to szczęscie dać.
Jeśli odchodzi taka niby kochająca osoba krzyczy "porzucił moją miłość" - nie, on tylko przestał zaspokajac Twoje potrzeby przebywania z nim i kochania się z nim. To była Twoja miłość do siebie a nie do niego.

Gdyby ktoś naprawdę kochał to przy porzuceniu powiedziałby: "ok, odejdź jeśli to da Ci większe szczęcie niż bycie ze mną" - ooo to by był przejaw miłości.

Tak więc proponuję zrezygnować ze słów "kocham Cie"
Bardziej uczciwie będzie mówić" potrzebuję Cie dla spełnienia moich pragnień", krócej "potrzebuję Cie".
Jak usłyszymy "kocham Cie" to powinniśmy powiedzieć "to przyprowadź mi ten towarek z tamtego stolika bo sam nie dam rady wyrwać a chętnie bym zaliczył" - wtedy się dowiemy czy to miłość czy tylko chęć posiadania nas na własność.

p.s. wiem że to wygląda na trollowanie, ale to niestety smutna prawda i rzeczywistość :)
    • prosty_facet Re: Co to jest miłość 19.08.13, 16:19
      cojestdoktorku napisał:

      > Tutaj mało kto wie co to znaczy miłość, a jak czytam sobie te watki to może naw
      > et nikt.

      Fajnie że wyjąłeś to do osobnego postu, bo właśnie mnie zaciekawiło, co inni sądzą o prezentowanym przez Ciebie podejściu.
      • hello-kitty2 Re: Co to jest miłość 19.08.13, 16:28
        prosty_facet napisał:

        > Fajnie że wyjąłeś to do osobnego postu, bo właśnie mnie zaciekawiło, co inni są
        > dzą o prezentowanym przez Ciebie podejściu.

        A co Ty sadzisz? Widze, ze raczej na tak :-)
        Ja nie powiedzialam mezczyznie, ze go kocham od lat wiec sie moge madrowac, tak? Wystarczy tylko nie mowic a szafa gra, bo jak powiem to musze mu inne panie podprowadzac, gdyby zechcial, dobrze zrozumialam podejscie? Jeszcze czego, za niego robote odwalac :)
        • prosty_facet Re: Co to jest miłość 19.08.13, 16:37
          hello-kitty2 napisała:

          > A co Ty sadzisz? Widze, ze raczej na tak :-)
          > Ja nie powiedzialam mezczyznie, ze go kocham od lat wiec sie moge madrowac, tak
          > ? Wystarczy tylko nie mowic a szafa gra, bo jak powiem to musze mu inne panie p
          > odprowadzac, gdyby zechcial, dobrze zrozumialam podejscie? Jeszcze czego, za ni
          > ego robote odwalac :)

          No bez przesady - nie wymagam odwalania za mnie roboty. Wystarczy mi spojrzenie przychylnym okiem ;-)
          • hello-kitty2 Re: Co to jest miłość 19.08.13, 16:44
            prosty_facet napisał:

            > No bez przesady - nie wymagam odwalania za mnie roboty. Wystarczy mi spojrzenie
            > przychylnym okiem ;-)

            Kochajacej zony na potencjalna kochanke z sasiedniego stolika i na Twoje do niej amory?
          • rekreativa Re: Co to jest miłość 19.08.13, 16:54
            To jest zabawne nawet, że w obliczu takich tekstów jak autor wątku zapodał, faceci, nie tylko prości natychmiast widzą sytuację w tym właśnie układzie: ja, żona przyzwalająca i seksi bejbe na kochankę.
            A przecież chodzi o obie strony. Więc może wyobraźcie sobie dla odmiany żonę śliniącą się do seksi mena przy sąsiednim stoliku, ok?
            • cojestdoktorku Re: Co to jest miłość 19.08.13, 16:59
              No ja mam nadzieję ze dla Panów to oczywiste.
              To działa w obie strony :)
              Jeśli facet "kocha" też powinien przyprowadzić mena który akurat wpadł naszej kochanej kobiecie w oko :)

              • prosty_facet Re: Co to jest miłość 20.08.13, 07:54
                cojestdoktorku napisał:

                > No ja mam nadzieję ze dla Panów to oczywiste.
                > To działa w obie strony :)
                > Jeśli facet "kocha" też powinien przyprowadzić mena który akurat wpadł naszej k
                > ochanej kobiecie w oko :)

                Albo kobietkę, która wpadła jej w oko ;-) - to oczywiste!
                • urquhart najpowszechniejszy motyw 20.08.13, 09:13
                  prosty_facet napisał:
                  > > Jeśli facet "kocha" też powinien przyprowadzić mena który akurat wpadł na
                  > szej k
                  > > ochanej kobiecie w oko :)
                  >
                  > Albo kobietkę, która wpadła jej w oko ;-) - to oczywiste!

                  To akurat przecież najpowszechniejszy motyw wśród poszukiwań swingersów, jeżeli pani ma tylko inklinacje bi.
                • zawle Re: Co to jest miłość 20.08.13, 09:15
                  Wniosek z tego taki że miłość nic nie ma wspólnego z erotyką;)
                  Jak dla mnie wyznaję jedną z zaprezentowanych tu zasad. Chcesz odejść- odejdź. Ale jeśli chodzi i zamaczanie w innym stawiku, ze względu na miłość WŁASNĄ, która u mnie jest zawsze na pierwszym miejscu mówię to samo co w pierwszym wypadku- odejdź.
                  • urquhart miłość - ubogi język polski 20.08.13, 13:38
                    zawle napisała:

                    > Wniosek z tego taki że miłość nic nie ma wspólnego z erotyką;)

                    Raczej wniosek że mamy ubogi język żeby to wyrazić i rozróżnić. Grecy rozróżniali wyraźnie jej rodzaje słowami Eros (z pożądaniem i erotyką) , Agape (bezwarunkowa, macierzyńska, Boga), Filos (przyjacielska, braterska, partnerska, warunkowa, pocałunek miłości).
                    • rekreativa Re: miłość - ubogi język polski 20.08.13, 14:38
                      O, to mi się podoba, zapamiętam sobie :)
        • cojestdoktorku Re: Co to jest miłość 19.08.13, 16:55
          No dobrze, jeśli nie mówisz że kochasz to nie okłamujesz.
          Słowa "kocham Cię" to w istocie zaklęcie mające rzucić czar na partnera, omotać jak pająk pajęczyną. Mówimy "kocham Cię" ale prawdą byłoby w rzeczywistosci "potrzebuję Cię"
          może nawet potrzebuję do szaleństwa.
          A kocham Cię to może jest uprawnione w 0,1% przypadków.
    • rekreativa Re: Co to jest miłość 19.08.13, 16:32
      " "to przyprowadź mi ten towa
      > rek z tamtego stolika bo sam nie dam rady wyrwać a chętnie bym zaliczył" -

      Gdyby mi facet rzucił taki tekst, to by dostał solidnego kopa w dupę i wcale nie dlatego, że mu się inna pani spodobała...
      • prosty_facet Re: Co to jest miłość 19.08.13, 16:38
        rekreativa napisała:

        > Gdyby mi facet rzucił taki tekst, to by dostał solidnego kopa w dupę i wcale ni
        > e dlatego, że mu się inna pani spodobała...

        Czyli nie lubisz leni ;-) ?
      • cojestdoktorku Re: Co to jest miłość 19.08.13, 16:51
        Tekst jest w oczywisty sposób przerysowany, myślę jednak że wiadomo o co chodzi.
        O sprawdzenie czy ten ktoś kto mówiąc "kocham Cie" nie mówi w rzeczywistości "kocham siebie" i chcę byś mi w tym pomógł.
      • jesod Gdyby mi facet rzucił taki tekst 19.08.13, 17:13
        rekreativa napisała:
        > " "to przyprowadź mi ten towa
        > > rek z tamtego stolika bo sam nie dam rady wyrwać a chętnie bym zaliczył"
        > -
        >
        > Gdyby mi facet rzucił taki tekst, to by dostał solidnego kopa w dupę i wcale ni
        > e dlatego, że mu się inna pani spodobała...

        Coś Ty! :) Szkoda nóżki by przykładać ją do takiej dupy. W takich okolicznościach wylewamy delikwentowi jakąś zupkę, drinka, kawusię, herbatkę lub inny napój ( będący akurat w zasięgu ręki) na front, lokalizując wybrane przez siebie, dogodne miejsce.
        Ewentualnie (w kompozycji) wpłacamy w pakiecie plaskacza, starając się by nie nadwyrężyć rączki. Po czym udajemy się w nieznanym kierunku.
        A po powrocie do domu wystawiamy walizeczki za próg. I finito. Nie ma zmiłuj się. :)
    • rafill Re: Co to jest miłość 19.08.13, 16:38
      Kolejny masochista z zaburzonym skryptem życiowym.
      Nuuuuuda.
      Ziewww... :)
      • cojestdoktorku Re: Co to jest miłość 19.08.13, 16:48
        To nie wątek dotyczący psychoanalizy.
        Wyobraź sobie że wstawił go komputerowy bot, taka sztuczna inteligencja, do bólu logiczna i nie ulegająca emocjom i stereotypom.

        I teraz już możesz się zastanawiać czy kiedykolwiek kogoś kochałeś czy raczej tylko potrzebowałeś tego kogoś dla siebie?
        • hello-kitty2 Re: Co to jest miłość 19.08.13, 16:59
          cojestdoktorku napisał:

          > To nie wątek dotyczący psychoanalizy.
          > Wyobraź sobie że wstawił go komputerowy bot, taka sztuczna inteligencja, do ból
          > u logiczna i nie ulegająca emocjom i stereotypom.

          Sztuczna, nie ulegajaca emocjom inteligencja rozwazajaca meandry milosci :-) YEAH

          > I teraz już możesz się zastanawiać czy kiedykolwiek kogoś kochałeś czy raczej t
          > ylko potrzebowałeś tego kogoś dla siebie?

          Wbrew pozorom tutaj ludzie duzo o milosci nie mowia, z wyjatkiem chwalipiet typu Marek :) To dlaczego tutaj zapodales ten temat? Lub inaczej sadzisz, ze mozna to przelozyc na cos w rodzaju: 'kocham ja tak bardzo, ze skoro ona nie chce ze mna seksu to niech juz nigdy seksu nie bedzie' :)
          • cojestdoktorku Re: Co to jest miłość 19.08.13, 17:02
            > Sztuczna, nie ulegajaca emocjom inteligencja rozwazajaca meandry milosci :-) YE
            > AH

            A co Cie w tym dziwi?
            Miłość to w istocie tylko chemia organizmu i mieszanie się różnych hormonów, wraz z kolejnymi etapami hormony się zmieniają lub też zmienia się ich stężenie.
            Do rozważania chemii i biologii organizmu nadaje się bardziej sztuczna inteligencja niż targany hormonami osobnik jakiejkolwiek płci :)
            • cojestdoktorku Re: Co to jest miłość 19.08.13, 17:08
              > Miłość to współpraca. Miłość dzieje się w relacji między ludźmi, wynika z ich w
              > ięzi i współpracy. Miłość to synergia i wzajemność w tworzeniu czegoś co osobno
              > nie mogłoby mieć racji bytu

              Czy firmy się kochają?
              Z twoje definicji wydaje się że tak, współpracują, mają zysk dzięki efektom synergii. Firma produkująca dywaniki samochodowe kocha firmę produkującą samochody, przecież współpracują.

              Współpraca w związku?
              Ja Cię pocałuję w oczko a Ty mnie zamian w nosek - to jest współpraca.
              Myślałem, że miłość to bardziej, ja Cie pocałuję w oczko i niczego od Ciebie nie oczekuję.
              • rafill Re: Co to jest miłość 19.08.13, 17:17
                cojestdoktorku napisał:

                > Czy firmy się kochają?
                > Z twoje definicji wydaje się że tak, współpracują, mają zysk dzięki efektom syn
                > ergii. Firma produkująca dywaniki samochodowe kocha firmę produkującą samochody
                > , przecież współpracują.

                Jest chyba spora analogia między dobrze funkcjonującą firmą a zdrowo zbudowanym związkiem między ludźmi.

                > Współpraca w związku?
                > Ja Cię pocałuję w oczko a Ty mnie zamian w nosek - to jest współpraca.
                > Myślałem, że miłość to bardziej, ja Cie pocałuję w oczko i niczego od Ciebie ni
                > e oczekuję.

                No właśnie czytam.
                Ora et labora. Módl się i pracuj. Niczego nie oczekuj i bez szemrania służ swojemu feudalnemu Panu. Tak się właśnie rządzi kolejnymi pokoleniami pokornych "parafian".
                • cojestdoktorku Re: Co to jest miłość 19.08.13, 17:21
                  > Jest chyba spora analogia między dobrze funkcjonującą firmą a zdrowo zbudowanym
                  > związkiem między ludźmi.

                  Czym się w takim razie różni miłość między parą kochanków w Twoim rozumieniu a współpraca między mężczyzną a kobietą w firmie?
                  I jedni i drudzy współpracują wykonując różne czynności.
                  Wychodzi że jak ma kolezankę w pracy i ja zrobię zestawienie jakieś, a dorobi ona wykresy to się kochamy, bo współpracujemy a miłośc to tylko współpraca?
                  • rafill Re: Co to jest miłość 19.08.13, 17:30
                    cojestdoktorku napisał:


                    > Czym się w takim razie różni miłość między parą kochanków w Twoim rozumieniu a
                    > współpraca między mężczyzną a kobietą w firmie?
                    > I jedni i drudzy współpracują wykonując różne czynności.
                    > Wychodzi że jak ma kolezankę w pracy i ja zrobię zestawienie jakieś, a dorobi o
                    > na wykresy to się kochamy, bo współpracujemy a miłośc to tylko współpraca?

                    Nie. Nie ma między wami namiętności i intymności. Związki przypominające taką relację między ludźmi jak przedstawiasz również występują, w fazie związku pustego.
        • rafill Re: Co to jest miłość 19.08.13, 17:01
          cojestdoktorku napisał:

          > To nie wątek dotyczący psychoanalizy.
          > Wyobraź sobie że wstawił go komputerowy bot, taka sztuczna inteligencja, do ból
          > u logiczna i nie ulegająca emocjom i stereotypom.
          >
          > I teraz już możesz się zastanawiać czy kiedykolwiek kogoś kochałeś czy raczej t
          > ylko potrzebowałeś tego kogoś dla siebie?

          Ale ktoś tą inteligencję zaprogramował. Niestety, przyjęte tam założenia bazowe są błędne i szkodliwe :)

          Miłość to współpraca. Miłość dzieje się w relacji między ludźmi, wynika z ich więzi i współpracy. Miłość to synergia i wzajemność w tworzeniu czegoś co osobno nie mogłoby mieć racji bytu.

          A już na bank miłość nie jest samokrzyżowaniem i nadstawianiem drugiego policzka. Taką gębę przyprawiło miłości chrześcijaństwo, wyrosłe na bazie mentalności społeczności niewolników w starożytnym Rzymie. Kiedy nie możemy uniknąć bólu, to nazwijmy go szlachetnym i wznieśmy na ołtarze. To dopiero głupota i perwersja.
          • cojestdoktorku Re: Co to jest miłość 19.08.13, 17:03
            > Miłość to współpraca.

            A dlaczego współpraca a nie altruizm?

            • rafill Re: Co to jest miłość 19.08.13, 17:09
              cojestdoktorku napisał:

              > > Miłość to współpraca.
              >
              > A dlaczego współpraca a nie altruizm?

              Bo miłość to ewolucyjna strategia przetrwania naszego gatunku. Pojawiła się w jakimś ściśle określonym celu, a nie po to by poeci mogli pisać o niej wiersze :)
              Tym celem była narkotyczna gratyfikacja za trwanie w KORZYSTNYM dla obu stron układzie.
              W każdej zdrowej relacji między ludźmi jest coś w rodzaju psychologicznego "bezpiecznika", który powoduje, że w pewnym momencie przestajemy tolerować negatywne zachowanie partnera i mówimy: "opamiętaj się, Heniu !" :)
              W Twojej wersji tego nie widzę. Bardziej coś na zasadzie: jak partner nasra mi na łeb, to przyniosę mu papier, bo pewnie zbrudziła mu się przy tym dupka :D
              • cojestdoktorku Re: Co to jest miłość 19.08.13, 17:14
                > Bo miłość to ewolucyjna strategia przetrwania naszego gatunku.

                ale dlaczego upierasz się nazywac wspólny interes miłością
                dlaczego zamiast kocham Cie nie zaczniemy mówić "mam do Ciebie interes" :)

                > W Twojej wersji tego nie widzę. Bardziej coś na zasadzie: jak partner nasra mi
                > na łeb, to przyniosę mu papier, bo pewnie zbrudziła mu się przy tym dupka :D

                no ale jak niemowlak mamie zrobi kupkę na głowę to większośc mam tak się własnie zachowa
                dlatego że kochają bezwarunkwo
                a nie że współpracują z tym niemowlakiem
                tam nie ma żadnej współpracy
                jest bezwarunkowa miłośc
                niemowlak nie musi się żadną współpracą wykazywać
                po prostu bierze a matka daje - o i to jest miłość, a nie żadna współpraca
                • rafill Re: Co to jest miłość 19.08.13, 17:20
                  cojestdoktorku napisał:

                  > no ale jak niemowlak mamie zrobi kupkę na głowę to większośc mam tak się własni
                  > e zachowa
                  > dlatego że kochają bezwarunkwo
                  > a nie że współpracują z tym niemowlakiem
                  > tam nie ma żadnej współpracy
                  > jest bezwarunkowa miłośc
                  > niemowlak nie musi się żadną współpracą wykazywać
                  > po prostu bierze a matka daje - o i to jest miłość, a nie żadna współpraca

                  Odsłaniasz się emocjonalnie bracie. Jeśli będziesz próbował stworzyć relację z jakąkolwiek kobietą na zasadzie miłości jaką wlała w Ciebie matka - polegniesz. To zupełnie nie tędy droga. Dorosły człowiek nie jest niemowlakiem i można, a nawet trzeba stawiać mu konkretne wymagania.

                  Szczerze mówiąc, to co piszesz brzmi jak credo współuzależnionej żony alkoholika. Bardzo pełnej dla niego miłości. Nie znasz czasem jakiejś ? ;)
                  • cojestdoktorku Re: Co to jest miłość 19.08.13, 17:26
                    > Odsłaniasz się emocjonalnie bracie. Jeśli będziesz próbował stworzyć relację z
                    > jakąkolwiek kobietą na zasadzie miłości jaką wlała w Ciebie matka - polegniesz.

                    Miało nie być psychoanalizy... ale dodam tylko że za ciekawe uważam to iż w drugą stronę relacja jest możliwa czyli że kobieta się tak zachowuje w stosunku do faceta, nieważne

                    > Szczerze mówiąc, to co piszesz brzmi jak credo współuzależnionej żony alkoholik
                    > a. Bardzo pełnej dla niego miłości. Nie znasz czasem jakiejś ? ;)

                    Nie, ale fakt że aby przejrzeć na oczy i zrozumiec w pełni relacje męsko-damskie musiałem zaznać kilku rodzajów miłości
                    • hello-kitty2 Re: Co to jest miłość 19.08.13, 18:56
                      cojestdoktorku napisał:

                      > Nie, ale fakt że aby przejrzeć na oczy i zrozumiec w pełni relacje męsko-damski
                      > e musiałem zaznać kilku rodzajów miłości

                      I zrozumiales w pelni? I co Ci wyszlo, ze nikogo nie kochales? Nikt nie kochal Ciebie? Jakie wnioski?
                      • marek.zak1 Bez miłości 19.08.13, 20:02
                        Gdzieś słyszałem pytanie, ,,Czy można żyć bez miłości?”. Prawidłowa odpowiedź brzmi: ,,Tak można, jest przecież alkohol i Prozac” – w dowolnej kombinacji.
                        Niektórzy, świadomi zagrożenia, związanego z uzależnieniem, kupują sobie psa, bądź kota i go kochają, często z wzajemnością. Inni oddaja się pracy, hobby i zapominają, że istnieje coś poza nimi. Sprawdzonym sposobem jest intensywne uprawianie sportu, po którym człowiek jest tak zmęczony, że nie ma siły na nic, nawet na myślenie.
                        Jeszcze inni pocieszają się, dając wiele przykładów nieudanych związków, że miłość nie istnieje, i że tak naprawdę nic ich w życiu nie ominęło. Najgorsza jest jednak noc, kiedy chcieliby się do kogoś przytulić, ale w zasięgu ręki jest tylko poduszka.
                        • hello-kitty2 Re: Bez miłości 19.08.13, 21:33
                          marek.zak1 napisał:

                          Najgorsza jest
                          > jednak noc, kiedy chcieliby się do kogoś przytulić, ale w zasięgu ręki jest ty
                          > lko poduszka.

                          Marek to sa Twoje jakies schizy, ze nie umiesz sam spac. Nigdy mi nie przyszlo do glowy, zeby sie z kims zwiazac, bo nie chce sama spac. Nigdy nie spalam nawet ze swoim dzieckiem (chyba ze musialam np w hotelu, bo bylo tylko jedno lozko). Dla mnie spanie z kims to z reguly zarwana, niewygodna noc i niewyspanie nad ranem. Nie cierpie z nikim spac ani jak mnie ktos dotyka gdy chce spac, przeszkadzaja mi czyjes chrapania, odsuwam sie jak najdalej, bo mi jest od kogos za goraco. Takze traktuj te Twoje potrzeby jako indywidualnie i nie pisz w liczbie mnogiej. Czy Ty jestes jakims kobiecym mezczyzna, ze sie podniecasz takimi bzdurami jak przytulanie?
                          • zorzyk.gitarzysta.basowy Definicje kobiecego i męskiego mężczyzny. 19.08.13, 21:52
                            Kobiecy mężczyzna przeżywa dramat jak odkryje, że nie ma się do kogo przytulić.
                            Męski mężczyzna przeżywa dramat gdy odkryje, że nie ma kogo przelecieć.

                            Pasuje ?
                            ;)
                            • hello-kitty2 Re: Definicje kobiecego i męskiego mężczyzny. 19.08.13, 22:07
                              zorzyk.gitarzysta.basowy napisał:

                              > Kobiecy mężczyzna przeżywa dramat jak odkryje, że nie ma się do kogo przytulić.
                              > Męski mężczyzna przeżywa dramat gdy odkryje, że nie ma kogo przelecieć.
                              >
                              > Pasuje ?
                              > ;)

                              Zwyczajnie chcialam podkreslic, ze to absolutnie zaden dramat dla mnie.
                              • loppe Re: Definicje kobiecego i męskiego mężczyzny. 19.08.13, 22:14
                                Żorzyk abstrahował od Twojej wypowiedzi Kitty

                                zorzyk.gitarzysta.basowy napisał:

                                > Kobiecy mężczyzna przeżywa dramat jak odkryje, że nie ma się do kogo przytulić.
                                > Męski mężczyzna przeżywa dramat gdy odkryje, że nie ma kogo przelecieć.
                                >
                                > Pasuje ?
                                > ;)

                                Kobiecy mężczyzna przeżywa dramat jak odkryje, że nie ma się do kogo przytulić.
                                Męski mężczyzna przeżywa dramat gdy odkryje, że ona przytula się już z innym.

                                Taka wariacja...
                                • rafill Re: Definicje kobiecego i męskiego mężczyzny. 19.08.13, 22:29
                                  loppe napisał:

                                  > Kobiecy mężczyzna przeżywa dramat jak odkryje, że nie ma się do kogo przytulić.
                                  > Męski mężczyzna przeżywa dramat gdy odkryje, że ona przytula się już z innym.

                                  Kobiecy mężczyzna przeżywa dramat, gdy odkryje, że nie ma się do kogo przytulić.
                                  Męski mężczyzna przeżywa dramat, gdy odkryje, że w lodówce zabrakło piwa.
                                  • loppe Re: Definicje kobiecego i męskiego mężczyzny. 19.08.13, 22:38
                                    rafill napisał:
                                    >
                                    > Kobiecy mężczyzna przeżywa dramat, gdy odkryje, że nie ma się do kogo przytulić
                                    > .
                                    > Męski mężczyzna przeżywa dramat, gdy odkryje, że w lodówce zabrakło piwa.

                                    To jakiś australijski megamacho
                                  • jesod Dramat męskiego mężczyzny 19.08.13, 23:10
                                    rafill napisał:
                                    > Męski mężczyzna przeżywa dramat, gdy odkryje, że w lodówce zabrakło piwa.

                                    I właśnie wtedy rodzi się w nim kobiecy mężczyzna.
                                    • rafill Re: Dramat męskiego mężczyzny 19.08.13, 23:12
                                      jesod napisała:

                                      > rafill napisał:
                                      > > Męski mężczyzna przeżywa dramat, gdy odkryje, że w lodówce zabrakło piwa.
                                      >
                                      > I właśnie wtedy rodzi się w nim kobiecy mężczyzna.

                                      I dopiero to jest dramatem :D
                                      • jesod Re: Dramat męskiego mężczyzny 19.08.13, 23:18
                                        rafill napisał:
                                        > jesod napisała:
                                        >
                                        > > rafill napisał:
                                        > > > Męski mężczyzna przeżywa dramat, gdy odkryje, że w lodówce zabrakło
                                        > piwa.
                                        > >
                                        > > I właśnie wtedy rodzi się w nim kobiecy mężczyzna.
                                        >
                                        > I dopiero to jest dramatem :D

                                        Nie sądzę. Dramatem jest raczej to, że jego męskość istnieje tylko w lodówce. :)
                                    • urquhart Piwo feminizuje mężczyzn! 20.08.13, 09:20
                                      jesod napisała:

                                      > rafill napisał:
                                      > > Męski mężczyzna przeżywa dramat, gdy odkryje, że w lodówce zabrakło piwa.
                                      >
                                      > I właśnie wtedy rodzi się w nim kobiecy mężczyzna.

                                      Przypominam że piwo chmielowe zostało wymyślone i wprowadzone w zakonach męskich żeby zabić właśnie męskość i popędy seksu i agresji w mężczyznach i robić z nich łagodne baranki, podbijać estrogeny. Dlatego armie dozwalały na różne trunki ale nie na picie piwa!

                                      facet.wp.pl/kat,70996,wid,13858022,wiadomosc.html?ticaid=111289
                                      pl.wikipedia.org/wiki/Lupulina
                                      • rekreativa Re: Piwo feminizuje mężczyzn! 20.08.13, 14:41
                                        Ha, czyli dobrze zrobiłam, eliminując piwsko z diety mego małżonka.
                                        • urquhart Re: Piwo feminizuje mężczyzn! 20.08.13, 15:11
                                          rekreativa napisała:

                                          > Ha, czyli dobrze zrobiłam, eliminując piwsko z diety mego małżonka.

                                          Facetom zresztą też po piwie rosną cyki, ale wiesz że babki łykają tabletki chmielowe na zwiększenie biustu?
                                          Wiele chwali się na forach że są zadziwiające efekty!

                                          Ale wszystko ma skutki uboczne, z trwogą gdzies czytałem że babki podjudzały się wzajemnie sposobem że leją kupiony w aptece olejek chmielowy mężowi to przestał wreszcie marudzić że chce seksu...
                                          • zawle Re: Piwo feminizuje mężczyzn! 20.08.13, 16:08
                                            urquhart napisał: > Facetom zresztą też po piwie rosną cyki, ale wiesz że babki łykają tabletki chm
                                            > ielowe na zwiększenie biustu?
                                            > Wiele chwali się na forach że są zadziwiające efekty!

                                            Nieprawda...jeste piwoszką i nic poza bebzunem mi nie rośnie;)
                      • cojestdoktorku Re: Co to jest miłość 20.08.13, 17:19
                        Jak miałem 18 lat to wydawało mi się że rozumiem wszystko.
                        Teraz mam około dwa razy więcej i też tak myślę, widać i teraz tylko mi się wydaje :)

                        Ja kochałem tak jako nastolatek, ale to było tylko platoniczne, byłem młody i głupi i byłem zrobić w stanie zrobić wszystko i znieść wszystko.
                        W druga stronę też mi się przydarzyło, no może nie tak zupełnie bezwarunkowo, ale prawie, tyle że trzeba być złym człowiekiem i egoistą strasznym by z tego korzystać bez skrępowania, ja nie umiałem.
                        • hello-kitty2 Re: Co to jest miłość 20.08.13, 19:40
                          cojestdoktorku napisał:

                          > Jak miałem 18 lat to wydawało mi się że rozumiem wszystko.
                          > Teraz mam około dwa razy więcej i też tak myślę, widać i teraz tylko mi się wyd
                          > aje :)
                          >
                          > Ja kochałem tak jako nastolatek, ale to było tylko platoniczne, byłem młody i g
                          > łupi i byłem zrobić w stanie zrobić wszystko i znieść wszystko.
                          > W druga stronę też mi się przydarzyło, no może nie tak zupełnie bezwarunkowo, a
                          > le prawie, tyle że trzeba być złym człowiekiem i egoistą strasznym by z tego ko
                          > rzystać bez skrępowania, ja nie umiałem.

                          A teraz jak ktos powie Ci, ze Cie kocha wystawiasz go na probe? A sam juz nigdy wiecej nikomu tego nie powiesz zeby nie klamac? Jak teraz zyjesz?
                          • marek.zak1 Re: Co to jest miłość 20.08.13, 19:53
                            Muszę zbadać, czy żona mnie kocha bezinteresownie. Powiem jej , że wyjezdżam dookoła świata, a oszczędności już przelałem na nieznane jej indywidualne konto, z którego będe finansować podróż. To będzie test prawdy.
                            • rafill Re: Co to jest miłość 20.08.13, 20:24
                              marek.zak1 napisał:

                              > Muszę zbadać, czy żona mnie kocha bezinteresownie. Powiem jej , że wyjezdżam d
                              > ookoła świata, a oszczędności już przelałem na nieznane jej indywidualne konto,
                              > z którego będe finansować podróż. To będzie test prawdy.

                              Tylko uważaj, bo wbrew temu co tu piszą nie tylko koty wylatują przez zamknięte okno :)
                              Chyba że potrafisz szybować, tak jak lotopałanka :D
                            • urquhart Re: Co to jest miłość 20.08.13, 20:34
                              marek.zak1 napisał:
                              > Muszę zbadać, czy żona mnie kocha bezinteresownie. Powiem jej , że wyjezdżam d
                              > ookoła świata

                              Lepiej powiedz że wyjeżdżasz z kochanką :) To dopiero będzie test bezinteresowności.
    • loppe Re: Co to jest miłość 19.08.13, 16:53
      Tak:), miłość to raczej dawać siebie niż potrzebować, niż pragnąć tej drugiej osoby.

      Niektórzy to najbardziej "kochają" jak tęsknią. Jak osoba jest już obok to już nie. To jakiś test na stan zdrowia "miłości".
      • cojestdoktorku Re: Co to jest miłość 19.08.13, 16:57
        Całkiem fajny test.
        nie tak drastyczny ja mój w pierwszym poście.
        Czyli wystarczy rozłąką, jeśli osoba zaczyna mocno tęsknić to w istocie kocha siebie a nie partnera i cierpi że nie może partnerem zaspokoić swoich pragnień.
        • loppe Re: Co to jest miłość 19.08.13, 17:16
          Śmieszne bowiem wydaje się dowodzenie istnienia miłości na podstawie "tak bardzo za Tobą tęsknię":)
          • loppe Re: Co to jest miłość 19.08.13, 17:18
            "Tak bardzo za Tobą tęsknię" dowodzi, owszem, istnienia niemałej potrzeby.
    • loppe Re: Co to jest miłość 19.08.13, 22:48
      Załączam interesujący przegląd tematyczny przygotowany przez dr. Siwca

      www.profesor.pl/publikacja,23942,Artykuly,Milosc-i-przyjazn-w-pogladach-Platona-i-sw-Augustyna-proba-analizy
      „Czym jest miłość- pytał św. Augustyn w swoim traktacie „DeTrinitate”- czym ona jest, jeśli nie miłością dobra? Milość pochodzi od kogoś kochajacego i miłością otaczamy jakiś przedmiot. Mamy wię trzy rzeczy w miłości: kochającego, rzecz kochaną i samą milość. Czym więc jest miłość jeśli nie pewnym życiem łączącym dwie istoty, albo dążącym do ich zjednoczenia; kochającego i tego co on kocha”. Miłość więc kieruje osoby związane uczuciem miłości ku wspólnemu dobru, stając się w ten sposób źródłem jedności.
    • jesod Re: Co to jest miłość 19.08.13, 23:23
      Miłość to jest takie COŚ,
      że kochasz Ty i Ciebie Ktoś.
      :)



      • loppe Re: Co to jest miłość 19.08.13, 23:28
        Ładne:)

        No, Sinatra tu chyba o mniej optymistycznej sytuacji miłosnej:
        www.youtube.com/watch?v=GIOJ2gkrNvc
        • loppe Re: Co to jest miłość 19.08.13, 23:33
          Protagonista nie potrafi cieszyć się ze (swojej) nieodwzajemnionej miłości.
          • loppe Re: Co to jest miłość 19.08.13, 23:39
            Zaburzony po złamaniu serca pyta "czym jest ta miłość?"

            A odpowiedź brzmi...:)

            Miłość to jest takie COŚ,
            że kochasz Ty i Ciebie Ktoś.
        • jesod Re: Co to jest miłość 19.08.13, 23:50
          loppe napisał:
          > Ładne:)

          :)

          loppe napisał:
          > No, Sinatra tu chyba o mniej optymistycznej sytuacji miłosnej:

          Niektórzy nawet twierdzą, że miłość zabija... :)
          www.youtube.com/watch?v=7IYgX7bl4uc


          • loppe Re: Co to jest miłość 20.08.13, 00:01
            Zainspirowałas mnie do sprawdzenia Too Much Love Will Kill You - okazuje się że to o nieszczęściu Briana Maya w związku z 2 kobietami...

            Jego małżeństwo z ich matką, Chrissy Mullen, rozpadło się kiedy Queen przestał koncertować po śmierci Mercurego. "Przetrwaliśmy te trudne lata całkiem dobrze, wygraliśmy wojnę i przegraliśmy pokój. Przez pewien okres górę brały emocje, ale teraz osiągnęliśmy punkt, w którym jesteśmy w stanie funkcjonować jako mama i tata. Jestem z tego dumny."

            Ożenił się z Anitą Dobson, byłą gwiazdą serialu EastEnders, zaraz po tym gdy Chrissy urodziła ich trzecie dziecko, ale ich wczesny związek bywał turbulentny. Wpadł w depresję i miał myśli samobójcze. "Nie ma znaczenia kim jesteś - królem Anglii, mną, czy murarzem - kiedy się zakochasz w kimś innym, musi się to wiązać z cierpieniem. Głównym powodem jest nieumiejętność pogodzenia się ze stratą. Straciłem ojca, małżeństwo, mój wizerunek siebie jako ojca, Freddiego i zespół, wszystko w tym samym roku. Straciłem swoją tożsamość. Patrzyłem w lustro i widziałem tam kogoś obcego. Sławni ludzie przechodzą przez to samo gówno co wszyscy inni."

            Muzyka, jak wierzy, może pomóc. "Kilka razy uratowała mi życie. Masz promyk nadziei z piosenki kiedy zdajesz sobie sprawę, że ktoś inny czuł tą samą rozpacz. Moja własna muzyka niekoniecznie do mnie przemawia. Kiedy pisałem "Too Much Love Will Kill You", myślałem że umrę na skutek ciągłej depresji.

            Ciekawe!
            • jesod Re: Co to jest miłość 20.08.13, 00:26
              loppe napisał:
              > Zainspirowałas mnie do sprawdzenia Too Much Love Will Kill You
              (...)
              > Ciekawe!

              Dzięki za ciekawe informacje. :) Wcześniej chodziło o piosenkę Love Kills, a nie o Too Much Love Will Kill You
              www.youtube.com/watch?v=Y1nanAIoEZQ
              Briana May - świetny muzyk, ale w zwykłym życiu codziennym bardzo niezdecydowany. I tak np. potrafi się pół godziny zastanawiać, czy chce się napić herbaty. Może tak samo było z jego kobietami...? :)
              • loppe Re: Co to jest miłość 20.08.13, 00:30
                Tak, wygląda na takiego "kobiecego mężczyznę", jak to było wyżej!

                Zainspirowałaś tą swoją Love Kills, bo przypomniała mi Too Much Love Will Kill You
    • that.bitch.is.sick cwaniactwo ubrane w szatki "miłości" 20.08.13, 09:25
      cojestdoktorku napisał:
      > eć tylko dla siebie nowy model samochodu czy inną fajną rzecz. I takie zawłaszc
      > zanie partnera ludzie nazywają "miłością". Wolno Ci się kochac tylko ze mną :)
      >)

      Mylisz miłość z monogamią, mylisz pojęcia a że jedno towarzyszy mniemaniu o drugim w naszej kulturze to czysty pragmatyzm. Jesteś taki hojny jeśli idzie o seks, nie chce sprowadzać do cwaniactwa twoich przekonań ale tym one są w istocie. Powiedz króliczku, czemu tylko seks mamy dzielić z innymi ludźmi, czemu twojej partnerce skoro ją kochasz i dla siebie nie zawłaszczasz nie pozwolisz się zapłodnić innemu partnerowi, czemu dzieci nie możemy mieć wszyscy wspólnych, jak w hipisowskiej komunie, że wszyscy jesteśmy braćmi na naszej ziemi matce. Powiem ci geniuszu że twoje prawdy objawione głosiło już wiele sekt i hipisi uprawiali w komunach ale ci ostatni jakoś prędko się połapali że sensu w bezładzie płciowym na skale ogólnospołeczną nie ma żadnego. I jakoś w komunach hipisowskich żyć ochoty nie mamy.
      Monogamia stąd się wzięła że żaden chłop cudzych bachorów nie chciał wychowywać a gdzie tylko mogli sobie mężczyźni pozwolić na władzę nad kobietami, tam ustalali podwójne standardy tzn. on może sobie zamoczyć tu i ówdzie, jednak ona ma być wierną penelopą. Powód? Prawo własności, koncentracja kapitału i dziedziczenie. Czysta ekonomia.
      To ma przełożenie na seks nawet w czasach gdy ojcostwo można zweryfikować. Seks wiąże się w początkowej fazie z hajem endorfinowym zwanym potocznie "miłością" przez idealistów, zaś przez realistów "fascynacją erotyczną". Więc "kochając" jedną i pieprząc drugą - jak ona ci da dupy całkiem dobrze - możesz nagle odkryć że ją "kochasz bardziej". I wówczas nie będziesz chciał realizować interesów tej pierwszej i jej dzieci - fakt na forach rodzinnych dobrze znany.
      Stąd powiązanie moralności z seksualnymi obyczajami oraz ostry podział na madonny i ladacznice. Np. w czasach wiktoriańskich kochać mężczyzna mógł madonnę - a pieprzyć prostytutke. Tak wypadało. Ta obyczajowość wywarła wpływ na naszą kulturę świadomość, postrzeganie społecznych ról i zalet. Dotąd mężowie do żon mają stosunek aseksualny, a z kochankami nie potrafią emocjonalnie się związać. Dlaczego wracają do żon, pytają na forach kochanki? Dlatego.
      Jeśli chodzi o kobiety, one są jeszcze bardziej podatne na to aby uprawiając seks ulegać fascynacji obiektem a nawet, wiązać się emocjonalnie z mężczyzną który dostarcza jej zmysłowej rozkoszy, a co ważniejsze dowartościowania i wzmocnień pozytywnych. Bo facet który ją pieprzy ma najbardziej intymny dostęp do jej seksualności które wiąże ona z atrakcyjnością cielesną.
      Więc twój idealistyczny manifest to nic innego jak próba realizacji hipisowskiego bezładu płciowego który nie ma zastosowania bo wówczas musielibyśmy dzieci topić jak kocięta albo umieszczać w sierocińcach, rodzice wciąż by byli zajęci pieprzeniem nowych obiektów na endorfinowym haju. Zresztą promiskuityzm jest możliwy tylko u niektórych jednostek o specyficznych predyspozycjach "emocjonalnie zubożałych" jak ja np.:)., większość ludzi wiąże się emocjonalnie z partnerami seksualnymi i pragnie dzielić z nimi intymność na wyłączność bo tak zostaliśmy skonstruowani specyficznie jak wyżej.
      • urquhart Matrylinearny system pokrewieństwa 20.08.13, 14:15
        that.bitch.is.sick napisała:
        > Powiedz króliczku, czemu tylko seks mamy dzielić z innymi ludźmi, czemu twojej
        > partnerce skoro ją kochasz i dla siebie nie zawłaszczasz nie pozwolisz się zap
        > łodnić innemu partnerowi, czemu dzieci nie możemy mieć wszyscy wspólnych, jak w
        > hipisowskiej komunie, że wszyscy jesteśmy braćmi na naszej ziemi matce. Powiem
        > ci geniuszu że twoje prawdy objawione głosiło już wiele sekt i hipisi uprawial
        > i w komunach ale ci ostatni jakoś prędko się połapali że sensu w bezładzie płci
        > owym na skale ogólnospołeczną nie ma żadnego. I jakoś w komunach hipisowskich ż
        > yć ochoty nie mamy.
        > Monogamia stąd się wzięła że żaden chłop cudzych bachorów nie chciał wychowywa
        > ć a gdzie tylko mogli sobie mężczyźni pozwolić na władzę nad kobietami, tam ust
        > alali podwójne standardy tzn. on może sobie zamoczyć tu i ówdzie, jednak ona ma
        > być wierną penelopą. Powód? Prawo własności, koncentracja kapitału i dziedzicz
        > enie. Czysta ekonomia. (....)

        Hmm, czemu jednak nie?
        W zasadzie istnieją wciąż prymitywne plemiona zbieracko łowieckie na wzór hipisów gdzie pieprzą się bez zobowiązań żadnych jedynie dla przyjemności, mężczyźni nie mają żadnych więzi ze spłodzonymi dziećmi, wychowują się one w grupie krewnych matki, inwestują w nie bracia matki dla zaspokojenia potrzeb społecznych , ale... te społeczeństwa się nie rozwijają.
        pl.wikipedia.org/wiki/Matrylinearny_system_pokrewie%C5%84stwa
      • cojestdoktorku Miłośc do kota 20.08.13, 17:34
        > Mylisz miłość z monogamią,

        Nic nie mylę, ładnie urquhart napisał
        - Eros (z pożądaniem i erotyką)
        - Agape (bezwarunkowa, macierzyńska, Boga)
        - Filos (przyjacielska, braterska, partnerska, warunkowa, pocałunek miłości).
        Są rózne rodzaje miłości i wcale miłośc nie musi być erotyczna, nawet między dorosłymi osobami przeciwnej płci

        > Powiedz króliczku, czemu tylko seks mamy dzielić z innymi ludźmi, czemu twojej
        > partnerce skoro ją kochasz i dla siebie nie zawłaszczasz nie pozwolisz się zap
        > łodnić innemu partnerowi

        A skąd Ci koteczku przyszło do głowy że ja będę przeciwny temu przykładowi?
        Jak kochasz i chcesz wszystkiego najlepszego dla partnera to zniesiesz wszystko, lub powiesz ze tego znieśc nie możesz i odchodzisz, ale na pewno nie będziesz zabraniać, to nie jest miłośc do kogoś - jesli mu czegoś zabraniasz na co on ma ochotę, no chyba że wiesz że to dla niego szkodliwe

        > Więc twój idealistyczny manifest to nic innego jak próba realizacji hipisowskie
        > go bezładu płciowego który nie ma zastosowania bo wówczas musielibyśmy dzieci t
        > opić jak kocięta albo umieszczać w sierocińcach

        To nie jest żaden manifest, to tylko stwierdzenie faktu, że jak to ktoś tu już pisał, udany związek to bardziej współpraca, partnerstwo, wymiana dóbr i usług, osiąganie wspólne określonych celów, ale zauważ że w samym związku często, a w zasadzie bez przerwy toczy się walka co ma być tym celem, czy kolejny tysiac złotych wydamy na nowe alufelgi czy moze na tą fantastyczną sukienkę.
        I takie coś przyzwyczaliśmy się nazywac miłością, a to tylko połaczenie sił dwojga ludzi w celu zaspokajania potrzeb, z tym ze każdy walczy głównie o swoje potrzeby - to ma być ta "miłość"?

        Spójrzmy na takiego kota, jego właściciel/ka chodzi przy nim, sprząta, myje kuwete, kupuje specjalny pokarm, a co w zamian dostaje?
        Nic
        No zaraz, kot w zamian wskakuje na kolana i daje się pogłaskać.
        Tylko zaraz, głaskanie kota to znów sprawianie przyjemnosci kotu!
        Więc to jest przykład bezwarunkowej miłości która występuje w realnym świecie, kot tylko bierze, opiekun tylko daje.

        Gdyby odnieśc to do związku to kobieta musiałaby sprzątac, gotowac, zarabiać kasę, a facet od czasu do czasu wyciągnełaby się na łóżku by w nagrodę kobieta mogła się "ogonkiem" pobawić. Czy takie historie się zdarzają?
        Może, myślę że czasem ma miejsce sytuacja odwrotna - gdy facet dopieszcza kobietę, pracując i dogadzając, ale to nie trwa długo :)
        No nieważne, taka bezwarunkowa miłośc do partnera nie jest możliwa, a jeśli juz to trwa króciutko.
        Dlaczego kota można kochać w taki bezwarunkowy sposób a partnera nie?
        Dlaczego dla człowieka nie potrafimy być tak "dobrzy" jak dla zwierzęcia?
        Ano dlatego że partnera się tak naprawde nie "kocha" (Agape), on ma tylko służyć do dawania nam szczęscia, a nie do tego byśmy my mu szczescie dawali.
        Gdyby było inaczej związki w których kobieta lub mężczyzna sa jak ten przysłowiowy kot zdarzałyby się powszechnie - tak nie jest.

        p.s. Generalnie się strasznie ciskasz i rafill powinien Ci psychoanalizę zrobić :)
        • rekreativa Re: Miłośc do kota 20.08.13, 17:55
          Co Ty wiesz o kotach...
          • cojestdoktorku Re: Miłośc do kota 20.08.13, 17:59
            Miałem jednego 15 lat, no właściwie 5 później tylko widziałem go z doskoku.
            Powiedz mi co takiego otrzymujesz od kota, o ile to jest więcej niż żony otrzymuja od swoich facetów. Wydaje mi się że żaden kot nie zrobi dla Ciebie tyle co najmarniejszy facet, jednak narzekac będziesz na faceta który robi troche (niech będzie że za mało) a nie na kota który nie robi nic :)
            Oto sprawiedliwość! :P
          • jesod Co ty wiesz o kotach 20.08.13, 23:26
            rekreativa napisała:
            > Co Ty wiesz o kotach...

            Ja coś wiem...
            Miałam z takim kocurem kontakt, takie jakieś pewne porozumienie między nami istniało. Ten kot miał na imię goga i lubił piwo. Czułam do niego sympatię i nawet chyba miałam do niego słabość... Myślałam o nim ciepło. Wydawało się, że nadajemy na tych samych falach. Była jakby nić porozumienia, ale tylko do czasu.
            Do czasu ponieważ uważna obserwacja i intuicja zwróciły mi uwagę na ogromną chimeryczność jego zachować. Bawił się mną jak myszką, myśląc, że tego nie zauważam. Oprócz chimeryczności dał się też zauważyć narcyzm jego zachowań. W zasadzie nie znosił sprzeciwu i innego zdania. No i... bardzo lubił się mścić, za zupełnie niewinne drobiazgi, nawet niezamierzone, głupie zwyczajne gafy.
            Wtedy brał odwet z wielką siłą, by zranić, sprawić przykrość, odegrać się - zdaje się, że z tego czerpał widoczne zadowolenie. Robił też z tego pewne misterium - najpierw udawał obojętnego, czasem z premedytacją milkł, przyczajał się, przeciągał akcję w czasie, a potem stawał się milusiński, jakby bardziej przyjazny, zagadywał ciepło i niewinnie, przyciągał do siebie - by za chwilę, kiedy bliżej i ufniej podejdziesz, mocno niespodziewanie uderzyć. Niewątpliwie, właśnie dopiero to dawało mu satysfakcję jakiej oczekiwał - przekonanie o swojej wielkości i panowaniu nad sytuacją oraz poczucie swojej mocy karania, zadowolenie z jej wymierzania i wyznaczania miejsca, które wg niego jest przeznaczone dla ciebie.

            Przyznam, że nie mogłam i bardzo długo nie rozumiałam mechanizmu tego zachowania, aż do momentu, kiedy - z pozbieranych elementów mozaiki- mnie olśniło, że to on ma problem, a nie ja. Ja byłam tylko przypadkowym obiektem, na którym można było trenować, jeśli się nie podporządkowałam i nie spełniałam jego oczekiwań. Wtedy, gdy nie byłam w wystarczającym zachwycie lub poparciu, doznawałam mrożenia, obojętności, nieważności, pomijania i w ogóle wszystkiego, co miało mnie skutecznie przekonać, że jestem nikim, nie istnieje i się nie liczę.

            Interesowały mnie jednak powody takiego zachowania. Ja po prostu lubię czasami dociekać dlaczego jest tak, a nie inaczej.
            Dziś wiem, że kocur, którego kiedyś tam i gdzieś tam poznałam miał/ma problem z alkoholem, swoją kondycją fizyczną, zawiódł się na kobietach, a może nawet się ich boi i czasem nienawidzi. A jednocześnie bardzo za nimi tęskni, jest samotny, bo można być przecież samotnym w tłumie. Ale nadal, najbardziej ze wszystkiego na świecie kocha samego siebie, wciąż pragnie dla siebie uwielbienia, zachwytu i swojej dominacji oraz... podporządkowania sobie innych.
            Jak każdy kot..? :)
        • sea.sea Re: Miłośc do kota 20.08.13, 18:02
          > Dlaczego kota można kochać w taki bezwarunkowy sposób a partnera nie?
          > Dlaczego dla człowieka nie potrafimy być tak "dobrzy" jak dla zwierzęcia?

          Obsługa kota zajmuje jakiś kwadrans dziennie.
          Kota można zrzucić z kolan, jak nie mam czasu i ochoty. Jeśli kot jest wychodzący, można go wziąć za fraki, jak szaleje, i wywalić na dwór, niech się wybiega. Kot ma niewiele potrzeb, a ich niezaspokajanie wiąże się z konsekwencjami jedynie sporadycznie. Utrzymanie kota to grosze w skali miesiąca. Kot nie wywraca oczami, jak trzeci dzień dostaje puszkę z wołowiną na śniadanie, obiad i kolację.

          Utrzymanie i obsługa dorosłego hodowlanego człowieka wiąże się z zapewnianiem urozmaiconego pożywienia, rozrywek kosztowniejszych i bardziej czasochłonnych niż zabawa pluszową myszką, zaspokajaniem temu człowiekowi potrzeb znacznie bardziej wyrafinowanych i licznych niż potrzeby kota - których to niespełnienie owocuje wymiernymi konsekwencjami ze strony utrzymywanego.

          Kota się po prostu bezwarunkowo kocha znacznie łatwiej i nie wiąże się to z gigantycznym a bezzwrotnym wydatkiem energii i starań :)
          • cojestdoktorku Re: Miłośc do kota 20.08.13, 18:06
            Nie mniej od kota dostajesz zawsze mniej niż mu oferujesz.
            Kot nigdy nie zarobi na siebie, zawsze jest tylko kosztem.
            Facet może i ma większe wymagania, choć znam takich co mają mniejsze, bo żadne, byle spokój im dać :)
            Facet jednak oprócz wymagań daje też realne profity zaspokaja wiele Twoi potrzeb, często też zarabia na siebie, na dzieci, a nawet na kobietę.
            Jest bez wątpienia bardziej przydatny, jednak nie widać kobiet zakładających fora jak im źle z kotami, widać natomiast fora na których kobiety żalą się na facetów mimo że Ci są 1000 razy i 10000 razy bardziej przydatni niż kot.

            Wyobraź sobie że masz takiego faceta jak kot, że on wymaga tylko tyle co kot, ale też daje tylko tyle co kot
            Taki facet by wyleciał przez okno od razu, a kot nie, kot jest za to kochany :)
            • sea.sea Re: Miłośc do kota 20.08.13, 18:17
              A byłbyś zdolny pokochać panią, co wygląda i zachowuje się jak posłanka Sobecka, a do tego ma poglądy i upodobania, których całkowicie nie podzielasz + jest w wieku okołomenopauzalnym, co wyklucza myślenie o ewentualnym założeniu rodziny?

              To jest bzdura, że "kocha się za nic" albo "pomimo", albo "za to tylko, że ktoś jest". Gdyby tak było, każdy byłby w stanie stworzyć pełen bliskości i oddania związek z pierwszą przypadkowo napotkaną osobą z ulicy.
              • cojestdoktorku Re: Miłośc do kota 20.08.13, 18:30
                > To jest bzdura, że "kocha się za nic" albo "pomimo", albo "za to tylko, że ktoś
                > jest"

                No ja myślę że ta miłośc bezwarunkowa pojawia sie własne "za nic" albo "za to tylko, że ktoś jest"
                Tylko ten ktoś musi być idealnie w naszym typie, musi mieć silny charakter, imponować nam.
                I paradoksalnie nie może dla nas zbyt wiele robić. Nie może codziennie kupować róż, sprzątać za nas i prasować. Kot tego ie robi!
                ten ktoś musi tylko być piękny pociągający i musi pozwalać nam się rozpieszczać, a my mamy być wobec niego powsciągliwi i chłodni.
                To dlatego kobiety potrafia się zakochać do szaleństwa nie nieuchwytnych lekkoduchach, niebieskich ptakach... tak jak w kotach.
                Jesli ten ktoś jest pomocny tego typu miłośc nie moze sie pojawić.
                Tak działa nasza biologia, jeśli ktoś jest w naszym typie bardzo nam odpowiada, bardzo chcemy go mieć, to będziemy tym bardziej na rzęsach stawać im trudniej nam zdobyć jego uwagę.
                Jeśli ten ktoś zacznie się do nas przymilać, będziemy szczęśliwi ale już nie musimy się tak starać, uciekać w szaleństwo i wtedy aż takie szaleństwo nas nie opanuje.
                Więc jeśli będziemy idealnie w kogoś typie, wystarczy że będzie my jak ten przysłowiowy kot w zasięgu, ale z dystansem, a pokocha nas wtedy partner być może miłością bezwarunkową.
                No i niezapominajmy, że tak może pokochac tylko osoba mało doswiadczona i raczej niezbyt inteligentna. Doświadczonego faceta czy kobiety już tak się omotać nie da :)
                • marek.zak1 Kot mruczy 20.08.13, 18:38
                  Miłośc do kota nie jest bezinteresowna. Kot:
                  - łapie myszy,
                  - mruczy,
                  - daje się głaskać,
                  - grzeje, co ważne w zimie,
                  - wyłapuje wolne rodniki.
                  Jak za 15 minut zajęcia to wcale nie tak mało.
                  • zawle Re: Kot mruczy 20.08.13, 18:58
                    Ja wolę miłość do zmywarki;)
                    • marek.zak1 Re: Kot mruczy 20.08.13, 19:48
                      Nigdy nie miałem, zmywarki, stąd brak znajomości tematu.
                • rafill Re: Miłośc do kota 20.08.13, 19:06
                  cojestdoktorku napisał:

                  > No ja myślę że ta miłośc bezwarunkowa pojawia sie własne "za nic" albo "za to t
                  > ylko, że ktoś jest"
                  > Tylko ten ktoś musi być idealnie w naszym typie, musi mieć silny charakter, imp
                  > onować nam.
                  > I paradoksalnie nie może dla nas zbyt wiele robić. Nie może codziennie kupować
                  > róż, sprzątać za nas i prasować. Kot tego ie robi!
                  > ten ktoś musi tylko być piękny pociągający i musi pozwalać nam się rozpieszczać
                  > , a my mamy być wobec niego powsciągliwi i chłodni.
                  > To dlatego kobiety potrafia się zakochać do szaleństwa nie nieuchwytnych lekkod
                  > uchach, niebieskich ptakach... tak jak w kotach.
                  > Jesli ten ktoś jest pomocny tego typu miłośc nie moze sie pojawić.
                  > Tak działa nasza biologia, jeśli ktoś jest w naszym typie bardzo nam odpowiada,
                  > bardzo chcemy go mieć, to będziemy tym bardziej na rzęsach stawać im trudniej
                  > nam zdobyć jego uwagę.
                  > Jeśli ten ktoś zacznie się do nas przymilać, będziemy szczęśliwi ale już nie mu
                  > simy się tak starać, uciekać w szaleństwo i wtedy aż takie szaleństwo nas nie o
                  > panuje.

                  Nie masz racji. Doświadczeni uwodziciele stosują huśtawkę emocjonalną, naprzemienne bombardowanie miłością i teatralny chłód, jako jedną z najskuteczniejszych sztuczek w swoim arsenale.
                  To jest odzwierciedlenie przemocowych wzorców w rodzinie, a zakochują się tak intensywnie nie osoby mało inteligentne, ale o specyficznym, utrwalonym wzorcu zachowań.
                  Niestety takim, jaki przedstawiłeś jako "prawdziwa miłość". Miłość bez racjonalnych bezpieczników.
                  Takie zachowania są typowe dla ludzi z patologicznych rodzin, łaknących akceptacji, o zerowym poczuciu własnej wartości.
                  Jak wszędzie znajdują się i tacy, którzy na takich osobnikach świadomie żerują.
                  • urquhart uwodziciele stosują huśtawkę emocjonalną 20.08.13, 19:17
                    > Takie zachowania są typowe dla ludzi z patologicznych rodzin, łaknących akcepta
                    > cji, o zerowym poczuciu własnej wartości.
                    > Jak wszędzie znajdują się i tacy, którzy na takich osobnikach świadomie żerują

                    Uuuu... Naciągane strasznie Rafil.
                    To zwykłe działanie na ośrodek emocji w mózgu, stymulacja, która powoduje związanie z obiektem, podobnie jak dla mężczyzn kluczowym ośrodkiem podniecenia jest ośrodek wzrokowy w mózgu
                    To jakbyś twierdził że czytelniczkami harlekinów i komedii romantycznych pełnych zakakujących zwotów akcji i huśtawek emocjonalnych są jedynie kobiety "o specyficznym, utrwalonym wzorcu zachowań" z patologicznych rodzin i zerowym poczuciu akceptacji.
                    • rafill Re: uwodziciele stosują huśtawkę emocjonalną 20.08.13, 19:26
                      urquhart napisał:

                      > Uuuu... Naciągane strasznie Rafil.
                      > To zwykłe działanie na ośrodek emocji w mózgu, stymulacja, która powoduje związ
                      > anie z obiektem, podobnie jak dla mężczyzn kluczowym ośrodkiem podniecenia jest
                      > ośrodek wzrokowy w mózgu

                      Ale u różnych ludzi ten sam bodziec wywołuje różne reakcje. Dlaczego ?

                      > To jakbyś twierdził że czytelniczkami harlekinów i komedii romantycznych pełnyc
                      > h zakakujących zwotów akcji i huśtawek emocjonalnych są jedynie kobiety "o spec
                      > yficznym, utrwalonym wzorcu zachowań" z patologicznych rodzin i zerowym poczuci
                      > u akceptacji.

                      Powiedzmy, że o specyficznych potrzebach.
                      • urquhart Re: uwodziciele stosują huśtawkę emocjonalną 20.08.13, 19:32
                        > Ale u różnych ludzi ten sam bodziec wywołuje różne reakcje. Dlaczego ?

                        Bo obiekt który go wywołuje bodziec jest rożnie oceniany i interpretowany. No porównaj sobie do bodźców wzrokowych u różnych mężczyzn, jest tak samo.
                  • that.bitch.is.sick Re: Miłośc do kota 21.08.13, 00:08

                    > cojestdoktorku napisał:

                    > > róż, sprzątać za nas i prasować. Kot tego ie robi!
                    > > ten ktoś musi tylko być piękny pociągający i musi pozwalać nam się rozpie
                    > szczać
                    > > , a my mamy być wobec niego powsciągliwi i chłodni.
                    > > To dlatego kobiety potrafia się zakochać do szaleństwa nie nieuchwytnych
                    > lekkod
                    > > uchach, niebieskich ptakach... tak jak w kotach.
                    > > Jesli ten ktoś jest pomocny tego typu miłośc nie moze sie pojawić.
                    > > Tak działa nasza biologia, jeśli ktoś jest w naszym typie bardzo nam odpo
                    > wiada,
                    > > bardzo chcemy go mieć, to będziemy tym bardziej na rzęsach stawać im tru
                    > dniej
                    > > nam zdobyć jego uwagę.
                    > > Jeśli ten ktoś zacznie się do nas przymilać, będziemy szczęśliwi ale już
                    > nie mu
                    > > simy się tak starać, uciekać w szaleństwo i wtedy aż takie szaleństwo nas
                    > nie o
                    > > panuje.
                    >
                    >
                    Idealistyczne mrzonki:), choć dobre niektóre spostrzeżenia jeśli chodzi o utrzymanie pożądania w związku - trzeba zachowywać dystans, trzeba umiejętnie i w sposób przemyślany dawkować bodźce. Ale tu nie chodzi tylko o powściągliwość i bycie biorcą. Chodzi o elastyczne reagowanie na potrzeby partnera. Są ludzie oskarżani o egoizm w związkach którzy bardziej się troszczą o potrzeby partnera niż on sam jest świadom.
                    Byłam z mężczyzną przeświadczonym że kobieta w związku ma wykonywać pewien zestaw czynności charakterystyczny dla naszej kultury. Wstawać rano, matkować innym, grzebać, dłubać coś w domu,ustawicznie przetwarzać półprodukty gastronomiczne;) itd.
                    Moje zachowanie celowo aby się droczyć, nie spełniające tych norm było ustawicznie piętnowane jako egoizm ale co najciekawsze, te sprzeczki tworzyły napięcie. Gdybym zaczęła realizować oczekiwania - niestety pożądanie by zdechło.
                    • mojemail3 Re: Miłośc do kota 21.08.13, 18:48
                      Hmm,myślałam,że nic tu nie napiszę, bo treść postu rozpoczynającego wątek uznałam za jawną prowokację pod względem treści i formy...
                      Ale skoro taka piękna dyskusja się wywiązała z udziałem tak miłych dyskutantów, to się wlączę...
                      Ale o miłości nic nie napiszę, ani słowa;-)
                      Bo im jestem starsza oraz im więcej jej odcieni poznaję tym mniej o niej wiem...

                      Ale o kotach, owszem, mam boskiego 12 letniego charakternego kastrata, który przeczy teoriom jakoby koty nie umiały kochać...
                      To ja może przytoczę znane powiedzenie o kocie i psie, swoisty antropomorfizm...
                      " Pies myśli: człowiek daje mi jedzenie, mieszkam w jego domu, mogę spać w jego łóżku – jest moim bogiem!
                      Kot myśli:człowiek daje mi jedzenie, mieszka w moim domu, może spać w moim łóżku – jestem jego bogiem!"
                      Podział na role i płcie według uznania...

                      tchat.bitch.is.sick napisała:
                      (...)" Moje zachowanie celowo aby się droczyć, nie spełniające tych norm było ustawicz
                      > nie piętnowane jako egoizm ale co najciekawsze, te sprzeczki tworzyły napięcie (...)"

                      No cóż, tu jest chyba pies pogrzebany;-)
                      W początkach niedojrzałego związku, jako osoba nie do końca dojrzała mawiałam często z pasją " nienawidzę Cię " i " mam Ciebie dość" nie do końca poważnie, oddziaływanie było piorunujące;-)
                      • rafill Re: Miłośc do kota 21.08.13, 18:56
                        mojemail3 napisała:

                        > " Pies myśli: człowiek daje mi jedzenie, mieszkam w jego domu, mogę spać w
                        > jego łóżku – jest moim bogiem!
                        > Kot myśli:człowiek daje mi jedzenie, mieszka w moim domu, może spać w moim
                        > łóżku – jestem jego bogiem!"
                        > Podział na role i płcie według uznania...

                        No, powiem Ci, że mój pies mógłby nieco zmienić Twoją wizję psowatych :) Chyba, że ja mam kota, który merda ogonem. Kota też miałem kiedyś i chyba był mniejszym indywidualistą niż ta psia cholera, którą mam teraz :)
                        • mojemail3 Re: Miłośc do kota 21.08.13, 19:02
                          rafill napisał:
                          >"No, powiem Ci, że mój pies mógłby nieco zmienić Twoją wizję psowatych :) Chyba,
                          > że ja mam kota, który merda ogonem. Kota też miałem kiedyś i chyba był mniejsz
                          > ym indywidualistą niż ta psia cholera, którą mam teraz :)"

                          Boś pewnie psa nie wychował, znaczy sobie nie podporządkował, pies musi mieć jednego pana... A zwierzę doskonale wyczuwa kto w domu rządzi;-)
                          Kota wychowac się nie da, nigdy. Ale kot jak ma dobry humor, to poddanym umie okazać łaskę...

                          A tak przy okazji, Loppe, a chińskim horoskopem się trudnisz? Co sądzisz o związku psa z tygrysem??
                          Pozdrawiam...
                          • rafill Re: Miłośc do kota 21.08.13, 19:16
                            mojemail3 napisała:

                            > Boś pewnie psa nie wychował, znaczy sobie nie podporządkował, pies musi mieć je
                            > dnego pana... A zwierzę doskonale wyczuwa kto w domu rządzi;-)

                            Mogę wstawić do miski kilo gotowanej wołowiny i jak powiem "zostaw", to siedzi i czeka aż mu pozwolę. Oczywiście, jeśli wie że nie patrzę, to zeżre zawsze :)
                            A żony nie słucha, ona często woła mnie, żebym kazał psu coś zrobić :P
                            Mimo wszystko uważam, że jest taki "swoimi drogami" i bardzo mało psi w swoich zachowaniach. Ten typ tak ma.
                        • jesod Re: Miłośc do kota 21.08.13, 23:46
                          rafill napisał:
                          > Kota też miałem kiedyś i chyba był mniejszym indywidualistą niż ta psia cholera, którą mam
                          > teraz :)

                          A co to za psia cholera? :)
                      • that.bitch.is.sick Re: Miłośc do kota 21.08.13, 23:34
                        mojemail3 napisała:

                        > Ale skoro taka piękna dyskusja się wywiązała z udziałem tak miłych dyskutantów,
                        > to się wlączę...

                        Nareszcie, jak zwykle przyjemnie poczytać Ciebie:)
                        >
                        >
                        > No cóż, tu jest chyba pies pogrzebany;-)
                        > W początkach niedojrzałego związku, jako osoba nie do końca dojrzała mawiałam
                        > często z pasją " nienawidzę Cię " i " mam Ciebie dość" nie do końca poważnie,
                        > oddziaływanie było piorunujące;-)
                        >

                        Ja myślę, że mało kto potrafi to powiedzieć i NAPISAĆ o tym z takim urokiem z jakim ty to robisz:)), więc nie dziwię się że wrażenie było piorunujące:)
                        • mojemail3 Re: Miłośc do kota 21.08.13, 23:47
                          that.bitch.is.sick napisała:

                          > Ja myślę, że mało kto potrafi to powiedzieć i NAPISAĆ o tym z takim urokiem z j
                          > akim ty to robisz:)), więc nie dziwię się że wrażenie było piorunujące:)
                          >
                          >
                          Och Bitch,zawstydzasz mnie, ale z fałszywej skromności nie potnę Twojego zdania na pół i nie zacznę cytowanego zdania od " więc"...;-)
                          Z rażonym piorunem jestem do dzisiaj, w ogromnej przyjażni, tylko ten ogień się nieco wypalił...

                          Ale, według recepty doktorka w celu okazania wzajemnej miłości nie ma innej rady tylko dać sobie zielone światło na szaleństwa na boku ( tylko na którym??)
            • hello-kitty2 Re: Miłośc do kota 20.08.13, 19:59
              cojestdoktorku napisał:

              > Wyobraź sobie że masz takiego faceta jak kot, że on wymaga tylko tyle co kot, a
              > le też daje tylko tyle co kot
              > Taki facet by wyleciał przez okno od razu, a kot nie, kot jest za to kochany :)

              To tylko przy zalozeniu, ze ktos KOCHA kota :-) Bzdurne zalozenie, no bo spotkales kogos kto kocha kota? Wiekszosc ludzi nie ma nawet potrzeby posiadania kota :) wiec co to za porownanie? Do mnie nie przemawia.

              ps lubie bardzo koty ale nie kocham :-)
              • urquhart Re: Miłośc do kota - wcale nie bezinteresowna 20.08.13, 20:41
                > To tylko przy zalozeniu, ze ktos KOCHA kota :-) Bzdurne zalozenie, no bo spotka
                > les kogos kto kocha kota? Wiekszosc ludzi nie ma nawet potrzeby posiadania kota
                > :) wiec co to za porownanie? Do mnie nie przemawia.
                > ps lubie bardzo koty ale nie kocham :-)

                Koty psy i sierściuchy prowokują do dotykania i przytulania i poniekąd jest coś w tej miłości, przytulanie ich uruchamia gratyfikujący neuroprzekaźnik miłości i więzi oksytocynę. Wiem jestem nudny, ale to zatem nie bezinteresowne, zależy od neurotyczności danej osoby i już to badali.
                :)
                www.goldenretriver.fora.pl/golden-retriever-moim-psem,1/pies-czlowiek-i-hormony-szczescia,7050.html
          • loppe Re: Miłośc do kota 20.08.13, 21:02
            Sea - Kota się po prostu bezwarunkowo kocha znacznie łatwiej i nie wiąże się to z gigantycznym a bezzwrotnym wydatkiem energii i starań :)

            Poza tym koty albo psy mają małe możliwości zawiedzenia nas, nie oczekujemy od nich na ogół niczego czego nie mogą dać, a jak się człowiek rozkocha w człowieku to może sporo różnych oczekiwań mieć jeśli chodzi o odwzajemnienie uczucia. Zwłaszcza na dłuższą metę...
        • that.bitch.is.sick Re: Miłośc do kota 20.08.13, 23:28
          cojestdoktorku napisał:


          >
          > Nic nie mylę, ładnie urquhart napisał
          > - Eros (z pożądaniem i erotyką)
          > - Agape (bezwarunkowa, macierzyńska, Boga)
          > - Filos (przyjacielska, braterska, partnerska, warunkowa, pocałunek miłości).
          > Są rózne rodzaje miłości i wcale miłośc nie musi być erotyczna, nawet między do
          > rosłymi osobami przeciwnej płci
          >

          Wcale nie urquhart ładnie napisał tylko stworzył/przytoczył typologię. Jedną z wielu. Każdy może stworzyć To forma radzenia sobie z różnorodnością. A ty sam sobie przeczysz bo najpierw piszesz że nikt tu z nas nie wie co to miłość a potem zgadzasz się urquhartem że istnieją różne formy miłości. Właśnie takiej ciuciubabki pojęciowej chciałam uniknąć i nie przepadam. Ale już jest lepiej. Najpierw było:nie nazywajcie miłością niczego poza moją definicją a teraz że są różne rodzaje.
          Ja generalnie bym to jeszcze bardziej rozdrobniła. Relacje między ludźmi są unikalne i złożone. Do tego jeszcze dochodzi fakt że zupełnie inaczej u każdego wygląda praktyka a idea tego czym jest miłość. Najbardziej fascynujące wydaje mi się to że wśród moich relacji z ludźmi nie było dwóch takich samych, niby są podobne, występują w nich podobne elementy ale każda relacja to spotkanie dwóch niepowtarzalnych osobowości. Gdyby tak nie było to byłoby obojętne z kim kiedy i gdzie odczuwasz to co odczuwasz, mógłbyś rzucić kamieniem i związać się z tym na kogo upadnie, ważne byłoby aby to było zgodne z twoją definicją "miłości". To takie ograniczające.

          >
          > A skąd Ci koteczku przyszło do głowy że ja będę przeciwny temu przykładowi?
          > Jak kochasz i chcesz wszystkiego najlepszego dla partnera to zniesiesz wszystko
          > , lub powiesz ze tego znieśc nie możesz i odchodzisz, ale na pewno nie będziesz
          > zabraniać, to nie jest miłośc do kogoś - jesli mu czegoś zabraniasz na co on m
          > a ochotę, no chyba że wiesz że to dla niego szkodliwe
          >
          Tak tak to idea, a jak u ciebie wyglądałaby praktyka, gdyby żona urodziła jakiegoś niemowlaka rasy żółtej? 90 procent z was będzie płacić ciężkie pieniądze żeby mieć potomstwo biologiczne podczas gdy adopcja jest rozwiązaniem. Ilu z niej dobrowolnie korzysta?
          >
          > To nie jest żaden manifest, to tylko stwierdzenie faktu, że jak to ktoś tu już
          > pisał, udany związek to bardziej współpraca, partnerstwo, wymiana dóbr i usług,
          > osiąganie wspólne określonych celów, ale zauważ że w samym związku często, a w
          > zasadzie bez przerwy toczy się walka co ma być tym celem, czy kolejny tysiac z
          > łotych wydamy na nowe alufelgi czy moze na tą fantastyczną sukienkę.
          > I takie coś przyzwyczaliśmy się nazywac miłością, a to tylko połaczenie sił dwo
          > jga ludzi w celu zaspokajania potrzeb, z tym ze każdy walczy głównie o swoje po
          > trzeby - to ma być ta "miłość"?

          No to się zdecyduj Pan czy twoja "miłość" to idea, praktyka czy relacja bo widzę że masz problem z przeniesieniem idealistycznych mrzonek i konfrontacji ich z rzeczywistością. Może dlatego że to nie jest możliwe? A nie przyszło Ci do głowy że w związku nie tylko uczucia grają rolę tylko całokształt relacji, łącznie z tym pragmatyzmem i wymianą? A może związek to nie "miłość"? A może miłość to sztucznie wykreowany konstrukt, jak już pisałam.
          Jak możesz wymyślić ideę i potem na zawołanie to poczuć do kogoś? Czy to możliwe?
          Czy nie lepiej opisywać stan faktyczny tego co się czuje do danej osoby? I czy to zawsze jest czyste i piękne? Ee tam. To się zmienia: w czasie, w trakcie okoliczności, w trakcie zmiany obrazu danej osoby, konfrontacji ze stanem faktycznym.
          A po co innym narzucać jako "miłość" to co się w danym momencie do kogoś czuje i twierdzić - oto właśnie M jak miłość?
          >
          > Spójrzmy na takiego kota, jego właściciel/ka chodzi przy nim, sprząta, myje kuw
          > ete, kupuje specjalny pokarm, a co w zamian dostaje?
          > Nic
          > No zaraz, kot w zamian wskakuje na kolana i daje się pogłaskać.
          > Tylko zaraz, głaskanie kota to znów sprawianie przyjemnosci kotu!
          > Więc to jest przykład bezwarunkowej miłości która występuje w realnym świecie,
          > kot tylko bierze, opiekun tylko daje.

          Przecież koty to jak ci artyści co są jak prostytutki: im ładniejsze tym droższe. To oczywiste że się je trzyma bo są ładne a nie bezinteresownie. Wiesz ile jest amatorów w schroniskach na koty ślepe, bez łapy, brzydkie, z bliznami? Zero. Co ty pierdzielisz o bezwarunkowej.
          Nie wierzę aby człowiek był zdolny do czegoś takiego jak "miłość bezwarunkowa", jesteśmy zwierzętami obdarzonymi rozumem które tworzą piękne idee i dzięki temu są zdolne czasami do transcendencji pod ich wpływem. Tak jak idea boga, honoru, wiary czy dobra.
          >
          >.
          > Dlaczego kota można kochać w taki bezwarunkowy sposób a partnera nie?
          > Dlaczego dla człowieka nie potrafimy być tak "dobrzy" jak dla zwierzęcia?
          > Ano dlatego że partnera się tak naprawde nie "kocha" (Agape), on ma tylko służy
          > ć do dawania nam szczęscia, a nie do tego byśmy my mu szczescie dawali.
          > Gdyby było inaczej związki w których kobieta lub mężczyzna sa jak ten przysłowi
          > owy kot zdarzałyby się powszechnie - tak nie jest.

          No właśnie skończyłam już jakiś kiedyś związek w którym byłabym typowym kotem a bardziej "pieskiem kanapowym" bogatego mężczyzny, więc znam temat maskotek. Istnieją Kobiety co są maskotkami, petsami. Są kobiety które żyją z bycia maskotką. Owszem jest to życie przyjemne ale nie ma tu żadnej bezwarunkowej miłości czy uczucia, wręcz nawet przeciwnie, więc nie zgodzę się z Tobą. To tak jakby mówić że do lalki czuje się bezwarunkową miłość. Do momentu gdy jej się nie przypisuje żadnych wymagań ani indywidualności
          >
          > p.s. Generalnie się strasznie ciskasz i rafill powinien Ci psychoanalizę zrobić
          > :)

          Rafill jakoś mnie ostatnio wcale nie chce. Upodobał sobie inną jędzę czego mu nie wybaczę:).
          I czemu zawsze się mnie oskarża żę sie ciskam?? Ja żadnych emocji nie odczuwam, dobrze sie bawię, ja mam taki sposób pisania!!!:)
    • that.bitch.is.sick Miłość 20.08.13, 09:41
      Jeśli chodzi o miłość, sama idea tworzenia jakiegoś konstruktu, czyli określania jakiegoś modelu idealnego poprzez odgórne definiowanie go, a potem sprawdzanie, weryfikowanie czy ja i moja kobita realizujemy ten lub inny model idealny bo jak nie to jesteśmy niefajni, czy mój Zenuś kocha mnie tak jak w komedii romantycznej Richard Gere tą panią bo jak nie to mnie nie kocha - taka idea to dla mnie czysty idiotyzm. To jest tak jak religia i jej dążenie do świętości.
      Ta zabawa nie ma końca. Dążysz, dążysz i zawsze ktoś ci może powiedzieć że widzi w twym oku drzazgę.
      Zamiast pielęgnować indywidualizm bądź unikatowość relacji z drugim człowiekiem dążymy do jakiegoś jednolitego modelu i ograniczamy się do jego ram.
      Myślę że ktoś sobie na pusto wymyślił ideę miłości,zapewne jakiś pustelnik w swej lepiance, Augustyn w celi, Szekspir podczas seksualnej fascynacji jakimś chłopcem, prorok podczas olśnienia i my teraz mamy realizować tę ideę i nawzajem sobie wyrzucać: nie ty nie kochasz, ja kocham bardziej, lepiej, bliżej modelu. Jaki w tym ma być cel?
      • that.bitch.is.sick Re: Miłość 20.08.13, 09:46
        Teraz cojestdoktorku sobie wymyślił, niczym augustyn w swojej celi i pani z mięsnego patrząc na serial m jak miłość - wymyślili sobie co jest "prawdziwą miłością" i proszę : dla pani z mięsnego miłość to czerwona róża, a dla cojestdoktorka - miłość=swingowanie.
        Teraz nastąpią spory co jest gorsze co jest lepsze, co bardziej szlachetne. A dla mnie miłością będzie wyłącznie jak cojestdoktorku będzie wychowywał dzieci partnerów seksualnych swojej partnerki. W ten oto sposób każdy idiotyzm można uzasadnić i uświęcić.
        A jedynym bogiem jest Latający Potwór Spaghetti.:)
        • cojestdoktorku Re: Miłość 20.08.13, 17:40
          > Teraz cojestdoktorku sobie wymyślił, niczym augustyn w swojej celi i pani z mię
          > snego patrząc na serial m jak miłość - wymyślili sobie co jest "prawdziwą miłoś
          > cią" i proszę : dla pani z mięsnego miłość to czerwona róża, a dla cojestdokto
          > rka - miłość=swingowanie.

          Nie sprowadzaj wszystkiego do seksu, dałem przykłady związane z seksem bo one są niejako "krytyczne", najtrudniej je przełknąć.
          Jednak Wcale nie musi chodzić o akurat o seks.
          Tzw. miłość platoniczna to sytuacja występująca między nastolatkami, gdzie jeszcze nie ma seksu, a jednak jedna ze stron, lub obie są w stanie zrobić dla siebie praktycznie wszystko nie wymagając nic w zamian.
          Gdy już dorosną, zmądrzeją, zaczynają bardziej zwracać uwagę na swoje potrzeby, przestają być idealistami i zaczyna się gra, w wymianę usług, którą nazywamy związkiem (ok) a nawet miłościa (bleee) a przeciez to już nie jest wtedy Agape jak w wieku nastu lat lecz Eros lub Filos, albo Eros i Filos razem.
      • urquhart Wszys­cy jes­teśmy aniołami z jed­nym skrzydłem 20.08.13, 11:55
        that.bitch.is.sick napisała:
        > obie wyrzucać: nie ty nie kochasz, ja kocham bardziej, lepiej, bliżej modelu. J
        > aki w tym ma być cel?

        No właśnie jakiś jest. Wg psychologów jesteśmy zwierzęciem społecznym i mamy pragmatycznie zaprogramowane potrzeby względem innego osobnika i poczucie braku, potrzeby dzielenia sie zrozumienia, dopełnienia.
        Ale podoba się bardziej ujęcie mistyczno-duchowe zjawiska miłości ujęte idealnie trafnie przez Bru­no Fer­re­ro
        "Wszys­cy jes­teśmy aniołami z jed­nym skrzydłem: mo­żemy la­tać tyl­ko wte­dy, gdy obej­miemy dru­giego człowieka."

        • loppe Re: Wszys­cy jes­teśmy aniołami z jed­nym skrzydł 20.08.13, 12:04
          Kobieto! puchu marny! ty wietrzna istoto!
          Postaci twojej zazdroszczą anieli
          A duszę gorszą masz, gorszą niżeli...!

          tyle A.Mickiewicz
        • urquhart Re: Wszys­cy jes­teśmy aniołami z jed­nym skrzydł 20.08.13, 13:14
          Może uzupełnienie z wiki co do znaczenia Fererro co do istoty bytów tzw. aniołów w odróżnieniu od płciowego człowieka:
          "Anioły nie są istotami płciowymi; jako byty kompletne, wolne są od potrzeby dopełniania się poprzez „bycie jednym ciałem”, dlatego ich wzajemna miłość jest w pełni wyzwolona, ofiarna, dobrowolna i bezinteresowna, zarówno osobowa i indywidualna dla każdego, jak i wszechogarniająca całą anielską wspólnotę[6]."



        • loppe Re: Wszys­cy jes­teśmy aniołami z jed­nym skrzydł 20.08.13, 13:41
          Bru­no Fer­re­ro
          > "Wszys­cy jes­teśmy aniołami z jed­nym skrzydłem: mo­żemy la­tać tyl­ko wte­dy,
          > gdy obej­miemy dru­giego człowieka."

          To zacna wariacja/wizulizacja nt. wcześniejszych połówek Platona, przypuszczam.

          W „Uczcie” Platona pojawia się wizja tego jak to ludzie zostali poprzecinani przez Zeusa na połówki za karę, za to że poczuli się zbyt silni i zaczęli „broić”.

          Od tamtej pory ludzie szukają swojej drugiej połowy. „A jeśli kiedy taki czy jakikolwiek inny człowiek przypadkiem znajdzie swą druga połowę, wtedy dziwny jakiś czar na nich pada, dziwnie jedno drugiemu zaczyna być miłe, bliskie, kochane, tak, że nawet na krótki czas rozdzielić się nie chcą od siebie."
          • that.bitch.is.sick Re: Wszys­cy jes­teśmy aniołami z jed­nym skrzydł 20.08.13, 16:10
            To ja jestem chyba uniwersalna polowka bo "polowe" spotkalam wiele razy:-)
            • loppe Re: Wszys­cy jes­teśmy aniołami z jed­nym skrzydł 20.08.13, 16:40
              that.bitch.is.sick napisała:

              > To ja jestem chyba uniwersalna polowka bo "polowe" spotkalam wiele razy:-)

              Chyba tak, tylko dlaczego zawsze na tak krótko?:)
              • zawle Re: Wszys­cy jes­teśmy aniołami z jed­nym skrzydł 20.08.13, 16:51
                loppe napisał:

                > that.bitch.is.sick napisała:
                >
                > > To ja jestem chyba uniwersalna polowka bo "polowe" spotkalam wiele razy:
                > -)
                >
                > Chyba tak, tylko dlaczego zawsze na tak krótko?:)

                Lub nie spotkała nigdy, więc nie potrafi odróżnić...
                • urquhart Re: Wszys­cy jes­teśmy aniołami z jed­nym skrzydł 20.08.13, 17:25
                  zawle napisała:
                  > Lub nie spotkała nigdy, więc nie potrafi odróżnić...

                  Tak trudno byłoby odróżnić czy seks i miłość tej połówki opresyjne uprzedmiotawia i upadla kobietę czy jednak "skrzydla" ?
                  • urquhart Re: Wszys­cy jes­teśmy aniołami z jed­nym skrzydł 20.08.13, 17:25
                    uskrzydla
                • that.bitch.is.sick Re: Wszys­cy jes­teśmy aniołami z jed­nym skrzydł 20.08.13, 23:33
                  zawle napisała:

                  > Lub nie spotkała nigdy, więc nie potrafi odróżnić...

                  Ładnie Cie proszę, nie projektuj na mnie swoich problemów. Jeśli jestem w stanie zaakceptować jakąś metaforę rzeczywistości wyrażoną mitologią czy bajkopisarstwem to w zakresie w jakim ja o tym zadecyduję. Nie jest to wiedza naukowa, nie istnieją więc ostre granice pojęć "połówek" o których rozmawiamy.
                  • zawle Re: Wszys­cy jes­teśmy aniołami z jed­nym skrzydł 20.08.13, 23:45
                    that.bitch.is.sick napisała: > Ładnie Cie proszę, nie projektuj na mnie swoich problemów. Jeśli jestem w stani
                    > e zaakceptować jakąś metaforę rzeczywistości wyrażoną mitologią czy bajkopisar
                    > stwem to w zakresie w jakim ja o tym zadecyduję. Nie jest to wiedza naukowa, ni
                    > e istnieją więc ostre granice pojęć "połówek" o których rozmawiamy.

                    Decydować możesz o tym jakie majty na siebie założysz. Co do reszty...możesz ładnie poprosić, a że ani uroku osobistego, ani humoru, ani błyskotliwości.....nie masz szans.
        • that.bitch.is.sick Re: Wszys­cy jes­teśmy aniołami z jed­nym skrzydł 20.08.13, 23:55
          urquhart napisał:


          >
          > No właśnie jakiś jest. Wg psychologów jesteśmy zwierzęciem społecznym i mamy pr
          > agmatycznie zaprogramowane potrzeby względem innego osobnika i poczucie braku,
          > potrzeby dzielenia sie zrozumienia, dopełnienia.
          > Ale podoba się bardziej ujęcie mistyczno-duchowe zjawiska miłości ujęte idealni
          > e trafnie przez Bru­no Fer­re­ro
          > "Wszys­cy jes­teśmy aniołami z jed­nym skrzydłem: mo­żemy la­tać tyl­ko wte­dy,
          > gdy obej­miemy dru­giego człowieka."
          >

          Ja nie neguję potrzeby związku, uczuć, więzów emocjonalnych itd.
          Ja uważam za ograniczające narzucanie sobie i innym z góry określonej definicji "miłości". . Maksyma z filmu Woody Allena "Whatever works", nie szukać a znajdować. Tak bym to widziała.
    • urquhart kobiety storge i pragma, mężczyźni eros i ludus 20.08.13, 19:10
      tak w odniesieniu to tego co napisała tbis, jeżeli zdarza się kobieta przeżywająca miłość jak wiekszość mężczyzn w odcieniu Eros i Ludus, a nie jak typowo kobiety, według typologi Johna Lee do tego obdarzoną urodą to chyba bardzo łatwo znaleźć im komplementarną męska polówkę :)
      >>>
      Storge, Ludus, Mania, Pragma i Agape – różne typy miłości wyróżniane już przez Greków, a opisane szczegółowo w typologii opracowanej przez socjologa Johna Lee. Psychologowie Susan i Clyde Hendrick ułożyli skalę do pomiaru tych typów. Trzy pierwsze z nich są podstawowymi, a ich kombinacja tworzy pozostałe trzy typy wtórne. Lee pisał: „Tak jak wszystkie kolory pochodzą od trzech podstawowych, tak wszystkie style miłości dadzą się wyprowadzić z trzech podstawowych stylów”. Do podstawowych zaliczamy m.in. eros, czyli miłość namiętną i romantyczną. Jej istotą jest silny, nieodparty pociąg fizyczny i zafascynowanie ukochaną osobą. To ten typ nazywany bywa miłością od pierwszego wejrzenia. Drugi typ podstawowy, storge, to miłość przyjacielska, łagodna i czuła. Zamiast tumultu uczuć, partnerzy doświadczają trwałego, pogłębiającego się przywiązania i wzajemnej troski. Trzeci typ, Ludus, to miłość traktowana jako gra i zabawa, niepozbawiona prób manipulowania partnerem i chęci przechytrzenia go. Jak pokazują losy bohaterów „Niebezpiecznych związków”, silne zaangażowanie w związek raczej tu przeszkadza. Z połączenia erosa i storge powstaje agape, miłość altruistyczna, bezinteresowne oddanie się partnerowi, pełne cierpliwości i troski o jego dobro. O tej miłości pisal św. Paweł w liście do Koryntian. Połączenie storge i ludus daje w efekcie pragmę – miłość praktyczną, przeżywaną jako racjonalna lokata uczuć, kalkulacja strat i zysków, takie małżeństwo z rozsądku. I w końcu z erosa i ludus wynika mania, czyli miłość obsesyjna, opętanie nie tyle partnerem co własnym uczuciem. Maniakalny kochanek jest pochłonięty myślami o ukochanej, lęka się ją stracić. Potrzebuje stale jej uwagi i potwierdzania miłości. Badania Johna Lee wykazały, że kobiety bardziej skłonne są do miłości typu storge i pragma, a mężczyźni częściej doświadczają miłości erotycznej i ludycznej.
      www.charaktery.eu/slownik-psychologiczny/E/1/Eros/
      • hello-kitty2 Re: Milosc jest wtedy, gdy 20.08.13, 20:51
        urquhart napisał:

        > Storge, Ludus, Mania, Pragma i Agape – różne typy miłości wyróżniane już
        > przez Greków, a opisane szczegółowo w typologii opracowanej przez socjologa Joh
        > na Lee. Psychologowie Susan i Clyde Hendrick ułożyli skalę do pomiaru tych typó
        > w.

        Pogmatwane a dla mnie kochasz drugiego czlowieka tylko wtedy, kiedy jestes gotowy za niego oddac swoje zycie, swiadomie.
        • urquhart Re: Milosc jest wtedy, gdy 20.08.13, 21:00
          > Pogmatwane a dla mnie kochasz drugiego czlowieka tylko wtedy, kiedy jestes goto
          > wy za niego oddac swoje zycie, swiadomie.

          No to mówisz jedynie o jednym odcieniu Agape. Tak utkwiła ci w pamieci Biblia?
          " Nikt nie ma większej miłości od tej, gdy ktoś życie swoje oddaje za przyjaciół swoich." (Jan 15,13)
          • hello-kitty2 Re: Milosc jest wtedy, gdy 20.08.13, 21:45
            urquhart napisał:

            > No to mówisz jedynie o jednym odcieniu Agape. Tak utkwiła ci w pamieci Biblia?
            > " Nikt nie ma większej miłości od tej, gdy ktoś życie swoje oddaje za przyjació
            > ł swoich." (Jan 15,13)

            No przeciez napisal "nie ma wiekszej". Co myslisz, ze Chrystus kochal ludzi miloscia romantyczna? :) Dla mnie jest tylko jedna milosc, ta wlasnie, trwa wiecznie, a reszta to jakies fascynacje, zakochania, pozadanie i inne uczucia, wszystko czasowe.
            • that.bitch.is.sick Re: Milosc jest wtedy, gdy 20.08.13, 23:44
              hello-kitty2 napisała:

              > urquhart napisał:
              >
              > > No to mówisz jedynie o jednym odcieniu Agape. Tak utkwiła ci w pamieci Bi
              > blia?
              > > " Nikt nie ma większej miłości od tej, gdy ktoś życie swoje oddaje za prz
              > yjació
              > > ł swoich." (Jan 15,13)
              >
              > No przeciez napisal "nie ma wiekszej". Co myslisz, ze Chrystus kochal ludzi mil
              > oscia romantyczna? :) Dla mnie jest tylko jedna milosc, ta wlasnie, trwa wieczn
              > ie, a reszta to jakies fascynacje, zakochania, pozadanie i inne uczucia, wszyst
              > ko czasowe.

              Nie jestem wierząca, więc dla mnie Chrystus był człowiekiem, postacią historyczna i jako taki musiał odczuwać różne popędy i mieć relacje z ludźmi wykraczające poza model "świętości" zdefiniowany na którymś tam soborze. Mówią o tym zresztą apokryfy, samo ich wykluczenie z kanonu świadczy o pewnym zafałszowaniu rzeczywistości.
              Jeśli chodzi o twoją definicję miłości - Chrystus odczuwał miłość do ludzkości wg kanonu a nie do konkretnej jednostki ludzkiej, ciężko więc to porównywać. Po drugie, oddanie za kogoś życia nie wyczerpuje definicji miłości gdyż motywem takiego czynu absolutnie NIE MUSI być miłość.
              Może być honor. Samuraj oddający życie za shoguna. Może być wiara. Męczennicy.
              Może być wyższa idea. Giermek oddający życie za rycerza.
              Mogą być przekonania, poglądy itp.
      • loppe Re: kobiety storge i pragma, mężczyźni eros i lud 20.08.13, 20:56
        Bardzo ciekawe! I nie słyszałem do dziś o storge, o tym słowie.

        Storge, to miłość przyjacielska, łagodna i czuła. Zamiast tumultu uczuć, partnerzy doświadczają trwałego, pogłębiającego się przywiązania i wzajemnej troski.
        Storge also called familial love, is the Greek word for natural affection—such as the love of a parent towards offspring, and vice versa.

        Ja jestem fanem storge i agape
        • urquhart Re: kobiety storge i pragma, mężczyźni eros i lud 20.08.13, 21:03
          loppe napisał:

          > Bardzo ciekawe! I nie słyszałem do dziś o storge, o tym słowie.

          Czujesz się już z żoną jak rodzeństwo?
          pl.wikipedia.org/wiki/Mi%C5%82o%C5%9B%C4%87#Teoretyczny_model_mi.C5.82o.C5.9Bci_Johna_Lee
          • loppe Re: kobiety storge i pragma, mężczyźni eros i lud 20.08.13, 21:09
            urquhart napisał:

            > loppe napisał:
            >
            > > Bardzo ciekawe! I nie słyszałem do dziś o storge, o tym słowie.
            >
            > Czujesz się już z żoną jak rodzeństwo?

            Storge - córka, żona - agape (połączenie storge i erosa). Nie rodzeństwo! -Z żoną, tak to widzę jasno, matkujemy i ojcujemy sobie nawzajem oprócz seksu.
            :)
            • loppe Re: kobiety storge i pragma, mężczyźni eros i lud 20.08.13, 21:23
              Storge also called familial love, is the Greek word for natural affection—such as the love of a parent towards offspring, and vice versa.
      • that.bitch.is.sick Re: kobiety storge i pragma, mężczyźni eros i lud 20.08.13, 23:37
        A może i masz rację?:) Kto to wie.
        Bardzo fajna typologia. Trafia do mnie nie jako rodzaje miłości, tylko jako elementy mieszanki uczuciowej która łączy poszczególne pary. Skład tej mieszanki i ilość, natężenie poszczególnych elementów, jak w drinku może być różna, tak jak różni i niepowtarzalni są ludzie. Ale generalnie fajnie wyjąć elementy i opisać wtedy ludzie mogą dzielić się podobnymi doświadczeniami.
Pełna wersja