Dodaj do ulubionych

Czym jest związek?

21.08.13, 09:14
that.bitch.is.sick napisała: > Moje zachowanie celowo aby się droczyć, nie spełniające tych norm było ustawicz
> nie piętnowane jako egoizm ale co najciekawsze, te sprzeczki tworzyły napięcie.
> Gdybym zaczęła realizować oczekiwania - niestety pożądanie by zdechło.

Dość często pojawia się na tym forum temat mówiący o tym, że czego innego chcemy, co innego nas pociąga. Ja też to widzę u siebie. Lubię wysokich i przystojnych mężczyzn, ale nigdy nie miałam z żadnym z nich porządnego seksu. Za to faceci w stylu Woodego Allena sięgali dużo głębiej w moją kobiecość. Jeśli natomiast chodzi o niebieskich ptaków, bawidamków, tradycjonalistów i innych .....u mnie się to nie sprawdza. Chronicznie ich nie znoszę. W związku muszę móc czuć się swobodnie i móc być sobą. Nie znoszę kłótni, awantur, braku poszanowania cudzych potrzeb. W sytuacji gdy sypiający/mieszkający ze mną człowiek usiłuje wymusić na mnie jakieś zachowanie lub też jego postępowanie powoduje że się napinam/ robię na złość/kombinuję co powinnam zrobić....podniecenie mi opada natychmiast. Seks jest dla mnie tą płaszczyzną w której musimy funkcjonować bardzo RAZEM. To wiąże się z szacunkiem, zaufaniem, sympatią i swobodą. Jeśli któryś z tych elementów zniknie... odjazdu nie będzie. Skąd więc u innych takie rozdwojenie jaźni?
--
Czy ja sobie przeczę?
Bardzo dobrze, więc sobie przeczę,
( Jestem wielki, we mnie są miliony)
Walt Whitman, Pieśń o sobie
Obserwuj wątek
    • kruche_ciacho Re: Czym jest związek? 21.08.13, 09:25
      Dla niektorych wlasnie klotnie, awantury ten ciagly dreszczyk niepewnosci stanowia element nakrecajacy na rewelacyjny seks.
      Natomiast zaufanie, szacunek, sympatia moga w takich przypadkach sprowadzac zwiazek do roli cieplych kapci gdzie seks ogranicza sie do czynnosci fizjologicznej przed spaniem.

      Ale co ja tam wiem, im starsza tym bardziej nie wiem o co koman :-/
      • zawle Re: Czym jest związek? 21.08.13, 09:42
        kruche_ciacho napisała:

        > Dla niektorych wlasnie klotnie, awantury ten ciagly dreszczyk niepewnosci stano
        > wia element nakrecajacy na rewelacyjny seks.

        Cenię sobie osobność drugiego człowieka. Ale wszystko ma swoje granice. Poza nimi jest olewanie. Jeśli facet stawia siebie ponad wszystkim to chyba nie jestem dla niego zbyt ważna? Czy mam podkręcać atmosferę, żeby on chciał mnie przelecieć? Czy to mi się opłaca?
        --
        Czy ja sobie przeczę?
        Bardzo dobrze, więc sobie przeczę,
        ( Jestem wielki, we mnie są miliony)
        Walt Whitman, Pieśń o sobie
          • zawle Re: Czym jest związek? 21.08.13, 10:02
            kruche_ciacho napisała:

            > to nie jest tylko zeby on chcial Cie przeleciec
            > mysle ze w tym wpadku nakreca to obie strony tak, ze CHOLERNIE chca sie nawzaje
            > m przeleciec ;)

            Rozumiem że nakręca Ciebie też to że dla niego się zmieniasz? Dla niego dostosowujesz? Olewa Cię? Nie rozumiem.....
            --
            Czy ja sobie przeczę?
            Bardzo dobrze, więc sobie przeczę,
            ( Jestem wielki, we mnie są miliony)
            Walt Whitman, Pieśń o sobie
    • aniuki Re: Czym jest związek? 21.08.13, 09:43
      " Jeśli któryś z tych elementów zniknie... odjazdu nie będzie. Skąd więc u innych takie rozdwojenie jaźni? "

      Ha.
      Z wpływu upływu czasu? ;)

      Jestem mężatką z małym dorobkiem przedślubnym i 10 letnim stażem (+10 bycia razem przed ślubem = 20).
      Wciąż jestem z tym samym mężczyzną.

      Zmiany następujące przez ten czas w nim, we mnie, w nas, w naszych potrzebach, pragnieniach są znaczne. Jednak żadne z nas jeszcze nie uznało, że pojawienie się tych zmian oznacza, że czas się rozstać.
      Naginamy się tu i tam, aby dalej być razem. Mimo tego, że czas odjazdów minął. Czyli coś jest dla nas ważniejsze niż sam odjazd. Albo staramy się w to wierzyć ;). A może wciąż poszukujemy drogi powrotu do tego?
      Naginanie przynosi rozmaite skutki, które generują kolejne zmiany...

      Nie czuję że mam rozdwojenie. Czuję, że ja i ta dziewczyna która brała ślub to dwie inne osoby. No ale trudno aby było inaczej :)
        • zawle Re: Czym jest związek? 21.08.13, 10:00
          Ale ja mówię nie o codziennych sprawach, tylko o tych poważniejszych. O MIL, o podwójnym życiu.

          kruche_ciacho napisała:

          > "naginanie sie", wlasnie, cos czego musze sie nauczyc.....
          > a odjazdy mijaja, nieuchronnosc biegnacego czasu


          Czemu chcesz się nauczyć naginać? Męczą Cię ciągłe sprzeczki? Czy też uważasz że więcej ugrasz? A jeśli Twój partner lubi nienaginające się kobiety? i wyjdzie z tego że awanturnica i opozycjonistka jest dla niego dobra? Co wtedy zrobisz? Czy do końca przemyślałaś strategię?
          --
          Czy ja sobie przeczę?
          Bardzo dobrze, więc sobie przeczę,
          ( Jestem wielki, we mnie są miliony)
          Walt Whitman, Pieśń o sobie
          • kruche_ciacho Re: Czym jest związek? 21.08.13, 10:19
            dlatego ze kiedy dwoje obcych sobie ludzi zaczyna ze soba zyc, budowac zwiazek i jakas przyszlosc, musza isc na kompromisy i czasem odpuscic
            jestem uparta i dumna a moj partner jeszcze bardziej uparty
            ktores musi umiec wyciagnac reke

            mowie o sprawach do zaakceptowania w ramach swojego ja, niezatracaniu siebie
            i raczej o codziennych sprawach, podwojne zycie mojego partnera byloby koncem zwiazku

            strategie? :) nie mam strategii odnosnie zwiazku, powinnam?
      • zawle Re: Czym jest związek? 21.08.13, 10:07
        Napisałam:To wiąże się z szacunkiem, zaufaniem, sympatią i swobodą. Jeśli któryś z tych elementów zniknie... odjazdu nie będzie.

        aniuki napisała:
        > Ha.
        > Z wpływu upływu czasu? ;)

        Potrafisz pójść do łóżka i czerpać z tego radość, z facetem który w powodu upływu czasu Cię nie szanuje/Ty nie szanujesz jego lub nie czujecie do siebie sympatii, lub nie ufacie sobie lub nie potraficie czuć się ze sobą swobodnie?
        --
        Czy ja sobie przeczę?
        Bardzo dobrze, więc sobie przeczę,
        ( Jestem wielki, we mnie są miliony)
        Walt Whitman, Pieśń o sobie
          • jesod W takiej sytuacji 21.08.13, 10:47
            ledzeppelin3 napisała:
            > w takiej sytuacji ja nie kocham się z człowiekiem, tylko biorę sobie jego kutasa.

            He, he, he... I jemu to bardzo pasuje!
            Ale.... czasem kobiety mają większe wymagania i potrzeby.
            Sam kutas to za mało, by naprawdę jego właściciela się chciało.
            • rafill Re: W takiej sytuacji 21.08.13, 12:29
              jesod napisała:

              > ledzeppelin3 napisała:
              > > w takiej sytuacji ja nie kocham się z człowiekiem, tylko biorę sobie jego
              > kutasa.
              >
              > He, he, he... I jemu to bardzo pasuje!
              > Ale.... czasem kobiety mają większe wymagania i potrzeby.
              > Sam kutas to za mało, by naprawdę jego właściciela się chciało.

              Zdaje się Yennefer z Vengerbergu miała w swojej kolekcji penisa trolla górskiego. Nie wiadomo więc czy w tym akcie brania kutasa cała reszta człowieka zostaje przy rzeczonym kutasie i czy w ogóle jest do dalszego aktu spełnienia potrzebna :D
              • jesod Re: W takiej sytuacji 21.08.13, 13:15
                rafill napisał:
                > Zdaje się Yennefer z Vengerbergu miała w swojej kolekcji penisa trolla górskieg
                > o. Nie wiadomo więc czy w tym akcie brania kutasa cała reszta człowieka zostaje
                > przy rzeczonym kutasie i czy w ogóle jest do dalszego aktu spełnienia potrzebn
                > a :D

                A dokładnie, jakiego spełnienia? :)
                Bo człowiek spełnia się na płaszczyźnie fizycznej i psychicznej, i raczej nie da się ich rozłączyć.
                • rafill Re: W takiej sytuacji 22.08.13, 16:03
                  ledzeppelin3 napisała:

                  > Nigdy nie kręciło Cię bycie potraktowanym przedmiotowo?
                  > Nigdy nie uprawiałeś seksu w dzikiej furii i wściekłości na drugą osobę?
                  > Spróbuj.

                  Pewnie że kręciło. Nawet fantazjowałem jako młody chłopak o byciu męską kurwą. (żeby nie było - w roli klientki wyobrażałem sobie kobiety :P). Ale było minęło, poza tym nie sądzę, żeby ktoś był skłonny potraktować mnie przedmiotowo :)
                  Co do wściekłości, to może nie, ale we frustracji i rozgoryczeniu w stosunku do tej osoby - owszem, i szczerze powiedziawszy niespecjalnie mi się to podobało.
        • aniuki Re: Czym jest związek? 21.08.13, 10:51
          poza zaufaniem, które jest imho fundamentalne - i jeśli go zabraknie, to źle - pozostałe czynniki bywa że czasowo szwankują. przynajmniej w moim związku
          czasowo zaznaczam - czyli coś się bez przerwy psuje raz tu raz tam, raz to a raz coś innego

          -> raz odczuwam olewanie moich potrzeb, raz sama olewam jego potrzeby - czyli brak szacunku
          zdajemy sobie z tego sprawę (po czasie, w trakcie) lub nie.
          ->raz nie czuję do niego sympatii bo mnie wkurwił już skrajnie
          i vice versa
          -> raz on wjeżdża mi swoim postępowaniem w "swobodę" czyli zmienia moje życie w kierunku którego sobie nie życzę, raz ja coś od niego chcę co mu się wydaje idiotyczne i ograniczające jego zakres swobody
          itepe itede

          to się cały czas wałkuje i końca nie widać - jestem w trakcie godzenia się z tym faktem
          " Dobrze to już było" ;)
          jak mieliśmy 20 lat i martwiliśmy się w sumie tylko o to, czy nas policja wypatrzy jak się dziko pieprzymy w peugocie 205 na skraju lasu (faktycznie raz nas legitymowali)

          dopóki wciąż jestem w stanie mu zaufać - dopóty jestem w stanie rozpatrywać przezwyciężanie tego wszystkiego.

          usztywniam się, naginam, walczę, kopię, gryzę, rozmawiam, nie rozmawiam, płaczę
          robię różne rzeczy
          ale suma sumarum jakoś wszystko z bólem bo z bólem wraca na swoje dobre tory (na jakiś czas ;) )
          i ostatecznie idę do łóżka z nim bo chcę - chcę jego jako człowieka, a nie jego elementów anatomicznych jak to ktoś tutaj ujął
        • that.bitch.is.sick Re: Czym jest związek? 21.08.13, 11:21
          zawle napisała:


          >
          > Potrafisz pójść do łóżka i czerpać z tego radość, z facetem który w powodu upły
          > wu czasu Cię nie szanuje/Ty nie szanujesz jego lub nie czujecie do siebie sympa
          > tii, lub nie ufacie sobie lub nie potraficie czuć się ze sobą swobodnie?


          Ojoj, ale po co od razu takie ciężkie emocjonalnie teksty? Nie szanuje, ze swobodą to kwestia indywidualna. Czemu niby pod wpływem czasu ktoś miałby kogoś nie szanować to kwestia może nadmiernych oczekiwań? Zaufanie też jest bardzo śliską kwestią, jeśli się ją stawia na ostrzu noża; nie wiem kto zawle zrealizuje twoje wysokie standardy.
          Ponadto masz denerwującą cechę że lepiej niż rozmówca wiesz co on czuje, a także jakie są relacje między nim a partnerem. W ten sposób każda sprzeczka oznacza brak szacunku a każde napięci emocjonalne oznacza utratę swobody. Być może to lekkie popadanie w histerię zwłaszcza że wszystko wokół podlega zmianom.

          --
          Freedom's just another word for nothing left to lose
          Nothing don't mean nothing honey if it ain't free
                • jesod Re: Dla mnie słowo "szanuję" 21.08.13, 13:07
                  marek.zak1 napisał:
                  > Nie ma związku z seksem. Szacunek dla drugiego człowieka jest świadectwem naszej
                  > kultury, ale nie ma nic wspólnego z tym, że by ten drugi człowiek kręcił seksualnie.

                  Ale zdaje się, że to Ty zacząłeś odnosić je do seksu... I wydaje się, że nie masz całkowicie racji.
                  Bo seks jednak nie jest (przynajmniej z założenia) tylko zwierzęcą rąbanką, a braniem pod uwagę uczuć, potrzeb i możliwości drugiej strony, a więc jest to forma właśnie szacunku do tej drugiej osoby, choć patetycznie i dostojnie to słowo " szacunek" brzmi - odnosi się do tematu poszanowania. Tak więc związek jest, tak siak czy owak i nieważne, że samo słowo nam się nie za bardzo podoba.

                  Myślę też, że sam szacunek do drugiej osoby wypływa bardziej z naszych potrzeb i empatii, a nie tylko z naszej kultury, jako czegoś nabytego, czasem sztucznego, dla poprawności ogólnie przyjętych norm. To jest bardziej wewnętrzne i nie tylko na pokaz.
              • loppe Re: Dla mnie słowo "szanuję" 21.08.13, 12:37
                jesod napisała:

                > marek.zak1 napisał:
                > > Dla mnie słowo ,,szanuję" jest skrajnie aseksualne.
                >
                > A "nie szanuję" zdecydowanie bardziej seksualne?

                Najważniejsze to się za bardzo nie szanować w łóżku
                Żartuję:)
                • zawle Re: Dla mnie słowo "szanuję" 21.08.13, 13:00
                  loppe napisał:
                  > Najważniejsze to się za bardzo nie szanować w łóżku
                  > Żartuję:)

                  Gdy w życiu nie erotycznym czuję że jestem szanowana przez mężczyznę co dla mnie objawia się brakiem lekceważenia, zauważaniem i dobrym traktowaniem to w łóżku mogę i być może chcę być jego niewolnicą/suką/kurwą. Łóżko to dla mnie pole zabawy. Przyjrzyjmy się np: podduszaniu. Jeśli kogoś kręci brak powietrza- będzie szukał partnera który to lubi, ale takiego który postara się nie zrobić mu krzywdy. Jeśli natomiast kogoś kręci niebezpieczeństwo i myśl że ktoś go może skrzywdzić/doprowadzić do śmierci- musi mieć wtedy kogoś niebezpiecznego po drugiej stronie piaskownicy. Co kto lubi.
                  --
                  Czy ja sobie przeczę?
                  Bardzo dobrze, więc sobie przeczę,
                  ( Jestem wielki, we mnie są miliony)
                  Walt Whitman, Pieśń o sobie
                  • loppe Re: Dla mnie słowo "szanuję" 21.08.13, 14:03
                    > Gdy w życiu nie erotycznym czuję że jestem szanowana przez mężczyznę co dla mni
                    > e objawia się brakiem lekceważenia, zauważaniem i dobrym traktowaniem to w łóżk
                    > u mogę i być może chcę być jego niewolnicą/suką/kurwą. Łóżko to dla mnie pole z
                    > abawy.

                    Bardzo to sugestywnie powiedziane i tak to powinno chyba być, że im lepsza relacja tym więcej się chce/tym więcej wolno w łóżku. Ale ja mam trochę inne podejście... Sam siebie zaskakuję konstatując że łóżko to nie jest pole zabawy dla mnie:). O cholera! Ja seks traktuję poważnie. A kochanicy mówiłem - nie chcę żebyś robiła coś na co nie masz ochoty... Czyli żadnej zabawy w niewolnicę/nałożnicę... Zresztą już sam akt płciowego posiąścia kobiety jest przecież niebagatelnie dominujący/inwazyjny w swej naturze...
          • zawle Re: Czym jest związek? 21.08.13, 12:51
            that.bitch.is.sick napisała: > Ojoj, ale po co od razu takie ciężkie emocjonalnie teksty? Nie szanuje, ze swob
            > odą to kwestia indywidualna. Czemu niby pod wpływem czasu ktoś miałby kogoś nie
            > szanować to kwestia może nadmiernych oczekiwań? Zaufanie też jest bardzo ślisk
            > ą kwestią, jeśli się ją stawia na ostrzu noża; nie wiem kto zawle zrealizuje tw
            > oje wysokie standardy.
            > Ponadto masz denerwującą cechę że lepiej niż rozmówca wiesz co on czuje, a takż
            > e jakie są relacje między nim a partnerem. W ten sposób każda sprzeczka oznacza
            > brak szacunku a każde napięci emocjonalne oznacza utratę swobody. Być może to
            > lekkie popadanie w histerię zwłaszcza że wszystko wokół podlega zmianom.

            teksty są cięzkie emocjonalnie, bo są odpowiedzią na wyrwane z kontekstu pisanie.

            > Ponadto masz denerwującą cechę że lepiej niż rozmówca wiesz co on czuje, a takż
            > e jakie są relacje między nim a partnerem. W ten sposób każda sprzeczka oznacza
            > brak szacunku a każde napięci emocjonalne oznacza utratę swobody. Być może to
            > lekkie popadanie w histerię zwłaszcza że wszystko wokół podlega zmianom.

            Pozwól że dokonam analizy tej wypowiedzi. Najpierw zarzucasz mi że wiem lepiej co czuje rozmówca ( jak by nie było, jest to ocena). A za chwilę wiesz lepiej ode mnie czy każda sprzeczka jest dla mnie brakiem szacunku.
            --
            Czy ja sobie przeczę?
            Bardzo dobrze, więc sobie przeczę,
            ( Jestem wielki, we mnie są miliony)
            Walt Whitman, Pieśń o sobie
          • ledzeppelin3 Re: Czym jest związek? 22.08.13, 12:28
            > Potrafisz pójść do łóżka i czerpać z tego radość, z facetem który w powod
            > u upły
            > > wu czasu Cię nie szanuje/Ty nie szanujesz jego lub nie czujecie do siebie
            > sympa
            > > tii, lub nie ufacie sobie lub nie potraficie czuć się ze sobą swobodnie?
            >

            Spróbuj takiego położyć na plecach, zawiązać mu oczy i gębę chustką (że go niby zęby bolą) i jedź bez trzymanki.
    • rekreativa Re: Czym jest związek? 21.08.13, 10:52
      Jestem z domu, w którym przez 15 lat mego życia panowały awantury i wrzaski. Były też "niespodzianki" w rodzaju znikania tatusia na 3 dni, kiedy z mamą latałyśmy po całym mieście i wśród mniej lub bardziej podejrzanych znajomych szukałyśmy drania.
      Z dzieciństwa pamiętam wieczny stan napięcia i niepokoju, bo nigdy nie wiedziałam, w jakim humorze tatunio wróci do domu i czy zrobi jakąś jazdę?
      Dlatego niepewności, nieprzewidywalności itp. atrakcji mam dosyć na całą resztę moich dni.
      Nie kojarzy mi się to z niczym miłym i na wszelkie oznaki takich rzeczy u facetów reaguję alergicznie.
      Mój mąż jest spokojnym flegmatykiem, który nigdy nie podnosi głosu i jest przewidywalny w każdym swoim zachowaniu. Czuję się przy nim bezpiecznie, czyli tak, jak się nigdy nie czułam wcześniej. Za to poczucie bezpieczeństwa i ciepła mogę oddać całą resztę.
      Zresztą szaloną miłość do "wysokiego i przystojnego" też w życiu miałam i źle się to skończyło dla mnie. Dziękuję, powtórki z rozrywki sobie nie życzę.
      --
      Często pro­wadzę z sobą długie roz­mo­wy i jes­tem przy tym tak mądry, że cza­sami nie ro­zumiem ani jed­ne­go słowa z te­go, co mówię. (O.Wilde)
      • urquhart Re: Czym jest związek? 21.08.13, 12:44
        rekreativa napisała:
        > Mój mąż jest spokojnym flegmatykiem, który nigdy nie podnosi głosu i jest przew
        > idywalny w każdym swoim zachowaniu. Czuję się przy nim bezpiecznie, czyli tak,
        > jak się nigdy nie czułam wcześniej. Za to poczucie bezpieczeństwa i ciepła mogę
        > oddać całą resztę.

        Dlatego ciągnie cie do tego forum?

        --
        Gdyby małżonkowie nie zapominali o tym, że niezależnie od wieku i stażu małżeńskiego kobieta oczekuje adoracji, a mężczyzna uznania, podziwu i czułości, to wielu kryzysów można by uniknąć.(Lew Starowicz)
      • yoric Re: Czym jest związek? 21.08.13, 13:37
        Ad vocem - nie mogłem się powstrzymać.
        Twój przypadek fajnie potwierdza hipotezę psychoanalityczną o wpływie ojca.
        Oczywiście gdyby było na odwrót, tj. ciągnęło Cię do nieprzewidywalnych łobuzów, Twój przypadek potwierdzałby tę hipotezę tak samo dobrze, albo jeszcze lepiej :).
        • hello-kitty2 Re: Czym jest związek? 21.08.13, 14:00
          yoric napisał:

          > Ad vocem - nie mogłem się powstrzymać.
          > Twój przypadek fajnie potwierdza hipotezę psychoanalityczną o wpływie ojca.
          > Oczywiście gdyby było na odwrót, tj. ciągnęło Cię do nieprzewidywalnych łobuzów
          > , Twój przypadek potwierdzałby tę hipotezę tak samo dobrze, albo jeszcze lepiej
          > :).

          Czyli w sumie ojciec odwalil kawal dobrej roboty, bo zagwarantowal, ze corka bedzie miala teraz dobre, bezpieczne zycie:) A na powaznie, wg mnie za duzo uwagi powiecamy tym ludziom (naszym rodzicom), ktorzy po prostu zyli swoim zyciem i to co robili nie musialo wcale miec zwiazku z nami wiec po co to brac do siebie. Ale tez wina wspolmalzonkow, ze te dzieciaki ciagle wciagali w swoje malzenskie brudy.
        • rekreativa Re: Czym jest związek? 21.08.13, 14:06
          No tak to już jest z tą psychoanalizą.
          Myślę, że każdemu z forum, na podstawie kilku zdań o jego starych, można by było coś z matką lub ojcem ukuć.
          --
          Często pro­wadzę z sobą długie roz­mo­wy i jes­tem przy tym tak mądry, że cza­sami nie ro­zumiem ani jed­ne­go słowa z te­go, co mówię. (O.Wilde)
        • rekreativa Re: Czym jest związek? 21.08.13, 14:09
          Swoją drogą, w każdej opcji psychoanaliza może mieć rację, bo w końcu rodzice to ważne persony w życiu dzieciaka.
          --
          Często pro­wadzę z sobą długie roz­mo­wy i jes­tem przy tym tak mądry, że cza­sami nie ro­zumiem ani jed­ne­go słowa z te­go, co mówię. (O.Wilde)
        • urquhart Re: Czym jest związek? 21.08.13, 15:23
          yoric napisał:
          > Ad vocem - nie mogłem się powstrzymać.
          > Twój przypadek fajnie potwierdza hipotezę psychoanalityczną o wpływie ojca.

          Czy hipotezy mają sens czy są mrzonkami pragmatycznie można przecież ocenić czy oparte na nich terapie są skuteczne czy nie?

          --
          Osoba mniej zaangażowana zdominuje związek bo nie będzie skłonna pójść na kompromis.
        • that.bitch.is.sick Re: Czym jest związek? 21.08.13, 23:02
          yoric napisał:

          > Ad vocem - nie mogłem się powstrzymać.
          > Twój przypadek fajnie potwierdza hipotezę psychoanalityczną o wpływie ojca.
          > Oczywiście gdyby było na odwrót, tj. ciągnęło Cię do nieprzewidywalnych łobuzów
          > , Twój przypadek potwierdzałby tę hipotezę tak samo dobrze, albo jeszcze lepiej
          > :).

          Ach to ja też się nie mogę powstrzymać choć niektórym jak widać wolno być złośliwym a innym nie;). Podejmuję się dorobić wyjaśnienie psychoewolucyjne do każdego problemu i przeciwne na wypadek kontrargumentów. To byłby tylko dowód na moją powierzchowność w znajomości tematu.
          Co do psychoanalizy, nie wystarczy kilka słów na forum aby postawić tezę na temat rodziców, analityk zazwyczaj przebywa kilka razy w tygodniu gdzieś godzinę zegarową z pacjentem przez czas długi i może go poznać na tyle aby się zorientować z którym rodzicem dana osoba się identyfikuje np. bo to jest kluczowe aby wiedzieć czy będzie sytuację powtarzać rodzinną czy stosować od niej uniki.

          --
          Freedom's just another word for nothing left to lose
          Nothing don't mean nothing honey if it ain't free
    • that.bitch.is.sick Re: Czym jest związek? 21.08.13, 11:00
      Ok. czuję się zaczepiona choć może niesłusznie. Doszło do opacznego zrozumienia mojego postu bo ja pisałam o pożądaniu ze strony tamtego mężczyzny, nie moim. Pożądanie jego w stosunku do mnie by opadło i stałabym się aseksualna gdybym zaczęła realizować się w roli kobiety której on sam wewnętrznie jest przeciwny a który został mu wpojony. Skoro flagowym powiedzeniem jego mamy, którą poznałam - a które umożliwiało jej usprawiedliwienie swojego istnienia było:
      "jeszcze dzisiaj nie usiadłam od rana!", reakcja syna na to wszystko była dość przewidywalna.


      zawle napisała:
      > Seks jest dla mnie tą płaszczyzną w której musimy funkcjonować bardzo RAZEM. T
      > o wiąże się z szacunkiem, zaufaniem, sympatią i swobodą. Jeśli któryś z tych el
      > ementów zniknie... odjazdu nie będzie. Skąd więc u innych takie rozdwojenie jaź
      > ni?

      Jednak zagadnienie które poruszasz jest ciekawe. Jak dla mnie bardzo serio to wszystko traktujesz i bardzo emocjonalnie. Ja chyba podchodzę do związku z dużym dystansem, a nawet tego oczekuję. Nie muszę spotykać "drugiej połowy" nie muszę całkowicie ufać i całkowicie identyfikować się z partnerem na każdej płaszczyźnie. Czuję się samowystarczalna pod względem emocjonalnym lub zazwyczaj czerpię ciepło i zaufanie to stąd, to stamtąd od wielu ludzi, nie oczekuję że wszystkie potrzeby naraz zaspokoi związek.
      Spotykałam ludzi - mężczyzn całkowicie komplementarnych, z którymi rozumiałam się bez słów, te "połowy" i wcale nie czułam potrzeby tworzenia ze wszystkimi jakiejś wspólnoty, wyjąwszy seks czy przyjaźń wcale się nie rwałam aby z nimi mieszkać czy żyć na co dzień. No bo gdzie by była gra, taniec i zabawa? Zabawa jest gdy mężczyzna jest wyzwaniem, gdy mnie drażnią jego poglądy albo podejście do życia a seksualnie mnie kręci, kiedy można się z lekka poprzekomarzać. Albo mężczyźni zgorzkniali, doświadczeni przez kobiety - też ciekawe wyzwanie, można ich kurować albo być dla odmiany dobrą i złą wróżką.
      Nie wiem czy związek z drugą połówką też się w końcu taki nie stanie i "połówka" nie okaże się iluzją, domkiem z kart?
      --
      Freedom's just another word for nothing left to lose
      Nothing don't mean nothing honey if it ain't free
      • zawle Re: Czym jest związek? 21.08.13, 12:46
        that.bitch.is.sick napisała:

        > Ok. czuję się zaczepiona choć może niesłusznie. Doszło do opacznego zrozumienia
        > mojego postu bo ja pisałam o pożądaniu ze strony tamtego mężczyzny, nie moim.
        > Pożądanie jego w stosunku do mnie by opadło i stałabym się aseksualna gdybym za
        > częła realizować się w roli kobiety której on sam wewnętrznie jest przeciwny a
        > który został mu wpojony.

        Twój post mnie zaintrygował. Nie zrozumiałam go opacznie. Pojawiło mi się w głowie pytanie, czy tacy mężczyźni- o podwójnym, wykluczającym się skrypcie kobiecości są w stanie stworzyć monogamiczny, udany związek? I czy są w stanie uszczęśliwić jakąś kobietę? I jaką? Jakie cechy ona powinna posiadać? Bo na pewno umiejętność rezygnacji z pewnych potrzeb? Czy życie z facetem, z którym trzeba planować swoje zachowania na dłuższą metę może być dobre? Czy nie naginałaś się pod niego, robiąc dokładnie to czego on potrzebował?


        Jak dla mnie bardzo serio to w
        > szystko traktujesz i bardzo emocjonalnie. Ja chyba podchodzę do związku z dużym
        > dystansem, a nawet tego oczekuję. Nie muszę spotykać "drugiej połowy" nie musz
        > ę całkowicie ufać i całkowicie identyfikować się z partnerem na każdej płaszczy
        > źnie. Czuję się samowystarczalna pod względem emocjonalnym lub zazwyczaj czerpi
        > ę ciepło i zaufanie to stąd, to stamtąd od wielu ludzi, nie oczekuję że wszystk
        > ie potrzeby naraz zaspokoi związek.

        w poście wyżej ganisz mnie za to że wydaje mi się co ludzie czują. A tu robisz to samo. Więc dementuję. Samowystarczalność pod względem emocjonalnym powinna być cechą każdego dorosłego człowieka. I tak jak istnieją różnej jakości związki społeczne, tak istnieją różnej natury związki seksualne. Z tym że ja się bardzo szybko nudzę. Tylko z dwoma facetami chciałam seks uprawiać ZAWSZE i WSZĘDZIE. Przez wiele lat. Pozostali byli mili, fajni i tak dalej. Ale gdy raz spróbowałaś najlepszego wina, sikacz nie smakuje. Ale jak nie ma najlepszego, sikaczem też siem nawalim.

        > Nie wiem czy związek z drugą połówką też się w końcu taki nie stanie i "połówka
        > " nie okaże się iluzją, domkiem z kart?

        No cóż...układy się zmieniają. Ja jako dziecko rozwódki nie mam aż takiego szacunku do związku żeby dla niego poświęcać siebie.

        --
        Czy ja sobie przeczę?
        Bardzo dobrze, więc sobie przeczę,
        ( Jestem wielki, we mnie są miliony)
        Walt Whitman, Pieśń o sobie
    • that.bitch.is.sick A może twój problem 21.08.13, 11:35
      ..leży w tym że zbyt wiele składników swojego samopoczucia uzależniasz od otoczenia?
      Generalnie jeśli idzie o szacunek w związku - jesteś traktowana tak jak sobie na to pozwolisz.
      Jeśli stawiasz kwestie na ostrzu noża - nie jesteś otwarta - z pewnością one wypłyną przeciwko tobie.
      Jeśli idzie o swobodę - kwestia czy ktoś ciebie akceptuje w pełni(nigdy tak nie ma) zależy od Ciebie, na ile jesteś w stanie robić to co robisz z przekonaniem itd.
      A ty wymagasz że od początku do końca, od góry na dół będzie idealnie na podstawie dobrania. TAk nie nie ma. Dopasowanie dwojga ludzi to proces, to praca, to zadanie.
      Nie ma tak, że przychodzisz na gotowy idealny związek.
      --
      Freedom's just another word for nothing left to lose
      Nothing don't mean nothing honey if it ain't free
    • urquhart Re: Czym jest związek? 21.08.13, 12:40
      > that.bitch.is.sick napisała: > Moje zachowanie celowo aby się droczyć, nie
      > spełniające tych norm było ustawicz
      > > nie piętnowane jako egoizm ale co najciekawsze, te sprzeczki tworzyły nap
      > ięcie.
      > > Gdybym zaczęła realizować oczekiwania - niestety pożądanie by zdechło.

      Czy to nie właśnie miłość w odcieniu Ludus wg. Lee?
      Gra, manipulowanie, przechytrzenie, Uwodzenie, granie na Emocjach które się nie wypala jak namiętność, żeby przyciągać ale i granej obojętności by poczuć przyjemność gdy partner(ka) tym razem przejmuje pałeczkę i stara się, no i znów zmiana ról. To słynne wyjście z trzaśnięciem drzwiami, po to żeby sprawdzić czy mu zależy i czy wybiegnie za wami i będzie poskramiał złość ?

      --
      Bo z różnych gratyfikacji, jakie można mieć w życiu w miarę szybko, dwie są najsilniejsze. To seks i narkotyki.Z tym, że narkotyki zawsze są oszukańczą przyjemnością, a seks – jeśli my go nie oszukujemy, też nas nie oszuka (Wiesław Sokoluk).
      • zawle Re: Czym jest związek? 21.08.13, 13:02
        urquhart napisał: Gra, manipulowanie, przechytrzenie, Uwodzenie, granie na Emocjach które się nie
        > wypala jak namiętność, żeby przyciągać ale i granej obojętności by poczuć przy
        > jemność gdy partner(ka) tym razem przejmuje pałeczkę i stara się, no i znów zmi
        > ana ról. To słynne wyjście z trzaśnięciem drzwiami, po to żeby sprawdzić czy mu
        > zależy i czy wybiegnie za wami i będzie poskramiał złość ?

        Kto przeżył, ten wie że to bardzo męczy i szybko się wypalają dobre rzeczy- zostaje tylko wirujący syf.
        --
        Czy ja sobie przeczę?
        Bardzo dobrze, więc sobie przeczę,
        ( Jestem wielki, we mnie są miliony)
        Walt Whitman, Pieśń o sobie
        • rafill Re: Czym jest związek? 21.08.13, 15:19
          zawle napisała:

          > Kto przeżył, ten wie że to bardzo męczy i szybko się wypalają dobre rzeczy- zos
          > taje tylko wirujący syf.

          Spektakularna nazwa na drugą część "Wirującego Seksu".
          "Wirujący Syf - 20 lat później".

          To tak w temacie naszego forum :D
          • urquhart Re: Czym jest związek? 21.08.13, 16:26
            loppe napisał:

            > Ludus i Mania (ludus + eros) to zresztą częste tematy filmów i piosenek. Nieste
            > ty tak naprawdę traktują bardziej o zaburzeniach psychicznych niż tzw. uczuciu

            Bo to silne Emocje. Media, kino, telewizja, nawet książka to przecież bezpieczne przeżywanie cudzych silnych emocji i wydzielania towarzyszących im neuroprzekaźników stymulujących ośrodek nagrody wywołujących namiastkę uczucia uskrzydlenia i motylków
            Ale W bezpiecznym fotelu najlepiej w kapciach :)

            --
            Bo z różnych gratyfikacji, jakie można mieć w życiu w miarę szybko, dwie są najsilniejsze. To seks i narkotyki.Z tym, że narkotyki zawsze są oszukańczą przyjemnością, a seks – jeśli my go nie oszukujemy, też nas nie oszuka (Wiesław Sokoluk).
          • that.bitch.is.sick Re: Czym jest związek? 21.08.13, 23:07
            loppe napisał:

            > Ludus i Mania (ludus + eros) to zresztą częste tematy filmów i piosenek. Nieste
            > ty tak naprawdę traktują bardziej o zaburzeniach psychicznych niż tzw. uczuciu

            Nie wiem o kim i do kogo to było pite ale się ustosunkuję loppe do twojej wypowiedzi łopatologicznie. Gdyby ktoś ci mówił że ze swoją kobitą masz seks uprawiać tylko w pozycji po bożemu bo wszystko inne to zboczenia i zaburzenia psychiczne to nie traktowałbyś tego jako ograniczenie? Tak samo jest gdy się określa jaki jest jeden prawowity model uczuć i zachowań w związku. Co jest prawidłowe a co patologiczne.Co wypada a co się nie godzi. Co jest męczeństwem, a co przemocą od czego zapewne są przemądrzali specjaliści gotowi nam mówić zgranymi formułkami jak mamy się kochać. Maksymy w stylu haseł przedwyborczych typu "zgoda buduje a niezgoda rujnuje", "zaufanie ład i mir" etc..
            jak dla mnie może by się tak powstrzymać z tą przymusową chrystianizacją.
            --
            Freedom's just another word for nothing left to lose
            Nothing don't mean nothing honey if it ain't free
              • that.bitch.is.sick Re: Czym jest związek? 21.08.13, 23:21
                loppe napisał:

                > To była zupełnie generalna wypowiedź o tym fenomenie w piosenkach i filmach.

                No bez przesady, mroczne namiętne związki w stylu wichrowych wzgórz są bardzo różnorodnie przedstawiane. A Casablancę widziałeś?

                --
                Freedom's just another word for nothing left to lose
                Nothing don't mean nothing honey if it ain't free
                • loppe Re: Czym jest związek? 21.08.13, 23:25
                  A Casablancę widziałeś?

                  We will always have Paris...

                  www.youtube.com/watch?v=AY62QByUYJQ
                  Wymordowali się, ale w ich przypadku jeszcze warto było, zresztą ona chyba jakby wdową była w Paryżu, tak?
                    • that.bitch.is.sick Re: Czym jest związek? 21.08.13, 23:41
                      loppe napisał:

                      > Ciekawe że w dawniejszych czasach kina zawsze takich nieźle już pomarszczonych
                      > facetów wystawiali do wielkich romansów, a nie młodych przystojniaków jak obecn
                      > ie

                      Cudowni. Wg mnie umysł może w większym stopniu pociągać niż fizis. U obu płci:)
                      --
                      Freedom's just another word for nothing left to lose
                      Nothing don't mean nothing honey if it ain't free
                        • zawle Re: Czym jest związek? 22.08.13, 11:54
                          loppe napisał:
                          > A ja mam śliczną szyję!

                          Znaczy się żonę??';)) Mnie też nie pociągają pięknisie.
                          --
                          Czy ja sobie przeczę?
                          Bardzo dobrze, więc sobie przeczę,
                          ( Jestem wielki, we mnie są miliony)
                          Walt Whitman, Pieśń o sobie
                          • loppe Re: Czym jest związek? 22.08.13, 12:03
                            zawle napisała:

                            > loppe napisał:
                            > > A ja mam śliczną szyję!
                            >
                            > Znaczy się żonę??';)) Mnie też nie pociągają pięknisie.

                            No tak, mąż głową rodziny, żona szyją - są takie związki. Szczególnie gdy on jest silniejszy intelektualnie, a ona charakterkologicznie:)

                            Właściwie to zauważyłem, że są tacy faceci którzy zyskują z wiekiem na męskiej urodzie, szlachetne życie (?) wyszlachetnia ich rysy twarzy, które kiedyś były tylko ładne... Konieczne jest wszkaże utrzymanie wagi w rozsądnych granicach, inaczej potencjalnie atrakcyjna twarz po prostu się rozleje:)
      • hello-kitty2 Re: Czym jest związek? 21.08.13, 13:20
        urquhart napisał:

        > > that.bitch.is.sick napisała: > Moje zachowanie celowo aby się droczyć
        > , nie
        > > spełniające tych norm było ustawicz
        > > > nie piętnowane jako egoizm ale co najciekawsze, te sprzeczki tworzy
        > ły nap
        > > ięcie.
        > > > Gdybym zaczęła realizować oczekiwania - niestety pożądanie by zdech
        > ło.
        >
        > Czy to nie właśnie miłość w odcieniu Ludus wg. Lee?
        > Gra, manipulowanie, przechytrzenie, Uwodzenie, granie na Emocjach które się nie
        > wypala jak namiętność, żeby przyciągać ale i granej obojętności by poczuć przy
        > jemność gdy partner(ka) tym razem przejmuje pałeczkę i stara się, no i znów zmi
        > ana ról. To słynne wyjście z trzaśnięciem drzwiami, po to żeby sprawdzić czy mu
        > zależy i czy wybiegnie za wami i będzie poskramiał złość ?

        Hehe no pewnie, po co Chrystus umieral, jak mogl tylko wyjsc i trzasnac drzwiami :) Wyszlo Ci ze milosc to gra i manipulowanie. Pozadanie cenisz wyzej niz milosc, ot co.
        • kutuzow jak to Jezus wymyślił zasadę 3 dni ;-) 21.08.13, 18:23
          hello-kitty2 napisała:

          > Hehe no pewnie, po co Chrystus umieral, jak mogl tylko wyjsc i trzasnac drzwiam
          > i :) Wyszlo Ci ze milosc to gra i manipulowanie. Pozadanie cenisz wyzej niz mil
          > osc, ot co.


          Tak mi się skojarzyło:
          www.youtube.com/watch?v=565FpbFhqpg
          (z "Jak poznałem Waszą matkę") -niestety znalazłem tylko wersję ang.
          • urquhart Re: jak to Jezus wymyślił zasadę 3 dni ;-) 21.08.13, 18:33
            > Tak mi się skojarzyło:
            > www.youtube.com/watch?v=565FpbFhqpg
            > (z "Jak poznałem Waszą matkę") -niestety znalazłem tylko wersję ang.

            fantastyczne


            --
            Kobiety mają znacznie większe od mężczyzn wymagania i oczekiwania. Ciągle dla większości z nas rodzina i wychowanie dzieci są głównym polem realizacji, sprawą o strategicznym znaczeniu. Mężczyzna przestaje być ukochanym człowiekiem, zostaje sprowadzony do roli dostarczyciela dóbr dla rodziny. (Majka Jaworska)
            • hello-kitty2 Re: jak to Jezus wymyślił zasadę 3 dni ;-) 21.08.13, 18:45
              urquhart napisał:

              > > Tak mi się skojarzyło:
              > > www.youtube.com/watch?v=565FpbFhqpg
              > > (z "Jak poznałem Waszą matkę") -niestety znalazłem tylko wersję ang.
              >
              > fantastyczne

              tak? a puscilbys wiernym kosciola jak prowadziles oaze?

              Kutuzow rozumiem, ze proces skojarzen to sprawa indywidualna, na offtop moze byc jak wszystko :)



    • potwor_z_piccadilly Re: Czym jest związek? 21.08.13, 20:11
      Interesem życia.
      Biznesem i podobnie jak w klasycznym biznesie, opartym na uczciwych, mądrych i przemyślanych relacjach.
      A ci co to im w związkach się nie układa ?
      Ano ci nadają się do biznesu podobnie jak pchła nadaje się na bycie żoną słonia.
      www.youtube.com/watch?v=R0cGAL8xdmI
      Pozdrawiam.


      • aniuki Re: Czym jest związek? 22.08.13, 13:17
        > A ci co to im w związkach się nie układa ?
        > Ano ci nadają się do biznesu podobnie jak pchła nadaje się na bycie żoną słonia

        Hm, sądzisz po sobie np?

        Ta reguła, jeśli pisałeś serio, to nie bardzo działa.
        Znam sprawnych przedsiębiorców obojga płci, z totalnie popieprzonym życiem prywatnym/małżeńskim.
        I takich, co mają dwie lewe ręce do pracy na własną działalność, ale hucznie obchodzą srebrne gody.

        Wybory w życiu i wybory w biznesie teoretycznie powinny mieć coś wspólnego ze sobą. Teoretycznie.

        Cytat na dziś:
        "Teoria jest wtedy, kiedy wiemy wszystko, a nic nie działa. Praktyka jest wtedy, kiedy wszystko działa, a nikt nie wie dlaczego. W tym pomieszczeniu łączymy teorię z praktyką. Nic nie działa i nikt nie wie dlaczego"
        (prof. Jan Miodek)

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka