seks....

05.09.13, 16:09
witam jestem od 2 miesiecy z mezczyzna z chad....znam go dluzej...pokochalam...mial manie byl w szpitalu ....od tygodnia juz poza szpitalem odnosze wrazenie ze cos jest nie tak...seks rzadko...jak to jest blagam napiszcie...
    • rekreativa Re: seks.... 05.09.13, 16:24
      Mam doświadczenia ze związku z osobą chorą psychicznie (schizofrenia) i osobiście każdemu doradzam, by się w takie związki nie pakował.
      Mimo leków, mimo hospitalizacji to wciąż są przypadki szczególne, wymagające od drugiej osoby bardzo wysokiej wytrzymałości psychicznej. Jesli ktoś czuje, że takowej nie posiada, to niech ucieka.
    • bgz0702 Re: seks.... 05.09.13, 22:24
      renata909 napisał(a):

      > witam jestem od 2 miesiecy z mezczyzna z chad....znam go dluzej...pokochalam...
      > mial manie byl w szpitalu ....od tygodnia juz poza szpitalem odnosze wrazenie z
      > e cos jest nie tak...seks rzadko...jak to jest blagam napiszcie...


      przyznam szczerze, ze nie bardzo rozumie tego posta ale nawiązując do Rekreativy, trzeba zmykać. Schizofremicy których znam (wyjdę na jędzę bez serca) dają mi wszelkie powody do tego żeby przed nimi spieprzać, to są osoby które porównam do pijawek, wysysają ze mnie siłę i energię
    • triss_merigold6 Re: seks.... 06.09.13, 13:27
      Jest tak, że zamieni Twoje życie w rollercoaster więc zakończ tę znajomość natychmiast.
      Oczywiście, że jest z nim coś nie tak - jest chory psychicznie.
    • mojemail3 Re: seks.... 06.09.13, 13:47
      W tomie 12 kwartalnika Polityki jest ciekawy artykuł o życiu z osobą chorą psychicznie...
      Wklejam linka, numer jest jeszcze w kioskach, mam nadzieję,że to nie jest kryptoreklama, ja to pismo lubię i czytam...

      sklep.polityka.pl/catalog/partdetail.aspx?PartNo=W1307000
    • triismegistos Re: seks.... 09.09.13, 18:56
      Lepiej popytaj na forum CHAD.
    • yoric Re: seks.... 10.09.13, 01:44
      > witam jestem od 2 miesiecy z mezczyzna z chad

      oficjalnie to jest the Republic of Chad...
      ;)
      • renata909 Re: seks.... 22.09.13, 09:56
        jestem w ciazy,,,,,
        • zawle Re: seks.... 22.09.13, 10:56
          I co teraz?
          • renata909 Re: seks.... 22.09.13, 11:38
            kocham go....wiem ze jestem piernicznieta ale kocham pomimo klams , manipulowanian pomimo wszystkiego....i tyle az tyle
            • renata909 Re: seks.... 22.09.13, 11:40
              wiem ....tylko tabletka ale jak..nie planowalam ale jak mam NIE,,,,poradze sobie MUSZE
            • bgz0702 Re: seks.... 22.09.13, 14:05
              Zadbaj o siebie i dziecko a partner jak sie mu uda zebrac to zawsze moze sie dołączyc
              • hello-kitty2 Re: seks.... 22.09.13, 14:42
                A ta mania grozna jest? Dlaczego musial byc hospitalizowany?
            • jesod Jestem piernicznięta 22.09.13, 14:52
              renata909 napisał(a):
              > wiem ze jestem piernicznieta

              Na to wygląda, ale dobrze, że chociaż zdajesz sobie z tego sprawę.

              renata909 napisał(a):
              > ale kocham pomimo klams , manipulowanian pomimo wszystkiego....i tyle az tyle

              Tylko głupia kobieta może kochać faceta pomimo kłamstw i manipulowania, jeśli już ma świadomość tej sytuacji.
              Kochać "pomimo wszystkiego..." Czyli pomimo rozsądku i poszanowania samej siebie oraz swojego życia. Ale miłość może być głupia. Kto powiedział, że jest/musi być zawsze mądra i dobra...?
              • urquhart huśtawka emocji 22.09.13, 15:01
                jesod napisała:
                > Kochać "pomimo wszystkiego..." Czyli pomimo rozsądku i poszanowania samej sie
                > bie oraz swojego życia. Ale miłość może być głupia. Kto powiedział, że jest/mu
                > si być zawsze mądra i dobra...?

                Miłość romantyczna to wydzielanie narkotycznych neuroprzekaźników działających na receptory nagrody w mózgu, najwyżej można się odciąć od bodźca ale nie panować przecież. :)
                Paradoksalnie nie dobro wywołuje tą reakcję, a raczej huśtawka emocji - masz o tym w każdym poradniku uwodzenia , a tu widać niezłą z obu stron .... :)
                • kaiser.blade Re: huśtawka emocji 22.09.13, 22:18
                  urquhart napisał:

                  > Miłość romantyczna to wydzielanie narkotycznych neuroprzekaźników działających
                  > na receptory nagrody w mózgu

                  Życie jest formą istnienia białka,
                  ale w kominie coś czasem załka.
                • jesod Uczucia 23.09.13, 20:46
                  urquhart napisał:
                  > Miłość romantyczna to wydzielanie narkotycznych neuroprzekaźników działających
                  > na receptory nagrody w mózgu, najwyżej można się odciąć od bodźca ale nie panow
                  > ać przecież. :)

                  O! To byłoby zbyt proste.
                  Myślę, że człowiek jest bardziej skomplikowany i naprawdę nie da się wszystkiego wytłumaczyć w sposób tylko i wyłącznie naukowy. Poza tym, gdyby to było takie oczywiste oznaczałoby, iż sposób przeżywania miłości jest identyczny dla wszystkich, a przecież tak nie jest.

                  Uczucia i czucie określają formę naszej egzystencji.

                  urquhart napisał:
                  > Paradoksalnie nie dobro wywołuje tą reakcję, a raczej huśtawka emocji - masz o
                  > tym w każdym poradniku uwodzenia , a tu widać niezłą z obu stron .... :)

                  Nie korzystam z poradników. Uważam, że są sztuczne i jakieś takie zupełnie nieprzekonujące. Jeśli ktoś ma receptę na wszystko, to chyba z nim jest jednak coś nie tak.
                  Poradnik uwodzenia... A cóż to jest takiego i czemu/komu ma służyć? Sama jego nazwa zieje już pustką i tępotą.

                  Twierdzisz, że huśtawka emocji wywołuje miłość romantyczną...
                  Pytanie: jakich emocji, bo chyba nie tych najgorszych, czy też złych? Dobro wywołuje pozytywne i dobre uczucia. Tęsknimy za dobrem. Z tej tęsknoty między innymi rodzi się miłość, nawet jeśli jest tylko (a może aż?) romantyczna. :)
                  • zawle Re: Uczucia 24.09.13, 07:06
                    jesod napisała:
                    > Twierdzisz, że huśtawka emocji wywołuje miłość romantyczną...
                    > Pytanie: jakich emocji, bo chyba nie tych najgorszych, czy też złych? Dobro wyw
                    > ołuje pozytywne i dobre uczucia. Tęsknimy za dobrem. Z tej tęsknoty między inny
                    > mi rodzi się miłość, nawet jeśli jest tylko (a może aż?) romantyczna. :)

                    Bo słuchajcie i zważcie u siebie,
                    Że według bożego rozkazu:
                    Kto nie doznał goryczy ni razu,
                    Ten nie dozna słodyczy w niebie.


                    I dlatego rozkosz może istnieć tylko wtedy gdy jest też ból.
                    • jesod Re: Uczucia 24.09.13, 21:37
                      zawle napisała:
                      > Bo słuchajcie i zważcie u siebie,
                      > Że według bożego rozkazu:
                      > Kto nie doznał goryczy ni razu,
                      > Ten nie dozna słodyczy w niebie.
                      >
                      >
                      > I dlatego rozkosz może istnieć tylko wtedy gdy jest też ból.

                      To mylna interpretacja z Twojej strony. :)
                      Rozkosz nie może być uzależniona od bólu.
                      Chyba, że... to właśnie sam ból daje rozkosz - może tak być w pewnych przypadkach.

                      "Kto nie doznał goryczy ni razu,
                      Ten nie dozna słodyczy w niebie."
                      Ten feragment odnosi się do zdolności odczuwania, przeżywania emocji, istnienia i funkcjonowania w świecie uczuć. Kto nie doznał goryczy nie jest w stanie odczuć i słodyczy. Jest jak drewno. Martwy. Nie potrafi czuć i przeżywać.
                      To uczucia, które przeżywamy określają nas i nasze człowieczeństwo.
                      • kag73 Re: Uczucia 24.09.13, 21:43
                        Ale gdyby nie bylo "gorzkiego", nie widzielibysmy co to(jak smakuje) "slodkie":)
                        • jesod Smaki 24.09.13, 21:55
                          kag73 napisała:
                          > Ale gdyby nie bylo "gorzkiego", nie widzielibysmy co to(jak smakuje) "slodkie":

                          To nieprawda. Znalibyśmy po prostu pięć pozostałych - gdyby tylko one były. :)
                      • zawle Re: Uczucia 24.09.13, 22:30
                        jesod napisała: > To mylna interpretacja z Twojej strony. :)
                        > Rozkosz nie może być uzależniona od bólu.
                        > Chyba, że... to właśnie sam ból daje rozkosz - może tak być w pewnych przypadka
                        > ch.

                        No ja pierniczę....mylna interpretacja....Adaś, to Ty????;))
                        Rozkosz nie może być uzależniona od bólu?
                        - E tam Adaś, sam Bóg do Ciebie mówi.
                        Amplituda?

                        > Ten feragment odnosi się do zdolności odczuwania, przeżywania emocji, istnienia
                        > i funkcjonowania w świecie uczuć. Kto nie doznał goryczy nie jest w stanie odc
                        > zuć i słodyczy. Jest jak drewno. Martwy. Nie potrafi czuć i przeżywać.
                        > To uczucia, które przeżywamy określają nas i nasze człowieczeństwo.

                        Ja tu nie dyskutuję o zaburzeniach w odczuwaniu bólu czy przyjemności. I nie zgadzam się z tezą jakoby taki człowiek był "martwy", czy też nie był "człowiekiem". Ten fragment w MOIM odczuciu odnosi się do doświadczania bólu i przyjemności. I odnosząc do naszego wątku- do czucia spidu tej amplitudy. Ja zdaję sobie sprawę że są różni ludzie. Tacy co nie oprą się rękoma o barierkę balkony, zawsze przechodzą na zielonym i takie tam. Są też tacy co spróbowali innych potraw i ich smak ich uwiódł. Nie wiem co określa nasze człowieczeństwo. Pewnie każdy znajdzie tysiąc równie wzniosłych definicji.
                        • jesod Re: Uczucia 24.09.13, 22:48
                          zawle napisała:
                          > No ja pierniczę...

                          Piernicz dalej, byle z czuciem, uczuciem i... wyczuciem.

                          zawle napisała:
                          > Pewnie każdy z najdzie tysiąc równie wzniosłych definicji.

                          Z natury wolę się wznosić niż upadać. A jak Ci się moje definicje nie podobają, to: Sio!
                          Bo mnie Twoje wcale nie przekonują - tak samo zresztą jak odczucia.
                          Pa!
                          Żyj sobie z bólem i w bólu - rozkoszy królu.
                          • zawle Re: Uczucia 25.09.13, 07:32
                            jesod napisała: A jak Ci się moje definicje nie podobają,
                            > to: Sio!

                            ;)))
    • urquhart seks....potrzeby opiekuńcze...potem dzieci 25.09.13, 08:35
      Mam kuzyna , hospitalizowany długo na schizofremię był jakoś naszprycowany jak warzywo, ale jakoś z tego wyszedł sam zajmował się jeszcze bardzij chorymi niz on sam potem, przystojny, zakochała się w nim jedna tak w pracy na zabój, obiecywała matce że wie o wszystkim że będzie się nim opiekować, że strasznie kocha, rok miodu przyjemnie było patrzeć, potem urodziło się dziecko, zaraz drugie, babka przelała opiekuńcze potrzeby i bliskości na syna, będąc wzorcową nadopiekuńczą kontrolującą matka (po pedagogice) i sekutnicą względem męża do którego ma czarny żal i nienawiść że nie jest zdrowym odpowiedzialnym facetem który robi kasę i lata wokół dzieci, tylko żyje w dołach i dorabia do renty. Jego matka zmarła ze zgryzoty, bo od początku mówiła ze się tak skończy i mu baba zmarnuje syna, ale zostawiła mu mieszkanie i tylko dlatego są razem, ale cały czas gadają o rozwodowych papierach i kto musi się wypowadzić. Przykra historia.
      • zawle Re: seks....potrzeby opiekuńcze...potem dzieci 25.09.13, 08:46
        Tak to jest jak się ma o sobie lepsze mniemanie niż mieć się powinno. Co zrobisz? Katolickie wychowanie.
        Taki duży, taki mały może świętym być:)))
      • mojemail3 Re: seks....potrzeby opiekuńcze...potem dzieci 25.09.13, 08:52
        urquhart napisał:

        (...)"Jego matka zmarła ze zgryzoty, bo od początku mówiła ze się tak skończy i mu baba zmarnuje syna(...)"

        To też niezła mamusia;-) Toż przecież chłop już był zmarnowany,a jeszcze go panna w obroty wzięła i skutecznie powieliła jego geny...Ech te teściowe,żebym sama taką jędza nie została, uchowaj Boże;-)

        To może mógł do zakonu iść, ale...obawiam się,że nie przyjmują nie-całkiem zdrowych???
      • hello-kitty2 Re: seks....potrzeby opiekuńcze...potem dzieci 25.09.13, 09:01
        urquhart napisał:

        Jego matka zm
        > arła ze zgryzoty, bo od początku mówiła ze się tak skończy i mu baba zmarnuje s
        > yna

        :-) :-) zmarla ze zgryzoty :-) :-) biedna tak sie synem do smierci przejmowala, moze byla nadopiekuncza? :) Co Ty myslisz, ze nas tu podbierzesz na emocje, nad litosc dla babci, co zmarla ze zgryzoty? A co facetowi jaja urabalo, ze nie umie sobie zycia z baba poukladac? No przeciez przedstawiles wypisz wymaluj obraz mamisynka z zaburzeniami i nawolujesz do litosci. Nie ma litosci, rozumiesz, NIE MA.
        • urquhart Re: seks....potrzeby opiekuńcze...potem dzieci 25.09.13, 09:20
          > z mamisynka z zaburzeniami i nawolujesz do litosci. Nie ma litosci, rozumiesz,
          > NIE MA.

          No i pewnie ich syn maminsynek powieli schemat, a dzisiejsza żona jako babcia będzie zagryzała palce ze zgryzoty...

          Tacy faceci zwłaszcza bardzo przystojni wzbudzają uczucia opiekuńcze, ale ich spłodzone potomstwo wzbudza je znacznie większe :)
          Tyle w temacie wątku.
          • zawle Re: seks....potrzeby opiekuńcze...potem dzieci 25.09.13, 09:38
            urquhart napisał:
            > Tacy faceci zwłaszcza bardzo przystojni wzbudzają uczucia opiekuńcze, ale ich s
            > płodzone potomstwo wzbudza je znacznie większe :)
            > Tyle w temacie wątku.

            Kobiety, płeć dominująca? A Wy dominujecie tylko wtedy, gdy traficie na słabą, gdy któraś Wam pozwoli? W jakim świetle to Was stawia? Poddańczym?
            • kaiser.blade Re: seks....potrzeby opiekuńcze...potem dzieci 25.09.13, 09:48
              My i Wy.
              Wierzysz w ten podział ?
              • zawle Re: seks....potrzeby opiekuńcze...potem dzieci 25.09.13, 10:15
                kaiser.blade napisał:

                > My i Wy.
                > Wierzysz w ten podział ?

                Czasami wierzę. jak na ten przykład mówię po polsku do mojego mężczyzny, logicznie, a on nie rozumie/udaje że nie rozumie:))) Z dziewczynami tak nie mam:)
                • kag73 Re: seks....potrzeby opiekuńcze...potem dzieci 25.09.13, 10:18
                  zawle napisała:

                  > Czasami wierzę. jak na ten przykład mówię po polsku do mojego mężczyzny, logicz
                  > nie, a on nie rozumie/udaje że nie rozumie:))) Z dziewczynami tak nie mam:)

                  Bo to musisz jak najkrotszych zdan uzywac i prostych komunikatow, ewentulanie z 2x powtorzyc to samo.... Jestem w temacie.
                  Kiedys tak zaczelam gadac do kolezanki(z przyzwyczajenia) a ona na mnie spojrzala i mowi:"nie gadaj do mnie jakbym byla stuknieta":) No ubaw byl jak o tym opowiedzialm mezowi.
                  • mojemail3 Re: seks....potrzeby opiekuńcze...potem dzieci 25.09.13, 10:21
                    kag73 napisała:

                    (...)"Kiedys tak zaczelam gadac do kolezanki(z przyzwyczajenia) a ona na mnie spojrzala i mowi:"nie gadaj do mnie jakbym byla stuknieta":) No ubaw byl jak o tym opowiedzialm mezowi"

                    Dobre, dobre;-)
                    Wyczytałam kiedyś,że mężczyzni nie słuchaja kobiet bo...kobiety mają zbyt melodyjne i modulowane głosy, i facet zamiast słuchać komunikatu ( zwykle rozbudowanego i z dygresjami...) tak sobie słucha...jak brzęczenia muchy albo pszczoły;-)
                    • zawle Re: seks....potrzeby opiekuńcze...potem dzieci 25.09.13, 10:23
                      mojemail3 napisała:
                      > Wyczytałam kiedyś,że mężczyzni nie słuchaja kobiet bo...kobiety mają zbyt melod
                      > yjne i modulowane głosy, i facet zamiast słuchać komunikatu ( zwykle rozbudowan
                      > ego i z dygresjami...) tak sobie słucha...jak brzęczenia muchy albo pszczoły;-)

                      Sprawdź:)) zapytaj czy chce browca? Albo o coś innego...co lubi.
                      • mojemail3 Re: seks....potrzeby opiekuńcze...potem dzieci 25.09.13, 10:38
                        zawle napisała:

                        > Sprawdź:)) zapytaj czy chce browca? Albo o coś innego...co lubi.

                        Taaaa...Młodego jak pytam, czy chce czekoladę, też słyszy;-) a zwykle dziecko jakby głuche?
                    • kaiser.blade Re: seks....potrzeby opiekuńcze...potem dzieci 25.09.13, 10:39
                      mojemail3 napisała:

                      > Wyczytałam kiedyś,że mężczyzni nie słuchaja kobiet bo...kobiety mają zbyt melod
                      > yjne i modulowane głosy, i facet zamiast słuchać komunikatu ( zwykle rozbudowan
                      > ego i z dygresjami...) tak sobie słucha...jak brzęczenia muchy albo pszczoły;-)

                      Moja droga, to wytłumaczenie jest dla mnie mocno naciągane.
                      Według mnie prawda jest o wiele bardziej prozaiczna. To jest czysta darwinowska selekcja. Gdyby mężczyźni słuchali co kobiety mają na ich temat do powiedzenia, gdyby byli bardziej uważni w tej kwestii i pojęli jak są postrzegani i jaka jest w istocie ich pozycja w oczach płci przeciwnej, zapewne nasz gatunek wymarłby na przestrzeni kilkuset lat ze względu na funkcjonalną niemoc w zakresie rozmnażania się.
                      Zatem drogie panie wybaczcie mężczyznom, że nie słuchają i nie rozumieją. Długofalowo jest to w waszym dobrze pojętym interesie :) Ważne, że wy wiecie. Kobiety od zarania dziejów pozwalają swoim bardziej włochatym i nieco nieokrzesanym towarzyszom życia czuć się królem dżungli, co wszystkim na dobre wychodzi.
                      • mojemail3 Re: seks....potrzeby opiekuńcze...potem dzieci 25.09.13, 10:44
                        kaiser.blade napisał:

                        (...)"Zatem drogie panie wybaczcie mężczyznom, że nie słuchają i nie rozumieją(...)"

                        Ja wybaczam, mój drogi;-)

                        Znajomy zwierzył się kiedyś,że aby nie zwariować, wyłącza się czasem przy swej niezwykle uroczej, ale też bardzo gadatliwej żonie, przywracany jest do porządku ja się w porę nie ustosunkuje do pytania pt. "kochasz mnie jeszcze" ?!?!?!?
                        • kaiser.blade Re: seks....potrzeby opiekuńcze...potem dzieci 25.09.13, 10:57
                          mojemail3 napisała:

                          > Znajomy zwierzył się kiedyś,że aby nie zwariować, wyłącza się czasem przy swej
                          > niezwykle uroczej, ale też bardzo gadatliwej żonie, przywracany jest do porządk
                          > u ja się w porę nie ustosunkuje do pytania pt. "kochasz mnie jeszcze" ?!?!?!?

                          O. A znajomy nie ma czasem na imię Marian ?
                          www.youtube.com/watch?v=4KKo1R90kNY
                          • mojemail3 Re: seks....potrzeby opiekuńcze...potem dzieci 25.09.13, 11:05
                            kaiser.blade napisał:

                            > jak się w porę nie ustosunkuje do pytania pt. "kochasz mnie jeszcze" ?!?
                            > !?!?
                            >
                            > O. A znajomy nie ma czasem na imię Marian ?
                            > www.youtube.com/watch?v=4KKo1R90kNY

                            Nie..niestety nie zapożyczyłam tego z kabaretu, to raczej kabaret zapożyczył z życia,a ja tu danych personalnych podawac nie będę;-)
                  • zawle Re: seks....potrzeby opiekuńcze...potem dzieci 25.09.13, 10:21
                    kag73 napisała:
                    > Bo to musisz jak najkrotszych zdan uzywac i prostych komunikatow, ewentulanie z
                    > 2x powtorzyc to samo.... Jestem w temacie.

                    Mogłabym Cię uczyć jak zdania skracać Kag:)) Z racji wykonywanego zawodu, robię to profesjonalnie:)) Cierpliwość też mam końską:)
      • triss_merigold6 Zmarnowała?! 25.09.13, 09:23
        Zmarnowała?!
        Czy Ty się zastanawiasz nad tym, co wypisujesz? Przecież ten schizol powinien jej codziennie ołtarzyk maić kwiatami za to, że w ogóle go do siebie dopuściła i dała mu szansę na posiadanie dzieci i rodziny. Inna by nawet nie spojrzała. Wymaganie obietnicy, że żona się będzie opiekować dorosłym człowiekiem to jakieś curiosum.
        Facet ma mnóstwo szczęścia, że żona postrzega go jako mężczyznę, a nie kalekę i chce żeby pracował i zajmował się rodziną.
        • zawle Re: Zmarnowała?! 25.09.13, 09:27
          Hehe:))) Biedny Urgu....
          • zawle Re: Zmarnowała?! 25.09.13, 09:33
            No...tak jak każda niepracująca kobieta powinna taki sam ołtarzyk robić swojemu utrzymującemu ją mężowi;) Nie przesadzajmy. Wiedziała co brała. Się przeliczyła. Bycie Matką Boską nie każdemu służy. Ja nie mam pretensji do mojego byłego że okazał się psycholem ( w moim rozumieniu tego słowa). Do siebie też nie mam, że wcześniej nie rozpoznałam symptomów.
            • kag73 Re: Zmarnowała?! 25.09.13, 09:56
              zawle napisała:

              > No...tak jak każda niepracująca kobieta powinna taki sam ołtarzyk robić swojemu
              > utrzymującemu ją mężowi;) Nie przesadzajmy. Wiedziała co brała. Się przeliczył
              > a. Bycie Matką Boską nie każdemu służy.

              Dokladnie, oboje nic sobie nie sa winni. Malo tego, pwiedzialbym, ze co przezyli to ich, nikt im nie zabierze! A ze teraz maja kiche...zycie:) Jej mi nawet troche zal, bo moze mogla byla zgarnac jakas lepsza partie, ale on z takim "skrzywieniem"... w kolejce panienki staly czy jak?
              Co do "niepracujacych" kobiet, gwoli uscisleniaa, przypuszczam, ze pracuja tylko nikt im za to nie placi, niestety:)
              • kaiser.blade Re: Zmarnowała?! 25.09.13, 10:01
                kag73 napisała:

                > Jej mi nawet tr
                > oche zal, bo moze mogla byla zgarnac jakas lepsza partie, ale on z takim "skrzy
                > wieniem"... w kolejce panienki staly czy jak?

                Wiesz... Może po pierwsze ona nie mogła, a po drugie może on rzeczywiście był bardzo przystojny i taki "biedny" :)
                • mojemail3 Re: Zmarnowała?! 25.09.13, 10:15
                  kaiser.blade napisał:

                  > Wiesz... Może po pierwsze ona nie mogła, a po drugie może on rzeczywiście był b
                  > ardzo przystojny i taki "biedny" :)

                  Przecież to żadna nowość,że osoby z zaburzeniami psychicznymi mogą być bardzo interesującymi i fascynującymi ludzmi,że wspomnę pisarzy : Tolkien, Jonathan Swift, czy malarz Vincent van Gogh...
                  Przecież kobiety były obecne w ich życiu, ale naiwnością jest zakładać,że w takiej osobie mozna mieć oparcie dla rodziny.
                  Chociaż, z tego co pamiętam Tolkien był dobrym, dbającym o rodzinę ojcem,wzorowym pracownikiem naukowym, choć prawa autorskie do " Władcy pierścieni" sprzedał za bezcen, żeby...nie obciążać horrendalnymi wtedy podatkami swej rodziny...
                • kag73 Re: Zmarnowała?! 25.09.13, 10:15
                  kaiser.blade napisał:
                  > Wiesz... Może po pierwsze ona nie mogła...

                  Ale TEORETYCZNIE mogla... a to sie liczy.
              • marek.zak1 Re: Zmarnowała?! 25.09.13, 11:22
                Niepracująca to implikuje, ze jest leniem i nierobem.
                Powinno być ,,pracująca nieopłacana"
                • zawle Re: Zmarnowała?! 25.09.13, 12:25
                  marek.zak1 napisał:

                  > Niepracująca to implikuje, ze jest leniem i nierobem.
                  > Powinno być ,,pracująca nieopłacana"

                  Sorry Marek ale mi nic nie implikuje. Każdemu tak implikuje jak sobie zapracował:))
        • urquhart Re: Zmarnowała?! 26.09.13, 00:43
          triss_merigold6 napisała:

          > Zmarnowała?!
          > Czy Ty się zastanawiasz nad tym, co wypisujesz? Przecież ten schizol powinien j
          > ej codziennie ołtarzyk maić kwiatami za to, że w ogóle go do siebie dopuściła i
          > dała mu szansę na posiadanie dzieci i rodziny.(...)
          > Facet ma mnóstwo szczęścia, że żona postrzega go jako mężczyznę, a nie kalekę i
          > chce żeby pracował i zajmował się rodziną.

          He, he, brzmi mi jak przemowa do untermenschen że powinni być szczęśliwi że mogą służyć
      • kaiser.blade Re: seks....potrzeby opiekuńcze...potem dzieci 25.09.13, 09:55
        urquhart napisał:

        > Przykra historia.

        Urquhart, 2008-2013, "Ballada o Nikczemnej Kobiecie", forum.gazeta.pl, Warszawa.
        • zyg_zyg_zyg Re: seks....potrzeby opiekuńcze...potem dzieci 25.09.13, 10:04
          > Urquhart, 2008-2013, "Ballada o Nikczemnej Kobiecie", forum.gazeta.pl, Warszawa

          Tysiąćczterystadwudziestapiąta :-)
          • kaiser.blade Re: seks....potrzeby opiekuńcze...potem dzieci 25.09.13, 10:30
            zyg_zyg_zyg napisała:

            > Tysiąćczterystadwudziestapiąta :-)

            Pewien Duńczyk ( ponoć całkiem rezolutny chłop ) stwierdził, iż mężczyzna w swojej żonie wielbi siebie. Co za tym idzie, nie móc wielbić żony nieskrępowanie, to nie móc swobodnie wielbić siebie samego. A nie móc w sposób pełny i nieskrępowany wielbić siebie samego, to, przyznaj, bieda nielicha.
            • kag73 Re: seks....potrzeby opiekuńcze...potem dzieci 25.09.13, 10:34
              kaiser.blade napisał:

              > Pewien Duńczyk ( ponoć całkiem rezolutny chłop ) stwierdził, iż mężczyzna w swo
              > jej żonie wielbi siebie. Co za tym idzie, nie móc wielbić żony nieskrępowanie,
              > to nie móc swobodnie wielbić siebie samego. A nie móc w sposób pełny i nieskręp
              > owany wielbić siebie samego, to, przyznaj, bieda nielicha.

              A nie szlo to tak "co jest nalepszego w Twojej zonie?" odpowiedz "moj penis":))
              • mojemail3 Re: seks....potrzeby opiekuńcze...potem dzieci 25.09.13, 10:40
                kag73 napisała:


                > A nie szlo to tak "co jest nalepszego w Twojej zonie?" odpowiedz "moj penis":))

                Ale facet mówi : " w twojej żonie" do kolegi czy " w mojej żonie" ;-)
                • kaiser.blade Re: seks....potrzeby opiekuńcze...potem dzieci 25.09.13, 10:44
                  mojemail3 napisała:

                  > kag73 napisała:
                  >
                  >
                  > > A nie szlo to tak "co jest nalepszego w Twojej zonie?" odpowiedz "moj pen
                  > is":))
                  >
                  > Ale facet mówi : " w twojej żonie" do kolegi czy " w mojej żonie" ;-)

                  Gdyby w filmie "Walka o ogień" były dialogi, to stawiam, że wyglądałyby one jak wyżej ;)
              • kaiser.blade Re: seks....potrzeby opiekuńcze...potem dzieci 25.09.13, 10:47
                kag73 napisała:

                > A nie szlo to tak "co jest nalepszego w Twojej zonie?" odpowiedz "moj penis":))

                Bardzo możliwe, aczkolwiek uważam za całkowicie nieprawdopodobne, by autorem przytoczonych słów był wzmiankowany przeze mnie Duńczyk.
                • rekreativa Re: seks....potrzeby opiekuńcze...potem dzieci 25.09.13, 12:27
                  "kaiser blade"
                  Udany nick :)
                  • kaiser.blade Re: seks....potrzeby opiekuńcze...potem dzieci 25.09.13, 12:40
                    rekreativa napisała:

                    > "kaiser blade"
                    > Udany nick :)

                    Dzięki. Podobno brzmi jak nazwa nowej rasy kury domowej. Chociaż nie znam się na hodowli drobiu, to muszę przyznać, że coś w tym jest.
                  • mojemail3 Re: seks....potrzeby opiekuńcze...potem dzieci 25.09.13, 12:53
                    rekreativa napisała:

                    > "kaiser blade"
                    > Udany nick :)

                    A to nie nowe wcielenie Sabata???
                    Coś jakby trąci...
                    • jesod Wycielenie 25.09.13, 13:35
                      mojemail3 napisała:
                      > A to nie nowe wcielenie Sabata???
                      > Coś jakby trąci...

                      Porodem? Bo z pewnością miałaś na myśli wycielenie. No, tak... Wszystko rodzi się w bólach, ale bez bólu nie rozkoszy - przynajmniej dla niektórych. Dlatego też bardzo łatwo wytłumaczyć zapał i mnogość nowych wycieleń. :)
                      • mojemail3 Re: Wycielenie 25.09.13, 13:47
                        Coś jakby trąci...
                        jesod napisała:
                        > Porodem? Bo z pewnością miałaś na myśli wycielenie. No, tak... Wszystko rodzi
                        > się w bólach, ale bez bólu nie rozkoszy - przynajmniej dla niektórych. Dlatego
                        > też bardzo łatwo wytłumaczyć zapał i mnogość nowych wycieleń. :)

                        Wycielenie wcieleń...jakie to urocze określenie, poezja weterynaryjna;-)
                        • jesod Re: Wycielenie 25.09.13, 14:24
                          mojemail3 napisała:
                          > Wycielenie wcieleń...jakie to urocze określenie, poezja weterynaryjna;-)

                          No widzisz, nawet poezja może być zwierzęca, a co dopiero taki seks...
                          Wycielenie też ma w sobie coś ze zwierzęcości, a wcielenie już niekoniecznie. :)

                    • kaiser.blade Re: seks....potrzeby opiekuńcze...potem dzieci 25.09.13, 22:21
                      mojemail3 napisała:

                      > A to nie nowe wcielenie Sabata???
                      > Coś jakby trąci...

                      Raaany... "trącisz Sabatem". Cokolwiek by to nie znaczyło, poszedłem po takim dictum pod prysznic, po czem dokładnie obwąchałem się pod pachami oraz w innych okolicach w przyzwoitym świecie uznawanych za intymne. Teraz trącę zacnie pachnącą chemią w sprayu, buńczucznie zwaną dezodorantem.
                      A mówiąc serio, jeśli chcesz bawić się ze mną w jakieś domysły, to uważaj mnie za kogo chcesz. Nawet za Czerwonego Kapturka, chociaż jeśli mam być szczery to w roleplay zdecydowanie bardziej podchodzi mi postać złego wilka ;E
                      • mojemail3 Re: seks....potrzeby opiekuńcze...potem dzieci 25.09.13, 22:40
                        kaiser.blade napisał:
                        (...)"A mówiąc serio, jeśli chcesz bawić się ze mną w jakieś domysły, to uważaj mnie za kogo chcesz(...)"
                        W ogóle nie mam chęci do zabawy...zupełnie, tak sobie domniemywam;-)
                        I pozdrawiam nowego szanownego kolegę;-)
                      • jesod Nawet 25.09.13, 22:41
                        kaiser.blade napisał:
                        > Nawet za Czerwonego Kapturka, chociaż jeśli mam być szczery to
                        > w roleplay zdecydowanie bardziej podchodzi mi postać złego wilka ;E

                        Wycielaj się, wycielaj Cesarzu, bo... Cesarz to ma klawe życie.
                        • kaiser.blade Re: Nawet 25.09.13, 22:54
                          jesod napisała:

                          > Wycielaj się, wycielaj Cesarzu, bo... Cesarz to ma klawe życie.

                          ...oraz wyżywienie klawe.
                          Tylko byle ta kawa do łóżka, nie była do łóżka pod sympatyczną celą. Czego sobie i wam wszystkim życzę :P
                      • rekreativa Re: seks....potrzeby opiekuńcze...potem dzieci 26.09.13, 17:21
                        Kimkolwiek byś nie trącił, zostań na dłużej, bo fajnie piszesz.
                    • rekreativa Re: seks....potrzeby opiekuńcze...potem dzieci 26.09.13, 17:20
                      :)
                      Dlatego gratuluję fajnego nicka. Oby został na dłużej.
Pełna wersja