Kobieta jako antydepresant

11.09.13, 11:14
Wczoraj przeczytałem osławnym skoczku narciarskim Svenie Hannawaldzie, rywalu Adama Małysza, który od lat walczy z depresją. Chciałem coś napisać w temacie, ale nagle przeczytałem taki oto komentarz:

Najlepszym antydepresantem dla mnie jest moja kobieta. Jak zasypiam, ona zasypia kolo mnie, jak budzę się w srodku nocy, ona śpi koło mnie, jak budzę się rano, ona też się budzi i tak zabawnie mruczy. I tak od 30 lat. Nie wiem, czy kiedykolwiek mi się to znudzi.

Podpisuję się obiema rękami pod wpisem anonimowego internauty. Niedoceniana funkcja żony to bycie antydepresantem swojego faceta. Sa tez takie które swoich facetów dołuja, ale przecież nie ma lekarstwa uniwersalnego i zawsze skutecznego.
    • mojemail3 Re: Kobieta jako antydepresant 11.09.13, 11:28
      marek.zak1 napisał:

      > Podpisuję się obiema rękami pod wpisem anonimowego internauty. Niedoceniana fun
      > kcja żony to bycie antydepresantem swojego faceta. Sa tez takie które swoich f
      > acetów dołuja, ale przecież nie ma lekarstwa uniwersalnego i zawsze skutecznego
      > .

      Marek, ja myślę,że kot lub pies taniej wychodzi;-)
      • marek.zak1 Re: Kobieta jako antydepresant 11.09.13, 11:36
        Skuteczne środki nigdy nie są tanie :). Ja mam żonę i bokserkę Sowę i widzę ewidentny synergizm.
        • mojemail3 Re: Kobieta jako antydepresant 11.09.13, 11:51
          marek.zak1 napisał:

          > Skuteczne środki nigdy nie są tanie :). Ja mam żonę i bokserkę Sowę i widzę ewi
          > dentny synergizm.

          Marku, nie podam Ci zródła tych badań, bo nie pamiętam,ale mężczyznom małżeństwo i rodzina na zdrowie psychiczne i fizyczne służy:-)
          • marek.zak1 Re: Kobieta jako antydepresant 11.09.13, 11:59
            Tak, nauka udowodniła, że żonaci zyją dłużej, a właściiele psów i kotów mają niższe ciśnienie. Tak więc żonaci, mający psa mają wiele lat przed sobą. Na to liczę :)
            • zawle Re: mężczyzana jako depresant;) 11.09.13, 12:05

              czasopisma.viamedica.pl/pp/article/download/23208/18434
            • rekreativa Re: Kobieta jako antydepresant 11.09.13, 13:59
              Zawsze się zastanawiałam, od czego mam to niskie ciśnienie, a to od kota :)
              • jesod Ciśnienie 11.09.13, 21:59
                rekreativa napisała:
                > Zawsze się zastanawiałam, od czego mam to niskie ciśnienie, a to od kota :)

                To niemożliwe. Zwykle kot podnosi ciśnienie... Patrz np. taki Tygrys. :)
    • moletka5 Re: Kobieta jako antydepresant 11.09.13, 11:48
      Antydepresant to jest rzecz. Człowiek to jest osoba, a osoba nie może być rzeczą. Nie może służyć do czegoś.
      • marek.zak1 Re: Kobieta jako antydepresant 11.09.13, 11:56
        Skrót myślowy. A więc kobieta, pełniąca funkcję antydepresanta.
        • jesod Kobieta funkcyjna 11.09.13, 22:03
          marek.zak1 napisał:
          > Skrót myślowy. A więc kobieta, pełniąca funkcję antydepresanta.

          Taaak... Kobieta zazwyczaj z natury, w oczekiwaniu części mężczyzn, powinna być funkcyjna i funkcjonalna, czyli ogólnie użyteczna.
          • rekreativa Re: Kobieta funkcyjna 12.09.13, 12:40
            "Kobieta powinna być
            > funkcyjna i funkcjonalna, czyli ogólnie użyteczna. "

            Ha, ha, jak Thermomix!
            • marek.zak1 Re: Kobieta funkcyjna 12.09.13, 14:36
              Ja też jestem użyteczny, pracuję, wychodzę z Sowa na spacer, koszę trawę i i i . Teraz odnalazłem ważną funkcje kobiety jako antydepresanta i oczekuję pochwał z waszej strony :).
              Wyjaśniam jeszcze: kot obniża ciśnienie - tygrys podwyższa.
    • silky0 Re: Kobieta jako antydepresant 11.09.13, 12:21
      No tak, żona często bywa antydepresantem, ale jak mąż okazuje, że ona spełnia taką funkcję? no i nie polega działanie antydepresyjne tylko na leżeniu obok i zabawnym mruczeniu ... ;-)
      Pomijam już fakt, że mąż raczej niezbyt często bywa takim antydepresantem własnie ;-)
      • moletka5 Re: Kobieta jako antydepresant 11.09.13, 12:27
        silky0 napisała:

        > Pomijam już fakt, że mąż raczej niezbyt często bywa takim antydepresantem własn
        > ie ;-)

        No nie przesadzaj. Bądźmy uczciwi, czasem mąż pełni taką funkcję, chodzi o to, że nie zawsze własny...
      • zorzyk.gitarzysta.basowy Re: Kobieta jako antydepresant 11.09.13, 12:29
        Kobieta - ba nawet żona - jako Prozac ?
        Statystyka mówi, że znacznie częściej ta kobieta/żona to proza...
        Ale czasem trafia się Poezjak - a nie Prozac :)

        www.youtube.com/watch?v=1IhaXbSnx2o&list=PL1B6D28F64F5B78A1
        tutaj pojawia się i prozak i poezjak razem :)
        • silky0 Re: Kobieta jako antydepresant 11.09.13, 12:37
          Taki Poezjak to najczęściej właśnie jest mąż niewłasny :-)

          ...a Piotr Bukartyk to antydepresant uniwersalny ;-)
          • zorzyk.gitarzysta.basowy Re: Kobieta jako antydepresant 11.09.13, 12:43
            nie mów tego głośno Silky bo jak koleżanka Bitch to przeczyta to dopiero będzie jazda ;)
            ale po cichu powiem, że poczucie humoru i zgryźliwa acz celna fraza P.Bukartyka niejednokrotnie poprawiała mi humor znacznie bardziej niż ogólnie dostępne środki w pigułce lub płynie :)
            • mojemail3 Re: Kobieta jako antydepresant 11.09.13, 12:58
              zorzyk.gitarzysta.basowy napisał:

              > nie mów tego głośno Silky bo jak koleżanka Bitch to przeczyta to dopiero będzie
              > jazda ;)

              Zorzyk, owszem Bukartyk ma fajne teksty, ale muzycznie wiadomo...żaden cud..."skoro jest jak jest"...i to jest jedyny kawałek z Kasią Groniec, muzycznie strawialny...
              Na szczęście on sam ma dystans do swojej twórczości;-)

              • silky0 Re: Kobieta jako antydepresant 11.09.13, 13:14
                ... dla mnie ważne jest, że twórczość P. Bukartyka wywołuje uśmiech - przynajmniej u mnie ;-)

                ...gdzieś nam się tu zagubiła antydepresyjna żona ... ;-)
              • zorzyk.gitarzysta.basowy Re: Kobieta jako antydepresant 11.09.13, 14:30
                No ale przecież niemal wyłącznie o teksty mi chodzi - opakowanie muzyczne czy to folkowe, czy bluesowe, czy rockowe bądź jakiekolwiek inne - to już zupełnie inna bajka. On sam parę razy mocno zmieniał się stylistycznie ( patrz Bukartyk i Sekcja choćby ).
                Mi zdecydowanie pasuje jego wesołkowatość podszyta smutkiem, ironia czy nawet kpina - i także to, o czym napisałaś, czyli dystans do samego siebie - tego nie ma przynajmniej 3/4 tzw. artystów z kraju nad Wisłą...
        • loppe Re: Kobieta jako antydepresant 11.09.13, 14:53
          Poezjac - świetny wynalazek, taki niby oczywisty ale trzeba było na to wpaść i nikt nie wpadał
    • mikrofonykaniony Re: Kobieta jako antydepresant 11.09.13, 21:54
      Hannawald ma 39 lat. Czyli zaczął sypiać z żoną w dziewiątym roku życia!
      • jesod Re: Kobieta jako antydepresant 11.09.13, 22:07
        mikrofonykaniony napisał:
        > Hannawald ma 39 lat. Czyli zaczął sypiać z żoną w dziewiątym roku życia!

        Niooo... właśnie! On wyczynowiec a ona funkcjonalna. Bariera czasu przecież nie stanowi żadnego problemu. Wielcy tak mają na tym świecie. :)
        • marek.zak1 Re: Kobieta jako antydepresant 11.09.13, 22:18
          Internauta, mówiacy o zaletach posiadania żony nie jest Hannawaldem. Tak sądzę :)
          • jesod Płyniemy na fali 11.09.13, 22:28
            marek.zak1 napisał:
            > Internauta, mówiacy o zaletach posiadania żony nie jest Hannawaldem. Tak sądzę
            > :)

            Dobrze sądzisz. :) Ale... Ktoś dokonał innych specjalistycznych pomiarów (inżynierskich?) i.... jest całkiem gites.
            • marek.zak1 Re: Płyniemy na fali 11.09.13, 22:39
              Wiem, że to banał, ale to kochająca kobieta czyni faceta spełnionym i szczęśliwym.
              • jesod Re: Płyniemy na fali 11.09.13, 22:46
                marek.zak1 napisał:
                > Wiem, że to banał, ale to kochająca kobieta czyni faceta spełnionym i szczęśliwym.

                Nie to nie jest banał, pod jednym warunkiem, że ten facet potrafi kochać tę kobietę, inaczej jej miłość do niego nie ma żadnego znaczenia, a tym bardziej nie uczyni go spełnionym i szczęśliwym.
                • marek.zak1 Re: Płyniemy na fali 12.09.13, 09:08
                  Niech będzie :)
Pełna wersja